Jak zareagować, gdy dziecko traci panowanie nad sobą i usiłuje nas skrzywdzić?

Całkiem sporo osób pytało mnie ostatnio o to jak zareagować, gdy nasze dziecko pod wpływem silnych emocji próbuje nas skrzywdzić, a my jego, mimo wszystko, krzywdzić nie chcemy? Bo je kochamy? Bo rozumiemy, że ono nie do końca jest w stanie kontrolować swoje zachowanie pod wpływem silnych emocji, gdyż jest na to jeszcze za małe? Co zrobić gdy dziecko bije?

Jak zareagować, gdy nasz kilkulatek jest tak bardzo „odcięty”, tak bardzo pochłonięty tym co czuje, że nie słyszy żadnych wypowiadanych przez nas słów i nie reaguje na żadne wysyłane przez nas sygnały? Dlaczego tak się dzieje? Co jest odpowiedzialne za jego zachowanie? Co zrobić, gdy konsekwentnie próbuje nas uderzyć, skrzywdzić lub coś zniszczyć? Co zrobić, gdy próbowaliśmy już różnych sposobów i żaden nie zadziałał?

Fundament naszej reakcji (a w zasadzie naszej relacji)

Przede wszystkim musimy pamiętać o tym, o czym napisałem w trzecim zdaniu. Dziecko bardzo często nie ma żadnego wpływu swoją reakcję i wynika to bezpośrednio z tego, w jaki sposób zbudowany jest jego/nasz mózg. Otóż gdy pojawiają się bardzo silne emocje, odcinane są wszystkie wyższe funkcje umysłu i władzę przejmuje tzw. jaszczurzy mózg, czyli część odpowiedzialna za prymitywny instynkt przetrwania. Czasami każe on uciekać, czasami się chować, a w jeszcze innych przypadkach – odpowiedzieć atakiem. I dopóki ten mózg gra pierwsze skrzypce, to żadne logiczne argumenty do dziecka nie dotrą. Musimy więc najpierw poradzić sobie z emocjami, aby dziecko na nowo przejęło kontrole nad swoim zachowaniem i swoimi myślami, a dopiero później przejść do ewentualnego tłumaczenia.

To jak konkretnie możemy pomóc naszemu dziecku w takiej sytuacji?

To jest rada, którą usłyszeliśmy od Pani Psycholog, gdy sami mieliśmy problem właśnie tej natury.

Jeżeli dziecko ucieka do jakiegoś miejsca, w którym jest bezpieczne, to pozwalamy mu tam być, aż samo się uspokoi i dopiero, gdy będzie gotowe, możemy porozmawiać o całym zajściu. Jeśli natomiast przechodzi do ataku i nie ma z nim kontaktu, a nasze odejście od niego powoduje, że idzie za nami i dalej atakuje, to naszym zadaniem powinno być stanowcze przytrzymanie dziecka w taki sposób, aby nie mogło nas skrzywdzić, ale i abyśmy my jego nie skrzywdzili. Chwytamy/obejmujemy/przytulamy i jednocześnie ograniczamy swobodę ruchu. Korzystamy z naszej siły, ale wyłącznie w celu ochronnym. Dzięki temu chronimy nas, otoczenie i samo dziecko, przed nim samym.

Stawiamy tym samym jasną granicę: w naszym domu w porządku jest odczuwać emocje i nie będziemy cię za to krzywdzić, ale też nie możemy pozwolić ci krzywdzić innych.

Ostrzegam: Teoria jest prosta, lecz praktyka niekoniecznie

To wcale nie jest tak łatwe, jak niektórym może się wydawać. Szczególnie gdy mówimy o dzieciach przedszkolnych i starszych, które potrafią już mieć swoją krzepę. Warto też mieć na uwadze, że czasami wystarczy 5 minut takiej „sesji”, ale zdarzają się również (podobno, słyszeliśmy od Pani psycholog) sytuacje, gdzie dziecko wytrzymuje i 20-30 minut.

