Jesteś „antyszczepionkowcem”? Jesteś zagrożeniem

A zagrożenia powinno się eliminować.

Zanim przejdziesz dalej, polecam również znacznie bardziej podparty solidnymi źródłami i znacznie mniej emocjonalny wpis Czy szczepić dziecko? 35 najbardziej popularnych mitów na temat szczepień.

Czasami trzeba się postawić

Uważam, że czasami trzeba zająć stanowisko i walczyć w to, w co się wierzy, jeśli to może komuś pomóc. A walka z antyszczepionkowcami jest dokładnie tym i dlatego też powstał ten tekst.

Chciałbym też mieć jasność, że za każdym razem, gdy w tym tekście odnoszę się do antyszczepionkowców, to nie mam na myśli ludzi, którzy są sceptyczni w stosunku do szczepionek i trochę się ich boją, ale rozumieją ich sens. Zdrowy rozsądek, szczególnie w dziedzinach, na których się nie znamy zbyt dobrze, to nie jest nic złego. Dlatego ja do tych ludzi nic nie mam. Ja w tym tekście uderzam do ludzi, którzy wierzą w to, że wszyscy lekarze się sprzedali obrzydliwie bogatym korporacjom, które nie mają skrupułów i w jedną słuszną medycynę alternatywną (albo inny napar z pestek). Przejdźmy zatem do sedna.

Trzy cechy antyszczepionkowców:

1. Żyją w rozwiniętym społeczeństwie,

2. Mają krótką pamięć,

3. Wierzą, że są jednoosobową grupą reprezentacyjną.

Skąd takie wnioski?

Widzicie: żadna osoba, która żyje na co dzień z chorobami takimi jak polio czy tężec noworodkowy i która spojrzy na dane z ostatnich dziesięciu lat w obszarach tymi chorobami dotkniętymi, nie będzie „rozważała” przyjęcia szczepionki (chyba, że wchodzą względy na przykład religijne, ale nie mnie je komentować). Dla tych ludzi to jest zwyczajne być albo nie być.

Żeby nie być gołosłownym: 500.000 uratowanych istnień dzięki szczepionkom na tężec w ciągu ostatnich 10 lat, w 17 krajach (źródło). Z drugiej strony, gdy w Nigerii zaprzestano szczepień na polio (ze względów religijnych), to ta choroba pojawiła się w ciągu zaledwie kilku miesięcy w aż dwunastu krajach leżących w pobliżu i wszystkie szczepy tej choroby mają źródło właśnie w Nigerii (tak było w 2012, na szczęście obecnie udało się już całkowicie powstrzymać rozwój tej choroby w tym kraju – źródło).

Stąd też wniosek o tym, że antyszczepionkowcy żyją w rozwiniętym społeczeństwie i mają krótką pamięć. Oni nawet nie wiedzą czym są te choroby, przed którymi się bronimy, więc je lekceważą. Czy to już głupota czy jeszcze lekkomyślność, pozwolę ocenić każdemu samodzielnie.

Czy antyszczepionkowcy są jednoosobową grupą reprezentacyjną?

Nie wiem, ale bardzo często mam takie wrażenie, gdy z nimi rozmawiam. Każdy z którym rozmawiałem uważa, że skoro u dziecka-szwagra-teścia-kierowcy taksówki, którą jechaliśmy dwa lata temu razy, wystąpiły NOP (Niepożądane Odczyny Poszczepienne), to znaczy, że szczepionki są złe.

Tymczasem powinniśmy wszyscy pamiętać i to nie tylko w dyskusji o szczepionkach: Nie jesteśmy jednoosobowymi grupami reprezentacyjnymi (zdecydowanie polecam przeczytać). To, że usłyszeliśmy o czymś, nie znaczy, że to się wydarzyło, to raz. Dwa, sam fakt, że się przydarzyło jednej osobie, nie oznacza, że to czeka wszystkich.

W końcu czy jeśli usłyszymy, że ktoś zmarł w szpitalu, to przestaniemy odwiedzać szpitale?

I to nie jest tak, że się nabijam z tych ludzi – antyszczepionkowcy sami to potwierdzają.

Sprawdźcie sami chociażby profil Reakcja mojego dziecka na szczepienie. Jest tam kilka takich chwytających za serce historii. I pierwsze moje wrażenie było: „kurcze, rzeczywiście nie wygląda to najlepiej”. Jednak, gdy przyjrzymy się tematowi bliżej to przecież niemal każda z historii tam opisanych jest przez „jakiegoś człowieka”, „znajomego znajomego znajomego” albo „jakąś mamę z forum”. Nie mówiąc już o tym, że zdecydowana większość tych historii jest sprzed pięciu, dziesięciu czy dwudziestu lat, a część została dawno obalona (w sensie, że te historie nigdy nie miały miejsca). A oni i tak rok po roku je mielą, tylko po to, aby wzbudzić zupełnie niepotrzebne emocje.

Strony, które są polecane jako źródła wyglądają jakby robił je 20 lat temu pierwszoklasista w html’u, a same „badania” są zwykle starsze ode mnie. Brak u tych ludzi sensownych wniosków, dogłębnej analizy i co ważniejsze: dopuszczania do siebie myśli, że może jesteśmy w błędzie (ja takie myślenie dopuszczam i jak tylko szkodliwość szczepień zostanie potwierdzona w jakikolwiek sensowny sposób, to na pewno się temu przyjrzę).

Niestety wątpliwości to jest cecha, której przeciwnicy szczepionek nie posiadają. Oni są przecież nieomylni. Oni wiedzą już wszystko. A że w swojej retoryce używają głównie emocji, straszenia śmiercią, czaszek i paru głodnych haseł, to przecież tylko świadczy o ich dojrzałości, prawda?

Jednak to nie było najgorsze co zrobili na tym fanpage

Wiecie co było największym skurwysyństwem ze strony administratorów powyższego fanpage (nazwałbym to łagodniej, ale to naprawdę było skurwysyństwo)?

Stwierdzenie, że Martyna Wojciechowska jest chora, bo brała szczepionki przed wyprawami. I nie chodzi tutaj już tylko o to, że uważam Panią Martynę za jedną z najbardziej wartościowych osób, jakimi Polska miała okazję się pochwalić (i korzystając z okazji, chciałbym jej życzyć szybkiego powrotu do zdrowia). Chodzi tylko o to, żebyście mieli okazję przyjrzeć się temu, jak bardzo antyszczepionkowcy potrafią się upodlić – jak bardzo potrafią się odczłowieczyć, aby tylko ugrać swoje. Gardzę takimi ludźmi. Szczerze nimi gardzę.

Tak samo się czułem, gdy rodzice dziewczynki, która pojawiła się na tym świecie tylko dzięki nowoczesnej medycynie umieścili to zdjęcie w Internecie:

IVF-baby-facebook

A antyszczepionkowcy użyli go z podpisem informującym, że dziewczynka ta zmarła przez szczepionki. No jak bardzo trzeba mieć nawalone w głowie? Jak bardzo trzeba się zeszmacić?

Niemniej, gdybym był egoistą, to miałbym tych wszystkich ludzi gdzieś

Co by mnie obchodziło to, że gdzieś tam są jacyś ludzie, którzy zagrażają innym ludziom? Ja jestem zaszczepiony – moje dzieci również – mnie osobiście więc problem ewentualnego braku zbiorowej odporności nie dotyczy.

Niemniej w przeciwieństwie do antyszczepionkowców, ja egoistą nie jestem. Tym bardziej, że znam osobiście kilkoro dzieci, które z takich czy innych powodów nie mogły być zaszczepione (były szczepione później lub tylko na część chorób, ze względu na niską odporność organizmu). Nie rozumiem jak można świadomie narażać je na niebezpieczeństwo. Szczególnie, że te dzieci nie tylko często nie mogą się zaszczepić, ale jeśli już zachorują to ewentualną chorobę będą przechodzić znacznie ciężej. Właśnie dlatego potrzebują zbiorowej odporności, którą antyszczepionkowcy próbują rozbić, bo „gdzieś tam kiedyś coś usłyszeli od kogoś, ale to w pełni sprawdzona informacja, bo była w takim jednym mailu, który jakiś szaman vodoo wysłał do swojego psa”.

Moje zdanie w takiej sytuacji jest jasne: Chcą się zachowywać jak jaskiniowcy? Niech wracają do jaskiń. Tam to dopiero będzie eko, wege i w ogóle. Ciekawi mnie tylko co zrobią, jak dowiedzą się, że neandertalczycy też mieli nowotwory (źródło). Ba, nawet dinozaury miały nowotwory (źródło). Ciekawe jak to się ma to tych wszystkich cudownych uzdrowicieli, którzy wszystkie nowotwory zrzucają na barki tego „jak teraz żyjemy” i zachęcają do powrotu do natury? W końcu bardziej naturalnie niż neandertalczycy to się już chyba nie da, prawda?

Spójrzmy kogo jeszcze mamy za przeciwników szczepień?

Terlikowskich? Tych samych, którzy zalecali Angelinie Jolie, amputację mózgu? W odpowiedzi na jej operację piersi, która miała ją uchronić przed rakiem?

Samozwańczych lekarzy, z których większość nawet nie była na studiach i nigdy żadnych poważnych badań nigdy nie przeprowadzała? A jeśli już przeprowadzała, to pojawiały się setki wątpliwości co do metodologii?

Lekarzy homeopatów? Szamanów? Bioenergoterapeutów? Ludzi leczących pestkami?

Jak was ząb boli to też idziecie się leczyć do pustelników?

„Nie ma znacznie jak pięknie brzmi twoja teoria, nie ma znaczenia jak inteligentny jesteś. Jeśli nie ma ona odzwierciedlenia w badaniach, to jest błędna.” Richard P. Feynman

Kogo jeszcze mamy, kto popiera ten ruch?

Ludzi, z których zdecydowana większość nie ma zielonego pojęcia na temat tego, jak się przeprowadza jakiekolwiek badania naukowe? Nie ma pojęcia przez ile rąk one muszą przejść, ani ile opinii musi zostać wydanych, aby w ogóle ujrzały światło dzienne? Ludzi, którzy myślą, że wystarczy zapłacić paru osobom, aby nagle cały świat nas kochał?

Zresztą czemu się tu dziwić, skoro większość z tych ludzi nawet się na statystyce nie zna i nie rozumie, że przy odpowiednio dużej grupie badawczej jest w pełni prawdopodobne przypadkowe wystąpienie autyzmu u dziecka, które zostało niedawno zaszczepione. Dokładnie tak samo jak jest prawdopodobne, że takie dziecko zginie niedługo po szczepieniu w wypadku samochodowym albo zadławi się cukierkiem. Chcemy zacząć szukać połączeń również między tymi wydarzeniami? „Nie szczep dziecka, bo przejedzie go samochód”?

Zawsze mnie też zastanawia: dlaczego mielibyśmy nie wierzyć PRAWDZIWYM lekarzom?

Czemu nie wierzyć ludziom, którzy poświecili swoje życie służbie drugiemu człowiekowi? Ja wiem, że ta służba nie zawsze wygląda tak jak to sobie wyobrażamy, ale jednak oni w większości chcą dobrze. Chcą pomagać.

Zresztą spójrzmy bliżej, nie na odległych lekarzy, których nie znamy, ale na osoby, które część internautów zna i spora część z nich im ufa:

Weźmy taką Hafiję. Zapieprza jak mało kto, aby kobiety były świadome swoich praw dotyczących karmienia piersią i wszystkich zalet z tym związanych – nawet fundację założyła, aby to promować. I tysiące osób jej wierzą. Ale jak napisze, że karmienie piersią nie zastępuje szczepień, to nagle się sprzedała firmom farmaceutycznym. Myślicie, że firmy od sztucznych mieszanki nie miałyby pieniędzy na takie samo działanie? Jeszcze paradoksalnie jak Agata powołuje się na WHO przy karmieniu piersią to wszyscy biją brawo, a jak powołuje się na WHO przy szczepieniach, to nagle WHO też jest sprzedajne.

Podobnie dziewczyny z Mataja. Spędzają długie godziny, żeby sprawdzić wszystkie dane i badania i na nich oprzeć swoje artykuły. Świetne źródło wiedzy na temat dziecięcego rozwoju, jedno z najlepszych jakie znam. Niestety też się sprzedały firmom farmaceutycznym, bo zalecają szczepionki.

Jest też Dawid, który został właśnie nominowany (i słusznie, bo naprawdę daje radę) do nagrody Najlepszego Popularyzatora Nauki w 2015 roku. Między wieloma swoimi odcinkami, nakręcił też jeden o szczepionkach. Dużo faktów. Bardzo celnie.

Zresztą jak się okazało niedawno, nawet ja się sprzedałem robiąc akcję z UNICEF (klik). Teraz pewnie zresztą drugi raz, pisząc ten tekst (tylko jeszcze nikt tego nie napisał, więc pewny nie jestem). Szkoda tylko, że o tym nie wiedziałem, bo może wtedy wziąłbym za to jakieś pieniądze.

Jak można być tak naiwnym, żeby wierzyć, że każdy się sprzedał? I to jeszcze firmom farmaceutycznym?

Czy ktoś naprawdę ma lekarzy za skończonych idiotów? Jeśli już mieliby się sprzedać, to co za kretyn wybrałby szczepionki jako kierunek, na którym najwięcej da się zarobić? Przecież ich obroty to jest ułamek kwoty, którą zarabiają koncerny tytoniowe. Albo takie fastfoody na przykład. To tam jest prawdziwa forsa! Tymczasem co słyszymy? Przetworzone mięso jest złe. Papierosy są złe. Nawet czerwone mięso jest złe (widocznie farmerzy też nie mają tyle kasy, co farmaceuci).

Czy naprawdę ktokolwiek jeszcze wierzy, że we wszystkich tych badaniach dotyczących mięsa czy tytoniu mamy uczciwych lekarzy i naukowców, a gdy przychodzi temat szczepionek, to wszyscy nagle kłamią? Bo ktoś ich kupił?

To nie proszczepionkowcy zarabiają grubą kasę. To antyszczepionkowcy.

Jedyny przypadek łapówki związanej ze szczepieniami, o którym ja słyszałem dotyczył Andrew Wakefield, którego badania miały wykazać związek szczepionek i autyzmu. Otóż przyjął on łapówki od firm prawniczych przygotowujących pozwy przeciw producentom szczepień. A później wyleciał z firmy, bo oszukiwał przy swoich badaniach i jego etyka była bardzo… nazwijmy to… elastyczna.

Dalej idąc, można znaleźć setki szarlatanów (jak np. Jerzy Zięba), którzy tworzą całe kulty wokół swojej osoby i wokół swoich alternatywnych metod leczenia. Płatne spotkania, płatne szkolenia, płatne wystąpienia, sprzedaż książek.

„Opowiadamy bzdury, krzywdzimy ludzi, ale sprzedaż się kręci, więc gdzie jest problem? Etyka? Moralność? Potwierdzenie naukowe moich twierdzeń?! Pierwsze słyszę. To pewnie jakieś rzeczy dla prawdziwych lekarzy.”

Przecież leczenie pestkami jest najlepsze! I lewoskrętną witaminą C (polecam w tym temacie Pogromców Reklam Farmaceutycznych). Bo w końcu jak za tabletkę wartą parę złotych, zapłacimy ich dziesięć razy więcej, to ona musi zadziałać. To nie mogłoby być oszustwo!

Naprawdę dalej chcecie rozmawiać o tym kto się sprzedał?

No i każdy 1$ zainwestowany w szczepionki, zaoszczędza 44$ na przyszłym leczeniu (źródło), więc najlepszego „biznesu” to na tym firmy farmaceutyczne nie robią.

Koncerny farmaceutyczne nie blokują też żadnych altnernatywnych metod leczenia

Tutaj pozwolę sobie zacytować Pana Mateusza, ze świetnego tekstu o tym dlaczego oszuści wygrywają z lekarzami:

„Często można usłyszeć, że nie mówi się o medycynie alternatywnej, bo koncerny ją blokują. Proszę Państwa, nic by nie zablokowało lekarstwa na raka prostaty w kraju tylu białych multimiliarderów – mężczyzn w podeszłym wieku. Paru z nich mogłoby sobie kupić cały koncern farmaceutyczny, jeśli by to coś dało i pozwoliło uniknąć leczenia chirurgicznego. A jednak miliarderzy, celebryci i politycy chorują i umierają jak wszyscy. Nie ma magicznych recept, współczesna medycyna to najlepsze co mamy i niestety są granice tego co potrafi.”

Zresztą skoro lekarze kłamią, to dlaczego się u nich leczycie?

No właśnie. Jeśli uważacie, że wszyscy lekarze to skorumpowane świnie, to powtórzę za Jimmy’im Kimmel’em, którego film jest poniżej: dlaczego się u nich leczycie?

Skoro was trują szczepionkami, to pewnie innymi rzeczami też was trują. Nie chodźcie do lekarzy, nie chodźcie do dentystów, nie chodźcie na operacje. Omijajcie te siedliska zła z daleka. Nie pozwólcie im ratować swoich dzieci, swoich partnerów, swoich rodziców. Oni na pewno zrobią im tylko większą krzywdę.

Także zróbcie dobry uczynek dla siebie oraz innych i odstąpcie wasze miejsce komuś innemu.

Żeby nie było: ja nie mówię, że szczepionki mają same zalety

Oczywiście pojawiają się przypadki skutków ubocznych (owych NOP). Jednak większość jest niewielka i tymczasowa (obrzęk, niewielka gorączka itp.), a pozostałe przypadki zdarzają się raz na kilkaset tysięcy lub nawet raz na kilka milionów. Natomiast przypadków śmierci po szczepionce było na świecie tak mało, że nawet nie da się tego co ocenić (czyli istnieje spora szansa, że mówimy o prawdopodobieństwie jeden na kilka miliardów – źródło).

Zresztą czytaliście kiedykolwiek jakie efekty uboczne może mieć zwykły paracetamol czy ibuprofen? Tak, zgony też niestety wchodzą w grę i to znacznie częściej, niż przy szczepionkach.

Dlatego też nie będę się wypierał, że ryzyko istnieje. Niemniej takie samo ryzyko podejmujemy każdego dnia po prostu żyjąc. Idąc na spacer czy jadąc autem. I tak samo jak „ryzykujemy” przykładowo zapinając pasy, bo w razie wypadku może nam to uniemożliwić wyjście z pojazdu, to jednak w przeważającej większości przypadków pasy ratują życie. A gdy jedziemy z innymi ludźmi, to nasze zapięcie pasów ratuje również naszych współpasażerów. W jaki sposób?

Pasy ratują życie. Nasze i innych.

I dlatego ja pasy zapinam.

Dokładnie tak samo jest ze szczepionkami.

Zawsze się w takiej sytuacji pytam samego siebie: czy byłbym w stanie żyć z wyrzutami sumienia wiedząc, że ktoś stracił życie przede mnie?

Niestety do antyszczepionkowców ten argument nie zawsze dociera, bo najczęściej nie są świadkami tego, że ich działania doprowadziły do czyjejś śmierci czy czyjegoś uszczerbku na zdrowiu. A szkoda. Może gdyby ci ludzie umierali na ich rękach, to wtedy zrozumieli by swój błąd?

Czuje się też w obowiązku dodać, że nie piszę tego tekstu, żeby kogokolwiek przekonać

Zauważyłem już, że zdecydowana większość antyszczepionkowców woli swoje „wydaje mi się” niż twarde fakty i prędzej już uwierzyliby w to, że reptilianie rządzą światem, niż w to, że szczepionki naprawdę pomagają. Podejrzewam, że oni są z tych samej grupy, z której ludzie w latach 50 i 60 byli porwani przez UFO. I want to believe. Dlatego wiem, że świata tym tekstem nie zbawię.

Ja ten tekst piszę po prostu po to, aby się upewnić, że takich ludzi na tym blogu nie ma (a ci którzy są, pójdą sobie gdzieś indziej). Chciałbym, aby wiedzieli, że nie są oni mile widziani w miejscu, w którym wzajemnie się szanujemy i w którym wzajemnie sobie ufamy.

Nie mówię tutaj jednak o zaufaniu do korporacji, ani nawet lekarzy, ale chociażby do badań lub do osób (jak tej trójce wymienionej wcześniej), które swoją transparentnością pokazują, że nie jest ich celem okłamywanie czy oszukiwanie ludzi, tylko ich doinformowanie. Tłumaczenie z naukowego na nasze. Których celem jest zwykła ludzka pomoc.

Czułem się też w obowiązku przedstawić moje stanowisko wszystkim tym, którzy o nie pytali.

Polecam również bardzo fajną obrazkową wersję historii szczepień.

Na koniec jeszcze głos lekarzy, którzy chcieli powiedzieć wam parę słów o szczepionkach:

Język angielski (ale bardzo prosty):

Nie mogę też nie zacytować samego Jimmy’ego (chociaż z innego odcinka):

„Jeśli naprawdę uważacie, że 99% lekarzy na świecie się sprzedało, to paradoksalnie – powinniście się spotkać z lekarzem.”

Dziękuję.

Prawa do zdjęcia należą do Daniel.

  • Widzę że i ty dolewasz oliwy do ognia… Ja swoje już napisałem. Co prawda nic nie jest tylko białe, ani tylko czarne, ale jednak my mimo obaw zaszczepiliśmy nasze dzieci. Nie żałujemy, choć kosztowało nas to trochę kasy. Szczepionki nie są złe, choć proces ich produkcji należałby ulepszyć, a nie likwidować je całkiem.

  • Dziwne, bo ja nie znam nikogo, kto by znał kogoś, kto ma siostrę szwagra kuzynki i jej dziecko miało poważne powikłania po szczepionkach. Co więcej, moje własne prywatne, na osobistej piersi wykarmione (przez 9 mcy) dziecko szczepione zawsze w terminie, zgodnie z kalendarzem chodzi i ma się dobrze. Nawet odporność ma dobrą, bardzo dobrą, bo gorączka i katar to nasza najpoważniejsza choroba (a do przedszkola chodzi). A ryzyko, cóż, istnieje w każdej dziedzinie życia. Dziecko może się zadławić kroplą wody, czy w takim razie ma nie pić?

    • Joanna Zagórska

      A ja znam dwie takie osoby, to dopiero musi być dziwne… Wydaje mi się, że nie wszystko da się odnieść do siebie samego, bo to że ja kogoś nie znam, nie znaczy przecież, że ktoś taki nie istnieje.

    • Jacek Plackowski

      No popatrz, znam chyba z kikanascioro dzieci nieszczepionych i ich najpowazniejsza choroba to tez dotychczas katar i goraczka a chodza do przedszkola a nawet juz szkoly. dziecko pic musi bo bez wody nie przezyje a bez szczepionek da sie zyc i to bardzo dobrze. Ja nie musze nikogo znac kto ma powiklania po szczepionkach, wystarczy, ze przejze sobie bazy danych takich powiklan.

      • Czyli wystarczy znać parę osób i można zapomnieć o statystykach? Wow. Niesamowite odkrycie. Nobel czeka.

  • Wszystko szkodzi. Jak jesz czekoladę, możesz zginąć, bo możesz być uczulony. Jak się zaszczepisz, możesz zginąć z powodu NOP, a jak nie – z powodu powikłań po chorobie. Jak oddychasz w Krakowie, możesz zginąć. Jak nie oddychasz tym bardziej zginiesz. Kwestia jest taka by robić to, co mniej szkodzi. Bo w tym przypadku mniejsze zło naprawdę jest istotne, to nie wybory do sejmu i senatu, gdzie możesz zrobić jak chcesz i nikt Cie z tego nie rozliczy. Tu naprawdę cierpisz tylko Ty i Twoi bliscy. Lepiej spróbować czy nie?

  • Ula

    Ja egoistką będę….. mam dziecko 2 lata, szczepiłam zgodnie z kalendarzem sczepień…do 6 mies. gdzie po dawce 5 w 1 nie mogłam dziecka dobudzić przez dobę, NOP nieuznany…nie poświecę mojej córki dla dobra ogółu. Mówcie co chcecie, nie jestem cimnogrodem, nie jestem eko, mam wyższe wykształcenie….Znam moja córkę i kolejny raz nie zaryzykuje, nie Wam i nie państwu decydować dalej o zdrowiu i zyciu mojego dziecka.

