Kara ma uczyć, a nie krzywdzić. Poznaj 1 skuteczny i konstruktywny sposób karania dzieci

Moja odpowiedź na tekst „Kara ma uczyć, a nie krzywdzić. Poznaj 7 skutecznych i konstruktywnych sposobów karania dzieci”. Wypowiedzi ujęte w cytatach, pochodzą właśnie z niego.

O karach słów kilka

W internecie całkiem niedawno pojawił się artykuł na temat kar i tego, że przestarzałe metody karania są już nieskuteczne, ale na szczęście mamy przecież nowe czasy i nowe metody karania. Autorka zgodziła się we wstępie, że kary oparte o przemoc fizyczną, krzyki, wyzwiska czy publiczne ośmieszanie są złe i mogą wywołać trwały i negatywny wpływ na rozwój dziecka, ale to nie przeszkodziło jej wymienić innych kar… których efekty mogą być bardzo podobne. Jeszcze do tego sama dodała: „Udowodniono naukowo, że dzieci które doświadczyły takich zachowań mają mniej pewności siebie, są w przyszłości bardziej lękliwe, buntownicze i agresywne.”

Dlatego też postanowiłem przerobić ową listę 7 skutecznych i konstruktywnych sposobów karania dzieci na listę z 1 punktem, co by czasu nie tracić. Ergonomicznie tak. Zaczynamy więc od końca i wyrzucamy wszystko co niepotrzebne:

„7. Zabierz przywileje

Jednym z prostszych sposobów ukarania dziecka za złe zachowanie jest zabranie mu przywilejów np. możliwości obejrzenia ulubionego programu telewizji, oddanie na kilka dni zabawki, zakaz gry na komputerze. Dziecko powinno pamiętać, że łamiąc zasady naraża się na pozbawienie przyjemności.”

Odebranie przywilejów jest karą w swojej najlepszej odsłonie. Krzywdzi, ale nie uczy. W końcu jeśli nasze dziecko bije się z bratem, to czego się naucz, gdy zabierzemy mu za to konsolę do gier? Albo zabawki? Szczególnie jeśli to były jego zabawki? Nie tylko jest to absurdalne i najczęściej zupełnie niezwiązane z przewinieniem, ale też narusza jego poczucie własności i odpowiedzialności za posiadane przedmioty. 100% satysfakcji rodzica, 0% skuteczności. Siódmy punkt pada, idziemy dalej.

„6. Wymyśl dziecku zadanie

Zadanie, które pomoże mu przemyśleć swój błąd i będzie wymagało od niego zaangażowania. Pamiętaj, żeby nie było ono bezsensowne (patrz: punkt 3). Dobrym przykładem jest napisanie listu do osoby, którą maluch skrzywdził i przeproszenie jej za swoje zachowanie.”

Napisanie listu do osoby, którą się skrzywdziło, rzeczywiście jest dobrym pomysłem. To jednak dziecko powinno czuć się źle i chcieć takie coś napisać, a nie rodzic mu kazać to zrobić. Bo gdy my zmusimy dziecko do tego, to będzie oznaczało, że ono wcale nie czuje potrzeby przeproszenia i w kolejnej takiej sytuacji znowu to my będziemy musieli je do tego zmuszać. Tymczasem jeśli pomożemy uświadomić sobie dziecku, że zrobiło źle, że ktoś przez jego zachowanie czuje się źle, to ono nie tylko pewnie samo coś zaproponuje (lub poprosić nas o pomoc), ale jeszcze po kilku takich sytuacjach, może zacząć już samodzielnie i sprawnie rozwiązywać takie problemy. Zamiast więc skupiać się na krótkoterminowym wyniku, myślmy o tym długoterminowym. Kolejny punkt do kosza.

„5. Skarć, ale konstruktywnie

Nic dziwnego, że kiedy dziecko coś przeskrobie, ogarnia cię złość. Zanim jednak krzykniesz do malucha, że masz go dosyć, jest niezdarny albo niegrzeczny, ugryź się w język. W ten sposób nie dość, że ranisz uczucia dziecka to jeszcze dajesz mu do zrozumienia, że to nie jego zachowanie, a jego osoba jest powodem twojej frustracji. Zwracając malcowi uwagę, wytłumacz mu co sprawiło, że tak się zezłościłaś, wskaż na konkretny błąd i zapytaj dlaczego to zrobił.”

Po pierwsze zgadzam się, że złość jest naturalna. Po drugie zgadzam się również, żeby nie obrzucać dziecka łatkami, które mogą się do niego przykleić, w stylu niegrzeczny czy niezdarny. Niemniej nie do końca za skuteczne uważam, żeby w chwili kiedy się złościmy pytać dziecko dlaczego coś zrobiło – wynika to z tego, że wtedy, gdy jesteśmy źli, bardzo często nasze słowa będą brzmiały jak atak i w efekcie nasze dziecko stanie się defensywne, a to z kolei prowadzi do bariery komunikacyjnej. Zamiast na rozwiązaniu, dziecko skupi się na tym jak uniknąć tej złości (może więc próbować uciekać, kłamać itp.). Lepiej moim zdaniem jest wystosować komunikat zaczynający się od „ja”, dotyczący naszych emocji (czyli np. „Jestem wściekły, gdy widzę popisaną ścianę”), zareagować, gdy dzieje się coś niebezpiecznego (dla dziecka, bądź dla jego otoczenia) i dać sobie chwilę na ochłonięcie, żeby nasz mózg zaczął normalnie funkcjonować, a dopiero później przejść do rozmowy na temat ewentualnych rozwiązań tej sytuacji. Przechodzimy dalej.

„4. Timeout

Timeout to jedna z popularniejszych metod radzenia sobie z dziećmi, które miewają napady bardzo intensywnych emocji. Polega na odesłaniu dziecka na chwilę do miejsca w którym będzie mogło się uspokoić. Musisz pamiętać o tym, że po „odsiedzeniu” swojej kary i dojściu do siebie należy spokojnie porozmawiać z maluchem o całym zajściu.”

Ustalmy jedną rzecz: dzieci wysłane do pokoju, aby przemyślały swoje zachowanie, nigdy nie myślą o swoim zachowaniu. One myślą najczęściej o tym, że rodzice są niesprawiedliwi, że ich nie słuchają albo że ich nie kochają. Są złe, rozżalone i rozczarowane. W wyniku poczucia słabszej więzi z nami, zaczęły się „źle” zachowywać (czyli pokazywać, że mają niezaspokojone potrzeby czy że są zniechęcone), a my zamiast naprawić te więzi, jeszcze bardziej je niszczymy. To nie jest dobra droga do budowy długotrwałej i zdrowej relacji.

Czuje się w obowiązku dodać, że naturalnie istnieją dzieci, które w przypływie złości same idą się wyciszyć do swojego pokoju (co jest bardzo dobrą metodą radzenia sobie z silnymi emocjami, również w przypadku ludzi dorosłych) i nie ma co się wtedy pchać do takiego pokoju (dziecko najczęściej samo da znać, gdy będzie gotowe do rozmowy), ale „Timeout” nie dotyczy takiej sytuacji. Kolejny punkt odhaczony.

„3. Wymyśl konstruktywne kary

Jeśli już musimy wymyślić dziecku jakieś karne zadanie, warto, żeby było ono możliwie konstruktywne. Wyznaczanie maluchowi męczących, ale bezcelowych czynności jest jedynie manifestacją władzy. Pomyślcie nad „karami”, które nauczą go czegoś nowego i przyniosą wymierną korzyść np. podlewanie kwiatków w całym domu.”

Dobra, zaszaleję – rozwalę dwa punkty w cenie jednego. A co mi tam:

„2. Zaplanuj logiczne konsekwencje czynu

W niektórych przypadkach naturalne konsekwencje nie pojawiają się od razu, można wtedy im trochę pomóc. Przykładowo, jeśli dziecko zaniedbuje swoje domowe obowiązki przez najbliższe kilka dni nie będzie mogło po południu wyjść z domu, żeby je nadrobić. Dobrze, jeśli kara jest związana tematycznie z przewinieniem, wtedy dziecku łatwiej jest ją zrozumieć.”

Ogólnie trzeba zauważyć, że cały system z konstruktywnymi, logicznymi czy przemyślanymi karami jest skuteczny do pewnego momentu. Do momentu, w którym dziecko powie „sprawdzam” i nie zgodzi się wykonać takiej wspaniałej „wymyślonej konstruktywnej kary”. Wtedy cały system sypie się jak domek z kart, a rodzice są nadzy niczym główny bohater „Nowe szaty cesarza”.

W końcu co wtedy zrobisz drogi rodzicu? Ano powiem ci: dorzucisz kolejną karę. Mocniejszą. Może już nie tak wymyślną i nie tak konstruktywną. A jak ta nie zadziała, to dorzucisz kolejną i kolejną. Niektórzy będą też po kolei odbierali różne przywileje, aż coś zaboli na tyle mocno, że dzieciak się podporządkuje. Niektórzy nawet uderzą.

Wiecie gdzie jest największy problem w tym podejściu? W tym, że w wieku nastoletnim przestaną działać jakiekolwiek kary. Wasze dziecko będzie gościem w domu, a wy będziecie zachodzić w głowę jak to doszło, że to cudowne dziecko wyrosło na małego dupka, który nikogo nie słucha.

Tymczasem wszystko zaczęło się od tego, że tego dziecka też nikt nie słuchał, więc nie wiedziało, że trzeba. Nauczyło się, że rodzice zamiast z nim rozmawiać i wspólnie wymyślać rozwiązania, zawsze decydowali o nim za niego, niczym oskarżyciel, sędzia i kat w jednej osobie. Nauczyło się więc w efekcie, że rodziców należy przede wszystkim unikać, bo w niczym nie pomagają, tylko przeszkadzają.

 

6 punktów za nami, został nam jeden ostatni. Czy się uchowa?

„1. Pozwól dziecku zmierzyć się z konsekwencjami jego zachowania

Wiele niepożądanych zachowań dziecka wywołuje naturalne konsekwencje, które nie są dla niego przyjemne. Taka lekcja życia przynosi najskuteczniejsze efekty i pozwala maluchowi wyciągnąć odpowiednie wnioski. Jeśli więc (celowo) zepsuł ulubioną zabawkę, nie biegnij do sklepu po nową, tylko pozwól dziecku zmierzyć się z jej stratą. Kiedy uderzy brata lub koleżankę, przekona się, że ta osoba nie chce się później z nim bawić. Jeśli konsekwencje zachowania dziecka nie zagrażają jego zdrowiu lub życiu pozwól mu się z nimi zmierzyć.”

Dokładnie tak. Powtórzę nawet: dokładnie tak. Na tym jednym punkcie ten artykuł powinien się zacząć i zakończyć.

Naturalne konsekwencje są jedynym rodzajem „kar” (cudzysłów, bo z karą to niewiele ma wspólnego) wymienionych w tym artykule, który rzeczywiście ma sens i uczy nas o relacji przyczyna – skutek, a nie o relacji przyczyna – kara od ludzi silniejszych ode mnie, bo inaczej nie zrozumiem. Dziecko przy pomocy naturalnych konsekwencji uczy się co można robić, a czego nie wolno.

A czy rodzice coś mogą zrobić? Czy mamy być kompletnie bierni i trzymać kciuki za naturalne konsekwencje?

Oczywiście nie mówię, że mamy nic nie robić, bo dziecku możemy (a czasami musimy, szczególnie gdy jest małe i nie rozumie wielu niebezpieczeństw, w przypadku których naturalne konsekwencje mogłyby być niezwykle groźne) jak najbardziej pomóc, chociażby poprzez uświadomienie mu rzeczywistych konsekwencji jego czynów (małe dzieci często nie są w pełni świadome do czego ich czyny mogą doprowadzić), poprzez tłumaczenie skąd się niektóre nasze zachowania biorą (czyli rozmowa o emocjach i o tym, że czasami ciężko pod ich wpływem podejmować racjonalne decyzje) i poprzez pokazanie, co w takich sytuacjach możemy robić zamiast (jakieś techniki uspokojenia się, przećwiczenie takich momentów itp.).

Niemniej poza tym? Jakieś kary? Po co?

Każde takie działanie, które będzie stawiało nas w opozycji do dziecka (a taki właśnie główny skutek mają kary), będzie działało przeciwko temu, na czym nam zależy, czyli przeciwko jego rozwojowi – przeciwko nauce tego, co dziecko mogłoby konstruktywnego zrobić w takiej sytuacji, gdyby zdarzyła się kolejny raz. Dziecko zamiast więc skupić się na rozwiązaniach, będzie myślało o zemście albo o tym, żeby następnym razem lepiej ukryć się przed rodzicami. Kompletnie zapominamy o tym, że gdy w starciu wygrywa jedna strona (tutaj rodzic), to jakaś druga strona musi przegrać (w tym wypadku jest to dziecko).

Czy naprawdę chcemy więc wygrywać i zaspokajać własne ego, kosztem naszego dziecka?

Wychodzenie z założenia, że aby dziecko zachowywało się lepiej, to najpierw musimy sprawić, aby poczuło się gorzej jest kompletnie absurdalne. Dzieci zachowują się lepiej wtedy, gdy czują się lepiej. Ludzie dorośli zresztą też. To naprawdę jest tak proste. Działanie przeciw temu intuicyjnemu systemowi jest szkodliwe dla wszystkich stron.

Może nam się co prawda wydawać, że danej chwili kara nam pomogła i coś wygraliśmy, ale z czasem to do nas wróci i tak jak pisałem przy okazji punktów 2 i 3 – nie będzie to przyjemne ani dla nas, ani dla naszego dziecka, ani nawet dla osób postronnych. Jeśli więc chcemy się przed tym uchronić i uchronić też nasze dzieci, to upewnijmy się, że powyższy przekaz dojdzie do szerszej liczby ludzi, niż ten o pozytywnych stronach powyższych kar. Szczególnie, że sam widzę coraz więcej ludzi otwartych na zmianę i potrzebujących jedynie lekkiego popchnięcia w jej stronę.

PS. Poza tym, przy każdym udostępnieniu tego tekstu rodzi się jeden mały jednorożec, więc warto nie przegapić takiej okazji.

Prawa do zdjęcia należą do Ripleys.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

30
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
19 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
MariannaafwwBartosz BonieckiKamil NowakBeata Koprucka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna Gajewska
Gość
Joanna Gajewska

Jednorożec do mnie przemówił :) a tak serio, bardzo trafne odwrócenie stereotypów wychowawczych. Opanowanie maluchów, które czasami pokazują całymi sobą, jakie potrafią być kochane, gdy nie mamy chęci i czasu zrozumieć ich potrzeb,to jazda figurowa po cienkim lodzie. Świetny tekst, pora na praktykę :)

Karolina Feliksiak
Gość
Karolina Feliksiak

Nie mam jeszcze dzieci, ale z czystej ciekawości: jakie jest zmierzenie się dziecka z konsekwencjami w sytuacji, gdy np. zamaluje kredkami ścianę, zrzuci z półki wszystko co ma w zasięgu ręki, albo wrzeszczy w niebogłosy i po prostu nie słucha rodzica? Logiczne dla mnie jest, że jak komuś w przedszkolu zabierze zabawkę to konsekwencją będzie np. strata kolegi. Ale co, jeśli po prostu dostaje ataku szału w domu, nie słucha, nie chce np. ubrać ubranka albo specjalnie broi? Jak go wtedy ukarać, żeby poczuł konsekwencję?

Kasia Żądło
Gość
Kasia Żądło

Konsekwencja może być choćby i to ze mama jest zła. Mój syn to rozumie i przeprasza. Jasne tez jest ze jak coś zepsuje to musi (w miarę możliwości) naprawić, pomóc naprawić. Dlaczego chcesz koniecznie ukarać dziecko jak dostaje atak szału albo broi? Wiesz, dorośli tez wpadają w szał tylko po prostu umieją (mam nadzieje większość) zapanować nad tym co zrobią w tym szale. Dziecko musi się dopiero nauczyć.

Karolina Feliksiak
Gość
Karolina Feliksiak

Pytam z ciekawości ale i w obawie. Nieraz widziałam już bezsilność rodzica wobec dziecka i sama myślę o przyszlosci, jak uniknąć zachowań które dziecka niczego nie nauczą, ale też jak zrobić tak, żeby dziecko nie weszło nam na głowę i jednocześnie w rolę domowego terrorysty.