20-30 minut ciągłego trzymania, ciągłych emocji, ciągłego napięcia, ciągłego wysiłku.

Tu nawet nie o krzepę fizyczną chodzi, ale o psychikę. Jak nie stracić resztek rozumu, gdy musimy zachować spokój, podczas gdy nasze dziecko krzyczy, wyrywa się i rozpacza? Jak nie zarazić się jego emocjami i nie ulec im? Na to odpowiedzi niestety nie mam.

Wiem, że jest to możliwe, ale wiem też, że jest to bardzo trudne.

Na szczęście są też zalety tego rozwiązania

Przede wszystkim jest ono chyba jedynym rozwiązaniem na które natrafiłem i które jest utrzymane w duchu rodzicielstwa bliskości oraz szacunku dla dziecka. Jest też jedynym, w którym pokazujemy dziecku, że krzywdzenie innych nie jest w porządku i sami, nie krzywdząc go, dajemy mu tego najlepszy przykład. Oczywiście nikt nie daje gwarancji, że zawsze zadziała idealnie, ale bardzo często wystarczą dwa, trzy razy i problem, który nieraz trwał latami (znam taki przypadek), znika bez śladu.

Drugą zaletą jest to, że takie doświadczenie w ostateczności niesamowicie zbliża dziecko i rodzica.

W jaki sposób?

Oczywiście wijące się i wierzgające dziecko na naszych kolanach, nie sugeruje raczej szczęśliwego zakończenia. Niemniej w trakcie jak będziemy pomagać naszemu dziecko, emocje powoli będą opadać. Na początku będzie opór i wierzganie, a później chwila spokoju, później znowu opór, a później nieco dłuższa chwila spokoju. I tak będzie to trwało aż do momentu, gdy nasze dziecko ostatecznie uspokoi się na tyle, aby porzucić pomysł skrzywdzenia kogokolwiek i dosłownie rozpłynie się w naszych ramionach, pozwalając przez łzy wypłynąć wszystkim negatywnym emocjom. Niemal jak człowiek, który był opętany i nagle zrozumiał co tak naprawdę cały czas próbował zrobić, a on wcale tego przecież nie chciał.

W takiej też chwili poczujemy się jednymi z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Nie tylko dlatego, że właśnie pomogliśmy naszemu dziecku w bardzo trudnej dla niego chwili i sami nie ulegliśmy naszym emocjom (mimo że bardzo kusiły), ale też dlatego, że dziecko obdarzy nas tym rodzajem uścisku i bliskości, który sprawi, że poczujemy się dosłownie kochani najmocniej na świecie.

W końcu ono nigdy nie chciało nas skrzywdzić. Przecież tak mocno nas kocha. Po prostu na chwilę o tym zapomniało i potrzebowało jedynie kogoś, kto by mu o tym przypomniał. Dobrze, że byliśmy w pobliżu.

5900944674_565fdb859f_b

Prawa do zdjęcia należą do Gordon.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

37
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
15 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
30 Comment authors
BlogOjciecKarolinaElzbietaJustynaMamaMai Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Klimowicz Monika
Gość
Klimowicz Monika

Pomaga naleśnik – o ile jesteśmy w domu. Mamy syna z zaburzeniami SI i zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi… ma 6 lat, bywało, że mąż 90kg plus ja 55 kg w dwójkę nie mogliśmy go utrzymać. Bywało ciężko, ale powoli z tego wychodzimy.

Hanna
Gość
Hanna

Naleśnik jest dobry na wszystko :) mój synek też ma zaburzenia SI i już wcześniej przez przypadek wymyśliłam takie owijanie i bardzo to lubi cała moja trójka pociech. Traktują to jako zabawę. Choć w przypływie agresji nie stosowałam i raczej nie zastosuję bo wolę by kojarzyło im się to tylko z zabawą

Elzbieta
Gość
Elzbieta

Co znaczy nalesnik, jesli chodzi o pomoc z agresja?

