Przeproś swoje dziecko

Pokaż mu, że też jesteś człowiekiem,

hug

Magiczne słowa

Zauważyliście jak wiele czasu poświęcamy na nauczenie dzieci używania magicznych słów? Przepraszam, proszę i dziękuję stały się magiczne, nie tylko dlatego, że potrafią wiele, ale też ze względu na kult w jaki obrosły. Trzylatek zna je wszystkie. Dwulatek zna je tylko w formie „szam”, „szę” i „uję”, ale mimo wszystko zna. Już rocznemu dziecku nieraz powtarzamy te trzy słowa niczym mantrę. Z niecierpliwością czekam na pierwszą osobę, która powie do świeżo narodzonego dziecka „Powiedz Panu doktorowi dziękuję za wyciągnięcie z brzucha. No powiedz”.

Kulturka przede wszystkim.

Przepraszam

Dzisiaj skupimy się na jednym z trzech magicznych słów: na słowie przepraszam. Od najmłodszych lat uczymy nasze dzieci, aby posługiwały się tym słowem. Uderzyłeś kolegę? Idź go przeproś. Zabrałaś mu zabawkę? Idź go przeproś. Przezywałeś ją? Idź ją przeproś. Dzięki temu nasze dzieci wiedzą kiedy używać tego słowa. Niestety bardzo często nie wiedzą dlaczego, bo nie mają nikogo, kto pokazałby im jak to robić. W końcu jak wiele dzieci może się pochwalić tym, że widziało jak rodzic kogoś przeprasza (ale tak na poważnie, a nie „wielkie sorry za to”). Dorośli jeśli już w ogóle przepraszają to robią to za zamkniętymi drzwiami.

Czuły punkt

Przeprosiny sprawiają, że jesteśmy podatni na krzywdę. Oddajemy część władzy, osobie którą przepraszamy. Odsłaniamy się na uderzenie. Bo co się stanie, jeśli dana osoba nie przyjmie naszych przeprosin? Jak będziemy wtedy wyglądać? Odrzucenie przeprosin równa się upokorzeniu. Dlatego nie lubimy publicznych przeprosin. Bo jeśli ktoś odrzuci nasze przeprosiny, to chcemy żeby wiedziało o tym jak najmniej osób. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu rodziców w dalszym ciągu zmusza swoje dzieci do przepraszania przy widowni. A niektórzy nawet sądzą, że im większa widownia, tym lepiej. „Bo wtedy będzie dziecku naprawdę wstyd i się nauczy, żeby tak nie robić”. To jednak jest ślepy zaułek. Bo odczuwany wstyd nie zrazi go do czynności, za którą ma przepraszać. Wstyd zrazi go do przepraszania jako takiego, bo z przepraszaniem będzie go kojarzył. Czy tego właśnie chcemy nauczyć nasze dzieci?

Jak jednak nauczyć przepraszania, skoro nie my sami robimy tego publicznie? Jest jeden sposób.

Każdy popełnia błędy

Ostatnio w naszej rodzinie, mieliśmy sporo różnych rzeczy na głowie. Wymiana całego ogrzewania w domu, nawał pracy w firmie i początek roku szkolnego – istny szał. Na szczęście, w jedno popołudnie, kiedy pracy było najwięcej, nasze dzieci bawiły się w swoim pokoju. Mieliśmy więc czas z żoną, żeby wszystko załatwić. Jednak kiedy córka wyszła z pokoju (a to zwykle wywołuje reakcję łańcuchową i wychodzą wszyscy, a wejść już nie chcą i trzeba się nimi zająć), zdenerwowałem się na nią, podniosłem głos i kazałem jej wracać. Bo jest starszą siostrą i powinna zająć się młodszymi braćmi, gdy rodzice pracują. Zdenerwowałem się, bo byłem pewny swojego. Byłem przekonany, że skoro ja mam coś ważnego na głowie, to ona powinna mi pomóc i zająć się braćmi. I wiecie co?

Absolutnie nie miałem racji. Ja jestem rodzicem i to moim obowiązkiem jest zająć się moimi dziećmi. Nie mogę powierzyć opieki nad nimi starszej córce, tylko dlatego, że jest najstarsza. Ona też ma swoje potrzeby. Swoje marzenia. Rzeczy, które ona chce robić. Nie mogę zrzucać na nią swojej odpowiedzialności. Nie mogę uważać, że to co ja robię jest ważniejsze. Dla niej, jej własne pragnienia są najważniejsze na całym świecie. Dlatego też wieczorem, po całym dniu, poszedłem do niej i ją przeprosiłem. Powiedziałem dlaczego to zrobiłem. Że byłem zaaferowany wieloma rzeczami na raz i kiedy doszła kolejna, nie miałem już siły. Że było to wynikiem złości i zmęczenia. Byłem całkowicie szczery. I widziałem po jej reakcji, że jej to pomogło. Że te kilka minut i kilka zdań, były dla niej bardzo ważne. Że doceniła te przeprosiny i zrozumiała je.

