Tulleo – reklama, która krzywdzi dzieci?

Czy ludzie stojący za tymi reklamami, przestali już zupełnie myśleć?

63303238_1421ffebb5_b

Powtarzam się

Wiem, że dopiero co pisałem o suplementach diety w tekście Kiedy dziecko powinno zasypiać. Jednak teraz widzę, że nie potraktowałem tego problemu dość poważnie. Moje wnioski na temat owych suplementów, pochodziły głównie z reklam radiowych i opinii znajomych. Dzisiaj w końcu obejrzałem telewizyjną reklamę Tulleo. I mnie zmroziło.

Niestety nie mogę tutaj umieścić filmu, bo ta opcja dla reklamy Tulleo została zablokowana (czyżby mieli coś na sumieniu?). Zapraszam jednak bezpośrednio na Youtube.

Nie owijając w bawełnę: moim zdaniem takie reklamy powinny być zwyczajnie zakazane. Jeśli dziecko nie może spać i to dzień po dniu, to znaczy, że ma jakiś problem i należy mu pomóc! Należy go zabrać do lekarza lub do dziecięcego psychologa i poszukać przyczyny takiego stanu rzeczy! A nie tłamsić symptomy jakimiś pseudo medykamentami! Bo to może tylko pogorszyć i tak już nie najlepszą sytuację dziecka.

Równie dobrze można by sugerować, że na zapalenie płuc najlepsze będą tabletki na kaszel.

Co możemy zrobić?

Na szczęście jest coś takiego jak Rada Reklamy i można do niej zgłosić reklamy, które wydają nam się niewłaściwe. O tutaj: Złóż skargę. Jeden człowiek pewnie niewiele może zmienić, ale jeśli wyślemy więcej takich zgłoszeń, to może ktoś nas zauważy? Ostatnio udało się zmusić Aflofarm, do zaprzestania posługiwania w reklamie się frazą „to już nie są mleczaki, o zęby stałe trzeba dbać na poważnie” w reklamie – bo wprowadzała w błąd, jakoby o mleczaki nie należało dbać na poważnie (źródło). Reklama Tulleo moim zdaniem również wprowadza w błąd. Dlatego ja do Rady Reklamy już napisałem. Im więcej będzie świadomych rodziców, tym do mniejszej ilości dzieci takie suplementy trafią – a to jest moim zdaniem bardzo ważne zadanie.

Skarga

Poniżej znajdziecie treść skargi, gdybyście mieli ochotę dołączyć:

„Na reklamie Tulleo pokazane jest dziecko, które nie może spać. Brak snu u dziecka nie jest jednak czymś normalnym i jeśli występuje cyklicznie, najprawdopodobniej ma podłoże psychologiczne lub chorobowe. Reklama sugeruje, że Tulleo rozwiąże problem rodziców. Tymczasem właściwym rozwiązaniem w takiej sytuacji byłaby najpierw konsultacja z lekarzem lub psychologiem dziecięcym. Jeśli jednak wybierzemy suplement diety Tulleo i zlikwidujemy symptomy problemu ze snem – nie oznacza to jeszcze, że go rozwiązaliśmy. On prawdopodobnie zacznie się pogłębiać i dziecko mimo tego, że spać będzie prawidłowo – będzie się czuło coraz gorzej. Dlatego też uważam reklamę Tulleo za nieodpowiednią.

Nie dość, że łamie punkt III, art. 6 i motywuje do zakupu, poprzez wywołanie lęku o własne dziecko, to łamie również punkt III, art. 8, wykorzystując brak wiedzy odbiorcy.

Uważam również, że łamany jest punkt IV, art. 23, bo reklama stwarza zagrożenie zdrowia dzieci, mimo iż nie jest skierowana bezpośrednio do dzieci.”

Prawa do zdjęcia należą do Maessive.

Dodaj komentarz

69 komentarzy do "Tulleo – reklama, która krzywdzi dzieci?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pracoholiczka w domu
Gość

Jestem zdecydowana przeciwniczką suplementów diety oraz wszelkiego rodzaju preparatów, które maja „cudowne” działanie… ale szczerze mówiąc idąc Twoim tokiem myślenia połowa reklam leków nie nadaje się do emisji. Wszelkie bóle głowy, uporczywe kaszle, wiecznie zatkane nosy „jadą na jednym wozie” co Tulleo. Reklama idiotyczna jak każda inna z kategorii farmaceutycznej…

Blog Ojciec
Gość

One jadą na jednym wozie, ale dotyczą osób dorosłych. I jako osoba dorosła często możemy sami stwierdzić czy ten ból głowy, gorączka czy katar to coś jednodniowego, czy coś poważniejszego. Dziecko tego nie potrafi. Dlatego uważam, że tutaj jednak jest spora różnica i ta reklama razi mnie znacznie bardziej niż inne z tej kategorii.

