Rzeczy których nie należy mówić do dzieci

A które wielu rodzicom zdarza się wypowiadać.

„Słyszysz co do Ciebie mówię?”

Oczywiście, że dziecko słyszy. Czasami jest jednak zbyt przerażone lub zbyt zdezorientowane, żeby podjąć działanie, którego rodzic wymaga. Zdenerwowanie dorosłego czy podniesiony głos nie pomagają. Czasami dziecko zwyczajnie nie rozumie, czego rodzice od niego oczekują w danym momencie. Dzieci (w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi najwidoczniej) nie czytają rodzicom w myślach i czasami należy im jasno wyrazić swoje oczekiwania. „Ale tu jest syf”, nie zadziała tak dobrze jak „powinniście tu posprzątać”.

„Widzisz co zrobiłeś?”

Podobnie jak powyżej. Oczywiście, że dziecko widzi co zrobiło. Ono jest dzieckiem, nie idiotą, nie zawsze należy traktować je protekcjonalnie. Chciałbyś, żeby szef wydzierał się na Ciebie w pracy i pięć razy pytał się czy widzisz co zrobiłeś, kiedy coś zawalisz? Przecież chciałeś dobrze. Prawda? Twoje dziecko też chciało dobrze.

„Jak przyjdzie do domu tata, to zobaczysz”

Kiedyś to był najprostszy sposób mamuś, żeby przywołać dzieci do porządku. „Przyjdzie tata i tak Cię zleje, że popamiętasz”. Na szczęście odchodzimy od maltretowania i torturowania dzieci, więc to przestaje być problemem. W dalszym ciągu jednak zdarza się, że któryś z rodziców ucieka od trudnych tematów i deleguje je mężowi lub żonie. Trzeba dziecko nauczyć jeść? Ty to zrób. Trzeba dziecko nauczyć jeździć na rowerze? Ty to zrób. Trzeba wypracować u dziecka sumienność i konsekwencje? Ty to zrób, tak dobrze Ci to idzie. Ja nie potrafię, cały czas go rozpieszczam.

Częste zwalanie odpowiedzialności za wychowanie dziecka na drugiego z rodziców, jest równoznaczne z poddaniem się i wywieszeniem białej flagi z napisem „Nie zależy mi na tym, aby brać udział w wychowaniu mojego dziecka”.

Co potrafi Twój partner, czego Ty nie potrafisz? Być konsekwentny? Potrafi rozmawiać z dziećmi? Ma więcej cierpliwości? Te wszystkie umiejętności da się wykształcić, da się je przepracować. Potrzeba jedynie chęci.

„Tak mi się odwdzięczasz?”

To nie dziecko sprowadziło się na świat. To nie ono wzięło na siebie odpowiedzialność za swoje wychowanie. Ono nie jest i nie będzie Ci nic winne. Nic ponad to, czego sam go nauczysz. „Szanuj ojca swego i matkę swoją” było kiedyś powtarzane jak mantra i bezmyślnie wbijane do dziecięcych głów za pomocą siły, ale na szczęście powoli się od tego odchodzi.

Jeśli chcemy, aby nasze dziecko nas szanowało, musimy nauczyć go szacunku. Do siebie i do innych ludzi. A najlepszy sposób, aby to zrobić, to przede wszystkim okazywać szacunek jemu samemu i swoim zachowaniem dawać mu właściwy przykład.

„Nie płacz, nie masz o co” i „Przestań się śmiać”

Kiedy ktoś Cię uderzy, to jesteś zły i masz ochotę mu oddać. Dlaczego w identycznej sytuacji dotyczącej Twojego dziecka, każesz mu stłumić to uczucie? Kiedyś ktoś zabierze Ci portfel i ucieknie, to jesteś wściekły i smutny. Dlaczego dziecko, któremu zabrano zabawkę, powinno czuć się inaczej? Kiedy zobaczysz, że ktoś poślizgnął się na lodzie, to najpierw się śmiejesz, a później zastanawiasz czy na pewno wszystko z nim w porządku. Dlaczego więc, dziecko ma zachować powagę, kiedy przykładowo Ty się przewrócisz?

Emocje nie są czymś nad czym możemy panować. My tego nie potrafimy, nasze dzieci również. Skąd więc wśród rodziców, tak często panuje przekonanie, że mogą oni kontrolować emocje swojego dziecka? To co możemy zrobić to jedynie nauczyć je jak właściwie zareagować pod wpływem konkretnych emocji, ale pamiętajmy, że to też nie jest to łatwa umiejętność, którą możemy po prostu wymusić na dzieciach – w końcu jest wśród nas mnóstwo dorosłych, którzy do dzisiaj tej umiejętności nie zdobyli.

Codzienność

Wiem, że dla niektórych z was te stwierdzenia mogą się wydawać absurdalne – niestety dla wielu dzieci są codziennością.

Znacie jeszcze jakieś? Może wam samym zdarzy się pod wpływem emocji, powiedzieć jedno czy drugie? Co robicie, kiedy zaczynacie rozumieć, że coś co powiedzieliście do dziecka, było zwyczajnie niemądre?

NAPISANA NIECO PÓŹNIEJ, DRUGA CZĘŚĆ TEKSTU, NA PODSTAWIE WASZYCH KOMENTARZY

Prawa do zdjęcia należą do Donnie Ray Jones.

Jeśli zgadzacie się z powyższym tekstem, będę zobowiązany, jeśli zdecydujecie się go udostępnić innym, bo dzięki temu wiedza na temat takiego podejścia do wychowania, będzie zataczać coraz szersze kręgi.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

219
Dodaj komentarz

avatar
115 Comment threads
104 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
149 Comment authors
TeresaJosiaWiolettaBlogOjciecAgata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mamiczka_Malucha
Gość

A ja tak nie mówię :D

Blog Ojciec
Gość

Ja też nie :)

Ilona Popławska
Gość

zdarza się coś czasem tak palnąć a potem mam ochotę palnąć ale siebie w czaszkę

Blog Ojciec
Gość

Szkoda się samobiczować :)

Ilona Popławska
Gość

haha trzeba wytężysz szare komórki i znaleźć inne rozwiązanie

Nishka
Gość

Dobrze pan prawi, Panie Blog Ojcze! :)

Klaudia
Gość
Klaudia

jest jeszcze „tylko nie przynieś MI wstydu” – okropny tekst

Blog Ojciec
Gość

O właśnie. To jest chyba najgorsze z wszystkich.

