Krzywdzimy i chłopców i dziewczynki. Tylko na różne sposoby.

Eksperyment, który pokazuje w jaki sposób ma to miejsce.

Dyskryminacja. Dla niektórych temat dotykający tylko kobiet, dla niektórych temat dotykający wszystkich, a dla reszty temat, którego lepiej nie poruszać, bo przecież dobrze jest jak jest. Z tym, że nie jest dobrze. Nie jest dobrze, gdy pojawia się jakakolwiek dyskryminacja, lecz ja się dzisiaj skupię konkretnie na dyskryminacji płciowej. Tej dotykającej kobiet, gdy są jeszcze dziewczynkami i tej dotykającej mężczyzn, gdy są jeszcze chłopcami. Bo wbrew pozorom dyskryminacja dotyka obydwie płcie w niemal takim samym stopniu. Na końcu napiszę też skąd bierze się to, że o dyskryminacji kobiet mówi się zdecydowanie częściej.

Eksperyment

W książce „Failing at Fairness”, Myra Sadker, David Sadker, która skupia się na nierównościach między płciami w szkołach, opisany był pewien eksperyment. Dzieci w trakcie badania podchodziły do nauczyciela z trudnościami w rozwiązaniu zadania matematycznego. Odkryli oni wtedy różnice w sposobie traktowania przez nauczycieli dziewczynek i chłopców. Gdy dziewczynka podchodził z problemem, dostawała od nauczyciela gotową odpowiedź, a gdy pochodził chłopczyk, słyszał, że ma wracać do ławki i samemu wymyślić rozwiązanie.

Nauczyciele nie wiedzieli o temacie badania, więc ich zachowanie było w pełni „naturalne”.

Co w tym takiego złego?

No cóż… Mnóstwo rzeczy. Ten eksperyment jest wręcz kwintesencją tego jak społeczeństwo traktuje chłopców i dziewczynki, a później kobiety i mężczyzn.

Dziewczynki zostały w powyższej sytuacji całkowicie pozbawione możliwości samodzielnego rozwiązania zadania, przez co automatycznie obniża się ich wewnętrzna pewność siebie. W końcu sam nauczyciel daje dziewczynkom do zrozumienia, że im nie ma sensu tłumaczyć zadań, bo one i tak nie zrozumieją, więc łatwiej jest dać gotową odpowiedź.

Z kolei chłopcy dostają sygnał taki, jaki dostajemy przez niemal całe nasze życie. „Jesteś sam, radź sobie sam, a jak sobie nie poradzisz, to trudno – twój problem. Ja jestem twoim nauczycielem i ja ci mówię, że to jest tak proste, że wstyd byłoby mi to tłumaczyć, dlatego wracaj do ławki i sam się tego naucz. A jak nie potrafisz, to może wcale nie jesteś mężczyzną?”.

Spójrzmy na dojrzałe kobiety

Gdy widzimy kobiety na szczycie, to dla części ludzi pierwszą myślą jest, że dostała się tam, bo ma ładną buzię lub wręcz dlatego, że się puszczała (potwierdzają to komentarze pod historiami wielu kobiet obejmujących wysokie stanowiska). Mało kto sądzi, że to wszystko zasługa jej umiejętności i wytrwałości. Niektórzy ludzie zakładają, podobnie jak ów nauczyciel, że kobiety nie są zdolne do samodzielnego osiągania sukcesów i że zawsze muszą się wspierać po czyichś plecach.

Gdy natomiast widzimy kobiety na dole społecznej drabiny, to wielu ludzi zakłada, że jedyną drogą dla niej, aby się z tego dołu wydostała, jest zdobycie dobrego męża. Albo jakiś inny sposób, wsparcia się na drugiej osobie. Nie wierzą oni, że kobiecie może się udać samodzielnie osiągnąć sukces. Chyba, że tym sukcesem byłoby zrobienie się na bóstwo i przyciągnięcie odpowiedniego partnera.

Teraz spójrzmy na dojrzałych mężczyzn

Gdy widzimy mężczyznę na szczycie, to pierwsze określenia jakie się pojawiają w wielu głowach są bardzo zimne. Na pewno jest bezlitosny, dorobił się na cudzej krzywdzie. Złodziej. Oszust. I żonę pewnie też zdradza. A jak taki człowiek tylko okaże chociażby cień emocji albo chociaż raz przyzna się do błędu, to później jest mu to wytykane przy każdej okazji i traktowane jako największa słabość.

Tymczasem gdy spojrzymy na mężczyzn na dole społecznej drabiny, to zaraz słyszymy, że sami sobie na to zasłużyli. Że gdyby tylko chcieli, to przecież mogliby się z tego wydostać. Że wszystko jest w ich rękach. Przecież mężczyźni nie miewają gorszych dni. O depresji nie wspominając. Więc skoro sami wybrali sobie taki los, to nie są nic warci i nie zasługują na nasze wsparcie czy nawet współczucie.

