kidcar

Ty też mogłeś zabić swoje dziecko

Wczoraj ojcu trzyletniej dziewczynki przydarzyła się niesamowita tragedia. Stracił dziecko. Ukochaną, wymarzoną córeczkę. Dlaczego nikt nie potrafi tego zauważyć?

kidcar

Jak reagujesz na śmierć dziecka

Powinien zdechnac taka samą śmiercią!!!”, „Niektórzy nie powinni mieć dzieci! !!”, „Morderca”, „Zwyrodnialec”. Pełne nienawiści komentarze są pod każdym artykułem opisującym tą sytuację. Łatwo jest wam oceniać. Bardzo łatwo. Wszyscy jesteście tacy idealni, tacy doskonali. Nigdy nie zrobiliście nic, żeby narazić swoje dziecko na niebezpieczeństwo prawda? Wasze dziecko nigdy nie zostało same. Nie bawiło się torebką foliową czy sznurkiem. Nie znalazło szafki ze środkami czystości. Nie spadło ze schodów, nie wpadło do basenu, nie wybiegło na ulicę. Od dnia narodzin, do dnia dzisiejszego nie dopuściliście do ani jednej sytuacji, w której pojawiłoby się choć minimalne zagrożenie życia waszego dziecka. Niestety nie ma takich idealnych rodziców i każdy ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki. Każda z takich sytuacji mogła zakończyć się fatalnie dla dziecka. Dla wspomnianej trzylatki skończyła się w najgorszy możliwy sposób, dla waszych dzieci na szczęście nie. Czy to jest jednak wystarczający powód, żeby rozpocząć kampanię nienawiści?

Czego nie wiesz

Nikt jednak nie zna całej sytuacji. Nikogo nie było w pobliżu. Zastanawiacie się dlaczego nikt nie wybił szyby. To był niestety parking zakładowy. Nikt tam w trakcie dnia nie wchodzi. Nikt. Myślicie, że ten ojciec nie chciałby, żeby ktoś jego dziecko znalazł i uratował? On nie dbałby o wybitą szybę! On oddałby całe auto, żeby tylko jego mała córeczka dalej z nim była. Szlag, pewnie nawet swoje życie by oddał, żeby tylko ją przywrócić. Porównujecie to, co ten człowiek zrobił, to świadomego pozostawienia dziecka w aucie, na czas zakupów. On tego jednak nie zrobił świadomie – on nie ryzykował życiem dziecka, dla własnego komfortu jak robi wielu innych rodziców. On nie podjął takiego ryzyka. O ile wiecie, on mógł być jednym z tych niewielu rodziców, którzy nigdy dziecka w aucie na czas zakupów nie zostawili! Zastanawiacie się jak można zapomnieć o dziecku. Wy i wasze wymarzone, cudownie żywoty mlekiem i miodem płynące. Nie znacie tego człowieka. Nie wiecie z jakimi problemami musiał się każdego dnia zmagać. Może w ten dzień, został sam z setką obowiązków, a od każdego zależało jego życie? Nie wiecie tego. Mimo to plujecie jadem. Przeczytaliście jeden artykuł i czujecie się usprawiedliwieni. Jesteście zwykłymi padlinożercami.

Żyjemy w dziwnym świecie

Wszędzie się spieszymy, wszystko musi być na już. Kawa, dziecko, przedszkole, praca, przedszkole, dziecko, obiad, dziecko, pranie, dziecko, prasowanie, dziecko, kolacja, dziecko, bajka, spać. I na następny dzień od nowa. Ten schemat jest już tak utarty, że mało kto odważa się go zaburzyć. Mało kto zauważa jak bardzo wadliwy jest ten wzór. Jak bardzo pozbawia nas życia. Jak bardzo odziera nas z bycia po prostu ludźmi, zamieniając nas powoli w roboty. I każdy kto ten wzór naśladuje, każdy kto żyje w wyścigu szczurów, pokazując innym, że da się tak żyć, że to normalne, może czuć się współwinny wczorajszej tragedii. Zawiedliśmy tego człowieka jako społeczeństwo.

Refleksja

Ojciec tej trzyletniej dziewczynki nie potrafił wytłumaczyć co się stało. On nie rozumie co się stało. Trzeba było go siłą zabrać z miejsca zdarzenia. Nie dziwię mu się i nie nienawidzę go. Wręcz przeciwnie. Okropnie mu współczuję. Nie potrafię sobie wyobrazić przez co musi przechodzić, choć kiedy tylko próbuję, czuję ciężar nie do udźwignięcia dla zwykłego człowieka. Też miałem moment w swoim życiu, w którym nie wiedziałem co się dzieje dookoła. To mogłem być ja. To mogliście być wy. To mógł być każdy. Wiem też, że gdyby coś takiego przydarzyło się mojemu jedynemu dziecku, to wylądowałbym w zakładzie zamkniętym. Są rzeczy, po których ludzie potrafią się podnieść i są takie, po których nie potrafią. To jest ta druga. Dlatego jedyne na co mogę mieć nadzieję, to żeby ta wczorajsza tragedia nie uśmierciła także jego. Że znajdzie w sobie na tyle siły, żeby żyć. Mam nadzieję, że mu się uda i poświęci swoje życie na walkę z tym, czego sam stał się ofiarą.

Dodane później:

Proszę wszystkie osoby komentujące o nie stwierdzanie, że ojciec zapomniał o dziecku na osiem godzin, bo to nieprawda. Jak obecnie potwierdzają media, załamany ojciec nie rozumie jak mogło do tego dojść. Jego tłumaczenia były tak nielogiczne i chaotyczne, że nie udało się wiele ustalić. On był pewny, że dziecko do przedszkola zawiózł i że było ono bezpieczne. Obecnie trafił do szpitala psychiatrycznego.

Na koniec przypominam film dla tych wszystkich, którzy jednak uważają, że warto świadomie zaryzykować życiem dziecka:

  • Wiesz, właśnie piszę tekst na ten temat. Zgadzam się z Tobą, tak jakoś już mamy że oceniamy skutek, nie zastanawiając się nad przyczyną.

  • Madleine

    Brawo,w koncu ktoś myślący. Zgadzam sie w 100 %,a te matki „idealne” które nigdy nie popelnily zadnego bledu to jest jakiś żart. nie nam osądzać co się stało,nie znamy sytuacji…tylko tak bardzo żal..żal dziecka i żal tej rodziny. Bo to jest ciezar nie od udzwigniecia…

  • Cieszę się, że ktos to napisał. Ludziom łatwo jest oceniać, nie znając sytuacji. Matce Madzi z Sosnowca na początku wszyscy współczuli, a potem, gdy prawda wyszła na jaw ich nastawienie zmieniło się o 180 stopni, pewnie i w tym przypadku nie jest tak, jak wygląda – media szukają sensacji, a śmierć dziecka to przecież „zajebisty” temat na materiał, bo i z 10 innych pt. „co dalej” mozna o nim zrobić. Liczy się sensacja, nie fakty, a ojciec, ktory przezywa największą życiowa tragedię przechodzi publiczny lincz. I to jeszcze ze strony ludzi, ktorzy pewnie słysząc wyraźne oznaki przemocy zza ściany nie zrobią nic, a szyby w aucie i tak by nie wybili by ratowac dziecko lub zwierzę, w obawie przed oskarżeniem o zniszczenie mienia.

  • taka_tam_myszka

    A ja rozumiem. To było przed 7 rano, dziecko mogło spać, ojciec mógł być zaspany, chory, zestresowany. Wystarczy, żeby to on wyjątkowo odwoził dziecko a wcześniej kilka lat pod rząd codziennie o poranku robił dokładnie to samo. Może miał jakieś inne poważne problemy, którymi się stresował i zaprzątały jego myśli. To się mogło zdarzyć, on mógł być naprawdę bardzo dobrym rodzicem. Bardzo mu współczuje i jego żonie i dziecku.
    Ludzie, którzy tak piszą jak w twoich cytatach może sami mają wyrzuty sumienia, może próbują uciszyć w sobie strach, że to mogłoby ich spotkać. Ale zamiast tego lepiej zacząć zwracać uwagę, czy przypadkiem w mijanym samochodzie nie jest zamknięte dziecko albo chociaż pies.

  • I ja mu też wlaśnie współczuję. Współczuję tego że stał się maszyną wykonującą swoje codzienne zadania i działającą schematami. I tak właśnie sama postrzegam tą sytuację: nadmiar obowiazków i brak świadomego życia doprowadził do wielkiej tragedii. Szkoda że nigdy nie pomyślał by zwolnić :/ współczuję mu również dlatego że o nim teraz piszemy.

  • Wiesz, sama być może pod pływem chwili i złości w momencie dowiedzenia się o tej sytuacji byłam jedną z wielu. Jedną z tych co osądziły, no bo jak można zapomnieć o dziecku. Ale później siedziałam i myślałam, czytałam komentarze do tej tragedii. Pluję sobie w twarz że oceniłam tego człowieka bez zastanowenia. Tak jak napisałeś każdy w życiu miał choć jedną chwilę zamotnia, nieuwagi. Ja miałam taką, gdy córka odkręciła palnik eletkryczny i zapaliła się ściereczka. Skończyło się na dymie, ale gdybym się zorientowała później ? Być może to na mnie byłby wylany cały ten jad który tryska z komentarzy do tej tragedii.

    Najłatwiej jest oceniać drugiego człowieka jednocześnie często nie potrafiąc samemu stanąć przed lustrem, przed samym sobą, robiąc rachunek sumienia z życia rodzica jak i człowieka. Zawsze bardziej wiemy jak drugi człowiek ma postępować poprawnie, sami tkwiąc często w zakłopotaniu.

    Ten tata wystarczająco już cierpi za swoje zamotnia. Ale równei dobrze on może mieć teraz żal czy pretensje do szefa o natłok pracy, do żony o sprzeczkęporanną która wytrąciła go z rytmu, czy pyskującego parkingowego przed domem.

    Nie oceniajmy. Starajmy się postawić na miejscu tej osoby, Starajmy się dostrzec przyczynę zdarzenia. Również gorąco trzymam kciuki, by pomimo tej tragedii dał radę sięwyzbierać psychicznie i odnaleźć się w tym jadowitym świecie.

  • Agnieszka Redzik

    ja to widzę. współczuję mu ogromnie. Zresztą napisałam tekst właśnie. Zapraszam do siebie.

  • Agnieszka Redzik
  • Agnieszka Kolesińska

    Nareszcie ktoś myśli tak jak ja!!!! Dziękuję za te słowa!

  • Ok, zgadzam się że nie wolno osadzać po przeczytaniu artykułu, który jest robiony dla sensacji.
    Mimo to, moje dziecko nie wybiega na ulicę, nie chodzi po ścieżkach rowerowych, nie bawi się torebką foliową kiedy nie ma mnie w pokoju. Środki czystości przestawiłam do łazienki, żeby nie miała do nich dostępu, zawsze zamykam balkon kiedy muszę wyjść na „sekundę” z pokoju.
    I tak miewa siniaki, potłuczenia, zadrapania – potrafiła się wywalić kiedy na nią patrzyłam. Rozumiem CHWILĘ, krótki moment w którym coś się może wydarzyć – niemniej nie rozumiem jak można zapomnieć o dziecku na 8 godzin. Że mu nawet na chwile nie zaświtało w głowie, że coś jest nie tak.

    • minimaliv

      Ja też trochę tego nie rozumiem, ale wiem, że się zdarza. Mój ojczym zapomniał odebrać mnie z przedszkola jak byłam mała. Dobrze, że nie zostawił w aucie… Ludzie naprawdę czasem mają głowę gdzie indziej. Należy więc uświadamiać, może to kogoś ocali.

      • miliia

        Dokładnie co innego chwila nie uwagi, a co innego 8godzin zapomnienia! Ja też mu współczuję, ale nie rozumiem jak można na tak długa chwile zapomnieć o dziecku.

  • Projekt Londyn

    Wczoraj były dwie takie sytuacje – jedna, tego taty, któremu bardzo współczuję i jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, że mógł zapomnieć odwieźć dziecko do przedszkola.
    I druga – rodziców w Krakowie, którzy dziecko zostawili w aucie i poszli sobie na zakupy. Ich sytuacja skończyła się szczęśliwie – a ich tłumaczenie – że nie mieli świadomości, że dziecku może się coś stać w nagrzanym samochodzi – to jest głupota.

    Bardzo współczuję temu tacie i mamie. Wczoraj wieczór, kiedy w końcu odważyłam się przeczytać, co się stało – szybko pobiegłam do pokoju moich dzieci – sprawdzić czy z nimi wszystko w porządku. I mimo że spali – mocno oboje przytuliłam.

    Brawo za tekst.

  • minimaliv

    Ja go nie oceniam. Ja mu współczuję. Właśnie sama boję się tego, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym coś schrzanię i zawiodę jako matka. Oby nie tak… Oby nigdy…

    • anna slaweta

      Tez nie oceniem. Współczuję. Nie wyobrażam sobie żyć z takim piętnem. Wolałabym umrzeć tam na miejscu.
      Nie pojmuje jednego…jak mozna o swoim dziecku zapomnieć. To mnie przerasta. Myślę o tym odkad przeczytałam artykuł – i nie pojmuję.
      To jest ponad mnie. Potrafisz to sensownie wytłumaczyć…?

  • Twój komentarz do tej sprawy jest jedynym pod którym mogę się podpisać.
    Nikt nie wie, co przydarzyło się wcześniej.
    Może ojciec był zdenerwowany, przerażony czymś w pracy. Jesteśmy ludźmi a to jest tragedia. Z którą jemu będzie strasznie ciężko żyć nawet bez szczekania komentatorów od „ja zawsze, ja nigdy”.

  • Pingback: Przyczyna i skutek | Potwory Wózkowe()

  • pedzeleceblog

    tak, dokładnie tak myślę.

  • Ja mam nieco inne zdanie na ten temat. Pierwsza i podstawowa: JAK MOŻNA ZAPOMNIEĆ dziecka? Wytłumaczy mi ktoś ten fenomen? Ja rozumiem, że dziecko spało w aucie, ojciec wysiadł poszedł i już. Ale przez 8 godzin nie przypomniał sobie o dziecku? Czy to był człowiek normalny, czy może leczący się, bo o tym informacji nie ma. Natomiast wybielanie i tłumaczenie tego typu zjawisk daje poniekąd przyzwolenie do tego. Tak jest mi go żal, tak już mam. Ale nie będę go na siłę usprawiedliwiać, wiedząc, że to wbrew mnie. Są sytuacje w których rodzic tak naprawdę nie jest w stanie zareagować, bo dziecko ma milion pomysłów, a ty możesz być obok (przerabiałam kilka takich rzeczy) – ale tu akurat WINNY jest ojciec. I dyskusja na ten temat jest abstrakcyjna. Tym bardziej, że w samym Poznaniu wczoraj były trzy podobne interwencje. Różnica była tak, że tam były publiczne parkingi i ktoś się kręcił ciągle, wiec zareagowano szybko, a tu dziewczynka była zdana tylko na siebie.

    • Ale to nie jest usprawiedliwianie. Nikt nikogo nie usprawiedliwia, bo przyczynienie się do śmierci jest niewybaczalne. Próba zrozumienia nie równa się wybielaniu, czy dawaniu przyzwolenia na takie sytuacje, nie uważasz? Bo to nie jest normalne. Co innego zostawić dziecko na 15 minut, żeby kupić papierosy, a co innego zapomnieć o własnym dziecku na osiem godzin. Dwie sytuacje nie do przyjęcia, ale ta druga jakoś bardziej abstrakcyjna. TO właśnie staram się zrozumieć, nie tłumaczyć.

      • Też staram się zrozumieć, ale jak dotąd nikt nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć JAK można zapomnieć o dziecku na tyle godzin? Byłaby znacząca różnica, gdyby przypomniał sobie o dziecku w trakcie pracy … Do tego dziecko przeżyło najgorszą śmierć z możliwych – to nie jest bezbolesna śmierć, do tego strach, stres, płacz dziecka. Straszne. I naprawdę staram się zrozumieć, ale nie potrafię.

        • Oczywiście, ja sama nie potrafię tego wytłumaczyć, dlatego czekam na więcej informacji w tej sprawie.

          • Mam podobnie. Nie wyzywam go od debili, idiotów, sukinsynów. Ale też nie twierdzę, że to co zrobił powinny być akceptowane, bo w tym kierunku idą niestety dyskusje nie tylko tu.
            Są sytuacje od których jesteśmy zależni i takie od których nie jesteśmy. Tu akurat ojciec był jak najbardziej w stanie zapobiec tej tragedii. I naprawdę można zapomnieć o wielu rzeczach, ale nie o dziecku na tyle godzin.

          • bowl

            Rutynowe działania, powtarzane codzienne zapisują się w naszym mózgu. Jestem pewna, że to nie kwestia zapomnienia o dziecku przez tyle godzin, ten człowiek działa automatycznie i był zapewne przekonany, że dziecko jest w przedszkolu.