Marcin Staniszewski
Gość
Marcin Staniszewski

Widzisz co zrobiłeś…to jak nauczyć dziecka by nie powielalo błędów…?nic nie mówić?czyli zezwolić by roznioslo ci mieszkanie?prosze o rade bo nic oprócz czego nie robić nie napisał Pan właśnie co robic…

Kamil Nowak
Gość

Porozmawiać, na spokojnie po całej sytuacji o tym dlaczego dziecko coś zrobiło, a jeśli jest jeszcze małe, to czasami można się domyślić, że np. ma ochotę rysować. Wtedy nauczyć je rysowania na kartce, a nie po ścianach. Na początku niech rodzic będzie obok, aż będzie pewny, że dziecko rzeczywiście będzie rysowało po kartce czy kolorowance. W innych tekstach na blogu powinien Pan nieco odpowiedzi też znaleźć.

Bartek
Gość
Bartek

Fajna rada jednak majac blizniaki wiek 23miesiace i trzecie dziecko 4 miesiące to te wszystkie rady mozna niestety schować w buty choć przy jednym dziecku są fajne. Dodam ze kobieta jest w domu z trojka, a tata w pracy. Jakby żona przy każdym numerze blizniakow siadała na spokojnie na długie pogawędki w cztery oczy to najmłodszego by karmiła wróżka, a drugi blizniak by robił kolejny powód do pogawędki.

Kocia
Gość
Kocia

Liczba posiadanych dzieci nie jest ( nie powinna) być usprawiedliwieniem na nasze błędne w skutkach zachowanie. Na nasze nie radzenie sobie ze swoimi emocjami. One nie prosiły się na świat a my powołując je do życia musimy dołożyć wszelkich starań, aby nie skrzywdzić tych istot zanim „puścimy” je wolno w drogę- jaką same wybiorą. I do tej właśnie drogi- my rodzice przygotowujemy nasze skarby od narodzin :)

Magdalena
Gość
Magdalena

No i dlatego posiadanie dużej ilości dzieci jest błędem. Im więcej ich masz, a co za tym iść może, mniej cierpliwości (nie każdy) czy czasu, tym bardziej mogą cierpieć one w przyszłości właśnie z powodu takich odzywek rodziców. Znam z autopsji, jestem takim dzieckiem.

mbor1
Gość
mbor1

bardzo fajny wpis, mi jeszcze przypomniał się tekst: „bądź grzeczny, bo przyjdzie pan i cię zabierze”

Blog Ojciec
Gość

Bo przyjdzie Pan i Cię zabierze to jeszcze nie jest najlepsza kwestia. Najlepsze jest jak kochana mama, wskaże konkretnego człowieka i powie „bo Cię ten brzydki Pan zabierze”. Ostatnio ktoś odpalił „samaś jest brzydka”.

Kornelia
Gość
Kornelia

Kiedys jedna pani powiedziala do mojego synka gdy mi sie awanturowal- bo Cie zabiore! Odpowiedzialam-co mi pani dziecko straszysz, a do syna- nie boj sie mama cie nie odda. Wzrok tej kobiety…… he he

jarek
Gość
jarek

fakt kiedyś moja mama mówiła „trzymaj mnie za rękę bo ten pan Ciebie zabierze” Zawsze się go bałem a jak kiedyś miałem bliskie spotkanie z nim to powiedziałem żeby mnie nie kradł :D

Katarzyna Łukaszewska
Gość
Katarzyna Łukaszewska

ja bardzo często słyszę: bo zadzwonię po policję i cię zamkną! wrrr…

Kornelia
Gość
Kornelia

Mnie tez to denerwuje.

Blog Ojciec
Gość

O rany… to już jest ignorancja poziom ekspert.

Beata
Gość
Beata

A jezeli mam takich sasiadow ze rzeczywiscie ,gdy dziecko krzyczy lub placze dluzsza chwile i probuje je uciszyc a ono dalej krzyczy to zle ze mowie dziecku zeby sie uspokoilo bo moze ktos z sasiadow zadzwonic?jezeli tak jest ze zadzwonia?Nie powinnam tak mowic? W nerwach rozne rzeczy sie mowi, pozniej czlowiek zaluje

Felicia Eliot
Gość
Felicia Eliot

Troche pomyslunku, pani Beato. Mówić że ktoś może zadzwonić, skoro jest realna szansa, to co innego niż obiecanki-cacanki jak cytowane ‚i cie zamkną’. I może nieco dystansu…

Jadwiga Kosowicz-Czerwińska
Gość
Jadwiga Kosowicz-Czerwińska

hmmmm…mówicie „Pan” to mam coś jeszcze lepszego pracuje w supermarkecie i normalne jest, że słyszę za plecami „bądź grzeczny bo ta Pani cie zabierze” po którymś takim tekście odwracam się do matki i mówię, żeby nie straszyła mną dziecka na to matka „to kim mam straszyć?” ręce mi opadły. Ale przynajmniej wiem dlaczego dzieci, młodzież a później dorośli ludzie nie mają szacunku do pracowników sieci handlowych. Tych młodych straszono pracownikami a tych starszych oszukiwano za komuny.
Dobry wpis Ojcze, to znaczy czytuje od niedawna i na zły jeszcze nie trafiłam :) pozdrawiam

nat
Gość
nat

było jeszcze „boże na kogo ja cię wychowałam”, albo „ty jesteś jakaś nienormalna skoro nie rozumiesz co się do ciebie mówi”. Czuję się tak wspaniale rozumiejąc to i mogąc sobie przysiąc, że nie zrobię mojemu przyszłemu dziecku takiego piekła za życia.

Leeni
Gość
Leeni

To pierwsze to po prostu jest jakieś wariactwo. Źle cię wychowałam. Tak? Serio? Ty mnie źle wychowałaś? Rozumiem. A czemu do mnie masz pretensje?
Każde dziecko na pewno tak myśli.

Gosia Kośnik
Gość
Gosia Kośnik

A propos pierwszego przykładu to bardziej rozwala mnie bardziej wersja „Nie tak cię wychowałam”. No to kurde kto? Powietrze czy meble w mieszkaniu?

Pi
Gość
Pi

8Moja mama Gdynię podobało jej się jak się zachowuje mówiła, nie nasz jak tato! To było straszne :( i nielogiczne. Oczywiście, że mam cechy taty. W końcu to mój tato!

Beata
Gość
Beata

Czy ,,nie tak cie wychowalam” a ,,nie tak cie wychowuje” to to samo? tez nie powinno sie tak mowic?