To ludzkie

Nie jesteśmy idealni (patrz też: Nie byłeś doskonałym rodzicem?). Jesteśmy ludźmi. Do dnia dzisiejszego, popełniliśmy już setki błędów. I wiecie co? To nie koniec. Będzie ich jeszcze więcej. I tych wychowawczych i tych codziennych. To się właśnie nazywa życiem. I nasze dzieci też będą te błędy popełniać. Największe znaczenie mają jednak nie nasze błędy, ale to co z nimi zrobimy. Jak się zachowamy, gdy popełnimy błąd. Schowamy głowę w piasek czy stawimy temu czoła? Będziemy udawać nieomylnych i zamykać się w swojej ignorancji czy będziemy potrafili przyznać się do porażki lub niewiedzy?

Ja wierzę, że przepraszając swoje dzieci za sprawienie im przykrości, nie odsłaniam się na atak. Że nie wezmą tego za słabość, którą w przyszłości wykorzystają przeciwko mnie. Wręcz przeciwnie. Wierzę, że przekazuje im wiedzę jak się zachować, gdy znajdą się w moim położeniu. Że dzięki temu będą wiedziały, jak dać do zrozumienia drugiej stronie, że jest nam naprawdę przykro i że prawdziwie żałujemy tego co zrobiliśmy. Niestety nie jest to wiedza, którą można przekazać mówiąc „Idź go przeproś”. Do tego potrzeba czegoś więcej.

Prawa do zdjęcia należą do Petras.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

29
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
Tata PotworaNikiSabina GattiMeduzaKatarzyna Kozioł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
SposobyNaDzieci
Gość

Wiesz kiedyś należałam do rodziców, których opisujesz – wymagałam od Mateusza (pierwsze dziecko często ma najtrudniej ;)), by przepraszał publicznie gdy coś nabroił. Dzisiaj wiem, że takie postępowanie do niczego nie prowadzi i tak jak piszesz jest traumatycznym przeżyciem dla dziecka. Co do faktu, że będąc rodzicami popełniamy mnóstwo błędów, ale niewielu z nas potrafi za nie przeprosić – na szczęście nigdy nie miałam takiego problemu. Zanim jeszcze zostałam mamą wiedziałam, że to jedna z tych rzeczy, których nie pokazali mi rodzice, ale ja chcę pokazać swoim dzieciom. Właśnie dlatego zawsze, gdy popełnię błąd, źle zareaguję, niesprawiedliwie ocenię sytuację mam… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Oj zgadzam się, że pierwsze dziecko jest jak beta-tester dla naszych metod wychowawczych. I chyba chęć do przepraszania moich dzieci też wynika z tego, że ja jako dziecko poznałem bardzo mało osób, które potrafiły przyznać się do błędu. Tym bardziej doceniałem te, które potrafiły i chyba chcę być kimś takim dla swoich dzieci.

Ola
Gość

Ogólnie się zgadzam. Chociaż dopiero niedawno dotarło do mnie, że moje dziecko nie do końca rozumie potrzebę „przepraszam” jako formy przeprosin. Używa i owszem, ale zazwyczaj w sytuacjach „przepraszam, chcę przejść”. Jest to zapewne nasza wina, bo raczej rzadko dajemy mu szansę obserwowania „przepraszam” w takiej formie w rzeczywistości.

Gosia Skrajna
Gość

Ja przepraszam…a że jestem „temperamentna” czyt. nerwowa…robię to stanowczo „za często”…
Tak jestem „niedoskonała”…dzieci już wiedzą…ehhh (:)))

Blog Ojciec
Gość

I bardzo dobrze :) Dzięki temu Twoje dzieci będą wiedziały, że nie muszą być doskonałe i że pomyłki są normalną częścią naszego życia.

Alankowo Sz
Gość
Alankowo Sz

Bardzo mądrze napisany post. Ja właśnie zostałam wychowana przez rodziców tak,że przepraszałam tylko wtedy kiedy sama zrozumiałam swój błąd lub to,że kogoś skrzywdziłam słowem czy czynem. Czasami trwało to kilka dni zanim kogoś przeprosiłam,a czasami nawet kilka tygodni,ale po takich głębokich przemyśleniach wiedziałam i widziałam swój błąd dzięki czemu moje przeprosiny ( choć nie zawsze przyjęte ) zawsze były szczere i prosto z serca.Niestety nie zawsze pomagały bo nie którzy byli zdania,że powinnam przeprosić od razu,”od ręki”,ale jeśli tego nie czułam w danej chwili to tego nie robiłam i myślę,że to były by przeprosiny takie automatyczne,dla spokoju.

Blog Ojciec
Gość

W takich sytuacjach poznajemy też kim naprawdę są osoby w naszym towarzystwie. Czy wolą płytką relację opartą na „sorry” czy wolą głęboką, opartą na szczerym „przepraszam” (mimo że ta druga opcja trwa nieraz znacznie dłużej). I kiedy się już na nich poznamy, możemy tych pierwszych usunąć ze swojego życia.

tomek q | jakchcemy
Gość

Dzisiaj chyba jakieś niewiarygodne fluidy krążą między nami … link na FB do artykułu, a teraz trafiam na Twój wczorajszy tekst o przepraszaniu a to temat podobny do tego, którego całkiem niedawno zajmowała się Justyna … :) Coś (chyba) wisi w powietrzu :) A poważniej. Kamil, tak, masz rację i zgadzam się z tym, że my jesteśmy (powinniśmy być) pierwszymi nauczycielami naszych dzieci. I nie chodzi mi o wiedzę, a bardziej o postawy i choćby takie jak umiejętność przeproszenia. Mi zdarzyło się już przepraszać każdą z naszych dziewczyn – miałem dopisać niestety, ale to po prostu jest coś normalnego, że… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Zaiste niepokojący jest układ planet, skoro już rozmawiamy na ten temat :) Jakaś koniunkcja czy coś :)

tomek q | jakchcemy
Gość

Zaiste ;)

PasjoMatka
Gość

Świetny post, czekam na pozostałe dwa uzupełniające komplet, bo niestety, my – dorośli czasem z wszystkimi trzema mamy problem, nawet jeśli od dzieci ich wymagamy.

Blog Ojciec
Gość

Nie planowałem kolejnych, ale jak tylko trafię na odpowiedni kontekst to na pewno co nieco napiszę :)

Klaudia Wysocka
Gość
Klaudia Wysocka

Gdy ja przepraszam mojego Synka to się na mnie denerwuje i mówi, żebym go już nie przepraszała! :(

Blog Ojciec
Gość

Może spróbuj przepraszać nie od razu, ale po jakimś czasie? Jak już się uspokoi. Niech przeprosiny będą raczej czymś na kształt zwykłej rozmowy.

Szczypiorki
Gość

Dajesz do myślenia…W moim rodzinnym domu chyba właśnie tego brakowało…A ja chcę dać moim dzieciom dzieciństwo jakiego ja nie miałam.

Blog Ojciec
Gość

Chyba każdy ma coś czego we własnym domu mu brakowało i później zamierza to własnie dać dzieciom. Oby tylko nie popadać ze skrajności w skrajność :)

agata
Gość
agata

Na szczescie moj dwulatek zna znaczenie slowa przepraszam. Idealem nie jestem, bywa, ze nerwy mnie ponosza i krzycze. Zloszcze sie. Potem siadam, przytulam i przepraszam. Tlumacze, ze nie chcialam, ze sie zdenerwowalam. Znow przepraszam i prosze o wybaczenie. Przyznaje sie do winy.

Ania |primocappuccino
Gość

Genialnie to ująłeś. Dzieci mam jeszcze małe, i od zawsze uczę (się) je przepraszać. Między dzieciakami za to bardziej funkcjonuje zdanie „już więcej nie będę” ;) Bo dla mnie cenniejsze jest, jeśli nie tyle wie, że źle postąpiło, ile postanowi jakąś zmianę na lepsze. Albo proponuję zrobić coś miłego dla tej skrzywdzonej strony.

A, no i (tu podobnie jak koledzy) przeciwnie do tego, jak mnie wychowano, nie każę przepraszać natychmiast, tylko „jak się zastanowi, czy dobrze zrobił, to niech pomyśli, jak to załatwić” ;)

Alicja Maz
Gość
Alicja Maz

Ja zawsze przepraszam – uważam, że tak jak dorosłego przepraszam jeżeli powiem dwa zdania za dużo, to dziecko też powinnam. Jestem człowiekiem i zdarzy mi się podnieść, bo jestem zmęczona, bo mam zły dzień a dziecko akurat teraz rozleje sok na całą kanapę. Ale przepraszam i widzę, że córka to docenia. jest mała, ale już sama potrafi przyjść do mnie po jakiejś kłótni i powiedzieć „przepraszam za moje zachowanie”, co jest bardzo dojrzałe jak na kilkulatkę. Ale żeby nie było – nie jestem typem osoby która przeprasza że żyje :) Ostatnio miałyśmy iść do Teatru Małego Widza i nie było… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Powinni przeprosić :) Zdecydowanie :)

