Dzwoneczek i tajemnica piratów (2014)

Recenzja bajki.

TBPF_CharacterLARGE_SilvermistNa początku wielkie uznanie dla kina Helios. Kiedy ostatnio wybraliśmy się do Cinema City (patrz: Kino przyjazne dzieciom) na bajkę z dziećmi, to reklamy trwały pół godziny. Mało tego, były to reklamy słodyczy i jakichś akcji charytatywnych. Pamiętam, że byłem wściekły. I pamiętam, że wziąłem to za standard. Na szczęście myliłem się. Reklamy w Heliosie trwały niecałe 10 minut i były to wyłącznie zapowiedzi innych bajek. Tak właśnie poznaje się firmę, która taktuje dzieci (i ich rodziców) z szacunkiem. Polecam!

Oczekiwania

Kto czytał poprzednią recenzję (patrz: Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł), ten wie, że świat dzwoneczka lubię bardzo. Niebanalne pomysły na przygody, bohaterowie, których nie sposób nie lubić i wszystko w kolorowej oprawie przyciągającej małe dzieci do siebie, jak magnes. Nie można też zapomnieć o muzyce, która zostaje w głowie jeszcze przez kilka dobrych tygodni po seansie. Pod względem muzyki, jedyną konkurencją jest Kraina Lodu (która niestety na wielu innych polach poległa sromotnie). Dlatego też, pozytywnie doświadczony – oczekiwania miałem wysokie. Nawet bardzo wysokie. Czy słusznie?

Pierwsze wrażenie

Znajomy świat, znajoma muzyka, znajome postacie. Wszystko przygotowuje nas do podróży, w którą już czterokrotnie z przyjemnością się wybierałem. Zaraz też na wstępie poznajemy nową postać, która mimo, że nietypowa, bardzo przypomina samego Dzwoneczka. I wszystko jest pięknie, do chwili w której poznajemy tytułowych piratów. Od tego momentu bajka, po której spodziewałem się czegoś wyjątkowego, zamienia się w kolejną, zwyczajną bajkę, robioną bez polotu i świeżego pomysłu.

TBPF_CharacterLARGE_Tink

Rozwinięcie

Mamy tych dobrych (wróżki), mamy tych złych (piraci) i cała bajka skupia się na tym, że jedni walczą z drugimi. Równie dobrze mógłbym oglądać bajki takie jak Strażnicy Marzeń, Jak Wytresować Smoka, Potwory i Spółka, Kung Fu Panda, LEGO Przygoda, Legendy Sowiego Królestwa czy Megamocny (żeby ograniczyć się tylko do ostatnich produkcji). Naprawdę, te wszystkie bajki (i jeszcze wiele innych) są dla mnie takie same. Mamy bohaterów osadzonych w jakimś świecie, nagle pojawia się zagrożenie i to zagrożenie należy zlikwidować.

Szybka akcja przeskakująca ze sceny na scenę, ciągłe napięcie i zagrożenie czyhające z każdej strony. Do tego pościgi i dramatyczne pojedynki. To wszystko zawiera w sobie najnowsza bajka ze stajni Disneya. I o ile, nie jestem przeciwny samej idei takich bajek, jak dla mnie one wszystkie są 7+. Mniejsze dzieci, nie mają tam czego szukać. Nie wiem jak wasze dzieci, ale mój trzylatek, zwyczajnie zaczyna się bać, gdy akcja zaczyna nieprzyjemnie przyspieszać lub gdy życie jednego z bohaterów znajduje się na włosku, bo jakiś wielki i zły czarny charakter, próbuje go zabić. Mój pięciolatek co prawda bawi się dobrze, ale wraca do domu i zaczyna walczyć, atakować, bić i ogólnie bawić się dokładnie tak jak widział na bajce. Ja się wtedy nie bawię wcale.

Inne (muzyka, grafika, gra aktorska, wszystko co mi wpadnie do głowy)

Na dokładkę, zawalona została jedna z najlepszych cech dotychczasowych Dzwoneczków, a mianowicie muzyka. Piosenka która towarzyszy najnowszej części jest tak beznamiętna i szara, że nie pamiętam nawet o czym była. Do tego polski dystrybutor popełnił grzech zaniechania, za który większość polskich produkcji dla dzieci zostaje przeze mnie na wstępnie przekreślona. Mianowicie nie przetłumaczył jednego z utworów. Nawet Król Lew miał polskie piosenki.

TBPF_CharacterLARGE_Zarina

Podsumowanie

Twórcy mieli uproszczone zadanie. Wystarczyło po raz kolejny zasadzić widzom coś w podobnym klimacie do poprzednich i nikt by pewnie nawet nie zwrócił uwagi, że kopiują wcześniejsze pomysły. Niestety postanowili zrobić coś czego nigdy wcześniej nie robili w świecie Dzwoneczka, ale jednocześnie było to robione w wielu innych bajkach, które uważam zwyczajnie za słabe. Mam nadzieję, że do następnego razu wyciągną wnioski i Dzwoneczek i bestia z Nibylandii (2015), będą dzwoneczkiem, którego znaliśmy wcześniej. Na pewno dam im jeszcze jedną szansę.

Prawa do zdjęć należą do Disney.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Blog OjciecKatarzyna WojtanowskaKruszyznaKamilajustyna q Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Jakiel
Gość

Obiecałam Zuzi już zimą, że jak tylko ukaże się kolejny odcinek Dzwoneczka to pójdziemy do kina. Kiedy jednak zobaczyłam tytuł od razu jakoś mnie zniechęcił. Co potwierdziłeś, tylko co teraz powiedzieć dziecku?

Blog Ojciec
Gość

Wszystko zależy od dziecka. Albo być szczerym i powiedzieć, że niestety jest za mała na najnowszą część i za rok czy dwa będzie mogła pójść albo zaryzykować i się wybrać. Jeśli jednak boi się niektórych bajek, z powyższej listy i lubi raczej bajki w stylu Klub Przyjaciół Myszki Miki czy Moi przyjaciele Tygrys i Kubuś, to niestety odradzam to drugie rozwiązanie.

justyna q
Gość

Zgadzam się z Tobą, że wiele bajek powinno być 7+ zamiast b.o. A na Dzwoneczka i tak musimy pójść – dziewczyny nie dałyby nam spokoju. Mam więc nadzieję, że się choć trochę pomyliłeś z tą recenzją ;)

Blog Ojciec
Gość

Chciałbym :) Ale wiem jakie to uczucie, kiedy nie ma wyjścia i iść trzeba :)

Kamila
Gość
Kamila

Uwielbiam Blog Ojciec, bo dzięki niemu mogę poznać męski punkt widzenia na wiele spraw… Jednak z otwartą buzią i niedowierzaniem czytałam powyższy artykuł … Moja 4-letnia córka była zachwycona Dzwoneczkiem. Szczerze mówiąc piratów zupełnie zignorowała … skupiła się na scenach, gdzie wróżki ‚walczyły o swoją przyjaciółkę’. Wydaje mi się, że 3-letnie dziecko jest zdecydowanie za małe, aby obejrzeć i zrozumieć sens JAKIEJKOLWIEK pełnometrażowej bajki, ponieważ nie jest gotowy do tego jego układ nerwowy, zresztą widać to w kinie, gdzie po 40 minutach rozpoczynają się wycieczki do WC, sprawdzanie, jak fotel się składa i inne. Dzieci zadają mnóstwo pytań dotyczących bajki,… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Cieszę się, że blog się podoba i tym bardziej cieszę się z tego komentarza :) Mój trzylatek bez problemu oglądał wszystkie poprzednie części dzwoneczka. Podobnie zresztą jak Ratatuj, Auta czy chociażby Turbo (chociaż w Autach nie podobał mu się kombajn). I spokojnie rozumiał całość (a przynajmniej większość :). Jeśli tylko bajka jest odpowiednia, to nie ma też szans, na żadne wychodzenie, przerwy czy zadawanie pytań :) Co do kolejnej części, mam jednak sporą nadzieję. Z opisów wynika, że będzie ona opowiadała historię Jelonki, która zaprzyjaźnia się z „nibybestią”, pomimo jej nieprzyjaznej aparycji. Zapowiada się więc przygoda o tym, że nie… Czytaj więcej »

Kruszyzna
Gość

Prawie-czerolatki wytrzymały dzielnie, oczy wlepiły w ekran i ani drgnęły od początku do końca. Trzeba pamiętać, że wszystkie Dzwoneczki są o tym samym. Nie ma co się spodziewać rewolucyjnej nowości w przekazie. Ma być o przyjaźni, o tym, że dobro zwycięża i o tym, żeby otworzyć siebie i otworzyć się na innych. Reszta to szczegóły ;)
Z takim nastawieniem poszłam i wyszłam bardzo zadowolona.

Blog Ojciec
Gość

Jednak walka z zakazami czy nazwijmy to klęską żywiołową (chodzi o poprzednią część) to nie to samo, co walka z piratami. Walka z piratami jest prosta. Ja jestem zawiedziony nawet nie tym, że bajka w kilku momentach była zwyczajnie niedostosowana do małych dzieci, ale raczej tym, że twórcy poszli na łatwiznę i odcinają kupony od marki. A ja jednak preferuję „high road” :)

Katarzyna Wojtanowska
Gość

A my się nie możemy zdecydować. Iść czy nie iść. Mama chce, córka boi się ciemności w kinie.

Blog Ojciec
Gość

Jeżeli się boi ciemności w kinie, to ta bajka nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Poszedłbym na coś bezpieczniejszego.