Tulleo – reklama, która krzywdzi dzieci?

Czy ludzie stojący za tymi reklamami, przestali już zupełnie myśleć?

63303238_1421ffebb5_b

Powtarzam się

Wiem, że dopiero co pisałem o suplementach diety w tekście Kiedy dziecko powinno zasypiać. Jednak teraz widzę, że nie potraktowałem tego problemu dość poważnie. Moje wnioski na temat owych suplementów, pochodziły głównie z reklam radiowych i opinii znajomych. Dzisiaj w końcu obejrzałem telewizyjną reklamę Tulleo. I mnie zmroziło.

Niestety nie mogę tutaj umieścić filmu, bo ta opcja dla reklamy Tulleo została zablokowana (czyżby mieli coś na sumieniu?). Zapraszam jednak bezpośrednio na Youtube.

Nie owijając w bawełnę: moim zdaniem takie reklamy powinny być zwyczajnie zakazane. Jeśli dziecko nie może spać i to dzień po dniu, to znaczy, że ma jakiś problem i należy mu pomóc! Należy go zabrać do lekarza lub do dziecięcego psychologa i poszukać przyczyny takiego stanu rzeczy! A nie tłamsić symptomy jakimiś pseudo medykamentami! Bo to może tylko pogorszyć i tak już nie najlepszą sytuację dziecka.

Równie dobrze można by sugerować, że na zapalenie płuc najlepsze będą tabletki na kaszel.

Co możemy zrobić?

Na szczęście jest coś takiego jak Rada Reklamy i można do niej zgłosić reklamy, które wydają nam się niewłaściwe. O tutaj: Złóż skargę. Jeden człowiek pewnie niewiele może zmienić, ale jeśli wyślemy więcej takich zgłoszeń, to może ktoś nas zauważy? Ostatnio udało się zmusić Aflofarm, do zaprzestania posługiwania w reklamie się frazą „to już nie są mleczaki, o zęby stałe trzeba dbać na poważnie” w reklamie – bo wprowadzała w błąd, jakoby o mleczaki nie należało dbać na poważnie (źródło). Reklama Tulleo moim zdaniem również wprowadza w błąd. Dlatego ja do Rady Reklamy już napisałem. Im więcej będzie świadomych rodziców, tym do mniejszej ilości dzieci takie suplementy trafią – a to jest moim zdaniem bardzo ważne zadanie.

Skarga

Poniżej znajdziecie treść skargi, gdybyście mieli ochotę dołączyć:

„Na reklamie Tulleo pokazane jest dziecko, które nie może spać. Brak snu u dziecka nie jest jednak czymś normalnym i jeśli występuje cyklicznie, najprawdopodobniej ma podłoże psychologiczne lub chorobowe. Reklama sugeruje, że Tulleo rozwiąże problem rodziców. Tymczasem właściwym rozwiązaniem w takiej sytuacji byłaby najpierw konsultacja z lekarzem lub psychologiem dziecięcym. Jeśli jednak wybierzemy suplement diety Tulleo i zlikwidujemy symptomy problemu ze snem – nie oznacza to jeszcze, że go rozwiązaliśmy. On prawdopodobnie zacznie się pogłębiać i dziecko mimo tego, że spać będzie prawidłowo – będzie się czuło coraz gorzej. Dlatego też uważam reklamę Tulleo za nieodpowiednią.

Nie dość, że łamie punkt III, art. 6 i motywuje do zakupu, poprzez wywołanie lęku o własne dziecko, to łamie również punkt III, art. 8, wykorzystując brak wiedzy odbiorcy.

Uważam również, że łamany jest punkt IV, art. 23, bo reklama stwarza zagrożenie zdrowia dzieci, mimo iż nie jest skierowana bezpośrednio do dzieci.”

Prawa do zdjęcia należą do Maessive.

  • Jestem zdecydowana przeciwniczką suplementów diety oraz wszelkiego rodzaju preparatów, które maja „cudowne” działanie… ale szczerze mówiąc idąc Twoim tokiem myślenia połowa reklam leków nie nadaje się do emisji. Wszelkie bóle głowy, uporczywe kaszle, wiecznie zatkane nosy „jadą na jednym wozie” co Tulleo. Reklama idiotyczna jak każda inna z kategorii farmaceutycznej…

    • One jadą na jednym wozie, ale dotyczą osób dorosłych. I jako osoba dorosła często możemy sami stwierdzić czy ten ból głowy, gorączka czy katar to coś jednodniowego, czy coś poważniejszego. Dziecko tego nie potrafi. Dlatego uważam, że tutaj jednak jest spora różnica i ta reklama razi mnie znacznie bardziej niż inne z tej kategorii.

      • Nie tylko osób dorosłych, wszelkie apetizery dla niejadków, pneumolany na zatkane nosy dzieci itp. Wszystkie te produkty są dla dzieci i są reklamowane w taki sam sposób. Wiadomo, że świat w reklamach jest przerysowany i wyolbrzymiony. Trzeba uruchomić zdrowy rozsądek. Bez przesady, wcale nie wydaje mi się żeby reklama Tulleo w jakikolwiek sposób odbiegała od reszty.

        • W zasadzie to masz całkowitą rację. Najpierw jednak zajmę się Tulleo i zobaczę co mi Rada Reklamy odpowie. Później przyjdzie czas na Appetizery i im podobne.

          • W takim razie czekamy na rozwój wydarzeń. Liczę na relację z walki. Polska jest podobno krajem, w którym stosuje się najwięcej tego typu specyfików… obawiam się jednak, że nie jest to tylko wina reklam. Każdy powinien mieć swój rozum.

      • Jaga B.

        ok, ale w ten sposób również nie powinno być reklam coca-coli, cukierków czy ogłupiających zabawek bo są równie szkodliwe i również dziecko nie potrafi ocenić że to dla niego złe. NA szczęście to rodzice decydują jaki dziecku kupują lek bo samo do apteki nie pójdzie kupić sobie czegoś na sen za to do spożywczaka po czipsy z reklamy już tak. I dokładnie tak samo myślę, reklamy pseudofarmaceutyków to tylko reklamy.

        • Akurat cola nie reklamuje się jako produkt dla dzieci.

        • otóż to… poza tym wydaje mi się, że stwierdzenie „reklama krzywdzi dzieci” jest na wyrost… dziecko samo nie pójdzie do apteki i nie kupi leku. Pytanie brzmi też czy naprawdę Tulleo to aż taka krzywda dla dziecka? Suplementy są złe, zwłaszcza gdy są nadużywane, ale jestem daleka od popadania w aż tak skrajne stwierdzenia. Rada Reklamy chyba nie bada produktu… ktoś to dopuścił do sprzedaży, więc domyślam się, że przynajmniej w ogólnych założeniach powinno być bezpieczne dla dziecka. Apelować należy do zdrowego rozsądku rodziców. Podanie syropku za 15 zł nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów. Poza tym to, że na różnych etapach życia dziecko może mieć problem ze spaniem/ katar czy mniejszy apetyt należy uznać za naturalny stan rzeczy niekoniecznie wymagający od razu leczenia a tym bardziej „pseudoleczenia” suplementami. Zdrowy rozsądek ponad wszystko!!

        • Lenka

          Popieram Jaga. Dziecko obserwuje i uczy się od rodziców. Ważne, żeby pokazywali
          dziecku, jak rozsądnie postępować w różnych kwestiach — to samo tyczy się
          sprawy przyjmowania leków. Jeśli rodzic poda dziecku taki syrop jak Tulleo
          sporadycznie, od swieta, kiedy naprawdę zajdzie taka potrzeba, to dziecko w
          przyszłości tez nie będzie się faszerować tabletami, bo będzie świadome, ze bez
          suplementów/niektórych leków można się obejść. Wszystko jest dla ludzi, ale
          trzeba umieć mądrze i odpowiedzialnie z tego korzystać. Nie rozumiem, więc
          Twojego ogromnego ataku na Tulleo. ;)

    • Anna Boruch

      Połowa rzeczy sprzedawanych w OTC nie nadaje się do tego by je tak sprzedawać – i to jest straszne. Polska należy do jednych z najbardziej liberalnych jeśli chodzi o zakup farmaceutyków krajów europejskich.
      Tak się składa, że mam pediatrę i rodzinnego w jednym w domu, i trochę historii (zdepersonalizowanych oczywiście) słyszę. Wiecie, że preparaty na przeziębienie i gorączkę często zawierają pseudoefedrynę, która jeśli jest zastosowana bez konsultacji z lekarzem (a nie daj boże „na oko”) może spowodować tachykardię, udar i inne atrakcje? I to nie prawda, że nikt o tym nie słyszał, ja słyszę zdecydowanie za często. Zresztą zwykłe zioła zażyte w niewłaściwych dawkach też mogą zaszkodzić.

      I teraz chwila refleksji… skoro sobie mogę zrobić krzywdę nieświadomie, biorąc coś co sprzedają bez recepty, czy naprawdę chcę bez konsultacji z lekarzem podać cokolwiek swojemu dziecku, które jest przecież dużo delikatniejsze od dorosłego?

      I dalej: czy kierowanie do rodziców reklam, panadolu w syropku, tulleo, czy innych specyfików, jest zwyczajnie fair? Moim zdaniem – nie.

  • Już na FB przy Twoim poprzednim poście pisałam, że ten suplement do mnie nie przemawia … a jak już zobaczyłam reklamę w TV to zaczęłam się zastanawiać kto ją robił !!??

    Jestem mamą dwójki dzieci – jasne dzieci czasem marudzą, że trzeba iść spać albo nie mogą zasnąć … wystarczy przeanalizować dzień. Zastanowić się co może to powodować … niezależnie od wieku dziecka. Jeśli chodzi o małe dzieci to czasami rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, że pewne zachowania w „rytuale” nie pomagają zasypiać, wręcz mogą dziecko drażnić. Każde dziecko jest też inne … niby mam dwójkę z rocznym odstępem czasu a dwa całkiem różne egzemplarze jeśli chodzi o rytuały – to co sprawdzało się przy Gabi niekoniecznie sprawdziło mi się przy Norbie. Nie zapominajmy, że świeże powietrze i aktywność fizyczna zdecydowanie pomoże nam przy usypianiu dzieci ;-)

    Zaraz będzie, że jestem wyrodna matka ale jak potrzebuję dłuższego wieczoru bez dzieci … zabieram je na basen :-)) Godzina lub dwie na basenie i padają jak muchy a jakie szczęśliwe ;-)

