|

Żałuję, że moje dzieci nigdy nie poznają prawdziwego Halloween

Bo jest jedno z najfajniejszych świąt dla dzieci.

Wiele świąt

Dzisiaj mamy Halloween, jutro natomiast Wszystkich Świętych, a pojutrze Dzień Zaduszny. Każde z tych świąt jest inne, każde ma swoją specyfikę i każde może istnieć niezależnie od siebie. Ja osobiście przyznam, że z tych wszystkich świąt, chyba najbardziej jako dziecko, brakowało mi właśnie tego pierwszego. Podobnie zresztą jak obecnie moim dzieciom…

Paradoksalnie jest to jedno z tych świąt, które zostało stworzone właśnie dla dzieci. To jest dzień, w którym można docenić ich kreatywność (niektóre ze strojów wykonanych przez dzieci, które oglądam, są wręcz cudowne). To jest dzień, w którym można wspólnie pobawić się w zmianę wystroju całego otoczenia. Dzień, który poza świetną zabawą (czy ktokolwiek wątpi, że zbieranie cukierków to świetna zabawa? :), niesie też wiele wartościowych rzeczy. Jak nawiązanie bliższych relacji z sąsiadami czy nabywania umiejętności społecznych.

Tymczasem w naszym kraju dorośli ludzie uznali, że to nie dla nich. I Halloween bojkotują.

Co ciekawe, częściowo się muszę się z tymi ludźmi zgodzić. Bo to rzeczywiście nie jest święto dla nich.

To jest święto dla ich dzieci.

Nie takie straszne, na jakie wygląda

To prawda, że tradycja Halloween opiera się na zjawach, upiorach, strzygach, ghulach i innych wąpierzach. To jednak nie znaczy jeszcze, że my musimy tego używać w naszych Halloween’owych zabawach. Zresztą wystarczy wejść na Instagrama czy Pineteresta, żeby zobaczyć mnóstwo dzieci poprzebieranych za księżniczki, myszki miki czy innych superbohaterów. My w domu mamy też na przykład strój uśmiechniętej dyni. Czy cokolwiek z tego jest straszne? Upiorne? Przerażające? Na pewno nie dla dzieci. Bo w tym święcie chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę.

Tak, dzisiaj!

I to nie jest tak, że mogę zrobić taką imprezę każdego innego dnia w roku (chociaż wielu ludzi stara mi się udowodnić, że jest inaczej). Że każdego dnia w roku, mogę zorganizować dzieciom Halloween. Znaczy oczywiście, że mogę. Podobnie każdego dnia można ubrać białą suknię ślubną. Nawet do pracy. I każdego dnia można zjeść urodzinowy tort. Albo i dwa. I każdego dnia można puścić sylwestrowe fajerwerki. Nawet w domu. Tylko, że ja tego nie chcę. I inni też tego nie chcą.

Tak się składa, że suknia ślubna, tort urodzinowy czy sylwestrowe fajerwerki pasują do konkretnych dni. Do dni świątecznych. A my jako ludzie lubimy święta. Lubimy dni, które łączą nas jako społeczeństwo. I dlatego Halloween, jako jedno z nich, może odbyć się wyłącznie dzisiaj.

Dobra zabawa? O to może być ciężko

I kiedy tak przeglądam, te zagraniczne strony, robi mi się przykro. Że moje dzieci nie mogą tego dnia pobiegać po cudzych domach z rówieśnikami i powygłupiać się. Że nie poznają wszystkich sąsiadów i nie będą sobie opowiadały o tym dziwnym gościu, który mieszka na końcu ulicy. Że nie mogą tego dnia wyjść na ulice przebrane za swoją ulubioną postać, bo najprawdopodobniej spotka się to z wyśmianiem czy w najlepszym wypadku z olaniem. Na pewno nie dostaną też za to cukierka. I właśnie to jest takie przykre. Że zamiast dać dzieciom dzień pełen radości, uśmiechów i zabaw, dajemy im tylko narzekanie, jak to wszystko „amerykanizujemy” i komercjalizujemy i jakie to wszystko jest złe, przeklęte, szatańskie i okropne.

Po co?

Dodane w 2016, do przemyślenia:

Prawa do zdjęcia należą do George.

