Wkurwiają mnie mężczyźni, którzy chcą decydować o życiu i śmierci kobiet

Zwyczajnie mnie wkurwiają.

Mimo mojej w zasadzie pacyfistycznej postawy, naprawdę mam ochotę wyzwać na ubitą ziemię każdego buraka, który mówi TAK dla całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Ja wiem, że dla niego (bo to oczywiście niemal zawsze jest ON) to tylko „posiadanie własnego zdania”. Dla niego to tylko „postępowanie według własnych przekonań”. Dla niego to tylko „podążanie za swoją wiarą”.

Tymczasem dla wielu kobiet jest to wyrok śmierci.

A dla mnie osobiście jest to zwykłe pieprzenie zakompleksionego gościa, który boi się o to, że kobieta jest mu równa, że ma równe prawa i że skończyły się czasy patriarchatu, gdzie „tradycyjna rola kobiety” ograniczania się do usługiwania Panu i Władcy, który mógł nią pomiatać jak chciał (oczywiście według NIEGO, to był sprawiedliwy podział obowiązków i „przecież wszystkim było dobrze”).

Wybacz panocku, ale jeśli masz dwie rączki, dwie nóżki i chociaż lekko sprawny mózg (bo że jest on całkiem sprawny, gdy wygłaszasz takie teorie, to raczej nikt nie uwierzy), to jesteś w stanie i ugotować i wyprać i posprzątać cokolwiek byś potrzebował. A jeśli uważasz, że jest inaczej, to znaczy, że zatrzymałeś się na poziomie 6 latka, bo mój 7 letni syn już te umiejętności ogarnął.

Niemniej moje zdenerwowanie nie bierze się z samego gadania

Ono nie bierze się stąd, że jacyś ludzie mają przerośnięte ego, bo tacy ludzie zawsze się znajdą. Moje zdenerwowanie bierze się stąd, że osoby, którym brakuje logicznych argumentów w dyskusji (umówmy się: „chcemy waszej śmierci, bo nasz światopogląd tak mówi”, nie jest logicznym argumentem), próbują siłą zmusić swoich „przeciwników” do uległości.

W średniowieczu oznaczałoby to wojnę. W średniowieczu oznaczałoby to, że najeźdźcom próbującym nas skrzywdzić, którzy chcą skrzywdzić nasze kobiety i córki, należy spuścić srogi wpierdol. Tymczasem w XXI wieku nazywa się to polityką i nie bardzo jest nawet co z tym zrobić. Możemy wyrazić nasze oburzenie co najwyżej i może dotrze to do tych na górze. Może zrozumieją oni, że jak tylko zrobią krok w niewłaściwą stronę, to skończy się to dla nich nie najlepiej. Niestety to wszystko jest tylko „może”.

Ja swoją cegiełkę dokładam pisząc ten artykuł i mając szczerą nadzieję, że pójdzie on w świat, pokazując jak wielu nas „wkurwionych” się już zebrało i jak wielu ludzi nie zgadza się na ten proponowany stan rzeczy.

Dlaczego jednak jestem taki przeciwny tej „ustawie”? 

Ano powodów jest conajmniej kilka, ale pozwolę sobie oddać głos lekarzowi, który lepiej niż ja, wie o czym mówi:

Tutaj jest link do tego… czegoś, zwanego ustawą obywatelską, pod którą podpisało się bagatela 450.000 ludzi życzących innym śmierci (co się będziemy patyczkować, skoro można nazywać rzeczy po imieniu).

Ta ustawa oznacza, że zaistnieją przypadki, w których będzie się pozwalało kobietom umierać w imię wyższej ideologii (średniowiecze po raz pierwszy… średniowiecze po raz drugi… średniowiecze po raz trzeci! Wprowadzone!). Oczywiście wiem, że ludziom od „STOP Aborcji” wydaje się, że jak umieścili w ustawie informację o możliwości ratowania kobiety w przypadku zagrożenia życia, to wszystko jest „cacy”. Jednak powyższa wypowiedź z filmu doskonale wyjaśnia czym w rzeczywistości jest zagrożenie życia i że zamiast ratować kobiety, gdy jest możliwość, będzie się czekało do ostatniego momentu.

Ta ustawa oznacza jednocześnie, że opieka nad kobietą w ciąży cofnie się o całe dekady. A umówmy się, że już obecnie w wielu miejscach jest na wręcz żenującym poziomie (zobacz: Odzieranie z godności na salach porodowych trwa). Nie wiem jak wy, ale gdyby ta ustawa weszła, to ja osobiście planując dzieci nie zastanawiałbym się „czy wyemigrować” tylko „gdzie”.

„Prolife” to szczyt hipokryzji

To jest jakiś ponury żart. Gdy słyszę prolife to dla mnie oznacza to „jestem pieprzonym hipokrytą”.

„Będę walczył o to, aby nikt, broń boże, nie dokonał aborcji, bo to jest MORDERSTWO – będę walczył, aby w męczarniach umierały kobiety i dzieci, bo nie mam zielonego pojęcia o medycynie (nawet pojęcia „zagrożenie życia” nie rozumiem), ale gdy już te wszystkie dzieci, w tym też te mocno zdeformowane się narodzą, to będę je miał tak bardzo głęboko w dupie jak to tylko możliwe. Nie będzie mnie obchodziło życie dzieci tak ciężko chorych, że całe życie spędzą przykute do łóżka szpitalnego. Nie będzie mnie obchodziło życie dzieci, które całe swoje życia spędzą w strasznych męczarniach. Nie będzie mnie obchodziło życie dzieci, które trafią do domów dziecka. Nie będzie mnie obchodziło życie narodzonych już dzieci, których matka umrze przy kolejnym porodzie, bo JA UWAŻAM, ŻE MOJE WIDZIMISIĘ JEST WAŻNIEJSZE OD JEJ ŻYCIA. Ona niech umiera. Trzeba było nie urodzić się kobietą.”

W imieniu mojej żony, córki i wydaje mi się, że większości kobiet mówię wprost: jesteście zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia i życia, więc zgodnie z prawem powinno się was odseparować od zdrowej psychicznie części społeczeństwa. Jesteście maluczkimi ludźmi, którzy nie mają nawet dość odwagi cywilnej, aby wyjść i pikietować samemu, więc wysyłacie dzieci, aby robiły to za was i to z obrazami, których żadne dziecko (w imieniu których podobno walczycie) nie powinno oglądać (klik).

Czy da się upaść jeszcze niżej?

Najbardziej jednak „zmotywował” mnie do napisania tego artykułu sam Facebook

Gdy usunął komentarz Pauliny Młynarskiej do całej sprawy, z którym co prawda nie do końca się zgadzam, ale który jednak zawierał wiele sensownych uwag i w mojej opinii nie zasługiwał na usunięcie:paulinamlynarska

Ta wybiórcza cenzura Facebooka doprowadza mnie już powoli do szału. Uwielbiam go za wiele rzeczy, ale tą jedną uważam za kompletnie bzdurną, niedopracowaną, a bardzo często wręcz nieetyczną. Szczególnie, że na przykład zdjęcie na którym jest dokonywana dekapitacja (czyli obcinanie głowy) standardów Facebooka nie łamie (uwaga treści drastyczne: klik).

No to co z tym zakazem aborcji?

Ja osobiście dalej trochę wierzę, że i Kaczyński i Gowin, którzy w swoich wielokrotnych wypowiedziach powtarzali, że zależy im jedynie na wprowadzeniu zakazu aborcji eugenicznej i nie pójdą ani kroku dalej, dotrzymają danego słowa (chodzi im głównie o to, aby zakazać aborcji m. in. w przypadku zespołu Downa, ale jednocześnie jak sam „prezes” to powiedział i zgadzam się z nim tutaj wyjątkowo w 100%: „Państwo nie może nakazać umrzeć kobiecie, która chce ratować swoje życie. Po prostu nie ma takiego prawa. Nie ma też prawa nakazać urodzić zgwałconej nastolatce.”).

Jak to się jednak mówi: obiecanego wiele się zmieści, a nasi politycy słyną ze zmienności, więc pewności mam raczej zerową (jednocześnie chciałbym prosić o ograniczenie dyskusji o samej polityce pod tym wątkiem czy o opcjach politycznych do naprawdę niezbędnego minimum). Uwierzę dopiero wtedy, jak zobaczę.

Wiem natomiast na pewno, że jeśli ta ustawa by kiedykolwiek weszła w życie, to będę osobiście do końca życia odradzał każdej kobiecie zachodzenie w ciążę w naszym kraju, bo ciąża będzie równoznaczna ze stanem mocno zwiększonego zagrożenia zdrowia, życia lub „chociażby” pozbawienia wolności (bo jak kobieta poroni, to zamiast pomocy, która należy się każdej kobiecie w takiej sytuacji, grozić jej będzie więzienie, pomimo tego, że ponad 50% ciąż w pierwszej fazie kończy się poronieniem, na które nie mamy wpływu – źródło).

Ja sam długo omijałem ten temat, bo uważałem go za tak absurdalny, że aż niemożliwy do wprowadzenia (nawet u nas). Niestety powoli przestaję mieć tę pewność i wolę zabrać głos teraz, gdy może on mieć jeszcze jakieś znaczenie. Może gdy okaże się, że nas, ludzi „wkurwionych”, jest znacznie więcej, niż tych którzy wybierają ideologię ponad życiem, to będzie to miało realny wpływ na ostateczne decyzje jakie zapadną w tym temacie. Oby.

Prawa do zdjęcia należą od Shawn.

Podobne wpisy

111 komentarzy

  1. Jak dla mnie wszystko powinno być tak jak jest. Aborcja jest nielegalna, ALE ustawa daje 3 awaryjne wyjścia. Całkowite zakazanie czegokolwiek, to praktycznie niewolnictwo.

