Dajesz klapsa, bo jesteś nieudacznikiem

Nie masz pojęcia o wychowaniu dzieci. Całą wiedzę którą masz, czerpiesz od swoich rodziców, którzy też zbyt wiele o wychowaniu nie wiedzieli. Nie dokształcasz się w tym zakresie, bo i po co? Wydaje Ci się, że wiesz już wszystko, a w rzeczywistości dalej zachowujesz się jak bezmózgi neandertalczyk, od którego wziąłeś swojego zachowanie.

livingroomokZanim zaczniesz czytać dalej:

Jeśli uważasz, że klaps nie jest przemocą, zastanów się co byś czuł, gdyby to Ciebie bito. Jeśli uważasz, że krzyk nie jest przemocą, przypomnij sobie jak się czujesz, gdy ktoś na Ciebie krzyczy. Że z dorosłymi jest inaczej? Przestań się oszukiwać. Tylko słabi ludzie tak robią.

Mesjasz

Naprawdę myślałem, że moim poprzednim tekstem o przemocy wobec dzieci (Już nie biję dzieci), coś zmieniłem w świadomości rodziców. Że skoro ująłem wszystko, co na ten temat wiedziałem, podparłem się własnym doświadczeniem i na koniec pokazałem sposób jak sobie radzić ze złością, to ludzie zrozumieli, że bicie dzieci jest złe i nie jest konieczne. Czułem się tak, jakbym uleczył jakiś mały fragment świata. Po czasie jednak zrozumiałem, że długa droga przede mną, jeśli mam zamiar nauczyć wszystkich ludzi, że klapsy nie muszą być częścią procesu wychowania. Grono sympatyków wychowania bez przemocy jest całkiem spore, lecz ilość ludzi, którzy uważają bicie za konieczne, wydaje się równie wielka. Po tym ostatnim wpisie zrozumiałem też, że nawet jeśli tylko jedna osoba, dzięki mojemu tekstowi przestała dawać klapsy, to wykonałem dobrą robotę. W końcu taki jest cel tego bloga. Uczę się wychowywać dzieci i jednocześnie staram się pomagać w tym zadaniu innym. Dlatego jeśli przeczytacie u mnie coś, co wam pomogło w ten czy inny sposób stać się lepszymi rodzicami, śmiało podajcie temat dalej. Nie wszystko. Tylko te wartościowe treści. Napisanie jednego tekstu występującego przeciwko przemocy, nie zamieniło mnie jednak w mesjasza. Nie zbawiłem całego świata i nie uwolniłem go od problemu, jakim jest przemoc wobec dzieci. Postanowiłem się więc nie poddawać. Mam zamiar walczyć z tą głupotą, z tym ciemnogrodem i na swojej drodze mam zamiar wykarczować tyle chwastów ile trzeba będzie, żeby dotrzeć do ludzi z informacją, że to co robią jest złe.

Świat się zmienia

Kilkadziesiąt lat temu, rodzice bili dzieci. Wtedy to było normalne. Dyscyplina polegała na zlaniu pasem krnąbrnego dziecka, żeby zrozumiało swój błąd. Rodzice robili to dla ich dobra, nieświadomi tego jak wielką krzywdę im wyrządzają. Była to metoda, która działała, więc nikt się nad nią nie zastanawiał. Nikt zresztą nie traktował wówczas dzieci, jak ludzi. Świat jednak się od tego czasu zmienił. Każdy poszczególny aspekt naszego życia się rozwinął, a wszystko po to, żeby sprostać wyzwaniom nowoczesnego i ciągle ewoluującego świata, który nas otacza. Obecnie zamiast przemocy, naucza się dialogu. Dlaczego więc nie uczycie tego waszych dzieci? Dlaczego tak wielu z was w kwestii wychowania swoich dzieci, dalej żyje w średniowieczu? Dlaczego nie dopuszczacie do siebie informacji, że Twoje dziecko też jest człowiekiem i jako człowiek, ma konkretne prawa?

Daj klapsa szefowi

Albo żonie. Albo koledze. Wyzywam Cię. Jeśli bijesz dzieci, kiedy zrobią coś złego, uderz dorosłego w podobnej sytuacji. Dlaczego miałoby to nie zadziałać? Działa przecież „doskonale” w przypadku Twoich dzieci. Na pewno znajdziesz setki powodów, dla których, ktoś dorosły zasłużył sobie na uderzenie, więc dlaczego nie? Bo dorośli nie rozwiązują w ten sposób problemów. Ty jesteś dorosły, a dzieci bijesz, więc to nie może być ten powód. Bo to niezgodne z prawem. Bicie dzieci też jest niezgodne z prawem. Następny. Bo dorośli mogą oddać. Czyli bijesz dziecko, bo lubisz się znęcać nad kimś kto jest słabszy? Bezbronny? Bo to jest łatwiejsze, niż zastanowienie się jak pomóc swojemu dziecku. Chyba trafiłem w sedno. Bardzo dokładnie zastanów się, dlaczego uważasz, że danie dziecku klapsa jest w porządku, ale w stosunku do dorosłego, takiego zachowanie jest nieakceptowalne. Ewentualne wnioski proszę kierować do komentarzy.

Twoja nauka

Często słyszę, że przecież jak dziecko wyleci na ulicę, to należy mu się klaps. „Przecież inaczej się nie nauczy!”. A próbowaliście? Albo jak niedajboże, bawi się gniazdkiem elektrycznym. „Jak dostanie lanie, to zapamięta sobie na całe życie, że tego nie wolno robić”. Skąd to wiecie? To chyba najbardziej pozbawione podstaw kłamstwa, jakie powtarzają sobie od lat rodzice. Kłamstwa przekazywane z pokolenia na pokolenie, nie mające w sobie żadnej głębszej psychologii, niż tej zawartej w tresurze zwierząt. Czego więc naprawdę uczy klaps, który częścią owej tresury jest?

Czego uczy klaps?

Rodzice mogą nas skrzywdzić, jeśli zrobimy coś źle. Powinniśmy się bać rodziców. Nie powinniśmy próbować nowych rzeczy, bo może czekać nas kara. Skoro jesteśmy mniejsi i słabsi, to można nam robić krzywdę. Nowych rzeczy należy próbować tylko wtedy, kiedy rodziców nie ma w pobliżu. Przemoc jest odpowiednią reakcją, na uczucie złości. Przemoc jest rozwiązaniem naszych problemów.

Moim zdaniem są to najgorsze lekcje, jakiej możemy przekazać swoim dzieci. Twoim zadaniem jako rodzica nie jest wyłącznie wychowanie dziecka do pewnego wieku. Twoim zadaniem jest wychowanie świadomego dziecka, które pewnego dnia zostanie świadomym dorosłym. Jak jednak myślisz skończy dziecko, nad którym w pewnym momencie przestanie stać rodzic z pasem? Będzie potrafiło się pohamować, kiedy zniknie jego jedyny ogranicznik? Czy może będzie próbowało wszystkiego (naprawdę wszystkiego), czego rodzice do tej pory mu zakazywali?

Bezmózgie Yeti

„Mój ojciec tak robił, to i ja tak będę robił. Przecież wyrosłem na normalnego człowieka”.

kitchenok

Plakat promujący myślenie „Mój ojciec tak robił…”

Twój ojciec tak robił, jego ojciec tak robił i jego ojciec też tak robił. To prawda. Nie wiedziesz jednak życia swoich rodziców, dziadków, ani pradziadków. Potrafisz robić wiele rzeczy, których Twoi przodkowie nie potrafili. Dlaczego więc nie potrafisz powstrzymać się od bicia dzieci? To jest jak zły nawyk, którego musisz się pozbyć. Wiem, że wychodzenie z uzależnienia, które przetrwało w Twojej rodzinie pokolenia, jest czymś, na co tylko silny człowiek może się zdobyć. Wiem o tym. Jeśli jednak chcesz wychowywać szczęśliwe dzieci, musisz się na ten krok zdobyć. Jeśli jednak jesteś zbyt słaby, bądź zbyt leniwy (lub zbyt głupi – to tez możliwe), żeby to zrobić, to chociaż przyznaj to na głos. Nie próbuj racjonalizować swojej przemocy. Przyznaj, że jesteś gównianym rodzicem, zamiast ciągle powtarzać, że dzieci trzeba bić. Nie wmawiaj sobie i innym, że inaczej się nie da, bo dziecko wyrośnie na rozwydrzonego bachora. To jest kłamstwo oparte na Twojej niewiedzy i przykro się słucha osoby dorosłej z tak wyraźnymi brakami umysłowymi..

Nie szukaj wymówek. Szukaj odpowiedzi.

O tym jak wychowywać, a nie tresować dziecko, napiszę w osobnym poście. Jeśli nie możecie się doczekać, a potrzebujecie odpowiedzi „na już”, polecam książkę „Positive Parenting in Action: The How-To Guide for Putting Positive Parenting Principles into Action in Early Childhood”. Polecam też akcję „Kocham. Nie daję klapsów.”.

Dodane: obiecany tekst juz jest. Nie trzeba bić, żeby dyscyplinować.

Prawa do zdjęć należą do www.adsoftheworld.com.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

123
Dodaj komentarz

avatar
44 Comment threads
79 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
56 Comment authors
NataliaBlogOjciecJennyDagmaraJaroslaw Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
BiegaDorka
Gość

wiesz, myślę, że cała mądrość zawarta jest w tytule.
To bezsilność rodzica. brak argumentów, przegrana z małym człowiekiem, który tak naparwdę calą nauke czerpie od nas.

Głośno mówię, że sie nie zgadzam. Pokolenie naszych rodziców – kiedyś tak było, takie metody. To może po nowoczesnemu elektryczny pastuch ?

Porażka.

Art
Gość

Grafiki we wpisie są bardzo wymowne. Aby przerwać ten krąg, moim zdaniem trzeba wiele lat pracy, chęci i świadomości społeczeństwa. Idzie ku dobremu, niestety to musi potrwać, może jedno, może więcej pokoleń.
A tutaj tekst o karach:
http://rodzice.net/news/kara/

Blog Ojciec
Gość

Świetny tekst o karach. Żałuję, że nie rozdają go na każdej porodówce. Sam mógłbym z niego skorzystać.

To prawda, że każdego dnia musimy się pilnować. Czasami sądzę, że wiem z jakimi problemami muszą sobie poradzić Anonimowi Alkoholicy. Oni każdego dnia walczą, żeby się nie napić. My walczymy, żeby nie bić. Na szczęście, naszym dzieciom będzie już łatwiej.

PS. Przyznaję, że grafiki są doskonałe.

Lena
Gość
Lena

najgorsze, że wiele bitych dzieci wyrastających na „normalnych” ludzi ma głębokie przekonanie, że sobie zasłużyły

Blog Ojciec
Gość

Dokładnie. Znam to z autopsji. Więcej napisałem na ten temat w poprzednim tekście, do którego link jest w pierwszych akapitach.

Beata Kurgan-Bujdasz
Gość

ja dostałam raz w życiu klapsa od mamy- byłam na tyle duża że się spytałam czy jej ulżyło :) Nigdy więcej nie dostałam i sama po sobie wiem że to sensu nie ma.

Blog Ojciec
Gość

Śmiechłem :) U nas w rodzinie krąży historia, jak to babcia opowiadała wnuczce, że jej mama biła ją ścierką, gdy była niegrzeczna. Sama babcia jednak nigdy nie uderzyła dziecka. I ta wnuczka tak chodziła i chodziła „babcia, uderz mnie ścierką. Chce zobaczyć jak to jest. Chociaż jeden raz, proszę”. No i babcia się zlitowała i jeden raz ją uderzyła. Chciała lekko, ale tak się złożyło, że ścierka była mokra i akurat trafiła kantem. Później rodzice musieli dziecku zwolnienie z WFu pisać, bo pręga przez plecy nie chciała zniknąć przez kilka dni :) A najlepsze, że wnuczka była zadowolona jak nigdy… Czytaj więcej »

Beata Kurgan-Bujdasz
Gość

nieźle- dzieci mają pomysły :) to była zabawa dla małej

Marcin
Gość
Marcin

A ile radości. Moja biła mnie tluczkami, a ojciec kablami i pasami. Ich zas bili w szkolach linijkami i kablami. Takie byly czasy. Zawsze mi to sprawialo taką radosc że śmiechalem, jakie to cudowne uczucie dostac kawalkiem zelaza w zgiete kolano :) A teraz okazuje sie ze to bylo cos zlego i do niczego nie prowadzilo wiec po co to bylo…

Leszek Cibor
Gość

Jest jedna rzecz, którą wspomniałeś tylko połowicznie, a warto się nad nią skupić szerzej, bo wydaje mi się kluczowa. Racjonalizacje. Uzasadniamy wiele rzeczy, które robimy nie korzystając z rozsądku, logiki czy empatii. Przykład „bo mój ojciec tak robił” jest tego ukoronowaniem. Warto takiej osobie zadać pytanie „a może Twój ojciec się mylił?”. Jak słyszę „biegaliśmy na podwórku za sobą z kijkami i w kałużach, a ojciec dał nam solidnie po dupie i wyrośliśmy na porządnych ludzi”. Zawsze sobie myślę wtedy: dobra twoja, masz szczęście, że wyrosłeś na porządnego ignoranta, który nie widzi setek innych tak samo chowanych dzieci, które nabawiły… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Świetne spostrzeżenia. W końcu zawsze znajdą się jednostki, które przetrwają nawet najgorsze warunki. W tym bicie przez rodziców. Trzeba jednak zauważyć też całą masę tych, którzy cało z tego nie wyszli i zamiast opierać się na doświadczeniu jednostki, warto spojrzeć z szerszej perspektywy.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Mój życiowy partner był bity przez swoich rodziców, głównie matkę – codziennie i za wszystko, np. za to, że się po czasie dowiedziała, że dostał z czegoś pałę i ją poprawił na dobrą ocenę, ale za tą pałę dostał, choć już była dawno nieaktualna. Miała taki specjalny kijek do bicia, który swego czasu z braćmi ukryli czy też zniszczyli (nie pamiętam), za co oczywiście dostali – pasem. Ma teraz 33 lata, a dalej matka na niego potrafi się wydrzeć za głupotę (bo jest przykładowo nieogolony – co mi osobiście nie przeszkadza, a jak staję w jego obronie za te „nieogolenie”… Czytaj więcej »

Jagna
Gość
Jagna

Oby babcia nie starała się „wychować” i wnuka. Brrr…..

Blog Ojciec
Gość

Niestety rodziców sobie nie wybieramy. I czasami najlepiej jest ograniczyć takie wizyty do minimum, żeby uniknąć nieprzyjemności i toksycznych relacji. Czasami jest to jedyny sposób.

Strzyga
Gość

W The Walking Dead był motyw kalendarza „X Day Without Accident”. Chyba sobie taki zrobię, by wzmocnić przekaz i świadomość oraz zrobić sobie dodatkową motywację. Bo czasami muszę się BARDZO pilnować. Na przykład, gdy moje starsze dziecko specjalnie przewraca i próbuje zdeptać moje młodsze dziecko, bo ono tak fajnie płacze.

Tak wiem, agresja na agresję to nie sposób.

Niemniej instynkt bitej dziewczynki podpowiada „Jakbyś mu przylała, to by od razu przestał”

Mag
Gość
Mag

Chyba też taki kalendarz sobie zrobię. Ale na krzyczenie. Pomaga mi czasami najstarsza córka: Mamo nie krzycz, bo znów za chwilę będziesz przepraszać…😊

Blog Ojciec
Gość

Pomysł może działać jako świetna motywacja. „Skoro wytrzymałam już 10 dni, to wytrzymam jeszcze jeden”. Tym bardziej jeśli będzie w widocznym miejscu, kiedy akurat instynkt będzie chciał przejąc kontrolę.

Paweł
Gość
Paweł

Moim zdaniem każdy bodziec, każda emocja i każda myśl kreuje człowieka od maleńkości do samej śmierci. Im więcej każdej z osobna, tym szybciej dorastamy, rozumiemy. Nie jestem zwolennikiem kar cielesnych i staram się ich nie używać ale empatia jest kluczowym czynnikiem w życiu i wychowaniu. Niekiedy należy użyć „siłowych” rozwiązań żeby przywrócić pierwotny stan zasad. Nie ma nic złego w dyscyplinie i konsekwencji. Czasami to i tylko to jest w stanie przywrócić poczucie bezpieczeństwa u dziecka. Niestety, natura ludzka nie odeszłą jeszcze tak bardzo od drzewa żeby karmić ją utopiami na jej własne unicestwienie. ;)

Kinga
Gość
Kinga

Dyscyplina i konsekwencja wcale nie musza byc egzekwowane metoda silowa. Patrz na najlepszych w twoim zyciu nauczycieli: tych do ktorych miales najwiekszy szacunek, bo byli konsekwentni i zazwyczaj potrafili utrzymac doskonala dyscypline w klasie. Czy oni uzywali przemocy? Jakos sie udawalo bez. Wymaga to wysilku, niektorym sie nie chce i trzeba wtedy jasno sobie powiedziec: bije bo jestem leniwy.