Zosia
Gość
Zosia

Jeszcze taki ‚ uspokoj sie bo Cie sprzedam Cyganom’

NibyNic Blog
Gość
NibyNic Blog

Ja słyszałam kiedyś, że przyjdzie Hitler i zabierze. Znam też rodzinę, która straszy dzieci Świętym Mikołajem. Podczas Świąt dzieci są przerażone…

Blog Ojciec
Gość

U nas chyba za mało Cyganów było, bo nie znałem :)

sidan
Gość
sidan

auć. dzięki za wylany kubełek zimnej wody na głowę.

Paula
Gość
Paula

„Szanuj ojca swego i matkę swoją” na szczęście straciło już ważność i w obecnych czasach na szacunek trzeba sobie zapracować.

Jak bardzo się Pan myli… to nadal jest aktualne… chociażby w moim domu… Tak ciężko jest się wyrwać z tej domowej krzywdy…

Blog Ojciec
Gość

Przykro mi to słyszeć.

Anonimowy Gall
Gość
Anonimowy Gall

Dla mnie najgorsze bylo to, kiedy kolezanka, swiezo po rozwodzie, krzyczala na swoich w sumie juz duzych synow, dodajac co pare zdan: caly tatus! Mialysmy pozniej dluga nocna Polek rozmowe, bo ona NIE SKOJARZYLA CO ROBI DZIECIOM. Sama byla pozniej zszokowana. Dzieciaki sie baly, ze ona odejdzie od nich, tak, jak odeszla od meza-alkoholika.

F.
Gość
F.

E, no bez przesady. Moja mama zawsze nam powtarzała, jak byliśmy niegrzeczni „zachowujecie się jak swojego ojca dzieci”. Od razu się uspokajaliśmy. I jakoś nas to nie straumatyzowało, tylko się obrażaliśmy, że tak mówi. :)

Blog Ojciec
Gość

O rany… człowiek czasami mówi różne rzeczy i nawet nie pomyśli w jaki sposób dzieci mogą to odebrać. Dobrze, że byłaś przy niej, żeby jej to wskazać. Inaczej mogłoby się źle skończyć.

Lucyna
Gość
Lucyna

Świetny wpis…. Daje do myślenia… Co prawda powyższych zwrotów w moich rozmowach z dzieckiem nie ma ale warto czasem przystanać i zastanowić sie czy czasami ni używamy innych, które równie źle mogą wpływać na istotki tak nam przecież bliskie. Czasem zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, ze cos co dla nas jest powszechnie używanym zwrotem może tak bardzo zranić i doprowadzić do zanizenia samooceny, poczucia własnej wartości i bezpieczeństwa… A wystarczy przystosować i pomyśleć, czy te słowa wypowiadane w odwrotna stronę, w moim kierunku będą odebrane przeze mnie dobrze i nie zrania… Dziecko to taki sam człowiek jak my… A może… Czytaj więcej »

Sabina Gatti
Gość
Sabina Gatti

Super post! Lista takich odzywek do dziecka jest nieskończona, codziennie słyszę jak dorośli też straszą dzieci.. ” nie przyjdziesz już więcej tutaj ze mną, zostaniesz sam w domu ” dziecko mówi: NIE! a młoda matka potwierdza to w nieskończoność…. to tylko jeden przykład ostatnio zasłyszany…

Blog Ojciec
Gość

Nie wiedzieć czemu rodzice sądzą, że jeśli powtórzą jakieś zdanie odpowiednią ilość razy, to nagle dziecko „zaskoczy” i zrozumie. Masakra.

Beata
Gość
Beata

hmy…Jezeli dziecko jest negrzeczne to zle, gdy powiemy ze jezeli nadal takie bedzie to juz tu nie przyjdziemy?…

Krzysztof Syrek
Gość

Gotuję się w środku, kiedy jestem świadkiem sytuacji następującej:
– maluch wstydzi się, może obawia i nie wykazuje chęci integracji, a w odpowiedzi od rodzica „nie bądź dzikusem, zachowuj się normalnie”

Sebastian
Gość
Sebastian

U mnie w domu bardzo często było używane wyrażenie „nie bądź dzikusem” co odnosiło skutek odwrotny do zamierzonego… przekłada się to potem na dorosłe życie, oj tak.

Mariola G-ska
Gość
Mariola G-ska

Ja w takiej sytuacji mam problem z dorosłymi.. Często brak mi języka w buzi żeby powiedzieć co myślę naprawdę..często milcze żeby nie awanturowac się przy dziecku. Głównie u lekarza czy w szpitalu kiedy dziecko nie chce się poddać badaniom (innym niż te u pediatry) słyszę że jedyne co mogą zrobić to skierowanie do psychiatry.. Dla mamy.. Wkurza mnie to że ludzie oczekują od tych małych istot podporządkowania i nie wstydzą się przy dzieciach krytykować ich zdaniem złego zachowania rodziców.. Kurcze.. Dziecko pierwszy raz widzi czlowieka – boi się go a ma wykonywać polecenia bo… No właśnie bo co..

Beata
Gość
Beata

To jak Panie Krzysku w takich sytuacjach reagowac, jak rozmawiac lub przekonac malucha?

Ewelina
Gość
Ewelina

ja mówiłam aj piątkę lub cześć albo że my dajemy piątkę. z jakiej paki całować kogoś kogo się nie chce pocałować albo mało lubi?!

Basia Taraszewska-Czechowska
Gość
Basia Taraszewska-Czechowska

Wydaje mi się, że bardzo ważne jest wczesniejsze przygotowanie dziecka do takiej wizyty i wytłumaczenie co lekarz będzie robił, gdzie będzie dotykał itp.

Ben
Gość
Ben

A mnie dentysta kiedyś _oszukał_ i długo nie miałem zaufania do lekarzy (w sumie to wciąż nie mam at 47). Chuśtał mi się przedni ząb na korzeniu, prawie już wyleciał. Ja sprzeciwiłem się (bardzo mocno) wyrwaniu go, jednak dentysta przekonując mnie, że „on tylko zobaczy” podstępem spowodował, że usiadłem na fotelu i otworzyłem przed nim paszczę. On zęba szybko urwał (korzonek) i ciesząc się głupio machał mi nim przed nosem. A ja naukę miałem jedną – drugi raz skur*^$&owi nie zaufam (ani innemu podobnemu mu cwaniaczkowi w białym kitlu).

