Dwa najgorsze słowa, jakie można powiedzieć do chłopca

I których nikt nie powinien wypowiadać.

1„Bądź mężczyzną”

Już od najmłodszych lat słyszymy te słowa. Bądź mężczyzną. Przestań się mazać. Nic Ci nie jest. Pozbieraj się do kupy. Nie pokazuj emocji. Nie zachowuj się jak mała dziewczynka. Pokaż, że masz jaja. Nie pozwól kobiecie kierować swoim życiem. Panuj nad sobą. Ale ciota. Nie płacz. Co za baba.

Udowodnij to!

Społeczeństwo wymusza na chłopcach i później na mężczyznach, ciągłe udowadnianie swojej męskości. Nie wolno słuchać muzyki popularnej, nie wolno chodzić w rurkach, nie wolno chodzić w jaskrawych kolorach, nie wolno używać kosmetyków, nie wolno się golić (chwała, że chociaż myć się możemy), nie wolno się opalać, nie wolno pić drinków… To tylko kilka, z setek rzeczy rzeczy, których nie wolno. Spróbuj jednak przekroczyć którąkolwiek z tych sztucznie stworzonych granic, a zostaniesz okrzyknięty ciotą, gejem, pedałem czy cwelem. Inni mężczyźni będą za wszelką cenę starali się Ciebie obrazić i obniżyć Twoją wartość, żeby pokazać wszystkim, że jesteś inny i nie jesteś prawdziwym mężczyzną. Nie jesteś taki jak oni. Bo gdyby nie próbowali Cię ośmieszyć lub zniszczyć, ktoś mógłby pomyśleć, że oni również tolerują takie niemęskie zachowanie. To by w następstwie oznaczało, że są tacy sami jak Ty. A nie mogą sobie na to pozwolić. Muszą udowodnić, że tak nie jest. Muszą udowodnić sobie i innym, że są stuprocentowymi samcami.

„Każdego dnia na terenie Stanów Zjednoczonych trzech mężczyzn popełnia samobójstwo. W Polsce aż dziewięciu.”

Czego nie zobaczysz

Większość mężczyzn, nie pokazuje publicznie bólu i cierpienia. I nie chodzi o głośny płacz na deskach teatru. Mężczyźni ukrywają swoje uczucia również przed najbliższymi, swoją rodziną, a często nawet przed samym sobą. Ponad 50% mężczyzn samodzielnie (a raczej samotnie) próbuje sobie radzić ze swoimi psychologicznymi problemami. Często doprowadza to do tragedii, bo brak jakiegokolwiek wsparcia, doprowadza mężczyzn (i chłopców) do skrajności. Do najgorszego możliwego rozwiązania. Każdego dnia trzech lub więcej mężczyzn popełnia samobójstwo na terenie Stanów Zjednoczonych. W Polsce aż dziewięć! Część z nich przed śmiercią, doprowadza do masakry niewinnych ludzi, co jeszcze do niedawna tak chętnie relacjonowały amerykańskie media. W ten sposób wyzwalają swoje emocje. W ten sposób pokazują, każdy kto wmawiał im, że nie są wystarczająco męscy, nie miał racji. Zabijają innych, żeby zdobyć szacunek.

„Ponad 50% mężczyzn samodzielnie (a raczej samotnie) próbuje sobie radzić ze swoimi psychologicznymi problemami.”

Przemoc jedynym rozwiązaniem

Wielu psychologów zgadza się, że brak szacunku, prowadzi bezpośrednio do przemocy. Jednocześnie zdobycie szacunku w świecie mężczyzn, jest zadaniem często niemożliwym. Wystarczy jakaś fizyczna czy psychologiczna niedyspozycja, żeby rozpocząć proces gnębienia przez innych. Jąkasz się? Mówisz wolniej? Masz tylko trzy włoski zamiast zarostu? Masz piskliwy głos? Masz krzywe nogi? Nada się. Nada się, żebyś był uważany za gorszego. Żebyś nie zdał testu społeczeństwa na bycie prawdziwie męskim. Żebyś musiał walczyć o swoje miejsce. I żebyś gdzieś po drodze przegrał i już nigdy się nie podniósł. Przemoc jest najłatwiejszym sposobem na pozyskanie szacunku i kiedy jesteś na granicy wytrzymałości, przemoc wydaje się jedynym rozwiązaniem.

Czasami płaczę

I nie wstydzę się tego. Oglądałem ostatnio wraz z żoną Lo Impossible (koniecznie przeczytaj też, dlaczego warto obejrzeć ten film). Film o tsunami, oparty na faktach, opowiadający losy rodziny, która wraz z trójką dzieci, znalazła się pośrodku tego tragicznego wydarzenia. Jest to chyba najtrudniejszy film jaki oglądałem w życiu i skłamałbym mówiąc, że nie uroniłem ani jednej łzy. I nie czuję się przez to w mniejszym stopniu mężczyzną. Empatia jest niezwykle ważną cechą u rodzica i dumny jestem, że ją posiadam.

Jestem tatą

Przytulam moje dzieci. Rozmawiam z nimi. Jestem cierpliwy. Słucham przedszkolnych piosenek o miłości i przyjaźni. Oglądam bajki, w których nie ma przemocy. Asekuruję moje dziecko, za każdym razem, kiedy po raz pierwszy próbuje czegoś nowego i niebezpiecznego. Usypiam moje dzieci wieczorami czytając im bajki. Czasami śpiewam im kołysanki. A jak się w nocy przebudzą z krzykiem, to przytulam je, aż ponownie zasną. Uwielbiam to uczucie, kiedy wiem, że moje dziecko wraca do snu, bo czuje się bezpieczne przy mnie.

O tym, skąd wzięło się moje podejście do tacierzyństwa, które nie wymaga szorstkości i przemocy, pisałem w Już nie biję dzieci.

Czy którakolwiek z tych rzeczy pokazuje, że jestem prawdziwie twardym mężczyzną, pasującym do społecznego stereotypu? Nie. Nie sprawia to jednak, że czuje się gorszy. Wręcz przeciwnie. Dopiero od kilku lat, mniej więcej od czasu kiedy stałem się tatą, czuję się prawdziwym mężczyzną.

Chrońcie swoich chłopców

Czy bycie chłopcem oznacza, że musimy być twardzi? Że nie możemy odczuwać emocji? Nie możemy płakać? Ja się z tym nie zgadzam i nie uważam, że powinniśmy iść tą drogą. A statystyki samobójstw i tragiczne wiadomości ze świata, zdają się tylko to potwierdzać. Musimy dokonać zmian. Powinniśmy od najmłodszych lat rozmawiać z chłopcami o ich emocjach. Pokazać im, że są naturalne. Że nie mają się czego wstydzić i że nie muszą niczego nikomu udowadniać. Nie pozwólmy naszym dzieciom przeżywać swojego życia, za nienaturalną maską „prawdziwego samca”, którą narzuca nam społeczeństwa. Nie kierujmy ich na drogę, na której przemoc będzie jedynym rozwiązaniem. Pomóżmy im odnaleźć siebie.

Na koniec polecam film, który zwrócił moją uwagę na ten problem.

 

Polecam też drugą część o dwóch najgorszych słowach, jakie może usłyszeć dziewczynka.

  • Zgadzam się z Tobą w 100%. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy słyszę babcię mojego męża strofującą mojego syna słowami „Nie mazgaj się, Chłopcy nie płaczą!” Niestety ile bym nie tłumaczyła, nie umiem do niej dotrzeć. Mam wrażenie, jakbym słuchała zaciętej płyty. Bez szans na naprawę…

    • Niestety bariera pokoleniowa potrafi bardzo utrudnić wychowanie dzieci. Zdarzyło się nawet, że słyszałem tekst w stylu „nie pozwolę, żeby mój wnuk…”. Rodzic jest rodzicem. Dziadkowie mogą pomagać w opiece i wychowaniu wnuków, ale powinni to robić zgodnie z zasadami rodziców.

  • I ja się z tym zgadzam, na szczęście społeczeństwo idzie w dobrym kierunku. Za chwilę nie będzie już pokolenia babć dla których mężczyzna jest synonimem siły, męstwa i agresji. Na szczęście istnieje równouprawnienie, które pokazuje nam, że mężczyźni mają takie same prawa jak kobiety i odwrotnie. Oj jak dobrze, że nie urodziłam się 50 lat temu.

    • Ja też chwalę obecne czasy. Podobno 50 lat temu blogerzy przymierali głodem :)

  • Będąc ojcem samych córek oczywiście próbuję przenieść sytuację na własny grunt :)

    Trochę nie w głównym nurcie, ale tak sobie myślę, że problem z emocjami chyba mają (mogą mieć) wszyscy. Za mało uczono mnie (nas) jak korzystać z tego, że mamy emocje, jak je odróżniać, identyfikować i obracać w coś co może być budujące.

    • Ja w pewnym momencie pisania tego tekstu, zrozumiałem, że większość z tych zasad, po przekształceniu, będzie pasować do obu płci. „Przecież dziewczynkom nie wypada tego robić”, „Nie zachowujesz się jak dama”… Stereotypy ogólnie są krzywdzące.

      Nie pozostaje mi nic innego jak rzucić Ci wyzwanie napisania tekstu pt. „Bądź damą” :)

      • Tak, zgadzam się, że stereotypy to zwykle nic pozytywnego. Jeszcze go nie widział, nie usłyszał, ale już wie jaki on jest, bo … mieszka tu i tu, bo jego mama to etc …

        Kamil, kurcze, czuję się wyzwany ;). dopisuję do listy pomysłów (dzięki :) ), choć zastrzegam sobie zmianę tytułu :)

        • Poniżej Klaudyna już Cię ubiegła. Chociaż temat rozległy, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było więcej zdań niż dwa :)

  • Tak ci odpisywałam, że w końcu cała notka z tego powstała. ;) Generalnie zgadzam się z Tobą – często słyszę to w wersji „dziewczynce nie wypada” i „dziewczynka nie powinna”.

    • A dopiero co Tomkowi z jakchcemy, rzuciłem wyzwanie napisania tekstu na ten temat :) Powyżej zresztą znajdziesz ten komentarz :)

      • Haha, inspirujesz – zresztą nic nie stoi na przeszkodzie, bo temat rzeka ;) I żeby nie było, nie widziałam wcześniej komentarza, bo notkę zaczęłam już wczoraj. :P

  • Żyjemy w patriarchacie, który to wyznacza obu płciom określone role. Sporo mówi się w tym kontekście o dyskryminacji kobiet, ale mężczyźni też mają ściśle wyznaczone role a co za tym idzie ograniczenia – ten problem nie jest poruszany. I niestety nie sądzę, by nasze społeczeństwo szło w dobrym kierunku, by to zmienić. Przeciwnie, podejmujące tę tematykę gender studies coraz częściej nazywane są „ideologią” i wyrastają na wroga publicznego numer jeden.

  • Jako mama parki odnoszę wrażenie, że na dziewczynkę łobuziarę, włażącą na drzewa, bawiąca się samochodami, taką z tupetem i własnym zdaniem patrzy się z większą aprobatą niż na chłopca, który płacze jak ktoś go uderzy lub który lubi różowy kolor. A nie daj Boże, żeby zapragnął przebrać się za Kopciuszka… Czy to na prawdę tak obrzydliwe, że mały chłopiec ubrał sukienkę?
    A przy okazji witam się, bo po raz pierwszy trafiłam i przyznam, że fajnie i że będę starała się zaglądać częściej :)

    • Mój syn miał niedawno fazę na kolor różowy. Wszystko musiało być w tym cudownym, tak bardzo nie męskim kolorze. Gdybym z nim walczył skończyłoby się na tym, że chciałby go jeszcze bardziej. A że walki nie podjąłem, przeszło mu po kilku tygodniach. Co się jednak w tym czasie nasłuchałem to moje. A córka nawet jak się przebierze, za Hulka to nikt nie skomentuje :)

    • I chłopiec i dziewczynka, jak za dużo wg dorosłych płaczą, przypiętą maja łatkę mazgaja i beksy. Jak łażą po drzewach – spryciuli, dzikusa, operatywnego, sprawnego, łobuza. Łatka ciągle ta sama.

  • Jest Pan mądrym facetem. Pozdrawiam.

  • Ewcia

    Kolejny mądry i bardzo potrzebny post:)

  • O matko … mam taki egzemplarz w domu ;-) ten starszy ;-)
    Dłuuugo zajęło mi pokazanie, że okazywanie uczuć to nic złego… że jest potrzebne … miłe :-) I to nie boli ;-)

    Jeśli chodzi o dzieciaki to i jedno i drugie to straszne kombinatory. Jako iż Gabi jest starsza to Norbert ja naśladuje … ba naśladuje czasem mnie i uważam to zupełnie za coś normalnego.
    Gabi jest dla niego przykładem (nie zawsze z moją wizją przykładu ;-) ) bawi się lalkami to Norb też chce i nawet była wojna między nimi! Bo Gabi do niego z tekstem „Norbert nie możesz się ze mną bawić bo się bawię lalkami a lalki są dla dziewczyn!” To Norbert do niej ” To nie pożyczę Ci samochodu”! Szybko się dogadali ;-) Później został dokupiony Iron men ala Ken ;-) i już nie było wojen ;-) Wózkiem dla lalek i lalką bobasem też bawią się razem … moja koleżanka nie mogła uwierzyć jak na plac zabaw szliśmy z dziećmi i Norbert prowadził zabawkowy bordowy wózek z lalką obok niego Gabi z torebką. Moja koleżanka pyta „Norbert a nie lepiej pobawić się samochodem?” A Norbert na to „ale ja jestem mężem. Pomagam żonie – wskazując na Gabi” wiecie jak ją zamurowało ???

    Co do bycia dziewczynką to już Ci pisałam przy poście z kampanią o dziewczynkach ;-) wychowałam się z braćmi i radzić sobie potrafię nawet z wiertarką ;-) Tylko tak z drugiej strony to faceci muszą czuć, że są potrzebni ;-) Ale tą dziurę w łazience po kuciu to chyba sobie sama w końcu załatam :P

    • Riposta z mężem genialna!

  • Pingback: Bądź mężczyzną | weronika bartkowska()

  • Homopropaganda, homopropaganda się tu dzieje. Straszne rzeczy. A tak na serio to oczywiście słuszne uwagi.

  • Sławomir Łebkowski

    To ja poszukam źródła. Niestety jest tak, że duża część kobiet oczekuje, że ich mężczyzna nie będzie okazywał emocji, bo to oznacza słabość. A kobieta podswiadomie, z atawistycznych podudek lgnie do siły. No bo przecież musi ją obronić jak nagle lew zaatakuje i upolować zwierza i przytaszczyc do jaskini. Skoro kobiety tego oczekują, to faceci udają, że emocji nie mają. A potem tego samego uczą swoich synów.

    • Ja myślę, że źródło jest dużo bardziej skomplikowane. Bo te kobiety, które oczekują mężczyzny przez Ciebie opisanego, też są przez kogoś wychowywane i też takiego przeświadczenia nabierają obserwując relacje innych ludzi, w tym własnych rodziców. Więc winą ciężko obarczać dziewczyny, które też mają swoje problemy, chociaż trochę innej natury.

  • Mania

    Panie Kamilu, jak Pan skomentuje tę piosenkę w kontekście powyższego wpisu?

    • Myślę, że są kultury gdzie takie poglądy są jeszcze bardziej zakorzenione niż u nas i jedną z takich kultur jest właśnie kultura wschodnia.

  • Juszkiewicz Patrycja

    Przyszłam na jeden z Pańskich artykułów, a skończyło się tak, że przeglądam już któryś z kolei, z kilkoma innymi otworzonymi w kolejce na kilku kartach.
    Mam niestety problemy ze skupieniem uwagi i już zapomniałam, co chciałam tutaj namodzić, więc skomentuję Pański tekst krótkim przykładem z życia. Mój brat, jako najmłodszy, po wyprowadzce starszego, w kwestii przykładów zawsze zerkał na mnie – nosił spinki, gumki do włosów, bawił się ze mną lalkami a za to ja z nim samochodami et cetera. Któregoś dnia ciocia prowadząca stadninę wsadziła nas na jednego kucyka, poprosiła mnie, bym siedziała za bratem, żeby nie spadł.
    Po pięciu minutach nawiązaliśmy krótki dialog:
    Brat – Patrycja, zejdź z konia, Zorro jeździł sam!
    Ja – Jak to, nie widziałeś jak swoje damy woził?

  • Witam, zdarza mi sie tu zaglądac, i raczej przeważnie podzielam Pana stanowisko. Tym razem jednak nie do końca zgadzam się w kwestii stereotypów. Nie odnoszę wrazenia, zeby tak to wyglądało w naszym społeczeństwie. Piszę oczywiście z perspektywy rodzica kilkulatków i srodowisko młodzieżowo-szkolne obecnie jest mi znane najmniej, a wydaje mi się ze tam chyba najłatwiej usłyszeć określenia/przezwiska o których Pan wspomniał na początku wpisu. Ja na szczęście takie postrzeganie chłopców/ mężczyzn obserwuję bardzo rzadko i raczej w pokoleniu moich rodziców, anizeli tym obecnie wychowującym swoje dzieci. Z moich obserwacji współczesni rodzice właśnie starają się rozwijać swoją wiedzę na tematy wychowawcze oraz związane z tym potrzeby emocjonalne swojego dziecka. Ale to piszę ja, która dopiero stoi przed problemami przedszkolaków, więc zapewne jeszcze wiele zobaczę i wiele usłuszę…Mam też pytanie co do statystyk, poniewaz to zwróciło moją uwagę najbardziej (chodzi o samobójstwa mężczyzn), jestem ciekawa źródła z jakiego pochodzą? Zastanawia mnie też, dlaczego odniesiono polskie statystyki tylko do amerykańskich… czy to kwestia jakiegos autorytetu? Myślę ze w ramach spójności warto byłoby dodać także statystykę takiego stereotypowego postrzegania mężczyzny w Polsce i w Ameryce. Osobiście twierdzę ze samo porównanie tematu samobójstw do stereotypowego sposobu wychowania i postrzegania mężczyzny jest mocnym uogólnieniem. Na tak przykre i ostateczne decyzje ma wpływ dużo więcej czynników, między innymi bytowych, finansowych, chorobowych, sytuacyjnych etc, ale zgadzam się że emocjonalne podłoze jest tu bardzo głębokie, a przygotowywany przez lata grunt w postaci tłumionych emocji może, ale i nie musi sprzyjać takim sytuacjom. Pozdrawiam serdecznie

  • Łukasz Jasielski

    Trafiłem tu jakoś przez przypadek i szczerze mówiąc nie bardzo mogę uwierzyć w to, że istniejesz, jako ojciec i normalny mężczyzna i piszesz takie rzeczy. Bardzo mądre rzeczy zresztą. Potrafisz patrzeć niezwykle rozsądnie, nieschematycznie i z miłością (przede wszystkim) na wychowanie dzieci (w tym przypadku chłopców). Myślę że z takim ojcem wyrosną na wspaniałych ludzi ;)

  • Kosa

    Lifehack odnosnie przyjaznych ‚porad’ dotyczacych dzieci od obcych ludzi. Ja zawsze odpowiadam na nie tak: „Dziekuje za porade jak wychowywac/ubierac/bawic moje dziecko na pewno wezme pod rozwage, prosze pozwolic, ze i ja sie odwdziecze i rowniez cos podpowiem- prosze dokladniej myc zeby”