Drodzy antyszczepionkowcy – mój prywatny apel do was

Mój komentarz do wydarzeń z ospa-party i nie tylko.

„Drodzy antyszczepionkowcy,

Dzisiaj jest dzień szczególny, w którym chciałbym was o coś poprosić. Chodzi o sprawę dość ważną, bo o zdrowie waszych dzieci oraz o zdrowie dzieci waszych sąsiadów – tych bliższych i dalszych. Ja wiem, że wydaje wam się, iż macie monopol na prawdę i walczycie w słusznej sprawie, a ja jestem tym złym, który sprzedał się bigpharmie (bigchocolate też się sprzedałem, gdyby ktoś pytał), ale wysłuchajcie mnie do końca, zanim zdecydujecie się mnie obrzucić jadem.

Widzicie, ja jestem świadomy tego, czego wy chcecie.

Przede wszystkim chcecie jak najlepiej dla swoich dzieci i to się bardzo chwali. Tak się składa, że ja również, więc w zasadzie cel mamy identyczny.

Czytałem też wasze postulaty

Ba, z niektórymi się nawet zgadzam. Przede wszystkim z tymi, które mówią o tym, że pacjent powinien być lepiej edukowany i informowany o szczepieniach, bo w niektórych przychodniach takich informacji (podobno) nie ma w ogóle.

Zgadzam się również, że powinien powstać fundusz, z którego wypłacane byłyby odszkodowania dla dzieci, które doświadczają NOPów (Niepożądany Odczyn Poszczepienny). Szczególnie, że tych przypadków jest tak mało, że ten fundusz wcale nie musiałby być jakiś wielki (tych najgroźniejszych przypadków jest tak mało, że nie da się tego nawet oszacować statystycznie, bo prawdopodobieństwo wynosi jeden na kilka miliardów – źródło).

Uważam również (już całkiem prywatnie, bo w waszych postulatach tego nie znalazłem), że przypadki NOPów powinny być objęte nadzwyczajną opieką i wsparciem, niezależnie od odszkodowania. Mówimy tutaj o wsparciu również psychologicznym, jeśli byłoby potrzebne. Chodzi o przekonanie pacjentów, że są naprawdę w dobrych rękach, które dbają o nich.

Jednak nie piszę do was po to, aby prowadzić z wami polemikę

Bo pewnie długo mógłbym rozkładać wasze postulaty na czynniki pierwsze i tłumaczyć dlaczego te dwa powyższe mają sens, a pozostałe… no cóż. Pozostałe w większości są albo naciągane albo przekłamane albo niezgodne z najlepszą dostępną obecnie wiedzą medyczną.

Zresztą polemikę prowadziłem już we wpisie Jesteś antyszczepionkowcem, jesteś zagrożeniem i niewiele mam do dodania w tym temacie.

Jednak właśnie ten rozrzut, pomiędzy tym co niesiecie dobrego (lepsza edukacja pacjentów czy lepsza opieka nad nimi w razie NOP), a co niesiecie złego (o tym za chwilę), jest powodem dla którego postanowiłem napisać ten apel (to, oraz prośby wielu osób, abym zajął w tej sprawie stanowisko).

Widzicie, ja bardzo nie lubię być okłamywany

To jest jedna z tych rzeczy, które stali czytelnicy o mnie wiedzą. Oberwało się za to już m. in. Danonkom czy kanapce Mleczny Start. I zrobiłem to z pełną świadomością tego, że w ten sposób zamykam sobie na stałe możliwość współpracy z tymi firmami, więc argumenty o tym, że się komukolwiek i kiedykolwiek sprzedałem, można włożyć między bajki. Żadne pieniądze nie są warte sprzedania własnych wartości. A dla mnie taką wartością jest właśnie przejrzysty przekaz – bez kłamstw, bez manipulacji, bez oszustw.

Niestety drodzy antyszczepionkowcy zawodzicie w tym przypadku na całej linii. Okłamujecie mnie i oszukujecie. Mówicie (tutaj odniosę się konkretnie do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy i Szczepniach STOP NOP), że wcale wam nie zależy na zaprzestaniu szczepień, tylko na lepszym informowaniu pacjentów i lepszej opiece w przypadku NOP. Tak przynajmniej mówiliście w wywiadach w telewizji. Jednak gdy ktoś zwraca się do was z prośbą o prywatną radę odnośnie szczepień, to z całą stanowczością je odradzacie. A ja bardzo nie lubię takiej hipokryzji.

stopnop2

stopnop

Źródło.

To niestety nie wszystko drodzy antyszczepionkowcy

Wasze profile wprost przepełnione są nieprawdziwymi informacjami, pochodzącymi z niesprawdzonych źródeł, które w kłamliwy i manipulacyjny sposób, żerując na najniższych instynktach i emocjach, wprowadzają ludzi w przeświadczenie, że szczepienia są groźne. Jest to przeświadczenie nie tylko nie zgodne z najlepszą dostępną obecnie wiedzą medyczną, ale jest też ono śmiertelnie niebezpieczne.

Gdyby to jednak było śmiertelnie niebezpieczne dla was to pół biedy. Selekcja naturalna musi działać, a nagrody Darwina same się nie rozdadzą. Niestety wasza „zabawa” zaczyna zbierać coraz większe żniwo wśród nieświadomych niczego dzieci.

Ospa-party

Wczoraj sporo osób po raz pierwszy usłyszało o tym, że jacyś rodzice mogą być na tyle nieodpowiedzialni, że zabiorą dziecko na ospa-party, aby mogło się zarazić ospą i „wzmocnić swoją odporność” (źródło). Niestety takie jednostki istnieją i wczoraj kosztowały one półtoraroczne dziecko życie . Nie było to zresztą pierwszy przypadek. Zdarzyło się w to już chociażby w 2014 (wtedy zmarł 2,5 latek – źródło), ale to i tak tylko wycinek całości. Jest tego znacznie więcej, a jak ktoś nie może się załapać na „party”, to można też czasem zakupić na przykład lizaka polizanego przez dziecko z ospą (wszystko jest na sprzedaż).

Dodane 19.03.2016r: istnieje podejrzenie, że jednak dziecko nie zmarło w wyniku ospa-party – także czekamy na ostateczne potwierdzenie (źródło). Nie zmienia to jednak faktu, że ospa-party mają miejsce i należy je piętnować.

Zresztą Polska nie jedyna cierpi, bo niewiele ponad tydzień temu opisywana była rodzina antyszczepionkowców z Kanady, która nie tylko nie zaszczepiła dziecka, ale gdy już zachorowało, to leczyła go przy wsparciu jakiegoś „pseudolekarza-homeopaty-szamana-szarlatana” (taki ichniejszy odpowiednik Zięby). Biedne dziecko przez dwa tygodnie umierało na zapalenie opon mózgowych, a rodzice uparcie smarowali go maściami i olejkami.

Niestety dziecko nie tylko zmarło, ale ci rodzice mają jeszcze czelność szczerzyć się do zdjęcia z pozostałymi dziećmi i fotografią zmarłego syna, prosząc o wsparcie finansowe, bo ich ten okropny rząd ściga, za to co zrobili.

Tak, dokładnie, wszystkie trzy fakty się zgadzają: zamordowali własne dziecko, cieszą się i proszą o wsparcie finansowe (źródło, bo wiem, że w to będzie niezwykle ciężko uwierzyć).

Tak, drodzy antyszczepionkowcy. To wszystko dzięki wam

To wy tak dzielnie i tak skutecznie wypraliście tak wielu rodzicom mózgi, że oni już nie wiedzą co myśleć. Wielu z moich znajomych, w tym parę blogerów i blogerek, też dało wam się przekonać w pewnym momencie. Na szczęście prędzej czy później większość przejrzała na oczy. Im się jednak udało, ale wielu rodzicom się to nie uda. Wielu rodziców nie dojdzie do prawdy i da się kupić tym waszym zdjęciom chorych dzieci czy dzieci autystycznych, które oczywiście nie mają ze szczepieniami żadnego związku (przynajmniej według opinii tysięcy, jak nie setek tysięcy doświadczonych lekarzy, którzy mieli okazję to badać), ale kto by się przejmował?

Ważne, że działacie dla dobra dzieci, prawda? Ważne, że macie jakiś jeden czy dwa słuszne postulaty, więc kto by się przejmował, że jednocześnie prowadzicie kampanię strachu i manipulacji, która zbiera coraz większe żniwo w postaci śmierci niewinnych dzieci?

W końcu kto by się przejmował?

Widzicie, ja bym się przejmował. Ja bym się kurwa przejmował. Tak jak każdy trzeźwo myślący człowiek, który widzi, że jego czyny doprowadziły do śmierci małego dziecka. Gdyby po szczepionkach ludzie zaczęli umierać (niestety, jakoś nie chcą, uparte bydlaki), to sam bym odradzał ich stosowanie i o tym wprost napisał. Niestety, jest wręcz przeciwnie. Dzieci umierają, gdy nie dostają szczepionek. Te przykłady na górze to tylko czubek góry lodowej.

Do tego wszystkiego dochodzi ryzyko, że wasze niezaszczepione dziecko zarazi jeszcze jakieś inne dziecko, które albo nie zdążyło jeszcze przyjąć szczepionki (z powodu choroby chociażby) albo ma obniżoną odporność i indywidualny kalendarz szczepień. Ich życiem, więc też drodzy antyszczepionkowcy ryzykujecie – a że mam takiego chłopca w swoim bliskim otoczeniu, to zależy mi na tym tym bardziej.

Dziecko to nie jest zabawka

Chcą uświadomić ludziom, że dziecko to nie jest zabawka, ani królik doświadczalny, na którym osoby bez medycznego wykształcenia, ani doświadczenia powinny cokolwiek testować. Naszym obowiązkiem jako rodziców jest dbanie o zdrowie zgodnie z najlepszą dostępną wiedzą, a ta mówi, że powinniśmy je szczepić – podobnie jak mówi ona, że powinniśmy im zapinać pasy czy chociażby zakładać kaski na rowerze.

To prawda, że są ludzie, którzy tego nie robili i przeżyli, ale jest też sporo takich, którzy jednak nie przeżyli. Po co więc ryzykować?

Jak pisałem – jestem świadomy, że są obszary w polskiej służbie zdrowia, dotyczące szczepień, które można by usprawnić. Tylko nie zaakceptuje faktu, że większość osób, która działa w tym kierunku wyznaję zasadę po trupach do celu.

Co chcę osiągnąć?

Ten apel piszę, bo wierzę, że (poza tym klinicznym przypadkiem z Kanady, opisanym powyżej, który nie jest już do odratowania) jest w was, drodzy antyszczepionkowcy, miejsce na zmianę. Wierzę, że nie każda historia musi się zakończyć w tak krytyczny dla dziecka sposób, jak te opisane wcześniej lub jak historia małego Riley, którego rodzice byli antyszczepionkowcami, dopóki ich syn nie zmarł na krztusiec. Tutaj jest ich profil na facebooku Światełko dla Riley, posiadający już prawie sto tysięcy osób. Rodzice Riley też byli kiedyś po waszej stronie, jednak w końcu zrozumieli swój błąd i od tej pory walczą z prawdziwym zagrożeniem, czyli kłamstwami i manipulacjami szerzonymi przez lobby antyszczepionkowe (notabene, owo lobby zarabia zdecydowanie lepsze pieniądze, niż osławiona już bigpharma – źródło). Bo to właśnie te manipulacje odebrały im ich małą córeczkę. Bo oni też dali się naciągnąć i teraz bardzo tego żałują.

Skoro więc mamy już czarno na białym, że lobby antyszczepionkowe zarabia lepsze pieniądze, niż zła bigpharma (i to niemal trzykrotnie lepsze), a dodatkowo ma na sumieniu coraz większą ilość zmarłych dzieci w ciągu ostatnich lat, to może najwyższa pora jeszcze raz się zastanowić nad stroną, którą wybraliśmy w tym starciu i której ze wszystkich sił bronimy?”

Apel do przemyślenia dla wszystkich antyszczepionkowców. Chciałbym też odwołać się do ich własnego sumienia, którego ciężaru ja osobiście nie potrafiłbym już dłużej dźwigać.

 

Prawa do zdjęcia należą do Pan America Health Organisation.

  • Arkadiusz Świątkowiak

    Widać, że ma Pan bardzo ograniczoną wiedzę na temat szczepień. Każdy neguje to co miało miejsce w Warszawie tym bardziej to, że dziecko zostało przywiezione w stanie agonalnym, a wcześniej nie było nawet u lekarza pierwszego kontaktu. Ale za to wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe. Rozumiem, że jak w USA bloger zabił kilka osób to istnieje ryzyko, że Pan zrobi podobnie tak? Czym jest szczepienie na ospę? Wie Pan jaki jest najgorszy wiek na przechodzenie ospy wietrznej przy którym dochodzi do najgorszych powikłań w tym śmierci? Wg danych MZ najgorsze powikłania po ospie wietrznej stwierdzone są dla przedziału wiekowego 30-49 lat. To niestety w tych latach najczęściej dochodzi do zgonów. Wg naukowców produkcja przeciwciał w wyniku szczepienia będzie się utrzymywać od 5-20 lat. Czyli ryzyko zachorowania szczepionego dziecka przypadnie w okolicach najgroźniejszej grupy ryzyka. Natomiast naturalne przejście przez ospę w 90% gwarantuje, że już w późniejszych latach na nią nie zachorujemy.
    Do tej pory jedyną. JEDYNĄ! Skuteczną szczepionką podawaną ludziom była szczepionka na ospę prawdziwą. Dlaczego? Bo została ona podana w okresie pandemii tej choroby i dzięki niej WHO stwierdziło, że w/w choroba już nigdzie nie występuje. Do tej pory tylko jedna szczepionka została podana w czasie pandemii w ostatnich latach i była to szczepionka na ptasią grypę. Niestety jak wszyscy wiemy szczepionka ta okazała się mało skuteczna. Do tej pory polio występowało w wersji poszczepiennej czyli dzieci szczepione zarażały nieszczepione. Do momentu jak nie dojdzie do pandemii polio, odry, krztuśca nie dowiemy się jak wygląda skuteczność szczepionek. Poza tym każdy lekarz Panu powie, że przez kilkanaście lat układ odpornościowy dziecka jest w jakimś % obciążony tym, że musi produkować przeciwciała na choroby KTÓRYCH NIE MA!!! Co może skutkować częstszą zachorowalnością na inne choroby. Poza tym w każdej szczepionce poza standardowym wirusem znajduje się ok. 50 składników pobocznych niejednokrotnie są to składniki rakotwórcze. Teraz ja jako rodzic mam prawo do tego czy chce by moje dziecko było zaszczepione na chorobę, która występuje wyłącznie w jakimś promilu czy może chce by nie było szczepione, bo nie chce go narażać na składniki które powszechnie uznawane są za rakotwórcze. Pan może np iść i kupić dziecku gumę do żucia z aspartamem, a ja np swojego nie chce truć. Każdy w europie ma prawo wyboru, tylko Polska i kraje dawnego bloku komunistycznego szczepią na potęgę. Na coś co być może NIGDY nam nie zagrozi.
    Co w sytuacji gdy dziecko zaszczepione na polio zarazi tą chorobą moje dziecko, które jest niezaszczepione? Kto za to odpowie? Rodzic, że zaszczepił? Państwo? NIKT! Nikt nie poniesie żadnych konsekwencji prócz dziecka zarażonego. Do 31.03 podajemy szczepionkę na polio doustną, która została już dawno wycofana z obiegu w europie, bo do takich poszczepiennych zakażeń w jej wyniku dochodziło..

  • Cere Giela

    Witaj, zgadzam się z Tobą, sama padłam ofiarą antyszczepionkowych nawoływań, bo przez ich postulaty myślałam, że oszaleję, nie wiedziałam co jest słuszne ! Na szczęście moja córka jest szczepiona, idziemy „starym” sposobem szczepienia, programem obowiązkowym, czyli 3 ukłucia zgodnie z kalendarzem szczepień. Wciąż się jednak zastanawiam, gdzie jest granica, przecież nie mogę szczepić dziecka na wszystko (!) co jest dostępne, czym zatem się kierować przy doborze szczepień „nadprogramowych”?

    • kjonca

      Ale właściwie co jest dostępne poza obowiązkowymi?

      Ja znam pneumokoki/meningokoki/rotawirusy.

      Do tego grypa okresowo.
      HPV?

      • Cere Giela

        ja w sumie wiem też o tych, o których wspominasz, i najwięcej niepewności budziły we mnie pneumokoki – nie zaszczepiliśmy na nie, ale szczerze przyznam wcale tematu nie zamknęłam. Teraz moje dziecko pisałoby się na 1 dawkę, a podobno można szczepić do końca życia… Co do rota wirusa – przechodziliśmy, wylądowaliśmy w szpitalu, zapytałam lekarza, czy to nasza wina, bo dziecka nie zaszczepiliśmy, usłyszałam, że jest tyle „szczepów” tej choroby, że szczepionka wcale nie daje gwarancji, że dziecko nie zachoruje…bądź tu mądry! jak zachować zdrowy rozsądek? Myślę, że nasi rodzice tak tego tematu nie roztrząsali, może to kwestia innych czasów, a może lobby antyszczepionkowe prężnie się pręży, by nam wbić klina, a może to też firmy farmaceutyczne – producenci szczepionek „szumią” informacjami i straszą, by dyskusja nie miała końca…pozdrawiam

        • kjonca

          „szczepionka wcale nie daje gwarancji,”
          Ależ oczywiście. Szczepionka na bodajże krztusiec daje odporność na 17 z 19 szczepów (czyli 2 szczepy pozostają groźne). To samo z grypą. Z kolei BCG okazała się kompletnie nieskuteczna w Indiach. To wszystko prawda.

          Ale jednak na te 17 szczepów krztuśca będziemy uodpornienii. Na szczep gruźlicy występujący u nas BCG jest ochroną itd.

          • sanny

            Zgadzam się, z tego samego powodu właśnie ludzie niezaszczepieni są groźni dla tych zaszczepionych. Wirus czy bakteria mogą zmutować, ale żeby to zrobić potrzebują miejsca do „życia” (patrz: organizm niezaszczepionego). Jeśli już im się to uda i akurat nabędą dzięki temu odporności na szczepionkę, to bez problemu mogą zarażać również tych zaszczepionych…i w ten właśnie sposób może wybuchnąć epidemia.
            PS: Proszę się nie czepiać uproszczeń, których użyłam w tekście, zrobiłam to, żeby wyjaśnić najprościej jak się da, na czym te mechanizmy polegają.
            A lekarz mądrze Pani odpowiedział :)

        • Klaudia

          Nowe szczepy się tworzą, niestety, za sprawą nieodpowiedzialnych lekarzy działających pod naciskiem. Sama pamiętam jak jeszcze parę lat temu wychodząc od lekarza nie dostałam antybiotyku to wszyscy się dziwili i twierdzili że ,,niedouczony a niby dr”.
          Bakterie zdobywają oporność. Szczep to ta sama bakteria ale ma np jeden zmutowany gen. Jeśli akurat gen się tak zmutuje, że będzie oporna na np tetracyklinę to przeżyje, rozmnoży się i będzie nowy szczep. Taki szczep może (ale nie musi) mieć inny ,,kod kreskowy” na powierzchni- antygen rozpoznawany przez układ odpornościowy. Niestety immunolodzy, biolodzy molekularni i tak dalej pracują dniami i nocami by być chociaż te 2 kroki za bakteriami.

          Nasi rodzice nie roztrząsali się tak bo jak lekarz powiedział, że szczepić to było szczepione i tyle. Bo ma pomóc. Teraz za sprawą internetu ludzie przeczytają coś na niszowym portalu zamiast sprawdzić ( polecam Pubmed, odrobina angielskiego i google translator i można już wyczytać co nie co).

        • Joanna Kusiorska

          Nasz immunolog twierdzi ze jezeli szczepic na cokolwiek to na pneumokoki

  • Moja koleżanka, która nota bene dzieci nie ma, gdy tylko dowiedziała się o mojej ciąży zaczęła „edukować” mnie o szkodliwości szczepień. Rzekomo mleko matki i odpowiednia dieta buduje naszą odporność. Nie umiała mi jednak jednoznacznie opowiedzieć na pytanie skąd dziecko ma wziąć przeciwciała na choroby zakaźne? Nie jestem psychofanką szczepień i nie zamierzam szczepić swojego dziecka na byle grypę. Uważam jednak, że te podstawowe powinny powinny zostać podane.

    • PatKi

      Jak umiesz angielski to tutaj znajdziesz sporo o ciazy i odpornosci dziecka
      Infant Immunity Part III: Birth, placenta, breastmilk with Hilary Butler
      https://www.youtube.com/watch?v=hg-z3vc1RlY

    • PatKi

      O odpornosci w tym glownie o idei odpornosci stada ktora jest jednym z glownych korzeni idei szczepienia kilka artykulow po polsku znajdziesz tutaj. Jest tez wyklad po angieslku pod tytulem „Dr Tetyana Obukhanych, Ph.D. – Natural Immunity and Vaccination” http://szczepienia.wybudzeni.com/odpornosc-stada/

      • Morrrigan
        • PatKi

          Dzięki za wpis :)
          Kiedy dany temat budzi duże kontrowersje wśród autorytetów, wówczas odwołanie się tylko do jednego autorytetu jest błędnym odwołaniem się do autorytetu.
          Co robimy, kiedy szanowane autorytety nie zgadzają się ze sobą? Kiedy szanowane autorytety nie zgadzają się ze sobą, musisz sam dojść do prawdy. Musisz przeczytać dokładnie to co piszą obie strony, ocenić zarówno to co mówią, jak i dowody, na które się powołują – nie ich referencje, ale dowody, które przytaczają, a potem musisz sam zdecydować co jest prawdą.
          Żeby samemu mieć możliwość dochodzenia do tego jak sprawy się mają, a nie jak powinny wyglądać trzeba myśleć pojęciowo, a nie stereotypowo i mieć adekwatną siatkę pojęciową, czego nie można powiedzieć o tym co dzieje się w temacie szczepień. Z hasłem pojęcie mamy do czynienia kiedy „używany jest w określonym znaczeniu, gdy towarzyszy mu rzeczowa, metodologiczna, precyzyjna definicja. Warstwa poznawcza jest tam więc decydująca, natomiast warstwa wartościująca, oceniająca jest minimalna lub nie występuje w ogóle. Dokładnie odwrotnie jest w wypadku stereotypu. Tu warstwa poznawcza, metodologiczna jest minimalna, a wartościująca, oceniająca (na plus, lub minus — stereotypy pozytywne i stereotypy negatywne) jest rozbudowana i decydująca. Stereotypy służą do sterowania różnymi grupami ludźmi, a szczególnie tymi, które nie żądają precyzyjnych informacji i nie sprawdzają ich wiarygodności w źródłach. By sterować, czy też manipulować tymi grupami, należy wiedzieć jakie stereotypy w danej społeczności są pozytywne, a jakie negatywne. Ten sam wyraz może być różnym stereotypem w zależności od grupy. Myślenie pojęciowe to myślenie opierające się przede wszystkim na faktach, źródłach, pragnące odkryć i dotrzeć do prawdy obiektywnej w danym temacie. Osoba, która się nim kieruje, gdy słyszy opinie przeciwne jej poglądom, przekonaniom czy wiedzy w danym temacie, nie odrzuca ich a priori, ale stara się je zweryfikować, sprawdzić. Gdy okażą się zgodne z rzeczywistością, osoba ta, gotowa jest raczej zmienić swoje przekonania i opinie w danym zakresie, niż swą ideologię, stawiać ponad odkrytą prawdę, fakty, rzeczywistość. W myśleniu stereotypowym dominuje ideologia, utarte przekonania, stereotypy (stąd nazwa), przyzwyczajenie itp. Gdy osoba kierująca się tym typem myślenia spotyka się z poglądami i informacjami burzącymi jej utarte przekonania, gotowa jest raczej odrzucić te informacje bez weryfikacji, ograniczyć czy zakończyć znajomość z osobami i podmiotami, które takich informacji dostarczają.

          Podam trzy cytaty :)
          1. „…wszelkie ewentualne wątpliwości odnośnie bezpieczeństwa szczepionek bez względu na to, czy są zasadne czy nie, nie mogą ujrzeć światła dziennego z uwagi na potrzebę zapewnienia ciągłości ich wykorzystania do maksymalnego stopnia w zgodzie z celami ochrony zdrowia publicznego narodu” – stwierdzenie z 1 czerwca 1984 przez FDA Federal Register (usprawiedliwiające wprowadzenie nowego prawa legalizującego niechlujstwo w czasie wytwarzania szczepionki przeciw polio) http://www.beyondconformity.org.nz/_literature_80498/Federal_Register_1984

          2. Słowa rzecznika numer jeden przymusowego szczepienia w USA :)
          „Children have an enormous capacity to respond safely to challenges to the immune system from vaccines,” says Dr. Offit. „A baby’s body is bombarded with immunologic challenges—from bacteria in food to the dust they breathe. Compared to what they typically encounter and manage during the day, vaccines are literally a drop in the ocean.” In fact, Dr. Offit’s studies show that in theory, healthy infants could safely get up to 100,000 vaccines at once.”

          3. Ten sam Paul Offit :)
          „Aluminum is considered to be an essential metal with quantities fluctuating naturally during normal cellular activity. It is found in all tissues and is also believed to play an important role in the development of a healthy fetus.”

  • katarina

    witaj, nie mogę się zgodzić z tym, co piszesz. Mieszkam za granica i tutaj to jest niedorzeczne, zeby posadzic rodzicow o bycie niespełna rozumu jesli nie zaszczepia dziecka. Nie moge zgodzic się z tym, ze NOP-y zdarzają się rzadko. Nie sa one po prostu rejestrowane, bo to nie jest po drodze lekarzom, pielegniarkom, producentom szczepionek. Oczywiście łatwo jest powiedziec ze to teorie spiskowe i nie jest to poparte zadnymi badaniami naukowymi. Ale czymze są badania w porownaniu do realiow? znam osobiscie kilkoro dzieci rozwijacych się doskonale, ktore po szczepieniu staly sie „inne”. Jeden chlopiec po podaniu szczepionki przeciwko krztusciowi przestal gaworzyc, udalo sie go doprawadzic do „mowienia” w wieku lat 3…Dziewczynka, 2 letnia, po podaniu szczepionki MMR bardzo dlugo plakala niedajacym sie ukoic placzem, po czym rodzice zauwazyli, ze dziecko staje sie nadpobudliwe, ciezko nawiazac z nim kontakt,lekarz stwierdzil powiklania neurologiczne, podobne do autyzmu.

    Tutaj, gdzie mieszkam ustala sie indywidulany kalendarz szczepien dla kazdego dziecka (jesli rodzic chce szczepic i chce taki kalendarz ustalic).Szczepienia zaczyna sie od mniej wiecej 3. miesiaca zycia dziecka, gdzie znasz juz jego reakcje, zachowania. I przebywasz z nim ciagle. I ty jako rodzic jestes w stanie osadzic co moze wplynac negatywnie na zachowanie twojego wlasnego dziecka. I jesli po podaniu szczepionki widzisz, ze dziecko reaguje tak, ze nie jestes go w stanie uspokoic przez kilkanascie godzin, albo dostaje drgawek, zapasci czy czegos innego, to to, ze lekarz powie, ze nie ma to nic wspolnego ze szczepionka to zakrawa na pomste do nieba. A skad to lekarz wie, jesli niejednokrotnie dziecko badane nie jest tylko orzeka sie, ze to na pewno jakis inny czynnik wplynal na pogorszenie stanu, w zadnym wypadku nie jest to szczepiona.

    Zebym nie zostala zle zrozumiana- nie uwazam, ze szczepionki sa zle. Ale! czy ktos zbadal to, czy podawanie takiej ilosci szczepien jest dla dziecka dobre? bo to nie skladnik głowny szczepionki jest toksyczyny ale to, co jest do niej dorzucane… i tak jak ludzie walcza o to, zeby syf nie znajdował sie w zywnosci, tak powinni walczyc, zeby syf nie byl wszczepiany w dziecko- aluminium, formaldehyd, substancje alergizujące (rtec zostawie, bo rzekomo w szczepionkach nie wystepuje, albo wystepuje w ilosci znikomej).

    Dorzucam tez artykul do przemyslenia.

    http://www.akademiawitalnosci.pl/nie-szczepimy-pokaz-mi-swoj-plan-b/

    • Znane są przypadku nie wpuszczenia niezaszczepionych dzieci do szkół (Hiszpania) albo leczenia w ostatniej kolejności (USA), więc „niedorzeczne” to chyba to nie jest. Szczególnie, że tych rodziców z Kanady ścigają z całą surowością prawa.

      Nigdzie też nie napisałem, że NOPy zdarzają się rzadko. Napisałem, że te najgroźniejsze zdarzają się rzadko i podałem link do wiarygodnego źródła. Jasne, możesz się nie zgadzać z badaniami na ten temat, ale równie dobrze możesz się nie zgadzać z tym, że niebo jest niebieskie. Tak samo jak twierdzić, że istnieje związek szczepionek z autyzmem.

      A indywidualny kalendarz akurat popieram, tak jak ogólnie indywidualne podejście do pacjenta. Tylko na razie nie ma nikogo o trzeźwym umyśle, kto by się o to starał (a szkoda).

      • katarina

        Co do niebieskosci nieba zgadzam sie ;) co do najgrozniejszych NOP-ow- prosze wez pod uwage, ze wiele niepozadanych odczynow poszczepiennych nie jest rejestrowanych.
        Co do autyzmu, jedno oficjalne orzeczenie w tej sprawie bylo, we Wloszech- szczepionka Infanrix hexa spowodowala autyzm i uszkodzenie mózgu u zdrowego dziecka.
        Istnieja takze badania, ktore pokazuja, ze stezenie metali ciezkich u dzieci autystycznych jest bardzo duze. Oczywiscie, nie tylko szczepionki sa zrodlem tychze, ale niezaprzeczalne jest to, ze maja w tym swoj udzial. Ilosc toksycznych substancji wstrzykiwana dzieciom jest zdecydowanie wieksza, niz dopuszczalna norma. A policzmy ile takich wstrzykniec jest. Bardzo bym chciala zobaczyc badania dlugoterminowe dzieci szczepionych tyloma szczepionkami, ile jest zalecane. Jak bedzie wygladal ich stan zdrowia za 10-15 lat?

    • manowce

      „czymże są badania w porównaniu do realiów”. i na tym możemy właściwie zakończyć rozmowę. zawsze mnie rozbraja, jak to przypadkowa osoba po przeczytaniu kilku artykułów na Onecie i obejrzeniu paru filmów na YouTube ma większą wiedzę medyczną od lekarza.

      • To zawsze tak jest, że ktoś ma jednego znajomego, któremu się wydaje (bo lekarze się z tym nie zgadzają), że ich dziecku coś się stało po szczepieniu i na tej podstawie rozpoczynają swoją walkę. Niestety.

        • manowce

          najlepsze są zdecydowanie opowieści „znajomy znajomego” albo „koleżanka rozmawiała z kimśtam”. i to staje się nagle rzetelnym źródłem informacji.

    • Klaudia

      Te wszystkie substancje są w ilościach śladowych i są to tak zwane adiuwanty- mają za zadanie pobudzić układ immunologiczny do działania, powiedzieć, że coś się dzieje. Formaldehydu w szczepionce jest mniej niż w popularnej odżywce do paznokci (o ile w ogóle występuje bo ja sama wiem o jednej szczepionce gdzie MOŻE być- tak jak orzeszki ziemne w chipsach paprykowych).

  • Justyna

    Wszystko fajnie, ale.. czym to niezaszczepione dziecko miałoby niby zarazić inne dzieci ? I skąd to dziwne założenie, że jak nieszczepione to od razu będzie zarażać ? Czy według logiki nie powinno być na odwrót? Że to nieszczepione dzieci się zarażają bo nie są szczepione ?

    • kjonca

      „czym to niezaszczepione dziecko miałoby niby zarazić inne dzieci ?”
      Tym na co zachoruje,

      Czy według logiki nie powinno być na odwrót? Że to nieszczepione dzieci się zarażają bo nie są szczepione ?
      Owszem zarażają „się”. I gdy są zarażone to rozsiewają zarazki innym. Na tym polegają choroby ZAKAŹNE.
      Więc założenie nie jest dziwne.

      • Ula Dębowska

        no tak , czyli pytanie od kogo się zarazilo i czemu rodzice szczepionych dzieci tak bardzo boja się nieszczepionych, w sumie w ten sposób udowadniaja że te szczepione niczym nie róznia sie od nieszczepionych, tez sie zarażają, choruja i moga zarazac dalej.

        • Morrrigan

          Napisałam Ci poniżej dlaczego szczepieni boją się nieszczepionych – mało? Na tym przykładzie widać jak bardzo większość z was jest odporna na wiedzę.

    • Darek Młynek Młynarczyk

      1. też nie rozumiem czego boją się rodzice zaszczepionych dzieci – przecież jak są zaszczepione to już się nie zarażą?
      2. rodzice nieczepionych dzieci wkładają o wiele więcej pracy w utrzymanie odporności na wysokim poziomie, co powoduje że ich dzieci nawet nieszczepione przechodzą choroby łagodniej lub wcale, więc to jest ważne – aby nie chorować nalezy mieć wysoką odporność, szczepionka i tak kiedyś przestaje chronić, a ma swoje skutki uboczne, które przyczyniają się do innych chorób często cięższych

    • Morrrigan

      Szczepimy na choroby zakaźne, które się roznoszą jak sama nazwa wskazuje, więc można nimi zarażać… Zadowolone mamy czasem twierdzą, że ich nieszczepione dziecko jest najzdrowsze i choruje najrzadziej, ale to nie dlatego, że szczepionki u innych są nieskuteczne lub szkodliwe, tylko dlatego, że duży wkład ma odporność zbiorowa. Zaszczepieni blokują rozprzestrzenianie się drobnoustrojów, które nie docierają do niezaszczepionych. Gdy spada % zaszczepionych ten mechanizm przestaje działać. A pamiętajmy, że wśród tych niezaszczepionych nie są tylko dzieci antyszczepionkowców, ale także dzieci, które z powodów zdrowotnych mają zgodnie z prawem odroczone szczepienia. Dlatego nie szczepiąc można sprowadzić zagrożenie nie tylko dla siebie, ale również dla innych, którzy nie mogą być zaszczepieni.

      • Sarah

        jest sporo badań, plus na ulotkach osób poddawanych chemii w USA jest informacja, aby unikać dzieci/osób po niektórych szczepieniach;
        jeśli miałaby działać „odporność zbiorowa” w celu ochrony tych najsłabszych to wszystkie dzieci np. po szczepieniu DTP – często przechodzące krztusiec bezobjawowo – powinny być poddane kwarantannie, aby właśnie nie narażać tych najsłabszych;

      • Sylwia

        Czyli jaki jest procent wyszczepialności w Polsce, że mówi Pan/Pani o odporności zbiorowej?

        • Morrrigan

          Ponad 90%

          • Sylwia

            Ale że co, bierze Pani/Pan całą Polskę? I dorosłych i dzieci? Bo z moich obliczeń wychodzi coś całkiem innego… Ludność w Polsce wynosi 38538447, a dzieci do lat 15stu jest 5767273 i Jest to 14,96%. Zaokrąglę tą liczbę do 20%, gdyż nie wszystkie dzieci są szczepione, a zdarzają się szczepieni dorośli i personel medyczny. Więc nie widzę tu wyszczepialności 90% naszego kraju.

            • Nawet dorośli są częściowo odporni po uprzednich szczepionkach, no i dorosli nie żyją w takich zbiorowościach jak dzieci poupychane tysiącami w szkołach.

  • Wybacz, Kamilu, ale: mało konkretów, dużo emocji, generalizowanie, potępianie, nielogiczne argumenty – wiem, że niektórzy myślą, że to publicystyka, ale zastanów się, czy to przy Twoim zasięgu nie jest zwyczajnie nieodpowiedzialne.

    I nie chodzi mi o to – żeby było jasne – czy się z Tobą zgadzam, czy nie. Bo nie o poglądy mi chodzi, tylko o warsztat. Czytam Cię od pewnego czasu i widzę u Ciebie taką tendencję – do emocjonalnego rozdmuchiwania dobrze się kilkających tematów.

    Chyba dlatego to wszystko piszę, że zazwyczaj się po Tobie czegoś dobrego spodziewam – a potem trafiam na kolejny taki tekst… Szkoda.

    Pozdrawiam Cię,
    Marta

    • Tylko ja nie piszę pracy naukowej, a zwracam się do ludzi, aby im uświadomić, że robią dzieciom krzywdę. I ta forma jest formą, która dociera do ludzi. Niestety badania naukowe są zwykle ciężko strawne.

      Niemniej do tych badań ja się w tym tekście odnoszę, więc nie wiem skąd ta opinia, że mało konkretów. Antyszczepionkowcy nie mają żadnych sprawdzonych badań, więc i tak przebijam ich o głowę.

      • Darek Młynek Młynarczyk

        no więc jeśli piszesz taki apel, ale nie podpierasz tego argumentami, to możemy uznać, że jest to TWÓJ OSOBISTY NIEMERYTORYCZNY BEŁKOT, i dodam, iż prawdopodobnie każda decyzja rozsądnych rodziców o nieszczepieniu była poprzedzona co najmniej 9-cio miesięczną gruntowną analizą tematu przed podjęciem ostatecznej decyzji w szpitalu, łącznie z czytaniem analiz naukowych z różnych krajów

      • katarina

        Niestety, tutaj tez nie mogę się z Toba zgodzic, bo jest sporo sprawdzonych badan. Nie sa one tylko na taka szeroka skale publikowane (bo sa to zazwyczaj badania niszowe) a jesli juz, to czesto obsmiewane. Osoby decydujace sie nie szczepic swoich dzieci niejednokrotnie czytaja wiecej, niz tylko blogi/”tkliwe opowiastki”. Zgadzam sie tutaj z Darek Młynek Młynarczyk.
        Bardzo bym chciala, zeby ludzie zaczeli zastanawiac sie co wszczepiaja swoimi dzieciom. I zadawali pytania lekarzom, pytania doglebne, omawiali szczegolowo ulotki itp.

        • Nie ma czegoś takiego jak badania niszowe. Jeśli są niszowe, to znaczy, że są źle przeprowadzone, na niewielkiej grupie i kompletnie niewiarygodne. Dlatego zamiast paru pseudolekarzom, którzy wierzą w jaszczuroludzi i sprzedajność 90% populacji, wole zaufać tysiącom lekarzy i naukowców, którzy mają wieloletnie doświadczenie oraz korzystają z badań, które zostały zweryfikowane.

          • katarina

            Ja rowniez ufam lekarzom z wieloletnim doswiadczeniem :) i bynajmniej nie wierza oni w jaszczurkoludzi,czymkolwiek oni sa…:) Są badania niefinansowane ze zrodel, ze tak to nazwe standardowych.
            A na jakiej grupie sa przeprowadzane badania szczepionek? Chcialabym, zeby ta grupa byla reprezentowalna a wyniki badan calkowicie wiarygodne

            • Patrycja Śliwerska

              Pierwsza szczepionka, która przyszła mi do głowy: Varilrix (przeciw ospie wietrznej). Według charakterystyki produktu leczniczego (dokument sporządzany przy rejestracji każdego leku/szczepionki itp) szczepionka ta została w trakcie badań klicznych różnej fazy podana 5369 razy u dzieci, młodzieży i dorosłych. Sądzę, że ta liczba daje dużą szansę na to, że grupa badana była reprezentatywna, a wyniki badań wiarygodne. Tak przynajmniej uważają organy rejestrujące.

            • Morrrigan

              Okej, głęboki wdech. Mam wrażenie, czytając te komentarze, że w szkole powinno się zdecydowanie więcej mówić o metodologii naukowej i statystyce. Na razie się nie mówi nic, stąd takie kwiatki typu „badania niszowe”, „grupa reprezentowalna” itd. I dlatego, że nie mówi się nic i ludzie nie mają pojęcia o tym jak interpretować wyniki badań oraz jak z grubsza je ocenić pod kątem wiarygodności – nie można dawać im prawa do stuprocentowego decydowania o takich sprawach! To jest tak jakby dać małemu dziecku pistolet. 63% ludzi uwierzy w kłamstwo, jeśli jest „poparte” jakimiś statystykami i badaniami! Dlaczego? Bo nie ogarnia tej rzeczywistości, świat nauki jest poza zasięgiem szarego człowieka i to trzeba zmienić. Ktoś przeczyta na onecie o jakimś badaniu, które wykazało że szczepionki powodują raka – i czy przyjdzie mu do głowy się w to zagłębić, skoro na tym onecie przetłumaczą tylko jakieś wybrane kawałki, a oryginalna praca jest w języku angielskim? Bo jakby podrążył, to pewnie by się dowiedział, że badanie przeprowadził profesorek-homeopata na próbie 100 osób. Czyli w skrócie: żenada a nie badanie. Lub jak kto woli badanie niszowe. Jeśli chcesz decydować o tym co jest dobre dla ludzi (szczególnie dzieci) a co złe, wymyślać autorskie kombinacje i własne kalendarze szczepień (sic) to najlepiej idź na medycynę albo chociaż biologię, a PRZYNAJMNIEJ naucz się angielskiego, poznaj z grubsza meandry statystyki i przeszukaj bazy danych w poszukiwaniu prac naukowych, a następnie je przeczytaj. Nie jedną, a wiele (bo jeśli na jakiś temat przeprowadzono jedno badanie, to to jest właściwie zupełnie nieistotne z punktu widzenia nauki, pojedynczy wynik może być ciekawostką ale na pewno nie zmieni stanu wiedzy). Dopiero wtedy będziesz mieć prawo decydować, bo zdołasz moralnie udźwignąć konsekwencje ewentualnego błędu. Jako człowiek rozumiejący jakiś 1% z tej ciemnej immunologicznej materii i na dodatek niemający świadomości jak są badania przeprowadzone, jak się interpretuje wyniki, jak powinna wyglądać grupa badawcza i kontrolna itd. itp. – takiej zdolności nie masz.
              I to nie jest pojazd osobisty! To dotyczy większości ludzi, niejednokrotnie inteligentnych, oczytanych, ale jednocześnie nieświadomych. Jeśli można, to polecam kanały popularnonaukowe na YT oraz blogi: Naukowy Bełkot, Scifun (ostatni film!), Kasia Gandor, MamaPediatra.

          • Dorota Łuszpińska

            Dzień dobry,
            od razu piszę, że nie jestem „antyszczepionkowcem”, ale mam wiele zastrzeżeń m. in. do kalendarza szczepień – moim zdaniem to należałoby zmienić. A oto jeden z wielu linków na ten temat:
            http://zdrowedzieci.blox.pl/2013/06/O-SZCZEPIENIACH-WYWIAD-Z-DR-SIENKIEWICZ-I-DR.html,
            No i jeszcze niepokoi mnie sprawa skłądu szczepionek, a także takich oto sytuacji: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/8458406,lekarki-przed-sadem-za-bardzo-strasza-szczepieniami,id,t.html

            Jeśli coś nie jest jasne, klarowne, przejrzyste, a dotyczy tak ważnego aspektu życia, jak zdrowie dzieci to musi budzić niepokój.

            • No i to jest bardzo konkretne podejście. Co do składu, to ja akurat kiedyś to analizował i był całkiem w porządku, ale co do kalendarza szczepień, to analizując różne źródła, rzeczywiście można by mu się lepiej przyjrzeć i ostatecznie albo przekonać ludzi do obecnego kalendarza albo go zmodyfikować tak, aby dało się go obronić.

              • Marius Maius

                Co masz na myśli mówiąc „całkiem w porządku” ?

              • PatKi

                „Co do składu, to ja akurat kiedyś to analizował i był całkiem w porządku,”
                Może weźmy na warsztat dwa środki konserwujące?

                Ze strony WHO: http://www.who.int/vaccine_safety/committee/topics/thiomersal/questions/en/
                „Czy wszystkie szczepionki zawierają tiomersal?
                Wiele licencjonowanych szczepionek nie zawiera tiomersalu. Mogą zaliczać się do nich szczepionki jedno dawkowe oraz takie w których tiomersal wpływałby na skuteczność szczepionki, takie jak żywe szczepionki w tym MMR, doustna i inaktywowana przeciw polio, żółtej febrze i szczepionka BCG. Jednakże gdy te szczepionki są w postaci wielodawkowej, jeśli nie zostaną wykorzystane w całości muszą zostać usunięte/zutylizowane pod koniec sesji szczepień. Inne szczepionki mogą zawierać śladowe ilości tiomersalu (<0,5 µg na dawkę), jeżeli środek konserwujący był zastosowany w procesie produkcji, jednak nie został dodany do produktu końcowego. Trzecia grupa szczepionki to taka do której dodawany jest tiomersal w różnych stężeniach (od 10 do 50 µg na dawkę) jako środek konserwujący, aby zapobiec skażeniu mikroorganizmami podczas przechowywania w fiolkach wielodawkowych. Do nich zaliczają się takie szczepionki jak: szczepionka przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi (DTP), szczepionka błoniczo – tężcowa (DT), anatoksyna tężcowa (TT), szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, Haemophilus influenzae typ B (Hib) oraz przeciw grypie."

                Jakie badania bezpieczeństwa przeprowadzono odnośnie tiomersalu?
                Jest takie jedno przeprowadzone w 1930 roku przez firmę Eli Lilly
                https://www.youtube.com/watch?v=6HAqXDcOBgY

                Można powiedzieć że postać rtęci w szczepionkach jest inna od tego co w jedzeniu i tiomersal jest wydalany:)
                Etylortęć vs Metylortęć.
                https://www.youtube.com/watch?v=vsG_aTWzqMw

                A poniżej artykuły z pubmedu do powyższego filmiku
                Comparison of Blood and Brain Mercury Levels in Infant Monkeys Exposed to Methylmercury or Vaccines Containing Thimerosal http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1280342/
                Comparison of blood and brain mercury levels in infant monkeys exposed to methylmercury or vaccines containing thimerosal.
                http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16079072

                Ważnym argumentem za stosowaniem rtęci są jej śladowe ilości, wiec warto rozłożyć na części co to są "śladowe ilości"?

                Tak więc co to znaczy i ile to jest „śladowe ilości”? Według tego co mówi CDC jest to ilość mniejsza niż lub równa 0.3mcg na dawkę. http://www.sailhome.org/Concerns/Vaccines/Thimerosal.html oddaje dobrą robotę i kontekst w tej kwestii:

                -2 ppb rtęci jest to ilość dopuszczalny limit w wodzie pitnej w USA w Polsce jest to 1ppb
                -200 ppb rtęci w płynnych odpadach uważany jest toksycznie zagrożenie.
                -25.000 ppb znajduje się w szczepionce przeciw grypie dla niemowląt.
                -50.000 ppb znajduje się w przeciętnej szczepionce przeciw grypie – zalecanej dla dzieci, kobiet w ciąży, osób starszych …

                Poniżej obliczenia ilości ppb w szczepionkach „bez tiomersalu”:

                0,3 mcg / 0,5 ml =
                0,3 mcg / 0.0005L =
                … 3000 mcg / 5L =
                600 mcg / l
                1 mg / kg = 1 PPM (formalna definicja PPM)
                1 L = 1 KG (gęstość wody lub roztworu soli)
                1 mcg / l = 1 ppb (ponieważ 1 kg i 1 litr wody są równoważne)
                DLATEGO:
                600 mcg / l =
                600 ppb Tiomersalu w szczepionce „bez tiomersalu”

                Szczepionka przeciw grypie ma „tylko” 25 mcg tiomersalu.
                Zasrzyk to 0,5 ml. Policzmy:
                25 mcg / 0,5 ml =
                25 mcg / 0.0005L =
                250.000 mcg / 5L=
                50000 mcg / L
                1 mcg / L = 1 ppb, a zatem
                Zastrzyk zawiera 50.000 ppb Tiomersalu

                A poniżej wpływ rtęci na komórki w mózgu
                https://www.youtube.com/watch?v=0yrmvHOJyRQ

                Drugi środek to Fenoksyetanol
                Co można znaleźć na jego temat, że jest stosowany w szczepionkach i jest bezpieczny cokolwiek to znaczy?

                "W listopadzie 2013 roku Francuska Agencja Bezpieczeństwa Lekarstw i Produktów Higieny (ANSM) zaleciła, aby nie używać fenoksyetanolu w produktach aplikowanych bezpośrednio na pupę dzieci (chodzi tu o maści na odparzenia i chusteczki perfumowane do przecierania pośladków) oraz ograniczyć prawnie dozwolone stężenie w innych kosmetykach z 1% do 0,4%."
                http://www.misurafamiglia.it/creme-per-bebe-tossiche-la-lista-nera-uninchiesta-del-settimanale-il-salvagente/

                Częściowo toksyczny wpływ na układ rozrodczy u młodych mysz.
                http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2086313

          • Ania

            Nie dodałeś, że korzystają z badań, które są sponsorowane przez koncerny farmaceutyczne.

          • PatKi

            Czy artykuły i badania w renomowanych czasopismach są wiarygodne?

            „„To jest po prostu niemożliwe, aby wierzyć jakimkolwiek badaniom klinicznym, aby polegać na ocenie zaufanych lekarzy lub autorytatywnym informacjom medycznym. Nie mam przyjemności w oznajmianiu tego wniosku, do którego doszłam powoli i niechętnie, po moich dwóch dekadach pracy jako redaktor New England Journal of Medicine”. – Dr Marcia Angell
            http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2964337/

            „Sprawa przeciwko nauce jest prosta: większość literatury naukowej, być może połowa, może być nieprawdziwa. Ich fałsz polega na nierzetelności. Badania przeprowadzane są na małą skalę, na małych rozmiarach i na małej ilości próbek. Przez to są niewiarygodne, a ich analiza i wnioski uderzają w konflikt interesów. Nauka podjęła zwrot ku ciemności”. – dr Richard Horton
            http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(15)60696-1/fulltext?rss%3Dyes

            Producenci szczepionek, firmy farmaceutyczne i politycy związani z medycyną, wiedzą o wielu zagrożeniach związanych ze szczepionkami. Zdecydowali się nie mówić prawdy społeczeństwu.
            http://nsnbc.me/wp-content/uploads/2013/05/BSEM-2011.pdf

            Co to jest lekarz i pseudolekarz? Może trochę liczb?

            „Błędy lekarskie w USA były główną przyczyną śmierci 7 milionów pacjentów, a kolejne 3 miliony osób zmarło z powodu odleżyn lub infekcji, do których doszło podczas ich pobytu w szpitalu w latach 2000-2015.”
            http://oczymlekarze.pl/nowosci/2444-leki-gorsze-od-wojen

            Jest taki raport z USA z 2003 roku w którym zrobiono podsumowanie opieki medycznej :)
            Całkowita liczba zgonów jatrogennych wynosi 783.936 a z powodu chorób serca wyniosła 699 697. Ilość zgonów z powodu raka wyniosła 552 251
            http://www.webdc.com/pdfs/deathbymedicine.pdf

        • kjonca

          Ale właśnie TEGO „stop nop” NIE ROBI.

          np. czy stop-nop opracowało ulotkę „jakie pytania zadać lekarzowi przed szcepieniem”? NIE
          albo ulotkę „na co zwrócić uwagę przed/po szczepieniu”

          czy stop nop ZALECA jakiekolwiek szczepienie gdy już miną przeciwskazania?

          czy stop-nop próbuje opracować jakieś np. szkolenie dla lekarzy/rodziców?

          Można się zżymać, że to powinno zrobić Państwo, ale nie robi. A opracowanie tego nie powinno być poza zasięgiem tego rodzaju stowarzyszenia.
          Na razie gdy chodzę na strony stop nop to czytam w kółko te same historie. Gdy zaczynam drążyć „kiedy”/”gdzie” to nagle zapada cisza.

          • katarina

            czytajac postulaty „stop nop” mozna samemu wpasc na liste pytan zadawanych lekarzom. Znam rodzicow w Polsce, ktorzy dzieki temu stowarzyszeniu zaczeli pytac na co zwrocic uwage przed i po szczepieniu. A takie pytania sa na porzadku dziennym za granica. W Holandii, gdzie mieszkam, normalnym jest, ze lekarz mowi o skutkach ubocznych szczepien. Zaden lekarz nie spojrzy na mnie jak na przybysza z obcej planety jesli nie wyraze zgody na ktorekolwiek ze szczepien. Nie ma reklam szczepionek dzialajacych na emocjach rodzicow- TO sie stanie zmoim dzieckiem jesli go nie zaszczepie. Nie ma histerii na temat szczepien, takiej jaka obecnie widac w Polsce. I jakos nie ma epidemii blonicy, zoltaczki czy gruzlicy…
            Postulaty i istnienie stowarzyszenia takiego jak STOP NOP to zalazek do tego, zeby byc swiadomy tego, czemu poddawane sa nasze dzieci.
            Oczywiscie, nie jest to idealne stowarzyszenie, ale dobrze ze takie istnieje i ludzie zaczynaja miec swiadomosc, zaczynaja szukac, pytac.

            • kjonca

              „I jakos nie ma epidemii blonicy, zoltaczki czy gruzlicy…” Jasne, a artykuł że w Niemczech ileś dzieci zmarło na odrę to mi się przyśnił. Podobnie jak informacje z bodajże 2013 roku z Holandii właśnie o odrze. Ech.

        • Dorota Dorota

          A jakieś źródła naukowe na poparcie tych twierdzeń?

      • Marius Maius

        Swoje dzieci zaszczepiles ?

        • Oczywiście.

          • Marius Maius

            A wiesz na co ?

            • manowce

              nie, no co Ty, zapewne nie zapytał, tylko zaprowadził do przychodni, podstawił pod strzykawkę i rzekł „szczepcie na co chcecie”.

          • Ewelina Rzycka

            W rekomendowanym czasie, przeciw wszystkiemu, co zalecane?

      • Ania

        Forma straszenia ! Tylko to potrafisz, a ludzi, którzy mają jakieś argumenty, albo dziecko z NOP blokujesz wszędzie gdzie się da ! Brak Ci argumentów do dyskusji, potrafisz pisać tylko te swoje sponsorowane teksty.

        • manowce

          sponsorowane przez kogo? naprawdę macie tak nie po kolei w głowie, żeby sugerować, że firmy farmaceutyczne „kupują” blogerów? :D

          • Tak, to się dzieje naprawdę :)

          • PatKi

            „firmy farmaceutyczne „kupują” blogerów? ”
            Nie kupują tylko zajmują się działaniami marketingowymi jako zwykli przeciętni ludzie o dobrych intencjach i to zjawisko ma swoją nazwę „Astroturfing” :)

            Najpierw źródło z poważnego czasopisma
            „Na każdego dolara wydanego na „podstawowe badania” przez koncerny farmaceutyczne 19 jest wydawanych na promocję i marketing – pisze Donald W. Light oraz Joel R. Lexchin w artykule „Pharmaceutical research and development: what do we get for all that money?”
            http://www.bmj.com/content/345/bmj.e4348

            Z polskimi napisami jest prelekcja Sharyl Attkisson
            https://www.youtube.com/watch?v=ubnwmk9e8mc

            I jeszcze artykuł z http://forsal.pl/artykuly/806376,astroturf-marketing-na-zachodzie-zakazany-w-polsce-sie-rozwija.html

            „Sytuacja stała się już tak groźna, że część państw zaczęło wprowadzać prawne zakazy „kładzenia sztucznej trawy”. W USA Federalna Komisja Handlu w przypadku stwierdzenia, że dana firma zleciła tego typu kampanię, może na nią nałożyć grzywnę, nawet 16 tys. dol. za każdy dzień jej trwania. Takie nielegalne działania ścigają też prokuratorzy. W zeszłym roku nowojorski śledczy Eric Schneiderman zmusił 19 koncernów do podpisania zobowiązania o niestosowaniu astroturfingu. Firmy wolały podpisać zakaz i zapłacić zaledwie kilkaset tysięcy dolarów, bo koszty przegranych w sądzie spraw poszłyby w miliony. W Wielkiej Brytanii podszywanie się pod konsumenta w przestrzeni publicznej grozi więzieniem.”

            • manowce

              twierdzenie, że wszystkie badania są fałszowane albo przeprowadzane ze sponsoring koncernów farmaceutycznych, „prawdziwe” badania są utajone, lekarze i pielęgniarki przekupieni, a blogerzy wykupieni to paranoja, która wymaga leczenia.

        • Morrrigan

          A antyszczepionkowcy to może nie straszą? ;) Swoją drogą to już jest szczyt zuchwałości, żeby zarzucać brak argumentów (podczas gdy podano mnóstwo argumentów), samemu własnych nie podając.

        • co to jest dziecko z NOP-em? To coś jak dziecko z NOPO (niepożądany odczyn po obiedzie)?

      • Ania

        I tutaj pewnie też mnie szybko zablokujesz ?!

      • PatKi

        „Antyszczepionkowcy nie mają żadnych sprawdzonych badań, więc i tak przebijam ich o głowę.”
        Nie mają dowodów na co?
        Dowodów według jakiej teorii dowodów?

        „zwracam się do ludzi, aby im uświadomić, że robią dzieciom krzywdę.”
        Jaką krzywdę?

  • mrowiecbloguje

    Wielokrotnie ostatnimi czasy pozwoliłam sobie na komentarze pod dyskusjami antyszczepieniowymi i chyba nie zostałam polubiona. Nie umiem wypowiedzieć się na temat jakości czy składu poszczególnych szczepionek, bo nie jestem naukowcem, który je opracował, nie jestem lekarzem ani nawet farmaceutą. Ale osoby wywołujące burzę na temat negatywnych skutków szczepień też raczej nie są. Ktoś zaraz napisze, że koncerny opłacają naukowców, więc ci podpisują siebie pod produktem „masowej zagłady”, czyt szczepionką. Serio? Ja, nie wiem za jakie pieniądze, nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła. I nie wierzę, że ktokolwiek tak robi. KOlejny flagowy argument to kasa dla koncernów farmaceutycznych – no jasne, przecież muszą zarobić na tym, że wynaleźli, zbadali, zarejestrowali, opatentowali i wprowadzili na rynek jakiś produkt (w tym miejscu szczepionkę), ale z całą pewnością na doraźnym leczeniu, w przypadku epidemii tych wszystkich chorób, których dziś nie znamy dzięki szczepieniom, zarobiliby znacznie więcej. W ogóle oczekiwałabym rzeczowej, merytorycznej debaty na temat szczepień obowiązkowych, w których wypowiadaliby się ludzie mający wiedzę, a swoje zdanie popierali dowodami naukowymi, bo tylko takie do mnie przemawiają. Mniej populizmu (jak w przypadku ruchu anty-) więcej faktów. Bo dziś my rodzice mamy z jednej strony lekarza z przychodni, który mówi szczepić, ale dlaczego i jakie są efekty, to już nie wie, albo powie żeby poczytać ulotkę, a z drugiej kogoś, kto mówi, że narażasz swoje dziecko na trwałe kalectwo lub śmierć, więc nie szczep. I to nie jest normalne. Ja szczepię moje dziecko i mam nadzieję, a może inaczej wierzę w to, że w ten sposób zapewniam mojemu dziecku bezpieczne życie.

  • kjonca
    • Poczekajmy zatem za jakieś potwierdzenie. Na tą chwilę, z dostępnych mi danych i próśb czytelników, poczułem się w obowiązku ludzi ostrzec. Bo to, że akurat w tym przypadku to nie było ospa-party, to nie znaczy jeszcze, że ospa-party nie istnieją (bo ten przypadek z 2014 jest potwierdzony) i że nie należy o nich ostrzegać.

      • kjonca

        Uściślając:
        1. nie miałem zamiaru negować, że ospa-party istnieją
        2. nie wiem też czy nie mamy do czynienia z sytuacją, że rodzice przestraszyli się konsekwencji i zaczęli zaprzeczać.
        Po prostu podałem linka.

      • szpaczman

        A pisałeś coś o herezji, i ludziach bezmózgich którzy wierzą w jakieś bajki ….
        z tego co wiem to Twój stosunek do ostatniej sytuacji jest identyczny jak ten przed którym nas ostrzegasz . Jak możesz pisać o czymś o czym nie masz pełnych informacji , to jest właśnie wprowadzanie w błąd czytelników . Jak dla mnie to straciłeś wiarygodność. Bez urazy . Pozdrawiam

      • Jacinto

        Zabawne jest to, że jeden przypadek ospa-party i już bijemy w dzwony. Przypadki NOP za to nie powodują bicia w dzwony, ale komentarze – „być może był jakiś inny czynnik”.
        Podam przykład na temat statystyki w zażywaniu leków. Powołam się na dwie dane: – NNT oraz skutki uboczne.
        NNT (Number Needed for Treatment) określa ile osób musi zażyć dany lek aby jedna osoba została uleczona. Aby nie kręcić sie wokół szczepień weźmy np statyny – dość popularne „leki”, „obniżające” cholesterol. NNT dla statyn wynosi 300. Tyle osób statystycznie musi zażyć lek by jedna osoba nie miała udaru lub zawału. Skutki uboczne (zwyrodnienie mięśni i inne) określa się na 5%. W grupie 300 osób daje to 15. Czyli zażywając ten lek mam statystycznie 15 razy większe prawdopodobieństwo powikłań niż uleczenia. Stawia to w trochę innym świetle bezrefleksyjną wiarę w moc lekarstw. Czy ktoś kiedyś widział wskaźnik NNT na ulotce leku? Bo o skutkach ubocznych koncerny już muszą informować…
        Nadmieniam, że ten wskaźnik jest badany w procesie dopuszczenia leku do obrotu.

  • olga

    Jak to miło, że blokujesz ludzi na swoim fanpage tylko dlatego, że negują i podważają Twoje argumenty – co powiesz na to: http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/dyrektor-szpitala-nie-potwierdza-ze-zmarle-dziecko-bylo-na-ospa-party/nm8exf ?

    • Dorota Mordaka

      Zachorowalo na sepse, a na sepse sa szczepionki. Te dziecko ich nie dostalo i zmarlo. I tyle w temacie.

      • Anna Zejer

        Na sepsę są szczepionki? Pani Doroto Pani na jakim świecie żyje, bo chyba nie na Ziemi. Sepsa to nie choroba, bakteria, czy wirus. Sepsa jest odpowiedzią organizmu, tak samo jak katar. Nigdy nie będzie na nią szczepionki, tak samo jak na katar, gorączkę, czy biegunkę. A dziecko nie zmarło w wyniku braku szczepionki, tylko z powodu braku pomocy medycznej.

      • magda

        Na sepse nie ma szczepionek!!!

        • Eleyn D.

          Sepsa to wynik uogólnionego zakażenia – czy to wirusowego, grzybiczego czy bakteryjnego – w którym dochodzi do niewydolności wielonarządowej organizmu. Więc skoro dziecko zmarło na sepsę będąc zakażone ospą, to szczepienie mogłoby uratować mu życie.

          http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/choroby-zakazne/sepsa-przyczyny-objawy-leczenie-posocznicy_34796.html

          • Patrycja Śliwerska

            Tak, ale szczepienie na ospę, a nie na sepsę. Tak jak powiedziała koleżanka wyżej, na sepsę nie ma szczepionki, bo to bardzo złożona jednostka chorobowa (tak jak napisałaś)

      • Dorota Mordaka

        Ajc zle ujelalam…..chcialam powiedziec ze sa szczepionki na choroby ktore moga wywolac zakazenie bakteryjne a w nastepstwie sepse. Szczepionka na pneumokoki to bardzo wazna szczepionka, streptokoki sa wszedzie i wlasnie one nam doroslym powoduja najczesciej zakazenia bakteryjne. Zobaczcie w internecie ile powrzechnych chorob powoduja.

    • Agnieszka Zajączkowska

      Nie wiem czy coś można powiedzieć na temat tego artykułu. Lekarz nie ma wiedzy, to nie powie, że „ospa-party” miało miejsce, bo go opinia publiczna pilnuje (jak powie, ze było, a nie było to będzie miał nieprzyjemności; jak powie,że nie było, a było to też, więc lepiej nie spekulować). Dziecko było chore na ospę, i najwyraźniej było już tak chore, że cały organizm „siadł”. Co tu jest do komentowania?

  • Marta

    dodam jeszcze tylko, że nieszczepione dzieci są bardzo dużym zagrożeniem dla noworodków i niemowląt, których zaszczepić jeszcze nie można przeciw danej chorobie, a która może być dla nich naprawdę niebezpieczna. Może przedszkolak przejdzie ospę, świnkę, czy różyczkę bez powikłań, ale 7-tygodniowe dziecko? 3-miesięczne? a zaszczepić go można dopiero, gdy ukończy 13-14 miesiąc – do tego czasu maluch jest bezbronny.

    • Darek Młynek Młynarczyk

      największym zagrożeniem dla noworodków jest wstrzykiwanie im tego co jest w szczepionkach w pierwszej dobie, co steje się źródłem uszkodzeń systemu nerwowego i zakłóceniem odpornościowego na całe życie

    • Anna Zejer

      Rozumiem, że Pani Marta swoje świeżo zaszczepione dzieci poddaje kilkutygodniowej kwarantannie, żeby nie zaraziły innych dzieci?

      • Marta

        tak, oczywiście tygodniami (a czasem nawet miesiącami!) nie wychodzimy wtedy z domu, żeby przypadkiem nie zarazić tych biednych dzieci, które nie zostały zaszczepione, bo wiadomo taką szczepionką to dopiero można biedaki wykończyć, nie to co wirusem jakimś, phi, oczywiście nie chodzę również z dziećmi do przychodni na tzw. „zdrową stronę” bo przecież tam SZCZEPIĄ dzieci i one tak potem chodzą i rozsiewają te zarazki.wirusy/patogeny SZOK – naprawdę jakieś służby powinny się tym zająć! nikt przed tym nie ostrzega, a potem idzie taki „nieświadomy” rodzić na bilans z niemowlakiem i nieszczęście gotowe…

    • Ella

      dlaczego komentarz został usunięty?
      Marta, noworodka nie powinno się szczepić zanim nie będzie pewności że nie ma niedoborów odporności. A tego nie ocenisz w 1 dobie. O to dbają w krajach zachodnich. W Polsce niestety jeszcze tego nie ma, jesteśmy jednym z 3 krajów w Europie gdzie jeszcze szczepi się noworodki w 1 dobie. JESZCZE. Wiesz jak to nazywają za granicą? Barbarzyństwo. I że robimy sobie w kraju eksperymenty na noworodkach.
      Szczepienia w Szwecji zaczynają się od 3 miesiąca. I mają najniższy wskaźnik śmiertelności w Europie. Nie zaszkodziło zatem takie opóźnienie szczepienia. Warto to przemyśleć.

      • Marta

        Nie jestem lekarzem, zatem nie mogę powiedzieć, czy powinno się je szczepić w pierwszej dobie, czy też nie. Generalnie jednak jestem stanowczo ZA szczepieniem. Poza tym, przy wybiórczym przedstawianiu faktów można obronić każdą tezę. Piszesz, że Polska jest jednym z 3 krajów,które podają szczepienia w 1 dobie. Tak nie nie jest. Gruźlica: Szczepienie noworodków tuż po urodzeniu: Bułgaria, Chorwacja, Węgry, Irlandia, Polska, Portugalia. WZW B: Szczepienie noworodków tuż po urodzeniu: Bułgaria, Chorwacja, Estonia, Polska, Portugalia, Rumunia, Hiszpania.
        W krajach, w których podaje się szczepionkę po 2 miesiącu życia w większości są to szczepionki „wieloskładnikowe” typu DTa P+IPV+HIB+WZWB . A to raczej też istotna informacja, prawda?

        • Antonia

          Jesli chodzi o gruzlice, to sytuacja epidemiologiczna danego kraju i tzw. ryzyko ekspozycji populacji wplywaja na wczesniejsze szczepienia rowniez za granica. W zwiazku ze zwiekszonym ruchem migracyjnym populacji Afryki i Bliskiego Wschodu, etc., we Francji szczepienie noworodkow przeciwko gruzlicy w pierwszych dniach zycia jest coraz czesciej polecane na wydzialach polozniczych (pisze „polecane”, bo chodzi o szczepienie nie obowiazkowe – we Francji jedynym szczepieniem obowiazkowym w kalendarzu szczepien jest trio DTaP dyfteryt-tezec-polio) rowniez francuskim noworodkom. W przypadku rodzicow (albo jednego z rodzicow) pochodzacych z krajow o potencjalnie wysokim ryzyku ekspozycj (z perspektywy francuskich lekarzy, kraje Europy Wschodniej naleza do tej grupy), zalecenia szczepionki sa jeszcze czestsze (przyklad z zycia wziety : w zeszlym roku, urodzilam moje pierwsze dziecko w duzym francuskim szpitalu uniwersyteckim – mieszkamy we Francji i tata dziecka jest Francuzem – personel medyczny bardzo naciskal na szczepienie dziecka (trzydniowego) przed opuszczeniem szpitala, ze wzgledu na pochodzenie matki ze strefy geograficznej zaliczanej jako „zwiekszonego ryzyka”, w danym przypadku z Polski).

      • Marta

        Ponad to jest jeszcze jedna kwestia: w Szwecji ludzie dzieci szczepią, a zatem taki maluszek do 3 miesiąca życia jest narażony dużo mniej na „złapanie” groźnej choroby, bo od kogo ma się zarazić?

      • Klaudia

        Z tego co wiem to nie chodzi o niedobory odporności tylko o to że noworodek ma tylko immunoglobuliny M, nie ma wykształconych limfocytów i komórek APC na takim poziomie by szczepienie było skuteczne. Poza tym chronią go jeszcze do ok. 2/3 miesiaca limfocyty, które dostał od matki (więc nieszczepiona matka, lub taka z osłabioną odpornością urodzi ,,nagie”-pod względem immunologicznym- dziecko). Są to stosunkowo nowe badania, ale skoro w podręcznikach w Polsce nie można zmienić informacji, o których świat wie od ponad 25 lat to wątpię by szybko był zmieniony kalendarz szczepień.

        Zaznaczę, że to nie chodzi o to, że szczepionka jest zła, albo że w tym czasie w ogóle nie działa. Chodzi o to, że nie działa tak dobrze jak mogłaby działać w tym 2/3 miesiącu. Sądzę, że tak wczesne szczepienia wzięły się właśnie z obawy przed tym, że matka może nie mieć ,,dobrego” pakietu limfocytów pamięci.

        • Jacinto

          To też odpowiedź na pytanie czy wszyscy lekarze się mylą szczepiąc dzieci. Nie mylą się, tylko pracują w określonym systemie, który każe szczepić dzieci w pierwszej dobie.

      • maer

        Z jakiegoś powodu w Polsce podaje się szczepienia p WZWB i p. gruźlicy w 1 dobie życia. Może czymś się od Szwecji różnimy, oprócz tego że jesteśmy „barbarzyńcami”? Na przykład sytuacją epidemiologiczną?

    • Sylwia

      Dziecko mojej kuzynki miało dwa miesiące jak się zaraziło od starszego rodzeństwa ospą i przeszło ją łagodnie, nic mu się nie stało…

      • Marta

        i całe szczęście, ale nie zmienia to faktu, że są to choroby niebezpieczne dla maluszków dużo bardziej niż dla starszaków! a chodzi chyba o to, by chronić i jedne i drugie, a nie postępować na zasadzie: „a nuż się uda…” bo jak się nie uda to co? trudno?

  • Kar

    NOP to rzadkie przypadki? Nie ma na to wiarygodnych statystyk, bo większość tych przypadków nie jest rejestrowanych. Podczas mojego wyjazdu, gdzie spośród ok 50-osobowej grupy ok 1/3 to były dzieciaki dwie mamy przyznały, że ich dzieci miały poważne powikłania po szczepieniu.
    Nie jestem całkowitą przeciwniczką szczepień, ale na pewno przed zaszczepieniem powinno się dokładnie przeanalizować skład szczepionki i poszukać wyników badań nad poszczególnymi składnikami.
    Podoba mi się idea indywidualnego ustalania kalendarza szczepień o której napisała Katarina.

    • Najgroźniejsze NOPy są niezwykle rzadkie. Podałem link do źródła.

      • Ella

        90% nie jest zgłaszanych, bo lekarz bagatelizuje sprawę lub bez badania („na oko”) twierdzi że to na pewno nie ma związku. Ja np miałam nop po wzb b jako osoba dorosła i nie dałam sobie wcisnąć że to koincydencja. Wiedziałam dokładnie co się działo i jaki miałam wcześniej stan zdrowia. A jednak mój przypadek nie został dodany do statystyk. Powód? Abnegacja lekarza.
        Ile takich przypadków jeszcze?
        Polecam ci na FB czerwona kartką dla systemu szczepień. Zobaczysz tysiące relacji rodziców zrozpaczonych, tragedie życiowe po szczepieniach.
        Poczytaj, zobacz, polecą ci łzy z oczu. Bezbronne, małe dzieci tak skrzywdzone …
        To otwiera oczy mocniej niż statystyki oficjalne z ulotek produktów.
        https://www.facebook.com/events/335153106669793/

  • Darek Młynek Młynarczyk

    też przeginasz, już piszę dlaczego – ty jesteś ojcem, ja jestem ojcem, ty podejmujesz decyzje oceniając ryzyko na swój sposób, ja też, jeśli mamy inne wnioski – mamy do tego prawo, bo to nasza odpowiedzialność przed sobą, dzieckiem i matką. A wnioski mogą się róźnić aż tak skrajnie, że Ty zaszczepisz, a ja nie zaszczepię, i tak każdy z nas podejmuje ryzyko, tylko ty oceniłeś że mniejsze jest kiedy zaszczepisz a ja odwrotnie. Dlaczego? Bo ty wymieniasz dwa przypadki zgonów dzieci bez szczepień, a ja patrzę na kilkakrotnie, a w przypadku niektórych szczepionek nawet kilkudziesięcio razy większe ryzyko powikłań poszczepiennych, z ciężkimi chorobami, a nawet zgonami łącznie, o których informuje już świat medyczny, a Stop Nop jedynie upowszechnia tę wiedzę. I nie myśl o mnie jak o antyszczepionkowcu, tylko o takim samym ojcu jakim jesteś sam dla swojego dziecka. Poza tym wielokrotnie po czasie okazywało się, że takie „newsy” o zgonach nieszczepionych dzieci okazywały się fikcją albo grubo naciągane, a jednak sprawy sądowe wygrywane przez rodziców dzieci z powikłaniami w wielu krajach, w tym już nawet w PL, są faktem i można o nich przeczytać w mediach, co też upowszechnia StopNop. Więc jak się boisz nieczepionych dzieci, to Ci zwrócę uwagę, że po to szczepisz aby się nie bać, przecież Twoje zaszczepione dziecko nie zarazi się od mojego nieszczepionego – logiczne? więc nie czepiaj się tych co nie szczepią, i mają swoje powody, a krytykować innych za ich sposób na zycie – też nie jest poważnie bo co wiesz o naszym życiu? Pozdrawiam.

  • Anna Zejer

    Iście zabawne jest stwierdzenie, że poważne NOPy zdarzają się tak rzadko. W Polsce rejestruje się tylko część odczynów poszczepiennych, bo nikt ich nie chce stwierdzać. Co roku od szczepień umierają dzieci, wiele zostaje kalekami. Chcesz szczepić – szczep (nie zapomnij o sobie, żonie, psie, kocie). Jak się kiedyś nie daj Boże trafi ten „rzadko NOP” (tak jak setkom tysięcy innym rodziców) pojawi się u Ciebie inny artykuł.
    Jakież to szczęście mieszkać za granicą, gdzie większość ludzi to antyszczepionkowi fanatycy nieucy (z doktoratami, wykształceniem itp). Przynajmniej dzięki temu nieszczepieniu od wielu lat nie ma tu epidemii, a notuje się jedynie spadek zachorowań. A w Polsce, gdzie największa jest wyszczepialność – same wzrosty i epidemie :D

  • Lea Anna

    Kiedyś rozmawiałam z moją babcią – pediatrą. Opowiadała mi jak dużo dzieci chorowało na krztusiec kiedy była młoda. Dzięki szczepieniom choroba ta została w znacznym stopniu wyeliminowana. Dla mnie choroby typu krztusiec kojarzą się z czymś co występuje w książkach typu Potop itp.Nigdy -na szczęście – nie miałam styczności z tą chorobą. A w młodości mojej babci była ona tak popularna jak teraz grypa… Jeżeli liczba nieszczepionych dzieci powiększy się to niestety takie choroby jak gruźlica czy krztusiec powrócą na wielką skalę.

    • nikt

      Witam,
      Drogi Ojcze i Czytelnicy…… Cieszę się, że już nie mieszkam w tym kraju choć tu gdzie mieszkam jestem lokalną ikoną polskości. Cieszę się bo tam wszystko emanuje strachem, tu spokojem. Tu nawet Polak Polakowi nie jest wilkiem, a jest nas tu sporo.
      Zastanawiam się po co Pan pisze takie teksty? Jaki ma Pan w tym interes? Jak bardzo zarabia Pan na swoich wpisach i kim są Pańscy czytelnicy. Ups, obecnie jestem jedną z nich….
      Jeśli tak bardzo Panu zależy na dzieciach to czemu Pan obrzuca błotem ludzi dorosłych? Czyż Pańskie dzieci zachowują się podobnie? Jeśli twierdzi Pan, że nie jest naukowcem, skąd ta pewność, że ten przemysł, któremu Pan wierzy z Pana nie kpi?
      Jestem matką trójki dzieci. Borykam się z efektem szczepień i cieszę wolnością od trucizny. Teraz już śpię w nocy, ale wtedy gdy miałam podjąć decyzję nie spałam. Czytałam, pytałam, bałam się. Wciąż zadaję pytania choć decyzję podjęłam. A podjęłam bo taka jest konieczność. Trzeba decydować. I proszę mi wierzyć – nie wiem czy wyrządziłam krzywdę temu dziecku, które szczepiłam, czy temu, którego nie zaszczepiłam. NIE WIEM.
      Jeśli jako bloger ma Pan odwagę o cokolwiek APELOWAĆ, radzę najpierw ochłonąć, potem się zastanowić. Jaki przyświeca Panu cel? Po co Pan pisze tekst, którym Pan podjudza i gardzi? Czy to jedyny sposób na motywowanie ludzi do mądrości jaki Pan zna?
      Żeby pisać trzeba mieć o czym.

  • Wszystko pięknie bo karzy martwi się o swoje dziecko. Ja nie wypowiadam się po żadnej ze stron choć szczepionka o mało nie odebrała mi dziecka, tak ta właśnie szczepionka która tutaj tak wychwalasz. I obrzuccie mnie błotem i kamieniami ale po walce o moją córeczkę nie dam już jej nigdy zaszczepić. Ponadto odwiedzając szpitale, przychodnie, gabinety które przez ostatnie dwa lata były moim drugim domem, poznałam całe mnóstwo ludzi, którzy przeżyli to co ja więc proszę nie mówić o małej ilości poważnych nopow.

  • TumTum

    Powiem tak. Do niedawna byłam mocno sceptyczna. Zarówno co do szczepionek, jak i co do antyszczepionkowców. Dlatego, że z jednej i drugiej strony słyszałam głównie ujadanie i personalne wycieczki. Naprawdę nie zależało mi na popieraniu jakiegokolwiek stanowiska, chciałam PRAWDY i rozsądnej opinii. Wbrew pozorom to nie takie proste, bo widziałam wiele proszczepionkowych artykułów napisanych tak propagandowym stylem, że odruchowo dystansowałam się do nich. Twój tekst również początkowo mnie zdenerwował, bo osobiste wycieczki po antyszczepionkowcach są moim zdaniem zwyczajnie nie na miejscu. Jako osoba nie głupia, lecz mająca wątpliwości, niejednokrotnie czułam się zwyczajnie obrażana przez chociażby kilku proszczepionkowych blogerów (których by the way na co dzień cenię). Tak samo tekst u Kasi G. o szczepionkach, niby naukowy, mimo rzygania tęczą w komentarzach, wydał mi się właśnie wcale nie dość konkretny i chłodno oceniający sytuację. To jest zwyczajnie frustrujące, na każdym kroku czytać, że jeśli nie zgadzasz się ślepo na wszystko, co proponuje Ci NFZ, to jesteś idiotą. Gdy do tego masz w domu maleńkie, nowonarodzone dziecko, to naprawdę sytuacja nie jest do pozazdroszczenia.

    Moje dziecko zostało zaszczepione w pierwszej dobie na WZW i gruźlicę i jestem wściekła na siebie za to. Nic się nie stało, ale w pierwszej dobie nie mieliśmy przecież pewności, czy jest zdrowy, a gdyby nie był, szczepienie nie musiałoby się dobrze przyjąć. I tu akurat nie jest tajemnicą, że szczepienia w pierwszej dobie SĄ kontrowersyjne. W niektórych (cywilizowanych! żeby nie było) krajach szczepienia zaczynają się później (np. od 3 miesiąca), nie ma też szczepień np. na gruźlicę czy WZW… Stąd wniosek, że chyba te konkretne szczepionki nie są niezbędne? Chyba że mówimy o całym kraju nieodpowiedzialnych kretynów?

    I dlaczego nikt nie walczy o szczepienie dorosłych ludzi? Przecież to jest równie ważne dla zachowania zbiorowej odporności, bo szczepienia nie działają całe życie…

    Wyjeżdżamy za granicę, więc mam w dupie dalsze walki o szczepionki. Tam, gdzie jedziemy, szczepienia nie są obowiązkowe, zaczynają się później i jest ich mniej. I tamtejszym trybem BĘDZIEMY szczepić, bo tam też mamy większą szansę na realną pomoc, w razie gdyby jakimś cudem przypałętał nam się NOP. Ale po tej całej emocjonalnej jeździe, jaką mi zafundowała kochana ojczyzna, będę miała długo niesmak.

    A, no i uważam, że bezrefleksyjne jeżdżenie po antyszczepionkowcach powoduje, że nigdy nie powstanie zdrowa (nomen omen) atmosfera wokół tematu, fundusz na odszkodowania, świadomość tego, że dziecko musi być w 100% zdrowe itd. Bo przecież „to tylko oszołomy, szczepienia nie mają skutków ubocznych”. A gdy myśmy z niemowlakiem przyszli na szczepienie i powiedzieliśmy, że ma powiększone węzły chłonne, to lekarz to zbagatelizował.

    Przepraszam, jeśli wpadłam w zbyt ostry ton, ale to wszystko kotłuje się we mnie od kilku mcy;)

    • kjonca

      „nie ma też szczepień np. na gruźlicę czy WZW”
      Przyszło ci do głowy, że to ze względu na inną sytuacje epidemiologiczną?
      np. inny szczep gruźlicy?

      • TumTum

        Przyszło, ale to wszystko jest mocno umowne. Nie mówię o drugim końcu świata, tylko naszych sąsiadach.

        • Morrrigan

          nie, to nie jest umowne, to jest statystyka.

        • Klaudia

          Prawda jest taka, że szczepienie na gruźlicę jest ważnym szczepieniem i jak nie teraz to potem warto się zaszczepić. To nie jest tak, że jest to choroba na którą umierały nasze babki. Osoba nieszczepiona teraz też może zachorować i mieć straszne powikłania. Ale to już należy w gestii rodziców w tym wypadku ;)

    • Jak napisałem – ja sam mam parę rzeczy bym poprawił, ale niestety obecnie nie ma z kim o tym rozmawiać, bo nie ma ludzi zdroworozsądkowych, którzy by ten temat poruszyli i rzeczywiście starali się pomóc zmienić obecną sytuację.

      • TumTum

        Sam mógłbyś poruszyć ten temat. Masz autorytet, masz zasięg. Zamiast tylko zwiększać te podziały i podjudzać ludzi, by dalej skakali sobie do oczu.
        Żeby nie było – ja Cię rozumiem, że walczysz o to, co uważasz za słuszne, ale moim zdaniem forma jest tylko pozornie łagodniejsza od argumentacji drugiej strony. Dlaczego w Polsce nie da się na ten temat porozmawiać merytorycznie i spokojnie?!

        • Z chęcią bym poruszył, ale napisanie tekstu to za mało. Trzeba zrobić coś więcej – trzeba działać. Ja mogę wesprzeć jakąś organizację lub jakiegoś człowieka, który będzie w tym kierunku działał, ale ja sam nie mam dość wiedzy i dość czasu, aby się tym zająć na poważnie. A napisanie takiego tekstu obecnie byłoby tylko pożywką dla STOP NOP, z którymi osobiście nie chcę mieć nic wspólnego.

  • kinia

    Przesadzil PAN I TO MOCNO! za szybko pan napisał powyższe słowa bo im więcej faktów znamy tym mniej ma to wspólnego ze szczepieniem :(((

    • Ale przecież ja się nie odnoszę tylko do tego jednego przypadku.

  • Piotr Podstawski

    Dzień dobry,

    Chciałbym się ustosunkować do tej dyskusji. Jestem ojcem 4 dzieci. Nie nazwałbym się antyszczepionkowcem, może antyprzymusowcem. Szczepiłem dzieci wybiórczo (nie wszyskie wymagane szczepienia) i trochę później, niż zakłada tzw. kalendarz.

    Nie jestem lekarzem, więc nie będę się wdawał w naukowe dyskusje. Jedno, co mnie w Pana wypowiedzi bulwersuje, to porównanie rynku szczepionek, rynku, z którego czerpie bigpharma z rynkiem zdrowej żywności i medycyny alternatywnej. Otóż sam jestem zwolenikiem zdrowego jedzenia, sam sobie np. kupuję mieso szynkę, pekluję, wędzę, parzę i wiem co jem, a wychodzi mnie ok 30zł/kg. Medycyna alternatywna, czyli inna niż ta z tzw. mainstreamu jest bardzo rozproszona pomiędzy skrajnie różne sposoby leczenia, niejednokrotnie wzajemnie sobie niechętne. Zmierzam do tego, że trudno mi uwierzyć, by owi producenci zdrowej żywności i propagatorzy różnego rodzaju sposobów leczenia potrafili wspólnie lobować na rzecz swoich interesów. A przecież wszyscy wiemy, że o interesy chodzi. Od lat się zastanawiam, kto stoi za lobbingiem antyszczepionkowym i żadna teoria mnie nie przekonuje.

    Wracając do interesów bigpharma, to owe 13mld$ to jedynie rynek samych szczepionek. Podając dzieciom szczepionki narażamy je na powikłania – zgadzam się, że te poważne powikłania to są małe promile – ale nikt nie liczy alergii i tym podobnych przypadłości, które później są leczone lekami bipharmy i te wielokrotnie większe przychody nie zostały wzięte pod uwagę. Uważam zatem, że argument porównujący przychody ze szczepionek vs. przychody ze zdrowej żywności i medycyny alternatywnej jest wielką manipulacją, która niestety w mojej ocenie znacząco obniża wartość pozostałych argumentów Pana apelu.

    • Moje porównanie miało dotyczyć wyłącznie medycyny alternatywnej, bo to jest zwykłe naciąganie ludzi. Zdrową żywność natomiast jak najbardziej osobiście również popieram.

      A co do Bigpharmy – zarobiła by ona setki razy więcej, gdyby nie inwestowała w szczepienia.

      • strach

        Tego nie wiesz. Nikt tego nie wie. To nie jest takie proste. Weż np takie choroby, jak świnka, różyczka, ospa wietrzna. Tego się nie leczy, to się przechorowuje. (ewentualne koszty ponosi rynek pracy, nie Bigpharma). WZW B tez najczęściej przechdzi lekko lub bezobjawowo, wiec na tym się nie zarobi. Grypa, leczy sie powikłania i to już kosztuje, można zarobić. Błonica, podaje się antytoksynę, można zarobić (tylko rzadko bo nie występuje, nie rozstrzasajmy tu czy dzięki szczepieniom czy z innych powodów). Tężec to samo – podaje się antytoksynę, wiec jest zarobek. Ostatnio cena antytoksyny skoczyła z kilkunastu złotych na 140, więc sporo. HiB, zapalenie płuc się leczy i jest zarobek.
        Podobnie niejednoznacznie jest z medycyną tzw „alternatywną”. Bo co to tak naprawdę jest? Suplementy jakies cudowne oferowane przez naciągaczy? Medycyna chińska, dużo starsza od europrejskiej? Metody naszych babć? Zioła? Homeopatia? Metody uznawane przez medycynę oficjalną w innych krajach a w Polsce nie? To cezgo NFZ nie kontaktuje? To, czego nie przewidują zatwierdzone procedury? Pierwszy z brzegu przykład – marichuana. To medycyna alternatywna czy nie? działa czy nie ?
        Pytań jest wiele a możliwych odpowiedzi jeszcze więcej.

        • kjonca

          „Weż np takie choroby, jak świnka, różyczka, ospa wietrzna. Tego się nie leczy, to się przechorowuje.”
          Chyba, że pojawią się powikłania i trzeba podawać leki, ktore kosztuja o wiele więcej.

          • strach

            Ale powikłania po tych chorobach wieku dzieciecego to wyjątkowa rzadkość. Więc jeśli rozpatrujemy je pod względem możliwości zarobku, to w raczej nie ma o czym mówić.Natomiast podanie rocznie ok miliona dawek szczepionki (ok 500 tys pierwsza dawka i ok 500 tys druga dawka – świnka, rózyczka to jedna szczepionka, obowiązkowa- a rocznie w Polsce rodzi się około 500 tys dzieci), to już są konkretne pieniadze. Do tego szczepienia na ospę wietrzną, które nie są obowiazkowe i podaje się ich mniej, jednak cena samej szczepionki jest dużo wyższa. Robią sie całkiem okragłe sumki.

            Kosztów leczenia powikłań poszczepiennych nikt nie liczy, więc ich nie znamy. Może wysokie a może nie. Jakie by nie były, też jakiś zarobek, może niewielki.

            • kjonca

              „Ale powikłania po tych chorobach wieku dzieciecego to wyjątkowa
              rzadkość. Więc jeśli rozpatrujemy je pod względem możliwości zarobku, to
              w raczej nie ma o czym mówić.”

              10% to wyjątkowa rzadkość?
              Owszem, teraz o powikłaniach się nie słyszy, bo i same choroby są rzadkie.

              „Natomiast podanie rocznie ok miliona dawek szczepionki […]to już są konkretne pieniadze.”
              Niech szczepionka kosztuje 10$ . Milion dawek to 10M$. polecam sprawdzić sprawozdania giełdowe firm farmaceutycznych, jak owe 10mln$ ma się do ich budżetów.

              A kiedyś z ciekawości czytałem trochę o gruźlicy.
              koszt leczenia to ok 1500$. Przyjmijmy (nie znam akurat tej ceny), że koszt szczepionki BCG to też 10$
              To gdzie jest zarobek?

              • strach

                Mam wrażenie, że trochę manipulujesz? Może się mylę.
                Te 10% to przecież nie powikłania wśród populacji a powikłania wśród osób, które zachorowały. A to naprawdę niewiele. Do tego, nie ma podziału na osoby, które zachorowały będąc nieszczepionymi a tymi, które zachorowały mimo przyjęcia szczepionki. Kolejna sprawa to fakt, że przechorowanie chorób wieku dziecięcego (większości) daje trwałą odporność, natomiast szczepionka tylko na kilka lat. Producenci podają okolo 6. Czyli osoba zaszczepiona w dzieciństwie, a takich jest ogromna większość, jest podatna na zachorowanie w wieku dorosłym. Jesli się nie doszczepi. A większość się nei doszczepia. Dorosli przechodzą choroby wieku dziecięcego dużo poważniej niż dzieci. to już wtdy nie jest lekka choroba i najczęściej wymaga leczenia, częściej też zdarzają się powikłania.

                Poczytaj jeszcze o BCG. Koszt szczepionki jest niższy niż 10 dolarów (nie pamietam już ale chyba około 10 zł), więc faktycznie zarobek marny. W sumie jedynie masowość podania gwarantuje jakiś zysk. Ale to stara szczepionka, koszty poniesiono kilkadziesiąt lat temu. Kłopot z tą szczepionką jest taki, ze ona jest po prostu nieskuteczna w zapobieganiu gruzlicy płucnej. I to otwarcie przyznają wakcynolodzy. Mówi się, ze może zapobiegac innym formom gruzlicy, ale nie znalazłam solidnych badań na poparcie tej tezy. Z drugiej strony, to żywa szczepionka, podawana w pierwszej dobie zycia (w Polsce, na zachodzie nie jest podawana ani w pierwszej dobie, ani powszechnie). Jest jedną z najbardziej reaktogennych szczepionek i ma sporo przeciwskazań (których się w Polsce przed podaniem w pierwszej dobie wcale nie sprawdza). Po innych szczepionkach NOP zgłasza sie do 4 tygodni po szczepieniu, natomiast dla tej szczepionki BCG jest rok na wystąpienie NOP i osobny formularz do zgłaszania. Powikłania sa częste i grożne dla zdrowia a nawet życia. Rozsianie ziarniny gruzliczej może mieć fatalne efekty i zdarza się to niestety dość często.
                I powiem Ci, ze tego zupełnie nie rozumiem. Bo chyba po pierwsze nie szkodzić. Jestem bardzo przeciwna szczepieniu dzieci w pierwszej dobie życia czymkolwiek a już podawanie noworodkom tak niebezpiecznej szczepionki, żywej, bez badania przeciwskazań… no nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla takich działań PROFILAKTYCZNYCH. Ja rozumiem, ze grużlica płucna nadal wystepuje. Ale ta szczepionka przed nią nie chroni i to wiadomo już od lat. Jest niebezpieczna dla noworodków. Jest żywa i realne jest roznoszenie gruzlicy za jej pośrednictwem (chocby poprzez długo saczące sie ropnie w miejscu wstrzyknięcia). Zarobek na samej szczepionce niewielki. W Europie nie stosuje się jej powszechnie a już zupełnie nie dla noworodków. Co prawda leki na grużlice płucną nie sa drogie (więc tez marny zarobek) ale leczenie jest długie. Natomiast leczenie powikłań po szczepionce już nie jest ani tanie, ani łatwe bo i leki i operacje najczęściej. I do tego czesto mało skuteczne. Skad wiec ten upór, żeby takie coś wstrzykiwac noworodkom w pierwszej dobie życia ? Nie moze być w Polsce jak w Niemczech, Anglii, Austrii, krajach skandynawskich itd ? Dlaczego na pierwszym miejscu nie stawiać bezpieczeństwa noworodków?

                • kjonca

                  „Te 10% to przecież nie powikłania wśród populacji a powikłania wśród
                  osób, które zachorowały. A to naprawdę niewiele. ”

                  Ale dokładnie to napisałem. Jest niewiele powikłań, bo jest niewiele chorób. (Choćby względem tego co było ~50 lat temu)

                  Poczekajmy, aż te choroby wrócą. Ciekawy jestem co będą mówić antyszczepionkowcy i dlaczego będą to tezy „o celowym zarażeniu populacji”

                  „Rozsianie ziarniny gruzliczej może mieć fatalne efekty i zdarza się to niestety dość często.”

                  Podasz źródło tego „często”?

                  „Nie moze być w Polsce jak w Niemczech, Anglii, Austrii, krajach skandynawskich”

                  Zdaje się, że Szwecja ma problem z gruźlicą (kołacze mi sie jakiś artykuł z 2005) po tym jak w okolicach 1975 roku zaczęto bardziej selektywnie szczepić.

                  Ale akurat BCG nie mam zamiaru jakoś mocno bronić, bo już zaczęły się pojawiać artykuły, że (zwłaszcza w Afryce) pojawiają się inne szczepy przed którymi BCG nie chroni. Problem w tym, że (znani mi) antyszczepionkowcy PO PROSTU NIE CHCĄ szczepionek. Mimo, że zawsze będą tylko twierdzić, że zależy im na edukacji zgłaszaniu NOP-ów itp

                  • strach

                    No i tak niestety kończą się jakiekolwiek próby racjonalnej dyskusji :(
                    A u nas to biją murzynów … Bo antyszczepionkowcy to… :(
                    Problem w tym… Ale to nie mój problem i nie o tym rozmawialiśmy.

                    • kjonca

                      Nie rozumiem Twojego wpisu. Ja bardzo chętnie bym widział rzetelne opracowanie NOPów.
                      Bardzo chętnie podyskutuję o zmianie kalendarza szczepień. (Moje dzieci, ze względu na pewne zawirowania, były szczepione wg bardzo indywidualnego kalendarza)

                      Nie mam wątpliwości, że procedura zatwierdzania leków (w tym szczepionek) kuleje (nawiasem mówiąc polecam znakomitą książkę „Złe leki” Bena Goldacre – przy niej bajania Majewskiej czy Jaśkowskiego to niegroźne powiastki)
                      ale … co w zamian?

                      W zamian mamy trochę pojedynczych przypadków, bez żadnego odniesienia się do grupy kontrolnej i stwierdzenia, ze „nasze babki nie szczepiły/leczyły i było dobrze”. Żadnej refleksji czy przypadkiem nie mamy z „efektem przeżywających”.
                      Chyba już mi się odechciało. Przynajmniej na jakiś czas.

                      cały czas pozostaje aktualna prośba o podanie źródła „często” w poniższym zdaniu:
                      „Rozsianie ziarniny gruzliczej może mieć fatalne efekty i zdarza się to niestety dość często.”

      • Piotr Podstawski

        I tu znowu pozwolę się nie zgodzić. Do medycyny alternatywnej ci tzw mainstreamowi lekarze zaliczają również homeopatię, a ona działa, działa zajebiście. Sprawdziłem na sobie, żonie i wszystkich dzieciach. Stosuję ją od ponad 7 lat i wydaję dużo mniej na leczenie niż wydawałem wcześniej, włączając wynagrodzenie dla lekarza homeopaty w formie abonamentu.
        To jest dla mnie żelazny argument, że batalia pomiędzy antyszepionkowcami a anty-antyszczeopionkowcami kręcie się wyłącznie wokół pieniędzy. Nikomu nie zależy na prawdziwie zdrowym społeczeństwie, bo ono nie przynosi tak ogromnych dochodów jakie zarabia dziś zarówno bigpharma, jak i ta wywołana do tablicy medycyna alternatywna.

  • strach

    Ojcze, wierzę, ze nie masz złych intencji. Ja tez nie. Też mam trójke dzieci i też chcę dla nich jak najlepiej. I nie jestem antyszczepionkowcem, chociaż często mnie tak nazywają (albo proepidemikiem). Dlaczego ? Bo popieram te same postulaty STOP NOP, które Ty w tym artykule popałeś. Więc, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, własnie teraz również Ty zostałeś antyszczepionkowcem i proepidemikiem. Tak własnie w Polsce wyglądają Ci grożni antyszczepionkowcy, których trzeba zwalczać (to usłyszałam wczoraj w sejmie w czasie obrad zespołu ekspertów, zajmującego się ochroną zdrowia). I powiem Ci, smutno mi. Smutno mi jak widzę agresję, brak otwarości, wiedzy i manipulacje po obu stronach. Te artykuły w prasie pełne przekłamań, jadu, oskarzeń, napuszczania jednych ludzi na drugich. Odpowiedzi na te artykuły, pełne gniewu i agresji. To jest droga do nikąd. Kompletnie brak przestrzeni dla otwarej dyskusji, dla całej gamy róznych postaw, róznego podejścia do tematu. Jest tylko czarne – białe. Albo jesteś „z nami”, albo „przeciw nam”. To bardzo trudne, szczególnie w sytuacji, kiedy bardzo trudno stwiwrdzic, kto tak naprawdę jest kim.

    • TumTum

      Dokładnie o to mi też chodzi. Stoisz pośrodku tej jatki i masz ochotę walnąć łbem w ścianę.

    • Ja bym wiele oddał za tą otwartą dyskusję. Ja jestem na nią otwarty i jestem w stanie, wykorzystując cały zasięg mojego bloga ją poprzeć, jeśli rzeczywiście będzie zdroworozsądkowa. Bo nie da się zaprzeczyć, że nasz system szczepień nie jest doskonały i można by go usprawnić. Ja temu nie zaprzeczam i jak piszesz – ja popieram te postulaty. Tylko problem polega na tym, że ile razy słyszę te postulaty to zaraz słyszę o mnóstwie innych, które antyszczepionkowcy uważają za równie ważne, a które są szkodliwe lub kłamliwie i na które pozwolić nie można.

      Także podobnie jak Ty – czekam na organizację, która stanie po środku i która naprawdę zawalczy o dobro drugiego człowieka.

      • strach

        Ja nie wierzę, zeby jakakolwiek organizacja popierająca postulaty, które również Ty popierasz, nie została przez „media” okrzyknieta organizacją antyszczepionkową. Każdy, kto poddaje pod wątpliwość jednostronne i wyłączne dobrodziejstwo szczepień, albo chciałby, aby w Polski system szczepień był wzorowany na niemieckim czy angielskim – od razu dostaje łatkę antyszczepionkowca. To jest właśnie ten brak przestrzeni dla jakiejkolwiek dyskusji. Możesz być tylko „za” czyli zgodnie z obecną polityką szczepień w Polsce, albo „przeciw”, jesli masz watpliwości, pytania, swoje propozycje zmian. A jesli uznają Cię za tego „przeciw” to jesteś atakowany, oczerniany, informacje na Twój temat są manipulowane. Ktos atakowany w ten sposób broni się, to naturalne. I znowu jest walka zamiast rzeczowej dyskusji. A komu na tym zależy? Kto na tym zyskuje?

        • Tylko, że ja takich osób nie widzę. Ty jesteś wyjątkiem. Większość zaraz straszy autyzmem, bigpharma i chwali lewoskrętną witaminę C. I naprawdę wierzę, że jeśli taka organizacja by powstała, to miałaby szansę nie tylko się przebić przez media, ale też coś sensownego zrobić dla polskiego systemu szczepień.

          • PatKi

            Taka ciekawostka :)

            Cukier usuwa witaminę C z białych ciałek krwi i powoduje ich ospałość.
            Glycemic modulation of tumor tolerance in a mouse model of breast cancer.
            http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/4074351

            Cytotoksyczne działanie witamina C zawdzięcza przejściowej produkcji nadtlenku wodoru (H2O2) w tkankach łącznych (ale nie w krwi), który następnie niszczy komórki rakowe, po czym zmienia się w zupełnie nieszkodliwą wodę (H2O), zapewniając tym samym całkowicie bezpieczną terapię.

            Pharmacologic concentrations of ascorbate are achieved by parenteral administration and exhibit antitumoral effects.
            http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19254759

            Pharmacologic doses of ascorbate act as a prooxidant and decrease growth of aggressive tumor xenografts in mice.
            http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18678913

            • Ty najwyraźniej nie przeczytałaś żadne z linkowanych tekstów.

              Ospałe krwinki? WTF? Cukier usuwajacy witaminę C? Tego tam nie ma.

  • Morrrigan

    Ja wiem że to może kontrowersyjne co powiem, a nawet cholernie niesłuszne. Ale nie pisz więcej o tym. Po prostu zostaw ten temat, nie pisz. Bo potem się wkurwiam jak czytam komentarze, że żyję w tak niemyślącym, oponującym wobec nauki społeczeństwie, którego chyba nie da się sprowadzić na właściwe tory. I martwię się jak to będzie dalej wyglądało.

    • Taki miałem plan po ostatnim tekście. Rzucić ten temat w cholerę i więcej go nie podejmować. Naprawdę. Niestety poległem w moim postanowieniu…

      • dottii

        Zastanawiam sie czy chociaz jedna z osob tutaj piszacych miala doczynienia z NOPem?
        Czy widziala jak dziecko sie dusi, ma zmiany na skorze i jak brakuje z nim kontaktu przez trzy tygodnie- kiedy wczesniej gaworzylo, usmiechalo sie i bylo sprawne motorycznie.
        Zaden pediatra nie da 100% zapewnienia ze nie bedzie NOP.
        Ja tez byla za szczepieniami, planowalam zaszczepuc na wszystko co dostepne wierzac ze pomoge swojej corce. Niestety zycie samo zweryfikowalo moj stosunek do szczepien- po tym co przeszlysmy powiedzialam ze nigdy wiecej nie podam zadnej szczepionki.
        A pediatra po tym jak moja mala dostala zapasci po.szczepieniu najnormalniej w swiecie uciekla z przychodni, nawet nie zadzwonila po pogotowie.
        Sami dzwonilismy, sami reanimowalismy i sami tez zostalismy z tym problemem.
        w karcie nie ma wpisanego NOP – mimo iz byla to reakcja uczuleniowa po 5 min od szczepienia.
        I teraz niech mi ktos powie, ze po takich przejsciach, swiadomie zaszczepi swoj najwiekszy Skarb.
        My mamy odroczenie, ale co z innymi rodzicami?
        nie zawsze nie chcemy szczepic tak od razu, z zalozenie – to zycie zmienia nasze przekonanie i strach o zycie mojego dziecka.

        • Joanna Kusiorska

          Moje dziecko przestało chodzić na tydzień po szczepieniu Mmr. Ponadto rehabilitancji z którymi pracujemy twierdzą że połowa ich pacjentow to dzieci poszczepienne…. antyszczepionkowcy skadś się wzięli. ..

          • Sylwia Galoch

            A moje dziecko przestało chodzić trzy tygodnie przed szczepieniem. Znaczy miało już być wcześniej zaszczepione, ale miało kaszel, więc przełożyliśmy. U nas to była kwestia długiego i bolesnego ząbkowania, dziecko osłabone, bo niewiele jadło… Wogóle całkiem inne było niż zazwyczaj, nie śmiało się, przestało mówić, chodziło mało, chwiejnie i się przewracało (a wcześniej biegało już za starszym rodzeństwem)… Już miałam iść do lekarza, bo trwało to kilka tygodni, ale jak wyszły trzonowe to jak ręką odjął. W dużej części przypadków szczepienie zbiega się po prostu w czasie z innymi rzeczami – ząbki, lęk separacyjny kiedy ramiona mamy są lepsze od chodzenia, diagnoza autyzmu, która u młodszych dzieci jest po prostu niemożliwa, itp. Różne są przypadki, nie można wszystkiego zwalać na szczepienia.

            • Jacinto

              Więc dlaczego nie poczekać ze szczepieniami do 3-4 roku życia? Przynajmniej z tymi obowiązkowymi…

        • Sylwia Galoch

          Bardzo współczuję. Faktycznie może się tak zdarzyć, że dziecko okaże się uczulone na jakiś składnik szczepionki. Jednak ruch antyszczepionkowy nie może generalizować, że szczepienia są gorsze od choroby, przed którą mają chronić. Nawet krople do nosa czy syrop na kaszel mogą u pewnych osób powodować straszne skutki uboczne. Ryzyko śmierci lub kalectwa jest dużo większe przy przewożeniu dziecka samochodem lub przechodzeniu przez ulicę. A jednak nikt nie apeluje żeby nie wozić dzieci wózkami i autami. W Pani przypadku to oczywiste, że nie chce Pani już więcej szczepić swojego dziecka, jednak dzieci, u których nie stwierdzono żadnych uczuleń powinny zaryzykować szczepienie. Ryzyko szkód wywołanych nop jest mniejsze niż tych wywołanych chorobą, choć jest realne. Tak jak ryzyko śmierci w wypadku drogowym jest mniejsze w pasach bezpieczeństwa niż bez nich, ale też jest realne. A kto mi powie, że nigdy nie wsadzi dziecka do samochodu?

          • martin750627

            wsadzi dzieci do samochodu w foteliku, to nie to co przyklei taśmą klejącą do zderzaka, skoro takich górnolotnych porównań Pani używa…

        • Jesteś typowym gapowiczem. Przykro mi to mówić, ale ryzyko powikłania istnieje, mimo że jest minimalne. Dzieci mogą być uczulone na jakieś składniki szczepionek i każdy rodzic, który szczepi dziecko musi się z tym liczyć. Teraz pojawia się grupka takich cwaniaczków, myślących „Aha, to ja swoim dzieckiem nie będę ryzykować, niech inni to robią. Wtedy oni zaszczepią swoje dzieci i moje dziecko też nie zachoruje”. Brawo geniuszu, tylko wszystko jest okej, dopóki takich gapowiczów jest mało, jeżeli znajduje się ich więcej to nagle przypomina się pojęcie odporności populacyjnej i jest „ojej, ale skąd znów się wzięła gruźlica?”.

          • Jacinto

            Powiedz to osobom, które mają zaszczepić swoje dziecko a nie jakiś odsetek. Mało który rodzic będzie sie pocieszał, że niewielki odsetek ma NOP tylko zastanowi sie jak zminimalizować ryzyko, że własnemu dziecku coś się stanie.

          • martin750627

            gruźlica? świetny przykład najbardziej nieskutecznej szczepionki. W Niemczech z tego powodu zaprzestano jej wtłaczać w organizmy obywateli jakieś 30 lat temu. A zachorowalność mają 3x mniejszą niż w PL.
            no, dobra, proszę szukać dalej…

            a co to takiego „odporność populacyjna”? hasło BigPharmy. Czy lecąc na wakacje do dżungli szczepimy wszystkich plemieńców na choroby tropikalne czy tylko SIEBIE? O ile niektóre szczepionki są skuteczne, to pojęcie „odporności populacyjnej” to tylko napuszczanie „zaszczepionych” na „antyszczepionkowców”. Bo inaczej obowiązuje zasada wolności. Wierzę w szczepionki- szczepię się i mogę iść wśród trędowatych, nic mi nie grozi. Albo nie szczepię się i przyjmuję konsekwencje. A tymczasem u nas jest przymus szczepienia i zero pomocy przy powikłaniach- nadmienię, POWSZECHNYCH i powszechnie nie zgłaszanych. Stąd później takie cudowne statystyki jak u autora tego listu.
            Przy okazji manipulacji statystykami- zachęcam do sprawdzenia jak spadły zachorowania na polio. Po wprowadzeniu szczepień zmieniono jednocześnie definicję choroby polio, ograniczając ją do fazy porażeniowej (czyli 0,000…1% wszystkich zachorowań). A fazę I i II przechodzi mnóstwo ludzi na świecie, ale jest ona na poziomie kataru. I tak oto szczepionki nas uleczyły…

        • Asia

          Jaki jest odsetek takich sytuacji? Ja ci oczywiscie bardzo wspolczuje, ale to co mowisz, ze nigdy nie podasz juz zadnej szczepionki to prawie to samo co stwierdzenie, ze nigdy już nie zajde w nastepna ciaze, bo jest jakis tam cien szansy, ze dziecko bedzie nieuleczalnie chore – w koncu takie sytuacje sie zdarzaja, tak jak nopy.
          A czy rodzice dzieci nieuleczalnie chorych namawiaja innych zeby nie mieli dzieci bo to grozi choroba?

        • martin750627

          A później jakiś mądrala napisze, że reakcje NOP są tak rzadkie, że w zasadnie nie ma o czym pisać. A fundusz do ich zwalczania, to wręcz byłby powierniczy, bo zero wypłat. Otóż reakcje NOP są nie tylko powszechne jak katar, ale i równie często banowane przez lekarzy. Ze dwa lata temu dopiero wyrokiem sądu udało się zgłosić NOP, a w tym celu trzeba było skazać lekarza za niedopełnienie obowiązku wpisania NOP! To prawdziwy skandal. Z Ospa-party sam Pan sobie odpowiedział. Klimat Zbyszka Z. Najpierw skażemy, a później najwyżej się odwoła. Kuriozalny jest też „dowód” na zarobki antyszczepionkowców. Pan wybaczy, ale staram się kupować marchewkę na sok od rolnika (czyli jestem w grupie „eco” na słupkach) a przy tym zaszczepili mnie rodzice jak minister kazał. Ten graf jest tak kosmiczną brednią, że właśnie takimi „argumentami” pogrążacie się w swych matactwach.
          Poniżej zdjęcie z wczoraj mojego bratanka. Wyjątkowo przykry przebieg ospy, długie i trudne wylęganie. Teraz wybitnie obfita i mocno swędząca wysypka.
          Pani doktor zaśpiewała radośnie: „a trzeba było zaszczepić, to by nie zachorował, albo przebieg byłby łagodny”.
          ale pani doktor… własnie Leon był szczepiony…
          „a to jestem zdziwiona”.
          Nie pierwszy raz pewnie się pani znachorka przydziwowała….

    • manowce

      mnie to najbardziej bawi, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że te rzekomo wykupujące lekarzy i badania koncerny dużo więcej zarobiłyby na leczeniu pacjentów niż na tych szczepionkach nieszczęsnych, które przed zachorowaniami chronią.

      • Z kolei takie firmy tytoniowe mają budżety kilkukrotnie większe niż firmy farmaceutyczne, a jakoś badania im nie sprzyjają…

      • Sylwia

        Rząd wydaje na szczepienia 140mln zł rocznie, a teraz jeszcze przeciw pneumokokom 160 mln rocznie. A na szczepienia nierefundowane wydajemy około 50 mln rocznie. To mało?
        Wiadomo, na leki też wydajemy dużo, ale nie znalazłam statystyk, które rozdzielają leki na receptę, leki bez recepty, witaminy itp.

        • manowce

          ale nikt tu nie mówi o syropach na katar, ale o leczeniu poważnych chorób, które nie ogranicza się tylko do podawania leków (często bardzo drogich, rzędu 200 zł za tabletkę!), ale także hospitalizacji i wykonywania skomplikowanych procedur medycznych (opłata za sprzęt, przeszkolony personel itd.). nie mówiąc już o chorobach nawracających lub przewlekłych, które pochłaniają mnóstwo pieniędzy. zawsze bardziej opłaca się leczyć, niż dać jeden zastrzyk i po kłopocie (często na zawsze).

          • Sylwia

            To który zastrzyk daje odporność na zawsze?

            • manowce

              nie nie, nie będziemy teraz przekręcać moich wypowiedzi na własne potrzeby. nigdzie nie napisałam, że zastrzyk daje odporność na zawsze. z reguły po szczepieniu na daną chorobę się już nie choruje, bo szczepionka daje odporność na okres największego ryzyka zachorowania (dlatego są dawane w konkretnych przedziałach wiekowych, tzw. oknach). dlatego napisałam, że problem często znika „na zawsze”.

              • Sylwia

                „zawsze bardziej opłaca się leczyć, niż dać jeden zastrzyk i po kłopocie (często na zawsze).” Czyli zrozumiałam, że zastrzyk dał odporność na tę chorobę na zawsze. Czyli, że co dorośli nie chorują na choroby dziecięce? Moja mama zachorowała na chorobę dziecięcą, kiedy ja ją przechorowywałam. i myślę, że wielu rodziców jest na to narażonych, kiedy ochrona szczepionkowa minie. Kiedy mają swoje dzieci i one zachorują… No chyba, że ktoś się doszczepia przez całe życie… Ale myślę, że takowych jest minimalny odsetek..

                • manowce

                  ja chcę dyskutować na podstawie tego, co miałam na myśli, a nie tego, co Ty sobie dopowiedziałaś. napisałam, że „po kłopocie na całe życie” z myślą o tym, że szczepionki chronią w okresie największego ryzyka zachorowań, a potem zazwyczaj się na nie nie choruje. mam nadzieję, że to jest w tej chwili jasne. ja osobiście nie spotkałam się z osobami chorującymi na choroby dziecięce, co nie oznacza, że to się nie zdarza, oczywiście.

                  niemniej po co ryzykować zachorowanie, kiedy jest na nie największa szansa, skoro można malucha zaszczepić i oszczędzić mu cierpienia? oczywiście, powikłania poszczepienne się zdarzają, ale są one marginalne. i nie mówię to np. o gorączce czy opuchniętych okolicach wkłucia (o czym mnie informowano przed szczepieniem i powinno się rodzicom dokładnie wyjaśnić, czego mogą się spodziewać), ale o powikłaniach, które mogą być faktycznie groźne dla życia czy zdrowia.

                  • Sylwia

                    No dobrze, chronią w danym ryzykownym okresie. Ale jaki masz argument na to, że jako osoba dorosła się nie zarazi od swoich dzieci? I mogą wtedy nastąpić jakieś powikłania, gorsze, niż w wieku dziecięcym. teraz jest to rzadko spotykane(zachorowanie jako dorosły na chorobę dziecięcą), gdyż większość z nas na te choroby w wieku dziecięcym zachorowała. Ja mam 30 lat i miałam i świnkę i ospę i różyczkę i jestem zdrowa, nie miałam żadnych powikłań po tych chorobach, ani nie przechodziłam ich gorzej niż moi rówieśnicy, a powiem tylko, że byłam naparwdę bardzo chorowitym dzieckiem.

                    • „No dobrze, chronią w danym ryzykownym okresie. Ale jaki masz argument na to, że jako osoba dorosła się nie zarazi od swoich dzieci?”

                      Szczepionych?

                    • Sylwia

                      Oczywiście. Szczepionka przeciw ospie chroni przez ok. 10lat. A co dalej?

                    • Klaudia

                      Jest takie coś w organizmie jak limfocyty pamięci. Jeśli poda się do organizmu antygen ( nie ważne, czy w szczepionce czy w chorobie) to wytworzą się takie limfocyty. Ale wszystko kiedyś umiera i traci swoją specyficzność. Dlatego osoba dorosła może się zarazić (ale nie musi). Moja ciocia też miała różyczkę po 40, a jako mała dziewczynka chorowała na tę chorobę. Antygen to antygen. Dokładnie ten sam. Ale dzięki szczepieniom możesz oszczędzić dziecku cierpienia i powikłań. Szczepionki na niektóre choroby z resztą posiadają komplet antygenów ( czyli tak jakbyś zachorowała na np 3 ospy wietrzne w swoim życiu- kto to przeżyje?). I tu od razu zaznaczam że to nie jest tak bardzo równoważne! Bo przy szczepionce podajemy tylko kawałeczek całego wirusa czy bakterii. Czyli nie chorujemy- ten wirus nie wejdzie do komórki nie zacznie się namnażać i jej niszczyć ( bo go nie ma!). Wystarczy wygooglować cykle lityczne i lizogenne.
                      Jak podamy szczepionkę (antygen) to limfocyt będzie mógł go zobaczyć (może też,,narobić hałasu” bo będzie mówił ze organizm może zachorować-stąd obrzęk i gorączka, może ale NIE musi). W wielkim skrócie wytworzą się po około 2-3 dni limfocyty pamięci. Jeśli je mamy i zetkniemy się z wirusem/bakterią to organizm zacznie od razu działać i nie da szans na namnożenie. O to w tym wszystkim chodzi.

                    • Sylwia

                      Gdyby wprowadzali do organizmu same antygeny to ok. a co z resztą niepotrzebnych substancji?

      • Aśka Morga

        To akurat niezupełnie prawda – antybiotyków zaczyna brakować, bo nie opłaca się ich robić – nieraz jeszcze zanim wejdzie taki na rynek, to już są oporne na niego szczepy. Ale szczepienia temu właśnie przeciwdziałają – czyli sytuacji, gdy jest infekcja, której nie ma czy leczyć z powodu oporności :-)

    • PatKi

      Co rozumiesz pod słowem nauka i prawda? Podam Ci ciekawostkę odnośnie prawdy z nauki porównawczej op cywilizacjach :)
      Feliks Koneczny zdefiniował cywilizację jako metodę ustroju życia zbiorowego, wypracowaną przez pokolenia i jest ona wytworem zbiorowej duszy danego ludu.

      Sposób rozumienia pojęć: prawda, prawdziwy, prawdziwa informacja, prawdziwe twierdzenie, fałsz, fałszywy, fałszywa informacja, fałszywe twierdzenie w społeczeństwach o różnych cywilizacjach nazywamy ich socjoznaczeniem, jest on podstawą sposobu kodowania informacji w danym społeczeństwie. Na bazie socjoznaczeń charakterystycznych dla danej cywilizacji powstają stereotypy – jako słowa-klucze, które obok elementów poznawczych (najczęściej zawężonych) zawierają silne, wręcz dominujące, elementy oceniająco-decyzyjne. W masowym procesie społecznej wymiany informacji wypierają one pojęcia związane z tymi samymi słowami-kluczami, lecz zawierające wyłącznie w miarę precyzyjne treści poznawcze.
      W starożytnej cywilizacji ateńskiej i niektórych kulturach należących do cywilizacji łacińskiej prawdziwość informacji jest rozumiana jako ich zgodność z rzeczywistością – rozumianą jako stan świata, który istnieje niezależnie od tego czy i jak dany system go poznaje i ocenia, a fałszywość zaś jako niezgodność z nią. Kryteria prawdy, metody oceny prawdziwości lub fałszywości wszelkich informacji, w tym również twierdzeń naukowych, w tej cywilizacji polegają na konfrontacji tych informacji z rzeczywistością.
      W cywilizacjach sakralnych socjoznaczenie pojęć prawda, fałsz itp. jest odmienne niż w cywilizacji łacińskiej. W tego typu cywilizacjach prawdziwość informacji jest rozumiana jako ich zgodność z obowiązującą i społecznie uznawaną ideologią, fałszywość zaś jako niezgodność z nią; zgodność informacji i twierdzeń z obiektywną rzeczywistością ma mniejsze znaczenie. Kryteria prawdy, metody oceny prawdziwości lub fałszywości wszelkich informacji – w tym również twierdzeń naukowych – w tego typu cywilizacjach polegają na porównywaniu tych informacji ze wspomnianą ideologią. W takich cywilizacjach pojęcie prawdy jest zastępowane przez stereotyp, który jest syntezą pojęcia prawdziwości i poprawności ideologicznej, przy czym decydujące znaczenie ma ta druga część.
      W cywilizacji bizantyńskiej socjoznaczenie słów prawda i fałsz to prawomocność i nieprawomocność; podstawowym kryterium prawdy jest właśnie prawomocność; prawdziwość informacji oceniana jest przez pryzmat jej zgodności z normami prawnymi (prawem) i twierdzeniami głoszonymi przez biurokratyczne urzędowe autorytety, w wypadku zaś gdy jest ona z nimi niezgodna oceniana jest jako fałszywa. Tak rozumiane pojęcie prawdy można nazwać prawdą formalną. Kryteria prawdy, metody oceny prawdziwości lub fałszywości informacji – w tym również twierdzeń naukowych – w tym systemie polegają na ich formalno-prawnej ocenie, dokonywanej przez powołane do tego autorytety urzędowe.
      Obieg informacji jest tu ograniczony normami prawnymi, z reguły dość szczegółowymi. Wszystkie rodzaje norm społecznych – w tym również etyka i prawda – i wszystkie dziedziny życia są tu podporządkowane normom prawnym, oznacza to zasadę podporządkowania wszelkich decyzji w pierwszym rzędzie prawu. W tej cywilizacji pojęcie prawdy jest zastępowane przez stereotyp, który jest syntezą pojęcia prawdziwości i prawomocności, przy czym decydujące znaczenie ma ta druga część, oznacza to, że prawda materialna ustępuje przed prawdą formalną. Stereotyp ten stał się w cywilizacji bizantyńskiej podstawą procesów kodowania i przetwarzania informacji, w których zasadnicze, decydujące znaczenie ma ich formalna zgodność z prawem.

    • Marta

      zgadzam się z Tobą w 100%! poza tym, gdyby w tych teoriach spiskowych był cień prawdy, to czy lekarze szczepiliby swoje dzieci? wiedząc, że ich krzywdzą? a szczepią. i nikt mi nie wmówi, że jest jakaś kwota, którą można przekupić rodzica, by świadomie zaszkodził swojemu dziecku;

    • A co jest w tym wszystkim najbardziej paradoksalne? Że ci sami ludzie, bojkotujący szczepienia nad którymi naukowcy ślęczą całe lata i piszą tysiące prac rocznie, tak łatwo wierzą w banały, bajki, niepoparte żadnymi dowodami terapie, akupunktury, lewoskrętne witaminy, biorą drogie suplementy na wszystko, bo to jest „niszowe”. A inne badania, przeprowadzone na tysiącach pacjentów odpowiednio wylosowanej próby, powtarzane iks razy – to spisek. Dlaczego ludzie czują taki pociąg do bzdur? Co tu się dzieje? Skąd się to bierze?

      W pewnym sensie sam sobie odpowiedziałeś. Bzdury są proste. Żeby uwierzyć w bzdurę wystarczy zwykle przeczytać krótki tekścik z jakąś oderwaną teoryjką, która zwykle jest tak spreparowana, by wyglądała na „rozsądną”. Druga strona to skomplikowana nauka, której nawet cząstka wymaga do zrozumienia sporo pracy i wysiłku, w tym opanowania niemałych tak zwanych „podstaw”, bez których rozumienie zagadnień medycznych czy biologicznych jest tylko pseudorozumieniem.

    • Dorota Dorota

      Moim zdaniem odpowiedź na pytanie „dlaczego” jest dość prosta, ludzie bardzo lubią w coś wierzyć, kiedyś palono kobiety na stosie, bo rzekomo były czarownicami. Szkoda tylko, że ucierpimy na tym jako społeczeństwo, a przede wszytkim ucierpią na tym dzieci…

      • martin750627

        tylko kto jest czarownicą…?

    • babka Renta
      • Morrrigan
        • Nowotwór to nie jest coś co nagle atakuje tylko rozwija się latami [w przypadku dorosłych osób] i jest to część naszego organizmu, która przestała się komunikować z całością. I są to komórki, które zyskały nieśmiertelność.

          Dzięki czemu może na przykład komórka zdobyć nieśmiertelność? Na przykład dzięki formaldehydowi. Cytotoksyczne działanie formadehydu może uruchomić w komórce odpowiedź kancerogenną.
          Jaki jest bezpieczny limit formaldehydu wstrzykiwanego niemowlętom?
          Nie istnieje taki!
          http://monographs.iarc.fr/ENG/Monographs/vol100F/mono100F-29.pdf

          Skuteczność chemioterapii w leczeniu nowotworów wynosi średnio 2%. Niestety, podawana przez onkologów wyleczalność na poziomie 50% jest czystą iluzją, gdyż dotyczy tak zwanej względnej wyleczalności. 5 letni okres przeżycia od rozpoczęcia kuracji u dorosłych wynosi 2.3% w Australii i 2.1% w USA.
          http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15630849

  • M.

    Zacznijmy od tego, ze kazda ze stron ma po trochu racji. Jednakże nie uwierze iz odsetek NOPow jest tak mały ponieważ, lekarze albo zgłaszane przypadki nie powiazuja ze szczepieniem albo w ogóle nie zgłaszają tam gdzie powinni. Sama byłam tego przykładem jak córka po szczepieniu miała opuchnieta nóżkę ze stanem zapalnym. Pani dr powiedziala , ze tak się zdarza i nie ma sie co martwic…minie. Oczywiście zgłoszenia o NOP nie przyjęła, a powinna nawet podwyższona temperaturę zglosic. Druga sprawa jest taka, ze moja sąsiadka jest farmaceutka w aptece przy przychodni i po rozmowach z lekarzami dowiedziala się, iz oni swoich dzieci i rodzin nie szczepiom. Argument za nie szczepienim nr 3 jest taki, ze w krajach bogatych (europejskich) szczepienia są dobrowolne, ale refundowane. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie skutki uboczne szczepionka będzie miała za kilkanaście lat. Odnosząc się do tego nieszczęsnego ospa-party. Niestety zdarzają się przypadki śmiertelne i po grypie. Oczywiście umawianie sie na tego typu spotkania jest nie odpowiedzialne, ale jakby dziecko zarazilo się ospa w przedszkolu czy zlobku, tez mogłoby umrzeć o nikt nie czepialby się rodziców. Po prostu organizm tak a nie inaczej zareagował i nie miałoby znaczenia skąd się dziecko zarazilo. I osadzanie kogoś po tym czy szczepi czy nie jest malo profesjonalne.

    • Morrrigan

      To że jakiś lekarz jest imbecylem nie oznacza, że nieszczepienie jest mądre ani nie usprawiedliwia nieszczepienia.

    • manowce

      ” po rozmowach z lekarzami” – z całą przychodnią rozmawiała? no błagam. zamieniła dwa słowa z jedną panią, zapewne nawet nie lekarzem, i od razu „oni nie szczepią”. nie ma co powtarzać fantastycznych historii wymyślanych przez koleżanki.