    • Lena Sobe Mach

      Ja mojego szczepię tylko tymi z NFZ. Na logikę uważam, że wstrzykiwanie tych skojarzonych to głupota. Na raz tyle wirusów? I potem zdziwienie, że tyle działań niepożądanych. Nie jestem lekarzem, ale skojarzonej nie podam nigdy. Już i tak DTP to duża dawka. Ale mój syn nie miał żadnych reakcji, Zachowywał się tak jak zawsze.

      • Dokładnie. Ja też szczepię, ale rozsądnie. Sorry, ale nie przemawiają do mnie reklamy szczepionek dodatkowych w telewizji. Wkurza mnie to, że lekarze nie dają wyboru i jeżeli chcesz szczepić inaczej to sam musisz sobie to zorganizować.
        Ja ostatnio interesuję się bardzo mutacjami MTHFR i wpływem szczepień na ludzi, którzy mają tę mutację. Sporo badań robi się na ten temat w USA u dzieci z autyzmem. Mam nadzieję, że niedługo pojawi się szerszy raport na ten temat.

      • Skadia

        Ja natomiast szczepię syna od początku skojarzonymi i ani razu nie miał obrzęku, żadnej gorączki, nawet senności. Wybrałam te, bo bratowa polecała, a i zachęciła mnie mniejsza ilość wkłuć. Być może dziś te szczepionki mają lepszy skład niż kiedyś, ale nie znam osoby, która by na nie narzekała.

        • LadyFamii

          U nas własnie wyszło opuchnięcie i zaczerwienienie i gorączka (cały zestaw) po tych darmowych DTP – i od tamtej pory zero darmówek. U młodszej córki od razu skojarzone i zero problemu. Koleżanka szczepiła darmowymi i też nic maluchowi nie było. Także wszystko zależy od dziecka jak widać :)

      • kjonca

        „Na raz tyle wirusów?” też tak myślałem. Tylko … przy obecnym kalendarzu szczepień i tak w paru momentach dostajesz 2-3 na raz, (i do tego dtp jest sama z siebie „skojarzona” ) więc i tak dostaniesz „tyle wirusów”

  • 100% na tak! Szacun za odwagę :)

  • Powiem tak: zawsze gdy idę z którymś moim dzieckiem na szczepienie, to zastanawiam się, czy tym razem nie będziemy mieć pecha i aww właśnie to my nie będziemy tym jednym przypadkiem na ileś tysięcy, jednak nie ukrywam, wd.bardziej boje się choroby i jej efektów.
    Żłobek do którego chodzi mój syn życzy sobie ksero karty szczepień i dobrze. Przyjmuje tylko szczepione dzieci, chyba, że jakieś dziecko ma solidne przeciwwskazania do tego by szczepić. Jestem bardzo za takim podejściem.
    Liczę, ze kiedyś wypiłemy razem kawę, i ze mnie zaprosisz w końcu musisz coś robić z kasą od koncernów :)
    Ale wracając do poważnych tematów. Rozumiem strach ludzi, rozumiem ze się boją szczepionek, jednak skutki chorób są namacalne, ja znałam pana Witka ofiarę polio właśnie, nie rozumiem dlaczego ludzie boją się bardziej historii brata siostry męża brata pani Krysi, a nie boją się tych chorób. Co z tego, że koleżanki syn miał ospę i tylko dwie kropki? Co z tego, że polio póki co w naszym kraju nie ma? Może być jutro i co wtedy? Gruźlicy tez jakiś czas nie było, ale wróciła

  • LadyFamii

    Moje dziecko miało NOP po pierwszej dawce darmowych szczepień (DTP) – gorączka + opuchnięta i zaogniona nóżka. Zadzwoniłam do przychodni, zapytałam co z tym zrobić – zgodnie z radą obłożyliśmy okładem z sody oczyszczonej (nie pamiętam już proporcji). Nie było łatwo, bo mała spała tylko na rękach i tylko w pozycji w której nie dotykałam jej nóżki. Ale przeszło – zdarza się. Kolejne szczepionki (także dla 2 dziecka) braliśmy płatne – zero NOP. Obie córki zdrowe – pełne energii, ciekawe świata. Rozwijają się zgodnie do swojego wieku, a ja mam chociaż pewność, że dałam im ochronę jaka obecnie jest dostępna. Jeśli ktoś nie chce szczepić – jego sprawa. Pozwolę sobie podrzucić link do artykułu (chodzi mi o film – apel matki maluszka chorego na krztusiec – http://www.babyboom.pl/blog/szczegoly/mama-z-australii-apeluje-do-rodzicow-w-sprawie-szczepien-zobacz-jak-wyglada-dziecko-chore-na-krztusiec.html ). Nawet nie chce sobie wyobrażać co by było gdyby moje dzieci zachorowały na to bo ich nie zaszczepiłam. Pozdrawiam ciepło.

    • Shigella deShige

      Po tezcu nosilam reke na temblaku, bo bolalo jak po ciezkim pobiciu, ale mam swiadomosc ze choroba bylaby gorsza.
      Z racji na hobby grzebie w ziemi, latwo przy tym o skaleczenie i infekcje. Pozdrawiam szczepiona mlodziez :)

      • LadyFamii

        Tylko my dorośli to jakoś przetrzymujemy ;) A takiemu maluchowi nie sposób wytłumczyc :) ALe dałyśmy rade i jest ok. Również pozdrawiam ciepło :)

      • zafik

        Wiesz ile bylo zachorowan na tezec w Polsce przed wprowadzeniem na niego szczepien? 300 – 400 rocznie w tym 30% to zakazenia okoloporodowe brudnymi narzedziami, a wtedy to kazdy grzebal sie w ziemi takie lata, w kazdej zagrodzie kon i inne zwierzeta hodowlane, rezerwuary tezca nie to co teraz i popatrz nie chorwali. Jak to mowia strach ma wielkie oczy.

  • Skadia

    Dobrze, że o tym piszesz – dla wielu rodziców jesteś autorytetem, a niektórzy naprawdę z dobrej woli mają wątpliwości, co będzie lepsze dla ich dziecka. Sama się nad tym zastanawiałam, bo gdzieś obijało mi się o uszy, że lepiej nie szczepić. Na szczęście wystarczyło tylko wgłębić się w temat, żeby wybrać dobrze :) Przeciwnicy szczepień chyba się w ten temat nie wgłębiają (fakt, że te badania z lat ’90 nad wpływem szczepień na autyzm zostały sfałszowane nie jest już żadną tajemnicą, a mimo to wiele osób się na nie powołuje) – a szkoda, szkoda dla dzieci tych ludzi…

  • Daniel

    Panie Kamilu, przyznam szczerze że nie spodziewałem się takiego tekstu po Panu, od dłuższego czasu śledzę uważnie Pana fanpage i cieszył się do teraz Pan moim dużym uznaniem.
    Szanuję Pana wypowiedzi i je akceptuje bo każdy ma prawo wypowiadać słowa które mu w głowie gdzieś wędrują jednak… skoro uważa Pan że SPORA grupa ma niską kulturę osobistą znaczy że Pan wrzuca to w stereotyp i tutaj traci Pan w moich oczach a po „Moje zdanie w takiej sytuacji jest jasne: Chcą się zachowywać jak jaskiniowcy? Niech wracają do jaskiń. Tam to dopiero będzie pro, eko i w ogóle. ” oznacza hipokryzje. Naprawdę przykro czytać takie słowa bo widać że brakuje wiedzy z drugiej strony tematu. A podobno nikt nie zna całego obrazu. Strach przed chorobą „bez szczepionki” występuje tak samo jak strach przed chorobą wywołaną szczepionką, chyba nie ulega dyskusji że szczepionki w jakiś sposób obciążają organizm oraz że występują choroby autoimmunologiczne? Wyczytałem że Pan się szczepił i gratuluje bo to jest odpowiedzialność kompleksowa jak w coś wierzyć to od początku do końca, ile jednak jest takich zaciętych szczepionkowców? Szczepią dzieci, wybór jest ich( słuszny bądź nie ) jednak dlaczego siebie nie szczepią ? Musze jednak przyznać że najzwyczajniej przykro mi czytać takie teksty, szczególnie teksty osoby od której spodziewałem się więcej. Daniel Raszkiewicz

  • Monika Michalska

    Świetny tekst! Może komuś oczy otworzy, chociaż na niektórych nie ma mocnych. Mój obecnie 8 letni syn miał powikłania po szczepieniu przeciw grypie, skończyło się operacją ucha bo wystąpiło zapalenie wyrostka sutkowego ucha i ostre zapalenie oskrzeli. Darowaliśmy sobie kolejne szczepienia przeciw grypie ale żadnego z obowiązkowych szczepień nie pominęliśmy i nigdy więcej takiej reakcji nie było. Co prawda miałam chwile wahania, bo co jeśli? Jednak dobro dziecka wygrało ze strachem a może to strach przed tymi groźnymi chorobami był silniejszy. W każdym razie mimo tego incydentu nie przestałam szczepić dzieci. Mam nadzieję, że Cię nie zlinczują a co poniektórym oczy otworzysz!!!

  • Ola

    Ogromnie się zawiodłam..Można szczepienia popierać ale żeby wyrażać się o rodzicach którzy nie szczepią w taki kpiący sposób to trzeba mieć tupet..i brak zdrowego rozsądku. W dodatku 3/4 z tych rodziców doświadczyło u swojego dziecka NOPu. Brak szacunku..kompletny. Egoizm? Dobre sobie. Rozumiem że Pan dla dobra ogółu jest w stanie „poświęcić” swoje dziecko. Ja nie i nic Panu do tego. Polecam również zgłębić temat od tej drugiej strony, przeczytać choćby składy szczepionek. PS. Moje dzieci nie były u lekarza od 2,5 roku. Nie chorują, w przeciwieństwie do wyszczepionych na wszystko dzieci koleżanek.

  • Martyna

    Panie Kamilu z całym szacunkiem do Pana osoby, ale czytał Pan o skutkach jakie wystąpiły u dziewcząt zaszczepionych przeciwko HPV, czy oglądał Pan może dokument, który tego dotyczył? Myślę, że KAŻDY powinien mieć prawo wyboru. Skoro nawet twórca tek szczepionki przyznaje o jej szkodliwości, to myślę, ze warto to rozważyć. NOP zdarza się rzadko, ale gdyby trafił na Pańskie dziecko, czego w żadnym razie nie życzę, na pewno byłby Pan wśród tych, którzy krzyczą i wysysają badania z palca. Łatwo czegoś bronić, kiedy się tego nie doświadczyło…

  • W ogóle nie rozumiem, dlaczego miałbyś się bać pisząc ten tekst. Świetny i potrzebny. Choć temat wałkowany w te i nazad do znudzenia. Są tacy którzy nie chcą zrozumieć. Twoi czytelnicy jednak z pewnością nawet jeśli w jakimś temacie mają odmienne zdanie, zostają tutaj za całokształt. No, pominę tych co to szukają jakiegoś popularnego blogera, żeby sobie pohejtować.

    • Pierwsze groźby już są :)

      • Przypomniał mi się taki tekst „Mydłem! Dobijemy go mydłem!” Olej i rób swoje. Za słodko być nie może :)

      • Teresa Rupp

        Ale 10 tys na koncie też. Szkoda że STOP NOP nie zdążyli pana „wynająć”

  • Świetny, mocny i dosadny tekst. I takiego tekstu chyba było trzeba. Brawo Kamil.
    Przez przypadek trafiła ostatnio na fanpage, o którym piszesz. Wrażenia te same: historie trzeciej wody po kisielu, wyniki badań sprzed dekady, niewiarygodne źródła…ale tekst o Martynie, tak mnie za przeproszeniem wk****, że do tej pory zastanawiam się, co oprócz pseudomedycznego bełkotu ludzie Ci mają w głowie. Bo empatia i szacunek to chyba pojęcia z kosmosu. Pozdrawiam.

  • Marzena H.

    Jest jeszcze jeden szczegół, który jest wodą na młyn antyszczepionkowców. Mianowicie rutyna. Niestety. Aby uniknąć komplikacji poszczepiennych nie wolno ignorować stanu dziecka, więc jeśli ma infekcję, katarek stan podgorączkowy albo jego mama tudzież braciszek akurat przechodzi anginę czy zapalenia ucha, nie należy dziecka w tym momencie szczepić. Organizm musi być zdrowy, by mógł prawidłowo zareagować na szczepionkę. Dlatego tyle kontrowersji wokół podawania szczepień w pierwszej dobie. Podaje się je również dzieciom, które nie uzyskały 10 punktów Apgar, podaje się dzieciom z niedotlenieniem poporodowym i to jest prawdziwy problem, bo istotnie w takich sytuacjach ryzyko katastrofalnego skutku po podaniu szczepionki rośnie. Mam koleżankę, której dziecko (po bardzo ciężkim porodzie) po podaniu pierwszej szczepionki dostało ataku epilepsji i nie wiadomo czy kiedyś z tego wyjdzie (ma 7 lat i niestety jest niepełnosprawne z powodu lekoopornej padaczki). Okazało się, że szczepionka była bezpośrednią przyczyną. Pewnie gdyby wstrzymano się ze szczepieniem choć kilka dni, mogłoby być inaczej. Po prostu rutyna i ślepe procedury czasem bywają zgubne. Moje dziecko w 2-gie dobie zachorowało i przeszło sepsę. Czy to miało związek ze szczepieniem? Nie wiem i nigdy się tego nie dowiem, ale zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że mogło mieć. Mnie również raz pediatra powiedziała, że jeśli dziecko przechodzi lekką infekcję, to można szczepić. Poszłam do innego lekarza i się dowiedziałam, że znacznie bezpieczniej jest się wstrzymać. Nie każdy wie, że gdy szczepi się niemowlę nikt w jego domowym otoczeniu nie powinien być chory i centrum handlowe, kościół czy inne skupisko ludzi nie jest w tym czasie całkiem bezpieczne. Stąd zresztą mamy osobno przychodnie dla zdrowych i osobno chorych dzieci. Latałam ze szczepieniem na ospę trzy razy zanim dziecko tę szczepionkę wreszcie otrzymało. Lekarka odsyłała, bo gardło zaróżowione. A ile nie odeśle? Nie musi się nic stać, ale to trochę jak rosyjska ruletka. Nie tylko infekcje. Są też inne problemy zdrowotne, np. wiele zaburzeń, niektóre zaburzenia odporności, choroby immunologiczne itd. są przeciwskazaniem dla szczepionek, a przecież nie każdy jest prawidłowo zdiagnozowany, albo znów nie bierze się tego po prostu pod uwagę. Tak więc naukowcy w pocie czoła wymyślają szczepionkę, na badania idzie rzeka kasy, siedzą po tych laboratoriach jak krety, a potem ktoś wyrzuca wszystkie szczepienia do kosza, bo obwinia je o to, że dziecko źle zareagowało na jedną z nich moze z powodów zupełnie niezwiązanych z samą szczepionką. Szczepienia to poważna sprawa, to ingerencja w układ odpornościowy człowieka, to nie jest witaminka c, którą można sobie wziąć byle kiedy. Myślę, że bardzo wiele NOPów jest właśnie dlatego, że szczepiony nie był zdrowy. Generalnie jestem zwolenniczką szczepień, tylko mądrze podawanych. I uważam, że w pierwszej dobie życia jednak nie powinno się szczepić. Czemu nie rozpocząć szczepień np. w 14 dobie lub później? Zwłaszcza, że w wielu krajach tak jest (np Szwecja, Niemcy, Austria, Franncja itd.). Ale tu w sumie nie o tym, popłynęłam ;) Tak, ruchy antyszczepionkowe niestety są niepokojące, bo można zrozumieć osoby, które są przeciwnikami, jeśli doświadczyły bezpośrednio poważnych skutków ubocznych, ale rośnie liczba tych, którzy po prostu naczytali się historii innych. Podasz statystykę, wynajdzie przeciwną, oczywiście prawdziwą, bo Twoja jest fałszywa i sperarowana przez koncerny farmaceutyczne. I tu nie ma co przekonywać. Nawet kiedyś z kimś rozmawiałam na temat wzrostu zachorowań zdaje się na odrę w Anglii, zaraz dostałam tabelkę z jedynie słuszną statystyką, gdzie jak byk było, że właśnie odkąd mniej ludzi szczepi, tym mniej zachorowań. Ja syna zaszczepiłam przeciw ospie, a znajoma pobiegła radośnie na ospaparty. Każdy ma swoja logikę i każdy wie lepiej. Tylko gdy spiskowe teorie dziejów zaczynają być podstawą owej logiki, to nie ma jak racjonalnie dyskutować.

    • Szczerbata Jaszczurka

      I takie rozumowanie jak Pani przemawia mocą wiedzy i logiką. Nic dodać nic ująć. Wpis o niebo lepszy niż autora głównego tekstu.

    • Bonnie

      Jako, że wiem coś o wrodzonej epilepsji (jestem neurobiologiem, mam za sobą badania w podobnym temacie), wątpię, żeby dało się 1:1 powiedzieć, że padaczka noworodka to wynik szczepionki. Wady wrodzone, zespół Draveta, mutacje, których nawet nie znamy… nawet sam skutek niedotlenienia przy ciężkim porodzie. Sądzę, że matka, z całym szacunkiem, dopisała sobie historię, żeby wiedzieć, co obwiniać.

      • Marzena H.

        Akurat w tym wypadku matka niczego sobie nie dopisała. Dziecko było zdrowe, duże. Nastąpiły komplikacje w takcie porodu ze względu na wielkość dziecka, a lekarze nie zdecydowali się na cc. Poród był długi, ciężki, dziecko urodziło się z niedotlenieniem i od razu otrzymało szczepinkę WZW B po której niemal natychmiast dostało drgawek. Potem tę serię wycofano ze względu na niehomogenność. Niezależni lekarze, którzy nie brali odpowiedzialności za sytuację potem mówili, że owszem, podanie szczepionki w tym wypadku i to złej jakości najprawdopodobniej wywołało nieodwracalne zmiany, encefalopatię poszczepienną i epilepsję. Były rozprawy sądowe, eksperci, biegli lekarze i dowody wskazujące na to, że niestety tak było. Także zawsze istnieje jakies ryzyko i może być naprawdę bardzo solidnym ryzykiem, dlatego wcale się nie dziwię, że matka tego dziecka jest teraz przeciwniczką szczepień. Oczywiście nie jest wykluczone, że gdyby dziecko nie było szczepione wcale, nie zachorowałoby na WZW i nie przypłaciłoby tego podobnym uszkodzeniem zdrowia. Dlatego trzeba tak korzystać z medycyny, by minimalizować możliwość wystąpienia skutków ubocznych jak tylko się da. Jeśli można odroczyć szczepienie MMR, gdy dziecko ma katarek, to może z pożytkiem byłoby odroczenie noworodkowi WZW B, jeśli się rodzi z niedotlenieniem i ogólnie ledwo dycha. Wtedy i szczepienia byłyby bezpieczniejsze i antyszczepionkowców mniej :)

        • Bonnie

          Nie wiem, co to byli za lekarze, może starszej daty. Ja znam podstawowy mechanizm i wiem, że niedotlenienie wywołuje padaczkę, a szczepionka nie. Były takie hipotezy dwadzieścia-trzydzieści lat temu, ze względu na białko, które wyzwala się podczas procesów zapalnych, a który badałam. Z tym, że już wiemy, że szczepionka nie prowadzi do takiej reakcji. Natomiast to samo białko wyzwala się przy wstrząsie typu niedotlenienie albo uraz, bo neurony próbują odtworzyć połączenia i robią to w niewłaściwy sposób – stąd urazy głowy mogą prowadzić do padaczki.

          Rozprawy sądowe nie są dowodem naukowym, bo sprawny prawnik, dbający o interes klienta, potrafi użyć różnych argumentów np. proceduralnych, niemedycznych.

          • Justyna Anna

            Proszę pokazać badania na dowód tych tez gdzie grupą kontrolną były nieszczepione dzieci.

          • Bonnie

            Podam dwa badania retrospektywne, jedno na populacji dzieci z ischemią (niedotlenieniem);
            http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25477158

            Drugie na populacji z epilepsją, zgłoszonych jako potencjalne skutki szczepień
            http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25477158?log$=activity

            Gdzie okazuje się, że dzieci te były chore już wcześniej.
            Nikt, oczywiście, nie próbuje wywoływać epilepsji u dzieci szczepionych i nieszczepionych, bo byłoby to nieco makabryczne.
            Ischemia perinatalna jest bardzo dobrze udokumentowaną przyczyną epilepsji dzieci, podobnie jak udar u dorosłych. Natomiast ja jestem człowiekiem od badań podstawowych, czyli nie szpitalnych; badałam wpływ konkretnego białka (MMP-9) na plastyczność synaptyczną. Białko to znajdowano pierwotnie w limfocytach i stąd przypuszczenia, powtarzane teraz bez umiaru przez ludzi, którym to pasowało do teorii. Ale od kilkunastu lat wiemy, że to białko normalnie występuje w mózgu; wydzielają je w dużej ilości pobudzone astrocyty i neurony po udarze oraz neurony w niewielkiej ilości podczas fizjologicznego, codziennego kształtowania połączeń między synapsami.
            Aczkolwiek zgodzę się, że matce chorego dziecka nie wytłumaczysz; tam już nie ma miejsca na logikę, trzeba zostawić.

          • Marzena H.

            Nie wykluczam, że tak jest, ale rodzicowi dziecka skazanego na ciągłą walkę z padaczką raczej się tego nie wytłumaczy. Zawsze będzie obwiniał szczepionkę lub oskarżał ją o współudział, zwłaszcza, jeśli okazała się być wadliwa. A gdyby przełożyć szczepienie o chociaż dwa dni, epilepsja, by się ujawniła przed podaniem szczepienia i o jedną rodziną antyszczepionkową mielibyśmy mniej. To tak jak córka mojej sąsiadki „dostała” autyzmu po szczepionce MMR. Podstawą do tego stwierdzenia jest to, że dwa tygodnie po szczepionce zaczął ujawniać się autyzm. Zapytałam, skąd pewność, że to wina szczepionki, może gdyby szczepionki nie podano, autyzm i tak by się rozwinął? Niestety w odpowiedzi dostałam tylko wrogie spojrzenie i dobitne „bo MMR wywołuje autyzm”. Szczepionka jest bardzo dobrym materiałem na winowajcę, czy jest winna czy nie.

    • Michał Ukryty
  • Szczerbata Jaszczurka
    • Morrrigan

      Dobre słowo – artykulik.

      • Kasia

        Nie jestem związana z medycyną, natomiast mój mąż jest lekarzem i myślę, że mógłby w 100% podpisać się pod Pańskim artykułem. Wiele razy rozmawialiśmy na przedmiotowy temat i niestety, Ci wojujący przeciwnicy szczepionek nawet nie zdają sobie sprawy jak wzrosłaby zachorowalność, a co za tym idzie śmiertelność wywołana przez same powikłania po przebytych chorobach, na które obecnie mamy szczepionki. P.S. Mąż nie jest sponsorowany przez firmy produkujące szczepionki;) Serdecznie pozdrawiam:)

  • Teresa Rupp

    Jestem antyszczepionkowcem i nikt mnie już nie zmusza do trucia moich dzieci
    (mieszkam w Niemczech gdzie szczepienia są dobrowolne)

    Lekarz składając przysięgę obiecuje służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu, mojemu dziecku się „przysłużył”, mój syn jest niepełnosprawny po szczepieniu, odszkodowania od państwa polskiego nie dostanę ponieważ w Polsce nie ma niepożądanych odczynów poszczepiennych.
    Nie będę się zbytnio rozpisywała bo widzę że komentarze od osob mające odmienne od pana zdanie sa usuwane.
    Miłego wieczora

  • Siostry córka po szczepieniu miała zapalenie ucha, skończyło się szpitalem. Ropa ciekła jej nawet z oczu. Teraz po dwóch latach wyszło że ma Hashimoto, poszczepienne i jakąś trudną chorobę jelit…

  • Morrrigan

    Udało się, trafiłam na moment kiedy jeszcze Kamil nie usunął najlepszych smaczków :D. Powiem tyle: ludzie, ogarnijcie się. O jakim wy do cholery poświęceniu mówicie? Dramat. Być może kalendarz szczepień nie jest idealny. Być może od czasu do czasu zdarzy się coś złego, może nawet bardzo – współczuję z całego serca. Jednak prawdziwą sztuką jest spojrzeć na sprawę szerzej. Wiem że to trudne, ale jeśli tego nie potraficie nie powinniście zajmować się nauką. Nauka to obiektywizm. Trzeba widzieć więcej niż czubek własnego nosa – bez urazy. Jeśli widzicie tylko swoje chore dzieci, a nie widzicie tego, że miliony istnień zostało uratowanych, że mnóstwo chorób przestało stwarzać zagrożenie, to i tak jesteście ślepi. I nic na to nie poradzę. Współczuję, ale nieszczęścia się zdarzają. Taka jest brutalna prawda, a wy sobie ją tylko próbujecie tłumaczyć i racjonalizować, szkodząc innym ludziom – to mimo wszystko zrozumiałe, ale nieuprawnione. Z faktami nie macie szans.