        • Rozmawiam z moim mężem. Jest przerażony i nie wyobraża sobie, aby móc coś takiego zrobić, aby zapomnieć o dziecku. Ale przyznaje się, że są sytuacje u niego w pracy, że nie ma czasu „myśleć”, że ma tyle problemów do rozwiązania, że jego myśli przez te 8 h pracy skoncentrowane są na powierzonych mu zadaniach, a nie na nas, na domu… Nie znamy sytuacji, nie było nas tam, nagonka na ojca jest najgorszą z możliwych – tak jak napisała już Potwora, już go spotkała najgorsza kara jaka mogła… Nie my powinnyśmy go sądzić. /mama-granda

        • maniek

          Cala masa ludzi go juz oskarzyla i by zrobili samosad, wiec czemu ktos nie moze go bronic?

          Jak
          wielu przedmowcow zgadzam sie, ze zyjemy w takich czasach, ze to rutyna
          nas zabija. Wystarczy danego znia zrobic cos inaczje, pojechac inna
          droga i nagle okazuje sie ze zapomnielismy zrobic polowe rzeczy. Mi
          kiedys zdarzylo sie, ze jechalem do pracy 2 godziny pozniej, a zawsze to
          ja odwoze dziecko do zlobka. Dopiero pod praca zdalem sobei sprawe, ze
          caly czas rozmawiam z dzieckiem i musze wracac do zlobka.

          Ja w
          pracy jestem tak pochloniety praca, ze nie pamietam o niczym prywatnym.
          Nie wiem co tu sie stalo, ale nie wyobrazam sobie zarowno tego jak to
          dziecko musialo sie potwornie meczyc, ani tez tego tego co czuje teraz
          ten facet. Ja pewnie tez bym wyladowal w psychiatryku, albo nawet nie
          zdazyliby mnie tam zawiezc, nie wyobrazam sobie zyc z taka tragedia.
          Facet na pewno ma w dupie co my tu wszyscy wypisujemy, zarowno Ci co mu
          pomagaja jak i wszyscy hejterzy. On ma teraz wieksze zmartwienie.

      • Olia Bn

        Ten ojciec nie „zapomnial o dziecku na 8 godzin”, on „przez 8 godzin byl przekonany, ze odwiozl dziecko do przedszkola”. To jest zupelnie inna sytuacja, niz swiadome zostawienie dziecka gdziekolwiek.

    • Rafał Stachlewski

      Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty. Do cholery jakiego doła musiałby
      mieć ten ojciec, żeby zapomnieć o dziecku zostawionym na pastwę losu
      przez pół doby. Może dzień wcześniej wybili mu pół rodziny ? Gdzie tu
      porównywać zabawy ze sznurkiem czy reklamówką do takiego zapomnienia ?

      • Anna Orzechowska

        Ludzie po co to roztrząsać co by było gdyby ?
        Fakt już się stał, nieszczęście się wydarzyło, ogromne nieszczęście. Zróbmy coś aby takie zdarzenia miały miejsce jak najrzadziej albo żeby ich wcale nie było. Ten ojciec będzie żył do końca z ciężkim wurzutem sumienia, o ile się w ogóle kiedyś pozbiera. Nikt go nie usprawiedliwia. Cieszę się, że my wszyscy jesteśmy tacy odpowiedzialni ale nigdy nie wiadomo co może nam się wżyciu przydarzyć. Przecież nie zrobił tego bo jest złym człowiekem, coś się wydarzyło takiego,że zapomniał, może lekkoduch, niepoważny, zapominalski, a może są inne przyczyny? Nie oceniajmy. Nikt z nas nie chce tego przeżyć. On też zrobiłby zapewne wszystko żeby cofnąć czas, żeby obudzić się z tego koszmaru. Oj będzie go życie bolało!

    • Marta

      A mnie zastanawia jedno! Skoro dziecko mialo jechac do przedszkola a nie dojechalo, nie zostalo usprawiedliwione przez rodzicow to czemu z przedszkola nikt nie zadzwonil i nie spytal czemu dziecka nie ma. Byc moze taki telefon „przypomnial by” ojcu ze zostawil dziecko w samochodzie. Wyobrazic sobie nie jestesmy w stanie tylko dlatego ze nigdy zadne z Was nie bylo w takiej sytuacji i reke daje sobie uciac ze ten ojciec trrzy dni temu zapytany tez by sobie tego nie wyobrazal. Stala sie tragedia. Nie zyje dziecko. Zmarlo w strasznych meczarniach. A ludzie zamiast pochylic sie pokornie nad ta tragedia i z naleznym szacunkiem pograzyc sie w zalobie plujecie jadem. Ja jak tylko pomysle o tym ze mogloby to spotkac mnie czuje taki zal w duszy ze wyobrazic sobie moge tego czlowieka w obledzie! Czlowieka ktory potem jeszcze trzymal w ramionach i probowal ratowac to swoje poparzone dziecko. Moge sie zalozyc ze ten widok pozostanie mu przed oczami do konca zycia. I jesli ten czlowiek nie odbierze sobie zycia to bede naprawde zdziwiona, bo ja chyba nie znioslabym tego ciezaru.

      • Anna Orzechowska

        A które przedszkole dzwoni i pyta dlaczego dziecko nie przyszło ?

        • Marta

          No wlasnie w Polsce chyba zadne! W kraju w ktorym mieszkam kazde! Mozna? Mozna.

          • Niestety w Polsce nie stosują takiego zwyczaju. Wręcz odwrotnie jest. Jeśli dziecko nie przyjdzie to rodzic jest zobligowany zadzwonić by jego obecność została zapisana a jego porcja żywieniowa się nie marnowała.

          • Tomasz Różański

            Zgadza się. Jak nie wysyłamy dzieci do przedszkola to ich powiadamiamy, jak rodzice spóźniają się po odbiór dziecka 3 minuty to dzwonią z przedszkola… mają tel do każdego rodzica…
            Wielka szkoda, że nie ma zwyczaju telefonowania w sprawie dziecka jeśli nie pojawiło się w przedszkolu i nie było usprawiedliwienia od rodziców…

          • marta

            Hmm.. w naszych warunkach, nauczycielka, która sama sprawuje pieczę nad gromadką 25 dzieci sama, nie ma głowy do tego żeby jeszcze dzwonić do tych nieobecnych.. jest to wręcz niemożliwe do wykonania, chyba że zostawi samą grupę dzieci by wyjść z sali i dzwonić do każdego nieobecnego. Na każdy oddział przypada jedna woźna, która nie ponosi odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci, nie ma kompetencji do „wydzwaniania” do rodziców, tym bardziej dostępu do danych osobowych jakimi jest np. nr tel., poza tym zajmuje się sprzątaniem, myciem naczyń, roznoszeniem posiłków. Musiałby zmienić się cały system polskiego szkolnictwa natomiast za chwilę pojawiłyby się komentarze, że tyle osób pracuje za państwowe pieniądze, bawią się z dziećmi i kawę piją (choć większość rodziców nawet ze swoim jednym nie wytrzymuje to krytykować innych łatwo). Kolejny fakt niepodważalny jest taki, że jak nawet dzwoni się po rodzica, bo dziecko się rozchoruje na placówce to albo nikt nie odbiera albo nie ma czasu przyjechać, a niektórzy są niezadowolenie, że im się w ogóle przeszkadza. Toteż edukacja społeczeństwa, reforma systemu mogłyby coś zmienić, wówczas można porównywać nas do innych krajów na pewno nie teraz.

          • Efka

            apropo dzwonienia z przedszkola czy szkoly – tam gdzie chodza moje dzieci – nie w PL jest lista obecnosci, o 9.30 trafia do biuraszkoly inajpozniej 10 mam telefon dlaczego dziecka nie ma… chyba ze wczesniej sama zglosze nieobecnosc. i to tyle w tym temacie. natemat tej tragedii nie bede sie wypowiadac… jestem rodzicem i wcale nie zazdroszcze tej rodzinie szczegonie ojcu… (*) dla dziewczynki

      • bowl

        W przedszkolach jest codziennie duża rotacja dzieci np chorych. Nie ma możliwości nadzorować działań rodziców dzieci, które nie dotarły rano do placówki. Rodzic przekazuje dziecko pod opiekę przedszkola a nie odwrotnie.

        • Marta

          To ma byc wytlumaczenie? Skoro w innych krajach mozna to u nas nie? Chodzi o to wlasnie ze w naszym kraju tylko pozornie sie dba o dobro dzieci a w zasadzie wszyscy maja to gleboko w d***. MOPSy przedszkola szkoly wszyscy budza sie jak jest juz za pozno i zawsze slysze to samo” w tej rodzinie nic zlego sie nie dzialo”. Moze gdyby to dziecko zylo w innym kraju w ktorym Pani z przedszkola zainteresowalaby sie dlaczego dziecko nie dotarlo do przedszkola to to malenstwo by zylo, bo tacie w pore by „sie” przypomnialo!

          • Kinga

            Nie , w innych krajach (a konkretnie w Holandii) tez nie dzwonia. Moja corcia ciagle jest chora. Zwykle my dzwonimy, ale jak bywa powaznie chora, to nie mamy glowy do telefonow. Nikt nigdy nie zadzwonil.

          • Agnieszka

            bzdura, ja też mieszkam w Holandii, i jak tylko sie spóźnie z młodą, to dzwonią od razu! o 0930 już dzwonią. to karygodne, że z przedszkola nie zadzwonili!!!!

          • Kinga

            To tylko dowodzi, ze w Holandii tez bywa roznie, nie zawsze, nie wszedzie i nie kazde przedszkole dzwoni. Pewnie, ze lepiej bybylo zeby dzwonilo, ale tego nie robia, nie kazdy w kazdym razie.

        • Zawsze gdy dziecko nie dotrze do przedszkola bez poprzedniego poinformowania dostsaje SMS’a z pytaniem czy wszystko OK.Fakt… Nie mieszkam w Polsce…

          http://www.wkrainieteczy.wordpress.com

          • Nie ma potrzeby podpisywania się linkiem do własnego bloga. Większość zainteresowanych może Cię znaleźć przez profil Disqusa :)

    • Żyjemy obecnie w takich czasach, że nie pamiętamy, co jedliśmy wczoraj na obiad, a czasem nawet nie wiemy jaki mamy dzień tygodnia. Kiedy wszystkie dni zlewają się w jeden, ojciec był przekonany, że dziecko jest w przedszkolu. Był przekonany, że ona jest bezpieczna.

      • A jesteś pewien, że tak myślał? ,,ojciec był przekonany, że dziecko jest w przedszkolu. Był przekonany, że ona jest bezpieczna” z tego co wiem ojciec jest w psychiatryku. To są tylko ,,domniemania”. Dlatego zanim zacznę kogokolwiek usprawiedliwiać najpierw poczekam na fakty, a póki co skupiam się na tym co już wiemy – ojciec ZAPOMNIAŁ o dziecku. Na 8 długich godzin, gdzie dziecko zmarło w wyjątkowych męczarniach. I mam nadzieję, że dzieci temu,że dużo blogerów i dużo stron i stacji TV rozpowszechni o tym informacje w tym roku już NIE usłyszy o takiej tragedii.

        • Karol

          Jest w psychiatryku, a wiesz czemu? Bo nie dał sobie rady z tą całą sytuacją i taka jest prawda. Wyżej piszesz że „nie będę go na siłę usprawiedliwiać” w następnym poście piszesz „zanim zacznę kogokolwiek usprawiedliwiać najpierw poczekam na fakty” a oskarżać to potrafisz bez żadnych skrupułów – bezsensu. Piszesz także że „skupiam się na tym co już wiemy – ojciec ZAPOMNIAŁ o dziecku”. Skąd to wiesz? Byłaś przy tym? Raczej wątpię, a może TVN? TVP? Onet.pl? – nie wiesz że dzisiejsze media lubią coś dodać od siebie? Nie oceniaj książki po okładce – pamiętaj – bo i Ty możesz być kiedyś osądzona w podobny sposób (czego oczywiście Ci nie życzę)

          • Drogi Karolu NIKOGO NIE OSKARŻAM. Póki co wszyscy go usprawiedliwiają, ja nie potrafię, bo nie znam faktów. Nie wiem co było przyczyną.
            Wiem tylko o tym, że zapomniał – ale dlaczego nie wiemy. I nie, nie zostało to potwierdzone przez TVN, Onet.pl czy szmatławiec Fakt, ale przez samego ojca. I tu rodzi się pytanie: JAK można zapomnieć o dziecku? To dziecko jest ofiarą, nie ojciec. Warto o tym pamiętać.

          • Karol

            Droga ….”Matko Prezesa” :D rozumiem i masz prawo do tego by go nie usprawiedliwiać. Tak naprawdę przyczynę zna sam ojciec ale z tego co mówił „mediom” wynika że myślał iż dziecko do przedszkola odwiózł. Tutaj chcę zaznaczyć że nie zawoził go codziennie – prawdopodobnie robiła to matka lub inny członek rodziny, a on w tym czasie był w drodze do pracy. Dziecko spało i tak wydarzyła się tragedia – więc w tej sytuacji istnieje możliwość by „zapomnieć o dziecku”, a jeżeli do tego dodamy zmęczenie to tragedia murowana. Ojciec to też człowiek, a każdy w końcu się kiedyś pomylił. W tym wypadku pomyłka jest, była i będzie bardzo kosztowna.
            Nie mogę jednoznacznie stwierdzić że ojciec nie zrobił tego specjalnie.Jak również nie mogę powiedzieć że specjalnie zamknął dziecko w samochodzie, bo tak jak mówiłem wcześniej, przyczynę zna tylko sam ojciec.
            Ja w tej sytuacji jestem bezstronny ale biorę pod uwagę że mógł to być wypadek. Jeżeli tak było to należy ojcu współczuć bo teraz ciężar tego wydarzenia będzie nosił do końca swojego życia ale na pewno nie można go od razu podejrzewać o najgorsze – musimy być wyrozumiali ;) Zresztą ciesze się że jest jeszcze ktoś, z kim można normalnie wymienić poglądy w tej sprawie. Na niektórych forach to aż płakać mi się chcę, gdy widzę jak ludzie nie dają szansy nawet człowiekowi się wytłumaczyć a już go skazują – gorzej niż w średniowieczu.

            pozdrawiam :)

          • ,,Tutaj chcę zaznaczyć że nie zawoził go codziennie – prawdopodobnie robiła to matka lub inny członek rodziny”

            najczęściej zawoził ją ojciec, bo przedszkole było blisko zakładu jego pracy, więc tę tezę obalamy od razu. :)

            Możemy oczywiście dotrzeć do informacji, że ojciec dziecka ponoć żył pod ogromną presją pracodawcy, ale nie oszukujmy się dużo z nas pada ofiarą mobbingu (żeby było jasne też kiedyś w takiej firmie pracowałam). Nawet czytałam, że to wina Tuska, ale w sumie wszystko wina Tuska, więc mnie to trochę rozbawiło, o ile można się uśmiechać przy takiej tragedii.

            Żeby było jasne współczujemy temu ojcu, to taki naturalny odruch, kiedy opadają emocje. Z drugiej jednak strony ofiarą w tym przypadku nie jest ojciec, a dziecko.

            I jeszcze jedno – pisanie o linczu jest trochę przesadzone biorąc pod uwagę, że obecnie niemalże wszędzie widzę pełne wyrozumiałości kwestie.

            Swoją droga ja również napisałam co nie co na ten temat, choć robię porządek na blogu, przez chwile może być nieciekawy wystrój. :D Ale tekst da się przeczytać:

            http://www.matkaprezesa.pl/2014/06/bez-opcji-wyacz.html

          • Karol

            Wiadomo że ofiarą wypadku jest dziecko i nie zaprzeczam temu faktowi, ale nadal uważam że jeżeli to był przypadek to należy ojcu współczuć. Hm.. „pisanie o linczu jest trochę przesadzone biorąc pod uwagę, że obecnie niemalże wszędzie widzę pełne wyrozumiałości kwestie.” jasne, ja wcale nie napisałem że na tych forach nie ma ludzi którzy są wyrozumiali. Zawsze głosy ludu będą podzielone. Jednak mimo wszystko, większość ludzi na tych właśnie forach ocenia drugiego człowieka na podstawie tego co myśli o nim jedna z dwóch stron – i o to mi chodziło, nie wiem może to taki naturalny odruch ale na pewno nie jest prawidłowy. Trzeba znać obie wersje a nie tylko jedną i na tej podstawie oceniać człowieka.

            Tak to wszystko wina Tuska – słyszałem :D

            Jeżeli chodzi o bloga:
            Po przeczytaniu Pani tekstu na blogu, zgadzam się z nim w 99,9%. Bardzo fajnie napisany, dobrze się go czyta, w 100% zgadzam się również z twierdzeniem że nie jest normalnym zapomnieć o dziecku jednak jak Pani podkreśla (i o czym ja cały czas piszę) coś musiało być na rzeczy że tak się stało. Ja myślę dokładnie tak samo. Jakby nie było to jest chyba podsumowanie naszej dyskusji.