    • Klaudia

      Każdy lekarz, który studiował na normalnej uczelni a nie kupił sobie dyplom na wschodzie miał immunologię, najpewniej wie również czym jest Nature, Science, Immunity, czy chociażby wyszukiwarka PubMed. Nie uwierzę nigdy, że taki lekarz nie szczepi dziecka.
      Co do gorączki to jest normalny stan- jeden z 5 objawów stanu zapalnego- znak, że część nieswoista układu immunologicznego działa. Należy się martwić jeśli gorączka jest wysoka ( nie 37,5) i utrzymuje się powyżej 3 dni( oczywiście nie mówię o stałym utrzymaniu się tylko występowaniu gorączek w ciągu 3 dni).

      Większość Nopów niestety to głupota rodziców. Moja koleżanka urodziła dziecko w zeszłym roku (stąd wie jakie metody są teraz ,,modne”). Spotkała się np z sytuacją, gdzie dziewczyna poszła z synkiem na szczepienie a zaraz potem na basen. Dziecko oczywiście miało rankę po szczepieniu, dostał tam się chlor, poza tym była to zima a ona z tym dzieckiem szła pieszo do domu (prawie 2km). Dla mnie jest to oczywisty przykład nieodpowiedzialności. Małemu na szczęście troszkę spuchło ramię (chlor z basenu), ale mogło się przeziębić.

      Należy sobie zdawać sprawę, że po szczepieniu nasz organizm mysli ze jest chory, skupia się wiec na ,,walce ze złem”. Jeśli przeziębimy się w tym czasie to on głupieje, łapie dwie sroki za ogon. W wyniku tego zwykłe przeziębienie nas zaprowadzi do szpitala, a szczepionka może nie zadziałać.

  • Karol

    Jak już wielu wspomniało przede mną, kiepski warsztat. Widać że znasz sposoby manipulowania prawdą i kilka sztuczek socjotechnicznych, ale fatalnie Ci to wychodzi i każdy, nawet niezorientowany zauważy, że tekst jest na siłę, aby udowodnić postawioną tezę. Może i przełknę fakt, że zwiesz siebie blogerem, ale naprawdę bliżej Ci do określenia: Sponsorowany Troll.

  • Jane599

    Moje dziecko było szczepione podstawowym kalendarzem szczepień. Nie wyobrażam sobie, żebym go nie szczepiła. Jednakże szczepionki dodatkowe typu na rotawirusa (nie chroni całkowicie przed wirusem), ospę wietrzną (wolę, żeby dziecko przeszło tę chorobę jako dziecko niż jako dorosły wylądowało w szpitalu, a szczepionka nie działa wiecznie), grypę (jeżeli nie masz osłabionego organizmu to nie bierzesz, bo całe życie będziesz przyjmował), HPV (niestety jest to dość młoda szczepionka i nie znamy jeszcze długofalowych skutków) są do zastanowienia ;)

  • Hawq

    Tłumaczenie przysięgłe wyroku z Włoch gdzie Infanrix hexa jest refundowany.
    http://www.scribd.com/mobile/doc/294462000/Vaccine-Italia

  • Ania Kita

    Chciałabym aby powikłania poszczepienne były naprawdę rzadkie raz na kilka miliardów. Niestety źródło jakim jest biuletyn szczepień wydawany co roku przez PZH i dostępony na stronie internetowej przeczy temu co piszesz. Ostatni opublikowany rocznik to 2014 link do strony: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2014/Sz_2014.pdf
    Od strony 84 zaczyna się opis NOPów już pod pierwszą tabelą drobnym drukiem jest informacja o 4 zgonach zbieżnych czasowo ze szczepieniami ale nie udowodniono że to od szczepienia czyli przyczyna zgonu nieznana. Na dalszych stronach są wymienione odczyny poszczepienne po każdej ze szczepionek np. po polecanej przez pielęgniarki i pediatrów Infanrix IPV+HIb mamy 2 przypadki ostrej encefalopatii. Wg klasyfikacji WHO w 2014 roku było 516 ciężkich przypadków NOPów – tabela na stronie 84. Można sobie poprzeglądać poprzednie roczniki i znajdą się naprawdę ciężkie przypadki.
    Jeżeli chodzi o informowanie w przychodni o możliwych NOPach to mnie informowano tylko o gorączce która może spowodować drgawki oraz o bolesności i opuchnięciu nóżki po szczepieniu. O możliwych skutkach ubocznych wymienionych w ulotce http://www.biomed.pl/resources/document/Ulotki_PDF/DTP_Ulotka_11U002P_09.05.2012.pdf niestety nie zostałam pionformowana. Zapalenie oskrzeli jest wymienione jako możliwy skutek szczepienia niestety Pani pielęgniarka tłumaczy wystąpienie zapalenia oskrzeli po szczepieniu tym że na pewno lekarz nie zauważył rozwijającej się infekcji i w ten sposób rejestr NOPów jest zaniżany.
    Szczepienie to ryzyko nieszczepienie także.
    Dziecko które zmarło mogło być w 100% zaszczepione – bo nie szczepi się obowiązkowo przeciwko ospie, co więcej mogło być szczepione niedawno bo w 16-18 miesiącu życia szczepi się DTP, polio i Hib. Po szczepieniu występuje zwykle obniżona odporność. Jeżeli to dziecko było niedawno zaszczepione i dodatkowo jeszcze zachorowało na ospę to układ odpornościowy nie dał sobie z tym radyi wystąpiła sepsa.

    • manowce

      WHO odnotowało 516 przypadków z 7 miliardów ludzi. no faktycznie, to nie jest „rzadko”.

      • Ania Kita

        Proszę się zapoznać z dokumentem http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2014/Sz_2014.pdf otworzyć przeczytać..
        Te 516 przypadków nie dotyczą całego świata a Polski rocznika 2014. Polski Zakład Higieny nie prowadzi statystyk dla całego świata – a w Polsce nie szczepi się co roku 7 miliardów ludzi.

        • manowce

          „Wg klasyfikacji WHO w 2014 roku było 516 ciężkich przypadków” -> z tego zdania nie wynikało, że chodzi o Polskę. ale to nie zmienia faktów: w Polsce mamy 38 milionów mieszkańców (ponad), z czego zaszczepionych jest ok. 90%, co daje jakieś 34 miliony. 516 osób z 34 milionów to nawet nie jest procent, tylko promil przypadków. więc tak, z tego wynika, że NOP-y są rzadkie i nie trzeba być matematykiem, żeby to policzyć. a nawet jeśli są przypadki nieodnotowane nigdzie, to ta liczba nie wzrośnie nagle 100-krotnie.

          • Ania Kita

            Tak ale w roku 2014 nie zaszczepiono 38 milionów Polaków. Biuletyn jest wydawany co roku i te 516 ciężkich przypadków dotyczy zaszczepionych w 2014 roku. Oczywiście można sprawdzić ile było ciężkich NOPów w 2013 itd. odkąd obowiązuje rejestr NOPów. W Polsce rodzi się co roku około 350 tys. dzieci i te NOPy dotyczą głównie małych dzieci choć zarzają sięi u starszych.

    • Zapoznała się Pani ze źródłem do którego się odnosiłem?

      • Ania Kita

        Tak zapoznałam się ze źródłem (chodzi o informacje na stronie WHO) – ale niestety nie ma tam danych na podstawie których można sobie wyrobić opinie tylko przedstawione są już gotowe poglądy. Chętnie przejżałabym dane liczbowe z poszczególnych krajów na temat NOPów z poszczególnych szczepionek tak jak to robi PZH – nie wiem nawet czy WHO gromaczi informacje na temat NOP z poszczególnych szczepionek czy w każdym kraju rejestruje się takie przypadki
        Z tego względu takie źródła informacji na niewiele się przydają równie dobrze można sobie poczytać STOP NOP albo WHO – ale ja nie przyjmuję opinii innych tylko sama sprawdzam fakty, statystyki jeżeli mam do nich dostęp i dopiero wyrabiam sobie o czymś zdanie. Np. pogląd o odporności zbiorowej nie jestem w stanie wyrobić sobie na ten temat zdania – dlaczego? Dlatego że nikt nie robi badan na obecność przeciwciał przeciwko odrze np. u 40 latków. Jeżeli okazałoby się że osoby w tym wieku posiadają jeszcze przeciwciała to rzeczywiście mamy odporność zbiorową i chronieni jesteśmy przed odrą dzięki szczepieniom. Ale jeśli nie to co nas właściwie chroni przed odrą bo jeśli większość dorosłych nie ma przeciwciał to są takim samym zagrożeniem jak nieszczepione dzieci – mogą zapaść na odrę i zarażać innych. Skoro nie ma badań to nie jestem w stanie opowiedzieć się żadnej stronie.

        Na stronie WHO wg mnie jest nieprawdziwy pogląd że szczepienia powodują tylko niewielkie skutki uboczne w postaci gorączki – dlaczego nieprawdziwy bo na ulotkach od szczepionek wymienione są poważne skutki uboczne a informacje na ulotkach są dla mnie bardziej wiarygodne. Lekarze informując o skutkach ubocznych informują tak samo rzetelnie jak WHO gorączka, drgawki i obrzęk. Na bodajże trzeciej wizycie z dzickiem u szczepienia zapytałam się o poważne skutki uboczne szczepień typu zapalenie mózgu o których czytałam w Internecie a Pani doktor powiediał tak to wszystko prawda i sama miała 2 przypadki – tylko dlaczego nie powiedziała mi o tym na pierwszej wizycie? Pewnie dlatego że wstrzymałabym się ze szczepieniem dziecka aż będzie starsze.

  • Gia just Gia

    czyli szczepienie przeciw chorobom sprzed wieku jest ok wedle twojego uznania …. szczepienie najtanszym syfem wlasnych dzieci popierasz … powiem ci szczerze ze teraz ludzie szczepia sie na wszystko i coraz bardziej choruja a zarazki staja sie coraz bardziej odporne na wszelkiego rodzaju leki i przez to wracamy do epoki kamienia lupanego … patrz MRSA, NDM-1, OXA-48.. Pracowalam w szpitalu przez wiele lat i widzialam jak te bakterie pozeraly zywcem ludzi i nie wazne co zrobisz nic nie dziala – mozna tylko usuwac zakazone odcinki az nic nie zostanie albo organizm sam zacznie walczyc. Osobiscie wbrez zaleceniom lekarzy [podpisalam klauzule o wlasnej odpowiedzialnosci] przestalam sie szczepic i od wielu lat pomimo swinszczyzny czy ptasich gryp nie choruje… pol mojego oddzialu padlo na swinska grype a ja latalam wsrod zakazonych bez szczepien i nic mi sie nie stalo. Uwazam ze szczepienia powinny obejmowac tylko i wylacznie osoby podatne na choroby i te o grupie podwyzszonego ryzyka – szczepionka powinna byc ubezpieczeniem a nie srodkiem zaradczym inaczej za 5-10 lat strach bedzie usunac komus wyrostek bo prawdopodobienstwo zakazenia superbakteria bedzie wynoscic 80%ale przeciez ty byles u lekarza ktory ma placone pod stolem za reklame firmy farmaceutycznej i bedziesz mu ufac slepo …. lekarze z powodalnia wygineli w moim dziecinstwie wraz z ksiazkami wielkich polskich pisarzy niestety

  • Katie O’Book (A girl and a mes

    A propos tej kanadyjskiej rodziny: w jaki sposób z artykułu, który podlinkowałeś wynika, że zamordowali dziecko i się z tego cieszą? Przeczytałam i mi wyszło, że to był splot wielu niefortunnych zdarzeń (np. źle wyposażona karetka). Oczywiście, szczepienie byłoby najlepszym rozwiązaniem (jestem bardzo za), ale nie rozumiem skąd Ci się wzięły takie drastyczne wnioski…

    • Ja nie napisałem, że się cieszą z tego, że zamordowali dziecko. Ja napisałem, że pomimo tego, że są winni śmierci swojego dziecka, to są w stanie prosić o jałmużnę z uśmiechami na ustach i fotografią zmarłego dziecka.

  • Lukasz

    W ogóle nie tykał bym tego tematu, taka sama dyskusja jest o szczepieniach jak o aborcji, in vitro i homoseksualnych małżeństwach. Każda strona ma swoje zdanie i twardo przy nim stoi, jeden drugiego nigdy nie przekona, a tylko można się pokłócić i stracić znajomych ;)

    • Akurat przy aborcji i homoseksualnych małżeństwach tak udało mi się napisać, że zdecydowana większość była zadowolona. In vitro jeszcze nie tykałem. Natomiast ze szczepieniami jeszcze sobie w taki sposób nie poradziłem – cały czas próbuję, ale niestety nieudolnie (bo cały czas jest mnóstwo niezadowolonych), więc chyba rzeczywiście sobie odpuszczę.

  • Ja zawsze się zastanawiam, co mają w głowie antyszczepionkowcy, że ryzykują zdrowiem swoich dzieci, bo ktoś powiedział, że ktoś powiedział, że szczepionki są groźne. Cały ten artykuł się zastanawiam też – co mają z tego ci, którzy nakręcają spiralę strachu? No to już wiem, że kasę.
    Ja byłam szczepiona, moje rodzeństwo było szczepione, moje kuzynostwo było szczepione… Nie znam ani jednej osoby, której stałaby się z tego powodu krzywda. Tak samo jak nie znam ani jednego sensownego, udowodnionego wiarygodnymi badaniami, powodu, by dziecka nie szczepić.
    Sama jestem teraz w ciąży i się boję, że ta cała propaganda antyszczepionkowa może zaszkodzić mojemu dziecku. I dobrze, że są ludzie, którzy mówią o tym głośno. Uważam, że ludzie, którzy nie szczepią swoich dzieci, powinni spotykać się ze społecznym ostracyzmem. Bo szkodzą innym. I mam tu na myśli nie tylko niezaszczepione jeszcze dzieci, ale także dzieci takich ludzi, które nie mogą same o sobie decydować, a mają rodziców z wypranymi mózgami.

  • wypisane bzdury – żałosny tekst

  • Marko

    Wpadłeś Kolego jak śliwka w kompot. Jesteś ofiarą niezbyt wyszukanego zabiegu medialnego. Ofiarą dzisiejszego systemu. Jak to działa? Problem, reakcja, rozwiązanie. Tak działają rządy. Zgodnie z tą zasadą, śmierć dziecka podjęto jako „problem”. „Reakcja” jest taka, że media mając niemal (bo to co opisano w artykułach jest NIEPRAWDĄ) idealny przykład zaczęły szczuć tych ludzi. „Rozwiązaniem” będzie teraz wprowadzenie szczepień obowiązkowych we wcześniejszym okresie życia niż to obecnie obowiązuje.

    Jeden z 2 ostatnich przypadków śmierci po „ospa party” (wcześniejszy z 2014) został użyty jako argument przeciw „antyszczepionkowcom” (których jest kilkoro tak na prawdę, ale tego też nie rozumiesz). Gdy dziecko umrze przez szczepionkę, TO po prostu dodaje się (albo i nie) to do statystyk i to jest wtedy „bardzo rzadkie powikłanie poszczepienne, pomijalne w całym procesie szczepień ochronnych”. Wtedy tak ładnie nazywa się śmierć dziecka. Dlaczego nie nazywają tego morderstwem, gdy tak na prawdę TYM TA ŚMIERĆ JEST! Śmierć po szczepieniu jest MORDERSTWEM. Dlaczego? Przez zaniedbanie służb medycznych. TAK. Służby medyczne nie zauważyły bowiem u dziecka predyspozycji do tej śmierci. To się DA określić, ale jest to niemożliwe, bo następuje minimalizacja kosztów i badania konieczne do wyeliminowania tego ryzyka się nie opłacają i byłyby zbyt czasochłonne. Poświęca się więc dzieci, które mogłyby żyć gdyby nie były zaszczepione. Państwo dokonuje więc ŚWIADOMEGO mordu na dzieciach szczepionych, które zaszczepione być nie powinny. Powiesz „no dobrze, ale państwo nie wie które dziecko umrze”. Zgadza się. Dlatego nie powinno bawić się w rosyjską ruletkę. I pamiętaj. Nie ma czegoś takiego jak „sprawdzone źródła”. To bujda na kółkach. Jeszcze raz. Zgodnie z obecnym systemem i według ludzi takich jak Ty:

    – sytuacja typu „dziecko umiera po szczepieniu”. Reakcja systemu? „Aa tam, jakieś dziecko umarło, pewnie było chore, umarło i tyle. Dodajemy do statystyk. Wszystko było zgodne z procedurami przecież. Jesteśmy czyści.”

    – sytuacja typu „dziecko umiera w wyniku odmiennych poglądów, było niezaszczepione”. Reakcja systemu (którego częścią jesteś)? „DZIECKO ZAMORDOWANE! RODZICE SĄ IDIOTAMI I POWINNI IŚĆ SIEDZIEĆ”

    Długa droga przed Tobą Drogi Kolego. Nie rozumiesz świata w którym żyjesz. Prawdopodobnie w wyniku jakiegoś rodzaju analfabetyzmu. Spokojnie, cierpi na to dzisiaj większość społeczeństwa. Jesteś więc w większości. Większość ma rację.

    • Marko

      Żeby było jasne, nie jestem „antyszczepionkowcem”. Pokazuję tylko hipokryzję systemu i to jak wielkimi jego ofiarami są tacy jak Ty, niepotrafiący myśleć samodzielnie. samodzielne myślenie odpala się u Was dopiero wtedy, gdy macie już albo martwe, albo uszkodzone do końca życia dziecko. Dopiero wtedy zaczynacie myśleć i dociekać jak to się stało. Gdy już będą bezpieczne szczepionki, będziemy rozmawiać poważnie. W tej chwili nawet z oficjalnych raportów bezpieczeństwa szczepionek wynika, że pociągają za sobą więcej ofiar niż się o tym mówi w oficjalnych mediach. Powód wiadomy. Część musi umrzeć i być chora do końca życia z tego powodu. Wybrano mniejsze zło, zamiast szukać innych sposobów leczenia.

  • JAnina

    Wiele już zostało powiedziane w tym temacie, dodam trzy grosze….
    Nie jestem przeciwna szczepieniom, ale dostępnym szczepionkom i systemowi, który jest odpowiedzialny za kalendarz szczepień. Osobiście (nie żadna koleżanka koleżanki) znam dwa przypadki poważnych powikłań poszczepiennych. Dwulatek po szczepionce 5w1 zachowuje się jak dziecko autystyczne i dziewczynka, która od kilkunastu lat jest warzywem (od czasu podania szczepionki). Od ponad pół roku chodzę z córką na rehabilitację (podwyższone napięciem mięśniowe) i pierwsze pytanie Pani doktor, to czy dziecko było szczepione? Chyba nie bez powodu.
    Skłoniło mnie to do refleksji i szukania informacji. Proponuje porównać dane PZH zachorowalności na choroby przed i po wprowadzeniu niektórych szczepionek. Pomimo dostępności szczepionek m.in. na pneumokoki liczba zachorowań nie zmniejszyła się. Na niektóre choroby liczba zachorowań gwałtownie wzrosła, na inne zmalała (MMR, co wyklucza ripostę, że to przez nieszczepienie). A straszenie epidemią grypy, odry i innymi chorobami jest o tyle śmieszne, że w innych latach była większa ilość zachorowań, a media o tym milczały i z tv nie wyskakiwały reklamy szczepionek. Przejrzałam swoją książeczkę zdrowia od pierwszych dni życia i ilość szczepień znacznie odbiega od obecnych.
    W czym tkwi problem? kalendarz szczepień nie jest uaktualniany! Nie odejmuje się szczepionek na choroby, które już nie występują, tylko dodaje się nowe. Szczepionki zawierają żywe wirusy i wstrzykując taką 5w1 jest realne obciążeniem dla układu immunologicznego młodego człowieka. Na każdej ulotce szczepionki przeciwwskazaniem jest zaburzenie układu immunologicznego, czego nie jesteśmy w stanie stwierdzić w pierwszej dobie. Nie mówiąc o szczepieniu wcześniaków, gdzie nie wszystkie narządy pracują „pełną parą” szczepionki są za free. Brak rejestracji nopów, brak rzetelnej informacji lekarzy, sprzeczne wytyczne kiedy dziecko może być szczepione (wg who gorączka do 38′ nie jest przeciwwskazaniem). Weźmy chociażby dane z ulotki szczepionki MMR VAX PRO. Szczepionka zawiera białko jaja kurzego. Czy lekarze informują, że w przypadku skazy białkowej podanie szczepionki może wywołać liczne reakcje. Czy lekarze rejestrują takie nopy jak azs, alergie, pokrzywkę? A może Pan wie czym jest składnik szczepionki „Podłoże 199 z dodatkiem soli Hanks’a”. Dlaczego szczepionka zawiera neomecynę, której nie powinno podawać się inaczej niż w postaci doustnej, bo ma działanie toksyczne. I odnośnie abortowanych płodów i żywych komórek, szczepionka ta zawiera wirus świnki, żywy, atenuowany namnażany w hodowli komórek zarodka kurzego, wirus różyczki, żywy, atenuowany, namnażany w hodowli ludzkich diploidalnych fibroblastów płucnych WI-38. Można sprowadzić szczepionki, które nie zawierają tego dziadostwa, tylko trzeba czekać i niestety zapłacić. Czy nie lepiej zamiast refundować hpv, które lekko mówiąc jest kontrowersyjne, zakupić dla obywateli lepsze szczepionki? Można pisać i pisać. A odnośnie Stopnop, śledzę ich profil od prawie dwóch lat i mimo, że niektóre fakty przyjmuję z przymrużeniem oka, nigdy nie widziałam żadnej reklamy innych leków ani propagowania form leczenia. Proponuje zamiast linczować „antyszczepionkowców” wyjść z inicjatywą poprawy systemu szczepień i jakości szczepionek. Poczytać ze zrozumieniem wiele niezależnej literatury i wyciągnąć wnioski.
    Na koniec dyskusja o szczepionkach, polecam obejrzeć wypowiedź Pani doktor
    http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,v/powiklania-poszczepienne,1194157.html

  • NajKasia

    Polecam trochę wysiłku w poznaniu tej wiedzy ( jeśli już mówimy o wiedzy) a odpowiecie sobie na wiele pytań.

    https://www.youtube.com/watch?
    v=PpzutY55rHU&index=2&list=PLAU2fn5Oo_mhc9DvlbndWQkFOOFRAo165
    http://5prawnatury.pl/
    http://germanska.pl/index.php/medycyna-wspolczesna/czytaj-uwaznie
    czytaj komentarze
    https://martabrzoza.pl/rak/uwaga-zydzi-nie-choruja-na-nowotwory/

    • W sensie mam poczytać wynurzenia ludzi, którzy z nauką zetknęli się ostatni raz, gdy siedzieli na biologii w szkole, po to aby odpowiedzieć sobie na jakie pytania? Bo rozmawiałem już z kilkoma naukowcami oraz kilkoma lekarzami i większość odpowiedzi mam.

      • NajKasia

        Nawet nie zadałeś sobie trudu, by sprawdzić, jakie informacje i wiedzę przekazałam. Nawet na tyle Ciebie nie stać i oczywiście masz wyrobione zdanie po rozmowie z naukowcami i lekarzami. Jakimi? Obudź się. Na biologi w szkole akurat tego nikt się nie dowie. Chyba, że zmieni się śmieciowy program nauczania a na to jeszcze trochę poczekamy. Na jakie pytania? A na takie np czy ludzki organizm jest tak niedoskonały? Czy to natura nas oszukuje czy psychopaci, którzy wynaturzyli ten Świat. Z Twojego komentarza wnioskuję, że wydaje się Tobie, że znasz odpowiedzi, ale tylko się Tobie wydaje. Nie znasz! Wysil się, bądź rzetelnym rozmówcą, odezwij się, za może dwa dni, tydzień, jak sprawdzisz linki, które wysłałam. Inaczej będziesz po prostu nieodpowiedzialnym hipokrytą, który, takimi wpisami,może być sprawcą wielu nieszczęść i tragedii. Życzę obudzenia i wysokich wibracji, bo przy takiej propagandowej i niskiej wiedzy będziesz jej potrzebował. Pozdrawiam serdecznie.

        • Nie zadałem sobie trudu czytania tego co podesłałaś, bo szkoda mi czasu na strony stworzone przez pięciolatka i ludzi wierzących, że szczepionki czy GMO to samo zło. Jak podeślesz jakieś rzetelne źródła, to z chęcią się zapoznam. Taka rada ode mnie: to, że ktoś coś napisał w Internecie, to nie znaczy, że to jest prawda.

          PS. Wszyscy jesteśmy reptilionami.

          • NajKasia

            No to po prostu jesteś nieodpowiedzialnym ignorantem. nie zadałeś sobie trudu poznania wiedzy, którą zawierają te strony bo się boisz, że cała ta Twoja strona obnaży właśnie pięciolatka. Albo jednak niezłe sumki za to dostajesz albo liczysz na jakąś marną karierę. Tak szczepionki i gmo to samo zło. Szkodzi ludziom i matuli Ziemi i żadna taka strona ani ktoś taki jak ty tego nie zmieni. Jedynie utrzyma innych ignorantów w niewiedzy, jeśli tobie uwierzą. I „to, że ktoś coś napisał w Internecie, to nie znaczy, że to jest prawda”? Zwłaszcza jeśli popierane jest przez przemysł farmaceutyczny opłacany przez psychopatów, nie poparty rzetelnymi dowodami a jedynie hipotezami i kłamstwami. No właśnie, to, że ty uważasz, że szczepionki i gmo są cacy to nie znaczy, że to prawda. Ja wysłałam informację o wiedzy 5 Praw Natury w 100’% potwierdzalną i do samodzielnego sprawdzenia. Ja nie opieram się na wierze, tylko korzystam z informacji i poprzez studiowanie i sprawdzanie tych informacji doświadczam i wiem. Więc to nie wiara a informacja potwierdzona w praktyce. A taka wiedza zobowiązuje odpowiedzialnością dzielenia się nią. Jeśli jej nie przyjmiesz Twoja sprawa a może strach. Życzę smacznego gmo i oby nie było żadnych NOPów. A skoro uważasz, że jesteś „reptilionem” to wysyłam tobie moc serdeczności i wysokich wibracji. A taka moja rada: nawet reptilianki mogą na Gai żyć w spokoju, weź się ogarnij i obudź. Nie krzywdź i nie pozwalaj krzywdzić siebie i innych. <3

            • Rozumiesz, że jedynym powodem dla którego cię do tej pory nie zbanowałem było to, że podejrzewałem, że jesteś trollem? I że tak naprawdę nie wierzysz w bzdury, które opisujesz? :D

              Po prostu musiałem się przekonać czy to jest prawda, a jednak okazuje się, że Ty tak całkiem serio :D

              GMO jest takie złe i szczepionki też, to ja proponuje wrócić do jaskiń, jeść same organic-glutenfree-eko i podobnie jak jaskiniowcy dożywać 27 roku życia :D Wtedy to było tak super :D

              I tak dokładnie jest – boję się stron napisanych przez grafomanów, z których połowa nie ukończyła podstawówki, a druga połowa ma problemy z fundamentalnym logicznym myśleniem :D Normalnie zimny pot mnie oblewa na samą myśl :D

              Gdybyś wiedziała czym jest „badanie naukowe” – jak jest przeprowadzane, ile musi przejść rąk, jak wiele osób je kwestionuje zanim zostanie opublikowane – to nawet byś nie pomyślała o tym, aby pisać takie bzdurne rzeczy. Ale rozumiem, że pojęcia nie masz – ty w końcu masz WIEDZĘ :D Umieram :D

              • A jeszcze jedno – szczepionki są mniejszym biznesem niż BigPlacebo – ale spoko – w pełni szanuję, że chcesz im oddawać swoje pieniądze. Najpierw oddawało się je wróżkom, później jasnowidzom i bioenergoterapeutom, a teraz płaci się za homeopatom i szarlatanom sprzedającym prawoskrętną witaminę C. Każdemu jego zwidy :)

                Poza tym te koncerny takie straszne – właśnie udało im się stworzyć pierwsze szczepionki skutecznie broniące przed malarią i ebolą – jak oni mogą tak pomagać biednym ludziom w Afryce, kiedy część ludzi z Polski się na to zupełnie nie zgadza?! No kto to widział? Zatrzymać tę pomoc i wysłać im Ziębę! Niech ich uzdrawia swoimi supermocami! :D

              • NajKasia

                Ok to żyj sobie ze swoją wiedzą a ja ze swoją. Życzę byś nie musiał w życiu słuchać iż medycyna jest bezradna… ale gdyby komuś to miało pomóc, to mam nadzieję, że przypomnisz sobie o trolulusi i jednak nauczysz się 5 Praw Natury. P.S. Nie wystarczy przeczytać o badaniach naukowych, publikowanych w prestiżowych pismach. Opłacanych i stworzonych przez firmy farmaceutyczne. Ale samemu sprawdzić: kto, gdzie, za ile, kto płacił, ile zyskał, ile stracił. A zdjęcia? Czy to w ogóle są zdjęcia tego o czym piszą? Naprawdę jesteście aż tak ślepi i zaprogramowani? W sumie ja też kiedyś byłam. Wszystkiego dobrego i się troluję. <3

                • Jeśli o pieniądze, to dość oczywistym jest, że ludzie „antynaukowi” zarabiają na swoich teoriach zdecydowanie więcej, niż ktokolwiek na szczepionkach. Są na to twarde dane.

                  Nie mówiąc już o tym, że przykładowo koncerny tytoniowe mają kilkudziesięciokrotnie większy budżet, niż cała farmacja – dlaczego więc nie słyszymy od lekarzy o pozytywnym wpływie papierosów? W końcu tytoń jest naturalny, roślinny i w ogóle super.

                  Warto też pamiętać o tym, że lekarze i naukowcy przeprowadzający te badania szczepią własne dzieci. Jak to wytłumaczyć?

            • A jeszcze jedno – szczepionki są mniejszym biznesem niż BigPlacebo – ale spoko – w pełni szanuję, że chcesz im oddawać swoje pieniądze. Najpierw oddawało się je wróżkom, później jasnowidzom i bioenergoterapeutom, a teraz płaci się za homeopatom i szarlatanom sprzedającym prawoskrętną witaminę C. Każdemu jego zwidy :)

              Poza tym te koncerny takie straszne – właśnie udało im się stworzyć pierwsze szczepionki skutecznie broniące przed malarią i ebolą – jak oni mogą tak pomagać biednym ludziom w Afryce, kiedy część ludzi z Polski się na to zupełnie nie zgadza?! No kto to widział? Co nas obchodzi to, że szczepionki ratują rocznie kilka milionów ludzi w biednych częściach świata? Jakie to ma znaczenie dla Polaczka, który siedzi sobie w Polsce i jest mu dobrze?

              Zatrzymać tę pomoc i wysłać im Ziębę! Niech ich uzdrawia swoimi supermocami! :D

              • NajKasia

                Aś się uparł i skaczesz z tematu na temat. Gdybyś jednak zapoznał się z 5 Prawami Natury tej dyskusji by nie było. Szczepionki to trucizna jak około 99% leków a większość to trucizna i blacebo. No wyobraź sobie od kiedy poznałam tą wiedzę nie biorę leków. A wróżki? No prędzej do wiedźmy pójdę, bo te wiedzą się dzielą a do bioenergoterapeutów też nie chodzę i nic do nich nie mam i tutaj także masz lukę w wiedzy. Nazywaniem Polaka Polaczkiem z jakichkolwiek powodów to już poniżające dla ciebie. A ludzie w Afryce potrzebują pomocy technologicznej, kopanie studni, wytwarzanie żywności, budowy domów a nie wlewanie trucizny i tak już w wycieńczone i wygłodzone organizmy. I potrzebują wiedzy, bardzo przydałaby im się np informacja o inedii. Ale przecież ty i tak nie sprawdzisz co to jest. Ależ mamy supermoce, tylko przez setki i więcej lat ściemy i manipulacji musimy odkrywać je na nowo.

                • Nie ma trucizn. Dawka robi truciznę. Nawet od nadmiaru wody można umrzeć. Zatem twierdzenie, że w szczepionkach lub lekach są trucizny to wierutna bzdura. Widać tutaj też jak ujawnia się powoli ta Wiedza przez duże W.

                  W Afryce potrzebują pomocy na wielu poziomach. Rozumiem, że twoim zdaniem zamiast ratować 3 miliony dzieci rocznie za pomocą szczepionek, lepiej byłoby uratować na przykład 10.000 inwestując w infrastrukturę (zakładając podobne koszty tych działań – szczepionki są jednak dużo tańsze)? A co z tymi pozostałymi 2.990.000? Pozwolić im umrzeć? Bo komuś w Polsce coś się wydaje i nie zgadza się na to, aby ratować życia? Naprawdę nie czujesz tego absurdu?

                  Te supermoce też z chęcią bym poznał.

                • 5 Praw Natury – przeczytałem i bardzo się cieszę, że to zrobiłem. Teraz czuje się oświecony. Pozostaje tylko przekazać ludziom w Afryce, że wirusy nie istnieją, a epidemie to tylko ich urojenia i że jak tylko pogodzą się ze swoją biologią, to wszyscy cudownie ozdrowieją.

                  Pozostaje tylko zapytać: skoro nie da się zarazić czymś od drugiej osoby (bo każda choroba, to pewien wewnętrzny biologiczny konflikt), to jaki jest cel organizowania ospa-party i im podobnych?

                  • NajKasia

                    No właśnie, czytaj dalej a sam sobie odpowiesz na to i wiele innych pytań. Bo absurdów, które się dzieją jest o wiele więcej. Jesteś na dobrej drodze, tylko nie przestawaj. Pozbądź się uprzedzeń, przekonań, skup się na informacji i sprawdzaj. Jak będziesz miał pytania, na które tam nie znajdziesz odpowiedzi, to pytaj, może pomogę.

  • Marek Maziarz

    Ciekawi mnie tylko jedno, czy rzeczywiście Polacy, odnośnie sczepień są tacy mądrzy, a w krajach zachodnich są sami głupcy, czy też jest odwrotnie.

    • Tam ludzie ufają lekarzom, więc nie ma potrzeby ich zmuszać. Jeśli jednak pojawia się sytuacja, że na jakimś obszarze ludzie przestają się szczepić, to oni do tych szczepień zmuszają tak jak u nas. Nie mówiąc o tym, że dzieci nieszczepione są nieprzyjmowane do niektórych szkół czy ośrodków zdrowia, więc ten cały mit o braku obowiązku szczepień, to nic innego jak mit właśnie.

  • Jolanta Wideł

    Czy antyszczepionkowcy zdają sobie sprawę, że ich dzieci są zdrowe nie dlatego, że nie zostaly zaszczepione, nie dlatego, że mają super odporność, ale dlatego, że w populacji są chronione przez zaszczepione dzieci? Gdyby 100% nie było szczepionych wszelkie choroby zakaźne hulały by na całego dziesiątkując nasze pociechy…

  • własność kwirytarna

    A ja nie szczepię. I nie dlatego, że, jak gdzieś tam poniżej napisano; ”znajomy znajomego” etc. skonstatował. Pierwszą rzeczą jest to, że mam swój rozum, a jest to rozum bardzo krytyczny, sceptyczny, ‚filtrujący’, zadający pytania i szukający odpowiedzi, wnikliwie analizujący, zestawiający, porównujcy dane i suche fakty, informacje nie nacechowane emocjonalnie. Lubujący się w chłodnym, naukowym obiektywiźmie ( sama nauka jako taka nie wzbudza u mnie nabożnej czci, ale o tym niżej..). Secundo voto – najbliższa memu sercu osoba – rodzona siostra robi w Norwegii karierę w nauce (Kończy doktorat na zamówienie UE [jako jedna z kilkunastu osób na świecie, na wskutek ostrej selekcji została wybrana do programu GLANAM]). Nie jest to co prawda nic związanego z medycyną, ale oceanografia geofizyczna. Co za tym idzie, dzięki niej nie dość że wiem, jak wyglądają ”badania naukowe”, metodologia i finansowanie tychże od ”wewnatrz” czy też od ”kuchni”, to jeszcze mam szeroki dostęp do hojnej bazy artykułów naukowych, do których potrzebna jest tzw. autoryzacja z placówki naukowej, albo cholernie droga subskrybcja (wątpię, żeby przeciętnego Nowaka stać było na luksus kupienia sobie kilkudziesięciu 5-15 stronicowych publikacji naukowych, po śr. 35$ każda, na jedno powiedzenie czytelnicze (Tak, dostęp do wiedzy jest luksusem). Nie mówiąc już o tym, że operują one takim aparatem pojęciowym i terminologią(w jęz. angielskim, ma się rozumieć), że dla laika pisanę są de facto jakoby w języku mandaryńskim. I wreszcie tertio- Nieszczęsny przyszły naukowiec, mający styczność z najtęższymi łbami tego świata, wieloma najlepszymi w swojej dziedzinie (włącznie z jej promotorem), jak poszedł w to gniazdo os pełen ideałów i chęci uzyskania profesury, tak skończy (na intratnej, bo intratnej – nie da się inaczej z takim wykształceniem) pozycji kogoś, kto będzie wykonywał swoją profesję wyłącznie dla kasy. Tak ją – osobę z ”tytanowym” kręgosłupem
    moralnym nauka skutecznie wyleczyła z ideałów, zakazując niezależnego, nowatorskiego myślenia, za to NAKAZUJĄC propagować kłamstwo stojące w ewidentnej sprzeczności z dowodami naukowymi. Zatem ja często ‚podśmiechuję’ się tylko cynicznym półgębkiem w odpowiedzi na wołania o podpieranie wypowiedzi ”faktami” naukowymi. Parafrazując dawny cytat traktujący o Anglii – (…) Nie ma odwiecznych wrogów i przyjaciół, są tylko odwieczne interesy”…
    Konkluzja – mój wybór jest całkowicie przemyślany i oderwany od aktualnie panujących ”mód” (jako skrajny indywidualista od najmłodszych lat życia gardzę owczym pędem) a ja sama nie jestem ”bezmózgim lemingiem”, jak często lubicie etykietować osoby uchylające się od ostrzykiwania świństwem ( a raczej krowiaństwem [vacca= krowa]). Pozdrawiam.

    • Czyli fakt, że miliony istnień zostały uratowane dzięki szczepieniom nie przekonuje Cię do szczepień i nie przejmujesz się faktem, że stwarzasz zagrożenie zdrowia lub nawet życia dla osób, które posiadają obniżoną odporność organizmu (lub inny rodzaj schorzenia) i zaszczepić się nie mogą? W takim razie czy są ku temu jakiekolwiek rozsądne powody czy po prostu chęć bycia innym/nietypowym/tajemniczym/lepszym/niepodążającym za owczym pędem?

  • Bernadetta

    Witam,
    zastanawia mnie tylko dlaczego wśród znajomych, którzy pracują w służbie zdrowia (pielęgniarki, szczególnie lekarze) większość nie szczepi i nie zaleca szczepień swoich bliskich. Mam na myśli osoby, które są czynnymi pracownikami szpitala czy przychodni i mają kontakt z pacjentami. Formalnie zachęcają do szczepień, bo tak „nakazuje” ich praca, zawód, jednak prywatnie wielu z nich nie decyduje się na szczepienia siebie ani swoich bliskich. To tylko taka uwaga, która mnie zastanawia..Pozdrawiam

    • Chętnie poznałbym takich lekarzy. Spotkałem ich wielu w swoim życiu i wszyscy swoje dzieci szczepili. Podobnie zresztą podają statystyki.

      • Bernadetta

        Mam takie same doświadczenie. Owi pracownicy służby zdrowia, których wymieniam nie są, niestety w kręgu bliskich mi znajomych. Natomiast pośród bliższych mi osób znam conajmniej kilka przypadków osób, których dzieci w ciągu ostatnich lat cofnęły się w rozwoju lub miały odczyn poszczepienny bezpośrednio po szczepieniu. Inna sprawa, dlaczego jako szczepiący rodzice mielibyśmy się obawiać kontaktu z nieszczepionymi dziećmi, skoro mamy ochronę/obronę -tarczę w postaci szczepionki?

        • Znajomi mają dziecko z wrodzoną niską odpornością, które nie może być szczepione na wszystkie choroby, a każde zakażenie przechodzi kilkukrotnie gorzej, niż normalna zdrowa osoba. Dlatego należy się szczepić. Bo mi osobiście, jako osobie pochodzącej z zaszczepionej rodziny, wszystko jedno czy inni się zaszczepią. Niestety nie każdy ma tyle szczęścia co ja i może się zaszczepić.

          Dziwne jest też to, że zdecydowana większość NOPów, o których słyszałem to są historie znajomych. Pozostała część to przypadki NOPów niedużych lub „NOPów”, które rodzice zauważyli na przykład po 6-12 miesiącach od szczepienia (i nie było to po szczepieniu na gruźlicę), co jest wręcz absurdalne.

          Warto też zauważyć, że większość NOPów nie jest w ogóle związana ze szczepionką tylko z np. złym podaniem, podaniem niewłaściwego leku czy chociażby złym zdiagnozowaniem gotowości do szczepienia.

          • Bernadetta

            Witam, wczoraj odpowiedziałam na te słowa.. czyżby jakaś cenzura? ;(

            • Nikt wczoraj tego wątku nie skomentował, inaczej przyszłoby mi powiadomienie na adres mailowy. A banuje tylko w wyjątkowych przypadkach i to uniemożliwiłoby komentowanie, więc to też wykluczam.

  • Anita

    Hmm dziwne, ze bylam ostatonio chora I wypilam 2 szklanki wody z kwasem askorbinowym (wit. C) I wystarczyly 2 szklanki by obolala przewiana szyja przestala bolec. Tak samo z obrzekiem na rosnacej osemce. Tanim sposobem wyzdrowialam. Tak samo moja kolezanka. Bez antybiotyku , ktory jest 10 razy drozszy haha. No smiechu warte jak czytam o Ziebie ze to szarlatan. Serio taki zly, ze podpowiada jak sie prostym sposobem wyleczyc. Ja sie ciesze,ze to wyprobowalam I jestem z siebie dumna, ze tak prosto nasz organizm dziala.

    • Ja od 10 lat nie byłem chory (poza katarem), a z trójki moich dzieci antybiotyk miało tylko jedno i to jeden raz (a najstarsze ma już 10 lat). Zięby jakoś też nie słuchamy. Tylko czemu to niby dowodzi? Bo chyba nie temu, że ludzie nie chorują i nie biorą antybiotyków.

  • Camillia Wanilia

    Sama za chwile bede stala przed wyborem szczepienia dla dziecka jednak mam zywe watpliwosci co do ich bezpieczenstwa ;/
    http://biblia-prawdy.blogspot.co.at/2012/05/dlaczego-lekarze-nie-szczepia-siebie-i.html?m=1
    Ten link mnie zafascynowal i dal duzo do myslenia..

    • Z tym, że lekarze szczepią swoje dzieci i swoje wnuki w przytłaczającej większości.

  • Marta Mikulska-Spanbrucker

    Jestem