    1. W praktyce wielu kobietom i tak odmawia się aborcji, nawet jeżeli spełniają jedną z trzech przesłanek, by móc to zrobić legalnie. Żyjemy w kraju gdzie zmuszono zgwałconą dziewczynkę do urodzenia niechcianego dziecka.

      1. Ja wiem, ze nie wszyscy sie do tego stosują, ale mimo wszystko lepiej jest mieć taki zapis w ustawie, niż nie mieć, prawda? Takie historie sa straszne, ale na pewno jest tez wiele przypadków, które zakończyły sie „szcześliwie” (w cudzyslowie-wiadomo czemu). Gdyby tych przesłanek nie było, to zupełnie nie byłoby ani wyboru ani nadziei.

        1. Jak najbardziej. Jestem nietypową kobietą wg stereotypów, bo jestem za prawem do aborcji, eutanazji, a nawet w niektórych przypadkach do prawa eutanazji dla dzieci.
          Co nie zmienia faktu, że w Polsce kobiety wciąż muszą walczyć o swoje podstawowe prawa, że o aborcji z powodów wymienionych w ustawie nie wspomnę :/

          1. W Polsce kobieta musi walczyć nawet o prawo do karmienia dziecka w bardziej godnych warunkach niż WC :/

  2. Podpisuję się pod tym postem obiema rękami i dziękuję, że napisał to mężczyzna i, jak sam zaznaczył, wkur… głownie na mężczyzn. Niestety, znamy też kobiety, które dołączają do ich grona równie bezmyślnymi opiniami. Trudno mi pogodzić z tym, że w XXI wieku słyszę z ust elit rządzących, (raczej „elit”) takie opinie świadczące o zacofaniu, niedouczeniu, zakłamaniu i nienawiści. Nie mogę sobie wyobrazić, że życie kobiety tak mało dla nich znaczy. Gdzie ich katolickie zasady, miłosierdzie, współczucie, miłość bliźniego.Panie i panowie, każdy ma swój rozum i swoje wartości. To, że coś wolno zrobić, nie znaczy, że trzeba. Wy sobie żyjcie wedle waszych przekonań, a nas nie zmuszajcie do tego samego.

    1. Katolickie zasady, miłosierdzie, współczucie… – to niestety dla przeciętnego „obrońcy życia” wyrazy obce, których znaczenia nie znają i nie rozumieją co się za nimi kryje.

  3. Nie zgadzam się z jakimkolwiek zakazem. W Polsce już od dawna jest całkowity zakaz aborcji, albo żyje w innym kraju niż Wy. Jestem matką kilkorga dzieci. W ostatniej ciąży miałam problemy zdrowotne. Po wcześniejszym porodzie lekarz zasugerowal, bym już nie miała więcej dzieci. Antykoncepcja mnie zawiodła. Byłam w kolejnej ciąży. Pełzałam na brzuchu, wtorujac przy tym memu dziecku. Prawie straciłam ciążę i życie. W takich sytuacjach powinno się brać boski pierwiastek pod uwagę, bo żaden lekarz mi aborcji nie zaproponował. Malo tego nawet nie wspomniał o niej a tylko przypadek i moim zdaniem Bóg -ocalił mnie, ale również moje ostatnie dziecko. Przez wiele miesięcy obwinialam o to nienarodzone dziecko, bo rokowania były mało optymistyczne. Tu nastąpił kolejny cud. Jednak emocje-strach, cierpienie, smutek, lek przed nieznanym i „godziną zero” pozostały. Przecież nie umieralam- moje serce biło, wszystko w miarę sprawne. Ludzie Wy nawet nie wiecie o czym piszecie… Nie wiecie jak to jest. Jestem jednak pewna, że niewielu byłoby wśród nich(zakazujacych aborcji) odważnych chcących przejść przez to, przez co ja musiałam. Powiem więcej -byliby pierwsi w kolejce! Szczerze, to nie wiem jaki Bóg pragnie śmierci kogokolwiek z nas. Myślę też, że cuda nazywają się tak, bo zdarzają się niezwykle rzadko. Współczuję rodzinom tych kobiet, które ich nie doświadczyly. Proszę tego nigdzie nie publikować. Dziękuję.

  4. Staram się nie oglądać ostatnio wiadomości przez takie „rewelacje” :/ Ciśnienie samo się podnosi. To kobieta ma urodzić i umrzeć jak ciąża zagraża jej życiu? A sama to co – nie jest człowiekiem? Nie ma prawa do życia?!

    1. Kto mówi, że kobieta ma umierać aby rodzić? W sytuacji, w której życie kobiety jest zagrożone, stosowana jest aborcja (za zgodą kobiety)

      1. A kobieta to nie czlowiek przypadkiem? Moze niech rodza Panowie ktorzy maja w sobie duzo plemnikow a kobieta tylko jedna komorke jajowa i chce poswiecic ja nowemu czlowiekowi w zaleznosci od plemnika.A jak sie nie podoba to niech lekarze wychowyja tych ludzi urodzonych z brakami i sprawa zalatwiona

  5. A czy Pan wie, że ustawa, na którą się powołuje, nie zakazuje kobietom w ciąży podejmowania leczenia, którego skutkiem ubocznym mogłoby być zagrożenie życia dziecka? I że konsekwencje karne, jeśli w wyniku takiej procedury medycznej (np. chemioterapii) dziecko umrze, nie dosięgną jej?
    A czy zdaje Pan sobie sprawę, że w większości wskazaniem do aborcji jest w tym momencie zespół Downa u płodu, a nie gwałt?
    „Duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu było przyczyną 718 aborcji. 23 razy ciąża została przerwana z powodu stanu zdrowia matki, 3 razy, gdy była wynikiem gwałtu.” (Dane Ministerstwa Zdrowia za 2013 rok, cyt. za Polskim Radiem: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1420227,Aborcja-w-Polsce-Oficjalne-dane-zebrane-przez-Ministerstwo-Zdrowia, data dostępu 31.08.2016)

      1. Niech Pani zdefiniuje, co Pani rozumie przez „zagrożenie życia”. Stadium terminalne choroby to trochę za późno, żeby rozpoczynać leczenie… Pierwsze stadium raka (na przykład) to TEŻ zagrożenie życia. To do kobiety należy decyzja, czy podejmie ryzykowne leczenie. Ma takie prawo. Jej głównym celem (głównym celem leczenia) nie jest przecież uśmiercenie dziecka, tylko wyleczenie. Śmierć dziecka jest tutaj efektem ubocznym (ale niezamierzonym). Pomiędzy ryzykownym leczeniem w sytuacji zagrożenia życia matki i dziecka (płodu) a świadomym uśmierceniem dziecka (płodu) jest ogromna różnica ontologiczna i moralna.
        A zresztą, dziecko z gwałtu nie musi być wychowywane przez tą skrzywdzoną (to nie ironia, to ogromne współczucie!) dziewczynę. Może być oddane do adopcji. Ciąża, świadomość posiadania dziecka, człowieka zależnego tylko ode mnie (sama jestem matką-studentką, co prawda w związku małżeńskim, a dziecko nie jest „wpadką”) jest ogromnie trudne, to jest ogromna zmiana – w tym momencie nie mam żadnej bliskiej znajomej w takiej sytuacji, więc przeżywałam momenty trudne, mimo niewątpliwgo ostatecznie komfortu mojej sytuacji.
        Tyle, że dziecka nie trzeba zabijać. Ono nie zawiniło. Jeśli matka nie czuje się na siłach, by to dziecko wychowywać (co jestem w stanie absolutnie zrozumieć!), może je oddać do adopcji.
        A kobietom w takiej sytuacji trzeba pomagać! Psychologicznie, materialnie. Telefon wsparcia, wolontariat, ktoś, kto pomoże zmierzyć się z rzeczywistością, kiedy rzeczywistość przerasta. Kto nawet pomoże podjąć trudną obiektywnie decyzję o tym, że może ktoś zajmie się tym malutkim człowiekiem lepiej.
        Trudne, trudne sprawy…

        1. 1. To niech Pani zagwarantuje chorym kobietom, że lekarze także nie będą ryzykowali utraty wolności i będą proponować i podejmować leczenie najlepsze dla kobiety – bo jak mówi propozycja ustawy Ordo Iuris – lekarze też będą ponosić odpowiedzialność. Więc dlaczego lekarz ma ryzykować, skoro o tym, czy leczenie było słuszne czy nie, będzie decydować prokuratura nie znająca się na medycynie?
          2. Świetny pomysł! Proszę tylko zerknąć na statystyki adopcyjne. Skoro adopcja jest takim fantastycznym rozwiązaniem, to dlaczego wciąż jest tyle dzieci w domach dziecka? Dlaczego tak wiele CHORYCH dzieci jest w domach dziecka? Gdzie ci wszyscy chętni do adopcji?
          3. Oczywiście, dziecka nie trzeba zabijać. Zgadzam się tu w 100%. Ale czy w związku z tym należy zabierać wybór kobiecie? Czy kobiety naprawdę są bezmózgimi istotami bez serca, które tłumnie idą do aborcji?
          4. Problem polega na tym, że ustawa pro-life przekreśla realne szanse pomocy. Robi z aborcji temat tabu. Napiętnuje kobiety, które rozważają aborcję. Prowadzi do zakazu antykoncepcji, ograniczenia dostępu do rzetelnej edukacji seksualne itd.
          5. Nie nawiązuję już do faktu, kiedy zaczyna się dziecko, bo najprostszy przykład to nawiązanie do jajka i kury. Czy ten, kto je jajecznicę zabija małe kurczaczki?

          Tak, trudne to tematy i sprawy. Ale wierzę, że należy przede wszystkim walczyć z przyczynami aborcji, a fakt, że kobieta rozważa aborcję jest konsekwencją a nie przyczyną i nie zgadzam się z tym, by kobietom ograniczać wybór. Bo kobiety są mądre i czułe. Potrafią wybrać najlepszą decyzję w swojej sytuacji.

          1. Nie popieram planowanej ustawy, ale kobieta i zarodek to nie to samo co z kurą i jajkiem. Kura bez koguta nadal znosi jajka, z których kurczak się nie wylęgnie. Nie wylęgnie się też z części jajek przy obecności koguta w kurniku. Kobiety to ssaki, kury to ptaki, nie ma co porównywać sposobów rozmnażania.

    1. No właśnie… Znam osobiście kobietę, która usunęła ciążę (w Polsce, a nie gdzieś tam) po prostu dlatego że dizecka nie chciała, wpadła i już. Zagrożenie życia, dramat? Chyba głupoty przede wszystkim.

      1. I jaki z tego wniosek? Że przy całkowitym zakazie nie dokonałaby aborcji? A może jest inne rozwiązanie – edukacja seksualna, nienapiętnowanie kobiet tylko udostępnienie im miejsc i osób, z którymi mogą porozmawiać, dawanie im realnego wsparcia (finansowego, psychologicznego, medycznego itp.). Prewencja, prewencja i jeszcze raz prewencja. Zakaz tu niczego nie zmieni.

  6. Wszystko fajnie tylko autor (którego bardzo szanuje i podziwiam) porównuje wartość życia kobiety (matka) i dziecka (ciąża). Dramat kobiety która staje przed wyborem czy zabić swoje dziecko jest chyba największym we wszechświecie. I żadna ustawa nie ma tu nic do rzeczy.

    1. Zgadzam się z Panem Łukaszem. To porównywanie i zapominanie często o tym, że gdzieś tam jest Dziecko mnie osobiście trochę denerwuje. To dramat dwóch istnień.

      1. Nikt o tym nie zapomina. „obrońcy życia” zachowują się jakby aborcja była w Polsce standardem niczym kupienie bułek. Nigdy tak nie było i nigdy tak nie będzie bo jak sama Pani napisała to jest DRAMAT – zawsze! ale to jest dramat MÓJ i MOJEGO PARTNERA a nie Pana Łukasza czy Pani Katarzyny ani tym bardziej księdza proboszcza czy innych hipokrytów mających chwilową możliwość stanowienia prawa.

        1. Nie jestem hipokrytką. Urodziłam zdrowe dziecko, które 2 dobie życia dostało wylewu dokomorowego IV stopnia. I było w stanie wegetatywnym przez rok, dzięki dużej ilości rehabilitacji daliśmy radę i obecnie raczkuje. Wiem co to znaczy mieć ciężko chore dziecko i ocierać się o śmierć. Nie wiem co to znaczy być w ciązy po gwałcie, nie wiem jak to jest nosić pod sercem chore dzieciątko. Ale to nie znaczy że mogę zapomnieć, że te dzieci tam są! I tak po ludzku zauważyć, że nikt nie walczy o ich prawa. Ja rozumiem że nie każego stać na heroizm… ale też nie potrzeba pluc jadem na kogoś kto jest pro life. Ja nie potępiam nikogo, staram się nie oceniać. Ale mimo wszystko czasem normalnie mi ciężko jak widzę jak kobiety brzydko mówiąc się „siepią” o prawo do aborcji. To skrajności wiem, ale trzeba się zastanowić.

    2. Czy to oznacza, że zamiast kobiety, decyzję powinni podejmować panowie w rządzie? Czy w taki sposób ten wybór miałby być łatwiejszy?

      1. Dziękuję za odpowiedź. Jeżeli ustawa pomoże chociaż raz ochronić życie dziecka (bo ja nie zakładam, że brak aborcji == śmierć matki) to uważam, że jest potrzebna.

    3. Ustawa ma tyle, że zabiera kobiecie wybór. Ci, którzy popierają zakaz aborcji uważają, że wiedzą lepiej, co dobre w sytuacji ciężarnej kobiety i chcą jej narzucić własny światopogląd, własne podejście. Jakim prawem?

  7. Ja, żeby dołożyć swoją cegiełkę, założyłam blog, na którym publikuję historie kobiet, które zmierzyły się z decyzją o aborcji. Niestety, żadna z organizacji prolife, do której napisałam, nie chce wesprzeć mojego pomysłu, dlatego na ten moment moje bohaterki to przede wszystkim kobiety, które zdecydowały się na usunięcie ciąży.
    http://www.takwybralam.blogspot.com

  8. To analogicznie, choć pewnie w wielu przypadkach mniej poważnie, jak z legalizacją małżeństw jednopłciowych. Ci, których to nie dotyczy, są zwykle najbardziej przeciwko…

  9. Jestem kobietą. Znam osoby obu płci o zdaniu na temat aborcji podobnym do mojego. Jestem przeciwna aborcji w jakimkolwiek przypadku. Wątpliwości mam co do sytuacji, gdy jest nie tylko „zagrożenie” życia, ale gdy praktycznie nie ma szansy, by matka przeżyła, a ciąża jest tak wczesna, że dziecko poza organizmem matki też nie ma szans przeżycia. Tak, w wielu tych sytuacjach, dopuszczonych dzisiaj przez prawo, donoszenie ciąży to heroizm, ale czasem życie wymaga od nas heroizmu.

    Inna sprawa, że proponowaną ustawę uważam za złą, bo pozwala na dowolną interpretację i decyzję sądu w sytuacjach, w których „sprawcy” absolutnie nie powinna grozić kara.

    Nie obrażam się za przekleństwa, ale smutne to, że Pan pisze to, co Pan pisze. Że Pan tak traktuje i tak łatwo ocenia drugiego człowieka, o którym Pan nic nie wie.

    1. W sensie nie powinienem oceniać ludzi, którzy chcą śmierci innych kobiet? Którzy są gotowi zmusić nastoletnie dziewczyny do urodzenia dziecka z gwałtu? Którzy są gotowi wsadzać do więzienia kobiety, które przypadkowo poroniły? Tych ludzi mam nie oceniać?

      1. Właściwie, to miałam na myśli, że nie powinien Pan oceniać ludzi, którzy chcą chronić dzieci przed śmiercią. Myślę, że wśród przeciwników aborcji i nawet wśród zwolenników tego projektu ustawy nie ma ludzi, którzy chcą śmierci kobiet, ani którzy są gotowi wsadzać do więzienia kobiety, które poroniły, ale w zasadzie tak – tych ludzi też nie powinien Pan tak traktować. Nie wiem, jak bardzo chorym lub skrzywdzonym przez los trzeba być, żeby takich rzeczy faktycznie chcieć, ale traktowanie ich z pogardą i obrażanie niczego dobrego nie przyniesie.

        1. Pani Marto a jak podejść do zwolenników ruchu prolife roszczących sobie prawo do decydowania o moim życiu, oceniających moje decyzje i wypaczających rzeczywistość związaną z emocjonalną (inne sfery pozostawię tu bez rozwinięcia) sferą aborcji. Dlaczego oni mają prawo wyzywać mnie od najgorszych, a ja mam pozostać elegancka i delikatnie oponować? Dlaczego ci ludzie chcą aby zgwałcone kobiety ponosiły odpowiedzialność za zbrodnie kogoś innego?
          Pomijając powyższe wydaje mi się że generalnie chodzi nam o to samo. Aby rodziły się dzieci, chciane, kochane. Ale tego nie dokona się zmuszając kobiety żeby rodziły wbrew sobie, w strachu i z narażeniem życia.
          Nie jestem zwolennikiem aborcji na życzenie i myślę że możemy zmniejszyć ich ilość w sposób racjonalny: dając szeroki dostęp do antykoncepcji oraz edukacji seksualnej, a tym którzy mimo wszytko zdecydują się na urodzenie dziecka z gwałtu, z narażeniem życia lub bardzo chorego należy się pomoc i wielki szacunek. A kobietom i ich partnerom, w tych momentach „dramatu największego we wszechświecie” jak napisał poniżej Pan Łukasz zostawmy prawo wyboru. Sama Pani napisała że usunięcie ciąży nie sprawia, że coś się „odstaje”- wydaje mi się że i bez tej absurdalnej ustawy jest to wystarczająco traumatyczne przeżycie.
          Problem w tym że w tych przepychankach na poziomie ustanawiania prawa naprawdę nie chodzi ani o dobro dzieci ani o dobro kobiet lecz tylko o władzę.

          1. Tak, chciałabym, żeby rodziły się chciane i kochane dzieci, ale nie zgadzam się, żeby to się odbywało tak, że dzieci nie chciane zabijemy przed narodzeniem. To nie jest rozwiązanie, tak jak nie jest receptą na cierpienie zabicie cierpiącego, a receptą na głód na świecie nie jest wymordowanie głodnych.

            Dyskusja między politykami na temat aborcji to trochę jakby kraje wysoko rozwinięte dyskutowały nad tym, czy można przeprowadzić eksterminację ludności Afryki. Sami najbardziej zainteresowani nawet nie byliby świadomi, że toczy się gra o ich życie. Albo mniej abstrakcyjny przykład – to jak dyskusja nad tym, czy uchodźców trzeba przyjąć, czy raczej strzelać do nich na granicy. Uderzyło mnie właśnie, jak wiele podobieństw jest między sytuacją uchodźcy a sytuacją niechcianego nienarodzonego dziecka. Ciekawe przy tym, jak różnią się zdaniem w tych kwestiach nasze opcje polityczne. I że jedni i drudzy posługują się argumentem, że chodzi im o to, żeby chronić kobiety i między innymi w obronie kobiet chcą się bić. Asia ma chyba rację, że łatwo tu zapomnieć o człowieku, o którego się walczy, a zacząć walczyć o władzę.