Wawrzyn
Gość

Myślę, że problem polega na tym, że my oczekujemy natychmiastowego rozwiązania (ja akurat mam dziecko i to raczej typ „żywego srebra”), a ono nie zawsze przyjdzie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tzn. jeśli Twoje dziecko wpada w szał, wszystko rozwala (w domu czy w sklepie) to nawet po odpowiedniej reakcji nie zamieni się nagle w anioła, który wszystko grzecznie posprząta, przeprosi i jeszcze poprosi o wybaczenie. Potrzeba chwili, żeby poradzić sobie z własnymi uczuciami. To jak z moim ulubionym tekstem „przestań się stresować, bo (i tu powód dlaczego, np. że dziecku zaszkodzisz w przypadku ciąży)”, gdyby działało chociaż w 1/3… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Mogę to zacytować dalej? :)

Pyra
Gość
Pyra

Skoro „specjalnie broi”, to ma jakieś powody, może należy im się przyjrzeć, zamiast karać dzieciaka. Może próbuje zwrócić na siebie uwagę, bo mu jej brakuje?

Justyna Kijak
Gość
Justyna Kijak

Dokładnie. Niestety ten artykuł nie pomaga. A konsekwencja że mama jest zła też niczego nie uczy bo mama nie może być zła w nieskończoność i dziecko się uczy że i tak mamusi zaraz przejdzie:)dzieci są cwane.

Malgosia
Gość
Malgosia

Konsekwencje nie są jedynym środkiem wychowawczym. Jeśli na codzień dajesz dobry przykład, akceptujesz, zaspokajasz potrzeby rozwojowe dziecka, słuchasz, rozmawiasz, wyjaśniasz, stawiasz granice, respektujesz granice – i wiele innych rzeczy – to sytuacji tego typu będzie niewiele lub będą łatwe do opanowania, również konsekwencje typu „zrzuciłeś rzeczy z półki to je poukładaj” mają spore szanse zadzialać – bo dziecko będzie nauczone, że jest to naturalne działanie. Jeśli dziecko wrzeszczy wniebogłosy to pierwsza możliwość, która by mi przyszła do głowy, to że jest coś z czym sobie do tego stopnia nie radzi, że potrzebuje pomocy (i że powód jest glębszy niż to,… Czytaj więcej »

Alicja Onik
Gość
Alicja Onik

Moja 2,5- letnia córeczka czasem w złości bije mnie lub męża. Co w takiej sytuacji? Wyjść?

Kasia Żądło
Gość
Kasia Żądło

Moja 18 mies córeczka tez czasem bije nas po twarzy w złości. Ja po prostu przytrzymuje jej ręce i mówię (nie krzyczę) ze nie wolno bić mamy czy taty. Samo wyjście nic nie da, trzeba dziecku ciagle przypominać ze tak się nie robi i wierz mi w końcu przestanie :) Czasem ja tez wtedy przytulam, jeśli mi na to pozwoli i się nie wyrywa jeszcze bardziej wściekła :)
Ona po prostu dopiero poznaje uczucie złości i próbuje sobie jakoś z nim poradzić. Myśle ze jakbym na nią krzyczała czy ja bila to byłoby tylko gorzej.

Alicja Onik
Gość
Alicja Onik

Oczywiście tłumaczymy, że tak nie wolno. Zastanawiałam się tylko jak jeszcze można zareagować. :)

Kamil Nowak
Gość
Katarzyna Siekierska
Gość
Katarzyna Siekierska

Super tekst.
Mam 2 córki (4,5 i 2 lata) , często dochodzi między nimi do szarpania ,drapania i bicia. Nie wiem kiedy i czy mam reagować? ja jestem jedynczką i relacje między rodzeństwem to dla nie nowość.

salus salus
Gość
salus salus

Mój syn ostatnio z kolegą połamali jakąś miseczkę w konciku herbacianym! Nie krzyczałam (Pani z przedszkola SZOK! 2 mama też!) – nawet zgodziłam się z jego zachowaniem… dałam zrozumienie, ze dał upust emocja! A później wytłumaczyłam, że skoro zespół – to musi odkupić ze swoich tzw. kieszonkowych… płacz był – Bo jak to ze swoich pieniążków!? Odkupił! Ale nie 1 miseczkę (takiej nie znaleźliśmy) tylko cały zestaw! Wydał prawie 60zl.. i zrozumiał! Bo jak za jakiś czas Pani z przedszkola Owej mamie zwracała znów uwagę – mój K. Z uśmiechem pobiegł i powiedział, ze zrozumiał tą lekcję i nie wyda… Czytaj więcej »

Ala
Gość
Ala

Czasami ciężko jest odróżnić karę od konsekwencji. U nas brak zjedzenia śniadania i przebrania się z piżamy skutkował odwołaniem wyjścia do filharmonii (niestety koncerty odbywają się pod godziną, a o 6 latka, który był uprzedzany o tym fakcie można już czegoś wymagać). Młodszy z kolei za rzucanie zabawkami ma je odbierane. Jak zawsze zdania się podzielone.

Natalia
Gość
Natalia

A czy naturalną konsekwencją za popełnione czyny dla dziecka może być po prostu poczucie wstydu? Pamiętam takie sceny z dzieciństwa, miałam ok 6 lat i więcej, kiedy coś nabroiłam mama zawsze ze mną rozmawiała, tłumaczyła co poszło nie tak, dlaczego to ją zezłościło/zasmuciło, a później..zostawiała mnie samą np. na fotelu czy w pokoju obok. Siadała na kanapie i zajmowała się swoimi rzeczami, pracą czy filmem dając mi mocno do zrozumienia, co czuje. Ona całą sobą pokazywała jawnie swój smutek albo złość z powodu tego co zrobiłam, nie patrzyła w moją stronę, nie zaczynała dalszej rozmowy. Musiałam wtedy mocno, często długo… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Niestety to nie jest dobre. Bardzo Ci współczuję, gdyż takie manipulowanie zachowaniem i uczuciami dziecka jest na pewno gorsze od narzucenia jakiejś bezsensownej kary. Dlaczego się wstydziłaś, bo mama była smutna czy dlatego że zrobiłaś coś niestosownego? Wyrzuty sumienia ok, ale rodzic nie powinien w żadnym stopniu manipulować wyrzutami sumienia dziecka. Mogę się założyć że czułaś się wtedy złą dziewczynką, złym dzieckiem i do dzisiaj uważasz żeby w żaden sposób nie urazić mamy bo będzie się tak zachowywała. Ale pamiętaj że to Ty cierpiałaś nie ona, że to Ty musiałaś się płaszczyć przed nią, a nie ona i że, co… Czytaj więcej »

Czerwona Sukienka
Gość
Czerwona Sukienka

Oczywiście że manipulowanie uczuciami nie jest dobre, naturalnie się czuje że się przekracza jakąś granice. JEDNAK trzeba zauważyć, że każdy konflikt powoduje przykre konsekwencje. Nie ma metody karania, która jest w 100% bezstresowa, w porzadku i fajna. Stres jest natrualny w życiu człowieka i nie ma mowy, by poprzez złote rady wyeliminować niepowodzenia w życiu. Nastał trend obwiniania rodziców za swoje złe zachowania, jakby życie było bułką z masłem, którą wystarczy przygotować WG KILKU PROSTYCH I ZAWSZE SKUTECZNYCH RAD. Otoż nie, tak nie było tak nie jest i tak nie będzie. Postępujcie według własnego serca i rozumu. Da się wyczuć… Czytaj więcej »

to dopiero poczatek
Gość

Rozmawialiśmy ze znajomymi z pracy jaka w ich przypadku była największa kara ze strony rodziców. Wygrało zdanie pewnej mamy „JESTEM ROZCZAROWANA TYM ZACHOWANIEM”

Każdy z nas przyznał, że wolałby być skrzyczany, albo aby zakazano mu oglądać telewizję aby tylko nie usłyszeć tego zdania.

Beata Koprucka
Gość
Beata Koprucka

Co zrobić kiedy bracia sobie cały czas dokuczają? Używają przekręconych imion, np.starszy mówi na młodszego: Janusz, Stanusz , Staś, a ma na imię Jaś. Młodszy się tym denerwuje i przezywa starszego szympans, a ma na imię Szymon. Mówię im, tłumaczę, że tak nie wolno a oni dalej swoje.

Bartosz Boniecki
Gość
Bartosz Boniecki

Generalnie jestem za, ale żaden system nie jest doskonały swoje wyjątki ma.
Przykład? – Dwulatek kilka razy dziennie ściąga żonie okulary. Jaka jest naturalna konsekwencja? – Okazujemy dziecku, że jesteśmy smutni, źli itd. I wiecie co? – Ten mały gałgan, który normalnie mamusi nie odstępuje na krok nie ma problemu z tym, że mama po raz kolejny jest smutna, zła, nie ma problemu z siedzeniem na karnym jeżu. Co więcej, To nie jest tak, że ściąga bo się boi. To byłoby widać. Nic takiego nie ma miejsca.
Sam wierzę w naturalne konsekwencje, ale tu nie mam pomysłu.

Kamil Nowak
Gość

Moim zdaniem należałoby przytrzymać dziecku rękę i nie pozwolić na ściągnięcie okularów. Niech się złości, w porządku, ale my mamy prawo do ochrony nas samych. Myślę, że jak parę razy mu to uniemożliwicie, to kolejny raz nie będzie próbowało.

Bartosz Boniecki
Gość
Bartosz Boniecki

IMHO Nic go to nie nauczy. Nie na tu ani konsekwencji, ani kary.

Kamil Nowak
Gość

Wydawało mi się, że celem jest to, żeby przestał, a nie to, żeby go ukarać.

Bartosz Boniecki
Gość
Bartosz Boniecki

Po pierwsze, celem jest to żeby przestał w ogóle to robić, a przytrzymanie ręki niczego nie oduczy. Nie zależy mi tym żeby cały czas uważać i starać się za każdym razem być szybszym od niego i zdążyć przytrzymać rękę zanim on ściągnie okulary. Zależy mi na tym żeby on przestał to robić. Po drugie bardzo dobrze Pan myślał że celem nie jest ukaranie i cieszę się że nie posądził mnie Pan z góry o to, że dla mnie kara jest celem. Celem jest oduczenie zachowania, domyślnym środkiem – zastosowanie konsekwencji, a w wyjątkowych sytuacjach -ukaranie z poszanowaniem godności dziecka. Nie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Mam nadzieję, że to wyjaśnia sprawę :) https://www.youtube.com/watch?v=ccwhBPPK5WE

Bartosz Boniecki
Gość
Bartosz Boniecki

Panie Kamilu,

Usunąłem moje wypowiedzi, ponieważ moim zdaniem wypaczył Pan ich sens i użył kontekście, który zmienia ich znaczenie. To trochę tak, jakbym umieścił Pana wypowiedź w filmiku pt. Jak popełniać katastrofalne błędy w wychowaniu dzieci. Wyrządziłbym tym samym Panu krzywdę.
Tym samym zamykam z mojej strony ten temat i życzę sobie i Panu (naprawdę!) dobrego ojcostwa.
Z wyrazami szacunku.

afww
Gość
afww

Witam. Jestem samotną matką 4 dzieci. Jako podwójny rodzić, niestety czasami nie potrafię być aż tak kreatywna w wymyślaniu sposobów ” walki” haosem. Jedno z moich dzieci ma Zespół Aspergera. Rodzice, którzy mają dziecko z niekontrolowanymi zachowaniami często nie decydują się na kolejne, ponieważ… W sumie powody są różne ale łączy je nadmierne obciążenie,niemoc, czasem traci się nad sobą kontrolę ale to dlatego,że czujemy się bezsilni. Wychowałam mojego syna,bez pomocy terapeutycznej,psychologicznej, ani żadnej innej. W tamtym czasie jedyna pomoc jaka była to leki na uspokojenie,a dla mnie to nie była żadna logiczna opcja. Intuicja mi podpowiadała jak nauczyć go kontrolować… Czytaj więcej »

Marianna
Gość
Marianna

Próbuje ten sposób od pół roku, sorry ale to nie działa. 6latek wlasnie zrobił awanturę w pociągu próbując wymusić coś ode mnie oraz uderzył młodsza siostre. Jakie są niby tego konsekwencje z którymi on ma się zmierzyć? Dwuletnia siostra po 5 minutach i tak chce się z nim bawić a ja mam mu tylko powiedzieć że mi bardzo przykro? On ma to głęboko gdzieś. A następna awantura jest jeszcze gorsza.. to ja już wolę dać szlaban na słodycze, przynajmniej jest jakaś reakcja.