Musimy zamordować wszystkie święte krowy

Bo inaczej nasrają nam w całym naszym życiu.

16188457397_95f9d776c4_h

Rodzina jest najważniejsza?

Po poniedziałkowym tekście o tym jak radzić sobie z dziadkami, zatrważająca ilość osób stwierdziła, że dziadkowie jacy by nie byli, to dziecko powinno mieć z nimi kontakt. Bo rodzina, bo więzi krwi, bo coś tam jeszcze. Czyli nawet jeśli są pijusami i co drugie słowo wrzucają siarczystą kurwę, to kontakt powinien być, a my nie powinniśmy stać na drodze pomiędzy dzieckiem i dziadkiem. Usłyszałem nawet, że „dziadkowie też mają swoje prawa i szacunek im się należy z definicji”.

Nie wiem jak inni, ale ja osobiście nie mam żadnego szacunku do takich świętych krów, które uważają, że mogą robić wszystko co się im żywnie podoba, jednocześnie nie biorąc za nic odpowiedzialności.

Autorytety

Oczywiście jestem w stanie zrozumieć skąd bierze się takie trochę służalcze podejście. Pochodzi ono z czasów, w których zostaliśmy wychowani. Czasów, w których istniało coś takiego jak szacunek dla autorytetów. „Szanuj ojca swego i matkę swoją” wpajano nam od najmłodszego. Szanuj swoją rodzinę, szanuj sąsiadów, szanuj nauczycieli. Nie miało znaczenia jakimi byli ludźmi. Szacunek się należał z zasady. I tak niektórzy z nas szanowali ludzi, którzy ich bili, którzy nimi pomiatali i którzy nigdy nie pomyśleli o tym, że szacunek powinien być obustronny.

Chcesz szacunku?

Na szczęście czasy tego ciemnogrodu powoli mijają i ludzie zaczynają rozumieć, że na szacunek, niezależnie od naszej pozycji, trzeba sobie zapracować. Nie ma znaczenia czy jesteśmy rodzicem, dziadkiem, nauczycielem czy nawet prezydentem. Na szacunek trzeba zapracować i basta! Jeśli chcemy coś otrzymać, to musimy sami coś dać najpierw. Chcemy szacunku? Zacznijmy szanować innych. To naprawdę jest takie proste. Nawet wymyślny tytuł przed nazwiskiem nie wystarczy, aby otrzymać szacunek, jeśli w rzeczywistości jesteśmy zwyczajnym dupkiem.

Nic nie musimy

Dlatego nie zgodzę się, że jako rodzice musimy utrzymywać kontakt z dziadkami, którzy dają dzieciom zły przykład. Nie zgodzę się, że musimy utrzymywać kontakt z dziadkami, którzy przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie niszczą więź między rodzicem i dzieckiem. Nie zgodzę się też na to, aby usilnie walczyć o to, aby takie spotkania miały miejsce, jeśli druga strona nie wykazuje najmniejszej nawet woli współpracy. Szkoda nerwów.

Oczywiście dziadkowie tutaj to tylko przykład – dotyczy to tak samo wujków, cioć, kuzynostwa i całej dalszej rodziny. 

Mój świat, na moich zasadach

Mam tylko jedno życie. I lada chwila znajdę się w jego połowie. Dlatego nie mam czasu, ani chęci marnować mojego życia na osoby, które nie są tego warte. Toksyczny człowiek noszący koronę lub nawet papieską czapkę dalej pozostaje toksycznym człowiekiem, a ja takich ludzi w moim świecie zwyczajnie utylizuję (metaforycznie oczywiście :). Nawet jeśli są ze mną złączeni krwią. Na szczęście nie było ich zbyt wielu, ale jednak byli. Geny to dla mnie ledwie sugestia tego, z jakimi ludźmi powinienem utrzymywać bliskie stosunki. Dlatego też nie dajcie sobie wmówić, że coś musicie, bądź że jesteście coś komuś winni, tylko dlatego, że znajdujecie się w tym samym drzewie genealogicznym. Jedyne co musicie, to zająć się sobą i swoją rodziną. A jak ją zdefiniujecie, to zależy już tylko od was.

Prawa do zdjęcia należą do Micolo.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

23
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Blog OjciecSabina GattiTatadlaMariannyMonika KucharskaMatka Debiutująca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Betula
Gość
Betula

Ha! Wreszcie ktoś powiedział to, co ja czuję! Moja mama była przekonana, że powinniśmy za wszelką cenę mieć kontakt z dziadkami (rodzicami taty) po tym, jak rodzice się rozwiedli-i zapłaciła tę cenę naprawdę wysoką (nasłuchała się od dziadków wielu przykrych rzeczy, oraz dostała kilka propozycji pomocy, które okazały się totalnie bez pokrycia już po tym, jak podjęła na ich podstawie pewne decyzje…), ale kontakt mieliśmy. Co roku męczyliśmy się z nimi przez jakąś część wakacji i kilka weekendów-bo obie strony uważały, że tak trzeba. Po czym, jak mój młodszy brat ukończył lat 18, mama odpuściła sobie kontakty z dziadkami-a my… Czytaj więcej »

Dola
Gość
Dola

U mnie było tak, że dopóki mój partner nie znalazł sobie innej jego rodzice byli super dziadkami, po jakiś czasie po prostu olali, mały zniósł to fatalnie, ciągle o nich pytał, błagał byśmy do nich jechali, oni nie dzwonili, przestali się interesować, próbowałam zapraszać, tłumaczyłam, że dla mnie nadal są dziadkami dla małego i, że w każdej chwili mogą do niego wpaść. Od 2 lat nie byli nawet odwiedzić go w urodziny,

Monika Kucharska
Gość
Monika Kucharska

Mam podobnie. Starałam się by dziecko miało kontakt z ojcem i dziadkami. Przychodzą raz na rok. Nie dzwonią, nie pytają co u Małego. Kontakty są u mnie ale oni chcieliby zabierać synka do siebie. Myślą ze jest starszy to będzie chciał iść. Ale on nie chce tym bardziej beze mnie. Jak zrobiłam remont to nagle zjawiła się cała rodzina. Aż śmieszne to jest i smutne zarazem bo jakże nieszesliwy jest taki człowiek który na własne życzenie tyle traci…

Dola
Gość
Dola

Ja naprawdę starałam się ich zrozumieć, że im głupio w tej sytuacji, że ich syn jest frajerem i zrezygnował z rodziny na rzecz młodszej spódniczki… Ale nie będę narażać na nic syna, już nie raz niedoszła teściowa dzwoniła, że przyjeżdża, syn czekał, sprzątał zabawki i nie zjawiała się, potem nawet nie dzwoniła z przeprosinami, że coś jej wypadło. Widzisz, a moi nawet nie proponują, że zabraliby go do siebie. Olali totalnie, przecież mają słodką wnusię, jak na święta dzwoniłam podziękować za prezenty, które w ogóle nie były trafione i leżą w szafie, bo nie wiedzą co on lubi, to mały… Czytaj więcej »

Monika Kucharska
Gość
Monika Kucharska

Przez rok sie nie potrafią odzywać choć mieszkają w tym samym mieście 15minut drogi na pieszo. Żal po prostu. Syn nawet chyba nie poznaje babci na ulicy. Mowa o tym by ktokolwiek zadzwonił na urodziny czy przyszedł na dzień dziecka :-( Oni chcą go wziąć do siebie beze mnie a nie dbają o żadną więź. Jak niedoszla tesciowa sie przeprowadzila to nas zaprosila nawet. Potem juz ani razu nie zadzwonila czy przyjdziemy. Ja sie nie wychylam. Nie to nie. Ale pretensje oczywiscie są nie wiadomo o co. Na to by dziecko poszło do dziadków beze mnie się nie zgodzę bo… Czytaj więcej »

www.kilkuetatowamama.com
Gość
www.kilkuetatowamama.com

Hmm.. Wg mnie jest roznica mdzy marginesem spolecznym (pijacy, krzyczacy, bijacy, itd) a mdzy ludzmi, ktorzy byc moze lamia moje zasady, ale nie robia tego w sposob intencjonalny. Moze nie potrafia zrozumiec dlaczego tak jest, moze nie chca zrozumiec. Ale od tego jest rozmowa, szczera. Rozumiem ze jest ona trudna bo nasze spoleczenstwo nie jest w stanie rozmawiac na niekomfortowe tematy. Ale zanim odetniemy sie od bliskich chyba jednak warto podjac trud wytlumaczenia o co nam chodzi. Ja jako matka tez stawiam dobro Dzieci ponad wszystko i potrafie powiedziec jak mi sie cos nie spodoba. Byc moze nie trafilam na… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Takie całkowite odcięcie się powinno nastąpić dopiero w ostateczności. Wtedy, gdy wykorzystaliśmy już wszystkie dostępne możliwości czyli przede wszystkim rozmowę i próby współpracy. I dopiero jak widzimy, że to nie ma sensu, to możemy rozważyć najbardziej ekstremalne rozwiązanie…

Matka Debiutująca
Gość

I znowu się z tobą zgadzam :) W poprzednim tekście, i komentarzach chyba też, aż takie drastyczne przykłady nie były podane stąd takie a nie inne moje wypowiedzi (tak, poczułam się trochę wywołana do odpowiedzi, choćby nieświadomie). Co do samej teorii szacunku – zgadzam z Blog Ojcem – na to trzeba sobie zapracować. Poprzednie pokolenie natomiast wpajało nam zbyt często zasadę „Szanuj mnie gówniarzu, bo jestem twoim ojcem/matką/dziadkiem/księdzem/nauczycielem”.

Blog Ojciec
Gość

Niektóre komentarze musiałem usunąć.

Matka Debiutująca
Gość

Tak z ciekawości tylko zapytam – były z aż takimi ciężkimi przykładami?

Blog Ojciec
Gość

Przykładów, aż tak ciężkich nie było, ale było podejście, że nie ma nic co mógłby zrobić dziadek lub babcia, co mogłoby ograniczyć ich przywileje, bo im się należą.

Sabina Gatti
Gość
Sabina Gatti

a dlaczego usuwasz komentarze? ja bym nie usuwała

Blog Ojciec
Gość

W regulaminie jest parę powodów, dla których usuwam komentarze, ale w zasadzie wszystkie można streścić w tym, że chwasty trzeba plewić ;)

calareszta.pl
Gość

Ja się pod tym podpisuję i również robię takie czystki. Niestety zmuszona byłam w najbliższej rodzinie. Ktoś kto jest skrajnienieodpowiedzialny nie może mieć kontaktu z moimi dziećmi, bo naraża je na niebezpieczeństwo. Tyle w temacie, drugiej szansy nie ma, bo może skończyć się tragicznie.

Monika Kucharska
Gość
Monika Kucharska

Mam podobne odczucia. Jeżeli doszło do naruszenia dobra dziecka to nie ma się co patyczkowac. Są granice których dziadkowie (i nie tylko!) nie mogą przekraczać.

ja
Gość
ja

Trafiłam tutaj przez przypadek! Ale kocham cie za ten tekst! Od bardzo dawna nie przeczytałam tak mądrych słów!!! Walczę o jak najmniejsze kontakty mojego dziecka z dziadkami! I jestem bardzo zle odbierana w rodzinie… Tekst sobie wydrukuje i codziennie będę go czytać i sobie robisz dobrze, robisz to z miłości do swojego dziecka….

TatadlaMarianny
Gość

Zapytam przekornie: Zmieniać otoczenie nie zmieniając się samemu? Może to my jesteśmy Ci toksyczni? Utylizować?

Blog Ojciec
Gość

Czasami, żeby zmienić się samemu, musimy najpierw pozbyć się zbędnego balastu.

TatadlaMarianny
Gość

Jeśli problemy widzimy na zewnątrz zmiana jest raczej wątpliwa ;)

Blog Ojciec
Gość

Czasami problemy są na zewnątrz. Bo toksyczne osoby to jest realny problem. I zmiana wewnętrzna nie pomoże nam, jeśli dalej będziemy mieszkać z nimi pod jednym dachem czy pracować w tym samym biurze.

TatadlaMarianny
Gość

Z jednej strony to jest jakaś strategia. Strategia ucieczki ;) Ja mierzę się z problemami. To nadaje sens wewnętrznej przemianie. Ucieczka nie wymaga wysiłku. To droga na skróty. Takie jest moje skromne zdanie.

Blog Ojciec
Gość

Ja natomiast uważam, że mądrością jest wybieranie swoich walk i odpuszczanie tych, które nie są warte naszego czasu.

Sabina Gatti
Gość
Sabina Gatti

…”Dlatego też nie dajcie sobie wmówić, że coś musicie, bądź że jesteście coś komuś winni, tylko dlatego, że znajdujecie się w tym samym drzewie genealogicznym. Jedyne co musicie, to zająć się sobą i swoją rodziną. A jak ją zdefiniujecie, to zależy już tylko od was…” ———- dokładnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Super tekst a przede wszystkim do tych chorych rodzinnych relacji.