Czym grozi dzieciom wychowanie przez pary jednopłciowe?

Stosunkowo niedawno umieściłem na Facebooku film, w którym motywem przewodnim była miłość. Niestety (wg niektórych niestety) miłość ta nie ukazywała wyłącznie przypadków miłości kobiety i mężczyzny. Niektórzy byli wręcz oburzeni, że jak to? Kobieta może kochać kobietę, a mężczyzna mężczyznę? „Homopropaganda” krzyczeli.

Straszne prawda? Takie homo niewiadomo. Jeszcze nas tym zarazi! 

Nie mówiąc już o ewentualnej adopcji dzieci przez takie pary – tu dopiero podniósł się rwetes. „Niech sobie w łóżku robią co chcą, ale wara od dzieci!” twierdzili niektórzy. W końcu dzieci spędzające swoje życie w domu dziecka są o wiele szczęśliwsze, niż te, które są wychowane w rodzinie z dwojgiem kochających rodziców tej samej płci, bo przecież dziecko potrzebuje dwojga rodziców. Aż strach pomyśleć jak takie osoby zareagowały na wiadomość, że niektórzy są samotnymi rodzicami! Im też pewnie trzeba by dzieci odebrać… ech… 

Czy jednak dzieciom wychowywanym przez pary jednopłciowe coś rzeczywiście grozi?

Jakie zagrożenia kryją się w takim wychowaniu? Czy homoseksualni rodzice rzeczywiście nie są odpowiednimi osobami do zajmowania się dziećmi? 

Jako, że jest to temat, w którym krąży wiele legend i mitów, o głos poprosiłem Łukasza, prowadzącego naukowego bloga totylkoteoria.pl, który ma dużo większe w nim rozeznanie i który opierając się na dostępnych badaniach, postara się odpowiedzieć na zadane w tytule pytanie. 

Oddaję głos Łukaszowi:

Dziecko potrzebuje obojga rodziców płci przeciwnej do prawidłowego rozwoju, inaczej będzie niepełnosprawne psychicznie i społecznie”, „Aby zapewnić dziecku wszystkiego, co najlepsze, musi mieć mamę i tatę”, „Para gejów nie poradziłaby sobie z rodzicielstwem”, „Dzieci gejów będą szykanowane w szkole i popełnią samobójstwo albo będą miały zniszczoną psychikę”, „Lesbijki nie potrafiłyby wychować dziecka, dwie kobiety bez silnej ręki zrobią z niego fajtłapę”, „Nie chciałbym mieć dwóch ojców, ani dwóch matek”, „Pary homoseksualne nigdy nie dadzą dziecku wszystkiego tego, czego potrzebuje”. Takie argumenty używane przeciwko ustanowieniu małżeństw jednopłciowych, które mogłyby adoptować dzieci i ogólnie przeciwko możliwości legalizacji rodzin par homoseksualnych, są w debacie publicznej w Polsce bardzo częste. Warto sprawdzić ile w tych argumentach prawdy, a żeby to zrobić, najlepiej byłoby spojrzeć do badań dotyczących rozwoju psychospołecznego czy psychoseksualnego takich dzieci.

Badania głośne, lecz nieprawdziwe

Niedawno zawitały do Polski postacie takie, jak Mark Regnerus, zaproszony na konferencję o „tożsamości małżeństwa”, organizowaną przez znany wszystkim Instytut Ordo Iuris oraz Paul Cameron, psycholog usunięty z wielu organizacji i towarzystw naukowych, za propagowanie sprzecznych z wiedzą naukową poglądów dotyczących homoseksualizmu, od których środowisko naukowców zdecydowanie się odcięło. Wykłady Paula Camerona w adekwatny sposób oceniło i potępiło Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne oraz czołowi profesorowie i doktorzy psychologii, wraz ze swoimi kadrami naukowymi, pisząc m.in., że „Poglądy głoszone przez Paula Camerona na temat osób nieheteronormatywnych [homoseksualnych i biseksualnych] są niezgodne ze współczesną wiedzą naukową”. Warto również poświęcić chwilę opublikowanemu w roku 2013. badaniu Marka Regnerusa, o którym było głośno.

W roku 2013. Mark Regnerus opublikował swoją pracę, która miała dowodzić temu, że dzieci wychowywane przez gejów i lesbijki mają źle (i tak też nagłośniły to różne szmatławce). W rzeczywistości jednak, pod uwagę wzięte zostały rozbite rodziny, gdzie jeden z rodziców był homoseksualny lub biseksualny i po rozpadzie związku, związał się z osobą tej samej płci. Zatem problemy w rozwoju psychospołecznym dziecka wynikały głównie z faktu, że było ono w rozbitej rodzinie, a nie dlatego, że rodzic był homoseksualny. Natomiast, żeby rzeczywiście sprawdzić jaki byłby wpływ takiego wychowania, należałoby porównać pary jednopłciowe i pary heteroseksualne z podobnych środowisk społecznych w kontekście rodzicielstwa, by móc uczciwie wnioskować (i o takich badaniach za chwilę, a tutaj można znaleźć dokładniejszą analizę badania Regnerusa).

Ciekawostką jest też, że to właśnie to badanie Regnerusa wbrew prawdopodobnym intencjom autora, przysłużyło się ustanowieniu małżeństw jednopłciowych. Wywnioskowano bowiem, że skoro dzieci z rozbitych rodzin, w których jeden z rodziców jest homoseksualny, rozwijają się gorzej, to należy dołożyć wszelkich starań, by rozbitych rodzin ze względu na orientację jednego z partnerów było jak najmniej. Jak tego dokonać? Dać sygnał społeczeństwu, że związki jednopłciowe nie są czymś złym, skłonić osoby homoseksualne do samoakceptacji i tworzenia związków właściwych dla ich orientacji, zamiast „fałszywych” związków heteroseksualnych, by ukryć się przed społeczną dyskryminacją. Stany Zjednoczone nie były jedynym krajem, w którym argumenty za legalizacją małżeństw jednopłciowych opierały się też o prawa dzieci.

A co dzieje się z dziećmi z takich związków?

Przejdźmy zatem dalej. Co mówią badania dotyczące rozwoju dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe? Opierając się o dostępną literaturę, która obejmuje zarówno pojedyncze publikacje, jak i raporty naukowe (np. raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), pochodzące z różnych krajów, takich jak np. USA, Australia, Holandia, Kanada, można wywnioskować, że dzieci w takich rodzinach rozwijają się prawidłowo. Mówiąc dokładniej: nie wykazują odstępu od normy, nie mają niższego IQ, zaburzeń emocjonalnych itp. Nie stwierdzono także, że dzieci par jednopłciowych częściej są w życiu dorosłym homoseksualne (co nie dziwi, ponieważ orientacja homoseksualna jest w dużej mierze determinowana w okresie prenatalnym).

Jak widać, ewentualne obawy są nieuzasadnione. Ciekawostką jest, że istnieje badanie, w którym wykazano nawet lepszy rozwój dzieci par homoseksualnych. Przyczyną tego nie był oczywiście homoseksualizm (lub biseksualizm) rodziców, lecz luźniejsze ich podejście (zwłaszcza u lesbijek) do norm kulturowych. Innymi słowy, niezmuszanie chłopca by na siłę grał w piłkę, nawet jak nie chce, czy dziewczynki, by ubierała różowe sukienki, wpływa na nich korzystnie.

To nie jest tak nowy i niezbadany temat, jak mogłoby się wydawać

Pary gejów i lesbijek wychowują swoje dzieci, biologiczne lub adoptowane, od dekad (pierwsze związki partnerskie ustanowiono jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku). Mamy więc więcej, niż jedno pokolenie osób dorastających w takich rodzinach. Złośliwi powiedzą, że zdarzały się przypadki, kiedy dorosłe dziecko pary jednopłciowych szło do telewizji i mówiło, że odbiło się to źle na jego psychice. Trzeba jednak pamiętać o kilku ważnych rzeczach: na każdą taką osobę przypadają tysiące wychowanych prawidłowo, a sama jej chęć podzielenia się taką historią w mediach, zwykle okazuje się być motywowana ideologią i namową ze strony środowisk homofobicznych. Przypomnieć też trzeba, że w przeszłości dzieci par międzyrasowych również dawały wywiady, że czują się skrzywdzone byciem w takiej rodzinie. Dziś nawet sobie nie wyobrażamy, by np. czarną małżonkę i białego męża oskarżyć o cokolwiek z tego powodu.

To dyskryminacja społeczna czyni problem, a nie to jakiej rasy czy orientacji psychoseksualnej mamy rodziców.”

Uzupełniając jeszcze wypowiedź Łukasza, chciałbym podzielić się czymś, o czym sam do niedawna nie wiedziałem

Otóż pary jednopłciowe (szczególnie kobiety), wcale nie potrzebują oficjalnej adopcji, by móc wychowywać dzieci (mogą chociażby skorzystać z zapłodnienia in vitro, ale bardzo często wychowują też dzieci z poprzedniego związku). W samej Polsce szacuje się, że w chwili obecnej dzieci wychowywanych przez rodziców nieheteroseksualnych jest przynajmniej 50 tysięcy (źródło).