Pracoholiczka w domu
Gość

Nie tylko osób dorosłych, wszelkie apetizery dla niejadków, pneumolany na zatkane nosy dzieci itp. Wszystkie te produkty są dla dzieci i są reklamowane w taki sam sposób. Wiadomo, że świat w reklamach jest przerysowany i wyolbrzymiony. Trzeba uruchomić zdrowy rozsądek. Bez przesady, wcale nie wydaje mi się żeby reklama Tulleo w jakikolwiek sposób odbiegała od reszty.

Blog Ojciec
Gość

W zasadzie to masz całkowitą rację. Najpierw jednak zajmę się Tulleo i zobaczę co mi Rada Reklamy odpowie. Później przyjdzie czas na Appetizery i im podobne.

Pracoholiczka w domu
Gość

W takim razie czekamy na rozwój wydarzeń. Liczę na relację z walki. Polska jest podobno krajem, w którym stosuje się najwięcej tego typu specyfików… obawiam się jednak, że nie jest to tylko wina reklam. Każdy powinien mieć swój rozum.

Jaga B.
Gość

ok, ale w ten sposób również nie powinno być reklam coca-coli, cukierków czy ogłupiających zabawek bo są równie szkodliwe i również dziecko nie potrafi ocenić że to dla niego złe. NA szczęście to rodzice decydują jaki dziecku kupują lek bo samo do apteki nie pójdzie kupić sobie czegoś na sen za to do spożywczaka po czipsy z reklamy już tak. I dokładnie tak samo myślę, reklamy pseudofarmaceutyków to tylko reklamy.

Blog Ojciec
Gość

Akurat cola nie reklamuje się jako produkt dla dzieci.

Pracoholiczka w domu
Gość
otóż to… poza tym wydaje mi się, że stwierdzenie „reklama krzywdzi dzieci” jest na wyrost… dziecko samo nie pójdzie do apteki i nie kupi leku. Pytanie brzmi też czy naprawdę Tulleo to aż taka krzywda dla dziecka? Suplementy są złe, zwłaszcza gdy są nadużywane, ale jestem daleka od popadania w aż tak skrajne stwierdzenia. Rada Reklamy chyba nie bada produktu… ktoś to dopuścił do sprzedaży, więc domyślam się, że przynajmniej w ogólnych założeniach powinno być bezpieczne dla dziecka. Apelować należy do zdrowego rozsądku rodziców. Podanie syropku za 15 zł nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów. Poza tym to, że na różnych… Czytaj więcej »
Lenka
Gość

Popieram Jaga. Dziecko obserwuje i uczy się od rodziców. Ważne, żeby pokazywali
dziecku, jak rozsądnie postępować w różnych kwestiach — to samo tyczy się
sprawy przyjmowania leków. Jeśli rodzic poda dziecku taki syrop jak Tulleo
sporadycznie, od swieta, kiedy naprawdę zajdzie taka potrzeba, to dziecko w
przyszłości tez nie będzie się faszerować tabletami, bo będzie świadome, ze bez
suplementów/niektórych leków można się obejść. Wszystko jest dla ludzi, ale
trzeba umieć mądrze i odpowiedzialnie z tego korzystać. Nie rozumiem, więc
Twojego ogromnego ataku na Tulleo. ;)

Anna Boruch
Gość
Połowa rzeczy sprzedawanych w OTC nie nadaje się do tego by je tak sprzedawać – i to jest straszne. Polska należy do jednych z najbardziej liberalnych jeśli chodzi o zakup farmaceutyków krajów europejskich. Tak się składa, że mam pediatrę i rodzinnego w jednym w domu, i trochę historii (zdepersonalizowanych oczywiście) słyszę. Wiecie, że preparaty na przeziębienie i gorączkę często zawierają pseudoefedrynę, która jeśli jest zastosowana bez konsultacji z lekarzem (a nie daj boże „na oko”) może spowodować tachykardię, udar i inne atrakcje? I to nie prawda, że nikt o tym nie słyszał, ja słyszę zdecydowanie za często. Zresztą zwykłe zioła… Czytaj więcej »
Karlita CałyŚwiatKarli
Gość
Już na FB przy Twoim poprzednim poście pisałam, że ten suplement do mnie nie przemawia … a jak już zobaczyłam reklamę w TV to zaczęłam się zastanawiać kto ją robił !!?? Jestem mamą dwójki dzieci – jasne dzieci czasem marudzą, że trzeba iść spać albo nie mogą zasnąć … wystarczy przeanalizować dzień. Zastanowić się co może to powodować … niezależnie od wieku dziecka. Jeśli chodzi o małe dzieci to czasami rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, że pewne zachowania w „rytuale” nie pomagają zasypiać, wręcz mogą dziecko drażnić. Każde dziecko jest też inne … niby mam dwójkę z rocznym odstępem… Czytaj więcej »
KatKal
Gość
No dobra, nie wypowiadałam się, ale chyba już czas. Moje młodsze dziecko miało problemy ze snem. Problemy konsultowane z lekarzem. Lekarz stwierdził, że taka jest uroda dziecka, że wyrośnie. Dziecko budziło się co noc wielokrotnie, miało problemy z zasypianiem. Robiliśmy wszystko, bo dziecko wyciszyć – rytuały, wyciszanie, spokój… I nic. Próbowałam herbaty z melisy – nic. Starsze dziecko wieczorem jeszcze szalało, młodsze nie mogło się w tym czasie przestawić na tryb zasypiania. W nocy odreagowywało. Do tego w perspektywie mieliśmy odstawienie od piersi (mała ma 22 miesiące), więc czynnik usypiający miał zniknąć. Kiedy zobaczyłam reklamę Tulleo, pomyślałam, że warto spróbować.… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Tylko, że w Tulleo nie ma żadnych odkrywczych substancji. Jest melisa, lipa, rumianek – to samo można podać w postaci herbatki. I powinno zadziałać podobnie. Nie powinnaś też czuć się szczególnie atakowania, bo ja nie atakuje rodziców, tylko twórców tej reklamy. Jestem też świadom, że są przypadki (opisałem to w poprzednim poście), kiedy takie suplement może znaleźć zastosowanie (choroby, długie podróże itp. – dokładne moje zdanie znajdziesz tutaj: http://www.blogojciec.pl/dzieci/kiedy-dziecko-powinno-zasypiac/).

Podsumowując – na Twoim miejscu mógłbym postąpić podobnie. Ale to jeszcze nie usprawiedliwia formy tej reklamy.

KatKal
Gość
No tak, nie ma tu nic odkrywczego. U mnie herbata z melisy nie podziałała. Może powinnam była zrobić mieszankę takich ziół jak w Tulleo i postarać się o odpowiednie stężenie. Ale zgadzam się z Pracoholiczką w domu – reklama jak każda inna tego typu. Tak naprawdę to jest część szerokiego tematu, jakim jest branża suplementów diety i sposobu ich reklamowania, sprzedaży oraz stosowania przez Polaków. A poczułam się atakowana, bo piszesz o tym, że im więcej świadomych rodziców, tym do mniejszej ilości dzieci trafią takie suplementy. Jestem świadomym rodzicem. I dałam swojemu dziecku ten suplement. Ten konkretny. Zachęcona reklamą telewizyjną,… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Ja muszę pisać do większości, bo inaczej się na blogu nie da. To podobnie jak ze szczepionkami: jestem ogólnie za, ale rozumiem, że są wyjątkowe przypadki, kiedy się nie szczepi. Tak samo tutaj: jestem ogólnie przeciwko takim suplementom, ale rozumiem, że są wyjątkowe przypadki, kiedy się tego używa. Szczególnie jeśli byłaś już u lekarzy i oni stwierdzili, że nic w zasadzie dziecku nie dolega.

Agata Filewicz
Gość
„Chcę jednak wierzyć, że rodzice są na tyle świadomi, że nie będą poić dzieci tym Tulleo non stop i że nie będą karmić dzieci suplementami diety jako remedium na wszelakie problemy zdrowotne.” Ja też kiedyś chciałam tak wierzyć. Sama jestem osobą, która stara się znajdować mądre rozwiązania. Czytam, myślę, analizuję. Też mieliśmy problem ze snem córeczki. Być może gdybym znała wtedy taki suplement to zdecydowałabym się na niego. MOŻE. I być może skończyłoby się to tak jak u Ciebie. Niestety jest cała rzesza ludzi, którzy właśnie nie są niczego świadomi. Łykną wszystko i nadużyją tego bez zahamowań, jeśli okaże się… Czytaj więcej »
KatKal
Gość

Zgadzam się, że jest cała rzesza takich osób. Ale to nie znaczy, że przez to nie można reklamować tego typu produktów. Forma reklamy – rzecz do dyskusji.

Blog Ojciec
Gość

Dlatego ja nie czepiam się tak bardzo samego produktu, ale formy reklamy.

Zuzanna
Gość
Dlatego chodzi o reklamę, którą oglądają WSZYSCY, również pusta masa, która nic nie analizuje i będa faszerować dziecko syropami, jak będa chcieli pogadać z goścmi, kórym nie pasowało przyjechać wcześniej jak o 20stej na przykład. Produkt niech sobie będzie, na półce w aptece. Jak ktoś będzie potrzebował małego wsparcia, po konsultacji z lekarzem, dowie się o takim Tulleo. Jednak niech to nie będzie reklama jak eliksir na niezmęczone wieczorem dziecko, które przeszkadza nam w dorosłych sprawach, dla każdego. MEdia musza brać na siebie odpowiedzialność, że trafiają do całego przekroju społeczeńśtwa, nie do samych odpowiedzialnych ludzi,a to w naszych- rękach dorosłych-… Czytaj więcej »
soundlymalinka
Gość

jestem tego samego zdania.. brak słów.. tyle sie dzieje teraz ciagle zabijają dzieci , znajdzie sie jakas psychopatka co poda duzo tego leku i znowu tragedia mzoe powiecie ze wyolbrzymiam ale takie sa fakty !!!

Gosia Skrajna
Gość
jestem mamą córki, której nocne harce czasem doprowadzają mnie do furii…zasypia z wielkim bólem i poczuciem niesprawiedliwości, że „ona musi iść spać”…ma dopiero 2 latka…i choć czasem padam na pysk, wkurzam się, a czasem mam anielską cierpliwość… ale nigdy, nigdy nie dam jej lekarstwa na sen… Może i jestem zmęczona, czasem sfrustrowana, ale w głębi duszy znam moje dziecko. jeśli nie jest chore, zakatarzone, nie boli je ząb, brzuch to wiem, że to są jej potrzeby emocjonalne, jej potrzeba spędzenia jak najwięcej czasu z rodzicem, czasem do lęk bo coś w główce się ubzdurało, czegoś się boi… Jeny, co za… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Właśnie z dorosłym jest inaczej. Bo on sam jest już w stanie określić jak bardzo jest chory i czy potrzebuje iść do lekarza. W przypadku dzieci, to rodzice muszą o tym decydować, a oni raczej nie powinni stwierdzać „wcale nie jesteś chory, masz tu syropek” jeśli coś dziecku faktycznie dolega.

Gosia Skrajna
Gość

i przyznam szczerze…jestem w stanie nieco zrozumieć rodziców, którzy sięgną po „dobrodziejstwo” w imię własnych potrzeb…
ale mnie wkurza wizja przedstawiana w tej reklamie siejskiej idylli…jak i zresztą w większości „rodzinnych” reklam…i chyba to wyrządza największą krzywdę rodzicom…cóż łatwiej manipulować kimś, kogo wpędzamy w poczucie winy…
a w tych wypadkach to wiadomo…rzadko wizja z ekranu przekłada się na rzeczywistość…

Blog Ojciec
Gość

Stąd moja skarga. Bo manipulowanie brakiem wiedzy odbiorcy i jego emocjami jest nad wyraz moim zdaniem widoczne.

Mateusz Kuźniar - Ojciec M.
Gość

Gdy syn miał rok i z uwagi na zęby nieregularnie spał – a my przy okazji z nim – podaliśmy mu kaszę na noc. Taką, którą można kupić w każdym markecie. Miała wspomagać sen, itd. – wiadomo. Faktycznie. Syn spał jak zabity, a za to my tak baliśmy się tego snu jak kamień i tak całą noc staliśmy przed jego łóżeczkiem. Nigdy więcej kaszki „zapewniające zdrowy i spokojny sen” nie dostał.
Trzeba interweniować, bo za chwilę okaże się, że będziemy pili syropy i jedli tabletki bez przerwy- na sen, na spacer, na leżakowanie, na stanie i siedzenie.

Matka Antyterrorystka
Gość

Jedno co mnie zastanawia to czy są osoby, które takie specyfiki kupuj. Zamiast tego poczytaj dziecku książkę- to je wyciszy przed snem, ogranicz spożycie słodyczy…jeśli to nie pomaga idź do specjalisty i nie faszeruj dziecka takimi dziadostwami…taka moja prośba do dorosłych myślących istot :)

NIEKONWENCJONALNA
Gość

Czytanie książki 1h, podanie syropu 1min. Ojciec… czego Ty wymagasz:P

Blog Ojciec
Gość

To nie ja :)

Paulinaa
Gość
Ostatnio pierwszy raz widziałam reklamę Tulleo i w moment przyszła mi do głowy jedna mamuśka, co to najchętniej podałaby dziecku coś silniejszego byle w nocy spało, przeleciało mi przez myśl „pseudo-lek dla głupich, pewnie po to sięgnie”. Dziecku trzeba pozwolić być dzieckiem. Bezsenne noce mogą być spowodowane np. tym,że rodzice dziecku poświęcają zbyt mało czasu, dużo pracują, nie ma ich całymi dniami w domu, dziecko wtedy szuka kontaktu z rodzicem, bliskości i choćby miało czuć się źle po nieprzespanej nocy – i tak wybierze czas spędzony z rodzicem od snu… Czasem dzieci stresują się przedszkolem, szkołą, czy samą poranną pobudką… Czytaj więcej »
Mamorki
Gość
To już gdzieś w dyskusji padło – spójrzmy na skład tego specyfiku – same ziółka, można je równie dobrze samemu zaparzyć, jak ktoś ma :) Tak jak Lipomal (producent ten sam) – sama LIPA i kupa cukru (nie wiem jak ma to działać na gorączkę). Rozsądny rodzic obejrzy reklamę, ale też przeczyta co nieco o specyfiku i zdecyduje, czy podać dziecku. Zasięgnie opinii, zajrzy na jakiś wpis na blogu itp. Zgadzam się z Jagą B. – można dziecku podać, zobaczyć jak zareaguje, może komuś pomoże, a może nie. Na moją córę to zupełnie nie działa. I po kilku razach zaprzestałam… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Psychologiczne lub chorobowe. Często za bezsenność dziecka odpowiada albo choroba (w tym ząbkowanie, kolki itp.) lub psychologia (brak wieczornej rutyny, brak wyciszenia, zbyt wczesne chodzenie spać, nie zaspokojenie potrzeb dziecka przed snem itp.). Myślę, że zdecydowaną większość przypadków dziecięcej bezsenności można pod to podciągnąć.

Mamorki
Gość
No i odpowiedź już wiele wyjaśnia. Nie postrzegam np ząbkowania jako choroby :) Co do psychologii, tutaj jest większe pole manewru. Ale chyba polemizowałaby każda mama która, zupełnie jak ja, próbowała wszystkiego – czytania, muzyki, od narodzin dziecka serwuje ten sam wyciszający rytuał przed snem, czeka na oznaki zmęczenia by czasem paść wcześniej niż dziecko, przygasza światła i stosuje całą masę innych znanych trików. Niektóre dzieci, chyba muszą po prostu dorosnąć do snu. U nas na tą chwilę, jakiś system usypiania zaczął działać. Ale kto wie, może jak wszystkie poprzednie, za chwilę się przedawni :) A wszystko jest dla ludzi… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

No ząbkowanie nie jest chorobą, uogólniłem – przyznaję się :)

A co do reszty – gdybym miał taką sytuację, że spróbowałbym wszystkiego (lekarzy, rytuałów, wyciszenia, masaży itp.) i nic by mi nie pomogło, to może też bym spróbował tego syropu, bo jego skład nie jest jakiś przerażający. Bardziej mi właśnie chodzi o to, żeby nie robić tego na ślepo i najpierw sprawdzić inne możliwości.

Kama
Gość
Nie od dziś wiadomo, że jeśli się chce sprzedać produkt farmaceutyczny to nie ma to nic wspólnego ze zwalczaniem rzeczywistych chorób. Teraz, wymyśla się choroby i podaje w reklamie gotowe na nie lekarstwo. Wmawia się ludziom, że ich złe samopoczucie to efekt mniej lub bardziej egzotycznej choroby np.: ktoś kiedyś 100 lat temu słyszał o syndromie niespokojnych nóg? pms? 125 rodzajach depresji, gdzie nawet poniedziałkowa niechęć do pracy to spektrum tych zaburzeń? leczeniu suplementami choroby afektywnej? (to się leczy miesiącami psychiatrycznie), dodatkowo koncerny lobbują za obniżaniem wartości referencyjnych dla określonych chorób np.: nadciśnienia, aby więcej osób, klinicznie zdrowych, weszło w… Czytaj więcej »
NIEKONWENCJONALNA
Gość

Złożone. Czekam jeszcze nasyrok „grzeczne dziecko”. Producenci wykorzystują wygodnictwo rodziców…

Tedi
Gość

Nie oglądam reklam. Jestem szczęśliwym człowiekiem :-D A na poważnie to zastanawiam się nad sensem wychowywania dzieci tabletkami/syropami na sen, jedzenie, spokój i co tam jeszcze nie wymyślą…

dactive.pl
Gość
Jak dla mnie wielkim absurdem jest samo to, że w TV lecą reklamy jakichkolwiek leków! Tabletki na zgagę, na ciężkie nogi, na zakwaszenie organizmu i mój ulubieniec – Magnez – helasrutututu coś tam. Wszystkie reklamy leków powinny być zdjęte, ale do tego lobby farmakologiczne łatwo nie dopuści. Na szczęście mam w pilocie taki magiczny przycisk „MUTE”, który ratuje mnie od tego prania mózgu. W przypadku dzieci, niestety obecnie wielu rodziców jest zbyt wygodnych aby wysilić się i spróbować rozwiązać problem w sposób, który wymaga pewnego wysiłu – łatwiej jest dać tabletkę czy inny syropek. To samo z resztą obserwuję w… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Podobno w wielu krajach jest ogólny zakaz reklamowania lekarstw. Dlaczego by u nas czegoś takiego nie wprowadzić? Wszystko teraz zależy od Rady Reklamy i ich odpowiedzi :)

Komiteptol
Gość
Zdziwiłam się jak nie zwracam za bardzo uwagi na reklamy. Wiem, że widziałam/słyszałam tą reklamę, bo zapamiętałam z poprzedniego wpisu nazwę i że o tym piszesz. Ale mimo tego, że wiem że widziałam przynajmniej kilka razy to kompletnie nie pamiętam co w niej przedstawiali. Gdyby nie Twój wpis to pewnie nie kojarzyłabym nazwy ani na co ten syropek ;) Ale co do samej idei to ja staram się unikać jakichkolwiek leków czy suplementów i najchętniej nie widywałabym żadnych reklam leków w telewizji. Jeśli już muszę coś brać ja czy dziecko to wolałabym poradzić się lekarza czy farmaceuty (choć z tym… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

To niewidywanie leków w reklamach brzmi całkiem nieźle :)

ewa
Gość

Mądry rodzic nie poda dziecku syropu na sen tylko stara się aktywnie spędzać dzień żeby wieczorem dziecko po kąpieli i kolacji położyło się do łóżka i spokojnie zasnęło

AnnnJa
Gość
Powiem Ci, że z jednej strony to masz rację, ale ja jak to ja staram się zawsze coś ugryźć z drugiej strony i tak sobie myślę, że….może dzięki temu kretyńskiemu syropkowi jakiemuś rodzicowi otworzą się oczy. Jak to? No bo jeśli rodzic jest tak głupi, że na „problemy” ze snem (które jak sam piszesz z d*** się nie biorą) rodzic daje syrop to jeśli taki syrop problemu nie rozwiąże, bo poważnych zaburzeń snu raczej melisą i rumiankiem się nie wyleczy to w końcu pójdzie jeden z drugim do lekarza, no bo jak nawet cudowny syrop nie pomógł to coś musi… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Może jednemu, niech będzie ;)

JaNiA
Gość

hmmm a co jeśli każdy lekarz w okolicy do którego poszłam z problemem że moje bliźniaczki nie śpią w nocy mówił że jego dzieci też nie spały i widocznie tak musi być ?

Blog Ojciec
Gość

Skonsultować z drugim lekarzem? Ewentualnie z psychologiem dziecięcym?

Paulina Jankowska-Klawender
Gość
heh czyli widzę, że nie tylko mnie i mojego męża rzuca na widok tego typu reklam. dziecko nie chce jeść? leć do apteki i kup syrop. dziecko nie chce spać? leć do apteki i kup syrop. dziecko zjada za dużo słodyczy? leć do apteki i kup syrop. a gdzie się podziało zastanowienie się nad tym dlaczego tak się dzieje?? czy w dzisiejszych czasach wszyscy rodzice mają być jak bezmózgie yeti i w razie problemów sięgać po farmaceutyki? kiedy dziecko się nudzi nie spędzajmy z nim czasu tylko kupmy najnowszą konsolę, bo to również pójście po najmniejszej linii oporu. świat zwariował.… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Jeszcze brakuje tylko syropków na dobre oceny dla uczniów w podstawówkach. Bo dla starszych roczników mamy już „Sesje” i inne takie… zresztą czemu się dziwić, jak co druga dorosła osoba bierze jakieś leki na uspokojenie, koncentrację, magnezy i inne takie. Przerzucamy nasze lęki na nasze dzieci.