Podobne wpisy

0 komentarzy

  1. Ja mam 26 lat i jakieś 13 lat temu biegałysmy z koleżankami poprzebierane jak wariatki. Cukierków mnóstwo i świetna zabawa dużo dzieci się spotkało po drodze i następowała wymiana informacji typu gdzie dają, gdzie nie itp. Ale chyba tylko raz spotkałam się z komentarzem ze tu polska a nie Ameryka. Większość była uprzejma i nawet jak nie przygotowana to zawsze coś tam się dla nas znajdowało czasem dostawalismy drobne na cukierki. A teraz jak słyszę te wszystkie bzdury ze to święto szatana itp to nie wierzę ja zbierając cukierki nie myślałem o sztanie. Szkoda dzieci które pracowały nad strojami i wracają z pustymi torbami. Ale co to nasze kochane społeczeństwo jest moda na Halloween a kilka lat później jest moda na to ze wszystkie święta amerykańskie są ble. Pozdrawiam

    1. Z Halloween jest jak z Walentynkami. Zamiast doceniać, ludzie próbują na siłę z tym walczyć, bo to takie amerykańskie i takie komercyjne. A ja się pytam: i co z tego? Cały nasz świat składa się z jednej wielkiej komercji. Jesteśmy w niej zanurzeni po uszy.

      A już najbardziej bawią mnie osoby, które ze swojego nowego iPhona (całkowicie niekomercyjnego), piszą jak to „komercha” jest złem wcielonym 🙂

      1. Poprzednie halloween spędziłam z synem w anglii. Było to cudowne święto. Przebrany był za dynię, kupiliśmy mnóstwo słodyczy i sami chodziliśmy od domu do domu.
        Tak pozytywnego święta dawno nie miałam. A że tyczy się on zjaw i upiorów?
        W ten sposób można oswoić dziecko właśnie przed tym lękiem. Ostatnio była dyskusja na profilu Pani Doroty Zawadzkiej o zabawie w cmentarz na religii w przedszkolu.
        Finał dyskusji taki ze to patologia etc. To nie metoda na oswajanie śmierci duchów itp. Nie mam ochoty uświadamiać 4 latka że babcia w piachu lezy i ja robaki zjadają. Trzeba to wziąść na wesoło właśnie.

        Kiedyś nie widząc tego na żywo nie czułam istoty tego święta.
        Teraz mi go brakuje…

  2. Dzien Zaduszny jest 2 listopada, po Dniu Wszystkich Swietych, skoro uwazasz ze sa to nudne swieta, to znaczy ze wogole nie rozumiesz ich sensu, moze zrozumiesz jezeli ktos naprade bliski odejdzie z tego swiata. Bo smierc i choroba istnieja, a te swieta sa dobra okazja aby na te wazne tematy porozmawiac z dziecmi, zycie to nie wieczna zabawa i jedzenie slodyczy.
    Poza tym kto Ci broni biegac od sasiada do sasiada z dziecmi w przebraniach? Sam sie przebierz, przebierz dzieciaki, daj przyklad innym. Boisz sie ze Was wysmieja? albo wyrzuca za drzwi… no tak lepiej jest sobie ponarzekac na blogu ze sie jest nudnym Polakiem.

  3. Jestem tego samego zdania. Nie cierpię wszystkich świętych, pokazów mody na cmentarzach i wyborów na największy znicz na grobie i obgadywanie tyłków…masakra. Halloween jest super dla dzieci, ja mieszkam w Turcji i tutaj nie ma niestety tego święta, ale może jak mój niespełna dwulatek podrośnie to zdecyduje się świętować po amerykańsku a co ! 🙂

  4. A moja córka biegała po wsi przebrana za piratkę z koleżanką przebraną za księżniczkę. Uzbierały kupę cukierków.
    Mała właśnie zasypia przeszczęśliwa, bo to był jej pierwszy raz i co roku zazdrościła innym zbierającym. U nas (polska wieś!) to norma, zawsze przed 31 /10 zaopatrzam się w cukierki, bo wiem, że będzie przychodziło dużo dzieci 🙂
    A pani na religii dziś córce powiedziała, że Halloween to święto szatana. I tyle na ten temat…

  5. A ja pamiętam jak dawniej obchodziło się na wsi „zapusty” – dzieciaki przebierały się za śmierć, diabła(sic!), zwierzęta, czarownice itp. i chodziły po domach zbierając do koszyczków różne dary (jajka, ciasto, słodycze, owoce, orzechy…) i jakoś nikogo to nie oburzało. Być może dorośli chcieliby święto listopadowe przeżyć w zadumie i ciszy, ale dlaczego u licha chcą zmusić do tego i dzieci? A już pomijam fakt, że dzień Wszystkich Świętych – to święto radosne, wszak to święto tych, którzy zostali zbawieni.

    1. Kolędnicy dalej się przebierają za diabła czy śmierć i ludziom to wcale nie przeszkadza. Bo to jest nasz diabeł i nasza śmierć. Ale jak przychodzi amerykański diabeł i amerykańska śmierć, to już zaczyna być gorzej 🙂

    2. Tak. W naszej kulturze mieliśmy też zabawowe święta. Ale najwyraźniej nie było nikogo, kto umiałby na nich zrobić biznes. Więc póki co – są skazane na zapomnienie. Miejmy nadzieję, że nie całkowite.

  6. Mam wrażenie, że to bardzo powierzchowne podejście do tematu. I nie, nie należę do przeciwników Halloween. Ale myślę, że ta niechęć do tego święta wynika często z obawy, że w dzisiejszym świecie zapominamy o własnych tradycjach i kulturze. Kultura amerykańska wdziera się przebojem do wszystkich dziedzin życia, i część ludzi boi się po prostu utraty własnej tożsamości. A nie jest to na zasadzie: Polak to musi być szaro i nudno.
    Czy to ma sens? To już inna kwestia. Bo naszym tradycyjnym „dziadom” pewnie bliżej w nastroju do Halloween niż do narzuconego przez kościół (czyli początkowo też obcego w naszej kulturze) Dnia Zadusznego czy Wszystkich Świętych.

    Druga sprawa to na przykład to, że są ludzie których drażni komercjalizacja i wynikająca z tego niejako estetyka. Albo raczej jej brak. Wszechobecny plastik, badziewie i brzydota tego wszystkiego co widać na pierwszy rzut oka obecnie w sklepach. I pewnie, są tacy którzy zrobią super stroje. Piękne, ciekawe, kreatywne. Ale jednak większość założy tiulową czapkę czarownicy i weźmie plastikowe widełki.

    Wkurza mnie trochę też fakt, że większość ludzi twierdzi (tak jak i autor w tym tekście), że Halloween to święto amerykańskie. Chociaż tak naprawdę pochodzi ono z Europy, najprawdopodobniej z kultury celtyckiej. Cała idea, że Halloween „opiera się na zjawach, upiorach, strzygach, ghulach i innych wampirach” też jest moim zdaniem bardzo, ale to bardzo powierzchowna.

    Ja rozumiem, że teraz wszystkie święta i w ogóle wszystko, sprowadza się do zabawy samej w sobie, ale jednak myślę, że czasem warto wiedzieć w co się bawimy.

    Ale faktem jest, że Amerykanie dają swoim dzieciom dużo więcej możliwości do zdobywania umiejętności społecznych, nawiązywania kontaktów z obcymi skądinąd ludźmi. Być może wynika to z tego, że jest to kultura oparta raczej na mieszaninie ludzi z różnych miejsc, bez wspólnych tradycji i powiązań rodzinnych. Ale biorąc pod uwagę fakt, że obecnie większość ludzi i tak mieszka w dużych miastach, gdzie nie znamy własnych sąsiadów i nasze dzieci będą raczej musiały sobie radzić w tego typu kulturze, to w tej kwestii powinniśmy akurat brać przykład z Ameryki.

    Tak więc, nie ujmując Halloween i osobom, które je obchodzą w Polsce, myślę że ten wpis jest bardzo powierzchownym potraktowaniem tematu.

    1. „Cała idea, że Halloween „opiera się na zjawach, upiorach, strzygach,
      ghulach i innych wampirach” też jest moim zdaniem bardzo, ale to bardzo
      powierzchowna.”
      Jasne, że tak. Ale właśnie tak Halloween widzi wielu ludzi. I do nich skierowany jest ten post.

      „Wkurza mnie trochę też fakt, że większość ludzi twierdzi (tak jak i
      autor w tym tekście), że Halloween to święto amerykańskie. Chociaż tak
      naprawdę pochodzi ono z Europy, najprawdopodobniej z kultury celtyckiej.”
      Ja nie twierdzę, że Halloween jest amerykańskie, tylko, że podoba mi się sposób w jaki amerykanie je obchodzą. A pochodzenie o ile dobrze wiem jest irlandzkie.

      „Tak więc, nie ujmując Halloween i osobom, które je obchodzą w Polsce,
      myślę że ten wpis jest bardzo powierzchownym potraktowaniem tematu.”
      Jak będę pisał książkę o Halloween to na pewno nie popełnię tego błędu 🙂

      1. Nie chodzi o pisanie książki, tylko o to, że ludzie mają swoje powody dla których nie chcą obchodzić tego święta i z niechęcią odnoszą się do ludzi, którzy się w to bawią. I nie wynika to z faktu, że są Polakami. To temat bardziej złożony. A tutaj jest on potraktowany powierzchownie.

        A to, że z tekstu wynika, że Halloween jest amerykańską tradycją, to tak tylko pobocznie wtrąciłam. Bo mnie to, jak napisałam, ogólnie w społeczeństwie wkurza. I jestem wyczulona.

        Natomiast jeśli większość ludzi widzi Halloween jako zjawy i upiory (chociaż moim zdaniem największymi przeciwnikami Halooween są ci, którzy widzą w nim szatana, i potępiają to święto właśnie ze względów religijnych) to po tym wpisie, będą je widzieć jako zjawy, upiory, księżniczki i dynie. Nie do końca jestem pewna, czy to krok w dobrym kierunku.
        Ale temat poruszył mnie do tego stopnia, że postanowiłam i do siebie u siebie dorzucić kilka słów. Więc dziękuję za inspiracje 🙂

  7. Hej, wiesz trochę rozumiem Twoje podejście, ale ponieważ mieszkam w Irlandii, skąd to święto się wywodzi, to wiem jak „prawdziwe Halloween” wygląda. I nie jest to nic nad czym naprawdę, aż tak bym się zachwycała. W szkołach organizuję się bale przebierańców, jest tydzień wolnego od lekcji. Ludzie przystrajają domy na ok 1-2 tygodnie przed 31 października. Witryny sklepowe i promocje kuszą strojami i słodyczami. Fajnie. W dniu Halloween (wczoraj) przez cały dzień życie toczy się normalnie, ludzie idą do pracy i z niej wracają, pada deszcz lub wieje wiatr, raczej mało kto wybiera się na spacer. Gdzieś w klubach dla dzieci są organizowane bale przebierańców, jakiś event dla nastolatków w bibliotece, na którym zjawa się 10 osób. Bo reszta młodzieży, albo jest na domówkach u znajomych, albo buduje ogromne stosy do podpalenia z czego się da ( stare szafki, materace) i organizuje petardy oraz fajerwerki na „czarnym runku”, bo tu w Irlandii są one zabronione. Około 17-18 robi się już ciemno, więc dzieciaki zaczynają wychodzić z domów. Poprzebierani pukają od drzwi do drzwi krzycząc ” treat or trick”, zostają obdarowani tanimi żelkami, paskudnymi chipsami, lizakami i gumami, czasem ktoś wrzuci orzechy lub mandarynki ( raczej są to osoby pokolenia naszych dziadków). „Wizyta” przy drzwiach nie trwa dłużej niż 2 minuty. Na boiskach i polach młodzież pali swoje 3 metrowe stosy gratów. Półgodzinne chodzenie po dzielnicy kończy się powrotem do domu i obejrzeniem „skarbów”, czyli całej torby kolorowej i niezdrowej chemii, której ilości moje dziecko nie zjada w ciągu miesiąca. Jest cała masa osób, które w ogóle nie otwierają drzwi, a dzieciom pozostaje pocałować klamkę i iść dalej. Moja 6 letnia córka po 15 minutach stwierdziła, że już jej się znudziło i chciała wrócić do domu. Oczywiście zjadła pospiesznie jakieś chrupki i lizaka, po czym poszła się bawić. Ot cała niespodzianka. Maluchy nawet boją się starszych dzieciaków i nastolatków, którzy przebierają się naprawdę upiornie, czasami wręcz obrzydliwie. Dzieci są nakręcone w szkołach, gdzie śpiewają piosenki o wiedźmach latających na miotłach i opowiadają wierszyki o dyniach. Szkoły i sklepy są wystrojone w pajęczyny i duchy. Witryny „kuszą” kolorowym chińskim kiczem.

    Do tego dzieci chodzą po łakocie tylko w dzielnicach domków jednorodzinnych, bo w blokach mieszkalnych nikt tego święta nie obchodzi. Mieszkam w dużym mieście i być może wynika to z ogromnej mieszanki kulturowej. W małych mieścinkach i wioskach, gdzie jest przewaga Irlandczyków wygląda to być może inaczej.
    Podsumowując, Halloween to nie jest aż taka wielka atrakcja:) Dodam jeszcze, że przeciwnicy powołujący się na to, że Halloween ma nijako zastąpić lub przyćmić Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny, powinni się głębiej zastanowić.Po pierwsze Halloween jest obchodzone 31 października, a nie 1 i 2 listopada. Po 2 to święto świeckie. I nie widzę w tym zwyczaju nic co miałoby w jakikolwiek sposób zniechęcić osoby religijne do uczęszczania na uroczystości kościelne związane z 1 i 2 listopada, lub tym bardziej odwiedzania cmentarzy.

    Dzisiaj 1 listopada na irlandzkich witrynach sklepowych nie ma śladu straszydeł, a w sklepach miejsce wiedźm na miotłach zastąpiły już świecące choinki.

    1. Dokladnie tak samo bylo we wschodnim Londynie , moze za wyjatkiem 3 metrowych slupow ognia – byly 1 metrowe bo straz pozarna strajkuje. Za Halloween teskni sie w Polsce gdzie wyobrazenie o tym dniu pochodzi z Tesco i innych super sieci. To JEST swieto okultystyczne i to JEST dzien w ktorym teskno za nekromancja ( Polskie Zaduszki i Dzien Swietych to ugladzona wersja pradawnego Samhain) , Widok nastolatkow przebranych w maski hokejowe splywajace krwia – po obejrzeniu The Purge 2 sprawia ze dorosli i male dzieci maja ochote `chodzic po domach` na swoim pietrze. NIe ma czego zalowac. Ludzie tesknia do wyobrazenia ktore jest falszywe i zostalo falszywie wykreowane w sieciach handlowych. Poza tym moj woj zaluje ze nie obchodzi sie Dnia Zwyciestwa, Dnia Rewolucji i innych czerwonych Dni Dzieci – co to komu przeszkadzalo , mowi ? bylo wesolo, byly kramy, baloniki, piosenki …Pozdrawiam,

  8. „Jestem
    za a nawet przeciw.” Uważam , że jest wiele polskich tradycji w których
    można tę kreatywność wykorzystać. Jeśli „jestem/jesteś” rodzicem,
    który potrafi dziecku przekazać wartość życia , śmierci, umierania… To być
    może kilka psikusów nie zrobi z naszych dzieci satanistycznych wyznawców.
    Trzeba jednak wiedzieć , że okultyzm nie jest bajką, opętanie istnieje i
    interesowanie tym tematem dzieci nie jest dobre. Dla mnie czas 1 – 2 XI to czas
    zadumy nad życiem , jego wartością i przemijaniem. To czas by z dziećmi
    porozmawiać o tym , że każdy z nas kiedyś umrze i od nas zależny jakie
    pozostawimy po sobie wspomnienie. Właśnie mamy za sobą lekturę „Jesień
    liścia Jasia” – polecam , dobre do wprowadzenia w tematykę.

    A kreatywność można wykorzystać podczas np. kolędowania – o ile
    jest się osobą wierzącą. Można skrzyknąć kilka zaprzyjaźnionych rodzin,
    poprzebierać dzieci i kolędować;) Moje dzieci uwielbiają przebieranki, nie
    trzeba do tego okazji. Ostatnio znaleźli radość w przygotowywaniu szlogi/bram
    dla wyjeżdżającej do ślubu Młodej Pary. Grupą przebierają się, mają upominek
    dla Młodych, życzą powodzenia … Radość ogromna a i cukierek nie jeden wpadnie
    ! :)))))

  9. Miałam napisać komentarz, ale zrobiła to za mnie takasobiematka na swoim blogu, taka ze mnie szczęściara 🙂

  10. Swoimi argumentami nieco zmieniłeś moje postrzeganie tego dnia, rzeczywiście nie widzę powodu dla którego dzieciaki miałyby zostać pozbawione Halloweenowej frajdy. Mimo wszystko realia mojego podwórka są takie, że w Halloween bawią się zdecydowanie zbyt wyrośnięte dzieci. O ile maluchom chętnie sprawiłabym radość, to gdy widzę nastolatków mojego wzrostu w byle jakich maskach – tolerancja spada i po prostu zaczyna mi doskwierać ból dupy. Spowodowany jest tym, że Wszystkich Świętych spędzam rodzinnie (co lubię), ale jednak obfituje on we smutki, bo spotykamy się wspominać ludzi, których brak wciąż cholernie doskwiera i nie da się tego uczucia wzmożonej tęsknoty włączyć dopiero 1 listopada. Pod żadnym pozorem nie łączę Halloween z diabelskim spiskiem – fajny pomysł na fajną zabawę, problemem jest dla mnie jedynie fakt pokrywania się tych śmieszków z czasem, w którym w mojej głowie dominują kompletnie odmienne klimaty 😉 Tak czy inaczej w sumie przekonałeś mnie, żeby jednak podchodzić do tych drzwi i sprawdzić, czy może poza gimnazjalistami-leniami nie zawędrowała do mnie jakaś świeża krew :))

    1. Mi zmarła mama 2 lata temu. Dużo za wcześnie…brak jej co dzień mi doskwiera. Odwiedzam cmentarz co tydzień. Kiedyś nie znosiłam cmentarzy. Dziś idę z nią posiedzieć…
      Jednak halloween to czas zabawy. Integracji z żywymi a mimo wszystko pamietanie o tych co odeszli ..

      Ale nasi bliscy co są po drugiej strojie tez lubili zabawę – to forma pokazania ze my tez lubimy sie bawic

  11. Dobrze cie rozumiem. Ja zaluje, ze juz nie mieszkam w Anglii, bo moje dziecko mogloby brac udzial w pogoni za serem na Cooper’s Hill. Nauczyloby sie tam szybkosci, zwinnosci i radzenia sobie z przeciwnosciami losu oraz dpceniloby wartosc sera jako obiektu spolecznego pozadania. Za tojutro,w swieto sw. Huberta, patrona mysliwych, idziemy do lasu polowac. Bedzie fajnie, tak tradycyjnie – strzelanko, trabienie, ognicho. Super! Polecam zarowno dla wierzacych, jak i niewierzacych.

  12. Ja liczę, że jednak poznają, bo mnie również podoba się cała otoczka (zwłaszcza ta rodzinna, TAK -RODZINNA) tego święta i dlatego mój synek już pierwsze „helołyn” ma za sobą. Jak wyglądały przygotowania, można poczytać na blogu. Jak będzie ciut starszy, będzie chodził ze mną i/lub tatą po domach pytając „cukierek albo psikus”, a mam nadzieję, że gdy będzie w wieku, by ganiać już samemu z kumplami, to ludzie w okolicy się przyzwyczają. 😉

      1. Chodzi o to, że dziecko może się przebrać, pobawić, dostać słodycze. Mamy coś takiego u nas. Amerykanie i Anglicy tego nie obchodzą.

          1. Tylko problem polega na tym, że mamy jakieś 38 milionów obywateli i pewnie kilka tysięcy świąt na świecie. Nie wiem czy jest sens rozdzierać szaty bo jedno z nich nie jest u nas obchodzone? Tym bardziej, że jest inne podobne.

  13. Zawsze mozna poleciec do Irlandii czy UK na Halloween, nie musi byc USA, a okazuje sie, ze to swieto stad.

  14. Ja tam jako dziecko sobie nigdy nie krzywdowałam i od września z radością czekałam na Zaduszki:) Ale ja jestem wyjątkowym przypadkiem, bo w ten dzień, zwany potocznie Świętem Zmarłych… mam urodziny;)
    A odnosząc się do tekstu – przebieranie się dzieci w postaci z bajek i zbieranie cukierków nie jest niczym złym, ale coś bardzo złego stało się z tym pomysłem, masz rację, że to chyba wina dorosłych, bo wczoraj z fb patrzały na mnie same makabryczne twarze zakrwawionych upiorów, zombie, demonów, a temu mówię – nie.

  15. Święto stworzone dla dzieci??? Nie, nie lubię podejścia Kościoła i tych ich szatańskich nagonek, ale nie przeginajmy też w drugą stronę. Dzieci mają cały rok do zabawy, no dobrze, z wyjątkiem postu, ale to dzień mający upamiętnić pamięć po naszych zmarłych. Więc może w tym okresie przypomnieć im o nieżyjącym dziadku/babci (lub pradziadku czy prababci jeśli ma to szczęście że dziadkowie jeszcze żyją) a nie dawać kolejny dzień do zabawy? Czy to naprawdę takie ważne dla dziecka żeby dostać kupę najtańszych/najbardziej chemicznych cukierków zamiast których rodzice mogliby mu kupić jednak porządniejsze słodycze? Czy to próba zwalenia kosztów „zasładzania” dziecka na całe społeczeństwo, które w większości w sumie i tak musiałoby kupić słodycze swoim dzieciakom a tak kupuje je obcym? Bo przebrać się mogą na bal przebierańców w karnawale…
    I może korzenie halloween nie są amerykańskie, ale z pewnością stamtąd do nas przyszło to święto, poprzez holywoodzkie filmy i inne przejawy popkultury? Czy to złe – samo w sobie nie, gorzej, że kościół skutecznie zabił nasze rdzenne tradycje (takie jak dzień Kupały czy Dziady), a te amerykanizmy uparcie wciskają się w pozostawioną niszę…

    PS. I niestety polska wersja halloween to niestety także wandalizm. Na swoim podwórku widzę, że parę miejsc zostało obrzuconych jajkami i jakimś syfem… czy to takie wspaniałe?

  16. Za to poznają Andrzejki i Noc Świętojańską.
    Nie mam nic przeciwko Halloween (chociaż ciągłe dzwonienie do drzwi wczoraj mnie wkurzało, a cukierków nie mam w domu), ale nie czuję, żeby moje dziecfistwo było uboższe, bo nie znałam Halloween.

  17. Może tak zamiast dyskutować czy Halloween to zło komercji, które wypiera nasze polskie dobro, po prostu pozwólmy się dzieciom bawić halloweenowo. Następnego dnia (czyli dziś) kupmy znicz i pójdźmy na cmentarz opowiadając dzieciom o co chodzi w naszym Święcie Zmarłych. Dzieci rozumieją więcej niż nam dorosłym się wydaje.

  18. Żadne święto nie jest do końca „nasze”, bo każde skądś się wzięło. Choinka bodajże z kultury germańskiej, itp, itd. Nie rozumiem więc obiekcji jeśli chodzi o halloween, zwłaszcza, że „Dziady”, o których tak grzmi polski internet to święto pogańskie 🙂 A czytając wiki Dziady są jeszcze straszniejsze, niż Halloween. 🙂

    Odwiedziły nas w Halloween dwie grupy dzieci, byliśmy przygotowani, dostali spory zapas cukierków. Zresztą, sądząc po objętościach woreczków i poziomie ich napełnienia – będą brzuchy bolały. 😀

  19. Stary wpis, ale dodam komentarz w 2022. Jak zwykle robimy przeszczep święta, ale tylko tych elementów, które nam pasują. Dlaczego rodzice nie wytlumaczą swoim pociechom, ze nie każdy chce i obchodzi Haloween i ma do tego święte prawo, tak jak oni do świętowania i zabawy? Dlaczego nie wytlumaczą, że tak jak w USA, jeżeli dom nie jest przystrojony, to znaczy, że właściciele nie uczestniczą w zabawie i mieszkańcom tego domu czterech liter się nie zawraca? Dlaczego nie wytłumaczą, że niszczenie cudzej własności w ramach ” psikusa” jest wysoce naganne? Obrzucanie elewacji domów jajkami, malowanie po ścianach, zaklejanie zamków drzwi wejściowych gumą do żucia jest waszym, halołinowców zdaniem ok? A potem zdziwienie, że po spotkaniu z bandą rozwydrzonych, nieszanujących cudzej własności , rozpuszczonych dzieciaków w spoleczeństwie jest niechęc do tego święta? Wczoraj jedna z takich band dostala nauczkę, a i rodzice po portfelach, jako że sąsiadka wezwała policję bo banda takich rozwydrzeńców zniszczyła lakier samochodu i elewację domu w zemście za brak cukierka. Do mnie nie doszli i całe szczęście, bo latem zrobiłam remont. Mam dość corocznego pilnowania, żeby patola nie zniszczyła mojej wlasności, więc mam nadzieję, że zamiast załamywać rączki nad ” zacofanym” anty haloweenowym społeczeństwem rodzice wezmą sie trochę za wychowywanie swoich bąbelków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *