„Nietypowy” sposób na obchodzenie Wszystkich Świętych

Chociaż w zasadzie wydaje się on dość intuicyjny.

5155118826_45119b85e9_b

Ważne święto

Jesteśmy właśnie w trakcie świąt, które opierają się na wspominaniu zmarłych. Ludzi nam bliskich, których niestety już przy nas nie ma. Przynajmniej w założeniu, tak to powinno wyglądać. W rzeczywistości niestety coraz częściej zauważalny jest Grobbing (po definicję zapraszam tutaj). Ludzie przychodzą, żeby się pokazać, zapalić znicz i mieć to już z głowy. 5 minut i załatwione. Wchodzimy na cmentarz i nagle jesteśmy smutni, a gdy wychodzimy z cmentarza, to zaczynamy rozmawiać o tym, co będzie na obiad. On/Off. Jak roboty. A ja nie chcę tego święta obchodzić w ten sposób. Nie chcę też, żeby tak pochodziły do niego moje dzieci. I podejrzewam, że wielu z was ma podobnie.

Przeszłość nas trzyma

Oczywiście nie jest łatwo, bo tego właśnie zostaliśmy nauczeni. Na groby jako dziecko chodziłem, ale poza jedną kuzynką, nikogo z ludzi, którym zapalałem znicza nie znałem. I przez całe moje dzieciństwo, jedyną informację jaką dostałem na temat owych zmarłych, to było położenie ich grobu. Nie wiedziałem co lubili robić, nie wiedziałem kim byli, nie wiedziałem jak zmarli. Znałem tylko ich ostateczne miejsce spoczynku. Dane GPS.

Wiem, że niektórzy mieli inaczej, ale jednak w tamtych czasach zbyt dużo się z dziećmi o takich rzeczach nie rozmawiało. Szczególnie, gdy nie były to osoby im znane.

Nasi bliscy

Dlatego też, kiedy idziemy z dziećmi na grób ich dziadka, to opowiadamy im o tym, jaki on był. Jak bardzo je kochał. Że to właśnie on postawił im domek w ogródku. Ten, w którym tak bardzo lubią się bawić. Mówimy o tym, że lubił zajmować się ogrodem i że miał w nim swoje grządki, które pielęgnował. I że pewnie dzisiaj z chęcią przynosiłby im z tego ogródka jakieś warzywa lub pozwoliłby im pobawić się swoimi narzędziami.

Gdy opowiadam im o mojej prababci, to mówię jak zawsze ogrywała nas w chińczyka i jakie pyszne robiła kluski na parze. Że zawsze miała dla nas czas i jakieś ciekawe historie na podorędziu. Jak nas kiedyś goniła z miotłą, bo wyjedliśmy jej cukierki. I że na pewno bardzo chciałaby ich poznać.

Odwiedzanie rodziny

Moje dzieci nie chodzą więc odwiedzać ciemnych kamiennych płyt, tylko ludzi, których znają. Może nie osobiście, ale dzięki naszym opowieściom na pewno stają się im nieco bliższe. To sprawia też, że dzieci chętniej idą. Chcą za coś podziękować, chcą coś opowiedzieć, chcą coś dać od siebie. Nawet czasami chcą przyjść i po prostu być.

Ten dzień oczywiście nie jest jedynym dniem, aby to zrobić, ale ja uważam, że jest dobrą okazją. Szczególnie, że magia wieczornego cmentarza jest czymś niezapomnianym przez długie lata.

Łatwo nie jest. Ale warto

Nie zamierzam również ukrywać, że takie rozmowy bywają trudne. Zarówno dla dorosłego, jak i dla dziecka. Smutek, to łagodne określenie napięcia towarzyszącego takiej rozmowie. Niemniej zupełnie nie uważam tego, za coś złego (choć odnoszę wrażenie, że dla niektórych tak właśnie jest).

Dla mnie jednak uczucia nie bywają złe. Smutek jest integralną częścią naszego życia i moim zdaniem dobrze jest, aby dzieci mogły doświadczać go w bezpiecznej atmosferze rodzinnego domu. To daje im okazję, aby się z nim chociaż trochę oswoić.

Nawet jeśli to jest to uczucie, którego nigdy nie da się w pełni oswoić…

Nam rodzicom natomiast, daje to okazję do rozmowy z dzieckiem na nieco innym poziomie niż na co dzień. Na trochę bliższym, trochę poważniejszym.

To są ważne momenty w naszym życiu.

Warto je tworzyć.

Prawa do zdjęcia należą do Christian.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MorrriganKamil NowakAneta SawickaAsia WojcieszczykAnn L Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ann L
Gość
Ann L

U nas tylko znicze i kwiaty na szczęście. Ja uważam, że to bardzo ważne, żeby z dziećmi rozmawiać o przemijaniu. U nas ostatnio zmarła prababcia, nie zabrakło łez 5 latka, pytań, czy mama też kiedyś odejdzie. Szczerze z nim porozmawiałam, bo nie wyobrażam sobie zbyć go w takiej sytuacji. Był smutek, ale myślę, że takie małe smutki pozwalają oswoić się z tym na przyszłość.

Asia Wojcieszczyk
Gość
Asia Wojcieszczyk

Na szczęście gdy ja byłam mała mój tata zawsze miał czas i dużo chęci aby odpowiadać na każde moje pytanie o zmarłe osoby okraszając to zawsze licznymi historiami a nawet całymi opisami połączeń rodzinnych (dzięki temu zawsze podczas licznych, rodzinnych spotkań wiedziałam o kim starsi rozmawiają). Robił to zarówno o zmarłych członkach swojej rodziny jak i mamy, dlatego też dla mnie odwiedzanie większości grobów (czy to od święta czy w zwykły dzień) nigdy nie było katorgą, a w świadomości raczej wizytą u kogoś ważnego, bliskiego, kogo choć sama przeważnie nie miałam możliwości poznać osobiście, chciałam znać i chciałam odwiedzać, aby… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Kurcze, bardzo bym chciał, żeby moje dzieci miały właśnie takie wspomnienia związane ze zmarłymi :)

Aneta Sawicka
Gość
Aneta Sawicka

Jako dziecko uwielbiałam słuchać jak rodzice i dziadkowie opowiadali o moich prababciach i pradziadkach.

Morrrigan
Gość
Morrrigan

chciałabym żeby i mi ktoś tak porządnie poopowiadał. na wiele grobów chodzę tylko na prośbę mamy, jeśli ona nie może – nie mam pojęcia kim są ci ludzie. bardzo dziwne jest to uczucie…