Problemy dzieciństwa, których nasze dzieci nigdy nie zrozumieją

Czasy się zmieniają, ale aby w pełni zorientować się jak bardzo się zmieniły, czasami musimy się przenieść w przeszłość. I dzisiaj do takiej podróży chciałbym was zaprosić przypominając wszystkie wyzwania, jakie mieliśmy w dzieciństwie, a których nasze dzieci nigdy nie poznają.

old

1. Pisanie SMS’ów na klawiaturze numerycznej

nokia

Czasami musieliśmy przycisnąć trzy raz jeden klawisz na telefonie, aby uzyskać jedną (słownie: jedną!) literkę. Wyzwanie było prawdziwe.

2. Brak pilota do telewizora.

Musieliśmy wstawać do telewizora, aby zmieniać kanał (podobno brak pilotów do telewizorów był kiedyś głównym powodem dla którego ludzie robili dzieci, ale jest to nie potwierdzona informacja ;)

3. Czarno-białe filmy. 

A teraz ludzie specjalnie nakładają czarno-białe filtry na kolorowe zdjęcia i filmy? Gdzie tu logika?

4. Kto rozpoznaje ten dźwięk?

Nie dość, że musieliśmy czekać na Internet przy tej cudownej muzyce, to jeszcze kosztował on wtedy 3,50 zł za godzinę (przy zatrważającej przy prędkości 5kb/s). Lekko licząc 10 godzin dziennie, dałoby miesięczny rachunek na 1.050,00 zł.

5. Używanie dyskietek do komputera.

USB? Płyty? Chciałbym. W czasach mojego dzieciństwa były tylko dyskietki o pojemności 1,44 MB. Żeby to zwizualizować – przegranie filmu (kopii zapasowej oczywiście), wymagałoby 487 dyskietek (i tyleż minut). I trzeba było założyć, że co dwudziesta była zepsuta ;)

6. Zgubienie kulki w myszce do komputera.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Myszki optyczne to też w sumie jest nowość. My mieliśmy analogowe. Z kulką. I jak się zgubiło kulkę, to myszka nie działała.

7. Czekanie, aż będzie można „bezpiecznie wyłączyć komputer”.

Chociaż umówmy się – nikt na to nie czekał ;) Poza oczywiście ludźmi, którzy czekają też na to, aby można było bezpiecznie usunąć napęd USB ;)

8. Dzwonienie do znajomych ze stacjonarnego telefonu, który był w pokoju rodziców i oni wszystko słyszeli.

O dzwonieniu do naszego chłopaka/dziewczyny już nie mówię. Albo powiem. Bo to też było wyzwanie, ale innego rodzaju.

9. Dzwonienie do chłopaka/dziewczyny, gdy telefon odebrał któryś z rodziców.

Jak widać, problemy można było napotkać po obu stronach słuchawki.

10. Korzystanie z domofonów, gdy nie wiedzieliśmy jak kolega ma na imię. 

„Bry, może… ee…e…e… Gruby…. eee….e… iść na boisko?”

11. Czekanie aż telegazeta pokaże właściwą stronę.

tele

Telegazeta, to taki średniowieczny internet, gdyby ktoś nie wiedział.

12. Słuchanie piosenek nagranych z radia, które zwykle nie miały początku, a na końcu nagrany był DJ zagłuszający ostatnie 15 sekund.

I jeszcze były filmy nagrane bez początku, ale za to razem z wszystkimi reklamami.

13. Śpiewanie piosenek bez znajomości tekstów, bo tych nigdzie nie było.

Naprawdę. Zdarzało się, że nie było ich nawet w oryginalnych płytach czy kasetach.

14. Posiadanie w domu zaledwie kilkunastu filmów, które oglądało się po dwadzieścia razy, bo nic innego nie było.

Na szczęście ratował nas MacGyver i Drużyna A. Niestety nawet miały wadę. I to sporą.

key_art_the_a_team

15. Musieliśmy czekać cały rok na powtórki

I nie ma znaczenia czy to była bajka, serial czy cokolwiek innego. Jak przegapiłeś, to nie było zmiłuj. Na szczęście, była jeszcze jedna alternatywa.