  • No dobra, nie wypowiadałam się, ale chyba już czas. Moje młodsze dziecko miało problemy ze snem. Problemy konsultowane z lekarzem. Lekarz stwierdził, że taka jest uroda dziecka, że wyrośnie. Dziecko budziło się co noc wielokrotnie, miało problemy z zasypianiem. Robiliśmy wszystko, bo dziecko wyciszyć – rytuały, wyciszanie, spokój… I nic. Próbowałam herbaty z melisy – nic. Starsze dziecko wieczorem jeszcze szalało, młodsze nie mogło się w tym czasie przestawić na tryb zasypiania. W nocy odreagowywało. Do tego w perspektywie mieliśmy odstawienie od piersi (mała ma 22 miesiące), więc czynnik usypiający miał zniknąć. Kiedy zobaczyłam reklamę Tulleo, pomyślałam, że warto spróbować. Dlaczego nie. Suplement diety, nie ma w tym nic, co mogłoby zaszkodzić. Kupiłam. Podawaliśmy córce godzinę przed snem przez równe 5 dni. Reszta butelki stoi i nie będzie już raczej wykorzystana. Tych 5 dni wystarczyło, żeby dziecko złapało rytm zasypiania. Pewnie podziałało to po części jak placebo, trochę pewnie podziałały zioła. To było jakieś 2 tygodnie temu. Od tego czasu dziecko zasypia i śpi, nie wybudza się. Organizm w tym czasie nauczył się, że ma spać. Może to zbieg okoliczności, może nie, może to Tulleo naprawdę podziałało. Nie chcę bronić reklamy, bo może rzeczywiście wprowadzać w błąd. Chcę bronić rodziców, którzy kupują taki środek. Bo Twoje ataki odebrałam częściowo osobiście. Widzę zagrożenie, jakim jest stałe podawanie dziecku takiego środka. Widzę zagrożenie płynące z reklamy – że rodzic pomyśli, że to jest cudowne rozwiązanie jego problemów ze snem dziecka. Chcę jednak wierzyć, że rodzice są na tyle świadomi, że nie będą poić dzieci tym Tulleo non stop i że nie będą karmić dzieci suplementami diety jako remedium na wszelakie problemy zdrowotne. Chcę wierzyć, że takie suplementy diety są tworzone, ale też kupowane po to, żeby zadziałać doraźnie w razie potrzeby. Na mnie tak podziałała ta reklama, tak właśnie wykorzystałam Tulleo. Daj trochę na luz i nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. I nie, nie mam nic wspólnego z producentem tego suplementu.

    • Tylko, że w Tulleo nie ma żadnych odkrywczych substancji. Jest melisa, lipa, rumianek – to samo można podać w postaci herbatki. I powinno zadziałać podobnie. Nie powinnaś też czuć się szczególnie atakowania, bo ja nie atakuje rodziców, tylko twórców tej reklamy. Jestem też świadom, że są przypadki (opisałem to w poprzednim poście), kiedy takie suplement może znaleźć zastosowanie (choroby, długie podróże itp. – dokładne moje zdanie znajdziesz tutaj: http://www.blogojciec.pl/dzieci/kiedy-dziecko-powinno-zasypiac/).

      Podsumowując – na Twoim miejscu mógłbym postąpić podobnie. Ale to jeszcze nie usprawiedliwia formy tej reklamy.

      • No tak, nie ma tu nic odkrywczego. U mnie herbata z melisy nie podziałała. Może powinnam była zrobić mieszankę takich ziół jak w Tulleo i postarać się o odpowiednie stężenie. Ale zgadzam się z Pracoholiczką w domu – reklama jak każda inna tego typu. Tak naprawdę to jest część szerokiego tematu, jakim jest branża suplementów diety i sposobu ich reklamowania, sprzedaży oraz stosowania przez Polaków. A poczułam się atakowana, bo piszesz o tym, że im więcej świadomych rodziców, tym do mniejszej ilości dzieci trafią takie suplementy. Jestem świadomym rodzicem. I dałam swojemu dziecku ten suplement. Ten konkretny. Zachęcona reklamą telewizyjną, bo akurat to medium jako pierwsze dotarło do mnie z informacją o tym produkcie. Nie zgorszyła mnie ta reklama. Nadal mnie nie gorszy – a przed chwilą obejrzałam raz jeszcze. Może jestem naiwna w swojej wierze, że ci rodzice, którzy spróbują tego produktu, po uzyskaniu efektów spróbują odstawić ten syrop, że nie będą wydawać co tydzień tych kilkunastu złotych. Na takiej zasadzie jak lek – bierzesz do osiągnięcia efektu, a nie do końca życia. Ale jakoś chcę wierzyć, że rodzice nie są bezwolną masą i używają rozumu, zwłaszcza w kontekście produktów, które kupują dla swoich dzieci.

        • Ja muszę pisać do większości, bo inaczej się na blogu nie da. To podobnie jak ze szczepionkami: jestem ogólnie za, ale rozumiem, że są wyjątkowe przypadki, kiedy się nie szczepi. Tak samo tutaj: jestem ogólnie przeciwko takim suplementom, ale rozumiem, że są wyjątkowe przypadki, kiedy się tego używa. Szczególnie jeśli byłaś już u lekarzy i oni stwierdzili, że nic w zasadzie dziecku nie dolega.

    • Agata Filewicz

      „Chcę jednak wierzyć, że rodzice są na tyle świadomi, że nie będą poić dzieci tym Tulleo non stop i że nie będą karmić dzieci suplementami diety jako remedium na wszelakie problemy zdrowotne.”
      Ja też kiedyś chciałam tak wierzyć. Sama jestem osobą, która stara się znajdować mądre rozwiązania. Czytam, myślę, analizuję. Też mieliśmy problem ze snem córeczki. Być może gdybym znała wtedy taki suplement to zdecydowałabym się na niego. MOŻE. I być może skończyłoby się to tak jak u Ciebie.

      Niestety jest cała rzesza ludzi, którzy właśnie nie są niczego świadomi. Łykną wszystko i nadużyją tego bez zahamowań, jeśli okaże się to pomocne. Nie zastanowią się kiedy odstawić.

      • Zgadzam się, że jest cała rzesza takich osób. Ale to nie znaczy, że przez to nie można reklamować tego typu produktów. Forma reklamy – rzecz do dyskusji.