    • Dorota Mazur

      może nie każdy ma ochotę poświęcaj swoje dziecko dla ogółu? ile ten ogół zrobi dla tego dziecka i jego rodziny w przypadku poważnych powikłań? nawet rehabilitacja na NFZ jest przyznawana w terminach odległych i tak rzadkich,że nie ma szansy powodzenia… fundusz odszkodowawczy nie istnieje,a dokumentacja medyczna częściej niż Wam się zdaje jest fałszowana,byle tylko ukryć związek szczepień z powikłaniami… a rejestr NOP? to totalnie niewydolny system-nie ma żadnego realnego prowadzenia statystyk… I skoro wiem,że moje dzieci są zagrożone takimi powikłaniami (wcześniactwo,komplikacje z życia płodowego itp.)-to za nic się nie zgodzę na szczepienia. Już mi 2 z nich „załatwili” tak na porodówce-i mimo dowodów,że to szczepionki spowodowały takie spustoszenia w organizmach-nie mam co liczyć na jakiekolwiek wsparcie przy ich rehabilitacji.

  • Shigella deShige

    Dodam jeszcze, ze osobe dorosle rowniez powinny sie doszczepiac przypominajaco, bo do tej pory chronila nas „odpornosc stada”, ktora powoli peka. Gornolotnie dodam, ze tworzac tarcze, ktora utrudni przenoszenie sie roznych paskudztw pomagamy chronic tych, ktorych odpornosc jest w jakis sposob uszkodzona czy to chorobami, czy tez lekami. Sobie oszczedzamy takich atrakcji jak np. krztusiec.
    To pisze ja, Minion BigPharmy
    PS leczenie krztusca kosztowalo mnie wiecej niz skojarzona szczepionka na krztusiec, polio, blonice i tezec na raz, a przypominam, ze na polio lekow nie ma…

  • Anatloij patiomkin

    Powiem tak. Grunt pod szczepienia byl walkowany od czasow II wojny. Kartele farmaceutyczne praly mozgi ludziom „psychologia strachu”. Skad pan wie i jaka ma Pan pewnosc ze badania szczepionek sa wiarygodne? Czy Pan wie kto i jakue sumy placi za te badania? Czy Pan wie jakiego rzedu przychody generuja szczepienia obowiazkowe? Nie tylko z kosztow samej szczepionki ale i walki z NOPami ktore to „cudownie” lecza te same koncerny. Moja bliska przyjaciolka pracuje w firmie farmaceutycznej produkujacej leki. Troche sie nasluchalem jak takie „wiarygodne” badania wygladaja. Niech Pan pamieta jedno – zadnej korporacji czy kocernowi NIGDY nie zalezalo czy zalezy na „dobrze” jednostki. Korporacje czy kocerny interesuje tylko jeden wskaznik – maksymalizacja zysku. Pracuje tez w korporacji (na szczescie nie w farmacji) i niestety nie raz bylem swiadkiem dzialan ktore z moja moralnoscia sie nie zgadzaly. Ale nie mialem na nie wplywu gdyz to „gora” podejmowala te decyzje. Nasza firma nue jest takim olbrzymem jak koncerny farmaceutyczne i parrzac po naszych dzialaniach az boje sie pomyslec do czego zdolne sa firmy z prawie nieograniczonym budzetem. Polecam rozwage przy takim jednostronnym podejciu do tematu. Prosze takze sie zastanowic nad tym ze nasz wspolczesny system to naczynia polaczone. Nikt nie bedzie sluchal ludzi dotknietych NOP bo to nuepoprawne. Media = koncerny niejednokrotnie zalezne od tych samych zarzadow co koncerny farmaceutyczne. Tylko trzeba by chwile poseiecic na znalezienie powuazan. Niech sie Pan tak zastanowi – czy w przypadku gdyby posuadal Pan w seoim portfelu firme farmaceutyczna, medialna i wykonujacej badania to tak naprawde sprzednanie leku ktory rzeczywiscie bylby szkodliwy stanowiloby dla Pana jakas ttudnosc? Nie neguje szczrpien ale tez na nie nie namawiam. Mysle ze kazdy ma prawo do podjecia wlasneh decyzji i nie powinna byc ona narzucanam nam przez kogokolwiek (nawet przez Panstwo). Jesli 90% spoleczenstwa jest zaszepione to czego sie obawiaja Ci co zmuszaja te 10% do szczepienia? Przeciez jesli zachoruja to zaszczepionym nic nie bedzie… Niech Pan tez zapozna sie z lobbowaniem w parlamentach. Moze to Panu rozswietli obraz w jaki sposob jedne leki sie dpouszcza i innych zakazuje. Malo Pan jeszcze wie o tym jak funkcjonuja duze biznesy tego swiata i nie zycze Panu aby kiedykolwiek musial sie Pan z tym zapoznac. Wtedy bedzie Pan musial sie zmierzyc z jedna prawda – dla koncernu jest Pan i Pana rodzina tylko liczba w statystyce. A nie czlowiekiem z emocjami i empatia (i dusza). Teraz jako dobry blogger powinien Pan zglebic temat NOP i pokazac swiat od drugiej sttony. Spotkac sie z ludzmi z chciazby StopNOP czy innymi osobami dotknietymi tym co jest powszechnie uznawane jako niepoprawne i nie istotne bo to margines. Zachecam do podejcia poznania drugiej sttony medalu ale obiektywnie i potraktowania tych ludzi tak samo wiarygodnie jak traktuje Pan ” oficjalne” zrodla. Pozdrawiam i zycze powodzenia w dalszej bloggerskiej pracy.

  • Adam

    Szczepionki działają (i dzięki temu poważnie zmniejszono ilość poważnych konsekwencji chorób), pojedyncza rodzina nie jest próbką badawczą, a pamięć faktycznie czasem jest krótka (aktualny stan JEST lepszy niż kilkadziesiąt lat temu). Problem z tym, że takie argumenty to najniższy sort z idiotycznych for dyskusyjnych, gdzie ludzie nakręcają
    się nawzajem. I gdzie głównie wchodzą osoby z problemem, bo tak działa ludzka natura.

    Argumenty z którymi walczy Dawid są dość kuriozalne i raczej łatwo jest się z nimi rozprawić. Myślę, że przytaczając błędy percepcyjne pominął swój własny – chce widzieć grupę, z którą się nie utożsamia jako głupszą, stąd dobór takich a nie innych tematów. Nie umniejszam oczywiście włożonej pracy – to chlubny wyjątek kogoś, kto się stara.

    Poważne zarzuty niestety nie są tak łatwe do zignorowania. Spłycanie dyskusji do tych o których wspominałeś nie jest
    zbyt rzetelne. Jeśli idiota krzyczy, że się mylisz, nie oznacza to automatycznie, że masz rację.

    Przykład statyn i cholesterolu pokazuje jak niewiele wiemy na temat działania ludzkiego organizmu, oraz jakimi standardami jakościowymi kierują się firmy farmaceutyczne przed wprowadzeniem produktu na rynek. Określenie „zgodnie z najlepszą aktualną wiedzą” nie jest niestety przekonywujące. Ilość etapów i zwrotów przez które przechodzi nauka w tej dziedzinie jest przerażająca. Nie przeszkadza to firmom sprzedawać produkty na każdym zakręcie. To są
    miliony ludzi przyjmujących leki zupełnie bez sensu .

    Bardzo brakuje długofalowych (min. 20 lat) badań na temat skutków stosowania określonych szczepionek (i leków), oraz rozszerzania testów na wszystkie tkanki (nie tylko te oczywiste, związane z chorobą – tak żeby mieć chociaż szansę na wykrycie czegoś, czego się nie spodziewamy). Tym zajmują się nieliczni naukowcy, a koncerny farmaceutyczne nie są do tego zobligowane.

    O pomstę do nieba wołają szczepionki przeciwko grypie, których okres produkcji trwa rok. Jak myślisz – ile trwają
    testy? Przyjęte standardy jakości nie mają nic wspólnego z logiką i potencjalnym zagrożeniem.

    Przytaczasz przykład motoryzacyjny, no to ja przytoczę swoje :) Tak jak Maria Skłodowska niespecjalnie przejmowała się zabawami z Polonem, tak wielu robotników nie wpadło na pomysł, że świetny materiał izolacyjny zwany azbestem może w ogóle szkodzić. Cukier dodawany do kaszek dla dzieci przecież krzepi i poprawia smak, a piloci na pewno nie głuchli w sile wieku od latania. Lecytynę wciskano na potęgę starszym ludziom, ale dopiero niedawno odkryto jej związek z TMAO i arteriosklerozą. Wiele wysiłku kosztowało udowodnienie, że mimo zabezpieczeń hokej może skutkować nawarstwiającymi się zmianami w mózgu… itp. itd.

    Jest wystarczająco wiele przykładów z XX wieku kiedy etyka nie nadążała za nauką. A nauka za zyskiem.

    Prawdziwa ocena zjawisk przychodzi z czasem. Nie mylmy idiotycznych argumentów ze ZDROWYM sceptycyzmem. To nie służy dyskusji.

    Czy szczepić? Moim zdaniem tak, ale nie wolno odpuszczać koncernom i instytucjom narzucającym im standardy jakościowe. Aktualna praktyka jest godna potępienia.

  • Marysia Fritzsche

    Ja nie zaszczepilam (jeszcze) i ogolnie nie popieram szczepien w pierwszym.roku zycia dziecka, szczegolnie jesli dziecko nie.ma wielkiego kontaktu z innymi dziecmi. Tu gdzie mieszkam nikt mnie do szczepien nie zmusza. Czekam na lato, bonwtedy odpornosc jest najwieksza. O wybiore skojarzone, bo to mniejsza dawka metali ciezkich za jednym zamachem, a to one glownie powoduja nopy, nie wirusy.

  • Bardzo dobry wpis!
    Codziennie widzę też foty ‚NOP’, które nie mają nic wspólnego ze szczepionkami – dziecko chore, ale fotka dobra to trzeba wykorzystać.
    Cenię sobie naturalne leczenie, ale bez jaj – zbijać 40 stopni cytryną i szałwią przez kilka godzin? Po co lekarz? Tacy ludzie są toksyczni i powinni być oskarżeni za podżeganie do narażania życia.
    I tu pozdrowię panią naturoterapeutkę, która sama sobie zdiagnozowała i wyleczyła raka, leczy ludzi za 500 zeta dzwonkami i wpaja im różne dziwne, antyszczepionkowe badziewia.

    • Oj powinni, zdecydowanie powinni. Nie mówię o zwykłych ludziach, bo oni mają prawo nie wiedzieć, ale o tych wszystkich bioenergoterapeutach, którzy leczą owymi pestkami czy właśnie witaminą c.

      • zafik

        Czy blog ojciec to nie tylko ekspert od szczepionek ale takze od witaminy C?

  • Marta N.

    Drogi Kamilu, chciałam ci bardzo podziękować za wszystko, w imieniu moim i mojego syna.

    • Marta N.

      P.S. nie wiedziałam jak wysłać prywatną wiadomość. Zresztą jestem też na FB w miarę aktywna(chyba można się domyślić kto:)
      )

  • W pewnych sytuacjach demokracja się nie sprawdza. Szczepienia powinny być obowiązkowe pod groźbą kary. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam od moich znajomych z wyższym wykształceniem, że szczepionki to straszne zło i oni dzieci nie szczepią, to byłam w szoku. Zaniemówiłam ze zdumienia. W jakimś sensie traktuję ten stan jako moją porażkę jako nauczycielki biologii (aczkolwiek te osoby nie były nigdy moimi uczniami). Nie nauczyliśmy (my, belferskie dinozaury) młodego pokolenia zdrowego myślenia i prawidłowej oceny sytuacji, skoro ludzie nadal wierzą w zabobony. W XXI wieku! Wstyd!
    Dlatego szczepienia powinny być obowiązkowe bez prawa do odmowy. Dla dobra reszty społeczeństwa.

    • FunMan

      jakiego dobra reszty społeczeństwa? Szczepionki mają skutki uboczne i niosą za sobą ryzyko ciężkich powikłań – to jest fakt niepodważalny. Więc zmuszanie kogoś do ryzykownego zabiegu jest atakiem na jego zdrowie i życie i powinno podlegać karze… Więc Pani podejście powinno podlegać karze jak i sytuacja obowiązkowych szczepień.

      • Poproszę o namiary na te „niepodważalne fakty”, chętnie się z nimi zapoznam. Pisząc o dobru społeczeństwa mam na myśli odporność grupy, która nie choruje i dzięki temu osoby niezaszczepione lub słabsze nie są narażone na zachorowania, bo wokół nich nie ma nosicieli chorobotwórczych bakterii lub wirusów. Ale im mniej jest zaszczepionych osób, tym mniejsza jest odporność grupowa i większe prawdopodobieństwo, że ludzie zaczną chorować. Wtedy osoby nieszczepione znajdą się w sytuacji tragicznej. Mamy tu do czynienia ze stawianiem na przeciw siebie interesów jednostki i dużej grupy. Pachnie to egoizmem.
        Jeszcze raz proszę o linki do wyników badań, na które Pan się powołał.

        • http://www.cda.pl/video/233462df Proszę sobie obejrzeć ten film. I relację matki, z zawodu psycholog zmarłej po szczepieniu dziewczynki. I relację matki chłopca który po szczepieniu dostał autyzmu i jego sprawa w pozwie zbiorowym została postawiona przed sądem. Odporność zbiorowa to bzdura, bo zarówno Pani jak i Pan autor bloga i jego rodzina (dorośli) nigdy nie doszczepiają się na choroby na które odporność już dawno minęła.

        • FunMan

          Powołuję się na ulotki szczepionek, w których jest wyraźnie napisane jakie mogą być powikłania po szczepionce. I jest to dla mnie fakt niepodważalny (chyba, że Pani twierdzi, że producent szczepionek kłamie), a powikłania typu:
          zapalenie płuc, drgawki gorączkowe u dzieci, drgawki lub napady padaczkowe bez gorączki, bóle głowy, zawroty głowy, parestezje, zapalenie wielonerwowe, polineuropatia, zespół Guillaina- Barrégo, ataksja, zapalenie mózgu wywołane przez ciałka wtrętowe wirusa odry (MIBE) (patrz punkt 4.3). Stwierdzono zapalenie mózgu lub encefalopatię w jednym przypadku na 3 miliony dawek. Ryzyko wystąpienia tych poważnych powikłań neurologicznych po szczepieniu żywym wirusem odry jest znacznie mniejsze od ryzyka ich wystąpienia w wyniku zachorowania na odrę (jeden przypadek na dwa tysiące zachorowań).

          uważam za poważne. http://www.stopnop.pl/szczepionki/75-ulotki-i-sklad-szczepionek

          Jeśli chodzi o odporność grupową to jest to mit. Sama długość działania szczepionek sprawia, że nie ma możliwości zaistnienia odporności grupowej. Można sobie poczytać tutaj: http://szczepienie.blogspot.com/p/odpornosc-grupowa-jak-naprawde-wyglada.html

        • zafik

          „Measles Outbreak in a Fully Immunized Secondary-School Population” badanie naukowe pokazujace historie wybuchu epidemii odry w jednej ze szkol w Teksasie. 1806 zachorowan, 99% chorych to zaszczepieni, 95% mialo odpornosc potwierdzona badaniem przeciwcial. Tyle mam do powiedzenia w kwestii tej mitycznej odpornosci zbiorowej. W kwesti obowiazku szczepien dla dobra spoleczenstwa. Cala Europa zachodnia ma dobrowolne szczepienia czy widzi tam Pani jakies zgubne skutki nieobowiazkowych szczepien?

          • Dziesiąta osoba wrzuca to badanie i pewnie dziesiąta osoba nie wie, że ono pochodzi z 1987r., a przez ostatnie 30 lat, to jednak trochę się zmieniło i szczepionki są obecnie dużo bardziej skuteczne. Wystarczy spojrzeć, że na ospę choruje rocznie u nas w kraju kilkaset tysięcy osób rocznie, a na odrę mniej niż 100 (słownie: sto). Główna różnica między tymi chorobami? Na jedną szczepienie jest obowiązkowe, na drugą nie.

          • zafik

            Prosze przeczytac i badanie i ulotke obecnie uzywanej szczepionki MMR II. W badaniu jasno stoi, ze 95% chorych mialo odpornosc potwierdzona oznaczeniem przeciwcial. W ulotce obecnej szczepionki czytamy, ze szczepionka indukuje u 95% przeciwciala przeciwodrowe czyli nie jest wcale bardziej skuteczna, jest zupelnie tak samo skuteczna jak ta 30 lat temu. Jesli chodzi o porownywanie dwoch roznych chorob w argumentacji szczepien to jest to slaby przyklad. Zachorowan na tezec przed rozpoczeciem na niego szczepien bylo 300 rocznie, na pneumokoki 200-300, meningokoki 200, kilka lat temu mielismy 30 000 zachorowan na rozyczke w Polsce, co roku mamy 8000 zachorowan na gruzlice, mimo szczepien. Takze porownywanie ilosci zachrowan na rozne choroby to raczej slaby argument.

  • Pół biedy gdyby decyzja o nieszczepieniu dotyczyła tylko danego dziecka, ale tak nie jest. I tu paradoks. Przeciwnicy szczepień, którzy tak zaciekle bronią swojego zdania zdania, nie są już tak chętni do publicznego przyznawania się, że ich dziecko nie jest szczepione. A może ja nie mam ochoty by moje dziecko bawiło się na kulkach z dzieckiem nieszczepionym? Uważam, że mam prawo o tym wiedzieć. Obowiązek do informowania o swojej decyzji powinien być jej naturalną konsekwencją. Tym bardziej, że dzieci nieszczepione mają szansę być zdrowe bo przebywają w bezpiecznym, szczepionym otoczeniu.
    Niestety, tak jak napisałeś, przeciwnicy szczepień są uparci. Swoje stanowisko traktują jak religię, z której doktryną się nie dyskutuje. Bazują na powierzchownej wiedzy, wypierając merytoryczne argumenty.

    • Jacek Plackowski

      Szczepienie to informacja medyczna dot danej osoby podlegajaca tajemnicy lekarskiej i nie widze powodu dla ktorego musialbym sie Tobie nia chwalic. Tym bardziej, ze jak masz szczepione dziecko to chyba jest odporne wiec czego sie boisz?

    • Dorota

      „Tym bardziej, że dzieci nieszczepione mają szansę być zdrowe bo przebywają w bezpiecznym, szczepionym otoczeniu.”.

      A co z dziećmi, które chorują na krztusiec, choć były szczepione? Znam takich dwoje, z dwóch nie znających się rodzin. Oni zachorowali, a moje dziecko POMIMO ODROCZENIA szczepienia z uwagi na przeciwwskazania autoimmunologiczne sanepid ściga za brak przypominającego szczepienia na krztusiec. Dostaliśmy z mężem grzywny po 2000 zł każdy. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy po prostu myślę logicznie, a sanepid działa z klucza i w nosie mają zdrowie mojego dziecka?

  • Argumenty zarówno jednych radykałów jak i drugich są po prostu bez sensu. Po co ta wojna? Czy nie macie przypadkiem wspólnego celu? Zdrowia dzieci? Może zamiast się bić, zaczniecie współpracować i szanować się nawzajem? Czy szczepionki mogą być świetnym wynalazkiem, chronić przed wieloma chorobami I JEDNOCZEŚNIE upośledzać ukł. immun.?

  • John McClane

    Kamil, mimo dobrych chęci, nie podałeś ani jednego wiarygodnego źródła. Do tego niestety wprowadzasz ludzi w błąd mówiąc o sporadycznym występowaniu NOP. Sugeruję poczytać o bazie VAERS ( https://vaers.hhs.gov/index ). U nas w Polsce nie ma takiej siły, aby baza tego typu powstała, a nawet jeśli, to zgłoszenie NOP’a jest praktycznie niewykonalne (może by Ci się udało jakbyś przyniósł godzinę po szczepieniu martwe dziecko, powtarzam „może”).

    Nie wiem jak inni, ale ja czytając Twój artykuł czułem się właśnie jakbym czytał nawiedzonego antyszczepionkowca (tylko oczywiście o odwróconej o 180st. geometrii myślenia). Jak to ktoś trafnie ujął w komentarzu: nic nie jest białe ani czarne. Miałem Cię do tej pory za bardzo trzeźwo myślącego rodzica, ale nie powiesz mi chyba, że ‚szczepionki są dobre i koniec kropka’. Czy naprawdę nie dotarła do Ciebie informacja np. o tym ile szkód wyrządziła szczepionka HPV? Czy nie słyszałeś o tym jakie kampanie uświadamiające zagrożenia związane ze szczepionkami prowadzą rodzice pokrzywdzonych dzieci? Czy nie wzbudził w Tobie choć odrobinę sceptyzu fakt, że takie kampanie prowadzą także osoby ogólnie znane, które zostały osobiście dotknięte tragedią NOP’a u swoich dzieci, jak np. Jim Carrey, Jenny McCarthy ( https://www.youtube.com/watch?v=HX-SCdjDOrA ). Czy myślisz, że taki Donald Trump ryzykowałby podnoszenie tak kontrowersyjnego tematu w czasie kampanii prezydenckiej ryzykując utratę częśći głosów? ( https://www.youtube.com/watch?v=AffuKjGV6BA ).

    Uważam, że szczepionki przynoszą wiele dobrego, ale wybór czy je podawać należy do rodziców, a teksty o ‚zbiorowej odporności’ powinny sobie darować osoby dorosłe, które zaprzestały się szczepić osiągając dojrzałość. Tak, tak, stanowicie też niestety „dziurę” w systemie zbiorowej odporności, bo większość szczepionek działa aktywnie tylko przez jakiś czas, więc ja równie dobrze mogę rzec: stanowicie śmiertelne zagrożenie dla mojego dziecka.
    Nie popadajmy więc w jakąś paranoję i nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Szanujmy prawo innych do swojego zdania.

