„A co, jeśli nie będę dobrym rodzicem?”

Myśl, która w pewnym momencie przechodzi przez głowę każdego rodzica.

3585805764_295e1cdc87_o

Co z Ciebie wyrośnie?

Macie takie chwile w swoim życiu, że podobnie jak w przypadku starego i poczciwego Kulfona (kto go jeszcze pamięta?), zastanawiacie się co wyrośnie z waszych dzieci? Czy na pewno wszystko jest w porządku? W końcu jesteśmy nowym pokoleniem rodziców. Czytamy książki na temat wychowania, czytamy blogi, rozmawiamy z psychologami. Mamy narzędzia jakich nie miało żadne pokolenie przed nami. Wychodzi więc na to, że nasze dzieci powinny być doskonale wychowanymi dziećmi, które potrafią znaleźć idealny balans między swoimi oczekiwaniami i oczekiwaniami innych. Które potrafią komunikować swoje potrzeby w sposób jasny i klarowny, bez potrzeby użycia siły i krzyku. Które są kochającymi, troskliwymi i współczującymi ludźmi. Ale niestety czasami mimo wszystko czujemy, że to wcale nie idzie nam tak dobrze jak powinno.

(nie)idealne dzieci

Większość dzieci nie jest „podręcznikowa”. Jedno wczoraj ponownie rzuciło zabawkę, a dzisiaj drugie już dwa razy uderzyło swojego brata. Trzecie od paru tygodni nie potrafi pójść do łózka bez krzyków, gdy przychodzi czas spania. Te same krzyki zresztą towarzyszą czwartemu podczas porannej rutyny, gdy trzeba się ubrać, umyć i wyjść do przedszkola lub do szkoły. Żeby chociaż normalnie obiad zjedli – ale też nie. Jedno nie zje w ogóle, drugie się całe ubrudzi, trzecie ubrudzi też okolice, a czwarte zacznie płakać. Bo tak, bez wyraźnego powodu.

I w takich chwilach zaczynamy powoli wierzyć, że nasze dzieci nie są małymi dorosłymi, które pragną z nami współpracować. Wręcz przeciwnie. Zaczynamy wierzyć, że mamy w domu małych terrorystów, którzy co prawda udają czasem normalnych członków społeczności, ale my i tak wiemy, że to tylko pozory.

Gdzie popełniliśmy błąd?

I zaczynamy szukać przyczyn. Zaczynamy zastanawiać się nad tym, które z naszych niewłaściwych zachować mogło doprowadzić do tego, że nasze dzieci po raz kolejny nas nie posłuchały. Gdzie popełniliśmy błąd? Albo raczej, które z popełnionych błędów przyczyniło się do takiego stanu rzeczy? Bo błędów było przecież pełno (patrz też:  Popełniłeś błąd jako rodzic? Nic straconego!). I kiedy zaczynamy się zastanawiać, często wpadamy w pułapkę. Może za dużo krzyczymy? Może to przez to, że pozwalaliśmy mu za dużo płakać jak był mały? A może to wpływ ojca? Może matki? A może dziadków? Może to przez to, że jak się urodził, to musiał spędzić trzy dni w szpitalu? Albo dlatego, że go nie karmiłam piersią? Możliwe nawet, że ma to związek z cesarskim cięciem. Prawda? Prawda?!

Im dłużej się zastanawiamy, tym bardziej absurdalne i niepoważne myśli do siebie dopuszczamy. A umysł opętany coraz większym strachem, te niepoważne myśli zaczyna dopuszczać. I wtedy zaczynamy się obwiniać za każdy, najdrobniejszy nawet błąd.

Zdradzę wam sekret

To zupełnie normalne, że chcemy być dobrymi rodzicami. I jeśli zastanawiamy się czy na pewno nimi będziemy, to tym lepiej! Bo to oznacza, że nam zależy. I powiem wam też w tajemnicy, że nie jesteśmy w tym naszym strachu wyjątkowi. Niemal każdy rodzic tak ma. Dwa dni temu byłem na Blosilesi (takie spotkanie blogerów) i wiecie co? Większość blogerów parentingowych też się boi o to, co wyrośnie z ich dzieci. Mimo tego, że czasem tak wyniośle piszemy o tym, co powinni robić rodzice, a czego nie – my też popełniamy błędy (moje błędy: Już nie bije dzieci i Zasypianie ze łzami w oczach). My też mamy chwile zwątpienia. Każdy ma.

Wszystko jest w porządku

Dlatego też jeśli w przypadku naszych dzieci problemy wychowawcze „zdarzają się”, a nie występują ciągle, to nie mamy się o co martwić. One się po prostu rozwijają. Odkrywają nowe rzeczy. Testują granice swoich rodziców. A czasami, podobnie jak ludzie dorośli, też mają po prostu gorszy dzień.

I ja osobiście uważam, że nie ma sensu każdego wybryku wyolbrzymiać, do rangi całkowitej porażki wychowawczej. Bo takie pojęcie nie istnieje. Wszystko jest do naprawienia. A jeśli często zadajecie sobie pytanie czy będziecie dobrymi rodzicami, to moim zdaniem jesteście na najlepszej drodze do tego, aby nimi zostać.

