Jesteś „antyszczepionkowcem”? Jesteś zagrożeniem

A zagrożenia powinno się eliminować.

Zanim przejdziesz dalej, polecam również znacznie bardziej podparty solidnymi źródłami i znacznie mniej emocjonalny wpis Czy szczepić dziecko? 35 najbardziej popularnych mitów na temat szczepień.

Czasami trzeba się postawić

Uważam, że czasami trzeba zająć stanowisko i walczyć w to, w co się wierzy, jeśli to może komuś pomóc. A walka z antyszczepionkowcami jest dokładnie tym i dlatego też powstał ten tekst.

Chciałbym też mieć jasność, że za każdym razem, gdy w tym tekście odnoszę się do antyszczepionkowców, to nie mam na myśli ludzi, którzy są sceptyczni w stosunku do szczepionek i trochę się ich boją, ale rozumieją ich sens. Zdrowy rozsądek, szczególnie w dziedzinach, na których się nie znamy zbyt dobrze, to nie jest nic złego. Dlatego ja do tych ludzi nic nie mam. Ja w tym tekście uderzam do ludzi, którzy wierzą w to, że wszyscy lekarze się sprzedali obrzydliwie bogatym korporacjom, które nie mają skrupułów i w jedną słuszną medycynę alternatywną (albo inny napar z pestek). Przejdźmy zatem do sedna.

Trzy cechy antyszczepionkowców:

1. Żyją w rozwiniętym społeczeństwie,

2. Mają krótką pamięć,

3. Wierzą, że są jednoosobową grupą reprezentatywną.

Skąd takie wnioski?

Widzicie: żadna osoba, która żyje na co dzień z chorobami takimi jak polio czy tężec noworodkowy i która spojrzy na dane z ostatnich dziesięciu lat w obszarach tymi chorobami dotkniętymi, nie będzie „rozważała” przyjęcia szczepionki (chyba, że wchodzą względy na przykład religijne, ale nie mnie je komentować). Dla tych ludzi to jest zwyczajne być albo nie być.

Żeby nie być gołosłownym: 500.000 uratowanych istnień dzięki szczepionkom na tężec w ciągu ostatnich 10 lat, w 17 krajach (źródło). Z drugiej strony, gdy w Nigerii zaprzestano szczepień na polio (ze względów religijnych), to ta choroba pojawiła się w ciągu zaledwie kilku miesięcy w aż dwunastu krajach leżących w pobliżu i wszystkie szczepy tej choroby mają źródło właśnie w Nigerii (tak było w 2012, na szczęście obecnie udało się już całkowicie powstrzymać rozwój tej choroby w tym kraju – źródło).

Stąd też wniosek o tym, że antyszczepionkowcy żyją w rozwiniętym społeczeństwie i mają krótką pamięć. Oni nawet nie wiedzą czym są te choroby, przed którymi się bronimy, więc je lekceważą. Czy to już głupota czy jeszcze lekkomyślność, pozwolę ocenić każdemu samodzielnie.

Czy antyszczepionkowcy są jednoosobową grupą reprezentatywną?

Nie wiem, ale bardzo często mam takie wrażenie, gdy z nimi rozmawiam. Każdy z którym rozmawiałem uważa, że skoro u dziecka-szwagra-teścia-kierowcy taksówki, którą jechaliśmy dwa lata temu razy, wystąpiły NOP (Niepożądane Odczyny Poszczepienne), to znaczy, że szczepionki są złe.

Tymczasem powinniśmy wszyscy pamiętać i to nie tylko w dyskusji o szczepionkach: Nie jesteśmy jednoosobowymi grupami reprezentywnymi (zdecydowanie polecam przeczytać). To, że usłyszeliśmy o czymś, nie znaczy, że to się wydarzyło, to raz. Dwa, sam fakt, że się przydarzyło jednej osobie, nie oznacza, że to czeka wszystkich.

W końcu czy jeśli usłyszymy, że ktoś zmarł w szpitalu, to przestaniemy odwiedzać szpitale?

I to nie jest tak, że się nabijam z tych ludzi – antyszczepionkowcy sami to potwierdzają.

Sprawdźcie sami chociażby profil Reakcja mojego dziecka na szczepienie. Jest tam kilka takich chwytających za serce historii. I pierwsze moje wrażenie było: „kurcze, rzeczywiście nie wygląda to najlepiej”. Jednak, gdy przyjrzymy się tematowi bliżej to przecież niemal każda z historii tam opisanych jest przez „jakiegoś człowieka”, „znajomego znajomego znajomego” albo „jakąś mamę z forum”. Nie mówiąc już o tym, że zdecydowana większość tych historii jest sprzed pięciu, dziesięciu czy dwudziestu lat, a część została dawno obalona (w sensie, że te historie nigdy nie miały miejsca). A oni i tak rok po roku je mielą, tylko po to, aby wzbudzić zupełnie niepotrzebne emocje.

Strony, które są polecane jako źródła wyglądają jakby robił je 20 lat temu pierwszoklasista w html’u, a same „badania” są zwykle starsze ode mnie. Brak u tych ludzi sensownych wniosków, dogłębnej analizy i co ważniejsze: dopuszczania do siebie myśli, że może jesteśmy w błędzie (ja takie myślenie dopuszczam i jak tylko szkodliwość szczepień zostanie potwierdzona w jakikolwiek sensowny sposób, to na pewno się temu przyjrzę).

Niestety wątpliwości to jest cecha, której przeciwnicy szczepionek nie posiadają. Oni są przecież nieomylni. Oni wiedzą już wszystko. A że w swojej retoryce używają głównie emocji, straszenia śmiercią, czaszek i paru głodnych haseł, to przecież tylko świadczy o ich dojrzałości, prawda?

Jednak to nie było najgorsze co zrobili na tym fanpage

Wiecie co było największym skurwysyństwem ze strony administratorów powyższego fanpage (nazwałbym to łagodniej, ale to naprawdę było skurwysyństwo)?

Stwierdzenie, że Martyna Wojciechowska jest chora, bo brała szczepionki przed wyprawami. I nie chodzi tutaj już tylko o to, że uważam Panią Martynę za jedną z najbardziej wartościowych osób, jakimi Polska miała okazję się pochwalić (i korzystając z okazji, chciałbym jej życzyć szybkiego powrotu do zdrowia). Chodzi tylko o to, żebyście mieli okazję przyjrzeć się temu, jak bardzo antyszczepionkowcy potrafią się upodlić – jak bardzo potrafią się odczłowieczyć, aby tylko ugrać swoje. Gardzę takimi ludźmi. Szczerze nimi gardzę.

Tak samo się czułem, gdy rodzice dziewczynki, która pojawiła się na tym świecie tylko dzięki nowoczesnej medycynie umieścili to zdjęcie w Internecie:

IVF-baby-facebook

A antyszczepionkowcy użyli go z podpisem informującym, że dziewczynka ta zmarła przez szczepionki. No jak bardzo trzeba mieć nawalone w głowie? Jak bardzo trzeba się zeszmacić?

Niemniej, gdybym był egoistą, to miałbym tych wszystkich ludzi gdzieś

Co by mnie obchodziło to, że gdzieś tam są jacyś ludzie, którzy zagrażają innym ludziom? Ja jestem zaszczepiony – moje dzieci również – mnie osobiście więc problem ewentualnego braku zbiorowej odporności nie dotyczy.

Niemniej w przeciwieństwie do antyszczepionkowców, ja egoistą nie jestem. Tym bardziej, że znam osobiście kilkoro dzieci, które z takich czy innych powodów nie mogły być zaszczepione (były szczepione później lub tylko na część chorób, ze względu na niską odporność organizmu). Nie rozumiem jak można świadomie narażać je na niebezpieczeństwo. Szczególnie, że te dzieci nie tylko często nie mogą się zaszczepić, ale jeśli już zachorują to ewentualną chorobę będą przechodzić znacznie ciężej. Właśnie dlatego potrzebują zbiorowej odporności, którą antyszczepionkowcy próbują rozbić, bo „gdzieś tam kiedyś coś usłyszeli od kogoś, ale to w pełni sprawdzona informacja, bo była w takim jednym mailu, który jakiś szaman vodoo wysłał do swojego psa”.