        • Dlatego ja nie czepiam się tak bardzo samego produktu, ale formy reklamy.

    • Zuzanna

      Dlatego chodzi o reklamę, którą oglądają WSZYSCY, również pusta masa, która nic nie analizuje i będa faszerować dziecko syropami, jak będa chcieli pogadać z goścmi, kórym nie pasowało przyjechać wcześniej jak o 20stej na przykład. Produkt niech sobie będzie, na półce w aptece. Jak ktoś będzie potrzebował małego wsparcia, po konsultacji z lekarzem, dowie się o takim Tulleo. Jednak niech to nie będzie reklama jak eliksir na niezmęczone wieczorem dziecko, które przeszkadza nam w dorosłych sprawach, dla każdego. MEdia musza brać na siebie odpowiedzialność, że trafiają do całego przekroju społeczeńśtwa, nie do samych odpowiedzialnych ludzi,a to w naszych- rękach dorosłych- spoczywa los dzieci. Musimy myśleć za wszystkich.

  • soundlymalinka

    jestem tego samego zdania.. brak słów.. tyle sie dzieje teraz ciagle zabijają dzieci , znajdzie sie jakas psychopatka co poda duzo tego leku i znowu tragedia mzoe powiecie ze wyolbrzymiam ale takie sa fakty !!!

  • jestem mamą córki, której nocne harce czasem doprowadzają mnie do furii…zasypia z wielkim bólem i poczuciem niesprawiedliwości, że „ona musi iść spać”…ma dopiero 2 latka…i choć czasem padam na pysk, wkurzam się, a czasem mam anielską cierpliwość… ale nigdy, nigdy nie dam jej lekarstwa na sen…
    Może i jestem zmęczona, czasem sfrustrowana, ale w głębi duszy znam moje dziecko. jeśli nie jest chore, zakatarzone, nie boli je ząb, brzuch to wiem, że to są jej potrzeby emocjonalne, jej potrzeba spędzenia jak najwięcej czasu z rodzicem, czasem do lęk bo coś w główce się ubzdurało, czegoś się boi…
    Jeny, co za czasy, gdzie TABLETKA ma być lekiem na całe zło…i piszemy tu o dzieciach…
    ps. Dorosły ti inna bajka, albo poszuka źródeł, albo sięgnie po tabletkę, jego wybór…
    Uważam, że ta reklama jest etycznie – niemoralna…

    • Właśnie z dorosłym jest inaczej. Bo on sam jest już w stanie określić jak bardzo jest chory i czy potrzebuje iść do lekarza. W przypadku dzieci, to rodzice muszą o tym decydować, a oni raczej nie powinni stwierdzać „wcale nie jesteś chory, masz tu syropek” jeśli coś dziecku faktycznie dolega.

      • i przyznam szczerze…jestem w stanie nieco zrozumieć rodziców, którzy sięgną po „dobrodziejstwo” w imię własnych potrzeb…
        ale mnie wkurza wizja przedstawiana w tej reklamie siejskiej idylli…jak i zresztą w większości „rodzinnych” reklam…i chyba to wyrządza największą krzywdę rodzicom…cóż łatwiej manipulować kimś, kogo wpędzamy w poczucie winy…
        a w tych wypadkach to wiadomo…rzadko wizja z ekranu przekłada się na rzeczywistość…

        • Stąd moja skarga. Bo manipulowanie brakiem wiedzy odbiorcy i jego emocjami jest nad wyraz moim zdaniem widoczne.

  • Gdy syn miał rok i z uwagi na zęby nieregularnie spał – a my przy okazji z nim – podaliśmy mu kaszę na noc. Taką, którą można kupić w każdym markecie. Miała wspomagać sen, itd. – wiadomo. Faktycznie. Syn spał jak zabity, a za to my tak baliśmy się tego snu jak kamień i tak całą noc staliśmy przed jego łóżeczkiem. Nigdy więcej kaszki „zapewniające zdrowy i spokojny sen” nie dostał.
    Trzeba interweniować, bo za chwilę okaże się, że będziemy pili syropy i jedli tabletki bez przerwy- na sen, na spacer, na leżakowanie, na stanie i siedzenie.

  • Jedno co mnie zastanawia to czy są osoby, które takie specyfiki kupuj. Zamiast tego poczytaj dziecku książkę- to je wyciszy przed snem, ogranicz spożycie słodyczy…jeśli to nie pomaga idź do specjalisty i nie faszeruj dziecka takimi dziadostwami…taka moja prośba do dorosłych myślących istot :)

  • Paulinaa

    Ostatnio pierwszy raz widziałam reklamę Tulleo i w moment przyszła mi do głowy jedna mamuśka, co to najchętniej podałaby dziecku coś silniejszego byle w nocy spało, przeleciało mi przez myśl „pseudo-lek dla głupich, pewnie po to sięgnie”. Dziecku trzeba pozwolić być dzieckiem. Bezsenne noce mogą być spowodowane np. tym,że rodzice dziecku poświęcają zbyt mało czasu, dużo pracują, nie ma ich całymi dniami w domu, dziecko wtedy szuka kontaktu z rodzicem, bliskości i choćby miało czuć się źle po nieprzespanej nocy – i tak wybierze czas spędzony z rodzicem od snu… Czasem dzieci stresują się przedszkolem, szkołą, czy samą poranną pobudką i standardowym rytuałem jak poranna toaleta , ubieranie, śniadanie itd. itp. Nie wystarczy zwalczyć jakimś syropem senności, tu trzeba zwalczyć przyczynę. W głowie się nie mieści,żeby wymyślać suplementy na sen dla małych dzieci ! A jeśli szukamy przyczyny i jej nie znajdujemy,to wtedy już nic innego jak spacer do lekarza, a nie szprycowanie dziecka… Już widzę tych rodziców – jak jedna łyżeczka syropu nie pomogła dziś,to jutro pomogą dwie i takie ot zwiększanie dawki. Wszystkie te reklamy leków w polskiej telewizji… Nigdy nie zwracałam na to uwagi,póki mój partner (obcokrajowiec) mi tego nie powiedział,że wciąż tabletki,syropy . I tak ludzie sięgają po te „cuda”, które kosztują niemało,a niczym się jedne od drugich nie różnią. Na ludzką głupotę też nie pomogą.