16. Chodzenie do wypożyczalni kaset wideo

I ten moment, w którym okazywało się, że nasz wyczekany film dalej nie został oddany. Od dwóch tygodni.

17. Konieczność przewijania VHS, jeśli osoba, która oglądała go przed nami, tego nie zrobiła.

Vhs_cassette_bottom

Na szczęście dla takich osób jest podobno specjalne miejsce w piekle.

18. Ściąganie plików z Internetu (nie róbcie tego dzieciaki), nie będąc pewnym ich zawartości.

I tak też komputer zostawiony na noc, ściągał nam piracką kopię zapasową Matrixa, który w rzeczywistości okazywał się płytą instalacyjną Windows.

19. Korzystanie z encyklopedii i z bibliotek, w poszukiwaniu informacji potrzebnych do szkoły.

Zaletą było to, że nie było narzędzi do sprawdzania skąd pochodzi nasza wiedza. Wadą było to, że ctrl+c, ctrl+v jeszcze wtedy nie działało.

20. Używanie mapy. Takiej prawdziwej. Papierowej.

I znaków. A jak był objazd, to było pozamiatane.

21. Zagadka. Wiecie jak to połączyć?

pencil

22. Wasze propozycje :)

Na pewno jest mnóstwo rzeczy, o których zapomniałem, więc śmiało uzupełniajcie :)

Prawa do zdjęcia należą do Renee.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

101
Dodaj komentarz

avatar
46 Comment threads
55 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
61 Comment authors
Angelika NiedźwiedzkaMadziofHan KaDorota WołkowskaAnna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Katarzyna Rupniewska
Gość

Ja to pamiętam mleczarza, który przyjeżdżał codziennie o 19 z mlekiem pod bloki. Każdy miał własną kankę i czekał z pół godziny wcześniej, żeby tylko mleka nie zabrakło :D Jak się człowiek spóźnił to można było zapomnieć o wieczornym kakao :(

Justyna
Gość

Zbieranie kart telefonicznych, nie mylić z dzisiejszymi kartami SIM :)

Kamil Nowak
Gość

W ogóle każdy był kolekcjonerem. Jeden karty, inny monety, jeszcze inny znaczni, a ktoś tam nawet kamienie zbierał :)

szmaragdowo
Gość
szmaragdowo

rocznik ’90, podstawówka – POKEMONY!!! :D

Kamil Nowak
Gość

I TAZO Star Wars :)

Kangurek
Gość

I karteczki – najpopularniejsze były z Królem Lwem. I wpisy do pamiętnika, i Złote Myśli… :)

Łukasz Betlewicz
Gość
Łukasz Betlewicz

Szyba w kuchennych drzwiach cała w naklejkach z owoców

Moje Wichrowe Wzgórze
Gość

Karteczki zwłaszcza pachnące to był szał :)

Dorota Wołkowska
Gość
Dorota Wołkowska

U nas z Titanicem !!! Rocznik 91′. W przedszkolu się dziewczynki kłóciły o karteczki z Jackiem :)

Iga Pryka
Gość
Iga Pryka

I dunie albo kolorowe karteczki ?

Madziof
Gość

Ja zbierałam karty tel :D O Boże ktoś jeszcze?

Chochlik
Gość
Chochlik

Większość pamiętam, a nie jestem „starym” rocznikiem (93) ;) To samo jeśli chodzi np o lekcje-trzeba było dzwonić i ktoś dyktował albo pożyczać zeszyt. Teraz wystarczy pstryknąć zdjęcie, nawet telefonem. Albo nowości technologiczne-czekałam na kolorowy wyświetlacz, aparat itd. A dzwonki i tapety się ściągało. I płaciło za to :D Ale to były fajne czasy.

Kamil Nowak
Gość

2,44 za tapetę czy dzwonek to był realny koszt, pamiętam jak dziś, jak wielkie to było wyzwanie ;)

Iga Pryka
Gość
Iga Pryka

Ej w Nokii można było samemu wgrać dzwonek ??

Kalina Latosińska
Gość
Kalina Latosińska

Monofoniczne dzwonki w telefonie…

ramoncia
Gość
ramoncia

…które się kupowało z reklamy na ostatniej stronie gazety :D

Monika Kowalik
Gość
Monika Kowalik

po to aby znajomi mogli je sobie przepisać :P

NIEKONWENCJONALNA
Gość

Wywoływanie kliszy z 2 zdjęciami do obejrzenia…<3
Bitwy o kartę pamięci do Playstation.
VHS, chęć obejrzenia Króla Lwa…a tam pani z panem… :D

Kamil Nowak
Gość

Z tym VHS’em to myślałem, że tylko ja mam takie doświadczenia :D

Mama Globtroterka
Gość

A ja pójdę w zbieractwo poprzedzone żuciem :) Historyjki z Donaldów i późniejsze Turbo :D

Rodzinne porachunki
Gość

Można by wymieniać w nieskończoność :-)
Np: najlepsza gra na komórki – Snake,
gra w kapsle w piaskownicy,
zbieranie historyjek z gum do żucia,
jedna bajka każdego dnia i to w programie pierwszym
filmy karate o klasztorze Shaolin,
zestaw kronik na półce,
wiśnie od sąsiada :-)

Kamil Kamilowski
Gość

Jaki Ty jesteś stary…
Tak mi przykro;)
Najgorsze jest to, że sam to wszystko pamiętam:/

Kamil Nowak
Gość

Ale to są problemy? :) Poza tą jedną bajką ewentualnie? :)

Ojciec M.
Gość

Szczerze? To ja do tej pory wolę te numeryczne klawiatury. Dzisiaj nawet moje siostry nie wiedzą co to dzwonek monofoniczny i discman (nie mówię nawet o walkmanie).

Kamil Nowak
Gość

Walkman! No patrz, zapomniałem! :)

Monika Kilijańska
Gość

Podobno ludzie starzy to c, którzy mówią „podaj słuchawkę” zamiast „komórkę” czy „telefon, smartfon”.

MariaM
Gość
MariaM

„Zdarzało się, że nie było ich nawet w oryginalnych płytach czy kasetach.” – Nie było oryginalnych płyt i kaset :D

Kamil Nowak
Gość

To swoją drogą! :D

Katarzyna Trudnos
Gość
Katarzyna Trudnos

Chłop z ziemniakami który krzyczał z wozu :”kaaaartoleeeeeeee! ” po całym osiedlu ^^ hihi
2 gry na playstation które z powodu niedomykania było przykryte encyklopedią -taką papierową :P

Michał Stępkowski
Gość

Hej, ale kartofle to nadal sprzedawane są z paki. Na warszawskich Bielanach :)

Kamil Nowak
Gość

I jeszcze dzielenie ekranu książką, gdy grało się na Split Screenie :D

Honorata Kołodziej
Gość
Honorata Kołodziej

Kartofle wiadomo :D a ktoś pamięta family Frost i tą przeklętą melodyjkę? Albo szybkie nawijanie taśmy w kasecie magnetofonowej za pomocą długopisa? :)

Kamil Nowak
Gość

Ja pamiętam tą przeklętą melodyjkę, bo jak zaczynała grać, to rozpoczynał się wyścig z czasem. Niestety zdarzało się, że przegrany :(

Michał Stępkowski
Gość

Brakuje mi straszliwie połączenia ołówka z kasetą magnetofonową :)

Kamil Nowak
Gość

Rzeczywiście, brakowało tego bardzo :) Aż dodałem :)

Michał Stępkowski
Gość

:) teraz zestawienie na pewno bardziej kompletne. Patrząc po komentarzach, wymieniać można by jeszcze długo :)

Sigh
Gość
Sigh

Trochę smutniej: kiedy trzy złote było jak trzysta i poproszenie rodzica o pieniądze na batonika wiązało się z wyrzutami sumienia.

Kamil Kamilowski
Gość

No oczywiście kartki na cukier, mięso, benzynę etc. Spróbuj to teraz dziecku wytlumaczyc?:)
Kolejki za chlebem…

A punkt 14 i 16 bardzo dobrze wspominam:)

Kamil Nowak
Gość

16 to była jak wyprawa w nieznane ;) Zawsze budziła napięcie, co tam też uda nam się znaleźć :)

Hej ho
Gość
Hej ho

Telefony komórkowe z antenką i naliczanie MINUTOWE. I to piknięcie, kiedy mijała kolejna minuta. I koszt jednej minuty, coś koło dwóch złotych. Koszmar! O, albo telefony stacjonarne z tarczą. I szukanie numerów w książce telefonicznej :)

Kamil Nowak
Gość

Pamiętam jak w jakiejś sieci wprowadzili później pierwsze 5 sekund rozmowy za darmo (a później naliczanie minutowe). Nawet na Twitterze nie jestem tak oszczędny w słowa, jak wtedy ;)

Hej ho
Gość
Hej ho

Co do oszczędności w słowa, to smsy też na początku były nietanie i w związku z tym PisaliśmyJeNaPrzykładWTenSposób,ŻebyZaoszczędzićNaSpacjach :D i zawsze się liczyło ile znaków jeszcze zostało :D

Kamil Nowak
Gość

RzeczywiścieTakSięRobiło :) IJeszczePolskichZnakowSieNieUzywaloBoOneTezZajmowalyDodatkoweMiejsce :)

Józef Bułat
Gość
Józef Bułat

ta sieć to była Idea…

ypeck
Gość
ypeck

.Miesiąc temu mojej Teściowej umarła stara, starutka nokia. Zapodarowalim Niej z Maudżonką nowy telefonare na Microsim. Przy manewrach technicznych związanych z wydobyciem starej karty sim ze starego aparatu w salonie Oryndżu skonsternowany młody wiekiem consultante stwierdził że to niemożliwe aby numer nieznanej mu sieci IDEA, której nazwę wyryto na old simie zasilić doladowaniem oryndżowym. Nie kumau. Przegapił?

Kasia
Gość
Kasia

jak byłam jeszcze mała i dostałam na komunie …. comodore 64? To tam trzeba było śrubokrętem ustawiać yyy głowicę czy coś tam? że linia przechodząca przez środek ekranu miała być prosta a nie zakrzywiona? Pamieć mam niezawodną yyy…

Linijka
Gość
Linijka

Regulowalo sie glowice srubokretem,czasami trzeba bylo wyczyscic spirytusem:D cudne wspomnienia..

Monika Kilijańska
Gość

Aparaty fotograficzne na kliszę, a nie cyfrowe. Dowiadywałeś się dopiero po wywołaniu, że na urodzinowym zdjęciu zamknęłaś oczy, na innym masz rozpięty rozporek albo dwie klatki scaliły się w jedno. O naświetleniu całej kliszy nawet lepiej nie mówić…

Kulka
Gość
Kulka

– Pożyczanie zeszytów do przepisania, gdy się było chorym (ktoś już o tym wspominał) i szybkie przepisywanie, bo nast. dnia trzeba było oddać zeszyty właścicielowi – Dojazdy autobusami i/lub pociągami do szkoły (szczególnie LO i na studia, bo podstawówka była na miejscu :) ) i marznięcie zimą na przystankach (szczególnie, gdy autobus się spóźniał/wypadł) – Podróże na wakacje i ogólnie dojazdy komunikacją miejską/pociagiem/PKS-em, bo auto było tylko luksusem dla wybranych – Telefon tylko u sąsiadów, bo tylko w 2 mieszkaniach w całym bloku był telefon; zamawianie międzymiastowych i czekanie, czy połączenie w ogóle się uda :) – Pisanie papierowych listów… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Trzepak u nas dalej oblegany ;) Podobnie jak pisanie listów z kolonii i obozów :) Więc jeszcze nie wszystko stracone :)

szmaragdowo
Gość
szmaragdowo

listy to cchyba u malutkich dzieci,które jeszcze nie mają komórki/facebooka ;)

Joanna Krawczyk
Gość
Joanna Krawczyk

Wszystko to znam, a jeszcze nie jestem taka stara ;) jak świat poszedł to przodu w zastraszającym tempie… co do internetu to pamiętam odpowiednik dzisiejszego czatu – MiRC. Jakoś tak to się pisało. Co chwilę wywalało z czatu i trzeba się było logować od nowa ;) my mieliśmy limitowany czas dostępu do internetu, tata hasło założył i koniec, nie było zmiłuj ;) ten dźwięk łączenia – bezcenny ;) tamagochi i zbieranie karteczek, pamiętniki i zeszyt Złotych Myśli, chodzenie do salki katechetycznej na różne gry planszowe i naukę gry na gitarze (za darmo). Smerfy i gumisie, czy inne bajki disneya tylko… Czytaj więcej »

Glizdawka
Gość
Glizdawka

Sklep GS i czasem przychodziła dostawa ubranek dziecięcych. Baby się na to rzucały (tak się teraz rzucają w Lidlu) i rozchwytywały w 5 minut. I pamiętam, że kiedyś to były okropne sztuczne rajstopki, które gryzły i nie znosiłam w nich chodzić. Albo okropne fartuszki szkolne, których jedyną ozdobą był kołnierzyk doszywany przez mamę.

szmaragdowo
Gość
szmaragdowo

Nie wiem czy ktoś też tak miał, ale jak wychodziłam np. do koleżanki lub na podwórko, a rodziców nie było w domu, to musiałam napisać karteczkę gdzie idę i kiedy wrócę. Nie zadzwonić czy wysłac smsa, tylko znaleźć karteczkę, długopis, „analogowo” napisać słowa ;) i powiesić karteczkę na lustrze w przedpokoju.

Kamil Nowak
Gość

A jak rodzice wychodzili nieoczekiwanie przed naszym powrotem, to też dawali znać w taki sposób :) Tak zwane starożytne SMSy ;)

Kuba Osiński
Gość

Piękny wpis. Stajemy się chyba zbyt sentymentalni :)

Zwykła Matka
Gość
Zwykła Matka

To nagrywanie piosenek z radia, gdzie w połowie piosenki odzywał sie prezenter….to był koszmar! A chodzenie do wypożyczalni po kasety…rety jak ja to miło wspominam :) To były nasze wspólne chwile z mamą, by spokojnie przy k=okazji spaceru zrelaksować się i pogadać :)

Kamil Nowak
Gość

Ja za to pamiętam, jak się zrzucaliśmy w pięć osób po 1zł, żeby wypożyczyć jakąś „nowość” ;)

Aga Ta
Gość
Aga Ta

Spedzanie polowy dnia w bibliotece miejskiej na szukaniu (recznym) obowiazkowej lektury w katalogu (czytac drewniany mebel z tysiacem malych szufladek) I to uklucie w sercu,gdy dobiegalismy do nr polki, na ktorej owa lektura powinna sie znajdowac(zazwyczaj do przeczytania na jutro), ale niestety zawsze byla juz wypozyczona!!! A tak na marginesie to ciekawe, gdzie w takie meble-katalogi sie zaopatrywali jak nie bylo Ikei hehehe

Jednorożec
Gość
Jednorożec

haha :) super :) Dokłądnie tak było, tak jest… ech :) Historyjka nr 1: Ostatnio 12-letnia córka znajomych jechała na wycieczkę szkolną do Rzymu i rodzice chcieli jej dać aparat co by mogła porobić fajne zdjęcia (telefon to nie to ;) ). Jako że „cyfra” zepsuta była dostała zwykły taki „na film”. Przeszła krótki instruktarz, po cyzm padło najważniejsze pytanie: „A gdzie się kasuje?” ;) na odpowiedź że nigdzie oczyzrobiły jej się większe od spodków do filiżanek ;) Wyjazd w każdym razie udany był ;) Historyjka nr 2: Dziecię lat 3-4 płci żeńskiej stwierdziło z przekonaniem że za czasów jej… Czytaj więcej »

trackback

[…] dzieciństwa, których nasze dzieci nigdy nie zrozumieją: świetna obserwacja o tym „jak było kiedyś”. Czytam i aż mi głupio, że sam nie wpadłem, żeby o tym napisać choćby na Dzień […]

Blogierka
Gość

Matko jaka ja stara jestem :P ;).

filozof
Gość

Dragon Ball na RTL7, zbieranie kapsli i wieczna wymiana na przerwach.
Przegrywanie kaset i tachanie całej torby razem z walkman’em na wakacje, nagle ‚Wyczerpały się baterie. Masz zapasowe?”.

Kamil Nowak
Gość

Dragon Ball był powodem przez który zawsze spóźniałem się do szkoły, bo kończył się o 7:55 :D

filozof
Gość

Też zawsze byłem spóźniony, a miałem najbliżej…

Kamil Nowak
Gość

To jest chyba jakiś społeczny problem. Im bliżej szkoły mieszkasz, tym większa szansa, że się spóźnisz :)

Agnieszka Kamaszkowo
Gość

Po prostu zawsze myślisz, że zdążysz :) Jak mieszkasz dalej, to wiadomo przecież, że musisz wcześniej wyjść żeby zdążyć :)
Córka ma dwa kroki do przedszkola i niestety historia lubi się powtarzać. Do szkoły też będzie miała blisko :O

Zdzislaw
Gość

Trudność w zlokalizowaniu swoich znajomych na podwórku. Jeżeli się umówiłem na boisku, a tam nikogo nie było, to trzeba było robić długą wycieczkę w poszukiwaniu, a teraz dzieciaki mogą się zdzwonić.

Zdzislaw
Gość

Jeszcze jedno, niepewność jak wyszły zdjęcia, które nieznajomi robili Tobie analogowymi aparatami.
Mój kolega zawsze wtedy trolował i robił zdjęcia z uciętymi głowami.

Sosnowa 11
Gość

Obawiam się, że moje dzieciństwo było epokę wcześniej i problemów owego dzieciństwa nie zrozumiałby autor artykułu. Telefon? Jaki telefon? Kiedy moja mama chciała coś przekazać babci, po prostu wysyłała mnie z wiadomością na drugi koniec miasta. :D Zadumałam się nad przemijaniem…

Benia Pasternak | Żyj Pełniej
Gość

Ja chyba jestem dinozaurem, bo nadal używam telegazety…:D U nas w domu nie kupuje się żadnych gazet z planem programów na dany dzień, więc czasem korzystamy…:)

Kamil Nowak
Gość

Ja korzystam z Internetowych jak mam potrzebę :)

Basia | Racjonalna Mama
Gość

Czy ktoś pamięta Family Frost?

Kamil Nowak
Gość

Ta muzyczka :) Właśnie nie pamiętałem jak się to nazywało! :)

Ela Chwirot
Gość

A chodzenie do budki telefonicznej (NA ŻETONY) żeby do kogoś zadzwonić? Czy to już prehistoria :D Bo ja pamiętam :)

Kamil Nowak
Gość

Ja nawet gdzieś w domu mam jeszcze taki A żeton ;)

Dorota Wołkowska
Gość
Dorota Wołkowska

Nie prehistoria.Ja w 1999 roku byłam w sanatorium w Rabce i dzwoniłam do rodziców z budki telefonicznej. Ale chyba jednak już z karty… nie pamiętam. Pamiętam za to że wtedy wprowadzili dodatkową cyfrę do numeru telefonu.

Chochlik
Gość
Chochlik

Zgadzam się ze wszystkim ;) Dodałabym może jeszcze możliwość zrobienia kilkudziesięciu zdjęć na jednej kliszy i to, że trzeba było ją potem zanieść do wywołania :D Chociaż to miało swój klimat, teraz robi się po 800 zdjęć, a żadnego nie ma w albumie. Pisanie smsów na klawiaturze w sumie też było całkiem wygodne, nie trzeba było na nią patrzeć.

Kamil Nowak
Gość

Z tymi smsami się całkowicie zgadzam. Chociaż widziałem już nastolatki, które piszą dwoma rękami na klawiaturze dotykowej bez patrzenia na nią O_o

Anna
Gość
Anna

To jest coś, co robię regularnie. Wywoluję zdjęcia. Mam świra na tym punkcie. Z jednego roku mam średnio jakieś 7000- 8000 zdjęć, z czego wywołuje jakieś 10%. Muszę zacząć się ograniczać, bo nie wiem, gdzie ja te albumy będę magazynować. Obecnie zajmują dwie duże półki… ;)

Blogowy pamiętnik
Gość

Jedno video w bloku oblegane przez pół osiedla :) Krzyki przez okno „obiad” !!!! bo nie było komórek. Randki pod gołym niebem, tanie wino i pierwsze papierosy Caro :)

Elzbieta Krawczyk
Gość
Elzbieta Krawczyk

Internetowe bramki sms, ktore czasami nie dzialaly. Sytuacje jak sie do kogos poszlo, a tej osoby nie bylo w domu (teraz nawet zamiast dzwonka uzywa sie „strzalki” telefonem), oraz odwrotnie.. niezapowiedziane wizyty niekoniecznie w dobrym czasie. 5 kanalow w tv, zadnego muzycznego (bedac u kuzyna nagralam cala kasete video teledyskow z vivy, a pozniej w kolko odtwarzalam w domu), problemem bylo tez jak po 5h na dworze mama wolala na obiad, albo wieczorem do spania.. a z fajnych spraw to pamietam jak autem jechalo sie kilka godz nad morze i ta droga to bylo cos super.. bez pasow, fotelikow, tylna… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Ja akurat nad morze miałem jakieś 12-13 godzin, więc aż tak wspaniale tego nie wspominam :D Ale rzeczywiście bez pasów i kiedyś nawet jakim busem jechaliśmy, że się spało na podłodze normalnie :D

Mila Blaszta
Gość

Bajki Disneya tylko w weekend w południe. Albo jeszcze lepsze – bajki w kinie z napisami. Jak miałam jakies cztery lata to bylam z siostra na Małej syrence. Z napisami. Szczęśliwie moja siostra – 11 lat starsza – bardzo szybko czytała, wiec mialam cos z fabuły.

Kamil Nowak
Gość

Dobra siostra :D

Aneta Wierzbicka Inside Story
Gość

Małą Syrenkę miałam nagraną na VHS po niemiecku od kuzynek z Berlina. Do dziś znam ją na pamięć. Po niemiecku :)

Od siebie dorzucam szukanie pokoju do wynajęcia na studiach w budce telefonicznej z gazetą w dłoni. Tragedia ;)

Pamiętam też, jak oglądając „Wojownicze Żółwie Ninja” marzyłam, żeby u nas też można było zamówić pizzę na telefon :)

A w sobotę? 5-10-15 !

anycool
Gość
anycool

Pamiętam jak spisywalam teksty piosenek, słuchając ich z kasety i co chwila wciskajac pause, a jak nie moglam uslyszec danego slowa to trzeba bylo przewijac w nieskonczonosc!Wspanialy post!

