Posyłam 5 latka na obóz. Czy już kompletnie zwariowałem?

czyli wywiad z ekspertem w sprawach obozów i kolonii dla dzieci.

boy

Wpis jest elementem współpracy z firmą BTA Kompas.

Rodzicielstwo odległości

Wiele mówi się w ostatnich latach o rodzicielstwie bliskości. Bardzo bliska jest mi ta tematyka, jednak nie jest pozbawiona wad. Jednym z zagrożeń tego rodzaju wychowania, jest zbytnie przywiązanie dzieci do rodziców i późniejsze problemy z samodzielnością. Dlatego oprócz rodzicielstwa bliskości, wyznaję również rodzicielstwo odległości. To też powód, dla którego uwielbiam wszelakie obozy i kolonie (patrz: Kiedy na kolonię). Moje dzieci również. Córka była w zimie na takim wyjeździe i syn, który odwiedził ją tylko na jeden dzień, suszył nam głowę od tego czasu, że on też chce jechać. Że zostanie, że będzie samodzielny, że będzie słuchał starszej siostry (tja, jasne). A my z żoną mieliśmy nie lada problem. Podejrzewaliśmy, że nie ma kolonii dla takich maluszków, a posłanie go z dziesięciolatkami i dziećmi starszymi nie wchodziło w grę. Udało nam się jednak znaleźć rozwiązanie pośrednie. Wyjazd nad morze z babciami. Może nie do końca nauczy ich samodzielności, ale na pewno pozwoli im odpocząć od rodziców (i wcale nie chodzi o to, że my też odpoczywamy, to są pomówienia :). Córka jednak jedzie końcem lipca na kolonię i syn (mimo, że bardzo zadowolony z wyjazdu z babciami) nie odpuszczał. Wtedy właśnie odezwała się do mnie firma BTA Kompas, ze swoją ofertą obozów dla maluszków. Wiele o nich wcześniej słyszałem i to niemal w samych superlatywach. Zarówno od znajomych, którzy z nimi jeździli, jak i od samych opiekunów (a że znam kilku, to nawet sam Kompas nie wie #tajemnesztuczkiblogera). Mimo to jestem bardzo ostrożny w polecaniu produktów, których sam nie przetestowałem, dlatego też już w sierpniu, moje dzieci pojadą wraz z Kompasem na obóz. Na 11 dni!

Przerażenie

Znacie to uczucie, kiedy rozważacie jakąś możliwość (jak na przykład posłanie pięciolatka na obóz), ale kiedy nagle stajecie przez faktem dokonanym, to czujecie przerażenie? Ja tak miałem. Z jednej strony widzę jak bardzo się wyrywa i jak bardzo pragnie tej samodzielności, ale z drugiej strony to przecież mój malutki chłopczyk, prawda? A co jak sobie nie poradzi? A co jak się nie odnajdzie? A co jak…? Pytania napływały jedne za drugimi. W zasadzie byłem gotowy zrezygnować. Na szczęście rozmowa z Panem Jakubem Marjańskim, ekspertem w sprawach dziecięcych wyjazdów, przekonała mnie, że moje obawy są naturalnymi obawami każdego rodzica i oni, jako biuro podróży dostosowane do potrzeb dzieci najmłodszych, są przygotowani na każdą sytuację.

Wywiad, który rozwiał moje wątpliwości

Blog Ojciec: Na początku, żeby nieco przybliżyć czytelnikom o czym będziemy tutaj rozmawiać, może powie Pan kilka słów o Biurze Podróży Kompas.

Jakub Marjański: Biuro Turystyki Aktywnej Kompas istnieję 16 lat. Na początku było… hobby. Z jednej strony wspinaczka, podróże dalsze i bliższe, survival, samochody terenowe. Z drugiej strony teatr, sztuka, taniec, muzyka. Biuro Turystyki Aktywnej KOMPAS powstało z połączenia właśnie tych niezwykłych pasji. W dniu dzisiejszym jesteśmy właścicielami takich marek jak: Interkamp, Izzykamp, Letnie Obozy Przygody, Wakacyjna Szkoła Magii, Mikołaje24.pl. Nasza prekursorska marka Interkamp, czyli prestiżowe wyjazdy dla dzieci i młodzieży cieszy się niezmienną popularnością. W ramach działalności Biura zajmujemy się również profesjonalną organizacją wycieczek szkolnych, warsztatów z pasją, imprez integracyjnych oraz szkoleniowych. Wspieramy także ciekawe i związane z naszą pasją i misją inicjatywy jak np. Maxus Solo Around – samotne opłynięcie ziemi pod żaglami.

