Matki, które krzywdzą dzieci, w imię własnych przywilejów

I które sprzeciwiają się temu, aby prawa dziecka zostały wreszcie uznane.

krzywda

O co chodzi w tym całym równouprawnieniu?

Dzisiaj chciałem napisać o matkach, które nie do końca rozumieją na czym polega równouprawnienie. Matkach, które byłyby pewnie w stanie walczyć, gryźć i bić, byleby tylko wprowadzić parytety na stanowiskach dyrektorskich (na żadnych innych stanowiskach parytety ich nie interesują), ale jednocześnie, gdy mówimy o wychowaniu dzieci, to o żadnym równouprawnieniu nie może być mowy. Matka jest najważniejsza i basta. Ojciec? Dzieci? A kto by się nimi przejmował? Oni przecież nie mogą się równać z autorytetem Matki.

Matki, które wstrzymują postęp

No wkurwiłem się. Wybaczcie moje słownictwo, ale zwyczajnie się wkurwiłem. Ledwie dwa dni temu gazeta prawna napisała o nowym prawie, które w końcu przybliża nas do cywilizowanych krajów (prawie mówiącym, że oboje rodziców ma równe prawa, w przypadku rozwodu), a już pojawił się matczyny ciemnogród, który „strajkuje”. Bo przecież jak to może być, że ojciec ma równe prawa jak matka? Jak to może być, że trzeba będzie wziąć jeszcze pod uwagę prawa kogoś, kogo do tej pory określały jako „dawcę spermy”? I może jeszcze prawa dziecka? Co to w ogóle znaczy „Prawo dziecka do kontaktów z obojgiem rodziców”? To przecież jest jakaś abominacja! Matka jest dla dziecka najważniejsza! I dziecko się jeszcze o tym przekona! – zdają się krzyczeć owe matki.

Sprawiedliwość? A po co to komu?!

Zresztą nie dziwię się specjalnie, że owe matki wszczęły rwetes. Absolutnie się nie dziwię. W końcu do tej pory były uprzywilejowaną grupą, która mogła dyktować innym ludziom warunki, a tu nagle ciach! Średniowieczne przywileje zostały odebrane i teraz jest sprawiedliwie. Jak one sobie poradzą? Jak one sobie poradzą podczas rozwodów, gdy nie będą mogły szantażować byłego męża własnym dzieckiem? Jak sobie poradzą, gdy nie będą mogły robić dziecku prania mózgu i kazać mu nienawidzić ojca? Jak one sobie poradzą, gdy jedyne na czym będą mogły polegać to uczciwość, zdrowy rozsądek i szacunek do drugiego człowieka? No jak?

Oczywiście widzę też negatywne skutki nowego prawa

Całe mnóstwo. Na przykład jak pięć razy w ciągu całego dziecięcego życia trzeba będzie się wybrać do urzędu, to trzeba będzie pojechać w dwie osoby. Normalnie tragedia! Najgorsze jednak będzie to, że trzeba będzie się liczyć ze zdaniem dziecka i zdaniem ojca, który będzie miał tyle samo do powiedzenia na temat wychowania, co matka. A przecież do tej pory matka zawsze miała najważniejszy głos i było „dobrze”. Komu to przeszkadzało?

Owe matki zapominają jednak, że to prawo nie dotyczy ich samych

Ani nawet ojców. To prawo dotyczy przede wszystkim dzieci. Ono dotyczy prawa dziecka do kontaktu z obojgiem rodziców. Zresztą o co dokładnie chodzi w tej nowelizacji przepisów najlepiej tłumaczy sam RPD:

„Nowelizacja zwiększa ochronę praw dziecka w trakcie konfliktów rodzicielskich, niezależnie, czy rodzice się rozwodzą, czy żyją w rozłączeniu. Przede wszystkim zapobiega stawianiu dziecka przez rodziców jako przedmiotu rozgrywki i osiągania za jego pomocą ustępstw, a czasem zwykłej zemsty”.

Michalak zaznaczył również, że dzięki nowelizacji w polskim prawie pojawi się po raz pierwszy pojęcie „prawo dziecka do kontaktu z obojgiem rodziców”. „To niezwykle ważne, ponieważ dotychczasowe przepisy w niewystarczający sposób akcentowały podmiotowość dziecka jako osoby, której prawa należy zauważać i szanować tak jak prawa dorosłych. W przypadku konfliktu dorosłych, nadrzędnymi powinny być prawa dziecka” – podkreślił.”

