Czy wizyta u psychologa dziecięcego oznacza rodzicielską porażkę?

A jeśli tak, to dlaczego?

Społeczne oczekiwania

Nie do końca jestem pewny skąd to się wzięło, ale zauważyłem, że w obecnych czasach pojawiło się takie społeczne oczekiwanie nałożone na rodziców, które mówi im, że nie mają oni prawa do popełniania błędów. Nie mają prawa szukać pomocy. Że wizyta u psychologa dziecięcego oznacza porażkę. Że skoro są rodzicami, to powinni już wszystko wiedzieć, jak gdyby wiedza o tym jak wychowuje się dziecko była nakładana na rodziców razem z poczęciem, tudzież porodem. Tak jednak nie jest. I najwyższa pora o tym powiedzieć głośno.

Rodzice popełniają błędy

No dobra. Ciężko mi mówić za wszystkich. Wiem jednak jedno. Ja popełniam błędy. To na pewno. Popełniłem ich już w cholerę i popełnię ich jeszcze znacznie więcej. Czegoś jednak te błędy zdążyły mnie już nauczyć.

W trakcie tych paru rodzicielskich lat nauczyłem się przede wszystkim nie robić dwóch rzeczy, które robiłem wcześniej i które zdarza mi się spotykać u innych:

Ignorowanie własnych błędów – czyli udawanie, że nic się nie stało i nie rozmawianie z nikim o swoich problemach.

Winienie innych za swoje błędy – czyli obwinianie wszystkich dookoła, za to, że coś zrobiliśmy nie tak jak chcieliśmy.

Tego pierwszego nie robię, bo w pewnym momencie zrozumiałem, że nie chcę, aby moje dzieci tak robiły. Chcę, aby posiadały umiejętność radzenia sobie z własnymi porażkami, jak i z koniecznością przepraszania innych, gdy zajdzie taka potrzeba (patrz też: Przeproś swoje dziecko).

Tego drugiego nie robię, bo od pewnego czasu oczywiste jest dla mnie, że jeśli ja wybucham, to ja mam problem. Niekoniecznie muszę się za to bić w pierś i obwiniać przez całe tygodnie, ale wiem, że to ja go muszę rozwiązać.

I tutaj też wchodzi jedna najważniejsza rzecz, którą każdy rodzic w takiej sytuacji powinien zrobić, ale ja sam długo do niej dorastałem.

Musimy nauczyć się prosić o pomoc

Nie mówię, że gdy natrafimy na pierwszy lepszy problem, to od razu mamy biegać po ludziach i pytać o rady, bo z bardzo wieloma sytuacjami jesteśmy sobie w stanie doskonale sami poradzić. Naprawdę. Mamy tę moc :)

Jeśli jednak pojawił się problem czy to z zachowaniem dziecka czy z naszym zachowaniem – problem który powtarza się cyklicznie i który próbowaliśmy już kilkukrotnie bezskutecznie rozwiązać – to nie bójmy się zapytać kogoś bardziej doświadczonego o radę. Podobnie gdy trafiamy na jakieś zachowanie czy jakąś sytuację, która nas niepokoi i czujemy, że sami nie damy rady. Nie bójmy się pójść do psychologa i powiedzieć, że potrzebujemy pomocy. To naprawdę nie jest nic złego.

Koleżanka to nie psycholog

Tutaj też będę naciskał, aby nie iść do koleżanki, kolegi czy kosmetyczki i tam pytać o rady dotyczące wychowania dzieci. Takie osoby często rzucają jakimiś „sprawdzonymi” sposobami, które zadziałały u nich, a które nijak będą się miały do naszej sytuacji. Nie tylko więc nie rozwiążą naszego problemu, ale jeszcze mogą nas utwierdzić w przekonaniu, że przykładowo jesteśmy złymi rodzicami.

Niestety wiem, że wielu ludzi tak robi. Nawet pytanie blogerów, którzy wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy nie zawsze nam pomoże. Oczywiście uważam zapytanie osoby, która „siedzi w temacie” za i tak lepsze, niż za zapytanie jakieś osoby, która w temacie nie siedzi, ale nawet to nie jest sprawdzonym sposobem na powodzenie. Dlaczego? Co powoduje, że mimo szczerych chęci (naprawdę szczerych – gdyby to było w mojej mocy, pomógłbym wszystkim, którzy piszą) nie zawsze możliwa jest pomoc „przez maila”?

Otóż każda sytuacja jest inna

Każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny, każdy dom się czymś różni. To prawda, że niektóre wychowawcze problemy się powtarzają i niektóre recepty bywają niemal uniwersalne, ale to jeszcze nie znaczy, że są skuteczne w stu procentach przypadków. Takich recept niestety nie ma.

Ogólnie każdy wychowawczy problem jest trochę jak gorączka. Informuje on nas o tym, że coś jest nie w porządku, ale nie mówi nam co dokładnie. I to prawda, że w przypadku gorączki czasami wystarczy wziąć lek ją obniżający, poleżeć dwa dni w łóżku i wszystko nam przejdzie. Jednak nie zawsze. Czasami gorączka ma jakąś głębszą przyczynę i trzeba najpierw ją znaleźć, aby wyleczyć pacjenta.

Podobnie jest z problemami wychowawczymi. Wielokrotnie wystarczy gotowa i sprawdzona recepta, która działa u nas wcześniej lub działała u innych.

Jednak czasami będziemy musieli poszukać głębiej

W takiej też sytuacji nie wystarczy przeczytanie jednego artykułu czy książki na ten temat. Nie wystarczy nawet napisanie maila czy pięciu maili do psychologa lub blogera, którzy spotykali się już wcześniej z takimi problemami jak nasze.

W takiej sytuacji konieczne będzie spotkanie jeden na jeden z dziecięcym psychologiem, dokładne opisanie naszej sytuacji, przedstawienie problemów i poszukanie rozwiązania. Koniecznie też będzie prawdopodobne spotkanie psychologa z naszym dzieckiem, aby on sam mógł ocenić jego zachowanie. Szczególnie, że nie uwierzylibyście ile problemów związanych z zachowaniem może być spowodowane przez czynniki zupełnie niezależne (zresztą przygotowuję osobny wpis na ten temat). Nie możemy też zapomnieć, że na żywo psycholog nie oceni tylko tego co mówimy, ale też to jak my czy nasze dziecko się zachowujemy, jaki mam ton głosu czy jakie bariery napotyka nasza relacja.

I to nie jest żadna porażka. To jest zwycięstwo.

Czuję, że muszę ten fakt podkreślić. Wizyta u psychologa nie jest oznaką porażki – ona jest oznaką zwycięstwa. Zwycięstwa rozsądku, nad irracjonalnym strachem czy wstydem, że taka wizyta mogłaby poczynić jakieś szkody w naszym poczuciu własnej wartości. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie – takie wizyty dodają pewności siebie.

W końcu kto niby miałby na takiej wizycie u psychologa stracić? Rodzic w oczach znajomych? To nie mówimy raczej o ludziach szczególnie wartościowych. Tymczasem ludzie, którzy dobrze nam życzą, na pewno będą nas w takim działaniu wspierać – nie zdziwcie się też, jeśli będą wręcz przychodzić do was po porady, skoro wy teraz tacy światowi :)

Nie ma strat, są zyski

Zyskują i rodzice i dzieci. Mieli problem i ten problem zamiast stać się powodem kłótni czy nawet wieloletnich trudnych relacji, stał się przyczyną do tego, że rodzic lepiej poznał swoje dziecko, a dziecko lepiej poznało rodzica. Oboje też lepiej i głębiej poznali samych siebie. To w efekcie może też doprowadzić do tego, że w przyszłości nie tylko uda im się szybciej pokonywać różne trudności czy konflikty, ale wręcz znaczna część tych konfliktów nigdy nie będzie miała miejsca. Jeśli to nie jest win-win, to nie wiem czym jest.

Prawa do zdjęcia należą do Fox valley institute.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

12
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
AlicjaSalvatecalareszta.plKamil NowakJakProwadzicLepszeZycie_pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamil Nowak
Gość

Oczywiście do mnie nadal możecie pisać (na blogojciec(na)gmail.com) i osobiście postaram się pomóc każdemu, ale piszę ten tekst m. in. po to, aby dać znać, że nie zawsze będzie to wykonalne. Brakuje mi też w tym tekście wisienki na torcie, w postaci listy zaufanych dziecięcych psychologów, ale mam nadzieję, że większość szkół czy przedszkoli może takich polecić.

Anita JR
Gość

Dzięki w imieniu psychologów dziecięcych, a przynajmniej w moim. Dodałabym jeszcze, że rzadko dostaniemy złotą radę i że psycholog „nie naprawia dzieci”, ale to chyba wątek na osobny tekst.

Kamil Nowak
Gość

Psycholog nie naprawia dzieci głównie dlatego, że to najczęściej nie w samych dzieciach siedzi źródło problemu. Ale jak to ujęłaś – to rozmowa na osobny tekst :)

Cranberry
Gość
Cranberry

O, więc właśnie – w tym smaczek, że problemy z dzieckiem tak naprawdę często są echem problemów rodzica, rodziców, rodziny jako calości. Nie mówię, że zawsze, ale podejrzewam, że im młodsze dziecko ma problemy, tym częsciej to wcale nie ONO ma problemy. Ale zapewne dotyczy to też wielu nastolatków. A tego się nie zdiagnozuje zdalnie.

Kamil Nowak
Gość

Szczególnie, że bardzo wielu rodziców odrzuca od siebie myśl, że to oni muszą się zmienić i że to w ich zachowaniu tkwi problem. Tego też przez maila się nie da załatwić.

Cranberry
Gość
Cranberry

No własnie!

Konrad | fathersday.pl
Gość

Na studiach psychologicznych miałem możliwość uczestniczyć w sesjach terapeutycznych z udziałem dzieci i rodziców. Nigdy nie pomyślałem, że jest coś złego w tym, że przychodzi się po pomoc do takich miejsc, zawsze byłem pełen podziwu dla ludzi, którzy gotowi są przyjść i powiedzieć: nie wszystko układa się po naszej myśli, potrzebujemy pomocy kompetentnych psychologów. Od osób pracujących z dziećmi, zarówno w ośrodku psychoterapii jak i w świetlicy psychoterapeutycznej nauczyłem się wiele dobrego bo zawsze spotykałem osoby z pasją, oddane swojej pracy. Bez wahania skieruję się do nich z prośbą o pomoc, jeżeli uznam to za konieczne.

JakProwadzicLepszeZycie_pl
Gość

Byliśmy w poradni psychologiczno-pedagogicznej dwa razy i faktycznie początkowo nienajlepiej się z tym czułem (nie chwaliłem się tym z obawy przed opinią „znajomych” – która od jakiegoś coraz mniej mnie interesuje ;) ). Nie to, żebyśmy mieli jakiś poważny patologiczny problem. Nic z tych rzeczy. Może uznacie to za błahostkę, ale poszliśmy w dwóch różnych sprawach (było to w różnych okresach): 1. porady jak przygotować starsze dziecko przed przyjściem na świat młodszego rodzeństwa 2. problemy w szkole z rówieśnikami i jednym z nauczycieli Okazało się, że większość rzeczy robimy dobrze, usłyszeliśmy kilka ciekawych rad, ale PRZEDE WSZYSTKIM nabraliśmy pewności siebie!… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

No i takie komentarze podnoszą na duchu :) Dzięki! :) Nie mówiąc o tym, że są to tematy, z którymi rzeczywiście dużo ludzi miewa problem i czasami warto zasięgnąć w tych dziedzinach porady :)

calareszta.pl
Gość

Nie kumam o co chodzi. To znaczy wiem, że wizyta u psychologa przez wielu jest postrzegana jako porażka, przyznanie się do tego, że sami nie potrafimy sobie poradzić. Dla mnie to jednak szukanie właściwej drogi i zamiast pytanie doktora gogle czy koleżanek na forach lepiej poradzić się specjalisty. W końcu dobro naszych dzieci powinno być dla nas najważniejsze, a nie jakieś uprzedzenia.

Salvate
Gość

Zdecydowanie możemy zaprzeczyć, że wizyta z dzieckiem u psychologa oznacza porażkę rodziców.

Alicja
Gość
Alicja

My poszliśmy z mężem do ośrodka Psychologgia w Warszawie w celu zapisania córki na terapię. Skończyło się tym, że na zdecydowaliśmy się za namową terapeutki na terapię dla całej rodziny i teraz na pewno o wiele lepiej się dogadujemy, a to przekłada się na zachowanie Moniki w szkole i w domu. Czasami problemem nie są dzieci, tylko rodzice. Polecam ten ośrodek – nam pomogli :)