Moje zdanie w takiej sytuacji jest jasne: Chcą się zachowywać jak jaskiniowcy? Niech wracają do jaskiń. Tam to dopiero będzie eko, wege i w ogóle. Ciekawi mnie tylko co zrobią, jak dowiedzą się, że neandertalczycy też mieli nowotwory (źródło). Ba, nawet dinozaury miały nowotwory (źródło). Ciekawe jak to się ma to tych wszystkich cudownych uzdrowicieli, którzy wszystkie nowotwory zrzucają na barki tego „jak teraz żyjemy” i zachęcają do powrotu do natury? W końcu bardziej naturalnie niż neandertalczycy to się już chyba nie da, prawda?

Spójrzmy kogo jeszcze mamy za przeciwników szczepień?

Terlikowskich? Tych samych, którzy zalecali Angelinie Jolie, amputację mózgu? W odpowiedzi na jej operację piersi, która miała ją uchronić przed rakiem?

Samozwańczych lekarzy, z których większość nawet nie była na studiach i nigdy żadnych poważnych badań nigdy nie przeprowadzała? A jeśli już przeprowadzała, to pojawiały się setki wątpliwości co do metodologii?

Lekarzy homeopatów? Szamanów? Bioenergoterapeutów? Ludzi leczących pestkami?

Jak was ząb boli to też idziecie się leczyć do pustelników?

„Nie ma znacznie jak pięknie brzmi twoja teoria, nie ma znaczenia jak inteligentny jesteś. Jeśli nie ma ona odzwierciedlenia w badaniach, to jest błędna.” Richard P. Feynman

Kogo jeszcze mamy, kto popiera ten ruch?

Ludzi, z których zdecydowana większość nie ma zielonego pojęcia na temat tego, jak się przeprowadza jakiekolwiek badania naukowe? Nie ma pojęcia przez ile rąk one muszą przejść, ani ile opinii musi zostać wydanych, aby w ogóle ujrzały światło dzienne? Ludzi, którzy myślą, że wystarczy zapłacić paru osobom, aby nagle cały świat nas kochał?

Zresztą czemu się tu dziwić, skoro większość z tych ludzi nawet się na statystyce nie zna i nie rozumie, że przy odpowiednio dużej grupie badawczej jest w pełni prawdopodobne przypadkowe wystąpienie autyzmu u dziecka, które zostało niedawno zaszczepione. Dokładnie tak samo jak jest prawdopodobne, że takie dziecko zginie niedługo po szczepieniu w wypadku samochodowym albo zadławi się cukierkiem. Chcemy zacząć szukać połączeń również między tymi wydarzeniami? „Nie szczep dziecka, bo przejedzie go samochód”?

Zawsze mnie też zastanawia: dlaczego mielibyśmy nie wierzyć PRAWDZIWYM lekarzom?

Czemu nie wierzyć ludziom, którzy poświecili swoje życie służbie drugiemu człowiekowi? Ja wiem, że ta służba nie zawsze wygląda tak jak to sobie wyobrażamy, ale jednak oni w większości chcą dobrze. Chcą pomagać.

Zresztą spójrzmy bliżej, nie na odległych lekarzy, których nie znamy, ale na osoby, które część internautów zna i spora część z nich im ufa:

Weźmy taką Hafiję. Zapieprza jak mało kto, aby kobiety były świadome swoich praw dotyczących karmienia piersią i wszystkich zalet z tym związanych – nawet fundację założyła, aby to promować. I tysiące osób jej wierzą. Ale jak napisze, że karmienie piersią nie zastępuje szczepień, to nagle się sprzedała firmom farmaceutycznym. Myślicie, że firmy od sztucznych mieszanki nie miałyby pieniędzy na takie samo działanie? Jeszcze paradoksalnie jak Agata powołuje się na WHO przy karmieniu piersią to wszyscy biją brawo, a jak powołuje się na WHO przy szczepieniach, to nagle WHO też jest sprzedajne.

Podobnie dziewczyny z Mataja. Spędzają długie godziny, żeby sprawdzić wszystkie dane i badania i na nich oprzeć swoje artykuły. Świetne źródło wiedzy na temat dziecięcego rozwoju, jedno z najlepszych jakie znam. Niestety też się sprzedały firmom farmaceutycznym, bo zalecają szczepionki.

Jest też Dawid, który został właśnie nominowany (i słusznie, bo naprawdę daje radę) do nagrody Najlepszego Popularyzatora Nauki w 2015 roku. Między wieloma swoimi odcinkami, nakręcił też jeden o szczepionkach. Dużo faktów. Bardzo celnie.

Zresztą jak się okazało niedawno, nawet ja się sprzedałem robiąc akcję z UNICEF (klik). Teraz pewnie zresztą drugi raz, pisząc ten tekst (tylko jeszcze nikt tego nie napisał, więc pewny nie jestem). Szkoda tylko, że o tym nie wiedziałem, bo może wtedy wziąłbym za to jakieś pieniądze.

Jak można być tak naiwnym, żeby wierzyć, że każdy się sprzedał? I to jeszcze firmom farmaceutycznym?

Czy ktoś naprawdę ma lekarzy za skończonych idiotów? Jeśli już mieliby się sprzedać, to co za kretyn wybrałby szczepionki jako kierunek, na którym najwięcej da się zarobić? Przecież ich obroty to jest ułamek kwoty, którą zarabiają koncerny tytoniowe. Albo takie fastfoody na przykład. To tam jest prawdziwa forsa! Tymczasem co słyszymy? Przetworzone mięso jest złe. Papierosy są złe. Nawet czerwone mięso jest złe (widocznie farmerzy też nie mają tyle kasy, co farmaceuci).

Czy naprawdę ktokolwiek jeszcze wierzy, że we wszystkich tych badaniach dotyczących mięsa czy tytoniu mamy uczciwych lekarzy i naukowców, a gdy przychodzi temat szczepionek, to wszyscy nagle kłamią? Bo ktoś ich kupił?

To nie proszczepionkowcy zarabiają grubą kasę. To antyszczepionkowcy.

Jedyny przypadek łapówki związanej ze szczepieniami, o którym ja słyszałem dotyczył Andrew Wakefield, którego badania miały wykazać związek szczepionek i autyzmu. Otóż przyjął on łapówki od firm prawniczych przygotowujących pozwy przeciw producentom szczepień. A później wyleciał z firmy, bo oszukiwał przy swoich badaniach i jego etyka była bardzo… nazwijmy to… elastyczna.

Dalej idąc, można znaleźć setki szarlatanów (jak np. Jerzy Zięba), którzy tworzą całe kulty wokół swojej osoby i wokół swoich alternatywnych metod leczenia. Płatne spotkania, płatne szkolenia, płatne wystąpienia, sprzedaż książek.

„Opowiadamy bzdury, krzywdzimy ludzi, ale sprzedaż się kręci, więc gdzie jest problem? Etyka? Moralność? Potwierdzenie naukowe moich twierdzeń?! Pierwsze słyszę. To pewnie jakieś rzeczy dla prawdziwych lekarzy.”

Przecież leczenie pestkami jest najlepsze! I lewoskrętną witaminą C (polecam w tym temacie Pogromców Reklam Farmaceutycznych). Bo w końcu jak za tabletkę wartą parę złotych, zapłacimy ich dziesięć razy więcej, to ona musi zadziałać. To nie mogłoby być oszustwo!

Naprawdę dalej chcecie rozmawiać o tym kto się sprzedał?

No i każdy 1$ zainwestowany w szczepionki, zaoszczędza 44$ na przyszłym leczeniu (źródło), więc najlepszego „biznesu” to na tym firmy farmaceutyczne nie robią.

Koncerny farmaceutyczne nie blokują też żadnych altnernatywnych metod leczenia

Tutaj pozwolę sobie zacytować Pana Mateusza, ze świetnego tekstu o tym dlaczego oszuści wygrywają z lekarzami:

„Często można usłyszeć, że nie mówi się o medycynie alternatywnej, bo koncerny ją blokują. Proszę Państwa, nic by nie zablokowało lekarstwa na raka prostaty w kraju tylu białych multimiliarderów – mężczyzn w podeszłym wieku. Paru z nich mogłoby sobie kupić cały koncern farmaceutyczny, jeśli by to coś dało i pozwoliło uniknąć leczenia chirurgicznego. A jednak miliarderzy, celebryci i politycy chorują i umierają jak wszyscy. Nie ma magicznych recept, współczesna medycyna to najlepsze co mamy i niestety są granice tego co potrafi.”