            0,1% to moim zdaniem minus, odnośnie tekstu: „rozprzestrzeniamy informację o pewnego rodzaju normalności tego zdarzenia” – z tym się nie do końca zgodzę, bo każdy normalny człowiek wie o tym że nie powinno się zostawiać dziecka w aucie. Więc nawet po jakichś usprawiedliwieniach nie powinno się to zmienić, bo to przy takiej pogodzie nie jest normalne.

            pozdrawiam

          • Tośmy się zrozumieli. :D

          • Karol

            Wiadomo :D

          • Aha. I żadna ,,Pani”. Dam se łapę odciąć, że jestem od Ciebie młodsza. :D

          • Karol

            Okej :D Ja również dałbym sobie rękę odciąć że jestem od Ciebie młodszy :D

        • Marta Jasińska

          A moim zdaniem fakt jest tylko jeden – Dziewczynka nie żyje i na dodatek umierała w okropnych męczarniach. I zgadzam się w 100%, że winien jest ojciec. Dla mnie mógł pokłócić się z żoną, dostać reprymendę od szefa, stracić pracę, być chorym, zmęczonym, ale to w żaden sposób nie tłumaczy jego czynu… Zostawił swoje bezbronne, bezgranicznie ufające mu dziecko w „piekarniku” na 8 długich godzin. Owszem bardzo mu współczuję, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić co on teraz czuje. Mogę tylko przypuszczać, ze jego serce rozrywa ból i ogromne wyrzuty sumienia. Ja nie potrafiłabym z tym zyć i absolutnie nie dziwię się, że ten człowiek jest teraz w szpitalu psychiatrycznym. Myślę, że dużo czasu minie i wielu specjalistów odwiedzi zanim spokojnie zaśnie. O ile to w ogóle możliwe…

    • Grzegorz Kowalski

      Gdy już zdejmiesz klapki z oczu, uspokoisz emocje i pooddychasz, to polecam przeczytać: http://www.charaktery.eu/artykuly/Psychologia-dla-Ciebie/1436/O-(nie)pamieci-zamiarow/

      • Paradoksem tego jest fakt, że czytałam to już wczoraj, a nadal moje zdanie w tej kwestii nie uległo zmianie. Czy naprawdę jesteśmy tak bardzo zaślepieni swoją ,,poprawnością polityczną”, że wszystko musimy JAKOŚ tłumaczyć?

    • Adam Crow Ukleja

      Wszystkie komentarze typu „każdemu się może zdarzyć…”…. dajcie spokój! To, że ktoś nie ogarnia świata wokół niego to tylko jego wina, nie choroby, stylu życia czy czegokolwiek, jak czegoś zapomnę to moja wina a nie kierowców na uatostradzie, stresu, szefa czy wrednej żony… moja wina. Jakoś od wielu lat ludzie sukcesywnie przestają pamiętać o różnych sprawach bo XXXXXX – tu wpisz powód. Żadne wytłumaczenie.
      Żal mi gościa bo tragedia będzie na nim wisieć do końca i nie chciałbym być w jego skórze. Autentycznie współczuję ale jedno nie usprawiedliwia drugiego. takie macie efekty jak się goni za wszystkim a nie za tym co ważne. Są sprawy które się robi i koniec a reszta jest potem. Trzeba ogarniać rzeczywistość a nie żyćw swoim świecie, trzeba mieć na uwadze innych kierowców jak się jedzie ulicą, trzeba myśleć o innych pod nami w pracy i TRZEBA myśleć o tym co się robi tu i teraz.

    • Olia Bn

      Czytam Twoje komentarze tutaj i mam wrazenie, ze patrzysz na ta tragedie tylko z jednej strony.

      On nie „zapomnial o dziecku na 8 godzin”, on „zapomnial, ze nie odwiozl dziecka do przedszkola przez 8 godzin”. To sa dwie BARDZO rozne sytuacje.

      Pytasz, jak to sie moglo stac: odpowiedz jest prosta, tak dziala ludzki mozg. Gwarantuje Ci, ze zarowno Ty, jak i kazdy tutaj komentujacy nie cierpiacy na hipermnezje, mielismy w swoim zyciu podobny epizod: nazywa sie to konfabulacja. Sporadyczne konfabulacje sa normalne; w wielu przypadkach nawet niewykrywalne. Ta miala tragiczne skutki.

      • Jak działa ludzki mózg, że wszystko MUSIMY tłumaczyć zanim dowiemy się szczegółów? Na razie są to gdybania.

        • Olia Bn

          Mozg dziala zawodnie.
          Gdybania, owszem. Zarowno moje, jak i Twoje. Ale pewne szczegoly juz mamy: ojciec „byl pewien, ze corka jest w przedszkolu”. Wiec nie zapomnial o niej na 8 godzin, myslal o niej, bo – i tutaj masz racje – trudno wyobrazic sobie rodzica, ktory przez caly dzien o dziecku nie pomysli.

  • mama

    Wy chyba sobie wszyscy zartujecie!!!!! Kazdy glupi wie ze na tak długo nie mozna dziecka zostawic w aucie. Na chwilę zgodzę sie ale na tyle godzin.!!!! Mogl ja zabrac do pracy. A jak nie to wziąść dzien wolny od pracy. A ma takie prawo. Poprosic sasiada znajomego rodzine itp o pomoc. Zostawić w placowce, załatwić opiekunke itp. Mogl zejsc do tego auta i sprawdzic od czasu do czasu!!!!! Mogl zostawić uchylone okno!!!!!!!.Współczuję mu ale to co zrobil to przesada. Nie ma usprawiedliwienia!!!

    • Katarzyna Monkiewicz

      ale on nie zostawił jej tam, żeby na niego czekała. Czytaj ze zrozumieniem…

    • Merry Jane Masacritto

      no chyba czytanie ze zrozumieniem dość mocno się klania

  • mama

    Nikt na swiecie nie jest sam!!!!zawsze jest ktos kto wiciagnie pomocna dłoń! !!!! Czemu tak ciezko poprosic o pomoc?!

  • Katarzyna Monkiewicz

    Jestem tego samego zdania co Ty. Też tłumaczę ludziom, że wyzywanie faceta od debili, czy zwyrodnialców jest zupełnie nie trafione… Bardzo jemu współczuję, jestem z nim całym sercem. Mam świadomość tego, że to mógł być każdy z nas, bo takie mamy czasy…

    • vir

      Jakie czasy ja pytam? Takie , które dają przyzwolenie o niepamiętaniu o swoich dzieciach. Od chwili poczęcia jesteśmy odpowiedzialni za nie i nic nie zmieni faktu. Mamy zapewnić wikt i opierunek, mamy trzymać pod skrzydłem dopóki samo nie będzie odpowiedzialne za swoje życie. Nic tego ojca nie usprawiedliwia, no chyba , że choroba psychiczna, ale to też dla mnie żadne usprawiedliwienie. Smutna historia gdy rodzic przyczynia się do śmierci swojego dziecka i to najokrutniejszej, w temp prawie wrzątku :(

      • Marta Kromkowska

        No faktycznie, kiedys to sie pamietalo o dzieciach i dbalo o nie, ze hej! Pod warunkiem, ze akurat nie zapieprzaly w polu czy fabryce, nie zajmowaly sie mlodszym rodzenstwem czy nie smignely na wystawe, zeby cos miec z zycia.

  • Joanna Kania

    a ja napisze jedno zdanie:

    Katarzynie W. też na początku współczuli i żałowali, poczekajmy jak sprawa się rozwiąże żeby dwa razy na głupiego nie wychodzić.

  • Marta Widerowska

    Jakby nie było, o ukochanej, wymarzonej córeczce się nie zapomina.

  • Monika

    Gratuluję tego tekstu. Od wczoraj myślę o tej tragedii, łzy płyną na myśl o maleńkiej, ale ogromnie współczuję ojcu tego dziecka, to jest naprawdę ciężar nie do udźwignięcia. Żadna kara nie będzie już dla niego gorsza. A to każde „ja to bym nigdy…” w komentarzach, jest tak do bólu nasze, polskie, ze aż przykro to czytać

  • Ja wyobrażam sobie sytuacje, które skumulowane mogły spowodować to, że o dziecku się ‚zapomniało’. Np. depresja, stresy w pracy, fakt, że on nigdy nie zajmował się dzieckiem rano. Jakieś połączenie zdarzeń, które spowodowało, że facet nie tyle nonszalancko się zapomniał, co wyszedł z auta bez świadomości, że ma dziecko pod opieką.

    Prędzej zrozumiem kogoś, kto stracił kompletnie kontakt z rzeczywistością, niż tych, którzy z premedytacją biegną na godzinkę do galerii i zostawiają dziecko w aucie żeby się pod nogami nie plątało.

    To był pewnie wypadek. Jest oceniany surowiej, bo dziecko umierało przez 8 godzin pod biurowcem, a nie przez 2 pod sklepem? Nonsens.

  • jak tylko usłyszałam, czy przeczytałam, nie ważne, wczoraj tę wiadomość, od razu pomyślałam, pewnie facet nie często wozi dziecko do przedszkola, było rano, dziecko pewnie zasnęło i pech, roztargnienie, pośpiech wszystko to mogło się nałożyć. nie usprawiedliwiam go, broń boże, jednak od razu poczułam się winna, że próbuje dołożyć do tego jakąś ideologię, jakbym przyzwalała i akceptowała takie zachowanie, ale fakt jest niezaprzeczalny, nie mogę tylko zrozumieć jednego, jak przez 8 godzin, nie pomyślał ani razu o tym, że wziął rano z domu dziecko??

  • sword

    Na przykładzie tych komentarzy idealnie widać, że kobiety (większość) nie myśli logicznie, a przede wszystkim emocjami. Komentarze w stylu „co innego chwila nie uwagi, a co innego 8 godzin zapomnienia!” jest tego bezpośrednim dowodem. Oczywistym, że ojciec nie zostawił dziecka z premedytacją, a to właśnie sugerujecie tym stwierdzeniem.

    Dajcie mu spokój, to jest dla niego największa z możliwych tragedia i nic Wam do tego. Życzę Wam, żebyście nigdy nie musieli czegoś takiego doświadczyć.

    • Katarzyna Siedlecka

      Po tych komentarzach widać też, że kobiety mając podzielną uwagę (w przeciwieństwie do mężczyzn), nie są w stanie wyobrazić sobie sytuacji, kiedy nie myślą o dziecku. (mój post nie odnosi się do tego biednego ojca, jakby co – tylko do pojazdu po kobietach, który zaprezentowano w tym komentarzu)

      • Misiek

        Nie myślenie o dziecku nie ma nic wspólnego z ta konkretną sytuacją. On myślał o dziecku, po prostu był przekonany, że było ono gdzie indziej niż było naprawdę.

        Co więcej technicznie nie wyobrażanie sobie nie myślenia o dziecku nie jest dowodem podzielnej uwagi, choć istotnie kobiety na ogół mają ją bardziej rozwiniętą. Po prostu nie widać tego wynikania, o którym Pani pisze.

        I – mam nadzieję, w końcu nie jest mój – w tym komentarzu chodzi o to, że raczej wszyscy myślą emocjami, zwłaszcza w takiej sytuacji. Ja też, żeby daleko nie szukać. Trudno nie osądzać, chodzi raczej o to, żeby być świadomym i nie wrzucać odruchowo tego gościa do kategorii „zbrodniarz”. (wiem, Pani tego nie robi).

    • Obrażasz w tym momencie całą rzeszę kobiet, które w jakiś sposób próbują zrozumieć fenomen pozostawienia dziecka na 8 godzin. Jeżeli logika polega tylko na akceptowaniu takich zdarzeń, a o dziecku zapominamy jak o aktówce z samochodu, to owszem logika mi szwankuje i w sumie nie będę kryć, że po części się z tego cieszę.

      Tragedia ogromna i temu nikt nie przeczy. Natomiast cały czas czekam za informacjami CO wpłynęło na ojca, że zapomniał o dziecku. CO takiego MUSIAŁO się stać, że zapomniał o córce. Bo nie jest to normalne zjawisko.

    • Misiek

      Powiedziałbym nawet, że chwila jest gosza (z punktu widzenia podejścia). Zostawienie dziecka w aucie na chwilę, oznacza dla własnej wygody zostawienie go w aucie bo „chwilę wytrzyma”. I TO jest coś, z czym trzeba walczyć.

      Ten gość tak nie myślał, chyba, że naprawdę ktoś uważa, że dla własnej wygody zostawił dziecko na 8 godzin, ale chyba takich osób nie ma. On po prostu miał wprogramowane, że dziecko jest odwiezione.

      Tak, stała się rzecz straszna i tak, przez jego zapomnienie.

      Facet na pewno sam to już wie i raczej zostanie mu to przekonanie do końca życia, być może krótkiego. Pół Polski życzliwych nie jest mu potrzebne do tej świadomości.

      Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak musiał się czuć, kiedy zobaczył swój samochód po wyjściu z pracy.

  • justyna

    Ludzie oszaleliście, tragedia to jest jak sie zawali kopalnia albo przyjdzie powódź.każdy człowiek dorosły (zdrowy) jest wyposażony w mózg.to już jest patologia żeby oboje rodziców chociaż 1 nie zapytało o dziecko w ciągu dnia.praca nie ucieknie. Co za ludzie!! Zero odpowiedzialnosci.

    • Kiedy jeden dzień zlewa się w kolejny… on był przekonany, że dziecko jest w przedszkolu.

      • aga

        Z dzieckiem to nie możliwe żeby każdy dzień był taki sam.

        • bowl

          No całkowicie się nie zgodzę. Mam 3 dzieci i codzienną rutyne mogłabym rozpisać co do minuty…. 7.00 pobudka, 7.15 śniadanie, 7,30 mycie zębów, pakowanie drugiego śniadania do plecaków, 7,40 do auta, 7,50 pod szkołą, 8.00 w przedszkolu ..potem praca i po 16,30 odwrotne działania zbierania dzieci ze szkoły i przedszkola i juz bez godzin .. obiad, spacer, odrabianie lekcji, zabawa, kolacja, mycie, czytanie, usypianie. i tak codziennie od pn do pt.

          • aga

            Nigdy nie chorują., nie jeżdżą na wycieczki, nie chodzą do dentysty, nie mają wekendow, wakacji, nie zapraszają kolegów i do nich nie chodzą, zgadzają się na wszystko, nie marudza. To nie dzieci to roboty. Herezja.

          • Barbara

            Aga oczywiście masz rację ale to o czym tu mowa to konkretny plan dnia, pewne codzienne czynności, które wykonujesz codziennie, prawie mechanicznie. I nie obrażaj mnie proszę bo moje dzieci są dalekie od bycia robotami. A posiadanie planu i pewnej rutyny z 3 dzieci nie jest herezja (która w swym znaczeniu odnosi się do religii a nie sposobu wychowania dzieci) tylko sposobem na zorganizowanie się. I oczywiście wszystkie pięknie przez Ciebie aktywności dzieci i wiele innych też są częścią planu niezależnie czy wynikają tydzień, dzień czy minute temu musisz je wplanowac w swój dzień, czas itd. Żyjemy jednak w pewnym zorganizowanym świecie w który wkładają się rutyny dnia codziennego

          • aga

            Może być obłuda, kłamstwo czy fałsz, kontekst raczej nasuwa do czego tyczy się słowo herezja ale oczywiście przyznaję w tej kwestii rację. Nie zamierzam nikogo obrażać. Bronię tylko swojego zdania i ułożenie dnia co do minuty według mnie jest nie możliwe. Plan oczywiście przydatny w każdym domu ale nie do przesady, dziecko powinno mieć trochę swobody, możliwość wyboru a ponad to, wiem, że dzieci niejednokrotnie burzą właśnie tę RUTYNĘ w życiu gdy tylko pojawiają się na świecie. I organizacja to planowanie a rutyna to powtarzanie tego planu bez końca. Konkluzja odnośnie artykułu i rutyny : Rutyna nie doprowadziła do śmierci dziecka, zrobił to człowiek.

          • Barbara

            Obłuda, kłamstwo, fałsz to bardzo mocne słowa Aga, bałabym się używać ich w stosunku do osoby o której nic nie wiem. Zbyt łatwo oceniasz i krytykujesz ludzi. Mądra dyskusja polega na wymianie argumentów a nie osadzie przeciwnika… to dotyczy i mnie i bohatera tego artykułu. wracając do dyskusji. Myślisz jednowarstwowo a życie ma wiele aspektów, Widzisz kwestia w tym, że obie mamy rację bo mówimy zupełnie o dwóch różnych rzeczach. Powtarzanie codzienne tych samych czynności od lat, bo umówmy się, że w całym zamieszaniu z dziećmi takie tez istnieją, doprowadza te konkretne czynności do rutyny i sprawia, że wykonujemy je niejako automatycznie a to, że przy tym w życiu matki i dzieci jest cała masa mniej lub bardziej spontanicznych i niezaplanowanych czynności to jest rzeczywistość z którą też się zgadzam. A jeśli chodzi o artykuł i dramat tych ludzi ,bo tu jest tez i matka i ojciec, którzy stracili dziecko to również miałabym pokorę w wydawaniu osądów. Łatwo krytykować i osądzać innych zamiatając swoje uczynki pod dywan. Na całym świcie dochodzi do tragedii bo, ktoś popełnił błąd, spadają samoloty bo pilot popełnił błąd a przecież jest zawodowcem, giną sportowcy bo popełnili błąd, zderzają się pociągi bo zawinił człowiek i tak można wymieniać bez końca. Jesteśmy niestety tylko ludźmi i popełniamy błędy czasem małe a czasem takie po których do końca życia nie można się pozbierać. Ten ojciec popełnił największy błąd swojego życia i zapłaci za to najwyższą karę. Żadna krytyka zewnętrzna nie będzie tak surowa jak jego własna i nie chce byc złym prorokiem ale ten człowiek się nie podźwignie po tej tragedii. To jak zostałam wychowana raczej skłania mnie ku wspieraniu a nie linczowaniu takich ludzi. Ale oczywiście możesz się z tym nie zgadzać.

          • aga

            Pani Barbaro uważam tylko, że do śmierci dziecka doprowadził Ojciec a nie rutyna czy plan dnia, roztargnienie, kłopoty w domu. Szukanie wymówek w tym przypadku to absurd. Powtarzam, każdy dzień wygląda nieco inaczej, powtarzanie czynności takich jak odprowadzanie dzieci do przedszkola czy karmienie ich wynika z obowiązku a zabawa to norma gdy ma się dzieci. Fakty są takie, że ktoś tu zaniedbał dziecko, bezsprzecznie KTOŚ nie coś. Ps. Słowa mocne bo temat też tęgi. Życzę miłego dnia. Czas wrócić do rzeczywistości i zająć się własnym życiem cokolwiek to dla nas znaczy , tej małej dziewczynce ani moja, ani Pani opinia nie odda życia. :(

  • EWA

    wybacz, ale zostawienie dziecka na tak dlugi czas w rozgrzanym samochodzie to naprawde NIE JEST COS CO KAZDY Z NAS ROBI, wiec przestan gadac od rzeczy i usprawiedliwiac. NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA TEGO CO ZROBIL TEN CZLOWIEK. tez bardzo mu wspolczuje, ale nie pojmuje jak mozna byc tak roztargnionym czy bezmyslnym, zeby zrobic cos takiego Powtarzam, nie ma usprawiedliwienia, jego cierpienie jest niestety konsekwencja jego bezmyslnosci, ja nawet zanim wejde do samochodu otwieram wszystkie okna i drzwi, zeby dziecku ANI PRZEZ CHWILE NIE BYLO ZA CIEPLO!!!! rozumiesz? przestan usprawiedliwiac tego czlowieka, prosze cie. TO CO ZROBIL JEST NIEWYTLUMACZALNE.

    • On nie zapomniał o dziecku na osiem godzin. To jest ta różnica, którą nie każdy dostrzega. On był przekonany, że dziecko do przedszkola zawiózł. Kiedy jeden dzień zlewa się z drugim i nawet nie pamiętamy co jedliśmy wczoraj na obiad, takie rzeczy się zdarzają. Na szczęście mają zawsze znacznie łagodniejsze konsekwencje, ale najważniejsze jest, że on był przekonany, że dziecko jest bezpieczne w przedszkolu.

      • Patrycja Markiewicz-Pączka

        Jak można prowadzić auto i nie widzieć w lusterku tylnej kanapy z fotelikiem dziecka? Jak można wysiąść z auta zamknąć drzwi i nie dostrzec, że w foteliku „śpi” dziecko? Ciężko mi to wszystko zrozumieć…współczuję ogromnie rodzinie…

        • Jest to dla mnie tak samo niemożliwe jak dla innych osób, które o tym słyszą. Bo przecież widzimy, przecież słyszymy dziecko, przecież… jednak skoro się wydarzyło, to musiało zaistnieć coś, co sprawiło, że to się zdarzyło. Musiało.

          • aga

            Sprawił to brak odpowiedzialności za drugiego człowieka. Nie widzę tu dobrych intencji i usprawiedliwienia, widzę jednak spore zaniedbanie w opiece nad dzieckiem. To tak jakby brać pod skrzydła pijaną matkę, która zapomniała, że ma dziecko i dziecko wypadło z okna. Czy mówił by Pan wtedy – może miała powód żeby się napić, może w tym upale jedno piwo sprawiło, że przysnęła,na dłużej i dziecko było bez należytej opieki, może na co dzień dzieckiem zajmował się ojciec i nie miała tego we krwi, może miała depresję i nikt jej nie pomógł? – Nie sądzę!

          • Klaudia Marianna Pirus

            Słaby komentarz, bo odpowiedzialność za drugiego człowieka była tu obecna, gdyż ojciec myślał, że odwiózł córę do przedszkola, a więc, że spełnił swój obowiązek. Odpowiedzialność przejawia się też w tym, że prawdopodobnie ten mężczyzna nie będzie w stanie normalnie funkcjonować ze świadomością co sie wydarzyło.

          • aga

            Jak by myślał to by zawiózł do przedszkola. A nie będzie mógł normalnie funkcjonować bo wie, że to jego wina, jego zaniedbanie i innych winnych tu nie ma. A komentarz słaby czy mocny to chyba bez znaczenia bo chodzi tu o wyrażenie swojego zdania, z którym ktoś się zgadza lub nie. Spokojnego dnia życzę.

  • Anna Orzechowska

    Nie chciałabym nigdy być w skórze tego ojca i żyć dalej ze świadomością tego co się wydarzyło. Każdy jego dzień do końca życia to będzie jeden wielki wyrzut sumienia. Po czymś takim nie można się pozbierać.Z jego winy zginęło dziecko, mimo że nieumyślnej, dla sumienia chyba nie ma większej różnicy, zrujnował życie swojej żony i na koniec swoje, o ile nie ma więcej dzieci, bo jeśli ma to one też mają zrujnowane życie. Da się z tym żyć? Kto chciałby z tym żyć?
    Straszna trauma. Ucieczka w nieswiadomość ? Chyba tylko to może przynieść jakąś ulgę sumieniu?
    Bardzo, bardzo współczuję…

  • justyna

    Czy swojej żonie ,gdyby zrobiła coś takiego, też byś powiedział -trudno wypadek byłaś zamyślona…?ja stwierdziła bym że mój mąż jest chory i niepoczytalny mimo iż kocham go bardzo

    • Kto mówi, że trudno, wypadek? Przecież ja dostrzegam całą tragedię, która się wydarzyła. Nie bagatelizuję tego. Odpowiadając jednak na pytanie – przede wszystkim pragnąłbym pomóc swojej żonie w takiej chwili.

  • Joanna Rakowicz

    Wszystko ładnie i pięknie. Każdemu zdarzają się błedy, bla, bla bla… Prawda. Ale nadal nie rozumiem jak można zapomnieć o własnym dziecku. To nie jest „mały grzeszek”. Zapomnieć to można partfela wyjąć z kieszeni. Zapomnieć to można zdjąć zakupów z dachu samochodu. ALE NIE DZIECKA!

  • aga

    Nie jestem idealna matką, takiej też nie znam ale upadek dziecka, niedopilnowanie, niedopatrzenie,to nie to samo, co zapomnieć!!! Zazwyczaj mijają sekundy od wypadku do pomocy bo dziecko jest pod opieką rodzica i jest przez niego obserwowane. Tatuś czuje się winny i dlatego jest w zakładzie i dobrze bo to jest jego wina, nie nasza, nie społeczeństwa, tylko jego bo to on ZAPOMNIAŁ o swojej ukochanej córeczce. Nie sączę jadu i nie jestem padlinożercą, ale gdyby to opiekunka zapomniała o waszym dziecku na 8h to byście chcieli dla niej kary śmierci. I tak na koniec o dziecku nie powinno się pamiętać czy zapominać, ono jest obecne w naszym życiu 24h na dobę jest w nie wpisane na stałe i myśl o nim powinna być 24h na dobę.

    • Piotr

      Otóż to. Nie trzeba byc „idealnym” by pamietac o dziecku wziętym pod opiekę. Nie potępiam ojca, ale tez nie chce robic z niego nieszczesliwej ofiary systemu. Mam dwojke dzieciaków i wiem jedno – gdy musze sie opiekować sam nimi, nie ma nic wazniejszego.

    • Klaudia Marianna Pirus

      On o niej nie zapomniał, nie powiedział siedź w aucie, zaraz wrócę, tylko był pewien, że jest w przedszkolu, a to nie jest to samo.

      • aga

        Zapomniał ze nie jest w przedszkolu tylko w aucie bo wcale do przedszkola jej nie zawiózł. Oceniam rzeczywistość nie psychikę ojca.

        • Klaudia Marianna Pirus

          Nie zapomniał… bo nie wiedział. Tzn nie usprawiedliwiam go, ale logicznie tłumaczę sens zdań.

          • aga

            Na logikę : wsiadł do auta z dzieckiem z zamiarem zawiezienia go do przedszkola po czym miał pojechać do pracy, skoro nie zapomniał to co mózg mu się wyłączył? No chyba, że ma schizofrenię, wtedy jestem skłonna przyznać ci rację.

          • Klaudia Marianna Pirus

            No nie zapomniał, bo nie orientował, że ona tam jest, rozumiesz? Chodzi mi tylo o sens Twojej wypowiedzi, nie chodzi mi o usprawiedliwianie go, tylko o sens. NIE MOGL ZAPOMNIEC O CZYMS, CZEGO NIE WIEDZIAL

          • aga

            To oznacza schizofrenię. Nie krzycz. .

          • Guest

            Logicznie to wsiadł do auta z dzieckiem i z zamiarem zawiezienia go do przedszkola i potem do pracy, ale dziecko do przedszkola nie dotarło,to co się stało po drodze? Mózg mu odparował? Chyba, że to przypadek schizofrenii…

  • justyna

    Tym co go próbują usprawiedliwiać od razu powinno zabrać się dzieci jesteście kolejnym potencjalnym zagrożeniem

  • Kasia Obierzyńska

    Dziękuję za ten wpis.

  • Złapałam się dzisiaj kilka razy na tym, ze myślę: gdzie mój eM? Aha, z nianią w domu. Gdzie Zu? Uff, w przedszkolu! Ale czy ja tak myślę codziennie? W każdej chwili…?? Nie wiem. Sprawdzam natomiast samochód, czy nie zostało coś na siedzeniach, taki nawyk, chyba dzieciaka bym zauważyła. Niemniej jednak współczuję temu ojcu, to najgorsza tragedia do wyobrażenia.

  • To dziwne, ale wiesz, że w pierwszej chwili też pomyślałam o tym co ten BIEDNY człowiek musi teraz przeżywać. Pewnie- to nie powinno się nigdy wydarzyć! Nigdy! Ale stało się. Facebook zalany nienawiścią, jadem, linczem wręcz.

    Serce mi pęka jak sobie pomyślę o tym biednym dzieciątku… w tym skwarze… Boże, dlaczego tam nikogo nie było? Dlaczego jakiś Anioł Stróż nie mógł zaprowadzić kogoś do tego dziecka? Nie rozumiem.

    Dodam jeszcze, że gdyby „matka Madzi” od razu powiedziała o nieszczęśliwym wypadku to pewnie też nie byłoby dzisiaj rozmów na jej temat. Ona zrobiła to z premedytacją. Być moze także doszło do wypadku, ale nie trzeba było kłamać, kręcić i włączać całą Polskę w poszukiwania…

    To, a to to różnica! Wielka!

  • Anna

    Miałam dokładnie takie same odczucia po przeczytaniu artykułu. Bardzo mu współczuję…

  • bowl

    Jestem matką 3 dzieci. Zdarzyło mi się, że zapomniałam odebrać syna z przedszkola. Odebrałam starsze ze szkoły i automatycznie pojechałam do domu, jak koń nie w lewo tylko w prawo. Pod domem spotkałam mojego tatę i dopiero on zapytał mnie gdzie jest Maluch. Przeraziłam się bo zdałam sobie sprawę, że było to automatyczne i zupełnie nieprzemyślane działanie. Nawał prac i zmęczenie, problemy kołatające się w głowie i codzienna rutyna obowiązków sprawiają czasem, że działamy automatycznie wyłączając całkowicie myślenie. Podejrzewam, że tak było w przypadku tego ojca. Gorąco mu współczuję, jemu i jego żonie. Będzie im ciężko z tym żyć dalej, oby potrafili się wzajemnie wspierać w tej tragedii.

  • Agnieszka

    Moja dorosła córka skomentowała informację o tragedii w kilku słowach „to mogłam być ja”.
    Jako anegdotę nieraz opowiadałam znajomym, jak zawoziłam córkę do szkoły. Zamiast skręcić w stronę szkoły jechałam do pracy. Gdy córka z tyłu się odzywała, dopiero wtedy ją zauważałam.
    Moja praca wymagała czasami takiego zaangażowania, była tak stresująca, że zupełnie się „wyłączałam”. Dlatego nie oskarżam tego człowieka,ponieważ nie znamy przyczyny jego zachowania.

  • Merry Jane Masacritto

    Przeczytałam o tej tragedii i ani razu nie pomyślałam jak mógł zapomnieć o dziecku. Pierwsze co to mu współczułam, bo to co on teraz przezywa to masakra- ogólnie myślę, ze on w tej chwili jest w takim stanie, ze nawet nie rozumie co się stało.
    Ludzie wracacie się do domu, albo cały dzień myślicie, czy żelazko wyłączyliście i musicie wrócić się upewnić, bo nie pamiętacie czy to zrobiliście. Jeśli on codziennie zawoził dziecko do pracy, to siedząc w niej był pewny , ze ja tam zawiózł, a nawet jak mu przyszła taka myśl, że może jednak nie, to z automatu mózg ja wyparł- bo przecież, to niemożliwe, Jakby miał zapomnieć ja tam zawieźć.
    Nie osądzajcie, bo każdemu różne w życiu sytuacje mogą się zdarzyć, to jest często chwila……chwila, która kosztuje życie

  • dd

    na blogu blog ojciec „ty też mogłeś zabić swoje dziecko” ??????!!!!!!! kurwa kto to pisał i podaje przykłady reklamówka na glowie dziecka wpadło do basenu itp to pisał chyba kolejny mordrca taki sam jak ten co zostawił dziecko w aucie i próbuje sie tlumaczyc. nie jestem rodzicem idealnym ale wszystkie przykłady na tym blogu to jakis jak dziecko moze sobie zalozyc reklamówke na głowe ? bo debil rodzic dal lub zle schowal. morzecie mnie zbesztac, wyklnąc itp ale dla mnie to dziecko moze sobie strupów narobić a reszta to wina rodziców ( nie pisze o nastolatkach) tylko o dzieciach które nie moga same z auta wysiasc

  • To jest tragedia… Nie myślę w tym momencie, kto jest winny, tylko o dziecku… Sama mam dziecko w tym wieku. Chyba na każdym parkingu będę zaglądać do samochodów, żeby w razie czego pomóc… Szkoda tylko, że trzeba było takiej ofiary…

  • marysiagorecka

    Dobrze przeczytać coś mądrego.

  • Agnieszka Szumańska

    Żaden normalnie funkcjonujący człowiek nie jest w stanie zracjonalizować takiej tragedii. Kiedy wydarza się coś tak dramatycznego jak śmierć dziecka, szukamy równie dużej przyczyny. Jednak nie wszystko ma „dużą przyczynę”. Polecam lekturę: http://www.charaktery.eu/artykuly/Psychologia-dla-Ciebie/1436/O-(nie)pamieci-zamiarow/

  • Agnieszka Detyna

    Dla mnie nie pojęte jest to, że coraz częściej słyszy się o przypadkach gdy dziecko w aucie zostaje samo… Bardzo prawdopodobne jest to, że coś w życiu tego mężczyzny musiało się dziać iż zapomniał o córce bo gdyby był złym ojce tzn. takim który nie dba o swoje dziecko i go nie kocha, to nie przeżywałby całego tego wypadku w takim stopniu… Nie potrafię sobie wyobrazić tego co rodzice tej dziewczynki przeżywają w tej chwili – ja nie umiałabym sobie poradzić z taką tragedią. Śmierć dziecka to dla mnie największy lęk, który mnie prześladuje…
    Co do matek czy rodziców idealnych to też uważam, że tacy nie istnieją. Każdy popełnia błędy – wystarczy spuścić dziecko na chwilę z oczu aby stała się tragedia. Ucieczka na ulicę czy ze sklepu na parking niestety są mi znane chociaż staram się pilnować aby takie sytuacje nie miały miejsca. W ciągu dnia wielokrotnie myślę jednak o tym co robią moje dzieci gdy ja jestem w pracy a one są w przedszkolu czy u babci. Nie potrafię zrozumieć tego, że wczoraj ojciec tej dziewczynki nie pomyślał co ona robi w przedszkolu albo, że gdy o tym pomyślał to nie zapaliło mu się czerwone światło, jakaś wątpliwość czy na pewno dziecko zawiózł do przedszkola. Jestem jednak przekonana, że nie tylko cała Polska zadaje sobie te pytania – również ojciec nie potrafi sobie na nie odpowiedzieć… Współczuję bardzo tej rodzinie. Śmierć dziecka to największa tragedia i to bez względu na to czy umiera ono z powodu choroby, w wypadku spowodowanym przez postronną osobę czy też tak jak wczoraj pozostawione w aucie. Rodzice i tak zawsze się obwiniają…

  • Nasz dzieciak jeszcze w drodze, a Mąż, znając swoje roztrzepanie, już nie raz mówił mi, ze kiedyś pójdzie pójdzie na spacer/zakupy z dzieckiem, a wróci bez niego. Każdy ma momenty słabości – od czasu do czasu gubi się w dzisiejszym kołowrotku. Jeden zapomni wziąć pieniędzy na zakupy, drugi zapomni wyłączyć gaz.

  • Alanka

    Madeleine zapewne bezdzietna…Choćbym była zaspana, chora, rozgorączkowana,po nieprzespanym tygodniu, jezu nie wiem..w zyciu nie zapomniałabym dziecka : 1) zawieźć do przedszkola 2) wyciągnąć z auta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Autor artykułu zapewne również bezdzietny!! Obecnie mój syn ma 8 lati nigdy nie zdarzyła mu się przy mnie krzywda-tragdia! Dla mnie nie ma usprawiedliwienia tego wydarzenie, chyba, ze Ojciec tego biednego Aniołka ma
    schizofrenię bądź jakiś defekt natury psychicznej, bo nie wierzę, że ktoś „normalnie funkcjonujący” mógł dopuścić do takiego zaniedbania!!!!!!!!!!!!!!

  • daga

    Co wy ludzie wogole poszecie jak mozna usprawiedliwac takich ludzi telefon pieniadze mozna zapomniec z auta ale nie dzieci kur…. Sami sie zamknijcie w aucie i sie meczcie w gorączce az do smierci dla mnie zadnego usprawiedliwienia dla takich ludzi nie ma i nie bedzie

  • Ja się postanowiłam w ogóle nie wypowiadać. Właśnie dlatego, że prawie nic nie wiadomo o sprawie. Powodów zapomnienia mogło być wiele. Owszem, ojciec jest winny swojej nieuwagi, śmierci dziecka. Jednak sam fakt, że doznał szoku, świadczy o tym, że faktycznie nie zrobił tego specjalnie. Krytykowanie go, ocenianie, oczernianie niczego już i tak nie zmieni. Nienawistne hasła nie naprawią tego, co się stało. Chyba nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy lubią tracić czas na komentowanie (w sensie przekleństw i wyzwisk) takich sytuacji.

  • awuzet

    A ja myślę o trzyletnim, samotnym dziecku umierającym w męczarniach. Zapomnieć można kluczy, komórki, odebrać prania z pralni, butów od szewca, nawet o urodzinach żony/męża/dziecka, ale o żywej istocie w gorącym samochodzie? Nie można! Co prawda wyżywanie się na ojcu nie przywróci dziecku życia, nic już nie naprawi. A on sam pewnie najlepiej siebie już „ukarał”. Straszna tragedia.

  • Dobrze napisane. Są takie sytuacje w życiu, że narażamy nieumyślne własne dzieci na wielkie niebezpieczeństwo. Zazwyczaj jednak nie dzieje się nic poważnego, a my podkulamy ogon i mamy nauczkę na przyszlość. Nikt nie chwali się głośno, nikt nie opowiada bliskim co mogło się stać, gdyby… Zostawiamy to dla siebie. Tutaj trzeba chwilę pomyśleć i wcale nie nad czyjąś winą i karą, ale nad tym co Ty czy ja możemy zrobić by takie sytuacje się nie zdarzały. W sumie ciężko mi uwierzyć że przez ponad 8 godzin nikt koło tego samochodu nie przechodził, że nie widzial co się dzieje. Współczuje mu ogromnie, jemu i jego żonie. Stracić dziecko niezależnie od okoliczności to wielka tragedia.

  • Edka

    Ludzie co wy rozumiecie ?? Ja tego nie okarniam jak mozna cos rozumiec? Dziecko konało z godziny na godzine.Moze nie wiecie jak jest w nagrzanym aucie,ale ja wiem odrazu jak w upał wsiąde do auta to muysze juz miec szybe otwartą-powietrze-A te maleństwo nie miało czym oddychać,męczyło sie a ten sobie zapomniał nosz kur…nie może tak być bo tak kazdy se bedzie zapominał-dla ojca kara więziena minimum 10lat za smierc dziecka w takiej męczarni.

    • Swoją karę otrzyma. Na razie nie można z nim nawiązać kontaktu – lekarze nie są pewni, że w ogóle się otrząśnie po tej tragedii. Żeby sobie zwizualizować problem wystarczy obejrzeć film, który jest na końcu. Nie chodzi, żeby go wybielić lub bronić. Chodzi o to, żeby przestać go atakować.

  • Kinga

    Od wczoraj mysle o tej tragedii. Strasznie mnie to dotknelo. Moja corcia tez ma 3 latka. Tragedia dla rodziny. Potworna smierc dziewczynki i trageda dla rodziny. Ja nie wiem czy oni sie pozbieraja po tym. Dawno temu spotkalam sie z przypadkiem rodziny ktora stracila w wyniku potwornego wypadku samochodowego 7 letnie blizniaczki. Na miejscu plakali wszyscy: „sprawca”- w zasadzie nie bylo w tym winy kierowcy autobusa (ojciec bodajze 5 dzieci), prokurator, policjanci. Niewyobrazalna tragedia. Wydawalo mi sie, ze nie mozna sie pozbierac po czyms takim. Ale po paru latach zobaczylam matke znowu w ciazy. Moze i ci sie pozbieraja.

  • pola

    No i taka podstawowa wydawaloby sie wazna sprawa…zamykamy dom codziennie wychodzac do pracy bo to wazne. Ile osob nieswiadomie zostawilo kiedys otwarty dom? Oczywiscie bedac przekonanym ze jest zamkniety? Albo caly dzien sie zastanawialo czy zamknelo dom czy nie?

  • Uwielbiam Cię za to, że nie myślisz tak szablonowo jak większość społeczeństwa. Bardzo mi jest przykro oglądając ludzi z mego najbliższego otoczenia i słuchając oszczerstw na temat tego człowieka. Przecież on przeżył potworną tragedię i nikt z nas nie ma prawa go oceniać. Nikt z nas nie wie, co miał na głowie, że zapomniał… Nikt z nas nie wie, co ten człowiek teraz przeżywa. Wczorajsze zdarzenie nie ma nic wspólnego z durniami, którzy z wygody i bezmyślności zostawiają swoje dzieci same w samochodzie.

    • Dzięki za ten komentarz. Dobrze jest zobaczyć znajomą twarz, która Cię wspiera, pośród dzisiejszego tłumu.

  • Paula

    To co napisze będzie chyba najbardziej okrutne dla ogółu i pożrecie mnie żywcem. Sytuacja tragiczna do tego nie potrzebny jest komentarz. Spojrzy dalej, czy takie wydarzenie, które wstrząsnęło cała Polską wywołało tyle emocji jest tylko czystym złem. Może dzięki takiemu tragicznemu wydarzeniu inni rodzice będą bardziej czujni, będą pamiętać tego ojca i jego córeczkę. Może to wydarzenie uchronić miało wiecej istnień. Miało być okrutną przestrogą.

    • Ciężko jest mówić, że „miało tak być”. Jednak możemy być pewni, że będzie.

  • Marta X

    Nie wiemy jak było do końca… Może żona powiedziała mu, że dziś on zawozi dziecko chwilę przed wyjazdem, włożyła je w fotelik i odjechała swoim autem, a ojciec nie usłyszał tego, wsiadł i pojechał. Dziewczynka mogła spać, a on być rozkojarzony, zły, smutny… Próbuję sobie to tak tłumaczyć ale tak właściwie to ciężko mi sobie wyobrazić, że nie zauważył dziecka na tylnym siedzeniu.

  • Marcin

    Brawo!
    Skąd wiemy jakie były okoliczności? może zaspali, może dziecko bardzo płakało rano i był spóźniony, a wiedział że za spóźnienie straci pracę? może miał gorączkę i był chory… może był po nocce w drugiej pracy i nie myślał ze zmęczenia…może ktoś zajechał mu drogę i był cały roztrzęsiony….
    NIE ZNAMY FAKTÓW – NIE OCENIAJMY!!
    Tak samo komentarze, że w pracy pił kawkę…ludzie to elektrociepłownia! pewnie zasuwa przy piecu..poza tym był przecież, z relacji kolegów, przekonany że dziecko jest w przedszkolu…

    • Piotr

      Że straci pracę? Znajdzie inną. Stracil dziecko, bo wszystko bylo ważniejsze. A dziecka drugiego nie znajdzie. Wzial do samochodu dziecko i wzial odpowiedzialność za nie. Nie ma zadnego usprawiedliwienia dla niego. Bo dziecko jest najważniejsze.

      • Czy Ty naprawdę uważasz, że on wybrał pracę ponad dzieckiem? Że gdyby ktoś dałby mu wybór to wybrałby pracę? Ludzie zastanówcie się, zanim chwycicie za klawiaturę.

        • Piotr

          Z jednym sie zgodzę – z apelem w ostatnim zdaniu. Stosuj sie tez do niego. Nie wybral pracy ponad dzieckiem tylko rozmyslanie o sprawach zawodowych byly wazniejsze od pamieci o dziecku.

          • To że jechał do pracy, nie znaczy, że myślał o pracy czy o sprawach zawodowych. Równie dobrze mógł myśleć o tym, co robi jego dziecko w przedszkolu i czy dobrze się bawi… i o tym, jak bardzo je przytuli, jak tylko wróci do domu.

  • Asia

    Mám młodsze dziecko, więc nie wiem, ale teoretycznie możliwa jest sytuacja, że on odwiozl dziecko, a ono uciekło i schowało się w samochodzie i np zasnęło. Z bratem często tak żartowalismy w dzieciństwie.

  • Jeśli nie zrobił tego świadomie, a wszystko na razie wskazuje na to, że nie, to w jego życiu zdarzyła się niewyobrażalna tragedia. Skoro tak wiele z nas dziś myśli cały dzień o krzywdzie i cierpieniu tego dziecka, to wyobraźcie sobie jakie demony muszą siedzieć w jego głowie? Przypomina mi się cytat: Nie mamy być ukarani za nasze grzechy, to nasze grzechy same w sobie są naszą karą. Mój post zainspirowany tą sytuacją: „Gdy dzieje się coś, co nigdy nie powinno się zdarzyć” http://leonette.pl/?p=1704

  • Marzena

    Bardzo latwo oceniac kogos, komu przydazyla sie tragedia, przeciez my jestesmy idealni, nam nie moze sie nic podobnego przydazyc, jednak nie wszystko jest takie proste, nikt z nas nie wie jak bylo na prawde, nikt nie wie dlaczego ojciec byl przekonany, ze jego dziecko bylo w przedszkolu, ze bylo bezpieczne, to nie domniemanie, to sa jego slowa, on byl pewien, ze wszystko jest dobrze… jednak nie bylo :( Rano napisalam dokladnie to samo na Fb i nadal podtrzymuje swoje zdanie, mam swoj scenariusz tego co sie stalo, jednak moglo byc roznie… : ojciec byl spozniony, wyszedl z
    dzieckiem szybko myslac tylko o tym, ze sie spozni i co powiedza w
    pracy, cala droge nie odzywal sie do malej bo glowe zajeta mial
    konsekwencjami spoznienia, bylo bardzo wczesnie rano, mala zasnela…
    ojciec nie codziennie jezdzil z nia do przedszkola, za to codziennie
    jezdzil ta sama droga do pracy, pojechal na pamiec, niewiele myslac o
    drodze jaka jechal i nawet nie zauwazyl, ze mial pojechac najpierw do
    przedszkola, gdy byl juz w pracy po prostu wyszedl z samochodu jak co
    dzien i nie odwrocil sie za siebie, poszedl… obudzil sie dopiero gdy
    bylo juz za pozno… takich scenariuszy moze byc tyle ile problemow
    ludzkich… dla mnie ojciec jest rowniez ofiara tyle, ze wyscigu
    szczurow o utrzymanie np. stolka w pracy, jak kazdy z nas, bo juz nie
    jestesmy wazni, na kazde nasze miejsce maja kilka osob gotowych do
    podjecia stanowiska… mogl miec rowniez wiele innych, powazniejszych problemow, oczywiscie nieporownywalnych z tym co go spotkalo, jednak nadal mogly byc wazne, a umysl czlowieka to nie twardy dysk komputera, ktory rowniez sie psuje, jednak jest o wiele mniej poddatny na uszkodzenia, umysl czlowieka jest delikatny, nie umie sobie poradzic niejednokrotnie z najprostrzymi czynnosciami jesli jest zajety zbyt duza liczba problemow, zadan do wykonania, zbyt duza iloscia bolu z roznych powodow, umysl ludzki potrafi nas rowniez bardzo oszukac i wielu z nas nawet tego nie zauwaza… Dlatego nie osadzajmy, bo nie wiemy co jeszcze przydazy sie nam, za co my bedziemy sadzeni… Szkoda tej malutkiej duszyczki, to straszne i nie podlega dyskusji, az sie lzy cisna do oczu, jednak dla ojca oraz calej rodziny dziewczynki to rowniez tragedia, tym wieksza, ze oni musza z tym zyc dalej… wiec nie starajmy sie na sile wymierzac kary ojcu, bo on bardzo mozliwe nie
    podniesie sie juz z tego, to zbyt traumatyczne, zbyt trudne do
    zniesienia przezycie dla kazdego ojca, ktore juz na zawsze z nim pozostanie….
    nigdy sobie tego nie wybaczy, nie wybaczy mu tego rodzina, to poczucie
    winy bedzie w nim
    do konca zycia, sam sobie zafundowal dozywocie a nie zdziwilabym sie
    jakby wymierzyl sobie za to kare smierci, bo w takim teraz jest stanie… nic
    nie bedzie straszniejsze od swiadomosci, ze zabil wlasne dziecko… postarajmy sie to zrozumiec… A tak na marginesie – plastikowe woreczki, sznurki, koraliki i tp. drobiazgi SA bardzo niebezpieczne dla malego dziecka, jesli ktos o tym nie wie, to witam w klubie domniemanych nieodpowiedzialnych rodzicow, mozecie byc nastepni, czego oczywiscie Waszym maluchom nie zycze…

  • Magdalena Mrozek

    Łatwo osądzać, łatwo piętnować. Trudniej wysilić się na próbę zrozumienia. Jeszcze trudnej znaleźć w sobie ostatnie pokłady człowieczeństwa, zwane współczuciem.

    Mądre słowa rzeczesz Ojce.
    Matka Wygodna

  • Ilona

    Malutkie niewinne dzieciątko a tak musiało cierpieć, aż łzy same płyną jak się ogląda i czyta o takiej tragedii :-(. Apelujmy do wszystkich żeby od razu reagowali w takich sytuacjach!!!!! I pamiętajmy żeby nie zostawiać dzieci samych!!!!!!

  • lusia

    Nie mogę się nie zgodzić z autorem. Myślę tak samo i nie nienawidzę tego człowieka. Każdy, kto wypisuje epitety pod jego adresem nie wie chyba, że sam siebie pokarał i odebrał sobie szansę na normalne życie. Ale nie zrobił tego z premedytacją. Nie zabił swojego dziecka, bo nie chciało mu się odwieźć go do przedszkola, bo miał „ciekawsze” zajęcia a dziecko gdzieś. Trzeba rozgraniczyć. Tak samo jak winnego sądzi się za nieumyślne spowodowanie śmierci albo za zabójstwo z premedytacją.

  • Sara

    Proszę się nie dziwić nikomu, kto w tym przypadku ocenia postępowanie ojca negatywnie. Nie tak dawno temu, całe nasze społeczeństwo zostało oszukane przez mamę Madzi – Katarzynę, której rzekomo skradziono dziecko. Były łzy, była rozpacz, wszyscy ruszyli do pomocy, jak się okazało – niepotrzebnie. Ten przykład dał nam lekcję, że nie należy ufać ludziom na słowo, ponieważ żyją wśród nas także tacy, którzy mają złe, a raczej chore intencje w swoim marnym życiu. Stąd i dystans społeczeństwa do tego nieszczęsnego wypadku z 3-latką. Wiele osób jest nastawione wręcz wrogo – z góry uznają ojca za winnego. Inni podchodzą sceptycznie – czekają na wyjaśnienie sprawy. Jeszcze inni podchodzą do tego z wiarą i nadzieją, (przez innych uważaną za naiwność), że człowiek nie może być bezduszny wobec własnego dziecka i z pewnością to był przypadek. Jednak w mojej głowie mimo wszystko znowu pojawia się myśl o mamie Madzi – Katarzynie [sic!]. Nie nam oceniać to co się wydarzyło. Ojca osądzi zarówno sąd wraz z prokuraturą, jak i sam Bóg. Jeśli zaś chodzi o moje osobiste zdanie, nie mam zamiaru usprawiedliwiać tego co się stało, bo także nie rozumiem, jak można „zapomnieć” o własnym dziecku siedzącym metr za mną. Nie mam także zamiaru mieszać jego osoby z błotem. Nie znam go, nie wiem jakim jest człowiekiem, być może miał problemy z psychiką, co w dzisiejszych czasach jest częste. Jedno wiem na pewno: to wielka tragedia i żal mi ogromnie tego dziecka. Osądzanie tego człowieka nic mi nie da, dlatego jego także mi żal, czy był to przypadek, czy zrobił to (nie wiadomo, gdybam) celowo (oby nie), to jest mi go niezmiernie żal. Nauczyłam się w życiu nie oceniać, bo świat wcale nie jest czarno-biały, jak się niektórym wydaje. Spojrzeć z innej perspektywy, spróbować zrozumieć, któż z nas wie co kryje się w drugim człowieku. Ale jak już powiedziałam na wstępnie – proszę pamiętać o sprawie Katarzyny W.! Ta sprawa nie zatrze się zbyt szybko w pamięci polskiego społeczeństwa, więc i z tytułem tego artykułu pozwolę się nie zgodzić, znam odpowiedzialnych rodziców, to raz. Dwa, teraz to Pan „pluje jadem” na tych „padlinożerców” jak ich Pan sam nazwał. Nikt z nas nie wie, jak to wszystko wyglądało, więc dlaczego wysnuwa Pan takie i nie inne wnioski? Rozumiem, że kieruje Panem wiara w dobro ludzi, ale jeśli okaże się, że wyglądało to zupełnie inaczej (mam nadzieję, że się tak nie stanie), co Pan wtedy powie?… Jedna rada: jeśli krytykuje Pan atakujących, to proszę nie wojować tą samą bronią, czyli atakiem. To się mija z celem, bo zniża się Pan do ich poziomu, a widzę, że miał Pan całkiem co innego na myśli. Ja także w rozmowach o tym wypadku staram się póki co przedstawić wizję co obecnie ten człowiek musi przeżywać, bo to jego osobista tragedia. Pożyjemy, zobaczymy, świat niestety nie jest taki prosty. Pozdrawiam serdecznie z nadzieją, że takie sytuacje nie będą się powtarzały.

    • Niezależnie od tego co wyjdzie, moje stanowisko jest w tej sprawie się nie zmieni. Ja nie popieram tego co on zrobił, ani nie staram się powiedzieć, że to nie była zbrodnia. Główne przesłanie tego artykułu brzmi „Wstrzymajcie się, zanim skażecie tego człowieka na śmierć, bo nie wiecie jak było”.

  • Ela Kozłowska

    Zgodzić się mogę tylko częściowo. Nie jest nowością, że Polacy to zawistny naród i lubią wylewać pomyje w każdej sytuacji, a wyrażanie swojej opini w sposób kulturalny jest nam obce. Ale nie można nikomu narzucać swojego sposobu myślenia. Ty uważasz tak, ktoś inaczej i każdy może mieć rację. Sam również nie wiesz jak sytuacja wyglądała, bo póki co żadne fakty poza tymi, że dziecko zostało zostawione w samochodzie i zmarło, nie ujrzały światła dziennego. Twoje tłumaczenie jest takim samym domysłem jak wszystko inne „co się kręci” wokół tego tematu. To raz. Druga sprawa- to jasne, że ojciec przechodzi traume- osobiście mu współczuję, nie wyobrażam sobie co tak naprawdę „ma w głowie”- to jednak nie zmienia tego, co się stało. I rzecz kolejna… uważam, że bycie rodzicem to zawód jak każdy inny, od którego zależy czyjeś życie. Nie jestem Matką Polką, pozwalam córce zdzierać kolana, spadać z draabinek i nabijać guzy. Ale proszę Cię… wyobraź sobie te wszystkie zawody, gdzie człowiek jest odpowiedzialny za życie innych. Kontroler w wieży lotów, człowiek odpowiedzialny za bocznice torów itd. jeśli „zapomni” dopełnić swoich obowiązków i dojdzie do tragedii to bez względu na przyczyny swego zapominalstwa, nadal jest odpowiedzialny za to co się stało i poniesie karę. I karą tą nie będą wyrzuty sumienia. Uważam, że tak samo jest z rodzicami. Nie ma miejsca na tego rodzaju błędy. I nie chodzi o to, że ktoś jest idealny. Chodzi o to, żeby mieć świadomość, że ideałem się nie jest i trzeba pracować ciężko by do takich sytuacji nie dochodziło, a nie tłumaczyć- każdemu może się zdarzyć. Gdyby tak było- podobnych przypadków byłoby znacznie więcej. Nikt nie jest doskonały i nikt nie ma oczu dookołą głowy… ale nie można tłumaczyć podobnych przypadków. Co innego zrozumieć przyczynę zaistaniałej sytuacji, a co innego uważać ją za usprawiedliwienie. Nie chodzi o to, by tego człowieka ukamienować- ale również nie o to, by usprawiedliwiać. Szerząc postawę, wszystkim zdarzają się błędy więc jest ok, odbieramy ludziom bodziec do pracy nad sobą- „ach, popełniłem błąd z takich a takich powodów, to nie jest dobre, muszę coś z tym zrobić”. Na tym moim zdaniem polega odpowiedzialność. Pozdrawiam.

    • Po pierwsze, nie opieram się na domysłach. Opieram się na twardych faktach. Faktem jest, że ludzie rzucili się na niego, nie mając żadnego pojęcia o sprawie. I ja oceniam postępowanie tych ludzi. Nie wybielam tego człowieka, nie chcę go uniewinnić. Uważam, że zasługuje na karę. Niech tą karę jednak wymierzy wymiar sprawiedliwości, a nie Internetowa hołota.

      • Laura

        wymiar sprawiedliwości? a to coś takiego niby w Pl istnieje?

  • Też zabieram się do tekstu na ten temat. Nie wiem jeszcze, co z tego wyjdzie, bo myśli mi się kotłują w głowie ambiwalentnie, że szlag, ale skłaniam się raczej ku opcji: ojciec mógł zapomnieć o dziecku tudzież mógł być przekonany, że je odwiózł do przedszkola i nie uświadomić sobie w pracy, że jednak dziecko jest w samochodzie.

  • Jolka

    Jeżeli ktoś a jest takich wielu, którzy pomstują o karę to dla niego nie ma już większej kary ! I najmniej idealni są ci którzy najgłośniej na ten temat krzyczą. :(…:/ WSPÓŁCZUJĘ i nie ma gorzej pokuty niż pochować własne dziecko :(((

  • Maugorzata

    bo gdyby zapomniał zabrać dziecko z przedszkola to by była anegdota do pośmiania tak jak w wielu rodzinach…
    ten artykuł to jest dokładnie, to co myślę od początku tej sytuacji. Umysł ludzki jest na tyle dziwny, że nie zapamiętuje rzeczy, które człowiek robi odruchowo (ja czasem nie pamiętam czy już myłam zęby, albo za każdym razem wracam, żeby sprawdzić czy zamknęłam samochód – zawsze jest zamknięty, ale nigdy tego nie pamiętam).
    Nie osądzam. Współczuję z całego serca. Liczę na odrobinę zrozumienia dla tego człowieka ze strony innych.

  • Dziewczynka z guzikiem

    Rozumiem, że ten człowiek przeżył tragedię. Naprawdę. Ale nie potrafię mu współczuć. Nawet gdybym chciała. W moich oczach NIC go nie usprawiedliwia.

  • Katarzyna

    Kilka dni temu, natrafiłam na artykuł, opublikowany na głównej stronie gazety.pl, w którym autorka artykułu argumentowała, że matka ( sama autorka jest blogerką, felietonistką i matką dwóch córeczek) ma prawo sobie i wypić i zajarać trawę, bo przecież ona z chwilą zostania matką, nie staje się innym człowiekiem, „matką polką”, która żyje tylko dla dobra dziecka…ona jest takim samym człowiekiem jak była. Może tylko lekko zdefiniowała swoje życie i nie pije do rana, a do pewnego momentu…jointa też lekko, a nie do wizji i zejścia…I to chyba jest cała kwintesencja tego, co chciałabym powiedzieć. Nie każdy powinien mieć dzieci. Tak właśnie! To nie jest obowiązek. Niestety dużo osób, ma dzieci, bo tak się przydarzyło i tak właśnie jest. Wówczas dziecko nie jest w stanie zmieniać wartości i priorytety rodziców. A tak właśnie powinno być. Niedaleko mojego bloku jest pub, często drogę obok wybiera sobie mój pies na spacer…Często pod ten pub, w okolicach godziny 22:30, przyjeżdża dwóch braci, na rowerkach, 5 i 7 lat. Przyjeżdżają do tatusia, wracają z nim do domu około północy…Drugi chłopiec też jest tam stałym bywalcem, zwykle jest z mamusią i jej partnerem. Średnio, każdego dnia, ok 5-6 dzieci w wieku 5-11 lat, stale się kręci przy pubie, w którym bytują ich rodzice….Autor artykułu też ma wyjaśnienie tej sytuacji?? Oczywiście bez oceny?? No bo jak można??

    • No patologie się zdarzają. I jeśli okaże się, że ten ojciec był pod wpływem alkoholu, dajmy na to, to nie będzie to ta sama sytuacja. Dopóki jednak tego nie wiemy (a gdyby tak było media już dawno by to podały), ja ufam, że był dobry rodzicem.

      • Katarzyna

        Nie chodziło mi konkretnie o to, że właśnie ów ojciec był pod wpływem alkoholu, chodziło mi raczej o pewien styl rodzicielstwa, kiedy to człowiek, który staje się rodzicem, nie staje się na przykład bardziej odpowiedzialny, czy choćby skory do zmiany przyzwyczajeń i nawyków. Jest dziecko, to jest, niczego jego obecność nie zmienia. Znam niestety takich rodziców. Mój sąsiad „z dołu”, jako chłopak bardzo lubił słychać głośno muzyki…bardzo głośno. Dziś ma dwoje dzieci, 7 i 2 lata i dalej słucha muzyki tak głośno, że bassy „chodzą” po ścianach. Obaj chłopcy są bardzo nerwowi, wybuchowi, młodszy non-stop płacze. Nie ma dnia, żeby nie wył wniebogłosy. Nie myślę, że są bici, po prostu, tatuś nie potrafi zrozumieć, że ta łupanka, której słucha, dzień w dzień, często do 22:30, po 2 h dziennie, wpływa tak na te dzieci. Nawet mu to powiedziałam po koleżeńsku, ale dlaczego on ma coś zmieniać? On tak lubi!Wracając do tego nieszczęsnego rodzica, oczywiście, ja wierzę, że on cierpi, być może kochał to dziecko, nie przeczę, ale człowiek mający dzieci, naprawdę powinien być bardziej odpowiedzialny, jeśli staje się rodzicem i tyle. Tego dnia, kiedy ta 3-latka zmarła, dwoje innych dzieci zdołano odratować, tylko dzięki szybkiej interwencji osób postronnych. Wybacz, ale nie mogę zrozumieć czegoś takiego i tego, że ów tatuś myślał, że zawiózł dziecko do przedszkola. I porównywanie tego, do zamku w drzwiach i zastanawiania się czy się zamkneło, jest niefortunne. Jeśli człowiek się zastanawia czy zamknął drzwi, to najczęściej wraca. Mi się nigdy nie zdażyło, że nie zamknęłam, chociaż przez 41 lat, nie raz się zastanawiałam. I nawet wracałam. Jeśli ten ojciec się zastanawiał, to mógł zadzwonić do przedszkola, czy dziecko jest, a jeśli się nie zastanawiał, to nie przekonuj mnie, że był pewien, że je odwiózł. Człowiek może pewne rzeczy robic automatycznie, ale naprawdę, potrafi sobie przypomnieć, przebieg dnia, bez przesady. Nie mówię o linczu na tym człowieku, ale usprawiedliwiać też nie ma powodu. W USA, co 10 min umiera dziecko w nagrzanym samochodzie, 73% z nich, nie ma dwóch lat. Naprawdę znajdujesz na to usprawiedliwienie? A może raczej jest to zwyczajna bezmyślność i brak priorytetów?

    • Przecież nie mówimy o alkoholiku, ani narkomanie. Na chwilę obecną, możemy jedynie zakładać jakim był człowiekiem. Porównywanie tego, z opisaną patologią nie ma sensu. Przypominam po raz nasty, on nie zrobił tego umyślnie.

  • Zuza

    Ja nie potrafię nawet myśleć o tym, co się stało, bo to straszne – nie rozumiem, jak można to tak roztrząsać, dłubać, doszukiwać się? Każdy wyciągnął wnioski z tej tragednii – dajcie już spokój, lepiej pomódlcie się za malutką i jej rodziców, więcej będzie z tego pożytku.

  • sofista

    za łatwo wydajemy sądy, może to był poczatek jakiejś choroby u niego, depresji, alzheimera, na pewno nie zrobił tego specjalnie…

  • Marco 37

    Eh, wy wszyscy mądrzy ludzie! „Ja bym tak nie zrobiła!” Jak można być tak nieodpowiedzialnym!” Ciekawe czy ktokolwiek z Was tak kategorycznie osądzających tego człowieka ma własne dzieci? Pracujecie na dwa etaty aby zarobić na życie? Nie wiem czy ktokolwiek zdaje sam sobie z tego sprawę jak łatwo może się to przytrafić każdemu z nas! Jechałem kiedyś ze swoim dzieckiem do przedszkola. Mały w foteliku na tylnym siedzeniu. Jeżdżę tą trasą od wielu miesięcy – dzień w dzień. Tego dnia trochę spieszyłem się „bo było późno” i pojechałem inna trasą. Nie chciało mi się czekać na przejeździe kolejowym aż otworzą szlaban. Traf chciał że objazd pokrywał się z kolei z moją stałą trasą do pracy. No i na następnym skrzyżowaniu zamiast skręcić w lewo do przedszkola pojechałem jak zwykle – w stronę pracy…. Na szczęście po kilkudziesięciu metrach zorientowałem się że mam z tylu pasażera. Ale gdyby mały usnął? Gdybym miał problemy w pracy? Deadlajny na głowie? Kiepsko przespana noc po powrocie z drugiej pracy dzień wcześniej o godzinie 0:30?. Taki drobny szczegół a przecież mógł zaważyć na całym naszym życiu!… Nawet nie chcę o tym myśleć. Pozdrawiam.

  • Piotr

    Do wszystkich „rozumiejacych” tego człowieka.

    Załóżmy ze to wasz dobry sasiad. Czasem wy wozicie jego dziecko, czasem on wasze. Tego dnia zabiera WASZE dziecko, zapomina o tym i jedzie z nim do pracy. WASZE dziecko umiera na parkingu. Czy poklepiecie go po ramieniu i powiecie „Rozumiem cie, stary, miales trudne dni w pracy/domu/etc, trudno, stalo sie”?
    Ja dla niego nie znajduje żadnego usprawiedliwienia. To nieumyslne spowodowanie smierci czlowieka. ” odwiezienie dziecka do przedszkola” – nawet tak błaha czynnosc z pozoru to wziecie na siebie pełnej odpowiedzialności za to dziecko. Skoro ten człowiek tego nie zrozumiał – nazwac go ojcem nie mozna.

    • Laura

      Brawo mądre słowa… Mi żal ale tylko i wyłącznie tego niewinnego UGOTOWANEGO dziecka czy Pan OJCIEC w ogóle wziął pod uwagę katusze i straszliwe umieranie jakie przeżyło to dziecko, zapewne wołało w rozpaczy mamusiu tatusiu takie dziecko jeste zależne od opiekunów i całkowicie im ufa, mam 2 dzieci i ostatnio śniło mi się że córka została porwana to w śnie przeżywałam tragedię jak udało mi się obudzić pobiegłam szybko sprawdzić czy wszystko w porządku. Ja jestem z dziećmi w domu odworze i odbieram do i z przedszkola ale mąż pracuje po 12 godzin i dzwoni w prerwie śniadaniowej i jak do wc wyjdzie i puyta czy wszystko dobrze. a gdy się długo nie odzywa to ja dzwonie jak wyjątkowo on ma zostać w domu z dziećmi a nie robi tego codziennie to dzwonie co godzinę i sprawdzam czy wszystko ok i czy wszystko zgodnie z planem i rozpiską dnia dziwna cała ta sytuacja a ojca mi nie żal myślę że on sam wymierzy sobie sprawiedliwość gdy dotrze do niego co zrobił bo widocznie jeszcze nie ma tego świadomości.(mam nadzieje-bo różnie bywa że- on nie udaje obłąkania, żeby większej liczbie ludzi było go szkoda)

  • Asia

    Mądre słowa. Na samą myśl co musiało przechodzić to dziecko, umierając w piekarniku, tracąc po woli oddech…Mam dreszcze, to dla mnie masakra, której nie mogę sobie wyobrazić, bo łzy same napływają… Takie odczucie mam ja! Osoba obca, zaś matka. A myśl, co w tej chwili przeżywają rodzice, jest jeszcze gorsza!! Mała jest już w dobrym miejscu, już nie cierpi, a to rodzice zostali, muszą z tym żyć, czy dadzą radę?! A sam ojciec, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co on teraz musi czuć! Myśl, że ten wyścig szczurów w którym uczestyniczył, aby zapewnić swojej rodzinie wszystko co najlepsze, pochłonął go tak, że nieumyślnie przyczynił się nie śmierci, własnego ukochanego dziecka! Do tak, tragicznej śmierci… To jest tragedia rodzinna! I myśląc o tym, przypominam sobie, że wszystkiem mojec problemy są szczęściem przy takiej tragedii. Osobiście wiem, że jako matka nie udźwignęła bym tego ciężaru, więc proszę Boga, aby zesłał siłę tej rodzinie, bo mają jeszcze jedno dziecko, aby i ono nie pozostało samo… Współczuję…

  • marny puch

    Preczytałam Twój dopisek, po którym mam mieszane odczucia. Jeśli faktycznie był pewien, że zawiózł dziecko do przedszkola to coś tu nie gra i może miał jakieś zaburzenia psychiczne już wcześniej, które spowodowały utratę pamięci, inną chorobę. To, że zostawił dziecko z aucie i zapomniał jest dla mnie nie do uwierzenia, to chyba niemożliwe, chyba że taki z niego ojciec, który przez 8 godzin nie pomyślał o dziecku, choćby „jak się ma”, co przypomniałoby mu, że nie odwiózł go do przedszkola. Mógł np. prowadzić samochód pod wpływem alkoholu i narkotyków, co spowodowało taką niepamięć ale wtedy raczej media podałyby to już teraz. Nie chcę go oceniać, ale przyczyn tej tragedii może być wiele, trzeba na to spojrzeć szerzej, w każdym razie tłumaczenie, że zapomniał, dla mnie nie jest wiarygodne. Musi być inna przyczyna takiej niepamięci, coś jeszcze przed tym. To takie smutne, że przez błąd, nieuwagę można przekreśli wszystkie szczęśliwe chwile – pierwsze kroczki, pierwsze słowa, moc przytuleń i buziaków podarowanych przez dziecko… Niezależnie od tego, jaka była przyczyna, poniósł największą karę, bo będzie musiał z tym żyć i spojrzeć rzeczywistości w oczy, gdy wróci do domu i zobaczy pusty pokoik.

  • Beata

    Dokładnie tak samo myślę, tylko równie mądrze napisać nie potrafię.

  • Mamajaga

    nie potrafie przeczytac całego postu, ściska mnie od środka, straszna tragedia……cieżar nie do udźwignięcia – na całe życie

  • nastiaa

    Zgadzam się całkowiecie. To prawda, że w pierwszym momencie także pomyślałam sobie – ” co to za ojciec, nie mam dla niego usprawiedliwienia ” , jednak potem nadeszła refleksja. .. każdy z nas i ja także mieliśmy choć raz sytuację która zagrażała zycie naszego dziecka lub najbliższej osoby. Nie chcemy o tym pamiętać, więc chowamy ją w czeluściach naszej świadomości. … ja przypomniałam sobie .. nic się nie stało ,ale pamiętam ten dzień strach , wyrzuty sumienia i ogromne poczucie winy. które i do teraz czasami mnie dopada. A minęło już 20 lat. Bardzo współczuję ojcu ,całej rodzinie. I uważam ,ze ta nagonka na ojca dziewczynki jest po prostu straszna i okrutna. Mam wielką nadzieję ,ze podniesie się po stracie córeczki a rodzina wspólnie przetrwa ten niewyobrażalnie cięzki czas.

  • kasia

    Fakt nie udźwignie tego ale też nie dajmy mu medalu. Każdy jest zabiegany zmęczony pracą. A co usprawiedliwimy też tych tych co nie mają pracy i z tego powodu piją i w dupie nają dzieci też należy im współczuć i co poklepać po plecach? Nie ma wytłumaczenia ani w tej kwestii ani w drugiej.

  • Mariusz Filipowicz

    jak można nie myśleć o dziecku ? wystarczy głosować na partie pookrągłostołowe (PO, PIS, SLD , PSL ) i mieć w dupie, że przy narodzinach już sa zadłużeni i żeby życ wyjeżzają na zachód. Hipokryzja albo debilizm

  • Maylena

    Rozumiem. :( I taaaak przoogromnie współczuje. :(

  • aaniolka .

    ciekawe co biedny zrobi jak z niego wróci? …. :(

  • Izabella20

    Ja nie rozumiem jednego… Jestem mamą 15miesięcznej dziewczynki, jeżdże z nią autem codzień, nawet kilka razy w ciągu dnia… Nigdy o niej nie zapomiałam, nigdy… Każdy człowiek zmaga się z wieloma problemami każdego dnia, każdy, każdy ma problemy z którymi czasem nie może sobie poradzic, każdy zmaga się ze zmęczeniem… Nie rozumiem tego jak można zapomieć o dziecku, które znajduje się w aucie… Chąc lub nie, zawsze widać co znajduje się na tylnich siedzeniach, nawet zamykając głupie drzwi , wysiadajac z auta… Ja nie osądzam tego człowieka, bo przeżył on już swoją straszną tragedię.. Ale nie potrafie zrozumieć i chyba nigdy nie zrozumiem jak mozna zapomiec o dziecku, które zwłaszcza znajduje się w aucie.. nie potrafie wyobrazić sobie w jakim ten człowiek był stanie psychicznym i fizycznym, że zapomiał o dziecku… Tak bardzo mu współczuje, ja sama nie umiałabym żyć z tak wielkim ciężarem. On napewno nie zostawił jej tam specjalnie… Szok jaki przeżył widząc swoją córkę w aucie, on ciepi tak strasznie, obwiniając siebie , nie potrafiąc zrozumieć jak mógł dopuścić do tej sytuacji… Ten człowiek jest, żyje, ale wątpie że kiedy kolwiek uda mu się żyć normalnie, zrozumieć to co zrobił i żyć z tym… On załamał się tak strasznie, zamknął się w sobie z tym bólem i ciężarem, którego nie potrafi zrozumiec… JA nie będę bronić tego człowieka, ani obwiniać… Bardzo mu współczuje, mu i jego żonie. Jednocześnie nie potrafiąc zrozumieć jak mogło do tego dojść…

  • Izabella20

    Ja nie rozumiem jednego… Jestem mamą 15miesięcznej dziewczynki, jeżdże
    z nią autem codzień, nawet kilka razy w ciągu dnia… Nigdy o niej nie
    zapomiałam, nigdy… Każdy człowiek zmaga się z wieloma problemami
    każdego dnia, każdy, każdy ma problemy z którymi czasem nie może sobie
    poradzic, każdy zmaga się ze zmęczeniem… Nie rozumiem tego jak można
    zapomieć o dziecku, które znajduje się w aucie… Chąc lub nie, zawsze
    widać co znajduje się na tylnich siedzeniach, nawet zamykając głupie
    drzwi , wysiadajac z auta… Ja nie osądzam tego człowieka, bo przeżył
    on już swoją straszną tragedię.. Ale nie potrafie zrozumieć i chyba
    nigdy nie zrozumiem jak mozna zapomiec o dziecku, które zwłaszcza
    znajduje się w aucie.. nie potrafie wyobrazić sobie w jakim ten
    człowiek był stanie psychicznym i fizycznym, że zapomiał o dziecku…
    Tak bardzo mu współczuje, ja sama nie umiałabym żyć z tak wielkim
    ciężarem. On napewno nie zostawił jej tam specjalnie… Szok jaki
    przeżył widząc swoją córkę w aucie, on ciepi tak strasznie, obwiniając
    siebie , nie potrafiąc zrozumieć jak mógł dopuścić do tej sytuacji…
    Ten człowiek jest, żyje, ale wątpie że kiedy kolwiek uda mu się żyć
    normalnie, zrozumieć to co zrobił i żyć z tym… On załamał się tak
    strasznie, zamknął się w sobie z tym bólem i ciężarem, którego nie
    potrafi zrozumiec… JA nie będę bronić tego człowieka, ani obwiniać…
    Bardzo mu współczuje, mu i jego żonie. Jednocześnie nie potrafiąc
    zrozumieć jak mogło do tego dojść…

  • Aśka Chorąży

    Polacy.. Polacy w większości wiecznie narzekają, oskarżają, szufladkują, wytykają błędy. Smutni i zawistni jesteśmy. Ale nawet najbardziej kochającemu rodzicowi zdarza się popełniać błędy. Oczywiście że sytuacja jest tragiczna i pouczająca ale zamiast okazać choć trochę współczucia najlepiej zaszczuć od razu. Dlatego gratulację dla autora artykułu który potrafi spojrzeć obiektywnie na życie.

  • Gosia

    Dzięki za ten tekst. W 2010 r. Washington Post zamieścił artykuł na ten temat, nagrodzony zresztą potem Pulitzerem: http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/02/27/AR2009022701549.html?sid=ST2009030602446 Warto przeczytać. To są dramatyczne historie, które naznaczają na zawsze, to nie jest coś, z czego można z czasem się otrząsnąć. I nie jest to coś, co sami ci nieszczęśni ludzie (bo przytrafia się to zarówno mężczyznom, jak i kobietom) są w stanie zrozumieć, wytłumaczyć, usprawiedliwić. Ale to nie są potwory, które nie dbały o własne dzieci, to najczęściej bardzo oddani i kochający rodzice. I to jest największy dramat tych sytuacji. Jak napisał tatapad na swoim blogu: oni już są w piekle tu, na ziemi. I będą w nim żyć aż do końca swoich dni.

  • Magdalena

    Współczuję temu ojcu i całej jego rodzinie z całego serca.

  • ewelinaz

    Dla mnie matki jest to nie wyobrazalne jak mozna zostawic wlasne dziecko w samochodzie na 8 godzin nie rozumiem tego … Sami pomyslcie dziecko 3 letnie to nie niemowlak napewno cos po drodze mowilo do taty a jezeli b by spalo to to nie jest igla ktorej nie widzial , zamykajac samochod napewno ja widzial … Odniose sie jeszcze do innych rodzicow doszlo do tej tragedii wszedzie o niej glosno a bezmyslni rodzice ida na zakupy zostawiajac swoje dzieci w upal w samochodzie ludzie opamietajcie sie co robicie bo po co rodzic dzieci jak wogole was nie interesuja ich losy …..

  • faba

    Wpis-typowy makaron na uszy :/ Po pierwsze-pod ŹADNYM artykułem nie
    widziałam tych wspomnianych okrutnych komentarzy,wręcz przeciwnie-
    większość,a w zasadzie wszystkie jakie czytałam były pełne
    współczucia,modlitwy i zrozumienia dla tej jakże niezrozumiałej niby
    sytuacji : „jak można zapomnieć o dziecku”.Ludzie nie winią tego
    człowieka…winią pędzący świat,problemów sto na głowie,wyścig szczurów i
    robienie z ludzi robotów-prsca,praca,praca.I człowiek głupieje.Po
    drugie,co to za tekst „poświęci swoje życie na walkę z tym, czego sam
    stał się ofiarą.” Że niby co ma robić? Latać po parkingach i szukać w
    nich zamkniętych w autach dzieci,czy założyć fundację na rzecz rodziców
    po szoku? Nie czaję.Bełkot.Jeśli podniesie się psychicznie po tym co się
    stało,to aby dalej żyć dla żony i drugiego dziecka…o ile będą mogli
    jeszcze tworzyć rodzinę-czego mu z całego serca życzę.

  • faba

    Wpis-typowy makaron na uszy :/ Po pierwsze-pod ŹADNYM artykułem nie
    widziałam tych wspomnianych okrutnych komentarzy,wręcz przeciwnie-
    większość,a w zasadzie wszystkie jakie czytałam były pełne
    współczucia,modlitwy i zrozumienia dla tej jakże niezrozumiałej niby
    sytuacji : „jak można zapomnieć o dziecku”.Ludzie nie winią tego
    człowieka…winią pędzący świat,problemów sto na głowie,wyścig szczurów i
    robienie z ludzi robotów-prsca,praca,praca.I człowiek głupieje.Po
    drugie,co to za tekst „poświęci swoje życie na walkę z tym, czego sam
    stał się ofiarą.” Że niby co ma robić? Latać po parkingach i szukać w
    nich zamkniętych w autach dzieci,czy założyć fundację na rzecz rodziców
    po szoku? Nie czaję.Bełkot.Jeśli podniesie się psychicznie po tym co się
    stało,to aby dalej żyć dla żony i drugiego dziecka…o ile będą mogli
    jeszcze tworzyć rodzinę-czego mu z całego serca życzę.

  • Edyta Zając

    Cieszę sie, że znalazła się w końcu osoba myśląca rozsądnie. Dziękuję Ci za ten wpis.

  • Klaudia Marianna Pirus

    Czytając komentarze niektórych ludzi trafia mnie szlag. Dlaczego próbują wybielać się na siłę i nie potrafią wejść w czyjąś skórę ? Zrozumcie w końcu, że to było nieumyślne, na śmierć nie ma usprawiedliwienia, fakt że dziewczynka męczyła się umierając, a ojciec w tym czasie był w pracy. Ale zrozumcie do cholery jasnej, że to było nieumyślne, nie wiecie z jakimi problemami w pracy zmagał się ten człowiek, tacy oczytani w Internecie ludzie powinni wiedzieć o tym jak częstym zjawiskiem w pracy jest mobbing, o tym, że likwidują firmy i masowo zwalniają pracowników, o tym, że bezrobocie wcale nie maleje. Jeżeli jesteście w stanie siedzieć godzinami w Internecie i wyszukiwać artykuły tego typu, a potem wieszać psy na ludziach, to pierw zróbcie sobie rachunek sumienia i tak jak w tym oto artykule napisano – zastanówcie się, czy Wasze pociechy nigdy nie były w niebezpieczeństwie. Następnym razem przed skomentowaniem czegoś poszerzcie swoją wiedzę o świecie, by nie pisać głupot na których czytanie skazana jest potem reszta czytelników.
    Osobiście niesamowicie współczuję ojcu i to była pierwsza rzecz jaką powiedziałam do mojej mamy, gdy powiedziała mi o tej tragedii. Człowiek nie będzie w stanie prawidłowo funkcjonować ze świadomością, że jego dziecko przez jego nieuwagę umierało w męczarniach, że stracił swoją ukochaną, wymarzoną córeczkę, bo był tak zaganiany i zajęty pracą. Trafił do szpitala psychiatrycznego ponieważ nie wie jak to się stało, nie wie jak mogło do tego dojść, nie wie jak córeczka, której mógł np. czytać bajkę poprzedniego wieczora, już nigdy nie wróci do domu, nie dostanie życzeń na dzień ojca, koniec z laurkami na wszelakie święta, a Boże Narodzenie już nigdy nie będzie takie samo. Życzę mu wewnętrznej siły, która pomoże mu to przetrwać, a także by nikt się od niego nie odwracał, bo rodzina to rodzina. Mam nadzieję, że mężczyzna ten nie będzie usiłował targnąć się na swoje życie.

  • faba

    Jaki autor,taki blog.Widzę,że mój komentarz znika po raz kolejny.Zero samokrytyki i cenzura,hmmm…nie będę polecać

  • alishia214

    ze co.ktos madry raczej nienormalny.jak mozna zaomiec o dziecku.nie rozumiem jak mozna o psie zapomiec a o dziecku…ja pierd….kto wspolczuje temu typowi ma nierowno pod sufitem i powinien jeb… sie w leb!!!!!!

  • alishia214

    niewazne jakie mial problemy..nie miescimi sie w glowie jak mozna o swoim dziecku zapomiec…powinien zdechnac za to co zrobil…nic go nie usprawiedliwia a ci ktorzy go usprawiedliwiaja sami napewno zrobili cos podobnego..i nie usprawiedliwiaja go tylko samego siebie!!!

  • Ela

    bo to ta zasrana Polska gdzie ludzie nie moga o niczym myslec bo ciagle brakuje na zycie i trzeba gonic za pieniedzmi

  • Ola

    Ogromnie mu współczuję, ogromnie szkoda mi tego dzieciątka (*) Ojciec wylądował w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ tego nie wytrzymał… Nasze życie to jedna wielka rutyna, działamy jak zaprogramowane komputery ale i one czasem szwankują…

  • Mart

    Zgadzam się z Tobą. Akurat moją pierwszą myślą było: facet ma pewnie taki zapier..dziel w pracy, stres, dziecko pewnie zasnęło.
    Szkoda, że tak się skończyło.

  • annna

    to jest niewyobrażalna tragedia,temu ojcu i całej rodzinie współczuje.nawet najgorszemu wrogowi nie życzę takiego nieszczęścia :(

  • anulka

    zgadzam się w 100 % z panią Matka Prezesa i Panią Marta Jasinską, nie ma tłumaczenia na to co się stało bo nie ma takiego kłopotu który pozwoliłby zapomnieć o dziecku tym bardziej mając go za sobą w aucie i iść do pracy i nie przypomnieć sobie. a porównania takich sytuacji które dziecko stwarza niebezpieczne jak wybiegniecie na szosę czy jakieś zrzucenie czego do tego co ten tata zrobil jest chore bo dziecko ma 100 pomysłów na minutę a my rodzice mamy je chronić na ile nam się uda i zdążymy zareagować na ich pomysł a nie tworzyć im taka tragedie i takie meczarnie. Współczuje matce dziewczynki bo ojca naprawdę nie jestem w stanie wytułmaczyć,

  • ANNA

    JA POWIEM TYLKO JEDNO:DZIECKO TO DZIECKO!!!!!NIE ZABAWKA NIE RZECZ , O DZIECKU SIE NIE ZAPOMINA!!!!!JESTEM MATKA A MOJ MAZ OJCEM I Z DNIEM NARODZIN NASZEJ POCIECHY JEST ONA W NASZEJ GLOWIE 24 GODZINY NA DOBE, WIEC NIECH MI NIKT NIE WMAWIA ZE MOZNA MIEC PROBLEMY,SPIESZYC SIE …. ZE MOZE ZDAZYC SIE COS CO SPOWODUJE ZE ZAPOMNE CZY ODPROWADZILAM DZIECKO DO PRZEDSZKOLA LUB ZOSTAWILAM W SAMOCHODZIE!!!!!!!!WSTAWIAM WYKRZYKNIKI BO W TO NIE WIERZE.MOWCIE CO CHCECIE NIE OBCHODZI MNIE TO.NIE BEDE WYZYWAC OJCA I KOMENTOWAC NA JEGO TEMAT, CHODZI MI TYLKO O TO ZE ZYJEMY W ZABIEGANYCH CZASACH W STRESIE ROZUMIEM ALE TO NIE JEST WYMOWKA ZE MOZNA ZAPOMNIEC O WLASNYM DZIECKU!!!!!

    • Następnym razem proszę używać małych liter. Wszyscy tutaj potrafimy czytać.

      Oczywiście, że to nie jest wymówka. Ja apeluję jedynie o to, że dopóki nie znamy wszystkich faktów, nie powinniśmy wydawać skrajnych ocen. Dziękuję, że tego nie zrobiłaś.

  • Dominika

    Nie nam jest dane oceniac tego człowieka . Nikt nie wie tak naprawde jak to wszystko było . Jak czytam komentarze ludzi którzy nie wiadomo jakimi słowami oceniają to sytułacje to nawet czytać się do końca nie chce . Tylko szkoda że każdy tzn nie każdy jest mądry i najlepiej po blużnić na człowieka który moim zdaniem nie zrobił tego specjalnie że zostawił swoja córeczke w samochodzie żeby się za gotowała i poszed do pracy . Sądze to po tym że do niego musiał być to ogromny ciosł że jego córeczka zgineła z winny jego z jednego pośpiechu nie uwagi … Inne dziecio bójczynie które umyslnie zabijają swoje dzieci żeby isch się pozbyć to tego nie przezywają żyją z dnia na dzień tak jak by nic się nie stało . Jeden z prztkładu to była śmierć pół rocznej Madzi jej Matka jak ją tak można nazwać zabiła swoją córeczke i odgrywała teatrzyk . Ile jest matek – ojców co ida ulica i leją swoje dzieci za nic bo im się coś nie spodobało ? I czy ktoś na to reaguje ? Nie najlepiej odwrócić głowe i burknoć pod nosem . A jedno nie właściwe uderzenie i też może doprowadzić do tragedi . i naprawde zastanówcie się sami co wy piszecie każdy mądry nie wiadomo jak bo w mediach wyczytano i najwiecej do powiedzenia się ma . A co ma pow Ojciec malutkiej dziewczynki ? Całe życie za nim bd to szło ze jego córeczka nie żyje . A matka ? Ból dla całej rodziny … Niech malutką Bóg ma w opiece. I dużo siły dla rodziców i całej rodziny

    • aga

      Sęk w tym, że każdy ma prawo sądzić coś o kimś to się nazywa mieć własne zdanie, My osadzamy Ojca, Ty osadzasz nas, tak to już jest.

  • Jestem dokładnie tego samego zdania. najłatwiej wydawać osądy, najlepiej w sieci. Kilka kliknięć i mamy mordercę. strasznie współczuję tej rodzinie.

  • Kasia

    A ja od razu zaczęłam się zastanawiać…co robi z nami praca, co robi z nami pęd obecnych czasów. Nie oskarżam go ponieważ żadna kara nie będzie już gorsza od życia ze świadomością, że moje dziecko umarło przeze mnie. Postępujemy schematycznie, mechanicznie wykonujemy czynności, jak roboty… to przerażające. Takie wypadki dają nam możliwość przemyślenia i spowolnienia naszego życia.

  • Moją pierwszą myślą, kiedy przeczytałam o tej tragedii było „naprawdę można zapomnieć o dziecko na 8 godzin?” A potem się popłakałam, bo wyobraziłam sobie siebie na jego miejscu. Jest tyle czynników, które do tego doprowadziły. Przyzwyczajenia, stres, niewyspanie, zmęczenie, ten pęd do wszystkiego i za wszystkim… Masz rację, zawodzimy jako społeczeństwo.

    Na moim blogowym fanpage’u przeczytałam, że „należało mu się”. Naprawdę komukolwiek i za cokolwiek należałaby się śmierć dziecka? Wstyd mi czasem być człowiekiem, kiedy dzieją się takie sytuacje, a ludzie linczują człowieka, któremu potrzeba współczucia.
    Trochę się obawiam, że tamtego dnia umarło nie tylko dziecko, ale ojciec również. Ja bym umarła wewnętrznie…

  • Monika

    Współczuje temu ojcu, naprawdę i mam nadzieję, ze nie odsuneła się od niego cała rodzina. Nie zgadzam sie z tym, ze wszyscy pluja jadem. Jest mase osób, któe rozumie sytuację. I wiem, ze takie nieszczęście mogło się zdarzyć, szczególnie jesli ojciec nie woził małego, a zajmowała się tym mama…z przyzwyczajenia jak codzien pojechał do pracy i wydarzyło się nieszczęście :(.

  • Lidia Madalińska

    Nie rozumiem, jak na tle Twoich innych artykułów, mogłeś napisać coś takiego. Dlaczego dobre samopoczucie ojca przedkładasz nad to, co się wydarzyło? Prawdą jest, że każdy ma mniejsze i większe zaniedbania na sumieniu, ale to żadnego z nas – rodziców – nie usprawiedliwia. Nam NIE WOLNO ZAPOMINAĆ, PO CO JESTEŚMY, NASZYM PRIORYTETEM JEST ZAPEWNIENIE DZIECIOM BEZPIECZEŃSTWA (uwierz, nie jestem nadopiekuńczą matką, choć pewnie pomyślisz inaczej). CHOĆBYŚMY PADALI NA TWARZ I MIELI MILION INNYCH ZMARTWIEŃ, TO O DZIECIACH PO PROSTU SIĘ NIE ZAPOMINA. Kto myśli inaczej, delikatnie mówiąc, powinien zastanowić się nad swoimi priorytetami.

    • Dobre samopoczucie ojca? Ten człowiek do końca swojego życia nie będzie już nigdy miał dobrego samopoczucia. Polecam kolejny artykuł, w którym napisałem kilka słów o empatii. Mimo, że nigdy do takiej sytuacji nie dopuściłem, to potrafię wczuć się w rolę tego ojca i jednocześnie nie potrafię zrozumieć przez co musi teraz przechodzić. Jak niesamowicie traumatycznym jest to dla niego przeżyciem. Ja go nie bronię przed odpowiedzialnością. Jeśli już go przed czymś bronię, to przed linczem osób, które o sprawie wiedzą bardzo mało, ale mimo wszystko postanowiły się wypowiedzieć. I chcą dla niego śmierci. Od tego mamy wymiar sprawiedliwości, który powstał właśnie po to, aby zapobiec publicznemu „kamieniowaniu”.

      Polecam: http://www.charaktery.eu/artykuly/Psychologia-dla-Ciebie/1436/O-%28nie%29pamieci-zamiarow/
      I drugi, zwycięzca Pulitzera: http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/02/27/AR2009022701549.html?sid=ST2009030602446.

      • Lidia Madalińska

        Zebrałam się, żeby odpisać. Bardzo ciężko wraca mi się do tej sprawy, bo wiesz śmierć dziecka boli nie tylko jej najbliższych. Żałuję, że tak mało w swoim tekście poświęciłeś miejsca dziecku, którego już nie ma. „Ten człowiek do końca swojego życia nie będzie miał dobrego samopoczucia” Co mnie jego samopoczucie? Pomyślałeś o samopoczuciu tej dziewczynki, gdy płacząc błagała o pomoc, o ratunek? On nie będzie miał dobrego samopoczucia a jej już nigdy nie będzie. Tu nie jest ważne to, jakim wspaniałym ojcem przed tym zdarzeniem był ten człowiek, lecz to, co zrobił. Czasami minuta sekunda życia decyduje o wszystkim i wtedy nie liczy się już przeszłość… Śmierć dziecka jest cały czas śmiercią i żadne bycie dobrym tego nie zmieni. Pewnych błędów nie wolno popełniać choćbyśmy byli najwspanialsi. Nie rozumiem, jak można zapomnieć o dziecku, nie rozumiem, jak możesz pisać, że „możesz go zrozumieć, bo wyścig szczurów, zabieganie… blablabla”. Czy Ty byś zapomniał o swoim dziecku?
        Nie mogę więcej czytać Twojego bloga – nie odbieramy juz na tych samych falach. Kiedyś nie było u Ciebie tyle „Doroty Zawadzkiej”, demagogii, moralizowania. Było za to więcej ciepła i domowej radości.

        • Polecam artykuł http://www.washingtonpost.com/lifestyle/magazine/fatal-distraction-forgetting-a-child-in-thebackseat-of-a-car-is-a-horrifying-mistake-is-it-a-crime/2014/06/16/8ae0fe3a-f580-11e3-a3a5-42be35962a52_story.html.

          Jest to artykuł z Washington Post z 2010 roku. Wygrał Pulitzera.

          W USA coraz częściej nie stawia się zarzutów w takich przypadkach. Jedynie w przypadkach, gdzie wcześniej pojawiały się przypadki zaniedbania dzieci. W pozostałych przypadkach, sędziowie starają się odstępować od postępowania, bo Ci ludzie, nie są winni śmierci swoich dzieci. Zgodnie z tym co mówią psychologowie, nie można tego nazwać nawet zaniedbaniem. Udowodnili oni również, że jeśli ktoś kiedykolwiek zapomniał kluczy, mógł równie dobrze zapomnieć dziecka. Odpowiadają za to te same obszary mózgu.

          Jest też wytłumaczenie dlaczego ludzie czują potrzebę obwiniania „sprawców”. Winny nie jest ojciec, a niedoskonały świat w którym żyjemy i niedoskonały człowiek jakim jesteśmy. Niektórzy jednak nie chcą tego zaakceptować. Nie potrafią przyjąć tej niesamowicie ciężkiej prawdy, że to mogło się zdarzyć, więc próbują za wszelką cenę przekonać siebie, że ten człowiek musiał być jakiś inny. Musiał być zwyrodnialcem. Nie obwiniam Ciebie, czy kogokolwiek innego, ale po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałem wiele rzeczy, których nie rozumiałem jeszcze dwa tygodnie temu. Polecam lekturę, która mimo długości, jest niesamowicie ważna, jeśli chcemy poznać prawdziwą przyczynę, która stoi za takimi wypadkami.

  • ewa

    ale jak to jest mozliwe zeby ojciec zostawil mala w samochodzie na tyle godzin

  • W Holandii, gdzie mieszkam jest swietny system. Bardzo prosty zreszta. Jesli dziecko miedzy 7.30 a 9 rano nie zjawi sie w przedszkolu ZAWSZE wykonuje sie telefon do rodzicow. Trzeba podac do informacji przedszkola wszystkie numery telefonow (praca, prywatny, komorka). Pracownik MUSI w takim przypadku zlapac rodzica pod jednym z tych numerow. Powinni takie zasady wporwadzic w kazdym kraju. A ojcu bardzo wspolczuje i wierze, ze mogl zapomniec.

    • Niestety w niektórych krajach jest to ustalone w taki, a nie inny sposób, bo tam jest bardzo duża kontrola Państwa. U nas nie ma na to szans.

  • shoshanna

    Dopiero trafiłam na tego bloga. I to kolejny doskonały tekst, który czytam. Ale gdy o niego chodzi, ta „doskonałość” nie wynika z tego, że jest dobrze napisany. Wyraża to, co myśli wielu, ale ich zdanie niknie w fali nienawiści i osądu. Mój mąż ciągle przeżywa tę sytuację i myśli o tym ojcu. Bo wie, jak to jest, gdy poziom stresu i przepracowania przekracza poziom możliwy do udźwignięcia. Nie wiem, czy tak było w tym przypadku. I myślę, że mój mąż nie popełniłby tak tragicznego w skutkach błędu. Ale jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jak mogło do tego dojść i zamiast oceniać – współczujemy. Oby ta rodzina dała radę się po tym podnieść.

    • Cieszę się, że w dalszym ciągu znajdują się osoby, które potrafią porozumiewać się poprzez empatię, zamiast agresję. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonany, że ocena nie należy do obserwatorów, bo nikt nie wie się dokładnie wydarzyło i jak wiele pojedynczych elementów, mogło się nałożyć na siebie i doprowadzić do tego nieszczęścia.

  • Pingback: Zapomniane dziecko, śmierć i całe to zamieszanie | Chica Mala()

  • Paulina Wargulewska

    mnie to powiem szczerze bardzo zbulwersowało….oczywiście też wieszałam psy na tym człowieku. sama mam roczne dziecko i włączyła mi się empatia odnośnie do katuszy dziecka, które się piekło w blaszaku. ja nie rozumiem jak można zapomnieć….wiem pewnie zaraz mi się dostanie ale nikt chyba nie wie więcej o zmęczeniu, stresie niż kobieta opiekująca się dzieckiem. od ponad roku nie miałam dnia wolnego od mojej żabki to dopiero zmęczenie i stres. być w pogotowiu 24 h na dobę bo mąż musi odpocząć, wyspać się bo właśnie do pracy chodzi. a kto pamięta o kobiecie gdy właśnie w wieku przedszkolnym zostawia dziecko w przedszkolu, idzie do pracy, odbiera dziecko, sprząta, gotuje….nie ma czasu na odpoczynek. całe szczęście to się po woli zmienia. facet coraz częściej gotuje, pomaga itp bo kobiety to nie maszyny zaprogramowane. ale do rzeczy ja osądzałam ale jak ochłonęłam i pomyślałam….doszłam do wniosku że każda taka sytuacja czy związana z dzieckiem czy zwierzęciem pozostawionym w aucie, to nasza, społeczeństwa porażka!!! dlaczego??? przez naszą obojętność i wyścig szczurów. są kampanie reklamowe odnośnie właśnie takich sytuacji….nie powstały w tym roku. są dostępne już od ponad 2 lat. nie wiem jak bardzo są rozpowszechnione w tv czy na bilbordach. ale podejrzewam że pewnie nie są. bo w tv bardziej się opłaca reklamować głupoty; piwo, chipsy niż takie życiowe sprawy. a na bilbordach dotąd widziałam tylko rko czyli resuscytację….co też jest potrzebną rzeczą bo okazuje się że nie wiemy jak pomóc w razie wypadku, omdlenia….że nie wiemy że trzeba zadzwonić po pomoc i to już jest pomoc przed medyczna a wiem co mówię bo jestem ratownikiem. tak i tu może by się przydało właśnie taka kampania.

  • sweet cherimoya

    Najważniejsze, co tutaj zostało powiedziane to zdanie, że nie wiemy do końca co się tak naprawdę stało. Łatwo jest osądzać po kilku artykułach napisanych przez szukających sensacji dziennikarzy. Kilka razy przymierzałam się do notki na swoim blogu o tej tematyce, ale nie dałam rady. Sama próba postawienia się w sytuacji tego człowieka sprawia, że mam dreszcze. Współczuję całej rodzinie tej tragedii.

  • Agnieszka Dulęba

    Skąd stwierdzenie ‚matki idealne’? Przecież komentują nie tylko matki, nie tylko ojcowie… Ja jestem matką, nieidealną, i jak tylko uslyszałam o tej tragedii to pierwsze co ppczulam to ogromne współczucie dla ojca a potem przerażenie ze każdego to może spotkać i za każdym razem gdy o tej sytuacji rozmawiałam ze znajomymi to taką opinię wyrazałam- nie tylko ja zresztą. Nie będę powielać tego, co Autor postu już doskonale ubrał w słowa, bo są to dokładnie moje odczucia. Straszne jest to, iż żyjemy w społeczeństwie, któremu w większości bardzo łatwo przychodzi oceniać, krytykować, obrażać i osadzać bez zastanowienia i z pełną wiarą w to iż mają do tego prawo. Zresztą może nie jest to większość, a jednak mniejszość tyle ze zdecydowanie głosniejsza i łatwiej dostrzegalna.

    • Najlepiej jest odpowiedź do czyjejś wypowiedzi publikować dzięki opcji „Odpowiedz”. Wtedy łatwiej zrozumieć czyją wypowiedź komentujemy :) Pozdrawiam.

      • Agnieszka

        Ok, ‚jestem nowa w internetach’ ;-) Dzięki za informacje, następnym razem będę wiedziała :-) Również pozdrawiam :-)

  • Pingback: Gregory Smith()

  • Pingback: Bez opcji: wyłącz. | MATKA PREZESA()

  • Mitsuo

    Dobra, no ale bądźmy szczerzy… Tylko facet potrafi „zapomnieć” o dziecku w taki sposób…

  • Joanna Andryszczyk

    tragedia nieszczęscie a wiadomo że nie zrobił tego specjalnie !

  • Flambir

    Nie oceniam. Straszna tragedia. Kiedyś z dziećmi jechaliśmy samochodem, byli malutcy, w kołyskach. Nie wiem, co się zdarzyło w tym dniu, jakie myśli były w naszych głowach, co się działo, że… po prostu nie zapięliśmy kołysek pasem. Jechaliśmy godzinę. Cud, że nie było ostrego hamowania, albo innego przypadku, bo nasze dzieci byłyby już po tamtej stronie… I to my, którzy pięc razy sprawdzamy pasy, naprężenie, ułożenie, itp. Tak, może zdarzyć się takie zaślepienie. Gdyby coś się wtedy stało moim pępuszkom, nie wybaczyłabym sobie nigdy…