Jak firma Danone zareklamować się chciała?

A jak jej to w rzeczywistości wyszło.

danone

Moje relacje z firmą Danone

Jak już wiecie, moja miłość do firmy Danone nie jest zbyt duża. Najpierw napisałem tekst „Danonki, nie oszukujcie mnie„, a później oberwało się Mlecznemu Startowi (klik), który też w części jest dziełem owej firmy. Niestety jest to firma z wyjątkowym pechem, bo wczoraj podpadli mi trzeci raz, dając tym samym największy do tej pory sygnał wszystkim ludziom, żeby nie kupować ich produktów. Dlaczego?

Od czego zaczęło się tym razem?

Na Mamadu pojawił się tekst „Rzeka pełna mleka. Jak zapewnić dziecku wystarczającą ilość produktów mlecznych w pierwszych latach życia?”, który powstał we współpracy z firmą Danone (oczywiście wprost tego nie napisali, ale nie trzeba należeć do Klubu Detektywów, żeby to odkryć). Co w nim znajdziemy? Przede wszystkim straszenie rodziców. Że niby w pogoni za wszystkim co zdrowe, skupiamy się na ekologicznych marchewkach, ale zapominamy o jakże niezbędnym wapniu! A przecież aż 2/3 dzieci ma jego niedobory! Całość retoryki idealnie podsumowuje ten fragment:

„Wapń to główny budulec kości, a rosnący malec potrzebuje go naprawdę dużo. Jeśli nie zostanie dostarczony dziecku wystarczających ilości tego pierwiastka w pożywieniu, organizm pobierze wapń który magazynowany jest w kościach i zębach. Z tego powodu stają się one słabe. Ucierpi również układ nerwowy, a także odpornościowy dziecka. A do tego nie można dopuścić!”

Absolutnie nie można do tego dopuścić!

Całe szczęście, że żyjemy w XXI wieku i ludzie wymyślili Danonki. Uff… jaka to musi być ulga dowiedzieć się, że jednak gdzieś tam wapń występuje i to od razu w pysznych serkach, które dzieci tak uwielbiają. Ba, te serki można też się zamienić w lody, więc nawet jak dzieci nie chcą serków, to sprzedamy im je w innej formie (szok i niedowierzanie! ależ te kochane firmy myślą o tych biednych rodzicach!).

To nie koniec bredni. Niestety.

„Dopóki malec karmiony jest wyłącznie mlekiem matki, bądź modyfikowanym, otrzymuje wszelkie potrzebne mu składniki w początkowym etapie rozwoju. A im dziecko starsze, tym więcej zjada pokarmów nie będących mlecznymi posiłkami. Wraz ze zmianą sposobu karmienia, pojawiają się wątpliwości, czy to, co rodzice oferują malcowi, jest jak najlepiej zbilansowanym sposobem żywienia.”

Wątpliwości, niepewność, straszenie. Znowu. Bo rodzice to ogólnie ciemna masa jest i z dzieckiem sobie nie radzi. Potrzebuje więc specjalistów. Najlepiej takich, którzy doradzą i wskażą palcem Danonki. Normalnie cud miód.

I cukier.

I syrop glukozowo-fruktozowy.

Pycha. No i dzięki Danonkom możemy mieć „pewność”, że oferujemy dziecku „najlepiej zbilansowany sposób żywienia”.

Ja pierdole, jak komuś to kłamstwo w ogóle przeszło przez gardło?

Kiła walczy z rzeżączką

Nigdy nie rozumiałem i nie chcę zrozumieć, jak można walczyć z niezdrowym trybem życia (brak witamin), sugerując inny niezdrowy tryb życia (uzależnienie od słodkiego smaku, nadmiar cukru w organizmie). Gdyby nie fakt, że stoi za tym oczywisty aspekt biznesowy, to nie mieściłoby mi się to w głowie (a tak, motywacja firmy jest aż nadto widoczna).

Zresztą, żeby nie było, żem gołosłowny

Jeden Danonek (75 g), ma 135 mg wapnia. Natomiast jedna szklanka mleka ma wapnia 315 mg. Ba, jeden plaster (25 g) sera gouda, ma więcej wapnia od całego Danonka, bo aż 175 mg. Jak więc można kogokolwiek przekonywać, że to Danonek jest tym najlepszym sposobem na uzupełnienie tego pierwiastka?

