Śmieciowemu jedzeniu w szkołach mówimy stanowcze NIE!

I tym razem Ministerstwo Zdrowia mówi to razem z nami!

2064915931_9322aa412e_b

Rewolucja?

1 września nastąpi w polskich szkołach żywieniowa rewolucja. Otóż na terenie jednostek oświatowych, będzie obowiązywał zakaz sprzedaży śmieciowego jedzenia, w tym wszystkich produktów zawierających sporą dawkę cukru. I w tym miejscu chciałbym zrobić coś, czego nie robiłem już dawno: pochwalić naszych rządzących, a konkretnie Ministerstwo Zdrowia. Jednak jest też łyżka dziegciu.

Im bliżej września, tym głośniej lamentują przedsiębiorcy, którzy prowadzą w szkołach swoje sklepy i stołówki. Że oni nic nie będą mogli sprzedawać, że zdrowa żywność jest kilkukrotnie droższa, że nikt tyle nie zapłaci itp. (źródło)

W związku z tym, że sam robię w podobnym biznesie, mam im do powiedzenia tylko dwa słowa: szerokiej drogi! Bo jeśli cały ich interes bazował wyłącznie na żerowaniu na zdrowiu dzieci, które nie zawsze są w stanie racjonalnie ocenić czy produkt jest zdrowy czy nie, to bardzo dobrze, że wreszcie znikną z rynku.

Dlaczego mi ich nie żal?

Bo większość z ich argumentów, o tym jak to będzie im teraz źle, jest zwyczajnymi kłamstwami. A ja nie cierpię sytuacji, w której próbuje się wykorzystać niewiedzę drugiej strony, aby go oszukać. To jest i nieetyczne i zwyczajnie chamskie. Dlatego zajmę się tymi kłamstwami po kolei (źródło wszystkich cytatów: tutaj):

Kłamstwo 1

„Nawet soków przecierowych z owoców i warzyw nie będziemy mogli mieć, bo mają ponoć zbyt dużo cukru.”

Soki owocowe i warzywne są zakazane tylko wtedy, gdy mają dodatek cukru, a nie cukier naturalnie występujący (źródło). Więc to jest kłamstwo perfidne, które ukazuje, że pan sprzedawca nawet nie wie co sprzedaje.

Kłamstwo 2

„Cena choćby razowej bułeczki czy kanapki z chleba pełnoziarnistego z wędliną i warzywami to będzie ok. 4-5 złotych.”

U nas w szkole i w okolicznych sklepach spożywczych ceny bułek z pełnoziarnistego pieczywa oscylują w okolicy 2,2-2,5 zł. „Pan Kanapka” wozi je za 3-5 zł, więc tutaj jest już bliżej ceny, o której mówi przedsiębiorca w wywiadzie, ale warto zaznaczyć, że te najdroższe są z łososiem czy innym kawiorem. Zwykłe nie powinny przekraczać 3 zł.

Kłamstwo 3

„Generalnie ryby są drogie, dlatego te obiady od września też podrożeją. O ile? – Myślę, że o 40-50 procent. Nie wiem, czy rodzice będą chcieli płacić 10 złotych za posiłki, które kosztowały 5 złotych – zastawia się przedsiębiorca.”

Po pierwsze, gdyby cena posiłku za 5 zł wzrosła o 50%, to kosztowałby on 7,5 zł, a nie 10 zł (nie szmaćmy matematyki). To raz. Dwa: sam fakt, że raz w tygodniu ma być ryba, nie oznacza jeszcze, że każdy posiłek w tygodniu będzie droższy. Nawet jeśli za rybę trzeba skasować dodatkowe 5 zł (odważne założenie), to rozkłada się ono na cały tydzień (po 1 zł za dzień) i w efekcie posiłek za 5 zł, zamienia się w posiłek za 6 zł. Nie jest to przyjemna zmiana, ale jednak dużo przyjemniejsza niż opisywane w wywiadzie 10 zł.

Kłamstwo 4

„Niewykluczone, że będziemy musieli zamknąć sklepik i bufet, bo dalsze ich prowadzenie będzie nieopłacalne.”

Tutaj trochę ryzykuję zarzucając kłamstwo, ale jeśli tylko szkołom będzie zależało na posiadaniu sklepiku czy stołówki, to będą one zmuszone wynagrodzić ajentowi jego straty, obniżając czynsz. Bo od września 2015 liczba przedsiębiorców zainteresowanych szkolnymi biznesami diametralnie spadnie, a w efekcie wartość „towaru”, który jest w posiadaniu szkół, spadnie proporcjonalnie. Takie są prawa rynku.

Także hasta la vista przedsiębiorcy. W imię zdrowia naszych dzieci.

Co jeszcze można zrobić w kierunku zdrowego żywienia?

Osobiście jestem jak najbardziej zadowolony z pracy jaką wykonało Ministerstwo Zdrowia przy tym rozporządzeniu. Uważam również, że są jeszcze dwa tematy, nad którymi także warto popracować.

Pierwszym jest edukacja dzieci i młodzieży z zakresu zdrowego żywienia (pisałem zresztą o tym tutaj, przy okazji lekcji, które chciałbym widzieć w szkole). Czyli nie tylko zakazy, ale też nauka, aby dzieci potrafiły same wybierać to, co dla nich wartościowe.

Drugim tematem, który dopełniłby powyższe rozporządzenie (mimo mojej niechęci względem zakazów), byłby zakaz spożywania produktów z wyżej wymienionej listy na terenie szkoły (podobnie jak mamy obecnie zakaz używania telefonów komórkowych w niektórych placówkach). Bo o ile zakaz sprzedaży jest krokiem w dobrą stronę, o tyle (jak sami przedsiębiorcy słusznie zauważyli) dzieci nie mogąc kupić śmieciowego jedzenia w szkole, kupią je w drodze do szkoły. Nie mówiąc już o przedsiębiorczych dzieciach, które nakupią więcej i same będą sprzedawać kolegom, korzystając z braku konkurencji (był już taki jeden)

 

Niemniej idziemy w zdecydowanie dobrym kierunku

Na koniec chciałbym jeszcze raz podkreślić, że to rozporządzenie (tutaj jest całe do przeczytania), jest niemożliwie dobre i chciałbym przytoczyć najważniejszy fragment, który dodatkowo sprawia, że nie mam ani grama sentymenty, dla lamentujących przedsiębiorców:

„Do populacji najbardziej narażonej na skutki nieprawidłowego żywienia należą dzieci i młodzież. Niedobór lub nadmiar energii i składników pokarmowych w pożywieniu powodują zachwianie homeostazy procesów metabolicznych zachodzących w organizmie. Nieprawidłowe żywienie w okresie wzrostu i rozwoju organizmu może wpływać nie tylko na samopoczucie i stan zdrowia w dzieciństwie i okresie młodzieńczym, lecz także może prowadzić do wielu poważnych konsekwencji w późniejszych etapach życia. Ponadto zwyczaje i nawyki żywieniowe, które później bardzo trudno zmienić, kształtują się najczęściej w młodym wieku.

Zatem konieczność popularyzacji zasad zdrowego żywienia wśród dzieci i młodzieży, przede wszystkim poprzez zwiększenie spożycia warzyw i owoców, produktów zbożowych z pełnego przemiału, mleka i produktów mlecznych oraz ryb, przy równoczesnym ograniczeniu spożycia tłuszczu, zwłaszcza zwierzęcego, cukru i słodyczy oraz soli kuchennej i słonych przekąsek wydaje się podstawą edukacji żywieniowej.”

Jeszcze raz wielki ukłon dla wszystkich, którzy przyczynili się do tej zmiany.

Prawa do zdjęcia należą do Phil.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Asiazpstrykamy.pltomekq | jakchcemy.plBlog Ojcieccalareszta.plohdeer_blog Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ohdeer_blog
Gość

Super inicjatywa, wreszcie się za to wzięli! W Anglii nie dość, że takich maszyn dawno już nie ma to dodatkowo jeszcze rodzice mają zakaz dawania słodkości, soków, chipsów itp. swoim dzieciom do lunch boxów.

calareszta.pl
Gość

Najwyższa pora. Ze sklepiku pamiętam draże, chipsy, zapiekanki, hot dogi i masę słodkich bułek. Niestety, wydaje mi się że zakaz nie jest jedynym sposobem. Najlepszym byłaby edukacja i pokazanie, że to, że w wieku 10 lat możesz zjeść absoulutnie wszystko bez konsekwencji dla zdrowia i urody nie oznacza, że za kilka lat nie będziesz przez to samo cierpieć na nadwagę. Moja mama jest pedagogiem. Razem z innymi nauczycielami wywalczyli zakaz w szkole, zamknęli sklepik, wprowadzili zdrowe jedzenie. Wszystko po to, żeby najbliższy sklepik rozwinął asortyment śmieciowego żarcia i święcił triumfy. Ech. My zawsze krok do przodu a w tym czasie… Czytaj więcej »

tomekq | jakchcemy.pl
Gość

Dobrze, że tak. Bardzo dobrze. Sklepiki szkolne, a raczej asortyment sklepikowy to … często jakaś masakra (prawie, że dosłownie).

Kurcze, mam jednak wewnętrzne przekonanie, że główny kierunek zmian powinien lecieć do rodziców i potem od nich do dzieci. Nie wierzę w wyedukowanie dzieci w ‚konflikcie’ z tym, co mają w domach … i obym się mylił.

Blog Ojciec
Gość

Jasne, że to powinno iść w tą stronę, ale jeśli rządzący też dają nam informacje „to jest nieodpowiednie dla waszych dzieci”, to może to też dodatkowo wzmocni też przekaz? Na to po cichu liczę.

tomekq | jakchcemy.pl
Gość

Kamil, zgadzam się. Niech tak się dzieje, niech tak się stanie.
A „my róbmy swoje”.

Asiazpstrykamy.pl
Gość

Nie wierzę, że nareszcie coś się dzieje! Co prawda całkiem niedawno ja wyrosłam z liceum i na swoje pociechy jeszcze kilka lat pewnie poczekam, ale zawsze było to dla mnie bardzo ważne! W Polsce niestety zdrowa żywność jest dużo droższa, przez to tylko, że jest to ‚nowy trend i moda’, ale poczekamy kilka lat, a na pewno wszystko się ustabilizuje na naszą korzyść :) Mam przynajmniej taką nadzieję!