  • Paula Kleba

    Dzień dobry!
    Muszę przyznać, że długo z mężem zastanawialiśmy się nad szczepieniem naszej córeczki. Tyle się słyszy o tych szczepionkach jakie są be i fuj… Pozatym mam małe zaufanie do lekarzy, ponieważ uważam, że dużo z nich naprawde chce tylko pieniędzy i nic więcej. Ile się teraz słyszy o błedach lekarskich nawet w mojej rodzinie, moja kuzynka omal by przez głupote położnej nie udusiła przy porodzie dziecka. Ale ja nie o tym… No więc bardziej jak tylko to możliwe zagłębiłam się w temat szczepionek aby zrozumieć co jest dla mojej córeczki najlepsze. Doszłam do wniosku, że szczepimy (zreszta jeśli byśmy nie zaszczepili to są kary pienieżne ale nie to bylo najistotniejsze) zdecydowałam tak, ponoeważ ludzie według mnie źle rozumują (Ci co nie chcą szczepić) oni bowiem uważają, że szczepionki są niepotrzrbne skoro np. gruźlicy już nie ma. Doczytałam się jednak, że w tych społeczeństwach, w których dzieci się praktycznie nie szczepi choroby, ķtórych nie było od dawien dawna powracają. I za kilka lat Ci ludzie masowo będą prosić o szczepienie tak ja uważam. Kolejnym ważnym wyborem było podstawowe szczepienia czy te 5w1 itd. Tu było trudniej znaleść jakiś wiarygodny opis wiadomo koncerny farmacetyczne chwalą te szczepienia. No i tu zadziałaliśmy intuicyjne i doszliśmy do wniosku, że Laura będzie szczepiona tak jak my, ppnieważ te szczepionki skupione są stosunkowo mało na rynku i nie wiem co może okazać się za 50lat. Jakie jest Pana zdanie na temat takich szczepionek? Trzecią decyzją jaką podjeliśmy odnośnie szczepionek są szczepionki dodatkowe tutaj intuicyjne zdecydowaliśmy, że nie szczepimy mieszkamy na wsi koło lasu, oboje zdrowo się odżywiamy i tego uczymy już od początku naszą córkę, nie chucham i nie dmucham na nią aby sama w sobie się też hartowała a więc myślę, że to wystarczy i jest o wiele lepsze niż te dodatkowe szczepienia. Mam nadzieję, że mam racje i nigdy nie będę żałować podjętych decyzji, ponieważ nie wynikają one z nie chęci wydawania pieniędzy, bo akurat na moją śliczną dziewczynkę wydałabym nawet ostatnią złotówkę jeśli była by taka potrzeba, wynikają one tylko z troski i bezgranicznej miłości.
    Pozdrawiam,
    Paula Kleba
    p.s. gratuluję bloga, życzę wytrwałości i czekam na kolejne wpisy☺. Nie zawsze się zgadzam ale bardzo chętnie czytam odmienną opinie☺

    • Michał Ukryty
    • Jacek Plackowski

      Jestem ciekaw jakie to choroby powracaja, przez zaprzestanie szczepien, bo jak siedze od lat w statystykach zachorowan na choroby zakazne, nie widzialem zeby cos powracalo przez tych co nieszczepia dzieci. Dobrym przykladem sa Niemcy i Austria, ktore od 20 lat nie szczepia przeciw gruzlicy a poziom zachorowan maja 4 razy nizszy od tego w Polsce mimo ze my ciagle kazdego noworodka po urodzeniu od razu klujemy przeciw gruzlicy. Malo tego w Austrii od czasu zaprzestania szczepien ilosc zachorowan spadla im 4 razy. Drugi przyklad to krztusiec w USA obecnie na poziomie z lat 50-tych czyli wtedy gdy wprowadzali dopiero szczepienia a wyszczepialnosc maja od ponad 20 lat tak samo wysoka 95%, malo tego wprowadzili w tym czasie dodatkowe szczepienia dla mlodziezy i doroslych. Proponuje samemu poprzegladac statystyki i powyciagac wlasne wnioski a nie czytac gotowe artykuly z mnostwem propagandowej wiedzy, nie majacej nic wspolnego z rzetelnoscia.

  • Szponiasty

    Ile płacą korporacje farmaceutyczne w tym roku od artykuliku sponsorowanego?

  • Ja nie jestem przeciwna szczepieniomm ale:
    – jestem przeciwna szczepieniom zaraz po urodzeniu. W wielu krajach szczepienia podaje się dopiero po kilku miesiącach, bo lekarze uważają, że wcześniej organizm dziecka nie jest po prostu gotowy, aby je dobrze „wykorzystać”. Mieszkam we Francji i tutaj zaraz po porodzie w szpitalu szczepień nie ma, a pediatra na wizytach zaczyna je proponować dopiero po 2-3 miesiącach życia dziecka. I takie podejście mi się podoba.
    – nie mam zaufania do szczepionek 5 w jednym, 6 w jednym itp. Wole jednak podać dziecku kilkakrotnie, stopniowo. Chociaż to też idealne nie jest, no ale… jakiegoś wyboru trzeba dokonać i w moim odczuciu ten był lepszy.
    – nie popieram też bezmyślnego szczepienia na wszystko co popadnie. Zanim się coś dziecku poda, czy to szczepionka czy lek na gorączke, czy też „babciny syropek domowej roboty”, to muszę sprawdzić, co to, na co to i jak to działa. Takie wypaczenia zawodowe :-)
    – nie podoba mi się olewanie przez niektórych lekarzy aktualnego stanu zdrowia dziecka. Niby powinni sprawdzić czy dziecko akurat nie jest przeziębione, bo to może być wskazanie do przełożenia szczepienia na inny termin, ale niektórym nawet się nie chce przeczytać tej ankiety wypełnianej przed szczepieniem.

    • co do szczepionki w pierwszej dobie. Fakt – kontrowersyjna. Córka urodzina w 33 tygodniu była zaszczepiona przeciwko wzw B, a BCG miała odroczone. Dobrze, że została zaszczepiona, bo musiała też być podłączona do różnej aparatury, rurek i miała też zabieg – a to predysponuje do zakażenia wzw B, gdyż jest to bardzo odporny wirus na sterylizację.

  • Stvorki

    Kamil, pisałem już na Twoim profilu na fb, powtórzę jeszcze raz. Czekałem na ten tekst. Świetna robota.

  • Marzi

    „Strony, które polecają jako źródła wyglądają jakby robił je 20 lat temu pierwszoklasista w html’u, a badania zwykle są starsze ode mnie”- to Ci argument. Być może administratorzy tamtych stron nie stosują najnowszych technologii, nie zależy im przecież na marketingu i PR, ale na przekazanej treści. W przeciwności do blogów sponsorowanych- takich jak ten :)

  • Tomek

    Ej no nie wierzę, napisałem komentarz, w którym wyraziłem swoje odmienne zdanie i mój wpis został usunięty! Kamil zaczynasz jakiś Matrix tu sobie robić? Nie obraziłem nikogo, nie użyłem wulgarnych słów, dałem tylko kilka źródeł, a Ty usuwasz za to mój wpis i jeszcze blokujesz mi konto do komentowania???? Mogę prosić o słowo wyjaśnienia????

  • Michał Ukryty

    Kilka merytorycznych argumentów, niektóre krytyczne :)

    ” wszyscy lekarze się sprzedali obrzydliwie bogatym korporacjom, które nie mają skrupułów i w jedną słuszną medycynę alternatywną (albo inny napar z pestek)”
    Tego typu spiskowego podejście wyznaje raczej nieistotny margines ludzi sceptycznych szczepieniom.
    Co do altmedu jeśli szkodliwy i nie pod kontrolą lekarza to oczywiście każdy rozsądny jest przeciwnikiem.

    „Żeby nie być gołosłownym: 500.000 uratowanych istnień dzięki szczepionkom na tężec w ciągu ostatnich 10 lat, w 17 krajach ”
    ktoś wie jak oni wyliczyli ludzi co na pewno by umarli na tężca bez szczepień? W źródle mam nadzieje opisane.

    „żyją w rozwiniętym społeczeństwie i mają krótką pamięć.”
    No to mamy pierwszy idiotyczny argument.
    Dobry proszczepionkowiec musi znać odległą historię i wierzyć, że… że niby co? Polio wróci, nie da się tego powstrzymać i ludzi będą wkładać w archaiczne żelazne płuca, a po drogach będziemy jeździć bryczkami z napędem konnym? ;) Jest to niewiarygodnie idiotyczne myślenie, jak w ogóle mogą na takie argumenty powoływać się ogarnięci ludzie. Zmieniły się realia całkowicie i to co było kiedyś nie wróci się, mamy inne technologie inne podejście do epidemii, nie ma wątpliwości że dopóki żyjemy w czasach jakich żyjemy nawet jak szczepienia zostaną wstrzymane to i tak nie będzie epidemii o takich wymiarach i z taką śmiertelnością jak dawniej. (jakby ktoś nie wiedział, żelaznych płuc nie będzie bo obecnie to urządzenia kieszonkowe, podobnie z bryczkami – mamy samochody;)

    „Wystąpiły NOP (Niepożądane Odczyny Poszczepienne), to znaczy, że szczepionki są złe.”
    To nie jest argument, szczepionki mogą szkodzić to fakt, dlatego normalny człowiek kalkuluje opłacalność, ryzyko, zastanawia się czy warto, zamiast „hurrra szczepiemy na wszystko” http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html

    Dość słusznie oberwał profil „Reakcja mojego dziecka na szczepienie” co nie znaczy, że publikuje tylko kłamstwa, chociaż takie przytaczanie pojedynczych przypadków to jest forma propaganda. Szczególnie przypadków z przed wielu wielu lat. Tak też jest z różnymi informacjami w innych miejscach różnie, co gorsze z informacjami co niewątpliwie są nieaktualne, fałszywe, nie do sprawdzenia etc. a mimo to nadal są przypominane.

    „wyglądają jakby robił je 20 lat temu pierwszoklasista w html’u, ”
    Tu też trzeba przyznać racje, jak już pisać źle o szczepieniach to chociaż robić to ładnie, zatrudnić grafików itd ;]
    Fajny argument:) Swoją drogą lepiej jak coś wygląda profesjonalnie niż odwrotnie.

    „wątpliwości to jest cecha, które przeciwnicy szczepionek nie posiadają. Oni są przecież nieomylni.”
    Bywają takie przypadki. Bo oni już wiedzą i po co im badania;] Czasem bywa, że jak ktoś zobaczy na własne oczy to już wie i w koincydencje nie uwierzy i ma racje, szczególnie irytujące jest to gdy lekarz wpiera, że może się przewidziało i to typowa koincydencja… Aczkolwiek przy innych sprawach wątpliwości, rozważanie różnych argumentów to chyba normalna cecha człowieka.

    „Martyna Wojciechowska jest chora, bo brała szczepionki przed wyprawami. I nie chodzi tutaj już tylko o to, że uważam Panią Martynę za jedną z najbardziej wartościowych osób, jakimi Polska miała okazję się pochwalić (i korzystając z okazji, chciałbym jej życzyć szybkiego powrotu do zdrowia). Chodzi tylko o to, żebyście mieli okazję przyjrzeć się temu, jak bardzo antyszczepionkowcy potrafią się upodlić – jak bardzo potrafią się odczłowieczyć, aby tylko ugrać swoje. Gardzę takimi ludźmi. Szczerze nimi gardzę.”
    Pierwsze słyszę, nie znam sprawy, mam nadzieję, że mają dobre powody. Może tylko pytali? tak media robią codzienne ;-) więc norma. Niech się Martyn tłumaczy:)

    „znam osobiście kilkoro dzieci, które z takich czy innych powodów nie mogły być zaszczepione (były szczepione później lub tylko na część chorób). I nie rozumiem jak można świadomie narażać je na niebezpieczeństwo, szczególnie”
    O tu widać, że Pan ojciec mało wie, bo niektóre szczepienia właśnie takie dzieci narażają na pewno popularnie szczepionki przeciwko krztuścowi, błonicy i nie tylko więcej http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/szczepione-dzieci-moga-zarazac-zywymi.html

    ” Ciekawi mnie tylko co zrobią, jak dowiedzą się, że neandertalczycy też mieli nowotwory (źródło). Ba, nawet dinozaury miały nowotwory (źródło).”
    No to logiczny argument, że ho ho. ponieważ kiedyś też były nowotwory to fakt, że chorujemy na nie setki % więcej to nie problem bo kiedyś też były :-))
    Niech odpowie na pytanie: Ile dzieci chorowało na nowotwory w latach 50,60,70 nawet 80? a ile tysięcy obecnie?
    btw.
    „Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, że nadciąga „tsunami” zachorowań na nowotwory. W 2035 liczba przypadków tej choroby wzrośnie z 14 do 24 mln – prognozuje „World Cancer Report 2014”
    http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,399040,who-ostrzega-nadciaga-tsunami-zachorowan-na-nowotwory.html
    z http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/szczepienie-alergie-czyli-czy-o.html

    „przeciwników szczepień Terlikowskich? ”
    Akurat to są proszczepionkowcy nie licząc hpv i nie etycznych szczepionek…
    http://www.fronda.pl/a/terlikowska-najwyzszy-czas-zakazac-homeopatii-takze-w-polsce,60539.html

    „Nie ma znacznie jak pięknie brzmi twoja teoria, nie ma znaczenia jak inteligentny jesteś. Jeśli nie ma to odzwierciedlenia w badaniach, to jest błędne.” Richard P. Feynman
    Haha co za głupota
    Mam lepszy cytat:
    „Kiedy nauka i zdrowy rozsądek nie zgadzają się ze sobą należy podejrzewać, że z nauką jest coś nie tak.” William Sears
    Nie na każdy temat przeprowadza się badania. Co nie oznacza, ze wszystko co nieprzebadane jest bezpieczne…
    Wiele badań jest błędnych, o tym długo można polecam:
    http://szczepienie.blogspot.com/p/koncerny-ukrywaja-badania-niewygodne.html
    https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1419418655055534/
    a szczególnie to:
    https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1444904065840326/ https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1578653655679873

    „Kogo jeszcze mamy, kto popiera ten ruch?”
    Ja popieram SN ze względu na postulaty i występy w TV nie są złe. Aczkolwiek to co się dzieje na FB hmm jestem ich wiernym krytykiem nie raz banowanym:]

    „Chcemy zacząć szukać połączeń również między tymi wydarzeniami? „Nie szczep dziecka, bo przejedzie go samochód?”
    Dlaczego nie skoro proszczepionkowcy obawiają się polio to równie dobrze można bać się, że dziecko zaszczepione będzie miało nop, lub osłabione załapie inną chorobą i np. wskutek tylko gorączki będzie mniej uważne i… ;)

    ” jak się przeprowadza jakiekolwiek badania? Nie ma pojęcia przez ile rąk one muszą przejść, ani ile opinii musi zostać wydanych, aby w ogóle ujrzały światło dzienne? Ludzi, którzy myślą, że wystarczy zapłacić paru osobom, aby nagle cały świat nas kochał?”
    Oczywiście http://szczepienie.blogspot.com/p/ebm-randomizowane-wieloosrodkowe-slepej.html http://szczepienie.blogspot.com/p/koncerny-ukrywaja-badania-niewygodne.html

    “w pełni prawdopodobne przypadkowe wystąpienie autyzmu u dziecka, które zostało niedawno zaszczepione. Dokładnie tak samo jak jest prawdopodobne, że takie dziecko zginie niedługo po szczepieniu w wypadku samochodowym albo zadławi się cukierkiem.”
    Sądząc po tak wielu relacjach + statystyki nie tłumaczą tego przypadkowego związku ze szczepieniami. Poza tym od dawna jest już narracja, że szczepienia jakby wykrywają, diagnozują;) wyzwalajac nieuniknione było tu: https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/926223467425146/
    dr Grzesiowski, który jest przekonany, że nie ma żadnego związku szczepień z autyzmem ALE również nie wyklucza, że szczepienia są świetnym detektorem autyzmu (co jest świetną sprawą bo lepiej rehabilitować dzieci jak najszybciej):
    „Jeśli prawdziwa jest koncepcja, że autyzm polega na tym, że pewne połączenia mózgowe nie tworzą się w odpowiedniej ilości i w odpowiednim czasie, to podanie szczepionki za wcześnie u dziecka z predyspozycją do autyzmu, może przyspieszyć rozwój choroby”
    http://szczepienie.blogspot.com/p/encefalopatia-autyzm-mmr-szczepienia.html

    „dlaczego mielibyśmy nie wierzyć PRAWDZIWYM lekarzom?”
    Bo to nie są nieomylni półbogowie, to tylko ludzie, mogą być zastraszeniu, głupi, mogą tez świadomie olewać pacjentów itd etc. długo by wymieniać, ale tutaj kilka pierwszych z brzegu argumentów:
    Co roku z powodu błędów lekarzy znika miasto http://wiadomosci.onet.pl/kraj/co-roku-z-powodu-bledow-lekarzy-znika-miasto/19vgc
    Błędy medyczne w szpitalach zabijają tyle osób, że można by tygodniowo zapełnić 4 jumbo jety. A mimo to, w przeciwieństwie do wypadków lotniczych, nikt ich dokładnie nie bada. Nikt nie docieka ich przyczyn, nie zajmują się nimi media, a środowisko medyczne rzadko wyciąga z nich wnioski na przyszłość. W USA trwa dyskusja, jak sprawić, by szpitale uśmiercały mniej pacjentów. http://www.wsj.com/articles/SB10000872396390444620104578008263334441352

    Medycyna konwencjonalna główną przyczyną zgonów w Stanach Zjednoczonych.
    A jak sie przedstawia sytuacja z altmedem Emotikon wink?
    http://reset.me/story/conventional-medicine-is-the-leading-cause-of-death-in-the-us/https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/845546162159544/

    Forbes: W wyniku błędów medycznych w 1999 roku umierało niecałe 100 tysięcy ludzi co roku. Nowe badanie szacuje, że liczba ta wzrosła do ok. 440 tysięcy rocznie.
    http://www.forbes.com/sites/leahbinder/2013/09/23/stunning-news-on-preventable-deaths-in-hospitals/

    Forbes – w 1999 umierało szacunkowo 100 tysięcy ludzi w wyniku błędów medycznych – to był szok, ale jak się okazuje, na podstawie nowego badania, to były złote czasy, teraz około 440 tysięcy !
    http://www.forbes.com/sites/leahbinder/2013/09/23/stunning-news-on-preventable-deaths-in-hospitals/

    Ukrywane zakażenia. Co roku w Polsce dochodzi do kilkuset tysięcy zakażeń szpitalnych. Co najmniej połowa nie jest wykrywana między innymi dlatego, że szpitale oszczędzają na badaniach mikrobiologicznych
    http://wyborcza.pl/1,76842,15833304,Ukrywane_zakazenia.html
    Ponad połowa lekarzy w Polsce to ludzie 50+. „Zapaść wiekowa wśród kadry medycznej to efekt emigracji lekarzy”
    https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/842409022473258/
    Krytyka medycyny opartej na faktach (EBM) – dużo faktów na temat bezsensowności gloryfikacji medycyny
    https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1579931262218779?pnref=story
    http://szczepienie.blogspot.com/p/instrukcja-przetrwania-w-polskiej.html

    Co nie znaczy, że każdy lekarz się myli, ale ufać pierwszemu lepszemu – tak wygląda niemal każdy początek historii ofiary błędu lekarza, natomiast mądry człowiek nie polega na jednym lekarzu… i na jednym źródle informacji. To nie jest naprawa samochodu aby ufać mechanikowi, tu chodzi o nasze życie, być ignorantem w tej sprawie to głupota.
    np. „Gdyby nie dr Google, to już leżałabym w piachu!” dzięki diagnozie z internetu trafiła do jedynego w kraju lekarza specjalizującego się w jej rzadkiej chorobie. http://natemat.pl/52899,dr-google-uratowal-mi-zycie-niezwykla-historia-pacjentki-ktorej-pomogla-diagnoza-z-internetu
    takich historii jest wiele, co nie znaczy, że warto ufać anonimowym randomowym opiniom i nie konsultować z lekarzami http://internetnieleczy.pl/

    Hafija „karmienie piersią nie zastępuje szczepień, to nagle się sprzedała firmom farmaceutycznym.”
    Bo nie zastępuje, bo to coś innego, ale jeśli jeśli mamy na myśli, że pomaga dziecku lżej przejść choroby, a przed niektórymi może chronić podobnie jak to robią szczepionki to jest to prawda. Zresztą karmienie piersią może niestety osłabiać w niektórych przypadkach działanie szczepionek.
    http://szczepienie.blogspot.com/2015/06/rotawirusy-karmienie-piersia-szczepionka.html

    „Jest też Dawid, który został właśnie nominowany (i słusznie, bo naprawdę daje radę) do nagrody Najlepszego Popularyzatora Nauki w 2015 roku. Między wieloma swoimi odcinkami, nakręcił też jeden o szczepionkach. Dużo faktów. Bardzo celnie.”
    Komentarz do filmiku „8 argumentów używanych najczęściej przez przeciwników szczepień” z https://www.youtube.com/watch?v=x3Jv_S9ZepY
    https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/822356771145150/
    Tutaj dokładny link do krytyki punkt po punkcie:
    https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/822356771145150/?comment_id=827501020630725&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R3%22%7D

    „Jak można być tak naiwnym, żeby wierzyć, że każdy się sprzedał? I to jeszcze firmom farmaceutycznym?”
    Ciekawe kto tak twierdzi? Ocenia się ogromną grupę sceptycznych po wypowiedziach jakiś pojedynczych fanatyków
    Efekt bywa podobny jak z poprawnością, każdy kto myśli o jakiejkolwliek karierze nie powie złego słowa, nie stwierdzi żadnego nawet prawdziwego faktu co może źle rzutować o afroamerykanach;)) bo murzyn to złe słowo, kobietach http://www.sadistic.pl/poslanka-i-jej-opinie-na-temat-polityki-wobec-vt168947,15.htm, co dopiero o homoseksualistach albo uchodźcach, a tym bardziej o świętych szczepieniach, dlatego nawet proste niewygodne fakty nie są przytaczana jak np. fakt, że w pl szczepiono przeciwko gruźlicy niepotrzebnie, a przez kilka lat wbrew zaleceniom WHO itd. http://szczepienie.blogspot.com/p/gruzlica-szczepionka-bcg-10.html

    „Czy naprawdę ktokolwiek jeszcze wierzy, że we wszystkich tych badaniach mamy uczciwych lekarzy i naukowców, a gdy przychodzi temat szczepionek, to wszyscy nagle kłamią? Bo ktoś ich kupił?”
    Teraz trzeba by wklejać jak się bada szczepionki, wkleić listę bezpiecznych leków co zostały wycofane, listę wycofanych szczepionek, wskazać, ze nagrodę nobla przyznano za lobotomię, pokazać listę setek nazwisk lekarzy, naukowców co sceptycznie wyrażają się o szczepieniach itd etc.
    http://szczepienie.blogspot.com/p/koncerny-ukrywaja-badania-niewygodne.html https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1588920657986506 https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558765071002065

    „Jedyny przypadek łapówki związanej ze szczepieniami, o którym ja słyszałem dotyczył Andrew Wakefield,”
    https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/saga-wakefielda/

    „Zresztą skoro lekarze kłamią, to dlaczego się u nich leczycie?”
    Jest pewna różnica między leczeniem chorego, który zgłasza się do lekarza, a szczepieniem zdrowego dziecka pod przymusem.

    „pojawiają się przypadki skutków ubocznych (owych NOP). Jednak większość jest niewielka i tymczasowa (obrzęk, niewielka gorączka itp.), a pozostałe przypadki zdarzają się raz na kilka tysięcy lub nawet raz na kilka milionów. Natomiast przypadków śmierci po szczepionce było na świecie tak mało, że nawet nie da się tego co ocenić (czyli istnieje spora szansa, że mówimy o prawdopodobieństwie jeden na kilkaset milionów – źródło).”
    http://www.who.int/vaccine_safety/initiative/detection/immunization_misconceptions/en/index4.html
    Pięknie, niech w podobny sposób oszacuje szansę na śmierć lub ciężkie powikłania w tym momencie w Polsce po odrze, polio, błonicy etc. http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html

    „Dlatego też nie będę się wypierał, że ryzyko istnieje. Niemniej takie samo ryzyko podejmujemy każdego dnia po prostu żyjąc. Idąc na spacer czy jadąc autem. I tak samo jak „ryzykujemy” przykładowo zapinając pasy, bo w razie wypadku może nam to uniemożliwić wyjście z pojazdu”
    W sumie racja, różnica to napiętnowanie, problemy i do 50tys kary czyli rodzaj przymusu. Natomiast pasy nawet jak jedziemy sami to mandat jest stosunkowo nie wielki, więc dlatego wyżej napisane, że to decyzja. Decyzja przymus.

    „nie piszę tego tekstu, żeby kogokolwiek przekonać”
    tylko aby się wyżyć? ;) i po raz któryś powołać się na te same słabe argumenty i bez konkretów pokazać, że antyszczepionkowcy to idioci i skoro jesteś mądrym rodzicem to nawet nie próbuj rozważać sensu szczepień dla Twojego dziecka, nawet nie interesuj się bo możesz trafić do grupy kompletnych idiotów, szaleńców i złych ludzi?

    „Podejrzewam, że oni są z tych samej grupy, z której ludzie w latach 50 i 60 byli porwani przez UFO”
    Co do tego to się zgodzę, ale tylko malutka część co kocha spiski :)

    „Polecam również bardzo fajną obrazkową wersję historii szczepień.”
    Tutaj krytyka komiksu http://szczepienie.blogspot.com/p/komis-o-szczepieniach-krytyka.html

    Przez moment myślałem że to ten gość od http://www.tatawpracy.pl/szczepienia-przedostatni-tekst-o-szczepieniach/
    podobne nazwy blogów;]

    Patrząc na to, że wziął udział w akcji, to bardzo bardzo wątpię aby nie zgarnął minimum kilka tys dostał za „partnerstwo” czyli przychylność, a na stałej współpracy wielokrotność… Będzie pewność jak zacznie pisać konkretniej z nazwami szczepionek.
    http://i.imgur.com/hMhkpJb.jpg
    https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/831875346859959/

    Powyższe teksty pochodzą z dyskusji z grupy “Szczepić czy nie? Rozsądnie o szczepieniach. Bez propagandy i manipulacji.”
    https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/929005173813642/

  • Mamapediatra.blog.pl

    Jeszcze do niedawna starałam się nie mieć złego zdania o antyszczepionkowcach. Myślałam że ich podejście wynika z niewiedzy, złych doświadczeń z niektórymi lekarzami itp. Po tym jak wylano na mnie wiadro pomyj, nazwano tchórzem, kłamcą, skorumpowanym lekarzem, który dostaje nie wiadomo ile kasy za „wciskanie” szczepień i pisze artykuły sponsorowane to zmieniałam zdanie. W chwili obecnej przestałam się przejmować. Przestałam przedstawiać publikacje uznane w świecie medycznym za wiarygodne. Nic do nich nie trafia. Za każde moje zdanie wyjaśniające jakąś kwestię, są dwa zdania atakujące. Pacjenci, z którymi stykam się w realu mają na szczęście więcej zaufania. Stosują leczenie, które im ordynują. Szczepią się. Zadają pytania, a ja na nie odpowiadam. Pewnie, że pojawiają się im w głowie wątpliwości (zwłaszcza po przeczesaniu for internetowych), ale rozmawiają na ten temat ze swoim lekarzem, a nie z przedstawicielami STOP-NOP. Dzięki za ten artykuł. Pozwolę sobie go udostępnić na moim fanpage’u. Pozdrawiam.

  • Anna Cygan

    Dziękuje Panie Kamilu, za ten wpis i wszystkie inne, które odkłamują rzeczywistość i świadomość społeczną(lub jej brak). Jest Pan w tych tematach „moim głosem”. Życzę jeszcze więcej odwagi i wiary by jeszcze dalej i mocniej iść pod prąd…

  • FunMan

    Ja nie bardzo rozumiem jakim zagrożeniem dla szczepionych jest niezaszczepiony? Idąc dalej dodam, że żadna szczepionka nie daje odporności na całe życie, więc każdy dorosły jest takim samym zagrożeniem, dla tych dzieci.

    Druga sprawa to szczepionka niesie ze sobą ryzyko ciężkich powikłań (jest to fakt niepodważalny) i jako zabieg mający ryzyko ciężkich powikłań powinien być dobrowolny. Zmuszanie kogoś do poddania się zabiegowi, który może skończyć się cieżkim powikłaniem powinno podlegać karze. To tak jakbym podszedł i uderzył człowieka w główę pieścią. W 99% przypadków nic mu nie będzie poza siniakiem, ale ten 1% może skończyć się nawet śmiercią. I taki czyn podlega karze… A w szczepionkach nie dość, że nie ma kary, to nawet nie ma odpowiedzialnego, ani żadnego odszkodowania… To jest absurdalne…

    Dodam, że nie dystkutuję tutaj o argumentach za i przeciw, tylko o prawie wolnego człowieka do decydowania o sobie i swojej rodzinie.

  • Mogę tylko przyklasnąć i podpisać się pod tym tekstem. Ja zaszczepiłam wszystkie swoje dzieci i nie żałuję.

  • Świetny tekst. Sama obawiałam się szczepionki przeciw odrze, śwince, różyczce. To niby po niej jest najwięcej powikłań. Kiedy zbliżał się termin szczepienie, zaczęłam szukać informacji i… niestety trafiałam najczęściej na bełkot antyszczepionkowców. I to jest właśnie najgorsze! Ludzie szukają informacji, a oni przebijają się ze swoimi ckliwymi historiami. To jest straszne pranie mózgu!

  • savepax

    Macie tu takie koło wzajemnej adoracji i zbanujesz mnie jak na facebooku za odmienne zdanie?

  • Karolinna

    Witam. Jestem żywym przykładem NOP. W 1976 po podaniu szczepionki, w 8mcu życia, zachorowałam na polio, jako pierwszy przypadek od lat. Przeżyłam i mam się w miarę ok (lekki stopień niepełnosprawności). Zachorowałam, bo być może byłam po ciężkim zapaleniu ucha- dokumenty spalono, nic nie ustalono, a lekarz stracił prawo do wykonywania zawodu. Mam dwójkę dzieci: córkę 5 lat i syna 7lat, ZASZCZEPIŁAM oboje. Kosztowało mnie to kilka nieprzespanych nocy, rozciągnęłam szczepienia w czasie, bo chciałam mieć pewność, że one i my – domownicy, jesteśmy zdrowi i w świetnej formie (podnosiłam odporność- spacery, witC i D, izolowałam od skupisk ludzkich). Nie poddałam się dziwnym teoriom, spiskom koncernów, ruchom anty chociaż – jak podkreślali lekarze- miałam do tego prawo. Moją pasją jest zielarstwo, cenię terapie naturalne, moc roślinnych substancji- ale wierzę w naukę. ZAWSZE JEST RYZYKO, ale – jak wsiadam do auta, to nie myślę, że auto może mieć wypadek, tylko ZAPINAM PASY. Przed szczepieniem to TY zrób wszystko, żeby Twoje dziecko, było zdrowe i w dobrej formie, TY najlepiej znasz swoje dziecko i jego otoczenie. Nie licz wyłącznie na lekarza, to tylko człowiek. I zaszczep ODPOWIEDZIALNIE i w interesie WSZYSTKICH dzieci,.

    • Bonnie

      Na szczęście współcześnie, w odróżnieniu od roku 1976, szczepią nas jak pierwszy świat, a nie jak trzeci – jest wiadome, że żywa szczepionka p-polio (OPV, doustna) może rewertować – bardzo bardzo rzadko – i to ci się właśnie przydarzyło.
      Teraz się szczepimy dwiema różnymi, obie się uzupełniają i pierwsza (IPV, zastrzyk), martwa, daje odporność, a druga, doustna (OPV) sprawia, że ta odporność wytwarza się też w jelitach i uniemożliwia roznoszenie wirusa bez wiedzy o nim. OPV podaje się teraz wtedy, kiedy już jesteśmy zaszczepieni IPV i już by ci się to nie przydarzyło.
      Cały świat pierwszy szczepi się wyłącznie IPV, bez OPV, (co moim zdaniem nie jest dobrym schematem, bo daje możliwość cichych infekcji i powinno się wrócić do obydwu).
      W każdym razie współczuję.

  • Justyna Anna

    A tutaj odpowiedź od STOP NOP: https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/szczepienia-i-wojna-rodzic%C3%B3w-czy-antyszczepionkowc%C3%B3w-powinno-sie-eliminowa%C4%87/1150809814946445

    Szczepienia i wojna rodziców. Czy antyszczepionkowców powinno się eliminować?

    W blogosferze i na Facebooku kolejna walka w kisielu. Tym razem
    dowiadujemy się, że antyszczepionkowców „powinno się eliminować”. [1]
    Może warto dopytać autora jaką metodę eliminacji proponuje wykorzystać?
    Może getta, a potem komory gazowe? Z drugiej strony nie dziwi
    emocjonalna odpowiedź skoro strona „Reakcja mojego dziecka na
    szczepienie ” zasugerowała, ze bloger otrzymał pieniądze za reklamowanie
    akcji szczepień (może wzięło się to stąd, że wiele blogów stało się
    źródłem zarobku i również na tym blogu znajduje się informacja o takiej
    formie współpracy dla firm). Przy okazji kolejny raz oberwało
    Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” (chociaż
    muszę przyznać, że autor usunął nazwę stowarzyszenia z tytułu po mojej
    prośbie za co dziękuję).

    Czasami trzeba się postawić? Ale komu?

    Autor
    miał obawy związane z utratą części czytelników poruszając tak
    kontrowersyjny temat. Rodzice których krytykuje mają poważniejsze
    problemy, bo chodzi o zdrowie i życie ich dzieci. Chodzi o podważanie
    ich decyzji przez lekarzy i urzędników, wywieranie presji, poniżanie,
    szczucie rodziny i bliskich przeciw nim dzięki medialnym przekazom,
    często inspirowanym przez producentów szczepionek. A przede wszystkim
    nie wywiązywanie się z obowiązku informowania o ryzyku zabiegu przed
    jego wykonaniem i zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych [2],
    ponieważ jak mówi Art. 21. pkt 1. Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o
    zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi „Lekarz
    lub felczer, który podejrzewa lub rozpoznaje wystąpienie niepożądanego
    odczynu poszczepiennego, ma obowiązek, w ciągu 24 godzin od powzięcia
    podejrzenia jego wystąpienia, zgłoszenia takiego przypadku do
    państwowego powiatowego inspektora sanitarnego właściwego dla miejsca
    powzięcia podejrzenia jego wystąpienia.”

    Dzieci z NOP często są pozbawione prawidłowej diagnozy i leczenia co może być tragiczne w
    skutkach, szczególnie gdy system przymusu nakłoni rodziców do zgody na
    podanie kolejnych dawek szczepionki.

    Może lepiej porzucić zamiar walki z „antyszczepionkowcami”, a skupić się na rzeczowej
    dyskusji punktując manipulacje i przekłamania, biorąc pod uwagę, że
    każdy z nas jest pełen uprzedzeń i wad bez względu na to do jakiej grupy
    zostanie zaszufladkowany. Apel swój kieruję także do sceptyków
    szczepień. Weryfikujcie źródła informacji zanim podacie je dalej. Wiele z
    nich to delikatnie mówiąc „podkolorowana” wersja faktów w celu
    wywołania sensacji i zwiększenia popularności strony, a przecież
    walczymy o prawo do pełnej informacji.

    Dlaczego STOP NOP uczepiło się zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych?

    Tzw. „nieszczepione dzieci” to najczęściej dzieci wcześniej szczepione
    (według ankiety przeprowadzonej przez STOP NOP niemal 70%[3]) – w
    większości do czasu wystąpienia u nich lub u ich rodzeństwa, albo
    bliskich osób, niepożądanych odczynów i powikłań poszczepiennych, a „Raportowanie
    niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) jest podstawą oceny
    bezpieczeństwa szczepionek w ich praktycznym zastosowaniu po
    zarejestrowaniu i dopuszczeniu na rynek.” – prof. dr hab. nauk med. Andrzeja Zielińskiego „Apel w sprawie zgłaszania chorób zakaźnych i niepożądanych odczynów poszczepiennych”

    Czy dla szanownych czytelników jest czytelna idea o którą walczy
    stowarzyszenie STOP NOP? Dlaczego zatem jego nazwa została użyta przez
    autora bloga i czego nie uwzględnił pisząc?

    Czy lekarze sprzedali się korporacjom? Cały system zdrowia jest podporządkowany przemysłowi farmaceutycznemu.

    Znanym faktem jest, że przemysł farmaceutyczny ingeruje w system zdrowotny i
    fałszuje faktyczne korzyści oraz skutki uboczne leków. [4] Nie dziwi
    zatem fakt, że konsultantem krajowym ds. pediatrii może zostać osoba,
    która współpracuje z czterema koncernami [5], a podsekretarzem stanu w
    Ministerstwie Zdrowia prezes finansowanej przez nie fundacji. [6]
    Pieniądze za zlecenia od koncernów otrzymują również członkowie
    Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych oraz
    członkowie towarzystw naukowych. Co więcej sponsorują one badania oraz
    finansują konferencje.

    Opisaną i znaną praktyką jest też kreowanie przez koncerny farmaceutyczne wiary w chorobę u zdrowych ludzi
    w celu masowej sprzedaży leków. [7]

    Łatwiej ślepo uwierzyć systemowi niż nieustannie go kwestionować.

    Co usłyszymy od lekarzy i ekspertów uzasadniających dobrodziejstwo szczepień?

    1. Korzyści przewyższają ryzyko. Czy na pewno? Polskie Ministerstwo
    Zdrowia nie wie jakie są koszty powikłań poszczepiennych, które pozwolą
    ustalić bilans korzyści i strat programu szczepień. [8]

    2. Szczepionki ocaliły miliony od śmierci? Umieralność spadła wielokrotnie
    przed wprowadzeniem masowych szczepień. [9] A może to była koincydencja?

    Dorośli nie szczepią się w imię dobra dzieci.

    W naszym społeczeństwie nie było i nie ma praktyki narażania własnego
    zdrowia na możliwe powikłania poszczepienne dla dobra dzieci czy osób
    zwolnionych ze szczepień. Nie praktykują tego pracownicy służby zdrowia;
    nie praktykują tego dorośli na sobie ani na swoich dzieciach, dopóki
    szczepienie nie stanie się obowiązkowe i refundowane; nie praktykują
    tego najprawdopodobniej osoby z najbliższego kontaktu dzieci
    nieszczepionych.

    „Wiedzą o tym wakcynolodzy i urzędnicy służb sanitarno-epidmiologicznych, co jest
    powodem jedynie zalecania wszystkich nowych szczepień dla dorosłych bez
    kampanii na rzecz obowiązku lub przymusu szczepień w tej grupie
    wiekowej. Dlatego jedynym celem dotychczasowych działań propagandowych
    szczepionkowego establiszmentu jest wzburzenie społecznej agresji
    skierowanej na nieszczepione dzieci i ich rodziców. Stosowanie
    dyskryminacji, represji czy przymusu szczepień u dzieci jest wynikiem
    m.in. braku zrozumienia rodziców, którzy na pierwszym miejscu stawiają
    indywidualny bilans korzyści i ryzyka danego szczepienia dla własnego
    dziecka. Istniejąca odporność zbiorowiskowa (np. przeciwko wirusowi
    polio – do tych szczepień nie trzeba było przymuszać polskich rodziców)
    jest produktem ubocznym indywidualnych decyzji o ochronie własnych
    dzieci przed chorobą lub powikłaniami.

    Co więcej, można założyć, że większość rodziców dzieci zwolnionych ze szczepień nie
    oczekuje takiego poświęcenia ze strony innych rodziców. Solidarność z nieszczepionymi to sztuczna idea stworzona na potrzeby promocji i przymusu szczepień. Zauważmy
    też, że w praktyce ta sztucznie stworzona i niepraktykowana w naszym
    kraju „solidarność” kończy się w momencie wystąpienia powikłania
    poszczepiennego u szczepionego danego dziecka. W Polsce brak jest
    programu kompensującego wystąpienie powikłań poszczepiennych (zwłaszcza
    jeśli rodzice lub opiekunowie zostali przymuszeni do szczepienia przez
    groźbę kary finansowej lub inne środki przymusu np. straszenie
    odebraniem praw rodzicielskich). Nie widać też, aby rodzice
    nieszczepionych dzieci czy też często spotykani w Internecie zwolennicy
    przymusu szczepienia cudzych dzieci organizowali inicjatywy pomocy
    osobom poszkodowanym przez szczepienia.”[10]

    Ciąg dalszy wkrótce…

    Justyna Socha

    [1] http://www.blogojciec.pl/dzieci/jestes-antyszczepionkowcem-stop-nop-jestes-zagrozeniem/

    [2] Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich rozpoznawania http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20102541711

    [3] http://stopnop.pl/szczepionki/nop/188-ankietaprzyczynyrezygnacjizeszczepien

    [4] „Znajdujemy obfitość zgodnych dowodów potwierdzających, że przemysł
    interweniuje na wszystkich etapach procesów, które determinują opiekę
    zdrowotną, badania, strategię, wydatki, praktykę i edukację medyczną, w
    wyniku czego korzyści z leków i innych produktów są często przesadzone, a
    ich potencjalne skutki uboczne są bagatelizowane. Wytyczne kliniczne,
    praktyki lekarskie, decyzje i wydatki na opiekę zdrowotną są
    tendencyjne. Istnieje pilna potrzeba regulacji i innych działań wobec
    redefinicji misji medycyny.”
    Źródło: European Journal of Clinical Investigation http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/eci.12074/full

    [5] http://www.bip.mz.gov.pl/ministerstwo-zdrowia/oswiadczenia-konsultantow-w-ochronie-zdrowia

    [6] http://www.korektorzdrowia.pl/wp-content/uploads/fundacja-watch-health-care-sprawozdanie-z-dzialalnosci-za-okres-od-1-stycznia-2013-do-31-grudnia-2013.pdf.pdf

    [7] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1122833/

    [8] https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/photos/pb.206336526060450.-2207520000.1448360804./1146929785334448/?type=3&theater

    [9] http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=768249
    http://pediatrics.aappublications.org/content/106/6/1307
    „Choroby zakaźne i ich zwalczanie na ziemiach polskich w XX wieku” J. Kostrzewski

    [10] http://nowadebata.pl/2012/05/11/odpornosc-zbiorowiskowa-cz-1-iluzja-poparcia-spolecznego/

  • AJ LOV JU. Dzięki takim ludziom jak Ty, zaczynam odzyskiwać w nich wiarę!
    Dlaczego?
    Bo kończąc medycynę, zaczęłam pisać artykuły na zlecenie. Nieraz poważne. Nieraz… cóż, medycyna alternatywna. Za każdym razem, rzecz jasna, starałam się opisać rzecz jak JEST, czy badania naukowe czegoś dowiodły, czy też nadal nie wiemy nic – bo zawsze bazuję na źródłach. Przez to, przykładowo, w życiu nie napiszę, że marihuana, kurkuma, ostropest plamisty, kadzidło, olej kokosowy…. [wpisz co chcesz] leczy raka. To, że COŚ zabija komórki na szalce Petriego w laboratorium, w mega stężeniach i w super-sterylnych warunkach – to nic nie udowadnia. To się nazywa „potencjalna aktywność przeciwnowotworowa”. Potencjalna. Nie więcej. Jak na nie naplujesz, pewnie też zginą. Jak je zalejesz alkoholem czy nikotyną – też, a przecież nimi nikt raka nie leczy. Szarlatani biorą sobie jednak eksperymenty czysto laboratoryjne, nota bene, przeprowadzane przez „sprzedajne koncerny i naukowców” za dowód, że maryśka czy inne „coś” jednak leczy dosłownie wszystko… Bo widocznie sądzą, że ani ich klienci (nazwijmy ich wprost – bo to biznes jest), ani oni sami, nie są bardziej skomplikowani niż komórka na szkiełku mikroskopu. I za każdym razem, gdy pisałam jakiś artykuł, to była uwaga od zleceniodawcy – a nie da się napisać że leczy, a przy tym odchudza, chroni przed chorobami serca, leczy cukrzycę (sic! z tego co wiem metody wyleczenia NIE MA), zwalcza trądzik, wygładza zmarszczki i w końcu nada Twojemu życiu nową jakość? Nie, bo mi etyka nie pozwala. Szarlatanom NIC NIE ZABRANIA KŁAMAĆ. Oni nie mają ani kodeksu etyki, a kasa to kasa. Koncern musi płacić wielomilionowe odszkodowania, bo badania są ściśle nadzorowane, szaman co najwyżej, z rzadka, ląduje w więzieniu, o ile w ogóle o jego ofiarach, również śmiertelnych, rodzina nie będzie chciała milczeć.
    A Zięba jest tak śmieszny ze swoimi pseudonaukowymi teoriami, że gdy Uniwersytet w Gdańsku udostępnił mu jedno z pomieszczeń na spotkanie, to ta petycja pracowników o odwołanie tego wydarzenia, owszem, dotarła do mojej koleżanki, tamtejszej doktorantki… A ta jej nie podpisała! Czemu? „Myślałam że to głupi żart”.
    Antyszczepionkowcy to dla mnie dramat, bo doprawdy nie wiem jak z nimi rozmawiać. Ale nie z tą większością, ale z tymi, którzy naprawdę doświadczyli poważnych NOP.

  • Justynka Chojnacka

    Kasowanie niewygodnych komentarzy jest naprawdę na poziomie. Pogratulować!!!!!

  • Joanna Zagórska

    Nie czuję się antyszczepionkowcem (bardzo brzydka nazwa swoją drogą), choć popieram działania SN dotyczące pełnego informowania przez lekarza o możliwych skutkach szczepień (ja usłyszałam jedynie, że dziecko może być markotne i może mieć gorączkę), rejestrowania NOP i chociażby utworzenia funduszy odszkodowawczych dla dzieci, które przez NOP zostały kalekami (rozumiem, że to nie są częste przypadki, ale jednak są). Z reguły nie biorę udziału w dyskusjach tego typu, bo nauczyłam się już, że każdy swoją rację ma, a najważniejszym argumentem jest to, że „moja racja jest najmojsza” (i naprawdę żadne badania nie są tak silnym argumentem jak ten jeden) ;), natomiast wszystko ma dwie strony medalu. I trochę mi się nie podoba wrzucanie wszystkich do jednego wora. Pro-szczepionkowcy obrażają tych anty, a anty obrażają pro – i w jednym i drugim przypadku poziom niektórych wypowiedzi woła o pomstę do nieba – choć oczywiście nie każdy pro i nie każdy anty jest niekulturalnym bucem. Rodzice, którzy nie chcą szczepić nie muszą być od razu wyznawcami ‚rąk, które leczą’ i ludźmi, których należy ‚wyeliminować’, jak to zostało napisane na górze.
    Co do lekarzy… no cóż, każdy jest przecież inny i każdy ma inne przesłanki. Pediatra mojej córki przy rozmowie na temat szczepień podała jako wiarygodne źródło stronę producenta szczepionek… W moim mniemaniu, podanie strony rządowej byłoby bardziej przekonujące (oni też są przecież proszczepienni), a przynajmniej lepiej by wyglądało. Gdy powiedziałam, że nie chcę szczepić córki szczepionką 5w1, bo zwyczajnie boję się niepożądanych skutków, popatrzyła na mnie jak na niedouczoną gówniarę… A zmiana na innego lekarza wcale nie jest taka prosta, bo w przychodniach mają komplet pacjentów.
    Szczepię moje dziecko, ale nie robię tego bez obaw i zdecydowanie wolałabym, żeby polski kalendarz szczepień był trochę przerzedzony, albo żeby szczepionki były bardziej rozłożone w czasie. Rozumiem też rodziców nie szczepiących w ogóle, za to przyznam nie rozumiem nagonki na nich. Mam wrażenie, że trochę za bardzo oceniamy innych ludzi (choć nie chciałabym generalizować).

    • Widzisz, ja też te trzy postulaty STOP NOP popieram. Tylko, że mało kto o tym wie, bo większość zdążyła krew zalać, zanim zaczęli pisać swoje komentarze :)

    • Karo

      Zgadzam się z Panią w zupełności.

      A Pan autor tekstu powinien chyba jednak trochę bardziej przemyślanie się wypowiadać – chcąc nie chcąc obraża Pan wielu ludzi, no sorry. Wyeliminować? A jakie metody Pan proponuje? Obozy koncentracyjne?

      Tekst z amputacją mózgu Angeliny Jolie też taki „troszkę” mało smaczny, ale oczywiście Pana fani się zachwycą więc nie ma problemu ;)

      I żeby nie było niedomówień – nie jestem „antyszczepionkowcem”, szczepię swoje dzieci, ale nie oznacza to, że nie potrafię zrozumieć tych rodziców, którzy jednak tego nie robią. I na pewno nie będę tych ludzi nigdy podsumowywać w taki sposób, w jaki zrobił to autor tekstu – Panie Kamilu warto troszkę pomyśleć, zanim się coś napisze i zacznie ludzi obrażać, wrzucając wszystkich do jednego wora! Nie zna Pan wszystkich „antyszczepionkowców”, nie może Pan wiedzieć, co nimi kieruje przy podejmowaniu swoich decyzji (ale stwierdza pan autorytatywnie, że to „bo „gdzieś tam kiedyś coś usłyszeli od kogoś, ale to w pełni sprawdzona informacja, bo była w takim jednym mailu, który jakiś szaman vodoo wysłał do swojego psa”). A może część z nich zyskała swoje informacje jednak z innych źródeł? Czy Pan Bóg Kamil bierze to pod uwagę? ;)

      Ps. co do tej nieomylności lekarzy, którą próbuje Pan tak ładnie naszkicować – w mojej rodzinie już dwie osoby zmarły przez taką właśnie „nieomylność” lekarską (błędne diagnozy, leczenie w innym kierunku, w dodatku leczenie środkami, które przyspieszyły rozwój faktycznej choroby), więc niech Pan daruje sobie ten wykład na temat nieskończonej wiedzy lekarzy. Oczywiście, że ludzie muszą do nich chodzić i w pewnym stopniu im zaufać, ale na pewno ten temat nie wygląda tak, jak go Pan zobrazował (lekarz NIE ZAWSZE wszystko wie lepiej).

  • She

    Zawsze
    uważałam, że ludzie nieszczepiący dzieci to ignoranci, niedouczone ćwoki, które
    powinny być obciążane kosztami leczenia chorób, na które nie zaszczepili
    swojego dziecka w przypadku, gdy na taką chorobę zachorowało. Powinno się
    zakazać takim dzieciom chodzenia do publicznych szkół, przedszkoli i ścigać
    administracyjnie. Taka postawa była dla mnie oczywista – no bo przecież
    szczepionki to samo dobro, po szczepionce wytwarzają się przeciwciała i dziecko
    nie zachoruje na daną chorobę albo przejdzie ją łagodniej. Prosta matematyka.
    Oczywista oczywistość. Skutki uboczne – wiadomo, są, ale przecież tylko
    gorączka, rumień w miejscu szczepienia, może trochę rozdrażnienie, a w
    przypadku szczepionki na gruźlicę – ropień. Ciężkie powikłania? Nie, przecież
    mi się to nie zdarzy, pewnie tylko bardzo chore, osłabione dzieci mogą „źle
    zareagować” na szczepionkę. Problem raczej teoretyczny.

    Urodziło
    się dziecko, wiadomo, szczepienia w pierwszym dniu, kolejne zgodnie z
    kalendarzem. Tylko pytanie – NFZ-towskie czy wysokoskojarzone? I wtedy zaczęłam
    natrafiać na dziwne informacje o „problemach ze szczepionkami”. Z początku
    podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, no przecież jak? Przecież prawie 100%
    dzieci w Polsce jest szczepionych, przecież gdyby coś było nie tak ze
    szczepionkami, to by już dawno było o tym głośno. Przecież to oczywiste. Chwila
    prawdy przyszła po szczepionce MMR. Nie, nie. Nie autyzm, bo pewnie o tym
    pomyśleliście. Na szczęście nie autyzm. Bardzo współczuję rodzicom chorych
    dzieci, którym dzieci gasną w oczach, zamykają się we własnym świecie. Związek
    MMR z autyzmem? To powinni rozstrzygnąć naukowcy, ale w rzetelny,
    niedyskredytujący sposób, w badaniach niefinansowanych bezpośrednio lub
    pośrednio przez koncerny farmaceutyczne. Jest problem i trzeba go wyjaśnić, a
    nie przekonywać rodziców formułką, że autyzm nie ma żadnego związku z MMR.
    Kocham jak lekarze doskonale posługują się to formułką. Jakby doskonali znali
    nasze dzieci i a priori wiedzieli, że szczepionka na pewno nie ma na nic
    wpływu. Powracając do MMR – po szczepionce, co miesiąc zapalenie migdałków,
    czasem angina, czasem nie. Co miesiąc. Dziecko nie chodziło do żłobka. Nagle
    jego zdrowie się posypało. 3 hospitalizacje w ciągu 12 miesięcy, dziwne
    wysypki, pokrzywka ostra, problem z przybieraniem na wadze, dziwne stolce
    (zielone, luźne, bardzo zmienne). 24 godziny po tym szczepieniu wylądowaliśmy u
    lekarza z 40 stopniową gorączką i krwisto czerwonym gardłem. Orzeczenie lekarza
    – infekcja gardła, ale oczywiście związku ze szczepieniem nie ma. Fascynuje
    mnie to, że lekarze mają rentgen i mikroskop w oczach, dla nich wszystko jest
    oczywiste w takich przypadkach. Moje dziecko w ciągu roku od podania
    szczepionki MMR było chore (infekcje mniejsze lub większe) ponad 20 razy. Przed
    szczepionką miało 2 razy katar z kaszlem. Żadnych problemów z migdałkami. A i
    te infekcje czasowo były sprzężone ze szczepionkami, no ale wtedy nawet się nad
    tym nie zastanawiałam. Chciałabym aby lekarze (nie tylko polscy, ale na całym
    świecie) podchodzili do szczepień rzetelnie. Czy któreś z Was otrzymało ulotkę
    po zaszczepieniu dziecka? Wiem, że zdarzają się takie przypadki, ale to
    wyjątki. Wychodzimy z zaszczepionym dzieckiem do domu i informacją, że może być
    gorączka i ból w miejscu wkłucia. Pamiętam, jak po szczepieniu włożyłam dziecko
    do bujaka i przez 3 godziny bujałam, bo było tak niespokojne. No ale ok., po
    prostu tak zareagowało. Ale przecież ja nie wiem, co działo się u niego w
    środku. Rodzice czasem mówią o tzw. krzyku mózgowym. Nigdy takiego nie
    słyszałam i nie wiem jak bym zareagowała gdyby mojego dziecko trafiło akurat na
    taki NOP. Mówi się nam rodzicom, że szczepienia są dobre, bezpieczne,
    konieczne. W reklamach TV, gdzie ostatnio poziom reklam leków, suplementów i
    innych środków spożywczych specjalnego przeznaczenia, wyrobów medycznych sięga
    80%, wmawia się nam, że wszystko jest dobre. Weź „lek” na niespokojne nogi,
    brak apetytu, nietolerancję laktozy, etc. Wszystko jest super zdrowie i super
    bezpieczne, no bo skoro jest dopuszczone do obrotu i to jeszcze jako OTC, czyli
    bez recepty, to już w ogóle musi być mega bezpieczne. Polska to kraj lekomanów,
    wzrost spożycia leków i innych specyfików rośnie z roku na rok. Ustawa
    refundacyjna sprawiła, że firmy farmaceutyczne uderzają w rynek OTC i stąd ten
    zalew reklam. O różnicach w powstawaniu tych wszystkich specyfików polecam
    poczytać, bo różnice są zasadnicze, a nie chcę Was wyręczać w dążeniu do wiedzy
    w tym zakresie. Wierzymy w to co nam mówią. To jest nasz podstawowy błąd. Sami
    nie uczymy się, wierzymy w to co wszyscy na około nam powtarzają, bo przecież
    to musi być prawda, skoro wszyscy tak mówią. Koniec kropka. Szczepionki to
    tylko jeden przykład takiej prawdy oczywistej, tak oczywistej, że już nikt tego
    oficjalnie nie weryfikuje. Różnica jest tylko taka w przypadku szczepień, że
    jest obowiązek ich podawania. Nie chcę wnikać w przepisy ustawy o prawach
    pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta czy ustawy o chorobach zakaźnych i
    zakażeniach w kontekście zgody na udzielanie świadczeń, prawa do informacji
    oraz kwestii samych szczepień. Przepisy są powszechnie dostępne, a problem
    złożony. Nakaz szczepienia w imię wyższego dobra, dobra społeczeństwa, ale
    społeczeństwo nie interesuje się już dzieckiem, które ma ciężki NOP. Rodzice są
    zostawieni sami sobie. Życzę każdemu, by nie stał się właśnie taki rodzicem,
    ale niestety statystyka jest bezwzględna. Na kogoś musi trafić.

    Jako
    rodzice mamy obowiązek wiedzieć co podajemy naszym dzieciom – czy to kwestii
    jedzenia, leków, etc. Rodzicu, czy potrafisz od ręki wymienić wszystkie
    choroby, na które szczepiłeś swoje dziecko? Jeśli nie, to znaczy, że nie
    poświęciłeś wystarczająco dużo czasu na wiedzę o szczepionkach i o chorobach,
    którym mają zapobiegać. Taka jest niestety prawda. Zakładamy, że lekarze wiedzą
    lepiej, co zwalnia nas z obowiązku wiedzy o wszystkim. Naprawdę? Zwalnia nas?
    Czy leżąc z dzieckiem w szpitalu interesujesz się jakie leki dostaje? Nie, po
    co? Lekarze wiedzą lepiej. Po co mam wiedzieć. No właśnie…, po co? Bo jest to
    nasz obowiązek jako rodziców. Odpowiadamy za zdrowie naszych dzieci. Jako
    przedstawiciele ustawowi naszych dzieci mamy wpływ na to, co się z nimi dzieje
    w szpitalu. Nie musimy godzić się na wszystko. Prawda jest taka, że bardzo
    często lekarze nie wiedzą co z dzieckiem się dzieje (my także przez to
    przechodziliśmy), sięgają tylko do wytycznych różnych towarzystw i lecą
    standardową metodą. Nie zawsze mamy wiedzę i siłę by dyskutować z lekarzami,
    ale musimy nauczyć się być świadomymi pacjentami. To nasze zdrowie, nasze
    życie. Lekarzy tak naprawdę nie obchodzi (z wyjątkami) co się z Tobą lub Twoim
    dzieckiem stanie jak wyjdziecie z gabinetu czy opuścicie szpital. To już Wasz
    problem. Ale najprościej jest podać antybiotyk, co miesiąc, przy każdej
    infekcji migdałków, niż ustalić co się takiego dzieje, że dziecko tak mocno
    choruje. Organizm to nie zestaw niezależnych od siebie części – to powiązany
    system. W dzisiejszym systemie ochrony zdrowia specjaliści zazwyczaj zamykają
    się w obrębie własnej specjalności i nie wnikają w powiązania z innymi
    schorzeniami, jakie pacjent może mieć. Nikomu nie zależy by tak naprawdę
    dowiedzieć się co Ci jest. Jesteś jedyną osobą, której zależy. Jeśli Ty nie
    będziesz chciał się tego dowiedzieć, to będziesz skazany na to co powie lekarz.

    Powracając
    do szczepionek – dręczy mnie jeszcze jedna rzecz. Bezkrytyczne szczepienie
    dzieci z różnymi problemami skórnymi – alergie, AZS. Czyli wychodzi się z
    założenia, że nieważne, że dziecko ma alergię czy AZS tak czy siak szczepimy.
    Przecież to jest jeden i ten sam układ odpornościowy, skoro jest w pewnym
    stopniu niewydolny to dlaczego jeszcze bardziej dobija się go szczepieniami.
    Czy ktoś robi jakieś badania w tym zakresie? Ilu lekarzy wstrzyma się ze
    szczepieniami? Alergia, AZS? Proszę, tutaj recepta na leki przeciwalergiczne
    (trzeba je brać niestety w sumie cały czas), a gdyby naprawdę było źle, to
    proszę, maść sterydowa. Absurd. Leczy się objawy a nie przyczyny. Wszystko ma
    swoją przyczynę, ale mało komu zależy na jej poznaniu.

    Wiedza
    o szczepieniach jaka jest nam jako rodzicom przekazywana jest stricte
    jednostronna, szczepić i koniec. Pomija się całą informację o tym jak powstają
    szczepionki, na czym są hodowane (tu polecam poczytać o tym w jakiś dokładnie
    sposób powstaje szczepionka na różyczkę i jak hodowany jest sam wirus oraz
    szczepionka na ospę wietrzną), jak są testowane i co w nich jest. Aby móc
    podjąć świadomą decyzję musimy to wiedzieć. Pomyślcie przez chwilę co byście
    poczuli gdyby dzisiaj ogłoszono, że jakaś konkretna szczepionka jednak powoduje
    raka albo zwiększa zachorowalność na cukrzycę trzykrotnie – i padłoby to z ust
    oficjeli. Czy ktoś kiedykolwiek powie nam całą prawdę? Nie sądzę. Musicie
    wiedzieć – albo chcecie wiedzieć albo nie – to jest dokładnie taki wybór.
    Żyjemy w czasach upadających mitów. Musimy mieć wiedzę. Wiedza medyczna nie
    jest zarezerwowana tylko dla personelu medycznego. A wiedza prawnicza tylko dla
    prawników. To co wiemy zależy tylko i wyłącznie od nas. Ta wiedza jest trudna,
    ciężka, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

    Wiem,
    że łatwo pluć sobie w twarz nazywając się proszczepionkowcami i
    antyszczepionkowcami, tak jest najłatwiej. Pomijając całą dyskusję, jad, trzeba
    pamiętać, że to rodzice powinni podejmować samodzielnie takie decyzje, nie mogą
    być zmuszani, w szczególności jeśli za przymusowymi szczepieniami nie ma
    systemu rekompensaty za NOP-y, tak jak działa to w wielu innych krajach. Każdy
    rodzic podejmuje własną decyzję i ponosi jej konsekwencje. Każdemu życzę, by te
    konsekwencje nie miały miejsca.

    Bądźmy
    świadomymi rodzicami, pacjentami, obywatelami. Znajmy swoje prawa. Czytajmy.
    Dyskutujmy. Nie wierzmy we wszystko co nam się mówi, sami dążmy do prawdy.

    Kamilu,
    Twój post to przysłowiowy kij w mrowisko. Nie jesteś pierwszy, ani ostatni.
    Jesteś kolejny, który chce dorzucić swoje trzy grosze. Szkoda tylko, że Twój
    tekst zakłada, że świat jest idealny. Że lekarze są oświeceni i wszechwiedzący,
    że koncerny farmaceutyczne chcą nas wszystkich wyleczyć, że wszystkim zależy
    tylko na naszym zdrowiu. Twoje zdrowie naprawdę nikogo nie obchodzi poza Tobą i
    Twoimi bliskimi. To jak lekarz nie jest równy lekarzowi, jak łatwo jest wcisnąć
    komuś lek zamiast zastanowić się nad przyczyną problemu, poszukać innych
    rozwiązań – doświadczymy tego wcześniej czy później sami. Dzisiaj wszyscy idą
    na łatwiznę. Liczy się czas i pieniądze. Czasami zazdroszczę ludziom, którzy
    bezkrytycznie ufają – lekarzom, producentom żywności, bankierom, etc. Fajnie
    gdy ktoś za nas podejmuje decyzję. Szkoda tylko, że to my ponosimy potem tego
    konsekwencje. Nie bądźmy ofiarami takiego systemu, nie bądźmy biernymi
    odbiorcami tego, czym nas torpedują z każdej strony. Dyskutujmy, edukujmy się.
    Media społecznościowe nam to umożliwiają na globalną skalę. Wystarczy tylko
    chcieć.

  • Barbara
  • Olga

    http://ajw.asahi.com/article/behind_news/social_affairs/AJ201306150057
    A co powiecie na ciągłe włączanie nowych szczepionek jako obowiązkowe?

    Ostatnio u nas HPV – nie mam córek, ale wkurzyłabym się, gdyby ktoś kazał mi szczepić córki tą szczepionką która jest w Japonii i Europie Zachodniej wycofywana.

    • Marzena H.

      Moim zdaniem szczepionki najpierw i przede wszystkim powinny być wprowadzane na rynek jako nieobowiązkowe, zalecane. Także na nasz rynek. Niech będą refundowane, by każdy miał do nich dostęp, ale nieobowiązkowe. Ludzie nie lubią, gdy coś im się nakazuje, natomiast chętnie korzystają z tego, co darmowe. Przykład: szczepienia przeciw grypie. Zalecane, nieobowiązkowe, nawet niezbyt skuteczne, ale tam, gdzie były darmowe (w pakietach socjalnych itp.) sporo osób chętnie korzystało. Na tyle sporo, że epidemie grypy zostały wyciszone i choć oczywiście grypsko jest, słabiej się rozprzestrzenia mniej ludzi choruje. Nie wszędzie były darmowe i nie dla każdego tanie, również mają wielu przeciwników i niektórzy ochoczo udowadniają ich tragiczne skutki, ale zawsze istnieje grupa przeciwników, w każdej swerze życia i nie ma siły, by wszyscy kochali szczepionki, choćby te czyniły cuda.

  • Małgosia

    Wiesz lekarze sami sra** do własnego gniazda, obniżając zaufanie społeczeństwa do swoich kolegów, którzy dobrze wykonują swój fach. Poznałam to środowisko dość dobrze. Przynajmniej jeden oddział, który traktuje jako grupę badawczą. 10% było lekarzami z powołaniem i zainteresowanymi losem pacjenta. Reszta zainteresowana pieniędzmi. I mimo różnych obostrzen lekarze dostają kasę za wypisywanie konkretnych leków. Brzydzi mnie to. Wyobrażasz sobie, że jest zastrzyk, za który po okazaniu kawałka opakowania, mają wypłacane na lewo 30 zł? A jeden z lekarzy w miesiąc uzbieral woreczek…. Do tego dołoże cytat pediatry „katar nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia, szczepimy!” Hmmm może mam pecha i źle trafiam. Tylko czemu muszę być zmuszona zmieniać przychodnie i szukać normalnego lekarza. Więc wybacz , ale określenie ludzie z powołaniem, którzy nam służą, tyle lat studiowali…. Serio uważasz, że to wystarczy i w związku z tym powinnam ich ufać??? Każdy medal ma dwie strony, zatem drodzy lekarze, jeśli tu jesteście, może czas zrobić porządek z Waszymi kolegami „po fachu”. Może nie narzekajcie, że tak źle o Was mówimy i zglaszajcie niekompetencje kolegów do jakiegoś waszego nadzoru zawodowego. Nie wiem.

    • Lekarze mają bardzo niskie zaufanie społeczne i sami sobie na nie zapracowali. To prawda. I nie chodzi tylko o spotkania z przedstawicielami firm farmaceutycznych, co uważam za wysoce nieetyczne, ale też za to, że duża część prowadzi prywatne kliniki, które operują na Państwowym sprzęcie. To dopiero jest chore.

      Dlatego też uważam za porąbane to, iż musimy szukać dobrego lekarza metodą prób i błędów. Niemniej jak już takiego znajdziemy, to odnośnie szczepionek, ma on takie samo zdanie jak wszyscy.

      • EM

        „Wszyscy”?????
        Chyba pisał Pan „mądrości” o grupach reprezentatywnych….
        Echhh.
        Proszę się pozbyć ignorancji i fałszywej pewności o swojej nieomylności….

  • Dawno dawno, parę miesięcy temu też wyraziłam swoje (podobne) zdanie w temacie.Okazało się,że antyszczepionkowców jest niewielu, tylko są głośni. Pytanie nie powinno brzmieć”czy szczepić” tylko jak to robić bezpiecznie i bez wątpliwości etycznych (pochodzenie szczepionek może być inne, mam na myśli linie komórkowe z płodów, bo to akurat nie wymysł). Brawo za odwagę (z drugiej strony, przecież każdemu jakiś tekst się nie spodoba, bo nie ma drugiego identycznego Bloga Ojca z identycznymi poglądami).

  • mlodamama

    Jestem młoda mama dwójki dzieci. Pediatra pyta przed szczepieniem czy miał dziecko kontakt z osoba chora na chorobę zakazna,czy miało gorączkę czy w domu wszyscy zdrowi i wtedy jesli dziecku nic nie ma to szczepi. Teraz corka po szczepieniu miała maly obrzęk ale lekarz powiedział że po owej szczepionce może tak sie zrobić. Mimo wszystko nadal będę szczepić swoje dzieci

  • Cieszę się, że dotarłam i mogłam przeczytać ten wpis! Jak miałam więcej czasu będąc w ciąży – walczyłam z wiatrakami pisząc na różnych funpagach antyszczepionkowców. Jest to walka z wiatrakami……. tak się zastanawiam kto to jest sprzedajny. Pro czy antyszczepionkowcy? Bo może być taka mniej lub bardziej hipotetyczna sytuacja, że to firmy farmaceutyczne wymyśliły ruchy antyszczepionkowe, by wkrótce zwiększyć swoje zyski na lekach antybakteryjnych i antywirusowych – jest to większy rynek niż szczepionki.

    • No właśnie z tego co czytam, to niemal każdy bardziej znany „guru” antyszczepionkowy, zarabia na swoich teoriach naprawdę niezłą kasę. Nie żebym zaglądał im do kieszeni, ale 150-250 za jedno seminarium to według mnie całkiem sporo. Dodać kasę za książki i można żyć. Szkoda tylko, że w lustro się nie da spojrzeć.

      • Jacek Plackowski

        Moglbym wiedziec, ktory guru bierze tyle kasy za seminaria i skad pochodza te informacje?

        • Szarlatan imieniem Jerzy Zięba, żeby daleko nie szukać. On bierze od naiwniaków 2.500 zł za strukturyzator wody, bo przekonał ludzi, że do wody trzeba mówić, aby była zdrowa. Gdyby mi ktoś to opowiedział, to bym nie uwierzył, ale niektórzy rzeczywiście to kupują.

          Ale oczywiście on to robi z dobrego serca, aby uchronić ludzi przed manipulacjami koncernów farmaceutycznych. W końcu jaką inną można mieć motywację niż dobre serce, gdy sprzedajemy sprzęt warty 200 zł, za 2.500 zł?

          • zafik

            Szczerze mowiac nie widzialem, strukturyzatora montowanego do instalacji wodociagowej za 200 zl. Chetnie taki zobacze. Zerknalem na ten jego sprzet kosztuje faktycznie 2500zl ale jest to strukturyzator razem z filtrami odwroconej osmozy. Same zestaw filtrow to koszt od 350 zl za najprostrze filtry do 2000zl. Warto dodac, ze strukturyzator wody bez filtrow firmy APART RGAMED kosztuje 3200zl czyli ten Zieba wcale tak drogo nie sprzedaje.

          • Bardziej chodziło mi o to, że tego rodzaju sprzęt nie ma żadnego udowodnionego wpływu na życie człowieka, poza efektem placebo, więc jest warty niewiele więcej, niż obudowa, w której go zamknięto.

            To jest tak samo jak z witaminą C, która kosztuje ok. 20 zł za kilogram, a Zięba sprzedaje ją za 80 zł za kilogram. Ja rozumiem kapitalizm i chęć zysku, ale on twierdzi, że przyświecają mu wyższe motywacje.

          • zafik

            Z tego co czytalem struktyryzator wody daje dokladnie taki sam efekt i o to samo w nim chodzi o co np w technologii ADR. Polski wynalazek zdobywajacy sporo nagrod w dziedzinie wynalazkow. Technologia jest opatentowana i co najwazniejsze udowodniona naukowo w kilku polskich osrodkach naukowych i klinikach. Wplyw tej technologii na strukture wody oraz efekty zdrowotne udowoniono na Politechnice Gdanskiej, Pracowni Radiofizycznej Instytutu Radiologii A.M. oraz Zakładu Radiologii Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu, Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi,
            Trace Elements, Inc., USA. Takze ze stwierdzeniem, ze nie ma zadnego udowodnionego wplywu to bym sie nie spieszyl. Jesli chodzi o wit C pana Zieby to 80 zl za kilogram to akurat nie jest jakos duzo. Bedac za granica widzialem w REWE tez wit C w proszku, jakas zwykla taka marketowa kosztowala 2,49 euro za 100g czyli za kg wychodzi 24,90 euro x obecny kurs euro 4,40 zl to wychodzi 109, 56 zl czyli sporo wiecej, Witamina C w proszku firmy Holland & Barrett kosztuje 20 euro za 567g,
            NOW Foods witamina C 15,90 euro za 228 g, Swanson 15,88 euro za 454g na Amazonie, takze jak widac ta witamina C Zieby wcale nie jest droga a nawet sporo tansza od konkurencji i bardzo sie oplaca ja kupic, co chyba zrobie, dzieki za info nawet nie wiedzialem o tej witaminie C, bo sam sie zaopatrzam ale kupowalem drozej a tu patrz Zieba sprzedaje po przystepnej cenie.

          • Daria

            Możesz jakoś potwierdzić o tej wodzie? Śłyszałam wiele jego wykładów, a tego nie…

  • Asia

    Niestety, im bardziej jesteśmy rozwiniętą cywilizacją tym dłużej żyjemy i coraz więcej chorób jesteśmy w stanie zbadać i rozpoznać. Ogromna większość z tych wszystkich nowo badanych chorób to jakieś mutacje genetyczne, albo choroby na linii układ nerwowy – jakaś inna część ciała, choroby które poznajemy i badamy latami i staramy się wynaleźć na nie lekarstwo… To super, że w coraz większym stopniu chronimy ludzi, ale im dalej w las tym więcej takich kwiatków jak te o jakiś super-chruper NOP (przez nikogo niepotwierdzonych) i wymyślaniu chorób wyłącznie dla zysku tych obrzydliwych i pazernych firm farmaceutycznych.
    Swoją drogą czy ciekawe jak antyszczepionkowców, którzy na co dzień w internetach piszą eseje o przekupstwach firm farmaceutycznych, boli ząb/głowa/mają okropną miesiączkę/mają grypę żołądkową/cokolwiek to idą się przejść i najeść trawy czy innych kwiatków żeby nie daj Boże nie dać tym strasznym firmom zarobić czy po prostu biorą leki, a tym samym sponsorują te firmy farmaceutyczne…

    • Agnes Gee

      A żebyś wiedziała, że odkąd mam świadomość co szkodzi mnie i mojej rodzinie, odkąd używam ziół i prowadzę na ile mam możliwość zdrowy tryb życia – nie boli mnie głowa, nie mam okropnych miesiączek, nie mam grypy itp… Moje dzieci od 3 lat nie wzięły antybiotyku, a jak mają katar, to owszem leczę je „trawą” czyli ziołami. I nie twierdzę, że nigdy nie przekroczę progu apteki, ale widzę ogromną różnicę po zmianie sposobu życia. I szczerze każdemu tego życzę.
      Natomiast leki… 80% z nich maskują jedynie objawy, a nic tak naprawdę nie leczą. Jak np prochy przeciwbólowe – wyłączają receptory, czyli nie czujesz bólu, ale przyczyna pozostaje…

      • My jakoś ziół nie stosujemy, a moje dzieci miały antybiotyk chyba raz w ciągu ich całego życia (w sensie jedno dziecko z całej trójki miało), a najstarsze ma już 10 lat. Więc zdrowy tryb życia i dużo ruchu jak najbardziej, ale nie ma co popadać w skrajność i zaczynać wierzyć szamanom, zamiast lekarzom i naukowcom, którzy w przeciwieństwie do szamanów, mają rzeczywiste wyniki, poparte dowodami.