Blog Ojciec
Gość

Postaram się w najbliższym czasie rozwinąć temat alternatywnych rozwiązań, które wcale nie polegają na głaskaniu po głowie. Mam nadzieję, że to też pomoże zrozumieć, że jednak nie ma żadnej sytuacji, w której bicie jest jedynym rozwiązaniem.

Marcin Chmiele-wski
Gość
Marcin Chmiele-wski

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem rozwiązań siłowych jeśli chodzi o kształtowanie umysłu młodego człowieka. Ale łatwo sobie wyobrazić sytuacje zagrożenia życia, kiedy klaps jest jedynym możliwym posunięciem aby wyrobić odruch Pawłowa, a dzięki temu pomóc maluchowi przeżyć. Czekam z niecierpliwością na rozwiązania alternatywne. Szczególnie interesuje mnie notorycznie powtarzająca się sytuacja zagrożenia zdrowia lub nawet życia u malca 1,5 – 3 lata. Dla ułatwienia przedstawiam sytuację czysto hipotetyczną: Dziecko (załóżmy 2 lata) zawsze wskakuje pod coś co akurat przejeżdża (rower, samochód, taczka, skuter itp.). Robi to już piętnasty raz z rzędu, za każdym razem udaje mu się uniknąć konfrontacji z pojazdem i oczywiście… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Jako mama 3.5 latki (niezywkle ruchliwej, ciagle uciekajacej, lobuzerskiej, ciekawskiej) zapewniam, ze da sie przejsc ten okres bez uzywania klapsa. Wlasna reka przytrzymujaca przed wyskoczeniem na ulice jest wystarczajaca. Chyba Pan Panie Marcinie jest silniejszy od swojgo dziecka i potrafi go skutecznie wziac za reke? Ja w kazdym razie choc mikrych rozmiarow jestem jeszccze dosc silna aby to zrobic.
Jakby tak rodzice bijacy swoje dzieci, z taka energia szukali alternatywnych nieprzemocowych rozwiazan wychowawczych jak usilnie staraja sie szukac wymowek dla swojego zachowania to mogliby wiele osiagnac.

PasjoMatka
Gość

Nie rozumiem klapsa nawet w sytuacji, gdy dziecko leci pod samochód, nawet ten 15 raz. Tak małe dziecko (niech się nikt nie obraża) ma zdolnosci kojarzenia podobne do psich. Wie jakimi zachowaniami coś od rodzica wyciągnąć, ale kary kojarzy z ostatnią rzeczą, jaką wykonało. Wyjaśnię na przykładzie karygodnego błedu, który miałam okazję obserwować – szczeniak uciekł, bawi się w najlepsze, biega i nie reaguje na wołanie, w końcu przybiega i …dostaje smyczą przez grzbiet. Pies nie kojarzy, że dostał za to, że nie reagował wcześniej, tylko za to, że przybiegł. Dziecko skojarzy z tym, że dało się zlapać. ;)

Marcin Chmiele-wski
Gość
Marcin Chmiele-wski

„Tak małe dziecko (niech się nikt nie obraża) ma zdolnosci kojarzenia podobne do psich.”

Bardzo słuszne porównanie. I teraz pytanie czy taki pies będzie słuchał jak mu się będzie coś pokazywało 15 razy czy nie?
Odpowiedź jest prosta, niektóre psy będą, inne załapią później a jeszcze inne w ogóle nie załapią o co chodzi. I to bez różnicy czy będziemy im dawać za każdym razem kiełbasę czy smyczą przez plecy.

Chciałbym zauważyć, że ogólnie w całej dyskusji wszyscy bardzo mocno skupiliśmy się na tym czy klaps pomoże czy nie oraz czy to jest dobre czy złe.

Niestety nie mamy rozwiązania przedstawionego problemu.

PasjoMatka
Gość

Nie ma rozwiązania, bo nie ma idealnej „recepty” na ogarnięcie dziecka, bo każde jest inne. Może mi samej ciężko jest pojąć akurat ten problem, bo wychodzę z założenia, że małe dzieci w ruchliwych miejscach powinny być odpowiednio zabezpieczone przez rodziców (trzymane za rękę, nauczone by trzymać się wózka, w wózku, czy nawet od biedy w kontrowersyjnych szelkach, do których mam obojętne nastawienie), a nie latać samopas. Znow wrócę do porównania – tak jak psa nie powinno prowadzić się luzem w takich miejscach. A starszakowi już można wytlumaczyć.

Blog Ojciec
Gość

Zrobię co w mojej mocy, żeby zaspokoić Twoją ciekawość i (mam nadzieję) pomóc Ci.

Marcin Chmiele-wski
Gość
Marcin Chmiele-wski

Tak dla przypomnienia to napisałem na wstępi „Jestem zdecydowanym przeciwnikiem rozwiązań siłowych jeśli chodzi o kształtowanie umysłu młodego człowieka.” ;-) Wpis zrobiłem trochę dla draki, żeby rozpocząć dyskusję. Wcześniej widziałem tylko zwolenników jednej frakcji – bezprzemocowej. Inni siedzą cicho, bo chyba wszyscy oprócz mnie są idealni i nigdy w życiu nie dali dziecku klapsa, nie odciągali go od czegoś za rękę, nie musieli wziąć na ręce żeby oderwać pociechę od nieprawidłowego zachowania. Chyba że wszyscy zabierający tu głos są hipokrytami i mówią że przemoc fizyczna jest „be” ale i tak ją stosują (być może nieświadomie), bo z tego co zauważyłem… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Nie nie dali, sa tacy co nie dali klapsa, choc mieli ochote milion razy sie wyzyc na wlasnym dziecku, ale tego nie robili.

Blog Ojciec
Gość

Trzymanie dziecka za rękę czy branie go na ręce, nawet wbrew jego woli, przemocą nie jest. Zwłaszcza jeśli robimy to w celu odciągnięcia dziecka od zagrożenia lub od sytuacji, w której to dziecko stanowi zagrożenie i naszym celem jest jego uspokojenie.

Sądzę, że większości rodziców kiedyś się zdarzyło. Chodzić jednak o świadomość, że to jest złe i walkę z tym.

Marcin Chmiele-wski
Gość
Marcin Chmiele-wski

Skoro trzymanie za rękę wbrew woli nie jest przemocą to rozumiem, że przykucie kajdankami do płotu za tą samą rękę też przemocą nie będzie.

To w takim razie kiedy zaczyna się przemoc, dopiero jak damy klapsa?

Mi właśnie chodzi o świadomość, że jakakolwiek manifestacja siły fizycznej jest zła. Nie tylko klaps.

Kinga
Gość
Kinga

A czemu Pan chce przykuwac dziecko do plotu … skoro go mozna po prostu trzymac za reke, na rekach, przy okazji przytylac, rozmawiac z nim, tlumaczyc. Tak po prostu, jak dobry czlowiek.

Blog Ojciec
Gość

Jeżeli nie robimy dziecku krzywdy, to nie jest to przemocą. Klaps robi krzywdę, wzięcie na ręce już niekoniecznie. To tak jak postawienie bramki zabezpieczającej. Czasami, żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo musimy użyć siły, ale należy zrobić to z umiarem i tylko w celu uniknięcia zagrożenia. Nie w celu ukarania.