Jesteście liderem w organizacji obozów dla dzieci?

Zdecydowanie tak! Wsłuchując się w sugestie Uczestników i śledząc nowe trendy wśród Dzieci i Młodzieży, co roku tworzymy kilkadziesiąt nowych autorskich Obozów. Wierzymy, że nasze oryginalne pomysły i włożony w przygotowanie obozu wysiłek jest źródłem naszego sukcesu i idealnego letniego wypoczynku. Wyjechało już z nami kilkadziesiąt tysięcy uczestników.

Skąd tak wielkie zaufanie do waszej firmy?

Tak jak wspominałem jesteśmy na rynku nieprzerwanie o 16 lat. Jako jedni z pierwszych w branży turystycznej uzyskaliśmy Certyfikat ISO 9001:2001. Jesteśmy zdobywcami wielu nagród, medali, certyfikatów i wyróżnień na targach turystycznych. W zeszłym roku dostaliśmy wyróżnienie w rankingu Gazela Biznesu – jest to elitarny ranking, tworzony przez Puls Biznesu, który zrzesza w swoim gronie najdynamiczniej rozwijające się firmy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Szczególną staranność przykładamy do doboru Kadry. W rankingu branżowego magazyny Rynek Podróży, zajmowaliśmy 1 miejsce jako najlepszy organizator turystyki młodzieżowej w Polsce!

Cały czas się waham czy mój pięcioletni syn sobie poradzi. Wiem jednak, że nie dostanę odpowiedzi, dopóki nie pojedzie i nie spróbuje. Może mi Pan powiedzieć, jaki był najmłodszy uczestnik waszych obozów?

Organizujemy obozy od 5 roku życia i takich uczestników już mieliśmy. Na obozie rodzinnym, mieliśmy kilkumiesięczne dziecko :).

A te pięciolatki nie bały się? Wy się nie baliście?

Kadra, która jest na obozach dla najmłodszych dzieci, to osoby doświadczone w pracy z maluchami. Zdają sobie sprawę, że te dzieciaki, mogą mieć problem z samodzielnym myciem, ubieraniem, jedzeniem czy odpowiednim spakowaniem się na wycieczkę. Zwracamy na to szczególną uwagę i pomagamy im w uczeniu się samodzielności, jednocześnie dbając o to, aby w każdym momencie były zadbane i zadowolone.

Co w przypadku dzieci młodszych, które mogą tęsknić za rodzicami? Odsyłacie je do domu?

Każdy Mały Obozowicz ma prawo zatęsknić za Rodzicami. Odesłanie dziecka do domu to zdecydowanie ostateczność. Nasz kadra jest przeszkolona do radzenia sobie w trudnych momentach, wie jak odwrócić uwagę poprzez zabawę sprawić, żeby dziecko zamiast się martwić, wróciło z bagażem wspomnień i doświadczeń, które będą procentować w przyszłości.

W wielu obozach, które przeglądałem, brakowało mi możliwości kontaktu telefonicznego o każdej porze dnia i nocy. U was widziałem taką usługę, czym zdecydowanie zyskaliście w moich oczach. Ciekawi mnie jednak czy zdarza się, że rodzice nie mogą spać i dzwonią w środku nocy, żeby zapytać czy aby NA PEWNO wszystko z ich dzieckiem w porządku?

Tak, oczywiście, zdarzają się takie telefony. Dla wielu rodziców jest to spore przeżycie, wysłanie dziecka na pierwszy obóz. Mają dużo obaw, czy maluchy sobie poradzą i czy odnajdą się w kolonijnym świecie. Kontakt z obozową kadrą jest 24/h.

Jakiego rodzaju informacje zbieracie od rodziców przed wyjazdem? Czy interesują was wyłącznie ewentualne choroby i alergię czy informacje o zachowaniu dziecka i jego dziennie rutynie, też są dla was ważne?

Każdy rodzić przed wyjazdem jest zobowiązany do wypełnienia Karty Kwalifikacyjnej Uczestnika Obozu, w której jest miejsce na tego typu uwagi. Każdy wychowawca zapoznaje się ze wszystkimi informacjami zawartymi w karcie, stara się jak najlepiej poznać swoich podopiecznych, aby w wymagających sytuacjach starać się jak najlepiej zareagować. Poza kartą kwalifikacyjną bardzo cieszymy się, gdy rodzice przekazują nam dodatkowe uwagi (czy to mailem, czy w rozmowie telefonicznej), wszystkie one są dla nas bardzo cenne. Są to informacje o tym, z kim dziecko chciałoby być zakwaterowane, jakie ma upodobania kulinarne, jak reaguje w różnych sytuacjach. Bardzo ułatwia to pracę wychowawcom.

Muszę przyznać, że przemówiła też do mnie informacja, że szukacie dla dzieci od samego początku rówieśników, z którymi będą się dobrze rozumieć. Jak wam się to udaje?

Od samego przyjazdu i pierwszych powitań z największą uwagą obserwujemy zachowanie każdego na tle grupy, tak aby już przy przydzielaniu pokoi i przez pierwsze godziny i dni starać się stworzyć paczki prawdziwych przyjaciół. Jako ciekawostkę powiemy, że jesteśmy na finiszu prac związanych z uruchomieniem aplikacji na Facebooka http://www.aleobozykolonie.com/, która, ma na celu zachęcenie do zebrania grupy znajomych na obóz, a dzięki temu otrzymania rabatu.

Zauważyłem, że wasz program jest bardzo rozbudowany. Każdy z obozów ma inny temat przewodni i każdy wygląda na mocno dopieszczony. Macie może jakiś jeden punkt programu, z którego jesteście szczególnie zadowoleni?

Ze wszystkich punktów jesteśmy zadowoleni :). Przy obozie Maluszkowa Szkoła Magii (to ten, na który jadą moje dzieci – przyp. Blog Ojciec) ciekawym punktem jest „nauka latania”. Nie będę zdradzać jak to dokładnie wygląda, ale gwarantujemy, że dla dzieciaków jest to duże przeżycie.

Nauka latania brzmi ekscytująco. Czy jeśli chciałbym zobaczyć na własne oczy jak bawią się moje dzieci i co robią, to mam na to jakąś szansę?

Podczas obozów, codziennie o godz.11.00 na naszej stronie pojawia się fotorelacja z poprzedniego dnia. Dzięki temu rodzice mogę na bieżąco śledzić, co ich dzieci robili, jak spędzali czas i co udało im się stworzyć. Wierzymy, że dzięki temu Uczestnicy i ich Rodzice wspólnie będą jeszcze intensywniej przeżyć wspaniałe doświadczenie, jakim jest samodzielny wyjazd na obóz. Pomysł bardzo się przyjął i praktykujemy go od kilku sezonów.

Podsumowując: Na sytuacje kryzysowe jesteście przygotowani i potraficie je opanować, rodzice są w stałym kontakcie telefonicznym, a dzieci robią rzeczy, o jakich w domu mogłyby pomarzyć i jeszcze uczą się przy tym samodzielności?

Wszystko się zgadza!

Czuję się przekonany. Dziękuję za wywiad. Do zobaczenia w sierpniu.

Pytania czytelników

Jak wiecie, wasze zdanie jest dla mnie niezwykle ważne, dlatego jeśli macie jeszcze jakieś pytania, nie krępujcie się. Postaram się zdobyć odpowiedzi na wszystkie bezpośrednio od Pana Jakuba. Czy wy posłalibyście pięciolatka na obóz? Jakie byście mieli obawy?

Prawa do zdjęcia należą do Ken Bosma.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

21
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
LeeniAgnieszka RytellavinkaBlog OjciecKinga Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lena
Gość
Lena

niezmiernie ciekawa jestem, ile kosztuje taka przyjemność :)

Blog Ojciec
Gość

Wszystkie ceny są podane przy konkretnych wycieczkach. Maluszkowe znajdzie się tutaj: http://www.kompas.pl/lop/rodzaje_obozow.php?id=127, a pozostałe w konkretnych działach.

www.liliija.blogspot.com
Gość
www.liliija.blogspot.com

Byłam kiedyś na koloniach nad morzem jak miałam dokładnie 6,5 roku. Pamiętam to bardzo dokładnie, bo cały ten czas przepłakałam. Może nawet nie płakałam, ja wyłam z tęsknoty. Moja mama nie miała mnie jak odebrać. Codziennie błagałam ją żeby mnie zabrała. Została mi taka trauma, że następnym razem pojechałam nad morze jak miałam 18 lat.

Blog Ojciec
Gość

Ja jestem gotowy do odebrania syna w razie problemów, bo sam obóz mam oddalony o zaledwie dwie godziny :) Takich przeżyć na pewno dzieciom zafundować nie chcę. Jak to będzie jednak wyglądało w rzeczywistości, dowiemy się dopiero w sierpniu.

Tedi
Gość

Moją pierwszą kolonię przeżyłam w wieku 6 lat. Byłam najmłodszym uczestnikiem, bo wtedy brali dopiero od 7 roku życia, ale ze względu, że mama znała opiekunki i jechała tam moja starsza siostra, wzięli mnie. Nie było żadnych problemów a ja pamiętam te 2 tygodnie bardzo pozytywnie. Mi daleko jeszcze do posiadania 5 letniego syna, ale na razie uważam, że kolonie nawet od 5 roku życia to dobry pomysł.

Blog Ojciec
Gość

No ja bez córki chyba bym się nie odważył posłać syna :) Ostatnio jak zapytałem co zrobi kiedy będzie miał jakiś problem, odpowiedział mi „No przecież będę tam z siostrą, prawda?”. Aż strach było zadać jeszcze jakieś pytanie :)

Tedi
Gość

Pytanie, czy syn by poprosił o możliwość wyjazdu, gdyby nie miał starszej siostry?

Blog Ojciec
Gość

Jego pytania zaczęły się od momentu, kiedy ona pojechała po raz pierwszy, więc raczej wątpliwe.

Sabina Gatti
Gość
Sabina Gatti

..”. Jednym z zagrożeń tego rodzaju wychowania, jest zbytnie przywiązanie dzieci do rodziców i późniejsze problemy z samodzielnością…” —- nic bardziej błędnego jest właśnie odwrotnie. Babcia, ciocia, koleżanka to zupełnie co innego od obozu gdzie takie małe dziecko nie może być w centrum uwagi cały czas. Im więcej bliskości w dzieciństwie tym większa samodzielność w dorosłości. Egocentryzm dziecięcy i potrzeba bycia tym najważniejszym trwa dłużej niż 5 lat. A w naszej kulturze już u niemowlaków :) tępimy ten egocentryzm http://sabinagatti.blogspot.com/2013/08/egocentryzm-dzieciecy.html

Blog Ojciec
Gość

Nie napisałem, że to jest jeden ze skutków ubocznych. Napisałem, że jest to zagrożenie i widzę (zwłaszcza w zagranicznych portalach), że u wielu rodziców pojawia się ono w mniejszym lub większym stopniu.
U nas egocentrym nie jest tępiony, wręcz przeciwnie. To egocentryzm naszego pięciolatka, który bardzo chciał jechać, był powodem dla którego w ogóle to rozważaliśmy taką możliwość.

Kinga
Gość
Kinga

Tez mialam podobna pierwsza reakcje po przeczytaniu o „zagrozeniu” jakie moze wynikac z rodzicielstwa bliskosci. Bliskosc i milosc w dziecinstwie skutkuje najczesciej duza dawka zdrowej samodzielnosci.
To co skutkuje ew. brakiem samodzielnosci to wychowanie w toksycznej rodzinie. Znam taki przypadek w najblizszej rodzinie, gdzie 38 latka choc zona i matka jest kompletnie niesamodzielna. I to bynajmniej nie z powodu milosci i bliskosci w dziecinstwie, wrecz przeciwnie.

Mama Globtroterka
Gość

Sama jestem dzieckiem kolonijnym, ale zaczęłam na nie jeździć w wieku 8 lat. A i tak zdarzało się smarkanie w poduszkę. Ja bym 5 latka na kolonię nie wysłała, ale patrzę pod kątem mojego jedynaka. Myślę, że fakt posiadania starszej siostry, uczestniczki kolonii sporo zmienia :)

Blog Ojciec
Gość

Zdecydowanie. Chociaż jak babcia się dowiedziała, to zapytała czy można wynająć pokój obok :)

Gosia Skrajna
Gość

Nasz Syn pierwszy raz pojechał w wieku 8 lat. Razem z kolega byli najmłodsi w grupie, podobno radzili sobie bardzo dobrze. W tym roku wybraliśmy tego samego organizatora z naszego rodzinnego miasta. Po powrocie dowiemy się czy było warto znów im zaufać.
A co do dzwonienia…po ostatniej ripoście Syna ( pisałam na blogu o „obciachu”), czekam aż sam zadzwoni aby nie rozbudzać jego tęsknoty, wierząc też jednocześnie, że skoro nie ma czasu zadzwonić to znaczy, że dobrze się bawi i ciekawie spędza czas..