Problem z adopcją nie leży więc w samej możliwości wychowywania dzieci przez pary jednopłciowe. Problem leży w tym, że w takich rodzinach często jeden z rodziców nie może wziąć wolnego, aby zostać z chorym dzieckiem w domu i się nim zająć. Albo nie może odwiedzić swojego dziecka w szpitalu, gdy miało wypadek, a drugi rodzic jeszcze nie zdążył przyjechać (niestety w Polsce nawet same pary jednopłciowe nie są uregulowane, co generuje dokładnie te same problemy na linii samych rodziców).

W efekcie priorytetem w dyskusji o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, nie jest samo przyzwolenie na wychowanie dzieci, bo i bez tego przyzwolenia dzieci są w takich rodzinach wychowywane. W tej dyskusji chodzi przede wszystkim o postawienie na pierwszy miejscu dobra dziecka i danie wspomnianym wcześniej rodzicom możliwości należytego zadbania o nie, czyli prawa, które powinno przysługiwać wszystkim rodzicom.

Na koniec jeszcze film, wspomniany w pierwszym akapicie:

Źródła

http://www.apa.org/pi/lgbt/resources/parenting-full.pdf
http://williamsinstitute.law.ucla.edu/wp-content/uploads/LGBT-Parenting.pdf
http://news.nationalgeographic.com/news/2004/07/0722_040722_gayanimal_2.html
http://www.abs.gov.au/AUSSTATS/abs@.nsf/Lookup/4102.0Main+Features10July+2013
http://www.apa.org/pi/lgbt/resources/biblarz-stacey.pdf
http://www.apa.org/pi/lgbt/resources/parenting-full.pdf
http://www.insee.fr/fr/ffc/ipweb/ip1435/ip1435.pdf
http://www.ons.gov.uk/ons/dcp171778_422175.pdf
http://www.psychology.org.au/Assets/Files/LGBT-Families-Lit-Review.pdf
http://www12.statcan.gc.ca/census-recensement/2011/as-sa/98-312-x/98-312-x2011001-eng.pdf
https://www.aclu.org/files/assets/windsor_-_lamb_5.19.pdf

Perrin EC, Siegel BS; Committee on Psychosocial Aspects of Child and Family. Promoting the Well-Being of Children Whose Parents Are Gay or Lesbian. Pediatrics. 131 (4), s. e1374 83, 2013.
Moore MR, Stambolis-Ruhstorfer M. LGBT Sexuality and Families at the Start of the Twenty-First Century. Annual Review of Sociology. 39, s. 491507, 2013.
Patterson CJ. Children of Lesbian and Gay Parents: Psychology, Law, and Policy. American Psychologist. 64 (8), s. 72736, 2009.
Manning WD, Fettro MN, Lamidi E. Child Well-Being in Same-Sex Parent Families: Review of Research Prepared for American Sociological Association Amicus Brief. Population Research and Policy Review. 33 (4), s. 485, 502, 2014.”

Prawa do zdjęcia należą do Jay.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

144
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
118 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
69 Comment authors
piotrmichalinaSiemJarekMateusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Tess Gołębiowska
Gość
Anna Tess Gołębiowska

Mądry i fajny tekst, dzięki :) Niestety komentarze na blogu pokazują, że eony upłyną, nim do niektórych dotrze…

Lukasz
Gość

Na fanpejdżu. Ale większość komentarzy – zdecydowana – jest budująca. :-)

salus salus
Gość
salus salus

Bardzo dobrze napisane! – niestety nasze społeczeństwo jeszcze do tego nie dojrzał

piotr
Gość
piotr

jasne…
te zacofanie nie to co na zachodzie…

Darek1985
Gość
Darek1985

Z całym szacunkiem dla autora bloga ale się nie zgadzam. Mam nadzieję, że do tego w Polsce nie dojdzie. Ja rozumiem Kamilu, że jesteś ateistą, masz ultra liberalny światopogląd ale są pewne granice tolerancji. I tą granicą jest adopcja dzieci przez pary homoseksualne. Tak ogólnie to zauważyłem, że blogi parentingowe stały się ostatnio kuźnią liberalnej tematyki swiatopoglądowej. A mogło by się wydawać, że osoby, które opisują swoje życie pod kątem rodzicielstwa to osoby konserwatywne.

Kamil Nowak
Gość

Ale jak napisałem: dzieci już są tak wychowywane i nic tego nie zmieni. Oni nie potrzebują naszej zgody do tego. Przeczytaj ostatnią część tekstu.

Darek1985
Gość
Darek1985

Tak jak napisałem niżej w odpowiedzi do Łukasza. Moja znajoma ze studiów wraz ze swoją „partnerką” wychowuje tak dziecko. Tylko ja i część osób z którymi studiowałem 8 lat temu dowiedziała się z okładki Newsweeka jakieś 2-3 lata temu. Głośna sprawa wówczas była. Dla Nas szok bo ta dziewczyna którą znałem ze studiów bardzo aktywnie uczestniczyła w ruchach katolickich. Czasami rozmawiałem na temat wiary. Ale potem kontakt się urwał i dla wielu z Nas był szok. Pueanta taka, że wyprowadziły się do Anglii jak potem media trąbiły. Wybacz ale ja nie umiem się oswoić z myślą, że rodzicami może być… Czytaj więcej »

Aleksander Adamski
Gość

„ja nie umiem się oswoić z myślą, że rodzicami może być para jednopłciowa” – co oznacza, iż jest to tylko i wyłącznie Twój problem ;) Twój i Twojej ideologii, która nie ma oparcia w faktach. Zatem co jest ważniejsze – prawda czy przekonania?

Darek1985
Gość
Darek1985

To nie ideologia lecz zdrowy rozsądek :) Ale rozumiem, że też jesteś za tym aby pary homoseksualne adoptowały dzieci? Ktoś kiedyś powiedział, że „tolerancja jest ostatnią cnotą upadajacej tolerancji”. Idźmy jeszcze krok do przodu, skasujmy wszysykie zakazy i nakazy, wszystkie kodeksy. Przecież człowiek ma być wolny.

Aleksander Adamski
Gość

co to za zdrowy rozsądek który stoi w opozycji do faktów? :)

Darek1985
Gość
Darek1985

Jeszcze coś o ideologii. Dodam jeszcze, że mam wrażenie, że nie chodzi o same fakty a właśnie o ideologię ludzi, którzy ponoć walczą o tzw. „równość”. I tu nie chodzi o dobre serce wobec par homoseksualnym ale o ideologię, która ma wojować z konserwatywnym modelem rodziny.

Aleksander Adamski
Gość

To konserwatywny model rodziny wojuje z równością, odbierając im prawo do normalnego życia. Nikt nikomu nie zabrania zawierać małżeństwo hetero i mieć potem z nich dzieci.

WszystkoJedno
Gość
WszystkoJedno

Dokładnie, Panie Aleksandrze. Nikt nikomu tego nie zabrania. Idąc tym tokiem rozumowania, funkcjonuje całkowita sprawiedliwość w tej materii, albowiem mój znajomy-gej, nie może wziąć ślubu ze swoim partnerem, ale ja- osoba heteroseksualna, również nie mogę wziąć ślubu z drugim mężczyzną, zatem istnieje absolutne równouprawnienie. Znajomemu „nikt nie zabrania zawrzeć małżeństwa hetero i mieć z niego dzieci”. Zgadza się. To temat rzeka i można się tak przepychać bez końca.

Paweł
Gość
Paweł

Ale dlaczego gej ma brać ślub z kobietą albo ty heteryk z gejem?

Mateusz
Gość
Mateusz

Nie rozumiesz i zapewne mimowolnie upraszczasz. Tutaj chodzi o kwestię by nie ograniczać. By każdy człowiek względem prawa mógł zawrzeć związek. Zarówno kobieta z mężczyzną, kobieta z kobietą i mężczyzna z mężczyzną. Po prostu by w razie wypadku czy śmierci małżonek miał prawo do informacji o stanie zdrowia i dziedziczenia tego na co razem zapracowaliśmy. Jak czułbyś się będąc w szpitalu, nie mogąc uzyskać informacji o stanie żony, która dopiero co uległa wypadkowi. Idąc krok dalej, gdyby wystąpiły powikłania i nagła śmierć osoby którą kochasz, a tu nagle mieszkanie i wszystko co mieliście wspólne jest tylko w połowie Twoje. Bo… Czytaj więcej »

Maddy
Gość
Maddy

Ale wszystkie argumenty, które przytaczasz przeciwko wychowywaniu dzieci przez niehetero pary są stricte ideologiczne.

Nie wciskaj nam w tym momencie, że nie lubisz argumentacji ideologicznej.

Sławomira | Idąc przez las
Gość

„tolerancja jest ostatnią cnotą upadajacej tolerancji”
Jestem pełna podziwu. Zacytowałeś Arystotelesa. Wybierając fałszywy cytat z prawicowych stron. I jeszcze zacytowałeś błędnie.

Paweł
Gość
Paweł

To jeszcze raz w Polsce już jest kilkadziesiąt tysięcy rodzin w których rodzice sa tej samej płci i nie jest to walka z tradycyjną rodziną(niby jak?0

Darek1985
Gość
Darek1985

I jeszcze jedno. Ostatnio problemy mniejszości stają się problemami większości. Tak jak by komuś zależało aby tematy np. o homoseksualistach były na topie.

Aleksander Adamski
Gość

może dlatego, że są to pełnoprawni obywatele a ich kraj w majestacie prawa ich dyskryminuje?