Prawa do zdjęcia należą do Marcin.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Blog OjciecdecoCaprice HandMadePotworapikfeAgnieszka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
martoszkasz
Gość
martoszkasz

Pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga i muszę szczerze powiedzieć, że dla mnie i mojego przyszłego macierzyństwa (7 tydzień ciąży (nie)planowanej;)) dał mi więcej, niż kilkanaście blogów przyszłych mam, które czytałam w poszukiwaniu odpowiedzi na wiele pytań. Rozwiał wątpliwośći pt. czy damy sobie radę, czy będziemy dorbrymi rodzicami, czy i jak sie zorganizujemy, co powiedzą znajomi (jesteśmy pierwszymi rodzicami w naszym towarzystwie), koniec młodości! (26 lat), a imprezyy?? podróże?? czy stać nas na dziecko? czy będzie nam sie „chciało”, dlaczego czujemy lęk zamiast nieopisanej radość? ponadto wyrzuty sumienia „spodziewamy sie dziecka a przejmujemy sie imprezami?” i mogłabym tak wymieniać i… Czytaj więcej »

Synafia
Gość
Synafia

Ach, jak Ci jestem wdzięczna za ten tekst! Bardzo jest ważne to, co napisałeś. Bo też mam taką myśl, że tak bardzo chcemy być dobrymi rodzicami, aż wpadamy w pewną pułapkę. „Złe zachowania” naszych dzieci składamy – tak jak napisałeś – na karb naszych błędów wychowawczych, i tym samy tak jakbyśmy zabierali dzieciom ich podmiotowość – ich prawo do błędów, do gorszych dni, do „errare humanum est”. A przecież dziecko to człowiek, a nie zdalnie sterowana zabawka, co to wystarczy tylko być sprawnym kierującym i się osiąga same „sukcesy”. I my też jesteśmy tylko ludźmi. Toteż dajmy i sobie i… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Podoba mi się porównanie do zabawki. Bo czasami uważamy właśnie, że nasze dzieci wystarczy dobrze nakręcić, ewentualnie nasmarować i dokręcić parę śrubek, a wszystko będzie w porządku. I jeśli nie jest to czujemy się, jako „mechanicy” winni. Jednak dziecko to odrębna istota i nie możemy czuć się w pełni odpowiedzialni za jego zachowanie.

szczypiorki.pl
Gość

Dziękuję :) Ten dzień jednak będzie dobry ;)

Agnieszka
Gość

Staram się dać sobie samej trochę więcej luzu w głowie i nie doszukiwać się w pewnych zachowaniach Okrucha swojej winy. Oczywiście takie myśli „zrobiłam to źle, powinnam inaczej to rozegrać” się pojawiają. Ale wiem, że taki dwulatek kiepsko radzi sobie z emocjami i bardzo wiele jego zachowań jest „normalnych” dla jego rówieśników. Aktualnie walczymy z histeriami, kiedy czegoś nie dostanie i z tym, że zbyt łatwo przychodzi mu bicie innych dzieci, kiedy nie działają w żłobku pod jego dyktando. Jak dotąd systematyczność i upór odnoszą pozytywne skutki. I mam nadzieję, że dalej będą odnosiły.

Pozdrawiam :)

pikfe
Gość

Niestety, chodzi właśnie o to, że nie wszystko jest do naprawienia.

Potwora
Gość

Myślę właśnie że przez to, że mamy te wszystkie narzędzia, tyle poradników, setki blogów i głowy mądrzejszych nad sobą, jest nam trudniej. Trudno jest nam odnaleźć się w jakimś konkretnym nurcie wychowania. Bo, albo jesteś za albo przeciw. A jak nie stosujesz się do żadnych wzorów, to jesteś rodzicem nieodpowiedzialnym. Mamy poczucie, że sami sobie nie damy rady. Że każdy problem musimy konsultować ze specjalistą, albo z innym rodzicem (który według nas jest mądrzejszy). I okej, w pewnych sytuacjach trzeba się poradzić. Ale bycie rodzicem nie polega na szukaniu odpowiedzi na blogach parentingowych, tylko na byciu ze swoim dzieckiem. Pewne… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Z wychowaniem dzieci, jest trochę tak, jak z życiem. Nie należy ślepo naśladować innych, bo obecnie na świecie i tak jest już więcej kopii, niż oryginałów. Trzeba znaleźć własny styl, własną drogę. Drogę, która może czerpać z rozwiązań innych ludzi, ale jednocześnie będzie nasza. Dostosowana do naszych potrzeb i do potrzeb naszych dzieci. Musimy tylko w siebie uwierzyć i w pełni sobie zaufać. Powinniśmy oczywiście dopuszczać do siebie możliwość popełnienia błędu, ale nie powinniśmy nad tymi błędami rozpaczać. I nie powinniśmy dać sobie wmówić, że jesteśmy z takiego czy innego powodu gorszymi rodzicami. Nawet wtedy, gdy popełniamy błędy. Wręcz powiedziałbym,… Czytaj więcej »

decoCaprice HandMade
Gość

Matko… my planujemy powoli założenie rodziny, myślimy kiedy najlepiej by było zajść w ciążę itd i cholera ja się strasznie boję. Moja mama myślę dobrze mnie wychowała. Ale przeraża mnie bycie za kogoś tak odpwoiedzialną, wprowadzenie go w świat którego sama nie rozumiem. Wychować dziecko na dobrą osobę jest chyba strasznie dużo – tak myślę rozglądając się w koło.. . Ta myśl jest moim chyba jedynym hamulcem do stworzenia rodziny.

Blog Ojciec
Gość

Im dłużej czekasz, tym trudniej będzie Ci podjąć decyzję. Idealnych rodziców nie ma i nie łudź się, że takim zostaniesz – ale jeśli będziesz kochać swoje dziecko i będziesz się cały czas starać – to masz niemal 100% szans, że wszystko będzie dobrze :)