Blog Ojciec
Gość

Na ostatniej kolonii córki, jeden raz zrobiło jej się bardzo smutno. Kiedy zadzwoniła do niej mama :) Dlatego też cieszę się, że tutaj będę mógł zadzwonić do opiekuna, który mi wszystko powie, a w razie czego dopytam o szczegóły u starszej siostry :)

Kinga
Gość
Kinga

Rozumie Twoje powody (synek sam chcial i jedzie ze starsza siostra) ale ja bym chyba nie poslala. Zreszta wyjazdy na kolonie i obozy raczej nie przekladaja sie na pozniejsza samodzielnosci. Ja nigdy na koloniach/obozach nie bylam. Zreszta z tego co pamietam to Ty tez, a jestes osoba nad podziw samodzielna i odpowiedzialna. Ja zawsze bylam (musialam) byc samodzielna, samowystarczalna i samodecyzyjna. Moze dlatego kolonie mnie nie pociagaly. Zawsze mi sie wydawalo, ze to bedzie przedluzenie szkoly, znowu ktos bedzie dyrygowal, wymagal, znowu trzeba bedzie sie podporzadkowac itp. Za to bardzo wczesnie zaczelam sama z przyjaciolmi jezdzic na wakacje i dopiero… Czytaj więcej »

lavinka
Gość

U mnie to jak z przedszkolem. Za rok to nas czeka i już się boję. Nie o dziecko. Ja się boję o zdrowie psychiczne przedszkolanek ;) Wyjazdów nie, dziecię przyzwyczajone, że czasem ono wyjeżdża bez rodziców, czasem rodzice bez niego. właśnie wyrabiam jej paszport, bo w listopadzie leci z babcią i wujkiem do Egiptu. Będzie miała dwa lata. Podróżnicza rodzina, to nikt w tym nie widzi problemu. Tylko upoważnienie od notariusza jeszcze trzeba i wsio. Najgorzej z wyjazdami mają chyba dzieci uwieszone na rodzicu od zarania. To znaczy rodzice wmawiają im, że sobie nie poradzą i dzieci poniekąd dostosowują się… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Łał, łał, łał. Dwulatka z babcią i wujkiem do Egiptu. Ale wypas. Nawet nie wiedziałem, że trzeba do tego notariusza angażować :)

Co do przedszkolanek to się nie bój :) Same wybrały swoją zawodową ścieżkę :)

lavinka
Gość

Trzeba, bo to wyjazd poza Europą. W Europie (UE) pewnie by wystarczyło beznotarialne, ale to jest Egipt, Muzułmanie, jeszcze by podejrzewali próbę porwania dziecka. Oni tam na lotniskach mają sporego pierdolca. O przedszkolanki się boję, bo wspominam swoje przedszkolne czasy. Byłam elementem wywrotowym. Z powodzeniem namawiałam dzieci do odmawiania zjedzenia niesmacznych posiłków (sama oczywiście nie tknęłam), opowiadałam jakie cuda są w ciemnej komórce, w której zamykano za karę niegrzeczne dzieci, że potem cała grupa specjalnie rozrabiała, żeby się tam dostać. A miałam tylko 3,5 roku i do przedszkola chodziłam tylko kilka miesięcy. No i byłam dość samodzielna, mając 2,5 roku… Czytaj więcej »

Agnieszka Rytel
Gość
Agnieszka Rytel

A ja napiszę coś zupełnie innego. Jestem wychowawcą kolonijnym i kierownikiem placówek, od 14 lat organizuje obozy harcerskie. W tym roku przez 5 dni obserwowałam obóz „militarny” firmy Kompas i nikomu nie polecam. Moim zdaniem kolonia czy obóz to nie tylko atrakcyjny program, ja oczywiście jestem spaczona przez harcerstwo, bo my za cel stawiamy sobie wychowanie, a program to środek do osiągnięcia celu. Wiem oczywiście, że biuro podróży to nie organizacja wychowawcza, ale chciałabym by moje dziecko pojechało na obóz gdzie obowiązuje kultura, jakaś konsekwencja wychowawców, porządek i szacunek. Słuchając przez 5 dni tego co dzieje się w sąsiednim podobozie… Czytaj więcej »

Leeni
Gość
Leeni

Ja jechałam jako ośmiolatka na dwa tygodnie z bratem bliźniakiem. Trochę tęskniłam, dużo dzwoniłam i tuliłam się do wszystkich starszych ode mnie – czyli wszystkich. Ale za rok nie było mowy o tym, żebym została w domu, zostały tylko świetne wspomnienia.
Wszystko zależy od dziecka, musi samo chcieć i być na to gotowe.