Darek1985
Gość
Darek1985

A nie myślisz, że to też dla ich dobra. Wyobraź sobie co się stanie jak ludzie się dowiedzą, że dziecko jest adoptowane przez takie pary. Takie dziecko w szkole nie będzie mieć życia a „rodzice” jeszcze bardziej odczują swoją „inność” wobec grup społecznych. Z jednej strony będziemy mieli sfrusyrowane dziecko, które będzie wyszydzane przez rówieśników a z drugiej strony sfrustrowanych „rodziców”, którzy mogą psychicznie nie podołać społecznego nacisku.

Aleksander Adamski
Gość

a mi się wydawało, że rozwiązaniem jest wówczas praca nad tolerancją wśród szydzących. Gdyby iść Twoim tokiem rozumowania, to kobiety by nie głosowały a czarni dalej mieli właścicieli.

Zresztą – takie wyszydzanie najczęściej wynika z niskiej samooceny…

WszystkoJedno
Gość
WszystkoJedno

Ponownie, szanowny Panie, z całym szacunkiem – odnoszę wrażenie, że zbyt wiele oczekuje Pan od wszechświata. Faktem było, jest i będzie, że dzieci są okrutne. Nikt tak nie dokuczy dziecku jak drugie dziecko.. bo rudy, bo gruby, bo szczerbaty, bo słabo czyta, bo ma piegi, bo ma duże uszy… Nie wyobrażam sobie, aby moje, jeszcze maleńkie dziecko, w przyszłości wyśmiewało się z kogokolwiek, ale przyjdzie moment, że nauki które wyniesie z domu, będą mniej istotne na tle wpływu środowiska. Część tych lepiej wychowanych dzieci po prostu nie będzie brało udziału w naśmiewaniu się z tego „innego”, ale proszę mi wierzyć;… Czytaj więcej »

Beryl
Gość
Beryl

Ale na tej samej zasadzie powinno się nadal zmuszać leworęczne dzieci do pisania prawą ręką – przecież jak dzieci zobaczą, że pisze lewą, to nię będzie miało życia i nikt mi nie wmówi, że będzie inaczej.

Iza
Gość
Iza

Dzieci sa okrutne bo ida za przykladem doroslego. Dzieci nie maja pojecia o dyskryminacji to dorosli przez wychowanie stereotypowe uwarunkowuja dzieci zeby reagowaly na wszystko co “inne” od normy pogarda i zartem.

pwg
Gość
pwg

Czymże jest cywilizacja jak nie ciągłe oczekiwanie więcej od wszechświata? Nie podążanie drogą najniższych instynktów ale bolesnego ulepszania?

Siem
Gość
Siem

Dzieci są okrutne ? Rodzą się złe, pełne nienawiści i bez tolerancji czy raczej uczą się tego od rodziców ? Jeśli otoczenie przekazuje pozytywne wartości dzieciom, uczy co sprawia innym przykrość i pokazuje, że ludzie niezależnie od koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej zasługują na szacunek i miłość to takich „jednostek” jest niewiele :) Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, kto wytknie koledze palcem otyłość, wieczny katar czy mniejszą sprawność fizyczną ale większość dzieci w takiej sytuacji stanie po stronie puszystego kolegi. Dlatego to od nas zależy, jak zachowają się dzieci ! Dając dobry przykład i rozmawiając zrobimy najwięcej dobrego :)

Ewa
Gość
Ewa

Nikt nie szykanuje mojego dziecka w szkole, a to jak zyjemy nie jest tajemnica. A mieszkamy w dość małym mieście :)

Lotnikowo
Gość
Lotnikowo

faktem jest, ze para jednoplciowa nie splodzi dziecka i zadne przekonania tego faktu nie podwaza. dlaczego zatem pary homo maja adoptowac dzieci?

Meg
Gość
Meg

Tak samo jak faktem jest, iż para bezpłodna nie spłodzi dziecka. Dlaczego zatem osoby bezpłodne mają adoptować dzieci? Taka logika

WszystkoJedno
Gość
WszystkoJedno

No tutaj akurat mocne 1:0 dla Meg :P

Maja
Gość
Maja

Naprawdę trzeba tłumaczyć?

michalina
Gość
michalina

tylko ze bezplodnosc jest jednostka chorobowa a homoseksualizm nie, wiec prosze nie mylic pojec. mimo ze uwazam ze lepsza jest rodzina z homoseksualnymi rodzicami niz dom dziecka ale tu sie zgadzam z lotnikowo.

Aleksander Adamski
Gość

co ma piernik do wiatraka? Jeśli mogą dać dom i miłość dziecku, to dlaczego nie mogą adoptować?

Lotnikowo
Gość
Lotnikowo

a moze warto zapytac dzieci, czy chcialyby miec dwie mamy lub dwoch ojcow zamiast mamy i taty? zapominacie o tym, kto jest najwazniejszy w tym wszystkim, nie to ze pary homo chca realizowac sie jako rodzice i walcza o rownosc z rodzinami hetero, tylko dzieci. tak kazdy ma prawo wyboru jak chce zyc i kogo chce miec w lozku, ale dzieci powinny miec prawo do glosu, w jakiej rodzinie homo czy hetero chca sie wychowywac. a realizacje potrzeb macierzynskich czy rodzicielskich odlozyc na bok.

Aleksander Adamski
Gość

Primo – jestem ciekaw, czy znajdzie się dziecko, które stwierdzi „eee, to ja już wolę zostać w domu dziecka, niż być adoptowanym przez dwie kobiety”.

Secundo – z punktu widzenia rozwoju dziecka nie ma to znaczenia. Problemem jest jedynie szykanowanie ze strony tolerancyjnych inaczej. Ale to już pisałem wcześniej – rozwiązaniem problemu jest uczenie ludzi akceptacji, a nie udawania, że problem nie istnieje.

Lotnikowo
Gość
Lotnikowo

zrodla do badan na ten temat?

Aleksander Adamski
Gość

Cały artykuł pod którym komentujesz?

Lotnikowo
Gość
Lotnikowo

przytoczone artykuly dotycza odpowiednio niespelniania norm metodologicznych aby uznac badania Camerona za naukowe, dalej zdrowia psychicznego osob homoseksualnych (brak odniesienia do wplywu na rozwoj dziecka wychowanego przez rodzicow jednej plci), dalej badania Regnerusa rowniez z nieprawidlowa metodologia. zgadzam sie calkowicie z autorem wpisu, pod ktorym komentuje, ze aby badania byly miarodajne, powinny byc porownywane obie grupy w roznych konfiguracjach z podobnych srodowisk i oczywiscie im bardziej reprezentatywna grupa, tym lepiej.
prosze o podanie innych zrodel, ktore jednoznacznie stwierdzaja o braku wplywu na rozwoj dziecka, bo ja tu takich nie widze

Aleksander Adamski
Gość

„Przejdźmy zatem dalej. Co mówią badania dotyczące rozwoju dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe? Opierając się o dostępną literaturę, która obejmuje zarówno pojedyncze publikacje, jak i raporty naukowe (np. raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), pochodzące z różnych krajów, takich jak np. USA, Australia, Holandia, Kanada, można wywnioskować, że dzieci w takich rodzinach rozwijają się prawidłowo. Mówiąc dokładniej: nie wykazują odstępu od normy, nie mają niższego IQ, zaburzeń emocjonalnych itp. Nie stwierdzono także, że dzieci par jednopłciowych częściej są w życiu dorosłym homoseksualne (co nie dziwi, ponieważ orientacja homoseksualna jest w dużej mierze determinowana w okresie prenatalnym).” Na końcu artykułu są wskazane źródła.… Czytaj więcej »

Mateusz
Gość
Mateusz

Idąc Twoim tokiem myślenia to dzieci powinny mieć wybór czy chcą być chrzczone czy chcą byś w rodzinie patologicznej czy normalnej itd. Pamiętaj że spora część dzieci w domu dziecka nie wie czy chce jedno czy dwu płciową rodzinę. Bo zwyczajnie są zbyt małe. Bo Wszyscy się bawimy w przeciąganie liny a zapominamy o najważniejszym. O dzieciach. Większość osób nie argumentuję swojego zdania dobrem dziecka tylko dobrem sowich poglądów a to nie koniecznie ma coś wspólnego z dobrem dziecka.

Kamil Nowak
Gość

„Większość osób nie argumentuję swojego zdania dobrem dziecka tylko dobrem sowich poglądów a to nie koniecznie ma coś wspólnego z dobrem dziecka.”
Bardzo dobrze powiedziane.

Piotr Czuba
Gość
Piotr Czuba

technologia też może być szkodliwa, nie wszystko też technologicznie jest prawiłowe… śmieszą mnie ludzie którzy wiedzą jaka jest natura ludzka… pewne granice zostały już przekroczone… musisz się z tym pogodzić…

Darek1985
Gość
Darek1985

A nie uważasz, że przekraczanie tych granic to już powoli „choroba” Naszej cywilizacji? Zauważyłem, że od czasu globalizacji ludzie zaczynają wpadać w jakąś manię walki o wolność, równouprawnienia.

Aleksander Adamski
Gość

walka o wolność i równouprawnienie to „mania”?

Darek1985
Gość
Darek1985

W ostatnim czasie to wzrasta do poziomu manii.

herkuli
Gość
herkuli

Tak samo homofobia ostatnimi czasy wzrasta do poziomu manii.

Meg
Gość
Meg

To nie jest mania, tylko ludzie wreszcie się budzą, otwierają oczy, mają więcej możliwości pokazania sprzeciwu wobec tego, że przez lata odbiera im się wolność i każe siedzieć cicho. Ja bym to nazwała odwagą, wychodzeniem zza muru, za który wciśnięto wiele grup społecznych, które teraz widzą, że mają wielu sprzymierzeńców i nie boją się mówić o swoich problemach. Mówienie o tym, że dzieci wychowywane przez homoseksualistów będą dyskryminowane, więc lepiej nie pozwalać im zamieszkać w takich rodzinach jest samo w sobie dyskryminacją i myleniem skutku i przyczyny. Gdybyśmy szli w tę stronę, to dalej byśmy tkwili w średniowieczu, a za… Czytaj więcej »

Piotr Sarnacki
Gość

> W ostatnim czasie to wzrasta do poziomu manii.

Jakbyś żył X lat wcześniej, to najprawdopodobniej to samo powiedziałbyś o walce o możliwość głosowania dla kobiet czy o zniesienie segregacji rasowej.

Swoją drogą pisząc takie bzdury obrażasz mnóstwo ludzi, którzy walczą o równe prawa innych.

Darek1985
Gość
Darek1985

Głupoty piszesz :)

Darek1985
Gość
Darek1985

A Twoje porównanie jest niczym Windowsa do Linuxa. Jeden chce nazywać się systemem a drugi nim jest ;)

Piotr Sarnacki
Gość

> A Twoje porównanie jest niczym Windowsa do Linuxa. Jeden chce nazywać się systemem a drugi nim jest ;) Sugerujesz, że homoseksualiści nie są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa? > Głupoty piszesz :) Szczerze mówiąc, to nie wiem czemu ludzie tutaj z tobą w ogóle dyskutują. Jesteś zwykłym homofobem, który nie potrafi zaakceptować rzeczywistości i jedyne argumenty jakie masz to „nie podoba mi się to”, „nie chodzi o równość tylko o walkę z rodziną”, czy „ale przecież to wszystko ideologia”. Na szczęście tego postępu, którego tak nie lubisz, raczej nie ma szans już zatrzymać, bo krajach rozwiniętych akceptacja homoseksualizmu z roku na… Czytaj więcej »

Darek1985
Gość
Darek1985

Tego się obawiam, że prędzej czy później i tu w Polsce się pojawi, bo się nie da tego zatrzymać. Ale jeśli ja tego nie akceptuję to będę i tak musiał?

Maddy
Gość
Maddy

Co musiał? Nikt Ci się nie każe bzykać z facetem, ani wychodzić za mąż, więc w czym problem?

Darek1985
Gość
Darek1985

Napisałem czy muszę akceptować taki stan rzeczy. Otóż nie muszę być wobec takiego stanu rzeczy jak adopcja przez pary homoseksualne dziecka tolerancyjny a tym bardziej akceptować to. Szanuję ludzi homoseksualnych jako osoby i tylko tyle.

Piotr Sarnacki
Gość

> Otóż nie muszę być wobec takiego stanu rzeczy jak adopcja przez pary homoseksualne dziecka tolerancyjny a tym bardziej akceptować to.

A co w tym wypadku znaczy brak tolerancji i akceptacji? Jeżeli zachowasz to dla siebie, to Twoja sprawa, możesz sobie nie akceptować.

Darek1985
Gość
Darek1985

Kolego po fachu, bo widzę, że zajmujemy się zawodowo podobną działką jak programowanie itp. Porównałem tak bo pary homoseksualne nie porównuje do hetero czyli nie stawiam znaku równości. Wybacz ale mam inny na ten temat pogląd i jak napisałem niżej warto zakończyć dyskusję bo różnimy się mocno poglądami na ten temat.

> puts „Pozdrawiam :)”

Mateusz
Gość
Mateusz

Niestety wystarczy zapoznać się z rzeczowymi faktami znanymi nie od dziś by zrozumieć iz osoby homo czy heteroseksualne orientacji sobie nie wybierają. Orientacja seksualna kształtuje się kiedy człowiek rozwija się w łonie matki i nikt poza naturą nie ma na to wpływu w żaden sposób. Zanim nastały tzw. wiekiem ciemne, czyli średniowiecze zarówno w starożytnym Egipcie oraz Grecji związki homoseksualne były na równi z heteroseksualnymi. Skąd więc ten wydźwięk iż niezbyt kulturowe to w obecnych czasach wielu osobom nie w smak. Po prostu kościół katolicki nie uznał tego za oknami norm ogólnie przyjętych, tak jak i wielu pism starożytnych, które… Czytaj więcej »

herkuli
Gość
herkuli

Ja po roku od zakończenia tej dyskusji chciałbym spytać, jakie są te granice, przez kogo wydzielone, gdzie? Jakieś badania moze? „O to tutaj to juz granica jest tak nie wolno, jak tak mozna bez zabezpieczeń na wieżowce sie wspinać” dlaczego granice ludzkie to są te w których ramach „ja” żyje?

Barbara Kulesza
Gość
Barbara Kulesza

No, właśnie, natury nie da się oszukać, więc jeśli natura tworzy jednych hetero, a innych homo, to nie zmuszajmy nikogo do wchodzenia w związki, w których nie czują się szczęśliwi. Do bycia rodzicem też nikt nie jest przystosowany. Kobieta ma 9 miesięcy, podczas których zachodzą zmiany w jej ciele i umyśle, wywołane przez naturę (gospodarka hormonalna). Ale facet? Czym się różni facet hetero oczekujący potomka od faceta homo oczekującego potomka? Tylko tym, obok kogo śpi. Do bycia ojcem startują z tej samej pozycji. Jeśli społeczeństwo szykanuje dziecko wychowywane przez parę jednopłciową, to dla takiego społeczeństwa dobro dziecka wcale nie jest… Czytaj więcej »

Piotr
Gość
Piotr

A czy może Pan sobie wyobrazic, że ta Pana koleżanka zmądrzała? Nie daje sie ogłupiać mafii watykańskiej. Prosze zwrócić uwage, że na temat wiary nic nie mówie. Chodzi mi tylko o to, że żródlem wszelkiej zarazy jest kler. Najbardziej mnie jednak dziwi, że nie może Pan sie pogodzic, że dwie kobiety lub dwóch facetów wychowuje dziecko swoje lub przysposobione. Jednoczesnie nie przeszkadza Panu, że chodzi Pan do instytucji, która może gwałcić pana dzieci. Dla mnie to jest niepojete. Idę dalej, jest pan członkiem wspólnoty ( Kosciola), w której funcjonariusze nie mają odwagi przyznac sie do własnych dzieci, aby tylko zachowac… Czytaj więcej »

Lukasz
Gość

Dlaczego masz nadzieję, że do tego nie dojdzie? Jest jeszcze jedna rzecz – to nie ma nic wspólnego ze światopoglądem, to jest kwestia poprawnych metodologicznie badań naukowych, które są w źródłach przytoczone. :-)
Ateizmu też bym nie wywlekał, znam wiele katolików, którzy są za małżeństwami jednopłciowymi i możliwością tworzenia rodzin, bez ukrywania się i nieuznawania dzieci, jak ma to miejsce w tej chwili w Polsce.

Darek1985
Gość
Darek1985

Też znam takich. Pewnie słyszałeś sprawę o dwóch polskich lesbijkach, które wychowywują dziecko. Sprawę rozdmuchał lubiący się w takich historiach Newsweek jakoś dwa lata temu. Jedną z tych dziewczyn znałem, bo studiowała ze mną w grupie. Nie powiem która to ale napiszę w skrócie, że zanim zerwała kontakty po studiach z Nami to wiele razy z Nią przrgadałem. Ona aktywnie uczestniczyła w ruchach katolickich. Bardzo wierząca i konserwatywna. Jakże musiał być szok dla większości osób, które znałem ze studiów jak zobaczyliśmy na okładce Newsweeka…

Lukasz
Gość

Co jest jedynie dowodem na to, że była przez lata tłamszona przez środowisko silnie religijne. I dobrze by było, gdyby i to właśnie, katolickie środowisko, pozbyło się uprzedzeń i pogardy, a wzięło pod uwagę badania naukowe oraz uczucia ludzi.

Krzysztof Markowski
Gość
Krzysztof Markowski

Wytłumacz, czego Twoim zdaniem dokładnie dowodzi ta historia.

Anna Grodziowa
Gość

A dlaczego ktoś kto pisze o rodzicielstwie miałby być konserwatywny? Co ma piernik do wiatraka? Co ma rodzicielstwo do wyznania i poglądów politycznych? I co mają poglądy do badań naukowych, o których jest ten artykuł?

Darek1985
Gość
Darek1985

Dla niektórych może mieć. Autor bloga pokazuje i promuje, że jest szczęśliwy mając trójkę dzieci z własną żoną (jeśli się pomyliłem z liczbą dzieci to przepraszam :) ) Dla osoby homoseksualnej może się nie podobać, bo przecież związek kobiety i mężczyzny to hasła środowisk konserwatywnych. Oczywiście piszę to z ironią jak na bloga osoba homoseksualna może patrzeć ;)

Piotr Sarnacki
Gość

> Oczywiście piszę to z ironią jak na bloga osoba homoseksualna może patrzeć ;)

To nie jest żadna ironia tylko jakieś pierdololo.

Darek1985
Gość
Darek1985

Sam jesteś piękny lolo a nie sorry chodziło o pierdololo ;) Dobra udowodnij, że to jest (sic!) pierdololo :)

Lukasz
Gość

Pomijając już masę głupot, jakie nawypisywałeś, to nie, osoby homoseksualne nie mają nic do par heteroseksualnych. To garstka heteroseksualistów próbuje narzucać pogląd, że tylko ich związki są normalne, homoseksualiści niczego takiego w drugą stronę nie robią. Oczywiście może są jakieś skrajne, pojedyncze przypadki, jeden na kilka milionów, ale nie ma to rangi jakiegokolwiek ruchu społecznego (w przeciwieństwie do homofobów) i praktycznie nie istnieje.

Darek1985
Gość
Darek1985

Ale zapytam jeszcze raz. Czy ja muszę akceptować taki stan rzeczy? :)

SirNobody
Gość

Jeśli tego nie zaakceptujesz to Ty będziesz mieć z tym problem, proste.

Darek1985
Gość
Darek1985

Uważam, że to nie jest problemem jak dla Was zapewne nie jest problemem zaakceptowanie nawet adopcji przez pary homoseksualne. Uważam, że pora uciąć dyskusję, bo nie dojdziemy do konsensusu :) Ja mam swoje poglądy, Wy macie swoje. Szanuję aczkolwiek jak pisałem nie akceptuje takiego stanu rzeczy jak adopcja dzieci przez rodziny homoseksualne. Dlaczego? Mógłbym pisać wiele ale to zaraz by wybuchła awantura, która by była niepotrzebna.

SirNobody
Gość

Właśnie problem polega na tym, że Ty nie prowadzisz dyskusji. Żonglujesz jedynie kilkoma stwierdzeniami; „głupoty piszesz”, „ma mam inne zdanie i nie muszę tego akceptować, zaakceptuj to”, „z mojej strony to nie ideologia, tylko zdrowy rozsądek”, tylko w różnych wersjach i w różnej konfiguracji. Z czego nie używasz żadnych sensownych argumentów i wtłaczasz w usta i myśli innych osób to, czego one ani nie mówią, ani nie myślą (vide to o rodzinie heteroseksualnej obrażającej homo. Zapytam tak: że what?!). Po pierwsze, jeśli czegoś nie akceptujesz i włączasz się to rozmowy, to to rzeczowo uzasadnij. Po drugie: nie, nie musisz niczego… Czytaj więcej »

i_am_keyser_soze
Gość
i_am_keyser_soze

„ja je mam, ale ich nie użyję, bo wybuchnie awantura” – nie ma żadnych sensownych argumentów, ani takich które wywołają awanturę, ani żadnych innych, dlatego ich nie użyje.

herkuli
Gość
herkuli

Pisz. Argumenty z twojej strony sa tak samo wazne jak z naszej byleby nie były typu „heterycy są okropni” albo „homo to choroba”

herkuli
Gość
herkuli

Nie, ale pytasz o to momencie w którym kończą ci sie argumenty.

i_am_keyser_soze
Gość
i_am_keyser_soze

Żadna osobo homoseksualna, która jest zdrowa na umyśle, nie wpadnie na to by pomyśleć coś tak skrajnie głupiego. Zalecam przemyślenie tego.

Narmo
Gość
Narmo

Raz – Jestem osobą homoseksualną i nie mam najmniejszego problemu z tym że autor jest hetero, że jest szczęśliwy i że ma dzieci. Pisanie takich rzeczy jest de facto obraźliwe, drogi przedmówco. Dwa – Ostatnie zdanie z wypowiedzi przedmówcy jest stworzone z totalnym olaniem zasad naszego pięknego języka. Taki brak dbałości o ojczystą mowę w wykonaniu osoby, ktora sama deklaruje swój konserwatyzm jest dość dziwaczny, choć niestety nie pierwszy raz się z tym spotykam.

Darek1985
Gość
Darek1985

A gdzie ja olałem język ojczysty? W jakim zdaniu? Mimo, że pisałem niektóre komentarze będąc w przysłowiowym biegu w komunikacji miejskiej ;)

Maddy
Gość
Maddy

Pan kpi, czy o drogę pyta?

Darek1985
Gość
Darek1985

Gdzie kpię :)

herkuli
Gość
herkuli

Kpi pan odpowiadając tylko i wyłącznie na komentarze wyzywające. Bez odpowiedzi na komentarze argumentujące, brak komunikatu zwrotnego, brak kontrargumentu

Błażej
Gość
Błażej

Związek kobiety i mężczyzny nie jest dla par homoseksualnych niczym złym. Osobiście znam 2 lesbijki i nigdy nie dyskryminowały nikogo ze względu na orientację. Może po prostu ocenia Pan je swoją miarą?

Achmina .
Gość
Achmina .

To hetero maja problem z homoseksualistami nie odwrotnie. to hetero chca jomoseksualistow leczyc, zamykac itp.zaden homoseksualista nie ma nic do heteryka w kontekscie tego z kim sypia.

Tom
Gość
Tom

Ja mam nadzieje, ze dojdzie.
Nie podoba ci sie to bo w gruncie rzeczy jestes homofobem z ukrytym(lub nie) strachem przed innoscia co jest normalne wsrod dzikich ludow europy wschodniej.
Pelno moich znajomych wychowuje dzieci w moim kraju. Dzieciaki szczesliwe, normalnie rozwijajace sie i w cale nie szykanowane w szkole bo inne dzieciaki nie sa przez rodzicow uczone , ze takim dzieciom ( rodzicom lgbtq) nalezy sie pogarda itp…

tesska
Gość
tesska

Ale tu nie ma „zgadzam się” lub „nie zgadzam się”. Pogląd to można mieć na smak lodów, tu mamy do czynienia z faktami sprawdzonymi w wielu badaniach.

Ewa
Gość
Ewa

No ja przepraszam, ale raczej prawo dziecka do spokojnego rozwoju z ludźmi, których kocha jest ważniejsze niż to, czy się obcym osobom to podoba, czy nie. Nie mam żadnego stosunku do homoseksualistów i jeśli dziecku to nie szkodzi, to lepiej się zająć rodzicami stosującymi przemoc fizyczną, niż ładować się w kochającą i spokojną rodzinę tylko dlatego, że komuś obcemu się ona nie podoba. W gruncie rzeczy, jeśli oprzeć się na tym, co jest we wpisie, to nie homoseksualni rodzice mają zły wpływ na dzieci, tylko ludzie wyładowujący na nich swoją niechęć.

OLA
Gość
OLA

Zadziwia mnie to ostatnie zdanie. Tylko konserwatyści mogą być dobrymi rodzicami? To, że ktos nie jest katolikiem, bądź w zadnej innej religii (co przez katolików rownież uznawane jest za herezję), nie znaczy, ze nie holduje podstawowym zasadom morlanym. Czasami moze warto zastanowić i nie podążać ślepo za narzuconymi przez kościół przekonaniami, a zgłebić wiedzę naukowa na dany temat.

Ewa Brzozowska
Gość
Ewa Brzozowska

mam tylko jedno ale. Jestem mamą adopcyjną. Adopcja w Polsce wygląda tak, że to rodziny czekają na dzieci, a nie odwrotnie, czyli ustalmy rzeczywisty stosunek liczbowy: liczba rodzin przygotowanych do adopcji jest mniejsza niż liczba dzieci zakwalifikowanych do adopcji. Co się na to składa? Procedura odbierania praw rodzicielskim rodzicom biologicznym (dawanie miliona szans na poprawę, a dziecko rośnie w tym czasie przebywając w jednostce opiekuńczo wychowawczej) oraz państwo socjalne (wystarczy zapytać w ośrodku adopcyjnym co się zmieniło po wejściu 500+). Więc póki zaczniemy dyskusję społeczną o adopcji dzieci przez pary jendopłciowe, odpowiedzmy sobie na pytanie: co jest lepsze dla żyjącego… Czytaj więcej »

Lukasz
Gość

W krajach, w których pary jednopłciowe mogą adoptować dzieci, procedura wygląda tak samo, tzn. pary homo muszą spełnić te same warunki i oczekiwać w tej samej kolejce. To jest uczciwe, a dla dziecka nie ma znaczenia. Krzywdzące byłoby dla niego odtrącanie z góry pary jednopłciowej, dla tej pary zresztą też by takie było.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Łukasz walczysz o to żeby osoby homoseksualne mogły wychowywać dzieci, ale po co? To nie jest naturalne. I tak prawa do dziecka powinny mieć tylko i wyłącznie osoby heteroseksualne. Z dwóch mężczyzn ani z dwóch kobiet dziecko nie powstaje. I nie przyrównuj par hetero które dzieci mieć nie mogą do osób homoseksualnych. To że jedna kobieta ma zanik miesiączkowania nie oznacza że można porównać ja do faceta który tej miesiączki zupełnie nie ma. Dziecko potrzebuje wzoru kobiety jak i mężczyzny od najmłodszych lat. Wypowiadacie się za wszystkich, a ciekawe kto z Was chciałby być wychowywany przez dwóch facetów albo dwie… Czytaj więcej »

Magdalena
Gość
Magdalena

Też jestem mamą adopcyjną i uściślę Twoją wypowiedź. W Polsce rodziny czekają na MAŁE, ZDROWE dzieci. Dzieci starsze, dzieci chore, dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną nie są takie rozchwytywane. Więc kompletnie nie masz racji.

Kamil Nowak
Gość

To niestety prawda.

Lukasz
Gość

Już widzę, gdyby para gejów lub lesbijek chciała adoptować chore czy podrośnięte dziecko… pewnie „prolife”, zwani poprawnie zygotarianami, jako pierwsi zaczęliby krzyk, że to nie do przyjęcia.

Ewa Brzozowska
Gość
Ewa Brzozowska

Czyli pary jednopłciowe mogą mieć szanse na dzieci chore lub starsze? Toż to dopiero jest dyskryminacja?! (tu powinny pojawić się grzmoty z jasnego nieba, co najmniej) :) Dużo takich dzieci trafia do rodzin zagranicznych, które stać na utrzymanie i leczenie takich dzieci. Nam od razu w ośrodku zasugerowano, byśmy brali pod uwagę koszty związane z możliwym leczeniem naszego przyszłego dziecka. W życiu nic nie jest czarno-białe (by the way, adoptując dziecko, zawsze bierze się po uwagę choroby, np. Fas może zostać wykryty dopiero w wieku szkolnym, o czym powinna Pani wiedzieć, skoro przebyła Pani szkolenie w Ośrodku), więc wrzucanie ludzi… Czytaj więcej »

Tomasz Szklarz
Gość
Tomasz Szklarz

Dla mnie sprawa jest jasna – jeżeli w związku partnerskim nie dzieje się krzywda dziecku (co Szanowny Autor nakreślił, że tak jest) to nie warto wchodzić w buciorami aby była „prawdziwa rodzina” – akurat to bardziej opisuje relacje między członkami niż fakty, że jest mama i tata (co zasadniczo jest też dobre lecz jeśli dzieje się krzywda i są złe relacje to można się zastanawiać co jest nie tak, i czy nie ma dysfunkcji rodziny co często się zdarza). Zasadniczo dla dziecka jest lepsza rodzina choćby i taka – gdyż relacji społecznych w domu dziecka specjalnie się nie nauczy oraz… Czytaj więcej »

Paulina
Gość
Paulina

Świetny artykuł. Zgadzam się z Tobą.

chiyome.blogspot.com
Gość

Problem z dziećmi wychowywanych przez pary jednopłciowe wynika wyłącznie z nastawienie społeczeństwa. Oczywiście, można się przyczepić, że „dzieci będą się śmiały” i takie dzieci będą miały problemy socjologiczne w późniejszym życiu. Ale czy to wina par jednopłciowych? Skoro tak, to zabierajmy dzieci ludziom rudym, z odstającymi uszami, brzydkim, biednym, pracującym jako sprzątaczki, czy szambonurkowie, żydom, niskim, tym bez wykształcenia. Albowiem to wszystko może spowodować, że otoczenie potraktuje takowe dziecko jako gorsze. Dajmy dzieci wylącznie młodym, pięknym, bogatym, wykształconym białym katolikom. Na bank nie będą miały problemów z samoakceptacją. Naprawdę są gorsze rzeczy niż homoseksualizm. Alkoholizm, patologia, skrajna bieda, nieodpowiedzialność rodziców,… Czytaj więcej »

dorylus87
Gość
dorylus87

Wszystko ok.. poza jednym. Para jednopłciowa (i dokładając – rodzic z różnych względów samotnie wychowujący dziecko, jednak zwykle to nie ich wina, że tak się stało) nie jest w stanie przygotować dziecka w takim stopniu jak para „dwupłciowa”. Zabraknie w takim dziecku obejścia z płcią przeciwną do płci rodziców. Jeśli dziecko będzie heteroseksualne (a przypuszczam, że większość będzie), to -moim zdaniem-, robi się mu krzywdę. Powiecie, „ale nie ma pasów na tyłku i ma kupę miłości”! Jasne, ale ‚duchowy/psychiczny’ uszczerbek też boli. Co z takim dzieckiem, które stanie się dorosłe i nie będzie mu się powodziło w miłości? Tego raczej… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Tylko czy w takim razie nie powinniśmy pozwalać samotnym rodzicom wychowywać dzieci?

Natomiast co do argumentu „co z takim dzieckiem, które stanie się dorosłe i nie będzie mu się powodziło w miłości”, to można go użyć w takim samym stopniu do homoseksualnego dziecka wychowywanego przez parę heteroseksualną. Czy więc w razie odkrycia, że dziecko jest homoseksualne, należałby je przekazać do homoseksualnej pary?

O_l_l_i_e
Gość
O_l_l_i_e

Nie istnieje żaden logiczny powód, dla którego mężczyzna nie mógłby wyjaśnić swojej córce czym jest miesiączka, a kobieta synkowi, jak się gra w piłkę i czym jest wzwód. Powiem więcej, „standardowe” rodziny, w których z pewnym typem problemów można przyjść tylko do jednego rodzica, bo tatuś Cię odeśle do mamusi i odwrotnie, generują problemy: poczucie wstydu, izolacji, samotności. Jeśli córka nie może zawołać do łazienki ojca czy brata, bo przemiekla jej podpaska czy tampon, a syn nie może z mamą porozmawiać o seksie i swojej anatomii, to nie jest to rodzina, w której wychowa się dziecko z mniejszymi problemami niż… Czytaj więcej »

Krzysztof Markowski
Gość
Krzysztof Markowski

Jeżeli chodzi o wzorzec związku, to nie rozumiem dlaczego ta heteroseksualność jest tu taka ważna. Która dokładnie z rzeczy, których uczymy się od rodziców jest związana z przeciwstawnością ich genitaliów?

Marta
Gość
Marta

Argument psychologów jest taki, że wzorca płci uczymy się nie tylko od rodziców. Także od dziadków, braci, sióstr, cioć, wujków, kuzynów, znajomych, nauczycieli. Gdyby tak nie było, dzieci z rodzin niekompletnych, dysfunkcyjnych itd też nie miałyby szans na dobry wzorzec.

luciak
Gość
luciak

„Powodzenie w miłości” nie jest zagwarantowane przez wzrastanie w rodzinie składającej się z mamy i taty. I wcale nie potrzeba do tego rodziny z dużymi dysfunkcjami, by człowiek w dorosłym życiu miał trudności z wchodzeniem w bliskie relacje. Z moich (nieporfesjonalnych, opartych jedynie na własnym doświadczeniu) obserwacji wynika, że ludziom coraz trudniej jest wchodzić w związki i w nich wytrwać- a przecież w znakomitej większości są to osoby wychowywane w rodzinach heteroseksualnych. Te same arugmenty zastosuję do Twojego odniesienia do pojęć „szczęścia/powodzenia”- ilu ludzi tyle definicji tych pojęć.

Lukasz
Gość

Po pierwsze, gdyby istniał taki problem, jego efekt byłby widoczny w badaniach, a takowy nie występuje. Po drugie, wzorce „męskie” i wzorce „żeńskie” niekoniecznie muszą być nabywane od rodziców. Mogą to być znajomi i przyjaciele rodziny, wujkowie, ciotki, nauczyciele itd.

Jo Rogo
Gość
Jo Rogo

A, co to znaczy obejście z płcią przeciwną? Dziecko, na samym początku uczy się od swoich rodziców wzorców postępowania, reagowania na różne sytuacje, uczy się sposobów komunikacji, radzenia sobie,traktowania drugiej osoby itp. Potem idzie do przedszkola, szkoły, na plac zabaw, do cioci, wójka, babci itd. i uczy się od innych. Oczywiście najważniejsze są pierwsze 2, 3 lata w życiu dziecka i to, co otrzyma od rodziców jest podstawą kształtowania się psychicznego życia osoby. We wzorcowej rodzinie dziecko uczy się bliskości, przyjmowania i okazywania miłości, tego, że jest ważne, że dokonuje sukcesów, ale może też popełniać błędy, że ma swoje zdanie… Czytaj więcej »

Krzysztof Markowski
Gość
Krzysztof Markowski

Jeżeli chodzi o wzorzec związku, to nie rozumiem dlaczego ta heteroseksualność jest tu taka ważna. Która dokładnie z rzeczy, których uczymy się od rodziców jest związana z przeciwstawnością ich genitaliów?

Ew
Gość
Ew

Ja byłam wychowywana z „dwupłuciowej” rodzinie, ale mój ojciec miał większe problemy z okazaniem miłości niż niejeden homoseksualny kolega, więc w żaden sposób nie zależy to od orientacji. Przeciwnie, jak patrze na swoich kumpli gejów to mam wrażenie, że niejeden z nich byłby lepszym ojcem dla dziecka niż większość ojców „przegrańców” z pokolenia moich rodziców. Poza tym często dzisiaj powtarza się, że związki homoseksualne są w stanie lepiej porozmawiać z dziećmi o problemach dojrzewania, nietolerancji, orientacji, seksualności i innych trudnych tematach, ponieważ sami doświadczyli w tym aspekcie trudności, często również ze strony społecznej. Dlatego, jak stwierdzili moi przedmówcy, to zależy… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Oczywiście i w pełni się z tym zgadzam. Ale w ten sposób możemy również zabronić rozwodów bo też istnieje możliwość, że dziecko wychowywane przez jednego rodzica nie będzie miało wzoru płci przeciwnej. Wydaje mi się że dojrzali rodzice – dwie matki lub dwóch ojców zadbają o to aby ich dziecko mimo iż jest wychowywane przez parę homoseksualną, miło dobry wzór drugiej płci. Bo to przecież nie musi być tata czy mama, równie dobrym wzorem może być dziadek, babcia, cioci, wujek i ktokolwiek inny. Ryzyko braku wzorca drugiej płci nie dotyczy tylko homoseksualistów ale również rozwodników czy nawet wdowców bo przecież… Czytaj więcej »

Aniela
Gość
Aniela

Dzięki za ten tekst. Ja jestem taką mamą, która wychowuje córkę z drugą mamą i czytam niektóre komentarze i aż się popłakałam. Taka jest tolerancja w naszym kraju: niech sobie żyją (jak zwierzęta), byleby dzieci nie mieli… Moja rodzina jest szczęśliwa… Żyjemy jak setki innych rodzin, mamy wspólne gospodarstwo domowę, jesteśmy w trakcie budowy domu, nasza córka chodzi do przedszkola, a w naszym domu jest mnóstwo miłości i szacunku do siebie nawzajem. Jednak społeczeństwo nie szanuje nas, Płacimy taki sam podatek, staramy się jak najlepiej ogarnąć kwestie prawne, jednak pojawiają się schody przy kredytach, budowie domu i w innych aspektach… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Dziękuję za ten komentarz. To prawda, że jest sporo ludzi, którymi powoduje strach, ale jest też wielu wam przychylnych. Coraz więcej, z każdym kolejnym rokiem. I myślę, że ten trend będzie szedł w dobrą stronę. Oby. Wszystkiego dobrego dla was :)

Darek1985
Gość
Darek1985

Ale napiszę jedno jednak. Blog Ojciec ma jednak jaja. Mimo, że bardzo nie zgadzam się z tolerancją wobec adopcji przez osoby homoseksualne to wyrażam podziw, że publicznie opierając się na badaniach nie bał się wyrazić swojego poglądu. Jak małżeństwa homoseksualne to temat kontrowersyjny w Polsce to adopcja przez takie pary jest nie do pomyślenia przez dużą część Polaków. A tu Kamil „popełnił” taki post na blogu, który mógł spowodować, że część czytelników mogła po prostu kliknąć „unlike” na Facebooku a przy okazji zainteresować strony prawicowe postem i sprowadzić na siebie gromy przez te środowiska. Dlatego podziwiam odwagę.

Kamil Nowak
Gość

A ja podziwiam to, że mimo przeciwnego stanowiska jesteś w stanie prowadzić rozsądną i kulturalną dyskusję. Szacunek :)

Darek1985
Gość
Darek1985

Dziękuję :) Lubię czytać Twojego bloga a szczególnie, że sam mam półroczne dziecko. Ale w kwestii tematu postu mamy kompletnie różne zdanie. Ale ważna jest dyskusja. Pozdrawiam :)

paweł
Gość
paweł

Pierwsza i najważniejsza dla mnie i nie tylko sprawa: Czemu badania, mające potwierdzać „normalność” preferencji homoseksualnych, prowadzone býły często wśród osób i par dobranych wg z góry założonej tezy. Ina rzecz: Czemu zestawiać życie dziecka wśród homopar z życiem w domu dziecka – to trochę poniżej pasa, tak jak porównywanie życia dziecka w patologicznej rodzinie. Nie porównujmy ze skrajnościami, ale z tym, co gdzieś w połowie skali zachowań. Z resztą, czy w tej całej duskusji nie wystarczające jest, że wiele osób ze skłonnościami do swojej płci, traktuje bardzo lekko związki, sam seks itp. Są „wyzwolone” z norm i obyczajów. Jaki… Czytaj więcej »

tomasz
Gość
tomasz

Swoją wiedzę o parach homoseksualnych bierzesz z niedzielnych kazań, czy amerykańskich seriali? Brzmi obraźliwie? Prawda, nikt nie lubi, jak bierze się fragment jakiejś większej grupy, by wybrać go na grupę reprezentatywną… tak samo w Twoim poście powyżej. „Rozwiązłość seksualna”, „wyzwolenie z norm i obyczajów”… widać, że nie masz pojęcia o czym mówisz, czemu trudno się dziwić, bo wydajesz się osobą, która ‚unika takiego towarzystwa’, ale Twoja niewiedza, czy przekrzywiony obraz aż razi mnie w oczy. Żyję w wieloletnim związku, nie jestem rozwiązły seksualnie, zmanierowany, nie mam hordy gej-znajomych, z którymi co tydzień zakładamy tęczowe flagi by w strojach jednorożców oglądać… Czytaj więcej »

i_am_keyser_soze
Gość
i_am_keyser_soze

Jako ktoś kto pracował w systemie i miał styczność z dziećmi przebywającymi w Domach Dziecka i ich rodzicami, napiszę wprost: jest cała masa heteroseksualistów, którzy nie powinni mieć dzieci pod żadnym pozorem. Nigdy. Ale przyczyną tego nie jest to, że są heteroseksualistami, tylko to że są tak skrajnie podłymi, głupimi lub nieogarniętymi ludźmi, że nikt nigdy nie powinien im powierzyć do wychowania innej istoty ludzkiej. Ani nic żywego. Bo rodzicem nie czyni orientacja (wbijcie sobie to do głowy ludzie! Raz na zawsze ludzie!) tylko to jakim człowiekiem jesteś. Jeśli nie nadajesz się na rodzica, to się nie nadajesz. i nie… Czytaj więcej »

MyLittleAntS
Gość

Zaskakujące… że takie rzeczy nie są oczywiste. Moim zdaniem problem istnieje w rodzinach, w których nie ma odpowiednich relacji, a nie w ilości kobiet, mężczyzn czy różnych kolorów skóry. Jeśli dwie kobiety czy dwóch facetów potrafią zapewnić dziecku odpowiednią ilość i jakość czasu, dużo uczucia to jest to lepsza rodzina niż tak w której jest przemoc czy zobojętnienie, a jest „tradycyjna” w strukturze.

Marta Duda
Gość
Marta Duda

Według mnie najważniejszym argumentem za wychowywaniem dzieci przez pary jednopłciowe jest przede wszystkim to, że (tak, jak zostało wspomniane) dzieci te mogą być zabierane z domów dziecka i wtedy już realnie można dać im prawdziwy dom pełen miłości i wsparcia. Co za różnica czy otarte kolano opatrzy mama czy tata? Czy w piłkę pójdzie pograć mama czy tata? Robimy dla swoich dzieci wszystko bez względu na to czy jesteśmy hetero- czy homoseksualni i tak samo bez względu na to czy jesteśmy przedstawicielami takiej czy innej płci. Otarcie łez czy zmiana pieluchy to nie kwestia bycia mężczyzną czy kobietą takiej czy… Czytaj więcej »

Aleksandra Bohojło
Gość

Niektórzy tutaj powołują się na swój konserwatyzm. Tym łatwo się zasłonić. Na brak tolerancji wytłumaczenia już nie ma. Uczymy się jej od rodziców i dalej przekazujemy swoim dzieciom.
Wstyd mi i żal ludzi nieskażonych życzliwością, empatią i chęcią zrozumienia drugiego człowieka.

Nazawszejaiona.blogspot.com
Gość
Nazawszejaiona.blogspot.com

Bardzo ciekawy tekst. Sądzę że dziecko biedzie miało lepsze warunki w rodzinie jednopłciowej , niż niejednej tradycyjnej i patologicznej. A poza tym ile dzieci żyje w domach dziecka, bez szans na wychowywanie sie bez rodziny?

Beata Kos
Gość
Beata Kos

Akurat ja jestem na nie. Mimo wszystko nie mam zamiaru zmuszać kogoś do mojego sposobu myślenia. Ani nie chciałabym aby ktoś mnie przekonywał. Jednak nie ogarniam, że ludzie potrafią być chamscy do tych ludzi a to już mi się nie podoba. Nie mamy prawa być wrednymo, chamskimi.

trackback

[…] Czym grozi dzieciom wychowywanie przez pary jednopłciowe? – niczym. Dobre obalenie wielu homofobicznych mitów w temacie. […]

Iva
Gość
Iva

Wiadomo, że największą tragedią dla dziecka jest gdy rodzice się rozstają. Nieważne jakiej są płci. Czy są przeprowadzone badania jak wyglada procent rozstań u rodziców hetero a jak u rodziców homo? Jaka jest średnia długość związku rodziców hetero a jaka homo?

Ela Łabaj
Gość
Ela Łabaj

Tutaj pozwolę sobie się nie zgodzić. Czasem dużo większą tragedią dla dziecka jest to, że rodzice na siłę pozostają razem.

Edyta Sidor
Gość
Edyta Sidor

Pisałam licencjat na temat rodziny (10 lat temu?o rany!no tak,nawet ponad…). Takiej z początków XX w i analogiczne porównanie tych samych aspektów życia rodzinnego współcześnie (na dekadę wstecz). Sama jestem z rozbitej rodziny,tzn nikt jej nie rozbil,raczej Mama ja naprawila rozwodzac się z alkoholikiem nie panującym nad swoimi konczynami gornymi glownie,ale i też tym,co miał między dolnymi. Zdrada,bicie (wystarczyło raz) uzależnienie od alkoholu, to spowodowało, że przeksztalcilismy się w mniejsza rodzine,tzw niepełna. Mama i ja (byłam bardzo mala,w zasadzie od urodzenia nie miałam ojca,wiec i też mi go nie brakowało,mimo, ze z opowiadań Mamy wiem jak np za nim wolałam… Czytaj więcej »

Naxster
Gość
Naxster

„a to czy jest wychowywane przez mężczyznę i kobiete,czy sama kobietę (rzadziej mamy do czynienia z samotnym ojcem) czy wreszcie przez parę homoseksualna nie ma nic do rzeczy, to nie dziecko ma problem” Wybacz ale to bzdura. Ale nie chodzi mi ściśle o część o związkach homo a o samotnych rodzicach. Jestem dzieckiem z rozbitego małżeństwa, wychowanym w głównie żeńskim środowisku, przez samotna matkę. Jestem inny niż byłbym mając ojca. Dopiero będąc dorosła osobą widzę braki których doświadczyłem. Dorastając brakowało mi wzoru męskiego po prostu. Czy więc uważam, że zostałem skrzywdzony? Hell no! Rozwód wyniknął nie z winy mamy i… Czytaj więcej »

Sławomira | Idąc przez las
Gość

,,Dopiero będąc dorosła osobą widzę braki których doświadczyłem. Dorastając brakowało mi wzoru męskiego po prostu.”
To ciekawe, że tobie to zaszkodziło, bo mi nie i najchętniej wróciłabym do czasów posiadania tylko jednego rodzica, sprzed drugiego małżeństwa mamy. I które z nas ma rację? Może po prostu w obu przypadkach działają inne czynniki.

Naxster
Gość
Naxster

„Może po prostu w obu przypadkach działają inne czynniki.”
Możliwe, że na przykład to, ze nie jesteś facetem, a wzór żeński miałaś :)
Może znalazł sie w twoim otoczeniu inny mężczyzna stanowiący ten wzór?
Ba, nie wiem co powoduje twoją niechęć do nowego męża mamy, ale może jest to właśnie efekt takich okoliczności wychowania?
A może nie.

Faktami jest natomiast jaki wpływ mają na nas rodzice, jak wybieramy partnerów podobnych do rodzica przeciwnej płci. Jak przez pewien okres życia naśladujemy rodzica tej samej płci.

Faktem jest, że lepiej mieć obydwa wzory niż jeden. Ale lepiej nie zawsze jest osiągalne.

Sławomira | Idąc przez las
Gość

,,Możliwe, że na przykład to, ze nie jesteś facetem, a wzór żeński miałaś :)” Mój kuzyn dla odmiany jest facetem bez ojca. To się da dalej obalać, bo w mojej rodzinie mężczyźni z pokoleń starszych ode mnie zniknęli na różne sposoby (stąd brak wzorca dla mnie). Moim zdaniem po prostu akurat obecność wzorców jest przeceniana :)

Naxster
Gość
Naxster

No i spytaj tak na poważnie tego kuzyna czy nigdy nie odczuł braku męskiego wzorca :) Czy nigdy nie przeszkadzało mu, że nikt nie pokazał mu jak posługiwać sie narzędziami, wiertarką, lutownicą, jak być mężem i ojcem? Jak być zwyczajnie facetem. Czy nie brakowało mu możliwosci spytania kogoś o swoje miejsce w świecie. Bo tego nie zobaczysz wypisanego na czole. A nie żyjemy w bezpłciowym świecie nierozróżnialnych jednostek. A zdanie „nie ma juz prawdziwych mężczyzn” słyszałem wiele razy. Poza tym świetna logika, „no mnie sie nie wydaje, żeby to miało znaczenie, mnie nic nie brakowało, więc jak tobie tak albo… Czytaj więcej »

Sławomira | Idąc przez las
Gość

>>Poza tym świetna logika, „no mnie sie nie wydaje, żeby to miało znaczenie, mnie nic nie brakowało, więc jak tobie tak albo dzieciom o których mówimy mogłoby brakować to jebać ich. Bo mnie sie wydaje, ze to zbędne”<< Czekaj, tobie się wydaje, że to niezbędne, a mi się nie może wydawać, że zbędne? :) ,,nikt nie pokazał mu jak posługiwać sie narzędziami, wiertarką, lutownicą" … … … Serio, argumentujesz na tym poziomie? Bo wiertarką to nawet ja umiem się posłużyć. Moja ciotka umie. To nie wiedza tajemna. Lutownicą akurat się nie interesowałam, ale zapytam kuzyna, czy potrzebuje tej umiejętności i… Czytaj więcej »

Naxster
Gość
Naxster

Ta dyskusja straciła sens w momencie w który twoje nie posiadanie problemu stoi wyżej niż czyjeś posiadanie. Na 5 osób biorących udział w napadzie 4 nie widzą problemu.

A jak z całej tej wypowiedzi wyciągnęłaś wniosek o „wiedzy tajemnej” to…
nie, nie będę nawet schodził do tego poziomu. Typowa gimbusiarska przepychanka słowna. Zignorowane 4/5 tekstu bo jest sie do czego dopie**ć wiec jest wygrana!

Właściwie to po co nam rodzice wcale? Jakiej to rzeczy nam ciotka nie pokarze albo internet?
Ehh, po co w sumie w ogóle dyskutować w necie…

Edyta Sidor
Gość
Edyta Sidor

Nie ma idealnych rodzicow,zawsze będą jakieś braki,wieksze lub mniejsze. Mówiąc „rodziców” mam na mysli bardziej srodowisko,w którym się wychowujemy. Ja np. nie mam rodzeństwa nad czym ubolewam do tej pory,sprawilo to,ze zdecydowałam się na więcej niż jedno dziecko. Takie trochę „naprawianie błędów” rodzicow. Zgadzam się z Toba,ze mogło Ci brakować wzorca męskiego. Ja byłam wychowywana przez niebiologicznego tatę od 6 roku życia i wszystko było ok,dopoki nie zaczęłam się zastanawiać dlaczego czlowiek,ktory mnie splodzil nie chciał mnie poznac? Doświadczenia nas ksztaltuja. Zgadzam się, że to miało dla Ciebie znaczenie,ze uksztaltowalo Cie tak a nie inaczej. Nasladujemy rodzicow,podpatrujemy życie (nie mówię,… Czytaj więcej »

Achmina .
Gość
Achmina .

Ja jestem z niepelnej rodziny. Nie mialam ojca ktory dal noge. Mialam tylko kibiece wzorce a jakos nie czuje sie pokrzywdzona. Co, lepiej zeby mnie zabrali do domu dziecka bo nie ma taty? No ludzie! Nie przeszkadzaloby mi takze jakby mama zaczela spotykac sie z druga kobieta. Milosc to milosc, w rodzinie ma byc milosc, szacunek, troska, poczucie bezpieczenstwa. Dzieci z rodzin homoseksualnych maja gorzej w szkole TYLKO prze homofobow ktorzy ucza je tego w domu! Przestancie wychowywac zamknietych, nietolerancyjnych i agresywnych ludzi to dzieci z rodzin jednoplciowych nie beda mialy zadnych traum i powodow do samobojstw.

Edyta Sidor
Gość
Edyta Sidor

Właśnie, brak akceptacji społeczeństwa sprawia, że wychowywanie w jednoplciowej rodzinie staje się problemem dla dziecka, które samo tak tego by nie postrzegalo

Jarek
Gość
Jarek

Dla mnie najważniejsze są uczucia dziecka, Jego radość, czy płacz, wstyd, czy duma. Wypowiedź dojrzałego człowieka, że jest szczęśliwy, nieszczęśliwy to są odpowiedzi dla mnie na zadawane pytania, tu i w wielu innych miejscach. Każda wypowiedź, każdego pojedynczego człowieka. Metaforyzując: jogurt zastępując w sałatce majonez daje jej inny smak. Gorszy?lepszy?zły?dobry? Słuchajmy i czyńmy z uwagą. To jest bardzo, bardzo ważne.

piotr
Gość
piotr

Dzieciom Par nieheteronormatywnym moga grozić tylko i wyłącznie, chrześcijańscy: koledzy, kolezanki, rodzice, agenci mafii watykanskiej, lizusy kaczyńskiego oraz chrześcijańscy politycy

Gość
Gość
Gość

Jako dziecko wychowywalam się w patologicznej rodzinie- bicie alkoholizm, przemoc psychiczna – w „normalnej” rodzinie z mamą i tatą. Odbiło sie to na mnie mocno. Uwazam ze osoby przeciwne małżeństwom homoseksualnym wychowujacym dzieci powinny zasmakować wlasbie takiego mojego życia :)

Naturalnie Zdrowy
Gość

Żyjmy i pozwólmy żyć innym. Po co przejmować się tym kto, z kim i gdzie. Jeżeli są szczęśliwi to się cieszmy wszyscy :-) <3

Szymon
Gość

Żałuję, że więcej problemów społecznych i światopoglądowych nie jest omawianych właśnie w takim tonie – zbadajmy zjawisko -> określmy fakty -> wyciągajmy wnioski. Zamiast „mam określone stanowisko, bo tak uważam”…

Paulina
Gość
Paulina

Ale jak księża gwalca dzieci jest super jak rodzice molestuja sIę jest ok jak dziecko patrzy jak tatus mamę bije jest ok wszystko jest super . Ale pary homo bee. Zacofanie polskie powybijac ten naród cofniety.