  • To już gdzieś w dyskusji padło –
    spójrzmy na skład tego specyfiku – same ziółka, można je równie dobrze samemu
    zaparzyć, jak ktoś ma :) Tak jak Lipomal (producent ten sam) – sama LIPA i kupa cukru (nie wiem jak
    ma to działać na gorączkę). Rozsądny rodzic obejrzy reklamę, ale też przeczyta
    co nieco o specyfiku i zdecyduje, czy podać dziecku. Zasięgnie opinii, zajrzy
    na jakiś wpis na blogu itp. Zgadzam się z Jagą B. – można dziecku podać,
    zobaczyć jak zareaguje, może komuś pomoże, a może nie. Na moją córę to zupełnie
    nie działa. I po kilku razach zaprzestałam :) A środek zakupiła moja mama – lekarz anestezjolog, zna się na rzeczy :) A z przekazem samej reklamy można
    oczywiście polemizować. Natomiast z Twojego wpisu trochę wychodzi, że każde
    dziecko, które nie śpi, jest najpewniej chore… chyba to jednak zbyt ogólnikowe ujęcie tematu. Wiadomo, że mnóstwo dzieci ma kłopoty ze snem, których przyczyny nie są
    chorobowe.

    • Psychologiczne lub chorobowe. Często za bezsenność dziecka odpowiada albo choroba (w tym ząbkowanie, kolki itp.) lub psychologia (brak wieczornej rutyny, brak wyciszenia, zbyt wczesne chodzenie spać, nie zaspokojenie potrzeb dziecka przed snem itp.). Myślę, że zdecydowaną większość przypadków dziecięcej bezsenności można pod to podciągnąć.

      • No i odpowiedź już wiele wyjaśnia. Nie postrzegam np ząbkowania jako choroby :) Co do psychologii, tutaj jest większe pole manewru. Ale chyba polemizowałaby każda mama która, zupełnie jak ja, próbowała wszystkiego – czytania, muzyki, od narodzin dziecka serwuje ten sam wyciszający rytuał przed snem, czeka na oznaki zmęczenia by czasem paść wcześniej niż dziecko, przygasza światła i stosuje całą masę innych znanych trików. Niektóre dzieci, chyba muszą po prostu dorosnąć do snu. U nas na tą chwilę, jakiś system usypiania zaczął działać. Ale kto wie, może jak wszystkie poprzednie, za chwilę się przedawni :) A wszystko jest dla ludzi – złota zasada to umiar i rozsądek! Ale to w zasadzie tyczy się nie tylko tego tematu.

        • No ząbkowanie nie jest chorobą, uogólniłem – przyznaję się :)

          A co do reszty – gdybym miał taką sytuację, że spróbowałbym wszystkiego (lekarzy, rytuałów, wyciszenia, masaży itp.) i nic by mi nie pomogło, to może też bym spróbował tego syropu, bo jego skład nie jest jakiś przerażający. Bardziej mi właśnie chodzi o to, żeby nie robić tego na ślepo i najpierw sprawdzić inne możliwości.

  • Kama

    Nie od dziś wiadomo, że jeśli się chce sprzedać produkt farmaceutyczny to nie ma to nic wspólnego ze zwalczaniem rzeczywistych chorób. Teraz, wymyśla się choroby i podaje w reklamie gotowe na nie lekarstwo. Wmawia się ludziom, że ich złe samopoczucie to efekt mniej lub bardziej egzotycznej choroby np.: ktoś kiedyś 100 lat temu słyszał o syndromie niespokojnych nóg? pms? 125 rodzajach depresji, gdzie nawet poniedziałkowa niechęć do pracy to spektrum tych zaburzeń? leczeniu suplementami choroby afektywnej? (to się leczy miesiącami psychiatrycznie), dodatkowo koncerny lobbują za obniżaniem wartości referencyjnych dla określonych chorób np.: nadciśnienia, aby więcej osób, klinicznie zdrowych, weszło w krąg pacjentów. A tak naprawdę to każdy zdrowy człowiek ma skoki ciśnienia, każda kobieta od początków świata źle się czuje przed okresem, a niespokojny sen może mieć wiele przyczyn, w poniedziałek rano mało kto wstaje z entuzjazmem, a obniżenie nastroju w kłopotach to przecież normalny, wytłumaczalny stan. Przykładów są tysiące…to samo robią z zatroskanymi rodzicami, niestety usypiając ich czujność. Niejadek – podać polepszacz apetytu, nie śpi – podać środek nasenny, kaszel – podać syropek, który do niedawna był na receptę (nazwy nie podam, każdy wie..) itd. A często te niewinne objawy, jak słusznie zauważył autor bloga to pierwsze zwiastuny poważnych chorób, a rodzice (niestety zbyt często bezrefleksyjni w podejściu do nowości) podając te środki zagłuszają dalsze objawy. Inna sprawą jest rozwiązywanie problemów wynikających z nie do końca właściwego wychowania i opieki przy pomocy tabletek i syropków, bo łatwiej podać syropek niż kołysankę zaśpiewać…
    Jakiś czas temu pojawił się specyfik, oczywiście całkowicie naturalny, poprawiający wzrok i dbający o prawidłowy rozwój u małych dzieci. Ponieważ mam niedowidząca córkę, zapytałam lekarza, czy mogę to podać, przecież nie od dziś owoce jagodowe i witamina A należą do diety osób z chorobami oczu. Odpowiedz i gwałtowna reakcja lekarza wystarczyła mi za wszystko, powiedział żebym broń Boże, jeśli kocham dziecko tego nie podawała.
    Wydaje się, że są koncerny (i to nie jest jakaś teoria spiskowa), którym zależy na tym, by z ludzi uczynić dożywotnich pacjentów, wciskają nam pigułki na wszystko, nawet na to co normalne. Trzeba wielkiej rozwagi w podejmowaniu decyzji co sami zjemy, a co dopiero w kwestii tego, co podamy naszym dzieciom. Autorowi bloga wielki plus za to, że podał link do skargi, bo często nawet chcąc cos zrobić dobrego nie wiadomo gdzie się udać :)