Anna
Gość
Anna

Ja mialam podobnie, 15lat do dentysty nie poszlam, babka przed wyrwaniem mi zeba twordzila ze daje mi wznieczulenie, trzeba bylo standardowo odczekac z 15minut az zacznie dzialac, wiaodmo wznieczulenie bolalo jako dziecko plakalan ale bylam grzeczna i co?ta za dwie minuty spr i pyta czy czuje mowie ze tak a ta wziela i mi na sile w bolu go wyrwala… Dlugo trwala ta trauma. :/ lekarze strasznie dzieci oszukuja i to jest tez istotne lekarze tez pownni byc edukowani… Dzieci potrafia ocenic czy ich cos boli czy sie boja itd

MlodaMama
Gość
MlodaMama

Nie przekonywać, tylko zrozumieć, że maluch nie ma na to ochoty i pozwolić mu wyznaczać swoje granice.

Aleksandra Mikołajczak
Gość
Aleksandra Mikołajczak

Nie zawsze możesz mu na to pozwolić. Badanie musi być wykonane, dla jego dobra.

Docha Kozłowska
Gość
Docha Kozłowska

Prowadzisz dziecko do badania a mały mówi, że nie ma ochoty na badanie, a Ty mu mówisz – „ok, chodźmy do domu”? Serio weź to skierowanie.

Ewelina
Gość
Ewelina

Jak dla mnie to nie ma idziemy do domu bo maluch następnym razem też będzie protestować i będzie wiedział że wtedy pójdzie do domu i nie ma że przyjdziemy jutro…. ja mówiłam do synka że musimy zrobić badanie i je dzsiaj zrobimy. on może wybrać czy będzie krótko czy dlugo. a raz jedna mądra lekarka mówi do mnie prosze do niego nic nie mówić on i tak pani nie słucha. przy szczepieniu do którego synka przygotowywaam a ta pinda że mm go mocno trzyać tak juz jest że nikt nie chce szczepienia ale miałam z nią potam pogawędkę. powixizłam że… Czytaj więcej »

Nika
Gość
Nika

Nie, nie mówisz mu „ok, chodźmy do domu”, zazwyczaj pomoże proste stwierdzenie „widzę, że się boisz/coś cię niepokoi/jesteś zdenerwowany” (generalnie trzeba tu nazwać uczucie, które widzimy u dziecka, bo różne dzieci mogą czuć się różnie, równie dobrze mogą być wkurwione na rodzica, że w ogóle je tam przyprowadził, i to dziecku też trzeba nazwać), a potem najzwyczajniej w świecie zapytać dziecko, czego potrzebuje od nas w tej chwili. Wielu dzieciom to wystarczy, zwykłe zauważenie, że coś przeżywają i pozwolenie im na to. Dodatkowo zaoferowanie wsparcia w tym.

Blog Ojciec
Gość

Święta racja. Obok tego jest jeszcze „daj buziaka cioci”, jak gdyby dawanie buziaków obcym ludziom, było czymś co każdy dorosły robi na co dzień i było to najnormalniejszą rzeczą na świecie.

Ewelina
Gość
Ewelina

jak ciotki mówiły do synka i jeszcze buziak w policzek(wow dobrze ze nie w usta czy rękę) to ja mówiłam żeby dał piątkę albo cześć. bo mój to wstydzioszek, piatka to czaem za dużo.niektóre ciotki szybko schodziły na ziemie jak tak mówiłam

Beata
Gość
Beata

Jak wytlumaczyc ojcu, ktory tak wlasnie mowi do swojego dziecka, ze zle robi? Niestety, jest z tych ludzi, ktorzy uwazaja, ze wszystkie rozumy zjedli i moje uwagi ma za nic!!!

Altena
Gość
Altena

u mnie „pocałuj wujka” stało się powoli czarnym dowcipem. Moja mama potrafiła tak do mnie powiedzieć nawet kiedy bylam już po 30tce.

Ben
Gość
Ben

Było powiedzieć: „Niech wujek się sam pocałuje!” :D

Krzysztof Syrek
Gość

Zdecydowanie. Ale to kwestia dojrzałości rodzica. Albo świadomości, że obok jest nie zabawka lub przedmiot, ale drugi młodszy człowiek. Niektórzy mają mylne pojęcie zależności i odpowiedzialności. Postrzegają w ten sposób dziecko przez pryzmat pupila, za którego odpowiadam i w związku z tym musi się podporządkować moim wyobrażeniom.

Beata
Gość
Beata

Wlasnie jestem matka chlopca, ktorego ojciec tak uwaza, ze synek musi podporzadkowac sie jego wyobrazeniom, ze nie ma prawa okazywac swoich emocji w sposob niezgodny z ojca oczekiwaniami….co w takiej sytuacji robic?

Alenda
Gość
Alenda

Dwa pierwsze mówię, głupi mi i pewnie klika dni uniknę i znów będzie to samo. Ja się przestawić, żeby już zostało?

Blog Ojciec
Gość

Brać jeden dzień na raz. Jeśli wytrzymasz trzydzieści dni (badania mówią, że dwadzieścia parę, ale lepiej być pewnym :), to wyrobisz nawyk i już do niego nie wrócisz :)

Katarzyna Łukaszewska
Gość
Katarzyna Łukaszewska

Każdy z nas palnie czasem coś głupiego. Ważne zdawać sobie z tego sprawę, ja od pewnego czasu, jeśli czasem „wypalę” z czymś do mojej córci, mówię po prostu: przepraszam. I jeśli masz problem z czymś, czego wobec dziecka robić nie powinnaś, zapisz to sobie na kartce np: „Nie mówię do mojego dziecka…” lub „Nie krzyczę na swoje dziecko” i przywieś na lodówce. Dopisuj wszystkie twe nieprawidłowe zachowania w stosunku do dziecka. Warto też sobie samemu obiecać, np. wstając rano powiedzieć do siebie: „Dziś nie będę krzyczeć na swoje dziecko”. To tylko przykład, niby nic, ale zaręczam, że pomaga. Pozdrawiam.

Kasia Ziolkowska
Gość
Kasia Ziolkowska

Jeszcze dodatkowo coś czego ja nie lubię. Traktowania dzieci jak głupków. Nie rozumiejąc, że maluchy mają mechanizm ufania w każde słowo, które im się mówi. Opowiadanie głupot. Mój znajomy pokazywał ostatnio mojemu synowi, który będzie miał 3 lata w listopadzie, zdjęcie jakiejś dziwnej ryby i zaczął żartować, że to tata. Moje dziecko było przerażone i nie wiedziało o co chodzi. Zaraz opieprzyłam i poprosiłam, żeby dziecku nie wciskali do głowy takich rzeczy bo się zaraz będzie bał i martwił, że tatusiowi się coś stało! Po co narażać dziecko na takie rzeczy??? Bez sensu.

Maroki 06 (Maroki06)
Gość
Maroki 06 (Maroki06)

albo jeszcze lepiej. „rób tak więcej” albo „jeszcze więcej porozrabiaj” są istnie wnerwiające

Blog Ojciec
Gość

Takie „niewinne” żarciki, jak wielu dorosłych uważa, potrafią poważnie namieszać w głowie małemu dziecku. Tak samo straszenie. Miałem kolegę, który myślał, że jak będzie dłubał w nosie, to mu oko wypadnie. I on się tego przeraźliwie bał. Okazało się, że dużo dłubał i rodzice wymyślili „genialny” plan.

Kasia Ziolkowska
Gość
Kasia Ziolkowska

A ten kawal z nosem? ze lapiesz za nos i wystawiasz kciuk pomiedzy palcami??? Niefortunnie zrobilismy tak dziecku, bylo przerazone!!! Musialam sie tlumazyc ze to wyglupy…nie pomyslelismy..

Blog Ojciec
Gość

Ja kawału z nosem nie znam, ale znam taką sztuczkę, która się nazywa urwany palec. I skończyło się bardzo podobnie. „Zabawni” z nas rodzice :)

Izz
Gość
Izz

Mój mąż do dziś się boi, że jak myje pępek to może mu się „brzuch rozlać”. Stara dupa z niego, a teksty z dzieciństwa do dziś mu w głowie.

Katarzyna Fulek
Gość
Katarzyna Fulek

Albo „uspokoj sie bo pojde w swiat”. Za cholere nie wiedzialam gdzie jest wswiat i straszliwie sie balam kolejnego porzucenia.

Blog Ojciec
Gość

Wybacz, ale „za cholere nie wiedzialam gdzie jest wswiat” sprawiło, że parsknąłem śmiechem :) Wiem, że nie powinienem. Głupio mi.

Katarzyna Fulek
Gość
Katarzyna Fulek

Jest jeszcze – 100 razy mowie a Ty nie rozumiesz. Jesli przyjac ze to nadawca ma dostosowac przekaz do odbiorcy to slabo swiadczy o inteligencji rodzica a nie dziecka.

Alessa
Gość
Alessa

Albo: „Po śmiechu zawsze przychodzi płacz”… Ugh.

Katarzyna Trudnos
Gość
Katarzyna Trudnos

Nigdy nie rozumiałam jak można powiedzieć do dziecka tekst z serii „nierób tak bo cię cyganom oddam”- kto w ogóle coś takiego wymyślił?? Przecież takie dziecko od razu sobie pomyśli ze nie jest warte naszej miłości ,albo będzie siedziało cicho, by go nie oddano. Porażka po prostu. Kolejnym ulubionym tekstem rodziców jest ,odnoszę się tu do ocen ,czy osiągnięć w szkole: „mogło być lepiej” ,”fajnie,a jak poszło innym „. Rodzice nie zwracają uwagi ile wysiłku kosztowało to dziecko,tylko patrzą jak poszło innym, a np. nasz synek jest słaby z matmy to 3 będzie dla niego wyczynem jak dla innych 5… Czytaj więcej »

Maroki 06 (Maroki06)
Gość
Maroki 06 (Maroki06)

Szczególnie, że sami mówią „ale to ale tamto”, a potem do dzieci „nie ma żadnego ale!”

Bozena Łępa
Gość
Bozena Łępa

A właśnie- mało chwalą dzieci…Przykro wspominam to, że moja Mama nigdy mnie nie chwaliła. Chociaż bardzo starałam się na to zasłużyć, moje wysiłki były skazane na niepowodzenie. Rozsądna i uzasadniona pochwała czyni cuda. Dobrze, że dziś wielu rodziców to rozumie i stosuje.

BÚHOSHKA
Gość

Matka do 4,5 latki w szpitalu: „bądź grzeczna bo Cię tu zostawię”!! Serce mi pękło jak to usłyszałam!!! moje rozważania nad szacunkiem do dziecka: http://buhoshka.wordpress.com/2014/08/19/bo-cie-tu-zostawie-czyli-wspomnieniowo-wychowawcze-rozwazania/

Pani Fanaberia
Gość

Prawda to… Czasami trudno się powstrzymać, zwłaszcza jeśli nasi rodzice używali podobnych tekstów, jednak myślę, że warto pracować nad sobą, zwłaszcza jeśli pamiętamy jak my się fatalnie czuliśmy kiedy rodzice do nas mówili w podobny sposób.
Do tekstów z przedostatniego punktu dodałabym jeszcze „przecież nic się nie stało” i „nie przesadzaj” – dziecko nie przesadza, to są jego emocje, dla nas mogą być przesadne, ale nie należy ich umniejszać i bagatelizować.

Marek Kozłowski
Gość
Marek Kozłowski

Dodając Ciut do dyskusji, prace nad sobą można sobie przyspieszyć Treningiem Uważności – MBSR Zwanym Mindfulness. Pomaga w przebadany kliniczne sposób zminić nawykowe reakcje i stare strategie na nowe pożądane.

ellsi
Gość
ellsi

Ja mówię „kochanie słyszysz co do Ciebie mówię” (w sensie nie wiem czy mnie słucha czy jest czymś innym zaabsorbowana). Moje dziecię za to najczęściej mi odpowiada „Nie słyszę”.

Blog Ojciec
Gość

Ważne, że chociaż słyszało pytanie ;)

Justyna Bafia
Gość
Justyna Bafia

przypomniało mi się: „jak się nie uspokoisz to przyjdzie dziad i cię porwie” lub „Sprzedam cię temu czy tamtemu panu lub pani”

elewina
Gość
elewina

Kiedyś matka mojej znajomej straszyła dzieciaka, że zostawi/sprzeda go na targu. Pewnego dnia, robiąc tam zakupy, na chwilę spuściła go z oka i w zamieszaniu się zgubił. Całe szczęście znalazł go ktoś znajomy i odprowadził do domu, ale nawet nie chcę myśleć, co przeżyło to dziecko…

Blog Ojciec
Gość

Porwanie to bardzo często wykorzystywany motyw w zastraszaniu dzieci. Niestety zbyt często.

