Trzy sposoby na to, aby zachęcić dzieci do wykonywania obowiązków domowych

Z których korzystałem, bądź o których skuteczności słyszałem.

Obowiązki domowe rodzicielskim koszmarem?

Obowiązki domowe są chyba niekończącym się tematem dyskusji rodziców. Jedni mówią, że ich dzieci nic w domu nie robią, mimo próśb i gróźb, drudzy jakoś tam dają radę dzieci do tych obowiązków przekonać, ale i tak często powracają kłótnie, a jeszcze inni poddali się i robią wszystko sami.
 
Są też tacy, którzy znaleźli sposób, aby jakoś się z dziećmi dogadać tak, by wszystkie strony były zadowolone (chociaż i tak nie wszystko jest zawsze proste). Z jakimi skutecznymi sposobami ja się spotkałem?

Zanim przejdę do tych sposobów, mała uwaga

W mojej opinii obowiązkami domowymi NIE SĄ: sprzątanie własnego pokoju (chyba, że bałagan powstał przy współudziale siły wyższej ;), odkładanie swoich brudnych ubrań do prania, odrabianie zadań czy chociażby mycie zębów. W moim rozumieniu obowiązki domowe to są czynności, które pomagają całej rodzinie.

Przejdźmy zatem do konkretów.

1. Obowiązki liczone w minutach i zależne od wieku

To jest metoda, którą parę miesięcy temu wprowadziliśmy u nas w domu. W chwili obecnej mamy dzieci w wieku 5, 7 i 10 i każde z nich ma proporcjonalnie 5, 10 i 15 minut dziennie czasu, w których ustaliliśmy, że wykonują one obowiązki domowe. Tymi obowiązkami bywa np. rozkładanie wyprasowanych ubrań, przygotowywanie posiłku dla całej rodziny, sprzątanie po posiłku, pakowanie zmywarki, wynoszenie śmieci czy pomoc przy zwierzakach.

Z góry też ustalamy ile dana czynność będzie mniej więcej trwała, bo dzieci czasami lubiły kombinować i robić coś znacznie wolniej :) Teraz wiedzą, że koniec jest jak skończą, więc korzystniej jest skończyć szybciej. Staramy się też nie rozbijać tego czasu na mniejsze części, tylko np. od razu planujemy całe 15 minut, bo wtedy dziecku też jest łatwiej się zorganizować.

Oczywiście my dopasowaliśmy te wartości minutowe do naszych przekonań – jeśli ktoś uważa, że to za dużo lub za mało, to zachęcam to znalezienia takich wartości, które będą jemu i jego rodzinie odpowiadały.

2. Tablica z obowiązkami dzieci i obowiązkami dorosłych

Dzieci, a szczególnie nastolatki, którzy narzekają na to jak wiele mają obowiązków i jak ciężkie to one nie są, często jednocześnie nie zdają sobie sprawy ile w rzeczywistości jest wszystkich obowiązków, które trzeba wypełnić, aby dom działał w miarę sprawnie. Wręcz wychodzą z założenia, że one to się zapracowują na śmierć, a rodzice tylko leżą brzuchem do góry i oglądają telewizję.

W takiej sytuacji najlepiej działa wypisanie wszystkich obowiązków domowych (ale naprawdę wszystkich), jakie są niezbędne do wykonania i pokazanie tego dzieciom, a następnie pozwolenie dzieciom na wybranie kilku dla siebie (ich liczba niech będzie zależna od wieku – można też ustalić, że niektóre są „warte” nieco więcej niż inne). Zwykle już sama wielkość takiej listy sprawia, że ochota do narzekania na swój ciężki los jakoś ulatuje.

Później powiedzmy raz na tydzień lub raz na miesiąc (jak wam bardziej pasuje) można zamienić swoje obowiązki na inne. To rozwiązanie powinno się dobrze sprawdzić, gdy dzieci lubią rutynę i jest możliwość na jej wprowadzenie.

3. Tablica z obowiązkami, z których każde dziecko wybiera jedno

To jest jeszcze jeden sposób, o którym słyszałem. Trochę podobnie jak w punkcie drugim, mamy pewną listę obowiązków (i podobnie można oznaczyć, które są więcej „warte” niż inne), tylko ona jest przeznaczona wyłącznie dla dzieci i dzieci same sobie każdego poranka wybierają te, które chcą danego dnia wykonać (ilość ponownie zależna od wieku).

W jednej rodzinie zrobiono nawet tak, że dzieci przed wybraniem obowiązków, musiały się ubrać i umyć, więc rano te dwie czynności przestały być problemem, bo każde dziecko chciało być pierwsze przy tablicy i wybrać sobie najlepsze obowiązki.

Jeszcze jedna dodatkowa rzecz, która może pomóc przy wprowadzaniu obowiązków

Przy wprowadzaniu obowiązków warto pamiętać, żeby wskazać dziecku, iż wraz z wiekiem, nie tylko ilość obowiązków rośnie, ale również pewne przywileje. Takimi przywilejami może być to, że dziecko np. może samo iść do kolegi, może dłużej wieczorem nie spać, może trochę dłużej pooglądać bajki czy pograć na komputerze, może iść nocować do znajomego czy może do późniejszej godziny bawić się na zewnątrz. Oczywiście przykłady można mnożyć.

Wybierzcie więc te, które pojawiają się w waszym domu wraz z dorastaniem waszych dzieci i pokażcie je dzieciom, aby zobaczyły, że dorastanie ma również dobre strony.

Który z podanych sposobów będzie najlepszy dla was?

Odpowiedź: nie mam pojęcia.

