|

Jak zareagować, gdy dziecko traci panowanie nad sobą i usiłuje nas skrzywdzić?

Całkiem sporo osób pytało mnie ostatnio o to jak zareagować, gdy nasze dziecko pod wpływem silnych emocji próbuje nas skrzywdzić, a my jego, mimo wszystko, krzywdzić nie chcemy? Bo je kochamy? Bo rozumiemy, że ono nie do końca jest w stanie kontrolować swoje zachowanie pod wpływem silnych emocji, gdyż jest na to jeszcze za małe? Co zrobić gdy dziecko bije?

Jak zareagować, gdy nasz kilkulatek jest tak bardzo „odcięty”, tak bardzo pochłonięty tym co czuje, że nie słyszy żadnych wypowiadanych przez nas słów i nie reaguje na żadne wysyłane przez nas sygnały? Dlaczego tak się dzieje? Co jest odpowiedzialne za jego zachowanie? Co zrobić, gdy konsekwentnie próbuje nas uderzyć, skrzywdzić lub coś zniszczyć? Co zrobić, gdy próbowaliśmy już różnych sposobów i żaden nie zadziałał?

Fundament naszej reakcji (a w zasadzie naszej relacji)

Przede wszystkim musimy pamiętać o tym, o czym napisałem w trzecim zdaniu. Dziecko bardzo często nie ma żadnego wpływu swoją reakcję i wynika to bezpośrednio z tego, w jaki sposób zbudowany jest jego/nasz mózg. Otóż gdy pojawiają się bardzo silne emocje, odcinane są wszystkie wyższe funkcje umysłu i władzę przejmuje tzw. jaszczurzy mózg, czyli część odpowiedzialna za prymitywny instynkt przetrwania. Czasami każe on uciekać, czasami się chować, a w jeszcze innych przypadkach – odpowiedzieć atakiem. I dopóki ten mózg gra pierwsze skrzypce, to żadne logiczne argumenty do dziecka nie dotrą. Musimy więc najpierw poradzić sobie z emocjami, aby dziecko na nowo przejęło kontrole nad swoim zachowaniem i swoimi myślami, a dopiero później przejść do ewentualnego tłumaczenia.

To jak konkretnie możemy pomóc naszemu dziecku w takiej sytuacji?

To jest rada, którą usłyszeliśmy od Pani Psycholog, gdy sami mieliśmy problem właśnie tej natury.

Jeżeli dziecko ucieka do jakiegoś miejsca, w którym jest bezpieczne, to pozwalamy mu tam być, aż samo się uspokoi i dopiero, gdy będzie gotowe, możemy porozmawiać o całym zajściu. Jeśli natomiast przechodzi do ataku i nie ma z nim kontaktu, a nasze odejście od niego powoduje, że idzie za nami i dalej atakuje, to naszym zadaniem powinno być stanowcze przytrzymanie dziecka w taki sposób, aby nie mogło nas skrzywdzić, ale i abyśmy my jego nie skrzywdzili. Chwytamy/obejmujemy/przytulamy i jednocześnie ograniczamy swobodę ruchu. Korzystamy z naszej siły, ale wyłącznie w celu ochronnym. Dzięki temu chronimy nas, otoczenie i samo dziecko, przed nim samym.

Stawiamy tym samym jasną granicę: w naszym domu w porządku jest odczuwać emocje i nie będziemy cię za to krzywdzić, ale też nie możemy pozwolić ci krzywdzić innych.

Ostrzegam: Teoria jest prosta, lecz praktyka niekoniecznie

To wcale nie jest tak łatwe, jak niektórym może się wydawać. Szczególnie gdy mówimy o dzieciach przedszkolnych i starszych, które potrafią już mieć swoją krzepę. Warto też mieć na uwadze, że czasami wystarczy 5 minut takiej „sesji”, ale zdarzają się również (podobno, słyszeliśmy od Pani psycholog) sytuacje, gdzie dziecko wytrzymuje i 20-30 minut.

20-30 minut ciągłego trzymania, ciągłych emocji, ciągłego napięcia, ciągłego wysiłku.

Tu nawet nie o krzepę fizyczną chodzi, ale o psychikę. Jak nie stracić resztek rozumu, gdy musimy zachować spokój, podczas gdy nasze dziecko krzyczy, wyrywa się i rozpacza? Jak nie zarazić się jego emocjami i nie ulec im? Na to odpowiedzi niestety nie mam.

Wiem, że jest to możliwe, ale wiem też, że jest to bardzo trudne.

Na szczęście są też zalety tego rozwiązania

Przede wszystkim jest ono chyba jedynym rozwiązaniem na które natrafiłem i które jest utrzymane w duchu rodzicielstwa bliskości oraz szacunku dla dziecka. Jest też jedynym, w którym pokazujemy dziecku, że krzywdzenie innych nie jest w porządku i sami, nie krzywdząc go, dajemy mu tego najlepszy przykład. Oczywiście nikt nie daje gwarancji, że zawsze zadziała idealnie, ale bardzo często wystarczą dwa, trzy razy i problem, który nieraz trwał latami (znam taki przypadek), znika bez śladu.

Drugą zaletą jest to, że takie doświadczenie w ostateczności niesamowicie zbliża dziecko i rodzica.

W jaki sposób?

Oczywiście wijące się i wierzgające dziecko na naszych kolanach, nie sugeruje raczej szczęśliwego zakończenia. Niemniej w trakcie jak będziemy pomagać naszemu dziecko, emocje powoli będą opadać. Na początku będzie opór i wierzganie, a później chwila spokoju, później znowu opór, a później nieco dłuższa chwila spokoju. I tak będzie to trwało aż do momentu, gdy nasze dziecko ostatecznie uspokoi się na tyle, aby porzucić pomysł skrzywdzenia kogokolwiek i dosłownie rozpłynie się w naszych ramionach, pozwalając przez łzy wypłynąć wszystkim negatywnym emocjom. Niemal jak człowiek, który był opętany i nagle zrozumiał co tak naprawdę cały czas próbował zrobić, a on wcale tego przecież nie chciał.

W takiej też chwili poczujemy się jednymi z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Nie tylko dlatego, że właśnie pomogliśmy naszemu dziecku w bardzo trudnej dla niego chwili i sami nie ulegliśmy naszym emocjom (mimo że bardzo kusiły), ale też dlatego, że dziecko obdarzy nas tym rodzajem uścisku i bliskości, który sprawi, że poczujemy się dosłownie kochani najmocniej na świecie.

W końcu ono nigdy nie chciało nas skrzywdzić. Przecież tak mocno nas kocha. Po prostu na chwilę o tym zapomniało i potrzebowało jedynie kogoś, kto by mu o tym przypomniał. Dobrze, że byliśmy w pobliżu.

5900944674_565fdb859f_b

Prawa do zdjęcia należą do Gordon.

Podobne wpisy

0 komentarzy

  1. Pomaga naleśnik – o ile jesteśmy w domu. Mamy syna z zaburzeniami SI i zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi… ma 6 lat, bywało, że mąż 90kg plus ja 55 kg w dwójkę nie mogliśmy go utrzymać. Bywało ciężko, ale powoli z tego wychodzimy.

    1. Naleśnik jest dobry na wszystko 🙂 mój synek też ma zaburzenia SI i już wcześniej przez przypadek wymyśliłam takie owijanie i bardzo to lubi cała moja trójka pociech. Traktują to jako zabawę. Choć w przypływie agresji nie stosowałam i raczej nie zastosuję bo wolę by kojarzyło im się to tylko z zabawą

  2. U nas działało zawsze. Nie trzeba było nawet pięciu minut, gdy w maluszku zapanował spokój i wczepił się we mnie lub tatę. Po prostu tego potrzebował.

    1. Ja też by starszym zwłaszcza to stosuję choć czasem trudno opanować własne emocje. Ale potwierdzam że przytulenie (choć zdarza się że odpycha mnie) bardzo pomaga i szybko się uspokaja. Po prostu potrzebuje takiej pomocy

  3. U nas też działa. Wczoraj był atak i wściekłość. Przytrzymywałam, tuliłam, gdy pozwolił, a skończyło się słodkim „moja mama” plus buziak:-). Przyznaję, że bardzo pracuję nad tym, by postępować tak, jak zalecasz. Dużo pracuję, w domu i na etacie, więc czasu mało, ale treściwy spacer, nocne pogaduchy w łóżku… chcę, by czuł, że jest i zawsze będzie kochany. Dzięki za mądre słowa 🙂

  4. Opanowanie plus olbrzymie pokłady cierpliwości każdego dnia i dużo przytulania! Ale nie jest łatwo i nie zawsze wszystko idzie gładko, a kontakt fizyczny rzeczywiście pomaga. Satysfakcja z powściągnięcia własnych emocji- bezcenna.

  5. Ja przytulić mojego małego nie dam rady, bo ciągle woła 'wypuść mnie’ i 'idź sobie’, ale jestem blisko niego. Jak już się uspokoi, zawsze mówi 'Mamo, płakałem. Jest mi smutno, bo mi nie pozwoliłaś(…)’. Nauczyłam go tego, żeby zawsze umiał określić co go zezłościło. I to mnie cieszy. Uważam, że ma prawo się złościć i nigdy mu nie mówię 'uspokój się’ bo to nie działa. Zawsze wrzeszczące i wierzgające nogami dziecko porównuję (wybaczcie) do pijanej osoby. Gdy jest w 'amoku’, nie ma co dyskutowac. Dopiero jak 'wytrzeźwieje’ można rozmawiać, wyjaśniać, tłumaczyć.

    1. Kiedy się po prostu złości i nie chce nikogo skrzywdzić, to przytrzymywanie nie ma najmniejszego sensu. Trzeba dziecku dać przestrzeń, gdy jej potrzebuje, dokładnie tak jak piszesz.

      1. A co zrobić,gdy dziecko krzyczy i płacze ino wszystko ma pretensje,od powrotu że szkoły 14 -22 h ?
        Rozmowy nie pomagają. Jest oburzone i zle.

        1. Moze ma.za.duzo.nie rozładowanej energii i potrzebuje duzo więcej ruchu niz go ma. A druga rzecz ze dla mnie bylby to sygnal zeby przyjrzec sie temu co spotyka go w szkole

    2. mam tak samo. własnie moj syn juz miał 4 takie napady. wczoraj trwało to az 40 min. odpychał, kopał, bił. czekałam az sie trochę uspokoi i dopiero przytulałam. jak juz mu przeszło rozmawialiśmy o tym co sie stało, dlaczego i przede wszystkim ze ma prawo się złościc, ja też ale nadal się kochamy.

  6. Niektóre dzieci mogą odczuc to jako przemoc… 40 min? Czy to nie czekanie na rezygnację dziecka z bezsilnosci? Czy to aby nie zniechęci się dziecko do kontaku fizycznego? Czasem wystarczy przytrzymac rączkę, nóżkę, nazwac emocje i dac zrozumienie emocjom. Przytulic tak ale bez przemocy!

    1. Co jeżeli chwycimy rączkę, a dziecko uderzy drugą? Co jeśli chwycimy drugą, a ono zacznie kopać? A później gryźć? I w dalszym ciągu próbować nas krzywdzić? Tu często nie chodzi o 18 miesięczne dziecko, ale o np. 5-7 latka, który ma już dość siły i dość sprytu, aby skrzywdzić i dlatego trzeba go powstrzymać. Nie wolno krzywdzić innych ludzi.

      1. Ok ale w prawdziwym świecie nikt nas nie tuli kiedy probujemy bić. Dlaczego nie odprowadzenie w bezpieczne miejsce na kilka minut by odizolować je od możliwości zrobienia nam krzywdy i dać mu okazję na ochłoniecie? To własnie poleca Pan dorosłym, gdy czują iż tracą kontrolę.

        Gdy kogoś bijemy jesteśmy izolowani by nie robić mu krzywdy. Mnie też trzymanie dziecka i pokazywanie mu ze to my jesteśmy silniejsi to walka o to kto wygra a kto przegra. Gdy dziecko bedzie mialo naście lat wolę by wiedział, że każde z nas w chwili gdy czuje iż traci panowanie wychodzi i daje sobie czas, by ochłonąć.

        1. Bo są dzieci, które po odprowadzeniu w takie miejsce, będzie próbowało coś w tym miejscu zniszczyć. Będzie uderzało o drzwi, będzie niszczyło zabawki, będzie rysowało po ścianach itp. Czy powinniśmy na to pozwolić?

          1. Zajrzałam do artykułu, ponieważ mam problem z reagowaniem na złość 10-latka. Sama niestety nie najlepiej sobie radzę ze swoją złością, więc bywa, że mieszanka jest wybuchowa. U nas działa jedynie zostawienie syna w jego pokoju. Owszem wali w drzwi, rzuca rzeczami. Nie było do tej pory zniszczeń, „jedynie” hałas na całe osiedle… myślę sobie, że uderzanie w drzwi, czy rzucenie czymś nie jest jeszcze takie najgorsze. Jeśli to ma pomóc wyładować złość to pozwalam na to. Dużo gorsze jest dla mnie uderzanie..szarpanie (ze strony dziecka) oraz szarpanie i trzymanie na siłę z mojej strony. Wierzę jednak że przytrzymywanie może się sprawdzić u młodszych dzieci. Żałuję że nie skorzystałam wcześniej z takiej metody…

          2. Niestety są też uparte dzieci i moja 4 latka do takich należy. Przytrzymanie w tuleniu, zaprowadzenie w odosobnione miejsce, proby rozmowy nic nie dają… krzyczy z całych sił, wyzywa od potworów, uderza w drzwi lub próbuje bić mnie. Robi wszystkie rzeczy na które reagowalam kiekolwiek wcześniej negatywnie po to aby i tym razem zareagowała i była zdenerwowana tak jak ona po to zebysieklociv że mną? Prowokuje w tych nerwach mnie bardzo i nie słucha…i już nie wiem co robić bo nawet jak na spokojnie próbuje tłumaczyć to nic nie daje. W nerwach robi swoje.

          3. U nas dokładnie tak samo.. na pokładzie 7-latka. Nakręca się tak, że ta agresja trwa często godzinę i dłużej. Zwykle bije i kopie mnie, zamykam się z nią w drugim pokoju, bo za cel obiera sobie często młodszą siostrę. przytrzymuję ręce, nogi,ale nie zawsze starcza mi sił.. Nie chce słuchać tłumaczeń na spokojnie, zaraz krzyczy,, ma zaburzenia si, ale myślę czy to nie coś więcej, poradnia psych-pedag. uważa że nie..

          4. Dokładnie tak jak Pan pisze. Nasz syn demolował miejsce do którego go prowadziłam. Pogiął drzwi, stłukł lustro i wiele wiele innych. Niestety zrozumieją to tylko osoby, których ten problem dotyczy.

          5. Zgadza się,też nie potrafię sobie poradzić z takimi wybuchami złości synek ma 6 lat młodszego brata i starszą siostrę zoznica wiekowa po między jednym i drugim. Około 2,5 roku. Syn już nie ogląda Tv ani telefon nic żeby nie był przebodźcowany a i tak czasami ćw ciągu jednego dnia potrafi mieć nawet do 5 napadów takiej agresji która skupia się na rodzeństwie i na mnie…sama wpadłam na pomysł łapania syna i przytulania na 'siłę”bo najgorsze jest to jak wpada w furię to chce bić brata i siostrę,bo to że rzuca rzeczami to już mniejsze zło czy bije mnie…na początku tego przytulania krzyczy zostaw mnie nawet brzydkie słowa padają z jego ust.ale trwa to do 10 min później płacze buczy…czasami to byłam tak bezsilna że sama płakałam z tego wszystkiego. Nie wiem czym jest spowodowane to jego zachowanie i jak zaprzestac tym atakom…

          6. Może tak, może nie… chyba nie ma reguły. Moi chłopcy są większą część dnia na dworze a problem jest. Wydaje mi się, że najlepiej jest z ciekawością i uważnością przyglądać się swojemu dziecku. Szczególnie w tych trudnych chwilach i poszukać rozwiązania najlepszego dla swojego dziecka i siebie. Jestem mamą 5cio latka, który usiłuje tłuc młodszego brata non stop. Potrafi mu przywalić bez jakiejkolwiek zapowiedzi, nawet w sytuacjach gdzie siedzimy i się super bawimy, nie ma żadnego zgrzytu, który mógłby to zapoczątkować. Momentami jestem strzępem człowieka. To wszystko jest niesamowicie trudne. U nas najbardziej pomaga jak kucnę, otworzę do niego ramiona i powiem: kocham Cię, chcę Ci pomóc. Zazwyczaj szybko przybiega w ramiona z mega płaczem, który występuje bo wybuchu złości i uderzeniu brata. potem tłumaczę. Tak samo trudne jest dla mnie wytłumaczenie maluszkowi dlaczego starszy go bije. Przychodzi z podkówką i łzami w oczach, bo zwyczajnie jest mu okropnie przykro. Teraz rozumiem, co moja mama miała na myśli mówiąc: zobaczysz jak będziesz miała dzieci;)

          7. A co zrobić, jeśli dziecko bije bez powodu? I nie piszcie mi, że zawsze jest jakiś powód. Jestem pedagogiem, widziałam moje dziecko w akcji. Przeprasza odrazu, jest najlepszym kolegą ale od czasu do czasu uderzy nawet swojego najlepszego kumpla. Ma 6 lat, jest bardzo mądry, rozumie wszystkie nasze rozmowy, włącza się w drame. Jest spokój na 2 dni a potem znowu. Sama nie wiem co robić. Najciemniej pod latarnia…

          8. Mam dokladnie tak samo. Też jestem pedagogiem, rozumiem procesy itd. Dziecko krzyczy, bije czasem mam wrażenie dla sportu.

        2. Ja tak robię, ale widzę, że to jest złe i muszę to zmienić. Dlaczego? Oprócz tego, co odpowiedział Autor, dochodzę do wniosku, że my dorośli „sami się” odstawiamy na bok, żeby wyciszyć emocje. To nasza decyzja, wiemy, że nam pomoże. Używamy rozsądku. Moje dziecko w sytuacji takiego odstawienia wpada w jeszcze większą złość, bo… no właśnie zostało odrzucone, u nas do łazienki, gdzie miało sobie usiąść i ochłonąć. Ale poczucie odrzucenia i jeszcze większych emocji mu na to nie pozwala.Więc jest furia+. W świecie dorosłych panują inne zasady, myślę, że nie możemy w nie wsadzać dzieci (ja myślę tu o małych dzieciach).

      2. Dokladnie. Ja wysylam komunikat jaki chcialabym aby moje dziecko wysylalo gdy spotka je agresja od rowiesnikow. Odsuwam sie od niego i z dystansu mowie ze TO mnie boli i nie bede sie z nim teraz bawic, dopoki nie przestanie bic. I siedze w pokoju z boku i biernie czekam, nie odzywam sie. Zauwazylam ze przytulanie na sile czy zostawienie go samego jeszcze bardziej eskaluje emocje. Po czasie podchodzi do mnie i przeprasza i przytula mnie.