Zresztą skoro lekarze kłamią, to dlaczego się u nich leczycie?

No właśnie. Jeśli uważacie, że wszyscy lekarze to skorumpowane świnie, to powtórzę za Jimmy’im Kimmel’em, którego film jest poniżej: dlaczego się u nich leczycie?

Skoro was trują szczepionkami, to pewnie innymi rzeczami też was trują. Nie chodźcie do lekarzy, nie chodźcie do dentystów, nie chodźcie na operacje. Omijajcie te siedliska zła z daleka. Nie pozwólcie im ratować swoich dzieci, swoich partnerów, swoich rodziców. Oni na pewno zrobią im tylko większą krzywdę.

Także zróbcie dobry uczynek dla siebie oraz innych i odstąpcie wasze miejsce komuś innemu.

Żeby nie było: ja nie mówię, że szczepionki mają same zalety

Oczywiście pojawiają się przypadki skutków ubocznych (owych NOP). Jednak większość jest niewielka i tymczasowa (obrzęk, niewielka gorączka itp.), a pozostałe przypadki zdarzają się raz na kilkaset tysięcy lub nawet raz na kilka milionów. Natomiast przypadków śmierci po szczepionce było na świecie tak mało, że nawet nie da się tego co ocenić (czyli istnieje spora szansa, że mówimy o prawdopodobieństwie jeden na kilka miliardów – źródło).

Zresztą czytaliście kiedykolwiek jakie efekty uboczne może mieć zwykły paracetamol czy ibuprofen? Tak, zgony też niestety wchodzą w grę i to znacznie częściej, niż przy szczepionkach.

Dlatego też nie będę się wypierał, że ryzyko istnieje. Niemniej takie samo ryzyko podejmujemy każdego dnia po prostu żyjąc. Idąc na spacer czy jadąc autem. I tak samo jak „ryzykujemy” przykładowo zapinając pasy, bo w razie wypadku może nam to uniemożliwić wyjście z pojazdu, to jednak w przeważającej większości przypadków pasy ratują życie. A gdy jedziemy z innymi ludźmi, to nasze zapięcie pasów ratuje również naszych współpasażerów. W jaki sposób?

Pasy ratują życie. Nasze i innych.

I dlatego ja pasy zapinam.

Dokładnie tak samo jest ze szczepionkami.

Zawsze się w takiej sytuacji pytam samego siebie: czy byłbym w stanie żyć z wyrzutami sumienia wiedząc, że ktoś stracił życie przede mnie?

Niestety do antyszczepionkowców ten argument nie zawsze dociera, bo najczęściej nie są świadkami tego, że ich działania doprowadziły do czyjejś śmierci czy czyjegoś uszczerbku na zdrowiu. A szkoda. Może gdyby ci ludzie umierali na ich rękach, to wtedy zrozumieli by swój błąd?

Czuje się też w obowiązku dodać, że nie piszę tego tekstu, żeby kogokolwiek przekonać

Zauważyłem już, że zdecydowana większość antyszczepionkowców woli swoje „wydaje mi się” niż twarde fakty i prędzej już uwierzyliby w to, że reptilianie rządzą światem, niż w to, że szczepionki naprawdę pomagają. Podejrzewam, że oni są z tych samej grupy, z której ludzie w latach 50 i 60 byli porwani przez UFO. I want to believe. Dlatego wiem, że świata tym tekstem nie zbawię.

Ja ten tekst piszę po prostu po to, aby się upewnić, że takich ludzi na tym blogu nie ma (a ci którzy są, pójdą sobie gdzieś indziej). Chciałbym, aby wiedzieli, że nie są oni mile widziani w miejscu, w którym wzajemnie się szanujemy i w którym wzajemnie sobie ufamy.

Nie mówię tutaj jednak o zaufaniu do korporacji, ani nawet lekarzy, ale chociażby do badań lub do osób (jak tej trójce wymienionej wcześniej), które swoją transparentnością pokazują, że nie jest ich celem okłamywanie czy oszukiwanie ludzi, tylko ich doinformowanie. Tłumaczenie z naukowego na nasze. Których celem jest zwykła ludzka pomoc.

Czułem się też w obowiązku przedstawić moje stanowisko wszystkim tym, którzy o nie pytali.

Polecam również bardzo fajną obrazkową wersję historii szczepień.

Na koniec jeszcze głos lekarzy, którzy chcieli powiedzieć wam parę słów o szczepionkach:

Język angielski (ale bardzo prosty):

Nie mogę też nie zacytować samego Jimmy’ego (chociaż z innego odcinka):

„Jeśli naprawdę uważacie, że 99% lekarzy na świecie się sprzedało, to paradoksalnie – powinniście się spotkać z lekarzem.”

Dziękuję.

Prawa do zdjęcia należą do Daniel.

118
Dodaj komentarz

avatar
51 Comment threads
67 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
64 Comment authors
OlgaBlogOjciectzw. antyszczepionkowiecWitekMonika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartek z rodzinawpraktyce.pl
Gość

Widzę że i ty dolewasz oliwy do ognia… Ja swoje już napisałem. Co prawda nic nie jest tylko białe, ani tylko czarne, ale jednak my mimo obaw zaszczepiliśmy nasze dzieci. Nie żałujemy, choć kosztowało nas to trochę kasy. Szczepionki nie są złe, choć proces ich produkcji należałby ulepszyć, a nie likwidować je całkiem.

Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość

Dziwne, bo ja nie znam nikogo, kto by znał kogoś, kto ma siostrę szwagra kuzynki i jej dziecko miało poważne powikłania po szczepionkach. Co więcej, moje własne prywatne, na osobistej piersi wykarmione (przez 9 mcy) dziecko szczepione zawsze w terminie, zgodnie z kalendarzem chodzi i ma się dobrze. Nawet odporność ma dobrą, bardzo dobrą, bo gorączka i katar to nasza najpoważniejsza choroba (a do przedszkola chodzi). A ryzyko, cóż, istnieje w każdej dziedzinie życia. Dziecko może się zadławić kroplą wody, czy w takim razie ma nie pić?

Joanna Zagórska
Gość
Joanna Zagórska

A ja znam dwie takie osoby, to dopiero musi być dziwne… Wydaje mi się, że nie wszystko da się odnieść do siebie samego, bo to że ja kogoś nie znam, nie znaczy przecież, że ktoś taki nie istnieje.

Monika Kilijańska
Gość

Wszystko szkodzi. Jak jesz czekoladę, możesz zginąć, bo możesz być uczulony. Jak się zaszczepisz, możesz zginąć z powodu NOP, a jak nie – z powodu powikłań po chorobie. Jak oddychasz w Krakowie, możesz zginąć. Jak nie oddychasz tym bardziej zginiesz. Kwestia jest taka by robić to, co mniej szkodzi. Bo w tym przypadku mniejsze zło naprawdę jest istotne, to nie wybory do sejmu i senatu, gdzie możesz zrobić jak chcesz i nikt Cie z tego nie rozliczy. Tu naprawdę cierpisz tylko Ty i Twoi bliscy. Lepiej spróbować czy nie?

Ula
Gość
Ula

Ja egoistką będę….. mam dziecko 2 lata, szczepiłam zgodnie z kalendarzem sczepień…do 6 mies. gdzie po dawce 5 w 1 nie mogłam dziecka dobudzić przez dobę, NOP nieuznany…nie poświecę mojej córki dla dobra ogółu. Mówcie co chcecie, nie jestem cimnogrodem, nie jestem eko, mam wyższe wykształcenie….Znam moja córkę i kolejny raz nie zaryzykuje, nie Wam i nie państwu decydować dalej o zdrowiu i zyciu mojego dziecka.

Lena Sobe Mach
Gość
Lena Sobe Mach

Ja mojego szczepię tylko tymi z NFZ. Na logikę uważam, że wstrzykiwanie tych skojarzonych to głupota. Na raz tyle wirusów? I potem zdziwienie, że tyle działań niepożądanych. Nie jestem lekarzem, ale skojarzonej nie podam nigdy. Już i tak DTP to duża dawka. Ale mój syn nie miał żadnych reakcji, Zachowywał się tak jak zawsze.

nebule blog
Gość

Dokładnie. Ja też szczepię, ale rozsądnie. Sorry, ale nie przemawiają do mnie reklamy szczepionek dodatkowych w telewizji. Wkurza mnie to, że lekarze nie dają wyboru i jeżeli chcesz szczepić inaczej to sam musisz sobie to zorganizować.
Ja ostatnio interesuję się bardzo mutacjami MTHFR i wpływem szczepień na ludzi, którzy mają tę mutację. Sporo badań robi się na ten temat w USA u dzieci z autyzmem. Mam nadzieję, że niedługo pojawi się szerszy raport na ten temat.

Skadia
Gość
Skadia

Ja natomiast szczepię syna od początku skojarzonymi i ani razu nie miał obrzęku, żadnej gorączki, nawet senności. Wybrałam te, bo bratowa polecała, a i zachęciła mnie mniejsza ilość wkłuć. Być może dziś te szczepionki mają lepszy skład niż kiedyś, ale nie znam osoby, która by na nie narzekała.

LadyFamii
Gość
LadyFamii

U nas własnie wyszło opuchnięcie i zaczerwienienie i gorączka (cały zestaw) po tych darmowych DTP – i od tamtej pory zero darmówek. U młodszej córki od razu skojarzone i zero problemu. Koleżanka szczepiła darmowymi i też nic maluchowi nie było. Także wszystko zależy od dziecka jak widać :)

kjonca
Gość
kjonca

„Na raz tyle wirusów?” też tak myślałem. Tylko … przy obecnym kalendarzu szczepień i tak w paru momentach dostajesz 2-3 na raz, (i do tego dtp jest sama z siebie „skojarzona” ) więc i tak dostaniesz „tyle wirusów”

Ola_Mamola
Gość

100% na tak! Szacun za odwagę :)

anjanka
Gość

Powiem tak: zawsze gdy idę z którymś moim dzieckiem na szczepienie, to zastanawiam się, czy tym razem nie będziemy mieć pecha i aww właśnie to my nie będziemy tym jednym przypadkiem na ileś tysięcy, jednak nie ukrywam, wd.bardziej boje się choroby i jej efektów. Żłobek do którego chodzi mój syn życzy sobie ksero karty szczepień i dobrze. Przyjmuje tylko szczepione dzieci, chyba, że jakieś dziecko ma solidne przeciwwskazania do tego by szczepić. Jestem bardzo za takim podejściem. Liczę, ze kiedyś wypiłemy razem kawę, i ze mnie zaprosisz w końcu musisz coś robić z kasą od koncernów :) Ale wracając do… Czytaj więcej »

LadyFamii
Gość
LadyFamii

Moje dziecko miało NOP po pierwszej dawce darmowych szczepień (DTP) – gorączka + opuchnięta i zaogniona nóżka. Zadzwoniłam do przychodni, zapytałam co z tym zrobić – zgodnie z radą obłożyliśmy okładem z sody oczyszczonej (nie pamiętam już proporcji). Nie było łatwo, bo mała spała tylko na rękach i tylko w pozycji w której nie dotykałam jej nóżki. Ale przeszło – zdarza się. Kolejne szczepionki (także dla 2 dziecka) braliśmy płatne – zero NOP. Obie córki zdrowe – pełne energii, ciekawe świata. Rozwijają się zgodnie do swojego wieku, a ja mam chociaż pewność, że dałam im ochronę jaka obecnie jest dostępna.… Czytaj więcej »

Shigella deShige
Gość
Shigella deShige

Po tezcu nosilam reke na temblaku, bo bolalo jak po ciezkim pobiciu, ale mam swiadomosc ze choroba bylaby gorsza.
Z racji na hobby grzebie w ziemi, latwo przy tym o skaleczenie i infekcje. Pozdrawiam szczepiona mlodziez :)

LadyFamii
Gość
LadyFamii

Tylko my dorośli to jakoś przetrzymujemy ;) A takiemu maluchowi nie sposób wytłumczyc :) ALe dałyśmy rade i jest ok. Również pozdrawiam ciepło :)

Skadia
Gość
Skadia

Dobrze, że o tym piszesz – dla wielu rodziców jesteś autorytetem, a niektórzy naprawdę z dobrej woli mają wątpliwości, co będzie lepsze dla ich dziecka. Sama się nad tym zastanawiałam, bo gdzieś obijało mi się o uszy, że lepiej nie szczepić. Na szczęście wystarczyło tylko wgłębić się w temat, żeby wybrać dobrze :) Przeciwnicy szczepień chyba się w ten temat nie wgłębiają (fakt, że te badania z lat ’90 nad wpływem szczepień na autyzm zostały sfałszowane nie jest już żadną tajemnicą, a mimo to wiele osób się na nie powołuje) – a szkoda, szkoda dla dzieci tych ludzi…

Monika Michalska
Gość
Monika Michalska

Świetny tekst! Może komuś oczy otworzy, chociaż na niektórych nie ma mocnych. Mój obecnie 8 letni syn miał powikłania po szczepieniu przeciw grypie, skończyło się operacją ucha bo wystąpiło zapalenie wyrostka sutkowego ucha i ostre zapalenie oskrzeli. Darowaliśmy sobie kolejne szczepienia przeciw grypie ale żadnego z obowiązkowych szczepień nie pominęliśmy i nigdy więcej takiej reakcji nie było. Co prawda miałam chwile wahania, bo co jeśli? Jednak dobro dziecka wygrało ze strachem a może to strach przed tymi groźnymi chorobami był silniejszy. W każdym razie mimo tego incydentu nie przestałam szczepić dzieci. Mam nadzieję, że Cię nie zlinczują a co poniektórym… Czytaj więcej »

Ela Chwirot
Gość

W ogóle nie rozumiem, dlaczego miałbyś się bać pisząc ten tekst. Świetny i potrzebny. Choć temat wałkowany w te i nazad do znudzenia. Są tacy którzy nie chcą zrozumieć. Twoi czytelnicy jednak z pewnością nawet jeśli w jakimś temacie mają odmienne zdanie, zostają tutaj za całokształt. No, pominę tych co to szukają jakiegoś popularnego blogera, żeby sobie pohejtować.

Kamil Nowak
Gość

Pierwsze groźby już są :)

Ela Chwirot
Gość

Przypomniał mi się taki tekst „Mydłem! Dobijemy go mydłem!” Olej i rób swoje. Za słodko być nie może :)

radoSHE
Gość

Świetny, mocny i dosadny tekst. I takiego tekstu chyba było trzeba. Brawo Kamil.
Przez przypadek trafiła ostatnio na fanpage, o którym piszesz. Wrażenia te same: historie trzeciej wody po kisielu, wyniki badań sprzed dekady, niewiarygodne źródła…ale tekst o Martynie, tak mnie za przeproszeniem wk****, że do tej pory zastanawiam się, co oprócz pseudomedycznego bełkotu ludzie Ci mają w głowie. Bo empatia i szacunek to chyba pojęcia z kosmosu. Pozdrawiam.

Marzena H.
Gość
Marzena H.

Jest jeszcze jeden szczegół, który jest wodą na młyn antyszczepionkowców. Mianowicie rutyna. Niestety. Aby uniknąć komplikacji poszczepiennych nie wolno ignorować stanu dziecka, więc jeśli ma infekcję, katarek stan podgorączkowy albo jego mama tudzież braciszek akurat przechodzi anginę czy zapalenia ucha, nie należy dziecka w tym momencie szczepić. Organizm musi być zdrowy, by mógł prawidłowo zareagować na szczepionkę. Dlatego tyle kontrowersji wokół podawania szczepień w pierwszej dobie. Podaje się je również dzieciom, które nie uzyskały 10 punktów Apgar, podaje się dzieciom z niedotlenieniem poporodowym i to jest prawdziwy problem, bo istotnie w takich sytuacjach ryzyko katastrofalnego skutku po podaniu szczepionki rośnie.… Czytaj więcej »

Szczerbata Jaszczurka
Gość
Szczerbata Jaszczurka

I takie rozumowanie jak Pani przemawia mocą wiedzy i logiką. Nic dodać nic ująć. Wpis o niebo lepszy niż autora głównego tekstu.

Bonnie
Gość
Bonnie

Jako, że wiem coś o wrodzonej epilepsji (jestem neurobiologiem, mam za sobą badania w podobnym temacie), wątpię, żeby dało się 1:1 powiedzieć, że padaczka noworodka to wynik szczepionki. Wady wrodzone, zespół Draveta, mutacje, których nawet nie znamy… nawet sam skutek niedotlenienia przy ciężkim porodzie. Sądzę, że matka, z całym szacunkiem, dopisała sobie historię, żeby wiedzieć, co obwiniać.

Marzena H.
Gość
Marzena H.

Akurat w tym wypadku matka niczego sobie nie dopisała. Dziecko było zdrowe, duże. Nastąpiły komplikacje w takcie porodu ze względu na wielkość dziecka, a lekarze nie zdecydowali się na cc. Poród był długi, ciężki, dziecko urodziło się z niedotlenieniem i od razu otrzymało szczepinkę WZW B po której niemal natychmiast dostało drgawek. Potem tę serię wycofano ze względu na niehomogenność. Niezależni lekarze, którzy nie brali odpowiedzialności za sytuację potem mówili, że owszem, podanie szczepionki w tym wypadku i to złej jakości najprawdopodobniej wywołało nieodwracalne zmiany, encefalopatię poszczepienną i epilepsję. Były rozprawy sądowe, eksperci, biegli lekarze i dowody wskazujące na to,… Czytaj więcej »

Bonnie
Gość
Bonnie

Nie wiem, co to byli za lekarze, może starszej daty. Ja znam podstawowy mechanizm i wiem, że niedotlenienie wywołuje padaczkę, a szczepionka nie. Były takie hipotezy dwadzieścia-trzydzieści lat temu, ze względu na białko, które wyzwala się podczas procesów zapalnych, a który badałam. Z tym, że już wiemy, że szczepionka nie prowadzi do takiej reakcji. Natomiast to samo białko wyzwala się przy wstrząsie typu niedotlenienie albo uraz, bo neurony próbują odtworzyć połączenia i robią to w niewłaściwy sposób – stąd urazy głowy mogą prowadzić do padaczki. Rozprawy sądowe nie są dowodem naukowym, bo sprawny prawnik, dbający o interes klienta, potrafi użyć… Czytaj więcej »

Justyna Anna
Gość
Justyna Anna

Proszę pokazać badania na dowód tych tez gdzie grupą kontrolną były nieszczepione dzieci.

Bonnie
Gość
Bonnie

Podam dwa badania retrospektywne, jedno na populacji dzieci z ischemią (niedotlenieniem); http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25477158 Drugie na populacji z epilepsją, zgłoszonych jako potencjalne skutki szczepień http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25477158?log$=activity Gdzie okazuje się, że dzieci te były chore już wcześniej. Nikt, oczywiście, nie próbuje wywoływać epilepsji u dzieci szczepionych i nieszczepionych, bo byłoby to nieco makabryczne. Ischemia perinatalna jest bardzo dobrze udokumentowaną przyczyną epilepsji dzieci, podobnie jak udar u dorosłych. Natomiast ja jestem człowiekiem od badań podstawowych, czyli nie szpitalnych; badałam wpływ konkretnego białka (MMP-9) na plastyczność synaptyczną. Białko to znajdowano pierwotnie w limfocytach i stąd przypuszczenia, powtarzane teraz bez umiaru przez ludzi, którym to pasowało do… Czytaj więcej »

Marzena H.
Gość
Marzena H.

Nie wykluczam, że tak jest, ale rodzicowi dziecka skazanego na ciągłą walkę z padaczką raczej się tego nie wytłumaczy. Zawsze będzie obwiniał szczepionkę lub oskarżał ją o współudział, zwłaszcza, jeśli okazała się być wadliwa. A gdyby przełożyć szczepienie o chociaż dwa dni, epilepsja, by się ujawniła przed podaniem szczepienia i o jedną rodziną antyszczepionkową mielibyśmy mniej. To tak jak córka mojej sąsiadki „dostała” autyzmu po szczepionce MMR. Podstawą do tego stwierdzenia jest to, że dwa tygodnie po szczepionce zaczął ujawniać się autyzm. Zapytałam, skąd pewność, że to wina szczepionki, może gdyby szczepionki nie podano, autyzm i tak by się rozwinął?… Czytaj więcej »

Violianka
Gość

Siostry córka po szczepieniu miała zapalenie ucha, skończyło się szpitalem. Ropa ciekła jej nawet z oczu. Teraz po dwóch latach wyszło że ma Hashimoto, poszczepienne i jakąś trudną chorobę jelit…

Morrrigan
Gość
Morrrigan

Udało się, trafiłam na moment kiedy jeszcze Kamil nie usunął najlepszych smaczków :D. Powiem tyle: ludzie, ogarnijcie się. O jakim wy do cholery poświęceniu mówicie? Dramat. Być może kalendarz szczepień nie jest idealny. Być może od czasu do czasu zdarzy się coś złego, może nawet bardzo – współczuję z całego serca. Jednak prawdziwą sztuką jest spojrzeć na sprawę szerzej. Wiem że to trudne, ale jeśli tego nie potraficie nie powinniście zajmować się nauką. Nauka to obiektywizm. Trzeba widzieć więcej niż czubek własnego nosa – bez urazy. Jeśli widzicie tylko swoje chore dzieci, a nie widzicie tego, że miliony istnień zostało… Czytaj więcej »

Shigella deShige
Gość
Shigella deShige

Dodam jeszcze, ze osobe dorosle rowniez powinny sie doszczepiac przypominajaco, bo do tej pory chronila nas „odpornosc stada”, ktora powoli peka. Gornolotnie dodam, ze tworzac tarcze, ktora utrudni przenoszenie sie roznych paskudztw pomagamy chronic tych, ktorych odpornosc jest w jakis sposob uszkodzona czy to chorobami, czy tez lekami. Sobie oszczedzamy takich atrakcji jak np. krztusiec.
To pisze ja, Minion BigPharmy
PS leczenie krztusca kosztowalo mnie wiecej niz skojarzona szczepionka na krztusiec, polio, blonice i tezec na raz, a przypominam, ze na polio lekow nie ma…

Marysia Fritzsche
Gość
Marysia Fritzsche

Ja nie zaszczepilam (jeszcze) i ogolnie nie popieram szczepien w pierwszym.roku zycia dziecka, szczegolnie jesli dziecko nie.ma wielkiego kontaktu z innymi dziecmi. Tu gdzie mieszkam nikt mnie do szczepien nie zmusza. Czekam na lato, bonwtedy odpornosc jest najwieksza. O wybiore skojarzone, bo to mniejsza dawka metali ciezkich za jednym zamachem, a to one glownie powoduja nopy, nie wirusy.

NIEKONWENCJONALNA
Gość

Bardzo dobry wpis!
Codziennie widzę też foty ‚NOP’, które nie mają nic wspólnego ze szczepionkami – dziecko chore, ale fotka dobra to trzeba wykorzystać.
Cenię sobie naturalne leczenie, ale bez jaj – zbijać 40 stopni cytryną i szałwią przez kilka godzin? Po co lekarz? Tacy ludzie są toksyczni i powinni być oskarżeni za podżeganie do narażania życia.
I tu pozdrowię panią naturoterapeutkę, która sama sobie zdiagnozowała i wyleczyła raka, leczy ludzi za 500 zeta dzwonkami i wpaja im różne dziwne, antyszczepionkowe badziewia.

Kamil Nowak
Gość

Oj powinni, zdecydowanie powinni. Nie mówię o zwykłych ludziach, bo oni mają prawo nie wiedzieć, ale o tych wszystkich bioenergoterapeutach, którzy leczą owymi pestkami czy właśnie witaminą c.

Marta N.
Gość
Marta N.

Drogi Kamilu, chciałam ci bardzo podziękować za wszystko, w imieniu moim i mojego syna.

Marta N.
Gość
Marta N.

P.S. nie wiedziałam jak wysłać prywatną wiadomość. Zresztą jestem też na FB w miarę aktywna(chyba można się domyślić kto:)
)

Pani_Wu
Gość

W pewnych sytuacjach demokracja się nie sprawdza. Szczepienia powinny być obowiązkowe pod groźbą kary. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam od moich znajomych z wyższym wykształceniem, że szczepionki to straszne zło i oni dzieci nie szczepią, to byłam w szoku. Zaniemówiłam ze zdumienia. W jakimś sensie traktuję ten stan jako moją porażkę jako nauczycielki biologii (aczkolwiek te osoby nie były nigdy moimi uczniami). Nie nauczyliśmy (my, belferskie dinozaury) młodego pokolenia zdrowego myślenia i prawidłowej oceny sytuacji, skoro ludzie nadal wierzą w zabobony. W XXI wieku! Wstyd!
Dlatego szczepienia powinny być obowiązkowe bez prawa do odmowy. Dla dobra reszty społeczeństwa.

100 Pociech
Gość

Pół biedy gdyby decyzja o nieszczepieniu dotyczyła tylko danego dziecka, ale tak nie jest. I tu paradoks. Przeciwnicy szczepień, którzy tak zaciekle bronią swojego zdania zdania, nie są już tak chętni do publicznego przyznawania się, że ich dziecko nie jest szczepione. A może ja nie mam ochoty by moje dziecko bawiło się na kulkach z dzieckiem nieszczepionym? Uważam, że mam prawo o tym wiedzieć. Obowiązek do informowania o swojej decyzji powinien być jej naturalną konsekwencją. Tym bardziej, że dzieci nieszczepione mają szansę być zdrowe bo przebywają w bezpiecznym, szczepionym otoczeniu. Niestety, tak jak napisałeś, przeciwnicy szczepień są uparci. Swoje stanowisko… Czytaj więcej »

Paula Kleba
Gość
Paula Kleba

Dzień dobry! Muszę przyznać, że długo z mężem zastanawialiśmy się nad szczepieniem naszej córeczki. Tyle się słyszy o tych szczepionkach jakie są be i fuj… Pozatym mam małe zaufanie do lekarzy, ponieważ uważam, że dużo z nich naprawde chce tylko pieniędzy i nic więcej. Ile się teraz słyszy o błedach lekarskich nawet w mojej rodzinie, moja kuzynka omal by przez głupote położnej nie udusiła przy porodzie dziecka. Ale ja nie o tym… No więc bardziej jak tylko to możliwe zagłębiłam się w temat szczepionek aby zrozumieć co jest dla mojej córeczki najlepsze. Doszłam do wniosku, że szczepimy (zreszta jeśli byśmy… Czytaj więcej »

Mama notuje
Gość

Ja nie jestem przeciwna szczepieniomm ale: – jestem przeciwna szczepieniom zaraz po urodzeniu. W wielu krajach szczepienia podaje się dopiero po kilku miesiącach, bo lekarze uważają, że wcześniej organizm dziecka nie jest po prostu gotowy, aby je dobrze „wykorzystać”. Mieszkam we Francji i tutaj zaraz po porodzie w szpitalu szczepień nie ma, a pediatra na wizytach zaczyna je proponować dopiero po 2-3 miesiącach życia dziecka. I takie podejście mi się podoba. – nie mam zaufania do szczepionek 5 w jednym, 6 w jednym itp. Wole jednak podać dziecku kilkakrotnie, stopniowo. Chociaż to też idealne nie jest, no ale… jakiegoś wyboru… Czytaj więcej »

Anna Ma
Gość

co do szczepionki w pierwszej dobie. Fakt – kontrowersyjna. Córka urodzina w 33 tygodniu była zaszczepiona przeciwko wzw B, a BCG miała odroczone. Dobrze, że została zaszczepiona, bo musiała też być podłączona do różnej aparatury, rurek i miała też zabieg – a to predysponuje do zakażenia wzw B, gdyż jest to bardzo odporny wirus na sterylizację.

Stvorki
Gość
Stvorki

Kamil, pisałem już na Twoim profilu na fb, powtórzę jeszcze raz. Czekałem na ten tekst. Świetna robota.

Kamil Nowak
Gość

Dzięki, doceniam :)

Mamapediatra.blog.pl
Gość
Mamapediatra.blog.pl

Jeszcze do niedawna starałam się nie mieć złego zdania o antyszczepionkowcach. Myślałam że ich podejście wynika z niewiedzy, złych doświadczeń z niektórymi lekarzami itp. Po tym jak wylano na mnie wiadro pomyj, nazwano tchórzem, kłamcą, skorumpowanym lekarzem, który dostaje nie wiadomo ile kasy za „wciskanie” szczepień i pisze artykuły sponsorowane to zmieniałam zdanie. W chwili obecnej przestałam się przejmować. Przestałam przedstawiać publikacje uznane w świecie medycznym za wiarygodne. Nic do nich nie trafia. Za każde moje zdanie wyjaśniające jakąś kwestię, są dwa zdania atakujące. Pacjenci, z którymi stykam się w realu mają na szczęście więcej zaufania. Stosują leczenie, które im… Czytaj więcej »

Anna Cygan
Gość
Anna Cygan

Dziękuje Panie Kamilu, za ten wpis i wszystkie inne, które odkłamują rzeczywistość i świadomość społeczną(lub jej brak). Jest Pan w tych tematach „moim głosem”. Życzę jeszcze więcej odwagi i wiary by jeszcze dalej i mocniej iść pod prąd…

Gulbaska
Gość

Mogę tylko przyklasnąć i podpisać się pod tym tekstem. Ja zaszczepiłam wszystkie swoje dzieci i nie żałuję.

Bizimummy
Gość

Świetny tekst. Sama obawiałam się szczepionki przeciw odrze, śwince, różyczce. To niby po niej jest najwięcej powikłań. Kiedy zbliżał się termin szczepienie, zaczęłam szukać informacji i… niestety trafiałam najczęściej na bełkot antyszczepionkowców. I to jest właśnie najgorsze! Ludzie szukają informacji, a oni przebijają się ze swoimi ckliwymi historiami. To jest straszne pranie mózgu!

Karolinna
Gość
Karolinna

Witam. Jestem żywym przykładem NOP. W 1976 po podaniu szczepionki, w 8mcu życia, zachorowałam na polio, jako pierwszy przypadek od lat. Przeżyłam i mam się w miarę ok (lekki stopień niepełnosprawności). Zachorowałam, bo być może byłam po ciężkim zapaleniu ucha- dokumenty spalono, nic nie ustalono, a lekarz stracił prawo do wykonywania zawodu. Mam dwójkę dzieci: córkę 5 lat i syna 7lat, ZASZCZEPIŁAM oboje. Kosztowało mnie to kilka nieprzespanych nocy, rozciągnęłam szczepienia w czasie, bo chciałam mieć pewność, że one i my – domownicy, jesteśmy zdrowi i w świetnej formie (podnosiłam odporność- spacery, witC i D, izolowałam od skupisk ludzkich). Nie… Czytaj więcej »

Bonnie
Gość
Bonnie

Na szczęście współcześnie, w odróżnieniu od roku 1976, szczepią nas jak pierwszy świat, a nie jak trzeci – jest wiadome, że żywa szczepionka p-polio (OPV, doustna) może rewertować – bardzo bardzo rzadko – i to ci się właśnie przydarzyło. Teraz się szczepimy dwiema różnymi, obie się uzupełniają i pierwsza (IPV, zastrzyk), martwa, daje odporność, a druga, doustna (OPV) sprawia, że ta odporność wytwarza się też w jelitach i uniemożliwia roznoszenie wirusa bez wiedzy o nim. OPV podaje się teraz wtedy, kiedy już jesteśmy zaszczepieni IPV i już by ci się to nie przydarzyło. Cały świat pierwszy szczepi się wyłącznie IPV,… Czytaj więcej »

Lady Perfect
Gość

AJ LOV JU. Dzięki takim ludziom jak Ty, zaczynam odzyskiwać w nich wiarę! Dlaczego? Bo kończąc medycynę, zaczęłam pisać artykuły na zlecenie. Nieraz poważne. Nieraz… cóż, medycyna alternatywna. Za każdym razem, rzecz jasna, starałam się opisać rzecz jak JEST, czy badania naukowe czegoś dowiodły, czy też nadal nie wiemy nic – bo zawsze bazuję na źródłach. Przez to, przykładowo, w życiu nie napiszę, że marihuana, kurkuma, ostropest plamisty, kadzidło, olej kokosowy…. [wpisz co chcesz] leczy raka. To, że COŚ zabija komórki na szalce Petriego w laboratorium, w mega stężeniach i w super-sterylnych warunkach – to nic nie udowadnia. To się… Czytaj więcej »

Joanna Zagórska
Gość
Joanna Zagórska

Nie czuję się antyszczepionkowcem (bardzo brzydka nazwa swoją drogą), choć popieram działania SN dotyczące pełnego informowania przez lekarza o możliwych skutkach szczepień (ja usłyszałam jedynie, że dziecko może być markotne i może mieć gorączkę), rejestrowania NOP i chociażby utworzenia funduszy odszkodowawczych dla dzieci, które przez NOP zostały kalekami (rozumiem, że to nie są częste przypadki, ale jednak są). Z reguły nie biorę udziału w dyskusjach tego typu, bo nauczyłam się już, że każdy swoją rację ma, a najważniejszym argumentem jest to, że „moja racja jest najmojsza” (i naprawdę żadne badania nie są tak silnym argumentem jak ten jeden) ;), natomiast… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Widzisz, ja też te trzy postulaty STOP NOP popieram. Tylko, że mało kto o tym wie, bo większość zdążyła krew zalać, zanim zaczęli pisać swoje komentarze :)

Karo
Gość
Karo

Zgadzam się z Panią w zupełności. A Pan autor tekstu powinien chyba jednak trochę bardziej przemyślanie się wypowiadać – chcąc nie chcąc obraża Pan wielu ludzi, no sorry. Wyeliminować? A jakie metody Pan proponuje? Obozy koncentracyjne? Tekst z amputacją mózgu Angeliny Jolie też taki „troszkę” mało smaczny, ale oczywiście Pana fani się zachwycą więc nie ma problemu ;) I żeby nie było niedomówień – nie jestem „antyszczepionkowcem”, szczepię swoje dzieci, ale nie oznacza to, że nie potrafię zrozumieć tych rodziców, którzy jednak tego nie robią. I na pewno nie będę tych ludzi nigdy podsumowywać w taki sposób, w jaki zrobił… Czytaj więcej »

Olga
Gość
Olga

http://ajw.asahi.com/article/behind_news/social_affairs/AJ201306150057
A co powiecie na ciągłe włączanie nowych szczepionek jako obowiązkowe?

Ostatnio u nas HPV – nie mam córek, ale wkurzyłabym się, gdyby ktoś kazał mi szczepić córki tą szczepionką która jest w Japonii i Europie Zachodniej wycofywana.

Marzena H.
Gość
Marzena H.

Moim zdaniem szczepionki najpierw i przede wszystkim powinny być wprowadzane na rynek jako nieobowiązkowe, zalecane. Także na nasz rynek. Niech będą refundowane, by każdy miał do nich dostęp, ale nieobowiązkowe. Ludzie nie lubią, gdy coś im się nakazuje, natomiast chętnie korzystają z tego, co darmowe. Przykład: szczepienia przeciw grypie. Zalecane, nieobowiązkowe, nawet niezbyt skuteczne, ale tam, gdzie były darmowe (w pakietach socjalnych itp.) sporo osób chętnie korzystało. Na tyle sporo, że epidemie grypy zostały wyciszone i choć oczywiście grypsko jest, słabiej się rozprzestrzenia mniej ludzi choruje. Nie wszędzie były darmowe i nie dla każdego tanie, również mają wielu przeciwników i… Czytaj więcej »

Małgosia
Gość
Małgosia

Wiesz lekarze sami sra** do własnego gniazda, obniżając zaufanie społeczeństwa do swoich kolegów, którzy dobrze wykonują swój fach. Poznałam to środowisko dość dobrze. Przynajmniej jeden oddział, który traktuje jako grupę badawczą. 10% było lekarzami z powołaniem i zainteresowanymi losem pacjenta. Reszta zainteresowana pieniędzmi. I mimo różnych obostrzen lekarze dostają kasę za wypisywanie konkretnych leków. Brzydzi mnie to. Wyobrażasz sobie, że jest zastrzyk, za który po okazaniu kawałka opakowania, mają wypłacane na lewo 30 zł? A jeden z lekarzy w miesiąc uzbieral woreczek…. Do tego dołoże cytat pediatry „katar nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia, szczepimy!” Hmmm może mam pecha i źle… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Lekarze mają bardzo niskie zaufanie społeczne i sami sobie na nie zapracowali. To prawda. I nie chodzi tylko o spotkania z przedstawicielami firm farmaceutycznych, co uważam za wysoce nieetyczne, ale też za to, że duża część prowadzi prywatne kliniki, które operują na Państwowym sprzęcie. To dopiero jest chore.

Dlatego też uważam za porąbane to, iż musimy szukać dobrego lekarza metodą prób i błędów. Niemniej jak już takiego znajdziemy, to odnośnie szczepionek, ma on takie samo zdanie jak wszyscy.

Izabela
Gość

Dawno dawno, parę miesięcy temu też wyraziłam swoje (podobne) zdanie w temacie.Okazało się,że antyszczepionkowców jest niewielu, tylko są głośni. Pytanie nie powinno brzmieć”czy szczepić” tylko jak to robić bezpiecznie i bez wątpliwości etycznych (pochodzenie szczepionek może być inne, mam na myśli linie komórkowe z płodów, bo to akurat nie wymysł). Brawo za odwagę (z drugiej strony, przecież każdemu jakiś tekst się nie spodoba, bo nie ma drugiego identycznego Bloga Ojca z identycznymi poglądami).

mlodamama
Gość
mlodamama

Jestem młoda mama dwójki dzieci. Pediatra pyta przed szczepieniem czy miał dziecko kontakt z osoba chora na chorobę zakazna,czy miało gorączkę czy w domu wszyscy zdrowi i wtedy jesli dziecku nic nie ma to szczepi. Teraz corka po szczepieniu miała maly obrzęk ale lekarz powiedział że po owej szczepionce może tak sie zrobić. Mimo wszystko nadal będę szczepić swoje dzieci

Anna Ma
Gość

Cieszę się, że dotarłam i mogłam przeczytać ten wpis! Jak miałam więcej czasu będąc w ciąży – walczyłam z wiatrakami pisząc na różnych funpagach antyszczepionkowców. Jest to walka z wiatrakami……. tak się zastanawiam kto to jest sprzedajny. Pro czy antyszczepionkowcy? Bo może być taka mniej lub bardziej hipotetyczna sytuacja, że to firmy farmaceutyczne wymyśliły ruchy antyszczepionkowe, by wkrótce zwiększyć swoje zyski na lekach antybakteryjnych i antywirusowych – jest to większy rynek niż szczepionki.

Kamil Nowak
Gość

No właśnie z tego co czytam, to niemal każdy bardziej znany „guru” antyszczepionkowy, zarabia na swoich teoriach naprawdę niezłą kasę. Nie żebym zaglądał im do kieszeni, ale 150-250 za jedno seminarium to według mnie całkiem sporo. Dodać kasę za książki i można żyć. Szkoda tylko, że w lustro się nie da spojrzeć.

Asia
Gość
Asia

Niestety, im bardziej jesteśmy rozwiniętą cywilizacją tym dłużej żyjemy i coraz więcej chorób jesteśmy w stanie zbadać i rozpoznać. Ogromna większość z tych wszystkich nowo badanych chorób to jakieś mutacje genetyczne, albo choroby na linii układ nerwowy – jakaś inna część ciała, choroby które poznajemy i badamy latami i staramy się wynaleźć na nie lekarstwo… To super, że w coraz większym stopniu chronimy ludzi, ale im dalej w las tym więcej takich kwiatków jak te o jakiś super-chruper NOP (przez nikogo niepotwierdzonych) i wymyślaniu chorób wyłącznie dla zysku tych obrzydliwych i pazernych firm farmaceutycznych. Swoją drogą czy ciekawe jak antyszczepionkowców,… Czytaj więcej »

Beata Kos
Gość
Beata Kos

Temat szczepionek to bardzo trudny temat. Sama swoje dzieci zaszczepiłam nie powiem miałam milion wątpliwości. Mimo wszystko postarajmy się wczuć czasem w sytuacje innych. Naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdyby po szczepieniu stan zdrowia mojego dziecka by się pogorszył na pewno bałabym się dalej szczepić dlatego z drugiej strony nie wylewajmy na tych ludzi pomyj bo zaczniemy być trochę jak oni. Jestem za szczepionkami ale za informowaniem rodziców o ich składzie konkretnych skutkach ubocznych nie oszukujmy się te informacje jak rodzic nie wyciągnie to jest cicho sza. Jestem także za usunięciem przymusu szczepiennego w innych krajach taka praktyka jest… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

W innych krajach ludzie się szczepią i ufają lekarzom. Dlatego nie ma tam przymusu szczepień. Nie mówiąc o tym, że w niektórych krajach niby przymusu nie ma, ale mogą dziecka nie zaszczepionego nie przyjąć do szkoły.

trackback

[…] tu wchodzić w polemikę czy szczepić czy nie szczepić, zainteresowanych odsyłam do blogu „Blog Ojciec„, gdzie autor opisał dokładnie to, co ja myślę o szczepionkach, więc nie będę się […]

trackback

[…] Nie myślcie, że jestem sama! Największym zamachowcem w blogosferze został jednak bezpowrotnie Blog Ojciec, który według spiskowców, za swój wpis otrzymał tysiące złotych. Jak wiecie, poza wiedzą […]

Martyna
Gość
Martyna

Popieram.
Dzieci szczepię, my- Rodzice jesteśmy farmaceutami i dla nas liczą się fakty naukowe. Wątpliwości nie mieliśmy.
Nareszcie mnostwo faktòw i konkretòw w jednym miejscu!
Dziękuję!

trackback

[…] się trudno powiedzieć co. (Jednym z moich ulubionych artykułów na temat szczepień jest wpis u Blog Ojca, polecam Waszej […]

Darek1985
Gość
Darek1985

Mnie martwi jedno, że w Polsce brak szczepionki 5w1. Jesteśmy zmuszeni przez to do 6w1 (a chcieliśmy żółtaczke oddzielnie)

Monika
Gość
Monika

Tak w ogóle to ja podczas szczepień dzieci (mam trójkę) nie zdarzyło mi się zobaczyć ulotki dotyczącej danej szczepionki? A przecież to jest zabieg medyczny i zawartość strzykawki wstrzykuje się naszym dzieciom … Ktoś może miał możliwość czytania ulotki ….? Bo skoro jest wszystko ok, to dlaczego nie można dać rodzicom do poczytania…?

Olga
Gość
Olga

Można i dadzą, jeśli się upomnisz. Jeśli nic nie powiesz, panie pielęgniarki, które robią szczepienie, bez zastanowienia wyrzucą do śmieci razem z opakowaniem. Trochę mnie to wkurzało na początku, ale potem uświadomiłam sobie, ile te panie maja lat i że są w większości wykształcone jeszcze w czasach, kiedy ludzie bez pytania przyjmowali zabiegi medyczne. I teraz po prostu się upominam, i zawsze dostaję (raz tylko pani powiedziała, że mogłam powiedzieć przed szczepieniem, bo już zdążyła wyrzucić, ale i tak, mimo niezadowolenia takim obrotem sprawy, dała mi drugą). Dawać bez upominania może zaczną, jak rodzice będą się konsekwentnie upominać i nastąpi… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Powiem tak. Z wieloma rzeczami tutaj się zgadzam, ale z wieloma też nie.
Szczepionki są potrzebne, jeżeli są rozsądnie podawane, a lekarze mają to w tyłku z reguły.
Lekarzom ufam, ale niewszystkim. Idzie wyczuć, komu zależy na kasie a komu na pacjencie.
Stomatologa mam świetnego i na NFZ. Podobnie pediatrę.
Jestem matką chłopczyka z NOPem po BCG i EuvaxB z 1 doby z miesięczną hospitalizacją. Szczepię, ale szczepienie w 1 dobie życia nie ma dla mnie sensu. A wit.C, którą polecał „szarlatan” Zięba wyleczyła mnie z alergii i astmy. I co Pan na to?

Kamil Nowak
Gość

Placebo też potrafi wyleczyć z alergii i astmy :) Natomiast co do samych szczepionek, to z tego wpisu nie jestem specjalnie zadowolony. Znacznie dokładniejszy jest ten: http://www.blogojciec.pl/dzieci/szczepic-dziecko-35-najbardziej-popularnych-mitow-temat-szczepien/. I zgadzam się, że hurra optymizm i szczepienie na wszystko jak leci, bez chociażby zbadania dziecka, jest nieodpowiedzialne lub wręcz groźne :)

Justyna Ejdukiewicz
Gość
Justyna Ejdukiewicz

bo najczęściej nie są świadkami tego, że ich działania doprowadziły do czyjejś śmierci czy czyjegoś uszczerbku na zdrowiu. A szkoda. Może gdyby ci ludzie umierali na ich rękach, to wtedy zrozumieli by swój błąd?

Proszę wybaczyć ale to się kupy nie trzyma. Skoro szczepienie chroni to jaki czyjs uszczerbek? Jakie umieranie na rękach? Jedzie Pan po emocjach lepiej niż Moda na Sukces:D

Ewa
Gość
Ewa

Bezczelne zwroty i nadużycia w artykule to profanacja wolności człowieka (karta praw człowieka). Pasożyty – to firmy farmaceutyczne, które wyłudzają z ludzi pieniądze strasząc ich w reklamach chorobami. Artykuł nic nie udowadnia, bo nigdzie nie przeprowadzono prób na grupie porównawczej nieszczepionej. Nie prowadzono też badań klinicznych noworodków. Ostatecznie wrzucasz wszystkich do jednego worka i obrzucasz błotem i przekleństwem. Zarzucasz jednostronność i agresję wobec ludzi, którzy chcą chronić swoje dzieci, którzy CODZIENNIE walczą z codziennością by uratować choć ułamek radości z życia swojego dziecka. A to Twój wpis jest najbardziej agresywnym, jednostronnym, zjadliwym jaki czytałam szukając informacji ZA, bo te PRZECIWKO… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Jasne, lekarze, którzy swoje życie poświęcili na pomaganie innym, są wszyscy jak jeden mąż przekupieni i robią krzywdę swoim pacjentom, swoim rodzinom i swoim dzieciom. Czy wy ludzie w ogóle się słyszycie?

m k
Gość
m k

Dziękuję za takie teksty! Zatrważające jest z jakimi „rakami” w społeczeństwie musimy się ścierać że względu na to że każdy może być samozwańczym ekspertem w naszych czasach. Rozumiem że nie każdy może być ekspertem we wszystkim aby tych szarlatanów od razu wychwycić, ale dorośli ludzie powinni dołożyć wszelkich starań do świadomego przeżywania swojego życia, do przemyślenia swoich poglądów, w tym do przemyślenia czy informacje które wchłaniają są wartosciowe. Tym bardziej jeśli dotyczą ich dzieci. Rozumiem że to wymagające. Nie rozumiem jednak jak można podążać ślepo za ruchem który jest tak bezsensowny. Kilka innych ruchów i „mód” podobnie ale antyszczepionkowcy to… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Oby chociaż na część podziałały racjonalne argumenty…

Monika
Gość

Ja też nie znam osób, które miałyby coś do powiedzenia o powikłaniach po szczepionkach u swoich dzieci. Moje dziecko po szczepionce jedynie śpi jak suseł.

Monika
Gość

Moje dziecko po szczepionkach śpi jedynie jak suseł.

Witek
Gość
Witek

STOP NOP to szkodliwa akcja, która skutkować może epidemiami chorób, które obecnie nie stanowią już zagrożenia, dzięki szczepieniom. Internet to nie tylko źródło wiedzy, to też skarbnica skrajnej głupoty. Zastanawiam się czy nie było lepiej kiedyś, gdy ludzie nie mieli dostepu do internetu. Lekarz był autorytetem, ludzie słuchali, uczyli się w szkołach, nie próbowali na własną rękę się edukować i „uświadamiać innych”. Internet daje takie możliwości przeciętnemu człowiekowi, czyt. ignorantowi, który nie zdaje sobie sprawy ze swoich intelektualnych ograniczeń. Antyszczepionkowe bzdury powinny być karalne.