Myślę, że dobrze zrobi w każdej rodzinie, jeśli usiądziecie i porozmawiacie o tym z waszymi dziećmi. My tak właśnie zrobiliśmy i wydaje mi się, że to jest też jeden z powodów, dla których nasze dzieci nie mają problemu poświęcić tych kilku, kilkunastu minut, na swoje domowe obowiązki.

Kto wie, może dzięki takiej rozmowie uda się wam znaleźć jeszcze jakiś sposób, który sprawdzi się akurat w waszej rodzinie i dzięki któremu obowiązki domowe przestaną wam spędzać sen z powiek? Jeśli tak się stanie i znajdzie taki sposób (lub już go macie), to koniecznie podzielcie się nim w komentarzu – może akurat ktoś będzie miał okazję z niego skorzystać :)

Prawa do zdjęcia należą do Kristopher.

Jeśli zgadzacie się z tym, że warto ułatwiać sobie współpracę z dziećmi w zakresie obowiązków domowych, to będę zobowiązany za udostępnienie tego tekstu innym, bo dzięki temu dotrze on do szerszej liczby rodziców.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

10
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Anna GrodziowaMariaJakub S.Kamil Nowaktodopieropoczatek.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
czytam, kiedy mogę
Gość

mój syn pytany np „pomożesz mamie zrobić porządek?”, ” czy możesz schować swoje kredki do pudełka?” zawsze odpowiada tak samo: „nie, dziękuję” … na takim etapie jesteśmy… cierpliwość jest cechą ludzi wielkich i ja ją mam ;-) bo nie mam wyjścia

Kamil Nowak
Gość

Najważniejsze, że kultura jest :)

Anna Grodziowa
Gość

Kulturalny młody człowiek 😂
Podobno (czytalam na mataja.pl) dzieci chętniej niz do pomocy rwą sie do zostania pomocnikiem. Kwestia nomenklatury jest tu ponoć zaskakująco ważna. Ja jeszcze różnicy nie dostrzegam. U Lu możliwość wzięcia udziału w jakiejkolwiek „dorosłej” czynności to atrakcja.

Maria
Gość
Maria

Moze zamiast formy pytania , lepiej poprosic…. Chcialabym, zebyc pozbieral kredki. Pozbieraj , prosze, kredki.

Tylko dla Mam.pl
Gość

Najbardziej przypadł mi do gustu pomysł z tablicą pokazująca dzieciom ilość obowiązków także dla rodziców. Bo do dzieci chyba najbardziej takie dosłowne przykłady przemawiają.
U mnie jeszcze sprawdziło się motywowanie, takie pozytywne. Zawsze tłumaczę, jak dany „obowiązek” może się przydać. Jakie z tego dziecko ma korzyści. Działa :)

Cyberpaka
Gość

Tablica! Chyba najlepiej przedstawić listę wizualnie, a dodatkowo odznaczać to co zrobione – dziecko jest świadome co musi zrobić. ;) A porównanie tego z obowiązkami rodziców czy starszego rodzeństwa tylko pomoże – maluch zobaczy, że nie jest jedyną osobą, od której wymaga się pomocy. Dobra sprawa, u nas dodatkowo wykorzystujemy naklejki w formie nagrody za „fachową pomoc” – dziecko posprząta swoje zabawki, pochowa ładnie wszystkie uprane skarpetki, a w nagrodę dostaje małą gwiazdkę – naklejkę, którą po uzbieraniu kompletu (ustaliliśmy, że 10) wymienia na większą nagrodę.

Andrzej
Gość
Andrzej

O tablicy zadaniowej słyszałem juz nie raz i chętnie skorzystam z niej jak moje dziecko juz bedzie gotowe na wykonywanie obowiązków. Myślę, ze pewne obowiazki rodzic może wykonywac wspolnie z dzieckiem w formie zabawy. Np podane przez Ciebie przygotowanie posiłku. Mozna zapytac dziecko, co chce dzisiaj zjesc np na kolację, po czym my kupujemy skladniki i wspolnie robimy, jednak z zastrzezeniem, ze to dziecko jest szefem;)

Kamil Nowak
Gość

Z czasem nawet zakupy można podzielić na poszczególnych domowników, włączając w to dzieci, np. działami w sklepie :)

todopieropoczatek.pl
Gość

Dla mnie największym problemem było: Czy to już czas aby zacząć wymagać? Dziecię samodzielnie sprzątające swój pokój, odstawiające naczynia do zmywarki czy wyrzucające brudne ubrania do kosza na bieliznę to chyba życzenie każdego rodzica. Niestety samo się nie zrobi :P Oczywiście dziecko nie od razu będzie co sobotę kosiło trawnik ale nic nie stoi na przeszkodzie aby taka 3 letnia córka sprzątała po sobie zabawki albo ścinki które przed chwilą produkowała z wielkim zapałem bawiąc się nożyczkami :)

Jakub S.
Gość
Jakub S.

A dlaczego obowiązek? Dlaczego ktoś musi coś zrobić, a nie można dynamicznie rozdzielać prac? Jak traktować pójście do piwnicy po mleko, wodę, kabanosy? To już obowiązek czy wykonanie prośby? Jak traktować pomoc młodszej siostrze w zapaleniu światła? Wydaje mi się, że kluczem jest bycie stadem i wykonywanie razem wszystkiego. Oczywiście wiele rzeczy jest problematycznych – co zrobić jak dziecko chce z nami gotować, a nam się spieszy? Czasami jest kłótnia jak oboje chcą coś robić, a czasami nie chcą. Ja też czasami nie chcę wstawić prania i czeka sobie do następnego dnia. U mnie na razie wystarcza rozmawianie o tym… Czytaj więcej »