Odzieranie z godności na salach porodowych trwa

Czas powiedzieć stop!

Jaki będzie mój poród?

Gdy pierwszy raz spodziewamy się dziecka, odczuwamy niepokój. Jedni większy, inni mniejszy, ale zawsze siedzi tam w tyle głowy i zadaje setki pytań. Jak to będzie? Będzie bolało? A może będzie cudownie? Czy będą jakieś problemy? A może wszystko pójdzie zgodnie z planem? Niepewność to naturalny stan każdego rodzica, który spodziewa się swojego pierwszego dziecka. Niepewność, niewiedza, strach. Wielka trójca.

Ciąży i porodu nie da się niestety w pełni poznać, ani zrozumieć dzięki teorii. Możliwe, że doświadczenia innych dadzą nam pewien pogląd, ale na pewno nie będzie to kompletny obraz. Nikt nie jest w stanie powiedzieć nam, jak naprawdę będzie wygadał nasz poród. Żadna koleżanka, żaden lekarz, ani nawet żadna wyszukiwarka. Mamy na forach też wam nie pomogą. One wręcz mogą was niepotrzebnie przerazić swoimi historiami, dlatego od razu sobie to podarujcie. Będziecie spać spokojniej.

Mówię serio.

Każdy poród jest inny. Każda kobieta jest inna. Każda kobieta przeżywa poród inaczej. Jedne łagodniej, inne trudniej. Czasami są komplikacje, czasami ich nie ma. Czasami poród trwa 20 minut, a innym razem 20 godzin. Pierwszy poród to jest jedna wielka niewiadoma i to jest jedyna wiedza jaką mamy.

„W czasie porodu rodzi się nie tylko dziecko. W porodzie rodzi się również Matka – silna, kompetentna, ufająca samej sobie matka, znająca własną wewnętrzną moc” Barbara Katz

Lekarz wie lepiej

Dlatego szczególnie ważna jest dobra opieka nad mamą, która spodziewa się dziecka. Bo to pomaga jej stać się kobietą, o jakiej mówi Barbara Katz. Silną, kompetentną, ufającą samej sobie. Jeśli mówi, że będzie rodzić, to czuje się tak, jak gdyby miała rodzić. Jeśli mówi, że ją boli, to znaczy, że ją boli. I jeśli mówi, że nie wytrzymuje z bólu, to do cholery jasnej, należy jej pomóc! Ignorowanie tych potrzeb, czyli łamanie podstawowych ludzkich praw, może skończyć się tragicznie. I dla matki i dla dziecka. Niestety, w polskich szpitalach, zdarza się to nazbyt często.

„Te młode to teraz takie niewytrzymałe.” i przewracanie oczami, na widok dwudziestoparoletniej kobiety, która mdleje z bólu. Wyśmiewanie się i kpiny, podczas gdy obok cierpi człowiek. Nieludzkie. 

„Nie, nie boli Cię.” w odpowiedzi na prośbę o coś na silny ból. W końcu lekarz wie lepiej, czy Cię boli. Obok medycyny studiował widocznie też bioenergoterapię albo zimny odczyt.

„Teraz to wszystkie rodzicie jeszcze w samochodach. Proszę tutaj wypełnić formularze (siedem stron!) i poczekać” W reakcji na dziewczynę, która mówiła, że rodzi! Akcja porodowa zaczęła się parę minut później. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

To tylko kilka z sytuacji, które znam osobiście. Sam też nie najlepiej (żeby to bardzo łagodnie ująć), wspominam nasz pierwszy poród. Wystarczy jak powiem, że po ośmiu latach dalej mnie trzęsie na samą myśl o tych dniach. Niestety, nie jestem wyjątkiem. W skali kraju takich przypadków, jest ich znacznie więcej. Poniższe kartki pochodzą z portalu Lepszy Poród.

unnamed

2nastoletnie

1549383_737297156353575_3810713081812012753_n

10403616_737543422995615_3325276107218292593_n

Więcej historii znajdziecie tutaj.

Ludzie, którzy zmieniają świat

Po co jednak o tym pisać, skoro wątpliwy jest wpływ mojej opinii na zachowanie szpitalnego personelu? Bo jest coś innego co możemy zrobić. Jest taka akcja, która nazywa się Lepszy Poród i oni zajmują się pomocą. Zajmują się edukacją, informują jakie prawa przysługują ciężarnym oraz reagują i pomagają, gdy nasze prawa zostały naruszone. Zbierają również prywatne historie, aby pokazać że to się dzieje naprawdę i nie jest tylko wymysłem małej grupki ludzi.

„Nie wątp nigdy, że mała grupa troskliwych ludzi mogłaby zmienić świat. Tak naprawdę to jedyna rzecz, która go kiedykolwiek zmieniła.” Margaret Mead

Dlatego też ja cały czas wierzę, że dzięki nagłaśnianiu takich sytuacji, za kilka lat jedynymi historiami, jakie będziemy słyszeć, będą takie jak ta:

10389071_10152589924515000_3142557553133999147_n

Prawa do zdjęcia należą do Raphael.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

118
Dodaj komentarz

avatar
72 Comment threads
46 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
80 Comment authors
Matt R.OlaAgaAsiaJoanna Medyczna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iwona
Gość
Iwona

No niestety Polska rzeczywistość….ja miałam cudowny poród, cudowną opiekę, wspaniałe położne, i salową, szanowano mnie, tłumaczono co i jak, potem pokazano mi syna, pokazano jak dostawiać, i przewijać :) miałam też cudowną mamę w pokoju po porodzie, dzięki której wiele się nauczyłam, mimo iż to było też jej pierwsze dziecko. Na każdym etapie porodu szanowano moją godność.

Blog Ojciec
Gość

Oby takich historii jak Twoja było jak najwięcej.

Ojciec M.
Gość
Ojciec M.

Jest więcej:
Jestem całym sercem za akcją #lepszyporód. Sam poród dostarcza wielu
emocji i nigdy nie chciałbym trafić na lekarza, który „ten moment”
obedrze z człowieczeństwa. Widocznie miałem szczęście (a raczej: tak
powinno być):
Byłem przy porodzie. Mimo szczeniackiego wieku (18-19lat) i mleka pod nosem, w szpitalu zostaliśmy profesjonalnie przyjęci.

Dora
Gość
Dora

Trzy porody , każdy w innym mieście i na moje szczęście nie mogę nażekać , ale ten sam personel i panie leżące obok nażekały bardzo. Nawet było głośno w telewizji. Mamy też bywają różne , niema siły karmić piersią , przy mężu mówi , że jest umierająca , a gdy tylko nikt nie widzi to w pod skokach na papierosa…. I w taki czy inny sposób rodzi się znieczulica wśród personelu. Dla nas to może być pierwszy może jedyny poród , a dla nich to codzienność , co wcale ich nie tłumaczy. Czy to wina naszego systemu? Czy ogólnie robi… Czytaj więcej »

Paula
Gość
Paula

Poproszę nazwiska tych osób,mogą się przydać. Albo chociaż nazwę szpitala

Komiteptol
Gość

Słuszna inicjatywa! Mnie na szczęście trafiły się cudne położne i poród wspominam bardzo dobrze. Oby każda kobieta (i mężczyzna jeśli jej towarzyszy) mogła mieć takie wspomnienia z cudu narodzin.
J.

Blog Ojciec
Gość

Oby!

Paula
Gość
Paula

A gdzie Pani rodziła?

Komiteptol
Gość

Wrocław USK przy ul.Borowskiej. Na położne porodowe złego słowa nie powiem, obie z którymi dane było mi rodzić były cudowne! Rodziłam sama z wyboru, ale gdybym chciała z mężem to niestety byłby problem, bo sale rodzinne były zajęte w tym czasie. Nie jestem w stanie natomiast ocenić opieki poporodowej – ze względu na przepełnienie szpitala prawie do końca pobytu w szpitalu zostałam na porodówce (z tym, że przenieśli nas do sali rodzinnej). Nie miałam problemów z karmieniem, przebieraniem dziecka itp, więc nie wiem czy gdybym potrzebowała to dostałabym tam taką pomoc. Za to obie „moje” położne, gdy tylko były na… Czytaj więcej »

Magda
Gość

Gdy ja byłam na porodówce (praktycznie sama), zza ścian słyszałam, jak położne czytały sobie opinie o sobie ze strony gdzierodzic.info. Bardzo je to bawiło. A mój poród nie poszedł tak jak miał pójść…

Blog Ojciec
Gość

To nawet nie brzmi śmiesznie. Raczej jak jakaś groteska świata, w którym ludzie przestali już dbać o cokolwiek.

Dzikie Ziemniaki
Gość

Też mam bardzo przykre doświadczenia i to ze szpitala, który ma pozytywne opinie Fundacji Rodzić po Ludzku i w Warszawie jest uważany za „kultowy” (Św. Zofia). Cieszę się, że małymi krokami idziemy do przodu.
Nie mogę się z Tobą zgodzić, żeby dzielić się przede wszystkim dobrymi historiami – statystycznie to nie wypadnie dobrze ;) Decydenci uznają, że zmiany są niepotrzebne.

Blog Ojciec
Gość

Co do tych historii – ludzie z natury wolą się dzielić tymi negatywnymi opiniami. Jak Cię źle potraktują, to na pewno o tym powiesz – a jak dobrze, to uznasz to za standard i nie przekażesz tego dalej. Dlatego zachęcam :) Ale masz rację, żeby z tym nie przesadzać.

Ola
Gość
Ola

Nie do końca jest to prawda, zwłaszcza w przypadku porodu. Jak zauważają organizatorki akcji Lepszy Poród, rodzice po porodzie trafiają w wir nowego życia. Często nie mogę od razu zareagować i poskarżyć się na złe traktowanie. A potem wszystko blaknie i pojawia się pytanie czy warto do złych wspomnień wracać. Ja zaczęłam pisać, 15 miesięcy po porodzie, swoją kartkę. Popłakałam się tak bardzo, przywołując wspomnienia, że nie udało mi się jej skończyć i wysłać. Nadal się zbieram do drugiej próby, tym trudniejszej, że niedługo czeka mnie drugi poród.

Dzikie Ziemniaki
Gość

Masz rację, Olu. U mnie właśnie tak było – miałam mnóstwo zastrzeżeń, a na oddziale była nawet specjalna skrzynka na uwagi (anonimowe lub nie). Po porodzie byłam tam cały tydzień, miałam czas wszystko spisać, bo Synek dużo spał, a pomimo to nic nie napisałam. Częściowo wynikało to z wejścia w 100% w nową rolę, ekscytacji, a częściowo z nieświadomości, niewiedzy, braku pewności siebie, asertywności etc. Dopiero potem doczytałam, że to co zaszło w szpitalu nie było jakimś moim wymysłem, tylko po prostu złamaniem praw pacjenta, i to wielu! Do tej pory mam problem z powrotem do tych wspomnień, pomimo że… Czytaj więcej »

Bartłomiej Panek
Gość

Dobrze, że poruszyłeś temat. Sami mamy niezbyt miłe wspomnienia ze szpitala. Jako Ojciec czułem się bezsilny. Dzwoniłem po znajomych i pytałem czy nie mogą pomóc. Jedna, jedyna życzliwa osoba, starsza wiekiem pielęgniarka. Ona pozwoliła nam uwierzyć w ludzi! jako jedyna wyciągnęła pomocną dłoń.
Skoro Ojcowie mogą być przy porodzie, to także ich sprawa, także i moja.

Blog Ojciec
Gość

Najbardziej mnie osobiście wkurzyło, że licząc rodzinną salę, ubrania, łapówki (bez tego męczyli niektóre dziewczyny po kilka dni) – poród w prywatnej klinice był tańszy (!), niż w państwowym szpitalu. A wliczone było znieczulenie i w ogóle. Dlatego też po bardzo nieprzyjemnych doświadczeniach z pierwszego „państwowego” porodu, dwa kolejne były już w prywatnych rękach. Przynajmniej jako ojciec, czułem się tam jak człowiek.

Marta Warecka
Gość
Marta Warecka

Ja wspominam poród jako wspaniałe doświadczenie, cudowna położna, która mnie wspierała, mój partner obok – liczył przez cały czas co ile mam skurcze i jak długie bo ja nie byłam w stanie :), a potem widok synka i to jak partner przecina pępowinę bezcenne :) rodziłam w Warszawie w Św. Zofii i naprawdę polecam, tym bardziej, że tydzień przed porodem (wywoływany ze względu na małowodzie) byłam na patologii. Przez cały pobyt w szpitalu byłam traktowana z szacunkiem i godnością przez cały personel. Natomiast odradzam szpital MSWiA na Wołowskiej – trafiłam tam z pierwszą ciążą, która okazała się być pozamaciczną –… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Niestety niektórzy dalej żyją w PRLu i uważają, że pacjenci im podlegają. W prywatnym szpitalu, poleciałby za to na pysk, oberwałby grzywną i pewnie jeszcze wyrokiem w zawieszeniu. A w państwowym szpitalu ma jak pączek w maśle i jeszcze go głaskają po głowie. Aż mnie krew zalewa.

Urszula Lewandowska
Gość
Urszula Lewandowska

Ja rodzilam 2,5 miesiaca temu w spitalu panstwowym w Skierniewicach. Szpital nie ma zbyt dobrej opinii jesli cjodzi o gin. I poloznictwo. Pierwsy porod i pierwsza ciaza, na.corke czekalismy 5 lat. Ciaza prowadzona prywatnie przez cudownego lekarza. Rodzilam w niedziele 1 polozna i moj lekarz na dyzuze. 100 % uwagi skupionej na mojej osobie i lekarza i poloznej. Kiedy lekarz zalatwial juz CC bo corcia cofala sie z.powrotem po kazdym skurczu polozna krzyknela na niego ze nie da mu mnie ciac, spokojnym glosem powiedziala Ula spinamy dupke.i rodzimy ja Ci pomoge dasz rade. Za drugim parciem byla z nami Majeczka… Czytaj więcej »

Barbara Wajer
Gość
Barbara Wajer

Czytam te karteczki i płakać mi się chce :( Mój poród teoretycznie nie był zły, rodziłam 2 godziny (z tego pół na porodówce) Ale niestety papierologia straszna. Zostałam przywieziona karetką, bo akurat byłam sama. Narzeczony w pracy. Skurcze miałąm co 3 minuty i trawały po 1,5-2 min. Nie byłąm w stanie stać/siedzieć/leżeć nic dosłownie, a na izbie przyjęć kobieta mnie pytała o takie pierdoły (pierwsza miesiączka, wykształcenie…), że naprawdę mogło to poczekać. I tylko co chwilę kazała mi siadać, bo co skurcz zrywałam się na równe nogi. W końcu z łąską stwierdziła, że skończymy na porodówce. Kazała mi się przebrać… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Myślę, że warto dołączyć do akcji i podzielić się tą historią z Lepszy Poród. Zawsze to kolejny głos dołączający do akcji.

Tedi
Gość

Cieszę się, że rodziłam tam, gdzie rodziłam. Idealnie nie było (na przykład miałam kiepską pomoc laktacyjną), ale nikt nie powiedział do mnie nic niemiłego. Mąż mógł być przy mnie cały czas. Położna zawsze przychodziła, gdy ją wołałam (a był środek nocy). Znieczulenie też dostałam bez problemów. A na sali poporodowej pielęgniarki zawsze służyły pomocą przy maluszkach.

Mama Filipa
Gość
Mama Filipa

Ja 26 dni temu przekonałam się, że poród może być czymś co nie zostawia traumy na całe życie. Po pierwszym porodzie zmieniłam wszystko, lekarza, szpital, swoje podejście i było DOBRZE. Jestem wdzięczna lekarzom, położnym i całemu personelowi, bo to dzięki nim przeszłam przez trudną cesarkę, utratę krwi i dochodzenie do siebie bez wylania niepotrzebnych łez. Jak się chce, to można.
A o tym co przeszłam przy starszym dziecku chcę jak najszybciej zapomnieć.

Blog Ojciec
Gość

U nas po pierwszym porodzie, też dwa kolejne były już w całkowicie innym otoczeniu. Zmienione było wszystko i było jak piszesz – dobrze. Bardzo dobrze. Aż się chciało przyjść znowu :)

Gosia Skrajna
Gość

Atmosferę tworzą ludzie.
Lekarze, położne, pielęgniarki…
To nie jest zwykła praca.
Myślę, że każda z tych osób powinna przechodzić szkolenie psychologiczne.
W końcu cud życia miesza się tam z ogromnym stresem matek, niepewnością, lękiem, obawą…
Wystarczyłoby nieco empatii, troski, wsparcia…do tego nie potrzeba wielkich pieniędzy, prywatnych klinik, satynowej pościeli, …

Mc2
Gość

Tylko proszę w duchu, by dołączyć do tej szczęśliwszej grupy :(

Na szczęście mąż będzie przy mnie i to mnie najbardziej buduje.

Blog Ojciec
Gość

Wsparcie męża czasem ratuje całą sytuację, więc nie dziwię się, że to jest budujące :)

Malgosia Frej
Gość

Czytam relacje kobiet w komentarzach i nie wierze wlasnym oczom. Nie wiedzialam ze sytuacja w Polsce jest az tak zla. Najgorsze jest to, ze nie ma zadnego wytlumaczenia dlaczego jest tak zle. Slabe zarobki nie sa zadnym uspawiedliwieniem! Usmiech, dobre slowo, wykonywanie swojej pracy zgodnie z kodem etyki medycznej – to wszystko powinno byc podstawa opieki w szpitalach, zwlaszcza w takim trudnym czasie jakim jest porod. Po co byc lekarzem/ polozna / pielegniarka, jesli nie ma sie powolania do niesienia pomocy drugiemu czlowiekowi?!?! Po co pracowac z ludzmi, kiedy widac jak na dloni, ze nie lubi sie drugiego czlowieka ?!

Blog Ojciec
Gość

Ja myślę, że jedynym powodem dla którego personel szpitalny tak tragicznie traktuje innych ludzi, jest to, że może. Nie chodzi o niskie zarobki, ani żadne inne czynniki. Chodzi o władzę. Bo w końcu nikt ich nie zwolni, nikt ich nie wyrzuci, nikt im nic nie zrobi. Niestety.

Malgosia Frej
Gość

nie istenieje cos takiego jak kultura pracy widocznie. nie mowie ze wszedzie jest zle, ale wystarczy, ze jedna osoba nie akceptuje takiego stanu rzeczy i mozna zmienic zachowanie calego zespolu. nie miesci mi sie w glowie to co czytam. wladza upowaznia do odpowiedzialnosci, a jej wykorzystywanie dla wlasnego zysku lub cudzego nieszczescia jest zwyczajnie nieludzkie.

Blog Ojciec
Gość

„wystarczy, ze jedna osoba nie akceptuje takiego stanu rzeczy i mozna zmienic zachowanie calego zespolu.”
Czasami tak, czasami nie. Czasami trafia się do grupy, która ma za sobą dwadzieścia lub trzydzieści lat doświadczenia razem i nic nie da się zrobić. Nic. Albo się dostosujesz albo wynocha.

Malgosia Frej
Gość

nie zgadzam sie. mozna byc jedyna osoba w zespole, ktora ma ludzkie podejscie. nie zgadzac sie na zle traktowanie pacjenta. rozmawiac z ludzmi, gdy ich zachowanie jest nie do przyjecia. przerabialam to na wlasnej skorze na Karowej w Warszawie na praktykach.

Kuba Osiński
Gość

Moja żona i ja wspominamy poród i motywację do jego przetrwania całkiem dobrze. Położna była rewelacyjna, gdyby nie ona moja żona by wybiegła z sali, a ja zaraz za nią. Ale wiem, że to jest ewenement, niestety.

Ola Brol
Gość
Ola Brol

Ja swój poród (2003) wspominam dobrze, trwał tylko 20 monut, położne baaardzo wyrozumiałe. Nie nacięły mi krocza, bo je poprosiłam, o co lekarz miał wątpliwości. Naskoczył na położną „czemu tu nie ma nic do roboty, gdzie cięcie?”. Położna powiedziała, że pacjentka się nie zgodziła, co lekarz skwitował: „rodząca nie ma nic do gadania”. Mimo to, uważam swój poród za cudowne i magiczne przeżycie, opiekę miałam dobrą, a personel cudowny.

Blog Ojciec
Gość

Z tym cięciem to nigdy nie wiadomo co lepsze. Bo jak się czasem nie natnie, to może pęknąć i wtedy jest dużo więcej nieprzyjemności. Ale cieszę się, że u Ciebie wszystko było w porządku :)

Edyta
Gość
Edyta

Mnie w szkole rodzenia uczono, że pęknięcia goją się dużo łatwiej i szybciej niż nacięcia. Ja nie pozwoliłam naciąć, lekarz przewracał oczami, ale nic mnie to nie obchodziło. Miałam tylko leciutkie pęknięcie, prawie niewidoczne, a tak to by mnie rutynowo ciachnęli. A potem czytałam historie kobiet, jak to po cięciu i szyciu przez dwa tygodnie siaały na dmuchanym kole, bo normalnie bolało – ja nie miałam takiego problemu.

monika
Gość
monika

o nas dbano na porodówce…
ale moja koleżanka tam pracowała i Ona mnie przyjmowała na blok…
to miało znaczenie, wiem to w 100%…
na oddziale po porodzie pielęgniarki przychodziły co pół godziny by sprawdzić czy wszystko ok – wcześniej zemdlałam w łazience i mieli akcję z przeniesieniem mnie z powrotem do łózka…
ciekawa jestem czy gdyby nie te dwa małe fakty to miałabym tak dobre wspomnienia z czasu porodu…

dagna
Gość
dagna

Niestety szara rzeczywistość :( u mnie 21h od odejścia wód, lekarz zdecydował o cc. Przed tym sprawdzał czy akcja postępuje, prawie zemdlalam z bólu. Moją reakcję skwitował: „Jak Pani chce rodzić, jeżeli zwykłego badania Pani nie wytrzymuje?” później już było lepiej.

gosia
Gość
gosia

ja miałam dwa porody nie mogę narzekać na opiekę położnych poza jednym faktem przy drugim porodzie tuż przed końcem nastąpiła zmiana położnych gdy rodziłam córkę akcja porodowa szybko się rozwinęła z 8cm nagle zaczęłam rodzić dosłownie w 1m zrobiła się pełna 10 położna nie zdążyła przygotować łózka ani narzędzi mówi do mnie że mam się wstrzymać bo ona narzędzi niema a jak się już przepchała z narzędziami to już miałam skurcz party ona z pretensjami do mnie że na łózko rodzę a ja nie jestem z tych co cicho siedzą i od razu powiedziałam że mogła się od razu za… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Ta druga położona, to był właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Na szczęście zdarzają się jeszcze tacy w Polsce.

ewelina
Gość
ewelina

Niestety żaden szpital nie traktuje po ludzku rodzących. Ja na dodatek byłam zmuszona do porodu wezwać pogotowie i to się na mnie zemscilo. Totalna masakra więcej dzieci mieć nie będę!!!!!!!!!!!!

Sylvia
Gość
Sylvia

zttthgfh

mamaFrancesca
Gość
mamaFrancesca

Spodziwam się piątego dziecka i uważam, że jestem stworzona do rodzenia dzieci ! Zawsze zazdroszczę tym co idą rodzić ,bo z chęcią bym za nie urodziła ;) Moja postawa wynika pewnie z tego, że wszystkie dzieci rodziłam w Irlandii i jak słyszałam od moich sióstr jak się rodzi w Polsce to włosy mi dęba stawały. Nigdy, nie spotkałam się z tym by personel nie pomagał ,zawsze był uśmiechnięty i mówił ,że to ja mam urodzić i robić to co czuję ,a służba szpitalna jest tylko do pomocy, byłam tez przy 3 porodach koleżanek na terenie Irlandii i zawsze służyli z… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

dzięki „wspaniałym” lekarzom ze szpitala wojewódzkiego z Gdańska, moja pierwsza córeczka zmarła – traktowali mnie, jak debilkę, co na niczym się nie zna – „termin jest źle obliczony i już”. Nie martwiłam się, myślałam, że jestem w szpitalu, tu się nie może zdarzyć nic strasznego, oprócz szczęśliwego rozwiązania. Nigdy bym nie pomyślała, że rodząc martwe dziecko, panie położne będą mnie traktowały w tak ohydny sposób (zero empatii, współczucia), miało się już skończyć, a ja nie chciałam współpracować (nie wiedziałam jak, to był mój pierwszy poród). Zostawiono mnie samej sobie, od samobójstwa powstrzymała mnie tylko myśl o mężu, przez 4 godziny… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Takich rzeczy się nie zapomina. Nawet jeśli było to osiem lat temu. I jedyne co jest przykre w tej historii, to że Ci ludzie nie ponieśli żadnych konsekwencji. Podejrzewam, że nawet nie mają wyrzutów sumienia…

Sylvia
Gość
Sylvia

Witam! Niestety i ja mam cos do powiedzenia w kwestii porodu … Szpital przy ul. Warszawskiej w Bialymstoku- to tutaj rodzilam swojego pierwszego syna. Slowo „rodzilam” az chcialoby sie wziac w cudzyslow bo trudno to bylo nazwac porodem lecz istnym horrorem! Trafilam do szpitala o 6 rano bolami, wtedy bylam pewna ze to juz zaczal sie porod. Oczywiscie po dotarciu na miejsce trzeba bylo wypelnic jakies formularze i odpowiedzeic na pytania co i jak. Potem zaprowadzono mnie na badanie majace sprawdzic czy to juz … _Czego pani tak panikuje? Ja tutaj nic nie widze. Wszystko zamkniete, wody nie odeszly, szyjka… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Nie dziwię się ani trochę wyjazdowi za granicę. Służba zdrowia to w zasadzie jest jedyny argument, który poważnie mnie cały czas przekonuje do emigracji.

Elka Patelka
Gość
Elka Patelka

A moja rodzina (z UK) przyjeżdza do Polski, żeby się leczyć- uważają, e tamci lekarze są nie kompetentni…

Blog Ojciec
Gość

Szczególnie dentyści podobną są tam fatalni. Też mam dużo znajomych, którzy narzekają na poziom służby na wyspach. Jednak o krajach na zachodzie tego samego już nie słyszałem.

Anna Radońska
Gość
Anna Radońska

tam podobno cala medycyna kuleje…ja wiem najwiecej nt ginekologii i podstawowej opieki. Znajoma ma czesto korzonki i nawet ciezko jej dostac zastrzyki na to schorzenie i chodzi jedynie na lekach przeciwbolowych. W Polsce ide do ogolnego i dostaje od reki albo tabletki albo zastrzyki i gra.

Kasia Żądło
Gość
Kasia Żądło

Jeśli o poziom służby zdrowia chodzi to polecam Niemcy w 100 proc. Od wejścia lekarz jest mily, wstaje, wita się, podaje reke. Wytlumaczy, odpowie na pytania. Pediatrzy wszystko wpisują dzieciom do książeczki zdrowia (syn w Polsce nic nie miał wpisane), wszystkie szczepienia są za darmo (6 w 1 to norma, rota, pneumokoki, meningokoki). Naturalnie wszędzie trafia się gorsi lekarze, my mamy to szczęście ze mieszkamy blisko Monachium i tu jest naprawdę duży wybór miejsc swietnych (np do rodzenia) jak i dobrych lekarzy.

Kasia Żądło
Gość
Kasia Żądło

Akurat co do opieki w Niemczech po porodzie zgadzam się w zupelnosci (choć też zależy od szpitala). Ja byłam bardzo zadowolona. Podobnie jak Ty pierwsze dziecko urodziłam w PL, na szczęście nie było aż tak dramatycznie jak u Ciebie ale opieka poziom niżej niż niemiecka.

Zagubiona Mama
Gość
Zagubiona Mama

Ja mam już 2 porody za sobą i wspominam je bardzo miło.
Przede wszystkim cudowna położna, która się mną zaopiekowała dała wszelkie wskazówki przy pierwszym porodzie.Wspierała mnie i dodawała otuchy w chwilach zwątpienia.
Mąż, który był ze mna na sali porodowej również wiele mi pomógł i dzięki trosce wspaniałej położnej i męzowi urodziłam dwóch zdrowych synków.
Pozdrawiam serdecznie personel Szpitala w Chojnicach oraz położną Panią Olę Stasińską.

Damianowa Żona
Gość
Damianowa Żona

Mojego synka rodzilam w Srodzie Slaskiej. Szpital nie byl zbytnio nowoczesny, w troszke ciezkim stanie, stare lozka itp ale opieka byla cudowna. panie radzily mi jak radzic sobie z bolem, rozmasowywaly krocze, nawet wlaczyly mi muzyke pytajac najpierw jaki rodzaj muyki lubie. Rodzilam 5 godzin, synek wazyl 4200 :) po porodzie opieka byla rowniez cudowna, Panie sprawdzaly jak moje karmienie czy sobie radze, czy mam pokarm. Byly cieple i troskliwe. Bardzo dobrze wspominam tamten czas.

Blog Ojciec
Gość

Wow. Aż zazdraszczam :)

Damianowa Żona
Gość
Damianowa Żona

Jak czytam jaką traumę przeszli niektórzy rodzice, to aż mnie w dołku ściska. Coś strasznego. Ale zauważyłam, że właśnie w wielkich miastach jest takie gnojostwo. W małych mieścinach ludzie są zupełnie inni, bardziej ludzccy, uśmiechnięci…JA mieszkam we Wrocławiu, ale jak usłyszałam opinie to uciekłam za Wrocław rodzić i dobrze zrobiłam..Życzę wszystkim by trafili na taką cudowną opiekę jak ja :)

barbulec23235 .
Gość
barbulec23235 .

Chcę żeby WSZYSTKIE KOBIETY miały możliwość urodzenia w warunkach GODNYCH CZŁOWIEKA, bo to jak są traktowane na porodówkach to często gorsze niż samotny poród. Przemoc psychiczna jakiej doświadczają rodzące są często przez nie o wiele bardziej zapamiętane niż ból fizyczny. Nikt nie ma prawa znęcać się tak samo słowem jak i czynem, a często brakiem empatii nad drugim człowiekiem.

ja
Gość
ja

rodziłam w klinice,tam gdzie pracował mój lekarz,ciążę prowadził prywatnie.okropne przeżycie i nie ułatwiły mi słowa pewnej rudej położnej która stwierdziła,że jak wchodziło to się pewnie tak nie darłam,zero uczuć i wsparcia,raczej łajanie za to że śmiem narzekać że boli,po 18 godzinach na porodówce nie miałam siły ani krzyczeć ani przec,gdyby nie mąż nie wiem jakby się to skończyło,bo uparcie twierdzono,że sama sobie poradzę,to są realia,5 lat temu.drugi poród za granicą,gdzie obecnie mieszkam,bez porównania i nie mówię o wygodach(1 a nie 10 osobowa sala)ale o tym,ze kiedy tylko bardziej mnie zabolało i przestałam radzić sobie z bólem,przybiegła położna i uspokajała mnie,po… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

To prawda. Nie jesteśmy jedynym takim krajem, ale u nas „służba” zdrowia, coraz bardziej przypomina system więziennictwa. Chociaż podobno więźniów traktuje się nieco bardziej po ludzki, bo zawsze mogą kogoś zadźgać. A pacjent tego raczej nie zrobi.

Maragus
Gość
Maragus

… moje pierwsze dziecko, wyczekane, wymodlone… w noc po porodzie cesarskim cięciem Pani z oddziału noworodków przynosi mi dziecko do karmienia. Kładzie mi je przy piersi..i wychodzi.. Na moje zapytanie czy sobie dam rade ze zmiana piersi.. wzrusza ramionami i mówi z ironicznym uśmiechem -„No pewnie”. Po 45 minutach dzwonię dzwoneczkiem po cichutku do dyżurki położnych no bo z dyżurką noworodków nie ma kontaktu „dzwonkowego”.. ;) Żadnego odzewu!!!! Po kilku głośniejszych dzwonkowych interwencjach.. w końcu zjawia się „śpiąca królewna” położna.. i pyta się mnie ” co się dzieje? CZEGO tak dzwonisz tym dzwonkiem, przecież słyszę, a Ty nie jesteś jedyna… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Ludzi, którzy traktują innych jak zwierzęta, bez godności i bez uczucia, powinno się traktować nie lepiej. Homonto założyć i do pola z nimi. Naprawdę im dłużej czytam te historie, tym bardziej nie widzę żadnego powodu, żeby ich wszystkich po prostu nie odstrzelić. Bo naprawić się już nie da.

Dagmara Olczak
Gość
Dagmara Olczak

po porodzie miałam identyczną sytuacje tylko u mnie doprowadziły położne jeszcze do zastoju pokarmu…. gorączka 40 stopni piersi fioletowe a one do mnie że to minie….. całe szczęście że tego dnia wyszłam do domu i moja mama i babcia zajęły się moimi piersiami bo bym chyba umarła z bólu…

paulina
Gość
paulina

Ja na szczęście bardzo miło wspominam poród. Położna była bardzo troskliwa i uszanowała każdy punkt z naszego planu porodu. Jeśli któreś z moich życzeń nie mogło zostać spełnione to tłumaczyła dlaczego i pytała mnie i mojego partnera czy wyrażamy zgodę. Dodam, że rodziłam bez żadnego znieczulenia, z naciskiem na jak największą naturalność porodu i w szpitalu państwowym. Gdy znalazłam się już na sali poporodowej to pielęgniarka pomogła mi wypakować niezbędne rzeczy z torby, zaparzyła herbatę w dzbanku. Trafiłam też na bardzo fajne „współlokatorki”. Ja, mój partner i nasz synek zostaliśmy potraktowani bardzo ludzko i z godnością. Życzę każdemu takich wspomnień… Czytaj więcej »

Aneczka
Gość

Moja „ciążowa przypadłość” (w obu ciążach) jest taka że do połowy drugiego trymestru chudnę a potem powolutku tylko przybieram na wadzę tak że na końcu w pierwszej ciąży byłam 2kg na plusie a w drugiej niecałe 4. W pierwszym porodzie (gdzie wody mi odchodziły a lekarka przez parę godzin mi wmawiała że po prostu sikam…) na sali porodowej położna próbuje zagadać i pyta „a ile przytyłaś w ciąży” – mówię zgodnie z prawdą „2kg” w odpowiedzi „oj kłamczuszku kłamczuszku, nie ładnie tak kłamać” – potem przez cały poród (trwał ponad 20 godzin) i pobyt w szpitalu zastanawiałam się czy jeśli… Czytaj więcej »

Maggie S-B
Gość
Maggie S-B

W USA takie przypadki są niedopomyślenia. Jeśli coś takiego miałoby nawet miejsce skończyłoby się na sali sądowej i odszkodowaniu dla matki!

Szczęśliwa Mama
Gość
Szczęśliwa Mama

Mój poród bez bólu Termin mojego porodu przypadał na 31.12.2014 r. Do ok 34 tc starałam się nie myśleć o tym co mnie czeka ….Niestety czas nieubłaganie mijał a z nim mój poziom lęku przekraczał już najwyższą skalę. Informacje od koleżanek, czytane posty na forach budziły we mnie tak ogromny stres, że nawet chęć przywitania naszej Matyldy na świecie nie była tak silna I gdyby to było tylko możliwe, to podejrzewam,że chodziłam bym w ciąży kolejne 9 miesięcy, żeby tylko nie myśleć o tym, że poród tuż tuż. Myśli: jak to będzie? Czy wytrzymam? Czy dam radę?Jak coś pójdzie nie… Czytaj więcej »

pikfe
Gość

Te historie są STRASZNE! Sama rodziłam w małym, powiatowym szpitalu, który – poza brakami sprzętowymi (myślę, że mój mąż przychodził na świat na tym samym łóżku porodowym, na którym potem urodziły się jego córki) – okazał się być świetnym miejscem. I to właśnie przede wszystkim o ludzi chodzi. Za drugim razem przyjechałam rodząc, żadnych papierów nie musiałam uzupełniać, nic, rzuciły się na mnie i prawie zawlokły na lóżko. Po porodzie świetna opieka, także laktacyjna.

A nigdy bym sobie nie spodziewała.

Blog Ojciec
Gość

Lepiej mieć obok dobrych ludzi i gorszy sprzęt, niż odwrotnie. Bo jak ludzie będą beznadziejni, to nawet najlepszy sprzęt nas nie uratuje.

Anna Bartnik
Gość

Mogę zalinkować? Jak nie to nie publikuj albo usuń. Ale trafiłeś z tematem.

http://www.boodzik.pl/rodzic-po-ludzku/

Blog Ojciec
Gość

W zasadzie to Lepszy Poród do mnie trafił. I nie mogłem o tym nie napisać.

Iza
Gość
Iza

Cieszę się, że są miejsca, gdzie można podzielić się wspomnieniami z sali porodowej. Na szczęście moje zaliczają się do pozytywnych- urodziłam syna w kwietniu 2014 roku. Maluch ważył nieco ponad 4 kg, udało się-siłami natury, choć był momenty, że już bardzo chciałam się poddać. To nasze pierwsze dziecko, ale akcja przebiegała bardzo szybko, zareagowałam na oksytocynę i nawet mąż nie zdążył dojechać..Mimo to dzięki fachowej i profesjonalnej pomocy personelu syn przyszedł na świat zdrowy, nawet bez otarcia.Cały czas był ktoś ze mną – położna, oddziałowa, lekarz- w najtrudniejszym momencie (słynny 7 centymetr..) zaczęłam panikować i ‚odpływać’. Bez przerwy trzymała mnie… Czytaj więcej »

Ewa Blaszke
Gość
Ewa Blaszke

Rodziłam w lipcu 2014 w Redłowie w Gdyni. Lekarze i położne (zaliczyłam dwie zmiany) wspaniali. Gdyby nie charyzma i zaangażowanie oraz werwa położnej nie wiem czy dałabym radę. Bardzo dziękuję całej „ekipie”, a w szczególności położnej Oli. Jak widać po moim przypadku są tam wspaniali ludzie na właściwym miejscu.

Dagmara Olczak
Gość
Dagmara Olczak

mój poród także był straszny…. miało to być najwspanialsze przeżycie a było koszmarem…. nawet położna jak nie mogłam wyttrzymać z bólu i krzyczałam to spytała mnie czy jak sie pierd**** to też tak krzyczałam…. nie wspomnie o tym że moja córka mogła dostać niedotlenienia mózgu… bo po 13 godzinach skurczy co 5 minut i zanik tętna córki w ostatnich godzinach dopiero zdecydowali się na cesarke nie mówie o tym że chcieli ją zrobić tak szybko że na żywca mnie zaczęli kroić i po tym jak zemdlałam nie pamiętam nic…. dopiero na sali pooperacyjnej się ocknełam ;/ może to była też… Czytaj więcej »

ANETA
Gość
ANETA

Rodziłam na Żelaznej. Poród wspominam bardzo dobrze. Położne miłe ale kiedy trzeba stanowcze (miałam wysokie CRP i musiałam dobrze wykorzystać każdy skurcz) Ten szpital jest bardzo oblegany ale wody odeszły mi na izbie przyjęć i musieli mnie przyjąć. Długo czekałam na salę ale byłam podpięta pod ktg a potem żebym nie musiała siedzieć na korytarzu zaproszono mnie do jednego z pustych gabinetów. Pierwsze godziny spędzone w wannie, potem piłka, położna pokazała mężowi technikę masażu, proponowała ciepły okład. Bolało jak diabli, ale przecież to poród, nie zdecydowałam się na znieczulenie i nie żałuję, choć nacięcie krocza czułam ale zszyto mnie idealnie.… Czytaj więcej »

Mira
Gość
Mira

Natomiast jak ja trafiłam na porodówkę 0 11 rano, po odejściu zielonych wód płodowych, dwie położne skwitowały zapis ktg: „Z takimi skurczami, to pani dzisiaj nie urodzi. A pan, może spokojnie iść do domu, może po obiedzie wrócić.” Nic nie pomagały, tylko co godzinę przychodziły i kręciły głowami, że akcja nic do przodu się nie rusza. Dopiero po ośmiu godzinach, na nocną zmianę przyszła położna jak ze snów. Pierwsze co powiedziała, to żeby położyć się na boku, to będzie mniej bolało. Pierwszy raz sprawdziła rozwarcie! Po 8 godzinach na porodówce!!. Zaproponowała znieczulenie gazem. Poradziła, żeby pochodzić, przyniosła piłkę, która bardzo… Czytaj więcej »

Szczypas
Gość
Szczypas

Moja córcia rodziła się w rzeszowskiej Profamili z pomocą już legendarnej położnej….Wszystko było tak jak potrzeba (chociaż nie mam benchmarku). Natomiast chciałbym się odnieść do kwestii porodu. Zdajmy sobie sprawę z pewnej kwestii: – dla rodziców pierwszy, ale i każdy kolejny poród to wielkie przeżycie, do którego przygotowują się miesiącami… – położna odbiera kilka porodów dziennie – rodzice, a w szczególności kobiety (szczególnie za 1-wszym razem) wymagają możliwie największej atencji, zaangażowania personelu itd…. – niestety – w szpitalu nasza położna miała 4 rodzące… pomimo, iż czasem denerwowałem się, że jej nie ma – starałem się też zrozumieć, że nie jesteśmy… Czytaj więcej »

Karolina Katarzyna Doga
Gość
Karolina Katarzyna Doga

gdy ja rodziłam 5 dziecko położne przewracały oczami że przyszłam nie w porę i przerwałam im picie kawy, na skurczach partych zadawały pytania i szydziły z moich odpowiedzi przewracając oczami i podśmiechując się do siebie na wzajem, 2 minuty przed końcem porodu pytały czy przejdę na salę USG… odpowiedziałam że mogą mnie zabrać z całym łóżkiem.. podczas porodu krzyknęłam tylko jeden raz a oburzona położna spytała ” co to było?!” tak jak by prze de mną nigdy nikt nie krzyknął w trakcie porodu…

Tabiś Agnieszka
Gość
Tabiś Agnieszka

mialam cesarke w zzo które bylo zle podane bo nie dzialalo w 80 %-i to powiedzial sam anetsezjolog. Natomiast przy operacji wredna 60 letnia lekarka mówila do mnie potworne słowa. Łzy lecialy mi bólu, czulam ich ciecie, szycie , kazdy bol (przez niedzialające zneiczulenei) a ta wrena baba do mnie co chwile teksty: ,,Tylko krzywdę Ci zrobil tym dzieckiem( na męża), ,,nie zartuj ze cie boli” , przestan wyć itp. SZOK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i upokorzenie bo tak bardzo zcekalismy na to dziecko

Ania
Gość
Ania

Ja miałam doskonałą opiekę w szpitalu na Inflanckiej w Warszawie. Polecam

Krzysztof Górski
Gość

U nas na szczęście wszystko przebiegło dobrze. Znając mój charakter gdyby cokolwiek było nie tak to padły by bardzo ostre słowa i zdecydowane żądania. Zdarzyło się już raz, że wydarłem się, zrównałem z błotem publicznie, przy wszystkich ludziach pseudo lekarzynę, kierowniczkę przychodni dziecięcej W-wa milenijna 4, bo nie chciała wystawić mi skierowania dla córki do laryngologa, po tym jak córka miała 3 razy bezdech w nocy! Kanalia stwierdziła że „za dużo internetów czytam” i dla niej nic nie dolega mojej córce. „A skąd to KU**A możesz wiedzieć po podstawowym badaniu, masz USG w oczach????” Skąd taki śmieć może wiedzieć jak… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Niestety tak jest. Żyjemy w kraju, który sprawia wrażenie opiekuńczego, ale w rzeczywistości o wiele rzeczy musimy nauczyć się walczyć. I bardzo dobrze by było, aby wszyscy nauczyli tego własnego dzieci.