Wady są, ale zalety je znacznie przewyższają

I tak, czasami dziecko utraci część stabilizacji życiowej i będzie musiało mieszkać w dwóch różnych domach. Jednak jeśli dzięki temu uzyska możliwość kontaktu z obojgiem rodziców i uniknie bycia traktowane jak przedmiot w walce rodziców, to naprawdę nie będzie to wielki koszt do poniesienia. A jeśli jakieś matki uważają, że brak jednego miejsca zamieszkania będzie dla dziecka zgubny, to niech rozważą możliwość zrzeczenia się praw rodzicielskich, zostania „weekendowymi rodzicami” i płacenia byłemu mężowi alimentów. Niezbyt czarująca wizja? Tak myślałem.

Warto też pamiętać, że dotychczasowy stan rzeczy krzywdził nie tyle ojców, co przede wszystkim krzywdził dzieci i dlatego też ta zmiana jest tak ważna.

Moje skromne podziękowanie

Dlatego też chciałbym tutaj w imieniu wszystkich rodziców (nie tylko ojców, bo wiele mam też popiera te zmiany, za co jestem im osobiście bardzo wdzięczny), którzy myślą podobnie do mnie, podziękować Rzecznikowi Praw Dziecka, Panu Markowi Michalakowi, z którego inicjatywy powstało takie prawo i weszło w życie. Świat dzieci zmienia się na lepsze na naszych oczach i przyjemnie jest być tego świadkiem.

Prawa do zdjęcia należą do Daska.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

23
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
BlogOjciecPawełAnia GolusMałgorzata OlszewskaBarbara Miśkiewicz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Monika Kilijańska
Gość

Racja, co dzieci mogą na to, że rodzice nie mogą się dogadać? Mam tylko nadzieję, że prawo będzie respektowane.

Rodzinne porachunki
Gość

Trzymajmy kciuki, aby przepisy nie były martwe. Aby sędziowie podczas orzekania wyroków rozwodowych brali to pod uwagę.

Konrad Norowski
Gość
Konrad Norowski

Dobry krok w stronę sprawiedliwości przy sporach o prawa rodzicielskie, gdzie nierzadko sędziny z automatu dają wszystko matce „bo to przecież matka”.

Kalina Latosińska
Gość
Kalina Latosińska

Wydaje mi się, że autorytet matki wynika z tego, że to ona nosi, rodzi i karmi. Ostatecznie to nie jest złe, bo jest to swojego rodzaju zwieńczenie trudu tego noszenia i rozwiązania. To kobiety zawsze były odpowiedzialne za dzieci, a mężczyźni szli polować na bizony – pytanie, kto w konkretnym sporze między matką a ojcem dziecka ma więcej racji. Nie mniej jednak z ciekawością czekam na rozwój wydarzeń prawnych w tym temacie.

Ania K
Gość
Ania K

Ojcze, jako matka samodzielna, dzięki Tobie (no, nie tylko ;-) ) przejrzałam na oczy i przysięgam, że da się żyć i dogadywać z kimś, kto obiecał a zawiódł. Da się, gdyż mój Syn to nasz Syn. Kolokwializmem zaleci, ale, na serio, da się – spokojnie, bez stresu, dla dobra malucha, który chce być kochany, chciany, szczęśliwy. Czasami trudno wznieść się ponad emocje, zdecydowanie własne, by na dziecku się skupić. I by czasami usłyszeć, że pomaga mi dla dobra dziecka. Bądźmy rozsądni i wrażliwi. Da się.

rodzinawpraktyce.pl
Gość

Mały kroczek, ale mam nadzieję, że jeden z pierwszych, a nie ostatni. Tak naprawdę prawo uznało to, co my wiemy już od dawna. Teraz pora zmienić myślenie ludzi – to będzie najtrudniejszy i najdłuższy krok.

Dariusz Wlodarski
Gość
Dariusz Wlodarski

DZIECKO MA PRAWO DO OBOJGA RODZICÖW A KOBIETA NOSI KARMI WYCHOWUJE CO JEST OCZYWISTE !!! OJCIEC JEDNAK JEST POTRZEBNY BO POTRAFI KOCHAC -WYCHOWYWAC -KARMIC I WSPIERAC -MYSLE ZE DZIECI NIE ROBIA SIE SAME I NIE SA ZNAJDYWANE W KAPUSCIE -MILOSC OBOJGA RODZICÖW JEST WAZNA I SZACUNEK DLA DZIECI !!!

Katarzyna Zapasińska
Gość
Katarzyna Zapasińska

Tak, uważam tak jak Wy, obydwoje rodzice są ważni. Nigdy nie utudnialam kontaktów córki z ojcem, ale… To oni umawiają się poza mną ja jestem tylko informowana o terminie spotkania ( dodam ze pisze o 13 letnim dziecku) poza tym mój były- dzięki Bogu mąż, idealnie przekręca przeszłość i w tak paychologiczny sposób nastawia córkę przeciwko mnie, ze często słyszę – nienawidzę Cię. Niejednokrotnie podniosła już na mnie rękę (jej ojciec mnie bił) ale co tam wmówił jej, ze to ja byłam winna, ze on mnie bił…i co Tatusiowie? Tez tak robicie swoim dzieciom? To jest miłość? Dla mnie to… Czytaj więcej »

Barbara Miśkiewicz
Gość
Barbara Miśkiewicz

Jestem po rozwodzie mamy dwie coreczki tak słucham te wasze uzalanie się a co powiedzieć jeżeli ojciec z własnej woli nie kontaktuje się z dziećmi już nie widział ich 8miesiecy ja pisze proszę zeby ich nie tracił a to go nie obchodzi

Sosnowa 11
Gość

Coraz więcej widzę dookoła grup do tej pory uprzywilejowanych, które kipią z oburzenia, że innym się w głowach poprzewracało, bo też chcą mieć dobrze. Ale w sumie to pozytywne zjawisko. Nie to, że kipią, tylko to, że mają ku temu powód.

Kamil Nowak
Gość

Mam bardzo podobne odczucia :)

anjanka
Gość

Ja się przyznaje, że w takich sytuacjach i podobnych nie rozumiem podziału na matkę i ojca. Nie może być po prostu rodzic? Dziecko ma prawo do tego by mieć rodziców, by być z rodzicami, nawet jeśli oni mieszkają osobno i prowadzą osobne życia. To przykre, że wielu ojców musi ciężko walczyć by mieć kontakt z dziećmi, bo społeczeństwo jest przeciwne. Tak samo przykre jest to, że wiele matek jeśli chce sobie ułożyć życie z nowym partnerem musi o to walczyć, bo społeczeństwo jest przeciwne. Dorośli ludzie chyba powinni umieć wybrać między dobrem dziecka (faktycznie dziecka, a nie swoim własnym pod… Czytaj więcej »

jamaska.pl
Gość

Tiaaaa, już widzę WSZYSTKICH ojców, których w ogóle to obejdzie. Ja mam najwyraźniej samych dupków w otoczeniu, a raczej ich byłe żony: alimenty płacone z łaski albo wcale, zabranie dziecka do kina albo na kilka dni wakacji graniczy z cudem, obecność w życiu dziecka mają w…rzyci. Ale jeśli chociaż kilku ojców będzie miało dzięki temu łatwiej to też dobrze.

Barbara Miśkiewicz
Gość
Barbara Miśkiewicz

Moj to nawet alimenty placi ile mu się zechce powiedział ze robi mi na złość a nie mówiąc już o prezentach kiedy szły do komunii św. Przywiózł im rozjebany laptop z wystawki w Niemczech bo tam pracuje dobry tatuś prawda

Alicja Grabska
Gość
Alicja Grabska

” I tak, czasami dziecko utraci część stabilizacji życiowej i będzie musiało mieszkać w dwóch różnych domach. Jednak jeśli dzięki temu uzyska możliwość kontaktu z obojgiem rodziców i uniknie bycia traktowane jak przedmiot w walce rodziców, to naprawdę nie będzie to wielki koszt do poniesienia.” Mam pytanie? Czy w takim widzeniu sprawy dziecko jest traktowane podmiotowo. Zwracają tu moją uwagę słowa „będzie musiało”. Podobno w Szwecji dzieci z rodzin rozbitych mieszkają tydzień u matki i tydzień u ojca. W moim odczuciu taka sytuacja jest absurdalna i w życiu nie chciałabym opuszczać swojego domu. Znam tyle przypadków, że nie da się… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Wiele jest dzieci, które bardzo dobrze wspominają naprzemienną opiekę – dwa tygodnie, na dwa tygodnie. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że jeśli u jednego z rodziców dziecko czuje się źle, to też ma prawo głosu, ma prawo o tym mówić i ma drugiego dorosłego obok, który je wysłucha.