            Tak, usunięcie ciąży to trauma, a nie prawo kobiety. I ze względu na dobro dzieci i kobiet chciałabym, żeby nie było to legalne, ale też, żeby w żadnym wypadku matce nie groziła za to kara. Nie tylko dlatego, że to była dla niej trauma, raczej po to, żeby ze strachu nie kryła lekarza/położnej. Społeczeństwo pomogłoby tym kobietom, gdyby je wspierało w tych dramatycznych sytuacjach, zamiast zachęcać do usunięcia ciąży i wmawiać, że to dla ich dobra. Niemniej jednak, do tego jest potrzebna zmiana postawy społeczeństwa, a nie tylko zmiana prawa. I tu Asia też ma rację, że nie da się ludzi do tego zmusić. Choć chciałabym tej zmiany prawa, to rozumiem, że nie da się tej zmiany wprowadzić przy sprzeciwie społeczeństwa, chyba, że się do tego społeczeństwa zacznie strzelać. Czego, co mam nadzieję oczywiste, nie chcę.

        2. Ależ właśnie o to w tym chodzi – żeby prawo miało być ponad wyborem kobiety, jej prawem do samostanowienia.

          Gdzie jest prawo odgórne, zapisane w kodeksie karnym, tam i przestępstwo karane z urzędu, a więc TAK:
          – matka pójdzie po więzienia, gdy usunie kolejną ciążę nie chcąc narażać dzieci już żyjących na stratę matki
          – nastolatka po niefrasobliwym zaliczeniu na imprezie też ma iść do poprawczaka, gdy usunie
          – kobieta po poronieniu przez niedopełnienie wszystkich zasad zdrowej ciąży też zostanie skazaną i zamieszka w więzieniu…

          Takie jest prawo i jeśli dojdzie do podpisania tej ustawy to SKOŃCZY SIĘ OSTATECZNIE RÓWNOUPRAWNIENIE.

          Obrońcy życia nienarodzonego – szanujcie już to narodzone! AMEN!

          1. Mnie chodzi o to, żeby chronić prawa dziecka. Trudno je zapytać, czy chce być zabite, czy nie, więc generalnie chodzi o prawo do życia, w dalszej kolejności do samostanowienia.

            Nie wiem, czy przeczytałaś moje wcześniejsze wypowiedzi – nie popieram rozpatrywanego obecnie projektu ustawy, szczególnie nie popieram karania matki w jakimkolwiek wypadku (nawet w wypadku aborcji „z wygody” przy absolutnym braku skruchy).

          2. Samostanowienia…Ha, zacnie mnie ubawiło to sformułowanie. Gdyby prawo moralne było kwestią do rozważenia w sumieniu każdej pojedyńczej jednostki, to powinniśmy dozwolić pedofilom krzywdzić dzieci, nekrofilom plądrować cmentarze, a masowym mordercom i gwałcicielom uskuteczniać swój zbrodniczy proceder, bo być może w ich wypaczonych sumieniach to oznacza u nich również prawo do samostanowienia. Pewnie- dopuśćmy ogolny permisywizm, deprawację,promiskuityzm, nihilizm moralny, róbta co chceta,.(co i tak niestety ma dzisiaj miejsce) .Problemem nie jest tak na prawdę taka, czy inna ustawa, ale słabiutka kondycja moralna współczesnego człowieka, który odszedł od tradycyjnych wartości, prawa naturalnego i (tak, nie wstydzę się tego powiedzieć) Boga. A to za sprawą przemyślnego działania pewnego establishmentu ponadnarodowego, mieszającego w każdm rządzie… i głównych apostołów zgniłego modernizmu – Darwina i Freuda, ale to temat na osobną dyskusję.
            Gdyby kobiety żyły w normalnych, zalegalizowanych związkach, rozważnie wybierając uprzednio partnerów, czułyby się bezpieczne i kochane, to nie widzę opcji, żeby dziecko z takiego związku miało nie być chciane i kochane ;/
            Poza tym, czy po dorobieniu się planowanej liczby dzieci, na prawdę tak trudno poddać się zabiegowi sterylizacji, np. wazektomii (u partnera)?
            Zabieg szybki, prosty i skuteczny a nie odbywa się kosztem ludzkiego istnienia…
            Drugą istotną sprawą jest, jak ktoś już wyżej wspomniał nastawienie dzisiejszego człowieka na obrazkowe życie, jak z tandetnej amerykanskiej reklamy lodówek z lat 50-tych…na to, żeby wszystko było ”instant”. Brak gotowości do heroicznych poświęceń, hartujących osobowość (tu pewnie zostanę wyśmiana, bo cóż to za postawa rodem ze średniowiecznch etosów rycerskich? Tak, drogie audytorium, ja na ten przykład zdolna jestem do owych heroicznych poświęceń, w przeciwieństwie do lwiej tutaj większości. )
            Na ten przykład; mimo posiadania 50% ubytku na zdrowiu (faktycznie semi inwalidztwa) zdecydowałam się na drugą ciążę, bo zawsze marzyliśmy z mężem o dwójce dzieci. Jest ciężko i wiem, że po zakończonym procesie ubytek na zdrowiu jeszcze się pogłębi. Jednak z największym oddaniem i poświęceniem opiekuję się dzieckiem, które już posiadam, do tego pracuję na pół etatu, kiedy mąż ma swój '4-ro dniowy weekend’. Nie dopuszczam możliwości aborcji, w razie, gdyby ciąża zagrażała mojemu zdrowiu. Kto, u licha, dał mi prawo, stawiania na szali dwóch żyć i decydowania o tym, które z nich jest równe, a które ”równiejsze”?
            At last, but not least, ciężkim zagadnieniem są ciąże z gwałtów kazirodczych.., to jest tragedia, jakiej nie umiem sobie wyobrazić i chyba w tym jedynym przypadku byłabym skłonna do liberalizacji ustawy, o ktorej mowa.
            Jeżeli chodzi o gwałty ”klasyczne”, to nie jest o nie łatwo. Nie mam pojęcia (i nie chcę mieć) jak kobieta musi się ”prowadzić;’, żeby do takiego gwałtu doszło.
            Bywałam w wielu miejscach na świecie (jeszcze za czasów radosnego singlowania) sama jak palec trafiałam np. w środek porachunku gangów maoryskich, o 3ciej nad ranem. Muszę dodac, ze do najgorszych poczwar nie należę. Nie tylko nie dostałam kulki w łeb, ale nikt nie naruszł mojej ;godnosci;;…
            dlatego nie mam sentymentów do ofiar gwałtów, które takowe pewnikiem same prowokują. Choć oczywiście cholernie szkoda mi dzieci poczętych w wyniku tego aktu butalnej napasci seksualnej.
            Reasumując – gdyby dzisiejsza jednostka ludzka posiadala stabilny kregoslup moralny, jakąś dumę, honor i gotowość do podjęcia odpowiedzialnosci za swoje czyny (prowadzisz życie seksualne, to się, do diabła, licz z możliwością poczęcia i nie nastawiaj na łatwe rozwiazanie ”problemu”, albo świadomie zabezpieczaj.) to pewnie oszczędzilibyśmy życia milionów istnien, które były do tego życia powolane w jakimś celu, przynajmniej ja tak uważam.

          3. Za imputowanie, że kobiety same dają się gwałcić dostajesz bana, bo głupotę należy piętnować i usuwać ją z życia publicznego, ale mam jednocześnie szczerą nadzieję, że w końcu dopadnie cię karma, bo zasługujesz na to w pełni.

          4. Sorry, ale tą wypowiedzią pokazałaś, że nie warto z Tobą dyskutować…
            Nie wiesz, cytuję „nie masz pojęcia i nie chcesz mieć jak się czuje ofiara gwałtu.” … No cóż, nie napiszę w Twoim tonie, żebyś się przekonała. Tego nie życzę nikomu,.. Tylko proszę nie obrażaj takimi ściekami osób, które nie miały tego szczęścia jak Ty i jednak doświadczyły zła ze strony bliźniego.

    2. Pani Marto, podziwiam Pani chęć wykazania się heroizmem. Niemniej żyjemy (jeszcze) w takim kraju, gdzie ma Pani prawo wyboru. Jeśli chce Pani donosić ciążę mimo zagrożenia Pani życia lub mimo tego że Dzidziuś będzie strasznie chory i niezdolny do samodzielnego życia – nikt Pani tego nie broni. Ja też chcę mieć prawo wyboru! i chcę móc nie wykazywać się takim heroizmem. Chcę zrezygnować z ciąży jeśli będzie zagrażała mojemu życiu bo mam już dziecko i nie chcę żeby było półsierotą. Nie chcę przez 9 miesięcy nosić pod sercem, śpiewać kołysanek i codziennie myśleć o narodzinach dziecka, o którym wiem że np. nie ma mózgu i zaraz po narodzinach umrze. To za wiele dla mnie.
      Chciałam mieć dwójkę dzieci. Chyba zostanę przy jednym… za duże ryzyko w tym (Pani się nie obraża na przekleństwa, więc sobie pozwolę, może mi ulży) popieprzonym kraju pełnym ludzi o podwójnych standardach, kochających tak bardzo nienarodzone dzieci ale zupełnie ignorujących te już będące na świecie. Już nie wspominając o totalnym obniżaniu wartości życia kobiety….
      była kiedyś taka piosenka… „córeczko wolałabym żebyś była chłopcem…” nucę ją sobie ze łzami w oczach głaszcząc do snu moją córeczkę.

      1. Pani Asiu, nie mam chęci wykazania się heroizmem, chciałabym, żeby żadna kobieta się takim heroizmem wykazywać nie musiała. Jednak z ciąży nie da się zrezygnować, można tylko zdecydować, czy chce się to dziecko zabić, czy nie… Usunięcie ciąży nie sprawia, że „odstaje się” coś, co się stało, nie przywraca stanu poprzedniego.

        1. Usunięcie ciąży to nie morderstwo, tak jak zarodek/płód to nie dziecko.

          To nie litania pobożnych życzeń, aby żadna kobieta nie miała dylematów usunąć czy urodzić.
          To kwestia do jakiego stopnia jesteśmy wolni i gdzie się kończy prawo jednostki do samostanowienia.

  10. Blog-Ojcze! Jestem w szoku! Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę o Twoim tekście, ale kompletnie się z Tobą NIE ZGADZAM! Wszędzie i wszystkim polecam Twój blog, bo robisz świetną robotę na rzecz świadomego i dojrzałego rodzicielstwa, szczególnie wśród ojców!
    Tylko jestem w szoku, ponieważ nie sądziłem, że osoba odważnie i z radością promująca rodzicielstwo – jest także tak zagorzałym zwolennikiem zabijania dzieci nienarodzonych!!
    Poza tym jestem w szoku, ponieważ z taką łatwością oceniasz ludzi mających inne zdanie od Twojego! Czuję się bardzo urażony Twoimi słowami, bo do tej pory byłem prawie pewien, że mamy podobne podejście do wychowania dzieci, ale teraz trudno mi się z tym pogodzić. Bo jak oceniać wiarygodność osoby, która walczy o godność dzieci, a jednocześnie traktuje bez szacunku i godności innych dorosłych?!
    Chętnie z Tobą, Blog-Ojcze podyskutuję merytorycznie i bez emocji na temat aborcji, bo w swoim artykule zawarłeś wiele mitów, niedopowiedzeń, albo półprawd dotyczących omawianej ustawy.
    Tylko nie wiem, czy tutaj jest dobre ku temu miejsce.
    Pozdrawiam zszokowany.
    Dominik K.

  11. Kolejna wkurwiona się zgłasza!

    Wkurwia mnie to, że życie kobiety jest mniej warte niż życie ZARODKA (nazywajmy rzeczy po imieniu, do rwy nędzy, dziecko to istota samodzielnie żyjąca, zarodek to zlepek komórek w różnym stadium rozwoju).

    I nawet dzisiejsze prawo jest zbyt surowe (z jakiej racji ktokolwiek chce sterować moją macicą?!), a już proponowane zmiany to… Gwarantowana abstynencja seksualna do końca życia.

    Jestem w grupie podwyższonego ryzyka. Przeszłam ciąg chemioterapii i radioterapii. Nie wiadomo, jak będzie przebiegać ciąża (a z posiadania dziecka nie zamierzam rezygnować).
    I ktoś mi tu ma zarządzać, czy mam rodzić czy nie?
    Czy po to od dwóch lat walczę z rakiem, żeby polec podczas ciąży?
    Nosz kurwunia jasna!
    Jak urodzi się zdrowe dziecko, a mnie zabraknie – spoko, chłop sobie poradzi. Ale z chorym dzieckiem..? Da radę sam..?

    Do adopcji mam drzwi zamknięte.
    Pozostaje tylko ciąża.
    Tylko czy podejmę te ryzyko..?

    A już całkiem wkurwia mnie podejście „co tam jedna kobieta w te czy wewte, nieszczęścia się zdarzają”.
    Takie bzdury piszą chyba ludzie, którzy nigdy nie stracili nikogo bliskiego.
    Palnijta się w łeb.

    Jestem za przeprowadzeniem referendum. Ale tylko na kobietach w wieku 18-50.
    Bo to ich dyskusja dotyczy.

  12. Dziękuję za artykuł. Mam takie samo zdanie. I smutne jest to, że nawet i tu ” protestują ” w komentarzach pseudo mężczyźni i pseudo ludzie, którzy nawet nie otarli się o takie” przypadki” we własnym życiu. Precz od mojego życia, zdrowia, dziecka i macicy

      1. „Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się już urodzić.” R. Reagan

  13. Mocne słowa! I potrzebne. Ci którzy są na tak ustawie, ci którzy są przeciwko aborcji jesteście tak na serio zaślepieni? Naprawdę? Widzicie tylko zarodek? Jedna z pań pisze ciąża to hedoizm.. Oczy przecierałam ze zdumienia. Każda kobieta ma mieć prawo o decydowaniu za siebie. Ciąża to jej ciało, jej ból, jej decyzja. Zanim urodziłam dwójkę dzieci miałam ciążę pozamaciczną. Po diagnozie lekarz miał dylemat.. Zabieg.. Leki, zastrzyk. Moje zdrowie i przyszłość zależało od interpretacji przepisów prawa. Poczekał.. A ja Przeżyłam krwotok wewnętrzny, skomplikowaną operacje. Hedoizm? Nie! Loteria. I właśnie dlatego jestem za aborcją. Mimo wszystko mam zdrowe dzieci. Aborcja to nie koniec świata. W pewnych sytuacjach życiowych to ostatnia szansa.

    1. Czy teraz wzięłabyś nóż i zabiła swoje dziecko przez które miałaś krwotok? Zrób to teraz. Co za różnica kiedy zabijasz swoje dziecko. Dałabyś radę? Powiedz dziecku, że przez nie cierpiałaś i chciałaś czy też myślałaś o tym, że chcesz je zabić. Powiedz mu to teraz. Miałabyś lżej z jednym dzieckiem. Dlaczego tego nie zrobiłaś? Ewa, najdziwniejsze w tym jest to, że wszyscy którzy są za aborcją zdążyli się już urodzić…

      1. Panie ojciec wie pan co to jest ciąża pozamaciczna? . Czy tylko słowo ciąża Pana interesuje. Odpowiem następująco. Proszę się do edukować i wtedy wymachiwać nożem. Ja mam takie zdanie pan ma inne. Ja szanuje pana a pan powinien uszanować moje. Jestem za tym aby kobiety decydowały o sobie same. Jestem za tym aby w szczególnych przypadkach, Szczególnych. WYJĄTKOWYCH i w zagrożeniu życia aborcja była dopuszczalna… Tak myślę. Niech pan się nie obawia, buntu nie wywołam i ustawy nie zmienię 😉

        1. Przykro, że kolega na blogu zbanował mnie po tym komentarzu bo mam inne zdanie niż on. Chciałem tylko dodać Pani Ewo, że miło usłyszeć, że jednak nie „kiedy mi się chce” a w WYJĄTKOWYCH sytuacjach. Powyżej napisała Pani po prostu, że jest Pani za aborcją, a to ogromna różnica. Wie Pani, tak zastanawiając się nad swoim życiem, czy to nie fajne, że Pani żyje? Co by było gdyby, nie daj Boże, Pani mama pomyślała jak niektórzy dziś, że „nie bo nie”. Nie moglibyśmy dziś wymienić swoich spostrzeżeń. Tak czy inaczej fajnie, że jednak myśli Pani, że tylko w tych szczególnych przypadkach. Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia Pani i Pani rodzinie, Pani dzieciom, które jednak miały to szczęście pojawić się by dać Pani radość.

  14. Są mężczyźni którzy karza kobiecie rodzic choć nie chce albo zagraża to jej zdrowiu czy życiu. I są tacy co każą usuwać bo dziecko nie w czas bo jedno już jest a on nie chce kolejnych. Każdy medal ma dwie strony. W naszym kraju mimo zakazu aborcji można ją było spokojnie wykonać prywatnie. Myślę że w tym temacie cokolwiek by nie uchwalili nowego wszystko zostanie po staremu. O tym żeby wczesna aborcja była możliwa legalnie w ogóle nie ma szans bo to kraj wyznaniowy w którym Kościół mocno miesza.

    1. A czy każdą kobietę chcącą tego dokonać jest na to stać?

      Podziemie aborcyjne to też zagrożenie dla kobiet. Zabiegi nielegalne, w jakiś podejrzanych warunkach… Teraz jeszcze bardziej byłoby drastyczniej, drożej i nieosiągalnie>

      1. Wiesz, uważam, że jeśli kobieta zdecydowała się na aborcję, to powinna ją sobie sama sfinansować. To jej decyzja i jej ciało i jej ewentualne koszty psychiczne, fizyczne i ekonomiczne również. Nieuczciwym byłoby gdyby aborcja na życzenie była refundowana z pieniędzy składkowych na nfz.
        Aborcja powinna być legalna i dopuszczalna przez pierwsze tygodnie ciąży, ale wykonywana prywatnie.
        Nieprawdą jest, że dzisiaj zabiegi są wykonywane w podejrzanych warunkach, narażając zdrowie czy życie kobiet. To mit.

    2. Tak, różnica jest taka, że dotąd lekarz nie ponosił odpowiedzialności karnej, a zgodnie z propozycją ustawy Anty-choice już będą karani za pomoc przy aborcji, która się komuś nie spodoba.

      1. Nieprawda. Do tej pory to kobieta która dokonała aborcji nie podlegała karze, ale lekarz owszem, gdyby ktoś na niego doniósł.

  15. nie wiem, czy cokolwiek trzeba tu dodawać w samym temacie.
    jakiś czas temu widzieliśmy z narzeczonym dyskusję w temacie na fb, gdzie ze zdumieniem zauważyliśmy znajomego, wypowiadającego się za tą ustawą. on i jego żona mają syna w wieku naszej córki. mój narzeczony skomentował to tylko tak „ciekawe, co by mówił, gdyby urodziła mu się córka”. jakkolwiek pewnej nonszalancji ze strony człowieka, który zamierza się jeszcze rozmnażać (więc temat może go w przyszłości dotyczyć) – nie rozumiem.
    jeżeli komuś nie zależy na życiu innych, bliżej nieokreślonych osób – cóż, wkurwia, ale póki dylemat jest abstrakcyjny, można tylko edukować. braku troski o osoby najbliższe, o żonę, córkę – nie chcę chyba rozumieć

  16. Ja rozumiem, Twój blog, Twoje zdanie, ale ostatnio zaczyna być tutaj nieco… agitacyjnie. Z czym innym mi się kojarzyło to miejsce, a powoli zaczyna dryfować w kierunku wojenek politycznych.

  17. Bardzo mocny tekst, ale na to czekałam! Tekst pójdzie dalej w świat… bo zaraz go udostępniam na swoim fan page`u. Podpisuję się pod każdym słowem !!! W czasie ciąży też przeszłam przez piekło, bo inaczej tego nazwać nie mogę… co prawda nie myślałam ani przez chwilę o tym, aby usuwać ciąże, nawet nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym stracić dziecko, ale wiele nie brakowało. Z drugiej strony rozumiem kobiety, które z różnych przyczyn godzą się na to, by usunąć ciąże – zwłaszcza w momencie, gdy zagraża to ich życiu. Czytałam kiedyś na forum wypowiedź pewnej Mamy, która przy drugiej ciąży chciała usunąć płód, ponieważ nie chciała osierocić pierwszego dziecka (mającego zaledwie 4 latka). W sumie sama nie wiem jak ja bym się zachowała na Jej miejscu… pewnie też bym to rozważała, bo mam 2,5 letniego Syna i nie wyobrażam sobie, aby teraz mogło mnie przy nim zabraknąć. Pozdrawiam serdecznie

  18. Ja uważam, że każda kobieta ma prawo decydowania o sobie i swoim życiu. Mam dwójkę dzieci. Zawsze uważałam, że aborcja jest złem i nigdy bym nie dokonała takiego zabiegu. Jednak z czasem logika wyparła u mnie sumienie. Wiem,że w przypadku kolejnej ciąży zagrażającej życiu mojemu dokonałabym aborcji bo nie chciałabym aby moja dwójka dzieci została sierotami. To moje życie, moje zdrowie i moje sumienie. I to ja musiałabym żyć z tą decyzją ale wiem, że mogłabym ją podjąć i żaden Pan w rządzie nie miałby na to wpływu.

  19. Decydowanie o życiu i śmierci kogokolwiek to bardzo wymagające i odpowiedzialne zajęcie, a nie zajęcie dla oszołomów, którzy nie dorośli do decydowania o sobie, nie mówiąc o życiu innych. W imię tych swoich zasad niech nie przeprowadzają aborcji, eutanazji i invitro, ale nie mogą zakazywać tego innym.

  20. parafrazując Pańskie słowa „a mnie wkurwiają mężczyźni, którzy chcą decydować o życiu i śmierci niewinnych dzieci. W związku z moją nie pacyfistyczną postawą, naprawdę mam ochotę wyzwać Pana buraka na ubitą ziemię.” Czas i miejsce do uzgodnienia.

  21. Mam dwójkę małych dzieci i myślę o trzecim i ostatnio zastanawiałam się „co by było gdyby”… gdyby ciąża była zagrożona i trzeba było wybierać kogo ratować i ja bym powiedziała lekarzom: ratujcie mnie a nie dziecko. Co oni by zrobili? Bo ja dokładnie wiem, że wolę, żeby moje dzieci miały mamę niż, żeby miały brata/siostrę i żadne z nich trojga mamy nie miało. Bo to jest najgorsze co może się dzieciom przydarzyć i żaden Poseł im łez nie otrze i nie sprawi, że będą się cieszyć -jeżeli lekarze nie wykonają mojej woli…. Ja chcę mieć pewność zachodząc w ciążę, że lekarze zrobią wszystko, żebym JA ją przeżyła.

  22. Uściślijmy jedną rzecz. Ogólnie kobieta po poronieniu wedle tej ustawy karze podlegać NIE będzie. Natomiast można sobie wyobrazić prowadzenie śledztwa przez organy ścigania w takim przypadku (czy to przypadkiem nie było „zamierzone” poronienie) i już samo to jest mocno chore. Cóż, miejmy nadzieję, że wszystko zostanie przynajmniej tak jak jest. Pamiętajmy, że póki co jest to projekt obywatelski, nikt nad nim w Sejmie nie debatował, więc pohamujmy się jeśli chodzi o krytykę rządzących w tej sprawie i ufajmy w resztki ich zdrowego rozsądku 😉

    1. Cytat z ustawy: „sąd może zastosować wobec [kobiety przerywającej ciążę] nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia” – to znaczy, że będzie przesluchiwana przez policję, będzie się wobec niej toczyć postępowanie i będzie SKAZANA ZA PORONIENIE ale z „łagodniejszą” karą albo nawet bez kary. Za to będzie widnieć w rejestrze osób skazanych – a zatem żegnaj praco, wymagająca zaświadczenia o niekaralnośći, żegnaj wizo do wielu krajów…

      1. No właśnie nie! Zapis przytoczony przez Ciebie tyczy się, tak jak jest napisane, kobiety PRZERYWAJĄCEJ CIĄŻĘ, czyli dokonującej aborcji! Kobieta która poroniła nawet jeżeli poroniła przez swoją nieostrożność, a nie zrządzenie losu, NIE podlega karze. Są zupełnie osobne paragrafy dotyczące aborcji (celowego przerwania ciąży) i poronienia (nieumyślnego przerwania ciąży). Wskazałam we wcześniejszym komentarzu, że takie postawienie sprawy może wymuszać śledztwo przy każdym stwierdzonym poronieniu, niemniej ustawa wskazuje jasno, że w przypadku niezamierzonego przerwania ciąży do odpowiedzialności karnej można pociągnąć jedynie osoby trzecie które przyczyniły się do poronienia, a nie samą kobietę. Ja nadal uważam że ta ustawa jest głupia i szkodliwa ale nie ma potrzeby robić z niej jeszcze głupszej. Taka dyskusja jest niemerytoryczna i naprawdę jako przeciwnicy tej ustawy wiele tracimy argumentując w niewłaściwy sposób. To że mamy rację nie daje nam prawa do przekłamań.

        1. A skąd będzie wiadomo, któe poronienie jest naturalne, a które wynikiem aborcji? Wczesna aborcja farmakologiczna wygląda w ten sposób, że bierzesz leki, następuje przerwanie ciąży z krwawieniem i gdyby krwotok byl zbyt silny/lub kobieta dużo zapłaciła i ma taką możliwość jest przyjmowana do szpitala z „naturalnym poronieniem w toku”.Tylko często te „naturalne poronienia w toku” nie są wcale naturalne… więc każda kobieta przyjęta tak do szpitala będzie potencjalną podejrzaną. Polecam pocztyać o sytuacji kobiet w Salwadorze albo Nikaragui (chociażby artykuł latynoskie pieklo kobiet z Newsweeka) żeby zobaczyć, czego obawiają się polskie kobiety, a co z przyklaskiem biskupów szykuje nam rząd

          1. Twoje wnioskowanie jest nieuprawnione, opiera się na bardzo naciąganych domysłach. Poza tym niestety manipulujesz faktami i wszystko wyolbrzymiasz. Rząd niczego nie szykuje, pojedynczy politycy się wypowiedzieli, projekt nawet nie trafił chyba jeszcze do sejmu. Jeśli trafi, jestem pewna, że nie przejdzie. To jest projekt obywatelski. Zacznijmy patrzeć na fakty zamiast krztusić się własnym jadem i panikować. Jeśli chcesz kogoś/coś zjechać – przemyśl to najpierw. Ja z kolei polecam do poczytania przemyślenia Jasona Hunta „Absurdy, manipulacje i konsekwencje”.

  23. Jest to bardzo żałosny sposób na przyrost demograficzny. Ustawa odbiera wówczas prawo do decydowania o własnym ciele. Wspomniałeś o wielu bardzo ważnych kwestiach, chciałabym dodać tylko ze dla wielu kobiet utrata nienarodzonego jeszcze dziecka jest ogromnym bólem i traumą, a po wejściu tej ustawy dojdzie do tego wszystkiego jeszcze strach czy nie stanie przed sądem.

  24. Ojciec ktory siedzi z dziecmi w domu ale zyby nie wyjsc na tego co jest na utrzymaniu zony zaklada bloga i mysli ze jak ma 3 dzieci to wie wiecej niz przecietna osoba. I jest przy tym gloryfikowany bo wyglasza pospolite poglady ale jest ojcem siedzacym w domu z dziecmi a to przeciez takie rzadkie.

    1. Ten ojciec, który „siedzi w domu z dziećmi i jest na utrzymaniu żony” w rzeczywistości prowadzi dwie firmy niezależne od bloga 😉 A te „pospolite poglądy”, czyta ponad 200.000 osób miesięcznie 🙂 Ale spoko, rozumiem, że jad trzeba gdzieś wylać 😉

    2. A nawet gdyby, co w tym złego, że żona utrzymuje męża? Może lepiej zarabia, może mąż jest lepszy w wychowaniu?
      Gdzie logika? Czy idąc tą logikæ, to żony są gorsze, bo są na „utrzymaniu” męża?
      I jeszcze jedno, widzę, że to stary komentarz, ale taki seksizm musi być zauważony.