Zresztą zakładając 1000 mg wapnia, jako dzienne zapotrzebowanie dziecka w okresie dorastania (źródło), to w przeliczeniu na poszczególne produkty spożywcze, potrzebowalibyśmy (w przybliżeniu) 8 Danonków lub trzy szklanki mleka lub 5-6 plasterków sera. W przypadku Danonków jednak, w zupełnym „gratisie”, dostajemy też ponad 76 gramów cukru. Wypas nie? Takiej okazji nie można przepuścić!

Warto również przy tej okazji wspomnieć, że dzienny limit cukru dla osoby dorosłej, wg Światowej Organizacji Zdrowia (źródło), to 25 gramów (i nie mówimy tutaj tylko o cukrach dodanych, ale też o cukrach naturalnie występujących w miodzie, syropach, owocowych sokach i koncentratach). Przy dziecku należałoby wziąć około połowę tej wartości, czyli 12,5 g. Zatem zjedzenie dwóch Danonków dziennie (do czego zachęcają nas reklamy, rekomendując, że jest to „niezbędne”), powoduje przekroczenie tej wartości.

I żeby nie było, że jestem jakimś cukrowym nazistą – ja tylko podaje dalej zalecenia WHO.

Czy da się stracić zaufanie jeszcze bardziej? No pewnie!

Do tego wszystkiego Mamadu zablokowało możliwość komentowania pod tą pseudoreklamą, gdy pojawiły się komentarze, że Danonki nie są najlepszym rozwiązaniem i naprawdę istnieją zdrowsze alternatywy. Czyli duet Danone + Mamadu nie tylko straszy ludzi, wizją świata bez wapnia i Danonkami jako jedynym bohaterem ratującym świat, ale jeszcze nie dopuszcza, aby ludzie poznali inne możliwości uzupełnienia tego pierwiastka.

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie to jest jasny sygnał, aby porządnie się zastanowić przed sięganiem po produkty tej firmy. Bo jeśli w marketingu się chwytają takich sposobów, to jakich sposobów mogą się chwytać przy produkcji?

Prawa do zdjęcia należą do Lane.

  • Monika MiniArt

    Generalnie jak coś reklamują to znaczy, że muszą aby się sprzedawało. W przeciwnym razie stałoby to na półkach sklepowych, albo gorzej w magazynach producenta, psuło się i nie przynosiło dochodów. A reklamy to nie są po to aby nam prawdę powiedzieć tylko aby nas omamić a firmom przynieść zysk

  • każdy orze jak może, ciemny naród wszystko kupi… na szczescie ludzie są coraz bardziej świadomi i coraz cześciej zanim wrzucą coś w sklepie do swojego koszyka, to czytają etykiety.

  • Ostatnio Mamadu robi się „szmatławcem”. Zero szacunku dla czytelnika, ważne że hajs się zgadza…

  • Marta Sobczyk-Ziębińska

    Mamadu to w ogóle niech się schowa, ostatnio rzucili artykuł o tym, że dwuletnie dzieci to kaleki, nie umiejące same jeść, pić, bawić się i w ogóle totalne gapy, które trzeba non stop pilnować i ani na sekundę z oka nie spuszczać. A to wszystko przy okazji tematu 2-letnich dzieci i przedszkoli. Zamiast jakoś obiektywnie to od razu, że dwulatek nie umie sam jeść, że je inaczej niż trzylatek (serio?), że nie jest samodzielny (realy?) i inne brednie.

    • ania ra

      hmm i jakim cudem moje roczne dziecko je samo

      • Marta Sobczyk-Ziębińska

        Nie wiem Aniu, ale moja mając rok jadła tym samym cudem co Twoje dziecko ;) Do tej pory nie mam pojęcia co to za czary dziwne.

      • Matka Córek

        pewnie nie je, ściemniasz ;)

  • Anitasienudzi

    danio pozostawione w kuchni w gorący dzien nie bombażuje :P

  • Dobrze że są rodzice myślący i dający zamiast cudownego Danonka ser żółty lub mleko :)

  • Lubię cię ;)

  • Taka forma reklamy mi nie przeszkadza, bo każda strona internetowa prędzej czy później musi na siebie zarobić. Wydaje mi się, że do każdego reklamowanego produktu można mieć zastrzeżenia. Dlatego najważniejsza jest edukacja – uświadamianie konsumentów co jest dobre a co złe, tak by stojąc przy sklepowej półce, lub widząc reklamę w telewizji czy Internecie umieli dokonać mądrego wyboru. A dla tych co nam w tym pomagają należą się podziękowania – Dzięki Kamil – tak dalej trzymaj :-)

  • Aneta Krywalska-Szulc

    Amen :)

  • W punkt!

  • A to nie było przypadkiem tak, że wapń z produktów mlecznych nieprzetworzonych się słabo wchłania i picie mleka jest głównym powodem osteoporozy w USA?

    • Zgadza się – dietetycy odchodzą (a przynajmniej powinni) od zalecania spożywania mleka.

    • Na wchłanianie wapnia ma wpływ wiele czynników. Niemniej prawdą jest, że w takich Chinach na przykład spożycie mleka i produktów mlecznych jest minimalne, a artetyzm czy osteoporoza nie występują w ogóle, bo cały wapń pochodzi ze źródeł roślinnych.

  • a może będzie szerokie grono , które uwierzy… i to budzi niepokój. Brak logicznego, racjonalnego myślenia, kosztem zdrowia naszych dzieci.

    • Grzegorz Kowalski

      Jak to „może”? Gdyby nie było, to by firma nie istniała tak prężnie…

  • ypeck

    Zajebisty tekst. Kiła walczy z rzezaczka. Skazancu możesz wybrać; zetne Cię toporem albo mieczem

  • Marta Bruska

    Brawo, Danon niech się wstydzi

  • Kiedyś mój Tata powiedział mi, że nie kupi nic firmy Danone, bo przez nich musi oglądać te głupie reklamy w przerwie filmu ;)
    Zupełnie z innego powodu, ale w mojej lodówce od kilku lat nie ma żadnego produktu Danone…

  • Konrad Norowski

    Czyli organizm w wypadku niedoboru wapnia potrzebnego do wzrostu kości pobierze go… z kości? Wait what? :D

    • No a w czym problem? Pobierze go z kości, a jest potrzebny także w kości. Więc będzie go w kości brakować. Sprzeczność jest pozorna.

      • Konrad Norowski

        Ciężko mi sobie wyobrazić że nasz organizm traci czas i energię na takie bezsensowne żonglowanie wapniem.

        • Grzegorz Kowalski

          Zatem proszę się doedukować, warto :)

  • Muka

    Mamadu grabi sobie od dawna, podobnie jak firma Danone, która ma w tym jeszcze większe doświadczenie. Jednym i drugim nie warto ufać. Produktów Danone nie kupuję od lat, bo są po prostu napakowane cukrem.

  • Biznes is biznes …
    Podałeś dobry przykład robienia ludzi w balona. Musicie, koniecznie, bo inaczej … a tymczasem z innej strony dostaje super gratisowy, dodatkowy ‚prezencik’ bez możliwości zwrotu.
    Nam pozostaje uczyć się i uczyć się myślenia.

    PS Chyba przecinka brakuje przy 76 g

    • Niestety przecinka nie brakuje. Chciałbym. 9,6 g cukru na 75 g serka. Czyli osiem serków, to 76,8 g cukru.

      • Masz rację, nie brakuje.
        Pospieszyłem się, odniosłem to do jednego, a nie ośmiu.
        Ech :)

  • Mi, jako dietetykowi, nóż w kieszeni się otwiera gdy czytam/słucham/widzę te wszystkie reklamy produktów typu danonki… Jako przyszłej mamie – odpalają się mordercze instynkty ;) A pozostaje tylko ruch otwartą dłonią w kierunku czoła i pokręcenie głową z niedowierzaniem.

  • Do serków jeszcze powinniśmy dorzucić dwa wiadra suplementów diety. Oczywiście głównym powinien być ten na lepsze wchłanianie owych serków danonków.

  • Żenada. Nawet w reklamie da się mówić prawdę. Danon nie pierwszy raz nie mówi. Płacił ogromne kary w USA, no ale Polska to ciągle dziki kraj, kto by tam.. ;) Ehh

  • Matka Córek

    Ojcze, równie popularne są wywiady ze specjalistami nt. korzyści noszenia dzieci w wisiadłach. To akurat temat, który znam z pierwszej ręki ;) I równie często nie można dodawać komentarzy pod tekstem. Albo można, tylko pojawia się komunikat „oczekiwanie na moderację” która niestety nie następuje :) Biznes. Otwórzmy oczy.