Tata Domin
Gość
Tata Domin

Zakłada pan, że dwuletnie dziecko skojarzy to, że zostało zbite z tym, że próbowało wskoczyć pod auto? To daleko idąca ignorancja, bo dziecko dwuletnie nie połączy tych dwu sytuacji ze sobą – no chyba, że będzie je pan bił regularnie kilkanaście razy, po każdej próbie wskoczenia pod auto (na tej samej zasadzie jak tresowane zwierzę). Ale wtedy ryzykuje pan kilkanaście razy jego śmiercią. Alternatywa jest jedna i jedyna. Zawsze w pobliżu ruchliwej drogi, miejsca gdzie przejeżdżają skutery, auta, taczki i Bóg wie co jeszcze – trzyma pan nad dzieckiem pieczę. Pilnuje pan, by nic dwuletnie dziecko nic głupiego nie zrobiło.… Czytaj więcej »

JaToJa
Gość
JaToJa

Ja nie wiem jakie wy macie dzieci, ale naprawdę 2 latek rozumie już bardzo dużo. Uczyłam swojego synka słowa „niebezpieczne” od samego początku i teraz on doskonale wie że to oznacza zagrożenie. Jeśli dziecko wybiega na ulicę to najlepiej wozić je w wózku w pobliżu jezdni do czasu aż zacznie łapać o co chodzi. Ale przede wszystkim tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Spokojnie, prosto, na przykładach…Są dzieci które wymagają więcej pracy, można ćwiczyć „na sucho” podczas zabawy samochodzikami, omawiać zagrożenia, zachęcać do właściwych zachowań. Jest cała masa i gama różnych metod które działają jeśli się CHCE i jeśli rodzić naprawdę… Czytaj więcej »

Marcin Chmiele-wski
Gość
Marcin Chmiele-wski

Generalnie to spodziewałem się tego typu odpowiedzi więc odpowiadając na pytanie czy dotarło to nie, nie dotarło. :-) „Zakłada pan, że dwuletnie dziecko skojarzy to, że zostało zbite z tym, że próbowało wskoczyć pod auto?” Oczywiście, że tak. Przecież wspomniałem o odruchu Pawłowa. Dokładnie taki sam odruch ma każdy z nas jeśli chodzi o odczuwanie gorąca czy zimna. To są odruchy warunkowe. Np.gdyby ktoś postawił przed Tobą talerz z knedlami, z których widać że coś paruje zjadłbyś czy najpierw sprawdził czy nie są za gorące? „Zawsze w pobliżu ruchliwej drogi, miejsca gdzie przejeżdżają skutery, auta, taczki i Bóg wie co… Czytaj więcej »

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

Dziecka MUSI Pan pilnować wszędzie. Na ulicy czy na placu zabaw jest Pan odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo. Nie wiem, skąd tu Pańskie oburzenie. Żaden klaps nie zdejmie z Pana tej odpowiedzialności.

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

Myli Pan dwa pojęcia: odruchu warunkowego i odruchu bezwarunkowego, co dowodzi Pana nikłej wiedzy psychologicznej. Odruchy bezwarunkowe są wrodzone: takim odruchem będzie zabranie ręki z gorącego przedmiotu lub cofnięcie jej po ukłuciu się – te odruchy są wspólne dla wszystkich ludzi, można je zaobserwować już u noworodka. Odruchy warunkowe, tzw. „odruchy Pawłowa”, polegają na konsekwentnym łączeniu bodźca obojętnego z bodźcem, który odruch wywołuje. Gdyby dziecko doznawało bólu (odruch unikania) za każdym razem, kiedy wyjdzie na jezdnię, to w końcu na sam widok jezdni reagowałoby tak, jak na ból, czyli unikaniem. Nie życzę Panu z takim dzieckiem przechodzić przez ulicę, bo… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Doprawdy bede dawac, ze nie wiem dlaczego Pan koniecznie chce bic dziecko (aby wyrobic w nim odruch Pawlowa) zamiast … po prostu trzymac za reke.

Dżo
Gość
Dżo

z lenistwa zapewne….

soh
Gość
soh

„”Zakłada pan, że dwuletnie dziecko skojarzy to, że zostało zbite z tym, że próbowało wskoczyć pod auto?” Oczywiście, że tak. Przecież wspomniałem o odruchu Pawłowa. Dokładnie taki sam odruch ma każdy z nas jeśli chodzi o odczuwanie gorąca czy zimna. To są odruchy warunkowe.” Ale mowimy tu o tresowaniu dziecka czy wychowaniu dziecka? Odnosnie zbicia po wybiegnieciu na ulice, to moim zdaniem takiej sytuacji pierwsze co dziecko zalapie, to ze taty trzeba sie bac. A czy zalapie, ze ulicy i samochodow tez nalezy sie bac, to juz inna sprawa. Moze tak, moze nie. „”Zawsze w pobliżu ruchliwej drogi, miejsca gdzie… Czytaj więcej »

Klaps to nie przestepstwo
Gość
Klaps to nie przestepstwo

Aby wyuczyć odruchu Pawłowa dziecko musi wpaśc ze 3 razy na coś. Najlepiej na cos co mu krzywdy za wielkiej nie zrobi. Ja oparzyłem Lekko swoje dziecki kiedy były małe piekarnikiem, gorącym kubkiem, zostawilem na kilka sekund (mlodsza siostre 30 lat temu) kiedy weszla za głeboko do wody. Wszystko zadzialalo po 1 razie.

JaToJa
Gość
JaToJa

Nie wierzę, że to czytam…:(((((

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

Bzdura. Nie ma Pan pojęcia, co to jest odruch warunkowy. Jeśli coś działa po pierwszym razie, to to nie jest żaden odruch, tylko normalne uczenie się na doświadczeniu.

Marcin Chmiele-wski
Gość
Marcin Chmiele-wski

„Ale mowimy tu o tresowaniu dziecka czy wychowaniu dziecka?” W tym wypadku, w wątku o używaniu przemocy fizycznej, próbujemy rozważyć problem jak w skuteczny sposób zapobiegać bardzo nieszczęśliwym wypadkom bez użycia tejże przemocy. „A czy zalapie, ze ulicy i samochodow tez nalezy sie bac, to juz inna sprawa.” Na pewno złapie odruch Pawłowa, taki sam których Ty posiadasz bardzo dużo, chociaż prawdopodbnie nie masz świadomości ich istnienia. Nie napisałem nigdzie, że to jest najlepsza metoda, tak samo jak nie napisałem że najgorsza. Jest jedną z wielu. „Bardzo m przykro, ze zapisujac sie na rodzicielstwo nie przemyslal pan, ze zajmie to… Czytaj więcej »

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

Panie Marcinie, pracuję w przedszkolu właśnie z dziećmi dwu- i trzyletnimi i wszyscy moi uczniowie doskonale rozumieją, co to znaczy „gorące”. Kiedy zrobię sobie herbatę, to specjalnie siadam przy stole z dziećmi (one piją swoją wodę albo soczki) i one już same pytają: „Ciociu, gorące?” albo „Ciocia, si?” (te mniej sprawne językowo). To „si” to jest w ogóle ciekawy konstrukt, ponieważ moi uczniowie mówią „si” również na szpilki, duże nożyczki i nóż do obierania owoców – jak widać, nie mają na myśli słowa „gorące”, ale „niebezpieczne/może powodować ból/zabronione”. Naprawdę rozumieją, że nie wszystkie rzeczy, których używają dorośli, są przeznaczone dla… Czytaj więcej »

Paweł
Gość
Paweł

W pierwszym poście miałem oczywiście na myśli przysłowiowego „klapsa” kiedy inne środki perswazji nie działają a dziecko jest w stanie skrajnej histerii na przykład ;). Nie mówię o biciu jako kary cielesnej za popełnione błędy czy zachowania, typu lanie za dwóję lub za wybitą szybę u sąsiadki ;). Absolutne średniowiecze i zgadzam się, że z tym patologicznym zjawiskiem należy walczyć. Oczywiście, istnieje pełna gama rozwiązań „nie siłowych” i rozwijanie tematu jest jak najbardziej wskazane.

Oq_Larry
Gość
Oq_Larry

Sporo bzdur ubranych w piękne słowa.Temat poruszony w sposób wyniosły, patetyczny. Styl „fejsbukowych” złotych myśli, generalizowanie, trafiające do wąskiego targetu.
Nie pisz że białe jest białe a czarne jest czarne … napisz o tych wszystkich odcieniach szarości.
Pozdrawiam

Blog Ojciec
Gość

Odcienie szarości w bicu dzieci? W sensie mam napisać kiedy wolno bić, a kiedy niewolno? Nigdy nie wolno. Nigdy nie ma sytuacji, w której jedynym rozwiązaniem jest przemoc wobec dziecka. A jeśli chodziło Ci o coś innego, to będziesz musiał rozwinąć.

str
Gość
str

Moje doświadczenia dobitnie pokazują, jak konieczne ciągle nowe i nowe artykuły na ten temat. Kilka lat temu pracowałam z około 15osobowym zespole, gdzie jedna z dziewczyn (jedyna z nas posiadająca dziecko) opowiedziała, że jak odbierała małego z przedszkola, to zachowywał się tak okropnie, że dała mu kilka szybkich na pupę i był spokój. Wystarczyło może jedno zdanie, że ja nie uznaję klapsów, żeby wywołać burzę, koleżanka odebrała to jako osobisty atak, wszystkie osoby, które zabrały głos w dyskusji, twierdziły, że klaps to nie bicie, każdy miał do przytoczenia historię z dzieciństwa, jak to ich rodzice dobrze zrobili, że w jakiejś… Czytaj więcej »

Tata Domin
Gość
Tata Domin

Warto o tym pisać, żeby docierało do ludzi. Niestety bardzo wiele osób, z którymi rozmawiam powołuje się na to, że oni sami dostali w dzieciństwie ostre lanie – i że było to bardzo słuszne i skuteczne. I dzięki temu nie wyrośli na rozkapryszone bachory w przeciwieństwie do obecnej młodzieży. Bardzo ciężko się z takimi stereotypami dyskutuje, bo ciężko jest oskarżać czyjegoś ojca czy matkę. Ciężko tłumaczyć komuś, że został w dzieciństwie poszkodowany czy też obarczony jakimś ciężarem, bo Ci ludzie uważają, że zostali świetnie wychowani. Ale tu się kłania głębsza psychologia i jakaś forma syndromu sztokholmskiego…

Ola
Gość
Ola

Jak dziecko dostanie klapsa, bo wybiegnie na ulicę, to nauczy się tego, żeby następnym razem na ulicę wybiegać, jak rodzic nie będzie patrzył :( Skończy się, jak się skończy… Tak samo, jak dziecko wychyli się z balkonu, czy do studni. Pewnie stąd tyle wypadków z udziałem dzieci. Ja synkowi dosadnie wytłumaczyłam, co mu grozi, jak będzie się wyrywać na ulicy… I zdarzyło mu się to tylko dwa razy, później grzecznie chodził ze mną na spacery za rękę. Nie mówiąc, że nigdy nie miałam zatkanych gniazdek, a dziecko też nie próbowało nic tam wkładać… Bo nieprawdą jest, że dwulatek nie rozumie.… Czytaj więcej »

Marek Migacz
Gość
Marek Migacz

Ciekawy, ważny i bardzo potrzebny tekst. Zastanawia mnie tylko stereotypowe podejście do tematu, tj. przemoc płci męskiej. W przemocy wobec dzieci, zwłaszcza tej psychicznej, ale nie tylko, ponoć przodują kobiety. W przypadku ALIENACJI RODZICIELSKIEJ: http://pl.wikipedia.org/wiki/Alienacja_rodzicielska to już bezwzględnie. Obawiam się, że takie ukazanie problemu jak w artykule, sprzyja utrwalaniu stereotypów. Nie zmienia to faktu, że problem przemocy wobec dzieci uważam za bardzo ważny i wymagający wielotorowych działań, ku zmianom obecnego stanu rzeczy.

Blog Ojciec
Gość

Starałem się z całych sił, żeby nie określić płci adresata tego tekstu. Jeśli gdzieś sugeruję, że chodzi o mężczyznę, to mogło to było niedopatrzenie. Nawet specjalnie szukałem dwóch grafik, żeby ukazać, że przemoc ma zarówno męską, jak i żeńską formę.

Kinga
Gość
Kinga

Przemoc ma czesto forme i meska i zenska za jednym zamachem. Bo jest tak, ze jesli jeden rodzic stosuje przemoc czynna: bije, poniza psychicznie, to drugi rodzic na to patrzy i nic z tym nie robi, udaje, ze nie widzi, albo widzi i zrzuca wine na dziecko (zasluzeles sobiie). I wtedy jest to przemoc bierna, wlasciwie rownie wstretna.

Marek Migacz
Gość
Marek Migacz

Grafiki ok. – pełna zgoda. Natomiast teks zdecydowanie już nie, np. „Twój ojciec tak robił, jego ojciec tak robił i jego ojciec też tak robił.”, a szkoda :-(

Blog Ojciec
Gość

Jakoś nie skojarzyłem, że odnosząc się do ojca, odnoszę się do płci. Po prostu to jest koronny argument zwolenników bicia. Oni zawsze odnoszą się do ojca, nigdy do matki. „Ojciec mnie bił i wyrosłem na porządnego człowieka”. Stąd wziąłem to powiedzenie. Jednak poza tym fragmentem byłem raczej genderobojętny.

Marek Migacz
Gość
Marek Migacz

To jest włąsnie błędne koło i utrwalanie stereotypów niestety :(. Widoczne jest to szczególnie przy rozpadzie związku, wystarczy cień wątpliwości i tata jest podejrzany o wszelką możliwą przemoc, a dziecko zostaje półsierotą (obecnie ponad MILION dzieci w Polsce wychowuje się bez taty – dane GUS). Polecam szczególnie: https://www.facebook.com/PrzemocNieMaPlci?fref=ts oraz http://www.cda.pl/video/1283482f/Reakcja-na-przemoc- jak również https://www.facebook.com/tata.jest.ok

Mitsuo
Gość
Mitsuo

Dżizas, jakiś obrońca praw mężczyzn się znalazł. Widać, że nie chodzi ci o przemoc wobec dzieci, tylko o to, żeby pokazać, że to kobiety są gorsze. Jakiś uraz z dzieciństwa? Matka cię zostawiła i teraz uważasz, ze wszystkie jesteśmy be? Boże, jak mi cię szkoda. Możemy się zamienić, chętnie zostanę facetem, już dosyć się nacierpiałam jako kobieta i mam również dosyć facetów-chujków któzy próbują mi udowodnić, że to oni mają gorzej. Stereotypy SKĄDŚ SIĘ BIORĄ. Z tego, że to faceci są agresywni i częściej biją, gwałcą. Taka jest prawda, a prawda boli, wiem.

JaToJa
Gość
JaToJa

Ten pan należy za pewne do stowarzyszenia „dzielny tata”, jeden z takich dzielnych tatusiów walczy ze mną w sądzie o małe dziecko stosując przy tym najgorsze chwyty, kłamstwa, nagrywanie, włamywanie się na pocztę itp…w ich mniemaniu dzieciom lepiej jest z tatusiami, powinna nastąpi zamiana ról bo żeby było sprawiedliwie to teraz sądy mają przyznawać dzieci ojcom. Albo opieka naprzemienna, niech dzieciak mieszka 2 dni tu 2 dni tam. A potrzeby dziecka są dla nich an ostatnim miejscu…nie mówię że dla wszystkich ale niestety wielu z tych ojców tylko gra pokrzywdzonych.

Blog Ojciec
Gość

Akurat opieka naprzemienna, czyli dwa tygodnie u taty i dwa tygodnie u mamy, jest praktykowana w większości krajów cywilizowanych. Bo tylko ona uwzględnia prawdziwe potrzeby dziecka, z czym zgadzają się psychologowie. Dzieci niemal zawsze wolą mieć dwóch rodziców, nawet jeśli będą miały też dwa domy.

PasjoMatka
Gość

Bardzo fajny tekst, a jako lekturę uzupelniającą polecam książkę „Jak mowić, żeby dzieci nas sluchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mowiły” (oraz inne książki tych autorek) i czytając ją uruchomić w sobie to wewnętrzne dziecko. Sama podczas lektury przypomnialam sobie jaką złość i bunt budziły we mnie pewne słowa rodziców, choć są naprawdę wspaniałymi ludźmi, ale nie jest się idealnym rodzicem od razu – to praca nie tylko z dzieckiem, ale i nad sobą. Klaps czy bicie jest często wyrazem bezsilności, ale też oznaką że rodzic nie potrafi rozmawiać z dzieckiem.

mmm
Gość
mmm

Nie ma to jak komentować wypowiedź sprzed 2 miesięcy, ale dopiero wczoraj poznałam to miejsce :). Pamiętam jak lata temu moja mama kupiła właśnie tę książkę. Wtedy sama byłam dzieckiem. Zaraz zabrałam się do kolorowania komiksów i przy okazji przeczytałam całość, bo tak bardzo mnie ta książka już wtedy wciągnęła :).

Marek Migacz
Gość
Marek Migacz

„Jak mowić, żeby dzieci nas sluchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” książkę tą poznałem na warsztatach dla rodziców w Poradni Psychologiczna-Pedagogicznej pod tą samą nazwą. Takie warsztaty organizowane są cyklicznie (dwa razy w roku) praktycznie w każdej PPP. Informacje na ten temat rozpowszechniane są w szkołach, przedszkolach, itd. Zdecydowanie polecam i książkę i udział w warsztatach.