Dyskryminacja płciowa dotyka wszystkich

Jako społeczeństwo, nie oszczędzamy nikogo.

Dziewczynkom odbieram wiarę w siebie, pewność siebie i w efekcie chęć do działania, a chłopcom odbieramy jakiekolwiek wsparcie czy ciepłe słowo, nawet wtedy gdy bardzo ich potrzebują.

Akceptujemy tylko te kobiety, które podporządkowują się tradycyjnej roli bycia mało ambitnymi i spolegliwymi jednostkami. Każda, która się z tej roli próbuje wybić jest traktowana jak atak na tradycje i w ogóle „gdzie ona się pcha”. W przypadku mężczyzn akceptujemy wyłącznie tych, którzy ze wszystkim radzą sobie sami i nie okazują żadnych emocji. Takich, którzy przyznają się do gorszych chwil, skazujemy na ostracyzm społeczny.

To jest też główna przyczyna dla której o dyskryminacji kobiet mówi się tak dużo, a o dyskryminacji mężczyzn niemal w ogóle. Bo istota męskiej dyskryminacji sprawia, że my wstydzimy się o tym rozmawiać. Jeśli facet chociażby wyszedłby z sugestią, że ktoś go skrzywdził, to zaraz określiłoby się go jako ofiarę lub ciotę. I to wcale nie jest żart, bo widziałem już mnóstwo kobiet nazywających się feministkami i walczących o „równouprawnienie”, które na krzywdy wobec faceta, reagowały mówiąc „bądź mężczyzną”.

Tymczasem zmiana, której potrzebuje świat jest niewielka

Naprawdę niewielka.

Wystarczyłoby, aby ów nauczyciel powiedział: „chodź, pokaż mi czego nie rozumiesz, może wspólnie uda nam się coś wymyślić”. Tak samo do dziewczynki, jak i do chłopca, bez rozgraniczenia na płeć.

Niestety nie zawsze możemy liczyć, że ów nauczyciel (którego tutaj już rozumiem jako całe społeczeństwo) tak właśnie zrobi. Jedynymi osobami, co do których możemy być pewni, że zauważą ten problem i dadzą dzieciom to, czego one tak bardzo potrzebują, jesteśmy my. Rodzice.

Rodzice, którzy wzmocnią dziewczęcą wiarę w siebie i pokażą jej, że ona potrafi zrobić naprawdę wiele rzeczy samodzielnie. Rodzice, którzy pokażą chłopcu, że on też może otrzymać wsparcie, jeśli go potrzebuje i że to zupełnie w porządku mieć gorsze momenty.

Prawa do zdjęcia należą do martin.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

10
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Karolina GawinowskaKamil NowakKantTylko dla Mam.plMorrrigan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Morrrigan
Gość
Morrrigan

Czasem czytam takie retoryczne pytania, jak kobieta może nie być feministką? Ano tak. Feminizm z zasady i w rozumieniu „tradycyjnym” był i jest bardzo potrzebny, odegrał wielką rolę. Ale same jednostki feminizm promujące, czyli feministki, w przeważającej części nie są osobami na których warto się wzorować. W jednych kwestiach zdają się przesadzać, w innych dostrzegać zaledwie wycinek rzeczywistości. Ja nie muszę chodzić na manify i wykrzykiwać, że jestem kobietą i chcę/mam prawo… bla bla. Po prostu robię co mi w duszy gra i zmagam się z codziennością jak każdy :). Dopóki będziemy kreować się na ofiary – będziemy ofiarami. Jedyna… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Całkowicie się zgadzam. Feministką w znaczeniu słownikowym, to ja sam jestem, bo feminizm z definicji oznacza równość. Nie uprzywilejowanie kobiet i sprawienie, aby miały lepiej niż mężczyźni, lecz sprawienie, aby każdy był traktowany według tego jakim jest człowiekiem, a nie jaką ma płeć.

Karolina Gawinowska
Gość
Karolina Gawinowska

Ja osobiście niewiele znam tych diabolicznych feministek, które promują ‚zły feminizm’. Nie spotkałam się z wypowiedziami traktującymi o tym, że mężczyźni mają mieć gorzej, a kobiety lepiej, bo są lepsze. Jedynym agresywnym przypadkiem jest Kazimiera Szczuka, naprawdę nie przychodzi mi do głowy nikt inny, a Codziennik Feministyczny czytam, i to często. Skąd więc pani bierze te przykłady? Pytam dla zaspokojenia ciekawości, ponieważ bardzo, bardzo często spotykam się ze zdaniem ‚nie chcę być feministką, bo one nienawidzą mężczyzn’, ale zastanawiam się kto może być podany jako przykład.

Tylko dla Mam.pl
Gość

Też to czytałam, fajna książka, daje do myślenia. A może tak pozwolić dziewczynkom być dziewczynkami a chłopcom chłopakami? Czyli słuchać, a nie tłumaczyć jakcy powinni być. Choć komunikacja chłopców wygląda inaczej niż dziewczynek. Nauczyciel powinien mieć taką świadomość.

Kant
Gość

Osobiście uważam, że i tak dziewczyny są częściej dyskryminowane, nawet przez samych chłopców w szkole, o czym napisałem – Lecz to nie miejsce na reklamę-, pamiętam jeszcze z lat podstawówki, że dziewczyny inaczej pytały o pomoc w nauce bardziej przyjacielsko, a my jako chłopcy zadawaliśmy pytania w formie nakazującej coś w stylu „masz mi wytłumaczyć i tyle”

Kamil Nowak
Gość

Tylko później Ci „mniej dyskryminowani” chłopcy są 5-7 razy bardziej skłonni do popełnienia samobójstwa, 3 razy częściej kończą jako bezdomni i dostają 2 razy dłuższe wyroki w przypadku tych samych zbrodni popełnianych przez kobiet. To tak na początek. Niestety jest tego więcej.

Kant
Gość

Jedno nie musi wynikać z drugiego, bo powodem większej liczby bezdomności, może być również męska skłonność do podejmowania ryzyka, większą niż u kobiet skłonność do zażywania używek… Zbrodnia zbrodni nierówna znajdziemy również przypadki kiedy to jeden facet dostał 3 razy dłuższy wyrok od drugiego… Co do samobójstw chwila w Google i również znajdę kontrargument, na który i Ty znajdziesz kolejny. Jednak nie o to mi chodziło w mojej wcześniejszej wypowiedzi… Sama dyskryminacja jest zła czy to w stosunku do dziewczynek czy chłopców… Osobiście uważam, że dziewczyny są częściej dyskryminowane, dlatego częściej o tym piszą media…

Kamil Nowak
Gość

Skłonność do podejmowania ryzyka bierze się z tego, że mężczyznom często wydaje się, że nie mają innego wyjścia, bo nie mają z kim porozmawiać o swoich problemach. Wydaje im się, że wszystko jest na ich głowie. Co do używek, to już bezpośrednio wynika z braku możliwości porozmawiania o swoich problemach, a nie z genetyki. Co do zbrodni – mówimy o porównaniu dotyczącym niemal identycznych zbrodni, gdzie wszyscy mężczyźni dostają dwukrotnie większe wyroki, niż kobiety. Czyli przykładowo jeśli porównamy wyroki tysiąca kradzieży z włamaniem (bez jakichś dodatkowych cech) i porównamy wyroki według płci. Co do samobójstw – ja podaję tylko statystyki.… Czytaj więcej »

Kant
Gość

Nie ma jednego czynnika odpowiadającego za poruszane przez nas kwestie, czynników może być o wiele więcej choćby testosteron, dodatkowo możemy jeszcze dodać uwarunkowania ewolucyjne kobiet, które wykazują mniejszą skłonność do podejmowania ryzyka, by móc lepiej chronić potomstwo, z kolei mężczyźni podejmują ryzyko i rywalizują, by zbudować swój status i zwiększyć szanse na sukces reprodukcyjny…. Co do kwestii samobójstw… „Wśród młodych dziewcząt w okresie dorastania częściej zdarza się samobójstwo usiłowane, a starsi mężczyźni, zwłaszcza cierpiący na jakieś choroby, częściej popełniają samobójstwo dokonane.” wywiad z prof. Barbarą Pilecką raport who mówi to samo… Czyli wychodzi na to, że kobiety częściej targają się… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Ponad 5 kobiet dziennie targa się na swoje życie, a mężczyzn robiących to samo jest ponad 22. GUS analizuje również i te dane (http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/samobojstwa/110594,Samobojstwa-2014.html). Widziałem film o gorszych ocenach i marihuanie. Jednak w tym wypadku mamy dość jasne powiązanie – mężczyźni są wychowani zupełnie inaczej, mniej empatycznie i dostają dużo mniej wsparcia (są na to badania – nawet noworodki rodzice traktują inaczej i chłopcom pozwalają na przykład dłużej płakać). W efekcie nie rozmawiamy o swoich problemach i częściej cierpimy na zaburzenia psychiczne, w tym depresję. Jednak ze względu na sposób wychowania, nie potrafimy o tym rozmawiać i w efekcie zostajemy… Czytaj więcej »