        • Agnes Gee

          Nikt nie każe popadać w skrajność, jednak całe pokolenia przed Tobą leczyły się ziołami, a wiele z dzisiejszych leków jest właśnie na bazie ziół. Więc pewnie stosujecie zioła nawet o tym nie wiedząc i marginalizując ich znaczenie. Ja jednak wolę swoim dzieciom zaparzyć lipę z maliną niż lecieć do apteki po Lipomal nafaszerowany cukrem i który nie stał nawet obok maliny, a ma tylko sztuczny jej aromat. Polecam nie zamykać się na to czego nie znamy, a wśród „szamanów” o których tak z sarkazmem piszesz jest wielu bardzo mądrych ludzi – naturoterapeutów, dietoterapeutów, zielarzy itp., którzy wiedzą mogliby zawstydzić niejednego lekarza.
          A dowody naukowe o których piszesz… cóż, zbyt wiele finansowanych jest przez firmy farmaceutyczne, co sprawia, że nie wierzyłabym im ślepo. Wiem ile potrafi kosztować lek, którego produkcja to marne grosze… ech, szkoda gadać. Pieniądz rządzi światem, a nie chęć pomocy drugiemu człowiekowi.
          Nie zamierzam Cię do niczego przekonywać ale liczę, że sam kiedyś otworzysz się na to czego jeszcze nie znasz lub odrzucasz, bo dużo ludzi Cię czyta a to spora odpowiedzialność.

  • Beata Kos

    Temat szczepionek to bardzo trudny temat. Sama swoje dzieci zaszczepiłam nie powiem miałam milion wątpliwości. Mimo wszystko postarajmy się wczuć czasem w sytuacje innych. Naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdyby po szczepieniu stan zdrowia mojego dziecka by się pogorszył na pewno bałabym się dalej szczepić dlatego z drugiej strony nie wylewajmy na tych ludzi pomyj bo zaczniemy być trochę jak oni. Jestem za szczepionkami ale za informowaniem rodziców o ich składzie konkretnych skutkach ubocznych nie oszukujmy się te informacje jak rodzic nie wyciągnie to jest cicho sza. Jestem także za usunięciem przymusu szczepiennego w innych krajach taka praktyka jest niedomyślenia. Po za tym nie niepokojąca jest liczba szczepień w pierwszym roku życia jak dla mnie za duży szok dla tak małego organizmu. Dlatego Polska powinna bardziej przyjrzeć się temu tematowi i poprawić ewentualne niedociągnięcia

    • W innych krajach ludzie się szczepią i ufają lekarzom. Dlatego nie ma tam przymusu szczepień. Nie mówiąc o tym, że w niektórych krajach niby przymusu nie ma, ale mogą dziecka nie zaszczepionego nie przyjąć do szkoły.

  • Pingback: Szczepionki Kasi (2 miesiące) | Małe Polki w Meksyku()

  • Pingback: Pokolenie alfa. | MATKA PREZESA()

  • Jak dla mnie nie zbadałeś zbyt mocno tematu. Coś tam sobie poczytałeś i uznałeś, że jest prawdą. Koncerny zarabiają na tym kiedy jesteś chory, a nie na tym kiedy jesteś zdrowy, więc w ich interesie jest szprycować ludzi różnymi świństwami. Podobnie w interesie koncernów samochodowych czy koncernów produkujących elektronikę jest byś regularnie wymieniał zakupione produkty, więc ich wytrzymałość jest obniżona.

    Dlaczego stare telewizory i elektronika działa po naście lat, a nowe zwykle po kilku są do wyrzucenia? To przypadek? Czy może „postęp” techniczny? Myślisz, że w medycynie jest inaczej? Przy tak gigantycznych pieniądzach zawsze prędzej czy później ktoś się skusi by sfałszować wyniki badań, by dać komuś łapówkę…

    http://wolnemedia.net/zdrowie/przekupstwo-norma-w-przemysle-szczepionkowym/

    • Jakoś dziwnym trafem nikt nie zachwala papierosów, pomimo tego, że budżet mają kilkukrotnie większy. Fastfoodów też nie. Po co więc ktoś miałby zachwalać szczepionki, gdyby były szkodliwe?

      Szczególnie, że do tego trzeba by było wykupić wszystkich lekarzy, bo poza pasożytniczymi, pseudomedycznymi jednostkami, które trzepią ogromną kasę na byciu „anty”, to nie ma nikogo kto byłby przeciw.

      Nie znam też żadnego przypadku osoby, która jest anty i nie zarabia na tym, ale znam setki przypadków, które są za szczepionkami, mimo że nikt im nie płaci.

      Tutaj nie potrzeba badań. Tutaj potrzeba zdrowego rozsądku.

      • Agnes Gee

        Nikt nie zachwala papierosów? Owszem, kiedyś zachwalano. Twierdzono, że wpływają pozytywnie na objętość płuc. Brzmi dziwnie? Ale to prawda :) Podobnie z cukrem. Lata 50-te zeszłego wieku, hasła brzmiały: „Cukier krzepi” „Matko, nie żałuj dziecku cukru”. Dziś wydaje się to absurdem, ale wówczas…
        Mów co chcesz, ale trzeba mieć niezłe ego, aby uważać, ze zna się jedyną słuszną teorię. Trochę pokory życzę

        • Teorię? To nie jest teoria tylko fakty. Opinię oczywiście można mieć, ale żeby dyskutować z faktami, to trzeba mieć jakieś konkrety.

          • Agnes Gee

            No właśnie, fakty… Przecież nawet firmy farmaceutyczne nie piszą w ulotce, ze szczepionki chronią na całe życie przed chorobami. Chronią co najwyżej 10 lat, a to i tak z górką powiedziane. Więc w myśl tego każdy dorosły, który nie szczepi się regularnie, szczepionkami przypominającymi jest takim samym zagrożeniem jak te nieszczepione dzieci, które chcecie usuwać z otoczenia. Cały personel medyczny nie szczepi się regularnie. Taka jest rzeczywistość.
            A wracając do różnicy miedzy faktem i teorią to byłabym bardzo ostrożna uznając teorie medyczne za fakty. Od setek lat podlegają zmianom. Dzięki nowym odkryciom, badaniom. Nadal uważam, że trzeba mieć niezły tupet, żeby coś z dzieciny medycznej uważać za fakt. Za 10, 20 czy 50 lat może okazać się wierutną bzdurą…

          • Pozwolisz, że wrócimy do tej dyskusji za tydzień? Właśnie kończę kolejny tekst o szczepieniach i tam odniosę się m. in. do tego, że szczepienia działają tylko przez 10 lat oraz innych faktów oraz mitów na temat szczepień.

            „Nadal uważam, że trzeba mieć niezły tupet, żeby coś z dzieciny medycznej uważać za fakt.”
            Mimo wszystko wydaje mi się, że większy tupet trzeba mieć, żeby podważać coś, co zostało udowodnione na podstawie setek tysięcy dokładnie przebadanych przypadków (kto wie jak prowadzone są badania naukowe i jak wiele faz muszą przejść i przez jak wiele niezależny od siebie rąk zanim ujrzą światło dzienne, ten wie, że są dokładnie przebadane) i w zamian wstawiać coś, co nie ma żadnego oficjalnego poparcia w medycynie, ani w nauce, a jedyne jakie poparcie ma, to słowa kilku ludzi, którym wydaje się, że to działa, bo zadziałało raz czy dwa razy. Bo to oznacza, że mylą oni słowo lekarstwo ze słowem placebo.

          • Daria

            Tak mówili że chronią, dopóki nie wyszło na jaw że szczepieni też chorują. Wtedy powstała teoria, że chorują, ale przechodzą chorobę łagodniej. Co jest gówno prawdą. Wogóle skupiać się na medycynie gdzie tak jak mówisz ciągle coś zmieniają, to strata czasu. Najlepiej to robić swoje i się nie wkręcać. Obojętnie czy ktoś szczepi czy nie, niech to robi i da żyć innym

      • Dorota

        „Jakoś dziwnym trafem nikt nie zachwala papierosów, pomimo tego, że budżet mają kilkukrotnie większy.”

        To jest zakazane prawem. A fast foody akurat się zachwala w reklamach, bo to nie jest zabronione.

  • Martyna

    Popieram.
    Dzieci szczepię, my- Rodzice jesteśmy farmaceutami i dla nas liczą się fakty naukowe. Wątpliwości nie mieliśmy.
    Nareszcie mnostwo faktòw i konkretòw w jednym miejscu!
    Dziękuję!

  • Pingback: #5()

  • Aneta
    • Jakoś wolę strony WHO czy inne sprawdzone źródła.

      • Aneta

        WHO, jest zmanipulowane a nie wiarygodne, WHO działa dla ogromnych pieniędzy….

        • Jakieś konkrety w tym temacie?

          • Aneta

            Skoro jest Pan myślący to sam Pan wpadnie na konkrety, wystarczy logicznie pomyśleć i przejrzeć informacje np. o GMO i zastanowić się skąd się wzięło i po co.

          • GMO wzięło się z zapotrzebowania na bezpieczniejsze produkty, których można wytworzyć większą ilość na mniejszej ilości dostępnej ziemi uprawnej. Uprawy GMO nie są jednak tylko bezpieczniejsze, ale są też bardziej odporne na zmienne warunki pogodowe czy inne naturalne przeszkody, dzięki czemu możemy uniknąć sytuacji, w których cała wioska będzie głodowała w wyniku złych plonów.

            Dodatkowo dzięki GMO możemy uniknąć pestycydów, czy innego rodzaju niebezpieczeństw, jak chociażby ostatnio głośnego zarażenia się bakterią E. coli bezpośrednio powiązaną z „organicznym” jedzeniem.

            To tak w kwestii logicznego myślenia i szukania. Wystarczy podstawowa wiedza na temat genów, aby zrozumieć, że nie ma różnicy między jabłkiem wyhodowanym we własnym ogródku, a tym wyhodowanym w laboratorium, poza tym, że ten z ogródka może być zanieczyszczony spalinami/brudnym deszczem i jeszcze na wiele innych sposobów, a ten z laboratorium jest bezpieczny, bo przebadany. W końcu gdyby produkty pochodzące z laboratorium były tak niebezpieczne, to miliony cukrzyków na całym świecie raczej nie przyjmowałyby insuliny, prawda?

            Jeszcze kilka faktów na temat przykładowego (jednego z wielu) zastosowania GMO: „99% redukcji zużycia lądu, 96% redukcji emisji gazów, 96% redukcji zużycia wody… a w ciągu kilku lat pewnie z 50% redukcji ceny. ” https://www.facebook.com/mercyforanimals/videos/10154032944814475/

          • Aneta

            Ahaha , dobra bajeczka dla dzieci. I może jeszcze Roundap ściśle związany z GMO działa antynowotworowo i prozdrowotnie . Gratuluję inwencji twórczej. Proponuję, żeby sobie Pan wszczepił Gen świni też wyjdzie na dobre tak samo jak GMO.

          • Dlaczego miałbym sobie wszczepiać gen świni? I czy możemy utrzymać tę rozmowę na cywilizowanym poziomie i zamiast pustych stwierdzeń typu „bajeczka dla dzieci” używać konkretnych argumentów/twardych dowodów na poparcie swojego stanowiska? Z chęcią dowiem się, które z przedstawionych przeze mnie faktów są niezgodne ze stanem faktycznym.

          • Aneta

            To było tylko nawiązanie do użycia słów, które Pan wyedytował i które obrażały mnie jako osobę przeciwną szczepieniom, po prostu rozbawiło mnie to, ze uważa Pan grzebanie w genach za coś dobrego. Szczerze mówiąc nie mam ochoty kontynuować tej dyskusji, bo szukanie dowodów zajęłoby mi dużo czasu, a do Pana to i tak nie dotrze. Nie ma więc sensu.
            A propo szczepionek, bo od tego się zaczęło, nie pamiętam czy to ten film, który oglądałam, ale jest to dokument także polecam, niewątpliwie przykład na szkodliwość szczepionki przeciw HPV.

          • Ale skąd podejrzenie, że ja nie wiem o zagrożeniach związanych ze szczepieniami HPV? Podobna grupa osób zebrała się w Japonii. Zobaczymy co z tego ostatecznie wyjdzie, ale jak na razie nie wygląda to obiecująco.

            Czy grzebanie w genach jest czymś dobrym? To tak jak gdyby zapytać czy pistolet jest czymś dobrym. Może zostać wykorzystane w dobrym i w złym celu. Jeśli jednak usuwamy z jakiegoś warzywa gen, który odpowiada za szybsze psucie się owocu albo sprawia, że jakaś roślina nie potrzebuje, aby używać przy niej pestycydów, to czy na pewno można jednoznacznie stwierdzić, że to coś złego? Jeśli z tego samego pola jesteśmy w stanie wyprodukować kilkukrotnie więcej jedzenia, to czy mówimy o czymś złym, co sprowadzi zagładę na nas wszystkich. Ja obecnie chętnie wchodzę w dyskusję i jestem gotowy zapoznać się z badaniami i dokumentami, które pani przedstawi, bo uważam, że trzeba być otwartym na argumenty drugiej strony. Zakładanie, że do drugiej osoby nic nie dotrze nie jest raczej nastawieniem osoby, która chce prowadzić dialog, a wydawało mi się, że na tym Pani zależy, gdy umieściła Pani tutaj swój pierwszy komentarz. Dlatego też z chęcią przeczytam jak odnosi się Pani do argumentów, których ja użyłem, które są bezpośrednio związane z GMO.

          • Aneta

            Nie twierdzę, że wszystkie założenia są złe. Można w mądry sposób również zmodyfikować gen, pod warunkiem, że nie ma to negatywnych środków ubocznych. Kiedyś czytałam jednak o tym w jaki sposób to wszystko się dzieje dla ogromnych pieniędzy i eliminacji ludności. Czytałam również o tym, że Roundap wiąże się mocno z GMO. Niestety nie żyjemy w świecie, w którym wszyscy ludzie chcą , aby wszystkim było dobrze.
            Żeby nie być gołosłowną w wolnej chwili poszukam – ale wybaczy Pan już nie dziś ;)

            Uważa Pan, że szczepionki są dobre, więc podałam przykład szkodliwej szczepionki. Po prostu, nie zakładałam, że Pan nie wie o HPV. Ja zwyczajnie nie mam przekonania, czy szczepionki w dzisiejszych czasach i w Polsce mogą służyć czemuś dobremu, a o szkodliwości słyszałam wielokrotnie. Nie jestem też na takim etapie życia, by czytać skład szczepionek, (o ile da się do tej informacji dotrzeć, bo słyszałam, że jest to strzeżona informacja), bo nie mam jeszcze dzieci, ale gdy będę je mieć z pewnością upewnię się na 100 % zanim zdecyduję. Jestem jednak pewna, że zrobię wszystko, by mojego dziecka nie zaszczepiono przeciw HPV. I na pewno będę bronić moje dziecko przed podaniem skumulowanej szczepionki w pierwszej dobie życia, bo to jest zwyczajnie niebezpieczne.

          • W chwili obecnej nie podaje się szczepień skojarzonych w pierwszej dobie życia. W pierwszej dobie podaje się szczepionkę WZW B, którą można by pominąć, gdyby lekarze wykonywali obowiązkowe badanie matek na tą chorobę (na szczęście ta szczepionka nie niesie ze sobą niemal żadnych zagrożeń dla dziecka). Natomiast druga choroba na którą się szczepi w pierwszej dobie to gruźlica i ona z kolei niesie z sobą to zagrożenie w przypadku dzieci z obniżoną odpornością (a w pierwszej dobie nie da się stwierdzić obniżonej odporności). Niestety sytuacja epidemiologiczna naszego kraju jest pod tym względem nie do pozazdroszczenia, bo o ile przykładowo w Niemczech przypadków gruźlicy jest 5,3 na 100.000 to u nas jest to ponad 22 przypadki i dlatego są zalecenia, aby to szczepienie było w dalszym ciągu w naszym kalendarzu szczepień (wysoka ilość przypadków istnieje głównie ze względu na naszych wschodnich sąsiadów, a w szczególności Rosję, można by więc pomysleć o ograniczeniu tego szczepienia do konkretnych województw).

            To prawda, że nie żyjemy w świecie, w którym wszyscy chcą dobrze dla siebie, ale jednak logicznie rzecz ujmując, w czysto biznesowym ujęciu wszystkich wielkich korporacji jest to, aby na świecie było więcej ludzi, bo dzięki temu będą oni generowali im większe obroty. Nie byłoby więc zbyt rozsądne, aby ludzi eliminować czy to przy pomocy szczepionek czy to przy pomocy GMO.

  • Jacek Plackowski

    Wybacz ale takich bzdur to ja juz dawno nie czytalem. Z przyjemnoscia bym obalil wszystko co tu napisales i to podpierajac sie zrodlami naukowymi, bo w tematyce szkodliwosci i bezcelowosci szczepien jestem od kilku lat ale tyle tych glupol tu nawypisywales, ze szkoda mi na to czasu, bo chyba bym musial caly dzien zmarnowac zeby naprostowac te brednie co tu sa powypisywane. Tak na marginesie te przebrzydle sfalszowane badanie Wakefielda zostalo juz w 2012 oczyszczone z zarzutow przez brytyjski sad. Ta plotke o jego rzekomych lapowkach od jakis prawnikow tez juz ktorys raz slysze od zwolennikow szczepien, szkoda, ze ani razu nikt nie podal zadnych zrodel, dowodow, czegokolwiek na te jego rzekome lapowki. Aha jesli chodzi o troske o utrzymanie odpornosci zbiorowej. Gdybys troche posiedzial w temacie to znalazlbys chociazby badanie pt

    Measles Outbreak in a Fully Immunized Secondary-School Population, ktore pokazuje doskonale jak nieskuteczna jest ta wirtualna odpornosc zbiorowa. Jedna szkola, 1806 zachorowan na odre, 99% to zaszczepieni. Pozdrawiam.

    • Nie wiem czy wiesz, ale to o czym piszesz to jest badanie z 1987 roku. Tutaj masz coś aktualnego, z 2016 roku: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26978210 – 970 osób zachorowało, 574 było niezaszczepionych.

      Jeśli Wakefield został oczyszczony, to proszę o jakiś link do tego. Jednak nawet jeśli został oczyszczony, to od czasu jego „badania”, nikomu (łącznie z nim samym) nie udało się odtworzyć takiego samego wyniku i żadne inne badania (a były ich tysiące, z czego niektóre zakrojone na naprawdę niesamowitą skalę) nie pokazały żadnego związku szczepień z autyzmem.

      • Jacek Plackowski

        No i co z tego ze badanie z 1987r? Czy w tamtych latach odpornosc grupowa to na jakis innych zasadach dzialala? Czy szczepionka byla mniej skuteczna? Nie. Jasno stoi stwierdzenie 99% bylo zaszczepionych i 95% mialo odpornosc, bo badano poziom przeciwcial. I co? I epidemia. Twoj przyklad to kolejny przyklad 547 bylo niezaszczepionych czyli niewiele ponad polowa a to oznacza ze prawie polowa chorych to zaszczepienie. Czyli doskonaly dowod nieskutecznosci szczepionki. Ponadto badanie jest przegladem innych badan, ktore opracowaly dane dotyczace jakis epidemii w jakis populacjach. Nie wiemy czy nie byly to wybrane epidemie zeby podpasowac pod zalozenia. Ja wole w takich przypadkach pracowac na suchych danych. Dane CDC odnosnie krztusca. Rok 2012, 48277 zachorowan, 9500 wsrod dzieci do 6 rz. tylko 851 (9%) to niezaszczepieni. Rok 2013, 6235 zachorowan wsrod dzieci do 6 rz, tylko 710 (11%) to niezaszczepieni, rok 2014, 6957 w tej samej gr wiekowej, tylko 556 (8%) to niezaszczepieni, rok 2015, 3942 zachorowania w tej grupie, tylko 363 (9%) to niezaszczepieni. Jaki z tego wniosek? Nie ma zaleznosci miedzy szczepieniami i zachorowaniami, choruja i ci i ci. Mozna sie tak przerzucac danymi ze raz wiecej niezaszczepionych a raz mniej tylko po co i tak sumarycznie dowodzi to jednego. Nie ma odpornosci grupowej i zadnej zaleznosci.

  • Darek1985

    Mnie martwi jedno, że w Polsce brak szczepionki 5w1. Jesteśmy zmuszeni przez to do 6w1 (a chcieliśmy żółtaczke oddzielnie)

  • Anna Solarz

    Witam.
    Zaszczepić trzeba dzieci jak najbardziej…. Ale siłami natury a nie sztucznie :)
    Istnieje taki mało popularny termin, wśród rodziców, zarówno tych szczepiacych jak i nieszczepiacych prawie w ogóle nie znany, jak immunizacja dzieci siłami natury.
    Nie ma po co sporów strasznych wszczynać, kiedy wystarczy tylko porządnej i rzetelnej wiedzy zaczerpnąć :)
    Pozdrawiam
    Anna S

    • Z chęcią poczytam coś na ten temat. Najlepiej jakieś badania i opinie lekarzy oraz innych ekspertów :)

      • Anna Solarz

        Polecam Ci akademię witalnosci i na początek tekst: nie szczepimy? Pokaż mi swój plan B!