Blog Ojciec
Gość

Ta książka, to była jedyna dobra rzecz jaką przeczytałem obowiązkowo na studiach :) Także podpisuję się pod tym poleceniem.

Kinga
Gość
Kinga

Ciesze sie, ze poruszasz ten temat tak stosunkowo czesto. Trzeba o tym mowic jak najwiecej, aby nikt nigdy nie powiedzial: a nie wiedzialem. Otoz zwolennicy bicia/klapsowania/poszturchiwania itp. musza wiedziec, ze bicie jest zle. Musza slyszec to 100 razy dziennie. Musza wiedziec, ze nikt nie kupuje ich cienkich wymowek i nie beda rozgrzeszeni ze swojego niechlujstwa wychowawczego.

Dominika
Gość
Dominika

Kilkaset razy rozmawiam z rodzicami którzy dają „klapsy”- przytaczam te argumenty, o których napisałeś i nic! Ich argument jest zawsze podobny – ja byłem bity/a i jestem porządny i drugi – mówię dziecku 100 razy i nie słucha a jak dam klapsa to zrozumie! Ciężko przez to przebrnąć – tacy ludzie to ściana i mur – żaden argument nie przemawia… ręce opadają…

Blog Ojciec
Gość

Ja dostałem właśnie po tym wpisie kilka wiadomości, w których ludzie dziękowali, bo to im pomogło. Więc nie ma co się poddawać. Trzeba próbować. Ja próbuje na najróżniejsze sposoby i wiem, że jeśli za danym razem uda mi się przekonać chociaż jedną osobę, to było warto :)

Co do Twojej sprawy, spróbuj ich przekonać pokazując też co można robić zamiast tego. Polecam też komentarz Leszka powyżej.

Dominika
Gość
Dominika

Widziałam Leszka komentarz- zapamiętuję „nowe argumenty” i przekazuję je- ale jeśli jakaś matka/ojciec była bita przez 15 lat swojego dzieciństwa i rozumie że to złe – a sam/sama tak robi… JA bita nie byłam nigdy więc nie wiem jak to jest i na ile jest to silne – może dlatego abstrakcją dla mnie jest uderzyć kogokolwiek! Ale staram się nie odpuszczam. Tak btw w 2010 roku kiedy mój Syn miał 1,5 roku byłam świadkiem jak na parkingu pod hipermarketem ojciec bił po twarzy swoje dziecko (ok.1-1.5 roku) bo płakało, za nim szła kobieta- być może matka dziecka która w ogóle… Czytaj więcej »

Sabina Gatti
Gość
Sabina Gatti

Ja polecam poczytać książki Alice Miller http://mediarodzina.pl/autorzy/281/Alice-Miller.

Blog Ojciec
Gość

Którąś szczególnie? Bo nie wiem od czego zacząć.

Sabina Gatti
Gość
Sabina Gatti

Kiedyś prowadziłam tą grupę ale z braku zainteresowania zostawiłam ją ale wszystko co zebrałam zostało. Tutaj kilka tekstów przetłumaczonych na polski z forum Alice Miller http://www.goldenline.pl/grupy/Organizacje_i_stowarzyszenia/koniec-milczenia/z-forum-alice-miller-po-polsku,1861344/
Ja proponuję zacząć od tej ostatniej, co Alice Miller napisała przed śmiercią http://mediarodzina.pl/prod/963/Twoje-ocalone-zycie.

Kto nie zna tej książki to polecam http://www.empik.com/dziecko-z-bliska-stein-agnieszka,p1051974159,ksiazka-p

A dla znających angielski polecam teksty i wideo tych osób o których na moim blogu http://sabinagatti.blogspot.com/2013/08/badz-zmiana-ktorej-pragniesz-w-swiecie.html

PS. przeczytałam tylko ten jeden tekst z twojego bloga i bardzo mi się podoba, bardzo fajnie napisany. Gratuluję!

vkg
Gość
vkg

autor jest chyba debilem . każdy niech wychowuje dzieci jak chce i niech innych nie poucza. pozjadał wszystkie rozumy. każde dziecko jest inne, jedne nie wymaga klapsów a inne wręcz przeciwnie bo potem rosną typy bez szacunku dla starszych. śmiech ze zmarnowałem te 3 minuty bo mi żona podesłała linka. komplentnie się nie zgadzam, autor sam sobie zaptrzecza…

Blog Ojciec
Gość

Współczuje Twoim dzieciom.

Paweł Leszczak
Gość
Paweł Leszczak

Mam 20 lat. Nie raz dostałem klapsa od rodziców jak byłem mały, tak samo jak wiele moich koleżanek i kolegów. Dziecko jest głupie, nierozważne i rozmowa nic nie daje bo i tak zrobi swoje (sam tak robiłem). Psychologia mówi że dziecko powinno bać się rodziców bo przez to rodzi sie szacunek. Autor myli danie klapsa z maltretowaniem i znęcaniem się na dziecku, oraz chęcią pokazanie własnej wyźszości. System nagród i kar jest jak najbardziej skuteczny. Od tysiąca lat dzieci były karane czasem srożej czasami łagodniej. Czy to ma wpływ na psychikę dziecka? Kompletne nieporozumienie. Klaps nie zniszczy psychiki dziecka, wyrośnie… Czytaj więcej »

JaToJa
Gość
JaToJa

To bardzo smutne…ja też byłam bita w dzieciństwie, klapsy, pasem na gołą pupę, w twarz też oberwałam parę razy i wesz co? Nauczyło mnie to tylko, że jestem mało warta, można mnie bić a mój rodzic nie jest kimś komu się ufa. Takie wychowanie zaowocowało depresją, buntem, problemami w dorosłym życiu (pakowanie się w toksyczne, przemocowe związki). Dziś sama jestem mamą i nie biję mojego dziecka a mimo to (a raczej właśnie dlatego) jest mądrym, rozsądnym chłopcem i mimo że czasem napsoci lub nie posłucha dogadujemy się świetnie. Dziecko chce widzieć w rodzicu dobrego, kochającego człowieka, ostoję mądrości, wiedzy i… Czytaj więcej »

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

„Prawdą jest że lepsze posłuszeństwo uzyskuje się dzięki karze cielesnej niż przez jaką kolwiek inną i wykazało to parę ciekawych ekseperymentów psychologicznych jak i przykładów z życia i historii.” – te same eksperymenty wykazały, że kary fizyczne są skuteczne tylko TU I TERAZ, nie wychowują, nie chronią na przyszłość i mają SZEREG SKUTKÓW UBOCZNYCH! Jeśli się już przywołuje jakieś mityczne badania, to powinno się przywolywać KOMPLETNE wnioski z nich wyciągnięte!!!

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

„Psychologia mówi że dziecko powinno bać się rodziców bo przez to rodzi sie szacunek.” Nie mogę. Nie zdzierżę. Proszę o usunięcie komentarza, jeśli jest nazbyt wulgarny – JA SIĘ PYTAM, JAKA PSYCHOLOGIA, DO K…Y NĘDZY?! Takiej bzdury nie czytałam dawno! Zaraz napiszą, że Kroczak dzieci bił i przykład z niego biorą! Dowód na to, że papier i internety przyjmą wszystko!

Kinga
Gość
Kinga

Pani Pawle, jako pedagog i psycholog z wyksztalcenia zapewniam Pana, ze psychologia absolutnie nic takiego o czym Pan pisze nie mowi, nie wie skad Pan wzial twierdzenie, ze dziecko powinno sie bac rodzica bo to rodzi szacunek, ale nie z psychologii. Jesli sie Pan w tym pomylil to prosze dobrze pomyslec ile jeszcze pomylek kryje sie w Panskich przekonaniach. Policja i sad wymierza kare a nie rozmawia z przestepca, bo ma do czynienia z doroslym juz uksztaltowanym czlowiekiem. Przy czym nalezy zaznaczyc, ze policja i sad nie bije/nie szturcha/nie krzyczy/nie klapsuje. A skad Pan wie, ze tego wszystkiego czego Pan… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Kary mają wpływ na psychikę dzieci. To nie jest nieporozumienie, to jest fakt. Dzieci karane, mają niższą samoocenę i nieraz inne głębsze problemy, włączając w to fobie, wady wymowy takie jak jąkanie się czy depresje. Częściej też wpadają w nałogi i łatwiej nimi manipulować. Psychologia nic nie mówi o tym, że dziecko powinno się bać rodziców, chyba że odwołujemy się tej sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy jeszcze niewiele ludzie wiedzieli. System kar i nagród jest skuteczny, ale to nie znaczy, że powinno się go stosować. Niewolnictwo też było skuteczne. Zasada „oko za oko” też była skuteczna. Jednak nie jesteśmy już barbarzyńcami… Czytaj więcej »

Ani
Gość
Ani

„Mama, jak na mnie krzyczysz i mówisz, że ryczę bez powodu to mi się chce umrzeć”

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

Gdyby każde dziecko potrafiło tak trafnie i odważnie mówić o swoich uczuciach, to może więcej rodziców zawahałoby się przed spuszczeniem ręki na ich bezbronne ciała. :( Niestety, większość maluchów cierpi bez słowa skargi, w przekonaniu, że w każdym domu dzieje się to samo… Miałam kiedyś z grupą pięciolatków pogadankę na temat praw dziecka – taką podręcznikową pogadankę, bez fajerwerków, bez oglądania bajek, bez warsztacików, bez malowanek, mieliśmy tylko wspomnieć że coś takiego istnieje. Jak zaczął się temat prawa do nietykalności cielesnej, to się zaczęły zwierzenia, a nawet płacze – a zapewniam, że większość moich dzieciaków pochodziła z tzw. dobrze sytuowanych… Czytaj więcej »

trackback

[…] Czego uczy klaps ? […]

pawel ggg
Gość
pawel ggg

to może inaczej,jak ktoś jest leniwym studencikiem który nie wie co może robić z swoim czasem to może pisać takie brednie…..życie jest inne,ale trzeba je najpierw poznać,niż pisać takie banały. Byłem wychowany w bardzo ostry sposób i byłem „prany” i to pożądnie a jednak wyrosłem na normalnego faceta,prawdziwego POLAKA i mogę śmiało dziękować moim rodzicom za to jaki jestem. Więc co mam zrobić,gdy czas goni,zostało mi 20 min.a moje dziecko ma focha na cały świat??? Może je przeprosić że nie dam rady być na czas u lekarza na wizytę na którą czekałem 5 miesięcy???? Czy mam się bawić w prośby… Czytaj więcej »

Beata Błaszczak
Gość
Beata Błaszczak

Takie artykuły zawsze przekazuję dalej. Niejednokrotnie słyszałam od znajomych, że pomogły spojrzeć na problem z drugiej strony. Często polecam Pana artykuły, ponieważ znam wielu rodziców którzy poszukują pomocy by dobrze spełniać swoją rolę. A jeśli chodzi o temat klapsów wypowiem się jako niania , która pracuje z dziećmi od kilku lat codziennie. Pewnie nie jeden rodzic stwierdzi, że co może powiedzieć na ten temat bezdzietna osoba? oj wiele można by o tym mówić. Jako osoba kochająca cudze dzieci proszę nie krzywdźcie ich klapsami. Serce mi pęka kiedy widzę dziecko dostające na tyłek za to, że przeszkadza w rozmowie, ucieka na… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Bardzo podoba mi się Pani przykład i na pewno go wykorzystam w przyszłości. Bo rzeczywiście – rodzice sami wymierzają klapsy, ale niani się na klapsy nie pozwala – a niby dlaczego? Gdzie jest właśnie ta różnica? Bardzo dziękuję za ten komentarz.

Iwona Wardal
Gość
Iwona Wardal

Pracuje w przedszkolu z niesfornymi dwu- i trzylatkami. Szlag mnie trafia, jak rodzic jednego czy dwojga dzieci twierdzi, że „musi bić”, a ja potrafię ośmioro nakarmić, położyć spać, pobawić się w kółeczku, pomalować farbkami (jedzą te farbki, niech to jasna Aniela, czasami mam ochotę przez kolano przełożyć, żeby „oduczyć” – ja też nie jestem odporna na stereotypy i społeczne naciski, chociaż sama nie byłam bita), ba! na spacer wziąć i żadnego na jezdnię nie puścić… Ale jak chcę się podzielić tą wiedzą tajemna, dzięki której mi się udaje, a im nie, to napotykam na mur wrogości i tępego uporu…

Kamila Elwart Bemka
Gość
Kamila Elwart Bemka

popieram w 100000% nigdy nie uderze swojej córeczki… nie chce i mam nadzieje ze mi się uda!!!. ja byłam bita przez moją matkę przez co nie czuje w niej kochanej matki przy której czuje się bezpiecznie choć jestem juz dorosła kobieta czuje do niej respekt… ale boję się o mają )mała… właśnie babcia (moja matka) ja pilnuje w ciągu dnia jak muszepracować nie wiem co robi jakie ma zasady pozostaje mi zaufac . moze będzie inna do wnuczki choć „wątpię ” i nie wiem jak mam z nią zaczac rozmowę na ten temat… uraz zostaje do końca …

Agata Pasternak-Komska
Gość
Agata Pasternak-Komska

boże, kobieto, opłać lepiej nianię i zamontuj kamery, nie zostawiaj jej z taką babunią

Blog Ojciec
Gość

Znam to uczucie. I sam nie wiem co bym zrobił w takiej sytuacji. Może po tylu latach uda się z nią porozmawiać? Pokazać dowody na słuszność swoich racji?

Zagubiona Mama
Gość
Zagubiona Mama

Jeśli chodzi o krzywdzenie drugiego człowieka zawsze przypomina mi sie Dekolog „Nie rób drugiemu co Tobie nie miłe”.
Nie jestem zagorzałą katoliczką ,ale to do mnie przemawia..
Pozdrawiam

Zagubiona Mama
Gość
Zagubiona Mama

„Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe..” tą zasadą się kieruję w życiu i tym samym nigdy nie zastosowałabym wobec moich dzieci klapsa”…

trackback

[…] – Blog Ojciec, Dajesz klapsa, bo jesteś nieudacznikiem […]

Kids Mob
Gość

Właśnie wczoraj w TVN Style w Miasto Kobiet był program na ten temat. Gdzie była niejaka p. Falandysz, która to chełpi się tym że bije swoje dzieci. Był jeszcze jeden nauczyciel/wychowaca – byli święcie przekonani, że ich metody są skuteczne i neutralne dla psychiki dziecka…..

Blog Ojciec
Gość

Ja siedziałem na kanapie zaraz obok nich – więc wiem doskonale co mówili. Nawet te fragmenty, które były poza wizją. Jednym słowem: masakra.

Mandarynki z mlekiem
Gość

Świetny tekst. Popieram w całej rozciągłości.

___
http://www.mandarynkizmlekiem.pl

Blog Ojciec
Gość

Będę wdzięczny za niewklejanie swojego linku.

Agata Bielak
Gość
Agata Bielak

co zrobić w sytuacji kiedy to mój partner wymierza dziecku kare cielesna a ja sie na to nie zgadzam? Działać tu i teraz tzn. złapać za rękę i powstrzymać go jak najszybciej przy dziecku? Czy raczej pozwolić mu to zrobić i porozmawiać o tym jak dziecko pójdzie do pokoju?

Kamil Nowak
Gość

Chyba byłbym za tym, żeby wpierw obronić dziecko, a później porozmawiać. Lepiej dla dziecka było mimo wszystko nie oberwać i zobaczyć, że choć jeden rodzic jest po jego stronie.

BossXaero
Gość
BossXaero

W kółko ta sama mantra na wszystkich blogach. Dawanie klapsa jest równie słuszne jak i nie dawanie – wszystko zależy od człowieka i od tego jak do tego podejdzie. U mnie w domu klapsy za złe zachowanie były czymś normalnym – razem z rodzeństwem nie czuliśmy się przez to jakoś gorsi czy mniej kochani przez rodziców. Wiedzieliśmy że nie oddamy rodzicom za klapsa bo wiedzieliśmy że rodzice zasługują na SZACUNEK (tak zostaliśmy wychowani, za co bardzo im dziękuję) oraz że jak ktoś dostawał klapsa to już było wiadome że faktycznie „przegięliśmy pałę” i faktycznie należało nam się – to nigdy… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość
Paulina Janowska
Gość
Paulina Janowska

No niestety ale jeszcze wielu rodziców uważa, że klaps to nie bicie.. Bronią się tym, że to TYLKO w ostateczności.. a ja się pytam kiedy jest ta ostateczność?

Aga War
Gość
Aga War

Zastanawiam się jakim bym była człowiekiem, jakby mnie (i mojego rodzeństwa) nie raczono klapsami za młodu. Mam 26, najmłodszy brat 22 lata i dostawalismy ręką, kapciem, czasem i pasem po dupie, rękach, udach itd… Teraz wiem, że jest ze mną w miarę ok. Choć dalej mam kłopot z wyrażeniem własnej opinii wśród obcych ludzi, to mnie najbardziej boli, że od małego boje się, że jak powiem coś nie tak, to mnie zlinczują. W dzieciństwie niskie poczucie własnej wartości, gdy miałam kłopoty z rówieśnikami z klasy, bo mnie wysmiewali czy coś, nie byłam w stanie podzielić się tym z rodzicami. Tylko… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Znam to aż za dobrze. Też „wyszedłem” na ludzi, ale też mam okresy, które wspominam z myślą, że przecież wcale niewiele brakowało, a mógłbym skończyć zupełnie inaczej… gdyby nie odpowiedni ludzie, gdyby nie różne niedestruktywne sposoby na odreagowanie… a i tak do dzisiaj wiele z tego się za mną ciągnie. W każdym krzyku, w każdym wybuchu. Rodziców nie winię, bo to niczego dobrego nie przynosi, a oni starali się jak mogli i naprawdę jestem im wdzięczny. Jak na tamte czasy i tak wykonali naprawdę kawał dobrej roboty. Nie zmienia to jednak faktu, że jest z czym walczyć i jest co… Czytaj więcej »

Justyna Karczewska
Gość
Justyna Karczewska

Jestem nieudacznikiem. Daję klapsy. Nie uważam że to dobrze. Nie nadaję się na matkę, bo nie umiem swoim dzieciom nic wytłumaczyć. One nie rozumieją. Myślę, że może powinnam je komuś oddać, kto lepiej by je wychował. Ale dla nich to byłoby porzucenie. Cierpiałabym chyba bardziej od nich. I chociaż staram się tłumaczyć, to nie radzę sobie z moimi emocjami i kilka razy w życiu poległam – uderzyłam swoje własne ukochane dziecko.

Justyna K
Gość
Justyna K

​Zgadzam się, że bić dzieci nie wolno. Nie czytałam wszystkich komentarzy, nie jestem stałą czytelniczką. Moim zdaniem słowa „Dajesz klapsa, bo jesteś nieudacznikiem” ” zachowujesz się jak bezmózgi neandertalczyk” absolutnie nie zachęcają do jakiejkolwiek dyskusji tylko tą dyskusję zamykają. Bo ktoś już od początku został osądzony i skrzywdzony słowem. Jak ja słyszę takie słowa w moim kierunku to chce się bronić i to jest naturalne. Za wszelka ceną będę bronić swoich racji i nigdy nie przyznam się do błędu, bo jestem atakowana i naturalne jest to, że to nie są warunki do refleksji i do przyznania się do błędu. Nawet… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

Pochodzę z rodziny w której bicie dzieci to norma,a ich obecność ogranicza się do tolerowania ich obecności w innym pokoju. Moi dziadkowie od strony mamy byli bici potem bili swoje dzieci czyli moją mamę i jej dwie siostry, a te siostry biły swoje dzieci, moja mama biłą mnie i moją siostrę itd. Zawsze uważałam,że to normalne. Zwyczajnie należało mi się bo nabroiłam. Nie będę wymieniać jak absurdalne powody wyprowadzały moją mamę z równowagi żeby na mnie podnieść rękę, ale było takich sytuacji z milion, a najwczesniej sięgam pamięcią jak miałam 3 lata. Po tych doświadczeniach pozostały mi tiki nerwowe,strach przed… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Aż się nie chce wierzyć, że niektórzy ludzie mogą być tak zaślepieni, żeby narazić swoje dziecko na niebezpieczeństwo i mimo wszystko winę przerzucać na dziecko. Szczególnie, że dzisiaj by pewnie poszli za to siedzieć… współczuję i jednocześnie gratuluję, że udało Ci się przerwać ten krąg i zrozumieć tę fundamentalną prawdę, że dzieci też są ludźmi i też na szacunek zasługują. Czasami dla poprzednich pokoleń nie ma już ratunku, ale ten ratunek istnieje dla pokoleń następnych.

ZbyszekM
Gość
ZbyszekM

Od dziś Pański blog jest pierwszą moja pozycja po odpaleniu internetu.
Dziękuję!!

Sebastian
Gość
Sebastian

Tak jak bardzo lubię Twoje teksty, tak ten mnie odpycha i to już samym nagłówkiem. Wiem, że to pewnie miał być chwyt dziennikarski (nagłówek ma szokować), ale tu wydaje mi się bardzo niewłaściwy. Nieudacznik to ktoś, komu się z reguły nic nie udaje. Często rodzice krzywdzą swoje dzieci, tak je nazywając. Później one dorastają, same zostają rodzicami, ale poczucie bycia „nieudacznikiem” czasem zabierają ze sobą do grobu. Tylko jaki komunikat odbiera taki „nieudacznik”, kiedy znowu słyszy, tym razem od kogoś zupełnie obcego (a może potencjalnego autorytetu), że jest „nieudacznikiem”? Wydaje się, że tylko ten wprost: stary, jesteś do dupy, cud,… Czytaj więcej »

Twój stary
Gość
Twój stary

Nasrane macie w głowie! Najlepiej dziecku pozwalać na wszystko;) i co tłumaczenie da? Można dziecku tłumaczyć milion razy i jeszcze raz tyle i tak zrobi po swojemu. Robicie pranie mózgu mojej żonie! Nieudacznicy to wy jesteście! Robicie z dzieci ciepłe kluchy które sobie nie poradzą w życiu, i nie mówię tu o jakiejś przemocy czy przyzwyczajania dziecka do bicia. Kur..a brak słów!

Natalia
Gość
Natalia

Nie mam jeszcze dzieci ale widze po moim siostrzencu, ze dawanie klapsow nie przynosi korzysci a wrecz odwrotnie. Sama jeszcze bylam za klapsami gdyz to nic zlego, sama czasem dostawalam w dziecinstwie ale sama nie odwaze sie uderzyc…

Jaroslww
Gość
Jaroslww

Bezstresowe wychowywanie rozumiem jest lepsze? Jakie mamy czasy? Ze wiekszosc młodych niema kompletnie dla starszych szacunku ani do rodzicow ani do nauczycieli w szkole… Prosze mi wytłumaczyć z czego sie to wzielo? Jak juz tak idealizujecie nie dawania klapsow

Mag
Gość
Mag

„Albo żonie. Albo koledze. Wyzywam Cię. Jeśli bijesz dzieci”- ryzykowne. Są tacy przecież, którym dwa razy nie mówić. 😉

Dorośli biją dzieci, bo sobie nie radzą z własną frustracją.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Trzeba powiedzieć jasno każdego kto bije dzieci w naszym otoczeniu powinniśmy Eliminować ze swojego życia choćby to był nasz dobry kolega ludzi najlepiej nauczyć karami finansowymi lub społecznym ostracyzmem.

Dagmara
Gość
Dagmara

Świetny blog! Wielu moich znajomych poleca Pańską stronę. A co do bicia dzieci, to chyba najtrudniejsze jest dotarcie do tych rodziców, którzy biją. Bo oni już wiedzą jak wychowywać dzieci i „nie potrzebują” dokształcać się z rodzicielstwa.

Jenny
Gość
Jenny

I ja mam z tym ogromny problem. Wierzę w wychowanie bez przemocy, wierzę, że bicie dzieci jest złe, że kary też nic nie dają. Niestety, zdarzało mi się szarpnąć moje dziecko a nawet lekko dać mu w twarz, gdy nagle bardzo głośno zaczynał wrzeszczeć tuż przy mojej twarzy. :-( Było to zwykle takie nagłe działanie, tak jakby moje ciało reagowało obroną na nagły wrzask tuż przy mojej twarzy. Nigdy nie dałam klapsa za karę, nie groziłam laniem itp, ale te moje reakcję mnie czasem przerażają. Zwykle pojawiają się, gdy jestem zmęczona, głodna, niewyspana. Staram się stosować metodę na słonia, skupiać… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Dzis na plazy w Sopocie młoda kobieta poszła w krzaki bić swoje 3-4 letnie dziecko. Chude, nagie, bezbronne. Zareagowałam tylko ja i jeszcze jedna kobieta. Dziecko to nie jest własność rodzica. Niech sie tacy ludzie wstydzą samych siebie. A za tekst i propagowanie wychowania bez przemocy autorowi bloga bardzo dziękuje. Trafia Pan w sedno i choćby cześć rodziców miała dzięki temu przestanie bić swoje dzieci to mocno wierze, ze z czasem bedzie ich coraz mniej.