Przemysław Pufal
Gość

Przepisy wprowadzono po części z powodu postępowania sędzin, które faworyzowały matki, czasami w sprawach tak kuriozalnych, że ręce opadały… Oby przestrzegano tych przepisów.

Asiee Ek
Gość
Asiee Ek

Jestem jak najbardziej za dziecko potrzebuje zarowno matki i ojca tak samo. Ale co z takimi ktorzy odeszli mieli przez kilka lat swoje dziecko gdzies (mimo wielu prozb aby odwiedzil dziecko) jednak tego nie zrobil. Matka ulozyla sobie zycie z innym mezczyzna dziecko jest swiadome ze to nie biologiczny ojciec ale jednak traktuje go jak wlasnego ojca gdyz pd kad pamieta go zna. I nagle biologiczny tatus sie pojawia i oczekuje rownych praw.. Z calym szacunkiem ale taki czlowiek miesza dziecku w glowie. Wiem kazdy ma prawo do bledu ale aa pewne rzeczy ktorych nie da sie wybaczyc. Bo nawet… Czytaj więcej »

Drugi Numer
Gość

Gdybym postanowiła się rozwieść (choć nie planuję) i spytała moją półtoraroczną córkę z kim chciałaby mieszkać dziś odpowiedziała, że z tatą. W środę odpowie, że z mamą. Nie chciałabym odbierać jej tego wyboru – raz kocha „bardziej” mnie, innym razem męża głównie dlatego, że w partnerski i równy sposób zajmujemy się córką. Kiedy mnie nie ma cały dzień w domu jest mąż i odwrotnie. Jeśli mamy w domu identyczne obowiązki to dlaczego mielibyśmy mieć mniej praw? W oczach mojej małej ja mam ich nawet mniej, bo z racji drugiej ciąży mniej ją noszę na rękach, częściej z tatą chodzi na… Czytaj więcej »

Małgorzata Olszewska
Gość
Małgorzata Olszewska

Mam teraz w rodzinie taki piękny, klasyczny przypadek. Matka przez sąd zabiera trójkę dzieci, zasądza alimenty kosmiczne, bo liczą się predyspozycje zarobkowe, a nie stan faktyczny, ogranicza ojcu prawa do dzieci, bo ona Matka Polka musi sama decydować o losie dzieci. Po 4 latach od wyroku- córka ucieka od matki do ojca, najstarszy syn już niedługo zasłynie w kartach policji, a najmłodszy ma chorobę sierocą. Do tego wszystkiego matka szprycuje dzieci lekami!gdzie dzieci są zdrowe! Ojciec walczy o dzieci i co słyszy od sędziego? „Ja się jakimiś dziećmi zajmować nie będę.”Hę??To kto w sądzie ma się zająć sprawą dzieci jak… Czytaj więcej »

Ania Golus
Gość
Ania Golus

Ciekawe czy coś się zmieni… Życzę tego wszystkim ojcom. A tymczasem usłyszałam ostatnio od pani kurator, że sądy są bezsilne wobec matek, które alienuja dzieci… Serio?! Sąd bezsilny…. Niech zacznie przyznawać opiekę ojcom a matki płacą alimenty i zobaczy co wtedy się stanie… Może się jedna z drugą zastanowi.

Paweł
Gość
Paweł

A propos równouprawnienia – napisane w punkt! Kobiety interesuje wyłącznie łatwa i szybka droga do podniesienia statusu społecznego lub jazda na gape na cudzych plechach. Jeśli faktycznie panie tak bardzo pragną równouprawnienia (które de facto z biologicznego punktu widzenia jest niemożliwe) niech pracują w kopalniach, oczyszczalniach miejskich i innych mniej atrakcyjnych posadach nie wymagających szpilek i garsonki. Ciężka praca fizyczna również powinna być jednakowo dostępna dla pań. Pole walki, zadymy policyjne i setki innych podobnych profesji. I nie powinno tam być miejsca na kaprysy, że wątła jedna z drugą czy właśnie przyszły ‚te dni miesiąca’. Jak po równo to po… Czytaj więcej »