„Po co się uczyć? Mój brat się nie uczył i wyrósł na człowieka.”

Czy gdybyście mieli okazję, pomoglibyście dziecku z takimi poglądami?

DeskPlusy ujemne

Nauka zaczyna być deprecjonowana. Ludzie zaczynają lekceważyć znaczenie szkoły w swoim życiu. Sam mam w tym swój udział, bo nie pałam do naszego systemu edukacji wielką miłością. Edukacja w obecnej formie, co powtarzam i powtarzać będę, jest niewłaściwa. Zamiast zachęcać do nauki – odstrasza. Sama w sobie, jest swoją najlepszą antyreklamą. To sobie (a nie mi i paru innym negatywnie do niej nastawionym osobom), zawdzięcza swoją złą opinię. Jednym słowem – nie jest dobrze.

Plusy dodatnie

Na szczęście, nie jest też tragicznie. Po ostatnim tekście na temat edukacji (patrz: Dlaczego nie poślę moich dzieci na studia), dostałem sporo komentarzy i maili z waszymi historiami i przygodami ze szkolnych lat. Jestem wam bardzo wdzięczny, zarówno za te, które potwierdzały „moją” stronę medalu, jak i za te, w których widać było nauczycieli z powołaniem, którzy zarażali swoją pasją niczym wirusem. To pokazało mi, że pomimo zacofanej szkoły, która stoi w miejscu i jest zupełnie niedostosowana do wymogów współczesnego świata, jest jeszcze kilku nauczycieli, którzy dotrzymują światu kroku. To podnosi na duchu.

Co jeszcze można zrobić?

Niemniej nie pasuje mi obecna sytuacja i to nie pasuje mi bardzo. Na każdego świetnego nauczyciela przypada dziesięciu beznadziejnych. Zapytałem więc siebie, co ja mogę zrobić, żeby tą sytuację poprawić? Napisanie jednego posta to zdecydowanie za mało. Iść do szkoły uczyć nie zamierzam, bo tam nauczyciele nie mają szans na swobodę w nauczaniu. Muszą się trzymać programu. Nie ma szans na odkrywanie talentów i na indywidualną pracę. Myślałem i myślałem i nic ciekawego nie wymyśliłem. Dopóki nie wszedłem kilka dni temu na bloga StayFly.

Zostań Superbohaterem – zostań tutorem

„Ale o co chodzi” zapytacie? W sumie chodzi o pomaganie. Bardzo sensowne pomaganie. Akademia Przyszłości jest projektem, który łączy dzieci potrzebujące wsparcia w nauce i wsparcia emocjonalnego, z ludźmi, którzy mają czas, chęć i umiejętności, aby im pomóc. Każda osoba spełniająca te kryteria, może zgłosić się na nauczyciela tutora i wówczas przy współpracy z grupą tutorów w okolicy, otrzymuje jednego wychowanka, któremu pomaga. Jedna godzina, jeden raz w tygodniu, jeden tutor, z jednym uczniem, przez jeden rok. Proste, łatwe, a jednocześnie umożliwiające zmianę czyjegoś życia na lepsze. Dokładnie to czego szukałem. Jutro mam rozmowę kwalifikacyjną.

 „Po co się uczyć? Mój brat się nie uczył i wyrósł na człowieka.”

Clipboard02Wiem, że wielu z was zgadzało się ze mną co do absurdów polskiej edukacji. Teraz macie najlepszą okazję, żeby coś zmienić. Może nie zmienicie całego świata, ale zmienicie cały świat jednego dziecka. A jeśli będzie nas wielu, może wspólnie uda nam się zmienić coś jeszcze?

>Zostań tutorem<

Prawa do zdjęć należą do Akademii Przyszłości i Todd.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

14
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Ojciec M.Blog OjciecMaggie S-BAnonimowy GallBartłomiej Panek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lavinka
Gość

„Ludzie zaczynają lekceważyć znaczenie szkoły w swoim życiu.” – żyjemy w kraju bezrobotnych magistrów. Dziecko nie jest ślepe ani głuche i wie, że cała masa ludzi uczących się i starających – wylądowała na takim samym etapie co brat, który się nie uczył. Trudno jest zachęcać dzieci do nauki tak jak kiedyś (ucz się, to coś w życiu osiągniesz), bo nauka nie daje dziś żadnej gwarancji na sukces. Daje tylko szansę.

Solhem
Gość
Solhem

Szkoda ze szkoły zawodowe i technika w Polsce mają tak złą opinie. Jak chodziłam do szkoły to słyszałam od nauczycieli ze tylko debile idą do szkoły zawodowej. Tylko ja pytam czy mechanik który naprawia silnik mojego samochodu to debil? Cały system i nasza mentalność jest do naprawy nie może istnieć rynek pracy gdzie będą sami wysoko wykształceni pracownicy a u nas do takiego absurdu powoli dochodzi. I na dokładkę najlepsi fachowcy bez dyplomu magistra po tej okropne zawodówce uciekają z kraju i są szanowni i cenieni wysoko.

Blog Ojciec
Gość

To fakt, że uważa się, że do zawodówek idą debile. A później taki „debil” przychodzi do magistra i za dwa tygodnie remontu, liczy sobie 5.000zł na rękę, podczas gdy magister ledwo 2.000zł miesięcznie, wyciąga w urzędzie. I okazuje się nagle, że ten „debil” ma kasy jak lodu, szczęśliwą rodzinę, dwa razy do roku jeździ na wczasy i jeszcze sobie odkłada na emeryturę. Pozostaje wtedy pytanie, kto naprawdę był debilem?

Bartłomiej Panek
Gość

A później taki debil, jak już sporo zarabia, chce kupić mieszkanie, które sobie sam wyremontuje. Idzie więc do notariusza (frajera po studiach) i za jeden jego podpis płaci 3000 na rękę. Nie jeden po studiach skończył na zmywaku, nie jeden po zawodówce jeździ nowym lexusem. Upadek polskiego szkolnictwa jest widoczny gołym okiem, ale zobacz, jedna godzina dziennie poświęcona obcemu dziecku przez tutora, może odmienić jego życie, to ta sama godzina poświęcona własnemu dziecku na edukację da jeszcze więcej. Zamiast mówić: „Czego uczy ta dzisiejsza szkoła?”, to siądź jeden z drugim i naucz dziecko wypełniać PITa, kupić bilet czy napisać reklamację… Czytaj więcej »

Bartłomiej Panek
Gość

Znów zabiorę głos w dyskusji, jako ten z „dyplomem”. Szkoły zawodowe i technika miały sens kiedyś, bo były prawie zawsze przy zakładowe i uczyły do konkretnej pracy, każdego. Zakłady poupadały, co za tym idzie szkoły też. Taki mechanik samochodowy musi naprawdę sporo wiedzieć i umieć, choćby nawet dlatego, że samochody są coraz nowocześniejsze. Jeżeli pracuje w autoryzowanym serwisie, to ma nawet instrukcję do zmiany koła. Fachowcy po zawodówce – śmiem wątpić. Dlaczego? Bo w tych szkołach praktycznie nie ma praktyk zawodowych. Pamiętajcie, mówimy tutaj o sytuacji obecnej. Dlaczego studia? Jak ja zaczynałem studia, to jeszcze był strach przed wojskiem. Każdy… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

A tam u mamy mieszkać – przecież są jeszcze mieszkania socjalne :) Ale to prawda, że ludzie mają obecnie miliony oczekiwań. Najpierw od nauczycieli, później od wykładowców, a później od pracodawców. I nie ma w tym nic złego, dopóki ktoś się ceni według swojej wartości. Ale jeśli ktoś nie przedstawia żadnej wartości, a ma olbrzymie wymagania, to niestety skończy na zasiłku i będzie narzekał na cały świat. Nigdy nie zrozumie, że znalazł się w takiej sytuacji, bo nigdy nie dał z siebie 100%.

Anonimowy Gall
Gość
Anonimowy Gall

„ci co wyjechali, to pracują na stanowiskach, na których nie chcą pracować miejscowi” pozwole sobie na polemike. Moze to i prawda, jesli chodzi o najgorsza prace, ale o lepsza trzeba powalczyc z tubylcami. Co do dyplomow to sie zgadza, pomagaja w tej walce. Pozdrawiam :)))

Ojciec M.
Gość
Ojciec M.

Dobrze piszesz. Zacząłem czytać Twoje wypowiedzi u siebie i świetnie, że tutaj też jesteś. Masz rację. Ludzie oczekuję, że dostaną wszystko na tacy, że im się należy jak psu buda. Nie, nie należy się – nawet na dyplom trzeba zapracować. Dochodzi do ekstremalnych sytuacji – człowiek na Uniwersytecie mówi „przecież widzą, że jestem skończonym matołem, więc mogliby mi dać 3 i mieć święty spokój”. Nie, nie mogliby. Wstyd mi, że tacy ludzie dostaną takie samo świadectwo jak moje, bo oznacza to, że moje nic nie znaczy. Tacy ludzie nie powinni nawet pisać matury, nie mówiąc już o dyplomach. Rodzi się… Czytaj więcej »

Maggie S-B
Gość
Maggie S-B

Ale dlaczego tutorem może zostać jedynie student lub absolwent do 30 roku życia? (info z ich strony)

Blog Ojciec
Gość

Tego nie wiem, ale zapytam jak się z nimi spotkam.

Maggie S-B
Gość
Maggie S-B

Przeczytalam wiele twoich wpisow z calego bloga. Widze u ciebie bardzo negatywne podejscie do instytucji szkoly. Dlaczego nie zdecydowales sie na tzw, ‚homeschooling’?Wtedy dzieci nie ‚marnowalyby’ czasu na ‚niepotrzebne przedmioty’, a ty nauczylbys tego co wedlug ciebie wazne?

Blog Ojciec
Gość

Bo moje dzieci omijają zwykłą edukację. Córka chodzi do klasy integracyjnej, gdzie na 14 dzieci są dwie nauczycielki i naprawdę mają świetne podejście do nich. To co prawda szkoła Państwowa, ale mimo tego bardzo mi się tam podoba. Natomiast moich synów mam zamiar posłać do szkoły prywatnej (powstała rok po tym jak córka poszła do szkoły, stąd ta różnica). Dlaczego nie „homeschooling”? Myślę, że gdybym był rentierem to pewnie bym się na homeschooling zdecydował, ale na razie jeszcze muszę pracować i nie mam fizycznie możliwości jak tego zrobić. I to nie jest tak, że przekreślam całą polską edukację. Po prostu… Czytaj więcej »

Maggie S-B
Gość
Maggie S-B

Jakbys był zainteresowany to autor bloga http://www.wystarczy-mniej.blogspot.com/ ma kilka wpisów o swoim doświadczeniu z ‚homeschooling’iem’.

Blog Ojciec
Gość

Z chęcią :)