5 cech rodziców, którzy stosują przemoc wobec dzieci

Czyli czego nauczyłem się dzięki udziałowi w programie Miasto Kobiet.

klaps

Zbieranie nowych doświadczeń

Kto jest ze mną dłużej niż pół roku, ten wie, że w marcu miałem okazję uczestniczyć w nagrywaniu programu Miasto Kobiet, jako jeden z uczestników dyskusji.

Po tej samej stronie barykady – nie bijemy dzieci :) Z Dorotą Wellman w Mieście Kobiet :)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Blog Ojciec (@blogojciec)

Rozmawialiśmy o karach cielesnych – o tym czy można je stosować, czy istnieje coś takiego jak dydaktyczny klaps i jakie są skutki takich metod wychowawczych. Piszę o tym dopiero dzisiaj, bo dopiero teraz odcinek jest dostępny online (dla zainteresowanych: klikać tutaj). I niestety miały rację osoby oglądającego ten odcinek już na TVN Style – główny show skradła Pani Falandysz chwaląca się tym, że biła dzieci kablem i teraz dopiero widzę, że gdybym trochę więcej się unosił i krzyczał, to może więcej moich wypowiedzi pojawiłoby się na wizji. Szczególnie, że nagrywanie trwało godzinę, a sam program 15-20 minut. Niemniej całe doświadczenie bardzo dużo mnie nauczyło.

Po pierwsze: tak, to prawda – prowadzące rzeczywiście są tak wspaniałe, jak wszystkim się wydaje :) Po drugie, już mniej przyjemne: ludzie, którzy stosują przemoc wobec dzieci, mają pewne cechy wspólne. I dzisiaj zamierzam takimi właśnie cechami się zająć. Oto one:

1. Egoizm.

„Najpierw jestem ja, a dopiero później jest dziecko. Jednak ja jestem najważniejszy, moje potrzeby są najważniejsze i moje zdanie jest najważniejsze. Dziecko mam przy okazji, ale ono nie jest jakoś szczególnie ważne. Ma dostać jedzenie, ubranie i przybory szkolne, a reszta mnie nie obchodzi. Bo liczę się ja.”

Oczywiście zaraz zwolennicy klapsów się zlecą i powiedzą, że system zorientowany na dziecku, też jest zły i prowadzi do bezstresowego wychowania. I ja im przyklasnę. Bo taki system rzeczywiście jest zły. A jedyny zdrowy system jest wtedy, gdy potrzeby dzieci i potrzeby rodziców są równie ważne. Nie chodzi o to, żeby wychodzić z założenia „jestem ważniejszy” lub „moje dziecko jest ważniejsze”. Chodzi o to, żeby wyjść z założenia „jesteśmy równie ważni”.

2. Traktowanie dziecka jak własności.

„Dziecko nie należy do Państwa, dziecko nie należy do siebie, dziecko należy do mnie! I wara od niego. Mogę sobie z nim robić co chcę. Bez patologii oczywiście (oczywiście – sarkazm autora), ale jeśli będę miał mu ochotę dać klapsa czy zamknąć w pokoju same na parę godzin, żeby płakało, to mam do tego pełne prawo. Bo JA uważam, że tak będzie dla niego najlepiej, a ono jest przecież moje.”

Na szczęście nie jest to prawda (pisałem już o tym w tekście Dzieci nie są naszą własnością. Przestańmy im wmawiać, że jest inaczej), chociaż owi rodzice często tego nie rozumieją. Dziecko nie jest niczyją własnością. Dziecko należy tylko i wyłącznie do samego siebie. My mamy obowiązek je chronić, ale nie mamy prawa go krzywdzić. Bo niestety takie skrzywdzone dziecko kiedyś dorośnie i wyruszy w świat. I jeśli będzie na swojej drodze krzywdzić innych, to my będziemy za to odpowiedzialni. Będziemy odpowiedzialni za to, że uczyniliśmy świat jeszcze gorszym miejscem, bo nie umieliśmy wychować własnego dziecka. I przekazaliśmy naszą krzywdę kolejnemu pokoleniu.

3. Traktowanie dziecka jak wroga.

„Moje dziecko cały czas knuje, żeby zrobić coś głupiego i niebezpiecznego, więc moim obowiązkiem jest mu te wszystkie głupoty wybić z głowy. To jest mój obowiązek, aby tak dziecko zastraszyć, aby tak je zniewolić, żeby nigdy nawet nie pomyślało o zrobieniu czegoś, co ja uważałbym za niewłaściwe. Strach, przemoc, zniewolenie – to są moje metody wychowawcze. Działały na więźniów wojennych, zadziałają i na dziecko.”

Oczywiście, że zadziałają, ale jakim kosztem? Kosztem ich psychiki? Czy naprawdę kompletnie już powariowaliśmy? Skąd w ogóle pomysł, że dzieci są złe i wredne? Przecież to jest tak nielogicznie jak to tylko możliwe. Dzieci się rodzą z chęcią bycia dobrymi. Z chęcią współpracowania z nami, z rodzicami. Chcą być szczęśliwe i to szczęście nieść innym. Czasami w wyniku ich niezaspokojonych potrzeb, wydaje nam się, że są złośliwe, ale w rzeczywistości, one po prostu nie zawsze potrafią jeszcze nad sobą panować i nie potrafią siebie wyrazić. To jednak nasze zadanie, aby je tego nauczyć. A nie traktować dziecko małego wrednego dorosłego, który niczym Pinky i Mózg każdej nocy planuje zemstę i którego musimy powstrzymać na każdy możliwy sposób, z wykorzystaniem nawet najbardziej okrutnych metod.

4. Bycie skrzywdzonym.

Możecie być pewni, że każda osoba, która popiera kary cielesne, była bita. To się ładnie nazywa Syndrom sztokholmski, czyli stan, w którym ofiara zaczyna bronić swojego prześladowcę, ze względu na dużą dawkę stresu, jakiego doświadczyła i wprowadzeniem w określony stan psychiczny. Jednym słowem – nie jest to zdrowe podejście, lecz pewien defekt. Bardzo łatwo go rozpoznać, po słowach:

„Moi rodzice mnie bili, a mimo to wyrosłem na porządnego człowieka.”

I odpowiem na ten klasyczny (choć niezwykle błędy) cytat, również cytatem (który mam nadzieję, za kilka lat będzie równie klasyczny):

„Jeśli jesteś dorosłym, który wierzy, że dzieci należy bić, gdy nie spełniają oczekiwań dorosłych, to zdecydowanie nie wyrosłeś na porządnego człowieka, mój przyjacielu. Wyrosłeś na skrzywdzonego człowieka, ponieważ to właśnie skrzywdzeni ludzie krzywdzą ludzi. Klaps nie jest wychowywaniem. Klaps jest krzywdzeniem. Kropka.” L. R. Knost

5. Nie posiadanie zielonego pojęcia o wychowaniu dzieci.

To już ostatni punkt na liście cech ludzi, którzy wierzą w dydaktyczne klapsy i inne formy przemocy wobec dzieci. Otóż takim osobom najczęściej „wydaje się”, że wiedzą wiele o wychowaniu, ale w rzeczywistości nie mają o nim pojęcia. Pani Falandysz, gdy podawałem jej jedne wyniki badań za drugimi, zarzuciła mi, że za dużo mam teorii, a za mało praktyki (niestety ten fragment został wycięty). Pozwolę się nie zgodzić i zasugerować, że podczas gdy moja teoria i praktyka idą raczej w parze, to w jej przypadku nie ma żadnej teorii, a jedyne co występuje to tępa, prymitywna praktyka. Praktyka tak nieprzemyślana i nierozwijana, że gdyby zastosować podobne podejście w motoryzacji, to dalej jeździlibyśmy konno. Niestety sam fakt, że coś nam się wydaje, nie oznacza jeszcze, że mam rację (dlaczego tak jest pisałem tutaj). I tak jest właśnie z wszystkimi zwolennikami przemocy w wychowaniu dzieci.

Mamy już ustalony wzór, co teraz?

Bardzo często spotykałem się z tym, że ludzie stosujący się do zasad rodzicielstwa bliskości i komunikacji bez przemocy, nie potrafili obronić swojego podejścia w starciu z rodzicami stosującymi przemoc. Ten artykuł mam nadzieję posłuży za taką linię obrony, dzięki której może uda nam się przekonać jednego czy drugiego zwolennika klapsów, że ich motywacja jest błędna. Że w ich podejściu nie traktuje dziecka z szacunkiem. Że są inne sposoby na wychowanie, których warto poszukać. I nawet jeśli zadziała to tylko w przypadku jednego człowieka, to mogę was zapewnić, że będzie warto.

Zdjęcie pochodzi z komentowanego w tym artykule programu na temat przemocy wobec dzieci.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

53
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
AnnaAnonimreneSabina GattiMaciuś Opiate-Warrior Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sabina Gatti
Gość

…”Chodzi o to, żeby wyjść z założenia „jesteśmy równie ważni”…” — kategorycznie się z tym nie zgadzam. Dzieci nie proszą się na świat więc rodzic odpowiedzialny wie co go czeka, jego potrzeby zchodzą na 2 plan. Kiedy dziecko jest małe jego potrzeby są ważniejsze od potrzeb rodzica. Dziecko nie może zadbać o siebie, rodzic tak, może przeorganizować cały swój dzień i zaspokajać potzreby dziecka a swoje własne jak dziecko śpi albo zajmuje się nik ktoś inny.

Kamil Nowak
Gość

„Jesteśmy w równie ważni” w rozumieniu „ja jestem ważny i Ty też jesteś ważny”. Może przy malutkich dzieciach rzeczywiście jego potrzeby wychodzą na pierwszy plan, ale im starsze dziecko, tym bliżej powinniśmy być tej równości i równowagi.

Sabina Gatti
Gość

dokładnie.

Anna
Gość
Anna

Polecam książkę,,Jak wychować szczęśliwe dzieci” Wojciech Eichelberger”

Stvorki
Gość
Stvorki

Teraz ja się nie zgodzę z Tobą :) Również kategorycznie. To jest bardzo delikatna kwestia, gdzie powinno się szukać równowagi na każdym polu. Wiadomo, że dziecko jest w pełni od nas uzależnione. Nie zostawimy go głodnego itp. Ale mamy współmałżonków, którzy zapominają o sobie nawzajem, i o sobie samych. Nam udało się tego uniknąć. Ale wyobrażam sobie tą frustrację wynikającą z zaniedbania samego siebie. To też nie jest dobre dla dziecka. Czasem nawet nieświadomie rośnie w człowieku poczucie krzywdy. To jest niezależne od nas, więc ważny jest balans. I żeby było jasne, ja nie proponuję rozwiązań typu, mam trzytygodniowego malucha,… Czytaj więcej »

Meliona .
Gość
Meliona .

„ponieważ to właśnie skrzywdzeni ludzie, krzywdzą ludzi. Klaps, nie jest wychowywaniem. Klaps, jest krzywdzeniem. ” Postanowiłam nie zwracać już uwagi na błędy (skoro tego nie lubisz), ale teraz muszę to zrobić. Trzy zbędne przecinki.

Kamil Nowak
Gość

Zmęczony byłem, poprawione :)

Marta P
Gość
Marta P

Ja też się słów czepię -brawo za przytoczenie słów L.R.Knost, to własne tłumaczenie czy już gdzieś można zdobyć książki po polsku?

Kamil Nowak
Gość

Nie spotkałem się z jego książkami w naszym języku, więc na razie wszystkie interesujące cytaty, na które natrafiam na Facebooku, osobiście tłumaczę.

Kinia
Gość
Kinia

co do pkt. 3 zawsze jak słyszę słowa: próbuje wymusić, manipuluje Tobą, robi na złość/złośliwie to robi, aż mnie trzęsie bo to są te małe kroczki wręcz tip-topki do braku szacunku dla dziecka,a które nasze społeczeństwo powiela przez lata.. bo faktycznie taki dwu/trzy/czterolatek siedzi i zaciera rączki jak tu wkurzyć swojego rodzica.. co do pkt. 4 zgadzam się, że obciążenie z życiorysu ma na to wpływ i nie koniecznie ten syndrom o którym piszesz ( jestem DDA i ojciec używał różnej przemocy szczególnie po alkoholu, jego rodzice też względem neigo) bo ja uważam, że wyrosłam na ok człowieka dzięki mamie,… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Ja powiedziałem, że osoby, które popierają bicie, były bite, a nie, że wszystkie osoby bite, popierają bicie – to jest spora różnica :)

„ale mimo to w sytuacji kryzysowej kiedy rośnie poziom stresu człowiek zwraca się w kierunku znanych sobie schematów”
To ma podłoże w budowie naszego mózgu. Im większy stres, tym więcej obszarów mózgu jest „odcinanych” i do tym bardziej podstawowych, zakodowanych w naszym mózgu wzorców wracamy.

Wiola
Gość
Wiola

Moja mama w dzieciństwie była bardzo bita przez dziadka i czasem babcię. Było wyrzucanie na mróz bez butów, pranie – nie bicie tylko pranie, poniżanie, bicie mojej mamy w ciąży, jednym słowem coś strasznego. Moja mama jak i jej dwie siostry nigdy nie uderzyły swoich dzieci,czyli moja mama mnie też nie (no dobra raz dostałam kablem – ja tego nawet nie pamiętam, mama opowiadała – po dogadywaniu babci oczywiście.. Potem płakała zemną podobno godzinę i przepraszała). Rodzeństwo moje nie dostało ani pół razu, wiem bo wychowywali sie na moich oczach,młodsze 14 i 15 lat. Mama tylko powiedziała,że nikomu nie zafundowała… Czytaj więcej »

Ojciec M.
Gość

Oglądałem ten odcinek w TV. Smutne, że ludzie potrafią utożsamiać się z argumentami Pani ze zdjęcia. Cieszę się, że razem z Panią Gretkowską próbowaliście racjonalnie wytłumaczyć tej Pani swój punkt widzenia i nie sprowadziło się wszystko do zbędnej pyskówki. O Panu Dziamborze nie wspomnę, bo to była dla mnie polityczna paplanina niezwiązana z rodzicielstwem. Pani Wellman bardzo emocjonalnie podeszła do sprawy i… podziwiam kobietę.

Kamil Nowak
Gość

No Pani Wellman dała radę :) A co do pozostałych uczestników, to masz bardzo akuratne odczucia :)

czytam, kiedy mogę
Gość

pani ze zdjęcia kiedys powiedziała, że gdy żona zasłuży może być spoliczkowana przez męża i to nie jest przemoc, trudno więc by była przeciw przemocy wobec dzieci… to bardzo smutne
jak dla mnie stosowanie przemocy w stosunku do dzieci to wyraz bezsilności i tak na prawdę porażka rodzicielska. Brakuje komuś argumentów -bije, czy tak samo zrobiłby w rozmowie z przyjacielem, którego nie może przekonać do swoich racji? Nie wydaje mi się. Dlaczego dzieci są traktowane jako ludzie gorszej kategorii?

Kamil Nowak
Gość

Myślę, że u niej syndrom o którym wspomniałem jest niezwykle silny. Nie wiem czy to rodzice ją bili czy mąż, ale musieli to robić długo i musieli to robić przy przyzwoleniu społecznym wszystkich dookoła. Tak długo, aż weszła potulnie w rolę ofiary i teraz broni swoich oprawców, ze wszystkich sił.

gabistworkowo.blogspot.com
Gość
gabistworkowo.blogspot.com

Tacy rodzice zapominają, że dziecko to też człowiek. Stosując przemoc wobec dziecka traktują je gorzej niż obcego, bo przecież pani sprzedawczyni nie uderzy jak go wkurzy. A własne dziecko tak. A przecież dziecko to najbliższa rodzina, prawda?

Kamil Nowak
Gość

Dokładnie tak. Gdyby trafili na turystę, który nie ma pojęcia o naszych zwyczajach i nie mówi naszym językiem – traktowaliby go z szacunkiem. A mając dziecko, które podobno kochają i które potrzebuje podobnego przewodnictwa – traktują je jak podczłowieka. Gdzie tu sens i logika?

Słowik
Gość
Słowik

Jak reagować jeśli członek rodziny (np ciotka) uderzy nasze dziecko? Dzwonić na Policję? Rozmyślam o tym od dłuższego czasu…

Kamil Nowak
Gość

Przy jednorazowej sytuacji postawiłbym sprawę prosto – jeśli zrobisz to jeszcze raz, to stracisz rękę. Wersja mniej drastyczna – zrywam z Tobą cały kontakt. Wersja dla osób, dla których wersja mniej drastyczna jest niemożliwa, bo muszą z tym kimś mieszkać – skorzystać z tej strony: http://www.niebieskalinia.info/index.php/kontakt i numeru tam podanego.

Rodzinne porachunki
Gość

Nie znoszę tego, jak różne osoby powołują się właśnie na cytat: „Moi rodzice mnie bili, a mimo to wyrosłem na porządnego człowieka” .Równie dobrze można argumentować, że skoro dużo osób kąpie się w niestrzeżonych kąpieliskach i nic im się nie dzieje, to mi też się nic nie stanie. Niestety zawsze kilka osób utonie i to samo jest z biciem. Niektórym osobom nic się nie stanie, a niektórzy wyrosną na bandytów i gwałcicieli. Bo bicie zawsze pozostawia ślad.

Kamil Nowak
Gość

Dokładnie tak. „Ja zagrałem w rosyjską ruletkę i przeżyłem, więc to nie jest niebezpieczna gra” – porównywalny absurd. Dzięki za zwrócenie na to uwagi :)

Monika Ilnicka
Gość
Monika Ilnicka

Ja myślę, że mówiąc „Moi rodzice mnie bili, a mimo to wyrosłem na porządnego człowieka” osoba wypowiadająca te słowa podświadomie zdaje sobie sprawę z faktu, że bicie jest złe. Gdyby było inaczej i osoba ta pochwalałaby bicie jako metodę wychowawczą ten cytat brzmiałby „Moi rodzice mnie bili I DZIĘKI TEMU wyrosłem na porządnego człowieka”.

Co Ja Plotę?
Gość

Gdy byłam dzieckiem, nieraz dostałam pasem po tyłku. Dziś mam dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie zbić którejś z córek, bez względu na to co by zrobiła. Wystarczy, że przypomnę sobie jak czułam się w momencie gdy sama obrywałam po tyłku. Czy chciałabym to samo serwować swoim dzieciom? W życiu! Owszem – wymuszają, owszem -badają granice, sprawdzają mnie. To normalne. Tak, zdarzają się momenty, w których ręce aż same świerzbią by dać klapsa, ale kilka głębszych wdechów, ochłonięcie i zastosowanie innej metody wychowawczej (bicie zdecydowanie nią nie jest!) da zdecydowanie lepszy efekt niż sprawianie dziecku bólu i wzbudzanie w nim… Czytaj więcej »

Malgoska Utecht
Gość
Malgoska Utecht

Mialam raz ostra wymiane zdan z ojcem nastoletnich chloplcow, ktory najpowazniejsze problemy rozwiazywal „strzalem w pysk” , bo niby ” jak inaczej gowniarzowi przemowic do rozsadku”… Jak emocje troche opadly po obu stronach i z klotni zaczynala sie powoli wylaniac dyskusja, zapytalam go, czego jego zdaniem nauczyl tego chlopaka ten ” strzal” od ojca… czego mial nauczyc i czy tata osiagnal tym swoj cel wychowawczy. To troszke dzialalo… przynajmniej zaczal sie zastanawiac nad tym. Cos tam sie ruszylo w glowie. W rozmowie przyjelam role doroslej osoby bitej w dziecinstwie (bo to prawda – zdarzalo sie, bardzo dobrze to pamietam i… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Każda zmiana następuje powoli i nikogo jeden artykuł nie przekona. Ale setki artykułów na przełomie kilku lat? One już coś zdziałać mogą. I taki też jest mój cel :)

Nata
Gość
Nata

Za twoja namowa „odwazylam sie” obejrzec ten odcinek Miasta Kobiet, gdyz ciagle jeszcze nie potrafie sobie uswiadomic jak to mozliwe,ze moja wlasna matka tlukla swoje jedyne dziecko jak psa. Jest taka fotografia zrobione na dwa dni przed Komunia Swieta- siedze w wanie z pryzkurczonymi nogami, usmiechnieta a na udach mam fioletowe pasy… Moja matka jest osoba mocno wyksztalcona i nadzwyczaj inteligentna jednak nie znajdziesz w tym wszystkim ciepla i milosci… Balagan w szafie u corki? Najpierw wszystko ze wszystkich szaf ladowalo na podlodze, drwiny, kpiny i wreszcie w ruch szedl pas zaraz po uprezdzeniu,ktore brzmialo zawsze tak samo „zaraz tu… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Najgorsze w tym wszystkim jest społeczne przyzwolenie na takie traktowanie dzieci. Społeczne przyzwolenie na traktowanie dzieci, jak kogoś gorszego. Jak kogoś podrzędnego. Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Może właśnie on, otworzy komuś oczy.

Sabina Gatti
Gość

…”Najgorsze w tym wszystkim jest społeczne przyzwolenie na takie traktowanie dzieci…” —- a jeszcze gorsze jest to, że kobiety „krzyczą”, że mężczyźni stosują wobec nich przemoc, i kasa topiona jest na walkę z przemocą wobec kobiet, kobiet które są okrutniesze! od mężczyzn, bo maltretują bezbronne dzieci…. dorosła kobieta może odejśc od męża/partnera dziecko niestety nie może zostawić takiego okrutnego rodzica. Taki rodzic jest gorszy od Hitlera bo Hitler maltretował obcych mu ludzi a matka własne dziecko. Czas, żeby prawda o kobietach wyszła na światło dzienne dla dobra obecnych i przyszłych dzieci.

KejtPisze.pl
Gość

Wstrząsnął mną Twój komentarz. Dziękuję za to, co napisałaś, poruszył we mnie wiele.

Ojciec M.
Gość

Jesteś wielka. Samo mówienie o tym wymaga niesamowitej odwagi.

Katarzyna Trudnos
Gość
Katarzyna Trudnos

Dlatego wolę myśleć „dlaczego to robiła?” niż usłyszeć takie słowa jak Ty… Już wyjaśnienia nie usłyszę, bo mama nie żyje, zaraz 3 lata będą. Najgorsze jest to, że było mi żal, płakałam za nią, nie docierała do mnie jej śmierć, pomimo że w jakimś tam stopniu wiedziałam.. wiedziałam bo ją widziałam pare tyg wcześniej w domu..gdy odwiedzałam rodzinę z kilkutygodniowym wówczas synkiem ..widziałam jak nie potrafiła się przyznać, że umiera, jak wmawiała wszystkim że za ileśtam do lekarza, dalsze leczenie… długo by gadać ..zaczełam dopytywać jakie leczenie, gdzie ..kto.. wtedy odpowiedziała.. nie wiem .. odwróciła wzrok..ja zrozumiałam..wracając w samochodzie powiedziałam… Czytaj więcej »

Mo Na
Gość
Mo Na

Jesteś bardzo silna i z tego miejsca ściskam Cię mocno! Twoja historia jest podobna do mojej, ale takich historii niestety jest wiele. Mnie moja matka zastraszala, obrażała, terroryzowała, wpajała mi że jestem od niej gorsza i że zasłuzyla na lepsze dziecko („boże, dlaczego ukarałeś mnie takim dzieckiem, czym na to zasłużyłam?”), biła mnie „tylko” kiedy musiala się mnie szczególnie wstydzic, za jakąś ocene poniżej jej ambicji, za to że za nisko podskakiwalam na wfie ( byla moja wychowawczynią w podstawówce). I „tylko” po twarzy. No raz mnie zaczęła kopać, za ocenę właśnie, a bylam w takim szoku, ze w ogóle… Czytaj więcej »

Beata Redzimska
Gość

Kamil bardzo madrze to zestawiles, to same grzechy glowne rodzicow. Egoizm, traktowanie dziecka jako swojej wlasnosci, dopatrywanie sie zlych intencji, tam gdzie czasami chodzi tylko o zabawe. Duzo madrych rzeczy do przemyslenia. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie Beata

grutt
Gość
grutt

Można sobie gadac, przekonywac i odwoływac sie do pewnych wartosci ale to załatwia sprawę w niewielkim stopniu bo jest miażdzone przez codzienne zderzanie się z sytuacjami nie radzenia sobie z własnym dzieckiem. Moim zdaniem cos czego brakuje w podejsciu do edukacji dorosłych o tym że bicie jest złe to nie dawanie niczego w zamian. Już dawno w amerykańskich poradnikach na tematy wszelakie pojawia się setka przykładów, rysunków, konkretnych sytuacji czy całych warsztatów dających rodzicom gotowe rozwiązania ich codzinnych problemów które rozwiązują w jedyny sobie znany sposób. Schemat który tkwi w głowie nie wymaga myślenia, jest łatwą ścieżką. Jest takie grono… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Tylko właśnie problemem jest to, że tacy ludzie nie rozumieją alternatywy, którą dostają lub ją zwyczajnie odrzucają. Bo oni oczekują od psychologów jakiegoś magicznego środka, który zastąpi im klapsa i będzie można go również zastosować zawsze i wszędzie. A takiego sposobu nie ma. Na małe dziecko może zadziałać jakieś odwrócenie uwagi, ale później? Jedynym skutecznym sposobem jest spędzanie czasu z dziećmi i rozmawianie z nimi, ale tacy przemocowi rodzice nie chcą tego zaakceptować, bo oni nie mają czasu na pierdoły. Niemniej ja się z tą motyką na słońce porywam dosyć często i kilka sposobów alternatywnych już opisywałem (jak na przykład… Czytaj więcej »

grutt
Gość
grutt

Praca u podstaw, ciągłe podejmowanie dyskusji na wielu poziomach…Nie zapominajmy że wielu rodziców nie operuje takimi środkami, oni uczą się przez doświadczenie.Może zatem cykl darmowych warsztatów, rozgryzanie codzinnych sytuacji i oczywiscie tłumaczenie to co dla nas oczywiste dziecko to nie roślina, nie wystarczy dawac jesc i pic, ubierac i odpriowadzic do przedszkola.Kazdy najmnijeszy nawet człowiek potrzebuje pozytywnych relacji z bliskimi…A tu no własnie nie ma czasu na takie pierdoły…

Kamil Nowak
Gość

„Może zatem cykl darmowych warsztatów”
Z tego co wiem, to takie warsztaty są co roku organizowane w wakacje nad morzem, przez Panią Dorotę Zawadzką, więc jest to krok w dobrą stronę.

A jako alternatywę dla takich „warsztatów”, bo nie każdy może być na nich w określonym miejscu i czasie, traktuję blogi. I mam nadzieję, że tak właśnie chociaż część z nich będzie działać.

Matka Debiutująca
Gość

Ja tak trochę nie na temat, ale oglądając ten materiał zastanowiło mnie jedno. Zaprasza się panią Falandysz, która ma otwarty i znany stosunek do kar cielesnych, rozpowiada o tym na prawo i lewo, a wszyscy nagle chcą ją przekonać że źle wychowywała swoje dzieci. Nie do końca rozumiem jej udziału w dyskusji, za wyjątkiem pokazania jej jako przykładu stricte negatywnego. Trochę to wyglądało tak, jakby każdy chciał ją przekonać o tym, że klapsy to przemoc. Odrobinę za późno, czyż nie? Chyba, że tracę sens istnienia dyskusji.

Kamil Nowak
Gość

Myślę, że o chodziło o pokazanie, jakimi ludźmi są osoby popierające przemoc wobec dzieci. O pokazanie przejaskrawionego przykładu, z którym nikt nie chciałby się utożsamiać. A przynajmniej taką mam nadzieję.

Matka Debiutująca
Gość

Ale znowu – nic z tego nie wynika. Bo przykład rzucony akurat taki, który będzie z radością podchwycony przez zwolenników klapsów, a czy tych wahających się (bo pewnie o nich tak naprawdę chodzi w takich audycjach) przekona do zaniechania?

Karolina Gawinowska
Gość
Karolina Gawinowska

Witam, chciałam pogratulować występu w Mieście Kobiet. Bardzo przyjemnie się Pana słuchało i jedynie wielka szkoda, że przerywano i jak zwykle – kto najgłośniej krzyczał, ten wykorzystał najwięcej czasu. A to nie w Pana stylu, co się ceni. Niestety takie są zasady programów w telewizji. Bardzo dobrze Pan wypadł, najlepiej ze wszystkich merytorycznie.

Kamil Nowak
Gość

Bardzo dziękuję :) Niesamowicie miło jest mi to słyszeć :)

Dominika eL
Gość
Dominika eL

Wszystkie komentarze tylko potwierdzają – każdy, kto obrywał, nie ważne czy „tylko” klapsy czy lanie – jest skrzywdzony. Byle wyciągnąć z tego konsekwencje teraz i nie przekazywać tego kolejnym pokoleniom…

animka1984
Gość
animka1984

Czytam Cię od niedawna. Do tej pory milczałam i po cichutku sobię Ciebię czytałam. Ten wpis poruszył mnie do głębi, spowodował drżenie duszy i pieczenie zagojonych na niej blizn. Byłam bita przez mamę przy każdej awanturze. Byłam bita nie tylko ręką. Ale czymkolwiek co się nawinęło. Byłam bita odkąd sięgam pamięcią. Jak dostałam lanie ręką po udach bo zgubiłam na dworze buta lalki Barbie, jak mnie zbiła i wygoniła z domu bo mając 5 lat przyszłam ostatnia do domu a inne dzieci były wołane przez rodziców. Wygoniła mnie z domu i po ciemku szłam spać do babci. Miałam wtedy z… Czytaj więcej »

Mo Na
Gość
Mo Na

Ściskam Cię! Dobrze zrobiłaś wyprowadzając się. I nie byłaś nigdy złą córką, byłaś dzieckiem. Jedyną osobą, która ma ze sobą problem jest Twoja mama. I ona była/jest złą matką. Ty byłaś jej dzieckiem. Z tą jej miłością nie wiem jak jest, też się nad tym zastanawiałam. Ja sobie tłumaczę, że moi rodzice są chorzy psychicznie, dzięki temu odrobinę mniej mnie to wszystko męczy, trochę mniej się przejmuję.
Jesteś wspaniałą mamą i trzymam kciuki, żebyś była z siebie dumna.

animka1984
Gość
animka1984

Dziękuję za te słowa ?

Zajec
Gość
Zajec

Jak przestać być takim potworem? Jak przeciwstawić się sobie samemu jezeli traci sie kontrolę. . Jak?nikt nie chce byc zly .. wiec czemu jest zly.. a własne dziecko przybiera postawę obronną kiedy ten potwór przechodzi zbyt blisko… jak pomoc komus takiemu? Jak on sam moze pomóc sobie jezeli jest świadomy ze robi dziecku i sobie samemu krzywde najgorsza jaka moze byc.

Agnieszka MT
Gość
Agnieszka MT

Dla mnie bicie dziecka to wyładowanie frustracji rodzica, a nie metoda wychowawcza. I wcale nie twierdzę, że swojego dziecka nie uderzyłam, bo owszem, zdarzyło mi się parę razy. I efekt był taki, że albo dziecka to jakoś specjalnie nie obeszło (bo klaps był lekki) albo miałam potężne wyrzuty sumienia. Tak czy inaczej nie odniósł skutku. Najlepszą metodą jest rozmowa z dzieckiem, jeśli chodzi o kary to zdarza mi się pozbawić mojego syna pewnych „przywilejów”, np iPada czy oglądania telewizji.

Maciuś Opiate-Warrior
Gość
Maciuś Opiate-Warrior

Mam 21 lat i z płaczem opiszę wam to co działo się u mnie w domu. W czasie gdy dorastałem mój ojciec nadużywał alkoholu, narkotyków ( amfetaminy ) może te środki wpłynęły na to, że tłukł mnie kablem, czasami bałem się rozbierać na Wfie, pojawiały się pierwsze myśli samobójcze. Koniec lat 90tych utkwił mi w pamięci ( 1999 ) kiedy szedłem z mamą do lasu po patyki aby mieć czym napalić w piecu, a ojciec pijany, zalany w trupa jeszcze mnie bił i wyzywał mamę. Mamie odbiło się to bardzo na psychicę. Bardzo mi jej szkoda bo za mamę oddam… Czytaj więcej »

rene
Gość
rene

Skąd w ogóle pomysł, że dzieci są złe i wredne? Przecież to jest tak nielogicznie jak to tylko możliwe. Dzieci się rodzą z chęcią bycia dobrymi. Z chęcią współpracowania z nami, z rodzicami. Chcą być szczęśliwe i to szczęście nieść innym. Czasami w wyniku ich niezaspokojonych potrzeb, wydaje nam się, że są złośliwe, ale w rzeczywistości, one po prostu nie zawsze potrafią jeszcze nad sobą panować i nie potrafią siebie wyrazić. Niestety, niektóre dzieci mają skłonność do złych zachowań. Wrodzoną. Jest to fakt ukrywany przez politpoprawne media. Moja dziewięcioletnia córka od małego znęca się nad młodszą siostrą i sprawia jej… Czytaj więcej »

Anonim
Gość
Anonim

Bardzo to przykre. Doznalam przemocy przez 23 lata mojego życia. Zdarzy się, że uderze latorosl. Chodzę do psychologa, znam schematy, znam błędy, nie daje rady z poczuciem winy. Jest bunt, wszystko na nie, wrzask. Wiem, że to emocje, nie złośliwość wobec rodzica. Wychodzę do innego pokoju. Wracam, dalej to samo i automatycznie mam nerwy, agresje. Wiem, że źle robię. Potrzasne dzieckiem. Dam klapsa w głowę, w tylek, a potem jest mi bardzo przykro, że dalej nie umiem nad tym panować. Nie jest to często. Ale jest. Wraca do mnie przeszłość, czuję bezradność. Jest mi strasznie przykro. Moim marzeniem było stworzyć… Czytaj więcej »

Anonim
Gość
Anonim

Czytam wasze komentarze i tak bardzo mi przykro. Moja mama była bitą przez ojca. Rzucał nią po ścianach. Któregoś razu stanęłam jako dziecko w jej obronie i od tamtej pory miałam przesrane. Kij, pas, ręką, co było pod ręką. Dzień w dzień. Potem z przerwami. Sikalam pod siebie. Nie mogłam kaszlec w nocy, bo to ojca denerwowalo. Nic nie mogłam. Nie miałam koleżanek. Jedna. Może dwie, w szkole. Tak to wszyscy się że mnie śmiali, bo doszło do tego że gdy ojciec przychodził do szkoły chwałam się w toalecie. Potem mój strach był tak wielki, że gdy nie udało mi… Czytaj więcej »