  • Złożone. Czekam jeszcze nasyrok „grzeczne dziecko”. Producenci wykorzystują wygodnictwo rodziców…

  • Nie oglądam reklam. Jestem szczęśliwym człowiekiem :-D A na poważnie to zastanawiam się nad sensem wychowywania dzieci tabletkami/syropami na sen, jedzenie, spokój i co tam jeszcze nie wymyślą…

  • Jak dla mnie wielkim absurdem jest samo to, że w TV lecą reklamy jakichkolwiek leków! Tabletki na zgagę, na ciężkie nogi, na zakwaszenie organizmu i mój ulubieniec – Magnez – helasrutututu coś tam. Wszystkie reklamy leków powinny być zdjęte, ale do tego lobby farmakologiczne łatwo nie dopuści. Na szczęście mam w pilocie taki magiczny przycisk „MUTE”, który ratuje mnie od tego prania mózgu.

    W przypadku dzieci, niestety obecnie wielu rodziców jest zbyt wygodnych aby wysilić się i spróbować rozwiązać problem w sposób, który wymaga pewnego wysiłu – łatwiej jest dać tabletkę czy inny syropek. To samo z resztą obserwuję w kwestii zabawiania dziecka i organizowania mu czasu. TV na kanał MiniMini i pół dnia z głowy…

    • Podobno w wielu krajach jest ogólny zakaz reklamowania lekarstw. Dlaczego by u nas czegoś takiego nie wprowadzić? Wszystko teraz zależy od Rady Reklamy i ich odpowiedzi :)

  • Zdziwiłam się jak nie zwracam za bardzo uwagi na reklamy. Wiem, że widziałam/słyszałam tą reklamę, bo zapamiętałam z poprzedniego wpisu nazwę i że o tym piszesz. Ale mimo tego, że wiem że widziałam przynajmniej kilka razy to kompletnie nie pamiętam co w niej przedstawiali. Gdyby nie Twój wpis to pewnie nie kojarzyłabym nazwy ani na co ten syropek ;)
    Ale co do samej idei to ja staram się unikać jakichkolwiek leków czy suplementów i najchętniej nie widywałabym żadnych reklam leków w telewizji. Jeśli już muszę coś brać ja czy dziecko to wolałabym poradzić się lekarza czy farmaceuty (choć z tym też różnie bywa…) a nie kupować coś co mi podpowiadają reklamy. /J.

    • To niewidywanie leków w reklamach brzmi całkiem nieźle :)

  • ewa

    Mądry rodzic nie poda dziecku syropu na sen tylko stara się aktywnie spędzać dzień żeby wieczorem dziecko po kąpieli i kolacji położyło się do łóżka i spokojnie zasnęło

  • AnnnJa

    Powiem Ci, że z jednej strony to masz rację, ale ja jak to ja staram się zawsze coś ugryźć z drugiej strony i tak sobie myślę, że….może dzięki temu kretyńskiemu syropkowi jakiemuś rodzicowi otworzą się oczy. Jak to? No bo jeśli rodzic jest tak głupi, że na „problemy” ze snem (które jak sam piszesz z d*** się nie biorą) rodzic daje syrop to jeśli taki syrop problemu nie rozwiąże, bo poważnych zaburzeń snu raczej melisą i rumiankiem się nie wyleczy to w końcu pójdzie jeden z drugim do lekarza, no bo jak nawet cudowny syrop nie pomógł to coś musi być.
    Dobra, wiem, jestem naiwna ;p

  • JaNiA

    hmmm a co jeśli każdy lekarz w okolicy do którego poszłam z problemem że moje bliźniaczki nie śpią w nocy mówił że jego dzieci też nie spały i widocznie tak musi być ?

    • Skonsultować z drugim lekarzem? Ewentualnie z psychologiem dziecięcym?