Pani Miniaturowa
Gość

U nas działało zawsze. Nie trzeba było nawet pięciu minut, gdy w maluszku zapanował spokój i wczepił się we mnie lub tatę. Po prostu tego potrzebował.

Hanna
Gość
Hanna

Ja też by starszym zwłaszcza to stosuję choć czasem trudno opanować własne emocje. Ale potwierdzam że przytulenie (choć zdarza się że odpycha mnie) bardzo pomaga i szybko się uspokaja. Po prostu potrzebuje takiej pomocy

Moje Wichrowe Wzgórze
Gość

Działa zawsze :)

Anna Bączkiewicz
Gość
Anna Bączkiewicz

Tzw metoda holdingu stosowana głównie w pracy z dziećmi autystycznymi

Ania K
Gość
Ania K

U nas też działa. Wczoraj był atak i wściekłość. Przytrzymywałam, tuliłam, gdy pozwolił, a skończyło się słodkim „moja mama” plus buziak:-). Przyznaję, że bardzo pracuję nad tym, by postępować tak, jak zalecasz. Dużo pracuję, w domu i na etacie, więc czasu mało, ale treściwy spacer, nocne pogaduchy w łóżku… chcę, by czuł, że jest i zawsze będzie kochany. Dzięki za mądre słowa :-)

mamashoue
Gość

Opanowanie plus olbrzymie pokłady cierpliwości każdego dnia i dużo przytulania! Ale nie jest łatwo i nie zawsze wszystko idzie gładko, a kontakt fizyczny rzeczywiście pomaga. Satysfakcja z powściągnięcia własnych emocji- bezcenna.

Daria Harmaciej
Gość
Daria Harmaciej

Ja przytulić mojego małego nie dam rady, bo ciągle woła ‚wypuść mnie’ i ‚idź sobie’, ale jestem blisko niego. Jak już się uspokoi, zawsze mówi ‚Mamo, płakałem. Jest mi smutno, bo mi nie pozwoliłaś(…)’. Nauczyłam go tego, żeby zawsze umiał określić co go zezłościło. I to mnie cieszy. Uważam, że ma prawo się złościć i nigdy mu nie mówię ‚uspokój się’ bo to nie działa. Zawsze wrzeszczące i wierzgające nogami dziecko porównuję (wybaczcie) do pijanej osoby. Gdy jest w ‚amoku’, nie ma co dyskutowac. Dopiero jak ‚wytrzeźwieje’ można rozmawiać, wyjaśniać, tłumaczyć.

Kamil Nowak
Gość

Kiedy się po prostu złości i nie chce nikogo skrzywdzić, to przytrzymywanie nie ma najmniejszego sensu. Trzeba dziecku dać przestrzeń, gdy jej potrzebuje, dokładnie tak jak piszesz.

grutt
Gość
grutt

Niektóre dzieci mogą odczuc to jako przemoc… 40 min? Czy to nie czekanie na rezygnację dziecka z bezsilnosci? Czy to aby nie zniechęci się dziecko do kontaku fizycznego? Czasem wystarczy przytrzymac rączkę, nóżkę, nazwac emocje i dac zrozumienie emocjom. Przytulic tak ale bez przemocy!

Kamil Nowak
Gość

Co jeżeli chwycimy rączkę, a dziecko uderzy drugą? Co jeśli chwycimy drugą, a ono zacznie kopać? A później gryźć? I w dalszym ciągu próbować nas krzywdzić? Tu często nie chodzi o 18 miesięczne dziecko, ale o np. 5-7 latka, który ma już dość siły i dość sprytu, aby skrzywdzić i dlatego trzeba go powstrzymać. Nie wolno krzywdzić innych ludzi.

Katarzyna Trudnos
Gość
Katarzyna Trudnos

Spokój, tylko spokój :)
U nas działa przytulanie i mówienie mówienie mówienie ,…mówienie ze jest nam smutno jak uderzy, że boli, że przecie mama/tata w życiu by nie uderzył ciebie,.. … wtedy przychodzi zdziwienie spokój, czasem krzyk, ale krzyknie tupnie ,założy rączki i powie smutno mi mamo!, zły jestem mamusiu!!! to pytam czemu, wyjaśnij mamusiu bo mama nie wie czemu się złościsz . chce isć do siebie, niech idzie ,ochonie przyjdzie przeprosi prztuli opowie, na spokojnie :)

Kasia Wawrzycka
Gość

Ja stosowałam tę metodę podczas tzw. buntu dwulatka. Kiedy młodą szargały sprzeczne emocje, nie było z nią kontaktu i zatracała się w płaczu. Brałam ją na kolana, przytulałam i czekałam aż się uspokoi. Zazwyczaj starczało 15 minut. Na szczęście nie miała agresywnych odruchów, więc sytuacja nie była dla mnie tak trudna emocjonalnie. W tym przypadku mam nadzieję, że nie wszystko jeszcze przede mną :)

momenty z życia
Gość
momenty z życia

Jakiej metody byśmy nie zastosowali to ona na pewnie będzie zawsze lepsza niż kontra rodziców w postaci ich szału. Może jestem wyrodnią matką jednak gdy Kacper szaleje siedzę i czekam, aż się uspokoi aby móc z nim porozmawiać i wytłumaczyć na spokojnie. Tylko jeden raz ale tak dosadnie mieliśmy scenę w sklepie, gdzie wszyscy patrzyli na mnie jak na głupią bo stałam i obserwowałam, czekałam kiedy Młody się uspokoi i będę mogła mu wytłumaczyć, że pewnych rzeczy nie można. Syn zrozumiał, że nie zabraniam mu dlatego że mam taki kaprys i że nie chce mu zrobić na złość, a ja… Czytaj więcej »

Żelikowska | Angelika Berdzik
Gość

No nie wiem, czy to zawsze się sprawdza.
Próbowałam. Mój trzylatek jak wpada w furię i zaczyna walić na oślep mnie, siostrę, a nawet siebie i ja go tak złapię to następuje horror. Zaczyna wrzeszczeć „puść mamo” i „ała, ała”, i jeśli mi się wyrwie to ucieka w jakiś kąt i nie da się dotknąć, jak skrzywdzone fizycznie dziecko. A raz doszliśmy do momentu, gdzie już oczy wywracał i zaczął toczyć pianę z ust, doszczętnie tracił kontrolę nad rzeczywistością. Utrzymywanie dziecka w takim stanie chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Kamil Nowak
Gość

W takim razie chyba pozostałbym tylko przy przytrzymaniu ręki podczas ataku – może wtedy też się „odsunie”, ale nie w aż tak drastyczny sposób? Może po prostu pójdzie na chwilę do siebie, uspokoi się i wróci?

Monika Pawelczyk
Gość
Monika Pawelczyk

Jak sobie poradzić gdy dziecko wpada w szał w miejscu publicznym? Miałam ostatnio taką sytuacje: wyszłam z moją dwulatką na rowerek, zaraz jej się odwidziało i chciała iść dalej na spacer, w chwili gdy powiedziałam,że nie idziemy dalej bo rowerka nosić nie będę i zaniesiemy go do piwnicy to wtedy pójdziemy dalej na spacer to wpadła w szał. Czasem tak ma,że rzuca się na podłogę/ziemię i miota tak,że aż się przesuwa i uderza wszystko dookoła. Chwilę postałam koło niej starając się do niej mówić i aby nie zrobiła sobie krzywdy. Idzie jakiś pan i tak do mojej córki”chodź mam tu… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Myślę, że zrobiła to Pani tak jak należy. Osoby postronne, które zawsze wiedzą lepiej, trzeba konsekwentnie ignorować lub zrewanżować im się, jeśli ktoś jest natarczywy, bo tutaj chodzi o dobro nasze i naszego dziecka, a nie o samopoczucie przypadkowej osoby. Wiem, że to nie do końca empatyczne podejście, ale w takich sytuacjach dziecko jest pierwsze i myślę, że bardzo dobrze Pani zareagowała.

Alicja
Gość
Alicja

Kiedyś przeczytałam, nawet nie pamiętam gdzie, że jak ktoś sprzedaje takie głupie rady, z którymi się nie zgadzam, to najprościej powiedzieć „mam inne zdanie na ten temat”, to przeważnie kończy dyskusję. U nas się sprawdza

Iwonka Gy
Gość
Iwonka Gy

Następnym razem takim trzeba powiedzieć, że zaraz wezwiesz policję, bo grożą dziecku.
Raz dwa trzy zamykają buzię

Jagoda Żychowicz
Gość
Jagoda Żychowicz

U mnie jest tak samo. Ale trafiam częściej na takich ludzi, co grzecznie spytają córkę „czemu płaczesz kochanie?” i młoda reaguje tak, że przestaje płakać i idzie do mnie, że niby: „co Ci ludzie chcą ode mnie? Mamo chcę być przy Tobie, bo nie czuję się dobrze, jak ktoś obcy do mnie mówi.” Trochę później fochów jest, ale jak już się totalnie uspokoi mówi: „płakałam, było mi tak smutno”. Ludzie, którzy nie są oczytani w tych sprawach, myślą, że MY rodzice wyrządzamy im krzywdę, albo, że nie panujemy nad dzieckiem. Oczywiście to są zazwyczaj te osoby, które albo nie mają… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

nie wiem, czy Ojciec pozwoli, ale jeśli nie, to najwyżej usunie.
właśnie odnośnie histerii w miejscu publicznym

Nina Zielińska
Gość
Nina Zielińska

Trafione u nas punkt. Zaczynamy bunt 2 latka. Bunt 2 latka u hight need baby nie jest łatwy, miły ani przyjemny. Mała wpada w furię powie co dzień, z powodu np złej bluzki do tego stopnia że najpierw płacze, później bije, a na końcu toczy pianę i traci oddech… przytrzymywanie powoduje jeszcze gorszy efekt bo się siłuje i szybciej męczy i aż charczy. Jak się ją zostawi to uderza o wszystko co jest w zasięgu kończyn, uderza głową. Próbujemy odwracać jej uwagę, jesteśmy blisko.po ataku jest jak zbity pies i siedzi cicho na kolanach z przerażeniem w oczach. Jak reagować… Czytaj więcej »

Rodzice & Dzieci
Gość

U mnie też często w momencie chęci przytulenia synek ucieka i nie chce bo woli sobie popłakać w pokoju. Po chwili wraca i tuli się do mnie wycierając nos w moją koszulkę :)

Kamil Nowak
Gość

Dzieci są różne i jak najbardziej należy podejść do tego indywidualnie :)

Anieszka Przybysz
Gość

Ja miałam taką sytuację na ulicy, mój syn miał ze 3 może 4 lata często było tak że cią gnął mnie za rękę jak coś chciał np z kiosku i nie słuchał że nie mamy teraz czasu… Kiedyś pociągnął mnie tak silnie, że upadłam. Miałam wysokie obcasy nierówność w chodniku i gotowe… Wstyd ogromny ale pozbierałam się i ok. Tłumaczyłam mu później że nie wolno mnie takciągać bo takie są efekty a jest silnym chłopcem. Jednak następnym razem chyba była deszczowa pogoda i też zaczął tak się ze mną przeciągać po prostu chwyciłam go i mocno przytuliłam do siebie najpierw… Czytaj więcej »

Monika Kołodziej
Gość
Monika Kołodziej

A co w przypadku, gdy dziecko nie wpada w furię, tylko na chłodno podchodzi i uderza pięściami? Powody różne: wyłączenie bajek, zwrócenie uwagi, zaprzestanie zabawy. Wychodzenie z pokoju nic nie daje, bo biegnie i bije dalej. Przytrzymywanie często kończy się wyrwaniem się syna. Ja jestem drobna a syn jest dużym i silnym szesciolatkiem. Ogólnie sprawia duzo problemów w domu i szkole jeśli chodzi o zachowanie. Dodam, że wychowuje go sama i nie za bardzo ma męski wzorzec. Jak już widzi się z ojcem to jest nakierowany na tę złą stronę mocy. A mi brak już sił :/

Kamil Nowak
Gość

Ogólnie ta metoda zwykle po zastosowaniu dwa, trzy razy powoduje, że więcej nie trzeba. Oczywiście mam świadomość jak trudne to może być, bo ja sam miałem problem z utrzymaniem swojego syna, gdy przez to przechodził, a ma chłopak krzepę. Niemniej nie bardzo widzę inne rozwiązanie…

Klaudia
Gość
Klaudia

Jak sobie poradzić z dzieckiem które bije ale nie wpada w, furie? Syn jest typem „Zosi Samosi” ktoś chce się z nim pobawić podczas gdy on nie ma na to ochoty odpycha, ktoś chce zabrać np klocek to dostaje od niego strzała, przechodzi obok kolegi to go szturchnie. Mam świadomość ze to nasza wina ponieważ z mężem lubimy się wygłupiac, przepychac w drzwiach czy tez jeden drugiego popchnąć na łóżko i zacząć się łaskotać, syn też nie raz dostał w żartach po dłoniach za np podkradanie jedzenie z talerza. Syn pewnie myśli ze to bicie i że tak można niezależnie… Czytaj więcej »

Krystyna
Gość
Krystyna

Mój synek ma 18miesięcy ia.dużo siły tłumacze ze boli ale nie pomaga krzyczę ale moze ten sposób pomoże bo nie mam sił a nie chcę go bić

MamaMai
Gość
MamaMai

Moja dwulatka od jakiś dwóch tygodni ma „fazę na bicie”. Jest to dziwne dla mnie, bo nie bije tylko jak jest zła, bije tak po prostu, jakby na złość. Mówienie ze robi nam przykrość nie pomaga. Po zejściu potrafi z pewną satysfakcją powiedzieć „zbilam Cię”…potrafi w trakcie zabawy powiedzieć zbije Cię, będąc w dobrym humorze. Tłumacze jej że jak jest zła to może tupac nogami może uderzyć poduszkę ale nie mnie tatę czy kogokolwiek innego, nie pomaga. Jestem przerażona. Ostatnio wymyśliła zabawę w stawanie na ogon kotu…to że robi komuś przykrość nie robi na niej wrażenia. 2 minuty kary tez… Czytaj więcej »

Justyna
Gość
Justyna

A co jeśli dwulatek popycha i bije inne dzieci oraz niektóre opiekunki w żłobku bez złości tylko „znikąd”? Idzie i nagle wpadnie mu do głowy pomysł, więc uderza. Oczywiście tłumaczę,że to boli i nie wolno, ale niestety od ponad miesiąca codziennie to samo. Nie podoba mi się też zachowanie niektórych opiekunek, które żalą mi się i skarżą,że mam dziecko łobuza. Jedna nawet porównywała je do swojego dziecka, mówiąc że jest zbulwersowana zachowaniem mojego syna bo JEJ DZIECKO nigdy nie podniosło na nią ręki. Oczywiście zmianę placówki już planuję,ale czekają nas w niej jeszcze niestety co najmniej dwa miesiące…

Karolina
Gość
Karolina

Cześć. Próbowałam stosować tę metodę przez wiele miesięcy i powoli pojawiały się rezultaty. Niestety mój synek miewał czasem kilka napadów dziennie i to po 20minut, więc jest to fizycznie i psychicznie bardzo trudne. Teraz jednak jestem w ciąży i nie mam siły ani odwagi walczyć fizycznie z silnym 5latkiem, który kopie i bije tam gdzie tylko dosięgnie, jak już wpadnie w szał. A potrafi to zrobić z najbanalniejsze go powodu np prośby o sprzątnięcie zabawek. Czy masz może jakieś pomysły co w takiej sytuacji mogę zrobić będąc z nim w domu sama? Ps. Bije w zasadzie tylko mnie, w przedszkolu… Czytaj więcej »