Alicja Gosik
Gość
Alicja Gosik

mój poród trwał 10 godzin mojej córce zanikło tętno na 7 minut i nic z tym nie robili czekali aż wróci był to dla mnie horror a na sam koniec córka przy partych cofała się i straszono mnie próżno ciągiem tak się wtedy zaparłam że aż żyłki w oczach mi popękały i omdlałam jak już wyszła :(

Kamil Nowak
Gość

Masakra :( Nie wyobrażam sobie nawet takiej sytuacji…

Żaneta Kraszewska
Gość
Żaneta Kraszewska

rodziłam w wieku 18 lat. 23.5 godziny po nocy chodzenia po korytarzu ( bo tak lepiej znosilam bole z krzyża) byłam wyczerpana a od bóli biała jak sciana. nie mialam ochoty zyc. gdy po kilku godzinach poszłam na dyżurkę do pielęgniarek usłyszałam tylko” kto ci powiedział, że poród nie boli?”. poród był ciężki córa urodziła sie ważąc prawie 4 kg choc lekarz twierdzil ze bedzie ok. 3. po porodzie zostałam wywieziona na korytarz w celu ” odpoczynku”. leżałam tam godzine. po tym czasie zawiezli mnie na sale i zaraz przyniesli dziecko. juz ma pani karmic, no jak to pani nie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Nie bardzo wiem co powiedzieć, ale zawsze jest mi strasznie przykro, gdy czytam takie historie. Szczególnie to zakończenie. Bo rodzicielstwo, które miało być wspaniałą przygodą, zaczyna się jak koszmar… może warto poszukać jakiegoś miejsca, gdzie traktuje się człowieka po ludzku? I nie porzucać ostatecznie tej myśli? Szczególnie jeśli wcześniej planowałaś większą rodzinę…

Beata
Gość
Beata

Byłam tydzień po terminie, trafiłam do szpitala rano, bo odeszły mi wody. Lekarz nie zrobił żadnych badań, pod wieczór miałam już skurcze i byłam na porodówce. O 23 przyszedł lekarz, bo podczas skurczów dziecku zanikało tętno, od razu cięcie cesarskie. Gdyby zrobił USG widać byłoby, że dziecko jest owinięte pępowiną i że jest odwrócone! Nie mogłam spać z ekscytacji kiedy będzie ranek i kiedy zobaczę moją córkę. Cały ranek nikt mi dziecka nie przyniósł! Mąż przyszedł chciał mnie obmyć, bo cała z krwi obolała pielęgniarka wyrzuciła go bo to sala po operacyjna i nie mógł przy mnie być. Strasznie płakałam… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Brakuje słów… współczuję… i tym silniej zamierzam walczyć o zmianę.

Joanna
Gość
Joanna

Podpisuję się pod tą akcją. Szpital Miejski w B-B to istna rzeźnia (przepraszam za dosadnosc). Do dziś mam traumę i gdyby drugie Dzieciątko nie pojawiło się „nieplanowanie”, nie zdecydowalabym sie na drugie. Właśnie po porodzie. Oczywiście drugi poród byl przez cc (wskazanie:waga ale i tez psychiatryczne ze wzg.na przebyta traume). Dodam,ze opis pierwszego porodu w dokumentach nie ma nic wspolnego z rzeczywistością. Rzeźnia!

Kamil Nowak
Gość

Mówimy o Szpitalu Wojewódzkim? Dobrze wiedzieć, bo ja też jestem z Bielska i będę wiedział czego nie polecać.

Joanna
Gość
Joanna

Szpital im.Wojtyly na Wyspiańskiego. Koleżanka miała podobnie-porod naturalny za wszelką cenę. A druga nieco dojrzalsza mama stwierdzila, ze „jest jak 20 lat temu”.Stare „metody” przyspieszania, głupie komentarze, lekceważenie a w konsekwencji niedotlenienie mojego dziecka. W dokumentach nic. Później pojenie dziecka glukoza zanim przystawi się do piersi, zalecanie podawania butelki co kilka godz.jako uzupelnienie karmienia, pomimo braku problemow z karmieniem piersią,itp. Nie wszystko musi być idealne, ale o poszanowaniu rodzacej przez sporą cześć poloznych nie mozna mowic. Poród naturalny może być wspaniały, jeśli nie traktuje się nas, jak bydła. Nie będę opisywał zabiegów okoloporodowych, poniewaz to nadal boli. Przy drugim porodzie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

O tak, my tam mieliśmy pierwszy poród. Zdecydowanie odradzam jeśli nie mamy własnego lekarza lub położnej, bo jest dokładnie tak jak piszesz – traktowanie jak śmiecia, szczególnie gdy pierworódka i do tego młoda. Gdyby człowiek był mądrzejszy, to by ich do sądu podał za to co tam się odwala.

m.
Gość
m.

To jest wina systemu bo pozwala na takie a nie inne zachowania wśród personelu medycznego.Mam troje dzieci ,wszystkie rodziłam w UK i wszyscy traktowali mnie tak jak powinni – sama pracuje w tutejszej służbie zdrowia i prawda jest taka ze za chamskie odezwanie się do pacjenta niemalże pewne jest iż ten zgłosi to do naszych przełożonych ,wówczas upomnienie i dalej jeśli byśmy mieli parę skarg można stracić pracę ..nikt nie toleruje chamstwa .Mi się zdarzyło ze pacjentka wyzwala mnie od najgorszych jak robilam wklucie a ja dalej wykonywalam swoje obowiązki i ja uspokajalam.Do tego typu pracy trzeba mieć ogromną cirpliwoSC… Czytaj więcej »

E.
Gość
E.

Ja rodzilam rok temu :-) Na oddzial przyjeta przez polozna ktora jak mnie zobaczyla stwierdzila ze udaje bo „cos za bardzo usmiechnieta jestem” – mam wysoki prog bolu poza tym rodzi sie moj wyczekiwany maly skarb to mam plakac od poczatku?. Dopiero po badaniu uwierzyla ze ja jednak rodze. Na szczescie po 2 godz na oddziale byla wymiana personelu i trafilam na cudowna polozna ktora mi duzo pomogla wspierala i rozumiala przez co przechodze. Lekarz ktory byl przy porodzie byl na mnie zly ze za dlugo rodze bo umowiona cesarke ma a mnie jeszcze trzeba szyc (pozniej sie okazalo ze… Czytaj więcej »