  • Aneta

    Świadomy rodzic wie co podaje do jedzenia swojemu dziecku. Niestety jest wielu takich, którym wystarczą reklamy. Jeśli mówią, że to jest najlepsze i najzdrowsze dla dziecka to święcie w to wierzą. Moja teściowa nie mogła zrozumieć dlaczego ja nie podaję dziecku danonków, „bo przecież wszystkie dzieci to jedzą i ma dużo witamin”.
    Ależ ze mnie zła matka, dziecku żałuję takich „smakołyków” :)

  • Brawo! Brawo! Brawo!
    O ile bardziej przyjemniejsze są dla mnie zakupy odkąd wiem już po co sięgać i co ma dobry skład. Wchodzę i za 10 minut już po zakupach a w koszyku tylko to co zdrowe.
    Oł je!

  • Bardzo dobre podsumowania. Ja jestem na diecie wegańskiej i co chwilę mnie straszą niedoborami wapnia. A migdały, sezam, jarmuż i inne zielone liście to niby wapnia nie mają? :) Moje dziecko zamiast danonka dostaje koktajl na mleku migdałowym z jarmużem i owocami.

  • słów BRAK !

  • monika gibes

    U mnie Danone jest na czarnej liście już od pewnego czasu. Już w kilka lat temu w USA koncern przegrał w starciu z Federacją Komisją Handlu, bo okazało się, że hasła reklamowe Actimela i Activi nie są prawdziwe i musiał zapłacić 21 mln $. A w Polsce koncern nadal przekonuje, że oba te produkty mają jakiś pro-zdrowotny wpływ na organizm.

    • Rzeczywiście tak było. Szkoda, że takie wyroki nie działają międzynarodowo.

  • Mój 4,5 latek nie jadał nigdy danonków, wapń pobierał dłuuuuugo z mojej piersi, a teraz z żółtego sera, który uwielbia i z jogurtu, bez cukru ale z dodatkiem sezonowych owoców.

  • Na 100 gramów:

    1) mleko: 120 mg – sporo?, no to jak ocenić:

    2) mak: 1266 mg (nie, nie brakuje przecinka),
    3) melasa: 685 mg,
    4) migdały: 239 mg,
    5) orzechy laskowe: 189 mg,
    6) natka pietruszki (sic!): 203 mg,
    7) figi suszone: tyle samo,
    8) słonecznik: 174 mg,
    9) morele suszone: 139 mg,
    10) i nawet kapusta włoska ma go więcej od mleka: 134 mg.

    • Wyróżniam tą tabelkę :)

      PS. Kto dałby radę zjeść 100 gramów natki pietruszki?! :D

      • Adam

        Mak, orzechy, migdały, nasiona są tłuste. Melasa, owoce suszone to dużo cukru. Chyba warto byłoby tabelkę przedstawić w formie ile kcal trzeba wchłonąć, żeby dostarczyć np. 100 gram wapnia.

        • Akurat to byłoby niewłaściwe, bo sugerowałoby niejako, że orzechy tuczą, a tak nie jest. Orzechy, w przeciwieństwie do np. coli, rozkładają się w organizmie bardzo długo, przez co stale dostarczają organizmowi energii. Natomiast taka cola, mimo podobnej dawki kalorycznej, jest przetwarzana niemal natychmiastowo – w efekcie niemal całość jest odkładana w postaci tkanki tłuszczowej, a nie energii.

          • Adam

            Oczywiście, IG ma ogromne znaczenie, ale nadal w ujęciu dziennym 500 kcal to 500 kcal i może być to istotne w przeciwdziałaniu otyłości :) Nie chodzi o propagowanie złych produktów (jak danonki czy cola), ale wybieranie z dobrych tych lepszych. Biorąc pod uwagę ile wapnia dostaniemy za jedną kcal produktu mleko i mak (oraz np. popularny ser żółty) wypadają bardzo podobnie – ok. 2.4 g wapnia / 1 kcal. Z wymienionych produktów stawkę wygrywa melasa (7.6), natka (4.6) i kapusta (3.5). Zamyka słonecznik i orzechy laskowe (0.29!). Melasa niestety ma wysoki indeks glikemiczny, ale można zjeść jej mało i dostarczyć dużo wapnia. Dodatkowo komponując nawet z niewielką ilością tłuszczu obniżamy IG.

          • Masz rację, kaloryczność to ważny przelicznik. Tylko w dziwny sposób zakładasz, że każdy od tych kalorii ucieka. U mnie w rodzinie królują akurat dzieci-niejadki i fakt, że w 100 gramach dostarcza się zarówno solidną dawkę np. wapnia, jak i kalorii – jest plusem, a nie minusem. Trudno wmusić w dziecko główkę kapusty czy kilka natek, to fakt, ale już mak, melasę, suszone owoce i orzechy laskowe można wkomponować bardzo prosto (i aktrakcyjnie). Znacznie atrakcyjniej niż skupiając się przede wszystkim na pojeniu mlekiem.

          • Adam

            Mleko jest przeciętne, co mam nadzieję pokazałem :) Zgadzam się, w każdym przypadku może być inaczej. Jeśli dysponuje się wiedzą, można ją zastosować w obie strony i o to mi chodziło w propozycji ujęcia tego w tabelce :) Przyznam, że może jestem trochę wyczulony na propagowanie niewątpliwie zdrowych produktów z pominięciem ich wagi kalorycznej. Np. przyzwyczajenie do przegryzania między posiłkami orzechów i suszonych owoców nie koniecznie jest zdrowym nawykiem. Btw. dość ciekawy art nt. wchłanialności wapnia: http://ekodietetyk.pl/artykuly/wapn-nie-tylko-w-mleku/

        • Grzegorz Kowalski

          Adam, ujmijmy to w ten sposób. Osoba która wie co je (zero przetworzonych łakoci, cukierków, batoników) wie to wszystko i jeszcze więcej.
          Natomiast rada jest dla osób chyba nieuświadomionych? No to chyba naprawdę lepiej kalorie z tłuszczy w postaci pestek orzechów i nasion oraz cukier z owoców niż tych wszechobecnych łakoci (też obecnych w reklamach ZA CZĘSTO) i tak spożywanych przez takie osoby i ich dzieci, hm? :)

          • Adam

            Jasne, że lepiej. Do limitu dziennego :)

      • Grzegorz Kowalski

        100g natki? Zero problemu w domowym pesto (tak wiem, kalorie z tłuszczy roślinnych, ale za to opcja weg bez sera :)). No ale. To raczej nie dla małych dzieci. Nie za dużo i nie za często ;)

        • Adam

          Fajnym pomysłem są też omlety ew. naleśniki ze zmiksowaną natką.

      • Anna

        U nas codziennie po 2 pęczki schodziło latem – w… lemoniadzie :-) Pychota! Teraz nieco mniej, ale za to w koktajlach! Polecam bardzo! Lemoniada: pietruszka, cytryna (ze skórką), słodzidło, ew. imbir – wszystko zmiksować jak najdrobniej, zalać wodą, przecedzić. Gotowe! Koktajl to tzw. koktajl na winie, co się nawinie, to do koktalju :-) U nas najlepiej sprawdzają się jabłko, banan, kiwi, pietruszka/jarmuż/szpinak itd :-)
        A swoją drogą temat nie jest nowy – ogólnie mam wrażenie, że ostatnio dużo się mówi na temat zawartości cukru w produktach. Za to raczej mało mówi się o jeszcze jednej właściwości cukru… Mianowicie organizm do strawienia i rozłożenia cukru potrzebuje właśnie… wapnia! Więc zapodając dziecku czy sobie słodki jogurcik/serek/danonek i inne tego typu świństwo (tak, ja to tak nazywam) z odpowiednią ilością cukru, odwapniamy jeszcze nasz organizm, bo cukier musi zostać strawiony. A do tej reakcji niestety ale potrzebny jest wapń!

      • Miałam wkleić to samo. Jesteśmy rodziną wege, mój syn je nabiał sporadycznie, więc jako jego główne źródło stosuję właśnie produkty roślinne. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby reklamować Danonki w sposób tak daleki od prawdy – firma ma rodziców za idiotów. A artykuł to kolejna kompromitacja na koncie Mamadu.
        Warto jeszcze dodać, że były badania, które wykazały, że dodatek cukru znacząco obniża przyswajalność wapnia, co czyni Danonki produktem praktycznie bezwartościowym.

    • O kapuście nie wiedziałam.
      100 g natki pietruszki…wyzwanie! :D

    • Kasia

      Jest w tym wapniu jeden myk, o którym nie wspominacie. Żeby wapń był przyswajalny w posiłku musi być też witamina D3 (o ile nie pomyliłam która to witamina ;)) . To dlatego wapń z nabiału wchłania się bardzo marnie.

      • Emilia Rog

        Najlepiej D3 i K2 odmiana MK7 :) prowadzą wapń w odpowiednie miejsca, czyli kości i zęby, bez nich wapń nie do końca wie co ma ze sobą zrobić i często osadza się w tętnicach.. a tego nie chcemy :)

  • Wszystko na sprzedaż, niestety.

  • Agata Gzyl-Wójcik

    Współczuje osobom nieświadomym , a raczej ich potomstwu , że dostają od rodziców takie pyszności – nafaszerowane chemią i cukrem .

  • Aga z www.makeonewish.pl

    mamadu ostatnio podpada na każdym kroku: plagiaty, i takie perełki. choć moja córka je od czasu do czasu danonka, nigdy nie potraktowałabym tego jako zdrowe źródło uzupełnienia białka i wapnia

  • Jak dobrze, że moje dziecko nie przepada za danonkami ;) woli zjesc mleko z platkami na sniadanie albo kakao się napić ;) Szkoda tylko, że ludzie nie czytają etykietek na produktach i świadomość przez to jest mała. Chętnie udostępnie wpis ;)

  • bajeczkadlasyneczka

    Jakieś 10 lat temu pewnie strasznie by mnie to zszokowało, a teraz już (niestety) nie – shitowych produktów spożywczych ( w tym dla dzieci) są tysiące, w ten lub inny sposób reklamuje się większość z nich ( i naturalnie ilość zawartego w tych produktach cukru, barwników i konserwantów nigdy nie jest w owych reklamach wzmiankowana). Głupot w internecie też nie brakuje. Na szczęście mamy mózgi – musimy ich używać, również podczas zakupów. Ale dobrze że poruszasz ten temat. Może w Danonie ktoś zda sobie sprawę z tego, że świadomość konsumentów rośnie, a Mamadu zastanowi się, czy naprawdę żaden pieniądz nie śmierdzi…

  • Katarzyna Trudnos

    Oj tak ,cukier ,cukier i jeszcze raz cukier ,a rodzicie pozapominali o jogurtach ,kefirkach czy nawet pospolitym serku homogenizowanym :)
    Wiadomo jak maluch zje raz czy dwa razy takie „cudo” to nic mu nie będzie, ale najgorsze jest właśnie to wmawianie, że bez tego „cudu” kości naszych dzieci będą w opłakanym stanie. Oczywiście nikt nie wspomina o ilości cukru. Generalnie takie działanie jest… proste jak budowa cepa: jakby wspomnieli to by wprost kłamali ,a tak tylko troszkę , odrobineczkę,no ociupineczkę wręcz mijają się z prawdą, bo przecie wartości odżywcze mamy na serkach podane :P
    A tak swoją droga, przypomniałeś mi , za co dzięki wielkie, że miałam lody synkowi zrobić. BTW nie z danonków :P

  • Ja sama daje dziecku danonki, inne serki i jogurty, tak jak np Kubusia, ale mam swiadomosc co podaje. No niestety nie sa to zdrowe produkty, szkoda tylko ze producent jest gotowy na wszystko, by nas przekonac.

  • Kamil a pamiętasz poradnik żywieniowy 1-3 rekomendowany przez IMiD? :) Brakowało mi tam właśnie takiego np. Danonki. Słowo daje, że to jakaś masakra …

    A ludzie udostepniali, bo darmowy. Trzymajta mnie …

    • Nie pamiętam, podziel się :)

    • Poka Poka.
      Ja w sumie…jem Danonki.
      Jak dostanie raz na rok zjadam Alfowi wszystkie :3.

  • Małgorzata S

    Jeszcze dajmy mleka smakowe do danonkow wszakże wapnia nigdy za wiele; ) a co tam ze otyłość i cukrzyca pójdą w parze

    • Co chcesz… Dobre są. Zawsze jak Alf dostanie, zabieram :D.

      • Ja się nie rozdrabniam i od razu kupuję mleczko w tubce :) Jak cukier to na poważnie :)

  • tylko jakoś wszędzie w takich reklamach zapominają, że organizmowi potrzeby jest między innymi wapń do przetrawienia cukru. Więc ile tego wapnia z danonków idzie na kości a ile na trawienie cukru?:) Mnie też strasznie wkurzają wszystkie te firmy, które wmawiają rodzicom, że ich produkty są po prostu najzdrowsze i niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka. Kubuś, Danone, Nestle itd itd. Większość reklam tych firm to zagrania poniżej pasa i żerowanie na uczuciach rodzicielskich niestety

  • Danona i Nestle nienawidzę całym sercem. Za kłamstwo, totalnie amoralną reklamę i gówniane składy. Mamadu niech sobie robi nomen omen loda komu chce, ale wciskanie ciemnoty na temat zdrowia i żywienia dzieci to jest świństwo. Niestety bardzo intratne i popularne świństwo.

    • Ostro. I dobrze.

    • Adam

      Nestle znienawidziłem po przeczytaniu składu Sinlacu :)

  • Skomentuję cytatem z samej siebie, bo też kiedyś napisałam o danonkach. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz:
    „Jeśli ktoś ma nadzieję, że dzięki Danonkom przynajmniej w minimalnym
    stopniu uzupełni dietę dziecka w wapń, powinien mieć świadomość, że wapń
    wchłania się w 10-40%, czyli z takiego serka pozostaje wapnia tyle co
    nic, a cukier, który jest w Danonkach głównym składnikiem, znacznie
    zmniejsza wchłanianie wapnia.”
    To tylko pogarsza sprawę ;)
    Moje dzieci już dawno powinny być bezzębne i… bezkostne? Od zawsze uczulone na mleko przez ograniczony czas dostawały preparat mlekozastępczy, ale w końcu nim wzgardziły i koniec. Zero mleka, zero jogurtów, zero gówna w postaci danonków, ser od wielkiego dzwonu, częściej kozi ale też niezbyt często. I mają się świetnie.

  • Bardzo ciekawe, dobrze wiedzieć, jaką belkotliwą papką karmi się spokojne sumienia rodziców:)

  • Mamadu się stacza…nie tylko ściągają z czytanych blogerek, ale są przekupni za Danonka, za wszystko.
    Blokowanie komentowania jest jasnym przekazem „my zarabiamy ty klikaj i się zamknij”…

  • ale się wkurzyłeś i masz rację. Sama Danone nie kupuje już od dawna (nie tylko produktów dziecięcych ale jakichkolwiek) i oduczyłam tego całą naszą rodzinę! Na początku babcia była trochę zdziwiona, że mały nie może jeść danonków, ale jak wytłumaczyłam jej co jest w środku to od razu zrozumiała. Nie wiem jak można wmawiać ludziom że faszerowanie dzieci tym świństwem jest dobre.

  • Iwona Bednarska

    ale zaraz przeciez cukier utrudnia wchlanianie wapnia….jak to dobrze miec nietolerancje laktozy – nie jesc nabialu i miec zdrowe kosci :D hihi

  • dla firmy nawet cukier jest za drogi i wciskają syrop glukozowo-fruktozowy, już samo to pokazuje, że firmie ani trochę nie zależy na dzieciach

  • I dlatego właśnie swoim dzieciom nigdy nie dawałam żadnych serków ani jogurtów dedykowanych dla dzieci. Jadają jogurty naturalne bądź owocowe, ale których skład jest o połowę lepszy niż te właśnie serki i daniojogurciki… Niektórzy producenci myślą, że jak napiszą, że coś jest dla dzieci, to rodzice bezkrytycznie to kupią. Dziękuję, ja z tych czytających informacje na opakowaniu.

  • Anna

    Żeby tylko.. Mleko i produkty mleczne to największy syf, przyczyna chorób cywilizacyjnych. Ale takie firmy jak Danone bardzo dbaja żebyśmy sie o tym nie dowiedzieli :) Oczywiście mówimy o tych przetworzonych produktach ze sklepowej półki, a nie wiejskim prosto od krowy. Chociaż to tez temat do dyskusji, bo mleko to idealny pokarm dla małego cielaczka, a (dorosły) człowiek ma zupełnie inne potrzeby. Na niedobory wapnia najlepsze zmielone skorupki jajka ;)