      • EM

        Proszę kupić książkę Pana Zięby i przeczytać. Odwołuje się do MASY badań.
        I nie mówię o temacie szczepionek…. :)
        Ale jak Pan woli – proszę szprycować się lekami – czy trzeba, czy nie. :)

  • Monika

    Nie do końca się zgadzam z opisanymi teoriami. Kiedyś na pewno tak, ale teraz tak nie uważam, że szczepionki zbawią świat. Jako dziecko miałam ich trochę i nie uważam, żeby moje dzieci miały ich mieć więcej niż ja. Poza tym jakie są teraz najczęstsze przyczyny śmierci – nowotwór, cukrzyca itp. Więc zamiast się szczepić na „wszystko” zacznijmy dbać o to, by jedzenie nie było chemiczne – pryskanie roślin silnymi środkami chemicznymi jest nagminne, zwierzęta hodowlane w wielkich nowoczesnych farmach karmione są nie zawsze właściwymi paszami. Załużmy, że ktoś ma ogromną kurzą farmę ma tysiące kurczaków do wyhodowania do sprzedaży i co ? Karmi zdrową karmą czy zawierającą antybiotyki, hormony wzrostu itp. .? Antybiotyki muszą być, bo gdyby ich nie było i jedno zwierzątko by zachorowało, a potem kolejne, to właściwie wszystkie by się rozchorowały i były do „wyrzucenia” – niestety tak, a czy farmerowi zależy na zdrowym kurczaku, czy na niechorującym. Można sobie to przeanalizować i wysnuć wnioski samemu. Podobnie wygląda chów świń itd. – to co na skalę przemysłową, to karmione tak, by nie chorowały i szybko rosły. Nie wspomnę już o filmie o przemysłowej hodowli ryb (łososi) w Norweguii – filmy krążą na internecie, ale nawet transmitowało tvn style. My to wszystko jemy i się nie przejmujemy, bo tego nie widać, że ryby z rtęcią (wystarczy poczytać na temat rtęci – Wikipedia podaje, że to trucizna), kurczak z antybiotykiem i hormonami itd. Każdy boi się chorób – tylko nie wiele interesuje się, tym, że je rzeczy nie sprzyjające jego zdrowiu, nie wspominając już o napojach typu chcą-cola podawanych nawet malutkim dzieciom (oprócz całej chemii jest tam kofeina), a kawy przecież nie dajemy dzieciom, bo to używka. Przy okazji rtęci warto wspomnieć, że termometry rtęciowe zrobiły się „be”, natomiast nowoczesne żarówki te energooszczędne zawierają w sobie rtęć. I można dostać schizofrenii o tych pomysłowych przepisów. Proponuję włączyć myślenie i nie dać sobą manipulować. Wracając do szczepionek i Martyny Wojciechowskiej, to ona promuje szczepienia i owszem szczepi się, natomiast jej kolega po fachu kontrowersyjny Wojciech Cejrowski jest przeciwnikiem szczepień i tego nie robi. Jak każdy wie podróżuje bardzo dużo i nie zawsze w sterylne miejsca, chodzi najczęściej boso i jak do tej pory nie zachorował na żadną egzotyczną bardziej lub mniej chorobę :). Wnioski. – można sobie wysnuć samemu. Przyjżyjmy się reklamom w tv, jakich procentowo jest najwięcej – głownie banki czy instytucje finansowe i leki. Wyprodukowanie takiej reklamy kosztuje bardzo dużo i bardzo dużo kosztuje emitowanie jej – więc kto może sobie na to pozwolić? biedni czy bogaci…. Wczoraj była rocznica Powstania Warszawskiego o godz. 17.00 w Warszawie zawyły syreny, były uroczystości. O patriotyźmie pamiętamy wyrywkowo, bo na codzień kierowcy między sobą walczą o to który się gdzie wciśnie, albo kogo wyprzedzi. W trakcie rozmów politycznych też powstają ogromne konflikty, jeden drugie u wilkiem, bo ten lubi tę partię, a inny jej nie nawiedzi i mało sobie oczu nie wydrapią. Tak samo ze zwolennikami czy przeciwnikami szczepień – każda strona ma swoje racje i tyle. Należy to przyjąć z godnością i tyle. Nikt nikogo nie przekona. Ale uważam, że zawsze warto wysłuchać drugiej strony z szacunkiem do jej poglądów. Nikt nikogo nie zmieni na siłę. Ale nie opluwajmy siebie nawzajem, bo to do zrozumienia nie doprowadzi. Panie Kamilu – bardzo lubię Pana bloga, ale powyższy wpis był mało stonowany i bardzo agresywny, tylko ten jeden bez poszanowania poglądów innych osób ?. Polecam wszystkim, którzy przeczytają mój wpis, trochę refleksji i szukanie informacji samemu, a nie opieranie się na przekazie mediów czy sponsorowanych artykułów. A tak już na koniec, to czy jak coś puka, stuka w samochodzie, to szukamy przyczyny, czy włączamy głośniej radio, żeby nie było słychać….? No właśnie, odpowiedź jest znana i tak samo powinniśmy podchodzić do swojego ciała/zdrowia, bo leki mogą pomóc, ale nie wyleczą (cukrzyca, nadciśnienie, zbyt wysoki cholesterol). I tu otwiera się pułapka, bo trzebaj je brać do końca życia ….? Dziękuje za przeczytanie mojego tekstu, pozdrawiam wszystkich i życzę zdrowia, by nic się do nas „nie przyczepiało złego”.

  • Monika

    Tak w ogóle to ja podczas szczepień dzieci (mam trójkę) nie zdarzyło mi się zobaczyć ulotki dotyczącej danej szczepionki? A przecież to jest zabieg medyczny i zawartość strzykawki wstrzykuje się naszym dzieciom … Ktoś może miał możliwość czytania ulotki ….? Bo skoro jest wszystko ok, to dlaczego nie można dać rodzicom do poczytania…?

  • endargo

    Jestem na etapie pozyskiwania informacji o zagrożeniach lub potencjalnych zagrożeniach, jakie niosą lub mogą nieść szczepionki. Tak jak w innych sprawach, tak i w tej używam jednego ze wskaźników wiarygodności: czy osoba przekonująca mnie do jednego lub drugiego poglądu używa argumentów merytorycznych. Pan używa tego samego języka, jakiego używają propagandziści. Pisze Pan o „nawaleniu w głowach”, o „zeszmaceniu” itd. Zdaje Pan sobie sprawę, że to język propagandy? Propaganda nie dba o rzetelność, bo zwykle kłamie i manipuluje. Używa języka pobudzającego emocje, żeby nikt nie pytał o fakty, tylko został pobudzony do słusznego myślenia. Polemizując próbuje Pan ośmieszać i sprowadzać argumenty drugiej strony do absurdu, po czym z wykreowanym przez siebie absurdem rozprawia się Pan z wdziękiem gimnazjalisty bijącego przedszkolaka. Nie wiem, jaka jest prawda. Wiem, że istnieją mocne argumenty po jednej i drugiej stronie. Niezależnie więc od tego, czy rację mają szczepionkowcy czy antyszczepionkowcy, Pan robi wielką przysługę tym drugim, bo czytając Pana wywody człowiek nie może się opędzić od wrażenia, że mało Pan myśli, a więcej Pan się wyżywa. Pozdrawiam serdecznie.

    • Zgadzam się z tym co Pan napisał, jednak to jest dość stary tekst. Polecam nowy: http://www.blogojciec.pl/dzieci/szczepic-dziecko-35-najbardziej-popularnych-mitow-temat-szczepien/. Więcej tam merytoryki, a mniej emocji.

      • endargo

        Dziękuję. Trudno jednak traktować Pana wpisy o szczepionkach jako wiarygodne (nie piszę: merytoryczne), skoro współpracuje Pan z producentami szczepionek. Żeby było jasne: ja tego Panu nie zabraniam i nie uważam za coś złego – uczciwie Pan o tym pisze http://www.blogojciec.pl/wspolpraca/. Tym niemniej zapoznając się z Pana argumentami w tej sprawie trzeba mieć ów fakt współpracy na uwadze.

        • Jak napisałem współpraca nie była warunkiem napisania tego artykułu i powstałby on niezależnie od tego. Po prostu stwierdziłem, że jeśli mogę wykorzystać sytuację, aby pomóc dzieciom, to to zrobię. Dlatego w taki otwarty sposób o tym mówię.

          • endargo

            Rozumiem. Jednak nie jest Pan w stanie przeprowadzić naukowego dowodu uzasadniającego niezachwianą pewność, z jaką wypowiada się Pan po stronie szczepionek. Tak samo jak ja nie jestem w stanie i tak samo jak 99% ludzkiej populacji też nie jest w stanie. Jest to kwestia o takim stopniu złożoności, że tylko autorzy badań, którzy będąc specjalistami dochodzą do przekonania, że badania coś im dały, być może znają odpowiedzi. Bo jak laik ma oceniać wiarygodność badań, których metodologii nie rozumie a autorów badania nie zna? Dotyczy to wielu innych spraw, np. globalnego ocieplenia czy wpływu GMO. Ja w takiej sytuacji przyjmuję postawę tradycyjnej ostrożności i używania tyle rozumu, ile się da. Jestem też już niestety za stary, by wierzyć, że wielkie koncerny jak GSK w twórczym szale realizowania misji ochrony ludzkości walczą wszystkimi środkami o realizację swojej misji. Więcej niestety wskazuje na to, że potężne organizacje biznesowe mają w zwyczaju przekraczanie granic celem maksymalizacji zysków (niemiecki koncern samochodowy fałszuje wyniki emisji spalin, bankierzy kradną pieniądze obywateli, po czym są przez państwa (czyli raz jeszcze z pieniędzy obywateli) ratowane z tarapatów, i wiele podobnych). Jedna ustawa nakazująca obowiązkowe szczepienia to miliardy dla producenta, a w Polsce – kraju z niesprawną, źle działającą administracją i bardzo mizerną klasą polityczną – funkcjonował nawet nieoficjalny cennik ustaw. Ale do czego zmierzam? Do tego, że jeśli w innej sprawie, takiej jak aborcja, koncerny produkujące środki antykoncepcyjne finansują „wojowników” „pro choice”, to też tylko osoba naiwna uzna, że to przypadek. A więc chodzi mi o ostrożność w świecie, w którym nieraz trudno ustalić proste fakty, a co dopiero ogarniać skutki podawania szczepionek bardzo małym, nierozwiniętym jeszcze organizmom. I taką postawę ostrożności uważam za rozsądną. Jaką postawę przyjmują inni, czy Pan – sprawa innych i Pańska. Pozdrawiam.

          • Dlatego też ja, tam gdzie brakuje mi wiedzy, konsultuje się z ludźmi, którzy siedzą w świecie nauki dużo dłużej niż ja i których wiedza znacznie przekracza moją, a którym jednocześnie ufam, bo mają wieloletnie doświadczenie w tym co robią i pomogli już wielu ludziom. I właśnie Ci ludzie ze świata nauki – wszyscy, jak jeden mąż, potwierdzają wartość szczepień.

          • endargo

            Tak właśnie wygląda nasz wybór – zaufać informacjom z n-tej ręki lub nie zaufać.

  • Anna

    Ciekawe, ze Ty nie znasz nikogo, czyje dziecko cierpiałoby na NOP a ja znam kilka takich osób. I znów, jak sam wspomniałeś, to nie powinno być argumentem czy ktoś kogoś zna czy nie zna tak samo jak „moj dziadek całe życie palił i raka nie dostał” nie oznacza, ze palenie nie powoduje raka.
    Druga kwestia, około 1/3 moich znajomych nie szczepi dzieci a 2/3 szczepią. Zapewniam Cie, ze jeśli chodzi o wiedzę i oczytanie i to źródeł za i przeciw, zdecydowanie rodzice nieszczepiacy wiodą prym. Ci szczepiacy bardzo czesto szczepią wszystkim jak leci nie czytając nawet ulotki szczepionki przed szczepieniem, nie mówiąc o rzetelnych naukowych artykułach (nie mowię tu o popularnonaukowych opracowaniach typu poradnik zdrowie)!!!!!
    Druga kwestia, ze w nieszczepieniu nie chodzi tylko o NOP. Sama 2 razy cierpiałam NOP, raz zapalenie płuc, drugi raz ostra infekcja nerek. Ale chodzi tez o to, ze każde wprowadzenie patogenu do organizmu takiego maluszka osłabia jego odpornośc. Moj pediatra, który prowadzi cześciowo dzieci szczepione i nieszczepione mówi, ze ta cześć dzieci, która nie była szczepiona dużo rzadziej zapada na infekcje.
    Pozdrawiam i życzę zgłębiania wiedzy w obu kierunkach aby zyskać większa obiektywność. :)

    • Ja osobiście wśród bliskich znajomych nie mam przypadków NOP, ale oczywiście nie używam, że jest to wartościowy argument w dyskusji, bo opieranie się wyłącznie na własnym doświadczeniu nie jest takim argumentem w jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji. Ogólnie ten powyższy artykuł napisałem już dość dawno i od tego czasu znacznie bardziej zgłębiłem temat i można się z tym zapoznać tutaj: http://www.blogojciec.pl/dzieci/szczepic-dziecko-35-najbardziej-popularnych-mitow-temat-szczepien/.

      Nie zgodzę się też z tym, że rodzice, którzy nie szczepią mają większą wiedzę. Większość (nie wszyscy, ale niestety jednak większość) nieszczepiących rodziców powiela jedynie mity, o których pisałem tutaj: http://www.blogojciec.pl/dzieci/szczepic-dziecko-35-najbardziej-popularnych-mitow-temat-szczepien/, takie jak autyzm, rtęć czy to, że kiedyś szczepienia były bezpieczniejsze. Nie zostali oni więc wyedukowani, a nastraszeni – dlatego też przygotowałem ten kolejny artykuł. Wydaje mi się, że zdobywanie wiedzy z rzetelnych źródeł jest jedyną drogą, aby świadomie podjąć decyzję w tym temacie.

  • Ania

    Powiem tak. Z wieloma rzeczami tutaj się zgadzam, ale z wieloma też nie.
    Szczepionki są potrzebne, jeżeli są rozsądnie podawane, a lekarze mają to w tyłku z reguły.
    Lekarzom ufam, ale niewszystkim. Idzie wyczuć, komu zależy na kasie a komu na pacjencie.
    Stomatologa mam świetnego i na NFZ. Podobnie pediatrę.
    Jestem matką chłopczyka z NOPem po BCG i EuvaxB z 1 doby z miesięczną hospitalizacją. Szczepię, ale szczepienie w 1 dobie życia nie ma dla mnie sensu. A wit.C, którą polecał „szarlatan” Zięba wyleczyła mnie z alergii i astmy. I co Pan na to?

    • Placebo też potrafi wyleczyć z alergii i astmy :) Natomiast co do samych szczepionek, to z tego wpisu nie jestem specjalnie zadowolony. Znacznie dokładniejszy jest ten: http://www.blogojciec.pl/dzieci/szczepic-dziecko-35-najbardziej-popularnych-mitow-temat-szczepien/. I zgadzam się, że hurra optymizm i szczepienie na wszystko jak leci, bez chociażby zbadania dziecka, jest nieodpowiedzialne lub wręcz groźne :)

      • Ania

        Jeśli Placebo nie oznacza steryd za 200zł mies. i daje efekty w leczeniu astmy i alergii to ja się na to piszę i kocham wit.C. Pan nie wierzy w homeopatię i to główny Pana problem. Jak większość farmaceutów i aptekarzy. Drugi wpis czytałam i nie ma nic na temat diety wzmacniającej odporność. Tylko info, że żadna szczepionka nie działa w 100%, a to też wiąże się z stylem odżywiania dziecka. Jeżeli wpompuje Pan w swoje dzieci te wszystkie szczepionki a odżywiać będzie je Pan byleczym i bylejak to efektów i tak nie będzie. Proszę zajrzeć na blog Kasi Gurbackiej (dietetyczki). Wie o czym pisze.Wielu lekarzy chce odbębnić szczepienia, a tylko matka wie i widzi, czy dziecko jest zdrowe. Ja z drugiego końca mieszkania słyszę jak dziecko zakaszle. Co do NOPów lekarze niechętnie je wpisują, bo dla nich to często oznacza błąd w sztuce-porażkę zawodową.Wiem, bo sami załatwialiśmy wpis i dopiero neurolog dziecięcy potwierdził nasze obserwacje. Każde szczepienie dla mnie to nieprzespana noc i modlitwa. Nie szczepić wariactwo, szczepić rosyjska ruletka.Może jeżeli Pan doświadczy 3 tyg.leżenia na zimnych płytkach w poznañskim szpitalu dziecięcym z podejrzeniem sepsy to przestanie Pan mówić, że rodzice dzieci-NOPów małodoświadczyli i powtarzają zasłyszane historie.

        • Ania

          A jeżeli Pan nie wierzy w homeopatię to dlaczego sprzedaje Pan produkty Boiron? U nich głównie leki OTC

          • Co to jest Boiron?

          • Ania

            Firma francuska wypuszczająca m.in. Thuyę occidentalis, Belaladonnę itp. Pan nie wie? Dziwne…

          • A dlaczego twierdzi Pani, że ja sprzedaje ich produkty?

          • Ania

            Nie jest Pan Farmaceutą?

          • Nie.

          • Ania

            A niektóre texty jakby farmaceuta Panu pisał.

          • To dobrze czy źle? :)

  • EM

    Proszę się dokształcić. To co Pan pisał m.in. o panu Ziębie i witaminie C- to bzdury.
    Witamina C sprzedawana np.: przez Visanto to 500 gram za 40 zł.
    Bez aspartamów i innych pierduł dodawanaych w tableteczkach musujących po 1000mg. (20 gramów syfu za 6 złotych w aptekach).

    PS: wegetarianizm jest związany z empatią, ale rozumiem, że Pan tego nie ogarnia….

  • Dorota

    Jeszcze rok temu miałam podobne zdanie do autora artykułu. Moje dzieci były szczepione wg kalendarza szczepień, a ja uważałam to za przejaw mojej dbałości o ich zdrowie. Wszystko zmieniło się wtedy, gdy okazało się, że moja córka ma przeciwwskazania do szczepienia (dużo chorób autoimmunologicznych w rodzinie, a u niej stan zdrowia wymagający obserwacji pod tym kątem). Lekarz wystawił odroczenie, a sanepid je odrzucił z uwagi na braki formalne (brak daty obowiązywania i brak wykazu szczepionek przeciwwskazanych) i skierował do wojewody tytuł wykonawczy, a wojewoda nałożył grzywnę po 2000 zł dla mnie i oddzielnie dla męża. Nadal jestem zdania, że należy się szczepić, ale działanie „z klucza” jest bezpodstawne. Mamy obowiązek szczepić dzieci, także te chore, a jednocześnie dorosłych się już nie szczepi, choć po 5 latach od szczepienia nie mają już odporności. Z drugiej strony znam dwoje dzieci, które zachorowały na krztusiec pomimo odbytych obowiązkowych szczepionek. W zaistniałej sytuacji zaczęłam czytać i myśleć na ten temat i coraz więcej racji przyznaję antyszczepionkowcom. Nie we wszystkim, ale w oficjalnych zarzutach typu konieczność rejestracji NOP i brak odpowiedzialności ze strony państwa za skutki NOP jak najbardziej.

    • To jest mit, że dorośli po 5 latach od szczepienia nie mają odporności. Przykładowo badania wykazują, że nawet po 20 latach odporność wynosi 99% dla różyczki i odry, a ok. 90-95% dla świnki (źródło: http://www.nhs.uk/conditions/vaccinations/pages/mmr-questions-answers.aspx). Warto więc go nie przekazywać dalej.

      Natomiast co do waszej sytuacji, to przyznam, że jest ona oburzająca i jeśli to nie problem – chciałbym się zapytać który to konkretnie Sanepid, aby się zapytać czy taka jest ich naturalna procedura postępowania (bo nie powinna być).

      • Dorota

        Z uwagi na to, że sprawa jeszcze się nie zakończyła, odpowiem tylko tyle, że mieszkam w województwie pomorskim.
        A co do mitów o zanikaniu odporności po 5 latach od szczepienia na tężec, to faktycznie jest nieco inaczej, ale jednak odporność zanika i większość społeczeństwa nie ma odpowiedniej liczby przeciwciał.
        „W postępowaniu z osobami zranionymi i narażonymi na zachorowanie na tężec należy uwzględnić:
        stan oraz czas jaki upłynął od wcześniejszych szczepień (schematu podstawowego i dawek przypominających),
        stopień ryzyka zachorowania na tężec zależny od rodzaju zranienia.
        Do 5 lat od szczepienia można zrezygnować z podania dawki przypominającej, zakładając, że w tym czasie utrzymuje się ochronny poziom przeciwciał. Osoby zranione w ciągu 5-10 lat po ostatniej dawce szczepionki, powinny otrzymać dawkę przypominającą, narażone w czasie powyżej 10 lat profilaktykę czynno-bierną (podanie 1. dawki szczepionki, 30 minut później dodatkowo surowicy przeciwtężcowej) – dotyczy to szczególnie osób z ranami wysokiego ryzyka zakażenia.”
        żródło: http://wylecz.to/pl/dziecko/szczepienia/tezec-szczepionka-przeciw-tezcowi.html#popupClose

  • Justyna Ejdukiewicz

    wie Pan co ? Po takich słowach straciłam szacunek do Pana bloga. Ciężko mi szanować nawett Pana. Takie generalizowanie ludzi jest przykładem ignorancji i infantylności. Proszę porozmawiać z rodzicami dzieci które mają kilkadziesiąt ataków padaczki dziennie po szczepieniu. Albo z tymi których dzieci przeżyły regres rozwoju i obecnie są umysłowo niepełnosprawne. Albo których dzieci umarły śmietcią łóżeczkową dziwnym trafem kilka dni po szczepieniu. Zachowuje się Pan gorzej od najgorszego antyszczepionkowca. Żal mi takiego podejścia z Pana strony. Dodam że mój syn był szczepiony.. Pozdrawiam i życzę mądrości. Ps o co ten cały chaos skoro szczepienia chronią Pana i Pana dzieci? Nawet jak nie zaszczepi się jakiś odsetek w czym problem ? Przecież Wy jesteście chronieni. To oni mają problem. Wie Pan że w większości rozwiniętych państw szczepienia są dobrowolne? I nie ma miejsca dla hejtu. Ale my żyjemy w zacofanej Polsce którą tworzą takie postawy. Słyszał Pan o poszczepiennym zapaleniu mózgu? Nie ? Bo czyta Pan polską literaturę. Proszę poszukać w innych Państwach. W tych np. które są wolne od przymusu szczepień.

  • Justyna Ejdukiewicz

    bo najczęściej nie są świadkami tego, że ich działania doprowadziły do czyjejś śmierci czy czyjegoś uszczerbku na zdrowiu. A szkoda. Może gdyby ci ludzie umierali na ich rękach, to wtedy zrozumieli by swój błąd?

    Proszę wybaczyć ale to się kupy nie trzyma. Skoro szczepienie chroni to jaki czyjs uszczerbek? Jakie umieranie na rękach? Jedzie Pan po emocjach lepiej niż Moda na Sukces:D

  • Justyna Ejdukiewicz

    Jesteś antyszczepionkowcem jestes zagrożeniem
    Jedyne zagrożenie jakie widze to zdrowia psychicznego :D U takich osób jak Pan

  • Justyna Ejdukiewicz

    wi

  • Justyna Ejdukiewicz

    widzę że obwia się Pan krytyki i konstruktywnej dyskusji. Pan perfekcyjny psychologotata nie chce brać udziaĺu w dyskusji :) Niesamowite. Zamierzam dokonać wszelkich starań by wiele osób dowiedziaĺo się o Panu. Pana teksty mają się nijak do chłopca który siedzi sobie w Pana skórze. Dlatego wykasował Pan komentarze. Ale ja znam wielu którzy Pana czytają. I choć dla Pana to mały odsetek. Przynajmniej oni dowiedzą się co z Pana za człowiek. Kiedyś za to co Pan zrobił sumienie nie da Panu żyć w spokoju. Ale chwilowa przyjemność jest. Chwilo trwaj

  • Justyna Ejdukiewicz

    ps Pana zachowanie – kasowanie komentarzy – jest dowodem na to że to co Pan napisał to stek bzdur. Gdyby tak nie było – nie bał by się Pan jak dziecko dyskusji

    • Nie boję się :) Po prostu tępię ignorantów, którzy nie mają żadnych danych, ani faktów, a wydaje im się, że ich opinia ma jakiekolwiek znaczenie :)

  • Łukasz

    Ten blog jest fenomenalny! Jeżeli Twoj komentarz jest niewygodny to jest usuwany! Gratuluje rownież grupy na FB, a zastanawiałem się czemu są tam same przychylne komentarze na temat szczepień…
    P.S Posiadam więcej badań na temat szczepień i związkami skutkowo-przyczynowymi. No ale nie ma to jak jeden słuszny punkt widzenia.

    Pozdrawiam
    Łukasz

    • Oczywiście, że posiadasz więcej badań na temat szczepień :) Wszyscy posiadacie te ukryte i wyklęte badania, ale jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności się nimi nie dzielicie :)

  • Katarzyna Komorniczak

    „Jesteś „antyszczepionkowcem” jesteś zagrożeniem, a zagrożenia powinno się ELIMINOWAĆ.” Czy Pan poważnie chce eliminacji osób o przeciwnych poglądach? Nie jest Pan pediatrą, ani immunologiem, ani statystykiem, ani prawnikiem, Pana wiedza jest fragmentaryczna i jedyne co Pan reprezentuje to Pana osobiste poglądy, mimo to gardzi pan ludziom o poglądach przeciwnych i nawołuje do nienawiści, pogarda to droga w jedną stronę, zaczyna się od dyskryminacji, potem są getta i wreszcie obozy zagłady, mam nadzieje, że Pan miał historię w szkole i kojarzy takie daty 1939-1945. Najwyższa pora, żeby wybrał się Pan do takiego muzeum w miasteczku Oświęcim, gdzie zabijano ludzi, którzy byli rzekomo zagrożeniem dla zdrowego społeczeństwa. Jestem w szoku, że w dzisiejszych czasach można z czymś takim „wyskoczyć”.