  • Paulina Jankowska-Klawender

    heh czyli widzę, że nie tylko mnie i mojego męża rzuca na widok tego typu reklam. dziecko nie chce jeść? leć do apteki i kup syrop. dziecko nie chce spać? leć do apteki i kup syrop. dziecko zjada za dużo słodyczy? leć do apteki i kup syrop.
    a gdzie się podziało zastanowienie się nad tym dlaczego tak się dzieje?? czy w dzisiejszych czasach wszyscy rodzice mają być jak bezmózgie yeti i w razie problemów sięgać po farmaceutyki? kiedy dziecko się nudzi nie spędzajmy z nim czasu tylko kupmy najnowszą konsolę, bo to również pójście po najmniejszej linii oporu.
    świat zwariował. w ten sposób dzieci się hoduje a nie wychowuje a chyba nie po to te dzieci na świat sprowadziliśmy.
    chcę wierzyć w to, że chociaż część (oby duża) rodziców się nad tym wszystkim zastanowi i postąpi nie tak żeby bylo im latwiej, ale tak by nie krzywdzić swoimi wyborami i decyzjami własnych pociech.
    pozdrawiam autora i dzięki za poruszenie tematu, który i mi się wwiercał w mózg od jakiegoś już czasu

    • Jeszcze brakuje tylko syropków na dobre oceny dla uczniów w podstawówkach. Bo dla starszych roczników mamy już „Sesje” i inne takie… zresztą czemu się dziwić, jak co druga dorosła osoba bierze jakieś leki na uspokojenie, koncentrację, magnezy i inne takie. Przerzucamy nasze lęki na nasze dzieci.

  • TomashMan

    Dobra Robota Stary! Popieram Ciebie i Twoją ideę. Bydlaki, korporacyjne śmiecie nie liczą się z ogromem zagrożenia, jakie sprowadzają już nie tylko na ludzi dorosłych swoimi cudownymi pigułami, to jeszcze nie mają skrupułów niszczyć naszych dzieci. A władza co? W dupie ma i nie widzi żadnego problemu a to ONI powinni chronić nas i nasze dzieci

    • Przede wszystkim to my powinniśmy się chronić. Ale brakuje odpowiedniej edukacji na ten temat i ludziom brakuje wiedzy, żeby czasami samemu ocenić rozmiar zagrożenia. Tutaj pojawia się problem. Podoba mi się też, że w niektórych krajach jest całkowity zakaz reklamowania lekarstw. Bo niby po co je reklamować? Leki dostaje się od lekarza i bierze takie jakie on poleci, a nie ten który przedstawiła ładniejsza Pani na reklamie.

  • Joanna Sprawka Noskowska

    Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę reklamę miałam bardzo negatywne odczucia i podobne przemyślenia, ale nie sądziłam, że poruszy ona więcej osób. Niestety podobnych reklam nasuwających ludziom „extra” pomysły na faszerowanie siebie i dzieci jest więcej. Np niewinna reklama witaminy D(chyba vitrumd3…?nieważne). Witamina ważna, potrzebna ok. Ale drażni mnie sposób w jaki ta pani w tv się wypowiada : ” pewnie masz to co ja miałam” stary i skuteczny chwyt, bo włącza się ludziom lampka ” tak na pewno mam to co ty miałaś, lecę do apteki, bo jak tobie pomogło to mi tez pomoże”. Ale gdzie jest lekarz? No tak są kolejki, myślimy ze nie ma sensu włóczyć się po przychodniach jak sami damy rade. Ba tego nas sami lekarze uczą, bo na wizycie dziwią się ze nie znam tego czy tamtego suplementu, ze nie mam w domu masy syropów i kropli do nosa( no juz mam, bo z taką ilością dzieci niezła kolekcja się uzbierała hihi).Lekarze często radzą najpierw spróbować suplementów, potem jeśli stan pacjenta się nie poprawia, zaczynają sie zastanawiać co dalej, jak leczyć. Więc kupujących rodziców i nie rodziców rozumiem. Aczkolwiek to bywa zgubne,bo tu suplement tam suplement, witaminki itp i w taki o to sposób możemy sobie łatwo bardziej zaszkodzić niż pomóc. Pozostaje wierzyć tylko w zdrowy rozsądek kupujących. Jest jeszcze coś, co mnie kosmicznie irytuje, mianowicie reklamy leków na potencje. Nie powinny być puszczane przed 22. Bo niby dlaczego mam być przez nie zmuszana do tłumaczenia 4-latkowi co to jest erekcja?

    • Podobno RMF FM nie będzie puszczało reklam takich produktów pomiędzy 6 a 22. Podobno. Także zmiana idzie. Za rok pewnie już żadna stacja tego nie będzie robiła. Na tą chwilę jednak wybieram muzykę z youtube czy spotify jadąc samochodem :)

  • Joanna Sprawka Noskowska

    dodam jeszcze ze mój 4-latek błaga mnie wręcz o kupienie Tulleo, bo wg niego bez tego nie zaśnie…Jeszcze marzy o Aromaktiv. A kiedyś dzieci chciały zabawki. Dokąd ten świat zmierza?;) hah

    • O tym w ogóle nie pomyślałem – że dzieci same będą chciały takie cuda, bo bez tego nie dadzą rady. To tylko pokazuje jak silne sugestie zawierają reklamy. I jak bardzo są niebezpieczne.

      • Justyna S.

        a mój 5 latek po obejrzeniu reklamy Aromaktiv skomentował: „a ja nie potrzebuję plasterka, bo mam kołysanki i biorę sobie mamy rączkę i zasypiam” (akurat nie załapał, że to przy katarze…)

  • Ja to szczerze mówiąc mam wrażenie, że wszelkie reklamy produktów dla dzieci (a dla niemowląt szczególnie) powinny być tam zgłaszane. Większość bazuje perfidnie na podstawowym uczuciu rodzica, jakim jest troska o dziecko, wciskając przy tym co tylko się da. Najcudowniejsze na świecie mleko modyfikowane, wspaniałe leki na sen, wzrost czy inny apetyt, najlepsze słoiczki, pampersy itd. Wszystko to jest jak dla mnie najczęściej perfidną manipulacją uczuciami rodziców. Bo rodzic często wpędzony w stan „to wszystko dla dobra dziecka” traci zdrowy rozum. Pozdrawiam

  • Sidor od dawna twierdzi że świat wariuje i człowiek dla pieniędzy zrobi wszystko tylko to wszystko zakrywa jego własne życie. Ostatnio pod szkołą widzę ojca o 7 rano jak odprowadza dziecko , mówi „pa , do wieczora” i wsiada w ładną brykę. Za przeproszeniem sram na takich ludzi i taki styl życia. Ja jestem z innej gliny , mam sumienie i wolę jak jestem przy dziecku blisko niż poprzez facebooka. Pozdrawiam.