Beata Pierwszego Nie Lubię
Gość
Beata Pierwszego Nie Lubię

jeszcze ” ja się zabiję , ja się zastrzelę , krew mnie zaleje , oszszszaleje , – i ten strach w oczach dziecka , że mama gotowa jest zrobić coś sobie byle z nim nie być :(

Agata Filewicz
Gość
Agata Filewicz

Nie mówię tak do dzieci. Nie mówię też wielu innych słów, o których wiem, że zabolą. Gdybym wypowiadała je teraz to bolałyby tak samo [jeśli nie bardziej] jak 20 lat temu, kiedy sama je słyszałam.

Blog Ojciec
Gość

To jest chyba jedyna dobra rzecz, jaka płynie z używania tych słów. Że czasami dzieci postanawiają sobie, że nigdy nie zrobią swoim dzieciom tego samego.

Zuzia
Gość
Zuzia

mnie bardziej od „bo zaraz ojciec przyjdzie i zobaczysz” wkurzają teksty o duchach, potworach, dziadach itp. Dzieci mają bardzo bujną wyobraźnie i potem się tylko niepotrzebnie boją i stresują

lena
Gość
lena

a potem, jak dzieci mają lat naście, straszy się je „bo więcej nie będzie dżinsów z wranglera”. no, tylko sami najpierw te dżinsy wciskają, bo przecież dziecko Taty ubranego we wranglery nie może nosić zwykłych spodni. a potem takie dzieci w życiu dorosłym radzą sobie gorzej, nie stać ich na wranglery i noszą zwykłe dżinsy, przynosząc wstyd rodzicom. o.

em
Gość
em

„nie popisuj się”.

Gaba
Gość
Gaba

” Jak ty wygladasz ubierz sie jak ludzie”, ” z ciebie to i tak nic nie bedzie”, „a dlaczego 4 a nie 5″ ” a corka mojej kolezanki… ” , „zobaczysz Pan Bog cie ukarze” „bedziesz kiedys plakac oj bedziesz” no i pare jeszcze „kwiatkow”

Kinga
Gość
Kinga

O idiotycznych tekstach, ktorymi rodzice karmili (niektorzy pewnie dalej karmia) swoje dzieci mozna elaboraty pisac. Cale epopeje ile to nieszczesc, smutkow i plag egipskich mnie czeka w przyszlosci za „niewlasciwe” zachowanie. Choc moje „ulubione” bo najczesciej stosowane to „Bog cie ukarze”. Gdyby moj „ojciec”zyl to po latach powiedzialabym mu: masz racje ukaral mnie, po latach moge powiedziec, ze ukaral mnie okrutnie jeszcze zanim sie urodzilam – takim „ojcem”.

Hexe
Gość

„Nic się nie stało” – gdy się przewróci. No jak się nic nie stało ?! No, stało się ! Przewrócił/a się i pewnie boli/szczypie/jest zawstydzony/a.
„Powiedz dzień dobry”. Wychodzę z założenia, że dobre wychowanie – dobrym wychowaniem, ale dziecko nie rozumie dlaczego musi mówić dzień dobry komuś, kogo np. nie lubi czy nie zna. Czy my też wszystkim mówimy dzień dobry ?
„No…..Powiedz ten wierszyk !” – czyli traktowania dziecka jak małpki…

Blog Ojciec
Gość

„Powiedz dzień dobry” to i tak pikuś przy „no przytul ciocię”, kiedy chodzi o zupełnie obcą dla dziecka osobę. Przytulać obcych? Ja na to nie mam ochoty, a co dopiero małe dziecko.

disqus_s72CL8yl7w
Gość
disqus_s72CL8yl7w

a później jest wielki problem, bo dzieci nie czują się panami własnych ciał. Jeśli mam przytulać/całować ludzi na polecenie to znaczy, że moje ciało do mnie nie należy, nie ja decyduję z kim, kiedy i na czyich zasadach jestem blisko.

Beata
Gość
Beata

Jesli moge zapytac, czyli uczenie mowienia ,,dzien dobry” jest odbierane jako przymus i uwaza Pan ze nie powinno sie uczyc tego dziecka? Chodzi mi o ten konkretny przyklad,

Kamil Nowak
Gość

Powinno się pokazywać sobą dobry przykład i tłumaczyć dziecko, dlaczego tak się mówi i dlaczego powinno się tak mówić – ale jeśli dziecko akurat nie ma na to ochoty, to żadne zmuszanie go, nie przyniesie pozytywnego skutku.

Beata
Gość
Beata

No zgadzam sie ,ale to co Pan uzyl,,powiedz dzien dobry” nie uwazam za zmuszanie lecz wlasnie poniekad nauke dobrego wychowania, bo samo pokazanie nie daje efektu, musi Pan powiedziec dziecku, ze wchodzac mowimy dzien dobry :)

Hexe
Gość

Właśnie najgorsze jest to w rodzicach//dziadkach/ciociach które tak mówią, ze kompletnie nie myślą o tym czego chce dziecko. Dla mnie to wyraz braku szacunku i tyle… Jakby dziecko się odezwało do matki:” No przytul wujka” toby się matka oburzyła :D

Blog Ojciec
Gość

Pewnie by jeszcze powiedziała „Co wolno wojewodzie…” ;)

Mar
Gość
Mar

„Nie ja tobie, ale ty mi spod dupy wypadłaś” – do dziś pamiętam to mega upokorzenie.

Blog Ojciec
Gość

O rany…

dactive.pl
Gość

Klasyk „Mamo, ale reszta klasy …” – „Nie obchodzi mnie reszta!” oraz w przeciwnej sytuacji „Jasiu, nikt w Twojej klasie nie nosi takiej spodni!” etc. etc. :)

Maroki 06 (Maroki06)
Gość
Maroki 06 (Maroki06)

Logika w tym wypadku nie istnieje u rodziców. Raz „a reszta mnie nie obchodzi” a potem „co dostali inni?”

Blog Ojciec
Gość

Też mnie to zawsze irytowało. Taka podwójna moralność.

Aleksandra Lipa
Gość
Aleksandra Lipa

To się tyczy również nauczycieli. Moje „ulubione” przez całe dzieciństwo: „Zachowujesz się jak chłopak! Dziewczynce nie wypada!” i „jesteś jak XX, tylko w spódnicy” (XX – tu największy zbój w klasie). No cóż, intencje miałam dobre, tylko lecja bez gadania i siedzenie przez 45 min były dla mnie niewykonalne :>

redhead
Gość
redhead

a i ja dołączę…. były jeszcze takie teksty wywołujące poczucie winy „to ja dla Ciebie tyle a Ty co?!!! poczekaj,poczekaj jeszcze pożałujesz!!! Tobie dupe miodem smarować a Ty beszczelna za grosz wdzięczności za wszystko” potem też „proroctwa” : „jeszcze Ci życie pokaże!!! zobaczysz będziesz miała gorzej niż ja! ” lub ” „będziesz sama, nikt Cie nie zechce”!!! no i oczywiście kultowe „jesteś taka jak Twój ojciec!!! ” i dzięki temu że wiele pamiętam i gorszych tez słów i jestem świadoma ich zła nie zranie na pewno takimi lub podobnymi mojego dziecka . Amen.