Wiola
Gość
Dziecko nie je? Kup Apetizer! Utuczyłeś dziecko, daj stropem na odchudzanie :D Nie śpi? Kup cudowne Tulleo. Niech śpi ile wlezie! Jest 21 wiek. Ponoć wiek rozumu, ludzi wolnych, inteligentnych…a tak na prawdę mamy wiek farmaceutycznych niewolników, bezmyślnych zombiakow,którzy wezmą każdą tabletkę która sprawi,że będzie mądrzejszy,piękniejszy, silniejszy. Pewnie dla większego penis się coś znajdzie :D tak jest łatwiej niestety. Co do Sesji. Brałam ja w czasie studiów. Wyniki z egzaminów bardzo dobre,mnóstwo energii, dobry humor. Po odstawieniu źle samopoczucie,bóle głowy i…źle wyniki z krwi. Nigdu więcej tego nie wezmę. Nigdy też nie kupię dziecku żadnego wspomagacza. Kiedy syn miał niecały… Czytaj więcej »
TomashMan
Gość

Dobra Robota Stary! Popieram Ciebie i Twoją ideę. Bydlaki, korporacyjne śmiecie nie liczą się z ogromem zagrożenia, jakie sprowadzają już nie tylko na ludzi dorosłych swoimi cudownymi pigułami, to jeszcze nie mają skrupułów niszczyć naszych dzieci. A władza co? W dupie ma i nie widzi żadnego problemu a to ONI powinni chronić nas i nasze dzieci

Blog Ojciec
Gość

Przede wszystkim to my powinniśmy się chronić. Ale brakuje odpowiedniej edukacji na ten temat i ludziom brakuje wiedzy, żeby czasami samemu ocenić rozmiar zagrożenia. Tutaj pojawia się problem. Podoba mi się też, że w niektórych krajach jest całkowity zakaz reklamowania lekarstw. Bo niby po co je reklamować? Leki dostaje się od lekarza i bierze takie jakie on poleci, a nie ten który przedstawiła ładniejsza Pani na reklamie.

Joanna Sprawka Noskowska
Gość
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę reklamę miałam bardzo negatywne odczucia i podobne przemyślenia, ale nie sądziłam, że poruszy ona więcej osób. Niestety podobnych reklam nasuwających ludziom „extra” pomysły na faszerowanie siebie i dzieci jest więcej. Np niewinna reklama witaminy D(chyba vitrumd3…?nieważne). Witamina ważna, potrzebna ok. Ale drażni mnie sposób w jaki ta pani w tv się wypowiada : ” pewnie masz to co ja miałam” stary i skuteczny chwyt, bo włącza się ludziom lampka ” tak na pewno mam to co ty miałaś, lecę do apteki, bo jak tobie pomogło to mi tez pomoże”. Ale gdzie jest lekarz? No tak… Czytaj więcej »
Blog Ojciec
Gość

Podobno RMF FM nie będzie puszczało reklam takich produktów pomiędzy 6 a 22. Podobno. Także zmiana idzie. Za rok pewnie już żadna stacja tego nie będzie robiła. Na tą chwilę jednak wybieram muzykę z youtube czy spotify jadąc samochodem :)

Joanna Sprawka Noskowska
Gość

dodam jeszcze ze mój 4-latek błaga mnie wręcz o kupienie Tulleo, bo wg niego bez tego nie zaśnie…Jeszcze marzy o Aromaktiv. A kiedyś dzieci chciały zabawki. Dokąd ten świat zmierza?;) hah

Blog Ojciec
Gość

O tym w ogóle nie pomyślałem – że dzieci same będą chciały takie cuda, bo bez tego nie dadzą rady. To tylko pokazuje jak silne sugestie zawierają reklamy. I jak bardzo są niebezpieczne.

Justyna S.
Gość

a mój 5 latek po obejrzeniu reklamy Aromaktiv skomentował: „a ja nie potrzebuję plasterka, bo mam kołysanki i biorę sobie mamy rączkę i zasypiam” (akurat nie załapał, że to przy katarze…)

Nasze Kluski
Gość

Ja to szczerze mówiąc mam wrażenie, że wszelkie reklamy produktów dla dzieci (a dla niemowląt szczególnie) powinny być tam zgłaszane. Większość bazuje perfidnie na podstawowym uczuciu rodzica, jakim jest troska o dziecko, wciskając przy tym co tylko się da. Najcudowniejsze na świecie mleko modyfikowane, wspaniałe leki na sen, wzrost czy inny apetyt, najlepsze słoiczki, pampersy itd. Wszystko to jest jak dla mnie najczęściej perfidną manipulacją uczuciami rodziców. Bo rodzic często wpędzony w stan „to wszystko dla dobra dziecka” traci zdrowy rozum. Pozdrawiam

sidor
Gość

Sidor od dawna twierdzi że świat wariuje i człowiek dla pieniędzy zrobi wszystko tylko to wszystko zakrywa jego własne życie. Ostatnio pod szkołą widzę ojca o 7 rano jak odprowadza dziecko , mówi „pa , do wieczora” i wsiada w ładną brykę. Za przeproszeniem sram na takich ludzi i taki styl życia. Ja jestem z innej gliny , mam sumienie i wolę jak jestem przy dziecku blisko niż poprzez facebooka. Pozdrawiam.

Blog Ojciec
Gość

I najczęściej sprzedaż takiej ładnej bryki oznaczałaby, że ów ojciec, mógłby przez najbliższe trzy lata nie pracować – tylko wreszcie spędzić trochę czasu z dzieckiem. Niektórzy niestety nie są stworzeni do tej roli.

mammanaobcasach
Gość
Szukałam tego teksu, bo na dzień dobry nie wiedziałam o co chodzi czytając wpis i kome,kilka dni temu jednak zobaczyłam reklamę w tv- telleo na zdrowy????? sen????. Wzburzyłam się, zastanawiając kto dopuścił do publikacji takiej reklamy?, pierwsza myśl( głośno wykrzyczana) po obejrzeniu tego spotu była: Cholera jasna normalny rodzic to chyba udaje się z dzieckiem do lekarza gdy pojawia się taki lub inny problem, a nie stosuje „usypiacze”. Owszem moje dzieci też miały jakieś nieśpiące epizody przy chorobach, ząbkach, wtedy (i do dziś )zaparzam naturalny napar z melisy odpowiednio rozcieńczony i popijamy sobie wszyscy na rozładowanie napięcia. Boże broń od… Czytaj więcej »
Luśka Tyszka
Gość

miałam takie same odczucia gdy to zobaczyłam!!

mama_ania
Gość

a powiedz mi, która reklama nie manipuluje
emocjami? Reklama ma na celu działania perswazyjne, gra z naszymi emocjami
(wiem coś, o tym, bo siedzę w temacie reklam). Ja podaję mojemu synowi niekiedy
Tulleo. I przyznaję się do tego otwarcie, bo nie widzę w tym nic złego, że
kiedy widzimy, że nasze dziecko jest zbytnio pobudzone/podekscytowane, to
podamy mu ZIOŁOWY syropek, który pomoże mu się wyciszyć. Wszystko jest dla
ludzi, tylko z głową i rozsądkiem trzeba do tego podejść.

Nina
Gość
Co do Twojej skargi drogi autorze, wydaję mi się, że robisz z rodziców trochę idiotów bez wolnej woli i mózgu. Chyba logiczne, że po wypróbowaniu kilku sposobów, metod, które nic nie wskórały, rodzic będzie szukał rozwiązania dalej, a nie pasł dziecko suplementami… twoje oskarżenia brzmią mi bezpodstawnie, sformułowałeś swoją skargę w takim tonie, jakby Tulleo pogarszało jakoś stan dzieci, szkodziło im… masz dowody, jakieś skargi od innych rodziców co do DZIAŁANIA Tulleo? „On prawdopodobnie zacznie się pogłębiać i dziecko mimo tego, że spać będzie prawidłowo – będzie się czuło coraz gorzej.” – wiesz, po wszelkich napojach gazowanych i słodyczach, prawdopodobnie… Czytaj więcej »
Lord Nikon
Gość

Coraz więcej tworzy się takich specyfików. Chciałbym tylko zauważyć, że zabieranie dziecka do psychologa też może źle się skończyć, bo jeszcze wmówi mu że jego brak snu był efektem molestowania i pójdziesz siedzieć :3
Chemii i psychologów należy unikać.

Blog Ojciec
Gość

E… chyba znamy inną definicję psychologa dziecięcego :D

Lord Nikon
Gość

Naturalnie troszkę się napier***, jednak wraz z modą przychodzą diagnozy. I fakt, że ktoś jest psychologiem, nie znaczy że znajdzie prawdziwą przyczynę problemu albo zwyczajnie jej nie wmówi, tak jak producent „tulleo” wmawia ci rozwiązanie ;)

Meśka
Gość

osobiscie nie widze w tulleo nic zlego, nie ma w skladzie niestworzonych, uzależniających i mogacych zaszkodzic dziecku rzeczy – tylko ziola, melisa, lipa, rumianek, róża i wierzę, właśnie w coś takiego jak wyrabianie nawyku – a Tulleo najwyraźniej w tym pomaga. Reklam jest pełno, ale jak potrafimy używać reklamowanych produktów mądrze, wg zaleceń, to wszystko bedzie ok, reklama nie skrzywdzi nikogo dopóki będziemy myśleć;)

jol
Gość

Dziś znów reklama tulleo w tv, nie widziałam colosci ale fakt ze znowu reklamowa to g…no!!wrrr