    • I najczęściej sprzedaż takiej ładnej bryki oznaczałaby, że ów ojciec, mógłby przez najbliższe trzy lata nie pracować – tylko wreszcie spędzić trochę czasu z dzieckiem. Niektórzy niestety nie są stworzeni do tej roli.

  • Szukałam tego teksu, bo na dzień dobry nie wiedziałam o co chodzi czytając wpis i kome,kilka dni temu jednak zobaczyłam reklamę w tv- telleo na zdrowy????? sen????. Wzburzyłam się, zastanawiając kto dopuścił do publikacji takiej reklamy?, pierwsza myśl( głośno wykrzyczana) po obejrzeniu tego spotu była: Cholera jasna normalny rodzic to chyba udaje się z dzieckiem do lekarza gdy pojawia się taki lub inny problem, a nie stosuje „usypiacze”. Owszem moje dzieci też miały jakieś nieśpiące epizody przy chorobach, ząbkach, wtedy (i do dziś )zaparzam naturalny napar z melisy odpowiednio rozcieńczony i popijamy sobie wszyscy na rozładowanie napięcia. Boże broń od dziwnych-reklamowanych mankamentów!!!! Podaj proszę link gdzie można podpisać się pod skargą publikacji reklamy- jeśli nie jest za późno. pozdrawiam

  • Luśka Tyszka

    miałam takie same odczucia gdy to zobaczyłam!!

  • mama_ania

    a powiedz mi, która reklama nie manipuluje
    emocjami? Reklama ma na celu działania perswazyjne, gra z naszymi emocjami
    (wiem coś, o tym, bo siedzę w temacie reklam). Ja podaję mojemu synowi niekiedy
    Tulleo. I przyznaję się do tego otwarcie, bo nie widzę w tym nic złego, że
    kiedy widzimy, że nasze dziecko jest zbytnio pobudzone/podekscytowane, to
    podamy mu ZIOŁOWY syropek, który pomoże mu się wyciszyć. Wszystko jest dla
    ludzi, tylko z głową i rozsądkiem trzeba do tego podejść.

  • Nina

    Co do Twojej skargi drogi autorze, wydaję mi się, że robisz z rodziców trochę idiotów bez wolnej woli i mózgu. Chyba
    logiczne, że po wypróbowaniu kilku sposobów, metod, które nic nie wskórały, rodzic będzie szukał rozwiązania dalej, a nie pasł dziecko suplementami… twoje oskarżenia brzmią mi bezpodstawnie, sformułowałeś swoją skargę w takim tonie,
    jakby Tulleo pogarszało jakoś stan dzieci, szkodziło im… masz dowody, jakieś skargi od innych rodziców co do DZIAŁANIA Tulleo? „On prawdopodobnie zacznie się pogłębiać i dziecko mimo tego, że spać będzie prawidłowo – będzie się czuło coraz gorzej.” – wiesz, po wszelkich napojach gazowanych i słodyczach, prawdopodobnie dziecko też przytyje,
    chyba, że rodzice będą rozsądnie podchodzić do kwestii tych produktów!Prawdopodobnie — gdybanie bez uzasadnień. Piszesz o czymś, co nijak nie ma poświadczenia w rzeczywistości. Idąc Twoim tropem, powinieneś oskarżyć całą telewizję za puszczanie reklam, bo przecież po każdym suplemencie, leku, artykule spożywczym itd., itp., który spożyjemy w nadmiarze, złej dawce, może nam się PRAWDOPODOBNIE pogorszyć. Apelowałabym raczej o rozsądek rodziców w
    postepowaniu z dziećmi.

  • Lord Nikon

    Coraz więcej tworzy się takich specyfików. Chciałbym tylko zauważyć, że zabieranie dziecka do psychologa też może źle się skończyć, bo jeszcze wmówi mu że jego brak snu był efektem molestowania i pójdziesz siedzieć :3
    Chemii i psychologów należy unikać.

    • E… chyba znamy inną definicję psychologa dziecięcego :D

      • Lord Nikon

        Naturalnie troszkę się napier***, jednak wraz z modą przychodzą diagnozy. I fakt, że ktoś jest psychologiem, nie znaczy że znajdzie prawdziwą przyczynę problemu albo zwyczajnie jej nie wmówi, tak jak producent „tulleo” wmawia ci rozwiązanie ;)

  • Meśka

    osobiscie nie widze w tulleo nic zlego, nie ma w skladzie niestworzonych, uzależniających i mogacych zaszkodzic dziecku rzeczy – tylko ziola, melisa, lipa, rumianek, róża i wierzę, właśnie w coś takiego jak wyrabianie nawyku – a Tulleo najwyraźniej w tym pomaga. Reklam jest pełno, ale jak potrafimy używać reklamowanych produktów mądrze, wg zaleceń, to wszystko bedzie ok, reklama nie skrzywdzi nikogo dopóki będziemy myśleć;)

  • jol

    Dziś znów reklama tulleo w tv, nie widziałam colosci ale fakt ze znowu reklamowa to g…no!!wrrr