Najsmutniejsze zakończenie roku szkolnego w życiu

Wyobraźcie sobie chłopczyka, który cieszy się na zakończenie roku szkolnego. Który razem z mamą kupuje sobie specjalnie na tę okazję spodnie, przymierza marynarkę. Wie, że to jest ważny dzień i chce go potraktować jako ważny. Dla każdej ze swoich pań nauczycielek kupuje kwiatek i uśmiechnięty rusza razem z mamą do szkoły na ten ostatni dzień w roku szkolnym, aby uroczyście się ze wszystkimi pożegnać.

Wyobraźcie sobie, że ten chłopczyk nie zostaje wpuszczony na apel.

Wyobraźcie sobie, że gdy wszyscy jego koledzy i koleżanki dostają świadectwa przy oklaskach wszystkich rodziców, on dostaje je „na szybko” na korytarzu, jak ktoś kompletnie zbędny.

Chłopczyk nie rozumie.

Płacze.

Niestety praktycznie żadna z pań się tym nie interesuje, stojąc tyłem do chłopca i udając, że nie istnieje.

To niestety nie jest fikcja literacka. To wszystko wydarzyło się trzy dni temu. W XXI wieku. W Polsce.

Mama chłopca prosiła o nie wskazywanie konkretnej szkoły, bo nie chce robić wokół swojego dziecka niepotrzebnego medialnego szumu ze względu na jego dobro (zamierza walczyć o swoje prawa prywatnie w kuratorium i u Rzecznika Praw Dziecka, a szkołę już zmieniła). Wspólnie mamy jednak nadzieję, że nagłośnienie tego problemu pomoże innym rodzicom, którzy też się z takimi zachowaniami spotkają. Jeśli natomiast ktoś szuka informacji o tym jakie prawa przysługują rodzicom, znaleźć je można m. in. tutaj: http://pomocdlarodzicow.pl/.

„AS”

Dzieci z Zespołem Aspergera często nazywa się Asami, a tak się składa, że właśnie dziecka z Aspergerem dotyczy ten wpis. Tak stwierdziła poradnia, która wydała szkole zalecenia i których szkoła miała obowiązek przestrzegać, aby pomóc dziecku odnaleźć się w środowisku szkolnym. Miała być wsparciem dla dziecka i dla rodziców. Ramieniem, na którym mogliby się wesprzeć. To oni mieli być tymi, którzy mieli dawać rodzicom wskazówki, jako osoby odpowiednio w tym kierunku wykształcone.

Niestety okazało się, że dyrekcja wspomnianej szkoły „wiedziała lepiej”. Na początku, przy przyjmowaniu chłopca do szkoły oczywiście ochoczo kiwała głową, że oczywiście znają temat Zespołu Aspergera i że będą wspierali rodziców i chłopca w najlepszy możliwy sposób. Szkoda, że to wszystko była tylko zasłona dymna, byleby tylko położyć łapę na dotacji za dziecko, a w rzeczywistości szkoła nie realizowała praktycznie żadnych postanowień jakie zawarte były w zaleceniach.

Zaleceniach, których szkoła miała obowiązek dotrzymać.

Niestety nie jest to pierwszy raz kiedy słyszę o szkole prywatnej, która bardzo chętnie bierze kilkutysięczne dotacje, jakie otrzymuje się za dziecko z ZA, po czym kompletnie ignoruje fakt, że te pieniądze nie są premią dla dyrekcji, tylko pieniędzmi przeznaczonymi na dodatkowych nauczycieli, terapie czy zajęcia dla tego konkretnego dziecka, bo ono tego wszystkiego potrzebuje.

Bagatelizowanie sprawy przez szkołę

Nadwrażliwość słuchowa, jedzeniowa, dyspraksja ruchowa… wszystko potwierdzano nawet w szkole, ale nic sobie z tego nie robiono. Praktycznie żadnych zajęć, żadnej terapii. Dopiero po półrocznej walce od marca zaczęły się dwa rodzaje zajęć, ale jedne skończyły się już po miesiącu, bo pani poszła na zwolnienie lekarskie. Przypomnę, że to wszystko mimo przyjmowania sporych pieniędzy właśnie na ten cel. Co 15 minut miały być przerwy, ale ponoć rozpraszały klasę, więc ich nie było (to nic, że szkoła ma możliwość zorganizowania nauczyciela wspomagającego w takiej sytuacji, by właśnie tego uniknąć). Terapia miała być, praktycznie jej nie było. Po co zresztą mieliby to robić, skoro lepiej opierdzielić rodzica, że sobie nie radzi i skazywać niczemu winne dziecko na izolację społeczną.

W pewnym momencie zaczęto nawet kwestionować Zespół Aspergera sugerując, że dziecko jest nadpobudliwe celowo i że to wszystko robi to specjalnie (!). Mama nawet usłyszała kiedyś, że załatwiła sobie orzeczenie. Ciekawe czy niesłyszące dziecko też nie słucha celowo?

Przy okazji to dość dziwne, że szkole nie przeszkadzało to brać dotacji, prawda?

Zakończenie roku

Serce mi się krajało, gdy czytałem co napisała mama:

„Syn cieszył się, kupił sobie na tą okazję nowe spodnie, przymierzał marynarkę… Rozczarowanie było ogromne, a żadna z pań nawet nie zainteresowała się dlaczego przed salą mój syn płacze i krzyczy… widocznie się przyzwyczaiły…

Już w poniedziałek wychowawczyni poinformowała mnie bardziej niż zapytała „Pani syna oczywiście na apelu nie będzie?”. Powiedziałam jej, że będę razem z nim i będę koło niego siedzieć. „No, ale on przeszkadza w próbach!” powiedziała.

Nic dziwnego. Frustrował się, bo każde dziecko miało jakąś rolę każde oprócz niego – też bym się wkurzała.

Płakać mi się chciało jak pani wyszła z apelu i dała mu świadectwo na korytarzu 🙁 Przecież mogli mu to dać w auli gdy dzieci już wyszły, jakoś na koniec, albo wyczytać nas i zawołać z tego korytarza…

Syn miał kwiatki dla swoich nauczycielek, ale dał je pani że świetlicy i pani od logopedii (jak sam stwierdził „mamo tylko one mnie w tej szkole traktowały z szacunkiem i miłością”).”

Szkoła wrogiem?

Brakowało mi słów…

Szkoła nie tylko nie zapewniła tego, co miała psi obowiązek zapewnić, ale jeszcze przez swoją nieudolność, zwiększała izolację chłopca (mimo chęci mamy do zaangażowania się i oferowania pomocy). To z kolei tylko nasilało jego zachowania, których szkoła oczywiście „nie tolerowała” i koło się zamykało. Zamiast mu pomagać, co przecież jest zadaniem szkoły właśnie, ciągle działała na jego szkodę.

Świat nie jest idealny!

Niestety sam znam takich panów i panie idealne, które nie rozumieją, że ktoś może być inny. Że ktoś może spoglądać na świat inaczej.

I mówiąc o spoglądaniu na świat inaczej, nie mówię tutaj tylko o Zespole Aspergera czy w ogóle o spektrum autyzmu.

Zespół Downa, ADHD, dysleksja, dysortografia, nadwrażliwość na pewne bodźce, niewrażliwość na inne, daltonizm, nadpobudliwość, leworęczność, melancholijność, ekscentryzm, krótkowzroczność, nadwaga, cierpliwość, ambicja, wrażliwość, gadatliwość… mam wymieniać dalej? Jak pewnie zauważyliście, tutaj chodzi nie tylko o zaburzenia, które są skatalogowane pod jakimiś punktami w jakichś strasznych przepisach, których trzeba się bać. Tutaj chodzi o wszystko, co jest może cechować niemal każdego z nas.

Ostatnio rozmawiałem z córką i podzieliła się ze mną, że ktoś się śmiał z jej koleżanki twierdząc, że jest inna:

– I co jej powiedziałaś?

– Że przecież każdy jest inny i to akurat bardzo fajnie.

Niestety coś, co rozumie jedenastolatka, jak widać bywa ciężkie do zrozumienia przez ludzi dorosłych i to jest jedna z tych cholernie przykrych dla mnie rzeczy. Szczególnie, gdy ci dorośli mają władzę na tyle dużą, że mogą przy jej pomocy sprawić innym wiele cierpienia.

Tworzenie enklaw idealności

Zastanawia mnie jednak w tym wszystkim po co? Dlaczego ktoś miałby sprawiać czyjemuś dziecku tyle cierpienia? Dlaczego ktoś miałby być na tyle zimny i bezduszny, żeby nie tylko wzbogacać się kosztem czyjegoś dziecka nie dopilnowując swoich obowiązków, ale i okłamywać pozostałe dzieci, tworząc wokół nich sztucznie idealny świat? Jaki jest w tym cel?

Czy naprawdę tak trudno było rozpocząć współpracę z dzieckiem? Współpracę z rodzicami? Czy tak trudno było mu pomóc? Dać mu wskazówki, umiejętności i wsparcie potrzebne do tego, aby lepiej radziło sobie w życiu i nawiązywało lepsze relacje? Kto by na tym stracił?

Leworęczne dziecko też powinniśmy zmuszać do pisania prawą ręką? A jakby dziecko było niewidome? Czy wg dyrekcji tej szkoły miałoby się bardziej postarać, aby jednak coś zobaczyć? I jakby dalej nie widziało, to stwierdzono by, że jest po prostu niegrzeczne i robi to specjalnie? Na złość nauczycielom?

A czy inne dzieci naprawdę tak wiele by straciły, gdyby zobaczyły, że świat jest różnorodny? Że istnieje coś takiego jak empatia i że jak ktoś ma problem, to nie szydzimy z niego, nie ignorujemy go i nie odrzucamy go jak zepsutej zabawki? Tylko możemy mu czasami po prostu po ludzku pomóc? Tak straszna jest ta umiejętność? Tak bardzo boimy się zaszczepić w naszych dzieciach wrażliwość i dostrzeganie innych? Tak bardzo chcemy wychować dzieci skupione wyłącznie na sobie, które o nikogo, ani o nic innego nie dbają?

Czy nie widzimy, że obecny świat ma już takich ludzi zdecydowany nadmiar i niestety nie przynosi to nic dobrego?

Świat jest bardzo małym miejscem

Jest mi cholernie przykro, że coś takiego miało miejsce i mam nadzieję, że ten tekst rzeczywiście dotrze do osób odpowiedzialnych za tę sprawę (wysyłam go im jeszcze dzisiaj, ale są wakacje, więc może być różnie). Do nich i do wszystkich im podobnych (niestety z grup i forów dla osób z różnymi zaburzeniami wiem, że podobne sytuacje nie są wyjątkowymi czy pojedynczymi przypadkami, lecz zdarzają się zdecydowanie zbyt często).

Dlatego też będę wdzięczny za udostępnianie tego tekstu dalej, bo to daje nam realną szansę zmiany. Daje szansę na to, że chociaż kilkoro z takich osób do których ten tekst dotrze, na chwile przystanie i zastanowi się nad swoimi decyzjami. Zastanowi się co by było, gdyby zamienili się miejscami z osobą po drugiej stronie.

Natomiast wszystkim tym, którzy mimo wszystko będą uparcie przekonani o swojej racji i będą dalej krzywdzili innych, chciałbym przypomnieć, że świat jest bardzo małym miejscem i takie rzeczy nie będą wiecznie bezkarne. Dlatego też trzymam kciuki za wspomnianą mamę, aby wywalczyła sprawiedliwość dla swojego dziecka (ze swojej strony pomogę w każdy dostępny mi sposób, aby tak się stało) i aby w tej szkole już nigdy coś takiego innego dziecka nie spotkało. Skoro udało się ostatnią z poradnią, to mam wrażenie, że i tutaj możemy coś zdziałać. W końcu rewolucje często zaczynały się właśnie od takiego małego płomienia, który zapłonął najpierw w ludzkich sercach.

Prawa do zdjęcia należą do Musa.

DODANO PÓŹNIEJ:

W odpowiedzi na mój artykuł dostałem informację od osób, które współpracują z Ministerstwem Edukacji Narodowej, które jest dość istotna w nawiązaniu do omawianego problemu i pomoże zmniejszyć jego skalę, więc przekazuję dalej:

„Od 2019 r. wchodzi w życie przepis stanowiący, że przedszkola i szkoły DOTACJĘ, którą otrzymują na UCZNIÓW NIEPEŁNOSPRAWNYCH muszą w całości przeznaczyć i rozliczyć na realizację zadań na rzecz tych uczniów! W przeciwnym wypadku będą musiały zwrócić dotację. „Zarabianie” na dotacji na uczniów niepełnosprawnych nie będzie już możliwe. Przedszkola i szkoły, które wydają środki na kształcenie specjalnie uczciwie nie mają podstaw do obaw, ale liczymy, że nowe prawo ograniczy albo wyeliminuje tak przykre sytuacje opisane w Pana poście.”

Podobne wpisy

0 komentarzy

  1. Smutne i to bardzo. Niestety w naszym kraju minie wiele czasu aż zaczniemy akceptować choroby i odmienności. Aż serce boli jak się czyta takie wpisy.

    1. a kiedyś byliśmy krajem „bez stosów”
      myślę, że to nie jest kwestia naszego kraju, że to szerszy problem

      1. Jasne kiedys nie bylo tych wszystkich zaburzen i bylo ok. Kazdy ma jakis slaby punkt i mocna strone z ktorej trzeba zrobic uzytek. Jedni maluja obrazy a inni biegaja za pilkaa inni spiewaja.

        1. Zaburzenia były, może na mniejszą skalę ale jednak były. Tyle, że teraz potrafimy je zdiagnozować, leczyć albo uczyć dzieci z trudnoscismi życia w społeczeństwie. Oczywiście z różnym skutkiem ale lepsze to niż pozostawić ich ssmych sobie w Świecie dla nich obcym i niezrozumiałym.
          Marzę by kiedyś postrzeganie tych dzieci przez ludzi się zmieniło bo ciężko się żyje będąc ciągle wytykanym palcami i odsuwanym na dalszy tor ;(

          1. Były specjalne szkoły a nie zintegrowane i uważam że to było ok

          2. No właśnie specjalne szkoły nie są dobre. Bo izolują te osoby „specjalne” od „normalnego” społeczeństwa, przez co ciężej jest im żyć później, gdy wychodzą z tej szkoły. Szkoły zintegrowane są dobrym pomysłem, ale źle zorganizowanym w Polsce.

          3. SPECJALNE SZKOŁY MÓWIMY JEŻELI NIE TYCZY SIE NASZEGO DZIECKA……. POSTAWY SIE Z DRUGIEJ STRONY. CZY CHCIELIBYSMY ZEBY NASZE DZIECKO BYŁO IZOLOWANE OD RÓWIESNIKÓW W NORMALNYM ZDROWYM SPOŁCZEŃCTWEM

        2. Kiedyś w ogóle nie było chorób i ludzie umierali bez wiedzy na co i czy można to wyleczyć. Podobnie z zaburzeniami. Kiedyś takie dzieci dostawały łatkę niegrzecznego lub łobuza i szybko kończyły szkolną karierę. Dzisiaj wiemy już więcej i możemy takim dzieciom zapewnić odpowiednie warunki rozwoju.

      2. Nie, to nie „szersszy problem”, we Francji, Belgii, czy Luxembourgu NIKT TAK DZIECI NIE TRAKTUJE. Kto jest ministrem edukacji? Kołtun !! Kogo zatrudniają w szkołach?Katolskich kołtunów!!

        1. Przykro to czytać, naprawdę. Swoim postem dajesz świadectwo, że Polakom daleko do wyrozumiałości i szacunku dla innych. Niczym się od tych pseudonauczycieli nie różnisz.

    2. Jako mama „aspie”, jak mówi się potocznie na osoby z ZA czuję się zobowiązana podkreślić, że akurat ZA to nie jest choroba, a zaburzenie ze spektrum autyzmu. Już we wrześniu moje dziecko pójdzie do szkoły i zrobię co w mojej mocy, by nie doznało takiego prześladowania, jak opisane powyżej. Na samą myśl, co przeżył ten chłopiec i jego rodzina… serce mi pęka, a złość się gotuje.

      1. Cześć, ja mojego po paru latach przeniosłam właśnie do innej szkoły. W poprzedniej na porządku dziennym było wzywanie karetki i policji gdy za szybko biegał na przerwie, wyzywanie go, izolowanie od reszty dzieci,cały czas byliśmy zmuszani do nauczania indywidualnego (grożono wzywaniem policji na 6,7 i 8 letnie dziecko, które nigdy nikogo nie uderzyło) dziecko jako jedyne w klasie na koniec roku nie dostawało książki jako nagrody itd, przy nadwrażliwości na zapachy był na siłę wganiany do 12m2 świetlicy, w ktorej było 20 dzieci i mój Młody nie był w stanie wytrzymać smrodu ,ktory się tam unosił.Młody oprócz stwierdzonego ZA jest dzieckiem niedowidzącym od urodzenia i to wszystko działo się w Szkole dla dzieci niedowidzących na Koźmińskiej w Warszawie.W końcu powiadomiliśmy Kuratorium i Naczelnik Wydziału Edukacji i to te 2 instytucje pomogły nam w zmianie szkoły. Mam nadzieję, że będzie bardziej po ludzku

        1. Smrod w świetliy…pewnie zaduch, bo duzo innych dzieci w małym pomieszczeniu. Zawsze mogła Pani go zabierać wcześniej do domu,by nie musiał byc w świetlicy.

          1. A skąd Pani wie, czy mama mogła zabierać dziecko wcześniej ze świetlicy?

        2. Współczuję Pani i dziecku. Niestety, tak w polskiej szkole można bezkarnie prześladować dziecko. Na pewno nie w każdej, ale wyjątki tylko potwierdzają regułę. To bardzo trudny i szeroki temat, warto, by Blog Ojciec kiedyś go szerzej poruszył. Piszę to z perspektywy blisko 30 lat pracy w szkolnictwie.

      2. Proszę znaleźć szkołę, w której tylko takie dzieci się uczą i nie winić innych rodziców, którzy posyłając dzieci do szkoły chcą aby tam się uczyły. W klasie mojego dziecka jest dziecko z zespołem Apergera (tz. autyzm II). Niestety dzieci nie maja warunków do normalnej pracy bo ów chłopiec pluje, mówi jak mantrę brzydkie słowa, odwraca się do innych dzieci zabierając im długopis czy kredki, maże po książkach itp., a nawet pokazuje części ciała, które powinny być zakryte. Co więcej wie, że to jest złe i robi to celowo. Rodzice (choć jego mama nie pracuje wysyła go na świetlicę gdzie jest odbierany nawet godzinę po czasie, a że jest to bezpłatne i wie, że pani ze świetlicy nie zadzwoni po policję notorycznie nadużywa życzliwości szkoły). Ze względu na tą panią szkoła zorganizowała spotkanie ze specjalistą, który chciał uwrażliwić nas rodziców nad problemem tej pani, ale w trakcie spotkania wyszło na jaw, że pani nie zamierza nic robić bo ona jest już zachowaniem syna zmęczona to nauczyciele mają się nim zająć. No cóż skończyło się na tym, że część rodziców przeniosła dzieci, a te pozostałe, które zostały bo rodzice nie mają możliwości ich wozić do innych szkół mają dość nauki i szkoły. Jeśli pani nie pracuje nad dzieckiem to proszę nie zatruwać życia innym dzieciom w szkole, bo one maja takie same prawa, a przez takie dzieci są spychane na margines szkoły. Ja też jestem rodzicem i chcę aby moje dziecko miało normalne warunki nauki. Natomiast rodzice tego chłopca uważają (tu przepraszam za gorzkie słowa) – powiliśmy wam dziecko, klękajcie narody i WYCHOWUJCIE! Ja swoje dzieci wychowuję bez dociążania innych rodziców i żadnych świadczeń na nie nie biorę. Niech każdy rodzić weźmie odpowiedzialność za swoje dziecko, które spłodził, a nie wini wszystkich wokół siebie. Pozdrawiam.
        P.S. Nie mam intencji nikogo obrażać ale nie po to posyłam dziecko do szkoły by je ktoś opluwał, darł zeszyty i smarował smarkami. Nas też trzeba zrozumieć, a nie wymagać zrozumienia tylko od nas.

        1. Jeśli rodzice nie reagują na zachowania agresywne, jeśli nie biorą udziału w zajęcia zorganizowanych dla dziecka, jeśli nie posyłają go na terapię, to z kolei jest powód, aby dziecko ze szkoły usunąć. Tak jak piszesz, nie może być tak, że inne dzieci są ofiarami tego, że jakiemuś rodzicowi się nie chce.

          1. Po to są te pieniądze.
            Żeby zabezpieczyć interes dziecka z ZA i uczniów. Dodatkowy nauczyciel na stałe,psycholog,pedagog specjalny,terapie.

        2. Dziękuję za ten ważny głos. Chodzi właśnie o to, by dziecko z ZA mogło się uspołeczniać właśnie przez kontakt z innymi ludźmi, także dziećmi typowymi (w przeciwieństwie do atypowych, tj. z zaburzeniami). Nie powinno uczyć się w szkole, „w której tylko takie dzieci się uczą”. Rozumiem tu wściekłość i frustrację. Chodzi o to, że mają się uspołeczniać, żeby normalnie funkcjonować na co dzień w społeczeństwie, bez obciążania go i siebie.
          Podobnie boję się agresji wobec mojego syna, który jest dzieckiem z ZA bardzo łagodnym, ufnym, naiwnym wręcz i dobrym. Nie umie oszacować zagrożeń, może łatwo „nabrać się” i paść ofiarą nękania ze strony grupy rówieśników.
          Rozumiem wściekłość na dorosłych, którzy mają obowiązek pracy z własnym dzieckiem i nie mogą spychać odpowiedzialności za wychowywanie na szkołę. To równie skandaliczne i godne pożałowania, jak ignorancja ze strony szkoły w opisanym przypadku.

        3. Współczuję pani sama mam dziecka z ZA i wiem ile pracy ono wymaga.Moja córka ma już 15 lat. Ale dopiero teraz w drugiej klasie gimnazjum uczniowie ją częściowa zaakceptowali.

        4. Ale to nie jest wina teck dziecka. Je trzeba temu rodzicowi odebrac. Dzieci z Za sa wspaniale i bardzo inteligentne i jesli maja szanse to one pchaja ten swiat do przodu, inteligentne i kreatywne. Przecież te tlumy dzieciakow nie beda mialy na kogo robic jesli jeden szalony wizjoner nie zalozy tej.korporacji. zapomna ze za dzieciaka im przeszkadzal a beda mieli prace. Zwykli ludzie nie pchaja swiata do przodu

        5. Pani Mario sytuacja, którą pani opisuje jest napewno ciężka, ale wydaje mi się, że doszło już do skrajności. Dziwi mnie tylko jedna sprawa, że taki uczeń nie ma nauczyciela wspomagającego, który się mu należy ( jest do tego rozporządzenie, które mówi, ze każde dziecko z ZA, autyzmem i niepełnosprawnością sprzężoną może takiego nauczyciela mieć i dyrektor szkoły nie ma prawa odmówić, a pieniądze na pensje tego nauczyciela dostanie z subwencji, która na dzieci wyżej wymienione to ok 5 tys miesięcznie… ). Taki nauczyciel z pewnością rozwiązałby wasze problemy, bo jak uczeń zaczyna się źle zachowywać to np. Wychodzi z nim z klasy, lub siedzi z nim w ławce i go pilnuje.

        6. Z tymi świadczeniami to trochę przesada. Dzieci z ZA zwykle nie dostają pieniędzy z tytułu niepełnosprawności a jeżeli już to nie są to kwoty, które w znacznym stopniu pokrywają koszty terapii. Jeżeli chodzi „o zatruwanie życia innym ludziom”, to niestety zwykle działa w dwie strony. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jednego, czego życzę sobie i innym rodzicom dzieciaczków atypowych to szczerości ze strony rodziców dzieci neurotypowych a nie „rycia” za plecami, co niestety zdarza się nader często. Nie pomagacie rozwiązywać konfliktów na bieżąco, doprowadzając do ich kumulacji. CZasami potrzebna jest pełna konfrontacja z faktami a ja mam wrażenie, że większość rodziców jednak pod skórą czuje, że nie do końca są w porządku.

          1. Dlaczego przesada? 5 tysięcy złotych miesięcznie, to nie jest kwota, która pokryje koszt terapii? Szczególnie, że zwykle jest to kwestia dwóch czy trzech zajęć, po godzinie tygodniowo, więc myślę, że spokojnie na wszystko starcza. Zgadzam się też, że szczerości niestety brakuje, bo ludzie boją się o tym rozmawiać.

          2. 5 tysięcy złotych to dostaje szkoła z subwencji, a ściślej gmina, a nie rodzice. Szkoła powinna zapewnić za to wspomagającego, zajęcia dodatkowe (np. zdw, terapię). Tylko, że „terapia” w szkolnym wydaniu to niestety fikcja (ot, terapeuci po kursikach) i tak trzeba dziecko wozić samemu na zajęcia najczęściej prywatnie za prywatne pieniądze.

          3. Tylko, że ze szkołą można się dogadać, że my jeździmy na prywatne zajęcia, jeśli szkoła jest nieudolna i szkoła za to zwraca pieniądze. Jeśli szkoła nie jest chętna na taki układ, to albo zmieniamy szkołę albo zgłaszamy sprawę do kuratorium, bo szkoła ma obowiązek zapewnić wszystko, co jest w zaleceniu z poradni.

        7. cechy który ten chłopiec wykazuje to nie są typowe cechy osób z ZA. proszę nie wsadzać wszystkich do jednego wora.

        8. Cóż za wyczerpującą odpowiedź. Może zwróci Pani uwagę na zaniedbania szkoły i właśnie takie a nie inne zachowania które z tego wynikają nie każde dziecko z autyzmem lub aspergerem kusi marnować się w szkole specjalnej jeśli ma na to wystarczają dr predyspozycje intelektualne. to dziecko ma czerpać wzorce z do tych zachowan innych dzieci. fakty są takie że to SZKOŁA zawaliła sprawę nie będąc w stanie załatwić dziedziny do pomocy która ma wspierać to podczas lekcji. To żadna wina matki ani ojca. tylko i wyłącznie SZKOŁY!!

        9. No to ma Pani szczescie miec zdrowe dziecko. Czy myslalaby Pani tak samo majac dziecko z Aspergiem lub Downem lub innymi ulomnosciami?

      3. rozumiem Pania ale mam pytanie do Pani co będzie gdy rodzice innych dzieci napiszą petycję, że nie chcą by Pani dziecko uczęszczało z ich dziećmi na zajęcia szkolne. Bo dziecko wymaga od nauczyciela wjecej czasu, swoim zachowaniem rozprasza inne dzieci. Co Pani wtedy zrobi. Musi Pani zrozumieć, że w obliczu takiej petycji wiele Pani nie zdziała.

        1. Takie dziecko ma nauczyciela wspomagającego, aby nie zajmował czasu nauczyciela prowadzącego właśnie. Dodatkowo petycja rodziców jest sprzeczna z wytycznymi ministerstwa, które stawia na edukację włączającą.

        2. Taka petycja jest sprzeczna z wytycznymi ministerstwa, jak poniżej.

          Niestety jest też sprzeczna z humanitaryzmem, przynajmniej w mojej opinii, kiedy dziecko nie jest agresywne i nikomu nie zagraża. Rozpraszanie innych to jest problem do rozwiązania przez nauczyciela lub nauczyciela wspomagającego.

          Nie wiem, czy chciałabym, by dziecko nadal uczyło się w tej szkole.
          Jednak, podchodząc do sprawy najspokojniej, jak tylko się da, poprosiłabym placówkę o zorganizowanie spotkania i konsultacji otwartych z innymi rodzicami.

          Przyjmując, że należy się na siebie otwierać, a nie zamykać lub unikać… oraz uczyć zasad normalnego życia w społeczeństwie, tolerancji po prostu – trzeba porozmawiać.

          Jestem akurat w takiej pozycji, że dla zdobycia większej świadomości, co może czekać moje dziecko z ZA w szkole, ukończyłam studia podyplomowe dla nauczycieli. Wczesne wspomaganie rozwoju i edukacja dzieci z autyzmem i ZA pozwoliło mi na zobaczenie, jak może wyglądać sytuacja z drugiej strony i wiem, że są rozwiązania w gronie pedagogicznym, po stronie szkoły, samorządu ostatecznie. Wystarczy chcieć, bo nawet przy minimalnym nakładzie środków da się zorganizować przestrzeń klasy i szkoły tak, by każdy uczeń uczył się w komfortowych dla niego warunkach… i nie rozpraszał innych.

          Z rodzicami zrobiłabym spotkanie, wyjaśniałabym i tłumaczyła. Jako rodzic-wolontariusz mogłabym przeprowadzisz kurs, szkolenie. W szkole, przy kawie, jakkolwiek. Droga prawna to mam nadzieję ostateczność.

      4. Przygotuj sie na lata walki.
        Badz silna! Swoja sile czerp nie ze zlosci … ta droga doprowadzila mnie do depresji.
        sile czerp z milosci. Z milosci do swojego dziecka. Jesli ty nie bedziesz dla niego walczyc – zaden system, w zadnym panstwie tego nie zrobi.
        Moj syn ma 13 lat. We wrzesniu zaczyna w nowej – szostej juz szkole –
        teraz juz wiem ze to my jako rodzice jestesmy jego nauczycielami.

    3. Jest mi bardzo przykro czytając ten wpis a zarazem wstyd, bo sama jestem nauczycielką. Zachowanie tych nauczycieli jest godne pożałowania 🙁

      1. To opinia jednej strony – ojca, autora bloga. Tak widzi to rodzic. Nie bronię nauczycieli bo mam świadomośc, że wielu z nich nigdy nie powinno przekroczyć progu szkoły ( jak w innych zawodach nieudacznicy) , ale nie wiwerzę, że nie znalazł się nikt, kto ot tak, bez powodu nie zareagował. To nie jest mozliwe! Chyba , że to wybrana patologicznie szkoła lub rodzic postrzega prawdę zupełnie inaczej. Pióro ma dobre.

        1. Odezwało się już do mnie kilkoro rodziców, których dzieci z różnych powodów były usuwane z tej szkoły, bądź przedszkola prowadzonego przez tą samą dyrektorkę. Najczęściej w sposób nie do końca zgodny z prawem lub w najlepszym razie nieetyczny. Także zaczynam coraz bardziej tracić wiarę w to, że to pojedyncza sytuacja zwykłego zaniedbania.

    4. W Siedlcach też są osoby które nie mówią ale pokazują. I każdy nauczyciel rozumie ich. I w każdej szkole powinien być psycholog. A jak nie to sprawę można zawsze skierować do kuratorium albo do sądu i będą wtedy nauczyciele mieli problemy spore. Każde dziecko jest inne każdego coś może spotkać jakaś choroba i ciekawe czy jak inne dzieci by nie mówili czy by nauczyciele wspierali czy by mieli to gdzieś. Nauczycie się szanować inne osoby jak inni szanują Was. Ten chłopczyk nie jest nic winny

      1. A sprawdziła pani co było przyczyną takiego postępowania i czy to aby na pewno prawda co ów tatuś pisze.Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. W klasie mojego dziecka jest taki chłopiec (Asperger)- nauczyciele traktują go jak „święta krowę”. A niestety opluwane i smarowane smarkami przez tego chłopca inne dzieci najchętniej by się przeniosły do innej szkoły.

        1. Ale to ponownie jest wina szkoły. Szkoły, która ponownie nie zapewnia temu dziecku odpowiednich zajęć i dostępu do terapeutów, a jednocześnie przyzwala na agresję.

          1. Współczuję…taka sytuacja na koniec nie powinna się wydarzyć. Niestety jako nauczyciel muszę uświadomić Państwa, że trudno u nas nawet o nauczyciela wspomagającego… Wielka to łaska z kuratorium, jak się uda…po drugie to my od rodzica oczekujemy wsparcia, nie wszyscy jesteśmy kształceni z psychologii i tych wszystkich dysfunkcji-dostajemy papier i musimy go przestrzegać. Jak? W klasie z dwudziestką dzieci z innymi dysfunkcjami… Kto nie stał przed tablicą, niech już da spokój…to gadanie ślepca o kolorach!!!p.s. W marcu (o ile zapamiętałam dobrze) dotarło do rodzica, ze nie ma terapii?!szybko…nie ma co….brawo ojciec…

          2. Nie w marcu dotarło do rodzica, że nie ma terapii, ale po półrocznej walce rodzica, w marcu udało się terapię rozpocząć, bo szkoła tak długo olewała sytuację. Tu nie ma winy rodzica. Jeśli szkoła ma problem z nauczycielem wspomagającym, to rodzic ma go zastąpić? Jak? Skoro pedagog nie ma doświadczenia w tym temacie, to skąd ma go mieć rodzic? Przecież on też nie jest terapeutą.

            Dodam też, że sam jestem nauczycielem z wykształcenia, który stał przed tablicą, więc pozwolę sobie stwierdzić, że argument o braku doświadczenia w tym zawodzie jest nietrafiony.

        2. Oczywiście wina leży po stronie szkoły. Komuś ewidentnie się nie chce reagować. Może czekają, aż dziecko z problemem wyjdzie z systemu i będą go mieli „z głowy”. Dla dziecka z orzeczeniem muszą reagować i jest na to podstawa prawna: Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 24 lipca 2015 r. w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym (Dz.U. poz. 1113) – § 1 pkt 1, § 2 ust. 1 pkt 6, ust. 4, 5 i 6, § 3, § 5 ust. 1 pkt 5, ust. 3, § 6, § 7, § 9, § 10, § 11.
          Są też dzieci z ZA, które nie przejawiają agresji. Każdy ze spektrum jest inny. Jeśli się ona pojawiła, to znaczy, że mogło nastąpić zaniedbanie w terapii na pewnym etapie rozwoju albo tej terapii brak. Rodzice i nauczyciele powinni współpracować, a często wygląda to jak szarpanie i walka z wiatrakami. Tylko razem można coś zmienić, by wszyscy uczniowie mieli dobre warunki do nauki.

