Ty też mogłeś zabić swoje dziecko

Wczoraj ojcu trzyletniej dziewczynki przydarzyła się niesamowita tragedia. Stracił dziecko. Ukochaną, wymarzoną córeczkę. Dlaczego nikt nie potrafi tego zauważyć?

kidcar

Jak reagujesz na śmierć dziecka

Powinien zdechnac taka samą śmiercią!!!”, „Niektórzy nie powinni mieć dzieci! !!”, „Morderca”, „Zwyrodnialec”. Pełne nienawiści komentarze są pod każdym artykułem opisującym tą sytuację. Łatwo jest wam oceniać. Bardzo łatwo. Wszyscy jesteście tacy idealni, tacy doskonali. Nigdy nie zrobiliście nic, żeby narazić swoje dziecko na niebezpieczeństwo prawda? Wasze dziecko nigdy nie zostało same. Nie bawiło się torebką foliową czy sznurkiem. Nie znalazło szafki ze środkami czystości. Nie spadło ze schodów, nie wpadło do basenu, nie wybiegło na ulicę. Od dnia narodzin, do dnia dzisiejszego nie dopuściliście do ani jednej sytuacji, w której pojawiłoby się choć minimalne zagrożenie życia waszego dziecka. Niestety nie ma takich idealnych rodziców i każdy ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki. Każda z takich sytuacji mogła zakończyć się fatalnie dla dziecka. Dla wspomnianej trzylatki skończyła się w najgorszy możliwy sposób, dla waszych dzieci na szczęście nie. Czy to jest jednak wystarczający powód, żeby rozpocząć kampanię nienawiści?

Czego nie wiesz

Nikt jednak nie zna całej sytuacji. Nikogo nie było w pobliżu. Zastanawiacie się dlaczego nikt nie wybił szyby. To był niestety parking zakładowy. Nikt tam w trakcie dnia nie wchodzi. Nikt. Myślicie, że ten ojciec nie chciałby, żeby ktoś jego dziecko znalazł i uratował? On nie dbałby o wybitą szybę! On oddałby całe auto, żeby tylko jego mała córeczka dalej z nim była. Szlag, pewnie nawet swoje życie by oddał, żeby tylko ją przywrócić. Porównujecie to, co ten człowiek zrobił, to świadomego pozostawienia dziecka w aucie, na czas zakupów. On tego jednak nie zrobił świadomie – on nie ryzykował życiem dziecka, dla własnego komfortu jak robi wielu innych rodziców. On nie podjął takiego ryzyka. O ile wiecie, on mógł być jednym z tych niewielu rodziców, którzy nigdy dziecka w aucie na czas zakupów nie zostawili! Zastanawiacie się jak można zapomnieć o dziecku. Wy i wasze wymarzone, cudownie żywoty mlekiem i miodem płynące. Nie znacie tego człowieka. Nie wiecie z jakimi problemami musiał się każdego dnia zmagać. Może w ten dzień, został sam z setką obowiązków, a od każdego zależało jego życie? Nie wiecie tego. Mimo to plujecie jadem. Przeczytaliście jeden artykuł i czujecie się usprawiedliwieni. Jesteście zwykłymi padlinożercami.

Żyjemy w dziwnym świecie

Wszędzie się spieszymy, wszystko musi być na już. Kawa, dziecko, przedszkole, praca, przedszkole, dziecko, obiad, dziecko, pranie, dziecko, prasowanie, dziecko, kolacja, dziecko, bajka, spać. I na następny dzień od nowa. Ten schemat jest już tak utarty, że mało kto odważa się go zaburzyć. Mało kto zauważa jak bardzo wadliwy jest ten wzór. Jak bardzo pozbawia nas życia. Jak bardzo odziera nas z bycia po prostu ludźmi, zamieniając nas powoli w roboty. I każdy kto ten wzór naśladuje, każdy kto żyje w wyścigu szczurów, pokazując innym, że da się tak żyć, że to normalne, może czuć się współwinny wczorajszej tragedii. Zawiedliśmy tego człowieka jako społeczeństwo.

Refleksja

Ojciec tej trzyletniej dziewczynki nie potrafił wytłumaczyć co się stało. On nie rozumie co się stało. Trzeba było go siłą zabrać z miejsca zdarzenia. Nie dziwię mu się i nie nienawidzę go. Wręcz przeciwnie. Okropnie mu współczuję. Nie potrafię sobie wyobrazić przez co musi przechodzić, choć kiedy tylko próbuję, czuję ciężar nie do udźwignięcia dla zwykłego człowieka. Też miałem moment w swoim życiu, w którym nie wiedziałem co się dzieje dookoła. To mogłem być ja. To mogliście być wy. To mógł być każdy. Wiem też, że gdyby coś takiego przydarzyło się mojemu jedynemu dziecku, to wylądowałbym w zakładzie zamkniętym. Są rzeczy, po których ludzie potrafią się podnieść i są takie, po których nie potrafią. To jest ta druga. Dlatego jedyne na co mogę mieć nadzieję, to żeby ta wczorajsza tragedia nie uśmierciła także jego. Że znajdzie w sobie na tyle siły, żeby żyć. Mam nadzieję, że mu się uda i poświęci swoje życie na walkę z tym, czego sam stał się ofiarą.

Dodane później:

Proszę wszystkie osoby komentujące o nie stwierdzanie, że ojciec zapomniał o dziecku na osiem godzin, bo to nieprawda. Jak obecnie potwierdzają media, załamany ojciec nie rozumie jak mogło do tego dojść. Jego tłumaczenia były tak nielogiczne i chaotyczne, że nie udało się wiele ustalić. On był pewny, że dziecko do przedszkola zawiózł i że było ono bezpieczne. Obecnie trafił do szpitala psychiatrycznego.

Na koniec przypominam film dla tych wszystkich, którzy jednak uważają, że warto świadomie zaryzykować życiem dziecka:

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

224
Dodaj komentarz

avatar
120 Comment threads
104 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
133 Comment authors
FlambirJoanna AndryszczykBlog OjciecMitsuoBez opcji: wyłącz. | MATKA PREZESA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Potwora
Gość

Wiesz, właśnie piszę tekst na ten temat. Zgadzam się z Tobą, tak jakoś już mamy że oceniamy skutek, nie zastanawiając się nad przyczyną.

Madleine
Gość
Madleine

Brawo,w koncu ktoś myślący. Zgadzam sie w 100 %,a te matki „idealne” które nigdy nie popelnily zadnego bledu to jest jakiś żart. nie nam osądzać co się stało,nie znamy sytuacji…tylko tak bardzo żal..żal dziecka i żal tej rodziny. Bo to jest ciezar nie od udzwigniecia…

PasjoMatka
Gość

Cieszę się, że ktos to napisał. Ludziom łatwo jest oceniać, nie znając sytuacji. Matce Madzi z Sosnowca na początku wszyscy współczuli, a potem, gdy prawda wyszła na jaw ich nastawienie zmieniło się o 180 stopni, pewnie i w tym przypadku nie jest tak, jak wygląda – media szukają sensacji, a śmierć dziecka to przecież „zajebisty” temat na materiał, bo i z 10 innych pt. „co dalej” mozna o nim zrobić. Liczy się sensacja, nie fakty, a ojciec, ktory przezywa największą życiowa tragedię przechodzi publiczny lincz. I to jeszcze ze strony ludzi, ktorzy pewnie słysząc wyraźne oznaki przemocy zza ściany nie… Czytaj więcej »

taka_tam_myszka
Gość
taka_tam_myszka

A ja rozumiem. To było przed 7 rano, dziecko mogło spać, ojciec mógł być zaspany, chory, zestresowany. Wystarczy, żeby to on wyjątkowo odwoził dziecko a wcześniej kilka lat pod rząd codziennie o poranku robił dokładnie to samo. Może miał jakieś inne poważne problemy, którymi się stresował i zaprzątały jego myśli. To się mogło zdarzyć, on mógł być naprawdę bardzo dobrym rodzicem. Bardzo mu współczuje i jego żonie i dziecku. Ludzie, którzy tak piszą jak w twoich cytatach może sami mają wyrzuty sumienia, może próbują uciszyć w sobie strach, że to mogłoby ich spotkać. Ale zamiast tego lepiej zacząć zwracać uwagę,… Czytaj więcej »

Joanna G.
Gość

I ja mu też wlaśnie współczuję. Współczuję tego że stał się maszyną wykonującą swoje codzienne zadania i działającą schematami. I tak właśnie sama postrzegam tą sytuację: nadmiar obowiazków i brak świadomego życia doprowadził do wielkiej tragedii. Szkoda że nigdy nie pomyślał by zwolnić :/ współczuję mu również dlatego że o nim teraz piszemy.

Babatu
Gość

Wiesz, sama być może pod pływem chwili i złości w momencie dowiedzenia się o tej sytuacji byłam jedną z wielu. Jedną z tych co osądziły, no bo jak można zapomnieć o dziecku. Ale później siedziałam i myślałam, czytałam komentarze do tej tragedii. Pluję sobie w twarz że oceniłam tego człowieka bez zastanowenia. Tak jak napisałeś każdy w życiu miał choć jedną chwilę zamotnia, nieuwagi. Ja miałam taką, gdy córka odkręciła palnik eletkryczny i zapaliła się ściereczka. Skończyło się na dymie, ale gdybym się zorientowała później ? Być może to na mnie byłby wylany cały ten jad który tryska z komentarzy… Czytaj więcej »

Agnieszka Redzik
Gość
Agnieszka Redzik

ja to widzę. współczuję mu ogromnie. Zresztą napisałam tekst właśnie. Zapraszam do siebie.

Agnieszka Redzik
Gość
Agnieszka Redzik
Agnieszka Kolesińska
Gość
Agnieszka Kolesińska

Nareszcie ktoś myśli tak jak ja!!!! Dziękuję za te słowa!

Klaudyna
Gość

Ok, zgadzam się że nie wolno osadzać po przeczytaniu artykułu, który jest robiony dla sensacji. Mimo to, moje dziecko nie wybiega na ulicę, nie chodzi po ścieżkach rowerowych, nie bawi się torebką foliową kiedy nie ma mnie w pokoju. Środki czystości przestawiłam do łazienki, żeby nie miała do nich dostępu, zawsze zamykam balkon kiedy muszę wyjść na „sekundę” z pokoju. I tak miewa siniaki, potłuczenia, zadrapania – potrafiła się wywalić kiedy na nią patrzyłam. Rozumiem CHWILĘ, krótki moment w którym coś się może wydarzyć – niemniej nie rozumiem jak można zapomnieć o dziecku na 8 godzin. Że mu nawet na… Czytaj więcej »

minimaliv
Gość
minimaliv

Ja też trochę tego nie rozumiem, ale wiem, że się zdarza. Mój ojczym zapomniał odebrać mnie z przedszkola jak byłam mała. Dobrze, że nie zostawił w aucie… Ludzie naprawdę czasem mają głowę gdzie indziej. Należy więc uświadamiać, może to kogoś ocali.

miliia
Gość
miliia

Dokładnie co innego chwila nie uwagi, a co innego 8godzin zapomnienia! Ja też mu współczuję, ale nie rozumiem jak można na tak długa chwile zapomnieć o dziecku.

Projekt Londyn
Gość
Projekt Londyn

Wczoraj były dwie takie sytuacje – jedna, tego taty, któremu bardzo współczuję i jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, że mógł zapomnieć odwieźć dziecko do przedszkola. I druga – rodziców w Krakowie, którzy dziecko zostawili w aucie i poszli sobie na zakupy. Ich sytuacja skończyła się szczęśliwie – a ich tłumaczenie – że nie mieli świadomości, że dziecku może się coś stać w nagrzanym samochodzi – to jest głupota. Bardzo współczuję temu tacie i mamie. Wczoraj wieczór, kiedy w końcu odważyłam się przeczytać, co się stało – szybko pobiegłam do pokoju moich dzieci – sprawdzić czy z nimi wszystko w… Czytaj więcej »

minimaliv
Gość
minimaliv

Ja go nie oceniam. Ja mu współczuję. Właśnie sama boję się tego, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym coś schrzanię i zawiodę jako matka. Oby nie tak… Oby nigdy…

anna slaweta
Gość
anna slaweta

Tez nie oceniem. Współczuję. Nie wyobrażam sobie żyć z takim piętnem. Wolałabym umrzeć tam na miejscu.
Nie pojmuje jednego…jak mozna o swoim dziecku zapomnieć. To mnie przerasta. Myślę o tym odkad przeczytałam artykuł – i nie pojmuję.
To jest ponad mnie. Potrafisz to sensownie wytłumaczyć…?

Kamila Łońska-Kępa
Gość

Twój komentarz do tej sprawy jest jedynym pod którym mogę się podpisać.
Nikt nie wie, co przydarzyło się wcześniej.
Może ojciec był zdenerwowany, przerażony czymś w pracy. Jesteśmy ludźmi a to jest tragedia. Z którą jemu będzie strasznie ciężko żyć nawet bez szczekania komentatorów od „ja zawsze, ja nigdy”.

trackback

[…] na ten temat napisał Blog Ojciec, w końcu każdy z nas mógł w taki sposób zabić swoje […]

pedzeleceblog
Gość
pedzeleceblog

tak, dokładnie tak myślę.

Matka Prezesa
Gość

Ja mam nieco inne zdanie na ten temat. Pierwsza i podstawowa: JAK MOŻNA ZAPOMNIEĆ dziecka? Wytłumaczy mi ktoś ten fenomen? Ja rozumiem, że dziecko spało w aucie, ojciec wysiadł poszedł i już. Ale przez 8 godzin nie przypomniał sobie o dziecku? Czy to był człowiek normalny, czy może leczący się, bo o tym informacji nie ma. Natomiast wybielanie i tłumaczenie tego typu zjawisk daje poniekąd przyzwolenie do tego. Tak jest mi go żal, tak już mam. Ale nie będę go na siłę usprawiedliwiać, wiedząc, że to wbrew mnie. Są sytuacje w których rodzic tak naprawdę nie jest w stanie zareagować,… Czytaj więcej »

Potwora
Gość

Ale to nie jest usprawiedliwianie. Nikt nikogo nie usprawiedliwia, bo przyczynienie się do śmierci jest niewybaczalne. Próba zrozumienia nie równa się wybielaniu, czy dawaniu przyzwolenia na takie sytuacje, nie uważasz? Bo to nie jest normalne. Co innego zostawić dziecko na 15 minut, żeby kupić papierosy, a co innego zapomnieć o własnym dziecku na osiem godzin. Dwie sytuacje nie do przyjęcia, ale ta druga jakoś bardziej abstrakcyjna. TO właśnie staram się zrozumieć, nie tłumaczyć.

Matka Prezesa
Gość

Też staram się zrozumieć, ale jak dotąd nikt nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć JAK można zapomnieć o dziecku na tyle godzin? Byłaby znacząca różnica, gdyby przypomniał sobie o dziecku w trakcie pracy … Do tego dziecko przeżyło najgorszą śmierć z możliwych – to nie jest bezbolesna śmierć, do tego strach, stres, płacz dziecka. Straszne. I naprawdę staram się zrozumieć, ale nie potrafię.

Potwora
Gość

Oczywiście, ja sama nie potrafię tego wytłumaczyć, dlatego czekam na więcej informacji w tej sprawie.

Matka Prezesa
Gość

Mam podobnie. Nie wyzywam go od debili, idiotów, sukinsynów. Ale też nie twierdzę, że to co zrobił powinny być akceptowane, bo w tym kierunku idą niestety dyskusje nie tylko tu.
Są sytuacje od których jesteśmy zależni i takie od których nie jesteśmy. Tu akurat ojciec był jak najbardziej w stanie zapobiec tej tragedii. I naprawdę można zapomnieć o wielu rzeczach, ale nie o dziecku na tyle godzin.

bowl
Gość
bowl

Rutynowe działania, powtarzane codzienne zapisują się w naszym mózgu. Jestem pewna, że to nie kwestia zapomnienia o dziecku przez tyle godzin, ten człowiek działa automatycznie i był zapewne przekonany, że dziecko jest w przedszkolu.

Angelika Wilhelmi
Gość

Rozmawiam z moim mężem. Jest przerażony i nie wyobraża sobie, aby móc coś takiego zrobić, aby zapomnieć o dziecku. Ale przyznaje się, że są sytuacje u niego w pracy, że nie ma czasu „myśleć”, że ma tyle problemów do rozwiązania, że jego myśli przez te 8 h pracy skoncentrowane są na powierzonych mu zadaniach, a nie na nas, na domu… Nie znamy sytuacji, nie było nas tam, nagonka na ojca jest najgorszą z możliwych – tak jak napisała już Potwora, już go spotkała najgorsza kara jaka mogła… Nie my powinnyśmy go sądzić. /mama-granda

maniek
Gość
maniek

Cala masa ludzi go juz oskarzyla i by zrobili samosad, wiec czemu ktos nie moze go bronic? Jak wielu przedmowcow zgadzam sie, ze zyjemy w takich czasach, ze to rutyna nas zabija. Wystarczy danego znia zrobic cos inaczje, pojechac inna droga i nagle okazuje sie ze zapomnielismy zrobic polowe rzeczy. Mi kiedys zdarzylo sie, ze jechalem do pracy 2 godziny pozniej, a zawsze to ja odwoze dziecko do zlobka. Dopiero pod praca zdalem sobei sprawe, ze caly czas rozmawiam z dzieckiem i musze wracac do zlobka. Ja w pracy jestem tak pochloniety praca, ze nie pamietam o niczym prywatnym. Nie… Czytaj więcej »

Olia Bn
Gość
Olia Bn

Ten ojciec nie „zapomnial o dziecku na 8 godzin”, on „przez 8 godzin byl przekonany, ze odwiozl dziecko do przedszkola”. To jest zupelnie inna sytuacja, niz swiadome zostawienie dziecka gdziekolwiek.

Rafał Stachlewski
Gość
Rafał Stachlewski

Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty. Do cholery jakiego doła musiałby
mieć ten ojciec, żeby zapomnieć o dziecku zostawionym na pastwę losu
przez pół doby. Może dzień wcześniej wybili mu pół rodziny ? Gdzie tu
porównywać zabawy ze sznurkiem czy reklamówką do takiego zapomnienia ?

Anna Orzechowska
Gość
Anna Orzechowska

Ludzie po co to roztrząsać co by było gdyby ? Fakt już się stał, nieszczęście się wydarzyło, ogromne nieszczęście. Zróbmy coś aby takie zdarzenia miały miejsce jak najrzadziej albo żeby ich wcale nie było. Ten ojciec będzie żył do końca z ciężkim wurzutem sumienia, o ile się w ogóle kiedyś pozbiera. Nikt go nie usprawiedliwia. Cieszę się, że my wszyscy jesteśmy tacy odpowiedzialni ale nigdy nie wiadomo co może nam się wżyciu przydarzyć. Przecież nie zrobił tego bo jest złym człowiekem, coś się wydarzyło takiego,że zapomniał, może lekkoduch, niepoważny, zapominalski, a może są inne przyczyny? Nie oceniajmy. Nikt z nas… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

A mnie zastanawia jedno! Skoro dziecko mialo jechac do przedszkola a nie dojechalo, nie zostalo usprawiedliwione przez rodzicow to czemu z przedszkola nikt nie zadzwonil i nie spytal czemu dziecka nie ma. Byc moze taki telefon „przypomnial by” ojcu ze zostawil dziecko w samochodzie. Wyobrazic sobie nie jestesmy w stanie tylko dlatego ze nigdy zadne z Was nie bylo w takiej sytuacji i reke daje sobie uciac ze ten ojciec trrzy dni temu zapytany tez by sobie tego nie wyobrazal. Stala sie tragedia. Nie zyje dziecko. Zmarlo w strasznych meczarniach. A ludzie zamiast pochylic sie pokornie nad ta tragedia i… Czytaj więcej »

Anna Orzechowska
Gość
Anna Orzechowska

A które przedszkole dzwoni i pyta dlaczego dziecko nie przyszło ?

Marta
Gość
Marta

No wlasnie w Polsce chyba zadne! W kraju w ktorym mieszkam kazde! Mozna? Mozna.

Joanna G.
Gość

Niestety w Polsce nie stosują takiego zwyczaju. Wręcz odwrotnie jest. Jeśli dziecko nie przyjdzie to rodzic jest zobligowany zadzwonić by jego obecność została zapisana a jego porcja żywieniowa się nie marnowała.

Tomasz Różański
Gość
Tomasz Różański

Zgadza się. Jak nie wysyłamy dzieci do przedszkola to ich powiadamiamy, jak rodzice spóźniają się po odbiór dziecka 3 minuty to dzwonią z przedszkola… mają tel do każdego rodzica…
Wielka szkoda, że nie ma zwyczaju telefonowania w sprawie dziecka jeśli nie pojawiło się w przedszkolu i nie było usprawiedliwienia od rodziców…

marta
Gość
marta

Hmm.. w naszych warunkach, nauczycielka, która sama sprawuje pieczę nad gromadką 25 dzieci sama, nie ma głowy do tego żeby jeszcze dzwonić do tych nieobecnych.. jest to wręcz niemożliwe do wykonania, chyba że zostawi samą grupę dzieci by wyjść z sali i dzwonić do każdego nieobecnego. Na każdy oddział przypada jedna woźna, która nie ponosi odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci, nie ma kompetencji do „wydzwaniania” do rodziców, tym bardziej dostępu do danych osobowych jakimi jest np. nr tel., poza tym zajmuje się sprzątaniem, myciem naczyń, roznoszeniem posiłków. Musiałby zmienić się cały system polskiego szkolnictwa natomiast za chwilę pojawiłyby się komentarze, że… Czytaj więcej »

Efka
Gość
Efka

apropo dzwonienia z przedszkola czy szkoly – tam gdzie chodza moje dzieci – nie w PL jest lista obecnosci, o 9.30 trafia do biuraszkoly inajpozniej 10 mam telefon dlaczego dziecka nie ma… chyba ze wczesniej sama zglosze nieobecnosc. i to tyle w tym temacie. natemat tej tragedii nie bede sie wypowiadac… jestem rodzicem i wcale nie zazdroszcze tej rodzinie szczegonie ojcu… (*) dla dziewczynki

bowl
Gość
bowl

W przedszkolach jest codziennie duża rotacja dzieci np chorych. Nie ma możliwości nadzorować działań rodziców dzieci, które nie dotarły rano do placówki. Rodzic przekazuje dziecko pod opiekę przedszkola a nie odwrotnie.

Marta
Gość
Marta

To ma byc wytlumaczenie? Skoro w innych krajach mozna to u nas nie? Chodzi o to wlasnie ze w naszym kraju tylko pozornie sie dba o dobro dzieci a w zasadzie wszyscy maja to gleboko w d***. MOPSy przedszkola szkoly wszyscy budza sie jak jest juz za pozno i zawsze slysze to samo” w tej rodzinie nic zlego sie nie dzialo”. Moze gdyby to dziecko zylo w innym kraju w ktorym Pani z przedszkola zainteresowalaby sie dlaczego dziecko nie dotarlo do przedszkola to to malenstwo by zylo, bo tacie w pore by „sie” przypomnialo!

Kinga
Gość
Kinga

Nie , w innych krajach (a konkretnie w Holandii) tez nie dzwonia. Moja corcia ciagle jest chora. Zwykle my dzwonimy, ale jak bywa powaznie chora, to nie mamy glowy do telefonow. Nikt nigdy nie zadzwonil.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

bzdura, ja też mieszkam w Holandii, i jak tylko sie spóźnie z młodą, to dzwonią od razu! o 0930 już dzwonią. to karygodne, że z przedszkola nie zadzwonili!!!!

Kinga
Gość
Kinga

To tylko dowodzi, ze w Holandii tez bywa roznie, nie zawsze, nie wszedzie i nie kazde przedszkole dzwoni. Pewnie, ze lepiej bybylo zeby dzwonilo, ale tego nie robia, nie kazdy w kazdym razie.

wkrainieteczy
Gość

Zawsze gdy dziecko nie dotrze do przedszkola bez poprzedniego poinformowania dostsaje SMS’a z pytaniem czy wszystko OK.Fakt… Nie mieszkam w Polsce…

http://www.wkrainieteczy.wordpress.com

Blog Ojciec
Gość

Nie ma potrzeby podpisywania się linkiem do własnego bloga. Większość zainteresowanych może Cię znaleźć przez profil Disqusa :)

Blog Ojciec
Gość

Żyjemy obecnie w takich czasach, że nie pamiętamy, co jedliśmy wczoraj na obiad, a czasem nawet nie wiemy jaki mamy dzień tygodnia. Kiedy wszystkie dni zlewają się w jeden, ojciec był przekonany, że dziecko jest w przedszkolu. Był przekonany, że ona jest bezpieczna.

Matka Prezesa
Gość

A jesteś pewien, że tak myślał? ,,ojciec był przekonany, że dziecko jest w przedszkolu. Był przekonany, że ona jest bezpieczna” z tego co wiem ojciec jest w psychiatryku. To są tylko ,,domniemania”. Dlatego zanim zacznę kogokolwiek usprawiedliwiać najpierw poczekam na fakty, a póki co skupiam się na tym co już wiemy – ojciec ZAPOMNIAŁ o dziecku. Na 8 długich godzin, gdzie dziecko zmarło w wyjątkowych męczarniach. I mam nadzieję, że dzieci temu,że dużo blogerów i dużo stron i stacji TV rozpowszechni o tym informacje w tym roku już NIE usłyszy o takiej tragedii.

Karol
Gość
Karol

Jest w psychiatryku, a wiesz czemu? Bo nie dał sobie rady z tą całą sytuacją i taka jest prawda. Wyżej piszesz że „nie będę go na siłę usprawiedliwiać” w następnym poście piszesz „zanim zacznę kogokolwiek usprawiedliwiać najpierw poczekam na fakty” a oskarżać to potrafisz bez żadnych skrupułów – bezsensu. Piszesz także że „skupiam się na tym co już wiemy – ojciec ZAPOMNIAŁ o dziecku”. Skąd to wiesz? Byłaś przy tym? Raczej wątpię, a może TVN? TVP? Onet.pl? – nie wiesz że dzisiejsze media lubią coś dodać od siebie? Nie oceniaj książki po okładce – pamiętaj – bo i Ty możesz… Czytaj więcej »

Matka Prezesa
Gość

Drogi Karolu NIKOGO NIE OSKARŻAM. Póki co wszyscy go usprawiedliwiają, ja nie potrafię, bo nie znam faktów. Nie wiem co było przyczyną.
Wiem tylko o tym, że zapomniał – ale dlaczego nie wiemy. I nie, nie zostało to potwierdzone przez TVN, Onet.pl czy szmatławiec Fakt, ale przez samego ojca. I tu rodzi się pytanie: JAK można zapomnieć o dziecku? To dziecko jest ofiarą, nie ojciec. Warto o tym pamiętać.

Karol
Gość
Karol

Droga ….”Matko Prezesa” :D rozumiem i masz prawo do tego by go nie usprawiedliwiać. Tak naprawdę przyczynę zna sam ojciec ale z tego co mówił „mediom” wynika że myślał iż dziecko do przedszkola odwiózł. Tutaj chcę zaznaczyć że nie zawoził go codziennie – prawdopodobnie robiła to matka lub inny członek rodziny, a on w tym czasie był w drodze do pracy. Dziecko spało i tak wydarzyła się tragedia – więc w tej sytuacji istnieje możliwość by „zapomnieć o dziecku”, a jeżeli do tego dodamy zmęczenie to tragedia murowana. Ojciec to też człowiek, a każdy w końcu się kiedyś pomylił. W… Czytaj więcej »

Matka Prezesa
Gość

,,Tutaj chcę zaznaczyć że nie zawoził go codziennie – prawdopodobnie robiła to matka lub inny członek rodziny” najczęściej zawoził ją ojciec, bo przedszkole było blisko zakładu jego pracy, więc tę tezę obalamy od razu. :) Możemy oczywiście dotrzeć do informacji, że ojciec dziecka ponoć żył pod ogromną presją pracodawcy, ale nie oszukujmy się dużo z nas pada ofiarą mobbingu (żeby było jasne też kiedyś w takiej firmie pracowałam). Nawet czytałam, że to wina Tuska, ale w sumie wszystko wina Tuska, więc mnie to trochę rozbawiło, o ile można się uśmiechać przy takiej tragedii. Żeby było jasne współczujemy temu ojcu, to… Czytaj więcej »

Karol
Gość
Karol

Wiadomo że ofiarą wypadku jest dziecko i nie zaprzeczam temu faktowi, ale nadal uważam że jeżeli to był przypadek to należy ojcu współczuć. Hm.. „pisanie o linczu jest trochę przesadzone biorąc pod uwagę, że obecnie niemalże wszędzie widzę pełne wyrozumiałości kwestie.” jasne, ja wcale nie napisałem że na tych forach nie ma ludzi którzy są wyrozumiali. Zawsze głosy ludu będą podzielone. Jednak mimo wszystko, większość ludzi na tych właśnie forach ocenia drugiego człowieka na podstawie tego co myśli o nim jedna z dwóch stron – i o to mi chodziło, nie wiem może to taki naturalny odruch ale na pewno… Czytaj więcej »

Matka Prezesa
Gość

Tośmy się zrozumieli. :D

Karol
Gość
Karol

Wiadomo :D

Matka Prezesa
Gość

Aha. I żadna ,,Pani”. Dam se łapę odciąć, że jestem od Ciebie młodsza. :D

Karol
Gość
Karol

Okej :D Ja również dałbym sobie rękę odciąć że jestem od Ciebie młodszy :D

Marta Jasińska
Gość
Marta Jasińska

A moim zdaniem fakt jest tylko jeden – Dziewczynka nie żyje i na dodatek umierała w okropnych męczarniach. I zgadzam się w 100%, że winien jest ojciec. Dla mnie mógł pokłócić się z żoną, dostać reprymendę od szefa, stracić pracę, być chorym, zmęczonym, ale to w żaden sposób nie tłumaczy jego czynu… Zostawił swoje bezbronne, bezgranicznie ufające mu dziecko w „piekarniku” na 8 długich godzin. Owszem bardzo mu współczuję, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić co on teraz czuje. Mogę tylko przypuszczać, ze jego serce rozrywa ból i ogromne wyrzuty sumienia. Ja nie potrafiłabym z tym zyć i absolutnie… Czytaj więcej »

Grzegorz Kowalski
Gość
Grzegorz Kowalski

Gdy już zdejmiesz klapki z oczu, uspokoisz emocje i pooddychasz, to polecam przeczytać: http://www.charaktery.eu/artykuly/Psychologia-dla-Ciebie/1436/O-(nie)pamieci-zamiarow/

Matka Prezesa
Gość

Paradoksem tego jest fakt, że czytałam to już wczoraj, a nadal moje zdanie w tej kwestii nie uległo zmianie. Czy naprawdę jesteśmy tak bardzo zaślepieni swoją ,,poprawnością polityczną”, że wszystko musimy JAKOŚ tłumaczyć?

Adam Crow Ukleja
Gość
Adam Crow Ukleja

Wszystkie komentarze typu „każdemu się może zdarzyć…”…. dajcie spokój! To, że ktoś nie ogarnia świata wokół niego to tylko jego wina, nie choroby, stylu życia czy czegokolwiek, jak czegoś zapomnę to moja wina a nie kierowców na uatostradzie, stresu, szefa czy wrednej żony… moja wina. Jakoś od wielu lat ludzie sukcesywnie przestają pamiętać o różnych sprawach bo XXXXXX – tu wpisz powód. Żadne wytłumaczenie. Żal mi gościa bo tragedia będzie na nim wisieć do końca i nie chciałbym być w jego skórze. Autentycznie współczuję ale jedno nie usprawiedliwia drugiego. takie macie efekty jak się goni za wszystkim a nie za… Czytaj więcej »

Olia Bn
Gość
Olia Bn

Czytam Twoje komentarze tutaj i mam wrazenie, ze patrzysz na ta tragedie tylko z jednej strony.

On nie „zapomnial o dziecku na 8 godzin”, on „zapomnial, ze nie odwiozl dziecka do przedszkola przez 8 godzin”. To sa dwie BARDZO rozne sytuacje.

Pytasz, jak to sie moglo stac: odpowiedz jest prosta, tak dziala ludzki mozg. Gwarantuje Ci, ze zarowno Ty, jak i kazdy tutaj komentujacy nie cierpiacy na hipermnezje, mielismy w swoim zyciu podobny epizod: nazywa sie to konfabulacja. Sporadyczne konfabulacje sa normalne; w wielu przypadkach nawet niewykrywalne. Ta miala tragiczne skutki.

Matka Prezesa
Gość

Jak działa ludzki mózg, że wszystko MUSIMY tłumaczyć zanim dowiemy się szczegółów? Na razie są to gdybania.

Olia Bn
Gość
Olia Bn

Mozg dziala zawodnie.
Gdybania, owszem. Zarowno moje, jak i Twoje. Ale pewne szczegoly juz mamy: ojciec „byl pewien, ze corka jest w przedszkolu”. Wiec nie zapomnial o niej na 8 godzin, myslal o niej, bo – i tutaj masz racje – trudno wyobrazic sobie rodzica, ktory przez caly dzien o dziecku nie pomysli.

mama
Gość
mama

Wy chyba sobie wszyscy zartujecie!!!!! Kazdy glupi wie ze na tak długo nie mozna dziecka zostawic w aucie. Na chwilę zgodzę sie ale na tyle godzin.!!!! Mogl ja zabrac do pracy. A jak nie to wziąść dzien wolny od pracy. A ma takie prawo. Poprosic sasiada znajomego rodzine itp o pomoc. Zostawić w placowce, załatwić opiekunke itp. Mogl zejsc do tego auta i sprawdzic od czasu do czasu!!!!! Mogl zostawić uchylone okno!!!!!!!.Współczuję mu ale to co zrobil to przesada. Nie ma usprawiedliwienia!!!

Katarzyna Monkiewicz
Gość
Katarzyna Monkiewicz

ale on nie zostawił jej tam, żeby na niego czekała. Czytaj ze zrozumieniem…

Merry Jane Masacritto
Gość
Merry Jane Masacritto

no chyba czytanie ze zrozumieniem dość mocno się klania

mama
Gość
mama

Nikt na swiecie nie jest sam!!!!zawsze jest ktos kto wiciagnie pomocna dłoń! !!!! Czemu tak ciezko poprosic o pomoc?!

Katarzyna Monkiewicz
Gość
Katarzyna Monkiewicz

Jestem tego samego zdania co Ty. Też tłumaczę ludziom, że wyzywanie faceta od debili, czy zwyrodnialców jest zupełnie nie trafione… Bardzo jemu współczuję, jestem z nim całym sercem. Mam świadomość tego, że to mógł być każdy z nas, bo takie mamy czasy…

vir
Gość
vir

Jakie czasy ja pytam? Takie , które dają przyzwolenie o niepamiętaniu o swoich dzieciach. Od chwili poczęcia jesteśmy odpowiedzialni za nie i nic nie zmieni faktu. Mamy zapewnić wikt i opierunek, mamy trzymać pod skrzydłem dopóki samo nie będzie odpowiedzialne za swoje życie. Nic tego ojca nie usprawiedliwia, no chyba , że choroba psychiczna, ale to też dla mnie żadne usprawiedliwienie. Smutna historia gdy rodzic przyczynia się do śmierci swojego dziecka i to najokrutniejszej, w temp prawie wrzątku :(

Marta Kromkowska
Gość
Marta Kromkowska

No faktycznie, kiedys to sie pamietalo o dzieciach i dbalo o nie, ze hej! Pod warunkiem, ze akurat nie zapieprzaly w polu czy fabryce, nie zajmowaly sie mlodszym rodzenstwem czy nie smignely na wystawe, zeby cos miec z zycia.

Joanna Kania
Gość
Joanna Kania

a ja napisze jedno zdanie:

Katarzynie W. też na początku współczuli i żałowali, poczekajmy jak sprawa się rozwiąże żeby dwa razy na głupiego nie wychodzić.

Marta Widerowska
Gość
Marta Widerowska

Jakby nie było, o ukochanej, wymarzonej córeczce się nie zapomina.

Monika
Gość
Monika

Gratuluję tego tekstu. Od wczoraj myślę o tej tragedii, łzy płyną na myśl o maleńkiej, ale ogromnie współczuję ojcu tego dziecka, to jest naprawdę ciężar nie do udźwignięcia. Żadna kara nie będzie już dla niego gorsza. A to każde „ja to bym nigdy…” w komentarzach, jest tak do bólu nasze, polskie, ze aż przykro to czytać

Lucy eS
Gość

Ja wyobrażam sobie sytuacje, które skumulowane mogły spowodować to, że o dziecku się ‚zapomniało’. Np. depresja, stresy w pracy, fakt, że on nigdy nie zajmował się dzieckiem rano. Jakieś połączenie zdarzeń, które spowodowało, że facet nie tyle nonszalancko się zapomniał, co wyszedł z auta bez świadomości, że ma dziecko pod opieką. Prędzej zrozumiem kogoś, kto stracił kompletnie kontakt z rzeczywistością, niż tych, którzy z premedytacją biegną na godzinkę do galerii i zostawiają dziecko w aucie żeby się pod nogami nie plątało. To był pewnie wypadek. Jest oceniany surowiej, bo dziecko umierało przez 8 godzin pod biurowcem, a nie przez 2… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

jak tylko usłyszałam, czy przeczytałam, nie ważne, wczoraj tę wiadomość, od razu pomyślałam, pewnie facet nie często wozi dziecko do przedszkola, było rano, dziecko pewnie zasnęło i pech, roztargnienie, pośpiech wszystko to mogło się nałożyć. nie usprawiedliwiam go, broń boże, jednak od razu poczułam się winna, że próbuje dołożyć do tego jakąś ideologię, jakbym przyzwalała i akceptowała takie zachowanie, ale fakt jest niezaprzeczalny, nie mogę tylko zrozumieć jednego, jak przez 8 godzin, nie pomyślał ani razu o tym, że wziął rano z domu dziecko??

sword
Gość
sword

Na przykładzie tych komentarzy idealnie widać, że kobiety (większość) nie myśli logicznie, a przede wszystkim emocjami. Komentarze w stylu „co innego chwila nie uwagi, a co innego 8 godzin zapomnienia!” jest tego bezpośrednim dowodem. Oczywistym, że ojciec nie zostawił dziecka z premedytacją, a to właśnie sugerujecie tym stwierdzeniem.

Dajcie mu spokój, to jest dla niego największa z możliwych tragedia i nic Wam do tego. Życzę Wam, żebyście nigdy nie musieli czegoś takiego doświadczyć.

Katarzyna Siedlecka
Gość
Katarzyna Siedlecka

Po tych komentarzach widać też, że kobiety mając podzielną uwagę (w przeciwieństwie do mężczyzn), nie są w stanie wyobrazić sobie sytuacji, kiedy nie myślą o dziecku. (mój post nie odnosi się do tego biednego ojca, jakby co – tylko do pojazdu po kobietach, który zaprezentowano w tym komentarzu)

Misiek
Gość
Misiek

Nie myślenie o dziecku nie ma nic wspólnego z ta konkretną sytuacją. On myślał o dziecku, po prostu był przekonany, że było ono gdzie indziej niż było naprawdę. Co więcej technicznie nie wyobrażanie sobie nie myślenia o dziecku nie jest dowodem podzielnej uwagi, choć istotnie kobiety na ogół mają ją bardziej rozwiniętą. Po prostu nie widać tego wynikania, o którym Pani pisze. I – mam nadzieję, w końcu nie jest mój – w tym komentarzu chodzi o to, że raczej wszyscy myślą emocjami, zwłaszcza w takiej sytuacji. Ja też, żeby daleko nie szukać. Trudno nie osądzać, chodzi raczej o to,… Czytaj więcej »

Matka Prezesa
Gość

Obrażasz w tym momencie całą rzeszę kobiet, które w jakiś sposób próbują zrozumieć fenomen pozostawienia dziecka na 8 godzin. Jeżeli logika polega tylko na akceptowaniu takich zdarzeń, a o dziecku zapominamy jak o aktówce z samochodu, to owszem logika mi szwankuje i w sumie nie będę kryć, że po części się z tego cieszę.

Tragedia ogromna i temu nikt nie przeczy. Natomiast cały czas czekam za informacjami CO wpłynęło na ojca, że zapomniał o dziecku. CO takiego MUSIAŁO się stać, że zapomniał o córce. Bo nie jest to normalne zjawisko.

Misiek
Gość
Misiek

Powiedziałbym nawet, że chwila jest gosza (z punktu widzenia podejścia). Zostawienie dziecka w aucie na chwilę, oznacza dla własnej wygody zostawienie go w aucie bo „chwilę wytrzyma”. I TO jest coś, z czym trzeba walczyć. Ten gość tak nie myślał, chyba, że naprawdę ktoś uważa, że dla własnej wygody zostawił dziecko na 8 godzin, ale chyba takich osób nie ma. On po prostu miał wprogramowane, że dziecko jest odwiezione. Tak, stała się rzecz straszna i tak, przez jego zapomnienie. Facet na pewno sam to już wie i raczej zostanie mu to przekonanie do końca życia, być może krótkiego. Pół Polski… Czytaj więcej »

justyna
Gość
justyna

Ludzie oszaleliście, tragedia to jest jak sie zawali kopalnia albo przyjdzie powódź.każdy człowiek dorosły (zdrowy) jest wyposażony w mózg.to już jest patologia żeby oboje rodziców chociaż 1 nie zapytało o dziecko w ciągu dnia.praca nie ucieknie. Co za ludzie!! Zero odpowiedzialnosci.

Blog Ojciec
Gość

Kiedy jeden dzień zlewa się w kolejny… on był przekonany, że dziecko jest w przedszkolu.

aga
Gość
aga

Z dzieckiem to nie możliwe żeby każdy dzień był taki sam.

bowl
Gość
bowl

No całkowicie się nie zgodzę. Mam 3 dzieci i codzienną rutyne mogłabym rozpisać co do minuty…. 7.00 pobudka, 7.15 śniadanie, 7,30 mycie zębów, pakowanie drugiego śniadania do plecaków, 7,40 do auta, 7,50 pod szkołą, 8.00 w przedszkolu ..potem praca i po 16,30 odwrotne działania zbierania dzieci ze szkoły i przedszkola i juz bez godzin .. obiad, spacer, odrabianie lekcji, zabawa, kolacja, mycie, czytanie, usypianie. i tak codziennie od pn do pt.

aga
Gość
aga

Nigdy nie chorują., nie jeżdżą na wycieczki, nie chodzą do dentysty, nie mają wekendow, wakacji, nie zapraszają kolegów i do nich nie chodzą, zgadzają się na wszystko, nie marudza. To nie dzieci to roboty. Herezja.

Barbara
Gość
Barbara

Aga oczywiście masz rację ale to o czym tu mowa to konkretny plan dnia, pewne codzienne czynności, które wykonujesz codziennie, prawie mechanicznie. I nie obrażaj mnie proszę bo moje dzieci są dalekie od bycia robotami. A posiadanie planu i pewnej rutyny z 3 dzieci nie jest herezja (która w swym znaczeniu odnosi się do religii a nie sposobu wychowania dzieci) tylko sposobem na zorganizowanie się. I oczywiście wszystkie pięknie przez Ciebie aktywności dzieci i wiele innych też są częścią planu niezależnie czy wynikają tydzień, dzień czy minute temu musisz je wplanowac w swój dzień, czas itd. Żyjemy jednak w pewnym… Czytaj więcej »

aga
Gość
aga

Może być obłuda, kłamstwo czy fałsz, kontekst raczej nasuwa do czego tyczy się słowo herezja ale oczywiście przyznaję w tej kwestii rację. Nie zamierzam nikogo obrażać. Bronię tylko swojego zdania i ułożenie dnia co do minuty według mnie jest nie możliwe. Plan oczywiście przydatny w każdym domu ale nie do przesady, dziecko powinno mieć trochę swobody, możliwość wyboru a ponad to, wiem, że dzieci niejednokrotnie burzą właśnie tę RUTYNĘ w życiu gdy tylko pojawiają się na świecie. I organizacja to planowanie a rutyna to powtarzanie tego planu bez końca. Konkluzja odnośnie artykułu i rutyny : Rutyna nie doprowadziła do śmierci… Czytaj więcej »

Barbara
Gość
Barbara

Obłuda, kłamstwo, fałsz to bardzo mocne słowa Aga, bałabym się używać ich w stosunku do osoby o której nic nie wiem. Zbyt łatwo oceniasz i krytykujesz ludzi. Mądra dyskusja polega na wymianie argumentów a nie osadzie przeciwnika… to dotyczy i mnie i bohatera tego artykułu. wracając do dyskusji. Myślisz jednowarstwowo a życie ma wiele aspektów, Widzisz kwestia w tym, że obie mamy rację bo mówimy zupełnie o dwóch różnych rzeczach. Powtarzanie codzienne tych samych czynności od lat, bo umówmy się, że w całym zamieszaniu z dziećmi takie tez istnieją, doprowadza te konkretne czynności do rutyny i sprawia, że wykonujemy je… Czytaj więcej »

aga
Gość
aga

Pani Barbaro uważam tylko, że do śmierci dziecka doprowadził Ojciec a nie rutyna czy plan dnia, roztargnienie, kłopoty w domu. Szukanie wymówek w tym przypadku to absurd. Powtarzam, każdy dzień wygląda nieco inaczej, powtarzanie czynności takich jak odprowadzanie dzieci do przedszkola czy karmienie ich wynika z obowiązku a zabawa to norma gdy ma się dzieci. Fakty są takie, że ktoś tu zaniedbał dziecko, bezsprzecznie KTOŚ nie coś. Ps. Słowa mocne bo temat też tęgi. Życzę miłego dnia. Czas wrócić do rzeczywistości i zająć się własnym życiem cokolwiek to dla nas znaczy , tej małej dziewczynce ani moja, ani Pani opinia… Czytaj więcej »

EWA
Gość
EWA

wybacz, ale zostawienie dziecka na tak dlugi czas w rozgrzanym samochodzie to naprawde NIE JEST COS CO KAZDY Z NAS ROBI, wiec przestan gadac od rzeczy i usprawiedliwiac. NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA TEGO CO ZROBIL TEN CZLOWIEK. tez bardzo mu wspolczuje, ale nie pojmuje jak mozna byc tak roztargnionym czy bezmyslnym, zeby zrobic cos takiego Powtarzam, nie ma usprawiedliwienia, jego cierpienie jest niestety konsekwencja jego bezmyslnosci, ja nawet zanim wejde do samochodu otwieram wszystkie okna i drzwi, zeby dziecku ANI PRZEZ CHWILE NIE BYLO ZA CIEPLO!!!! rozumiesz? przestan usprawiedliwiac tego czlowieka, prosze cie. TO CO ZROBIL JEST NIEWYTLUMACZALNE.

Blog Ojciec
Gość

On nie zapomniał o dziecku na osiem godzin. To jest ta różnica, którą nie każdy dostrzega. On był przekonany, że dziecko do przedszkola zawiózł. Kiedy jeden dzień zlewa się z drugim i nawet nie pamiętamy co jedliśmy wczoraj na obiad, takie rzeczy się zdarzają. Na szczęście mają zawsze znacznie łagodniejsze konsekwencje, ale najważniejsze jest, że on był przekonany, że dziecko jest bezpieczne w przedszkolu.

Patrycja Markiewicz-Pączka
Gość
Patrycja Markiewicz-Pączka

Jak można prowadzić auto i nie widzieć w lusterku tylnej kanapy z fotelikiem dziecka? Jak można wysiąść z auta zamknąć drzwi i nie dostrzec, że w foteliku „śpi” dziecko? Ciężko mi to wszystko zrozumieć…współczuję ogromnie rodzinie…

Blog Ojciec
Gość

Jest to dla mnie tak samo niemożliwe jak dla innych osób, które o tym słyszą. Bo przecież widzimy, przecież słyszymy dziecko, przecież… jednak skoro się wydarzyło, to musiało zaistnieć coś, co sprawiło, że to się zdarzyło. Musiało.

aga
Gość
aga

Sprawił to brak odpowiedzialności za drugiego człowieka. Nie widzę tu dobrych intencji i usprawiedliwienia, widzę jednak spore zaniedbanie w opiece nad dzieckiem. To tak jakby brać pod skrzydła pijaną matkę, która zapomniała, że ma dziecko i dziecko wypadło z okna. Czy mówił by Pan wtedy – może miała powód żeby się napić, może w tym upale jedno piwo sprawiło, że przysnęła,na dłużej i dziecko było bez należytej opieki, może na co dzień dzieckiem zajmował się ojciec i nie miała tego we krwi, może miała depresję i nikt jej nie pomógł? – Nie sądzę!

Klaudia Marianna Pirus
Gość
Klaudia Marianna Pirus

Słaby komentarz, bo odpowiedzialność za drugiego człowieka była tu obecna, gdyż ojciec myślał, że odwiózł córę do przedszkola, a więc, że spełnił swój obowiązek. Odpowiedzialność przejawia się też w tym, że prawdopodobnie ten mężczyzna nie będzie w stanie normalnie funkcjonować ze świadomością co sie wydarzyło.

aga
Gość
aga

Jak by myślał to by zawiózł do przedszkola. A nie będzie mógł normalnie funkcjonować bo wie, że to jego wina, jego zaniedbanie i innych winnych tu nie ma. A komentarz słaby czy mocny to chyba bez znaczenia bo chodzi tu o wyrażenie swojego zdania, z którym ktoś się zgadza lub nie. Spokojnego dnia życzę.

Anna Orzechowska
Gość
Anna Orzechowska

Nie chciałabym nigdy być w skórze tego ojca i żyć dalej ze świadomością tego co się wydarzyło. Każdy jego dzień do końca życia to będzie jeden wielki wyrzut sumienia. Po czymś takim nie można się pozbierać.Z jego winy zginęło dziecko, mimo że nieumyślnej, dla sumienia chyba nie ma większej różnicy, zrujnował życie swojej żony i na koniec swoje, o ile nie ma więcej dzieci, bo jeśli ma to one też mają zrujnowane życie. Da się z tym żyć? Kto chciałby z tym żyć?
Straszna trauma. Ucieczka w nieswiadomość ? Chyba tylko to może przynieść jakąś ulgę sumieniu?
Bardzo, bardzo współczuję…

justyna
Gość
justyna

Czy swojej żonie ,gdyby zrobiła coś takiego, też byś powiedział -trudno wypadek byłaś zamyślona…?ja stwierdziła bym że mój mąż jest chory i niepoczytalny mimo iż kocham go bardzo

Blog Ojciec
Gość

Kto mówi, że trudno, wypadek? Przecież ja dostrzegam całą tragedię, która się wydarzyła. Nie bagatelizuję tego. Odpowiadając jednak na pytanie – przede wszystkim pragnąłbym pomóc swojej żonie w takiej chwili.

Joanna Rakowicz
Gość
Joanna Rakowicz

Wszystko ładnie i pięknie. Każdemu zdarzają się błedy, bla, bla bla… Prawda. Ale nadal nie rozumiem jak można zapomnieć o własnym dziecku. To nie jest „mały grzeszek”. Zapomnieć to można partfela wyjąć z kieszeni. Zapomnieć to można zdjąć zakupów z dachu samochodu. ALE NIE DZIECKA!

aga
Gość
aga

Nie jestem idealna matką, takiej też nie znam ale upadek dziecka, niedopilnowanie, niedopatrzenie,to nie to samo, co zapomnieć!!! Zazwyczaj mijają sekundy od wypadku do pomocy bo dziecko jest pod opieką rodzica i jest przez niego obserwowane. Tatuś czuje się winny i dlatego jest w zakładzie i dobrze bo to jest jego wina, nie nasza, nie społeczeństwa, tylko jego bo to on ZAPOMNIAŁ o swojej ukochanej córeczce. Nie sączę jadu i nie jestem padlinożercą, ale gdyby to opiekunka zapomniała o waszym dziecku na 8h to byście chcieli dla niej kary śmierci. I tak na koniec o dziecku nie powinno się pamiętać… Czytaj więcej »

Piotr
Gość
Piotr

Otóż to. Nie trzeba byc „idealnym” by pamietac o dziecku wziętym pod opiekę. Nie potępiam ojca, ale tez nie chce robic z niego nieszczesliwej ofiary systemu. Mam dwojke dzieciaków i wiem jedno – gdy musze sie opiekować sam nimi, nie ma nic wazniejszego.

Klaudia Marianna Pirus
Gość
Klaudia Marianna Pirus

On o niej nie zapomniał, nie powiedział siedź w aucie, zaraz wrócę, tylko był pewien, że jest w przedszkolu, a to nie jest to samo.

aga
Gość
aga

Zapomniał ze nie jest w przedszkolu tylko w aucie bo wcale do przedszkola jej nie zawiózł. Oceniam rzeczywistość nie psychikę ojca.

Klaudia Marianna Pirus
Gość
Klaudia Marianna Pirus

Nie zapomniał… bo nie wiedział. Tzn nie usprawiedliwiam go, ale logicznie tłumaczę sens zdań.

aga
Gość
aga

Na logikę : wsiadł do auta z dzieckiem z zamiarem zawiezienia go do przedszkola po czym miał pojechać do pracy, skoro nie zapomniał to co mózg mu się wyłączył? No chyba, że ma schizofrenię, wtedy jestem skłonna przyznać ci rację.

Klaudia Marianna Pirus
Gość
Klaudia Marianna Pirus

No nie zapomniał, bo nie orientował, że ona tam jest, rozumiesz? Chodzi mi tylo o sens Twojej wypowiedzi, nie chodzi mi o usprawiedliwianie go, tylko o sens. NIE MOGL ZAPOMNIEC O CZYMS, CZEGO NIE WIEDZIAL

aga
Gość
aga

To oznacza schizofrenię. Nie krzycz. .

Guest
Gość
Guest

Logicznie to wsiadł do auta z dzieckiem i z zamiarem zawiezienia go do przedszkola i potem do pracy, ale dziecko do przedszkola nie dotarło,to co się stało po drodze? Mózg mu odparował? Chyba, że to przypadek schizofrenii…

justyna
Gość
justyna

Tym co go próbują usprawiedliwiać od razu powinno zabrać się dzieci jesteście kolejnym potencjalnym zagrożeniem

Kasia Obierzyńska
Gość
Kasia Obierzyńska

Dziękuję za ten wpis.

olacom
Gość

Złapałam się dzisiaj kilka razy na tym, ze myślę: gdzie mój eM? Aha, z nianią w domu. Gdzie Zu? Uff, w przedszkolu! Ale czy ja tak myślę codziennie? W każdej chwili…?? Nie wiem. Sprawdzam natomiast samochód, czy nie zostało coś na siedzeniach, taki nawyk, chyba dzieciaka bym zauważyła. Niemniej jednak współczuję temu ojcu, to najgorsza tragedia do wyobrażenia.

Linka | Mamspired
Gość

To dziwne, ale wiesz, że w pierwszej chwili też pomyślałam o tym co ten BIEDNY człowiek musi teraz przeżywać. Pewnie- to nie powinno się nigdy wydarzyć! Nigdy! Ale stało się. Facebook zalany nienawiścią, jadem, linczem wręcz. Serce mi pęka jak sobie pomyślę o tym biednym dzieciątku… w tym skwarze… Boże, dlaczego tam nikogo nie było? Dlaczego jakiś Anioł Stróż nie mógł zaprowadzić kogoś do tego dziecka? Nie rozumiem. Dodam jeszcze, że gdyby „matka Madzi” od razu powiedziała o nieszczęśliwym wypadku to pewnie też nie byłoby dzisiaj rozmów na jej temat. Ona zrobiła to z premedytacją. Być moze także doszło do… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Miałam dokładnie takie same odczucia po przeczytaniu artykułu. Bardzo mu współczuję…

bowl
Gość
bowl

Jestem matką 3 dzieci. Zdarzyło mi się, że zapomniałam odebrać syna z przedszkola. Odebrałam starsze ze szkoły i automatycznie pojechałam do domu, jak koń nie w lewo tylko w prawo. Pod domem spotkałam mojego tatę i dopiero on zapytał mnie gdzie jest Maluch. Przeraziłam się bo zdałam sobie sprawę, że było to automatyczne i zupełnie nieprzemyślane działanie. Nawał prac i zmęczenie, problemy kołatające się w głowie i codzienna rutyna obowiązków sprawiają czasem, że działamy automatycznie wyłączając całkowicie myślenie. Podejrzewam, że tak było w przypadku tego ojca. Gorąco mu współczuję, jemu i jego żonie. Będzie im ciężko z tym żyć dalej,… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Moja dorosła córka skomentowała informację o tragedii w kilku słowach „to mogłam być ja”.
Jako anegdotę nieraz opowiadałam znajomym, jak zawoziłam córkę do szkoły. Zamiast skręcić w stronę szkoły jechałam do pracy. Gdy córka z tyłu się odzywała, dopiero wtedy ją zauważałam.
Moja praca wymagała czasami takiego zaangażowania, była tak stresująca, że zupełnie się „wyłączałam”. Dlatego nie oskarżam tego człowieka,ponieważ nie znamy przyczyny jego zachowania.

Merry Jane Masacritto
Gość
Merry Jane Masacritto

Przeczytałam o tej tragedii i ani razu nie pomyślałam jak mógł zapomnieć o dziecku. Pierwsze co to mu współczułam, bo to co on teraz przezywa to masakra- ogólnie myślę, ze on w tej chwili jest w takim stanie, ze nawet nie rozumie co się stało. Ludzie wracacie się do domu, albo cały dzień myślicie, czy żelazko wyłączyliście i musicie wrócić się upewnić, bo nie pamiętacie czy to zrobiliście. Jeśli on codziennie zawoził dziecko do pracy, to siedząc w niej był pewny , ze ja tam zawiózł, a nawet jak mu przyszła taka myśl, że może jednak nie, to z automatu… Czytaj więcej »

dd
Gość
dd

na blogu blog ojciec „ty też mogłeś zabić swoje dziecko” ??????!!!!!!! kurwa kto to pisał i podaje przykłady reklamówka na glowie dziecka wpadło do basenu itp to pisał chyba kolejny mordrca taki sam jak ten co zostawił dziecko w aucie i próbuje sie tlumaczyc. nie jestem rodzicem idealnym ale wszystkie przykłady na tym blogu to jakis jak dziecko moze sobie zalozyc reklamówke na głowe ? bo debil rodzic dal lub zle schowal. morzecie mnie zbesztac, wyklnąc itp ale dla mnie to dziecko moze sobie strupów narobić a reszta to wina rodziców ( nie pisze o nastolatkach) tylko o dzieciach które… Czytaj więcej »

Monika dz.
Gość

To jest tragedia… Nie myślę w tym momencie, kto jest winny, tylko o dziecku… Sama mam dziecko w tym wieku. Chyba na każdym parkingu będę zaglądać do samochodów, żeby w razie czego pomóc… Szkoda tylko, że trzeba było takiej ofiary…

marysiagorecka
Gość
marysiagorecka

Dobrze przeczytać coś mądrego.

Agnieszka Szumańska
Gość
Agnieszka Szumańska

Żaden normalnie funkcjonujący człowiek nie jest w stanie zracjonalizować takiej tragedii. Kiedy wydarza się coś tak dramatycznego jak śmierć dziecka, szukamy równie dużej przyczyny. Jednak nie wszystko ma „dużą przyczynę”. Polecam lekturę: http://www.charaktery.eu/artykuly/Psychologia-dla-Ciebie/1436/O-(nie)pamieci-zamiarow/

Agnieszka Detyna
Gość
Agnieszka Detyna

Dla mnie nie pojęte jest to, że coraz częściej słyszy się o przypadkach gdy dziecko w aucie zostaje samo… Bardzo prawdopodobne jest to, że coś w życiu tego mężczyzny musiało się dziać iż zapomniał o córce bo gdyby był złym ojce tzn. takim który nie dba o swoje dziecko i go nie kocha, to nie przeżywałby całego tego wypadku w takim stopniu… Nie potrafię sobie wyobrazić tego co rodzice tej dziewczynki przeżywają w tej chwili – ja nie umiałabym sobie poradzić z taką tragedią. Śmierć dziecka to dla mnie największy lęk, który mnie prześladuje… Co do matek czy rodziców idealnych… Czytaj więcej »

Pani Strzelec
Gość

Nasz dzieciak jeszcze w drodze, a Mąż, znając swoje roztrzepanie, już nie raz mówił mi, ze kiedyś pójdzie pójdzie na spacer/zakupy z dzieckiem, a wróci bez niego. Każdy ma momenty słabości – od czasu do czasu gubi się w dzisiejszym kołowrotku. Jeden zapomni wziąć pieniędzy na zakupy, drugi zapomni wyłączyć gaz.

Alanka
Gość
Alanka

Madeleine zapewne bezdzietna…Choćbym była zaspana, chora, rozgorączkowana,po nieprzespanym tygodniu, jezu nie wiem..w zyciu nie zapomniałabym dziecka : 1) zawieźć do przedszkola 2) wyciągnąć z auta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Autor artykułu zapewne również bezdzietny!! Obecnie mój syn ma 8 lati nigdy nie zdarzyła mu się przy mnie krzywda-tragdia! Dla mnie nie ma usprawiedliwienia tego wydarzenie, chyba, ze Ojciec tego biednego Aniołka ma
schizofrenię bądź jakiś defekt natury psychicznej, bo nie wierzę, że ktoś „normalnie funkcjonujący” mógł dopuścić do takiego zaniedbania!!!!!!!!!!!!!!

daga
Gość
daga

Co wy ludzie wogole poszecie jak mozna usprawiedliwac takich ludzi telefon pieniadze mozna zapomniec z auta ale nie dzieci kur…. Sami sie zamknijcie w aucie i sie meczcie w gorączce az do smierci dla mnie zadnego usprawiedliwienia dla takich ludzi nie ma i nie bedzie

Chica Mala
Gość

Ja się postanowiłam w ogóle nie wypowiadać. Właśnie dlatego, że prawie nic nie wiadomo o sprawie. Powodów zapomnienia mogło być wiele. Owszem, ojciec jest winny swojej nieuwagi, śmierci dziecka. Jednak sam fakt, że doznał szoku, świadczy o tym, że faktycznie nie zrobił tego specjalnie. Krytykowanie go, ocenianie, oczernianie niczego już i tak nie zmieni. Nienawistne hasła nie naprawią tego, co się stało. Chyba nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy lubią tracić czas na komentowanie (w sensie przekleństw i wyzwisk) takich sytuacji.

awuzet
Gość
awuzet

A ja myślę o trzyletnim, samotnym dziecku umierającym w męczarniach. Zapomnieć można kluczy, komórki, odebrać prania z pralni, butów od szewca, nawet o urodzinach żony/męża/dziecka, ale o żywej istocie w gorącym samochodzie? Nie można! Co prawda wyżywanie się na ojcu nie przywróci dziecku życia, nic już nie naprawi. A on sam pewnie najlepiej siebie już „ukarał”. Straszna tragedia.

Wiola Galla
Gość

Dobrze napisane. Są takie sytuacje w życiu, że narażamy nieumyślne własne dzieci na wielkie niebezpieczeństwo. Zazwyczaj jednak nie dzieje się nic poważnego, a my podkulamy ogon i mamy nauczkę na przyszlość. Nikt nie chwali się głośno, nikt nie opowiada bliskim co mogło się stać, gdyby… Zostawiamy to dla siebie. Tutaj trzeba chwilę pomyśleć i wcale nie nad czyjąś winą i karą, ale nad tym co Ty czy ja możemy zrobić by takie sytuacje się nie zdarzały. W sumie ciężko mi uwierzyć że przez ponad 8 godzin nikt koło tego samochodu nie przechodził, że nie widzial co się dzieje. Współczuje mu… Czytaj więcej »