        1. Staram sie robic tak samo.
          Chociaz czasemkrzycze bo juz nie wytrzymuje nerwowo. Zaznacze, ze moj niespelna czterolatek chodzi do psychologa i na psychomotoryke (chodzi o relacje). Jest zazdrosny a bije, gryzie i krzyczy w zlosci glownie na mnie lub ojca.W stosunku do innych dzieci jest ok, oprocz mojej chrzesniaczki (ktora tez jest zlosliwa i celowo go prowokuje)

      3. Akcja z dzisiaj. Córka w basenie, zdenerwowało ja że została ochlapania woda, a nie chciała. Próba przytulenia zakończyła się agresja w moją stronę. Dałam jej informacje że jestem obok i jak będzie chciała może się przytulić. Ale nie zgadzam się na bicie i szczypanie. Byłam metr od niej ale nie podchodziła. Z boku mogło to wyglądać lekceważąco z mojej stronie, ale ja znam ją. A mnogość takich akcji nauczyła mnie rozpoznawać ich stopień zaawansowania i dobierać odpowiednią technikę najlepsza dla niej i dla mnie. Wolała że chce do mamy, mi mi że stałam obok. Wyciąganie rąk nie skutkowało niczym albo odpychaniem mnie. Ponowilam komunikat że może do mnie podejść jak będzie gotowa i wyszłam z basenu. Trwało to kilka minut. Po chwili podeszła do mnie pani, wyzywajac, strasząc wezwaniem mopsu, przyrównują moje zachowanie do bezstresowego wychowania. Ostatecznie wyjęła telefon nagrywając mnie i córkę. Na moją prośbę aby przestała filmować bo się na to nie godzę pochwaliła się że jest adwokatem. Wystarczyła chwila żeby córka uspokoiła się. Podeszłam do niej omowilam co zaszło. Przytuliła się i jak zawsze, jak za dotknięciem magicznej różdżki dziecko zapomniało co zaszło. Ja wiem że reaguje tak jak potrafię najlepiej z szacunkiem dla emocji dziecka i swoich. Pierwszy raz zdarzyla mi się taka interwencja osoby trzeciej. A pani ma szczęście że mam pokłady cierpliwości i klasę. Że nie szuka do teraz telefonu na dnie basenu.

  7. Spokój, tylko spokój 🙂
    U nas działa przytulanie i mówienie mówienie mówienie ,…mówienie ze jest nam smutno jak uderzy, że boli, że przecie mama/tata w życiu by nie uderzył ciebie,.. … wtedy przychodzi zdziwienie spokój, czasem krzyk, ale krzyknie tupnie ,założy rączki i powie smutno mi mamo!, zły jestem mamusiu!!! to pytam czemu, wyjaśnij mamusiu bo mama nie wie czemu się złościsz . chce isć do siebie, niech idzie ,ochonie przyjdzie przeprosi prztuli opowie, na spokojnie 🙂

  8. Ja stosowałam tę metodę podczas tzw. buntu dwulatka. Kiedy młodą szargały sprzeczne emocje, nie było z nią kontaktu i zatracała się w płaczu. Brałam ją na kolana, przytulałam i czekałam aż się uspokoi. Zazwyczaj starczało 15 minut. Na szczęście nie miała agresywnych odruchów, więc sytuacja nie była dla mnie tak trudna emocjonalnie. W tym przypadku mam nadzieję, że nie wszystko jeszcze przede mną 🙂

  9. Jakiej metody byśmy nie zastosowali to ona na pewnie będzie zawsze lepsza niż kontra rodziców w postaci ich szału. Może jestem wyrodnią matką jednak gdy Kacper szaleje siedzę i czekam, aż się uspokoi aby móc z nim porozmawiać i wytłumaczyć na spokojnie. Tylko jeden raz ale tak dosadnie mieliśmy scenę w sklepie, gdzie wszyscy patrzyli na mnie jak na głupią bo stałam i obserwowałam, czekałam kiedy Młody się uspokoi i będę mogła mu wytłumaczyć, że pewnych rzeczy nie można. Syn zrozumiał, że nie zabraniam mu dlatego że mam taki kaprys i że nie chce mu zrobić na złość, a ja zostałam naznaczona jako ta zła 🙂

  10. No nie wiem, czy to zawsze się sprawdza.
    Próbowałam. Mój trzylatek jak wpada w furię i zaczyna walić na oślep mnie, siostrę, a nawet siebie i ja go tak złapię to następuje horror. Zaczyna wrzeszczeć „puść mamo” i „ała, ała”, i jeśli mi się wyrwie to ucieka w jakiś kąt i nie da się dotknąć, jak skrzywdzone fizycznie dziecko. A raz doszliśmy do momentu, gdzie już oczy wywracał i zaczął toczyć pianę z ust, doszczętnie tracił kontrolę nad rzeczywistością. Utrzymywanie dziecka w takim stanie chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem.

    1. W takim razie chyba pozostałbym tylko przy przytrzymaniu ręki podczas ataku – może wtedy też się „odsunie”, ale nie w aż tak drastyczny sposób? Może po prostu pójdzie na chwilę do siebie, uspokoi się i wróci?

    2. Skoro wyrywa się i ucieka w kąt, to pozwolić mu się wyrwać i zostawić go w tym kącie aż się uspokoi, potem dopiero spróbować rozmawiać czy przytulić , podrapać po pleckach . Ale jeżeli dziecko nie lubi kontaktu fizycznego , to nie zmuszać do przytulania.

  11. Jak sobie poradzić gdy dziecko wpada w szał w miejscu publicznym? Miałam ostatnio taką sytuacje: wyszłam z moją dwulatką na rowerek, zaraz jej się odwidziało i chciała iść dalej na spacer, w chwili gdy powiedziałam,że nie idziemy dalej bo rowerka nosić nie będę i zaniesiemy go do piwnicy to wtedy pójdziemy dalej na spacer to wpadła w szał. Czasem tak ma,że rzuca się na podłogę/ziemię i miota tak,że aż się przesuwa i uderza wszystko dookoła. Chwilę postałam koło niej starając się do niej mówić i aby nie zrobiła sobie krzywdy. Idzie jakiś pan i tak do mojej córki”chodź mam tu torbę wsadzę cię i zabiorę jak będziesz niegrzeczna”, stoją obok dwie babki i gadają „zabierzemy cię jak będziesz tak płakać, tak będzie najlepiej”. Wiem,że nie można tak mówić do dziecka więc mówię do małej „spokojnie nikt cię nie zabierze, mama będzie przy tobie”, nic nie skutkowało, w końcu siadłam z nią na trawie trzymając ją mocno,aż chwilę się uspokoiła. Wzięłam ją w jedną rękę, rowerek w drugą i ledwo doszłam do klatki bo strasznie mi było ciężko. Jak ją tylko postawiłam na ziemi aby schować rowerek do piwnicy znowu wpadła w szał. Płakała na klatce może z dwie minuty (czas schowania rowerka) i już wyszła sąsiadka z parteru i mówi do mnie „nie powinna jej pani pozwalać tak płakać, jest pani matką musi ją pani uspokoić itp” ja do niej,że próbuje od 15 minut ją uspokoić -„widać nieskutecznie” tak mnie zdenerwowała,że wzięłam małą pod pachę i wyszłam z klatki. Córeczka widząc moje łzy zaraz się uspokoiła i się do mnie przytuliła i to był najlepszy moment a potem już była bardzo spokojna cały dzień.

    1. Myślę, że zrobiła to Pani tak jak należy. Osoby postronne, które zawsze wiedzą lepiej, trzeba konsekwentnie ignorować lub zrewanżować im się, jeśli ktoś jest natarczywy, bo tutaj chodzi o dobro nasze i naszego dziecka, a nie o samopoczucie przypadkowej osoby. Wiem, że to nie do końca empatyczne podejście, ale w takich sytuacjach dziecko jest pierwsze i myślę, że bardzo dobrze Pani zareagowała.

    2. Kiedyś przeczytałam, nawet nie pamiętam gdzie, że jak ktoś sprzedaje takie głupie rady, z którymi się nie zgadzam, to najprościej powiedzieć „mam inne zdanie na ten temat”, to przeważnie kończy dyskusję. U nas się sprawdza

    3. Następnym razem takim trzeba powiedzieć, że zaraz wezwiesz policję, bo grożą dziecku.
      Raz dwa trzy zamykają buzię

    4. U mnie jest tak samo. Ale trafiam częściej na takich ludzi, co grzecznie spytają córkę „czemu płaczesz kochanie?” i młoda reaguje tak, że przestaje płakać i idzie do mnie, że niby: „co Ci ludzie chcą ode mnie? Mamo chcę być przy Tobie, bo nie czuję się dobrze, jak ktoś obcy do mnie mówi.” Trochę później fochów jest, ale jak już się totalnie uspokoi mówi: „płakałam, było mi tak smutno”. Ludzie, którzy nie są oczytani w tych sprawach, myślą, że MY rodzice wyrządzamy im krzywdę, albo, że nie panujemy nad dzieckiem. Oczywiście to są zazwyczaj te osoby, które albo nie mają dzieci, albo ludzie starej daty, gdzie bicie i zastraszanie było najlepszym rozwiązaniem na wyrobienie szacunku do rodziców.

    5. nie wiem, czy Ojciec pozwoli, ale jeśli nie, to najwyżej usunie.
      właśnie odnośnie histerii w miejscu publicznym

  12. Trafione u nas punkt. Zaczynamy bunt 2 latka. Bunt 2 latka u hight need baby nie jest łatwy, miły ani przyjemny. Mała wpada w furię powie co dzień, z powodu np złej bluzki do tego stopnia że najpierw płacze, później bije, a na końcu toczy pianę i traci oddech… przytrzymywanie powoduje jeszcze gorszy efekt bo się siłuje i szybciej męczy i aż charczy. Jak się ją zostawi to uderza o wszystko co jest w zasięgu kończyn, uderza głową. Próbujemy odwracać jej uwagę, jesteśmy blisko.po ataku jest jak zbity pies i siedzi cicho na kolanach z przerażeniem w oczach. Jak reagować by nie zrobiła sobie krzywdy nie tylko fizycznej ale i psychicznej? By nie czuła się krzywdzona? By na przyszłość potrafiła radzić sobie z emocjami?

    1. Napisała to pani 4 lata temu, ale jakbym czytała o moim synku… Ma 19 miesięcy, histeria po 15 razy dziennie – dosłownie o wszystko. W atakach szału bije mnie i drapie, a sam uderza głowa o ścianę lub podłogę i szarpie się za włosy… Jestem już tak wyczerpana psychicznie, że każdy nowy dzień to dla mnie walka o przetrwanie.

  13. U mnie też często w momencie chęci przytulenia synek ucieka i nie chce bo woli sobie popłakać w pokoju. Po chwili wraca i tuli się do mnie wycierając nos w moją koszulkę 🙂

  14. Ja miałam taką sytuację na ulicy, mój syn miał ze 3 może 4 lata często było tak że cią gnął mnie za rękę jak coś chciał np z kiosku i nie słuchał że nie mamy teraz czasu… Kiedyś pociągnął mnie tak silnie, że upadłam. Miałam wysokie obcasy nierówność w chodniku i gotowe… Wstyd ogromny ale pozbierałam się i ok. Tłumaczyłam mu później że nie wolno mnie takciągać bo takie są efekty a jest silnym chłopcem. Jednak następnym razem chyba była deszczowa pogoda i też zaczął tak się ze mną przeciągać po prostu chwyciłam go i mocno przytuliłam do siebie najpierw się bronił wieżgał wił jak piskoż a później rozpłakal i mocno mnie przytulił poczekałam jak się uspokoił i poszliśmy dalej… Teraz czytając tu aż łezki nostalgii mi poleciały, ale to faktycznie działa

    1. tu nie chodzi o to co działa tylko że każdy czlowiek.ma.potrzeby trzeba.sie.wsluchiwac. wytlumaczyc mu ze.sie.nie ma pieniedzy na zabawke ale za.to cos inna propozycje.

  15. A co w przypadku, gdy dziecko nie wpada w furię, tylko na chłodno podchodzi i uderza pięściami? Powody różne: wyłączenie bajek, zwrócenie uwagi, zaprzestanie zabawy. Wychodzenie z pokoju nic nie daje, bo biegnie i bije dalej. Przytrzymywanie często kończy się wyrwaniem się syna. Ja jestem drobna a syn jest dużym i silnym szesciolatkiem. Ogólnie sprawia duzo problemów w domu i szkole jeśli chodzi o zachowanie. Dodam, że wychowuje go sama i nie za bardzo ma męski wzorzec. Jak już widzi się z ojcem to jest nakierowany na tę złą stronę mocy. A mi brak już sił :/

    1. Ogólnie ta metoda zwykle po zastosowaniu dwa, trzy razy powoduje, że więcej nie trzeba. Oczywiście mam świadomość jak trudne to może być, bo ja sam miałem problem z utrzymaniem swojego syna, gdy przez to przechodził, a ma chłopak krzepę. Niemniej nie bardzo widzę inne rozwiązanie…

  16. Jak sobie poradzić z dzieckiem które bije ale nie wpada w, furie? Syn jest typem „Zosi Samosi” ktoś chce się z nim pobawić podczas gdy on nie ma na to ochoty odpycha, ktoś chce zabrać np klocek to dostaje od niego strzała, przechodzi obok kolegi to go szturchnie. Mam świadomość ze to nasza wina ponieważ z mężem lubimy się wygłupiac, przepychac w drzwiach czy tez jeden drugiego popchnąć na łóżko i zacząć się łaskotać, syn też nie raz dostał w żartach po dłoniach za np podkradanie jedzenie z talerza. Syn pewnie myśli ze to bicie i że tak można niezależnie od sytuacji.
    Słowa „problemy rozwiązujemy rozmową nie biciem” synek niby zna na pamięć.
    Jak to teraz odkręcić? Przedszkolanki się skarżą.. Ma 5 lat.

    1. Myślę, że można by spróbować „zajęć praktycznych”, czyli improwizujemy sytuację, w której ktoś chce synowi zabrać klocek i uczymy go właściwego zachowania. Na razie na spokojnie, na domowym gruncie, a w końcu będzie w stanie przenieść to na grunt przedszkolny.

    2. Moj 6cio latek identycznie, szturchnie, uderzy, czasem lupnie mocno , bo ktoś cos wzial, potracil, nawet jak ktoś mu coś niechcący zrobi to on zaraz 'daje komus nauczkę”. Tlumaczone ma od 3ech lat i co… W domu inaczej a w przedszkolu inaczej. Tez popada w furie i nerwy, ale pani w przedszkolu przecież nie przytuli… Chciała mu zabrać bluzkę, bo bil nia kolegę to syn ja z całej siły w brzuch… Rece opadają, to jest niebezpieczne.

  17. Mój synek ma 18miesięcy ia.dużo siły tłumacze ze boli ale nie pomaga krzyczę ale moze ten sposób pomoże bo nie mam sił a nie chcę go bić

  18. Moja dwulatka od jakiś dwóch tygodni ma „fazę na bicie”. Jest to dziwne dla mnie, bo nie bije tylko jak jest zła, bije tak po prostu, jakby na złość. Mówienie ze robi nam przykrość nie pomaga. Po zejściu potrafi z pewną satysfakcją powiedzieć „zbilam Cię”…potrafi w trakcie zabawy powiedzieć zbije Cię, będąc w dobrym humorze. Tłumacze jej że jak jest zła to może tupac nogami może uderzyć poduszkę ale nie mnie tatę czy kogokolwiek innego, nie pomaga. Jestem przerażona. Ostatnio wymyśliła zabawę w stawanie na ogon kotu…to że robi komuś przykrość nie robi na niej wrażenia. 2 minuty kary tez nie robia na niej wrazenia. Brakuje mi pomysłów i argumentów. Czy psycholog dziecięcy to jedyne rozwiazanie? Czy z dwulatkiem chodzi się do psychologa?

  19. A co jeśli dwulatek popycha i bije inne dzieci oraz niektóre opiekunki w żłobku bez złości tylko „znikąd”? Idzie i nagle wpadnie mu do głowy pomysł, więc uderza. Oczywiście tłumaczę,że to boli i nie wolno, ale niestety od ponad miesiąca codziennie to samo. Nie podoba mi się też zachowanie niektórych opiekunek, które żalą mi się i skarżą,że mam dziecko łobuza. Jedna nawet porównywała je do swojego dziecka, mówiąc że jest zbulwersowana zachowaniem mojego syna bo JEJ DZIECKO nigdy nie podniosło na nią ręki. Oczywiście zmianę placówki już planuję,ale czekają nas w niej jeszcze niestety co najmniej dwa miesiące…

    1. Niech Opiekunki zapisują sobie w jakich konkretnie sytauach to się dzieje … nigdy nie ma zachowani bez przyczyny musi być bodziec który powoduje takie zachowanie i nie rozumiej stwierdzenie łobuz 🙁 nie ma łobuzów niegrzecznych dzieci może w ten sposób synek szuka zwrócenia na siebie uwagi ? Niech pani przeanalizuje czy na 10% jest to znikąd ? Nie raz oświetlenie głos zapach kolory drażnią dzieci ciężko pomoc ba odległość ale ja bym przeanalizowała i spotkała się z opiekunkami i porozmawiała w jaki sposób one reagują jak syn je bije ? Iść nirmlanie jak clzwoiek i porozmawiac ze potrzbeuje pani wsparcia i jak one sobie radzą i jak Pani w domu się zachowuje i wspólnie znajdźcie rozwiązanie ! Trzymam kciuki fajna jest książka self reg 🙂 z góry przperazam za błędy usypiam dziecko i pisze

    2. No ale jeżeli dziecko jest niegrzeczne to dlaczego opiekunka wg Ciebie nie może Ci zwrócić uwagi?

      1. Nauczycielka ma sobie radzić to jej wybrany zawód. Nie tylko z grzecznymi dziećmi. Każde dziecko może być niegrzeczne na różnym etapie rozwoju. Rodzic nie może zdalnie sterować dzieckiem nie ma pilota do dziecka który zabiera do pracy. Pewnie jesteś opuekunką etc. Pamiętaj: żeby wychować 1 dziecko potrzebna jest cała wioska. Przysłowia afrykańskie. Włącz się. Diswiadcz jako rodzic zwracania uwagi na temat swojego dziecka.

  20. Cześć. Próbowałam stosować tę metodę przez wiele miesięcy i powoli pojawiały się rezultaty. Niestety mój synek miewał czasem kilka napadów dziennie i to po 20minut, więc jest to fizycznie i psychicznie bardzo trudne. Teraz jednak jestem w ciąży i nie mam siły ani odwagi walczyć fizycznie z silnym 5latkiem, który kopie i bije tam gdzie tylko dosięgnie, jak już wpadnie w szał. A potrafi to zrobić z najbanalniejsze go powodu np prośby o sprzątnięcie zabawek. Czy masz może jakieś pomysły co w takiej sytuacji mogę zrobić będąc z nim w domu sama?
    Ps. Bije w zasadzie tylko mnie, w przedszkolu nie bije dzieci, nie zaczepia także innych członków rodziny.

    1. Myślę, że jeśli po takim czasie to nie minęło i po tak wielu próbach, a z czasem nie widać poprawy, to myślę, że nie wykluczałbym wizyty u psychologa. Może uda się znaleźć jakiś zewnętrzny powód, który powoduje to zachowanie. Na pewno też trzeba postawić jasne granice, gdy mama jest w ciąży i jak trzeba to wyjść do siebie i zamknąć drzwi, aby nie mógł dosięgnąć mamy.

  21. Moja 2,5letnia cora bije brata kilkumiesiecznego. Nie wygląda by sie złosciła. Mowi bede biła, chce budzić Stasia itp albo z zaskoczenia. Przed chwila byla taka sytuacja. Trzymalam ją wyrywajacą sie, placzącą… Chyba 20-30 minut. Bez słowa. Ledwie fizycznie dałam rade. Troche sie czulam jak psychol…. Czy dobrze zrobilam?

  22. A co w sytuacji gdy nie ma histerii i dziecko „na chłodno” próbuje uderzyć rodzica? Córka za miesiąc kończy 2 lata, oczywiście sytuacje histerii i agresji w szale również przechodzimy i lepiej lub gorzej sobie z nimi radzimy (nie pozwalamy się uderzyć i pilnujemy żeby nie zrobiła sobie krzywdy a później jak się uspokoi to rozmawiamy i przytulamy). Ale o ile „rozumiem” histerie, bunt i agresję z nim związaną tak nie wiem co robić gdy moje dziecko próbuje mi przywalić w twarz gdy emocje nią nie targają. Nie bijemy dziecka, staramy się dawać przykład. Sytuacja z wczoraj, siedzimy sobie razem, młoda je sobie banana, przychodzi mąż, siada z nami i mówi do niej „smaczne? Dasz gryza?” A ona się na niego zamachuje. Oczywiście nie pozwalamy na atak, złapałam jej rękę i mówię, że nie wolno taty bić, jak nie chcesz dać tacie gryza to wystarczy powiedzieć „nie”, coś po swojemu ze złością krzyknęła w odpowiedzi (nie spodobało jej się, że nie może taty uderzyć) i dalej już był spokój. Takich sytuacji są dziesiątki dziennie, mam wrażenie, że mówię do słupa, bo to się powtarza w podobnych sytuacjach i za każdym razem podnosi rękę na mamę, tatę, babcię, dziadka, nikt nie ma taryfy ulgowej… 🙁

  23. Mam podobny problem. Syn ma 2 lata i 5 miesięcy, jest bardzo aktywnym dzieckiem. Od jakiegoś czasu, na różne sytuacje – radość, złość reaguje gryzieniem, drapaniem i kopaniem. Każdego dnia jest jakieś zajście, często nawet kilka. Staram się reagować spokojem ale nie zawsze mi się udaje. Oprócz niego jest jeszcze dwójka rodzeństwa – 2 miesięczny brat i 10 letnia siostra, i to właśnie ja upodobal sobie jako obiekt swoich ataków. Atakuje ja bez powodu, w najmniej oczekiwanych momentach np. gdy się z nim bawi lub gdy chce mu w czymś pomóc, przytulić gdy coś mu się stanie. Czuję się bezsilna, córka jest pogryziona i podrapana, nie jestem w stanie zapanować na emocjami 2 latka i rozczarowaniem 10 letniej córki, która nie może zrozumieć dla czego jej chęć pomocy wzbudza takie zachowanie w bracie (zaznaczę, że na moją pomoc reaguje w taki sposób rzadko).

  24. Co zrobic jak 10 latek na zaczepki kolegow w szkole dziala biciem.przez to mamy mase problemow w szkole

    1. Zmień mu szkołę. Środowisko. Niech ochłonie, zobaczy inne dzieci. Zmień do niego podejście. Zróbcie coś nowego. Remont pokoju, wyjazd etc. Ostatecznie obiecaj coś extra na czym mu zależy i przypominaj codziennie rano. Wyjaśnij jakie macie wspolnie problemy (jego sytuację w klasie, szkole, twój wstyd, twoje popsute relacje z rodzicami innych dzieci). Przyczyną pewnie są jakieś braki. Daj mu korepetycje niech blysnie wiedzą i poczuje się dobrze w klasie, to podnosi samoocenę.

  25. Witajcie, jestem mamą 19 miesięcznego Antosia od stycznia zaczął chodzić do żłobka i tak się zaczęło…. popycha swoich rówieśników, czasami tak bez orientu popchnie, szarpnie za włosy, klepnie i idzie dalej oczywiście ze stoickim spokojem. Ja mu tłumacze że tak nie wolno, że to boli chłopczyka czy dziewczynkę, że to nieładnie, że to złe. Panie ze żłobka mówią że to normalne. Takie zachowanie nie jest u niego notoryczne, więc nie ma się czym martwić jest jeszcze malutki i karzą obserwować oraz tłumaczyć. Ale takie zachowanie przeniosło się już na członków rodziny jak coś jest nie po jego myśli .. np. mam go na rękach idziemy przebrać pampersa, nagle zmienia zdanie i chce iść gdzie indziej ja mowie nie teraz przebierzemy pampersa….. a synek patrzy mi w oczy przez chwile i sprzedaje mi kuksańca w policzek i patrzy na moją reakcję i ponownie kuksaniec ale bez wyrywania się bez krzyków. I znów tłumaczenie że to boli tak nie wolno itd….nikt na nikogo w domu nie krzyczy, ręki nikt na nikogo nie podnosi nawet w trakcie zabawy nie ma poklepywania po pupie. Powiem szczerze takie zachowanie mnie nie pokoi . Wiem, że synek bada teren na ile sobie może pozwolić, ale do takich sytuacji dochodzi coraz częściej. Może robię coś źle. Proszę o opinię

  26. Witam. Mój synek ma problem z panowaniem nad emocjami, ma niespełna 4 latka. Ostatnio zaczął często mówić do taty, że go nie lubi i często bije go bez powodu. Do mnie rzadko podejdzie aby uderzyć ale też się zdarza. Pokazywaliśmy mu jak w inny sposób można wyładować emocje ale o tym przypomina sobie po fakcie. My też często nie jestesmy w stanie zareagować na jego próbę uderzenia bo często nic tego nie zwiastuje. Budzimy go z mężem rano delikatnie a on raptownie podrywa się i uderza męża i mówi do niego idź albo nie lubię Cię. Wiem, że mężowi jest bardzo ciężko z tym i mi również. Nie wiemy już jak mu tłumaczyć i co robić aby to się skończyło. Może ktoś ma jakieś pomysły? Chodzimy też na terapię SI.

    1. Nie wiem czy ktoś jeszcze to czyta ale odpiszę.W sytuacji gdy dziecko wykazuje negatywne reakcje w stosunku do jednego z rodziców należy przyjrzeć się Waszym małżeńskim relacjom, może dziecko jest o ojca zazdrosne a może jakieś zachowanie ojca wobec Ciebie odbiera jako dla Ciebie krzywdzące. Dzieci są bacznymi obserwatorami zachowań rodziców ale nie zawsze prawidłowo oceniają ich zachowanie czy relacje, Jeżeli dziecko śpi w osobnym pokoju może być zazdrosne ,że tata śpi z mamą . Jeżeli śpi w tym samym pokoju a budzi się w nocy , może niewłaściwie ocenić przypadkiem zaobserwowany akt seksualny.Jeżeli w banalnej małżeńskiej sprzeczce mąż mówi podniesionym głosem dziecko może to odebrać jako werbalny atak na Ciebie lub brak miłości. Wy po chwili zapominacie a w dziecku to siedzi. Może mąż w jakiejś chwili krytycznie się o Tobie wypowiedział, Szukajcie a znajdziecie, niechęć dziecka nie bierze się bez powodu ,

  27. witam mam trzy latka bylismy u neurologa psychologa logopedy itp nikt nic nie stwierdzil jest zdrowym chlopcem pelnym energi spacery dlugie niepomagaja aby energie mu rozladowac rzuca przedmiotami na oslep uderza glowa o sciane a krzyczy tak glosno ze policja umnie byla kilka krotnie prubuje rozmawiac tulac w chwili gdy zaczyna sie denerwowac prubuje go zajac jakas ksiazka zabawka ale tesz nie daje rady co mam zrobic

  28. To i ja zapytam- co robić, gdy dziecko bije i ma z tego zabawę? Tj. Śmieje się przy tym, specjalnie kopie i na to wygląda, że myśli , że to świetna zabawa. Nie pomaga tłumaczenie, przytrzymanie za nogę na przykład, wszelkie próby unieruchomienia prowadzą do diametralnej zmiany nastroju – histerii – po czym po wypuszczeniu znowu się włącza „głupawka”. Jak postępować w takiej sytuacji?

    1. Tez chętnie się dowiem, mam ten sam problem.. może ktoś coś doradzi ze swojego doswiadczenia.

  29. U nas czasami działa czasami nie. Generalnie w przypływie złości z synem nie ma kontaktu, robi demolke, bije,kopie itp., a jak już uspokoi sie na tyle, że słucha to nie chce byc dotykany (przytulany). Dopiero jak sam podejdzie. W takich sytuacjach przytulanie go na siłę wzbudza jeszcze większa agresję. Piszesz o atakach złości, ktore trwały 20min? U nas było i 40min. Po takiej akcji syn zasypia, a my ledwo żyjemy.
    Generalnie nie mam pomysłu na zachowanie. Syn jest bardzo inteligentny (ponad przecietną) i naprawde cięzko sobie z nim poradzić. Problem jest oczywiście w domu bo w przedszkolu jest ok. W domu jest tez młodszy brat więc to też jest punkt zapalny..

  30. witam przeczytałam wszystkie komentarze i problemy jakie macie chociarz jedna grupa gdzie opisujecie swoje problemy w tak normalny sposób bo spotkałam się z grupą gdzie w ich mniemaniu już nic nie pomoże tylko psycholog dobrze że jeszcze3 nie kazali mi iść do egzorcysty mam podobny problem ale jestem babcią na cały etat córka pracuje cały dzień i mam poprostu przechlapane nie będę opisywała już bo to już było napisane przez innych ale podoba mi się sposó na tego naleśnika wnuczka ma swój kocyk ulubiony może się uda bo ja już nie daje rady ale tak kocham mojąwnusie że muszę spróbować i dam wam znać czy pomogło

  31. Przecież to przemoc fizyczna. Przytrzymywanie dziecka siłą, jest tak samo obrzydliwe jak klaps. Lewackimi metodami próbuje się tłumaczyć swoje nieudolne bezstresowe wychowanie. To jest dokładnie to samo co bicie, obojętnie jakbyście to ładnie nie nazwali.

    1. Jestem nazywana „lewakem” przez katoliban, bo przytrzymanie dziecka chroni je od zrobiena sobie, lub komus krzywdy. Hmmm…

    2. Tak, to też jest gwałt i przyzwyczajanie do niego. 20-30 min to jak ujeżdżanie konia. Złamanie jego charakteru. Co kto lubi.. Dzieci biją, bo nie kontrolują emocji. Smutne dla nas rodziców jest to, że często te emocje nagromadzają się ponieważ nie poświęcamy dzieciom dość czasu.

    3. To lepiej, dziecka nie trzymać, tyko czekać, aż uderzy głową w ścianę lub lustro.
      Każdy rodzic, który mierzy się z atakami furii, dobrze wie ile to emocji..
      My walczymy 3 miesiąc, jesteśmy pod opieką psychologa, póki co bez zmian. Sama psycholog mówi, że ciekawy przypadek… A my już jestwsmy przede wszystkim bardzo zmęczeni.
      Siły nam wszytkim, umęczeni rodzice życzę!!

      1. Ataki agresji u naszego 3 latka zaczęły się jakoś koło miesiąca temu i rośną, są coraz częstsze i nieprzewidywalne… Przykładem może być sytuacja kiedy dziecko rano mnie budzi „tato wstawaj bawimy się” ale ja zmęczony chcę pospać dłużej i grzecznie proszę „jeszcze tatuś chwilkę poleży”, dziecko nalega w końcu po 2-3 próbach zaczyna bić ręką i jeśli to nie pomaga wali swoją głową w łóżko, szafę, krzesło… – najbardziej boję się właśnie o to, że sobie robi krzywdę. Tych przykładów jest znacznie więcej… Zaczynamy umawiać się z psychologiem ale teraz wszysycy na NFZ tylko i kolejki są oszałamiające, a też nie zależy mi na byle jakim psychologu tylko z podejściem właśnie do takich małych dzieci, który zna te przypadki…

  32. A co jeśli dziecko(u mnie dziewczynka 8lat) stosuje przemoc słowną, cielesną, zazdrość wobec siostry(bo młodszą jest do bólu posłuszna), autoagresja, wybuch następuje bez konkretnej przyczyny (musi wstać i iść do szkoły, ubrać, w czymś pomóc) taką sytuację mam od paru miesięcy i nie potrafię znaleźć momentu powstania problemu…. Jest bardzo wrażliwa i to co jest w artykule już stosowałam, ale brakuje mi sił i teraz już tylko płacze i okazuje jej słabość… Ja silna kobieta:(
    Wiem że to jest jej bezsilność i forma wołania o pomoc, ale jakiej pomoc???? Mam dużą wiedzę już na tym etapie ale coraz bardziej odpuszczam i poddaje sie. Już nie mam sił….może ktoś kiedyś też to przeżywał ( ja boję się że to może być problem neurologiczny, ale mam nadzieję że się mylę)

    1. Trudno coś odpowiedzieć, bo nie napisałaś czy pracujesz, ile lat ma młodsze dziecko, czy młodsze chodzi do przedszkola , jakie były relacje między dziećmi wcześniej itp. A to mogą być istotne informacje, które pomogłyby coś sensownego napisać.

  33. Bardzo dobry artykuł i dziękuję za niego bo właśnie jestem na „zakręcie wychowawczym”..Więc szukam ciągle jakich myśli,porad,opinii, które podpowiedzą mi co robić. Syn ma 3,5 roku i od pewnego czasu właśnie ma napady agresji kiedy jest rzucanie przedmiotami,niszczenie,rzucanie się,bicie..Jest po prostu furia i widzę ją w jego oczach,przeraża mnie to i często już sama tracę zmysły. Szukamy z mężem sposobu i dyskutujemy jaka obrać metodę, wspólną i dobra która pomoglaby nam chociaż zminimalizować te furie. Co gorsza u nas jest też problem bicia szeroki, gdyż syn bije też tak po prostu, bez złości,dla sportu..Podejdzie i wali np.siostre w plecy, ręką lub zabawką. I najgorsze że to bo śmieszy często, to dopiero mbie dołuje. Siostra denerwuje bo w zabawie, wali pięścią. Gdyby stosować przysłowiowy „kąt” czy też „krzesełko przemyśleń”,musialby tam pewnie prześiedziec pół dnia..Jestem bezsilna, nie mamy agresji w domu,dużo czasu spędzamy z dziećmi,rozmawiamy,przytulamy. Co robić z biciem? Mysle ze napady agresji rzeczywiście można spróbować tak jak piszesz- przytulaniem,z tym że u nas właśnie te furie trwają nawet do 30 minut:( Ale co ze zwyczajem bicia? W przedszkolu u syna takiego problemu nie ma.

  34. A ja w takiej sytuacji próbuję obrócić wszystko w żart i rozproszyc nieco jego wściekłość, jak zaczyna podnosić rękę to nazywam go chochlikiem i udaję, że gramy np.w łapki, do momentu, aż się uspokoi albo zmęczy? Jeśli to nie pomaga to udaję, że płaczę. Przecież wiem, że to moje dziecię i kocha mnie nad życie ?

  35. Witam mam pytanie, co w sytuacji jak PAN pisze obejmowanie przytulanie nie ma mama siły utrzymać dziecka? Co gdy dziecko ma więcej sily niz mama? 2 latek, gdy probuje go przytulic w czasie złości jego poprostu wyrywa sie a ja nie mam sily go utrzyac, nawet rączek. nie ucieka, tylko bije, szczypie gryzie..co gdy dziecko w grupie w żłobku popycha dzieci i jeszcze go to bawi?

  36. To o czym tu piszecie, jest naprawdę interesujące. Przeczytałam artykuł i komentarze, chyba wszystkie a przynajmniej sporą ich część. Być może gdyby dotyczyło to moich dzieci nie miałabym aż tyle cierpliwości, ponieważ jednak szukam rady po to żeby absolutnie nie skrzywdzić dzieci które u mnie „goszczą” a przy tym ich mamy, staram się „zrozumieć” co tu piszecie. Przyznam że naprawdę nie wiem co robić. Gdyż wychowując moje troje trudnych dzieci, dzieci które przeżyły dużo traum razem ze mną nigdy w taki sposób się nie zachowały. Ja spotykam się z tym po raz pierwszy w życiu. Od dwóch tygodni dzień w dzień jest dokładnie to samo. Jest dwóch chłopców jeden ma 6 lat a drugi 4 i pół roku. Obaj chłopcy mają w sobie ogrom agresji, bez przerwy wydobywają się z nich wyzwiska kierowane najpierw tylko w kierunku ich matki, (która według mnie ma ogrom cierpliwości, rozpieszcza ich codziennie kupując ulubione jedzenie i drobne zabawki, stosuje tą metodę o której tu piszecie mniej więcej 50 razy na dzień) a im dłużej u nas mieszkają tym odważniej i w kierunku mojego męża. Kiedy starszy robi coś źle (kopie w lodówkę, dłubie w ścianie itp) mama zwraca mu grzecznie uwagę (jedyny jej błąd moim zdaniem to że w tym momencie nie odkłada telefonu, ale właśnie czyta jak sobie z chłopcami poradzić lub szuka pracy) młodszy natychmiast rzuca zabawki i naciera na starszego z pięściami po twarzy, kopie, szczypie, drapie- oczywiście robi to w tempie błyskawicznym bo doskonale wie że my zareagujemy i będziemy ich odciągać. Mama go przytula, oczywiście on się szarpie. Starszy już czeka tylko momentu żeby mu oddać. Oczywiście oddaje. Młodszy jest jakby sprytniejszy i znów wymierza „sprawiedliwość po twarzy”. Wtedy starszy zaczyna przeraźliwie krzyczeć i wyzywać, kopać przedmioty niszczyć co ma pod ręką i bić mamę- mama nie odda brat tak i to zdecydowanie mocniej. Starszy raczej nie bije po twarzy i mam wrażenie że on faktycznie nie radzi sobie z emocjami natomiast młodszy jest agresorem, bije bez powodu mamę i brata zawsze z nienacka, zanim się zorientują często dostają po twarzy czy gdzie akurat trafi. Przy tym śmieje się i „jest z siebie dumny”, kiedy jednak uderzy się o coś zaczyna się przeraźliwy płacz. Ja po woli tracę cierpliwość, wiem że ci chłopcy mają problem, mama ewidentnie sobie z tym nie radzi i mimo całej swojej miłości jaką w nich pokłada często jest zupełnie bezradna. Żeby tego wszystkiego było mało to cała trójka dorosłych czyli ja i mąż oraz mama tych chłopców mamy depresję więc naprawdę zmagamy się ze swoimi własnymi emocjami. Co robić w takiej sytuacji? Tak jak napisałam ten koszmar widziany moimi oczami trwa od dwóch tygodni po kilkadziesiąt razy dziennie. Z maleńkimi przerwami na krótką zabawę, czasem pójście do sklepu a tam spokój i na sen. Dla mamy tych dzieci od dawna tylko od trzech miesięcy jest jeszcze gorzej i z każdym dniem coraz gorzej. Podczas mojego pisania do was, te dzieci cały czas krzyczą i się tłuką, boję się że sąsiedzi wezwą policję, a ponieważ nie znamy języka (mieszkamy po za granicami Polski) będą problemy, najpierw dla ich mamy a potem dla nas bo my wynajmujemy mieszkanie.

  37. Mam dwie córki 3 i 5 lat. Trzylatka jest bardzo temperamentnym dzieckiem i do niedawna zdarzało jej się uderzyć zródło jej frustracji (czyli np. mnie w momecie gdy kazałam jej posprzątać zabawki a ona nie chciała). Próbowałam różnych metod opisanych w artykule, ale z mizernym skutkiem. Okazało się potem, że u nas zadziałała 1 umiejętnie przeprowadzona rozmowa!!! Zawołałam całą rodzinę, siedliśmy obok siebie i poważnym zmartwionym głosem zaczęłam coś w stylu „Jestem bardzo zmartwiona, bo w naszej rodzinie pojawił się bardzo poważny problem. Pojawiło się bicie innych. Tak nie może być, bicie boli i musimy coś z tym zrobić.” Wszystko adresowane nie personalnie do mojej 3-letniej agresorki tylko do WSZYTSKICH. Potem tłumaczyłam, że złoszczenie się jest normalne i można być smutnym i złym, że jak się zezłościmy można uderzyć pięścią w poduszkę, tupnąć nogą, podrzec kartkę ale nie można robić krzywdy innym bo to boli. Co ciekawe 3-latka zachowywała się w czasie całej rozmowy jakby jej to nie dotyczyło, np. jak pytałam „dziewczynki to co można zrobić jak się zezłościmy?” to starsza odpowiedała „można tupnąć nogą i krzyknąć” a młodsza nie brała czynnego udziału w tej rozmowie. Po tej rozmowie problem znacznie stracił na częstotliwości i stopniowo całkiem zniknął , 3-latka przestała bić, jej bicie przerodziło się w zaciśnięcie i wyszczerzenie zębów z odgłosem wściekłego zwierzęcia i zaciśnięcie pięści ze złości oraz czasem tupanie nogą.

    Napisałam to bo może to komuś pomoże, ja sama próbowałam wielu metod i bardzo się martwiłam.

  38. Niestety w uk tak nie mozna..
    Probowalam a moim baardzo agresywnym 9 lstkiem.
    On powiedzial ze go krzywdze w szkole.
    W szkole raz pracownik socjalny
    Mowia ze tak nie wolne
    Moj syn jak jest agresywny to atakuje mnie caly czas I bije.
    Ostatnio uszkoldzil mi nad okiem pod skronia, byla policja.
    I nic dalej gehenna
    Tutaj w ukja nic nie moge
    Tylko plakac I dac sie zabic

    1. Dodam ze jak moj syn sie uspokoi to wtedy wymusza granite, gry telefon. On ma bardzo duze uzaleznienie I mowi mi codziennie ze mnie zabije I atakuje mnie

      1. W takiej sytuacji psychiatra i psychoterapia. Być może żeby mieć spokój dawałaś dziecku telefon,żeby się zajęło, dziecko zostało przebodźcowane i nie potrafi inaczej funkcjonować. Mam nadzieję,że w między czasie znalazłaś pomoc ale piszę bo może innym wpis pomoże .

  39. Nasz syn mając rok i 4 miesiące zaczął w przypływie emocji bić mnie i mojego męża a czasem starszego o rok od niego kuzyna. Przejęłam się tym. Tym bardziej, iż w domu nie ma przemocy, krzyku, nie dostaje słodyczy i nie ogląda tv. Szukając odpowiedzi, pomocy, natrafiłam, że to wiąże się z rozwojem emocjonalnym, że w każdym człowieku jest agresja, żeby tego tak nie demonizować,i że jest ok. Ale jak sobie z tym radzić? Przecież przemoc rodzi przemoc. Może to było dobre w „kamieniu łupanym” ale czasy się zmieniły. Hello? Naszczęścue pomoc znalazłam od na tym blogu. Zaczęłam stosować. Nie powiem, łatwo nie było. Działa. Najlepszy był moment gdy po 5-8 minutach przychodził moment gdy się uspokajał, rozluźnialiśmy i to wyglądało tak jakyb wrócił do siebie. Trwało 2 miesiące??. Syn jest spokojniejszy, nie powiem zdarza mu się jakiś akt agresji raz na 2-3miesiące (im starszy tym coraz rzadziej)ale o wiele szybciej wychodzi z amoku (albo wogóle nie wpada w szał) a czasem sam chce się przytulić, czasem nie chce i też ok. (Zależy od nastroju, sytuacji) jestem wtedy blisko. Ja z kolei czuję, że budujemy zdrową więź opartą o miłość, szacunek i zrozumienie. Dziękuję tym bardziej, że udało nam się uniknąć metod przez, które 2miesiące (plus przypominacze) zamieniły by się na 2 lata albo na całe życie.

  40. Witam. Co zrobić kiedy dziecko za każdym razem kiedy go o cos prosze i mu się to nie podoba podnosi na mnie rękę lub próbuje mnie kopnąć. Wygania mnie z domu lub obraza. Boje sie ze jak dorosnie to sobie z nim nie poradzę.

  41. Mój syn ma 19 miesięcy gryzie dzieci w żłobku a nas bije kiedy mu czegoś zabronie tłumaczę nie rób tak bo to kogoś boli to mi się śmieje w twarz czasem mam ochotę dać mu klapa ale wiem ze przemocą nic nie zdzialam. Mam czasem wrażenie że nie rozumie tego co mówię do niego że to boli ale jak mu każe zamknąć drzwi czy coś przynieś to świetnie rozumie. Jestem bezradna a jak idę do żłobka to modlę się żeby nic nie zmalował

  42. Udaje mi się opanować złość dziecka, jak widzę jej zapowiedź. Natomiast dobija mnie to, co dzieje się w sposób niespodziewany. Syn ma dwa i pół roku. Chce pogłaskać mnie po twarzy, a potem szczypie z całej siły w policzek. Potrafi dać mi z łokcia w twarz. Ugryźć lub ciągnąć za włosy bez wyraźnego powodu, np. nagle w trakcie zabawy. Rozumiem, że to nasiliło się po narodzinach młodszej siostry, która niestety też dostaje przy byle okazji. Syn najpierw delikatnie łapie ją za rękę, później zaczyna ją szarpać. Zdarzyło mu się nagle z odległości 2m rzucić jej zabawką w głowę. Wyprowadza mnie to już kompletnie z równowagi i często ma niego wtedy krzyczę. Co więcej kiedy zabiorę jego rękę z twarzy, albo krzyknę z bólu, on zaczyna płakać i biegnie do Taty krzycząc, że go biję, co jest nieprawdą. Próbuję z nim rozmawiać. Obiecuje, że już nie będzie, a zaraz wszystko zaczyna się od nowa. Mąż nie wykazuje zainteresowania tematem czy edukowaniem syna. Zamiast tego dokłada pretensje, że jest za głośno i czemu ja w ogóle krzyczę, jak dostanę z liścia w twarz. Jestem już na takiej granicy, że mam ochotę spędzać z nim mniej czasu.

  43. U nas niestety nie sprawdza się trzymanie 5 latka. Walczy minimum 30 min i szczerze to nie zawsze mamy tyle siły by go utrzymać. A żeby się nie wyrywał i nie bił to musimy go trzymać we dwójkę. Bo bije, kopie a jak trzymamy ręce i nogi to gryzie lub wali głową. Przy tym się drze, że go boli. Naleśnik też się nie sprawdza bo drze się nawet 40 minut jak jest zawinięty.
    Odesłanie go do pokoju też się nie sprawdza bo wali po ścianach, meblach lub się bije.
    Trwa to już ok 5 miesięcy i my już nie wytrzymujemy psychicznie. Po ataku na spokojnie jest rozmowa i tłumaczenia. On przeprasza ale za np. 10 min jest powtórka ataku bo mu np rysunek nie wyszedł….

  44. U nas zaczęło się bicie i popychanie od kiedy nauczył się grać w berka
    Z jakiegoś powodu mój syn bardzo mocno bił, a mój mąż zamiast mu pokazać, że trzeba dotknąć tylko, robił tak samo. U nas w domu tata jest ten ważniejszy, ponieważ rodząc córkę po terminie spędziłam dwa tygodnie w szpitalu, kolejne dwa tygodnie urlopu mąż się zajmował synkiem wtedy dwuletnim. I syn doszedł do wniosku, że on jest taty a siostra mamy. Bardzo długo musiałam walczyć, aby syn zaczął być „mój”, od niedawna dopiero się udało. Z napadami złości i w ogóle z komunikacją z dziećmi bardzo pomogła mi książka „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. Mój obecnie 3,5 latek od urodzenia i nadal potrzebuje 100% uwagi, czasami nie mam już sił, gdy jest zły to bije mnie głową. Czasem, gdy brak mi cierpliwości to wykorzystuje „naleśnika”, ale zazwyczaj muszę się zająć drugim dzieckiem, bo szał zazwyczaj następuje po uderzeniu siostry, gdy mu się powie, że zrobił źle. Wszyscy dookoła włączając sąsiadów i dziadków patrzą na nas krzywo, bo syn drze się okropnie. Problemy potęguje to, że on niewiele mówi jak na swój wiek. Więc nie zawsze jest w stanie pokazać, o co mu chodzi. Bicie i wrzaski są obecne zarówno przy pozytywnych, jak i negatywnych emocjach.
    Co do problemu z kupowaniem rzeczy – w przytoczonej książce jest na to sposób i spisuje się u nas w 100% – czasem wystarczy dziecku opowiedzieć np. że gdybym miała miliony banknotów to kupiłabym mu wszystkie zabawki/słodycze/co tam on chce świata i razem bawilibyśmy się/jedli/ itp i zaprosilibyśmy dziadka/babcię/ciocie/kolegę….
    Fantazjowanie razem z dzieckiem nie jest niczym złym. U nas sprawdza się to z kąpielą, spaniem, ubieraniem itp.
    Każde dziecko jest inne, ale każde potrzebuje, aby je nauczyć radzić sobie z emocjami czy problemami. Dla mnie osobiście najbardziej frustrujące jest, że wszędzie piszą, że to normalne, że samo przejdzie, natomiast żywi ludzie dookoła na każdym kroku podkreślają, że to nie jest normalne. Można popaść w paranoję i szczerze powiedziawszy czasem się zdarza, że chciałoby się usiąść pomiędzy tymi dziećmi i wyć z nimi…

  45. U nas niestety nie działa, 3,5 latek ze spektrum wysokofunkcjonujący i zaburzenia SI ,gdy go przytrzymujemy i przytulamy szarpie się i kopie nawet przez godzinę i efekt końcowy jest taki, że jest cały spocony i po wypuszczeniu z ramion nadal mówi, że chce nas bić i kopać. Bezradność to słowo opisujące wszystko co czuję. Serce mi pęka ,że nie potrafię uspokoić mojego dziecka.

    1. Jeżeli dziecko ma stwierdzone zaburzenia ze spektrum to dotyk czyli przytrzymywanie może być dla niego dodatkowym nieprzyjemnym bodźcem, może lepszym wyjściem byłby wyżej opisywany naleśnik o ile faktura materiału nie będzie dla dziecka nieprzyjemna. Weź też pod uwagę ,że w przypadku ASD gdzie zaburzenia są skutkiem nieprawidłowego rozwoju ośrodkowego układu nerwowego i są trwałe ( w odróżnieniu od przejściowych zaburzeń,związanych np.z wolniejszym procesem dojrzewania mózgu ) mogą wymagać wsparcia farmakologicznego – ale to oczywiście ostateczność.
      Bardzo ważne jest zrozumienie, które bodźce powodują dyskomfort i gwałtowną reakcję dziecka i maksymalne ich ograniczanie, a może to być bardzo wiele różnych bodźców : pewne dźwięki, za niska lub za wysoka temperatura, głód, zaburzenie rytmu zabawy czy dnia itp, ( pewnie to wiesz). U moich przyjaciół mieszkających na parterze niskiego budynku przy niewielkim skrzyżowaniu ale dosyć ruchliwych ulic pomocna w ograniczeniu dyskomfortu okazała się wymiana starych okien na nowe mocno tłumiące zewnętrzny hałas i założenie zewnętrznych
      żaluzji likwidujących widok błysków świateł przejeżdżających samochodów. Bo to, że dziecko korzysta z terapii i zajęć wspierających rozwój przyjmuję jako oczywiste. Życzę sił i dobrych rezultatów w pracy z maluszkiem. Postępy są naprawdę możliwe, synek moich przyjaciół z podobnym rozpoznaniem aktualnie chodzi już do szkoły i dobrze sobie radzi.

  46. Czytałam ten artykuł wiele razy. Za każdym razem mówilam sobie, że łatwo napisać, ale przecież kobiety nie mają takiej siły, żeby utrzymać przedszkolaka. Poszłam w kary i nagrody, które nie przyniosly na dłuższą metę rozwiązania. Porażka za porażka, a syn coraz śmielej bije, coraz mocniej. Na nic zdały się zakazy, kodeks złości, system motywacyjny.
    Dziś coś we mnie pękło. Postanowiłam, że nigdy więcej nie dam się uderzyć. Syn w akcji, mózg jaszczurzy się włączył. Kilka razy ostrzegłam, odwołałam się do zasad, a potem… Potem obięłam i trzymałam tak długo aż się uspokoił. To niesamowite uczucie kiedy można pomóc dziecku uporać się z emocjami. Płakał przytulony do mnie, przeprosił. Dziękuję za Twoją pracę, wspaniałe artykuły. Wiem, że jeden raz nie załatwi sprawy, ale teraz mam poczucie, że wiem jak pomoc swojemu dziecku.

  47. Szukałam odpowiedzi na to pytanie bo gdy pojawiają się złe emocje córka podnosi rękę na mnie i na swojego brata. Próbowałam różnych metod. Dzisiaj udało mi się ja spacyfikować. Tuleniem, śpiewaniem kołysanek, noszeniem na rękach tak jak nie miała jeszcze roku. Ma 4 lata a zamknęła oczy i się temu oddała. Pomogło to nam obu. Niby taka duża a jednak jeszcze mała. Przy następnym wybuchu złości spróbuję sposobu z postu, może uda się jeszcze szybciej bo po drodze zaliczyliśmy jednak trochę błędów.

  48. Proszę o poradę, syn bije i nie bije. Tzn. Gdy jest zły, pacnie mnie w twarz, delikatnie jakby muśnie albo klepnie w nogę. Wg mnie to juz uderzenie, sam gest podniesienia ręki na mnie .. i tłumaczę mu. A on się śmieje. Potrafi wyśmiać w twarz. Jak reagować? Jak jeszcze rozmawiać ?
    Czasami mam wrażenie, ze robie z siebie idiotkę. Tłumaczę, mówię, kajam siebo mi przykro i smutno a on ma to gdzieś .. nie wiem moze za bardzo biore to do siebie.

  49. A co zrobic, jesli 4latek nie czuje zadnego zalu za to co zrobil? Nigdy nie czul, po ataku zlosci nadal potrafi atakowac, z pelna logika wyjasniajac, ze robi to poniewaz nie dostal czegos/ nie zostalo mu pozwolone na robienie czegos. Trzymanie, tulenie, sluchanie, rozmowa – a pozniej dokladnie to samo bo nadal nie uleglismy jego presji.

  50. A co gdy dziecko kładzie się spać (śpimy razem) i co chwile odwraca się, by mnie uderzyć? Gdy to zrobi, znów obraca się na drugi bok i tak kilka razy. Czasem obudzi się w nocy i ni stad ni zowad uderzy mnie w twarz po czym idzie dalej spać…

  51. Mój 5latek najwiecej ma takich napadów w przedszkolu jak się denerwuje do czasem uderzy kolegę albo i nawet panią i co wtedy zrobic?
    Bo z tego co zaobserwowałam to jedynym rozwiązaniem pani jest posadzenie go za karę na krzesełku.
    Nie wiem jak rozwiązać ten problem

  52. A ja mam dość. Ryku wniebogłosy, bicia. Nienawidzę kiedy ktoś mnie atakuje, szarpie. Autentycznie cierpię, moim pierwszym odruchem jest myśl o ucieczce. Jestem (byłam)spokojnym, wesołym człowiekiem. Teraz jestem kłębkiem nerwów. Dziecko nic sobie nie robi z moich słów, tłumaczenia, jestem workiem treningowym, rezonatorem dla jego wrzasków. Rozumiem emocje, coś przeżywa. Ale na litość boską, ja też nie jestem z kamienia. Nie jestem workiem do bicia. Syn wrzeszczy,bo tak, bo on CHCE. Moje „nie” to zaproszenie do wycia i okładania mnie pięściami. Mam ochotę wyjść i nie wracać

  53. Osobiście, po kilku miesiącach, wydaje mi się, ze już sobie radzimy z atakami krzyku, wściekłości. Kucając, określając jego stan „ widzę , ze jesteś …” pub ściskając – zależy od sytuacji. A przechodziłam „akcje” takie, ze potem sama w ukryciu płakałam… Jednak problem jest w przedszkolu. Mam skargi, ze syn (3,5latek) krzyczy, gdy któreś dziecko zaburzy jego przestrzeń. Przekroczy ją w danym momencie. Ze w grupie tak nie może robić, ze musi się dzielić wspólnymi zabawkami, ze zaburza to prace nauczyciela.. Mam prośbę z ich strony, o wizytę u psychologa. Wiec teraz musimy kogoś poszukać.

    1. Wiele wątków poruszonych tutaj pasuje do naszej sytuacji. Tez 4- latek emocjonalny, wpada w histerie i ataki złości, wtedy również bije. Ma tez tak ze jak sobie coś zrobi, wywróci się np., to właśnie wtedy leci z pięściami na mnie i krzyczy ze mnie nie lubi.
      Bardziej boli mnie to jak jest odbierany przez otoczenie.
      Bo my jako rodzice widzimy ze to jest ponad nim, ze to jest w nim i nie ma na to na razie wpływu nic.
      Staramy się zachować spokój kiedy tak się dzieje. Czasem ucieka i wola „zostawcie mnie”, itd.
      Boli mnie to ze przez starsze pokolenie odbierany jest jako „nie grzeczne” dziecko. Widzę ze rodzicielstwo zmienia się na plus. Patrząc na historie jestem pokoleniem powojennym. Nasi rodzice i dziadkowie byli „chowani” jak kury a nie wychowywani.
      Wiec kiedy ja przy ataku złości u syna kumam przed nim i rozmawiam to inni traktują to jako „bezstresowe wychowanie”. gdzie już to hasło „bezstresowe wychowanie” mnie rozgrzewa do setki.
      Słyszę takie rady, „Jak cię uderzy to oddaj mu tak samo!”. Cały czas zachowanie 4- latka jest odbierane jakby to było zachowanie dorosłego człowieka…
      Strasznie zaślepieni ludzie, bardzo systemowi, czuja się bezpiecznie w swoich metodach.
      Syn jest w ed. Dużo czasu spędzany razem. Sport jest naszym wspólnym zainteresowaniem. Cały rok spędza na dworze w pogodę i niepogodę. Dziecko nie chorujące, zdrowe. Także ja tutaj widzę „rozwój” trudny i rzucający się w oczy, bardziej ekspansywny u syna niż u większości rówieśników i zastanawiam się „co dobrego się z tego wykluje”.
      Tez byłam takim dzieckiem. Oczywiście moi rodzice twierdzą ze byłam „niegrzeczna” ale nie aż tak.
      Ale jak dzisiaj na siebie patrzę to mam wrażenie ze syn jest mocniejszym odbiciem moich emocji.
      Trzymam kciuki za was rodzice.
      Bo w dobrym kierunku idziecie.
      Może nie jeden z was by nie zajrzał na tego bloga gdyby nie presja środowiska.
      Strach jak odbierają nasze dziecko inni ludzie, albo jak odbierają nas jako rodziców skoro dziecko „tak źle” się zachowuje.
      Ludzie robią taka prosta kalkulacje: „Dziecko przeklina”, wiec jakim językiem mówicie w domu?”. Haha. Nasz syn bardzo sporadycznie słyszy przekleństwa od nas, a wystarczył skok rozwojowy otworzyło się coś w głowie i załapał przeklinanie. I tez to był moment.
      Albo „dziecko bije i jest agresywne- pewnie niezłe co rodzice kłócą się w domu „, haha tez mi soe śmiać chce. Bo ten rodzic który wie ze ma w miarę normalny dom (niejednokrotnie lepszy niż sam miał w dzieciństwie) widzi jak na dłoni, ze to „rozwój” dziwny, burzliwy, bolesny, wiadomo ale to nie my spapralismy – to się dzieje z naszym dzieckiem poza nami, a w nim. Czekam i obserwuje.
      My jak się rzuca z pięściami – powstrzymujemy bijąca rękę i nazywamy sytuacje. Wogole bardzo dużo rozmawiamy o emocjach, wypożyczamy takie książki o emocjach dedykowane dla dzieci, omawiamy to z synem. Rezultat jest taki, ze syn wybuchnie, uderzy, ale krócej się złości i przychodzi po tym, smutny, ze spuszczona głowa i przeprasza. Ale przeprasza w taki rozbudowany sposób. Opowiada co czuł, co go zdenerwowało, a my zawsze go przyjmujemy o nigdy nie „obrażamy się”.
      Wiecie mi się wydaje ze wielu dorosłych dlatego tak się oburza na takie napady złości u dzieci, bo maja ci ludzie problem z duma: „Co, smarkacz mnie uderzył, kto to widział, żeby mnie smarkacz bił!”. I tu problem tez leży.

  54. A co zrobić gdy dziecko jednak uderzy (zrobi krzywdę) młodszemu rodzeństwu. Niestety na zablokowanie ruchu jest za późno, bo fajnie siedzi obok nas i się bawi a nagle uderza siostrę w złości w głowę . Oczywiście za chwile mówi, ze nie będzie więcej bić(co i tak powtarza się ). Zauważyłam, ze tłumacząc ze ja to boli, ze cierpi, ze płacze on się tylko uśmiecha, jakby był zadowolony, ze osiągnął cel. 2,5 latek i 6 miesięczny bobo. Albo mowi, ze nie bedzie albo zaczyna się bawić, jak gdyby nigdy nic i gdy się zaczyna mu tłumaczyć, ze tak nie może robić to wpada w histerie , rzuca się itp.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *