To, czego najbardziej będzie brakowało każdemu rodzicowi

Ta jedna rzecz, która nie ominie żadnego z nas.

4614679270_a1afc7690f_b

Urlop

Moje dzieci pojechały kilka dni temu na wczasy ze swoimi dziadkami. Cała trójka. I kiedy już ich odwiozłem, wróciłem do domu i zacząłem się po nim przechadzać, poczułem w środku… coś. Co dokładnie? Może lepiej będzie, jak opowiem wam co zobaczyłem?

Zobaczyłem dziecięce ubrania rzucone obok kosza na pranie, bo może ktoś inny je pozbiera.

Zobaczyłem kołdrę leżącą na podłodze, bo spadła jak syn wstawał i od tego czasu nikt jej nie ruszył.

Zobaczyłem zabawki sprzątane w pośpiechu, przez co połowa była pomieszana, a druga połowa w ogóle nie trafiła do pudełek.

Zobaczyłem w kuchni nieodniesiony do zmywarki talerz, a obok niego upaćkany stół oraz widelec na podłodze. Też brudny.

Myśli i uczucia

Kiedyś by mnie taki widok zdenerwował. Zirytował. Jednak tego konkretnego dnia moje myśli i uczucia były tak odległe od negatywnych emocji, jak to tylko możliwe. Ubrania podniosłem, łóżko pościeliłem, zabawki poukładałem, a na końcu posprzątałem kuchnię. Bez zdenerwowania. Bez pośpiechu.

Moich dzieci nie było przy mnie i to dało mi do zrozumienia, że za kilka lat też ich nie będzie. Będą oczywiście gdzieś, może będą nawet dalej z nami mieszkać, ale będą już innymi ludźmi. Starszymi, dojrzalszymi, mądrzejszymi (oby ;). Nie będą jednak dokładnie takie same jak są dzisiaj i nie będą robiły tego samego, co robią dzisiaj.

Dlaczego więc miałbym się tym wszystkim tak denerwować? Nawet jeśli akurat byłyby obok?

To, co możemy zrobić

Możemy się złościć na nasze dzieci, kiedy są niedokładne. Możemy się irytować ich zapominalstwem. Możemy się nawet wściekać, gdy stają okoniem i gdy są „nieposłuszne”. Możemy robić naprawdę wiele rzeczy.

Jednak powinniśmy jednocześnie pamiętać, że za dziesięć, dwadzieścia czy nawet trzydzieści lat, nasze dzieci będą już dorosłe, a my będziemy do tego wszystkiego wracać i będziemy z łezką w oku wspominać ich dzieciństwo. Te wszystkie małe niedoskonałości, te wszystkie „znaki rozpoznawcze” naszych dzieci. To jak się złościły i tupały, to jak sprytnie próbowały omijać nasze zakazy i nakazy oraz to, jak potrafiły nas rozśmieszyć nawet wtedy, gdy byliśmy źli. I wtedy, za te „dzieścia” lat, będziemy gotowi oddać wszystko, aby znów mieć możliwość nacieszyć się tymi rzeczami.

Dlaczego więc mielibyśmy tego nie robić już teraz?

Jakie wspomnienia chcemy mieć z naszymi dziećmi?

Czy chcemy mieć wspomnienia, w których zawsze naciskaliśmy, aby nasze dziecko było grzeczniejsze, milszej, porządniejsze i nigdy nie czuliśmy pełnego zadowolenia czy może wspomnienia, w których cieszyliśmy się naszym dzieckiem, bo było sobą?

Chcemy mieć wspomnienia, w których dziecięcy pokój był zawsze posprzątany na błysk czy wspomnienia, w których nasze dziecko było szczęśliwe i jednocześnie dumne, bo pozwoliliśmy mu na samodzielność w tym temacie?

Chcemy mieć wspomnienia, na których krzyczeliśmy, złościliśmy lub wyganialiśmy swoje dziecko do pokoju, gdy było niegrzeczne czy raczej wspomnienia tych samych chwil, które kończyły się w ramionach rodziców i pozwalały nam nawiązać silniejszą więź?

W którą drogę chcemy pójść? Do jaki wspomnień chcemy wracać?

Ta jedna rzecz

Zanim więc następnym razem się rozzłościmy na dziecko, bo po raz dwudziesty zrobiło coś, czego robić nie powinno, może potraktujmy to jako jedno z tych wspomnień, do których będziemy chcieli wracać? Wspomnienie tych cudownych i magicznych czasów, w których nasze dziecko jeszcze nie wiedziało wszystkiego i wszystkiego nie potrafiło? W których było jeszcze beztroskie, niewinne i radosne? I zamiast złości, poczujmy wdzięczność za to, że mamy okazję tego doświadczać?

Bo widzicie, tą jedną rzeczą, której będzie brakowało każdemu rodzicowi, jest dzieciństwo ich dzieci. Cieszmy się nim póki trwa.

Prawa do zdjęcia należą do Paul.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

8
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Krystian FiedorukDni bez dzieci | artTATA.pl | Blog tatyBozenaMc2calareszta.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata Filewicz
Gość
Agata Filewicz

No i co teraz? Rozpłakałeś mnie.

Dodałabym jeszcze do puenty: „Tą jedną rzeczą, której będzie brakowało dzieciom, jest ich własne dzieciństwo.”
Bo dzieciom [już dorosłym] też nie jest lekko wspominać ciągłe upominania, kary i złość rodziców.

Piotr | artTATA.pl
Gość

Na szczęście najczęściej pamiętamy to co dobre, a o tych gorszych rzeczach zapominamy…

Te przykre wspomnienia, które pozostają w naszej głowie wykorzystujemy potem jako te elementy w naszym myśleniu o wychowaniu dzieci, które chcielibyśmy zrobić inaczej… lepiej niż nasi rodzice…. niestety, nie zawsze nam to wychodzi ;-)

Bozena
Gość
Bozena

Rodzice dorosłych już dzieci, często wracają myślami do ich dzieciństwa przywołując cudowne wspomnienia i żałując, że nie można cofnąć czasu… Może wtedy mogliby dać im jeszcze więcej ciepła i miłości lub zapobiec różnym przykrym zdarzeniom, które nie zawsze były zależne od nich… Ale na pewno starali się robić wszystko, aby zapewnić im w miarę beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo… Mam cichą nadzieję, że tych przykrych wspomnień nie zostało dużo …

Monika Kilijańska
Gość

Przypominaj to często, bo często zapominam, że nieodniesiony talerz to nie jest koniec świata…

calareszta.pl
Gość

Codziennie sobie to powtarzam ale codziennie nie jest lekko podarować, zapomnieć, obrócić w żart. Cierpliwość i liczenie do 10 to sztuka której uczę się w każdej minucie dzieciństwa moich dzieci. Sama nie pamiętam głośnego charakteru mamy, za to masę dobrych wspomnień. Bo to też jest tak, że dzieci są dziećmi a dorośli trochę gderają, taki jest chyba świat :)

Mc2
Gość

Aż mi się łezka zakręciła.

trackback

[…] Kamil Nowak, blogojciec.pl „Jednak powinniśmy jednocześnie pamiętać, że za dziesięć, dwadzieścia czy nawet trzydzieści lat, nasze dzieci będą już dorosłe, a my będziemy do tego wszystkiego wracać i będziemy z łezką w oku wspominać ich dzieciństwo. Te wszystkie małe niedoskonałości, te wszystkie „znaki rozpoznawcze” naszych dzieci. To jak się złościły i tupały, to jak sprytnie próbowały omijać nasze zakazy i nakazy oraz to, jak potrafiły nas rozśmieszyć nawet wtedy, gdy byliśmy źli. I wtedy, za te „dzieścia” lat, będziemy gotowi oddać wszystko, aby znów mieć możliwość nacieszyć się tymi rzeczami.” […]

Krystian Fiedoruk
Gość
Krystian Fiedoruk

Kiedyś poszliśmy z żoną do poradni psychologiczno-pedagogicznej w sprawie naszej córki i tego jak ją przygotować na nadejście braciszka (żeby nie czuła się opuszczona, jak reagować na sceny zazdrości itp.) Przy okazji tej rozmowy, zaczęliśmy analizować różne „niedoskonałości” córki (ma dziewczę charakterek :) ) i wtedy nam Pani psycholog powiedziała coś, co na długo zapadło mi w pamięć. Powiedziała, że za kilka lat córka będzie miała swoje sprawy, swoich znajomych, swoje problemy, z którymi nie zawsze będzie chciała sie dzielić z rodzicami i zachęcała nas, abyśmy jak najlepiej wykorzystali obecny czas, zamiast się przejmować jej drobnymi przewinieniami. Zaczęliśmy wtedy więcej… Czytaj więcej »