    5. Nie tylko w szkołach tak się dzieje przedszkola nie lepsze mam syna z Snp i juz nie raz musiałam iść z nim do psychologa bo dzieci się z niego śmiały a pani niereagowala nie zapomnijmy ze to od nas dorosłych dzieciaki się uczą to my mamy im dawać przykład i tłumaczyć ze inność nie jest zła.

      1. Rozumiem i popieram. A znam oprócz dzieci które z ZA funkcjonują świetnie, dzieci które stwarzają realne zagrożenie dla innych mimo terapii i zrozumienia i chęci dostosowania się do jego widzenia świata. Myślę, że żaden rodzic by nie chciał by jego dziecko było bite kopanie gryzione, a zachowanie tłumaczone problemami z jakimi się boryka. Tu nie ma dobrych i złych poglądów. Każdy przypadek może być zupełnie inny.

        1. Ale społeczna izolacja to jedna z najgorszych form przemocy a taką właśnie wybrali i to nie był jedyny raz. To, że dziecko ma problem nie znaczy, że trzeba od razu robić mu krzywdę. Trzeba myśleć o wszystkich – nawet, jak taka osoba może być zagrożeniem (chyba, że świadomie chce nim być).

    6. Witam, moja walka, dodam bardzo grzeczna, o pozycję mojej córki z mpd, że sprzężeniami – czyli tej że zwiększoną prawie 10 razy subwencja oświatowa – o jej miejsce w szkole specjalnej, o prawo do terapii, do wspólnych wycieczek, teatrzykow i całego życia szkolnego zaprowadziła mnie w roli oskarżonej do sądu, oskarżonej o obrazę dyrektorki, o podwazanie jej kompetencji jako pedagoga, sprawy ciągną się od września ubiegłego roku, kolejna w najbliższy piątek i końca nie widać.

    7. Do szkoły chodziłem w czasie, gdy większość albo nawet żadne z tych chorób nie były znane. Radzono sobie wtedy i teraz też można by było. Dzieciary nauczyły się zanim poszły do szkoły, co gadać żeby mieć lżej… Leworecznosc? To jest chorobą? Melancholijnosc? Nadwagą? Ludzie, co wy gadacie? Sami krzywdzicie strasznie te dzieci. Piescicie się z nimi jak długo się da, a to są normalni ludzie… Zabierz komputer i pogoń na zajęcia fizyczne, siatkówkę, piłkę ręczną pływanie, cokolwiek żeby nie dopuścić do nadwagi. Leworecznosc to nie choroba, to w niczym nie przeszkadza, jeszcze trochę i okaże się że jest ich więcej i wtedy to my, prsworeczni będziemy inni… Co wtedy? Nadpobudliwość? Kto z nas nie był? Ciężko było doczekać się spotkania z kolegami po lekcjach i skopać gałęzi. Nie róbcie ofiar z tych biednych dzieci… Pokażcie im kierunek i to wszystko, dziwne choroby same miną…

      1. „Do szkoły chodziłem w czasie, gdy większość albo nawet żadne z tych chorób nie były znane. Radzono sobie wtedy i teraz też można by było.”

        Radzono? Czyżby? Ja też chodziłam do szkoły, takiej starej tradycyjnej…Radzono sobie mianowicie tak, że się na dzieci wrzeszczało, karało, ośmieszało, poniżało, wyrzucało za drzwi… Przykłady patologii można by wymieniać bez końca.

        Jeśli Pana zdaniem to jest radzenie sobie z dziećmi to gratuluję…i mam nadzieję, że takie podejście kiedyś ostatecznie przestanie mieć rację bytu i zaczniemy traktować dzieci jak ludzi.

      2. Bredzisz człowieku.Swiat się zmienia. Wiedza o świecie też. A ty utkwiłeś w początkach xx w. Lepiej milczeć kiedy się nie ma podstawowej wiedzy…

      3. Jako nauczyciel zgadzam się! W życiu dorosłym.nikt nie zapyta czy nie ma przypadkiem nadpobudliwości i nie załatwi mu pracy głównie pod jego potrzeby emocjonalne. Musimy patrzeć na świat racjonalnie!

      4. O czym ty tutaj piszesz człowieku?! Miałeś kiedykolwiek do czynienia z dziećmi z zaburzeniami? To nie grypa czy ospa.

      5. Grzegorz naucz się może najpierw czytania ze zrozumieniem potem logicznego myślenia i wyciągania wniosków a dopiero na końcu weź się za pisanie komentarzy… na razie wychodzi na to że niczego nie zrozumiałeś i robisz z siebie idiotę…

      6. Proponuję skupić na poprawie umiejętności czytania ze zrozumieniem. Tekst nie jest o wmawianiu dzieciom chorób, ale o akceptowaniu cudzej odmienności właśnie. Więc Pański komentarz jest po prostu nieadekwatny.

      7. Nie wiem gdzie Pan chodził do szkoły, ale edukacja nie została zakończona sukcesem w zakresie czytania ze zrozumieniem Ten fragment tekstu Pan czytał:”Jak pewnie zauważyliście, tutaj chodzi nie tylko o zaburzenia, które są skatalogowane pod jakimiś punktami w jakichś strasznych przepisach, których trzeba się bać. Tutaj chodzi o wszystko, co jest może cechować niemal każdego z nas.”

      8. Rzeczywiście, dzieciakowi z problemami z mową- puść audiobooka, na bank zacznie mówić…
        Właśnie takie osoby jak Grzegorz sprawiają, że wciąż słyszymy, że problemy rozwojowe wynikają z „trzęsienia się” nad dziećmi.
        Oczywiście alergie też nie istnieją, bo my je wymyślamy. Grzegorz wskaż kierunek sam sobie- do tolerancji i wiedzy.

      9. Co za kretynizm! tylko totalny ignorant który nic nie wie o autyzmie i ZA może takie pierdoły pisać, typowe- im mnijsza wiedza, tym wiecej złotych porad! A może lepiej by było by ktoś zabrał Ci komputer, byś spotkał się z kolegami i skopał gałezie zamiast tak głupio błaźnić sie przy komputerze?

      10. Chodzi o zachowanie zdrowego rozsądku we wszystkim i podchodzenie z życzliwością do każdego. A to, że w szkole dochodzi do konfliktów w związku z zachowaniami dzieci z ZA, wynika z błędów zarówno rodziców, nauczycieli jak i przełożonych. I nie ma znaczenia jakie zaburzenia ma dziecko, bo tak naprawdę wszyscy mamy jakieś ograniczenia. Nie na tym mamy się skupiać, zatrzymywać i roztrząsać. Chcemy coś młodym przekazać, sprawić by ich życie było lepsze, radośniejsze, pomimo wszystko. Trzeba więc iść do przodu, podnosić poprzeczkę, być przy tym uważnym i kochać swoją robotę. I tyle, bo prochu nie wymyślimy.

      11. bardzo dobry wpis.Jestem babcią , chodzę z wnusiem na spacery i widzę mamy /ojców z wózkami i komórkami w dłoniach. Szok. Zamiast rozmawić z dzieckiem to wolą komunikatory itd. Potem dzieci są jakie są. Nauczyciele młodzi wyrastają właśnie w takich wzorcach więc o co chodzi? Mają wyuczyć się empatii, miłości skoro sami jako dzieci jej nie otrzymywały? zastanówcie się nad sobą dorośli, czy czasami sami nie macie deficytu miłości i stąd te rozczarowania i pretensje o wszystko do innych.

    8. Niestety znam to z autopsji,chore dziecko w szkole to problem,porządane są tylko dotacje na dziecko,Brak empatii i bezduszność…

      1. Nie zgadzam się z Pani spojrzeniem na tę sprawę. Uogólnianie i myślenie w tem sposób o wszystkich szkołach a co za tym idzie nauczycielach jest bardzo krzywdzące.

    9. Skąd przekonanie, że tylko w naszym kraju? Moja przyjaciółka mieszka w Niemczech i ma dziecko z cukrzycą. I właśnie pani dyrektor niemieckiej szkoły zaproponowała jej, aby przeniosła córkę do szkoły specjalnej, bo sprawdzanie poziomu cukru rozwala jej porządek w klasie.

    10. Rośnie nam kolejne pokolenie i warto je edukować, by jednak coś się zmieniło. To rodzice mają największy wkład w kwestii tolerancji. I nie chodzi mi o tłumaczenie jak powinno się zachowywać, bo później właśnie dzieje się tak jak w tej szkole. Oficjalnie każdy jest tolerancyjny, bo tak wypada, ale gdy zamykają się drzwi to maska opada. Jeśli rodzice swoim przykładem będą pokazywać, że można bezinteresownie pomagać, jeśli nie będą wyśmiewać innych czy to z powodu choroby, religii czy każdej innej odmienności, wręcz przeciwnie, będą zwracać uwagę na krzywdy, to jest szansa, że dzieci będą zachowywały się podobnie i w dorosłym życiu przekażą swoim dzieciom podobne wartości. Kraju, miasta nie zmienimy, ale zmienić możemy nasze najbliższe otoczenie. Bądźmy tacy, jakich ludzi chcielibyśmy spotkać na naszej drodze.

      1. Wielkie Brawa dla Pani !!!
        Bardzo mądre słowa. To my dorośli odpowiadamy za to jak wobec innych będą zachowywać się nasze dzieci .

    11. Jako mamę chłopca z ZA ten wpis poruszył wszystkie moje struny i przypomniał o wszystkich moich lękach. Trudno powstrzymać łzy myśląc o tym co czuło to dziecko. Mój synek, który za chwilę skończy 6 lat jest obecnie w publicznym przedszkolu i pozostanie w nim jeszcze jeden rok w przedszkolnej zerówce. Paraliżuje mnie strach na myśl o szkole i o tym jak moje dziecko będzie sobie w niej radzić i czy w razie potrzeby otrzyma wsparcie.

      Do tej pory mieliśmy szczęście, trafiliśmy do przedszkola, w którym Panie prowadzące grupę to osoby z prawdziwym powołaniem i sercem. Pierwszy rok mojego synka w przedszkolu był bardzo trudny, nie mógł się zaadaptować, podczas wyjść do ogródka siedział sam na ławce, podczas przedstawień zamykał oczy i zatykał uszy, często płakał, podczas zajęć typu rytmika odstępował od nich, gdyż nie chciał być z nikim w parze. Co robiły Panie? Wszystko co w ich mocy, aby moje dziecko wesprzeć i aktywować. Gdy synek siedział sam na ławce jedna z Pań przychodziła do niego, zabierała go na spacer, zbierała liście, kamyczki, rozmawiała. Podczas przedstawień inna Pani miała dla niego „stałą rezerwację” miejsca na swoich kolanach, aby przytulony do niej czuł się bezpiecznie. Na zajęciach typu rytmika Pani brała go do pary. Gdy synek protestował, nie chciał w czymś uczestniczyć, nigdy nie naciskały, pozwalały mu dołączać w swoim tempie.

      Mój syn miał dwie ulubione Przytulanki przedszkolne, które zawsze brał sobie przychodząc do przedszkola, gdy skończył się pierwszy rok przedszkola Pani w czasie wakacji wysłała mu zdjęcie przytulanek z pozdrowieniami i informacją, że nie mogą się go doczekać a w kolejnym roku przedszkolnym, po zmianie sali okazało się, że przytulanki też zmieniły salę, choć powinny zostać w „Maluchach”, wszystko po to aby sprawić radość mojemu dziecku.

      Podczas rozmów z Paniami w pierwszym roku zastanawiałam się, czy dla mojego dziecka to nie za wcześnie, czy nie powinnam go zabrać i zapewnić mu innej opieki, Panie powiedziały, że nie ma mowy, za punkt honoru postawiły sobie sprawienie aby poczuł się dobrze.

      Podczas przedstawień w pierwszym roku moje dziecko w ogóle nie chciało brać w nich udziału – występować. W kolejnym dostawał najpierw po jednym zdaniu i miał zapewnione zastępstwo gdyby zrezygnował, a gdy zaczął czuć się lepiej – coraz dłuższe kwestie.

      Gdy moje dziecko zaczęło mieć pierwszych kolegów Pani rozmawiała ze mną i mówiła: wie Pani, Pani synek to tak się zaprzyjaźnił z XY, że aż przeszkadza czasem na zajęciach i wie Pani co? ja się tak cieszę z tego, że mu w ogóle nie zwracam uwagi!

      Jak jest teraz? Mój synek kończy 3 rok przedszkola i wśród swojej grupy czuje się fantastycznie, z radością chodzi do przedszkola, ma wielu kolegów, rozbrykał się trochę. Na przedstawieniach występuje z chęcią i z chęcią przedstawienia ogląda. Jutro po raz pierwszy urządzamy przyjęcie urodzinowe dla dzieci z przedszkola. Jestem niezwykle wdzięczna Paniom za serce i zaangażowanie, są i takie miejsca!

      Poza przedszkolem moje dziecko nadal ma duże trudności społeczne, w obcej grupie nie jest w stanie funkcjonować, nie jest w stanie powiedzieć obcej osobie „dzień dobry”, „do widzenia”, „dziękuję”. Staram się dobrze przygotować syna do szkoły, chodzimy od 3 lat na zajęcia terapeutyczne – indywidualne i grupowe. Liczę na to, że zbliżająca się powoli szkoła nie stłamsi mojego dziecka.

  2. To jest właśnie to, czego bardzo się boję. Syn ma „tylko” alalię, problem z komunikacją. Nie wiemy skąd to u niego. Pracuje z neurologopeda i robi spore postępy. Ma 5 lat. W przedszkolu jest ok, panie korzystają z rad naszej terapeuty. Boję się szkoły. Syn może mieć problemy, ale nie musi. Wszystko będzie zależało od podejścia chęci nauczycieli. Właśnie tego się boję. Że go zniszczą, bo nie będzie im się chciało. Po prostu.

  3. Mój 9-letni syn z ZA zmienia klasę od września. Próbując go trochę wesprzeć w nowej sytuacji, opowiadałam, że trafi teraz do nowej klasy, gdzie nikt już mu nie będzie dokuczał i wszyscy będą go lubić. Odpowiedział : „Nie mamo, nie musi tak być, nie muszą mnie wszyscy lubić ale chociaż może będą mnie szanować”. Czasem jego dziwny i niezrozumiały świat zaskakuje taką oczywistością. Jego ufność, wrażliwość styka się z nienormalną-„normalnością”. Czasem „normalni” dorośli, wyszeptujący po kątach, że „takie dziecko trzeba izolować” powinni się wsłuchać w ten świat zanim wypowiedzą jakąś opinię. A może czasem trzeba ochłonąć i powiedzieć sobie: trudno, nie wszystkich trzeba lubić ale trzeba uświadamiać i szanować.

    1. Bardzo kiepsko wypadła Pani na tle swojego dzicka z problemami rozwojowymi. Warto go częściej posłuchać.

  4. Zawsze byłam inna i zawsze byłam gnębiona przez uczniów i nauczycieli. To zostaje na całe życie 🙁

  5. I to robia ludzie wyksztalceni po ukonczeniu pedagogiki gratuluje.wiecej nawet nie chce mi sie pisac bo rece opadaja brak slow….tylko dlaczego takie zachowanie nie ciagnie za soba odpowiednich konsekwencji….?

    1. zatrudnienie nauczyciela wspomagającego jest w takich sytuacjach konieczne i nie ma co słuchać, że się nie da bo gminy nie stać. tak długo drążyć aż będzie ich stać albo poszukać szkoły gdzie są klasy z takim nauczycielem, i też należy to zrozumieć jeżeli będzie to jedna szkoła w gminie i trzeba dziecko dowieść nie bądźmy upierdliwi wszystko jest do ogarnięcia. a jeden nauczyciel w klasie z dziećmi z trudnymi dysfunkcjami (razem z 15 osób)nie jest w stanie pomóc, za parę tygodni sam będzie potrzebował pomocy. organizowanie pomocy dla dziecka w szkole trzeba zacząć już w lutym – marcu poprzedzającym przyjście dziecka do szkoły, we wrześniu z dnia na dzień nic nie da się zrobić!!! magiczne PROCEDURY – TERMINY PRZEPISY URZĘDY nie nauczyciele oni czysto po ludzku nie dadzą rady sami mimo dobrego wykształcenia, doświadczenia i szczerych chęci. rodzicu na ile masz siły sam z jednym dzieckiem i jego problemem????? tak uczciwie zrozum nauczyciela.

    2. Nie starczy skończyć studiów żeby móc nazwać się pedagogiem. Potrzeba jeszcze trochę empatii i dobrych chęci. Niestety tak to jest, gdy nauczycielem zostaje ktoś kto nie czuje powołania i nie kocha swojej pracy oraz uczniów.

    3. Niekoniecznie po ukończeniu pedagogiki. Po prostu kończy się studia kierunkowe (biologia, historia, filologia itp.) + dodatkowe godziny z bloku pedagogicznego. To nie to samo co oddzielny kierunek pedagogika czy psychologia. To tylko liźnięcie podstaw tych nauk na kursie nauczycielskim. Jako osoba z uprawnieniami do nauczania i mająca autorefleksję, sama nie czuję się kompetentna do obchodzenia się z każdym rodzajem deficytów u dzieci. Z drugiej strony osoby po samej pedagogice nie były by w stanie uczyć przedmiotów ścisłych. Może jakieś konstruktywne pomysły zamiast opadania rąk…?

  6. Smutne to mało powiedziane! Jak można być tak okrutnym człowiekiem i pracować z dziećmi? Mój uczeń z autyzmem zakończył swój 1 rok nauki w szkole podstawowej. Pracuję w szkole integracyjnej. Miałyśmy mnóstwo pracy(oprócz niego jeszcze 4 dzieci z orzeczeniami, 1 z opinią- mutyzm i 13 pozostałych uczniów, nierzadko żywiołowych). Zawsze brał udział w apelach i akademiach. Kiedy się nudził lub męczył nie było problemu z tym, żeby bawił się w kąciku lub chodził po klasie, zdarzały się wyjścia na świeże powietrze w trakcie lekcji. Reszta uczniów przyzwyczaiła się a później zaakceptowała inność chłopca. Mamy to szczęście, że nasza dyrekcja zapewniła mu 2 nauczycieli wspomagających, którzy wymieniali się, oczywiście do tego socjoterapia i logopedia. Od początku roku nie komunikowal się z nami, domyslalysmy się czy chce jeść, czy wyjść do toalety, na 1 apelu nie mógł wytrzymać 20 minut. I wiecie jaka była nasza radość, gdy chłopiec powiedział nam gdzie jedzie na wakacje? A jaka radość, kiedy wytrzymał 1 godzinny apel z okazji zakończenia roku bez krzyków i biegania po sali? Naprawdę osoby pracujące w szkołach powinny same być przebadane przez specjalistów przed podjęciem zatrudnienia!

  7. Masakra serce pęka w tych naszych czasach żeby tak traktować dziecko!!! Mogę sobie tylko wyobrazić co ta mama czuje i jej syn trzymam mocno kciuki za sprawiedliwość niech pani walczy do końca nie podarowałabympozdrawiam

  8. Mam podobne przykre doświadczenia. Mój syn jako As był w swojej klasie zawsze uznawany winnnym! Cokolwiek by się nie działo i ile dzieci by nie brało w tym udziału. Wszyscy wolni od odpowiedzialności, „przecież brał w tym udział ten … niegrzeczny. To na pewno on.” Nawet na świadectwie Pani napisała, że z jego powodu w klasie dochodzi do konfliktów. Za nami rok bez wsparcia z ciągłymi oczekiwaniami i kolejnymi warunkami stawianymi przez szkołę. Nieustającą presją… Skończyło się to Tak, że syn nie dał rady pójść na rozdanie świadectw. Bał się że jeśli np. Poczuje się zmęczony uroczystością i zacznie się kręcić to wszyscy będą na niego patrzeć i mówić że jest dziwny. Smutno mi, że tak się dzieje w szkole która jest integracyjną… Ale wychodzi na to że tylko z nazwy ?

    1. Jakbym czytała o moim synu (ZA, 10 lat)…po naszej interwencji, po wielu miesiącach szykanowania przez rówieśników, w końcu coś zrobiono i wyciągnięto konsekwencje…Bardzo współczuję.

  9. Przykro się czyta ten reportaż, ale niestety nasze szkoły choć nie wszystkie mają w swoich murach zamiast nauczycieli o czystych umysłach i sercach, nauczycieli którzy z miłą chęcią wolą upodlić dziecko i jego rodziców. Brak wsparcia cechuje na dalszą jego edukację a zarazem na wrażliwość która jest przez dorosłych wręcz zabijana. Sama przeszłam i jeszcze przechodzę. Mój syn ma zaniżoną samoocenę ale wiem że to podniose mam na to dwa miesiące przed kolejnym rokiem walki.

  10. Moje dziecko z zaburzeniami sensorycznymi, głównie chodzi o ruch. Pani, która twierdziła, że ma bardzo dużą wiedzę na ten temat, potrafiła się spytać : czy ty jesteś normalny?
    Inna pani, która twierdziła, że jest je to zaburzenie zupełnie obce, poprosiła o książkę z podstawową wiedzą na temat SI i szanowała syna i jego potrzeby.

  11. To u nas było podobnie, też Pani wychowawczyni przyprowadziła moje dziecko do mnie gdy inne dzieci dostawali nagrody i pochwały, stał całkiem z boku na szkolnym korytarzu, a w roku szkolnym na siłę izolowany od rówieśników, dziecko z zaburzeniami, przykre ale takich przypadków jest naprawdę bardzo dużo, wieczna walka z wiatrakami

  12. Niestety to się dzieje naprawdę… samotny ojciec upomina się o prawa swego dziecka niepełnosprawnego w przedszkolu, w ramach subwencji, nic ponad to. na skutek tego jego dzieci w trybie natychmiastowym zostają wyrzucone z przedszkola. Miesza się go publicznie z g… błotem. A na koniec, w ramach zemsty za kontrolę kuratorium nasłano na ojca opiekę społeczną z absurdalnymi i nie potwierdzonymi zarzutami. Rodzice zdrowych dzieci odwracają się, udają, że niczego nie widzą, choć chwilę wcześniej klepali go po ramieniu.

  13. My też mamy ,,Swój Zespół,, po sgardze do kuratorium i informacją że do ministerstwa edukacji narodowej napiszę zmiana stanowiska, nowa Pani wspomagająca, po za tym przy reformie z likwidacją gimnazjów,zmienił się kadra zarządzająca i to nas uratowało.
    Mam nadzieję że i temu chłopcu się poszczęsci.

    1. skarga,nie ma takiego ministerstwa:-), kadra się nie zmieni, nauczyciele również zostaną:-).

  14. Nie wiem czy mając chore dziecko pchałabym je na siłe do zwykłej szkoły… Słuchałam kiedyś wypowiedzi psychologów,że skoro nasze dziecko potrzebuje więcej czasu i więcej uwagi, to trzeba je posłać do miejsca gdzie to dostanie, gdzie nie będzie narażone na wyśmiewanie przez „kolegów i koleżanki” ze szkoły. Szkoły integracyjne często więcej szkody niż pożytku robią.

  15. Niestety, znam podobne przypadki. W jednym z nich zasugerowano rodzicom wprost zabranie dziecka z ZA ze szkoły, gdyż zaniżało ono poziom tej „elitarnej” placówki. Brak słów!

  16. Niestety w naszych szkołach wciąż pracują pedagodzy tylko z nazwy. Najważniejsze, ze przed nazwiskiem mają mgr, przeszło 3 miesiace urlopu i 18 godzinny czas pracy?

    1. Jak nie wiesz jak wygląda praca w takiej placówce zapraszam na studia a następnie do pracy 🙂 zobaczysz że z 3 miesięcy urlopu nie wiem czy zostanie Ci 1 a z 18 godzin pracy nagle wyjdzie Ci więcej niż 40 🙂

    2. Ot i świadomość pracy nauczyciela. Znajdź mi takiego,który tak pracuje, ma dokładnie tyle urlopu to oddam Ci moją wypłatę.
      18 godzin lekcji w klasie (często więcej) + przygotowanie się do każdej z nich. Sprawdzanie prac, przygotowanie do konkursów, apeli, imprez szkolnych itp.za te godziny nikt więcej nie płaci. Rady pedagogiczne, a co najmniej 3tyg.wyrwane z tych wspaniałych długich wakacji na przygotowanie szkoły i klas do nowego roku szkolnego i „posprzątanie” po starym. Dokumentacja itp.ale ktoś kto nie pracował jako nauczyciel nie ma o tym pojęcia. Ale bzdury opowiadać to i owszem.

    3. 18godzinny czas pracy? Nie zna pani realiów pracy szkoły w takim razie. W żadnym tygodniu nie zdarzyło mi się abym pracowała 18, a bywały tygodnie gdy pracowałam do 70ciu h na tydzien. Poza tym 18 cie to jest płatnych dydaktycznych. A jeśli Pani uważa, że nauczycielom tak cudownie jest na świecie to zapraszam do zawodu… jakoś nauczycieli coraz mniej bo ludzie widzą, że to zawód męczący a mało opłacalny.

    4. Proszę o powściągliwość w wypowiadaniu bezsensownych sloganów. Właśnie odsypiam 10-miesieczna trudna pracę z autystami (agresywnymi) i dziećmi z niepełnosprawnością sprzężoną. Cale te miesiące jestem do dyspozycji rodzicow, nawet po 22. Nie pracujecie jako nauczyciele? Kto Wam zabrania mieć tyle wolnego… Żądam szacunku dla zawodu nauczyciela… Czarne owce są w każdym zawodzie…

  17. To trzeba zgłosić do odpowiedniego kuratorium, MENu, Rzecznika Praw Dziecka a i telewizja mogłaby zbadać sprawę – ile razy ingerencja TV spowodowała, że sprawą zajęto się jak trzeba?

  18. A mnie cieszy coś innego – to, że chłopiec zdecydował się dać kwiatki nauczycielkom, które na co dzień nawet nie są traktowane jak nauczycielki: wychowawcy ze świetlicy i logopedce. Raz, że przełamał się, by te kwiatki wręczyć, a dwa, że nie zawsze nauczyciel-wychowawca jest tym najwspanialszym i jedynym.

  19. Smutne, ale jakże częste….u nas w przedszkolu integracyjnym świętowali Dzień Rodziny. Pani wychowawczyni oświadczyła mi po występie, że dlatego dla mojego syna (z grupy: starszaki) nie było instrumentu (ZABAWKOWEGO!) i musiał zejść ze sceny na hasło: „starszaki zostają, maluchy siadają”, bo…..”założenie było takie, że dzieci z orzeczeniami w tej części udziału nie biorą”…..:0000 Proszę sobie wyobrazić minę i rozeźlenie mojego synka….jak to ….pani go prowadzi do mamy gdy „starszaki zostają na scenie”…a on jest co??? Przecież też starszak. Po mojej interwencji panie mnie przepraszały,że niezręcznie wyszło i takie tam….ale to przecież mojemu synkowi należały się te przeprosiny, przede wszystkim. Ich tłumaczenia uznałam za miałkie. Dodam, że jest to placówka mała, z 12-letnim stażem, integracyjna i wszystkie panie to przynajmniej pedagożki specjalne….
    Nie wspomnę już o tym, że mój mały lubi muzykę i na zajęciach w filharmonii ma się dobrze i brał udział w 30-minutowym występie dla rodziców już w lutym! A jaki był potem z siebie dumny! a nie była to grupa integracyjna….był jedynym niepełnosprawnym chłopcem.

  20. Po co wogole pchac dziecko do takiego kolchozu. Szkoly systemowe tylko krzywdza dziecko.A na socjalizacje z innymi sa lepsze miejsca.

  21. BOŻE, JAKBYM UŚCISKAŁ TEGO CHŁOPCA i o oddał mu wszystko co tylko mam :((( dajcie mi nazwiska tych bydlaków, a już nikogo więcej nie skrzywdzą.

  22. Integracyjna klasa, z DOBRYMI NAUCZYCIELAMI- WYCHOWAWCAMI, to jest to, co eliminuje obecna szkoła. Szkoda ! Chory i niepełnosprawny uczeń w szkole pełni rolę wychowawczą dla uczniów zdrowych,nauczyciel- DOBRY wychowawca umiejętnie przygotowuje ich do pełnienia ról w BEZDUSZNYM społeczeństwie

  23. Bardzo smutne? ludzie o pieknym wyksztalceniu lecz nie na odpowiednich staniwiskach,.Niestety często się tak dzieje i szkoda ze w Polsce nie werifikuja pedagoga przed przyjęciem do szkoły,moim zdaniem to on powinien przejść kolejne testy itp.przed przyjęciem do szkolnej placówki .
    Popieram mamę i życzę by dalej odważnie walczyła o prawa swojego dziecka.
    Pozdrawiam Hania.

  24. Skąd ja to znam. Moje chore na epilepsne lekooporną dziecko zostalo opisane do sądu rodzinnego. Powód:jest niegrzeczna, wchodzi pod ławkę, …. Sprawy w sądzie trwały 3 lata. Przez ten czas nękanie, dokuczanie dziecku. Kontrola z Kuratorium wykazala łamanie przez dyrektorke praw ucznia i dziecka. Zawiadomiony byl rzecznik praw dzieck i co? I nic ?. Pani dyr.dalej jest dyrektorem i udaje ze nie bylo problemu….To jest Polska własnie.

      1. Mnie też trudno było uwierzyć….
        Moja córka była izolowana na każdym kroku, odesłana na świetlicę w momencie gdy juz miała wsadać do autobusu jadącego na krótka wycieczkę szkolną, zakazano jej korzystania ze stołówki szkolej w sposób który korzystała przez 4 lata, dyrektorka opisywała ją że chodzi głodna i brudna….żenada!!! to wszystko trafiło do Kuratorium i do Rzecznika Praw Dziecka i tyle. Nawet nikt nie próbwał tego wyjasnić, o przeprosinach mowy nie ma:).

  25. To nie jest odosobniony przypadek i niestety zapewnienia swoje a fakty swoje. Sporo tych przypadkow i smutne tylko, że ci ktorzy odpowiadaja za edukacje i wychowanie, ci ktorzy podpisuja sie pod postulatami Korczaka, zwani pedagogami, a niestety z wyzej wymienionymi maja wspolny tylko papier. Bo jak inaczej okreslic nauczyciela wf, ktory oficjalnie i bez zadnych oporow twierdzi, że dzieci z domow dziecka nienawidzi i nalezy je wszystkie zgladzic. Jak nazwac asystenta nauczyciela, ktory dziecku z zespolem fas i nadpobudliwoscia daje telefon z gra aby miec swiety spokoj. Jak okreslic pedagogow, ktorzy wciaz skarza sie do rodzicow dzieci, z ktorymi maja pracowac, że nie radza sobie w pracy. I w koncu ludzi, ktorzy morduja indywidualizm jednostki, oryginalnosc, kreatywnosc na rzecz przecietnosci. Smutne to bardzo.

  26. Takie rzeczy niestety dzieją się też w przedszkolach. Nie raz pękało mi serce, a to dopiero był pierwszy rok w przedszkolu i dalszej edukacji mojego dziecka. Boję się, co będzie po wakacjach.

  27. Bosz serce się kraja ???jak tak można. Nigdy tego nie pojme. ☹️? Nie ma gorszych i lepszych ludzi w kontekście dzieci wszystkie są takie same, kochane, szczere i należy traktować je z takim samym szacunkiem i sercem. ?? Mama 9 letniego ASA.

  28. Smutne, okropne, znieczulica… łącze się w bólu, syn ma poważna alergie pokarmowa zagrażająca życiu. Nie raz został wykluczony z życia społecznego. Np. Wszystkie dzieci dostały lody mleczne, a on jeden nie.. a wystarczyło mu kupić loda wodnego albo lizaka… cokolwiek..

  29. Niestety my w przedszkolu mieliśmy tak samo. Dzieci. Z orzeczeniami bądź mniej grzeczne były proszone o nieprzychodzenie na akademie itp… Bo by nie wyszło idealnie ? na. Szczęście w sp trafiliśmy na bardzo wyrozumiała kadrę i jesteśmy na równi z resztą ☺️ pozdrawiam i życzę samych radosnych chwil!

  30. Pracuję w szkole specjalnej i uważam, że każdy nauczyciel powinien spędzić w takiej szkole chociażby miesiąc. Może chociaż niektórym paniom wszystkowiedzącym coś by się przewartościowało. Może nawet zastanowiłyby się, że inaczej trzeba postąpić, że jednak więcej pokory, bo jeszcze nie zjadły wszystkich rozumów etc… Przykre to.

  31. Źle że nazwa szkoły nie została wymieniona , takie coś trzeba piętnować a nauczycielki pozbawić prawa wykonywania zawodu ewentualnie wpis do akt. Nic nie pomogą takie apele , nikt niema prawa tak traktować dziecko.

  32. Przykre, sam doświadczyłem podobnego problemu będąc dzieckiem… Jestem osobą niedoslyszaca i pamiętam jak dziś slowa ” on udaje ze nie slyszy i nie chce słuchać mamy”
    Mozna by duzo pisać ale szkoda nerwów teraz mam prawie 30 lat własną rodzinę i na przekór wszystkim opiniom idzie mi dobrze:-)
    3Mam kciuki za powodzenie sprawy!

  33. W głowie się nie mieści! Dla mnie takie zachowanie jest właśnie nie do pojęcia?! Pracowałam z dzieckiem z Aspergerem, i powiem jedno, im więcej się miłości i chęci w to dziecko „wlewało” tym bardziej niesamowite zmiany w nim zachodziły. Rozkwitał jak piękny kwiat! Ale zaraz, zaraz? czy tak nie jest z każdym dzieckiem? z Każdym człowiekiem? a więc o co chodzi? bo trzeba użyć innych metod (niż te sztampowe do których jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień i które wcale nie są takie idealne dla wszystkich)? Bo trzeba trochę więcej czasu i cierpliwości mieć? Czyli to było po prostu lenistwo…lenistwo do zabrania się do pracy, do wykazania chęci, życzliwości, do zrozumienia? Nikomu nic się nie chciało, a najbardziej nie chciało się zrozumieć….Tylko temu chłopcu się chciało.

  34. Gdy byłam w 6 klasie szkoły podstawowej okazało się że mam dysleksję. To były lata 80te i niewiele jeszcze placówek wiedziało co to takiego. Oczywiście pomimo zaświadczenia nikt, a szczególnie Pani od polskiego, nie chciał tego uznać. To były 2 najgorsze lata nauki w moim życiu, dziś takie zachowania maja swoje nazwy jak mobbing, ale wtedy, piętnowanie ucznia przy całej klasie za który napisane przez u, było normalne. Rozumiem i współczuję chłopcu i rodzicom, szczególnie boli fakt że mówimy o szkole prywatnej, a to w takich zazwyczaj szuka się ratunku gdy państwowy system edukacji zawodzi. ☹️

  35. Ludzie boją się szkolnictwa specjalnego. Niepotrzebnie! Tam jest mnóstwo autystów, o różnym stopniu niepełnosprawności, czy też z normą intelektualną. W takiej placówce nigdy coś takiego nie miało by miejsca!!! Bylby zawsze pierwszy, doceniany, widziany. Jego rodzice: nagradzani, a on poczucie bycia lepszym. Bo niczym szczególnym by się nie wyróżniał. Za to jego ?, garnitur i ? w tym szczególnym dniu, to byłaby nielada gratka????

    1. Ewo, powiedz to rodzicom. Oni nie przyjmują do wiadomości, że ich dzieci są inne psychicznie, że są dla nich specjalne szkoły. Nie dziwię się tym, którzy idą do szkoły żeeby osiągać wyniki. Dzisiaj są zepchnięci na ostatni plan bo w każdej kilasie są dzieci dysfunkcjyjne, które tak naprawdę należy pilnować. Nauka zeszła na plan drugi i mamy to, co mamy. Wystarczy poczytać tutaj wypowiedzi rodziców.

      1. Niestety jak widać po tym komentarzu, niektórzy dalej wierzą, że nauka szkolna jest najważniejsza na świecie i daje jakąś niesamowitą wartość w życiu. W rzeczywistości jest mocno bezwartościowa i dużo lepiej byśmy wyszli, gdyby w szkole przekazywano dzieciom jak zostać dobrymi ludźmi (jako wsparcie tego, co przekazują rodzice), a nie jakie było wydobycie węgla w Azji w 2008 roku czy jaka jest głębokość 20 jezior w Polsce. W końcu nam szkolna wiedza się kompletnie w życiu nie przydaje, więc po co dalej wierzyć w ten mit, że jest ona ważna?

      2. Czyli oddzielanie jednych od drugich jest sluszen? To juz przerabiano prosze Pani w wieku XIX o nie zdalo egzaminu. Jesli ktos jest intelektualnie w normie (wiele dzieci z ZA i spektrum autyzmu), to nie ma podstaw do przesuwania do szkol specjalnych, jesli dzieki dostepnym srodkom (terapii, nauczycielu wspomagajacym, asystencie) dziecko moze byc w zwyklym srodowisku.
        Niestety Pani i Pani podobni jednak wolą dzielic, „pozbywac sie” z widoku osob INNYCH dla wlasnej wygody.
        Niech sobie Pani odpowie na pytanie, co po specjalnej szkole ma robic intelektualnie taki mlody czlowiek, jakie ma perspektywy????

    2. Zgadzam sie. W szkolach dla dzieci ze specjalnymi potrzebami, pracuja wspaniale, cieple i znajace metody terapeutyczne nauczycielki. Wyprowadzaja na prosta wiele dzieci.

  36. Jak dobrze,że miałam to szczęście, iż w szkołach do których uczęszczał mój syn (z ciężkim powypadkowym uszkodzeniem mózgu) były otwarte na pomoc.Nauczyciele proponowali pomoc kosztem prywatnego czasu,a dzieciaki uczono empatii i pomocy.Oczywiście nie obeszło się bez przykrych incydentów ze strony małolatów,ale to była kropla w morzu życzliwości.Mam nadzieję,że ta sprawa nie zostanie zamieniona pod dywan i taka sytuacja się nie powtórzy, oraz zostaną wyciągnięte konsekwencje.

  37. Bardzo proszę nie traktować wszystkich szkół i nauczycieli tak samo. Z tekstu wynika, że wszędzie w szkołach dzieci z ZA i ze spectrum autyzmu są traktowane tak samo, czyli po macoszemu a tak nie jest. Piszę to na przykładzie mojej szkoły, sama uczę takie dzieci i prowadzę dla nich terapię. W mojej szkole takie zachowanie byłoby niedopuszczalne. Proszę nie stawiać wszystkich nauczycieli pod jedną kreską…

    1. Nikt tego nie robi. Nikt tutaj nie uogólnia niczego na wszystkich nauczycieli. Proszę sobie nie dopowiadać czegoś, czego w tekście nie ma.

  38. Pracuję w szkole integracyjnej (publicznej) i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Szkoda dzieciaka, jako matka raczej poszukałabym innej szkoły, takiej gdzie pracują normalni, empatyczni ludzie. Orzeczenie poradni nakłada na szkołę obowiązek zorganizowania stosownych zajęć dla dziecka i niezależnie od tego, czy to szkoła publiczna, czy prywatna, powinno to być poddane kontroli.

  39. Okropne .Jak możona takurat potraktować dziecko ?Pani Dyrektor powinna się wstydzić jak i również Panie nauczycielki. Zero empatii i wyczucia taktu .Bardzo smutne jest to, że takie osoby na codzień pracują z dziećmi .Jaki dają przykład tym zdrowym dzieciom ? Mam nadzieje ,że poniosą za to surowa karę bo taka w moim mniemaniu im się należy.Strasznie smutne.

  40. Znam z koleżanką przypadek pani dyrektor z jednych szkół podstawowych w wlkp.ktora uczy matematyki i jeszcze jakiegoś przedmiotu,ze pewna mama prosząc ją o korepetycje z matematyki-dla dziecka o podobnym schorzeniu uzyskała odpowiedz negatywną mówiącą wprost,że pani prof.boi się że ten 11l.ja pobije lub popluje,bo te dzieci są nieobliczalne i takich też by swojej szkole nie chciała ?

    1. Jeśli dziecko ma orzeczenie, to ta pani łamie prawo. Pomoc dziecku się po prostu należy. Szkoła musi to respektować. Podstawa prawna: Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 24 lipca 2015 r. w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym (Dz.U. poz. 1113) – § 1 pkt 1, § 2 ust. 1 pkt 6, ust. 4, 5 i 6, § 3, § 5 ust. 1 pkt 5, ust. 3, § 6, § 7, § 9, § 10, § 11.

  41. Znam ból dyskryminacji dziecka..Serce pęka, w ukryciu ronimy łzy, lecz walczymy o godność bo kochamy nad życie.

  42. Nie tylko w szkole prywatnej dzieją sie takie rzeczy. Sama doświadczylam bardzo upakarzającego traktowania mojego wnuka i wnuczki.Przeniosła córka dzieci do Szkoły Katolickiej i jest super. Bardzo współczuję współczuje temu chłopczykowi i jego mamie. Mam nadzieję że w nowej szkole będzie traktowany z nalezcunkiem.

  43. Mieszkam na Islandii. Dwa miesiące temu w naszej zdrowej, normalnej rodzinie pojawił się mały chłopiec. Piękny, idealny, różowiutki, uśmiechnięty… mój malutki bratanek. Urodził się w 30 urodziny swojej mamy. Wyczekiwany pierworodny syn mojego brata. Kilka dni po porodzie zdiagnozowano wadę serca. Tydzień później potwierdzono kolejne obawy i zgiadnozowano Zespół Downa, którego wada serca okazała się następstwem.

    Świat młodych rodziców runął. Plany wydały się nierealne, życie niesprawiedliwe… ale życie idzie dalej i pogodziliśmy się z tym. Wkrótce operacja serca, nasze największe zmartwienie. Maluszek jest niesamowicie silny, rozwija się na równi z rówieśnikami co dziwi samych lekarzy.

    Przeczytałam ten post i poczułam smutek… i radość. Dziś zdałam sobie sprawę jakie szczęście nas spotkało że mój bratanek urodził się na Islandii, a nie w Polsce. Pomoc jaką otrzymuje każda rodzina z dzieckiem z ZD na Islandii jest nieprawdopodobna. Darmowa pomoc medyczna, zasiłek dla rodziców, dla dziecka, przynależenie do Związków Rodzin z dziećmi z ZD, które dbają o ich prawa w społeczeństwie. Ponadto wszystkie przedszkola stoją przed nimi otworem, a do każdego dziecka z ZD do przedszkola jest zatrudniana dodatkowa osoba do opieki nad maluchem. Ludzie są otwarci i bardzo tolerancyjni i wiem, że nic złego go nie spotka.

    Byliśmy normalną, zdrową rodziną…
    Teraz jesteśmy normalną rodziną, z bagażem doświadczeń, z perspektywą i planami na przyszłość i ze szczęśliwym dzieckiem w rodzinie, które jeszcze wiele nas nauczy.

    1. Bardzo przykre… pedagodzy… . Na szczęście jak w kazdym zawodzie są też ludzie z powołania. I z całego serca życzę chłopaszkowi żeby do takich trafił na,dalszą edukację życia bo edukacja w szkole to nie tylko cyferki….

  44. Niestety tak w naszej Polace jest nauczyciele nieliczna się z dziećmi niechonoruja decyzji poradni pedagogicznej każdy ma się uczyć każdy ma rozumieć i koniec

  45. W grupie przedszkolnej mojego synka był chłopiec z być może i nawet owa choroba nigdy szczerze mówiąc nie wnikalam. Czasem syn narzekał bo to czy tamto mu spsocil ale jakoś wytrwal i on i reszta klasy. Dzieci potrafiły się wspólnie bawić a panie raczej nie odpychaly tego dziecka i oczywiście na apelu był. Występował wspólnie z pozostałymi dziećmi nawet powiedział dwa wierszyki mimo tego że mówi jeszcze bardzo nie wyraźnie ale każdy bił brawo i chwalił jak każde inne dziecko w tej grupie. Bardzo źle postąpiły osoby nauczajace tego chłopca z opowieści. Jeśli w ogóle można je tak nazwać bo czego niby one uczyły? Braku szacunku i tolerancji chyba

  46. Smutne-bardzo. Mam autystycznego synka chodzi do szkoly w Irlandii-jest w klasie z innymi dziecmi i ma swojego dodatkowego nauczyciela-przyjaciela.Codziennie w trakcie lekcji idzie na godzinke innych zajec. Raz to gotowanie(mamy problem z jedzeniem)/raz gry planszowe/pianino innym razem poprostu trampolina i kulki.Nie jest idealnie,ale w szkole traktowany jest wyjatkowo- napewno nie czuje sie gorszy-wrecz wyrozniany. To on puszcza balony/ dostaje smakolyki/hoduje ogrodek. Jednego po diagnozie bylam pewna nie wracamy do Polski. Mama

  47. Zalecenia poradni to bardzo często fikcja literacka niemożliwa do zrealizowania w praktyce niestety. Ale dlaczego nie wpuścić na apel dziecka i to jeszcze z pilnującym go rodzicem? Kompletnie nie rozumiem..

  48. Uważam, że dyrektor tej szkoły nie jest na właściwym miejscu i powinien być natychmiast wyrzucony a pani wychowawczyni powinna utracić prawo do wykonania zawodu nauczyciela

  49. To nie jest problem wyłącznie w szkołach masowych. Mój aktualny uczeń (autyzm) był w przedszkolu specjalnym, w placówce jednego z najbardziej znanych stowarzyszeń zajmujących się autyzmem. Dzieciak nie jeździł na wycieczki, nie rozwijał się, był agresywny, ponieważ panie stwierdziły „że nic nie da się z niego wyciągnąć”. Dzieciak ma niep. int. w stopniu umiarkowanym. Po niespełna roku agresja prawie nie wstępuje, chłopak komunikuje potrzeby, zdarza mu się coś spontanicznie powiedzieć (ogólnie nie mówi, ale może być to na tle jakiejś traumy). Jest najszybciej rozwijającym się dzieckiem w całej szkole. Ale przecież NIC NIE DAŁO SIĘ Z NIEGO WCIĄGNĄĆ. w specjalistycznej placówce…

    W przedszkolach masowych też jest śmiesznie. Niby dziecko MA PRAWO, ale coraz częściej rodzice słyszą od NAUCZYCIELI WSPOMAGAJĄCYCH, że mają być na każde zawołanie, bo np. nie zmienią pieluchy 😀 .

    Źle się dzieje, niestety…

  50. Bardzo smutna polska rzeczywistość. Córka ma odmianę autyzmu, chodzi do angielskiej szkoły. Bardzo się zmieniła, otwarła, zaufała nauczycielom. Oni też jej zaufali, powierzyli zadania,którym wiele razy nie podołała. Aż w końcu zaskoczyło. Jest szczęśliwa, chce chodzić do szkoły. Niestety u nas wciąż kryteria oceniania i bezwzgledne podporządkowanie jest ważniejsze niż drugi człowiek, choć mały.

  51. Mój syn ma ADHD i w szkole często mu dokuczają z tego powodu wyśmiewają go bo ma kłopoty z mową jest mi przykro kiedy obserwuje że nasze dzieci są traktowane w taki sposób mój syn nie chce zmienić szkoły bo się boi że w innej będzie gorzej a ja sama nie wiem jak mu pomóc …. Współczuję tej pani i jej dziecku bo rozumiem przez co przechodzą

  52. Taka sytuacja nie powinna miec miejsca..bardzo wspolczuje temu dzieciakowi i rodzicom. Mam nadzieje, ze zostana wyciagniete konsekwencje od tych nauczycieli i odpowiedzialnych osob za cala sytuacje.

  53. Są szkoły i Szkoły. Sama też musiałam zmienić córce placówkę edukacji, bo „stwarzała paniom problemy” (mimo że chodziła do klasy integracyjnej). Teraz, po roku w nowej szkole to zupełnie inne dziecko, chociaż na początku młoda wychowawczyni (jej pierwsza klasa) nie była pewna czy sobie z nią da radę. Córka jednak wyjątkowo szybko odnalazła się w grupie (w poprzedniej szkole izolowana była nie tyle przez dzieci, co przez ich rodziców – moja ciocia była świadkiem, jak mama odciągnęła dziewczynkę, która ustawiła się w parze z moją córką – efektem takiej propagandy było to, że dziewczynka nie tylko przestała przyjaźnić się z moją córką, ale wręcz zaczęła jej dokuczać). Dyrektor nowej szkoły poprosił mnie na rozmowę i wyraźnie powiedział, do czego zobowiązuje (a może raczej na co pozwala…) im orzeczenie. Psycholog, pedagog, pani zastępca dyrektora też są do stałej dyspozycji i nie tylko rozmawiają z córką, ale na koniec roku przytulają ją, chwalą i tak dalej. Dziecko w nowej szkole zrobiło niesamowite postępy i to w ciągu jednego roku szkolnego. Nie chowa się pod ławką, nie ucieka z lekcji, bawi się z innymi dziećmi, nawet jeżeli ich zabawy jej nie interesują. Podsumowując powiem tylko jedno – życzę mamie z artykułu, żeby trafiła na taką właśnie szkołę.

  54. Wypierniczylabym dyrekcję a zaraz za nimi wszystkie ala pedagog które po prostu nie nadają się do swojej roli jak widać niezmiernie ważnej ale nie podolaly. Żałosne jest ze ktoś za parę groszy potrafi wyrzadzic bezbronnemu dziecku taka przykrość na miejscu mamy szlag by mnie trafił i wyszła bym z dzieckiem na środek wręczyła pani dyrektor świadectwo i odeszła zrobić zdjęcie z wręczenia świadectwa. A na koniec wzięłabym mikrofon i powiedziała innym dzieciom dlaczego z takich zachowań dorosłych nie warto brać przykladu. A potem pogratulowała na cala sale synkowi przybila piątkę i zaprosiła go na lody.

  55. Moje dziecko zmieniło szkołę bo pani -doświadczony wieloletni pedagog- mimo zaleceń i wydanej opinii przez por.pedagogiczną nadal uważała, że jest niegrzeczne i złośliwe, że biega po klasie i nie pracuje w ciągu lekcji. Nie wypełniało kart pracy i nie przepisywało z tablicy. Dziecko miało stwierdzono zaburzenia koordynacji wzrokowo-ruchowej i brak dojrzałosci do obowiązku szkolnego. Problemu tak się piętrzyły, że musiałam doprowadzić do konfrontacji dziecka, pedagoga i wychowawczyni klasy aby prawda ujrzała światło dzienne. Co z tego, że pani przyznała się do błędu. Koszmar dopiero się zaczął. Nauczyciel mianowany jest nie do ruszenia. Łatwiej było zmienić szkołę niż postępowanie tej pani. Rok później dziecko uwierzyło, że mimo trudności realizuje program a testy kompetencji wiedzy zaliczyło na poziomie bardzo dobrym – tyle że z dodatkowym czasem – ale samodzielnie. Da się??? Rodzice! Walczcie o własne dziecko! Należy piętnować PSEUDOpedagogów.

  56. Sama znam takie sytuacje z autopsji. Najpierw jako młoda pracownica służby zdrowia zderzyłam się z tego typu postawą „zdrowych dorosłych” i ich „ciężko chorych dzieci”. Krytykowali wspólne terapię ich dzieci z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo lub fizycznie. Apogeum mojej cierpliwość sięgnęła krytyka uczestnictwa w terapii dziecka z nogą w gipsie. Podczas rozmowy padały pseudo chrześcijańskie odnośniki więc wypaliłam bezpośrednio do dzieci i rodziców czy tego ich dzieci się uczą na religii? Nietolerancji dla niepełnosprawnych? Nawet jeśli to jest niepełnosprawność czasowa? Potem dotkną mnie ten problem jako matkę i walka z wiatrakami o „celowym złośliwym zachowaniu syna”. Rozumiem i udostępniam ale to jest jak rzucanie grochem o ścianę. Po latach ciężkiej pracy gdy udało mi się „wyprowadzać” syna do społeczeństwa mimo iż nadal „niedomaga w drobnych sprawach” nawet nasi najbliżsi krewni i znajomi nie pojmują istoty problemu tłumaczonego za każdym razem…..groch o ścianę….?

  57. Szczery szacun, że ani razu nie użyłeś wyrazu ze słownika łaciny podwórkowej. Ja miałem ciśnienie na poziomie „wkurw max” jak tylko przeczytałem wstępniak z fejsa. Nie wierzyłem. Gdy doczytałem na końcu, że to nie są pojedyncze przypadki, oniemiałem, bo nie mam w swoim słownictwie wulgaryzmu tak dosadnego, który oddałby mój stan. Przecież ci ludzie, WSZYSCY! od dyra po każdego pedagoga mającego jakikolwiek kontakt z tym dzieciakiem powinno się wydalić z zawodu. Natychmiast i po wsze czasy. Bez sądu, bo czyż może być tutaj jakakolwiek „okoliczność łagodząca”? No kurwa MOŻE?!?!?!?!
    O takiej oczywistości jak paka za defraudację pieniędzy wspominam tylko dla porządku. Dobra zmiana, państwo jest zdrowe. Już to ci i owi przerabiali.

    1. Poczytaj jeszcze w komentarzach… ja się załamuje tymi historiami. Ludzie muszą do sądów chodzić czy na policję, żeby walczyć z nauczycielami i dyrektorami. To jest nie do pomyślenia, co w niektórych szkołach ma miejsce.

  58. Nie życzę nauczycielce nic złego ale chciałabym alby ona sama albo ktoś z jej bliskich znalazł się w takiej sytuacji,aby został za drzwiami i poczuł jak to jest.Ta nauczycielka to meduza bez serca

  59. Współczuję dziecku i rodzica przeżyłam podobna sytuacje z dziećmi.Szkola dla dzieci to jest drugi dom tylko brak odpowiednich wychowawców!Żałosne ale prawdziwe ze brak normalnych i uczciwych nauczycieli.

  60. W naszym kraju jest najwiecej katolików i najwiecej rasistów nie tolerujemy innego koloru skory innego zachowywania wszystko co odbiega od normy jest be mam to w swojej rodzinie moja córka zaszła w ciąże mając 17 lat i ojciec dziecka ja zostawił i babcia a moja teściowa nie toleruje i wnuczki bo jest bękartem i córki bo ….. ale proszę się nie poddawać i walczyć o syna

  61. Takie rzeczy to żadna nowość, gdy byłem dzieckiem chorowałem i gdy moje zdrowie się poprawiło poszedłem do zerówki. Jako dziecko 6 letnie byłem słabszy od innych, miałem problemy ze słuchem a na dodatek byłem leworęczny. Opiekunka usilnie starała mnie się przestawić a do tego doszły szykany kolegów to wtedy wykorzystali moją słabość i oskarzali mnie o różne rzeczy, a gdy coś szło nie po ich myśli bili mnie i poniewierali, to ciągnęło się do podstawówki gdzie większość dzieci, z którymi chodziłem do zerówki trafiła do tej samej klasy. Nauczyciele jawnie mnie dyskryminowali obgadywano mnie na godzinie wychowawczej na którą nie miałem wstępu, na przerwach koledzy mnie gonili bili spychali ze schodów, składali trawę i ziemię do ust zdejmowali spodnie i Obrzycko wyzwiskami, nauczyciele zamiast pomóc wysłali mnie do psychologów na karteczkach z ocenami miałem doposki od wychowawczyni i do dziś je posiadam łącznie z orzeczenia i poradni specjalistycznych, które przyznawał rację mi i rodzicom ale to nie pomogło jedyne czego moi rodzice żałują to to ze nie poszli z tym w porę na policję dopiero gdy złamało mi obie ręce a szkoła stawiała mi że symuluje rodzice zawiadomili policję i moja męka się skończyła jednak to wszystko zostało już na zawsze we mnie nie potrafię im przebaczyc zapomnieć.

  62. Tekst jest o dzieciach, które są traktowane inaczej, więc dobrze by było zmienić „głuche” na „niesłyszące”…

  63. Najgorsze jest to, że te nauczycielki dają swoim postepowaniem „przykład” innym dzieciom. Inni uczniowie na to patrzą, a później dziwimy się, że śmieją się, nie pomagają, baaa nawet nie bawią się z dziecmi, które w jakikolwiek inny sposób są od nich inne.
    SMUTNEE, NIEZROZUMIAŁE, OKROPNEEE 🙁

  64. To jest okrutne, nie ma na takie zachowanie słów, w mojej szkole jest dziecko, uczestniczy we wszystkich uroczystościach, bierze udział w konkursach, reprezentuje szkołę, jeździ na wycieczki. w jego klasie jest nauczyciel wspomagający. Ja bym od razu dyrekcje, nauczycieli zwolniła z zakazem nauczania we wszystkich szkołach.

  65. Pracuję w szkole, również mam uczennicę z Aspergerem. Wyniki w nauce osiąga świetne, choć poprzez chorobę, pojawiają się trudności z zachowaniem. Nikomu jednak nie przyszłoby do głowy,by wykluczyć dziecko z takiej uroczystości. Współczuję rodzicom, życzę wytrwałości i przepraszam w imieniu „pedagogów”.

    1. W klasie mojej córki jest kolega, ktory nie mógł panować nad sobą, teraz pójdą do 4 klasy, nikt z nas nie wykluczył go ze społeczeństwa w 2 semestrze 1klasy otrzymał pomoc, wsparcie od pedagoga szkolnego, z którym ma indywidualne niektóre zajęcia, wyciszył się, jest lubiany, bierze udział w występach z całą klasą, nie ma faworyzacji że strony nauczycieli

  66. Znamy niestety z autopsji w zeszlym roku wynosilam placzacego syna z zakonczenia roku szkolnego. Jedyna pozytywna informacja na jego swiadectwie to to ze jest punktualny. Po rozdaniu swiadectw pani przechodzi do rozdawania nagrod za rozne rzeczy. Dochodzi do tych za punktualnosc i dostaje tylko jedna dziewczynka w klasie. Moj z placzem chowa sie pod stolik. I nie to jest najgorsze to da sie dziecku wytlumaczyc tylko trzeba chciec to zrobic. Wychowawczyni nie zareagowala , nawet juz po calej ceremoni nie podeszla nie zapytala co sie stalo czemu sie zasmucil ,zdenerwowal. Nie ona stala dumna bo teraz wszyacy rodzice zobaczyli jaki to on jest i z czym ona musi sie mierzyc i dlaczego chciala go usunac z klasy. Przykre 🙁 w tym roku wyprzedzilam sytuacje. Dalo sie dalo a jak pani sama nie chciala to spowodowalam to innym dzialaniem. Niestety „pedagodzy” sa coraz mniej empatyczni slabo wyedukowani i najwidoczniej coraz mniej im sie chce pracowac po prostu przychodza do pracy a tam lepiej zeby bylo spokojnie i bez problemow

  67. Moja córka ma 6 lat i jest nadpobudliwa psychoruchowo, kocha zwierzęta… Też mamy ogromny problem wychowawczy z poprzedniego przeczkola, w którym na nią krzyczano, stawiano ja w koncie ” byłaś niegrzeczna” od roku zmieniliśmy szkole na inną… Problem dziecka został… , lecz pani rozumie jej potrzeby mówi że jest zdolna, ambitna i na swój sposób szczególna… Lgnie do wszystkich zwierząt, lecz szczególnie kocha psy… Każda wycieczka, spacer to dużo pracy dla pani, córka odchodzi z grupy do każdego psa jednak po mimo uciążliwości w klasie jest traktowana identycznie, są pochwały dla niej i dla nas rodziców! Jest radość z chodzenia do szkoły a nie płacz jak w poprzedniej… Język angielski, otwiera skrzydła memu dziecku, zajęcia religii sprawiają że Bóg gości w jej serduszku, to wszystko dzięki paniom bo rozumieją że jest wyjątkowa… Oby tak dalej!

  68. Niewyobrażalne. Sama jestem oligifrenopedagogiem i wspierającym i nie rozumiem jak nauczyciel i szkoła mogą mieć tak mało wiedzy, jak można być takim ignorantem. Powinno się upublicznic nazwę szkoły, aby przestrzec innych nieświadomych.

  69. Jakbym czytała o swoim synu. O naszej walce ze szkołą, tempym i nietolerancyjnym środowisku nauczycieli i rodziców innych uczniów. Walce z której wychodzisz pokonany jakby Cię ktoś znokaltowal a jednocześnie silny jak nigdy wcześniej. My też zmieniliśmy szkołę na taką która z definicji przyjmuje naszych Asòw i umie sobie z nimi radzić formować aby sobie radzili w życiu. Nam się udało a co z dziećmi które nie znajdą takiej szkoły. Aż strach pomyśleć ile takich jak mój syn i chłopiec z opowieści jest…

  70. Też uważam jak jedna osoba stwierdziła wyżej iż nauczyciele przygotowani do nauczania dzieci z różnymi problemami rozwojowymi powinni być przebadani co 3 lata przez psychologów czy aby nie opadła nich chęć nauczania podobnie jak w zawodzie elektryka np .Uważam iż rolą takiego nauczyciela jest szukanie sposobów by pomóc takim dzieciom a nie gasić i zniechęcać dzieci i tym samym rodziców walczących o rozwój tych dzieci dziś naprawdę dużo można a przykładowy nauczyciel nie powinien nim być gdy nie robi tego z pasji i po prostu mu się nie chce i szkoda wielka że nie wykorzystują w tej szkole subwencji na te dzieci nie miejcie mi za złe wzmożonej troski ale za to odpowiedzialny jest wyłącznie dyrektor czy dyrekcja że toleruje taki obrót sprawy .Podziw dla matki i za dobrą decyzję ze zmianą szkoły.

  71. Pierwszy przypadek o którym słyszę..jestem młodym oligofrenopedagogiem ,nauczycielem wspomagającym dla dzieci z Autyzmem,pedagogiem i nigdy nie potraktowalabym tak dziecka ..wspolczuje rodzinie i dziecku..nir zostawilabym tak tej sprawy..

  72. Wiem co czuje ta mama i jej synek byłam w podobnej sytuacji 3 lata temu Mój syn ma adhd nasłałam na szkołę kuratorium które stwierdziło nieprawidłowości i od 3lat walczę w sądzie ze szkołą dramat naszych dzieci i nas rodziców ?

  73. typowa, polska rzeczywistość, przede wszystkim brak jakiejkolwiek empatii, przy czym dochodzi ogromne lekceważenie dziecka i rodziców.

  74. Ostatnio słyszałam podobna sytuację, 10 letniego chłopca. Od przeczkola (gdzie wogole nie mówił i nie bawił się z dziećmi) po 4 klasę. Mama cały czas czuła że coś jest nie tak, choć w domu zachowywał się normalnie. Rozmawiała z wychowawcami a ci twierdzili że wszystko jest ok że chłopiec jest porostu spokojny, że na charakter taty pewnie bo tata też spokojny… Było przez te lata trochę testów i wizyt w poradniach i nic. Aż w końcu mama poszła z synem do prywatnej przychodni gdzie po testach stwierdzono lekki stopień ZA. Trochę zachodu miała, ale od kilku miesięcy chłopiec ma dodatkową nauczycielkę, dodatkowe zajęcia, zaprzyjaźnił się z kolega, zaczął grać w pilke nożną i przyniósł mamie na koniec roku świadectwo z czerwonym paskiem. Byłam w szoku, że ani w przedszkolu ani w szkole nikt nie rozpoznał że chłopiec może być chory.

  75. Jest to bardzo smutne. Niestety ze strony dorosłych najczęściej spotyka nas najwięcej przykrości i cierpienia. Dzieci, które od dorosłych, wykształconych i w pełni rozwiniętych ludzi, powinny dostawać mnóstwo zrozumienia, cierpliwości, miłości to właśnie oni sprawiają, że dziecko przestaje wierzyć w dobro. Najsmutniejsze dla mnie jako matki jest fakt, że w placówkach przedszkolnych gdzie dzieci dopiero zaczynają uczyć się funkcjonowania w społeczeństwie, panie stosują różne formy przymusu, zastraszania i nacisku. Skoro my rodzice z naszymi dziećmi rozmawiamy traktujemy je jak równych, w sposób nielekcewazacy to dlaczego ktoś kto powinien nas w tych praktykach wspierać tego nie robi? Tylko niweczy cały trud? Moja córka np. nie lubi chodzić do przedszkola, nie lubi swoich pań, bo panie krzyczą tylko, zakazują i publicznie dzieci upokarzają…a Dyrekcji jakby nie było w tym miejscu….smutne że nasze dzieci muszą od tej strony przykrej poznawać świat…

  76. To przykre gdy się czyta takie rzeczy. Przeżyłam, to na własnej skórze… A najgorsze jest, to ze my dorośli, rodzice dajemy taki właśnie przykład naszym dzieciom? Nasze dzieci są mądrzejsze i lepiej potrafią ocenić sytuacje, zachować się od nas samych. To my rodzice, dorośli uczymy ich zachowań i życia z innymi. Straszne, ze znieczulica i obojętność w takich sytuacjach jest tak duża! Ze widząc pewne zachowania odwracamy się udając, ze nic nie widzimy… Dużo siły i wytrwałości życzę mamie i chłopcu. Oby już takie sceny nie rozgrywały się w Waszym życiu.

  77. bardzo bardzo przykre ale tak jest !!!! pytam zatem nauczycieli którzy doskonala sie stale coś jednak z Wami NIE TAK !!! co sie dzieje bo ja tego nie moge pojać zastanawiam sie czy NAUCZYCIEL nie umie teorii wprowadzić w praktykę????? bo taka mi meśl przyszła.SMUTNE!!!! a może inaczej Żałosne!!!!

  78. Aż się serce kraje i to w dzisiejszych czasach, szkoda, że są tacy wykształceni a brak im empatii, zrozumienia i podstawowych umiejętności oraz wiadomości. Żal mi ich , że są tak płytcy!!!

  79. A czego się można spodziewać przecież w naszym pięknym kraju nie ma ludzi z sercem a jak już są to jest ich za mało a niech pamiętają że mogą znaleźć się w takiej sytuacji w swoim życiu i w tedy zrozumieją życzę dużo zdrowia i radości i niech będzie dzielny ważne że ma kochającą mamę a resztą proszę nie martwić

    1. I swoim wpisem potwierdziła pani, że jest pani bez serca. Polacy są zafiksowani i nie widzą swoich błędów. Pozdrawiam i życzę więcej wiary.

  80. Dotacja otrzymana przez szkołę powinna być objęta kontrolą bo to nie prezent dla dyrektora ale pomoc i wsparcie dla dziecka…dopóki tego się nie zmieni nie wypleni się tej patologii.
    Mam nadzieję,że osoby odpowiedzialne za tego typy dotacje przeczytają ten artykuł.

  81. Szkoła w Krzyżowicach koło Żor na Śląsku bardzo podobnie potraktowała mojego syna,który na ADHD , niepełnosprawność ruchową po szczepiniu (niedowład ręki) i zaburzenia emocjonalne.Też zero wsparcia i pomocy od nauczycieli, zero realizacji zaleceń Poradni Psychologiczno Pedagogicznej ,a moja walka o to,by zaczęli się stosować do tego skończyła się tym,że szkoła złożyła do sądu pozew przeciwko mojemu synowi o demoralizację mimo,że on mimo ADHD nikogo nie skrzywdził,nikogo nie pobił,ale sam był nieraz pobity i mieliśmy kilka obdukcji i tydzień po tym,jak ja złożyłam pismo do szkoły,jak się ma bronić przed agresją,której akurat on doświadczał i po tym jak na piśmie zapytałam w jaki sposób realizowane są zalecenia z PPP szkoła złożyła przeciwko niemu pozew, w którym i mnie oczerniała, że się nim nie interesuję :/ Zachowanie dali mu ledwo dopuszczające :/ Sprawę w sądzie oczywiście wygraliśmy!Sędzina była oburzona podejściem szkoły! Oczywiście po tym zmieniłam mu szkołę i to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć,bo nagle syn ma zachowanie dobre,nagle głowa przestała go boleć,nagle oceny ma lepsze i z chęcią chodzi do szkoły,ma kolegów i ma realizowaną pomoc według zaleceń PPP ,ma wsparcie psychologa szkolnego, pedagoga i nauczycieli (których ma naprawdę świetnych) i zniknęły zaburzenia nerwicowe jakie miał. Polecam zmienić szkołę,tak jak ja zrobiłam,bo w tej jego zaburzenia tylko się pogłębią.Ja zbyt długo czekałam…

  82. A czy mama domagała się bez przerwy wykonania zaleceń IPET-u; czy uczestniczyła w lekcjach dziecka, aby mu pomóc; czy rozmawiała z wychowawczynią/nauczycielami/dyrekcją/pedagogiem/terapeutami w szkole;czy dziecko było pod opieką psychologa; czy kuratorium od razu na początku było powiadomione o sprawie niedopełnienia obowiązków przez kadrę szkoły? Co konkretnie mama zrobiła i dlaczego nie była „upierdliwa” w sprawie swojego dziecka?

  83. Tak to jest zawsze, kiedy choroba nas nie dotyczy czy naszych bliskich to unikamy kontaktu z taką chorą osobą…ale kiedy już nas taka tragedia dotyka to mamy pretensje do całego świata. Niestety, ale na tym polega karma. I te „dorosłe” osoby karma też dopadnie. Czemu napisałam w cudzysłowie DOROSŁE? Bo naprawdę dorosłe osoby tak się nie zachowują. Traktują ludzi z szacunkiem, jaki by człowiek nie był. Bardzo współczuję matce tego chłopca, mam nadzieję, że sprawiedliwość dopadnie tych pseudo pedagogów (inaczej ich nazwać nie potrafię, przepraszam). Zakończenie roku szkolnego powinno być dla dziecka dniem radosnym, wszak zaczynają się wtedy wakacje. A te konowały zepsuli chłopcu jak i matce tą radość. Przykre.

  84. Smutna historia, bardzo. Jeszcze smutniejsze jest to, że widzimy w niej tylko jej urywek, jakiś niewielki skrawek, a z taką lekkością przychodzi nam ocena sytuacji, pracy nauczycieli i szkoły, choć cały czas widzimy to tylko z perspektywy rodzica. I nie, nie uważam, że opisana sytuacja była dobra. Dostrzegam co tutaj było nie tak. Żal mi jedynie, że nie słyszymy głosu drugiej strony, nie widzimy całości, a już wydajemy sądy, idziemy na wojnę, bo przecież jak tak można?…
    Przedstawię swoją historię, podobną bardzo – jedynie perspektywa się zmienia.
    Sierpień – dowiaduję się, że do klasy dojdzie nowy uczeń, z ZA właśnie, rodzic nie ubarwia rzeczywistości mówi jak jest i że będzie ciężko. Uspokajam mocno zdenerwowaną mamę, mówię, że dane już mi było pracować z dziećmi ze spektrum autyzmu i myślę, że wspólnie uda nam się wypracować takie metody i formy pracy, by ten młody człowiek czuł się w szkole dobrze.
    Wrzesień, rozpoczęcie roku – do klasy wchodzi chłopiec, witamy go ciepło. Kiedy wszyscy wychodzą już z klasy chłopiec wstaje i na całe gardło krzyczy „ch.. kładę na wasze zasady, w d…. je mam, nie myślcie, że się będę do nich stosował”.
    Kolejne dni przypominają pole bitwy. On wyciąga coraz cięższe działa – jak się nie udaje z wulgaryzmami rzucanymi gdzieś w eter to próbuje inaczej, już personalnie, w moją stronę. Kiedy to nie przynosi efektu w postaci mojego zdenerwowania, tym samym obrywa koleżanka, czy kolega. Każdy zeszyt przypomina słownik łacińsko – polski. Obok wulgaryzmu jest jeszcze jego definicja, bardzo elokwentna i jasno opisująca co jest co…
    Ale nie ma w tych zeszytach tematu lekcji, potrzebnych wklejek, notatek. Są rysunki kipiące agresją, jest kilka wyzwisk na mamę i pełno wulgaryzmów na mnie oraz szkolnego psychologa. Po pierwszym tygodniu chłopca zna cała szkoła i wcale nie trzeba go było nikomu przedstawiać…
    Tak wyglądają pierwsze 2,5 miesiąca mojej z nim „współpracy”. Im bardziej go poznaję tym mocniej jestem przekonana, że ma jeszcze wiele rodzajów broni o potężnej sile rażenia.
    Co mam ja? Jedynie garść wiedzy i doświadczenia oraz świadomość, że muszę poradzić sobie z zaistniałą sytuacją sama, bo pedagog, psycholog, dyrektor to tylko doraźna pomoc. To ja muszę wypracować metody pracy, nauczyć go, że chcę dobrze, że nie chcę walczyć, że nie jestem wrogiem, że stoję po tej samej stronie.
    Tylko JAK? Skoro już wszystkiego próbowałam?
    Aaaa mam coś jeszcze. Nadzieję wielką na współpracę z rodzicem, na zrozumienie, że trzeba razem, wspólnym frontem – nie dla mojej wygody tylko dla dobra dziecka. Mnie się udało. Trafiłam na takiego rodzica, który rozumie, współpracuje, słucha argumentów, dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, jest konsekwentny. I już wiem, że nie jestem sama, a co najważniejsze uczeń to wie. Widzi naszą współpracę, zauważa, że pewne zachowania w szkole skutkują konsekwencjami nie tylko w placówce, ale również w domu. Zna zasady i konsekwencje ich łamania – wspólnie je wypracowaliśmy, spisaliśmy, podpisał i wie, że jak pani w szkole pogroziła palcem to mama w domu po głowie nie pogłaszcze…
    Dobrze układa się współpraca, kiedy nie ma problemów – mamy dobre, bezproblemowe dzieci. Natomiast kiedy trzeba rodzicom mówić o rzeczach trudnych z doświadczenia wiem, że najczęściej kończy się wtedy współpraca, a zaczyna walka.
    Rodzic ma dyrekcję, kuratorium, ministerstwo, Internet, w którym można opisać wszystko w sposób jednostronny. Nauczyciel często w tej walce zostaje sam. I tak, mam świadomość wielu błędów popełnianych przeze mnie, moje koleżanki i kolegów po fachu. Przykro mi jedynie, że pod tego typu postami zwykle nie ma nikogo, kto zechciałby popatrzeć z innej perspektywy. Zastanowić się dlaczego szkoła mogła w taki sposób zareagować. Nie znam sytuacji, więc nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mogę się jedynie domyślać co mógł zrobić ten konkretny uczeń na uroczystym apelu. Mogę się domyślać co po jego ewentualnym uczynku mogliby mówić pozostali rodzice, dzieci, jak bardzo rozdmuchane mogłoby być to wydarzenie…
    Być może w tej konkretnej sytuacji ktoś wybrał tzw. lepsze zło…
    Nie mówię, że to było dobre rozwiązanie, nie przyklaskuję. Mój uczeń na apelu był, nie wyobrażam sobie inaczej.
    Tej sytuacji znam tylko urywek i mocno wierzę, że to w jaki sposób to dziecko zakończyło rok szkolny nie było podyktowane złośliwością nauczycielki, czy brakiem empatii. Mam ogromną nadzieję, że się nie mylę…

    1. Ale sama Pani pisze ze wy zaryzykowaliście i tego wulgarnego chłopca wpuściliście na apel…Daliscie mu szanse i nie przykleiliście etykietki. I on nie miał 7 let, był sporo starszy skoro pisal i komentowal w zeszytach…I to jest prawdziwe pedagogiczne podejście 🙂 Co do drugiej strony: przecież szkoła mogłaby się tutaj wypowiedzieć również anonimowo , nie sadzi Pani? Milczenie też o czymś świadczy…

  85. Smutne ja miałam podobnie z synem ma padaczkę często jest rozkojarzony i zdarza mu się zapominać przyborów szkolnych ale stara się jak może miał jedną sytuację gdzie dokuczał koledze i skończyło się to dla syna noga w gipsie oczywiście obniżyli mu ocenę że sprawowania na poprawną najbardziej boli mnie to że u syna w klasie jest uczeń który pastwił się nad kolega cały boży rok i temu wystawili bardzo dobry z zachowania jak ujelam się za synem to zarówno pedagog dyrektor i sama wychowawczyni naskoczyli na mnie że Bartek nie jest święty z Bartka zrobili najgorszego łobuza a ze mnie wariatkę żal co wyprawiają w tych szkołach trzymam kciuki za mamę tego chłopca aby starczyło jej sił żeby pokazać tym gnojom gdzie ich miejsce i jak należy traktować innych chory nie znaczy gorszy powodzenia

  86. Smutna historia. Ale spokojnie. Cytując „świat jest bardzo małym miejscem”. A karma wraca. Przerobiłem taką sytuację na własnej skórze. Tylko ze względu na biedę, odrzucany, szykanowany, poniżany. Teraz sam jestem pedagogiem (między innymi). I miałem ten moment satysfakcji gdy do mojej byłej szkoły zaniosłem swoje CV. Mina mojej byłej wychowawczyni (obecnie we władzach szkoły), gdy przypomniałem kim jestem i jakie piekło jej zawdzięczam była bezcenna. Powiedziałem jej, że chciałem tylko się przypomnieć i pokazać, że jest osobą niekompetentną i niedouczoną. Wiem to słabe. Ale to było moje własne katharsis. Zatem spokojnie. Każda łza wróci.

  87. Jaka to… nasza smutna, szkolna rzeczywistość 🙁 Opowiem Ci pewną historię, po której zostałam w szkole moich córek „mamą na cenzurowanym”. Jestem ratownikiem medycznym i zdarza mi się prowadzić zajęcia z pierwszej pomocy dla dzieciaków w szkole córek. Po jednych takich zajęciach, gdy weszłam po młodszą na korytarzu było małe zamieszanie – jak to w szkole tuż przed końcem lekcji. W pewnym momencie na korytarz wyszła katechetka, podeszła do mnie i błagalnym głosem poprosiła, żebym weszła do sali obok, bo chłopcu leci krew z nosa. To co zobaczyłam w sali wprawiło mnie w osłupienie. Mnie matkę! I mnie ratownika medycznego. Drewniana podłoga pełna krwi. Na środku na krześle siedzi przerażony chłopiec, a nad nim z założonym rękoma stoi pielęgniarka i pani wychowawczyni, a raczej pomoc nauczyciela. Podeszłam do chłopca, uklęknęłam obok i zaczęłam z nim rozmawiać. Dziecko całe drżało z przerażenia, pielęgniarka (pomijając fakt, że władowała dzieciakowi do nosa wielki tampon z ręcznika papierowego) stała naburmuszona, pani pomoc nauczyciela biegała w koło nie do końca wiedząc co ma zrobić. Ponieważ nie był to mały krwotok poprosiłam o wezwanie do szkoły opiekuna chłopca. W pewnym momencie zostałam w sali SAMA z dzieckiem. Tak opiekunowie szkolni zostawili dziecko, jakby nie patrzeć z obcą osobą. Żadna z nich nie pomogła mi uspokoić chłopca, nie interesował ich jego stan psychiczny tylko fakt, że znów jest problem. Finał historii? Gdy przyszedł tata na spokojnie powiedział, że młodemu takie historie się zdarzają, że szkoła była o tym informowana ale pani pomoc nauczyciela o niczym nie wie, bo ona jest tylko pomocą. Dla mnie cała sytuacja była niedopuszczalna. Od katechetki, usłyszałam „gdyby nie Ty nie wiem jakby się to skończyło. Jedyna umiałaś go uspokoić”. Okazało się, że chłopiec ma Zespół Aspergera, dla nauczycieli najwidoczniej jest „problemem”, dla mnie – dzieckiem takim jak każde inne. Oburzenia z zachowania zarówno pomocy nauczyciela jak i pielęgniarki nie kryłam przed dyrekcją szkoły. Obie widząc mnie na korytarzu odwracają głowę w druga stronę – wszak to ja jestem ta zła! Bo zwróciłam uwagę, że chore dziecko, dziecko z zaburzeniami to nie problem, a dziecko!

  88. przeczytałam z duszą na ramieniu,to w jaki sposób zachowała się szkoła to jest nie do przyjęcia,nie zgadzajmy się na takie postępowanie,ludzie obudżcie się w końcu,skoro nauczycielki były obojętne to dlaczego inni rodzice nie zareagowali na jakich ludzi wyrosną ich dzieci,”bo mnie to nie dotyczy”?klapki na oczach ?ja- matka dorosłego już niepełnosprawnego dziecka nie godzę się na to ,powinno się ujawnić personalia szkoły,powiadomić kuratorium ,ministerstwo edukacji ,Rzecznika Praw Dziecka,opisać historię w lokalnej gazecie,tylko obawiam się że ten MUR SPOŁECZEŃSTWA jest zbyt gruby do przebicia,ale każdy pomału może zacząć go łupać,życzę chłopcu dużo ciepła,zrozumienia a mamie powodzenia bo są jeszcze ludzie z trochę większą empatia

  89. ….coz tu jeszcze mozna dodac- rece sie zalamuja na mysl o takich przypadkach! Ja osobiscie uwazam ze w naszej oswiacie niestety nie wiele sie jeszcze zmienilo- szczegolnie w praktyce bo na papierze to i moze troche. Brak wrzaliwosci w polskich szkolach to nagminne zjawisko – tak bylo jeszcze za moich czasow i za czasow moich dzieci i jest ciagle- za czasow moich wnukow! Dlaczeg tak sie dzieje mozna by dlugo o tym rozmawiac- mysle ze jedna z przyczyn jest nasza narodowa cecha- brak szacunku do prawa i przepisow- zycie sobie a urzednicy i przepisy sobie i nikomu to prawie nie przeszkadza – nooo chyba ze doswiadczymy tego na wlasnej skorze tak jak ta nieszczesna mama ktora byla swiedkiem ponizenia wlasnego dziecka przez osoby ktore winne ten BEZWZGLEDNY SZACUNEK DZIECKU I JEGO MATCE OKAZAC!!! W normalnym panstwie gdzie szanuje sie dzieci i przepisy taka dyrektorka za taka postawe wobec TEGO KOCHANEGO DZIECKA dawno poszla by na bruk!!! I obawiam sie ze obecna reforma oswiaty tylko pogorszy stan rzeczy w polskich szkolach bo program promuje najzdolniejszych a o najslabszych martwic sie mysza tylko rodzice i jezeli nie potrafia to juz ich prywatna sprawa a poszkodowane jest jak zwykle najslabsze – DZIECKO!! Zastanawiam sie czy my dorosli zrozumiemy w koncy za nasza przyszlosc zalezy w duzej mierze od naszych dzieci- bo jak my je wychowamy to tak w przyszlosci bedzie ten kraj wygladal. Jezeli nie nauczymy wlasnych dzieci tolerancji wyrozumialosci dla innosci i szacunku do siebie samych i blizniego swego to takich przypadkow bedzie coraz wiecej!!

  90. niestety problem chyba dotyczy każdej szkoły… może nie w takim stopniu, może nie tak drastycznie, ale jednak…
    głośno o akceptacji, tolerancji i takich tam… pierdu-śmierdu – pod warunkiem, że nie musimy brać w tym udziału;
    dziecko „inne”, choć wolę używać słowa „wyjątkowe” nie pasuje to tabel i „siatek” pedagogicznych, nie wiadomo co z nim począć, nie dostosowuje się do „ram”, a rodzice słyszą „nie przyjmuje do funkcjonowania norm społecznych, nie symiluje się z grupą…. a tak naprawdę to „grupa” nie asymiluje się z nim! niestety, ale to rodzice i grono pedagogiczne (w znacznej większości) nie podejmuje, żadnych prób zrozumienia….
    przykre straszenie
    ale jeszcze sporo wody musi upłynąć zanim coś się zmieni…

  91. Niestety wszędzie są problemy,mniejsze większe,ale niestety są. To my rodzice musimy walczyć o swoje dzieci,bo jeśli nie my to nikt za nas tego nie zrobi. Jestem żywym przykładem,że jeśli pojawia się problem to trzeba się z nim zmierzyć,walczyć za swoje dziecko. Syn zawsze był brany w szkole w moich oczach za kogoś gorszego,kolegów nie miał,raczej można rówieśników klasowych nazwać znajomymi z klasy. Co chwile uwagi,telefony ze szkoły,czy był winny czy też nie to i tak wraz to on był winny. Nawet jeśli został uderzony w twarz,kopany,wyzywany przez rówieśnika klasowego to właśnie mój syn musiał cos zrobić a nie tamten.Na początku zastanawiałam się co zle robię,gdzie popełniłam błąd…pomyslalam sobie po którejś z kolejnych uwag. Z czasem do gadulstwa,zlego zachowanie tego wszystkiego co działo się w szkole doszly tiki ruchowe i wokalne,zaczelam się bać,wzięłam sprawy w swoje ręce,bo pierwsza myśl, która miałam w głowie to to , że udowodnie nikt mi z dziecka wariata nie zrobi….psycholog,okulista,neurolog…od czegoś trzeba było zacząć. Teraz wiem,że miałam rację walcząc o dziecko, chociaż w pewnych chwilach miałam wrażenie, że szkoła patrzy na mnie jak na wariatke. Dziś już wiem moje dziecko ma zaburzenia tikowe złożone i proste,bierze leki na stałe co za tym idzie jeżeli to nie ustąpi jakimś cudem będzie to określane jako zespół Touretta. Co przyniesie nowy rok szkolny tego nie wiem,jednakże po tym roku szkolnym mogę spodziewać się wszystkiego. Jedno jest pewne,rodzice nigdy sie nie poddawajcie,bo wasze dzieci w was wierzą i jeśli nie wy to kto?

    1. Może nie Bóg wie czego… oczekują tylko pomocy, wsparcia i zrozumienia… tylko tyle, albo aż tyle.. chociaż są też tacy, którym nigdy nie dogodzi i zawsze będą mieli roszczeniowa postawę.

  92. Kamilu te sytuacje zdarzają się w każdej szkole… niemal każdy nauczyciel chce się pozbyć takich dzieci…. na początku starają się… ale szybko kończy się im zapał… a niestety te dzieci wymagają ciągłej pracy z nimi.. nie staną się Idealni po kilku tygodniach, miesiącach nawet latach… ale mogą dobrze funkcjonować jeżeli będzie się z nimi prawidłowo pracować…

    Tak samo są traktowane dzieci z ADHD…a nawet gorzej, bo po pierwsze ADHD kilka lat temu zostało wykluczone z listy zaburzeń szkolnych więc szkoły nie dostają tak dużych dotacji ja na AS (a AS i ADHD to bardzo pokrewne zaburzenia…) dlatego też o dzieciach z ADHD nauczyciele często mówią ze nie maja ADHD tylko są zdemoralizowanymi, niewychowanymi dzieciakami…

    Nauczyciele maja małą wiedzę na temat jak postępować z takimi dziećmi…chociaż mówią że wiedzą…. ale praktyka pokazuje iż po pierwsze wciąż mają za mało wiedzy a po drugie nie chce im się…bo praca z takimi dziećmi jest wymagająca….Nauczyciele mają duże możliwości nauczenia się jak radzić sobie z dziećmi z ADHD i AS ale oni uważają że wszystko wiedzą i że stosują metody odpowiednie dla tych dzieci, ale niestety jak to ciągle słyszymy… „nic nie działa na Państwa dziecko…” znam to z autopsji…Nasze „Inne dzieci” są ciągle strofowane krytykowane i prowokowane… ta ciągła krytyka to nawet zdrowego człowiek by wkurzyła a co dopiero dzieci z ADHD i AS…

    Nauczyciele chcą po prostu mieć w klasie grzeczne dzieci które spokojnie będą siedzie w ławeczce i wykonywać ich polecenia… Nauczycielom po prostu nie chce się chcieć pracować z takimi dziećmi.. bo praca z nimi wymaga dużo empatii i wyrozumiałości… a z pewnością jest trudno wykazać się takimi cechami w stosunku do tych dzieci, bo ich zachowania często dotykają naszej strefy emocjonalnej. Są jednak metody, aby te dzieci lepiej radziły sobie z trudnymi emocjami… ale tutaj Nauczycielom musi się chcieć chcieć wspierać takie dzieci…
    Prawda jest taka (sprawdzona już w dwóch szkołach) szkoły chętnie przyjmują i zajmują się dziećmi z wdzięcznymi zaburzeniami, takimi niepełnosprawnościami, które nie wymagają większego zaangażowania i nie przeszkadzają … dzieci mające trudności z radzeniem sobie z trudnymi emocjami, dzieci nadpobudliwe, dzieci nie mogące się skupić dłużej niż 10-15 min to dzieci, których nauczyciele, dyrekcja i rodzice innych dzieci chcą jak najszybciej się pozbyć…. tak tak tutaj duży wpływ mają rodzice pozostałych dzieci w klasie… jak wychowawca nie może się pozbyć ADHD-owca lub AS z klasy to z pewnością rodzice pozostałych rówieśników mu chętnie w tym pomogą…ale to chyba temat na inny artykuł…
    Dziękuje że poruszyłeś ten temat… Wbrew pozorom takie sytuacje dzieją się w każdej szkole…przedszkolu… Jest to chleb powszedni wielu rodzin… które mają „inne dzieci…”.Każdego dnia musimy walczyć o sprawiedliwość dla nich… Mało się o tym pisze i mówi…szkoły, kuratoria starają się zamieść temat pod dywan…

    Dlatego też Kamilu bardzo Ci dziękuje iż poruszyłeś ten temat i ogromnie wspieram Rodzinę chłopca z artykułu… wiem dokładnie co przeżywają… i trzymam kciuki aby udało się wywalczyć sprawiedliwość dla tego dziecka…

  93. Sytuacja, która miała miejsce – mieć go nie powinna. To jasne. Temat rzeka, który wciąż wyrzuca na brzeg takie właśnie „smaczki”. Oprócz czekania na opłakane skutki, które w opisanej sytuacji były pewne, warto przyjrzeć się środowisku, w którym przebywa nasze dziecko. Jeśli coś nam nie pasuje, coś tylko nie gra jak w porządnej orkiestrze – zabrać je. Nie przed wszystkim jesteśmy w stanie je uchronić i nawet nie powinniśmy. Jednak od takiej szkoły możemy. Wiele ciśnie się na język. Temat jest skomplikowany. Edukacja szkolna w przypadku ZA jest ciągłą współpracą szkoła – dom, dom – szkoła. Spędzanie wielu godzin w szkole na tłumaczeniu paniom na czym polega ZA, walka o zindywidualizowanie programu, wyłuszczanie po kolei następstw różnych sytuacji – takie sprawy dzieją się w szkołach specjalistycznych, a co dopiero w szkole powszechnej, w której nikt nie ma pojęcia o czym mówi lub nie chce go mieć. Rodzic nie może tracić na chwilę czujności. Irracjonalne jest to, że w opisanej sytuacji mama wiedząc (bo tak to opisano), jak jej syn jest traktowany i nadal go tam posyłając (o zgrozo), kupiła kwiaty dla pań, ubranko i miała nadzieję, że właśnie nie wiem co się wydarzy… cud? Miała nadzieję, że na zakończenie roku się ockną? Oprzytomnieją? Wyedukują? Przeistoczą? Zechce się im? Niestety to tak nie zadziałało. One go nie chcą, tak jak nie chciały mojego synka. Teraz jest w szkole, która współpracuje. Czasami nikt nie ma pojęcia, ale są chęci, by to zmienić.

    1. I dać satysfakcję innym ? Będzie kolejne dziecko i będzie tak samo traktowane? Po pierwsze to reszta rodziców powinna nauczyć swoje dzieci szaczunku do innych a nie dyskryminacji. To że ktoś jest chory nie znaczy że jest inny. Pedagodzy nie mają prawa w taki sposób traktować dzieci. Ten jest zdrowy a ten nie. Ten jest bogaty a ten nie…. Trzeba walczyć i swoje prawa …

      1. Nie wiem czy trzeba czy nie, myślę, że po prostu można walczyć. Jeśli szkoła nie jest przygotowana, to nie ma takiej siły aby w rok czy w dwa przygotowała się na przyjęcie dziecka z Zespołem Aspergera. To jest proces, szkoła to nie tylko nauczyciele, pedagodzy, to również dzieciaki, rodzice dzieciaków, cały personel itd. Dziecko z takimi zaburzeniami nie powinno uczestniczyć w walce, powinno mieć spokój i możliwość rozwoju, nie musi mieć świadomości, że trzeba walczyć o to, aby było szanowane przez kogoś, kto tego szacunku i tak nie ma ochoty się nauczyć. A rodzic, jeśli ma siłę i czas, może walczyć – jak najbardziej.

  94. 15 lat temu w szkole integracyjnej na Żoliborzu wymiesili kartkę z nazwiskami dzieci które nie będą przyjęte do gimnazjum a nagłówek brzmiał tak DZIECI NIE ROKUJĄCE NA DALSZĄ NAUKĘ W GIMNAZJUM pani psycholog powiedziała a co się pani tak uparla na tą integrację, przeniosłam się pod Warszawę i znalazłam wspaniałą szkołę w Wiazownej czego i wam rodzice życzę trzeba samemu szukać przyjaznej szkoły i broń boże nie słuchać pań z poradni

  95. Nie rozumiem dlaczego nie wymieniono nazwy szkoły. Takie zachowania powinny zostać piętnowane a dyrekcje szkoły powinno się pociągać do odpowiedzialności karnej. Tyle!

  96. Mam dziecko z ZA …właśnie zdał do 4 klasy ….uczestniczy w życiu szkoły i klasy w 100% (czasami mam wrażenie, że w 200%). Szkoła podstawowa więc wszystko było nowe, nieznane i dla nas jako rodziców i dla naszego syna, ale również dla szkoły, która sprostała naszym i syna oczekiwaniom w 100 % . I teraz moje uwagi do artykułu:
    -po co do szkoły prywatnej… tam zawsze najpierw będą się liczyły pieniądze a potem człowiek czy to uczeń, rodzic czy nauczyciel;
    -mamo taka sytuacja nie zaistniała dopiero na koniec roku… z bólem ale to napiszę…. takie traktowanie Pani synka trwało dłużej wiec jeśli była taka potrzeba trzeba było odrazy zmienić szkołę jak tylko zauważyła Pani niechęć i brak terapii w szkole;
    -„szanowni” nauczyciele…. choć nie wiem czy to dobre określenie…. jeśli ktoś nie rozumie po co pracuje w szkole z dziećmi (nawet prywatnej) to lepiej od razu zmienić zawód …. po co się męczyć,
    Droga mamo nie płacz nad rozlanym mlekiem ale wyciągnij wnioski i walcz o swoje dziecko. Uwierz mi, że w dniu 1 września jestem osobą, która najbardziej oczekuje wakacji bo praca z dzieckiem z ZA to ogromny wysiłek ale z pewnością wiesz, że Aspik to wyjątkowo inteligentny człowiek a czas pokaże jak fantastycznie potoczy się jego życie …. a jedyne czego nie wolno nam zapomnieć to to, że na początku tej drogi stoimy MY dorośli, rodzice nauczyciele, terapeuci…. Proszę pozdrowić synka i życzyć mu, aby szkoła była dla niego fantastycznym doświadczeniem życiowym . Pozdrawiam

  97. Kiedyś nauczyciela szanował i rodzic i dziecko.
    Teraz trzeba części tego grona palec w … żeby robiło to do czego zostało przyuczone.
    Szkoda …

    Żal dzieciaka że tak zostało potraktowane,
    osobiście sam bym nie wytrzymał i nawstawiał chu i ku itd może by się wtedy „śpiące ku*****wny” obudziły i zobaczyły co zrobiły dzieciakowi !!
    Przespacerował bym się z synkiem i naświetlił mu całkiem inny widok tak aby ten dzień wyszedł mu na plus 🙂
    Mam nadzieje że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan, aby krzywda tego ASa przyczyniła się do poprawy życia innym ASiorom 🙂

    Pozdrawiam

  98. Myślę, że te Panie były kiedyś normalne. Przy okazji tego tematu nasuwa mi się pewna myśl, sprawa, którą już od dawna obserwję. No powiedzcie, czy tak nie jest? Coś jakby nas ludzi chciało zepchnąć na manowce. Nie mówię, że każdy tak ma, ale u wielu osób to obserwuję, że chcą się wkraść takie rzeczy i skumulowac, i przez to pozbawić myślenia. Mianowicie: stres, bałagan, dużo spraw, dużo wymagań, nie nazywanie własnych uczuc, konfliktow wewnętrznych, życie z tym bagażem. Gdy to się kumuluje człowiek robi się jakiś inny. Nie ludzki. Z lekka taki dziki. Obserwuję to już u wielu osób.
    Może te Panie też tak miały i sobie tego nie przepracowały. Nie usprawiedliwiam ich, tylko próbuje nazwać zjawisko społeczne. Coś jakby powoli chciało nas odczłowieczyć.
    Chyba, że u tych Pań to może PO PROSTU- bezduszność, miłość do pieniędzy i zaślepienie.

  99. Jak można tak traktować dziecko nauczyciele wogole nie mają serca .Wiedzieli ,znali dziecko jak się zachowuje to tym bardziej powinni wyciągnąć ręką pomocną do niego.Nauczyciele dbają o swoje tylki żeby mieć pracę.Z naszych podatków się utrzymują i jeszcze podwyżek żadają.Mama dziecka powinna zgłosić ten problem do rządu .

  100. Jestem mamą dziecka z autyzmem wczesnodzieciecym, obecnie jeszcze do przyszłego roku przedszkolakiem, decyzję o podjęciu nauki w szkole podejmują PPP, jak i terapeuci że specjalnego przedszkola, do którego syn chodzi. Ale nawiązując do tematu, od razu te placówkę można porównać z paniami zasiadającymi w zespołach orzekających i wydających orzeczenie dla danego dziecka korzystanie lub nie. I tak samo jak ta mama musimy na tych samych dokumentach walczyć i pokazywać, że wg nich nasze dzieci są w pełni sprawne, a nie jak dotyczy dokumentacja niepelnosprawne. Nie wiem czym taki ślad się kieruje, podwyższenia.iem liczby statystycznej, gdzie należy odwołania wówczas kierować do wyższych instancji, szkoda, że chłopiec ten poszedł do prywatnej a nie specjalnej szkoły. Jeśli chodzi o mnie, to dyrekcji sprzadzilabym nakaz zwrotu nienależnie pobranych dotacji, ponieważ zlecenie nie zostało wykonane, a sama dyrekcję bym zdymisjowala, życzę tej mamie i temu chłopcu udanych i bezpiecznych wakacji, a w nowym roku szkolnym dużo nowych miłych kolegów i koleżanek oraz sukcesów w dalszym życiu szkolnym i osobistym.

  101. Znam kolejny podobny przyklad. Chłopiec z dysfunkcyjnej rodziny,dostał świadectwo przed dniem zakończenia roku szkolnego.Powód? Rodzice jak i chłopiec,nie pasują do ogółu swoim wyglądem 🙁

  102. Moje syn jest zdrowy, właśnie ukończył tzw klasę O w szkole podstawowej, do której chodził pierwszy rok. Był bardzo szczęśliwy i dumny z tego, czuł się bardzo dorosły, bo już nie był przedszkolakiem tylko uczniem. Na zakończenie nauczył się wierszyka i piosenki „w tajemnicy przed rodzicami” by zaprezentować wszystko na „Uroczystym pożegnaniu”, które rozpocząć się miało o godz. 8.00, taka informacja widniała na stronie internetowej i tablicy szkolnej. Syn wyszykowany w białą koszulę i krawat, z kwiatami w ręku oraz własnoręcznie wykonanymi dwiema laurkami dla każdej z Pań, na których środku widniały serca, a w ich środku portrety Pań nauczycielek, szczęśliwy i podekscytowany wszedł do szkoły. Gdy otworzyłam drzwi sali osłupiałam, stałam z synem przy drzwiach i próbowałam zrozumieć co się dzieje. Trójka Klasowa właśnie wręczała kwiaty naszym nauczycielkom, kilkoro dzieci stało w rządku z dyplomami i drobnymi upominkami. Synek ze łzami w oczach zadawał mi w kółko pytanie „mamuś spóźniliśmy się?” Nie wiedziałam co odpowiedzieć, „spóźniliśmy się?”. Nie, byliśmy punktualnie. Panie postanowiły zacząć wcześniej, ponieważ na auli szkolnej o godz. 8.00 rozpoczynało się uroczyste pożegnanie „starszaków”, i tam właśnie dziecko jednej z Pań miało odebrać dyplom i świadectwo z czerwonym paskiem, o czym osobiście poinformowała mnie ów Pani w tym momencie podchodząc, z uśmiechem na ustach do drzwi przy których stałam z synkiem. Po czym biorąc synka za rękę ów Pani zaprosiła synka na środek do innych dzieci i w pośpiechu wręczyła dyplom. Synek ze łzami w oczach wręczył Paniom laurki i kwiaty, po czym rozpłakał się. Panie nawet nie zainteresowały się nim. Płaczącego i szlochającego wyniosłam na rękach z sali i tak zakończyło się „pierwsze uroczyste zakończenie roku mojego synka”

  103. Tacy pedagodzy nie powinni pracować z dziećmi. A dyrektor placówki powinien być dawno zwolniony. W dzisiejszych czasach nawet rodzice nie potrafią nauczyć dobrych manier swoich dzieci. To przykre w jakich czasach żyjemy. Świat coraz bardziej kieruje się chciwością, pychą, zazdrością i nienawiścią do innych. Żal mi tego chłopca i wielu innych dzieci , które są szykanowane i dyskryminowane. Może w końcu pedagodzy otworzą oczy że wszystkie dzieci są równe .

  104. Szkoda slow na to wszystko. Powodzenia rodzicom i synkowi. Jesteacie silni i udowadniajcie swoja racje do konca.

  105. Łzy same się cisną jak się to czyta???
    Na szczęście sa jeszcze na tym okrutnym świecie szkoły, które sa normalne!!!!!!
    Mój syn też ma ZA i szkoła zapewniła mu wszystko to co ma w orzeczeniu z poradni.
    Wszyscy go bardzo lubia i jak trzeba to mu pomagają?
    IV klasę skończył z wyróżnieniem i miał wręczane świadectwo tak jak wszyscy z wyróżnieniem.

  106. niestety,ale trzeba to stwierdzić iż nauczyciele kompletnie nie mają pojęcia na temat zaburzeń dzieci między innymi AS, myślę że czas aby ich dokształcić, może Pani Minister pomyślałaby o jakimś przeszkoleniu 9 (choćby minimalnym) nauczycieli poczynając już od przedszkolnych, niech choćby zabezpieczą przedszkola i szkoły w odpowiednią literaturę, niech dowiedzą się coś na temat dzieci z AS, a nie tylko dyskryminują ich

  107. Nie tylko nauczyciele dyskryminują dzieci. Księża np. robią oddzielne komunie dla dzieci, takich jak ten chłopczyk. Bardzo to bolesne.

  108. Okropne to! Dlaczego człowiek człowiekowi wilkiem?!? Mama powinna doprowadzić do utraty dotacji przez szkołę! ODWAGI! A dla syna dużo serdecznych ludzi 🙂

  109. u nas w przedszkolu… na początku jak to świetnie radzą sobie z zaburzeniami SI. nADWRAŻLIWOŚCIAMI ITD… a potem,,, potem przyszła rzeczywistość, skargi Pań na dziecko. Rady w stylu PROSZĘ GO KARAĆ W DOMU… proszę zacząć wychowywać dziecko. Ech… mieli swoją szansę. Chyba się pożegnamy ;(

  110. Z przykrością muszę potwierdzić że wyżej opisana sytuacja nie jest wyjątkowa 🙁 i wielkie dzięki za nagłośnienie sprawy! każdorazowo takie zachowanie trzeba tępić, piętnować i robić wszystko co się da żeby inni wiedzieli że tak nie można!!!! Sama jestem tylko ciocią 8 letniego Asa ale wiem ile trudów jego rodzice wkładają każdego dnia w to, żeby inni nie traktowali Go jako zło konieczne! Szkoła integracyjna niestety też nie dała rady 🙁 Dla pocieszenia mamy chłopca, proszę się nie poddawać, szukać dalej i walczyć o synka. Są miejsca gdzie inność jest szanowana. Nas As aktualnie chodzi do najlepszej szkoły na świecie – państwowej szkoły specjalnej w Łodzi – klasa tylko dla Aspergerowców – chyba jedyna w Łodzi. To z jakim sercem i podejściem spotkał się On i cała rodzina jest nie do opisania! Nie dosyć, że rodzice nie boją się każdego szkolnego dnia i nie czekają w stresie na smsa od wychowawczyni co dzisiaj złego zrobiło dziecko, to jeszcze sam ów As traktowany jest z szacunkiem, dba się o jego rozwój. A zakończenie roku jakie odbyło się w tej szkole było niepowtarzalne!!! Dzieci, rodzice i goście płakali ze wzruszenia żegnając klasę która odchodziła. Jest to szkoła gdzie nauczycielom się chce! gdzie wszyscy nawzajem się szanują, gdzie nie ważne jak „inny” jesteś będziesz się czuł bezpiecznie.

    A może Pan będzie mógł pomóc szkole, która boryka się z przepełnieniem a rodzice toczą walkę o godne warunki do pracy nauczycieli (im jak najbardziej się to należy za to co robią dla całej społeczności szkolnej) oraz nauki swoich dzieci. Zachęcam do lektury 🙂

    http://www.dzienniklodzki.pl/edukacja/a/protest-rodzicow-uczniow-szkoly-podstawowej-nr-128-w-lodzi-szkola-specjalna-na-dwie-zmiany-absurdalny-spor-urzednikow,13274903/

    Mamę Asa serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości a sprawę koniecznie proszę zgłosić!

  111. Zastanawiam się, czy problem, paradoksalnie, nie jest większy niż byłby, gdyby nie było takich dotacji. Bez nich przynajmniej nikt nie robiłby zasłon dymnych (bo po co, skoro to się nie opłaca), a to chyba lepsze, bo pozwala wierzyć, że znaleziona po kilkunastu odmowach szkoła, która przyjmie chłopca, NAPRAWDĘ się nim zajmie.

  112. Moja córka kiedys uczyła się w domu , bo jest chora na astmę , nic szkoła dla niej nie zrobiła nic, oprócz kilku godz opłaconych przez Kuratorium,żadnego wsparcia ,zainteresowania dzieckiem , samotne odizolowane dziecko, ma traumę do dzisiaj i problemy ze środowiskiem i kontaktami. A juz studiuje i jest tym samym dorosła, jak ta znieczulica i olewansctwo pedagogów boli i krzywdzi… Straszny żal i zranienie. Nie tak ma to wyglądać , tego jestem PEWNA.WSTYD pedagodzy.Moze zawód zmienić ? Kamienie na drogę tłuc?

  113. Dzieci niepełnosprawne są dyskryminowane w Społeczeństwie czym one są winne chcą żyć tak jak zdrowe dzieci, a nie kopać dołki pod nimi, a ludzie są bezduszni, i nietolerancyjni, kto nie jest w takiej sytuacji, że ma chore dziecko to nigdy tego nie zrozumie. My jako rodzice nie możemy pozwolić, aby nasze dzieci tak były traktowane.

  114. Chciałabym podać choć jeden pozytywny przykład. Moi synowie uczęszczają do publicznej szkoły podstawowej w podwrocławskiej miejscowości. Najstarszy, od września ósma klasa ma kolegę z Zespołem Aspergera i jest on jednym z najlepszych uczniów. Dodatkowo, świetny aktor na szkolnych przedstawieniach i ogólnie bardzo fajny chłopiec, lubiany przez kolegów i koleżanki. Od samego początku traktowany na równi ze wszystkimi, z szacunkiem i zrozumieniem. Mój syn w pierwsi drugiej klasie problemy emocjonalne, od samego początku ogromne wsparcie ze strony wychowawcy, pedagoga oraz psychologa szkolnego. Obecnie uczeń z wzorowym zachowaniem, ze świetnymi ocenami, dusza towarzystwa. Można? Można – poradzić sobie z takimi problemami nawet w wiejskiej szkole, trzeba po prostu chęci i serca do swej pracy. Ja jestem ogromnie wdzięczna, że trafiłam na takich nauczycieli, na takie miejsce i tego Wam wszystkim życzę Kochani Rodzice.

  115. Różnych kolegów i koleżanki miałam w szkole podstawowej. Byli tacy, którzy nie potrafili usiedzieć na tyłku i tacy, którzy nie potrafili zamknąć japy. Nauczyciele ich jednak skutecznie usadzali i japy im zamykali, a po lekcjach informowali rodziców, jakimi metodami tego dokonali. Rodzice zwykle odpowiadali nauczycielom coś w stylu: I bardzo dobrze, bo sobie za dużo gówniarz pozwala – a potem odwracali się do gówniarza i padało coś w rodzaju: Słuchaj pani, bo jak dalej będziesz taki niegrzeczny, będziesz musiał zmienić klasę!
    Nie mam stu lat, mam niecałe 30, a mam wrażenie, że szkoła podstawowa to dziś coś zupełnie innego. Jakiś dziwny twór, do którego chodzą dziwne stwory. Dzieci mogą wszystko, nauczyciele nie mogą budować swojego autorytetu.
    Dzieciaki, które kiedyś określało się jako „niewychowane”, „rozbrykane”, „niewyżyte”, dziś są chore, upośledzone, z odstępstwami/ustępstwami/ubytkami, bla, bla, bla.

    1. I dzięki temu mamy teraz w Polsce kilka milionów ludzi, którzy cierpią na różnego rodzaju choroby psychiczne, depresje i im podobne. Wiesz, że w Polsce więcej osób rocznie popełnia samobójstwa, niż ginie w wypadkach samochodowych? A w samych samobójstwach jesteśmy światową czołówką? Ja wiem, że dla ciebie taka szkoła była super, bo byłaś „normalna” i miałaś „spokój”, ale kosztem twojego lekko zwiększonego komfortu było ludzkie życie. Dosłownie. Więc może następnym razem zastanów się co piszesz i zauważ świat istniejący nieco dalej niż czubek własnego nosa.

  116. To jest straszne, nawet trudno to w jakiś sposób komentować. A wszystko jest bardzo proste. W klasie mojej córki, nie w szkole prywatnej jest chłopiec, który na stałe ma przydzielonego nauczyciela, który przerabia z nim materiał, jakby obok klasy. Nie wiem, co chłopcu dolega, ale uczy się na pewno wolniej.
    Lekcje odbywają się normalnie, wszyscy są w tej samej klasie. Nikt nikomu nie przeszkadza, nikt nikogo nie wyśmiewa. Czas pomiędzy lekcjami dzieci spędzają wspólnie, wszelkie wyjścia, wycieczki odbywane są wspólnie i zawsze są dwie nauczycielki.
    Dzieci są traktowane jednakowo. wiem od córki, że wszelkie ewentualne próby wyśmiewania czy poniżania, które się oczywiście od czasu do czasu zdarzały, były natychmiast stopowane i wyjaśniane.
    Szkoła oczywiście nie jest idealna, ale jak widać niewiele potrzeba, żeby dzieciom było w niej dobrze. Córka uwielbia tam chodzić, a ma już 12 lat.
    Wychodzi na to, że skoro za takim dzieckiem idą pieniądze, to tak naprawdę najbardziej potrzebna jest dobra wola i głównie chyba empatia. Coś co każdy nauczyciel powinien posiadać w swoim zestawie.
    Trzymam kciuki za tę mamę. Nie chodzi o zemstę czy udowadnianie czegoś, ale po prostu trzeba takie rzeczy piętnować i walczyć z nimi. Bo przecież są inne dzieci. I jest ich przecież niemało.

  117. Po pierwsze,to choroba dawanie dziecka do normalnej klasy to idiotyzm tak samo jak epileptykow.To nie są zachowania normalne bo wiem jak na co dzień zachowuje się normalny człowiek.Rodzice muszą przyjąć na klatę że ich dziecko jest inne ale to nie znaczy że sobie w życiu rady nie da.Pakowanie go do normalnej szkoły ze zdrowymi psychicznie dziećmi to pomyłka.Pozostaje indywidualny tok nauczania i tyle ;). Jestem epi to wiem co jest dla mnie najlepsze xd

    1. Moja córka chodziła trzy lata do klasy z takim dzieckiem. Wystarczyło jedynie, że klasa była mniejsza niż standardowe klasy, był nauczyciel wspomagający i to załatwiło sprawę. Problemu żadnego nie było, a dodatkowo inne dzieci dużo się dowiedziały na temat udzielania pierwszej pomocy, empatii itp.

    2. 30 lat temu chodzilam do 25 osobowej klasy w której była dziewczynka chora na epilepsje. Wiedzielismy o jej chorobie, wiedzielismy co robic w trakcie ataku nierzadko to my mowilismy nowym nauczycielu o jej problemie. Nigdy nie uwazalam ze to blad ze Wioleta była w naszej klasie i ze lepiej by jej było w domu. Wiecej : ja dopiero po Pana wpisie zauwazylam ze ktoś może uwazac ze dziecko z epilepsja jest inne! 🙂

  118. Chłopiec mądrzejszy od nauczycielek. Ja też miałam problemy w szkole z akceptacją mojej osoby ale to już gruba przesada

  119. Nic juz nie dziwi. Moj syn „tylko lewostronny” uslyszal od mlodej nauczycielki zaraz po studiach ,ze musi pisac prawa reka bo tak jest prawidlowo.

  120. To przykre że tak się dzieje, jeśli komuś to pomoże jest świetna szkoła dla dzieci z różnymi dysfunkcjami znajduje się w Pruszkowie koło Warszawy jest to fundacja ADYS. Do każdego podchodzą tam indywidualnie lekcje trwają 30 min. Polecam tą szkole bo sama ją ukończyłam nie mam akurat żadnych dysfunkcji ale w klasie miałam wiele takich osób każda z nim skończyła te szkołę myślę odpowiednio zaopiekowana i ze świetnymi wynikami

  121. ale dlaczego rodzice takich dzieci upieraja sie zeby chodzily do normalnej szkoly????? Oczekiwania i roszczenia! Taka jest z nimi wspolpraca, Tylko ich nalezy zrozumiec bo ich dziecko ma papierek z poradni. Wpienia mnie to na maxa. U nas tez bylo dziecko i co? w tym roku po 3-letniej meczarni 3/4 klasy zmienila szkole bo przy tym dziecku ani nie bylo nauki ani odpoczynku a mamusia jak glucha udawala ze nie slyszy prosb rodzicow. Pomimo ze kilometr dalej jest szkola przystosowana dla takich dzieci. To dziecko dodatkowo jest agresywne, ma nauczyciela wwspomagajacego ale i tak jest ogromnym obciazeniem dla klasy. Zadna lekcja nie mogla byc dokonczona, kazdy musial sie z nim obchodzic jak z jajkiem zeby go nie denerwowac. Wiec pytam czego nauczyly sie inne dzieci? Ani podstawy programowej ani traktowania wszystkich rownosci. Zastanawia mnie tylko to ze matka widzac ze zaognia tylko sprawe byla taka uparta. Wiec ma swoj sukces: klasa ponizej poziomu, dziecko omijane szerokim łukiem, klasa sie rozleciala. Czy to jest OK? OK wobec pozostalych dzieci?
    Nawet ta matka z opisu jest bardziej roszczeniowa niz wyrozumiala. Dziwi sie ze nie weszla na apel? Mnie dziwi ze nie wpadla na to zeby nie brac tam dziecka. Pozwolic w koncu innym zyc normalnie. Skoro jej dziecko zle znosi takie sytuacje to po cholere pcha go tam na sile? Zeby zrobil znowu show?

    1. A teraz proponuje jeszcze raz przeczytać swój komentarz i zastanowić się nad swoim życiem, bo coś w nim ewidentnie poszło nie tak.

    2. Powtórzę się, ale uważam, że w tej sytuacji powinnam. Rodzice dzieci neurotypowych często nie zdają sobie sprawy z tego, jak zachowuje się ich pociecha w grupie rówieśników. Jakiś czas temu mój syn z Zespołem Aspergera został dość dotkliwie pokłuty przez „grzeczną” neurotypową koleżankę. Chłopiec bardzo ją lubi, więc nie poskarżył się nawet i dopiero kiedy wieczorem się przebierał zauważyłam ślady na jego ciele. Jeden z neurotypowych kolegów zamknął kiedyś moje dziecko w toalecie, ponieważ było „mazgajem’ a to przecież takie zabawne doprowadzać kogoś do płaczu. Empatia aż miło. Mój syn się w ciągu dwóch lat edukacji bardzo wiele nauczył od neurotypowych dzieci, szkoda tylko, że jest to wiedza, którą muszę z jego głowy eliminować. Z racji tego, że rodzice dzieci ze spektrum autyzmu muszą być dość dyspozycyjni, często widuję dzieci z jego klasy w sytuacjach naprawdę niebezpiecznych, ale to przecież dzieci idealne, którym nie można zwrócić uwagi. BTW moje dziecko nie ma orzeczenia, nie zasłaniam się papierkami, ale staram się stanąć na wysokości zadania i odpowiadam za zachowania mojego syna i jego też uczę odpowiedzialności za własne czyny. Rodzicom dzieci neurotypowych życzę, aby więcej uwagi poświęcali własnym pociechom i zdjęli chociaż na chwilę te różowe okulary, przez które patrzą na swoje dzieci.

      1. Dokładnie. Ludzie obrzucają i atakują dzieci z zaburzeniami, bo niby przejawiają nieodpowiednie zachowania, a prawda jest taka, że jednak statystycznie takie zachowania znacznie częściej przejawiają dzieci neurotypowe. Co prawda wynika to z tego, że neurotypowych jest po prostu więcej, ale jednak później w skali klasy większy problem jest z neurotypowymi, niż z dziećmi z zaburzeniami (które często niestety stają się ofiarą swoich kolegów, bo nie potrafią sobie z wieloma rzeczami poradzić czy ich zrozumieć).

  122. Boli mnie to jak czytam o braku empatii i zrozumienia wśród nauczycieli. Przecież to nie jest zawód dla każdego, trzeba mieć choć odrobinę pasji do tego i naprawdę można zostać świetnym nauczycielem. Sama jestem nauczycielem w przedszkolu integracyjnym. Na co dzień pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi, mniej lub bardziej „zaburzonymi”. I co? To ciężka orka dla nauczyciela, dziecka i rodzica, żeby wypracować wszystkie zalecenia poradni (bo często są tak zapisane szablonowe bzdury). Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak dobro dziecka, które niczemu nie jest winne, że jest jakie jest. Podstawą jest akceptacja i od tego trzeba zacząć. Od tego są nauczyciele, dyrektorzy i całe grono pedagogiczne, żeby pomóc, żeby wspierać dziecko i rodzica w walce o lepsze funkcjonowanie. Niestety przez takich nauczycieli, jakich opisano w tekście, inni, dobrzy i zaangażowani tracą autorytet. Kocham swoją pracę i od dawna wiem, że najważniejsze w tej pracy jest dobre serce, a potem cała reszta kompetencji wychowawczych, metodycznych itd. W mojej pracy spotkałam się już z różnymi dziećmi, od agresywnych po bardzo wycofane. Zdarzało mi się mieć ciężkie chwile, wątpić w siebie, swoje kompetencje, czasami wątpić, że uda się coś zmienić. Zawsze jednak na uwadze miałam dobro dziecka. Każdy może mieć gorszy dzień lub czas i niekiedy naprawdę nauczyciel może nie wiedzieć jak pomóc, ale to go nie usprawiedliwia przed ignorancją i brakiem szacunku dla dziecka. I nigdy nie stanę w obronie nauczyciela,który nie chce być dobrym dla drugiego człowieka. A teraz odkąd jestem rodzicem tym bardziej przekonuje się że mój zawód to misja. I gdyby moje dziecko zostało tak potraktowane, też nie odpuściłbym walki o jego prawa.

  123. Dla mnie jako osoby dorosłej nie pojęte jest tacy ludzie pracują w szkole z dziećmi. I uczą ich moralności i tego jak być dobrym dla drugiego człowieka.
    Szkoda chłopca, to ze jest chory nie oznacza ze nic nie rozumie bo jak sie okazuje wszystko zrozumiał.

    Trzymam za Panią kciuki w walce z tymi pseudo nauczycielami.

  124. Mój syn dostał się do zwykłego przedszkola chodzi tam niestety 3 dni bo pani dyrektor stwierdziła że się nie nadaje nie wiem do tej pory co miała na myśli bo ja przeżywała to bardziej niż on sam syn był szczęśliwy dzieci w pierwszych dniach dzielił się na 3grupy te płacząc, te które nie chciały mieć z nikim kontaktu i te co od razu wzięły się za zabawę i mój należał do tej 3 grupy, lecz według dyrektorka się nie nadawał. Syn ma chorobę genetyczna zwana translokacja genetyczna przez co nie mówi jedynie pojedyncze słowa sądzę że gdyby nie został usunięty do tej pory pewnie porozumiewywal by się zdaniami, a tak przez wydział edukacji został skierowany do przedszkola specjalnego i tam się cofnął do tyłu przestał w ogóle mówić. Było to już kilka lat temu, ale problem mowy ciągnie się za nami do dziś. Od paru lat chodzi do szkoły specjalnej jestem ogólnie z niej zadowolona, lecz cały czas prześladuje mnie ta sytuacja sprzed lat.

  125. Jakoś mnie to nie dziwi.Mój syn jest skrajnie nieśmiały.Zerówka ,koniec roku,zaledwie dwa tygodnie temu.Nauczycielka przed przedstawieniem szkolnym -nie dawałam mu wiersza do nauki bo przecież nie powie…To jest podejście pedagogiczne? Ok może nie powie , ale niech chociaż dostanie swoją szansę…

    1. W naszym przedszkolu były takie dzieci niesmiale i z autyzmem. I zawsze miały swoja role – nie mowily ale graly zwierzątka, cos podowaly itp. Najbardziej zaburzone dziecko gralo role drzewa i machalo rekami 🙂 Trzeba tylko chcieć 🙂 Dołącz do dyskusji…

  126. Kiedyś usłyszałam takie słowa że najlepszy uczeń dla nauczycieli to taki, który jest sredniakiem i niczym się nie wyróżnia. Po co dyskutować z inteligentnym uczniem albo pracować ze słabszym czy z zaburzeniami. To święta prawda, niestety przekonałam się gdy mój syn poszedł do przedszkola a później do szkoły. I tez płakał na koniec roku, bo nikt go nie docenił i nie wytłumaczył dlaczego.

  127. Jestem pedagogiem i nie wyobrażam sobie jak nauczyciele mogli tak potraktować niewinne dziecko… Może jest bardziej indywidulane ale ma serduszko i czuję co się dzieje. To straszne, takim zachowaniem ludzie dorośli pokazują młodszym, że inność jest niepożądana. Powinni wręcz odwrotnie uczyć dzieci, że inność nie jest zła i uczyć je ja akceptować. Wyrządzili krzywdę chłopcu, który niestety jej nie zapomni. Może niech ów pedagodzy zastanowią się jak wpłynęlo ich zachowanie na poczucie bezpieczeństwa, pewności siebie i poczucie przynależności do grupy tego chłopca. Brak słów na takie zachowanie. Pomijając bardzo ważny fakt, że to pedagogdzy (przygotowywani do pracy z dzieci o różnych indywidualnosciach) niech pomysla jakimi są ludźmi!

  128. Ktos mnie zaraz zjedzie za ten komentarz. Ale u mojej córki w klasie trafił chłopak z zespołem Aspergera i jeszcze innymi zaburzeniami. Dostal ataku szału na lekcji religii, dzieci uciekły pod drzwi bo on zaczął rzucać krzesłami po klasie i wszystkim co miał pod ręka. To nie pierwsza taka sytuacja, dyrekcja bała się cokolwiek zrobić a rodzice udawali ze nic się nie dzieje. Wybaczcie ale takie dzieci powinny chodzić do szkoły specjalnej. Ja o swoje dziecko tez się bałam bo ten chłopiec mógł uderzyć lub rzucić czymś w moje dziecko! Koniec końców wywalczyliśmy przeniesienie tego chłopca.

    1. Czemu dyrekcja bała się cokolwiek zrobić? To że dziecko ma zaburzenia, to nie znaczy, że może bezkarnie krzywdzić innych. Gdzie był nauczyciel wspomagający? Gdzie był zwykły nauczyciel? To nie wina dziecka, tylko ponownie – szkoły, która nie spełniła wymagań i gdyby komuś się coś stało, dyrekcja powinna mieć zarzuty karne.

    2. Jestem matką chłopca z Zespołem Aspergera. Pani komentarz jest bardzo krzywdzący. Chodzi konkretnie o wypowiedź: „Wybaczcie ale takie dzieci powinny chodzić do szkoły specjalnej.” Może Pani uściślić o jakie dzieci chodzi? Każdy rodzic martwi się o własne dziecko a lęk matki, czy ojca młodego człowieka z Zespołem Aspergera jest podwójny, ponieważ dotyczy samego dziecka, jak i jego otoczenia. Jesteśmy po prostu na każdym kroku terroryzowani przez otaczające nas środowisko i rozliczani z każdego nieodpowiedniego zachowania naszych dzieci. Uważa Pani, że dzieci ze szkół specjalnych są gorsze i tam można wsadzić agresywnego chłopaka rzucającego w amoku krzesłami? Myśli Pani, że niepełnosprawne dzieci nie czują bólu, lęku? Co do samego chłopca, o którym Pani wspomniała, warto też zastanowić się, dlaczego tak zareagował. Mój syn jest bardzo fajnym, inteligentnym, wrażliwym chłopcem, chociaż są sytuacje, w których reaguje impulsywnie. Jego zachowanie w szkole nie odbiega jednak od tzw.”normy”. Jeżeli normą można uznać bezkarne zamykanie dziecka przez kolegów w toalecie, kłucie ostrymi przedmiotami, prowokowanie do bijatyki, wypychanie z chodnika wprost pod samochód, to gratuluję wszystkim rodzicom dzieci „neurotypowych”, ponieważ właśnie tego typu zachowania są u nich „normą” i nic się z tym nie robi, bo wynika to po prostu z niedojrzałości emocjonalnej w tym wieku. Dzieci z ZA są tresowane, poddawane rozmaitym terapiom, wożone z zajęć na zajęcia dlatego, że są inne, mają diagnozę i muszą stać się idealne. Dzieci „neurotypowe” są jakie są i nic się z tym nie da zrobić, bo to przecież „młode i jeszcze głupie”. Nieprawdaż?

  129. Jestem nauczycielem emerytem , ale wciąż pracuję z wielką pasja z dziećmi . Przez mój czas pedagoga i terapeuty przewinęło się trochę dzieci.Dzisiaj to już rodzice swoich dzieci.Zdaję sobie sprawę że dzieci z różnymi problemami nie sa łatwe do prowadzenia w naszym systemie oświatowym, ale to i tak nie jest żadnym usprawiedliwieniem do tego wydarzenia , które zostało opisane.Ubolewam , że sa jeszcze tacy nauczyciele-cegły , którzy nie powinni być w tej branży. Przepraszam , że dziecko napotkało takie osoby , które odrzuciło inność jako coś złego. Posyłam swoja miłość w to miejsce , które zostało opisane. Wspieram w działaniach rodziców, którzy nie godzą się na dyskryminacje ich ak pracowałam z dziećmi trudnymi zaczynając od problemowego środowiska , do różnego rodzaju zaburzeń i nie wyobrażam sobie takiego zachowania.

  130. To przykre… Dlatego nauczycielem powinno się być z powołania. I wg mnie powinien być wdrożony taki system; za niedopilnowanie swoich obowiązków czy lekceważące traktowanie ucznia z problemami (a już tym bardziej ucznia z orzeczeniem) nauczyciel powinien otrzymać jakąś nagane czy poniesienie kary finansowej a w skrajnych przypadkach nawet obniżenie stopnia zawodowego. Dlaczego tak ostro? Bo niestety nauczyciele czują się bezkarni (oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka) i może przy takich konsekwencjach przypomną sobie po co zostali nauczycielem i pedagogiem. I uprzedzajac pytania- tak, sama jestem nauczycielem.

    Pozdrawiam przede wszystkim tego chłopca i jego mamę. Trzymam kciuki za to, żeby kadra, a przede wszystkim dyrekcja, poniosła konsekwencje.

  131. Od wielu lat pracuję w szkole dla dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Rodzice dość często boją się takich szkół, wolą powierzać swoje dzieci szkołom prywatnym lub umieszczać w klasach integracyjnych.W naszej szkole jest miejsce dla każdej odmienności. Wspaniałe jest też to, że
    wszyscy uczniowie akceptują siebie nawzajem. Kadra nauczycieli jest wysoko wyspecjalizowana i takie zdarzenie nigdy nie miałoby miejsca.
    Jest mi przykro, że coś takiego się wydarzyło. Rozumiem też dokładnie mamę chłopca i uważam, że z całą stanowczością powinna domagać się wyjaśnień.

  132. To musiało być bardzo przykre dla tego chłopca.
    Chciałabym jednak zauważyć, że znamy relację tylko jednej ze stron. Jestem pedagogiem specjalnym i pracuję również z dziećmi ze spektrum autyzmu. „Moje” dzieci zawsze biorą udział we wszystkich imprezach i uroczystościach szkolnych, jednak czasem jest naprawdę trudno współpracować. Nie tylko z nauczycielami, którzy nie wiedzą pewnych rzeczy, nie tylko z dziećmi, bo mają swoje trudności. Czasem najtrudniej pracować z rodzicami. Kiedy rodzice żądają sami wiele nie dając. Wypychają dzieci z domu, żeby były jak najdłużej w szkole, mimo że nie pracują zawodowo nie chcą pojechać na klasową wycieczkę i pomoc w opiece nad własnym dzieckiem.
    Mimo, że niektórym nie mieści się to w głowie to naprawdę sporo jest takich rodziców, więc zawsze zanim powiesicie psy na którejkolwiek ze stron, poznajcie relację obu.

  133. Mam dziecko,które do 3 roku żyło jak pies,głodzone przez „matkę”,odizolowane od świata.Od ośmiu lat z nami.Miłość, tytaniczna praca,wreszcie wychodzimy na prostą,gdy nagle przychodzi nam zderzyć się z murem-szkołą.Opinie z poradni,rozmowy z nauczycielami nic nie dają.Dodatkowo wyjątkowe,okrutne dzieci w klasie, z którymi nikt nie rozmawia nie chcąc wkładać kija w mrowisko.Na pytanie zadane wychowawcy,czy można te dzieci uwrażliwić na krzywdę,nauczyć empatii usłyszałam,że empatii dzieci uczą się w domu.Wszechobecna „spychologia”,dyrektor wzywa wychowawcę,wychowawca psychologa,pedagoga, stwarzanie pozorów,że coś sie dzieje w sprawie,ale w rzeczywistości nie dzieje się nic.Szkoła szybko gasi małe pożary, po cichu,żeby nie robić szumu,jednak nie robi nic,aby tym pożarom zapobiegać.Zapomniano o tym,że podmiotem powinno być dziecko a nie szkoła jako zakład pracy.Najgorszym uczuciem jest bezsilność a ono właśnie towarzyszyło mi przez te wszystkie lata edukacji naszego dziecka w szkole,która składa się tylko z murów,w szkole przetrwania. Nie jest to dobre miejsce dla dziecka,ktòre w najważniejszym momencie swojego życia przeszło Oświęcim…Od września nasza córka rozpoczyna naukę w 5 klasie w szkole prywatnej. Pełna nadziei na lepsze ,myślę jednak o dzieciach w podobnej sytuacji,które szkoły zmienić nie mogą, co z nimi? Jak je uratować?

  134. Zgadzam się, że opisana powyżej sytuacja jest nie do przyjęcia. Sama mam kontakt z dziećmi z ZA, jednak uważam, że dzieci z tym zaburzeniem nie powinny być zwolnione że wszystkiego. Dlaczego tak uważam? Kilka dni temu moje dziecko, które przyjaźniło się z dzieckiem z ZA zostało przez nie pobiera, tak po prostu, bo kolega miał słabszy dzień. Po rozmowie z mamą zostały poczynione zobowiązania,że sytuacja się nie powtórzy. Niestety powtórzyła się następnego dnia, bo chłopiec jeszcze nie odreagował. Szkoła tłumaczy, że dziecko ma papier i nic się z tym nie da się zrobić.

    1. Dziecko z ZA nie jest zwalniane z odpowiedzialności za własne czyny. Co do agresji to bardzo często jest w jakimś stopniu prowokowana przez inne dzieci. Dzieciaki z ZA działają dość impulsywnie, czyli odreagowują natychmiast. Raczej nie spotkałam się z sytuacją, że następnego dnia dziecko odreagowało zdarzenie z dnia poprzedniego…Dzieciaczki neurotypowe często gęsto nie przyznają się po prostu do tego, że z premedytacją sprawiają przykrość, lub atakują dziecko z ZA. Oczywiście wszystko dzieje się w taki sposób, aby tego nikt nie widział. Aspiki niestety nie mają tego talentu i odreagowują niezależnie od tego, czy wokół nich jest tłum ludzi, czy nie. Nie zwracają na to po prostu uwagi i ich złe zachowanie rzuca się wszystkim w oczy.

      1. Dokładnie tak jest. Bardzo celny komentarz, który dokładnie punktuje w którym miejscu tracą dzieci z zaburzeniami – one po prostu nie potrafią się ukrywać, nie potrafią za plecami obgadywać czy dokuczać tak, aby nikt nie widział. Natomiast wiele neurotypowych dzieci jest w tym mistrzami.

  135. Bardzo przykre .mam syna z z.Downa uczęszcza do ZS N.H oś Sportowe.jestem pełna podziwu zachwytu dla Dyrekcji oraz wychowawców tej placówki oni są dla tych.dzieci nauczycielami przyjaciółmi i rodziną te dzieci są wielka rodzina.jest takie przyslowie JAKI PAN TAKI KRAM.to fakt tam się czuje ta miłość i zrozumienie i nie są tam tylko dzieci specjalnej troski.pelna.uznania mama

  136. Dlatego zamiast np jednej lekcji religii powinny być zajęcia z empatii i kursy dla nauczycieli. Jestem nauczycielką, pracowałam w Londynie w szkole jako nauczyciel i miałam wśród 30 uczniów jednego z syndromem aspergera i dziesięcioro z problemami w nauce- dysleksja, dyskalkulia, itd. Dziecko z syndromem Aspergera uczestniczyło normalnie w zajęciach- był to cudowny i bardzo inteligentny chłopiec. Trzeba było tylko zapewnić mu dodatkowe zajęcia i odpowiednio go traktować- przestrzegać rytuny, zapewnić wizualny plan dnia, nagradzać, zapewnić mu przerwy. Wcześniej pracowałam w szkole gdzie byłam zatrudniona jako opiekun chłopca z autyzmem. Zawsze brał udział w przedstawieniach i apelach i dzieci były do niego przyzwyczajone i świetnie się z nim obchodziły. Trzeba edukować i nauczycieli i dzieci.

  137. Tam gdzie brak empatii nie pomogą dotacje.
    Jak widać na załączonym obrazku, bez empatii te pieniądze poszły na marne, co więcej „nauczyciele” zafundowali chłopakowi niezłą traume.

  138. Mój wnuk ma stwierdzone ADHD miał być przyjęty do niepublicznej szkoły podstawowej w Jarocinie ale po tym jak córka ujawniła diagnozę to p. dyrektor odmówiła przyjęcia dziecka do szkoły. Gratulacje wszystkim nauczycielom za ich trud wznęcaniu się nad dzieckiem jak odstaje od tabelek!!!!!!

  139. Trzymajcie się! Jestem mamą ADHDka z Bydgoszczy. 3 lata edukacji wczesnoszkolnej to koszmar – wszystko kręci się wokół szkoły. Jestem agresywną matką, która kosztuje zdrowie wychowawczyni. Próby zmuszenia nas do nauczania indywidualnego – na szczęście Państwo nie miało kasy i ukrócono proceder. Ratuje nas tylko to, że synek jest zdolny – wygrywał po raz drugi Konkurs Kangur w swojej grupie wiekowej. Był zaproszony na uroczystą ceremonie w mieście, dostał 100 zł. Własna szkoła niestety tego faktu nawet nie zauważyła. Wychowawczyni skomentowała: to nie ma żadnego znaczenia że wygrałeś, skoro jesteś niepełnosprawny. Dodam że szkoła integracyjna, nauczyciel wspomagający … daj spokój nic mu nie pomaga. Panie się po prostu podzieliły zajęciami – jenda uczyła polskiego, druga matematyki i dzieki temu mniej się napracowały. Wiele przykrościnas spotkało – łącznie z twierdzeniem że jestem złą matką bo pracuje. A przecież jako informatyk pracuje zdalnie. Dużo siły życze i dużo dobrej energii z Bydgoszczy.

  140. Skandal…. jestem oburzona….. Ale chyba wiem o czym mowa… jestem pedagogiem- „walczę ” o kazde dziecko w mojej szkole…. I często słyszę ogromne podziękowania od rodziców… pytam za co ??? To przecież moj obowiazek i tylko staram sie wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię… I słyszę…. pierwszy raz ktoś na drodze naszego dziecka walczy z taka determinacją…. ( wspomnę tylko że pracuję w szkole średniej i dzieciaki, które do mnie trafiają przeszły już przez kilka szczebli…)Ostatnio od rodziców usłyszałam, że gdyby szkoły miały takich pedagogów- nasze dzieci byłyby szczęśliwe …. strasznie smutne… ale wiem, ze jest wielu dobrych pedagogów i takich życzę Rodzicom każdego dziecka z trudnościami…

  141. Jest jedna szkoła w której każde dziecko bez względu n swoje ograniczenia jest traktowane tak samo. Cieszę się że nasze dzieci mogą z niej czerpać. To nie jest wina nauczycieli ani nawet dyrekcji. To system jest chory i nie uwzględnia niczego co odchyla się od średniej ?

  142. przypominam, ze dzieki PiSowi, takie dzieci w ogóle nie będą miały juz wstepu do szkoly

  143. Żeby ten apel coś zmienił, powinniście podać nazwę szkoły. Niech dyrekcja jej wie, że nie ujdzie im na sucho takie zachowanie.

  144. Moim zdaniem sprawa powinna zostać nagłośniona, ze wskazaniem szkoły, ze wskazaniem wychowawczyni!!!! konsekwencje też należy wyciągnąć. No ale to już odpowiedzialne za to organy….

  145. jak dla mnie to faktycznie powinno byc podane do wiadomosci publicznej w jakiej szkole sie to działo, szkoła też powinna zwrócić pieniądze, których nie wykorzystała na potrzeby dziecka

  146. akurat mam dwoje dzieci z autyzmem i to w takim stopniu, ze nie mogą chodzić do normalnej masowej szkoły, zapisałam je do Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego (OREW) i dzieci były przeszczęśliwe, grupy po 5 osób max, po 2-3 opiekunow na grupe, domowa atmosfera, a najważniejsze że dostosowuja sie do kazdego dziecka indywidualnie

  147. Karol, 9 lat. Zespół Aspergera. Wojtuś, 7 lat. Autyzm. Moi Synowie. Kupiłam dwa jogurty. Ulubione Wojtusia. Wojtuś przychodzi do kuchni. Daję mu jeden, drugi stoi na stole, zamierzam za chwilę zanieść go do pokoju i dać Karolowi. Wojtuś łapie drugi jogurt, biegnie do pokoju i… To Kajojka. Maś Kajojku. Tak jest ze wszystkim: każdą kanapką, ciasteczkiem. Jak nie ma dwóch, to podzieli się tym, co ma. Wstyd drogie Panie. Drogie, bo wzięłyście kasę za darmo. Czy tak trudno podzielić się życzliwością? Przecież na pewno jej doświadczanie, choć nie jesteście tego warte. PS. Ja też jestem nauczycielką. Angielskiego.

  148. Wydaje mi się, że powinno się nagłaśniać i powinno się zwracać uwagę na szkoły.

    W Poznaniu chodzi się do szkoły, w która reklamuje się jako prywatna szkoła prowadzona metodą Montesorii. Nie ma zdjagnozowanej jednostki chorobowej, jednak lekarze mówią tutaj o cechach spektrum do obserwacji. Szkoła bierze piękne czesne prawie 1000zł mies (+ korepetycje by dziecko się utrzymało), o Montesorii to chyba nikt tam nie słyszał, dzieci mają siedzieć pod linijkę, oficjalnie zadań domowych nie ma, ale PDF pełen 50 zadań na ferie to norma, a w domu rodzice siedzą i uczą dzieciaki. Stres związany ze szkołą i niewyrabianiem się z materiałem – ogromny, a szkoła prze do przodu by mieć super wyniki w testach. Kiedy w przedostatniej klasie jego oceny były nienajlepsze (stres i zupełnie niedotrzymane jego zalecenia lekarskie, obietnice o otwarciu szkolnej grupy terapeutycznej przez 2 lata – nadal nic z tego mimo ładowanych ogromnych pieniędzy w szkołę prywatną) – cóż zostało nam podziękowane. Tak został wyrzucony ze szkoły, bo zaniżał by wyniki szkolne. Oficjalnie – bo nie mają możliwości zapewnić mu odpowiednich warunków. Przez tyle lat dyrektorowi nie przyszło to do głowy? Naprawdę? To jest kpina, dziecko wyrzucone ze szkoły, bo sprawiało problemy polegające na tym, że się rozpraszało, a nauczycielka zamiast znaleźć rozwiązanie (przy takich kwotach nie wierzę, że nie ma motywacji do pracy) śle smsy do rodziców w ciągu dnia pracy, proszę przyjechać zabrać, bo nie uważa, bo nie wie co się dzieje na lekcji.

  149. Jest to bardzo smutne ,szkoda dziecka ,ale takie mamy wlasnie szkoly dwudziestego pierwszego wieku ,niby wszystko rozumieja ,maja podane na tacy ,ale jak przychodzi co do czego wypinaja sie na ucznia i wielce narzekaja .Wstyd …

  150. Moje dziecko ma ADHD nauczyciele w ogóle nie przejmowali się tym ciągle stawiali uwagi mu pani wychowawczyni nie wiedziała jak mój syn ma na imię doszło do tego że koledzy z klasy zaczęli mu dokuczać i nic ale szkoła zamiatała wszystko za dywan musiałam małego przenieść do innej szkoły i trafiliśmy na naprawdę idealną. A sprawcy co dręczyli syna nadal dokuczają innym dzieciom ale szkoła nie reaguje

  151. Pozdrowienia i uściski dla dzielnej mamy i chłopca <3
    To jest bardzo smutna sytuacja, nawet nie wiem jak to skomentować, bo po prostu brakuje słów.
    Moja mama jest nauczycielką, ale widzę jak ona się angażuje w każde dziecko, nawet to trudne… Prowadzi nie jedne zajęcia wyrównawcze czy zajęcia dla osób, które tego potrzebują. Zostaje dłużej nawet dla jednego dziecka i stara się mu pomóc jak najlepiej, dlatego tym bardziej nie rozumiem jak można tak potraktować małego chłopca.

  152. Moja córka jest „inna” bo urodziła się i wychowała we Włoszech. Kiedy rozpoczęła się szkoła córka prawie wcale nie mówiła, po polsku. Mimo tego, przy ogromnym wysiłku udało jej otrzymać promocję do następnej klasy, choć z najniższą średnią w klasie. Podczas rozdawania świadectw, wychowawczyni każdemu pogratulowała, a moja córka usłyszała: „wiemy wszyscy jakie to twoje świadectwo jest”. Tolerancja nie istnieje w słowniku języka polskiego i to się nie zmieni jeśli w szkołach dzieci będą uczone takich zachowań.

  153. Uwazam, ze powinna pani wyrażnie zaznaczyc gdzie taka historia miala miejsce , trzeba glosno o takim postępowaniu mówić ku przestrodze innych

  154. Mam syna z Autyzmem i drugiego w trakcie diagnozy, jak widzę co się dzieje dookoła to dziękuje sobie i Bogu że moi chlopcy trafili do placówki (prywatnej) która zapewnia im dosłownie wszystko i jest dla nas ogromnym wsparciem jako rodziców. Mamy wsparcie ze strony terapeutek i nauczycielek, ale i tak spotkają się z pretensjami ze strony niektórych rodziców dzieci neurotypowych ze oni sobie nie życzą „takich” dzieci obok siebie, co skutkowało ze pani dyrektor im po prostu podziękowała bo jest zdania ze w jej placówce zawsze będzie miejsce dla dzieci z zaburzeniami. Jak słyszę ze w wiejskiej podstawówce na Aspergerowca została wezwana policja bo sobie nie radzą to nóż w kieszeni się otwiera, dzieci się śmieją i wytykają palcami go,bo nikt im nie wytłumaczył co to jest Zespół Aspergera czy Autyzm. Albo dyrektorka z tej samej szkoły twierdzi ze roczna subwencja na Aspika jest niewystarczająca do tego aby zatrudnić mu nauczyciela wspomagającego. Zdziwienie pani dyrektor jak powiedziałam ze nie mój syn na pewno tu nie pójdzie do szkoły,bo wole go wozić do prywatnej placówki ogromne i ten tekst ze przecież my mamy wyszkoloną kadrę, tak chyba do picia kawy i obgadywania kogo wlezie.

  155. Szczerze mówiąc trudno mi w ogóle zrozumieć tą sytuację. Jestem nauczycielką i wiem, że gdy do szkoły wpływa orzeczenie z poradni psychologiczno pedagogicznej dyrektor ma obowiązek przydzielić dziecku nauczyciela wspomagającego. To nie wynika z dobrej woli ani czyjegoś widzimisię – takie są przepisy i już. W mojej szkole jest wielu uczniów z zespolem Aspergera i kilkunastu nauczycieli różnych przedmiotów, którzy mają uprawnienia do pracy z takimi dziećmi. Dzieci mają zajęcia pozalekcyjne zgodnie ze wskazaniami poradni. Oczywiście rodzice mogą nie wyrazić zgody na udzial w nich dziecka (tak się zresztą często zdarza) lub zrezygnować z opieki nauczyciela wspomagającego, ale muszą poprosić na piśmie o zwolnienie dziecka z takich zajęć,a nie o ich zorganizowanie, bo to obowiązek szkoły. Może w prywatnych szkołach panują inne zasady, ale moja „zwykła” szkoła była nawet kontrolowana przez kuratorium pod kątem wypełniania obowiązków związanych z pomocą psychologiczno pedagogiczną.
    Bardzo proszę wobec powyższego nie generalizować, bo to krzywdzące dla nauczycieli, którzy podejmują się naprawdę niełatwej pracy z takim dziećmi.

  156. Miałam dziecko w szkole integracyjnej to wiem co się tam dzieje. Dzieci dobrze uczące się zdrowe i grzeczne są lepiej traktowane od tych „innych” . Nauczyciele rodzicom co prezenty dawali mało co po palcu do *upy nie weszli. Dyrektor też na początku się cieszyła że dziecko przyjmie. Jak dostali dotacje to się miłość skończyła. Zaczęły się problemy że nie grzeczne dziecko. Zaczęło się wzywanie do szkoły. Więc dziecko posłałam do szkoły normalnej a tam dziecku problemów takich nie robiono. Czyli cała kadra w szkołach integracyjnych czy specjalnych się na uja zdaje. Czasem to tłumaczę tym że nauczyciele już mają dość takich dzieci ” innych” . Lecz to nie jest tłumaczenie Oni (nauczyciele) tam idą z powołania jak lekarz co do których mam też wątpliwości czy powinni być lekarzami. Na światło dzienne nic nie wychodzi w tym kraju. Nikt z tym porządku nie robi. Każdy się boi o swój tyłek. Mamy co chcemy mieć przymykamy oczy i boimy się . To nie narzekajmy. Jak przeniosła ta Pani dziecko chyba nie ma obaw ujawnić tej szkoły . Pozdrawiam.

  157. Jako mama dziecka z nadpobudliwością psychoruchową doskonale to rozumiem. Najpierw szkoła chciała orzeczenie bo w przeciwnym wypadku nie będzie „specjalnego” traktowania. Orzeczenie zostało dostarczone i tak to nic nie zmieniło. Problemy zostały, a pamiętam jak na rozmowie z Panią pedagog zapewniano mnie, że szkoła umie radzić sobie z „takimi” dziećmi. Teraz najlepiej jak jest tzw.”trudny” dzień to najlepiej zadwonić do rodziców i kazać natychmiast odebrać dziecko. Zapomniałam dodać- mowa o szkole prywatnej!

  158. Ja jestem mama chłopca który ma Zespól Aspergera tylko ze my mieszkamy w USA.
    Ja to czytałam i płakałam, tu jest to do niewyobrażenia. Moj syn ma te same objawy
    ( to normalka) chodzi do normalnej klasy, jest lubiany, ma znajomych, świetnie się uczy, ma plany na przyszłość. W szkole dostaje wszystkie terapie. Nauczyciele porostu rewelacja. Po prostu chłopiec,jak każdy inny. Asperger nie jest choroba, nie wiem czemu większość tak uważa.

    I dobrze ze przeczytałam ten artykuł, bo w planach miałam powrót do polski za rok.
    Napisałam nawet do szkoły gdzie syn by chodził, pani odpisała mi ze nie ma problemu ze syn będzie chodził do normalnej klasy i dostanie wszystkie terapie, ale teraz ja sobie tego nie wyobrażam. Jeżeli czytają to rodzice dzieci z Aspergerem to nie poddawajcie się i walczcie o swoje.

    1. Jeżeli możecie, to nie wracajcie do tego kraju, do chwili, kiedy synek nie ukończy szkoły. Tutaj się tylko tak pięknie mówi na temat integracji a co do terapii itd, to jedynie duże miasta nie mają z tym problemów. Tutaj, gdzie mieszkam, na palcach jednej ręki można policzyć specjalistów, którzy mają pojęcie o pracy z dziećmi autystycznymi. Znalezienie dobrego psychologa graniczy z cudem. Za wszystko trzeba płacić. Jeżeli chodzi o dotacje, to mam nadzieję, że sprawa od tego roku wygląda lepiej, bo przed reformą nie można było wyegzekwować pieniędzy przeznaczonej z budżetu na potrzeby dziecka ze spektrum autyzmu. Rozmawiam z rodzicami i widzę, że jedyne, co szkoły mogą zaproponować, to jakieś 2 godziny tygodniowo zajęć z pedagogiem (rewalidacja itp). Przecież to jest żałosne wręcz.

  159. Niestety taka jest smutna prawda. Jak czytałam o tym co piszesz popłakałam się. Dosłownie.
    Mam 15 lat młodszego brata od siebie. Chodzi teraz do 6tej klasy. Zmienił szkole. Dlaczego? Bo w poprzedniej zrobili z niego debila. Dzieci go biły i upokarzaly. Nauczyciele wystawili mu opinie opóźnione psychicznie…
    W obecnej szkole skończył 6ta klasę że średnia 4,4 a nauczyciele go uwielbiaja. Jedyne o co się najbardziej martwią czy mały da radę zapomnieć o traumie z tamtej szkoły i kiedykolwiek będzie czuł się w 100% akceptowany i nie będzie musiał brać winy na siebie nawet za coś czego nie zrobil….
    Dramat.

  160. To się dzieje nie tylko w prywatnych szkołach, publiczne falszuja daty na zaswiadczeniach bo nie zdążyli, wykluczają dziecko z wycieczki.
    Dzieci z dysfunkcjami borykają się ze straszliwą dyskryminacją.
    Wszędzie widzą ich dysfuunkcje, chociaż inni chłopcy w tym wieku też to robią i jest to wtedy normą w tym wieku.

    1. Niestety to prawda. Jeżeli człowiek przyzna się do tego, że jego dziecko jest w jakimś stopniu dysfunkcyjne będzie mieć pod górkę od tego momentu.W klasie mojego dziecka jest naprawdę bardzo wiele niesfornych dzieciaczków, ale one „po prostu mają taką naturę” i nic się z tym nie da zrobić. Dziecko z diagnozą, nad którym się ciągle pracuje jest traktowane jako to, które generuje konflikty. Zwłaszcza rodzice tych „zdrowych” dzieci mają w głowach wizerunek swojego dziecka z aureolką nad główką, które jest tak strasznie krzywdzone przez dziecko z zaburzeniami.

  161. I jeszcze jedno, cała klasa poszła za pieniądze klasowe na lody po zakończeniu roku szkolnego.
    Mój syn czekał z tatą w samochodzie, aż ja wyjdę z nadzwyczajnego zebrania u dyrekcji.
    Bo oczywiście inni rodzice go nie chcieli, na lodach i w twj klasie za rok.

  162. Nie bardzo rozumiem czemu matka dziecka nie zdecydowała się podać nazwy szkoły. Powinno się to zrobić i jak najbardziej wypiętnować tych skurwysynów którzy ośmielają się nazywać nauczycielami. Gdy to czytam serce mi się kraja na myśl o płaczącym przed salą dziecku, do tego z powodu ludzkich ograniczeń. Bardzo współczuję zaistniałej sytuacji i nie wiem co zrobiłbym będąc na miejscu mamy tego dziecka. Szkoda słów naprawdę, oby każdy z tych „””nauczycieli””” doświadczył kiedyś czegoś podobnego. Tej szkole nie należy się żaden szacunek.

  163. Przykro mi bardzo, że tak zachowują się nauczyciele 🙁 Sama jestem pedagogiem od 30 lat. Kilka lat temu rozpoczęłam wspaniałą przygodę z moim niepełnosprawnym uczniem. Specjalnie dla niego podjęłam kolejne studia podyplomowe, by się lepiej przygotować. A gdy na koniec roku nie mógł dostać świadectwa wydrukowałam dyplom, za „dzielność”. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ten mój uczeń nic nie dostanie, nawet na forum klasy!!! Każde dziecko mamy szanować i dostrzegać jego potrzeby oraz liczyć się z jego uczuciami!!!! Kto tego nie rozumie, niech zmieni zawód!

  164. Bardzo to smutne, aż się poryczałam.Mój syn ma autyzm,swoją przygodę z edukacją rozpotrzoł w polsce.Pierwsze przedszkole to była tragedia ciągłe skargi,krzywe spojrzenia,dziecko było sadzane w kącie z gazetką żeby tylko nie przeszkadzało.Potem było orzeczenie i przedszkole itegracyjne i szok bo moje dziecko nagle pięknie uczy się czytać, pisać, liczyć.Teraz mieszkamy w UK. Syn najpierw trafił do normalnej szkoły podstawowej gdzie bardzo nam pomogli nauczyciele, ale też dzieci bardzo dobrze go przyjęły chociaż na początku nic nie mówił po angielsku.Teraz ze względu na problemy z radzeniem sobie z emocjami już drugi rok chodzi do szkoły specjalnej i jest bardzo szczęśliwy,ma kolegów w szkole,nauczyciele go chwalą,robi duże postępy w nauce,ale też w zachowaniu, nie mogliśmy trafić lepiej:)

  165. Takie postępowanie jest na porządku dziennym, kuratorium stoi murem za szkołą…. zadnej pomocy i wsparcia NAUCZYCIELE to grupa roszczeniowa ale do zaangażowania się w pomoc dziecku zadna. Ustawy są ale czynnik ludzki zawodzi. A w tej grupie zawodowej szczególnie.

  166. Trzeba trafic na dobra szkole i nauczycieli z sercem . Sa takie. Nauczycielom jest ciezko gdy np maja 15 zdrowych dzieci a np 1 z z ZA. To jest niemożliwe zeby oganal wszystkich na raz. Nie jest wszechmogacy . Rodzicom radze aby starali się o lekcje indywidualne a takze o klase integracyjna dla takiego dziecka gdzie jest dwoch nauczycieli.. To pomoze. Bo inaczej jest jak powyzej . Praca z dziecmi wymaga poswiecenia zaangazowania i wsparcia rozwoju przez rodzicow a takze osrodki pomocy takim chorym dzieciom . To nie jest indywidualna sprawa jednego nauczyciela !!! Bo to nie realne.

    1. Zapewniam Panią, że jest możliwe ogarnięcie grupy nawet 20 osobowej, w której znajdują się dzieci z Zespołem Aspergera. Znam panią, która sobie świetnie radzi bez nauczyciela wspomagającego, chociaż twierdzę, że od czasu do czasu przydałaby się jej jakaś osoba do pomocy. Nauczyciel, który rozumie dzieciaki z Zespołem Aspergera to prawdziwy skarb. Tutaj potrzebne jest coś więcej niż powołanie. Trzeba mieć otwarty umysł.Taka osoba musi się ciągle rozwijać, żeby zainteresować wszystkie dzieci tematem lekcji. Pani, którą znam potrafi z dziećmi rozmawiać, stale rozwija swoją wiedzę na tematy, które są dla dzieciaków pasjonujące.Nawet jeżeli jakiemuś dziecku na chwilę „zawiesza się system operacyjny” ;-), dobry nauczyciel potrafi to w porę wychwycić,tak jak jest w opisywanym przeze mnie przypadku. Powiem szczerze, że korzystają na takiej integracji wszystkie dzieciaki. ASY często mają wiedzę encyklopedyczną na wiele tematów i uwielbiają się tą wiedzą dzielić. Poza tym są niesamowicie aktywne na lekcjach i jak to określiła nauczycielka, o której piszę, ośmielają inne dzieci do tego, aby brać w nich czynny udział. Owszem od czasu do czasu mają miejsce trudne sytuacje, ale takowe również występują w przypadku dzieci bez zaburzeń.

  167. Na szczęście są miejsca , szkoły przyjazne dzieciom wymagającym indywidualnego traktowania takim miejscem z pewnością jest Podstawowa Szkoła Społeczna w Lubinie i tu wielkie podziękowania dla Wszystkich wspaniałych nauczycieli
    Pozdrawiam serdecznie Anna

  168. Przykre to bardzo… dziecko na pewno jest kochane a Ci wszyscy kompletnie puści i tyle…

  169. Moje dziecko ma opinię o ADHD i na koniec roku ocenę z zachowania otrzymał nagannna na świadectwie. Chciałam go przepisać do innej szkoły gdyż sytuacja jest praktycznie taka sama jak w wyżej opisanym artykule,ale przez taka ocenę jest od razu odrzucany . Nie dość,że nauczyciele dyskryminowali go w szkole to teraz nawet dyrekcja szkoły to robi jakby był jakiś trędowaty. Szkoda mówić.

  170. Rozumiem i nie rozumiem zarazem. Mamy uczniów z ZA ale każdy jest inny. Tak jak każde dziecko w ogóle. Ciężko jest pracować z klasą gdzie jest dziecko z ZA. Dlaczego? Bo bez nauczyciela wspomagającego nie jest się w stanie poświęcić tyle czasu aby do niego dojść, pomóc czy wyjaśniać czy szukać sposobu. Obecnie większość dzieci nawet tych bez zaburzeń jest trudna bo zepsuta przez otoczenie i rozpuszczona przez rodziców. Czasem i dzieci z ZA są rozpuszczone przez swoich rodziców, co eskaluje problem. Tak czy siak nauczyciel wspomagający to jedyna szansa dla dzieci które źle znoszą lekcje,a także jedyna by inne dzieci też z lekcji korzystały. Choć nie każde dziecko będzie go wymagało. Na przerwach dzieci z ZA radzą sobie bardzo fajnie i zazwyczaj nie zauważam żadnego wyobcowania.

    1. Tylko, że większość dzieci z ZA ma obowiązek mieć nauczyciela wspomagającego, więc jeśli go nie ma, to wina jest po stronie szkoły, a nie dziecka czy rodziców.

      1. Powinno. Gorzej jak miasto się nie zgadza lub trwa to długo. Na prawdę pracuje w dwóch miejscach publicznych i w obu dwóch jak do tej pory nauczyciele nie mają wsparcia. I mimo wiedzy i chęci ciężko jest pomóc i pracować normalnie. I co może wtedy nauczyciel? Nic. Szczerze, jeśli objawy ZA są ciężkie dla otoczenia, jeśli można tak powiedzieć to wszyscy tracą…ale nie zmienia to faktu że postępowanie w tej szkole było mało powiedzane ohydne! Mnie czasem też ta sytuacja przerasta ale poza lekcja zawsze znajduje ciepło i serce dla tych dzieci.

  171. Nie usłyszeliśmy zdania szkoły na ten temat…a być może było tak, że dziecko swoim zachowaniem mimo, że było chore tak uprzykrzyło życie w szkole, że każdy miał je dość. Piszę to, jako osoba znająca ten problem, opiekun pewnego dziecka, które odeszło ze szkoły i każdy się z tego cieszył…każdy począwszy od pani woźnej skończywszy na Pani dyrektor i Pani pedagog..gdzie dziecko wręcz maltretowało inne dzieci, było agresywne. Teraz każdy jest szczęśliwy, oprócz tego dziecka, rzec jasna…

  172. Przepraszam że trochę odejdę od tematu, który jest bardzo smutny, ale uderzyła mnie nadwaga wśród ZA, daltonizmu, leworęczności, wrażliwości.
    Nadwaga jest chorobą społeczną która mi tam po prostu nie pasuje. W moim odczuciu nadwaga czy otyłość w przeciwieństwie do innych które wymieniłeś jest społecznie akceptowalna, niestety także przez nauczycieli. Dla dobra dzieci należy zmieniać świadomość rodziców w tej kwestii. Polecam tekst WHO w tej sprawie. http://www.who.un.org.pl/aktualnosci.php?news=92
    Pozdrawiam
    Łukasz

  173. doznałam podobnego uczucia ze strony szkoły i nauczycieli. mimo opinii z poradni pp o nadpobudliwosci psychoruchowej z problemem koncetracji uwagi. prawie nikt nie respektował tego. mimo moich wskazówek, wypracowanych sposobów zostałam potraktowana jako rodzic który poucza nauczycieli…ale koniec roku mnie pozytywnie nastawił. dostaliśmy deklarację pomocy od nowego roku szkolnego i mamy nadzieję ze wszystko pojdzie o teraz jak powinno

  174. Dokładnie z takim samym podejściem do 10 letniego ASA malutka niepubliczna szkoła zabłyszczała na Kujawach. Łatwo brać kasę. Dziś 26 czerwca po zakończeniu roku szkolnego usłyszałam , że szkoła robi wszystko idealnie, mimo ukazanych przez nas rodziców nieścisłości. Wg szkoły to dziecko za mało pracuje…..Niestety ani Rzecznik ani Kuratorium nie ma nam nic do zaoferowania. Walczyć? Na wiosce? Szkoła jest niepubliczna i pani dziecko nie musi tu chodzić do szkoły….

  175. Do tej pory w mojej klasie był chłopak z ZA. Większość nauczycieli rozumiało go, Pani dyrektor zatrudniła „opiekunke” dla niego która mu pomaga i uspokaja gdy jest to potrzebne. Niestety niektórzy nauczyciele krzyczeli i zdarzyło się nawet, że został popchniety, została w jego stronę również popchnieta ławka, a właściwie to rzucona. Na szczęście po zglaszeniu tego Pani dyrektor oraz wychowawczyni w szkole zostały zainstalowane kamery oraz ta opiekunka z nami siedzi na lekcjach więc teraz jest spokojnie chociaż niemiłe uwagi są do teraz. Niejednokrotnie słyszałam coś w stylu „on robi to specjalnie. Popisuje się” lub „idzcie po wychowawczynię, niech go uspokoi bo tu się nie da pracować”
    Na tą sytuację z chłopcem po prostu szkoda słów… bardzo dobrze, że jego mama walczy o prawa syna

  176. Szkoda, że nie pisze się o szkołach i ich nauczycielach, którzy nad podziw empatycznie, bez zachamowań, z otwartym sercem pracują z takimi dziećmi i wspierają je dużo bardziej niż przewiduje to jakikolwiek przepis,ustawa czy dofinansowanie. Chłopcu życzę dużo radości a walecznej mamie dobrych wyborów.

  177. W SP 4 w Andrychowie, malopolska pani dyr nie chciała przyjąć dzieci z autyzmem do klas integracyjnych pomimo rozporządzenia Ministerstwa. Kurator oświaty oraz Burmistrz to jej dobrzy znajomi.

  178. Smutne ale niestety nie tylko w jednej szkole tak sie dzieje?W dzisiejszych czasach nauczycielom po prostu przeszkadzaja dzieci jak to najprosciej stwierdzic bo jest niegrzeczne. Prawda jest taka ze coraz wiecej nauczycieli podcina dzieciom skrzydla nie przejmujac sie chorobami psychika ucznia! Robia to rutynowo aby miec swiety spokoj. Wiekszosc po prostu sie nie nadaje do tej pracy. Szkoda tez ze czesto zdarza sie to wlasnie w szkolach integracyjnych gdzie wszyscy pozniej umywaja rece i obwiniaja niedoljrzale nasze dzieci ??

  179. Moglabym wiele historii poowiadac o szkole i nauczycielach.
    O rodzicach tez.
    O naklejaniu latek, o probie izolowania, ostracyzmie dzieci, grupy, rodzicow i oczekiwaniach nauczycieli ze ja, jako rodzic ” cos wymysle i zmienie zachowanie dziecka” na lekcji.
    Za pomoca rozdzki chyba najlepiej.
    Potem moglabym opowiadac o terapiach – o kolejnych probach walki ze sciana o ktora sie rozbijam.
    Niczego to nie zmieni.
    Bo do zmian trzeba pokolen.
    Ja tego nie dozyje. Moje dziecko tez nie.
    Co nie zmienia faktu ze boli to strasznie.
    Jako społeczeństwo, narod jestesmy okropni.

  180. A podobno juz za odra i laba jest inaczej – system inaczej dziala.
    Lekarz kieruje. Wyrecza rodzicow w proponowaniu osrodkow i terapii przynajmnie czesciowo platnych.
    Kieruje terapia.
    U nas – dziecko nie ma lekarza prowadzacego.
    Nie ma.
    Tulamy sie od polecanego specjalisty do drugiego.
    Odplatnie.
    Z terminami polrocznymi.
    W moim miescie jest 1 neurolog dzieciecy. Miasto 200 tys.
    Prywatnie tez jeden – ten sam….
    Do psychiatry. – mam dzwonic w przyszlym roku w kwietniu z zapytaniem o wizyte na nfz.
    Prywatnie – wizyta zamawiana w lutym – na listopad…

  181. Zdecydowanie zglosilabym sprawę do departamentu edukacji w Urzędzie Miasta i do kuratorium. Comiesięczne dofinansowanie powinno być przeznaczane na dzidcko i dokumentowan, rodzic powinien zapoznać się z formami wsparcia i podpisać dokumenty po każdym semestrze. W tym wypadku zachodzi obawa nieprawidłowego wykorzystania tych środków. Myślę, że instytucje chętnie się tym zainteresują. Mój syn ma autyzm wysokofunkcjonujacy, jest w szkole integracyjnej, mamy raport z każdej terapii. Kontakt z terapeutami. To co się tutaj zadziało, to dramat!

  182. To i tak jeszcze nic, co gdy szkoła robi dziecku z ADHD sprawę w sądzie za naruszidnje nirtumalności cielesnej osoby publicznej,czyli nauczyciela.O zywiścke sprawy zostały przez sąd oddalone,ale co dziecko przeszło to jego?

    1. Chyba rodzicowi? A swoją drogą co z przypadkami pobicia nauczycieli przez dzieci z autyzmem?znam osobiscie już kilka takich przypadków, które skończyły się pobytem nauczycielek w szpitalu, zlamaniem ręki, wybiciem zęba nie wspominając już o takich drobiazgach jak zniszczenie ubrania przez dzieci z tzw trudnymi zachowaniami? Te dzieci to czasem 15to, 16 to letni chłopcy ze spektrum autyzmu, doskonale rozwinięci fizycznie – 180 cm wzrostu i 100 kg żywej wagi. Jeśli nie będziecie drodzy rodzice angazowali się w pracę nad takimi zachowaniami we wspolpracy ze szkolą póki
      Dzieci są małe to poczujecie w końcu na własnej skórze siłę pięści tych „dzieci” gdy już dorosną.

  183. Osobiście spotkałam się z podobnym przypadkiem w przedszkolu integracyjnym-chyba tylko z nazwy. Wiecznie otrzymywalismy skargi.Synkowi założono zeszyt,jako jedynemu dziecku w placówce,w którym wpisywano niepożądane zachowania.Za kazdym razem wpisywalismy notatki,ze te wszystkie objawy dziecko ma w orzeczeniu-takie ma k…wa zaburzenia!!Do tej pory mam łzy w oczach.Zero podejscia.Pani psycholog specjalna zmuszala go do zajęć w grupie-dla niego to bardzo stresujaca i bolesna sytuacja.Szum, hałas,milion bodźców.I dziwily się,ze byl agresywny i rzucal sie na podloge…. 🙁 Brak słów.
    Mówiłam,żeby stosowały sie do zalecen,maja byc zajęcia dostosowane do niego .W dupie mialy to wszystko i jeszcze pretensje,ze pracujemy zamiast siedzieć z nim w domu.Książkę możnaby napisać.Nauczyciel wspomagający byl tylko 3 godz dziennie a grupa byla pietnastoosobowa!
    Teraz na szczescie jesteśmy w szkole specjalnej-wspaniali opiekunowie,wychowawcy,rodzice 🙂 Miejsc W tej szkole bylo kilka doslownie.Cudem sie dostaliśmy.A co mają powiedzieć inni błąkający się po placówkach integracyjnych rodzice dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu?? To nie tylko ciche dzieci jak sie większości wydaje.To dzieci z agresją,glosne, nadpobudliwe,slabo funkcjonujace w grupie…..
    Makabra! Mogliby sie za to wziąć gdzieś w ministerstwie!!!

  184. zgadzam się z Panem w tej wściekłości/bezsilności na takie „szkoły/nauczycieli/dyrektorów”
    Nie ma u nas niestety żadnych „schodów”, tzn wymagań, weryfikacji przydatności osób do wykonywania zawodu nauczyciela. Zawód ten bowiem jest wyjątkowy i tak, jak wiele dobrego może wnieść w rozwój człowieka, tak samo wiele złego może uczynić z życiem innych w drodze ku dorosłości, wręcz okaleczyć na całe życie.
    Uczyć powinni Mistrzowie, a nie domorośli, przeciętni specjaliści!!!

  185. Ja byłabym za tym by nauczyciele mieli obowiązkowe zajęcia z psychologii i to nie tylko na studiach ale co kilka lat bo przybywa nowych chorób i dysfunkcji u dzieci o których pedagog z kilkunastoletnim stażem nie zna Jeszcze wprowadzilabym obowiązkowe kilku tygodniowe staże w ośrodkach dla niepełnosprawnych dzieci bo ktoś kto zna problem tylko teoretycznie nie wie jak sobie radzić z chorym dzieckiem a takich jest coraz więcej w szkołach Może po miesięcznym stażu w ośrodku z dziećmi niektórzy nauczyciele doszliby do wniosku że się nie nadają do zawodu zanim trafi się im dziecko z dysfunkcja i wyrzadza mu przykrość Bo do pracy z dziećmi trzeba mieć powołanie Jestem matką wielodzietna wiem co mówię moje dzieci są wspaniałe ale nie idealne (dysleksja, dysgrafia, neuropatia)

  186. To nie jest szkoła i to nie są nauczyciele. A jako lidzie nie zasługują na to, żeby zajmować się kimkolwiek innym. Mam nadzieję, że matka nie odpuści. Nie jest łatwo, też coś o tym wiem, ale dla siebie i dziecka trzeba sprzeciwiać się takim zachowaniom. Ci ludzie nie zasłużyli na tego fajnego chłopca. Nie dorośli do tej znajomości.

  187. Ech…właśnie ludziom przeciętnym wydaje się, że inność jest zła…mój syn siedmioletni zapuścił włosy a przez to w szkole był obrazany słowami takimi których tez dzieci nawet nie rozumialy…zapytałam,czy to ze podkreśla swoją osobowość, jakaś inność nie robiąc przy tym krzywdy innym to jest powód do złego traktowania? Bo niestety dorośli nie widzieli problemu w złym traktowaniu syna…bo moj syn jest uczony bronić siebie-kiedys był ofiarą pobicia przez starszych chłopców w lazience,a mial wtedy 5 lat,nawet nie zostalam poinformowana o tym zajsciu-bo po co? Siniakow na ciele nie było, a on i tak jest łobuzem…ale siniaki zostają na duszy, a je ciężko zauważyć…jeszcze ciezej wyleczyć.
    Trzymaj sie Mamo, swoich przekonań i walcz o siebie i syna. On kiedyś bedzie tak silny jak Ty teraz, bo pokażesz mu ze warto walczyc o inność, bo ona wcale nie jest zła. Źli są Ci co nie mają w sobie tej siły aby zaakceptowac inność.
    Ja jestem dumna z syna bo sie nie poddał i wciaz ma dlugie wlosy i to on, bo wlasnie jest inny, jest tym kolorowym ptakiem w szarej smutnej rzeczywistosci nijakich ludzi.

  188. Sama jestem już dorosła i dolega mi „zaledwie” spory niedosłuch, ale momentami do dzisiaj boli mnie i odczuwam konsekwencje tego, jak traktowali mnie nauczyciele w szkole. Wiecej zrozumienia można było dostać od sprzątaczki niż od nauczyciela.

  189. prosze napisac nr szkoły i gdzie / postaram sie ta sytuacje wyjasnic / tak przeciez nie moze byc / trzeba mowiz głosnoi otwarcie o takich sytuacjach / dzis pani dziecko nastepnym razem inne / a pieniadze ktore maja isc na szkolenie dzieci zostaja podzielone

  190. Nie moglam do końca doczytać ,łzy mi się lały ciurkiem,,,,,jak można dziecko tak traktować,jak jakiś towar…gdzie ja żyję ?To ma być xxI wiek?

  191. Niemożliwe a jednak….nic się właściwie nie zmieniło od czasów jak chodzilam do szkoły w latach 90tych? Wszyscy byliśmy mailami i nieukami nawet jak pani nie potrafiła przekazać materiału. Na forum klasy wysmiani a w domu tez opr za niby zle zachowanie. Ale dotyczyło to wszystkich a na koniec roku każdy swiadectwo dostawał tak samo. Od nauczycielki lib dyrektora na apelu najwyzej z glupkowatym tekstem „o widzisz Iksinski nawet tobie sie udało”. Ale to bylo wszystko wsrod uśmiechów uścisków dłoni mających gratulowac przejscia do nastepnej klasy. Kwiatki dawane we wrzawie czujących wakacje obu stron. Znowu wychodzi że w tamtych patologicznych niby czasach gdzie tych zespołów nie znano lub dopiero zaczynala się świadomość były lepsze i normalniejsze niż teraz. Nie było mowy o takiej nauczycielskiej zmowieu i odgórnej izolacji i napietnowaniu.
    Mam nadzieję że moja córka nie trafi na takich frustratów których ciałem pedagogicznym nazwać nie można. Jeśli bedzie inaczej to niestety media beda wiedziały szybciej niż kuratorium bo to juz szczyt wszystkiego niszczyć małego człowieka od początku przy dzisiejszej wiedzy i świadomości jakie to ma piętno na całe życie.
    Trzymam kciuki za mamę i dzielnego chłopca

  192. To smutne…ale dla równowagi powiem, że są szkoły które dbają o takie dzieci.Doświadczam tej troski i mój syn od pierwszej klasy podstawówki. To mała szkoła w Olszance pod Wyszkowem. Nauczyciele podchodzą ze zrozumieniem, troską…wręcz miłością. Czuję pomoc i wsparcie. Zyczyłabym sobie i innym rodzicom oraz ich dzieciom by doświadczyli tego co ja.

  193. Przykre to bardzo. Ale niestety prawda jest to że często dorośli „Nie rozumieją ” i mimo wszystko krzywdzą.
    Sama mam niepełnosprawną córkę i zdarzyło mi się usłyszeć od lekarki że nie ma sensu do niej mówić bo ona jest uszkodzona.
    A przecież to człowiek dziecko jak każde inne. I nie ważne czy niepełnosprawność jest duża czy mała …. taka osoba dużo rozumie choć nie umie tego pokazać.

  194. U mnie Dwujka Dzieci chodziła do szkoły na wieś Do tej pory twierdzą że to były najgorsze lata ich życia Wyzywanie przez nauczyciela rzucanie książkami w Dzieci to było na porządku dziennym Ile razy ja byłam w szkole to już nie zlicze Papiery z poradni gdzie było zaznaczone że dzieci mają dyslekcje i dysgrafie nie pomagały Nauczycielka wiedziała lepiej ywierdząc że to po prostu mój wymysł a to że jesteśmy rodziną wielodzietną to padały słowa Patologia bo kto w tych czasach widział mieć tyle Dzieci Młodsze dzieci też poszły do tej samej szkoły i znowu głupie gadanie Zero zrozumienia i pomocy Zero jakielkowiek chęci pomocy

  195. Niestety, do takich sytuacji dochodzi również w szkołach masowych publicznych. Dzieci te są dochodowe, ale nauczyciele traktują je gorzej, bo wyróżniają się na tle pozostałych. To jest okropne!

  196. To ze dziecko nie zostalo wpuszczone na apel to jakas masakra i zwyczajna dyskryminacja . Jàk takie dziecko ma byc mile dla swiata ktory jest wredny. Rozumiem ze byl wypraszany z prob bo przeszkadzal i zostal potraktowany jak kazde dziecko ktore przesykadza. Powinien tez dostac swoja role moze by nie przeszkadzal. To ze zadna nauczycielka nie zwrocila uwagi mozna moze wytlumaczyc tym ze byl z mama i nie chciala sie mieszac.

  197. Przykro mi ,że żyje w tak ograniczonym kraju ,gdzie tak bardzo brakuje empatii,zrozumienia i chęci do pomocy. Jak można w ten sposób potraktować dziecko,dziecko ogole jak można tak kogokolwiek traktować.Nie mogę zrozumieć tego tym bardziej ,ze tak postępuje ktoś kto z założenia ma pomagać ,uczyć . Niech cholera niech się w końcu ktoś za to wszystko weźmie ….nie można pozwolić aby dzieci były tak traktowane !!!!! Jestem za integracją …. wszyscy jesteśmy inni i powinniśmy tą inność w każdym jej aspekcie szanować ! Mój syn ma 6 lat,jest zdrowym dzieckiem ….uczę go tolerancji i już w tym wieku wie co to znaczy w przeciwieństwie do tych osób co zwą się 'nauczycielami,

  198. Nie każda placówka oświatowa jest przygotowana na dziecko z dysfunkcją. Nie mają odpowiedniej kadry np. nauczyciela wspomagającego. Rodzic dziecka musi posiadać wiedzę powyżej przeciętnej, aby nie władować się na minę. Jak nie wiadomo o co chodzi to w grę wchodzą pieniądze. Szkoła dostaję dofinansowanie z UM lub Gminy na dziecko z orzeczeniem i w grę wchodzą dość sporo pieniądze. Zależy od rozpoznania. Także z wielką chęcią przyjmą takie dziecko, żeby na nim po prostu zarabiać. Jego dobro jest na samym końcu. To jest bardzo krzywdzące i przykre, bo chyba nie ma nic gorszego niż zarabianie na czyjeś krzywdzie.

  199. Mamy to samo. Przez brak akceptacji przez szkołę naszego synka z ADHD, którego mamy w rodzinie zastępczej musimy zmienić szkołę na taką, która potrafi z takimi dziećmi pracować i je rozumie. Mieszkamy w Jabłonnie k. Warszawy a musimy się przenieść do Piastowa.

  200. Nie jestem fanem dzieci. W większości przypadków mnie irytują i nie rozumiem ich świata. Mimo to uważam, że sposób w jaki nauczyciele potraktowali tego chłopca to zwykłe sqrvysyństwo. Jest gorszy, bo jest chory? Nie może być na zakończeniu roku szkolnego, bo nie spełnia wymogów nauczycieli, żeby chodzić jak po sznurku? Jak szkoła ma uczyć akceptowania wielu rzeczy – koloru skóry, róznic kulturowych etc, skoro nie umie wykrzesać odrobiny empatii wobec chłopca, który w swojej chorobie jest inny ale chce świętować jak wszyscy?! Co za skrajny egoizm! Ciekawe jak potraktowano by ucznia z zespołem Toutetta albo Downa. Nie wiem co to za szkoła, ale powinni za to beknąć. Jeśli mieli z chłopcem problemy lub inne obiekcje, to powinni zgłosić je w trakcie roku szkolnego,a nie robić cyrk na zakończeniu. Lata mijają, a szkoła nadal tak samo betonowa jak za moich czasów… ŻAL. WSTYD. SMUTEK.

    1. Mam dziecko z Zespołem Aspargera ma 18 lat i jest upośledzony w stopniu lekkim ciągła walka o szkołę i inne terapię zmęczona jestem biurokracją?

  201. Szanowna kadro nauczycielska zawód nauczyciela powinien być z powołania. Z artykułu wnioskuje ,że w szkole do której chodził chłopiec to ludzie bez serca. Może warto zacząć zajmować się zawodem,ktory nie doprowadzi do ranienia ludzi a szczególnie dzieci.?

  202. Znam to, rozumiem ból rodziców. Przerabiałam podobne sytuacje- przy czym ostatni konakt z prywatną, dobrą szkołą zakończył się przez prawnika. Żałuję że przez wszystkie okoliczności dodatkowe nie było sił i środków żeby walczyć z nimi z powodu tego co spotykało moje dziecko.
    Niedawno mój wspaniały, mądry synek ukończył przedszkole. Przedszkole specjalne. Ja mogę upierać się, próbować go posyłać do „normalnej” szkoły- ale nie jego kosztem. Nie kosztem dziecka które z nerwów dostaje migren, duszności, wysypki, które przez mega stres zaczyna łysieć i ociera się o łysienie plackowate (!), a paznokcie ma zdarte do żywego. Po kilkunastu tygodniach (co było kolejną rewolucją, jedną ze zbyt wielu w jego siedmioletnim życiu), obcięłam mu paznokcie… czego nigdy, NIGDY nie robiłam w przedszkolu zwyczajnym, ogólnodostępnym, prywatnym czy publicznym. Na koniec roku szkolnego wziął udział w przedstawieniu, czynny udział, jak każde inne dziecko, został wyczytany przez panią dyrektor i podszedł sam po swoje świadectwo (z moich kolan już, bo tak potrzebował). Na pożegnaniu z najwspanialszymi na świecie nauczycielkami, już w jego sali- oprócz róznych drobiazgów, dostał kolejny dyplom, jedną z najbardziej niesamowitych naszych pamiątek: panie pytały osoby które z nim pracowały (terapeutów, psychologa itd) co w nim najbardziej lubiły, dodały własne wrażenia, i zrobiły mu pisano-obrazkowy dyplom pokazujący za co ONE mu dziękują. Wychodziłam ze ściśniętym gardłem, pierwszy raz w placówce nie ze strachu i nerwów.
    Miałam okazję przekonać się jak może działać (i działa!) prawidłowa adaptacja mojego dziecka w środowisku rówieśników, jak dzieciaki (przynajmniej te małe) chcą i potrafią się integrować. Nie przeczę- moje diablątko potrafi dać popalić tak że głowa mała… ale i „zdrowe” dzieci nie chodzą z aureolkami nad głową. A nad wszystkimi jego problemami daje się zapanować.

  203. Mój syn chodził do klasy integracyjnej z dziećmi z ZA i jako matka uważam, że to była i dla niego, i dla mnie jedna z najcenniejszych lekcji w życiu. Nauczyło to nas oboje, że dzieci z zaburzeniami w żadnym stopniu nie są gorsze od innych.

    Bo niestety ze wszystkimi chorobami, zaburzeniami i niepełnosprawnościami jest tak, że ludzie trochę się ich boją. Ja sama taka byłam – trzymałam dystans, bo nie wiedziałam jak się zachować, co powiedzieć, jak zareagować. Dlatego bardzo ważne było dla mnie, aby mój syn od małego oswajał się z tym, że ludzie są różni i żeby uczył się empatii.

  204. Teraz dobiegam pięćdziesiątki, ale początek nauki w szkole wspominam jako wielki koszmar. Byłam dzieckiem leworęcznym, które na siłę przestawiono na prawą rękę przy akompaniamencie wyzwisk typu: debil, tuman, ty jesteś nienormalne dziecko, itd. Byłam tez niezdiagnozowanym dzieckiem niedosłyszącym więc mimo moich starań-chciałam słuchać co pani mówi, chciałam się dobrze uczyć – było to nieosiągalne. Do wyzwisk były stosowane kary typu: szarpanie za włosy czy uszy, bicie linijką i wiele innych, wyśmiewanie i poniżanie, to wszystko stosowali „pedagodzy”. przez te przeżycia stałam się osobą o zerowym poczuciu wartości, zamkniętą w sobie i odizolowaną. Nie rozumiałam co pani tłumaczy przez niedosłuch, ale uwierzyłam, że jestem nic nie warta i nic ze mnie nie będzie. Dziś widzę zmarnowane lata nauki. Na tamten czas powinnam była mieć indywidualne nauczanie. Skończyłam edukację na studium, gdyby o mnie odpowiednio zadbano bez problemu skończyłabym studia.

    1. Ja co prawda jestem 15 lat młodsza ale spotkało mnie to samo. Nie mam niedosłuchu ale zostałam zmuszona do pisania prawą ręką pośród wyzwisk i bicia. Jeżeli nauczyciele mają takie podejście to nie ma szans aby i rówieśnicy traktowali takie dziecko na równi, dlatego przez caŁą szkoŁę szykany się ciągnęły. Efekt? brak wiary w siebie i poczucie bycia gorszą od innych. To niestety zostaje, już na caŁe życie.

  205. Matka chłopca, powinna upublicznic sprawę i zgodzić się na wskazanie konkretnej placówki. Nauczycielom i dyrekcji może zrobiłby się wstyd, a rodzice chorych dzieci widzieliby, że pracują tam darmozjady i nie pomogą ich dzieciom w etapie życia, które jest wystarczająco stresujące, chociażby że względu na presję jaka wywiera się teraz na dzieciach.

  206. Takie smutne, bardzo krzywdzące dzieci zachowania niby dorosłych, dojrzałych i wykształconych nauczycieli to niestety plaga nie tylko w szkołach ale i przedszkolach. Za dużo robią „papierów” a za mało mają podejścia i serca do dzieci z trudnościami. Wiem z doświadczenia niestety 🙁

  207. Pomimo wielu badań i wystawionych opinii oraz zaleceń specjalistów miałem nadzieję że w szkole dziecku pomogą , myliłem się bardzo z opinią nauczyciele zapoznawali się dopiero po moich interwencjach a na koniec i tak stwierdzili że w szkole jest tyle dzieci że jak by mieli kazdym sie interesować to zabrakło by im czasu na nauczanie więc nie działali zgodnie z zaleceniami ale niejednokrotnie z uśmiechem na twarzy lamiąc je. Nie chcąc robić dziecku dodatakowych przykrości na zakończeniu roku nie byliśmy

  208. Jestem nauczycielem na emeryturze, zmieniłam miejsce zamieszkania, opiekuję się 8-letnią wnuczką i jeszcze do niedawna myślałam, że takie szkoły jw. opisana nie istnieją. Sądzę, że tą historię powinno poznać Kuratorium i nie tylko. Sama jestem w trakcie pisania listu do MEN, ponieważ po 3 latach przyglądania się pracy oświatowej w innym województwie, doszłam do wniosku, że reforma jeszcze tu nie dotarła, a wielu nauczycieli zdobyło fikcyjny awans zawodowy. W dużym stopniu jest to wina przełożonych oraz władz samorządowych. Gdyby rodzice znali program wychowawczy i egzekwowali jego realizację, dyrektorzy bardziej pilnowaliby swoich pracowników, a Kuratorium trzymałoby rękę na pulsie. Wszyscy zwierzchnicy drżą o stanowiska i zależy im na dobrej opinii. Myślę, że w takich trudnych sytuacjach, gdzie zagrożone jest dobro ucznia, nie ma co walczyć z nauczycielami, trzeba mierzyć wysoko.

  209. To jest s……….stwo! Mam syna z ADHD. Nie, nie w Pl. Ma nauczyciela indywidalnego w szkole, przerwy na życzenie i system nagród za swoje osiągnięcia. Edukowana kadra w Pl to jednak ciemnogród

    1. I jest Pani o krok od stwierdzenia…jaka płaca, taka praca. Moje dzieci i uczniowie z mojej szkoły mieli więcej szczęścia. Wiadome jednak jest, że w biednej, nie wspieranej przez państwo, polskiej szkole, nie będzie dobrze.

  210. Takie „choroby” nie istnieją od wczoraj tylko kiedyś takie dzieci uważano za „wariatów” lub rodziców za nieudolnych wychowawczo. Dziś się z takimi dziećmi pracuje infekcyjnych są wspaniałe. Współczuję i mamie i chłopcu

  211. Czytam i włosy mi dęba stają nie tylko na głowie… Jakie to szczęście, że moje dzieci trafiły do dobrej choć publicznej szkoły, i na wspaniałych wychowawców. Którzy potrafią i chcą zrozumieć nasze problemy. Jak również na wyrozumiałych rodziców i kolegów. Dziękuję.

  212. Witam!Moje dzieci chodzą do małej szkoły liczącej ok 45 uczniów i jest chłopczyk cudowny zresztą,z tym zaburzeniem ale dyrekcja i nauczyciele robią wszystko aby nie czuł się inny traktowany jest wręcz wyjątkowo.Brawo Nowe Budy w woj.mazowieckim.

  213. Jestem mamą chłopca z ZA, traktowany był w 2 z 4 szkół okropnie, poniżany, gnębioby, nawet został pobity…miał stłuczenie jądra. Zrobiłam obdukcję, na co p. Dyrektor…widocznie jego wina…Ale dlaczego??? Bo jest inny!! Czytając ten wpis na blogu rozpłakałam się, przypomniała mi się ta walka z systemem, to było okropne, tak samo jak to, że w szkole nie wierzyli, że syn w domu funkcjonuje bardzo dobrze. My Go akceptujemy, kochamy i szanujemy. Mój syn po prostu jest wyjątkowy!

  214. Przepraszam, że to powiem. Nauczycielom się nie chce. Po prostu. Nie chcą brać żadnej odpowiedzialności. Młodzi, nie radzą sobie z powierzonymi zadaniami. Masakra.

  215. Po dłuższym zastanowieniu syn w miarę normalnie traktowany jest w obecnej szkole, bo w jednej z prywatnych miał zakaz uczestniczenia w imprezach itp, to taka kara za jego zachowanie…

  216. Niestety moje dziecko jest w podobnej sytuacji a nauczyciele zamiataja
    problem pod dywan a ostatnio zaczęli mnie ignororowac .Smutne?

  217. Mój brat walczył „na bieżąco” z dyrekcja przedszkola i ostatecznie przedszkole zmienił, mimo, że bardzo tego chcieli uniknąć, bo w przypadku Asów, stabilność jest ważna. Pani dyrektor była niezmiennie oburzona, że rodzice chcą mieć wpływ na to jak dotacja jest wydawana, i że jej patrzą na ręce. Całe szczęście R w nowym przedszkolu się odnalazł nieźle, choć przyjaciół z dawnej placówki wciąż mu brak.

  218. Cale szczęście że nadchodzą te zmiany. Znam ten problem z innej perspektywy. Sama byłam nauczycielką w szkole, gdzie uczęszczaly m.in dzieci upośledzone. Dyrekcja robiła wszystko żeby zminimalizować wydatki a zachować pozory najlepiej funkcjonującej szkoły z oddziałami specjalnymi. Mimo zaleceń uczniowie nie dostawali indywidualnych godzin wtedy kiedy powinni, mimo to zmuszana bylam do prowadzenia dokumentacji z fikcyjnych zajęć, nie dostawalam wsparcia nauczyciela wspomagającego wtedy kiedy było ono konieczne. W efekcie ani proces nauczania nie przynosił efektow ani dzieci nie czuły się dobrze. Efekty przynosiły jedynie fikcyjne dokumentacje i przekoloryzowane statystyki, w postaci kolejnych dotacji oczywiście. Co z nimi szanowana dyrekcja robiła tego nie wiem. Oczywiscie przed kontrolą z kuratorium były wielkie porządki żeby wszystko wyglądało jak należy i nie było się o co przyczepić. Byly to moje początki w zawodzie i jednoczesnie koniec…po niedlugim czasie zrezygnowalam i zmieniłam branżę uznając, że psychicznie w tym zawodzie nie dam rady. Dzisiaj rozumiem że to nie kwestia zawodu bo praca nauczyciela czy to w szkole masowej czy specjalnej jest bardzo piękna. Jest to natomiast kwesta przypadku że trafiłam do tej konkretnej szkoły…

  219. Przykro mi, wstyd mi za tę osobę.Pracuję w szkole, u nas nie ma opcji, aby takie zdarzenie miało miejsce, mamy także tak chore dzieci, są traktowane, jak każdy inny uczeń. Ten chłopiec trafił na bezduszną wstrętna babę, nie pedagoga !!!! sorry, ale innego określenia nie mam. Uważam, że ta osoba nie powinna dłużej pracować z dziećmi, nawet nie ze zwierzętami

  220. Po przeczytaniu tekstu zalałam się łzami ,dlatego iż te choroby spotyka się na co dzień i tylko rodzice muszą mieć siłę i bardzo dużo cierpliwości by dziecko mogło się dobrze rozwijać . Lecz z rodzicami się nie rozmawia , mało kogo obchodzi cudzy los . To trzeba mieć wrodzoną wrażliwość by omijać tych problemów . Ciało pedagogiczne o swoje potrafiło się nieraz upomnieć . I są suto
    wynagradzani , a co za tym idzie muszą być kompetentni i odpowiedzialni za swoje obowiązki . Jednak stało się inaczej słowem zignorowanie poważnej sprawy . To na pewno wpłynęło ujemnie na stan dziecka .Czasu się nie cofnie ale dla przykładu szkole odebrać ta dotację która odebrali a nie zrobili nic i obciążyć konsekwencjami tych którzy się w tej sprawie nie wywiązali . Takimi konsekwencjami trzeba uczyć tych bezdusznych karierowiczów . Czy aby ktoś z tamtych osób chciałby być po stronie przeciwnej ??????

  221. Ilekroć czytam takie wpisy, chce mi się płakać…jako rodzice dziecka z ZA, które świetnie się uczy, ale nie pasuje do całej reszty, doskonale to rozumiemy. Przeszliśmy już dużo rozczarowań, gorzkich lekcji. Doskonale rozumiemy, na czym polega izolowanie dziecka z ZA – przez rodziców, rówieśników i nauczycieli. Dziecko z ZA nie pasuje do nikogo i do niczego. Mój syn w szkole słyszał od „normalnych: i „grzecznych” kolegów przez wiele miesięcy, właściwie codziennie, że jest downem, debilem, nienormalnym lub psycholem. Trudno zliczyć, ile razy interweniowaliśmy, ile wiadomości wymieniliśmy z nauczycielami i co musieliśmy robić, aby w końcu wyciągnięto jakieś konsekwencje i przestano syna uznawać za winnego wszelkich złych sytuacji w klasie. Po latach edukacji w przedszkolu i w szkole serdecznie współczuję wszystkim „innym”.

  222. Dyrektor liceum 6 lat temu powiedział mojej mamie, że mój brat (chory na Aspergera) nie zda NIGDY matury z matematyki. Co prawda, za pierwszym razem mu się nie udało, ale wziął się w garść i się przygotowywał mocno i zdobył ponad 30%. Najgorzej to jest w małych miasteczkach, np. panią dyrektor w mojej podstawówce oburzało to, że mierzę poziom cukru na oczach ludzi i sieję zgorszenie (choruję na cukrzycę).

  223. Nie rozumiem tego, pracuję na świetlicy i dzieci z ZA są moimi ulubionymi! Nie wiem czy są bardziej wymagające, są wymagające inaczej, ale to co człowiek potrafi od nich dotać jest niesamowite!

  224. Ciarki mnie przechodza. Tez jestem mamą ASa i widze mur- przede wszystkim niezrozumienia- nauczycieli, dzieci ale najbardziej rodzicow. Brak jest swiadomosci ze to nie jest choroba, na którą lekarz przepisze tabletki. Szlag mnie trafia, że moje dziecko nie jest zapraszane na urodziny, ze inne dzieciaki nie chcą się z nim bawić bo jest inny, dziwny. A on chce tylko miec kolegów i koleżanki. Wiem, że za parę lat będzie lepiej – ale to teraz bardzo boli bo nie mamy wpływu na otaczajacych ludzi, ktorzy nie są w stanie zrozumieć albo nie chcą albo się boją.

  225. Przezyealam to samo co ta mama przez 9 lat nauki w szkole powszechnej. Moj syn byl szkalowany wysmiewany. Znosil to strasznie bo rownierz ma ZA. To byl koszmarny w naszym zyciu. Teraz chofzi do szkoly fla dzieci z roznymi fysfunkcjsmi. Postep jesli chodzi o nauke, nauczycieli i terapie ogromny. Ale jesli chodzi o nawiązanie relacji spolecznyvh niestety nie. Te 9 lat pozbawlo go wysokiej samooceny. Nie dogaduje sie z rowiesnikami. Az boje sie co będzie dalej…prosze walczyc o swoje dziecko bo warto. Trzeba pokazac innym ze nasze fzieci nie sa gorsze wrecz przeciwnie

  226. Polska to kraj dla białych, zdrowych i bogatych, udających gorliwych katolików… Reszta to zasoby ludzkie, ciemny lud, stado baranów…

  227. A ja napiszę troszkę z innej strony. Wyobraźcie sobie małego chłopca zdrowego bez żadnego orzeczenia. Jest skromny spokojny troszkę nieśmiały i drobny. Cieszy się że już idzie do szkoły czuje się taki dorosły, wybiera plecak worek na buty piórnik kredki zeszyty. Wszystko kompletuje całe wakacje codziennie skreśla w kalendarzu dni, cieszy się z wakacji ale szkoła , ukochana czeka już 3,2,1…. Rozpoczęcie roku szkolnego jest szczęśliwy radosny już jest….Niestety już po 2 tygodniach nie chce tam chodzić …czemu? Bo jedno dziecko bardzo mu dokucza. Bije pluje przeklina dusi drapie. Biega krzyczy. Zaczyna mieć koszmary zaczyna płakać. Ja wiem że to dziecko nie robi tego świadomie ale czy ma prawo krzywdzić innych? Co mają zrobić inne dzieci to nie jest bajka to rzeczywistość. Jaki ma koniec ? Taki że ten mały szczęśliwy chłopiec został oddzielony od kolegów z którymi chodził do przedszkola z którymi się znał których bardzo lubił bo bał się jednego dziecka. Bardzo proszę o wyjaśnienie temu chłopcu dlaczego został ukarany – bo to dla niego kara – bo jest zdrowy ? Dodam że to nie była szkoła integracyja.

    1. To akurat niewiele ma wspólnego z zaburzeniami, bo dzieci neurotypowe też się tak zachowują i wina jest po stronie szkoły, która takich sytuacja nie zauważa i do nich dopuszcza.

  228. Moim zdaniem osoby z ZA są cudowne! Wystarczy ich dobrze poprowadzić. Sama pracuję z dziećmi ze spektrum autyzmu i nie wyobrażam sobie, żebym którekolwiek z nich potraktowała w taki sposób! Nie chcę obrażać nauczycieli, ale moim zdaniem to wszystko co się dzieje w szkołach, to wina ich niewłaściwego przygotowania psychologicznego. Na pedagogice, logopedii, czy innych podobnych kierunkach, psychologia jest traktowana drugorzędnie, a są to kierunki, po których pracuje się z drugą osobą, bardzo często z dzieckiem, które potrzebuje właśnie jakiejś specjalnej opieki. Chociaż każdy potrzebuje przynajmniej zrozumienia. Dużą winę moim zdaniem ponosi w tym wszystkim też MEN, bo wymaga od nauczycieli nie wiadomo czego, mają do spełniania mnóstwo ról, a ministerstwo jeszcze ich dorzuca. Nie mówię, że to, co spotkało tego chłopca to wina przeciążenia nauczycieli pracą, ale ich nieumiejętności w poradzeniu sobie z trudną młodzieżą już często tak, bo nie mają po prostu sił na to.
    Mam nadzieję, że ta szkoła odpowie za to, co zrobili temu biednemu dziecku.

  229. Będąc dzieckiem niepełnosprawnym niedyskwalifikuje go z prawa bycia uczniem.
    Żenada jak tak można traktować dziecko bo co jest inne inne ma uczucia niż każdy inny uczeń zdrowy.
    Stwierdzam że nauczyciele nie podchodzą z sercem tylko z obowiązkiem odpierniczenia zaliczonego dnia pracy. A branie kasy za nic to norma brak słów. Żenada

  230. Mój 8-letni syn ma stwierdzone ADHD i jest indywidualistą. A ponadto uczę to od najmłodszych lat,że warto mieć własne zdanie i nie podążać ślepo „za stadem”. Jest szczery i bezpośredni. Ma problem z zapanowaniem nad emocjami (zwłaszcza złością).
    Co robi szkoła???
    Podaje mnie do sądu…
    -bo DEMORALIZUJE dziecko
    -bo nie daję sobie rady wychowawczo i powinnam mieć kuratora
    -bo najprawdopodobniej możemy być rodziną paologiczna (oboje z mężem jesteśmy po rozwodach)
    …nic dodać nic ująć….

  231. Piękny i jak, ze prawdziwy tekst . Mam nadzieje ze osoby związane z Ministerstwem Edukacji Narodowej sprawdzające rozliczenia , wydatki szkoły konkretnie przypisane do dziecka , zapytają o opinie i ocenę sprawozdania zrobionego przez szkole rodziców dziecka czy oni się z tym zgadzają czy dane zajęcia naprawdę miały miejsce , czy wydatki na pomoce szkolne itd miało rzeczywiście miejsce …. czy to nie kolejna ściema .

  232. Jestem logopedą. Pracowałam kiedyś w publicznej szkole, teraz prowadzę prywatny gabinet. Błagam- uczmy dzieci szacunku dla innych i reagujmy! Kiedy słyszę w jaki sposób czasami dzieciaki traktują dzieci z trudnościami krew mnie zalewa! Jak można komuś ściagnąć przy pełnej świetlicy majtki i dorośli (nauczyciele!!!) to ignorują?? Kim trzeba być?

  233. Takie sytuacje powinny być absurdem, tak jak to, że matka musi przenosić dziecko do innej szkoły. To właśnie szkoła powinna dbać o socjalizację dziecka na tym etapie i to nauczyciele powinni czuwać nad włączaniem dzieci wykluczanych czy odróżniających się. Jakie są przeciwwskazania? Chyba tylko takie, że jest to nieco trudniejsze niż klepanie codzeinnie tego samego materiału. Nauczyciele są nie tylko nieuwrażliwieni, ale często niedouczeni. Wychowawcy w szkołach masowych nie mają pojęcia o dzieciach dotkniętych spektrum autyzmu czy jakimikolwiek innymi zaburzeniami. Zdarza się, że nie wiedzą nawet jak obchodzić się z dziećmi, które mogą doświadczać napadów padaczkowych, boją się, i wykluczają je ze wspólnych klasowych aktywności.
    Ja wiem, że masa rodziców uważa szkoły specjalne za „getta” czy „ośrodki zamknięte”. Przy czym z własnego doświadczenia, wykształcenia i obserwacji – serdecznie zachęcam rodziców zmęczonych takimi wojnami, a których dzieci mają możliwość uczęszczania do wyspecjalizowanych placówek, do zapoznania się z nimi, ich ofertą i kadrą.
    Szkoły masowe traktują dzieci ze specjalnymi potrzebami jako źródło finansowania nowego remontu, czy nowych zawodów szkolnych (chociaż wg informacji w poście ma się to zmienić – CAŁE SZCZĘŚCIE). Całe szczęście, bo dla dzieci tych w masówkach przede wszystkim nie ma czasu. A w ośrodkach specjalnych – przynajmniej tych, z którymi się spotkałam, to dziecko jest na pierwszym miejscu. Klasy są nieliczne, organizuje się rehabilitacje i rewalidacje, a dzieci mają stały kontakt ze sobą nawzajem, dorosłymi, specjalistami, i mogą czuć się docenione, a nie gorsze od innych…

  234. przykro sie to czyta, my sie po prostu boimy innosci, i niestety cierpia na tym dzieci, czasem jak to czytam to zaluje ze nie poszlam do szkoly zeby byc pedagogiem, wlasnie od taki innych dzieci, by im pomagac i zwalczac z nimi te trudy, szkoda tez ze zadna inna matka nie zareagowala……

  235. wydaje mi sie ze nauczyciele nie umieli sobie dac rady z cala sytuacja zwiazana z chlopcem,co jest bardzo przykre:(moze szkola specjalna by pomogla? nie wiem.
    nie mnie oceniac ale jest to bardzo trudna sytuacja:(

  236. Chciałabym się dowiedzieć więcej więcej tym rozporządzeniu gdzie znajdę informację ???

  237. Ja całe życie szkolne byłem napietnowany z powodu mojej gluchoty. Moja żona wlała we mnie poczucie wartości i bezpieczeństwa. Teraz sam mam rodzinę i 7 dzieci, które są wartościowe i to one mówią ze jestem najlepszym tatą na świecie.

  238. mam pytanie czy te nauczycielki są kompetentne czy może nie bardzo rozumieją co to znaczy uczyć dzieci, nieważne jakie jest czy chore czy zdrowe każde dziecko dla nas jest kochane pozdrawiam .ps tym powinno zająć się media ,zapraszam do programu UWAGA

  239. Znam dobrze tryb temat – byłem asystentem rodziny gdzie dwóch chłopców miało z trudnością zresztą – trochę przy mojej pomocy zespół Aspergera – były kłopoty ze szkołą – mniejsze ale były, dzięki uporowi matki sprawy poszły do przodu
    Tadeusz pedagog

  240. Bardzo współczuje zarówno mamie
    Dziecka jak i samemu dziecku.
    Mama zawsze chce jak najlepiej dla swojego dziecka a widząc takie cos, łzy dziecka to serce po prostu rozpada się na milion kawałków.
    Mam szczerą nadzieje ze MInisterstwo Edukacji wyciągnie konsekwencje wobec te szkoły i tych durnych nauczycieli. Chociaz nauczycielami ich nazywać sie nie powinno, bo zawód nauczyciela to uczyć i pomagać, a nie odsuwać, izolować, wypraszać… bo tak im wygodniej. Bardzo skrzywdzili chłopca który teraz pewnie potrzebie 2razy więcej zajęć indywidualnych, ale oby inna szkoła mu to zapewniła… bo takie
    Zajęcia naprawdę pomagają a samo dziecko się stara jak wie ze się nim ktos interesuje.
    Wszystkiego dobrego życzę
    Mamie i synkowi… walczcie o swoje prawa!

  241. Uważam, że rodzice tego dziecka nie powinni odpuścić szkole, bo inaczej zezwoliliby na podłe traktowanie swojego syna, tym bardziej, że jest to szkoła prywatna, która pobiera czesne…
    Faktem jest, że w naszych szkołach nasladowcy Korczaka to rzadkość, co nie znaczy, że instytucje oświatowe publiczne i te prywatne mają prawo do segregacji uczniów, a takim faktem jest zaistniała sytuacja.
    Dzieje się tak dlatego, że do tego zawodu przychodzą ludzie całkowicie nie przygotowaniw zakresie pedagogiki, ludzie ograniczeni,którzy nie potrafią zaakceptować inności. Nie twierdzę, że tacy są wszyscy nauczyciele, ale większość daje na takie traktowanie przyzwolenie, bo nie chce się wychylać.

  242. Az mnie mdli jak czytam. Trzeba bylo podac nazwe szkoly I tak naprawde niech oddadza dotacje! Niestety w Polsce chca brac na wszystko pieniadze ktore w nic nie sa inwestowane…Kraj niby katolici, ale nic w tym zawartosci nie ma. Czasem sie ciesze ze mieszkam za granica! Tu, gdzie mieszkam dzieci z uposledzeniem, sa naprawde bardziej zadbane w szkolach. Czasem mysle, ze polska sie we wszystkim cofa do tylu! Bez wstydu. Zlodzieje. Biedny chlopiec. Wielkie gratulacje na zakonczenie roku!

  243. Zawsze były zaburzenia tylko nie było takiej wiedzy żeby je zdiagnozować. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia jest takie zachowanie placówki bo jeżeli nie mają odpowiednio wykwalifikowanej kadry to właśnie z tej dotacji się ją zatrudnia albo nie przyjmuje dziecka i rodzice szukają kolejnej szkoły. Jak matka i pedagog zrobiłabym wszystko żeby moje dziecko nie ucierpiało ale placówka poniosła konsekwencje swoich zachować.

  244. To jest zdanie i opis matki. A czy ktoś zapyta co to d Ieckk robiło przez rok czasu? Nauczycielka jedną się zwolniła, dziecko rzucało kanapkami w kucharke, krzeslami i ławkami w nauczycieli. Jak dzieci płakały to chłopiec mówił do nich „” zamknij się bo sprawie że będzie gorzej”.Dyrekcja wielokrotnie dzwonila do matki dziecka,ale ona najprościej w świecie miała to w nosie. Sugerowali wiele ale widocznie matka stwierdzila że jak ma dziecko chorobę na pismue to już nie jej interes i dziecko jest usprawiedliwione. Nauczyciele płakali. Jak dyrektorka pokazała matce co dziecko będzie napisane miało na świadectwie to matka stwierdził że dziecko zabiera z placówki. Wszyscy się chłopca bali. Odpowiedzieć sobie jedno. Czy jakby wasze dziecko chodziło z takim chłopce do klasy i by płakały że się go boją to byście stanęli po stronie swojego dziecka czy jednak tego chłopca.matka pięknie koloruje historię

    1. Dziecko rzucało ławkami? I to przez mamę jest przekolorowany obraz? 🙂 Natomiast jeśli nauczyciele rzeczywiście mieli taki problem w szkole i w dalszym ciągu go ignorowali, to tym bardziej należy się temu wszystkiemu przyjrzeć.

  245. Bardzo smutne i przykre dla dziecka i rodziców również:(
    Też kiedyś doświadczyłam przykre sytuacji w szkole podstawowej:( i choć dziś mam ponad 30 lat to wciąż o tym pamiętam:(
    W ósmej klasie bardzo starałam się mieć dobre oceny i na zakończenie szkoły udało mi się mieć czerwony pasek na świadectwie:) wszyscy uczniowie w naszej szkole mający takie świadectwo na uroczystym apelu otrzymywali książkę i świadectwo od p.dyrektor tylko ja nie dostałam:( wtedy czułam się okropnie :(tak bardzo się starałam :(mała szkola wszyscy się znają A moja rodzina i życie wtedy nie należało do idealnych 🙁 i znów czułam się gorsza od innych a powodem tego była „ta głupia „Książka:(

  246. Mój syn właśnie dlatego jest w szkole specjalnej. W szkole publicznej usłyszałam, że to szkoła „dla normalnych dzieci”. Książkę można by napisać o reakcjach nauczycieli z tzw. doświadczeniem.
    Pewnie, martwię się o przyszłość młodego z ZA, bo jest bystrym, cudownym dzieciakiem, ale robi postępy i chcę, by był przede wszystkim szczęśliwy.

  247. Mój syn także w wieku 6 lat czyli poszedł do zerówki był nie akceptowany przez nauczycieli ( przystawiany krzesłami ). Był bardzo pobudliwy ale nie stwarzał żadnych problemów . Szkoła w Korzkwi ( małopolska ) pozbyła się go już w przedszkolu i uczęszczał do szkoły na Woli Zachariaszowskiej do ukończenia 1 klasy . Nie wspomne że miał kuratora przez szkołe w Korzkwi !! W chwili obecnej jest po Technikum z maturą i studentem pierwszego roku oraz pracuje . Niech te matoły z szkoły w korzkwi się kłaniają synowi bo to są debile . Promują najlepszych uczniów i ile dadzą rodzice wałówy . Szkołe w Korzkwi powinni dawno zamknąć .

  248. Trochę wiem o czym mowa sam jestem niepełnosprawny tyle że ruchowo a i paru ZA znam. To co się stało w tej szkole to nie nowość ale przepisy o zarządzaniu dotacją spowodują tylko że szkoły przestaną takie dzieci przyjmować. Problem jest niestety głębszy niż temat dotacji dla szkoły Nauczyciele to nie są najlepsi z najlepszych studentów to często słabi uczniowie którzy cudem dostali magistra jestem na tyle stary że sporo moich znajomych już uczy i wiem. Jak powiedział mi jeden z tych dobrych nauczycieli „Tomek mnie nikt nigdy nie pochwalił za to że dobrze uczę co najwyżej że dobrze wypełniam papiery.” Nauczyciele zostali już tylko z nazwy to urzędnicy którzy mają obowiązek wystawić ocenę a to uczeń i jego rodzice niech się martwią jaką im się nie chce nie za to im płacą i nie za to ich nagradzają 90% z nich zgodnie z opinią tego samego belfra co wcześniej nie interesuje się nawet przedmiotem którego ma nauczyć nie tłumaczą nic często nie pomagają „Bo oni mają zrealizować program” Nie nauczyć czegoś tylko realizować program Nie nauczyć tylko wystawić stopnie nie pomagać tylko wypełnić papiery dzienniki itp. Smutna ale prawdziwa wizja! Powiedziano mi też to zaś od absolwentki Pedagogiki że „nie jest możliwe nauczyć się przecież pracy z każdym dzieckiem” Nauczyciel musi dopasować metody pracy do uczniów jakich ma a zwykle stosuje metody które się statystycznie sprawdzają na największej liczbie dzieci w miarę dobrze. Więc biada nie statystycznemu dziecku jakim byłem sam i jakim są dzieci AZ. Zmiany odnośnie gospodarowania pieniędzmi z dotacji to jedno ale musi też zajść zmiana w tym jak pracują Nauczyciele! Trzeba zmienić zasady ich premiowania Za zaangażowanie zamiast rozliczać dobrze wpisywane jedynki czy dziennik, dać im kasę za świetne wyniki ich uczniów, za np sposób prowadzenia zajęć, za możliwości zajęć wyrównawczych, za właśnie pracę z przypadkami takimi jak AZ czy trudną młodzieżą i za choćby doskonalenie i uaktualnianie swojej wiedzy przedmiotowej to są postawy które powinny być premiowane a nie są! Szkoły mogły by dostawać większe fundusze za organizowanie dobrych warunków dla trudnych uczniów czy za swoje dobre rezultaty w kształceniu. A Tak zwany model szkoły Pruskiej który nie tylko u nas ale i na świecie ciągle pokutuje gdzie wszyscy są robieni maszynowo to raz że głupota z 19 wieku. Dwa że powstał nie po to żeby uczyć tylko żeby produkować mało zróżnicowane społeczeństwo wierzące nie w Boga Wszechmogącego tylko wszechmogącego cesarza Prus i jeśli dzieci z AZ mają się w szkołach odnaleźć to trzeba wywalić szkołę Pruską w całości do kosza i zbudować model szkolnictwa od nowa na miarę 21 wieku choćby dlatego że gdy tworzono model pruski dzieci z zaburzeniami nie były brane pod uwagę pozdrawiam.

  249. Pracowałam w renomowanym liceum we Wrocławiu.Dokladnie podobne było podejście w tej szkole do młodzieży z problemami.Ja będąc pedagogiem cały czas zderzalam się z brakiem tolerancji dyrekcji i niektórych nauczycieli.Czesto sama młodzież miała bardziej ludzkie podejście.Dyrekcja szkoły chce mieć tylko mądre i ładne dzieci nue sprawiające problemów.

  250. pozwała bym szkołę i jego nauczycielki oraz pozbawiła ich prawa do nauczania, maja byc przykładem dla dziecka… ja osobiście bym je za kudły wyszarpała po odprowadzeniu do domu, kiedy bym tam wróciła…. brak słów

  251. Ta nauczycielkę i szkole bym najchętniej podała do sadu!. co to za ludzie. co za zwierzęta. życzę im wszystkiego najgorszego. a Mamie walczącej o prawa tego biednego chłopca życzę najszczerzej jak mogę powodzenia w zwalczaniu takich nieludzkiej gadów. a co do nauczycieli: oby spadło na was wszystko co najgorsze włącznie z podobnymi chorobami u waszych dzieci!!!

  252. Prawda jest taka, ze większość rodziców, którzy teraz są oburzeni zachowaniem szkoły i nauczycieli, gdyby byli w podobnej sytuacji bili by brawo! Ładnie sie pisze o wyrozumiałości i empatii, ale gdyby dziecko z zaburzeniem trafiło do klasy waszego dziecko potrzeba zrozumienia szybko by znikła. Mam syna z zespołem Aspergera.

  253. Znam taką szkołę na Żoliborzu a konkretnie na Rudzie.Szkoła państwowa a w niej nauczycielka nauczania początkowego,która w każdej obejmowanej klasie znajdowała sobie dziecko do bicia i sie nad nim znęcała emocjonalnie….Nie można było z nią nic zrobić,bo miała koneksje i mocne plecy….Takich szkół na bank jest więcej w kraju…

  254. Strasznie to smutne. Niestety, ostatnio też czytałam informacje o tym, że rodzicom odmówiono wynajęcia pokoju w ośrodku z powodu choroby dziecka.. Trzeba mówić głośno o takich sytuacjach i uświadamiać ludziom że te osoby to ludzie jak wszyscy inni i mają takie same prawa, powinni być szanowani a nie stygmatyzowani.

  255. Witamy w świecie szkół masowych. Brak zrozumienia ZA znam z autopsji. Nadszedł czas, że odpuscilam i na „zespołach” tylko kiwam głową z uśmiechem, podpisuję i wychodzę.

  256. To jest skandal!!!! Bardzo chętnie odwiedziłbym tą szkołę i zrugał całą dyrekcje a następnie zrobiłbym im antyreklamę, po której szkołę omijano by szerokim łukiem, czy da radę podać numer placówki oraz adres chętnie się tym zajmę. Każde dziecko zasługuje na równe traktowanie.

  257. Czasami kiedy czytam o takich przypadkach mam wrażenie, że ludzie są ciałem w roku 2018, a umysłem 1518 albo i wcześniej. To jest moim zdaniem nie do pomyślenia.

  258. Dlaczego tak robią?
    Bo tacy ludzie robią sobie takie studia, bo łatwo się dostać, bo łatwo się utrzymać. Zaliczają żeby zdać. Licencjat i specjalizacje. Może magisterkę. Moooze. Ale nie mają nic wspólnego z powołaniem. Często jest tak, że nawet nie lubią dzieci. I czego się spodziewamy? Ludzie mają więcej empatii do zwierząt niż do drugiego człowieka. Bo człowiek może się bronić, a zwierzę nie. Tylko nie rozumiem… Jak może się bronić małe dziecko, bardzo wrażliwe na negatywne emocje?

  259. A tak z innej strony. Mam syna z SI. we wrześnio idzie do pierwszej klasy. Skończył przedszkole. Jest bardzo inteligentnym wrażliwym chłopcem – jego problemem jest to, że jest „inny”, nie taki jak te dzieci z przedszkola. Przedszkole było cudowne i dawało nam duże wsparcie. Ale ja nie o tym. A co z dziećmi „normalnymi” które nękają te „inne”? Ja chodzę na terapię z synem dwa razy w tygodniu, czytam, współpracuję z Paniami w przedszkolu. A co z tymi „normalnymi” dziećmi, które świadomie prześladują te „inne”? Mój syn jest wytykany palcami, izolowany w grupie, uważany za dziecko niegrzeczne – przy czym te które nękają są całkowicie bezkarne. Przecież one są ok, są klepane bo przecież umieją sobie poradzić. Nie rozumiem tego świata, bardzo boję się co będzie jak syn pójdzie do I klasy.

  260. W glowie sie nie miesci ta polska pedagogika. Podstawa dla pedagoga jest ZAWSZE: pracowac i dzialac dla DOBRA DZIECKA: Ten przyklad jest szalenie smutny i zenujacy. Ale czegoz spodziewac sie po szkole skoro podzialy zaczynaja sie w polityce na prawdziwych i lewakow.
    Zycze temu chlopcu i innym dzieciom dotknietym roznymi przeciwnosciami losu wszystkiego dobrego w zyciu, ludzi z sercem i powolaniem oraz usmiechu zamiast lez.

  261. Podajcie nazwę szkoły i adres, a także – koniecznie! – nazwiska tych pseudo pedagogów, aby społeczeństwo mogło ich właściwie potraktować. A kuratorium może niech wreszcie zajmie się tym, co do niego należy! Wstyd za takich ludzi. Co oni robią w szkole?

  262. Ja zostałam zwolniona z pracy po zwróceniu uwagi właścicielce prywatnej szkoly, że nie przeznacza dotacji dla dzieci z orzeczeniami w odpowiedni sposób…
    Walczyłam też o to, żeby nauczyciele traktowali autystyczne dzieci z szacunkiem…
    Na dziecko z Aspergerem placówka dostaje 5 tysięcy.
    Ja dostałam pod opiekę 7 dzieci plus praca jako drugi nauczyciel w klasie.
    Szkoła ma 11 dzieci z orzeczeniem i funkcjonuje od 6 lat. Łatwo sobie przeliczyć ile zarobili właściciele…
    Mam nadzieję, że zostaną przeprowadzone naprawdę efektywne kontrole w szkołach i ukrucą takie przekręty …

  263. Najgorsze jest to, że tak można, że żaden nauczyciel nie zareagował. Wszyscy uznali, że można wykluczyć dziecko ze szkolnej społeczności, skoro jest inne. Inne „z własnej woli” i „na złość nauczycielom”. Czy można wyobrazić sobie większy brak kompetencji do wykonywania tego trudnego i tak ważnego zawodu?

  264. Jestem mamą chłopca z Zespołem Aspergera. Serce mi pęka na samą myśl co przeszła rodzina tego chłopca. Mój syn ma 9 lat i póki co nie zdarzyla nam ie taka przykra sytuacja ale gdyby było inaczej poryszyłabym niebo i ziemię, żeby ukarać takiego nauczyciela.

  265. Dlatego uważam, że w każdej placówce, gdzie jest choć 1 dziecko z zaburzeniami z koszyka autyzmu powinny być przeprowadzane szkolenia z tematyki tych zaburzeń. Szkolenia, które powinny się kończyć egzaminami. Ponadto rodzicu dziecka jak widzisz, że dzieje się źle w szkole nie czekaj. Składaj pisemne wnioski do dyrekcji, nie pozwól by terapii, która miała być od czerwca zaczynała się dopiero w marcu. Jeżeli tak się dzieje żądaj informacji na co zostały zagospodarowane środki z subwencji pieniężnej dla Twojego dziecka i rób to na piśmie skierowanym do wydziału edukacji w urzędzie Twojego miasta. Od początku pokaż, że choć twoje zagubione dziecko jest na co dzień samo w tej placówce to Ty stoisz za jego plecami i taki bezradny już nie jesteś. Pytaj, dopytuj zawsze na piśmie. Jak maja problem z kadra wykaż zrozumiałość bo ważne by ten nauczyciel wspomagający był odpowiedni, zapytaj czy możesz podesłać im zaprzyjaźnioną terapeutkę syna, która chętnie będzie cieniem – nawet jak nie masz nikogo takiego to powinno to przyspieszyć to działania dyrekcji, a jak się zgodzą to napisz ogłoszenie na jakimś regionalnym portalu. Gwarantuje, że oni i 3 miesiące będą szukać i nie znajdą, a na Twoje ogłoszenie w 1 tygodniu odpowie minimum 5 osób.
    Jeżeli są bezczelni bądź bardziej. Jak nauczycielka powie Ci, że Twoje dziecko jest nie do ogarnięcia zapytaj czy myślała nad zmiana zawodu. Wytłumacz czym jest zaburzenie z jakim zmaga się Twoje dziecko, odeślij do fachowej literatury, zdziw się, że jako pedagog nie wie tego czy tamtego. Zapytaj; naprawdę skończyła pani studia? I ,przepraszam, że się tak kolokwialnie wyrażę, ale nie pier ol się z nimi. Kulturalnie i bardzo stanowczo przedstaw swoje stanowisko. Zaradzaj spotkania ze specjalistą dla rodziców dzieci z klasy, zadbaj o świadomość tematu, dopilnuj nauczyciela wspomagającego i pytaj niemal codziennie o bi erzace sprawy. ja tak robię i choć nauczyciele, dyrekcja i wydział edukacji mnie nienawidzą to moje dziecko na tym dobrze wychodzi.

  266. To strasznie smutna historia
    Moja – zdecydowanie nie na taką skale, ale też do dziś napawa mnie ogromnym żalem i smutkiem.
    Mój 2,5 letni maluch chodził w ostatnim roku szkolnym do żłobka – i jak to w żłobku – często chorował. W czerwcu, po tym jak spędził prawie 2 tygodnie w domu – wrócił do żłobka w piątek – żeby się zaaklimatyzował po tak długiej przerwie – na początek 1 dzień przed wolnym weekendem – a dopiero od poniedziałku ruszyłby na całość. No i się okazało, że w ten właśnie piątek żłobkowe dzieci miały zakończenie roku szkolnego (uroczystość z udziałem dyrekcji, rodziców)- niestety mąż zostawiając go rano nie zauważył na tablicy ogłoszeń kartki z ogłoszeniem.
    Jak odbierałam go po pracy – było już dawno po wszystkim – wszystkie dzieci wróciły do swoich domówi z rodzicami, z nagrodami, dyplomami, prezentami…
    Serce mi pękło.
    Jak zapytałam Panią dlaczego nie dały znać mężowi rano – albo chociaż nie puściły jakiejś wiadomości, że jest takie zakończenie i czy dziecko przyjdzie – Pani wzruszyła ramionami z tekstem, że „przecież kartka wisi od 1,5 tygodnia… Tylko, że dziecko od 2 tyg. siedziało w domu.
    Wiem, że to tylko żłobek i wiem, że syn jest jeszcze na tyle mały, że pewnie już tego nie pamięta (choć wiem, że było mu być cholernie przykro, jest mega emocjonalny i bardzo związany z nami) – ale czuję się tak cholernie źle z tym tematem, że nie daje mi to jeszcze spokoju.

  267. po przeczytaniu 3 zdan wiedzialam ze artykul dotyczy chlopca z ASD ….
    dla naszej rodziny to codziennosc …
    Moj syn ma 13 lat i we wrzesniu zacznie rok szkolny w kolejnej, szostej juz szkole.

  268. Służę pomocą i poradą
    Michał Wiatrowski
    Stowarzyszenie ATENA Wiedza Wsparcie Wychowanie
    Łódzki Oddział Polskiego Towarzystwa ADHD

  269. Bardzo prawdziwe jestem pedagogiem terapeutą i walczę z niesprawnością w szkołach i przedszkolach, etykietowaniem dzieci jako trudne. Doradzam rodzicom jak się przed tym bronić. Warto głośno o tym mówić.

  270. Smutne jest podejście dyrekcji. Sama kilka lat temu, gdy zaczynałam pracę z dziećmi, podczas praktyk w przedszkolu zderzylam się z takim brutalnym podejściem do dzieci z problemami rozwojowym. Na moją sugestie by bardziej angażować dziecko z As w zabawy z innymi dziećmi i dawać mu dodatkowy czas przerwy również usłyszałam, że nie bo rozprasza inne dzieci. Jest to nieprawda. Dzieci zawsze znajdą sposób by się komunikować i razem bawić. Nie stawiają granic, robią to dorośli. Ja oczywiście nie zostałam zatrudniona i usłyszałam, że się wymądrzam i jestem skreślony w owym przedszkolu. Dodam tylko, że interweniowałam u rodziców i maluszek został przeniesiony do innego przedszkola, które szanuje inność i niepowtarzalność każdego dziecka. Pozdrawiam i… cudowny blog 🙂

  271. Wiem jak to jest.
    Wiem jak zamiast wspolpracowac ze szkołą trzeba z nią walczyć
    Przeżyliśmy to z synem. Teraz chodzi do innej szkoly i jest ok. Ale wiem co pani przechodz i szczerze współczuję. Trzeba walczyć o swoje i dobro naszych dzieci.jestem calym sercem z pania i trzymam kciuki za sukces.

  272. Niestety, ale trudno znaleźć w Polsce ludzi wykonujących swoją pracę z powołania – ja z całej swojej życiowej przygody z edukacją mogłabym wymienić maksymalnie dwóch nauczycieli, którzy widzieli w uczniach ludzi, a nie numery z dziennika do odhaczenia….

  273. Nie tylko ten chłopiec jest tak potraktowany, mój syn też jest chory(ma orzeczenie o niepełnosprawności) i zostaje notorycznie wyzywany przez nauczycieli a dyrekcja oprócz uśmiechania się nic nie robi. Wystawiono mu ocene poprawna z zachowania bo jest jakiś chory regulamin. Nie ważne, że dziecko ma opinię, zindywidualizowana ścieżkę kształcenia – dla szkoły jest złem koniecznym i należy je dreczyć i męczyć, aby się go pozbyć bo nie pasuje do ramek, nie siedzi na krześle, nie można go przykleić. Odwołania nie skutkują, rozmowy też nie, co więcej Kuratorium opiera się tylko na dokumentach i nic więcej nie może. A dziecko mówi, że do szkoły już nie wróci. Żal tych dzieci i łza się w oku kręci. Bezradność rodziców jest wielka bo oni też są złem koniecznym.
    To bardzo przykre, że dziecko optymistycznie nastawione do swojej choroby misi się borykać z wyzwiskami nauczycieli typu debil. kretyn, mini mózg. Taka jest rzeczywistość i codzienność szkoły publicznej.
    Rozżalona po roku szkolnym mama 4-klasisty.

  274. Kiedyś przeżyłam niemal to samo. W zerówce. Były Mikołajki i cała klasa dostała prezenty, tylko zbiegiem okoliczności o mnie zapomniano. Minęło 30 lat, a ja do dziś pamiętam, jak koleżanki i koledzy się bawią tylko ja przy stole siedzę.
    PS. Też jestem inna, ale nie będę się rozpisywać. Objawem inności była chorobliwa nieśmiałość, to, że w wieku 6 lat nie byłam w stanie odezwać się do rówieśników.
    Ktoś napisał, że kiedyś nie było zaburzeń. Były, ale być może mniej. I w małym mieście nie było psychologów dziecięcych. Nikt mi nie pomógł nawiązać relacje z rówieśnikami.
    Ma to swoje konsekwencje i dziś.

  275. Będąc nauczycielka w prywatnym przedszkolu zostałam „wezwana na dywanik” do dyrekcji gdzie usłyszałam ,że nie wolno mi bawić się i tańczyć z dziećmi w rytm popularnej wówczas piosenki ,typu lekka łatwa i przyjemna- zaznaczam ,żadnych wulgaryzmów ani słow niecenzuralnych w niej nie bylo,ot wszyscy znali i śpiewali.Otoz dyrekcja zaznaczyła że nie wolno,na moje stwierdzenia ,że wszystkie dzieci znają słowa,rodzice też tego słuchają w domu-„tak,ale to w domu ,pani musi być idealna”…Tak,że tego…

  276. Moje dziecko było w przedszkolu integracyjnym i dotacje na nie przedszkole pobierało nawet w okresie wakacyjnym, kiedy dziecko nie uczęszczało do przedszkola. Jak czytam to o czym Pan pisze, to jakbym widziała to właśnie miejsce. Znieczulica i totalny brak empatii. Jednym słowem: biznes. I tyle.

  277. Czytałam i płakałam.Sama pracuję w szkole i wiem jak ważne są takie momenty dla dzieci… Bywało,że doświadczałam podobnych sytuacji ze swoimi dziećmi, które lekko „ocierają” się o niektóre cechy zespołu Aspergera, zwłaszcza traumatyczne było dla nas przedszkole i wiem , co przeżywa takie wyobcowane dziecko i jego rodzice. Człowiek czuje, że wali głową w mur i woła do Boga ” dlaczego nikt nie akceptuje mojego dziecka???dlaczego nikt się nad nim nie pochyla???dlaczego wszystkie główne role zawsze dostają te same gwiazdeczki? dlaczego nikt nie dostrzega inteligencji mojego dziecka tylko jego fizyczną niezdarność??? dlaczego kiedy po nie przychodzę najczęściej bawi się samo,a panie patrzą i nic z tym nie robią????”. Nie opowiem Wam ile razy mąż i ja płakaliśmy z tego powodu. Oczywiście my poradziliśmy sobie i nasze dzieci dzięki naszej pracy z nimi też i to czasami lepiej niż ówczesne ” gwiazdeczki”, które w zetknięciu z nową rzeczywistością niestety spadły z tronu i pogubiły korony. Niestety dla naszych dzieci przedszkole i pierwsze klasy szkoły podstawowej to we wspomnieniach do dzisiaj ogromna trauma.Nauczyciel musi być niezwykle przenikliwy i zauważać, kim NAPRAWDĘ są jego uczniowie. Jeżeli bezmyślnie powiela schematy bo np.ma słabość do danej rodziny albo starsze rodzeństwo dziecka było świetnym uczniem to i on już z namaszczenia jest świetny, prowadzi to do wielu błędów i traum. My na szczęście trafiliśmy na wspaniałych pedagogów w klasach IV-VIII,którzy byli blisko swoich uczniów i byli ich rzecznikami,a nie wrogami.

  278. Jak ja to dobrze znam… Mój syn jest asem z delikatnym adhd niestety panie zamiast pomoc dziecku, wysłuchać je zawsze twierdziły że to on zaczyna I bije inne dzieci mimo że to on wracał z siniakami. Szkoda słów na to co się dzieje w tych czasach. My próbujemy walczyć z chorym systemem oraz wrzucania dzieci do jednego worka bo to im wychodzi najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *