Śmierć zamknięta w puszce

Jest na wyciągnięcie ręki każdego z nas. Zachęca i kusi. Czeka tam na każdego, kto jest gotowy by po nią sięgnąć.

soda

Ostatnio post o Danonkach zyskał drugie życie. W związku z tym, postanowiłem po raz drugi wziąć na warsztat temat nieodpowiednich produktów spożywczych dla dzieci. Tym razem trafiło na szeroką rozumianą colę (bez nazywania konkretnych firm) oraz ich naśladowców. W związku z tym, że popularność takich napojów jest spora (roczne spożycie coli w Polsce wynosi 56 litrów na osobę, czyli ponad litr tygodniowo – źródło), coraz więcej osób ma je pod ręką i coraz więcej osób przestaje mieć obawy przed podaniem jednej czy dwóch szklanek własnemu dziecku. W końcu my pijemy, to czemu ono nie może?

Eksperymenty

Każdy chyba słyszał o eksperymentach z colą i mentosami. Jeśli nie, polecam zajrzeć na youtube, bo to co ludzie stworzyli za pomocą tych dwóch produktów jest magiczne. Jest to chyba najlepszy (i najzdrowszy dla człowieka) sposób na wykorzystanie coli. Nie umieszczam tego filmiku tutaj celowo, bo nie chcę zaburzać właściwego przekazu. Dlatego skupię się na informacjach istotnych, bo ostatnio dotarł do mnie jeszcze jeden eksperyment. Zamiast mentosów, użyto mleka.

mix-coke-milk-2

Wlewamy trochę mleka do butelki, zakręcamy i czekamy.

mix-coke-milk-5

Po 6 godzinach, cola przybiera jasnożółty, przeźroczysty kolor, a na dole osadza się muł.

Ten muł to oczywiście nie są jakieś niesamowicie trujące substancje zawarte w coli, lecz zsiadłe mleko, które w ten sposób reaguje na kwas fosforowy zawarty w coli. Ten kwas występuje naturalnie w owocach i warzywach, jednak w niewielkiej ilości – gdy występuje większej, powinniśmy zacząć uważać (bo to nigdy sama substancja jest szkodliwa, ale zawsze jej dawka). Podobnie odradza się spożywanie kwasu fosforowego w połączeniu z cukrem czy kofeiną.

Przeprowadzono badanie, które udowodniło, że nadmierne spożywanie kwasu fosforowego i w efekcie przekraczanie jego dziennej dawki, prowadzi nie tylko do skrócenia długości życia ssaków możliwe, że nawet o 25%, ale prowadzi też m. in. do przewlekłych chorób nerek, zwapnienia żył i kłopotów z układem krwionośnym, wreszcie atrofii, czyli uwiądu mięśni i skóry (źródło).

Sam kwas fosforowy to nie wszystko

Jedna szklanka coli (250ml) to ponad 5 łyżeczek cukru (26,5g). Dodatkowo, jak czytamy na przepisy-dla-dzieci:

Kofeina zawarta w Coca-Coli, przy częstym spożyciu może powodować wzrost ciśnienia krwi, poprzez swój wpływ na ośrodkowy układ nerwowy oraz sercowo-naczyniowy. U dzieci połączenie sporej dawki cukru z kofeiną manifestować może bezsennością, problemem z koncentracją oraz nadpobudliwością, niemożnością uczenia się.

Podsumowanie

Nie chcę was tutaj przekonywać o jakiejś niesamowitej szkodliwości coli, bo sam od czasu do czasu ją piję. Tak, wiem to wszystko co napisałem powyżej i mimo wszystko ją piję (a na domiar złego nie zawsze samą! #pełnapatologia).

Poza tym każdy z nas jest dorosły i każdy sam może wyciągnąć swoje własne wnioski.

Jak już pisałem wcześniej, to nie substancje zawarte w coli są groźne, ale ich stężenie. Jedna puszka nie stanowi zagrożenia, a już na pewno nie dla dorosłego człowieka (chociaż w sumie wszystko zależy od tego jak celnie byśmy nią rzucili ;). Dlatego jeśli tylko nie będziemy wlewać w siebie jej nadmiernych ilości i zachowamy pozostałe elementy zdrowego trybu życia, to raczej nic się nam nie stanie. Nie ma co być przewrażliwionym.

Niemniej wiadomym jest, że dzieci (szczególnie małe), mają nie tylko zupełnie inne zapotrzebowanie na konkretne składniki (często dużo mniejsze), ale też znacznie łatwiej uzależniają się od intensywnych (szczególnie słodkich) smaków. Dlatego też, jeśli miałbym zostawić jedną myśl po tym artykule, to chciałbym, aby było nią odłożenie pierwszej inicjacji spożycia coli u naszych dzieci (jeśli już koniecznie będziemy chcieli), do jakiegoś rozsądnego wieku. Po prostu.

I nie, trzy, czterolatek ze szklanką coli, to nie jest rozsądny wiek.

Na koniec kampania, która mną wstrząsnęła

Tłumaczenie:

Jedendwa… ciiiii…. ona liczy.

Ariel biegnie, jej małe nóżki chwiejnie biegną po chodniku. Jej pyzate palce z ledwością utrzymują puszkę z jej dzienną dawką pepsi. Biegnie dalej. Trucizna w ręce i uśmiech na twarzy, szuka kryjówki.

Trzy.

Zatrzymuje się, żeby zrobić łyk. Wypiła już 1460 puszek coli w swoim życiu, ma 5 lat. Podczas biegu oddycha ciężko, gdy jej płuca próbują dorównać tempa jej stopom.

Kayla ma 35 lat.

Cztery, pięć. 

Liczy światła na suficie szpitalnego korytarza, kiedy wiozą ją na stół operacyjny. Wiszą nad nią, podczas gdy ona stara się zapamiętać wszystkie wspomnienia, które kiedykolwiek miała, związane z jej stopą. Jest umysł jest aż nadto świadomy, że to są ostatnie chwile, ostatni moment, w którym jeszcze ma stopę. Obwinia cukrzycę, jak gdyby ta choroba miała własny umysł. Lekarze obwiniają 12410 puszek z colą, które wypiła od czasów dzieciństwa.

Mała Ariel ledwo potrafi literować, ma 6 lat i nie ma pojęcia czym jest fruktoza czy dekstryna – Kayla też nie.. Przegrana, żyjąca w rozbitej rodzinie, próbuje po prostu odnaleźć cząstkę siebie na końcu tej butelki. Ariel zna jedynie uczucie bąbelków w buzi, ból który odczuwa w swoim brzuchu i wielkie słowa, jakich używa pan doktor do opisania jej stanu. Mówi on mamie, że jej nerki przestają pracować, poziom cukru jest zbyt wysoki, a na ból który odczuwa mama niestety nic nie może poradzić.

Kayla siedzi oparta w swoim wózku i stara się z niego wychylić, aby zerknąć w dół, ale nie może. Nie może zobaczyć kikuta, miejsca gdzie niegdyś była jej stopa. Nie może zobaczyć siebie, gdy spogląda w swoje odbicie, mimo że ono patrzy na nią. Stała się osobą, którą jest, ale nie może przestać. Butelka za butelką. Nie może przestać.

Sześć, siedem.

Kiedy Ariel ma 7 lat, znajdują jak umierającą za pluszowym misiem i przebitymi balonami, to były jej urodziny.

Osiem, dziewięć. 

Słyszałam o śmierci wcześniej, ale przysięgam, że jest coś obcego w sposobie, w jaki zakrada się do ust siedmiolatki.

Dziesięć.

Co 10 sekund ktoś umiera na cukrzycę i w czasie recytowania tego tekstu, umarło kolejnych 15 osób. „

PS. U nas w domu obecnie cola ma takie same restrykcje jak alkohol i po prostu dzieci jej nie spożywają. Niemniej oczywiście każdy rodzic ma prawo do własnych zasad, kierując się dobrem jego własnych dzieci.

 Eksperyment z colą pochodzi ze strony Popularnie.

Prawa do zdjęcia należą do Jannes.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

96
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
66 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
41 Comment authors
Marcin SzwajcerKarisia Harrison-TopSzangaA.BańskaKamil Nowak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sabina
Gość
Sabina

Zgadzam sie w 100%. Jest jedno ale… Niestety nie zyjemy w tak pieknym swiecie, gdzie producenci super-slodkich napojow klekna na kolanach i bijac sie w serce powiedza, ze „tak, to nasza wina, nie pijcie Coli”…:) Ten filmik to satyra: http://www.upworthy.com/what-if-coke-told-the-truth-in-their-ads-it-would-look-something-like-this-and-theyd-be-ruined?c=ufb1
Pozdrawiam.

Blog Ojciec
Gość

Kurcze, większość rzeczy sprawdzam, ale tego nawet nie podejrzewałem. Normalnie wstyd :) Niemniej jak poszukałem, coca-cola wypuściła kilka kampanii przeciw otyłości. Nie były co prawda tak dosadne jak ta powyżej, ale były :)

Sabina
Gość
Sabina

He, he. Zdarza sie najlepszym… ;) Ja niestety jestem bardzo cyniczna jesli chodzi o wielkie koncerny. Dla nich niestety tylko pieniazki sa wazne, ludzie nie. Nawet jesli jakas kampania przeciw otylosci byla, to oni na niej zarobili. Ja osobiscie nie widzialam zadnej, ale tez nie sledze wszystkiego co Coca-cola robi, bo mnie oni nie interesuja. Do picia tylko woda i moja dwulatka niestety musi jakos z tym zyc, poki co nie narzeka :)
Blog po za tym super! Jedyny blog, ktory czytam regularnie :)
Tak trzymaj!

Blog Ojciec
Gość

„Jedyny blog, ktory czytam regularnie :)”
To chyba największe wyróżnienie jakie bloger może otrzymać :) Nawet Blog Roku się chowa :) Fajnie, że w końcu zdecydowałaś się odezwać :)

Sabina
Gość
Sabina

:)

Meipu
Gość
Meipu

I podsumowaniem zastrzeliłeś mnie do reszty.

Matka Antyterrorystka
Gość
Matka Antyterrorystka

Przecież cola nie jest taka zła…można usłyszeć od wielu osób…jak się dziecko trochę napije nic mu nie będzie…ja jestem przeciwniczką dawania takich eksperymentów dziecku, nie daję też Kubusia, który przy dużych mrozach nie zamarza…ale przecież to samo zdrowie…jestesmy tak ogłupiani przez media, reklamy, że aż głowa boli…

Blog Ojciec
Gość

Mój syn zaczął kiedyś strasznie wymiotować. Okazało się, że winne są soki Tymbarku (te mieszane, jabłko-mięta, pomarańcza-brzoskwinia). Wtedy też odkryłem, że moje dzieci mają jakiś wewnętrzny radar na chemię :) Chociaż niestety u najmłodszego ten radar zawodzi, bo za colę (a próbował dosłownie z kilka łyków przez całe życie), to dałby się pokroić :)

Matka Antyterrorystka
Gość
Matka Antyterrorystka

Moje dziecko póki co pije tylko wodę…soki bardzo okazjonalnie…dopóki mogę nie podaję kiedyś nie będzie na to siły niestety:)

Dominika Skorupa
Gość
Dominika Skorupa

to nie są soki – napoje co najwyżej:)

A.Bańska
Gość
A.Bańska

Znamy to. Dziadkowie kupili kiedyś córce jakiś z tych wściekle czerwonych czy zielonych napojów. Mnie zamroczyło – normalnie powiedziałabym żeby sami sobie wypili, wtedy jakoś pomyślałam „nie no, w końcu to już nie dzidziuś, ma już pięć lat”… ta… jasne… Córka wypiła może z pół szklanki – kosztowało nas calusieńką noc i kolejny dzień wymiotów a później tydzień złego samopoczucia i bólu brzuszka. Na początku nawet o tym napoju nie pomyśleliśmy, podejrzewaliśmy rota, ale nie mogliśmy wyjść z podziwu, że w czasie choroby bardzo osób miało z nią styczność, a nikt nie zachorował. Potem przypomnieliśmy sobie o „soczku” i wszystko… Czytaj więcej »

Flow Mum
Gość

Wpis jak najbardziej ok, ale dane trochę błędne: w 100ml coli znajduje się 10,6g cukru, czyli w szklance (250ml) jest tego cukru 26,5g co nam daje niecałe dwie łyżki cukru- no ok dwie. I broń boże nie twierdze ze to mało! to strasznie dużo! chociaż akurat w jogurtach owocowych jest tego cukru dwa razy wiecej. Cola to trucizna- o tym dyskutowac nie bede. ale dobrze jest trzymac sie faktów :)

Blog Ojciec
Gość

Chodziło o łyżeczki, mój błąd. Przyznaję się.

Flow Mum
Gość

Brawa dla tego Pana! :))

Konrad
Gość
Konrad

Nie wiem co wy pijecie

Blog Ojciec
Gość

Wersja zero nie zawiera cukru. Stąd nazwa. Ale aspartam i acesulfam K są środkami rakotwórczymi, więc wątpię, żeby było to lepszy wybór.

Konrad
Gość
Konrad

Właśnie „Pan” po raz któryś z kolei potwierdza jakim jesteś manipulantem. Ile jeszcze razy jeszcze będziesz osuwał moje komentarze? Nie mogę podzielić się swoją opinią. Tak ciężko jest zaakceptować że ktoś może mieć inne zdanie i chociaż trochę się zastanowić?.

Blog Ojciec
Gość

Jeśli usuwam czyjeś posty, to zwykle też banuje użytkownika. Więc fakt, że możesz dalej pisać świadczy, że nic Twojego nie usunąłem. A zarzucając mi takie rzeczy jesteś na najlepszej drodze, żebym jednak bana Ci przydzielił. Niemniej to, co opublikowałeś na temat aspartamu zaciekawiło mnie na tyle, że postanowiłem zgłębić temat i zobaczyć czy jest w tym coś więcej.

Konrad
Gość
Konrad

Nie wiem w takim razie co się stało z poprzednimi dwoma postami? Napisałem że na zdjęciu jest Pepsi Max. Po za tym zapytałem czemu nie piszesz po prostu o cukrach w ogóle tylko uczepiłeś się akurat coca-coli a nie np: fanty czy innych zawierających duże ilości cukru produktów. Pisałem też o nowej coli life, że przecież jest słodzona naturalną stewią, nawet chciałem ją kupić żeby sprawdzić jak smakuje. Pisałem też o wodzie której śmiertelna dawka to jakieś 6 litrów na raz. Czytałem nawet artykuł o kobiecie która chciała się pozbyć toksyn i piła duże ilości wody, zmarła we własnym domu… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Ale ja się nie uczepiłem coca-coli, tylko coli w rozumieniu „soda” – czyli słodzone napoje gazowane. Niestety nie mamy precyzyjnego polskiego odpowiednika. Co do kawy, energetyków, herbaty (?) czy wody (!?), to masz jakieś badania/linki?

Konrad
Gość
Patrycja Szarek
Gość
Patrycja Szarek

Jeśli chodzi o wodę, to tak jak napisałeś w poście „dawka jest trucizną”. Nadmiar wody może doprowadzić do zaburzeń osmotycznych i elektrolitowych, co może stać się tragiczne w skutkach, nawet śmiertelne. Wiedza podręcznikowa.

P.S.
Ciekawy blog. Pozdrawiam

Karisia Harrison-Top
Gość
Karisia Harrison-Top

Ale ile tej wody trzeba by wypić?

Anna Jankowska
Gość
Anna Jankowska

jako zamiennik do kawy i coli szeroko pojetej polecam yerba mate :) doskonale pobudza, nie podnosi cisnienia i jest genialna sama w sobie :)

Blog Ojciec
Gość

Muszę sobie ogarnąć w końcu yerbę :)

Marcin Szwajcer
Gość
Marcin Szwajcer

Nieprawdą jest że nie podnosi ciśnienia. Zawiera kofeinę a niektóre odmiany dodatkowo Guaranę. Niektóre odmiany mają ich niewiele, inne mają ich mnóstwo. Sprawdziłem na sobie. Wybacz że nie przytoczę nazw gatunków, było to dośc dawno a te nazwy w obcym języku nie dają się zapamiętać :) W każdym razie, dwie kompletnie inne odmiany Yerby, taka sama dawka, dwa dni bez Yerby pomiędzy. Próbka 1, 3h po wypiciu miałem ciśnienie 140/90 (wtedy stale miałem 130/80. Próbka 2, 3h po wypiciu miałem ciśnienie 200/120 i najpotworniejszy ból głowy w całym moim życiu. Dla pewności przez wszystkie 3 dni stosowałem identyczną dietę, żeby… Czytaj więcej »

Izabela K.
Gość

Trudno mi sobie odmówić od czasu do czasu coca-coli zero. Tak samo trudno nie wejść raz na jakiś czas do Maca. Nie wiemy tak naprawdę, jakie życie nas czeka i jak długie ono będzie, zważywszy na to, że chyba jako piersi w dużym stopniu wychowujemy się na przetworzonych produktach pełnych konserwantów. Jest jednak różnica między tym, co robi dorosły, a co dziecko. Można więc tylko apelować do świadomości dorosłych, którzy zamiast zdrowy obiad, fundują szybkie frytki.

Blog Ojciec
Gość

Mi też jest trudno. A raczej było. Bo od kiedy zobaczyłem po raz pierwszy jak to faktycznie wygląda, jak wiele chemii tak w środku siedzi, to od tego czasu jest mi zdecydowanie łatwiej. A do Maca i tak chodzę (przynajmniej do czasu aż ktoś mi nie pokaże czegoś okropnego o shake’ach :)

Katarzyna Rajczakowska
Gość
Katarzyna Rajczakowska

Pamiętam wycieczki szkolne, których stałych punktem była wizyta w Macu. Makabra. Wtedy właśnie odkryłam, że jedzenie tam w ogóle nie syci. Gdy skończył się czas szkolnych wyjazdów, czyt. czasy gimnazjalne odeszły w niepamięć, nie pokazywałam się tam z uwagi właśnie na bezsensowne wydawanie kasy na coś, czym i tak się nie na jem. :) W między czasie trochę info o składzie mięska przez nich serwowanego. No nie warto odwiedzać tego miejsca, a już zwłaszcza z dzieckiem…

Katarzyna Rajczakowska
Gość
Katarzyna Rajczakowska

Pamiętam wycieczki szkolne, których stałych punktem była wizyta w Macu. Makabra. Wtedy właśnie odkryłam, że jedzenie tam w ogóle nie syci. Gdy skończył się czas szkolnych wyjazdów, czyt. czasy gimnazjalne odeszły w niepamięć, nie pokazywałam się tam z uwagi właśnie na bezsensowne wydawanie kasy na coś, czym i tak się nie na jem. :) W między czasie trochę info o składzie mięska przez nich serwowanego. No nie warto odwiedzać tego miejsca, a już zwłaszcza z dzieckiem…

Beata Kurgan-Bujdasz
Gość

jeśli chodzi o Maka to nie działają na mnie żadne antyreklamy, a już ich trochę widziałam.

Blog Ojciec
Gość

W sensie i tak jeździsz? Mi też się zdarza. Nawet z dziećmi raz na ruski rok. Bo dla nich to miejsce to niemal jak Disneyland :)

Izabela K.
Gość

Mac to nadal obowiązkowy punkt każdej wycieczki szkolnej i o zgrozo przedszkolnej. Chciałoby się dziecko trzymać jednak od tego trochę z dala, ale chyba nie da rady – od najmłodszych lat wychowuje się przyszłych klientów. Oczywiście, to całkiem smaczne, a najsmaczniejsze są lody (z karmelem)! ;)

Blog Ojciec
Gość

Z takimi czytelnikami to na pewno żadnej diety nie utrzymam :)

Nie pójdę dzisiaj do Maca, nie pójdę dzisiaj do Maca, nie pójdę…

Beata Kurgan-Bujdasz
Gość

jeżdżę nie potrafię się oprzeć. Dzieci staram się trzymać z dala ale czasem pozwolę

#ckowska
Gość

Bardzo rzadko chodziłam do maka, ale zdarzało mi się. Ale jak znalazłam ogromniastego karalucha na stole (siedział pod papierową reklamą nowego produktu) to bez żalu nie wchodzę tam więcej :) Polecam – dobra metoda!

eStorm
Gość
eStorm

Zycie sklada sie z chemii, czlowiek to tez chemia. Jakbys zobaczyl co twoj kwas zoladkowy robi z roznymi rzeczami to dopiero bys sie zdziwil. Albo sok cytrynowy. Sokiem cytrynowym odkamieniam czajnik, az dym z tego leci. Witamina C to tez czysty kwas.

Konrad
Gość
Konrad

a w banach ile tej chemii :)

Konrad
Gość
Konrad

a ile tu chemii siedzi ;)

Katarzyna Rajczakowska
Gość
Katarzyna Rajczakowska

Fajny artykuł. Wartościowy. Zbiór info o tym bezczelnym napoju – tak dobrym dla wielu w smaku i tak idealnym przy czyszczeniu brudu. ;) :) Nie podałabym dziecku napoju, którym tak łatwo doczyszczam przypalony garnek i od czasu do czasu zalewam odpływ w zlewie i umywalce.

Blog Ojciec
Gość

Jeszcze chwila i będę musiał zmienić tytuł na „100 sposobów na wykorzystanie coli, o których dotąd nie słyszałeś” :)

Katarzyna Rajczakowska
Gość
Katarzyna Rajczakowska

W sieci można znaleźć zastosowania, a jest ich trochę. :)

Beata Kurgan-Bujdasz
Gość

Nie pijemy i dzieci nie znają smaku coli. Ostatnio kupiliśmy żeby śruba w kole auta puściła. Piękny odrdzewiacz :)

Joanna Wojciechowski
Gość

Moja starsza córka zna smak coli, ale chyba dzięki temu, że poznała go dosc późno nie robi histerii, jeśli jej nie wolno. Czasem pije kilka lykow, kiedy robimy sobie dzień dziecka. Jemy wtedy zamowiona pizzę czy cos innego. Zdarza się to jednak raz na ruski rok i tak naprawdę ona o tę cole sama prosi, ale kiedy przychodzi co do czego po dwóch lykach ma dosyć, bo jest jej po prostu za słodko. Tak naprawdę największy problem w rodzinie z cola mam ja, dlatego po prostu już jej nie kupuję. Jak się nie ma to się nie pije ;)

Blog Ojciec
Gość

Ja się długo musiałem nauczyć tej prostej zasady – jak nie kupię to nie wypije :) Bo kiedyś piłem sporo. A jeszcze gorzej miałem z napojami energetycznymi. Na szczęście teraz z uzależnień zostały mi tylko słodycze :)

Anna Zugaj
Gość
Anna Zugaj

Cola odpada dla naszej całej rodzinki. Ale tak jak czytam na dole komentarze, że dziecku się Kubusia nie dać napić. To już lekka przesada. Gdybyśmy chcieli by nasze dziecko było maksymalnie zdrowe, chowajmy je na wsi, karmy tylko tym co sami wyhodowaliśmy- bo o wiele bardziej niezdrowe od Kubusia jest bieganie dziecka po ulicy i wdychanie spalin.

Blog Ojciec
Gość

Chodziło o Kubusia Play najprawdopodobniej. Bo zwykły Kubuś taki zły nie jest.

Anna Zugaj
Gość
Anna Zugaj

Jasne, ja póki co przeciwko Temu Kubusiowi nie jestem, jeśli będzie mu smakowało ok.

Matka Antyterrorystka
Gość
Matka Antyterrorystka

Moje dziecko pije soki ale okazjonalnie tak jak pisałam i niekoniecznie musi to być Kubuś są inne lepsze zamienniki, rzeczywiście chodziło o Kubusia Play i tego dziecku nie dam póki co ma dwa lata i mogę decydować co dostaje…w przyszłości na pewno tego nie uniknę ale to dopiero będzie…

Przewijka
Gość

Serio fake? A już miałam kupić litrową colę w nagrodę :)

Blog Ojciec
Gość

Ja musiałem całą paletę odmówić :(

Joanna Kubatek
Gość
Joanna Kubatek

hm..lubię ten odrdzewiacz..choc teraz juz troche mniej,chociaz uważam ze musielibyśmy połowy rzeczy lub nawet wiekszości nie jeść i nie pić.staram się zwracac uwage na to co podaje dzieciom ale na niektóre zdrowe swojsie rzeczy zwyczajnie mnie nie stac..

Blog Ojciec
Gość

No niektórych z tych zdrowych rzeczy, są znacznie droższe od tych „zwykłych”. Niestety. Na szczęście woda w porównaniu do coli, jest zdecydowanie tańsza :)

Joanna Kubatek
Gość
Joanna Kubatek

I TU SIĘ ZGADZAM!!moje dziecko nie lubi orenżad za to wode z „sockiem” malinowym uwielbia. córka za to woli czysta wode.w nocy nie ma opcji chce ci sie pić-woda zawsze przygotowana:)

Maggie S-B
Gość
Maggie S-B

A w Stanach cola i pepsi jest tańsza od wody :D

EweLina | Mamspired
Gość

Mój syn ma 2,5 roku. Nigdy jeszcze nie dostał ode mnie takiego napoju. Jego żywienie pozostawia wiele do życzenia. Staram się jednak by jadł jak najwięcej warzyw i owoców, ale cieszę się jak jada chociaż kotleta, czy kiełbasę, bo teściowie pasą go żelkami „w nagrodę”… Colę sama lubię, no nie powiem, ale jak już będę mieć „własną lodówkę” to postaram się… nie… Zrobię wszystko, by 80% jej zawartości było na najwyższym poziomie, a sama ograniczę kolorowe napoje gazowane i te pseudo soki, a tak na prawdę napoje na rzecz wody. W UK mamy takie kolorowe soczki w 0,5l butelkach, każda… Czytaj więcej »

Kamishi
Gość

Dla dziecka najlepsze izotoniki, które dostarczają mu najwłaściwszych składników: http://marcinkaminski.pl/napoje-izotoniczne-testy-i-porownanie/

Blog Ojciec
Gość

Zestawienie fajne, trochę mnie uświadomiło czym są izotoniki, bo jednak uważałem je za pochodną energy drinków. Jednak dalej nie jestem przekonany czy izotoniki byłyby odpowiednie dla dziecka, które nie uprawia jakiegoś sportu (a wtedy nawet przekonany na 100% bym nie był).

PS. Zabawy w chowanego czy chodzenie po drzewach za sport nie uważam :) Chodzi mi o coś, co wymaga treningu kilka razy w tygodniu.

Kamishi
Gość

Doprecyzuję: jeśli chcemy uniknąć odwodnienia organizmu dziecka, warto. Jeśli myślimy tylko jako o „dopalaczu energetycznym”, to polecam guaranę lub witaminy w formie owoców ;)

Gosia Skrajna
Gość

Wiem, że to samo złooo. Denerwuje mnie bo małż pije dużo i wiadomo – dzieci też chcą. Niemniej jednak poprosiłam go aby przynajmniej kupował mniej a najlepiej nie pił wcale. Ale cóż On jest dorosły, nie mogę mu zabronić. Nie chcę przy dzieciach być hipokrytką wiec otwarcie mówię Synowi, że od czasu do czasu mam ochotę na puszkę zimnej coli, ale mam świadomość, że na dłuższa metę jest to niezdrowe.. Tak jak przez dłuższy czas udawało mi się „chronić” Syna przed fastfodami, ale wiadomo, koledzy w jego wieku (9lat) jeżdżą tam często, tak teraz raz w miesiącu jedziemy do maca… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

I ja uważam, że takie podejście, gdzie ktoś w rodzinie korzysta z czegoś co nie jest zdrowe (cola, fast foody itp.), a dzieci nie powinny, jest bardzo ciężkie, ale jednocześnie, wychowuje dziecko, które nauczy się wybierać dobrze, bo zrozumie dlaczego warto, a nie tylko dlatego, że nigdy nie poznało niczego innego.

Gosia Skrajna
Gość

Mam taką cichą nadzieję, że mając różne wzorce, wybierze właściwy :)…
wiadomo chciałabym abyśmy z mężem wychowywali „jednym głosem” ale nie zawsze nam to wychodzi…ja też trochę spuściłam z tonu i nie robię afery, tylko staram się spokojnie pokazać swój punkt widzenia…czasem się udaje ich przekonać :)

Szymon Kuźniak
Gość

Kurczę, a wydawałoby się taki niewinny napój. Jedna dwie szklanki dziennie, góra dziesięć, przecież nic się nie stanie.
Jeżeli chodzi o cukier, to mamy straszną plagę. Niedawno głównym złym był tłuszcz, a na cukier nikt nie zwracał uwagi, a teraz gdzie nie spojrzysz to jakaś -oza. A najgorsze, że strasznie trudno dziecko odzwyczaić, jak już raz spróbuje, bo wszyscy inni mają w dupie i dają swoim dzieciom bez ograniczeń. I jak tu potem wytłumaczyć? Ehhh, dobrze, że chociaż syna udało nam się nauczyć picia wody, ciekawe co wyjdzie, jak zobaczy co pije jego siostra…

Blog Ojciec
Gość

My poustawialiśmy po domu butelki z wodą i na razie działa.
– Zrobisz mi kakao/herbatę/soczek/cokolwiek innego?
– Wiesz gdzie wszystko stoi, możesz zrobić sobie sam/sama.
– Dobra, niech będzie woda.

Ewa
Gość
Ewa

I tak każdy powie szklanka coli, słodki jogurt, fast food raz na jakiś czas nie zaszkodzi, otóż zaszkodzi, a jeszcze mleko uht, margaryny różne smarowidla-nie wolno tego jeść!

Maria Seroka
Gość
Maria Seroka

Zdrowa sałatka raz na jakiś czas nie zrobi z nas zdrowych ludzi, a fast-food raz na jakiś czas nie zrujnuje nam organizmu.

Karisia Harrison-Top
Gość
Karisia Harrison-Top

Trochę marychy też nie zaszkodzi raz na jakiś czas :)

taka_tam_myszka
Gość
taka_tam_myszka

Pamiętam kiedyś taki post na jakimś forum rodzicielskim „kiedy wreszcie dzieci mogą jeść niezdrowo” – pani tłumaczyła, że gotuje dziecku zupki, rozszerza dietę według schematu i zastanawia się, kiedy nastąpi ten moment, że dziecko będzie jadło to samo niezdrowe jedzenie co dorośli. A cały myk polega na tym, że nigdy nie musi. Jeśli odpowiedni rozszerza się dietę dziecka (polecam blw ;), karmi zdrowo i zróżnicowanie, pozwala mu się decydować ile zjada i na co ma ochotę – to potem nawet nadgroliwa babcia nie zaszkodzi. Moje dziecko spróbowało łyczek coli i powiedziało, że niedobre. Próbował i czekolady i żelków i słodkich… Czytaj więcej »

Marta Przymusińska
Gość
Marta Przymusińska

zgadzam się w całej rozciągłości. Dziecko może lubić kaszę gryczaną, warzywa, jogurty naturalne, owoce. tylko trzeba się trochę postarać od kołyski. I nie chodzić do Maca. Osobiście nie wyobrażam sobie podania dziecku napoju gazowanego!

Malinowy Bolo
Gość
Malinowy Bolo

Poprawilbym to chwalenie firmy Coca Cola, ze jakoby to oni zrobili ta „szczera reklame”

Tata! Musisz sprawdzac zrodla zanim wrzucisz je na bloga! To ludzie czytaja i pozniej powtarzaja znajomym i coraz wiecej osob gada pierdoly!

Coca cola ma jaja? Za to ich lubisz?

Coca cola ma wielkie jaja, zeby truc male dzieci i manipulowac umyslami rodzicow, zeby cola byla glownym napojem na swieta!!!

To skurwysynstwo nie jaja!

Blog Ojciec
Gość

Całkowita racja. Dodałem na końcu informację, że to fake, ale samego postu nie zmieniłem. Dzięki za przypomnienie.

eStorm
Gość
eStorm

Czy widziales w jakiejkolwiek reklamie zeby dzieci pily coca cole? Czy gdzies jest napisane ze to napoj dla cieci od pierwszego roku zycia? Rownie dobrze mozna napisac ze denaturat to skurwysynstwo bo truje dzieci. Kazdy ma swoj rozum i daje dziecku to co uwaza za sluszne. A jesli ktos ma sieczke zamiast mozgu to coz…. od coca coli a nawet red bulla szarych komorek mozgowych mu nie przybedzie. Ale winienie za to coca coli jest troche na wyrost.

Malinowy Bolo
Gość
Malinowy Bolo

A widziales reklame denaturatu, ktory na swieta stoi na stole lub pod choinka?

Widziales promocje denaturatu -50%?

Przeciez dobrze wiemy ze wiekszosc rodzicow ma sieczke zamiast mozgu.

Dlatego Cola powinna byc dozwolona od lat 18.

chemik
Gość
chemik

Jak
się robi eksperyment, to podstawą jest wyciągnięcie PRAWIDŁOWYCH
wniosków. Jeśli autor tekstu postawi sobie butelki z sokiem jabłkowym,
cytrynowym lub kwasem askorbinowym (vit. c), i do każdej wleje mleko, to
w każdej z nich mleko się zsiądzie. Czy można wyciągnąć wniosek, że
wszystkie te napoje są szkodliwe? Może taki, że kwaśne mleko jest
szkodliwe? Może, że wszystkie wypłukują wapń? Wobec takiego wniosku, to
szkodliwie wpływa ludzki żołądek na mleko, bo zawiera…… kwas solny i
też powoduje, że mleko się ścina. Jeśli się chce coś udowodnić, to
należy mieć poparcie w dowodach: np zbadać zawartość wapnia w takiej
butelce.

Blog Ojciec
Gość

„Ten muł to oczywiście nie są jakieś niesamowicie trujące substancje zawarte w coli, lecz zsiadłe mleko, które w ten sposób reaguje na kwas fosforowy zawarty w coli.”
Nie twierdzę przecież, że sam proces pokazuje nam szkodliwość coli.

chemik
Gość
chemik

Nie, twierdzi pan tylko, że to dowodzi wypłukiwania wapnia z kości. Oto cytat „Fosforany nie tylko blokują m.in. wapń zawarty w mleku i produktach na mleku opartych, przed zaabsorbowaniem go przez nasz organizm, ale jednocześnie niszczą wapń już obecny, a to osłabia z kolei nasze zęby i kości.” A dowody na to gdzie przytoczone? Na podstawie czego takie wnioski??? Mleko z jakimkolwiek środowiskiem kwaśnym robi się zsiadłe. Wykorzystuje się to do produkcji serów. Jeśli butelka to nasz żołądek, to eksperyment nie dowodzi niczego, z żołądka nic nie wyparuje, bo nie może. Natomiast jeśli chodzi o produkcję serów białych to i… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

„W coca-coli jest obecny kwas fosforanowy H3PO4, który przedostaje się do kości (całe szczęście w małych ilościach inaczej litr coli posyłałby człowieka do szpitala) i tam tworzy z wapnem i manganem sole fosforanowe, które są rozpuszczalne w wodzie i po prostu wypływają. Stąd osteoporoza. Jak to wygląda każdy może zobaczyć wrzucając kostkę kurczaka czy ząb do kubka z colą.”

Źródło: http://www.pella.pl/Ciekawostki/Zdrowie-uroda/Mity-o-coca-coli.html#comment-966.

Źródeł na to, że kwas fosforowy tworzy związku z wapniem i w nadmiarze może niszczyć zęby oraz być przyczyną utraty wapnia z kości, jest mnóstwo, ale ten człowiek ujął to najdokładniej, więc jego cytuję.

Połączenie coca coli i zęba: https://www.youtube.com/watch?v=8ANWDrRd-IQ.

chemik
Gość
chemik

Więc dla jasności kwas fosforowy jak również kwas szczawiowy wiążą się z wapniem w układzie pokarmowym. Nie przedostają się do kości i z powrotem do krwioobiegu. Tworzą się tym sposobem kamienie nerkowe u jednych, u innych kamienie nazębne. Dlatego jedzenie dużych ilości szczawiu czy szpinaku jest również niezdrowe.

chemik
Gość
chemik

Jak
się robi eksperyment, to podstawą jest wyciągnięcie PRAWIDŁOWYCH
wniosków. Jeśli autor tekstu postawi sobie butelki z sokiem jabłkowym,
cytrynowym lub kwasem askorbinowym (vit. c), i do każdej wleje mleko, to
w każdej z nich mleko się zsiądzie. Czy można wyciągnąć wniosek, że
wszystkie te napoje są szkodliwe? Może taki, że kwaśne mleko jest
szkodliwe? Może, że wszystkie wypłukują wapń? Wobec takiego wniosku, to
szkodliwie wpływa ludzki żołądek na mleko, bo zawiera…… kwas solny i
też powoduje, że mleko się ścina. Jeśli się chce coś udowodnić, to
należy mieć poparcie w dowodach: np zbadać zawartość wapnia w takiej
butelce.

Krzysztof Rogoziński
Gość
Krzysztof Rogoziński

Lepiej napić się wody ze studni z pneunokokami i bakteriami coli napewno zdrowsze tylko śmiech w tych czasach w spożywce to sama chemia nawet warzywa w ogrodzie bez nawozu nie chcą rosnąć

Ewa
Gość
Ewa

Bzdura, wody nie trzeba pić ze studni,można a nawet trzeba przygotować.Warzywa w moim ogrodzie warzywnym rosną bez herbicydow i pestycydów. A na pewno pisze się na pewno osobno!

Krzysztof Rogoziński
Gość
Krzysztof Rogoziński

Jak jesteś taką polonistką to przygotować możesz sobie listę zakupów a wodę się przegotowywuje

Konrad
Gość
Konrad

Aspartam zabija! Opublikowany 15 lutego 2011 Wystarczy wpisać w google hasło „aspartam” i otrzymamy tysiące linków do artykułów oraz filmów dotyczących szkodliwości tego środka. Wszystkie są alarmujące w wymowie, niektóre rozsądnie brzmiące, pełne naukowych wyrażeń, inne panikarskie, szukające spisków mających na celu ogłupienie nas przez rząd, kosmitów, korporacje (niepotrzebne skreślić). Te drugie też często są pełne „naukowego” słownictwa. Z drugiej strony aspartam znajduje się w wielu produktach „light” i choć nie jest idealnie odpowiednikiem smakowym cukru, ma o wiele mniej kalorii. Jak więc jest naprawdę z tym aspartamem? Aspartam to ester metylowy N-[amino(karboksylamino)acetylo]fenylalanin (proszę powiedzieć to na głos). Jest 160… Czytaj więcej »

Agnieszka Mirż
Gość
Agnieszka Mirż

Mój mąż Cię znienawidzi. Niestety nasz niespełna dwuletni synek uwielbia colę choć walczyłam, żeby jak najdłużej nie miał z taką chemią kontaktu. Na szczęście od kilku miesięcy gazowane napoje pojawiły się w naszym domu dosłownie kilka razy.

Blog Ojciec
Gość

Walcz dalej :) A mąż nie ma co mnie nienawidzić, ja tylko fakty przedstawiam :)

Dominika Skorupa
Gość
Dominika Skorupa

mam łatwiej – nie znoszę gazowanych napojów (denerwują mnie bąbelki uciekające nosem), więc nie ma ich w moim domu, więc moje dziecko się nie załapie…

Sosnowa 11
Gość

Mój kuzyn wypijał w dzieciństwie spore ilości coli. Kiedy rodzice kazali mu „odstawić” i wylewali znaleziony napój, zaczął ją kupować za własne kieszonkowe i chować po kątach, żeby nie znaleźli. Jak typowy nałogowiec. Straszne, nie?

Kamil Nowak
Gość

Brzmi jak historia AA.

Moje Wichrowe Wzgórze
Gość

Nie pijemy, ani my ani dzieci. Życie nie straciło przez to smaku ;) Nie pijemy też żadnych sklepowych soków, ani kartonów, ani kubusiów, ani koncentratów. I nie mamy awitaminozy ;)

LadyFamii
Gość
LadyFamii

Lubię, mam w domu, wypijam około 2l na 2-3 tygodnie. Dużo? Myślę, że nie. Moje dzieci nie znają wcale smaku coli. Jedyny smak „napoju gazowanego” jaki poznały do tej pory to woda gazowana z sokiem z pomarańczy (mój wyrób wody „smakowej”). Z drugiej strony wiedzą co to frytki, lizaki, żelki, ketchup czy nuggety ;) – więc ideałem też nie jestem. Ale mogę się pochwalić, że własnie w tej chwili kończą 2 kalarepę ;) Jednak wracając do tematu. Każdy wie, że cola nie jest najzdrowsza – „kilo” cukru i totalnie nie zaspakaja pragnienia. Komentarz piszę jednak w innej spawie – zdjęcie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

O rany, rzeczywiście. Nigdy nie pomyślałem o tym. Przy butelce ta góra jest zwykle zakręcona, ale przy puszce już niekoniecznie. Słuszna uwaga, dzięki za nią.

Weronika Marcin Suwaj
Gość
Weronika Marcin Suwaj

U nas Coca-Cola jest lekarstwem przy rotawirusie. Nic poza tym. Zresztą… 4- letnia córka i tak mówi, że „to jest kwaśne” ;)

Kamil Nowak
Gość

U nas nawet lekarzowi zdarzyło się wspomnieć, że to pomaga, więc coś w tym jest :)

Leeni
Gość
Leeni

Wiadomo, nie ma co wpadać ze skrajności w skrajność. Dziecko na przykład ośmioletnie nieznające smaku czekolady to też nie jest do końca normalne, skoro my potrafimy się nią delektować. Ale to bardzo ważny apel – opóźniajmy. Zaczynajmy od wody, później soki świeżo wyciskane. Naprawdę ta angielska soda nikomu nie ucieknie – ja, chociaż głęboko kocham wodę i dobrze wiem, jak niezdrowe są takie słodzone napoje, wypiję ich czasem szklankę – może raz na miesiąc. I to jest okej. Warto jednak pokazywać dzieciom smaki tak, by umiały je docenić – od najłagodniejszych.

anjanka
Gość

Ja póki co mam to szczęście, że moim dzieciom się w tyłach przewraca i nie piją gazowanego nic, nawet jeśli dziadek bardzo chce dać. Wolą wodę. Samo się im tak zrobiło. Az ludzie dziwnie na mnie patrzą, jak mówię, że nie piją, nie chcą, że nie lubią.
Ps. Mam nadzieje, że im tak już zostanie na zawsze.

Szanga
Gość
Szanga

Już energetyki, są lepsze od tego świństwa. Nie pije i nie daje dzieciom ani jednego ani drugiego. Natomiast na pobudzenie, wspomaganie koncentracji, wzmaganie odporności na stress i dodanie sobie energii stosuję Gold żeń– szeń complex. Teraz mam mnóstwo energii i siły przez cały dzień, nawet po całym dniu pracy. Dzięki niemu odstawiłem kawę i energetyki. Moje dzieci w razie zmęczenia bądź chęci na słodki napój dostają kakao z miodem.