Kamil Nowak
Gość

Najgorzej było jak mieliśmy nagrane w słabej jakości i połowę słów człowiek pomieszał ;)

Ania Pilch
Gość
Ania Pilch

he, ja pamiętam słowa piosenki oryginał brzmiał „po cienkim idę lodzie, daleki brzeg”, a my ciągle z koleżanką słyszałyśmy „podziękuj mi milordzie, daleki brzeg” :)

Edyta Kiślak
Gość
Edyta Kiślak

Brak kontaktu ze znajomymi z osiedla gdy wyjechało się gdzieś na wakacje, karty do budki telefonicznej i nagły brak impulsów, zamknięte sklepy w Niedziele.. znalazło by się tego jeszcze

ania p k
Gość
ania p k

Oczekiwanie na Smerfy, które były tylko w niedzielę o 19:00 i jak się nie zdąrzyło z jakiegoś powodu to kaplica, bo kolejny odcinek dopiero po tygodniu..

Kamil Nowak
Gość

A w niedziele nie leciały Gumisie?

ania p k
Gość
ania p k

Gumisie też były w niedzielę o 19:00, ale jakoś na początku lat 90 (jeszcze Brygada RR, i Kubuś Puchatek). Smerfy były pod koniec lat 80 i były mega, mega hitem! Pamiętam jak do osiedlowego sklepu rzucili takie „przypinki” na agrafce do ubrań z wizerunkami różnych Smerfów, mama pobiegła i zaraz kupiła.
Naszym dzieciom też trudno by to teraz zrozumieć, bo teraz możn kupić dosłownie wszystko z wizerunkiem ulubionego bohatera z bajki.. ;)

Eve S
Gość
Eve S

1. Internet na impulsy, w zależności od taryfy 3 minuty około 0,5 zł. Także trochę drożej niż w twoim wyliczeniu. 2. Co do pilota, to ja byłam dzieckiem do zmiany kanałów. Nie ma przebacz, stoisz i przełączasz. 3. W encyklopediach i książkach nie było nie tylko ctrl+c ctrl+v. Nie było rzeczy najpotrzebniejszej – ctrl + f! 4. Pisanie na klawiaturze numerycznej – w przypadku 7 i 9 nawet i 4 razy :) Dokładam: 1. Granie w gry na podczerwień. Rusz o milimetr i po ptakach. 2. Czekanie na listy przebojów, żeby posłuchać ulubionej piosenki. 3. Nagrywanie piosenek z radia na… Czytaj więcej »

Paulina Szczepanek
Gość
Paulina Szczepanek

Nie zagraja w zlota piatke na pegazusie :)

Aleksandra Kamińska
Gość
Aleksandra Kamińska

Wykręcanie numeru telefonu na tarczy. W ogóle czasownik wykręcić nr telefonu to archaizm :) I zakręcanie wody, nie da się zakręcić wajhy góra-dół.

Kamil Nowak
Gość

Co ciekawe dalej mówimy o odkładaniu słuchawki czy wykręcaniu numeru ;)

Angelika Niedźwiedzka
Gość

U mnie w domu prawie wszystkie krany są zakręcane :) Naprawdę nie ma problemu żeby takowy kupić, jeszcze nie wyginęły :p

Maciej Hałas
Gość
Maciej Hałas

Problem z punktu 20 to bajka. Prawdziwe papierowe mapy pojawiły się dopiero w latach 90tych XX wieku. Wcześniej były w użyciu mapy niezupełnie prawdziwe. Korzystanie z nich to dopiero był prawdziwy problem!
Wcześnie prawdziwe mapy były tajne lub przynajmniej poufne. Mapy dla zwykłych śmiertelników były przygotowywane przez celowe zniekształcanie tych prawdziwych. Ciężko było orientować się wg takich map, bo nie zgadzały się odległości. Kierunki też potrafiły się rozjeżdżać…

Jaroslaw Tatar
Gość
Jaroslaw Tatar

Objazd rowerem po wszystkich kolegach żeby umówić się na mecz, to były fajne czasy, grało się do nocy. Jak nie było nic widać to był koniec meczu:)

Han Ka
Gość
Han Ka

I mój pierwszy komputer – Commodore 64 z grami na kasetach i cartrigem black box wersja ósma :D Koleżanka przychodziła ze swoimi kasetami z grami i magnetofonem, a mój tata przegrywał nam gry z kilku kaset i ustawiał tak, że wszystkie były na jednej ścieżce.