Katarzyna Kozioł
Gość
Katarzyna Kozioł

Ten artykul musze dac przeczytac mojej mamie. Ostatnio mialam z nia ostra wymiane zdan na temat tego ze przeprosilam swoja niespelna trzylatke za swoje zachowanie. Juz nawet nie pamietam co bylo jego przyczyna wiec zapewne blahostka i wlasnie dlatego wzielam ja na kolana, przytulilam i najzwyczajniej w swiecie wytlumaczylam ze niepotrzebnie sie unioslam i nakrzyczalam wiec za to przepraszam. Natomiast moja mama wziela mnie na strone i kazala sie zastanowic co ja najlepszego robie.. A ja jej na to ze wlasnie ucze dziecko przepraszac. Ja i moje rodzenstwo nigdy przez cale zycie nie uslyszelismy od niej tego magicznego slowa. Zawsze… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Niestety w czasach naszych rodziców, oni byli nauczeni, że zawsze muszą mieć rację. Bo inaczej stracą autorytet i wszystko przepadnie. Niektórzy z nich tak głęboko zaczęli w to wierzyć, że niestety stali się pełnoetatowymi ignorantami.

Katarzyna Kozioł
Gość
Katarzyna Kozioł

Najgorsze jednak nie jest to co robili nasi rodzicetylko co robimy my sami biorac ich za wzor, czy to swiadomie czy tez nie. Ja wiem sama po sobie ze w wielu kwestiach jestem tak podobna do mojej mamy za sama czasem sie za to nienawidze. Jednak jestem swiadoma swoich bledow, na pewno nie wszystkich ale walcze z tym i nie chce by moje dziecko mialo w sobie zamiast milosci tylko zal. Mysle ze wiele osob ma problem z tym iz mimo ze nie pochwalaja metod wychowawczych jakie stosowali wobec nich rodzice to sami niejednokrotnie je stosuja. Ja dopiero niedawno zdalam… Czytaj więcej »

Sabina Gatti
Gość

..”Ja wiem sama po sobie ze w wielu kwestiach jestem tak podobna do mojej mamy…” —- trudno nie być podobnymi do swoich matek skoro byłyśmy z nimi albo nadal jesteśmy od urodzenia aż do wprowadzki, to jest niestety nieuniknione. Fajnie, że coraz więcej kobiet nie chce być podobnymi do swoich matek!.

Niki
Gość

Również nigdy nie usłyszałam „przepraszam” od mojej mamy. Ani ja, ani moja siostra. To cholernie smutne, tym bardziej, że siostra przejęła podejście mamy do swoich dzieci i też ich nie przeprasza. Dodatkowo moja mama zawsze mówiła „Ty mnie nie przepraszaj, tylko tak więcej nie rób”. A przeprosiny to coś bardzo ważnego.

Meduza
Gość

Mój 6latek wierzy w magię „przepraszam” aż za bardzo. Mają spięcie z kolegą, rozpocznie się płacz – młody powie „przepraszam” i przychodzi spytać czemu kolega dalej płacze skoro on go już przeprosił? I to trzy razy…

Sabina Gatti
Gość

Ja nie pamietam ile wtedy mój syn miał lat kiedy zaczęłam to stosować, ale można wypróbować może już na 9 latku – za każdym razem kiedy chciałam mu coś powiedzieć to pytałam się: mogę mówić teraz? i on odpowiadał mi raz, że tak mogę, albo że nie mogę, ze póżniej i on też tak samo pytał się mi, ćzy moze mówić do mnie teraz i ja mu też odpowiadałam, tak albo nie. Świetny sposób na komunikację i funkcjonuje do teraz, ma 33 lata :) Polecam

Tata Potwora
Gość

Dwa dni temu nakrzyczałem na młodego, jak zaczął mi się wyrywać i skakać przy ruchliwej ulicy. I właśnie wtedy pomyślałem, że przecież on nie chciał zrobić nic złego. Przeprosiłem go i wyjaśnilem dlaczego się zdenerwowałem, że wynikało to ze strachu o niego, nie ze złej woli.

Tak samo przepraszam go, gdy nie usłyszę o co mnie pytał, czy gdy przerwę mu jakąś wypowiedź. Na początku było to trudne, ale z czasem jest łatwiej :)