Pestka
Gość
Pestka

„Nie rób tak, bo tak nie wypada”
„Nie tego od Ciebie oczekiwałam/nie tak Cię wychowałem”
„Jesteś beznadziejna/y”

Iza
Gość
Iza

Panie Kamilu, ten blog powinno się dawać do przeczytania i przemyślenia wszystkim bez wyjątku kandydatom na rodziców. Nie boi się Pan żadnych trudnych tematów, jeśli chodzi o dobro dziecka. Niestety wielu rodziców jest niereformowalnych.

Blog Ojciec
Gość

Na szczęście z każdym rokiem tych niereformowalnych jest mniej ;)

Ania
Gość
Ania

Ja słyszałam często od mamy: „…bo cię oddam do domu dziecka” albo ”Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie”…

Aneta Pawlikowska
Gość
Aneta Pawlikowska

Ten drugi tekst to w ogóle jest bez sensu – przecież to nie ma odzwierciedlenia w relacjach rodzinnych, a wojewoda to tylko stanowisko, które spełnia jakieś swoje określone obowiązku, które są inne od obowiązków „smroda”. Boże, jak ja nie lubię takich powiedzonek.

hagar
Gość
hagar

To drugie świetnie znam, niestety:((( A kto słyszał „dzieci i ryby głosu nie maja”? Do tej pory się gotuję, jak sobie przypominam te głupie tekściki. Chociaż sama ich nie powtarzam, staram się szanować dzieci i wymagam szacunku do nich od innych dorosłych, to widzę, że i tak jestem „zarażona” brakiem szacunku do nich i zachowuję się kompletnie niezgodnie z moimi przekonaniami:((( Ciężka to praca, aby nie dopuścić do głosu tej całej masy zła, jakie się dostało w dzieciństwie…

Alex Rose
Gość
Alex Rose

A gdybys mial w domu Aspergera u ktorego nic sie nie zgadza i musisz wlasciwie kontrolowac co drugi ruch Twojego dziecka bo ma calkowity brak autokontroli??? W domu z Aspergerem tekst typu „slyszysz co do Ciebie mowie?” jest bardzo potrzebny, bo na okraglo trzeba przypominac „aspergerom” aby zostali z Toba na ziemi a nie odlatywali do chmur… „Widzisz co zrobiles?” tez nie jest wcale az tak okropnym stwierdzeniem (chyba ze wrzeszczysz jak opetany)- dziecko przeciez nie zawsze zdaje sobie sprawe z tego co zrobilo i czasem potrzebuje stanowczego uswiadomienia swoich czynow. Kiedy ktos poslizgnalby sie przy mnie na lodzie to… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Na siłę próbujesz mi udowodnić, że mój tekst Ciebie dotyczy i wsadzasz mi do ust słowa, których nie wypowiedziałem. Wyluzuj.

mortycja
Gość

Musze przyznać, że nieraz zdarzało mi się straszyć moje dziecko ojcem, mówiąc np. „dobrze, dzwonię do taty i wszystko mu powiem”, ale to dlatego, że… ja jestem beznadziejnym rodzicem. Nie jestem matką biologiczną Zuzy, jestem „jedynie” jej macochą, i to w sumie od całkiem niedawna i po prostu nie jestem dobra w wychowywaniu dzieci, zwłaszcza takich, które właśnie wchodzą w okres dojrzewania. Wydaje mi się też, że to normalne, że ona ma większy szacunek do swojego taty jako do rodzica niż do mnie – ja jestem bardziej jako jej kumpela. Niestety, kumpela, która czasem musi czasem wziąć na siebie obowiązki… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Takiej sytuacji nie porównywałbym do normalnego rodzicielstwa, bo jak piszesz – oczywistym jest, że dziecko będzie miało większy szacunek do własnego rodzica. Niestety tak już będzie i ewentualna zmiana, jeśli zajdzie, to będzie to wymagało sporo czasu. Niemniej nie masz najmniejszych powodów, aby traktować się jako beznadziejnego rodzica. Po prostu wszystkiego musisz się jeszcze nauczyć :)

Kasia Mod
Gość
Kasia Mod

Cudny blog, piękne teksty! Mam pytanie – poradźcie co mówić do 1,5 rocznego dziecka które jest bardzo nieśmiałe. Nie chcę mówić „Nie wstydź się”, bo przecież ma prawo. Ludzie z kolei na ulicy mówią mu „Ale wstydliwy”, „Ale się wstydzi”, wtedy staram się tłumaczyć ludziom, że nie wstydzi się tylko nie zna Pani / Pana. Ale naprawdę sama nie wiem co mówić synkowi, jak go pocieszyć w tych chwilach kiedy tak bardzo się wstydzi. Mówię mu, że nic złego się nie dzieje i że jak będzie gotowy to może wyjść za moich nóg. Poradź coś Ojciec ;)

bbbbbbbbbbbbbb
Gość
bbbbbbbbbbbbbb

Moja córka, obecnie ośmioletnia też była bardzo wstydliwa. Gdy nie chciała z kimś rozmawiać wtulała się mocno we mnie i po prostu się nie odzywała. Wtedy zaczynały się komentarze typu :”ale dzikus”, „ale wstydzioch”, „jaka nieśmiała”. Dzisiaj już nie ma z tym problemu ale w nowym otoczeniu, pośród ludzi których nie zna czuje się nie pewnie i często rezygnuje z rzeczy, na które ma ochotę. Widzę po jej zachowaniu „że chciałaby ale…” Teraz mogę jedynie żałować, że w tamtym okresie nie potrafiłam jej pomóc ale teraz staram się wspierać ją we wszystkim co przynosi nam wielką radość.

Kamil Nowak
Gość

U 4 latka bycie wstydliwym w towarzystwie nowych osób, to jest norma, a co dopiero gdy mówimy o 1,5 rocznym dziecku :) Nie widzę więc żadnego powodu, żeby się tłumaczyć :) A co do tego, co mówisz dziecku, to moim zdaniem jest to bardzo dobre rozwiązanie i nic zmieniać nie musisz :)

Wiki
Gość
Wiki

75 % rodziców to debile, przykro to obserwować! Brakuje im kompetencji wychowawczych. Nie znają podstaw psychologii, pedagogiki, nikt ich nie uczy nigdzie jak działa mózg dziecka, co to jest empatia, co to są emocje i dlaczego wszystkie są ważne, jak sobie z nimi radzić… Nie rozumieją jak przebiega rozwój psychomotoryczny dziecka, i nie wiedzą, że wiele zachowań i elementów życia, za które oni chcą to dziecko ukarać bądź skrzyczeć, jest normalna i potrzebna, np lęk separacyjny, lęk przed obcymi, skakanie po łóżku, gdy dziecku nie dano się wyszaleć np na dworze, itp.. Wulgarni, nie umiejący współczuć, wczuć się w małą… Czytaj więcej »

Doryda
Gość
Doryda

Co do tych dystrakcji i odwracania uwagi dziecka od bólu przy skaleczeniu czy upadku – co w tym takiego złego? Mam trójkę siostrzeńców i sama często, gdy któreś upadło i zaczynało przeraźliwy płacz to mówiłam „O, dziurę zrobiłeś/zrobiłaś w podłodze/chodniku/czymś tam jeszcze innym)”. Dziecko się wtedy uspokajało bo zajęło się szukaniem tej wyimaginowanej dziury. Jak dla mnie było to jak najbardziej na pozytyw – dziecko uczyło się że małe stłuczenie czy otarcie to jeszcze nie koniec świata. Za mojego dzieciństwa rodzina też mi tak mówiła i jakoś nie czuję się przez to skrzywdzona…

Annaaaaaa
Gość
Annaaaaaa

Dlaczego oceniasz wszystkich rodziców i wyzywasz ich od debili? Dla Twojej wiadomości – nie istnieją kompetentni rodzice albo kompetencje rodzicielskie bo nie ma szkół ani studiów rodzicielskich. Nie każdy rodzic (jak najwyraźniej Ty) skończył studia pedagogiczne, większość niestety uczy się na internetowych publikacjach (jak ten blog) oraz na własnych błędach. Jestem świadomym rodzicem, wiem co nieco o psychologii, empatii, asertywności itp, czytam i świadomie poszukuję wiedzy na temat dobrego wychowania, bez przemocy, ale wciąż uważam, że daleko mi do ideału i niestety raczej nigdy go nie osiągnę -po pierwsze nikt nigdzie tego nie uczy a po drugie rodzic też niestety… Czytaj więcej »

o chlopcu I
Gość
o chlopcu I

Zaraz stąd wyjdę i będziecie sobie radzić sami ( do męża i syna ) albo zaraz sobie gdzieś pójdę …. Wiem, ze moje dziecko bardzo przezywa te słowa a mimo to czasami w nerwach tak gadam od rzeczy .. Bo czy tylko ja ” gadam zeby gadać ” ? Tak bezmyślnie, z automatu … No i przekleństwa :(

Tedi
Gość

Mnie strasznie wkurza „bądź grzeczny”. Niestety czasami i ja powiem coś głupiego (przyzwyczajeń jednak nie da się ot tak pozbyć), ale zawsze wtedy przepraszam.

Aneta Pawlikowska
Gość
Aneta Pawlikowska

O tak, moje ulubione. A potem jako dziecko zastanawiaj się, co to w ogóle znaczy „być grzecznym”, co konkretnie zrobiło się źle… Do tej pory tego nie wiem, bo to zawsze zależy od intencji mówiącego.

Magda Lisiakiewicz
Gość
Magda Lisiakiewicz

ojej.. w podobym klimacie pisałam ostatnio. http://malinscy.blogspot.com/2015/09/mow-dziecko-sucha.html Ja się łapię na „to moje ostatnie ostrzeżenie”

Marcysia
Gość
Marcysia

tata wchodzi z dwójką dzieci (ok 3 i 4 lata) do baru z zapiekankami i tekst „co się mówi?” (2 razy, do każdego dziecka z osobna) a sam gęby nie otworzył, żeby powiedzieć ‚dzień dobry’, albo „nie mówi się ‚co’ tylko ‚proszę’ „(prawda jest taka, że jeśli rodzice mówią ‚proszę’ lub ‚słucham’ to nie ma szans, żeby dziecko mówiło ‚co’)

kw
Gość
kw

Sic!

trackback

[…] Dwa pierwsze artykuły są o tym, jakich słów i zwrotów nie używać mówiąc do dzieci (cześć I i część II) i z nimi zgadzam się w 100%. Dopełnia je dla równowagi lista rzeczy, które […]

Annaaaaaa
Gość
Annaaaaaa

„w obecnych czasach na szacunek trzeba sobie zapracować” Nie do końca mogę się zgodzić z tym zdaniem. Moim zdaniem powinniśmy uczyć dzieci, że szacunek należy się każdej żywej istocie, czy to ludziom czy zwierzętom, czy rówieśnikowi, czy rodzicowi czy osobie starszej. Chodzi mi tu o poszanowanie praw i traktowanie jako równego. Czy nowo poznanej osoby dziecko może nie szanować bo jeszcze nie zasłużyła na to? Czy idąc do parku z dzieckiem powiemy mu, że nie musi szanować ptaka na drzewie bo na to nie zasłużył i może np. rzucić w niego kamieniem? Co innego jest z autorytetem i posłuchem –… Czytaj więcej »

Teresa
Gość
Teresa

Ja pamiętam z jakiejś książki cytat: „Wiek nie jest zasługą, jest prawem natury” i do dzisiaj się z tym zgadzam a co za tym idzie uważam, że nie każdego muszę szanować. Ludzi , którzy wg mojego katalogu wartości na szacunek nie zasługują staram się po prostu unikać.

Kamil Nowak
Gość

Tak, w pełni się zgadzam. Chodziło mi raczej o to, aby ślepo nie wierzyć w autorytety, tytuły naukowe itp., a nie o to, aby nie szanować drugiego człowieka. Tekst napisany dość dawno, stąd taki jeszcze niedokładny język :)

Lukasz
Gość

Taaa.

Joan
Gość
Joan

Mnie zawsze „śmieszyły” teksty gdy np dziecko się przewroci przywali głową i zaczyna płakać i rodzic mówi ” i po co to zrobiłeś?!” Od razu mam ochotę odpowiedzieć za to dziecko…”po jajco! Lubię przywalic głową w chodnik”…

Kamil Nowak
Gość

Z jednej strony aż się zaśmiałem, z drugiej strony niewiele w tym jest do śmiechu…