„Nowe metody usypiania dzieci”, których powinno się zakazać

Mój komentarz do bardzo nieodpowiedzialnego artykułu poruszającego temat dziecięcego snu.

Po wczorajszym tekście na temat usypiania dzieci (klik), jeden z czytelników podesłał mi artykuł z dość dużego portalu, który nosił tytuł: „Nowe metody usypiania dzieci!” (nie daję linka, bo nie będę karmił trolli, a te wybitnie nie zasłużyły nawet na to, by spojrzał na nie kot z kulawą nogą. Kto będzie chciał i tak znajdzie). W pierwszym akapicie czytam:

„Usypianie dziecka nie jest łatwe i wymaga trochę ćwiczeń. Na szczęście, specjaliści opracowali metody kładzenia malucha do łóżka.”

Z ciekawości kliknąłem

Czytam pierwszą metodę – metoda Ferbera, zwana też jako 3-5-7 (choć w przypadku tego artykułu to 5-10-15, bo jak widać są jeszcze większymi sadystami). Ja sam z niej swego czasu nieświadomie korzystałem, bo wydawała mi się ona właściwa, ale to było prawie dekadę temu i gdyby tylko ktoś mną wtedy potrząsnął, a nawet strzelił z liścia, pokazując mi jakie to może wyrządzić szkody, to byłbym mu dzisiaj dozgonnie wdzięczny.

Jak dokładnie działa ta metoda? Zostawiamy dziecko na 3 minuty płaczu i wchodzimy do niego uspokajamy i wychodzimy. Później zostawiamy na 5 minut płaczu i na 7 minut i tak dalej. Tak długo, aż w końcu dziecko zrozumie, że rodzic ma ważniejsze sprawy, niż ono i da temu biednemu rodzicowi spokój, aby ten mógł w ciszy obejrzeć ulubiony serial.

W końcu chyba po to, według twórców tego artykułu, ma się dziecko. Aby je tresować, niczym zwierzątko cyrkowe, według spisanej instrukcji i stopera.

Ani to nowe, ani specjalistyczne, ani dobre. Lekko przerażony czytam dalej:

„Inna metoda jest niezwykle prosta w teorii, ale w praktyce wielu rodziców ma z nią problem. Polega ona na położeniu dziecka do łóżka i ignorowaniu jego płaczu. Jest to niełatwy sprawdzian siły woli rodziców. Jeżeli zdecydujesz się na tę metodę, pamiętaj, że jeśli po kwadransie nie wytrzymasz i weźmiesz malucha na ręce, dziecko szybko nauczy się, że wystarczy upór, by postawić na swoim. Wówczas usypianie będzie jeszcze trudniejsze.”

I tak sobie siedzę i myślę

Pierwsza myśl, to naturalnie „kurwa mać, co za patologia popełniła ten artykuł. Tych ludzi co to napisali i polecają jako wspaniałą, „nową” metodę powinno się wsadzać do więzienia za podżeganie do przemocy psychicznej wobec dzieci i odwiecznie zakazać dostępu nawet do ołówka, aby takiej grafomańskiej zbrodni więcej nie popełnili”.

Później już lekko się uspokoiłem. Niemniej myślę dalej i staram się już tak nie nakręcać: „jakim trzeba być skurwie… znaczy człowiekiem, żeby napisać, że pozostawienie dziecka, które ze strachu i przerażenia krzyczy w niebogłosy, jest ciężkiem sprawdzianem dla rodziców? Dla rodziców?! To dziecko przeżywa tam w samotności jedne z najgorszych chwil w swoim życiu i jedyne czego potrzebuje to trochę ciepła i bliskości, a ci specjaliści od siedmiu boleści będą jeszcze dodawać, że jak serce będzie nam pękać niemal równie mocno jak naszemu dziecku, to mamy nie reagować?

Od kogo oni się uczyli empatii? Od nazistów?”

Wdech, wydech, wdech, wydech

Nie będę ukrywał, że to jest niezwykle przykre jak wiele osób uważa (włączając w to rodziców), że miłość, bliskość czy okazywanie własnemu dziecku ciepła, może mieć negatywne konsekwencje w postaci rozpuszczonych dzieci. Że będą nami manipulowały. Pewnie zaraz po tym, jak będą planowały podbić cały świat niczym Pinky i Mózg, bo przecież tak sobie chyba rodzice te dziecięce knucie wyobrażają.

Powiedzmy sobie jednak jasno – kilkumiesięczne dziecko nie potrafi manipulować. Dokładnie tak samo jak nie potrafi czytać, pisać czy jeździć samochodem.  Ono krzyczy, bo to jest jego instynkt związany z przetrwaniem. Ono krzyczy, bo jest przerażone. Ono krzyczy, bo potrzebuje przytulenia i ciepła rodzicielskiego ciała. Dokładnie tak samo jak potrzebuje pożywienia czy powietrza. Ono krzyczy, bo potrzebuje posłuchać odgłosu bicia naszego serca. Ono krzyczy, bo potrzebuje nas.

Po co więc zostaliśmy rodzicami, jeśli nie po to, aby właśnie w takich sytuacjach być przy naszym dziecku?

Gdyby ktoś chciał poczytać o szkodliwości metod opartych na wypłakiwaniu się, to zapraszam tutaj (angielski) lub tutaj (polski).

Bycie rodzicem to praca na trzy zmiany, 365 dni w roku

To nie jest tak, że jak dziecko w trakcie dnia płacze, to je przytulam czy w inny sposób pocieszam, a jak płacze w nocy, to ja mam w magiczny sposób wolne. Skąd się w ogóle wziął taki pomysł? Dziecięce potrzeby są równie ważne w dzień, jak i w nocy. Nie mówiąc już o tym, że owe nocne wstawianie to z perspektywy całego rodzicielstwa wcale nie taki długi okres.

Mam też świetny cytat na ten temat od L. R. Knost:

„Młode mamy często słyszą, że po tym jak dziecko zostanie nakarmione, umyte i przebrane, to gdy tylko zaczyna płakać, powinny je odłożyć, ponieważ „wszystkie jego potrzeby” zostały zaspokojone. Tymczasem ja mam nadzieję, że pewnego dnia wszystkie młode mamy słyszące te porady uśmiechną się wtedy pewnie i odpowiedzą: „Urodziłam dziecko, a nie tylko system trawienny. Moje dziecko ma mózg, który musi nauczyć się zaufania i serce, które pragnie miłości. Zaspokoję wszystkie te potrzeby: fizyczne, psychiczne i emocjonalne. I zareaguję na jego płacz, ponieważ płacz jest formą komunikacji, a nie manipulacji”.”

Poza tym umówmy się – gdy płacze ktoś dorosły na kim mi zależy, to też sprawdzam czy wszystko z nim w porządku. Dlaczego więc miałbym mieć inne podejście do mojego dziecka, które jest przecież jedną z najważniejszych osób w moim życiu?

Bo mogę? Bo mi wolno? Bo to „tylko” dziecko?

Jaki argument mógłby stać za tym, aby porzucić własne dziecko?

Ja nie znam żadnego.

I poznać nie chcę.

PS. Oczywiście nie chciałbym tutaj szkalować rodziców, którzy nieświadomie stosują te metody, bo ja sam kiedyś do nich należałem (o czym pisałem tutaj), ale uważam jednak, że tak duże portale powinny brać odpowiedzialność za słowo pisane. 

Prawa do zdjęć należą do Philippe.

Dodaj komentarz

186 komentarzy do "„Nowe metody usypiania dzieci”, których powinno się zakazać"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Czarny Motyl
Gość

Coś ostatnio dużo o tym usypianiu. Ostatnio zdarzyło mi się też napisać komentarz, że najlepszym sposobem jaki znam to właśnie zostawić dziecko w łóżeczku płaczące, ale być przy nim, czy działa nie wiem, raz spróbowałam jak młoda była mała i odpuściłam, lądowała zawsze na moich rękach, bo mi serce pękało.

Kamil Nowak
Gość

Jeden temat pociągnął za sobą drugi, niestety trochę mniej optymistyczny.

Martin Zalewski
Gość

Nie noś, bo się przyzwyczai. Nie bujaj, bo się przyzwyczai. Nie reaguj na płacz, bo będzie tobą manipulować.
Fuck!
Kim są ludzie, którzy takie rzeczy wymyślają? Nie wiem. Wiem natomiast kim być nie powinni – rodzicami…

Joanna Wiater
Gość

Ja sie ostatnio przekonałam ze może i sie przyzwyczaja, ale gdy przychodzi odpowiedni moment samo sie z tymi przyzwyczajeniami potrafi rozstać. Długo musiałam synka bujać na rękach aby zasnął aż pewnego dnia spróbowałam go położyć koło siebie. Za pierwszym razem sie nie udało, znów na rękach. Ale kilka tyg pózniej podjęłam próbę raz jeszcze i sie udało. Widać, czas nadszedł :)

Kamil Nowak
Gość

Tymczasem większość starszych dzieci i samodzielnie śpi i samodzielnie je i nawet samodzielnie chodzi i mówi (chociaż tego ostatniego akurat czasami rodzice bardzo żałują ;). A jednak gdy były małe, to im rodzice w tych wszystkich czynnościach pomagali.

Jak to się stało? Chyba jakieś czary ;)

Anna Bartnik
Gość

No też by mnie szlag trafił. Takim specjalistom mówimy NIE. Dzięki Kamil, że jesteś kolejną osobą, która to pisze.

Joanna Wiater
Gość

Żałuje ze większość tych szumnych porad sprowadza sie do traktowania dzieci od linijki, od tego tyg już powinno zasypiać, na rękach nie dłużej niż x minut dziennie, nie bujać, odkładać do łóżeczka… Chyba ani razu w żadnym poradniku nie spotkałam sie ze stwierdzeniem aby obserwować malucha, być elastycznym i uda sie wypracować swój sposob na swoje dziecko… Długo szukałam informacji co kiedy robić, czego nie robić, a czy już usypiać a czy karmić co 3 godziny etc etc… Teraz wrzuciłam na luz i jest o niebo lepiej :)

Sakinimod
Gość

Poradniki, które polecają bliskościowe podejście do dzieci to chyba głównie Searsowie.

Joanna B.
Gość

Hmmm a ja wlasnie jako obserwacje i elastycznosc odebralam poradnik Tracy Hogg Jezyk niemowlat. Choc wielu nazywa ja treserka dzieci mnie wlasnie nauczyla obserwacji mojego dziecka. Nie zostawiania placzacego jak wiele osob twierdzi ale umiejetnosci zrozumienia i czytania jego potrzeb.

Joanna Baranowska
Gość

Zgadzam się mi też pomogła obserwować dziecko.

Soniolitta
Gość

Tracy Hogg wzbudzała we mnie tylko frustrację, Wyrzuciłam książkę do kosza. Nie polecam. Zdecydowanie nie wyglądała mi na matkę czule kochającą swoje dzieci… i elastyczności też nie dostrzegłam.
Jedynie SEARSowie :)))

Małgorzata Buchajczuk
Gość
Zgadzam się z Tobą.Mi Tracy Hogg bardzo pomogła. Czytałam jej książkę „Zaklinaczka dzieci”. Nie stosowałam sie sztywno, do tego co pisze ale książka pomogła mi ustalić pewną rutynę dnia. Nauczyłam się obserwacji dziecka i identyfikacji potrzeb. Poza tym w książce znajduje się wiele praktycznych rad dotyczących karmienia, spania i zachowania. Myślę, że dzięki tym wszystkim radom mój syn zaczął przesypiać noce jak tylko skończył 3 miesiące (nie budził się na jedzenie w nocy).Po prostu daje buziaka tacie, mi i kładę go do jego łóżeczka i on sobie zasypia.To samo jest w ciągu dnia, jak idzie na drzemkę. Nie robię mu… Czytaj więcej »
Anna Radzikowska
Gość
To słynne „ciągle nosisz, to się przyzwyczai i będziesz potem miała!” doprowadza mnie do szewskiej pasji, a słyszę to z tylu ust (i to bliskich bardzo osób i zakochanych w mojej córce), że zastanawiam się, skąd ten pomysł? Dzieciątko chce się przytulić, poczuć mamę albo tatę; a może coś je boli, a może po prostu ma gorszy dzień? I co? Mam się odwrócić i odejść, bo „się przyzwyczai”? Ciekawe, czy ktoś robił kiedyś badania (pewnie tak) nad tym, skąd geneza tej idei „przyzwyczajania”? Przecież noszenie dziecka przy sobie i przebywanie z nim non stop jest zupełnie naturalną koleją rzeczy wciąż… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

Żeby tylko kultur pierwotnych – nawet część zwierząt, które pochodzą z tej samej gałęzi, też noszą dzieci, bo mają świadomość, że dla ich (i dla nas) jako gatunku, noszenie czy po prostu bliskość jest niemal równie ważna jak jedzenie czy oddychanie.

Marta Nasiadek-Paluch
Gość
Ten, kto redagował ten tekst o usypianiu chyba nie czytał go przed publikacją…. Przyznaję, że przy pierwszym dziecku błądziłam i zabłądziłam również w te rewiry – ktoś pożyczył mi „rewelacyjną książkę, po której jego dziecko nauczyło się samo zasypiać choć sytuacja była beznadziejna”. Spróbowalismy i nie wytrzymaliśmy, ja spłakałam się razem z dzieckiem po tych pierwszych 3 minutach. Książka wylądowała w koszu. Dziś wiem, że nie ma jednej skutecznej metody, kazde dziecko jest inne i to my rodzice powinniśmy umieć je wyczuć i odpowiedzieć na jego potrzeby. Trzeba tylko trochę odpuścić przede wszystkim sobie. A wszelkie poradniki, podręczniki i inne… Czytaj więcej »
Sakinimod
Gość
Szokuje mnie, że w dobie tak licznych badań naukowych na temat wpływu kortyzolu na mózg, nadal są ludzie, którzy wypisują takie bzdury. Na początku mojego macierzyństwa zetknęłam się z poradnikami Tracy Hogg, która pisze to samo tylko w trochę bardziej łagodnej formie. Po przeczytaniu miałam mętlik w głowie, który naprostowała lektura Agnieszki Stein. Od tamtej pory na tyle zanurzyłam się w nurt RB, że czasem zapominam, że nadal należę do mniejszości. Ostatnio koleżanka podesłałam mi artykuł odnośnie posłuszeństwa na portalu, który zajmuje się szkoleniem dla rodziców. Czytałam i oczy mi się robiły coraz większe ze zdziwienia. Witki opadają, jak ludzie… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

Dokładnie tak. Ludzie czasami znajomych z pracy, których niespecjalnie lubią, traktują lepiej, niż własne dzieci, które przecież kochają ponad życie… gdzie tutaj sens?

Karol Gmyrek
Gość

Widzę, że jest Pan wzburzony. Niepotrzebnie! Ta metoda jest po prostu niedopracowana. Dziecko powinno zostawiać się nie na trzy minuty, a na 18 lat. Kładzie się w kołysce za maluszka i wyciąga już dorosłego, szczęśliwego człowieka, z którym łączy nas wspaniała więź budowana telepatycznie przez ścianę przez te wszystkie lata.

calareszta.pl
Gość

Dobre!

rozrabiam
Gość

W punkt! :)

Nie rozumiem jak można traktować dziecko jak „to coś co niech już przestanie beczeć”…

Blogowy pamiętnik
Gość

Maleństwa nie wolno zostawiać aby się wypłakało przecież to sadyzm. Moje dzień od 3 miesiąca życia zasypiają same w swoich łóżeczkach a gdy płakały to przychodziłam tuliłam i odkładałam. Nigdy nie wymuszały płaczem.

Licho Nie-Spi
Gość

U mnie problem z zasypianiem też jakoś za bardzo nie występował, a już na pewno nie musiałam się u niemowlęcia uciekać do jakichś dziwnych metod…i też obie córki zasypiały w swoich łóżkach. Przytulnie i śpiewanie kołysanek to rzecz bezcenna :)

Bożena Kropiwiec-Słomska
Gość

Jak zawsze trzezwe i trafne spostrzezenia. Ciesze sie ze sa jeszcze tacy ludzie jak ja czy Pan którzy nie tresuja dzieci jak psiaki….bo tak niestety często mam wrażenie robią nowocześni rodzice.oczywiscie nie wszyscy ale …Przykre

BabaYaga Patrzy
Gość

wszystko prawda ale wiecie, moja córka urodziła się gdy naród był pod wpływem Superniani i wtedy te metody, o których wspominasz to było to dobre rodzicielstwo, lepsze niż to wcześniej znane czyli bicie (słodko nazywane klapsami); dobrze, że nie musiało minąć zbyt wiele czasu aby metody typu 3-5-7 zostały uznane za fatalne w skutkach, ja próbowałam je stosować ale moje dziecko okazało się mądrzejsze ode mnie i skutecznie wybiło mi z głowy takie pomysły :-) teraz ona 9 – latka i ja, jej matka jesteśmy w zdrowej, bliskiej relacji, myślę, że głównie dzięki częstemu tulaniu i mizianiu, zwłaszcza przed snem

Iwona Janeczko
Gość

czytam i mam wrażenie, ze gdzieś to czytałam niedawno. nie… nie w internecie. uruchamiam myślenie. i mam! Heidi Murkoff „pierwszy rok życia dziecka”. poradnik typu bestseller. i jak pomyślę, że ludzie to czytają i stosują to mi się włosy jeżą na głowie. moje dziecię nie przesypia całej nocy. budzi się 2-3 razy. po piersi zasypia. ma 8 mesięcy i wszędzie slyszę, że już powinno przesypiać całą noc. serio? mam odebrać dziecku możliwość przytulenia do mamy? sobie odebrać przyjemność wstawania w nocy i przytulania malucha? :D dziękuję, postoję.

Kamil Nowak
Gość

Właśnie już któraś kolejna osoba wspomina tę książkę. Aż boje się do niej zajrzeć…

Anna Gaweł
Gość

lepiej nie zaglądać…

Agnieszka
Gość

Tam jest zapis o tym,aby na czas nauki samodzielnego zasypiania postawić łóżeczko dziecięce, w którym będziemy zostawiać samotne dziecko na dywanie a ściany okryć kocami, aby sąsiedzi nie słyszeli. Ja nie żartuję. Powinni zakazać tej książki,a przynajmniej ją zrecenzować.
I wszystkie inne „zaklinaczki”. Sama znam osoby, które na noworodku stosują zmodyfikowaną metodę Ferbera, a że dziecko ma dopiero 8 dni, zaczynają od 1 minuty. W wersji light siedzą obok płaczącego dziecka i rozmawiają, aby wiedziało, że są obok… i mają je dosłownie gdzieś. Jakoś nam nie po drodze ostatnio i grupka znajomych się zmniejszyła…

Olga
Gość

8 dni ?! Przerażające
a rada z wygłuszeniem pokoju po prostu cudowna – nie radzili rodzicom zakupu zatyczek do uszu lub spania u sąsiadów, aby nie słyszeć dziecka?

Kasia Kajzar
Gość

Moze uczyli sie rodzicielstwa w Simsach? Tam najlepiej bylo lozeczko i telefon miec w korytarzu, zeby ludkow nie budzic.

Olga
Gość

ale w Simsach mogła przyjść pani z opieki i zabrać dziecko jak się do niego nie podchodziło za często a ono płakało i miało niezaspokojone potrzeby…

Kasia Kajzar
Gość

No tak, tak, jak to dłużej trwało, to tak, ale jak się wystawiło simsodziecko do korytarza i wynajęło opiekunkę, to w nocy nie trzeba było podchodzić i potrzeby miały zaspokojone wystarczająco, by nie musieć się nim zajmować. Taki „trik”.

Monika Mrągowocity
Gość

mi kiedyś opiekunka ukradła dziecko :) w grze oczywiście

Lilianna
Gość
Jak to wmówią wszystko dla ludzi :) Ja sama mam wszystkie książki tej Pani. Aczkolwiek nie znaczy to, że jestem wyrodną i niezdolną do empatii matką. W wielu sytuacjach rady i sugestie autorki mi pomogły. Wielu nawet nie spróbowałam zastosować z prostego powodu – czułam, że się nie sprawdzą lub nie były zgodne z moimi zasadami. Dziecko jest taką samą istotą jak każdy z nas – czuje, widzi, reaguje. Trzeba o każdej porze i w każdej sytuacji pamiętać o tym i „nie czynić drugiemu co Tobie nie miłe”. Trzeba włączyć myślenie i nie patrzeć stereotypami oraz szablonami typu „przecież wszystkie… Czytaj więcej »
Basia Sztybel
Gość

Jest cała masa mądrych książek o byciu wrażliwym na dziecko, po polsku. Nie wiem czy podchodzą pod kategorię czytadła i czy sposób opracowania będzie pasował każdemu, ale są to wszystkie książki Agnieszki Stein, Seers,a, Johna Mediny, Carlosa Gonzalesa,Alfiego Kuhna i masa innych. Wszystkie książki wydawnictwa mamania uczą wrażliwości,w każdej książce A.Stein odsyła do innych tytułów. Ja zaczęłam od Narodziny bez przemocy F. Leboyera i płynę dalej tym nurtem, a wieelki ukłon należy się blogerkom i blogerom parentingowym, jak tutejszy, bo to oni niosą kaganek oświaty i odsyłają sami do innych ciekawych tekstów, dzieki

Gosia
Gość

Ja mam te poradniki, jakoś się w nie nie wczytywałam, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że one oryginalnie pochodzą chyba z lat 70 czy 80. Przydałaby się aktualizacja…

Iwona Janeczko
Gość

nie zaglądaj. mam tez poradnik „w oczekiwaniu na dziekcko” tej samej pani. no cóż trzeba było po coś sięgnąć w pierwszej ciąży. książki trzeba bardzo filtrować. poza tym są bardzo pesymistyczne, wszędzie pojawiają się komunikaty: problem, co może martwić, co się może wydarzyć, na co może chorować it.d. Można popaść w pesymizm i czarnowidztwo. a po drodze się załamać, że dziecko jest niepodręcznikowe.

Karolina
Gość
Mam książkę (polecona mi została przez osobę która ma trójkę dzieci) i jako, że to moje pierwsze dziecko wszystko co przeczytałam starałam się na początku wdrażać. Na szczęście w porę oprzytomniałam :) Nadal do niej zaglądam ale tylko jak chce zobaczyć np. etapy rozwoju dziecka itp. A mój maluch ma już 13 miesięcy nadal je moje mleko, budzi się naście razy w nocy i ciągle się tulimy :) Czyli robię wszystko to czego nie powinnam robić według mojej rodziny, cioć, sąsiadów itp. A nawet ostatnio Psycholog ( z mojej rodziny) próbował mi wmówić, że karmienie do 2 roku życia (zalecane… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

W przypadku karmienia to w ogóle cuda psychologowie i lekarze potrafią opowiadać, łącznie z tym, że 6-12 miesięcy to maksymalny okres karmienia. Szkoda i trochę wstyd, że ludzie o takiej pozycji, mają tak ubogą wiedzę…

Monika Mrągowocity
Gość

ja czytałam tą książkę i chociaż ta metoda jest jedną z najbardziej barbarzyńskich, nigdy jej nie popierałam i nie będę, to w książce są też inne cenne akurat rady, etapy rozwoju w każdym miesiącu, odpowiedzi na listy czytelników, które czasem nawet podnoszą na duchu typu jak to Mamy na placu zabaw się chwalą co potrafi ich dziecko, jak reagować na „rady” otoczenia, ja bym tej książki zupełnie nie skreślała, wyrwała z niej tylko ten rozdział o usypianiu, natomiast pisana była chyba w latach 90-więc być może wtedy metodzie tej hołdowano.

Marta Piekarz
Gość

Mój maluch ma 9 i 3/4 miesiąca,na pierś budzi się czasami nawet 6 razy w nocy,w dzień również ssie 4-5 razy,i nie zapowiada się aby szybko przestał.Córkę karmiłm 14 miesięcy,dlugo nie przesypiała nocy.Teraz ma 5 lat i nadal przychodzi w nocy do rodziców:-) Młody też lubi się przytulać,i takie zarwane noce jeszcze przez dłuższy czas się nie skończą,ale kiedyś zatęsknimy za tymi chwilami,kiedy dzieci dorosną.Więc cieszmy się nimi teraz,przyjedzie jeszcze czas na samodzielne zasypianie :-)

Monika Monika
Gość

No właśnie…zatęsknimy…
Ja już jestem babcią dwóch uroczych dziewczynek. Pamietam czasy w których moje córki były małe. Ale pamiętam, bo każdą chwilę z nimi przeżywałam, czułam ją i byłam dla nich. Po to właśnie mamy dzieci, żeby z nimi być i uczestniczyć w ich życiu. Kiedyś wstawałam w nocy, byłam zmęczona, płakałam gdy chorowały, martwiłam się porażkami cieszyłam sukcesami. Ot! Świadome macierzyństwo 30 lat temu. Teraz to owocuje. Córki mam cudowne i spokojna jestem o maluchy bo dostają to co dostały moje dzieci.
Warto się poświęcić. Warto to przeżyć. Te chwile nie wrócą ale są w nas na zawsze

Katarina
Gość

8 miesięcy i ma przesypiac noc? Dobre sobie, mój maluch zaczął przesypiac noc ok.drugiego roku życia… Brałam, przytulalam i zasypiał. Jeśli nie był wystarczająco zmęczony zeby zasnąć, to go nie zmuszalam.

Angelika Sierżęga Dmowska
Gość

Mój straszak noce zaczął przesypiac jak miał 4 lata, drugi syn ma prawie 2latka i nieprzesypia nocy, a najmłodszy ma miesiąc. I ja nie przespalam od 6 lat ani jednej nocy ;)

Dominika Czyżkowska
Gość

Ha a mój synek zaczął przesypiać noce w wieku 5 lat. Ma 6.5 i spi z nami.
Sama pamiętam jaka to była dla mnie trauma gdy musiałam spać sama. Strach tak potworny, że w nocy bałam sie wystawić nos spod kołdry, powietrza brakowało….ehh
Do tej pory boję się spać sama.
A gdyby tak pozwolono mi spać z rodzicami. Czułabym się bezpiecznie, Czułabym sie kochana….

Katarzyna Kusy
Gość

Moja corcia ma 8 miesiecy i przesypia noc( nie je w nocy) tak od okolo 2 tygodni z wlasnej woli a ja i tak chodze i sprawdzam czy wszystko ok i czy aby napewno niania dziala i sie nie wylaczyla

Monika Mrągowocity
Gość

u mnie tez dokładnie od 8 m-ca mały przestał jeść w nocy, sam z siebie, z dnia na dzień, każde dziecko jest inne:)

Haker w spódnicy
Gość

Mam złote dziecko, które przesypia całe noce od 3-ego m.ż. (na dniach skończy roczek).

rz
Gość

To pechowo, nasz Maluch tak właśnie koło 8-9 miesiąca zaczął przysypiać całe noce. Ale dla kontrastu mam znajomych, których 2 letnie dziecko wstaje o 1 w nocy i nie śpi do 3-4… I tak codziennie. Dzieci są różne :-)

Aga
Gość

Hmm, ja wszystkim mówię że przesypia, przecież jak się budzi z głodu to się nie liczy, każdyby się budził niezależnie od wieku :)

Joanna
Gość

Ja też zawsze mówię, że śpi dobrze całą noc dokładnie jak dziecko 😉… Mam już trzecie teraz i wszyscy się dziwią jak ja to robię… dopiero bardziej zainteresowanym wyjasniam, że tak budzi się, nie nie wiem jak często bo śpimy razem, bar mleczny otwarty w trybie self service…. I o Ile przy pierwszym dziecku zajęło mi to ze trzy miesiące nieprzespanych nocy, bo wszyscy mówili, że trzeba do łóżeczka odkładać, to przy drugim i trzecim od urodzenia śpimy nieźle…

Aga
Gość

My mamy pierwsze :) ale też razem śpimy, z taką samą samoobsługą :)

Marzena Strzelczyk
Gość

Mój syn ma 5 m. i się tylko budzi raz o 4 rano. Starszy odkąd skończył pół roku przesypia całą noc i ma tak do tej pory, że śpi 12h a ma już 13 lat.

Sylwia Głomska
Gość

Tak, też w tym poradniku to czytałam ;)

Frogsia
Gość

To chyba zle Pani czytala ksiazki heidi murkoff… Metoda polegała na tym ze jak dziecko plakalo bralo sie na ręce i odkladalo. Jak znow plakalo to znowu bralo sie na ręce. Nie widzialam tam czegos takiego zeby czekac az sie wyplacze. Polacy i ich czytanie ze zrozumieniem. I tak nie stosowalam metody jej usypiania, bo moje spi ze mna i nie moglabym przeżyć ze moje dziecko patrzy na mnie zza krat. Po ukonczeniu miesiąca zabralam ja z malego wiezienia i odtąd spi ze mna.

Monika Raus
Gość

Ja już kiedyś wyraziłam swoje zdanie na temat osób które stworzyły te tortury dla dzieci, wystrzelać to mało!!!

Mama sama w domu
Gość

Dużo jest też winy bliskich oraz przyjaciół, którzy sypią „dobrymi radami” jak z rękawa. Porównują nasze dzieci do swoich (idealnych!) albo przysięgają na wszystkie świętości: moje dziecko takie nie było, tak nie robiło,itp. I młody rodzic głupieje.

Beata Beti
Gość
Nie bierz na ręce – mówili, nie noś przy usypianiu – mówili, bo się nauczy, przyzwyczai i NIE DACIE SOBIE RADY :D najstarsza córa usypiała na rękach mając 2,5 roku – teraz ma 5,5 i czytamy bajki aż nie zaśnie bo inaczej foch, młodsza szybciej przestała usypiać na rękach ale ma 3,3 i śpi z nami od urodzenia a zasypia przy „szalobulych kotkach”, najmłodszy synuś 7 miesięcy zasypia na rękach i będzie tak spał aż mi ręce nie opadną albo mu się nie znudzi :D Metodę na zostaw aż się wypłacze wbijali nam dziadkowie naszych dzieci. „Wy tak usypialiście i… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

Ale że chusta produkuje maminsynki? Ciekawa teoria :D Pewnie stąd się te maminsynki biorą, że jak są noszone w chuście, to zawsze się do tej chusty mogą wypłakać :D

Co za ludzie :D

Zuzanna Łopuszańska
Gość
Mam mieszane uczucia co do Tak otwartej krytyki metody 3/5/7. Zalecił ją nam pediatra z wieloletnim doświadczeniem, ojciec dwójki dzieci. Powiedział, że metoda jest przebadana i on sam również prowadzi od lat bardzo dokładne obserwacje swoich pacjentów, których można już liczyć w setkach. To co jest bardzo ważne, to aby nie zostawiać płaczącego dziecka dłużej niż 10 minut. Do tego czasu jest to dla niego bezpieczne. Jest to nauka samodzielności, podobna do zostawiania dziecka w przedszkolu czy z nianią. Natomiast UDOWODNIONO, że metoda polegająca na wypłakiwaniu dziecka jest dla niego szkodliwa! Ja stosowałam metodę 3/5/7 pod okiem naszego specjalisty. Zdecydowałam… Czytaj więcej »
Nieidealna Anna
Gość

Czytam i podnosi mi sie cisnienie, a w moim stanie (7msc) nie powinnam sie denerwować. Moze w czasie pobytu w szpitalu po porodzie powinny byc obowiązkowe zajecia z psychoterapeuta ktory takie „madrosci” wybijalby ludziom z pustych lbow.

Kamil Nowak
Gość

Ja jestem za tym, żeby takie zajęcia były już w szkole.

Nieidealna Anna
Gość

Szkoła rodzenia jest w porządku, szkoda że nie każda mama się na nią decyduje…

asiorra
Gość

nie każdą mamę na nią stać

Kobiecym krokiem przez życie
Gość

Trochę mi się ciśnienie podniosło i czułam jak mocniej wali mi serducho, kiedy czytałam Twój dzisiejszy post o nowych metodach usypiania dzieci. Ręce mi opadają…dobrze że poruszasz ten temat i miejmy nadzieję, że dotrze on do jak największej liczby rodziców. Takie metody powinny być zakazane. Pozdrawiam.

Marta C.
Gość

Wreszcie, wreszcie trafiam na głos, jakby ktoś mi myśli z głowy wyciągnął. Nie rozumiem i nie zrozumiem. Sama jestem mamą półrocznej córeczki i nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie reagować na jej płacz. Szlag mnie trafia, gdy słyszę, jak to wszyscy nazywają dzieci terrorystami, szantażystami, manipulantami… no NIE! Po stokroć nie! Nóż w kieszeni mi się otwiera na takie słowa i aż chciałoby się, żeby wszystkim tym ludziom wreszcie otworzyły się oczy na to, co robią własnym dzieciom. Bo nakarmione, przewinięte, to należy odłożyć. No nie, właśnie nie należy. Należy jeszcze kochać. Przede wszystkim kochać!!

Iwona Skorzec-Małolepsza
Gość

Gdzieś czytałam o takim usypianiu i zdziwiłam się, że ten sposób wymyślili profesjonaliści. Nie znam jednak nikogo, kto by to stosował , więc pomyślałam , że to pewnie głupi pomysł i nikt nie będzie torturował dziecka. Ja mówię młodym mamom, że dziecko oprócz karmienia potrzebuje czuć jej obecność. Noworodek nie ” rozpuści ” się dzięki temu, że matka przytuli je i będzie do niego mówić.

Marta C.
Gość

„Noworodek nie ” rozpuści ” się dzięki temu, że matka przytuli je i będzie do niego mówić.” – NAJPRAWDZIWSZE słowa. Dziękuję za nie, bo jestem tego samego zdania.

Monika Reimann
Gość

Moje dzieci NIE płakały przez pierwszy rok życia bo były wyprzytulane i wynoszone ☺za wszystkie czasy! Trzeba mieć świadomość że jest coś takiego jak potrzeby psychiczne ale wynalazca tych sadystycznych metod pewnie jej nie ma .
Uwielbiałam nosić moje dzieciaki i nie czułam że je do tego przyzwyczajam -przecież po roku jak zaczynają chodzić to choćbyś człowieku CHCIAŁ ponosić to się wyrywa i nic z tego. Cieszmy się tym że bez ograniczeń możemy wyściskać pociechy -póki się tego nie wstydzą i nie uciekają ☺
Pozdrawiam wszystkich przytulających bez opamiętania ☺

Kamil Nowak
Gość

Dokładnie. Przytulanie dziecka, która ma kilkanaście miesięcy i samo chodzi jest równie proste i przyjemne jak przytulanie dajmy na to jeża :D Z zastrzeżeniem, że jeż nie ma tylu łokci, które może wbić przy próbie wyrwania się :D

Barbara Badurek
Gość

Mnie też zdazylo się zabłądzić przy pierwszym dziecku jednak tylko w lekturze… trzecie nosiłam, lulałam, tulałam przez pierwsze 4 mce bo widać tego potrzebowała. Wszyscy naokoło mówili: nie noś, na kołysz, bo się przyzwyczai. Instynkt podpowiadał mi na odwrót. I dobrze bo moja córka zasypia teraz już spokojnie w łóżeczku bez kołysania. Ma 9 mcy.

Mięta w kapeluszu
Gość

Z tym przyzwyczajaniem do noszenia to rzeczywiście tak jest, że chyba większość ludzi o czymś takim słyszała, a potem wielu z nich to bezmyślnie powtarza. Dziecko to elastyczna istota, bardzo łatwo adaptuje się do zmian. Jeśli się do czegoś przyzwyczai, to również łatwo może się odzwyczaić.

Olga
Gość

W dodatku chyba łatwiej odzwyczaić od czegoś dziecko roczne niż tygodniowe, bo im starsze, tym więcej czai ☺

Magdalena Siczek
Gość

Szczerze, nie słyszałam o tych metodach, i całe szczęście,
Zawsze wiedzialam, że malucha powinno się tulić,
Ja sama urodziłam w czasach gdy noworodki i niemowlaki karmiło się o danej godzinie i nikt się nie przejmował tym że płaczą
Żałuję tylko, że w moim otoczeniu są osoby, które mi mowia, niech się Młody wypłacze, niech ćwiczy płuca, przyzwyczaisz to do noszenia

Kamil Nowak
Gość

Ćwiczenia płuc to też jeden z tych mitów, które są przekazywane w drodze ustnej, a jednocześnie nikt nigdy nie potwierdził, aby takie coś rzeczywiście miało miejsce. Tym bardziej z takimi miejskimi legendami należy walczyć.

paulina m
Gość
przerażają mnie takie artykuły, to jest przemoc psychiczna… w ciąży też udało mi się zakupić kilka „bestsellerów” które radośnie oznajmiały mi że po urodzeniu dziecka wszystko się zmieni owszem, ale spokojnie, dziecko można wytresować i wrócić do swoich zadań. podświadomie czułam, że coś nie gra. może jestem ograniczona albo zmanipulowana ;) przez własne dziecko ale nie jestem w stanie pojąć jak można stosować te metody. Gotuję się na samą myśl o tych 3 5 7 czy innych złotych radach… do drugiego roku życia moja córa budziła się co 1,5-2 godz w nocy, koszmar to mało powiedziane, ale JAK, jak można… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

Ja tam parę takich stron podesłanych przez czytelników zgłosiłem i zostały one zamknięte, więc jak coś widzisz, to zgłaszaj – Facebook jednak czuwa :)

Aleksandra J.
Gość

Ja rozumiem, że rodzicielstwo można uznać za przereklamowane, ale BEZ PRZESADY. Takie metody to patologia…

paulina
Gość

Jakie to piękne i prawdziwe :(
Ale też tak myślę !
i w szoku jestem ze to pisze wszystko facet :P

Kamil Nowak
Gość

Dziwny jakiś pewnie, nie przejmuj się ;)

Wioletta Z-t
Gość

Ani to nowe metody ani odkrywcze. Ta druga polecana przez wszelkich specjalistow ( nie tylko z USA) w latach 50 XX wieku. Z tegoz wychowania wyrosly dzieci kwiaty szukajace czulosci i akceptacji w wolnej milosci i roznego rodzaju uzywkach. Klania sie historia. Ta metoda to ” bardzo odgrzewany kotlet”.

Kamil Nowak
Gość

Jeśli tak rzeczywiście było, to tym bardziej należy tej metody unikać. Bo to, że jest skuteczna nie oznacza jeszcze, że jest dobra.

Kamila Szafran
Gość
Również jestem młodą mamą i faktycznie spotykałam się na każdym kroku z twierdzeniem „zostaw, wypłacze się to zaśnie”, „nie ucz na rękach bo się przyzwyczai”. Szczerze gdzieś mi to utkwiło, ale jednak gdy tylko dziecko zapłakało od razu do niego latałam. Fakt, że było to ciężkie, bo żeby uspać synka musiałam biegać po całym pokoju, kołysząc go na rękach, inaczej nie usnął. Było to dla mnie cholernie wyczerpujące i powiedziałam dość, zwłaszcza, że mały budził się do jedzenia w nocy średnio co 1,5-2h i w kółko takie samo bieganie. Postanowiłam usypiać go na rękach i bujać ale już siedząc a… Czytaj więcej »
Anna Zasada
Gość

Nie, nie, dziecko nie wymusza płaczem danej rzeczy, czy noszenia na rękach, ono płaczem komunikuje (bo inaczej jeszcze nie potrafi), że w tej chwili potrzebuje tej danej rzeczy czy bliskości w postaci noszenia na rękach.

aniaa123
Gość

na moje dziecko żadna inna metoda nie działała, ani przy mnie ani przy mężu córka nie chciała zasnąć… pewnego pięknego dnia postanowiliśmy ją zignorować (co nie powiem mnie przychodziło bardzo trudno), ale sposób zadziałał… w zasadzie w 3 dni moje dziecko zrozumiało, że lamenty nic nie dadzą i zaczęło zasypiać samo – bez płaczu… może to i nieludzkie, ale skuteczne… innym tematem dla mnie jest wstawanie w nocy do dziecka gdy się przebudzi, bo wtedy trzeba sprawdzić czy rzeczywiście coś złego się nie dzieje

Anna Gaweł
Gość

też kupiłam ten nieszczęsny poradnik Murkoff, przeczytałam na wyrywki kilka rozdziałów i z przerażenia rzuciłam ją w kąt, miałam sprzedać ale uznałam że nie jest warta by trafić w czyjekolwiek ręce….

Anna Gaweł
Gość

kur… też zaklęłam jak zobaczyła który portal zamieścił te pożal się Boże wypociny…

Karolina Chodkowska
Gość
Prawda jest taka, że metody na usypianie dziecka należy wypracować sobie indywidualnie. Każdy człowiek jest inny, ma jedynie wspólny mianownik z resztą populacji, ale nadal nie zmienia to faktu, że jest inny. Jedno dziecko będzie wolało położyć się do łóżeczka, patrzeć na karuzelę i zasnąć, inne koniecznie będzie chciało przytulić się do piersi mamy, a kolejne nie wyobrazi sobie nic innego niż kołysanie w wózku. Prawda jest też taka, że to my też kształtujemy pewne przyzwyczajenia Maluszków i jedyne do czego możemy się przyczepiać, to właśnie do siebie samych. To my kładziemy dziecko w bujakach, wozimy je pół godziny w… Czytaj więcej »
Sabina Gatti
Gość

…..”ale uważam jednak, że tak duże portale powinny brać odpowiedzialność za słowo pisane. …” — dokładnie, one powinny dostarczać najnowszą wiedzę a nie utrwalć starą.

Kamil Nowak
Gość

Amen.

Kornelia Kozioł
Gość
Nasz syn od zawsze niechętnie kład się spać (23-24) ale gdy wyrósł z kołyski mieliśmy już prawdziwy problem. Noszenie, huśtanie najpierw przynosiło super efekt ale z czasem wydłużało się do godziny dwóch. Ręce opadały. Powiedzieliśmy STOP. I zaczęliśmy kłaść się we 3. Syn protestował, płakał, chciał na ręce. Pierwszego dnia zasnął na progu sypialni koło ulubionej huśtawki, za nic nie chciał z nami się położyć. Drugiego już bliżej łóżka a trzeciego pomiędzy nami. W nocy przekładaliśmy go do łóżeczka teraz sam do niego wchodzi i tam zasypia. Konsekwencja pomogła choć nie było łatwo. Co wieczór przed zaśnięciem opowiadaliśmy mu coś… Czytaj więcej »
Anna Ignatowska
Gość

Bardzo dużo osób tak usypia. Kiedyś na pewnym forum dla matek bliźniąt zostałam wyśmiana za poglądy podobne do Pana. Bo ich dzieci śpią same do rana, a rodzice „normalnie” żyją, zaś ja jestem bojaźliwa i nierozsądna, a moje dzieci (wtedy pół roczne) są rozwydrzone. Już wiemy skąd biorą się takie pomysły. Przykre :(
Pozdrawiam

MyLittleAntS
Gość

Jestem zdrugotany… Boję się społeczeństwo karmione takimi bzdurami jak ten metody. Co będzie jak ludzie w taki sposób „usypiani” wejdą w dorosłość? To się będzie pogłębiać?

Lemart Lemart
Gość

Znam takich dorosłych ludzi którzy od rodziców wiedzą że tak byli przez nich usypiani. Nie mają problemu z dorosłościa ani tym bardziej pretensji do rodziców. Teraz dzieci są bożkami stawianymi na złotym piedestale i z obserwacji widzę ze źle to rokuje.

MyLittleAntS
Gość

Tylko się cieszyć, że nie mają problemów. Dzieci zawsze stały na piedestale tylko trochę inne metody były używane.

Anna Wykurz
Gość
To zalezy od obserwacji. Moj maz irodzil sie jako blizniak w 1983 roku. 2 miesiace tesciowa NIE MOGLA go wziac do domu bo niby chorowal potem ona miala guzlice…. w ciagu 2 miesiecy przybral ok 200 gram!!!! Coz z tego ze niedowaga…jak przerwa w nocy w szpitalu na karmienie to przerwa..od 24.00 do 6 rano! Wypisali go z przepuklina! Niewyobrazalne jak to dzieciatko musialo plakac bez matki i przy totalnej znieczulicy presonelu! W wieku 4 miesiecy musial pod narkoza miec usuwana przepukline…na zle mu to nie wyszlo ktos powie. A niby po czy to „na zle” sie rozpoznaje. Moze nie… Czytaj więcej »
Lemart Lemart
Gość
Powiem tak: zostawianie dziecka na kilka miesięcy i bicie a niewstawanie na każde zawołanie to jest różnica. Olewanie dziecka przez kilka miesięcy to skrajność. Ja mówię o wstawaniu 3 razy w nocy zamiast 10, Po prostu. I nie wliczam w to ząbkowania czy chorób bo to co innego. Od teściowej wiem, że jak mój mąż był maleńki i przyszło do wstawania w nocy to jeżeli: 10 minut temu zjadł, pielucha sucha, no to dziecko musiało dalej spać samo i po jakimś czasie się wyciszało. Potem jeśli znowu płakał, to karmienie, zmiana pieluchy i spać. Nie był bity, poniżany i nie… Czytaj więcej »
Anna Wykurz
Gość

Dlatego ja wogole nie uwazam wstawania do dziecka w nocy…. dziecko spi ze mna, samo ciagnie piers kiedy chce a ja rano jestem wyspana…w koncu jestem na urlopie (macierzynskim). Nie glupi nazwal to urlopem..:-)

Magda
Gość
A jednak pozwolę się nie zgodzić z większością. Mój syn dostawał i dostaje od nas maksimum ciepła, przytulań i zapewnień o miłości. Każdego dnia i nocy. Każde z nas pochodzi z rodzin, w których przytulańce i zaspokajanie potrzeb dzieci jest oczywiste, więc powielamy to naturalnie u siebie. Synuś od dzieciństwa śpi w osobnym pokoju, przez pierwszy okres po urodzeniu z którymś z nas w pokoju. Mamy pokoje drzwi w drzwi, zawsze jedne i drugie na oścież otwarte, słyszymy własne szepty. Byliśmy na każde jego kwilnięcie, płacz i zawołanie (i nie mówię tu i nie liczę do tego okresu noworodkowego, kiedy… Czytaj więcej »
Falka
Gość

Dobrze, że nie przyszło mi do głowy spać z dzieckiem w osobnym pokoju i po nocach latać po domu. Toż to masochizm.

Anna S.
Gość

Jak dla mnie jedyne metody naprawdę odkrywcze i niekrzywdzące poleca Harvey Karp. Uczy zasypiania samodzielnego, ale bez płaczu. Co prawda na marginesie wspomina on też o febreryzacji, ale przecież prawie nie ma poradników idealnych ;) Ciekawe są jego sposoby przygotowania dziecka do snu już za dnia, no i oczywiście sama nauka zasypiania.

Kamil Nowak
Gość

Już googluje te metody :)

Basia Giętkowska
Gość

w naszej domowej encyklopedii to Pan od odczulaczy i białego szumu,między innymi :))))) Praktykowaliśmy część metod i bardzo się sprawdziło. Jaś otulony potrafił przespać do 5 godzin w nocy. Gdy miał ponad miesiąc te pierwsze przespane 5 godzin były dla nas jak gwiazdka z nieba. :)

Audumia
Gość
„…jedna z metod usypiania malucha polega na budzeniu śpiącego dziecka. Na początku przez tydzień rodzice mają za zadanie obserwować i notować, kiedy dziecko samo się budzi. Zwykle można z łatwością ustalić schemat snu malucha. Następnie rodzice budzą dziecko 15 minut przed „naturalnym” budzeniem i uspokajają maluszka, sprawiając, że ponownie zasypia. Po kilku tygodniach nieplanowe przebudzenia powinny ustąpić.” Czytam i nie wierzę.. poważnie ktoś byłby w stanie najpierw siedzieć i słuchać powiedzmy przez godzinę płaczu swojego dziecka podczas jego „usypiania”, a później, kiedy już biedne padnie ze zmęczenia jeszcze je obudzić, żeby sobie na nowo posłuchać jego płaczu??????????? dla rodziców popierających… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

Na ten fragment już nawet szkoda było mi miejsca…

Ola Jurkowska
Gość
Chyba cały czas mamy nadzieję, że są jakieś cudowne metody, łatwe triki, które wystarczy zastosować, żeby nasze życie stało się proste. Wszędzie informacje o tym, że bycie rodzicem da się w prosty sposób połączyć z pracą zawodową, czystym domem, idealną sylwetką i jeszcze z jakimś ciekawym hobby. Już nie wystarczy być mamą – trzeba być „super mamą”, „perfekcyjną panią domu” zmysłową kochanką i biegaczką maratonów. Inni mogą, a mi się nie udaje? Znaczy czegoś nie wiem, gdzieś musi być jakaś magiczna metoda… Nie ma czasu na zastanawianie się, wczucie w dziecko, w siebie, logiczne zastanowienie się nad tym co chcemy… Czytaj więcej »
Anita M
Gość
Przez tydzień czy dwa? Ja przez prawie dwa lata nie przespałam wiecej jak 4 godz w jednym ciągu. Przez to po prostu już z wyczerpania i osłabienia organizmu zdarzało mi się odwlec wstanie do dziecka. I to nie bez wyrzutów sumienia. Mimo tak ciężkich nocy nigdy nie zastosowałam takiej metody. Fakt, byłam już tak zmęczona, że szukałam pomocy czytając różne artukuły i rozważałam przymuszenie się i sprobowanie tej metody. Ale jednak nie odważyłam się. Nie z moją wrażliwością. Zawsze wydawało mi się to okrutne a przy tym mam silnie rozwiniętą empatię, więc potrafiłam się postawić na miejscu tego dziecka, które… Czytaj więcej »
Fili Bacha Ska
Gość
Moi synowie, bliźnięta, wybudzali się kilka lub kilkanaście razy w ciągu nocy do czwartego roku życia. Aby w miarę funkcjonować, a nie spędzać całych nocy na wędrówkach do nich, po prostu postawiliśmy na bycie obok – w jednym pokoju urządziliśmy wielką sypialnię z materacami na podłodze, i spaliśmy z tymi naszymi dziećmi na zmianę z mężem. Chłopcy spali lepiej gdy byliśmy blisko, my mogliśmy szybko zareagować i nie wędrować. Słyszeliśmy kilkanaście razy od ludzi, jaki na siebie bicz kręcimy. Że nie pozwolą nam wrócić do naszej sypialni itp. Okazało się, że gdy zdecydowaliśmy że jest lżej i trzeba by się… Czytaj więcej »
Ola Jurkowska
Gość

Ludzie mają różny poziom empatii czy wrażliwości. Różną wiedzę i różne doświadczenia i często na tej podstawie wybierają metody działania. I jak mówiła Agnieszka Stein w książce „Potrzebna cała wioska”: „Zakładam, że nie robią tego ze złej woli, ale że to najlepsze co mogą zrobić przy takiej wiedzy i takich umiejętnościach jakie mają. (…) Nie spotkałam rodziców, którzy mieliby intencje, żeby dziecku było w życiu źle.” :)

Małgorzata Ochałek
Gość
hmmm..w takim wypadku mam pytanie. Co mamy z mężem zrobić ponieważ córeczka jest nauczona zasypiać przy mnie, głównie ze względu, że karmiona jest cycusiem, W dzień zasypia niezależnie kto jest przy niej, a wieczorem, niestety gdy mnie nie ma, jest płacz, który urywa się jak tylko ja się pojawię. Niedługo wracam do pracy i nie zawsze będę mogła być przy nocnym zasypianiu. Dodam że mąż robi wszystko dokładnie jak ja, córeczka sama w łóżeczku a my obok na łóżku i tu już formę wybiera sama inna prawie co dzień moja ręka na głowie, brzuszku lub po prostu trzyma mnie za… Czytaj więcej »
Mama 24h
Gość

Nie można dziecka wychowywać książkowo. I dziecko uczy się nas, i my dziecka. Metodą prób i błędów. Poznajemy się, by w końcu móc sie dogadać. Nie wyborażam sobie nie reagowanioa na płacz mojej Zośki. Serce by mi pękło. Nie po to zostałam matką, by olewać własne dziecko. Nieprzespane noce też kiedyś miną, a brak zaufania i bezpieczeństwa u maluszka zostanie w podświadomości do końca.

Asia Żak
Gość

Ała … mam nadzieję, że jak najmniej rodziców przeczyta te bzdurne porady … Nigdy nie czytałam wskazówek „jak uśpić dziecko”. Mała ma 9 miesięcy i zasypia mniej więcej o tej samej porze ( po kaszce i cycu). Jakiś rytm jest, ale zdaża się, że zamknie oczęta dopiero o 23.00. Nie usypiam dziecka na siłę, a tym bardziej nie zostawiam jej samej ”żeby się wypłakała i usnęła”. Przecież to jakieś barbażyństwo! Kochane mamy, kierujcie się intuicją i sercem i nie czytajcie takich „news’ów”. Pozdrawiam :)

Wiktoria
Gość

Co do ostatnich zdań… nie każdy płacz to wołanie o miłość. Mój roczny syn ‚płacze’ gdy nie chce mu się podejść do zabawki i ‚płacze’ gdy woda jest zbyt mokra żeby ją pic. Taki płacz IGNORUJĘ! I mówię o tym głośno. Co innego gdy stracę mu się z oczu i naprawdę płacze ale rodzic ma to coś w sobie i wie kiedy dziecko naprawdę potrzebuje pomocy, miłości, rozmowy albo po prostu obecności.

Patrycja Na
Gość
Nieraz słyszałam, że jestem głupia, bo dałam się sterroryzować, trzeba było „przetrzymać gówniarza” żeby sam zasypiał, a skoro go „rozwydrzyłam”, to mam za swoje i musiałam go „lulać” na rękach do 1,5 roku. A lulałam godzinami, czasem cicho płacząc z bólu, ale co odkładałam, to młody wył, jakby go paliło od spodu… Co się okazało, mój syn ma autyzm i zaburzenia integracji sensorycznej. Jak wytłumaczyła mi terapeutka, domagał się lulania góra-dół, bo tego potrzebował jego mózg. Dziś ma 6 lat i jest szalenie inteligentnym chłopcem, robi wielkie postępy w terapii, mamy wspaniały kontakt emocjonalny. Strach się bać skutków, jakie miałoby… Czytaj więcej »
Kamil Nowak
Gość

O rany… pozostaje tylko pogratulować, że mimo wszystko zaufała Pani własnemu instynktowi, a nie tego rodzaju dobrym radom. Wszystkiego dobrego.

Katarzyna Wierzbicka
Gość
Ja też wiele razy słyszałam, że dałam się sterroryzować, głupio postępuję bo na każde zawołanie jestem, wstaję po x razy w nocy bo płacze, tulę do snu. Słyszałam, żeby zostawić aby dziecko się wypłakało i samo zaśnie… Nie czytałam żadnych poradników, ale słuchałam siebie i dziecka. Z perspektywy czasu cieszę się, że nie posłuchałam żadnych „dobrych” rad tylko postępowałam tak jak mi instynkt podpowiadał. Przecież dziecko to mały człowiek, a ja bym nie chciała aby osoba, na której mi najbardziej zależy po prostu zostawiła mnie samą kiedy jej potrzebuję. Moja córka nie wyrosła na żadnego rozwydrzonego potwora tylko jest po… Czytaj więcej »
Patka
Gość

Mi radzili identycznie, ale ja nie mogłam tak po prostu wyjść i słuchać jak moje dziecko płacze… Przez pierwszy rok usypiałam na rękach albo w wózku delikatnie bujając, kolejne 3 miesiące już w łóżeczku siedząc koło niego i trzymając go za rączkę (trwało to od 1h do 2h), kolejny miesiąc chodził sam spać, wtulał się w „niunie” i zasypiał bez problemu, a teraz od 2 miesięcy zasypia ze mną w łóżku, bo potrzebuje się przytulić (około godzina czasu).

Katarzyna Zielińska
Gość

Czy mogłaby pani w jaki sposób doszło do postawienia diagnozy na temat autyzmu maluszka? Chodzi mi do jakich lekarzy sue pani udała? Wydaje mi się że moje problemy z córką są bardzo podobne, martwię się o nią już od dłuższego czasu. Proszę o kontakt

Sylwia - spokojnysendziecka.pl
Gość
Sylwia - spokojnysendziecka.pl
Bardzo się cieszę, że jest coraz więcej osób, świadomych potrzeb dziecka, nie tylko tych fizycznych. Czego o świecie uczy się dziecko pozostawione samo na wypłakanie? Co czuje? Nie moze nam tego niestety opowiedzieć, ale wystarczy wczuć się w jego położenie pamiętając, że jego przeżycie jest całkowicie zależne od opiekuna. ‚Nie jestem warty uwagi najważniejszego opiekuna w moim życiu, nie można ufać moim opiekunom, nie jestem kochany, świat jest nieprzewidywalny’. Czy na pewno chcemy, by tak czuło się nasze dziecko? Jego poziom stresu osiąga szczyt, aż w końcu się poddaje i przestaje krzyczeć. :( Z drugiej strony rozumiem w pełni stałe… Czytaj więcej »
Kasia K
Gość
Thunderbolt
Gość

Rozglądam się w okol, słucham znajomych i jestem przerażony świadomością rodziców. Do dzisiaj słuchamy z żoną na temat noszenia i tulenia dzieci. Kiedyś starałem się tłumaczyć , teraz juz tego nie robię-wystarczy, że moje córki są szczęśliwe. No chyba, że słyszę :ale się Wam dzieci trafiły. Wtedy już leci mięcho.

Beata Modranka
Gość

Ok, rozumiem oburzenie… Ale chciałabym naprawdę zobaczyć Pana jak siedzi 24h przy płaczącym non stop dziecku, który sam jest na urlopie tacierzyńskim plus ma jeszcze jednego noworodka i oboje non stop placza bo mecza je kolki.. Zero snu a trzeba jeszcze sie umyć, zjeść by mieć sile zając sie tymi dziećmi, wiec chcąc nie chcąc są momenty kiedy dziecko zostawia sie płaczące, bo albo trzeba zając sie drugim dzieckiem, albo porostu skorzystać z toalety… troche mi to traci hipokryzja… Nie da sie byc idealnym i 24/7 byc w mega formie.

EVA XXX
Gość

Dokladnie.

Kluskowa Mama
Gość

Dramat. Ja nie wiem jak można nie przytulić dziecka gdy płacze. Zdaję sobie sprawę, że czasami minie chwila zanim do maleństwa podejdziemy bo np. jesteśmy sami, a kotlety na patelni zaraz się zaczną jarać. No ale bez przesady. Co za głupia metoda. Co prawda z moją Kluską nie mam większych problemów z usypianiem, ale czasami zdarzyło się jej zawyć z niewiadomego powodu. Zawsze wtedy szłam zobaczyć co się dzieje i czy to podałam smoczek czy poklepałam po pupie to zawsze wychodziłam, gdy dziecko było zadowolone. Jaki to musi być uraz psychiczny dla małych dzieci.