  • paulina

    Witam, pamiętam na studiach ( biotechnologia żywności) kolega pisał pracę inżynierską… Ciężko mi przypomnieć sobie dokładny temat, za to dokładnie pamiętam informacje, że firma DANON kilka lat wcześniej przeznaczyła część pieniędzy z jakości produktu, na reklamę, no i oczywiście wzrost sprzedaży produktów o pogarszonej jakości a co za tym idzie wzrósł dochód firmy i to znacząco.
    Muszę przyznać, że pamiętam pogorszenie smaku,z owocowego stał się słodki…

  • AfterKorpo

    Napisałam kiedyś do danona, że ten ich produkt to kpina, przytoczyłam dane z prośbą o wyjaśnienie dlaczego tak bałamucą ludziom w głowach (typu mniej wapnia niż w zwykłym jogurcie itp). Po ochach i achac związanych z zainteresowaniem firmy odpisali, że standard i tak się podniósł, bo syrop gl-fr zastąpili cukrem.. :D:D:D no i nieco pokrętne wytłumaczenie, że tak naprawdę to raczej taki deserek taki no.. no i że zdrowy i w ogóle. To ja już kostkę czekolady wolę dać dziecku na deser, a jogurt ma być jogurtem=posiłkiem. W takim wypadku dziecku każdy posiłek będzie się kojarzył z deserkiem. Daję dziecku słodycze w ograniczonych ilościach, ale ten produkt to jakaś pomyłka.

    • No ale trzeba przyznać, że odpowiadają na maile bardzo szybko i bardzo profesjonalnie. Ogólnie dalej jestem pod wrażeniem :)

      • AfterKorpo

        Zdecydowanie szybciej dostałam odpowiedź z herbapolu na temat wyjaśnienia, czy dobrze rozumiem opis składu soku i czy w butelce znajduje się dokładnie pół maliny :-) Profeska i bardzo uprzejma treść jak najbardziej. Do tego dyplomacja poziom advanced :-)

  • Pingback: Ula Łupińska – Falinki, czyli fajne linki #1()

  • Pingback: Ula Łupińska – Falinki, czyli fajne linki #1()

  • di

    wypierniczcie te popupy zachecajace do polubienia strony…. growhackingu sie zachcialo!

    • Wypierniczyłbym, ale co zrobię, skoro to przynosi dobre efekty? A tylko przy pierwszym wejściu się wyświetla, więc tragedii nie ma dla stałych czytelników.

  • Antek Dzik

    Że danonki to syf to jedno, ale że dzieci mają poważne niedobory wapnia i witaminy D to drugie. „Bo rodzice to ogólnie ciemna masa jest i z dzieckiem sobie nie radzi.” – jedno: rosnąca fala otyłości, najszybciej w Europie, to wina rodziców którzy karmią dzieci śmieciami m.in. danonkami, drugie: wystarczy popatrzeć na komentarze przy okazji wprowadzenia rozporządzenia odnośnie sklepików i żywienia w placówkach systemu oświaty (odstawiając na bok dyskusje o sposobie jego wprowadzenia, bo sama idea i zapisy są słuszne, kwestia tylko ich uściślenia i cywilizowanego wprowadzenia) – wyłania się właśnie obraz ciemnego rodzica, dla którego jest tragedią, że dziecko nie dostanie w placówce monte albo „owocowego” jogurtu, w którym jest masa cukru a owoców brak, tragedią jest, że w końcu przedszkola zupę będą gotować bez użycia wegety i magi czy kostek rosołowych. No rzeczywiście, oświeceni ci rodzice jak jasna cholera.

    • To fakt, ale z drugiej strony skąd ci rodzice mają brać sprawdzone informacje? Z gazet czy z telewizji? Bo spora część z internetu to korzysta tylko wtedy, jak potrzebuje sprawdzić pisownie wyrazu albo przepis znaleźć. Na szczęście trend świadomości na temat tego co siedzi w naszym jedzeniu idzie w dobrą stronę, co najlepiej pokazuje ilość sklepów ze zdrową żywnością (a że w sporej części tych sklepów sporo produktów niewiele ma wspólnego ze zdrowiem, to inna sprawa). Więc trzeba drążyć temat i uświadamiać, a gdy przekroczymy masę krytyczną, to pójdzie już z górki :)

      • Antek Dzik

        Fakt, że coraz więcej rodziców jest świadomych, to cieszy. Co do źródła informacji – wprowadzenie rozporządzenia powinno być poprzedzone szeroko zakrojoną akcją edukacyjną, tego zdecydowanie zabrakło. No nic, czas pokaże ;)

  • świetny tekst ! zgadzam się