  25. NAJBARDZIEJ JEDNAK „ZMOTYWOWAŁ” MNIE DO NAPISANIA TEGO ARTYKUŁU SAM FACEBOOK- a ile komentarzy Ty usuwasz bo sa sprzeczne z tym co glosisz?

  26. NAJBARDZIEJ JEDNAK „ZMOTYWOWAŁ” MNIE DO NAPISANIA TEGO ARTYKUŁU SAM FACEBOOK – Gdy usunął komentarz Pauliny Młynarskiej. Ty usuwasz wiecej niz sam FB!

    1. Wydaje jej się, że pozjadała wszystkie rozumy, a w rzeczywistości sama naciąga prawdę tam gdzie się da, a tam gdzie się nie da, zwyczajnie kłamie:

      1. Rozumiem, że autorka nie ma nic przeciwko temu, aby w przypadku nieumyślnego poronienia zostać poddaną czynnościom wyjaśniającym czy aby poronienie na pewno było nieumyślne? Co w przypadku, gdy kobieta swojej niewinności nie będzie potrafiła dowieść?

      2. Nie mam pojęcia gdzie znalazła ona to kłamstwo, ale brak źródła sugeruje, że sama sobie je wymyśliła.

      3. Ustawa nie zawiera informacji o badaniach prenatalnych, ale to nie znaczy, że na nie nie wpłynie. A wpłynie, o czym informują zresztą sami lekarze. To tylko dodatkowo pokazuje jak uboga jest wiedza autorów tej ustawy i jak bardzo nie mają pojęcia o tym, do czego prowadzą ich działania. Kolejne, bardzo brzydkie kłamstwo autorki.

      4. Podobnie jak w punkcie drugim: które media takie kłamstwo rozpowszechniają? Jakieś źródło? Czy też twierdzenie wyssane z palca?

  27. WSPANIAŁY TEKST!

    W tym przypadku nie potępiam nawet przekleństw (choć staram się obejść bez nich), bo już i mnie krew zalewa w tym temacie jak „świętoszki” decydują o MOIM ŻYCIU.

  28. Dołożę swoją historię.

    Po dwóch latach od narodzin córki uznałam, że czas urodzić Jej braciszka/siostrzyczkę.
    Poszłam do ginekologa, a on na mój pomysł: „Odradzam. Lepiej niech się pani cieszy jedynaczką… Są różne rodzaje zabezpieczeń – polecam wkładkę, itp, itd”

    Przepłakałam swoje.

    Faktów o mnie jest kilka: ciężka ciąża z cudownym rezultatem (CC); wiek powyżej 36; poważne problemy zdrowotne, ale niezwiązane z płodnością.
    Kolejna ciąża najprawdopodobniej nie skończyłaby się urodzinami zdrowego dziecka, o ile w ogóle byłyby jakieś urodziny…
    Dodatkowo, jak w banku, stan mojego zdrowia pogorszyłby się diametralnie.
    Żyję na emigracji i chyba tu zostanę, jeśli pomysły nawiedzonych oszołomów, pseudhumanistów wejdą w życie.

    Nie będę ryzykować dobra naszej rodziny stawiając na szali moje życie aby mieć kolejną ciążę.
    Tu mam prawo postąpić WYBIERAJĄC mniejsze zło.

    Czy ktokolwiek z „krzykaczy” wykazał się najmniejszym stopniem empatii gromiąc i nakazując rodzić ponad wszystko? Czy dla nich kobieta to chodzący inkubator? Zdaje się, że tak właśnie jest – najlepiej nas ubezwłasnowolnić i zamknąć jak w zoo każąc się rozmnażać i spełniać funkcje jak kilka tysięcy lat wstecz.

    Mamy XXI – czy naprawdę ktokolwiek wątpi, że dawne czasy przeminęły bezpowrotnie?

    Nawet te zakute łby ProLife (haha) muszą przyznać, że nasza cywilizacja stoi wyżej ni z starają się nas przekonać. ProLife – czy oni chociaż rozumieją znaczenie tych słów? Wątpię…

    1. Oho, kolejny ”piękny” eufemizm w ”ustach” tej Pani… Zło jest było i będzie złem i niczym mniej ni więcej. Takie pojęcia mają tylko dać pozorne uspokojenie sumienia, otwierając furtkę między innymi, do Największej zbrodni w historii ludzkości, która pochłonęła więcej ludzkich istnień, niż wszystki wojny razem wzięte. W Filozofii i teologii nie istnieje pojęcie mniejszego zła. Istnieją za to sądy wartościujące, które podpadają pod ohydny relatwizm moralny, jaki reprezentujesz.
      ”Obecnie wzorem życia współczesnego człowieka jest czerpanie doznań i przyjemności, a wartości są uznawane tylko wtedy, gdy przyczyniają się do tworzenia doznań. Konsekwencją takiej kultury oprócz preferowania jedynej wartości, jaką jest hedonizm, jest słaba internalizacja norm, wartości moralnych, które w przyszłości mogłyby stworzyć stały system i traktowanie wolności jako braku zobowiązań moralnych. Tym samym wolność może się stać zupełną anarchią, a relatywizm moralny przekształcić się w nihilizm. Grozi nam to tylko wtedy, gdy rozpowszechni się absolutny relatywizm moralny albo absolutny tolerantyzm, który może oddziaływać destruktywnie i całkowicie wyklucza posiadanie własnego systemu wartości moralnych.”

      1. Pięknie piszesz i wykazujesz znajomość filozofii… A teraz konkretnie wskaż proszę o czym świadczy mój rzekomo „ohydny relatywizm moralny”. Czy ja zabraniam i ograniczam wolność samostanowienia innych osób nie wyznających mojej ideologii?
        Nie.
        Mam swoje przekonania i argumenty na ich poparcie, reszcie nie muszę się tłumaczyć – po prostu – tak UWAŻAM. Nie stwierdzam czegoś jako fakt – podaję powody dla których sądzę tak, a nie inaczej. Nie namawiam, nie gromię, najwyżej zachęcam do przemyślenia wskazując moje punkty odniesienia.

  29. Też jestem wściekła, ale na Ciebie i na to, że tak lekko i bezrefleksyjnie (przynajmniej w tym tekście nie widać refleksji tylko emocje) zgadzasz się na śmierć dzieci. Ja jestem kobietą i nie wyobrażam sobie, że mogłabym świadomie i dobrowolnie zabić swoje dziecko, tylko dlatego że jest chore albo po prostu go nie chcę. Co do tego do czego głównie się odnosisz, czyli niemożności leczenia się w czasie ciąży, to przecież bzdura. Śmierć dziecka na skutek działań podjętych w celu ratowania zdrowia i życia matki nie jest aborcją! I nawet Kościół Katolicki nie potępia kobiet za to, że zdecydują się np. na chemioterapię mimo ciąży. To jest zawsze indywidualna decyzja kobiety. I twierdzenie, że organizacje prolife zmuszają kobiety do tego, żeby poświęcały swoje życie w imię dziecka to zwykłe kłamstwo. Uwielbiam Twojego bloga i to jak piszesz o dzieciach i rzeczywistości i z ciekawością przeczytałabym merytoryczny post o Twojej opinii na temat aborcji, bo ten tekst niestety to stek emocjonalnych bzdur, pozbawiony głębszej refleksji nad problemem.

      1. Tak zapoznałam się, ale to wypowiedź jednej osoby, też zresztą emocjonalna i nieco przesadzona moim zdaniem i wcale mnie nie przekonuje, bo to tylko domysły, a nie obowiązująca interpretacja przepisów. Ale skoro już chcemy dyskutować o jakimś tam projekcie ustawy, która pewnie i tak nie wejdzie w życie to dla przeciwwagi polecam przeczytać to: http://gosc.pl/doc/3070122.Odklamac-projekt-ustawy-antyaborcyjnejhttp://gosc.pl/doc/3071776.Fakty-i-mity-o-ustawie-antyaborcyjnej Moja emocjonalna reakcja nie była spowodowana oburzeniem na ustawę, bo też mam co do niej wątpliwości, ale Twoim niesprawiedliwym potraktowaniem ruchów prolife w tym tekście, tak jakby ich działalność skupiała się głównie na tym, żeby odmawiać kobietom prawa do ratowania własnego życia w imię życia dziecka, co przecież nie jest prawdą.

        1. Magdo, co do ustawy, to obawiam się, że nie ma czegoś takiego, jak „obowiązująca interpretacja przepisów”. To przepisy są obowiązujące i powinny być tak napisane, żeby nie było tak skrajnych interpretacji. Widziałam wiele wyjaśnień autorów ustawy, wierze, że mieli dobre intencje, ale, tak jak jestem przeciwna aborcji, tak uważam, że ta ustawa jest źle napisana.

        2. Magda zgadzam się z Tobą. Też tutaj zaglądam bo zawsze fajnie jest poczytać wpisy blogujących rodziców, nawet jeśli się z nimi w czymś nie zgadzam. Ale autor tego bloga moim zdaniem jest tak poprawny politycznie, że aż oczy bolą.

          1. Jeśli poprawny politycznie = opierający się na zdaniu specjalistów w temacie, a nie randomów z internetu, to nie mógłbym się bardziej zgodzić 🙂

  30. Czytam komentarze tutaj, czytam opinie w Internecie i widzę że większość ludzi ma bardzo radykalne poglądy. Albo w ogole zakazać, albo dopuścić w każdym przypadku. Mysle że da się zrobić rozwiązanie posrednie, żeby z jednej strony pomóc zgwałconej nastolatce lub ciężarnej z zagrożeniem życia (jej lub dziecka), a z drugiej strony nie dopuścić do sytuacji kiedy każda babka po wpadce na imprezie po prostu pojdzie i „załatwi sprawę”, a na kolejnej imprezie znowu wpadnie. To brak szacunku dla poczętego życia i promowanie braku odpowiedzialności.
    Moze źle Was rozumiem, może po prostu piszecie w taki sposób że nie widzę sprzeciwu przeciwko aborcji „imprezowo-wpadkowej”. Jeśli tak to przepraszam. Ale może warto w dyskusjach o aborcji przypominać o odpowiedzialności w sferze życia seksualnego?

    1. Mi po prostu osobiście wydaje się, że obecny kompromis aborcyjny, jak bardzo nie byłby trudny dla wielu osób, jest rozwiązaniem, które niekoniecznie wymaga zmian.

  31. „Wiem natomiast na pewno, że jeśli ta ustawa by kiedykolwiek weszła w
    życie, to będę osobiście do końca życia odradzał każdej kobiecie
    zachodzenie w ciążę w naszym kraju, bo ciąża będzie równoznaczna ze
    stanem mocno zwiększonego zagrożenia zdrowia, życia lub „chociażby”
    pozbawienia wolnośc”

    Mnie się w tym miejscu nasuwa jedno pytanie: jeśli taka ustawa wejdzie w życie, to co powstrzyma jej pomysłodawców od napisania ustawy zakazującej stosowania antykoncepcji kobietom w wieku rozrodczym? Bo czy nie jest tak, że jak się komuś uda przekroczyć jedną granicę, to ma chrapkę na więcej?

    Generalnie jestem przerażona, że taka dyskusja o ustawie antyaborcyjnej w rozwiniętym, europejskim kraju w XXI wieku w ogóle ma miejsce. I jednocześnie niezmiernie szczęśliwa, że mieszkając za granicą całą tą sprawą denerwuję się na odległość, bez faktycznego zagrożenia dla siebie.

  32. Jak można zdecydowac, które życie jest wazniejsze, ba jak ktoś może za mnie zdecydować czy moje życie jest warte ratowania? Jestem matką dwójki dzieci i jestem właśnie w 4 miesiącu ciazy. Moje ciąże były idealne i sama w sumie nie jestem w stanie się wypowiedzieć jak to jest gdy ciaza zagraża zyciu, co się czuje i mysli. Nie jestem w stanie krytykować kobiety, która zdecydowała się na aborcje, bo to było konieczne czy że względów fizycznych czy psychicznych. Jak w ogóle może o tym decydowac mezczyzna (polityk czy ksiadz) który nigdy nie będzie miał szansy tego przezyc? Przecież w religii katolickiej życie jest swiete, każde zycie. A wtem nagle okazuje sie, że jednak „świetsze” jest życie dziecka w każdej sytuacji.

  33. Mężczyźni, którzy chcą decydować za kobiety, żony powinni się zastanowic czy są w stanie wychować potem dzieci bez mamy, czy są w stanie starszym dzieciom zapewnić pociechę po śmierci matki, a nawet czy będa w stanie kochac to dziecko, które kobieta musiała urodzić kosztem swojego zycia.

  34. 3 lata temu w Irlandii, kraju gdzie aborcja jest zakazana całkowicie był głośny przypadek hinduski która zmarła w wyniku powikłań, błagając lekrzy o przerwanie 17tyg ciąży… w odpowiedzi zawsze słyszała: to jest katolicki kraj, „zarodek” – nadal żyje i nic nie mogą zrobić…
    Wiele par kiedy słyszy o powikłaniach, czy wadach ggenetycznyc decyduje się na zabieg w UK. Ba! Nawet lekarze sugerują taki wyjazd.

    Katolicki kraj, katolickie prawa – nie dla rstowania zycia matki, tak dla majacej się świetnie turystyki aborcyjnej. hipokryzja pełną gębą!

    1. Link do historii niżej. Najlepsze jest to że sąd dopoatrzyl się błędów lekarskich i mężowi tej kobiety zostało wypłacone odszkodowanie, wykretnie nazywane „ugodą”. Co jej życia nie zwróci…

      Irlandia ze swoją katolicką trafycja i związaną z nią wstydliwa historią (pedofilia w Kościele, Pralnie Magdalenek, Domy Wychowawcze Samotnej Matki) szuka możliwości zmiany konstytucji i dopuszczenia aborcji w 3 przypadkach. Chociaz nie zdziwie się ze w przypadku referendum społeczeństwo szukałoby pełnej dostępności.

      https://www.theguardian.com/world/2013/apr/08/abortion-refusal-death-ireland-hindu-woman

  35. Zgadzam się z Tobą w 100% i ciężko mi się otrząsnać ze zdenerwowania. Jeżeli będziesz potrzebował pomocy na ubitej ziemi to się proszę o sygnał. Mam też kilku zainteresowanych znajomych.

  36. „Mimo mojej w zasadzie pacyfistycznej postawy, naprawdę mam ochotę wyzwać na ubitą ziemię każdego buraka, który mówi TAK dla całkowitego zakazu aborcji w Polsce.”
    Przyjmuję wyzwanie.

  37. Co za brednie i niespójność.

    „Wkurwiają mnie mężczyźni, którzy chcą decydować o życiu i śmierci kobiet” – no to niech się pan nie wypowiada, jeśli tak uważa. Każdy ma prawo do błędnej opinii, ale chociaż proszę być konsekwentnym.

    „naprawdę mam ochotę wyzwać na ubitą ziemię każdego buraka, który mówi TAK dla całkowitego
    zakazu aborcji w Polsce” – mówię TAK dla całkowitego zakazu mordowania ludzi w Polsce, niezależnie czy dziecko nazwie się „płodem” a chorego człowieka „warzywem”, zaś morderstwo „aborcją/wyborem”. Będzie pan w Warszawie i podpisze oświadczenie, że nie będzie wnosił żadnych roszczeń ze względu na uszczerbek na zdrowiu? Jeśli tak, to czekam na info, gdzie ta „ubita ziemia” i kiedy. Pozwolę nawet panu wziąć z sobą jednego kolegę, żeby się choć trochę wyrównały szanse.

  38. Czy sam gość, który jest za prawem do mordowania, jest także przeciwko prawu odmówienia szczepień?

  39. Powiem tak. Jeśli kobieta ma umrzeć przez poród, to jej decyzja. Musi mieć jednak możliwość dokonania aborcji aby ocalić swoje życie, co więcej nie powinna być wtedy wytykana palcami czy też uznawana za winną morderstwu.
    Uważam jednak, że płód to dalej istota ludzka i jeśli ma się urodzić z defektami, które nie zagrożą jednak życiu matki, trzeba dołożyć wszelkich starań aby dziecko bezpiecznie się narodziło, a potem próbować zminimalizować skutki choroby czy upośledzeń. Każdy musi mieć szansę żyć. Nie wiadomo czy taki „ułomny płód”, niewarty przez niektórych dopuszczenia do życia, nie stanie się w przyszłości geniuszem, który wynajdzie sposób na nieśmiertelność. Średniowiecze, a raczej starożytna Sparta jest wtedy, gdy takiego „płoda” pozbawiamy życia. Bez powodu. Bo właściwie jaki jest tego powód? Jeśli rodzice nie czują się na siłach, aby wychowywać dziecko specjalnej troski, można je oddać do domu dziecka. Nikt tego nie zabrania, a nawet jest to wskazane.

    Wypieracie się słowa „morderstwo”, podczas gdy to jest dokładnie to. I macie czelność wyzywać później tych, którzy się z wami nie zgadzają, bo tak bardzo chcecie wyprzeć odpowiedzialność za ten czyn.

    Ponownie, jeśli czyta to kobieta, która ratowała swoje życie, możesz być spokojna. Nikt cię nie obwinia i większość ludzi postąpiłaby tak samo. Nie zrobiłaś nic złego.

    Jednak wkurwiają mnie osoby takie jak Anna Zawadzka, które obnoszą się z tym, że zgadzają się z aborcją i że to ich decyzja. Jakby to było jakieś kurwa hobby. Mordowanie bez celu, bo można. To podchodzi pod bycie socjopatą.

    Powtórzę jeszcze raz, jeśli powodem ma być choroba/defekt dziecka, a nie możliwa śmierć matki, to oddajcie dziecko do domu dziecka, a nie zabijajcie. Dajcie mu szansę wyrosnąć na wielkiego człowieka.

    Wkurwia mnie także to jak bardzo jednostronny jesteś. Tylko dlatego, że uważam aborcję za coś co powinno być używane tylko w przypadkach zagrożenia życia kobiety rodzącej, to wmawiasz mi, że jestem szowinistą i chcę powrotu średniowiecza. Wkurwia mnie, jak wiele osób nie potrafi być obiektywnymi w patrzeniu na innych. Nie dopisuj sobie o mnie czegoś, co nie jest zgodne z prawdą.

    Jeśli chodzi o bardzo skrajne przypadki schorzeń dzieci, takie, które faktycznie powodują tylko cierpienie, to należy zezwolić na aborcję.

    To nie z tym się nie zgadzam.

    Aborcja tylko w wyżej wymienionych przypadkach.

    Nie zgadzam się z osobami, które chcą aby aborcja mogła być dokonywana „wedle życzenia”. Musi być ku temu powód, a sam fakt. np. defektu dziecka, nie jest wystarczający. To, że ktoś urodzi się ze schorzeniami, nie znaczy, że chce umrzeć.

    Nie zgadzam się także z antagonizowaniem ludzi, którzy uważają inaczej. Nauczmy się dyskutować, a nie wyzywać się nawzajem i wierzyć w zakłamany obraz drugiej osoby.

  40. To komedia-dramat ze wskazaniem na tragedia, gdy księża i politycy, głównie mężczyźni mają decydować za miliony kobiet 🙁 mam nadzieję, że kolejne wybory przyniosą zmianę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *