Kiedy wreszcie zaczniemy doceniać rolę ojca?

Zamiast ciągle tylko im umniejszać?

ojciec

Żart jest dobry wtedy, gdy wszystkie strony się śmieją

Pamiętacie ten zabawny obrazek mówiący, że 98% uroku i inteligencji dziecko dziedziczy po mamie? Nic tylko kliknąć „lubię to”. Sama radość.

Albo inny żart, równie zabawny:

– Wiesz jak to jest, kiedy możesz spędzić 30 minut w wannie i nikt Ci nie przeszkadza?

– Nie wiem. Jestem mamą, a nie tatą.

I mam jeszcze jeden:

Co dzieci wiedzą o rodzicach?

Że mama wie wszystko, a tata wie tylko gdzie jest mama. 

Też uważacie je za niesamowicie zabawne? Pewnie gdyby te żarty napisała mama, to byłyby jeszcze zabawniejsze! Nie wątpię. Jednak gdy napisał je facet, to jakoś nie powodują rechotu. Wręcz przeciwnie. Budzą pewien dysonans. Zaczynamy czuć, że coś tu nie gra. I bardzo dobrze. Taki też był mój cel.

Najpopularniejsze treści na polskim Facebooku

Wiecie skąd wziąłem te żarty? Otóż pochodzą one z raportu Sotrender, który pokazuje jakie treści w różnych kategoriach są najbardziej popularne. I z pięciu najbardziej popularnych sierpniowych postów w kategorii Macierzyństwo (nazwa myląca, ale dotyczy ona całego rodzicielstwa), aż trzy zawierały powyższe „żarty”.

To są treści najlepsze, najtrafniejsze, najzabawniejsze. To są treści, które w sumie zdobyły kilkadziesiąt tysięcy (!) polubień i tyleż samo udostępnień. A ja mam tylko jedno pytanie: Poważnie?

Czy nie widzimy do czego takie podejście doprowadza?

Żyjemy w czasach, w których z jednej strony mamy kobiety chcące, aby partnerzy im pomagali, a z drugiej strony mamy mężczyzn, którzy chcieliby brać czynny udział w życiu domu i w wychowaniu dzieci. Wydawałoby się, że jest to sytuacja idealna i nic tylko ją wspierać. No i niestety tutaj pojawia się problem. Nazywa się on społeczeństwo. Społeczeństwo, które dalej uważa, że miejsce kobiety jest przy garach, a jak jest w salonie, to znaczy, że łańcuch z kuchni jest długi (też taki żarcik, co by wszystkie strony miały po równo). Z drugiej strony to samo społeczeństwo uważa, że ojciec, który zostaje w domu z dziećmi, podczas gdy żona pracuje na rodzinę, to nie jest pełnoprawny facet.

Dobra, ale kto to jest to społeczeństwo?

Niestety to my sami jesteśmy tym społeczeństwem. Może nie powiedzieliśmy tego nigdy wprost, ale pokazując jakie treści są dla nas ważne i jakie treści są popularne, pokazujemy, że tak jak jest, jest dobrze. Że chcemy utrzymać status quo. Chcemy, aby mężczyźni dalej byli samcami alfa, pracującymi na rodzinę i nie zajmującymi się domem, ani dziećmi i nie wspieramy ich ani trochę, gdy chcą się wyrwać z tego schematu.

Jednak takim podejściem nie krzywdzimy tylko mężczyzn. Krzywdzimy też kobiety, pokazując im, że ich miejsce jest w kuchni przy garach i przy dzieciach, bo przecież facet się do tego nie nadaje. Tak, krzywdzimy te same kobiety, które na co dzień mówią, że potrzebują pomocy od partnera i jej nie dostają.

Dokładnie dlatego jej nie dostają.

A skąd wniosek, że to rzeczywiście krzywdzi również kobiety?

Odpowiedziałbym na to własnymi słowami, ale uważam, że lepiej będzie, jeśli akurat to wytłumaczy kobieta:

„Mam już dość żartów na temat tego, jak to mężczyźni nie potrafią gotować, sprzątać, robić zakupów, wychowywać dzieci etc. Ten rodzaj seksizmu działa negatywnie nie tylko na mężczyzn i chłopców, ale jest też bardzo szkodliwy dla kobiet, gdyż sugeruje, że tylko one potrafią robić te rzeczy i w efekcie są zobowiązane, aby je robić.” Emmy Rinke

Jak więc długo, drogie panie, wychwalające pod niebiosa rolę matki i depczące rolę ojca, chcecie być zobowiązane do siedzenia w domu i zajmowania się nim samodzielnie? Hmm? Jak długo?

Moje doświadczenie

Moje kuchenne umiejętności są wątpliwe, ale cała reszta z powyższej listy pani Emmy już nie. Jest to też jeden z powodów, dla których zacząłem pisać bloga. Chciałem zlikwidować ten popularny, acz bardzo szkodliwy mit, że mężczyźni są nieudolnymi ojcami. Ojcami znanymi z tego, że jedyne co potrafią, to założyć dziecku rajstopy tył do przodu w taki sposób, aby stopki pasowały idealnie.

Chciałem pozbyć się tego mitu, że jesteśmy zapominalscy, że jesteśmy niezorganizowani, że nie potrafimy się zająć dziećmi. To nie jest prawda. Bardzo często jest tak, że chcemy się zajmować i domem i dziećmi (a już na pewno mamy ku temu predyspozycje), ale nie znajdujemy w nikim wsparcia.

Nie otrzymujemy wsparcia od społeczeństwa, co pokazały powyższe żarty. Społeczeństwo wręcz piętnuje ojców. Niemniej bez tego wsparcia bylibyśmy w stanie przetrwać i jakoś sobie poradzić. Niestety wielu z nas nie dostaje wsparcia nawet od własnej żony i tu jest prawdziwy pies pogrzebany. Bo kiedy wszyscy dookoła mówią ci, że się do czegoś nie nadajesz, to w końcu sam zaczynasz w to wierzyć.

Moja mała tajemnica

Widzicie, powiem wam coś, czego do tej pory jeszcze na tym blogu nie powiedziałem. Ja też się na ojca nie nadawałem. Absolutnie. Byłem zapominalski, byłem niezorganizowany, a dzieci to była dla mnie czarna magia. Wszystko wskazywało na to, że albo nie będę mieć dzieci albo jak już się pojawią, to będę fatalnym ojcem.

Aż pewnego razu moja żona powiedziała mi, że to wszystko nieprawda i że będę świetnym ojcem. Pokazała mi na początku jak mam się do tego zabrać i udowodniła mi, że to wcale nie takie trudne. To dzięki niej uwierzyłem, że to jest możliwe. To tylko dzięki niej jestem tutaj, gdzie jestem. I podejrzewam, że większość zaangażowanych ojców, może podzielić się podobną historią.

I moja mała prośba

Dlatego też drogie panie, proszę was: zastanówcie się dwa razy, zanim stwierdzicie, że ojciec to taki gorszy rodzic, który do niczego w zasadzie się nie nadaje. Zastanówcie się dwa razy, zanim odepchniecie jego początkowo niezdarną pomoc i zniecierpliwione zaczniecie go wyręczać. To w dużej mierze właśnie od waszego podejścia zależy czy wasz partner będzie prawdziwym, zaangażowanym ojcem czy raczej takim, którego idealnie opisują powyższe żarty. Bo jeśli w was nie znajdzie w oparcia, to w kim miałby je znaleźć?

Prawa do zdjęcia należą do Ray.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

39
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
26 Comment authors
SikorKaśka KaVivikwimAldona Pawlak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola Okrojek
Gość
Ola Okrojek

Mój mąż też się o to wkurza. Jak słyszy pytanie kierowane do mnie „czy mąż Ci pomaga” to się w nim gotuje. Nie mąż mi nie pomaga, mąż wychowuje nasze dzieci razem ze mną, po równo. Wkurza się też na teksty „tata jest tylko do zabawy” albo „Nie boisz się zostawić dzieci z tatą”. Nie, nie boję się, jest taki samym rodzicem jak ja, który popełnia błędy, ale też robi wszystko najlepiej jak umie! Wkurza mnie też „pokój matki z dzieckiem” zamiast „pokój rodzica”. Wkurza mnie, że przewijaki są zazwyczaj tylko w damskiej toalecie, bo zazwyczaj każde z nas bierze… Czytaj więcej »

Justyna Rydz
Gość
Justyna Rydz

w pełni się z panią zgadzam też mam blizniaki i mój mąz czasem radzi sobie lepiej ode mnie

Iwona Kaszkowiak
Gość
Iwona Kaszkowiak

Bardzo się nie zgadzam! Mamy bliźniaczki. Jak pierwszy raz trzymałam jedynkę na rękach ważyła 1800g. Strasznie byłam przerażona. Nogi miałam jak z waty. Siostra kazała przewinąć. Udało mi się dobrnąć do przewijaka, a tam niespodzianka – można by pokusić się o stwierdzenie, że podwójna bo pierwszy raz oddział widział matkę lecącą do toalety (nie ojca!!). Tata dał radę! Był moim superbohaterem. I zawsze jest. Z czasem takich biegów do toalety było mniej – nadal się zdarzają, ale tylko czasami. Tata przewija, kąpie, ubiera, przebiera, gotuje, karmi, bawi się, tuli, posprząta mieszkanie, odkurzy, wstawi i wywiesi pranie, pośpiewa, potańczy, poczyta, poda… Czytaj więcej »

Karina
Gość
Karina

Starałam się zachęcić ojca mojego dziecka do bycia dobrym tatą. Nie wyszło. Woli swoją niezależność. Więc nie pisz, że to wina kobiet. Jak facet chce być dobrym tatą to będzie i kobieta mu w tym nie przeszkodzi.

Kamil Nowak
Gość

Niektórzy faceci są niereformowalni niestety.

Szymon Kuźniak
Gość

Oj racja. Postawa żony jest mega istotna. U nas od początku był podział obowiązków po równo i szybko okazało się, że przewijanie, czy podawanie dziecku butelki to nie jest fizyka jądrowa. Wręcz uwłaczające dla mnie by było przyznanie się, że czegoś nie potrafię przy dziecku zrobić.

Morrrigan
Gość
Morrrigan

Kontekst biologiczny i w konsekwencji kulturowy tutaj wchodzi, mężczyzna musi się nauczyć więcej niż kobieta, która wiele rzeczy robi zupełnie instynktownie i jej więź z dzieckiem jest wrodzona. Tego się nie przeskoczy, czysta biologia ;). Tak było w czasach człowieka pierwotnego i tak było aż do niedawna, co teraz nazywamy tradycyjnym modelem rodziny (chociaż nie, coraz częściej tradycyjna rodzina to po prostu mama z tatą… nie, lepiej w to nie brnąć). Model równości rodzicielskiej zaczął wchodzić dosyć niedawno, wchodzi stopniowo i jest niewątpliwie najlepszy dla matki i dziecka, a dla ojca… Cóż, zależy od ojca ;). Ojcowie często zwyczajnie umywają… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Czy to jest genetyczne i wrodzone, to bym polemizował. Moim zdaniem wynika to bardziej z tego, że dziewczynki od małego były do takiej, a nie innej roli przygotowywane, ergo lepiej się w niej odnajdywały i była ona dla nich bardziej naturalna. Ale czy geny mają tutaj aż tak duże znaczenie? Nie jestem pewny.

Morrrigan
Gość
Morrrigan

Nie mogę się z tym zgodzić, nie bez powodu napisałam „kontekst biologiczny i w konsekwencji kulturowy”. Potomstwo w naturze w przytłaczającej większości przypadków jest dolą samic. Noworodek bezwarunkowo bezpiecznie czuje się w ramionach mamy, czując jej zapach i słysząc jej głos uspokaja się, bo czuje to co czuł w bezpiecznym brzuszku. To organizm mamy jest zalewany oksytocyną, która motywuje ją bezpośrednio do uruchomienia instynktownych, opiekuńczych zachowań. Uczucia ojcowskie są dużo bardziej skomplikowane i abstrakcyjne, matczyne – całkowicie prymitywne. Ojciec to początkowo intrygujący nieznajomy (określenie skądś ukradzione, nie wiem kto to napisał ale trafnie). Ponieważ na tych najwcześniejszych etapach życia dziecko… Czytaj więcej »

Sikor
Gość
Sikor

Ta wypowiedź jest dla mnie strasznie irytująca. Wywnioskowałem że niby ojcowie mogą być dobrzy w swojej roli jeżeli tego chcą, za to matka biologicznie jest uwarunkowana i z tym się nie dyskutuje. MASAKRA!
Takie podejście kobiet utrudnia życie nie jednemu tatusiowi :/ najgorsze jest w tym to że nasze pociechy patrzą jak rola ich ojca jest umniejszana i utrwalają ten wzorzec

Konrad Obszyński
Gość

W psychologii funkcjonuje pojęcie wyuczonej bezradności. Czasem widać, jak kobiety same wpychają mężczyznę w rolę ojca na chwilę i gdy ma on stawić czoła choćby niewielkiej trudności, jak płacz dziecka, to od razu zabierają mu dziecko z rąk, tak jakby bały chciały pokazać, że najlepiej cierpieć przy nich. To raz. Inna sprawa, że częściej obserwuję ojców, którym się po prostu nie chce, którym łatwiej jest stać z boku i udawać, że wszystko gra. Obie sytuacje jednak to zawsze element systemu rodzinnego na które trzeba patrzeć z szerszej perspektywy. Najlepsze jednak co mogą zrobić ojcowie, którym zależy, którzy chcą brać odpowiedzialność… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Też uważam, że najlepszy sposób, to dawać przykład i zamiast narzekać, pokazywać że to może sprawiać sporą radość i być ogromnym powodem do domu :) Niemniej czasami można się wrócić do korzeni i odkryć skąd to się bierze – wtedy łatwiej jest o zmianę :)

Konrad | fathersday.pl
Gość

Racja.

Agata FP
Gość
Agata FP

Jednak patrząc na temat szerzej świadome, zaangażowane ojcostwo to wyjątek. Nie można też obarczyć za to odpowiedzialnością kobiet. Wielu ojców po prostu nie chce, nie potrafi ale też nie ma w nich żadnej woli zmiany. W związku z tym dalej fajny, odpowiedzialny tata który wszystkim potrafi się zająć budzi sensację. Dla mnie osobiście to żadna sensacja, sama takiego ojca mam, teraz takim ojcem jest mój mąż ale trzeba jednak patrzeć szerzej. Jaki procent społeczeństwa stanowią mężczyźni którym się chce? Którzy się interesują, z własnej woli nie tylko zabawą z dzieckiem ale też wychowaniem, lekarzem, pielęgnacją? Niewielki. Głównie w okolicach 30stki,… Czytaj więcej »

Kamil Kamilowski
Gość

Trochę się zgodzę, a trochę nie. Wydaje mi się, że wskazany przez ciebie problem istnieje, ale jest wyolbrzymiony. To nie jest jak dla mnie powód do irytacji oraz do stwierdzenia, że społeczeństwo piętnuje ojców. Osobiście nikt jeszcze nie podważył mojej roli bycia tatą, a przejąłbym się jedynie zdaniem mojej żony bądź też sądu:) Żaden dowcip nie podważy moich fundamentów:) Nie demonizujmy tych żartów. Można się uśmiechnąć z politowaniem i robić swoje, czyli dawać przykład ojcostwa. Trzeba też pamiętać, że niektóre rodziny świadomie dokonują podziału typu – > żona zajmuje się dzieckiem, mąż jest od tego, aby wszystkich utrzymać. Tacy ojcowie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Znaczy jasne, nie chodzi mi o to, żeby ostracyzmem społecznym otaczać każdą osobę, która opowie żart o ojcu ciamajdzie ;) Nie popadajmy w skrajności :) Bardziej chodziło mi o to, że takie żarty mają też swoje odbicie w późniejszym zachowaniu i tego już nie pochwalam.

Marta R-b
Gość
Marta R-b

Popieram wypowiedzi moich poprzedników. Zgadzam się, że rola ojców jest niedoceniana. Ja mam to szczęście (a raczej mój synek), że mąż od samego początku bardzo się garnął do opieki nad nim i ten zapał mu nie przeszedł, mimo że wychował się w rodzinie, gdzie mama (teściowa) to ta od garów i sprzątania a tata (teść) od zarabiania pieniędzy i przesiadywania przed tv. Mnie wkurzają hasła „mama to jednak mama”, „tata nie zastąpi mamy”, „u mamy najlepiej” – gówno prawda u każdego z rodziców może być najlepiej. Matki szybciej rozpoznają potrzeby dzieci, bo więcej czasu z nimi spędzają (chodzi mi o… Czytaj więcej »

Truscaveczka
Gość
Truscaveczka

Ale ja nie rozumiem zwrotu do drogich pań. No nie rozumiem.
Wszystkie matki umniejszają ojców? Wszyscy ojcowie są niepełnosprawni życiowo?

Nie znoszę generalizacji.

Kamil Nowak
Gość

Nie widzę w tekście żadnego zwrotu do wszystkich pań, a jedynie do tych, które robią coś niewłaściwie. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić.

Kuba Osiński
Gość

Ja tam planuję być w domu na całym urlopie jaki będzie mi przysługiwał w domu. Z dwójką dzieci i jak ktoś mi powie, że nie jestem pełnoprawnym facetem to będę gryzł. Trzeba mieć nie lada odwagę i pewność siebie i swoich umiejętności, żeby się tego podjąć. Nie boję się przyznać, że moja żona lepiej zarabia, że lubię przewijać i karmić swoje dziecko i jest mi dobrze i czuję się spełniony jak się cieszy na mój widok. I tylko czekam, aż znów będę mógł zachustować małe dziecko i łazić z nim po lesie… już niedługo! Prawdziwym facetem nie jest ten, który… Czytaj więcej »

Weronika Gmyrek
Gość

Wspierająca żona to podstawa. A społeczeństwo też się powoli zmienia; z naciskiem na „powoli”. Siedzę teraz z córką w domu, a pracuje żona; ja mam możliwość pracy zdalnej, wieczorami. Nie oddaliśmy córki do żłobka, bo nie chcieliśmy i mieliśmy taką możliwość. I co? Dziecko jest radosne, wybiegane, nakarmione i brudne po uszy, bo lubimy taplać się w kałużach.

Angelika Wons
Gość
Angelika Wons

Brzydkie te żarty na początku, mnie akurat w ogóle nie bawią – i to chyba dobrze świadczy zarówno o mnie, jak i o moim mężu ;) Podejście piętnujące ojców zarówno nas bawi, jak i wkurza. Mój mąż był bardzo zdziwiony, kiedy będąc kiedyś na spacerze z dzieckiem usłyszał komentarz, że „to taki rzadki widok”. U nas akurat rzadszym widokiem jestem na placu zabaw ja, niż mąż. Napiszę to, co już ktoś wcześniej napisał: Mój mąż mi nie „pomaga”, on wychowuje nasze dziecko (a już za 4 miesiące dwójkę ;) ) na równi ze mną i na równi ze mną zajmuje… Czytaj więcej »

Maciek ][ tata2.pl
Gość

Nie oszukujmy się, stereotypy funkcjonują i jeszcze długo będą funkcjonować w naszym społeczeństwie. Wyplewienie tych, o których wspomniałeś jest, jak walka z wiatrakami. W każdym żarcie jest ziarno prawdy, a te nie wzięły się z powietrza. Niewielu jest ojców, którzy chcą wybiec z rzeszy pasywnych facetów, niezaangażowanych w kwestię wychowania dzieci. Dlatego my, jako ogół ojców – sami sobie taką opinię wystawiamy. Ponadto myślę, że żarty powinny być traktowane z przymrużeniem oka. Humor to w końcu nasza domena narodowa, a dystans do siebie to arcyważna cecha.

firliki
Gość

Zgadzam się, ze stereotypami należy walczyć! Przepraszam, zalinkuję, ale niejako w temacie https://firliki.wordpress.com/2015/09/06/do-diabla-z-matka-polka/

Justyna Rydz
Gość
Justyna Rydz

ja mam meza i ojca idealnego , chodzi dzien w dzien do pracy a mimo to znajduje czas na zabawe i pieszczoty z naszymi blizniakami i to on nie ja pilnuje domowego budzetu i robienia zakupów chociaz te staramy sie robic razem, bo czasem to jest jedyny moment kiedy mamy czas spedzic razem, to jest nasz domowy bohater i nigdy nie powiem ze faceci sie do bycia ojcem nie nadaja, sa tylko tacy którzy nimi byc nie chca

Marlena | Mamy się
Gość

Coraz wiecej osob mysli tak jak Ty, Kamil. Spoleczenstwo faktycznie jest jednak dla nich bezlitosne. Moj maz uslyszal przed porodem pierwszego dziecka, ze zemdleje. Doskonale pamietam jak go to zabolalo. Nie zemdlal. Kolejny porod nawet sam odebral. Wspolczesni ojcowie to nowa jakosc.

Kamil Nowak
Gość

Ta, ja też słyszałem, że zemdleje. Bo przecież krew to taka straszna jest i nigdy jej na oczy nie widziałem, jak większość facetów, z których co drugi miał w życiu otwarte złamanie. Ale nie, poród to straszniejszy jeszcze jest i na pewno nie damy rady. Ech…

manowce
Gość
manowce

a mnie bawi żart o tym, że tata wie tylko, gdzie jest mama (; i uważam, że ma prawo bawić, o ile ktoś faktycznie to traktuje w formie żartu, a wżyciu podwija rękawy i robi swoje. nie można też przesadzać, nie można zabronić sobie uśmiechnąć się po usłyszeniu głupawego dowcipu. ważne tylko, żeby rodzice to byli rodzice, a nie mama i „ten facet, co wraca wieczorem i widuję go tylko w weekendy”. ale niestety wiele kobiet na własne życzenie gotuje sobie ten los, bo ciągle tylko faceta strofują, że źle robi, że nie tak, nie umie i klasyczne „daj, ja… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Biedny, będzie niewyspany… normalnie słabo się robi. Ile ten mąż ma lat? 70? Niektórym trzeba by chyba zaaplikować jakąś terapię szokową z napisem „weź się ogarnij, już nie jesteś nastolatkiem – do roboty!” ;)

Emilia
Gość

No wiesz, a ja się nie nadawalam na matkę. Nie wiedziałam niczego o dzieciach, nie interesowalo mnie to. Ale odkąd mam dziecko to się dowiedziałam i zainteresowałam, tak samo jak mój mąż. Osobiście mam alergię na tekst „wolę nie zostawiać męża samego z dzieckiem bo pewnie sobie nie poradzi”, niestety słyszałam go od wielu koleżanek. Dodam, że każdy z tych mężów to ogarnięty, inteligentny facet, który swoje dziecko kocha ponad życie. Z zaangażowania ojca w wychowanie dziecka są same korzyści – dziecko ma dwójkę rodziców, a matka trochę spokoju. Nie ma bardziej i mniej ważnego rodzica.

Kamil Nowak
Gość

Otóż to. Korzyści są obopólne, więc nic tylko wdrażać to na szeroką skalę :)

Sosnowa 11
Gość

O, to jak u mnie. Byłam z tych co jak ktoś zapytał „chcesz potrzymać dzidziusia?” odpowiadałam „nie bardzo…”

Kamil Nowak
Gość

Mi zostało do dzisiaj :) Swoje mogę nosić, ale cudzych się boję :)

Sosnowa 11
Gość

Autentyczny autentyk:
Trochę starsza, dzieciata koleżanka z pracy spotkała mnie (to już parę lat temu było) tuż po powrocie z macierzyńskiego i pyta:
– O, a kto z dzieckiem?
– Tata.
– A kto przewija?
Nie znam jej męża, ale po tej rozmowie strasznie jestem go ciekawa.

Kamil Nowak
Gość

Zastanawia mnie jakiej odpowiedzi się spodziewała. Opiekunka? Babcia? :)

Aldona Pawlak
Gość

Poruszony temat jest tak ważny, że postanowiłam napisać swój własny wpis, w którym przedstawiłam między innymi jak pomaga mi mąż. Podałam w nim link do tego wpisu. Uważam, że ważnym jest głos ojców mówiących otwarcie o problemach, jakie napotykają w dzieleniu obowiązków nad wychowywaniem dziecka, w próbie bycia pełnoprawnym rodzicem, jak i głos kobiet, które przyznają się do tego, że pomocy tej potrzebują i nie wstydzą się z niej korzystać.

kwim
Gość
kwim

o jeny! od czego zaczac.. wiec kapie sie i czytam powyzszy tekst. maly (2l) wpadl 2 razy do lazieki :) koncze kapiel, cisza, mysle maly juz pewnie spi uspany przez tatusia. godzina 20.30 maly wpatrzyny w tv a tata sklada SWOJE Lego. malemu zajmuje godzina zeby poszedl spac wiec teraz tatus czyta mu bajki :) tata chetnie zajmoje sie synem. dzis na przyklad :) tata poszedl dzis do pracy jak co dzien od pon do pt od 8 do 17. w przerwie wpada do domu na drzemke.. dzis przyszedl z pracy pozniej i zamiast zjesc jeszcze cieply obiad to zjadl… Czytaj więcej »

Vivi
Gość
Vivi

Dziękuję za ten wpis, bo był mi on zwyczajnie potrzebny. Mój mąż był nieobecny przez całą ciążę, poród i pierwszy miesiąc życia naszej córki (nie dlatego, że nie chciał być przy nas! Chciał i chce bardzo. Po prostu – życie). Teraz wraca i oboje staniemy przed trudnym zadaniem: jak włączyć go w opiekę i wychowanie córeczki, gdy my (mama i córka) wyrobiłyśmy już sobie pewne nawyki, pewien rytm itp. A przecież nowa osoba zawsze wnosi coś od siebie, pojawia się nowa jakość. I lęk, czy nie przewróci do góry nogami tego, co z trudem zbudowałam ja – mama. Pana tekst… Czytaj więcej »

Kaśka Ka
Gość
Kaśka Ka

Dopóki nie przeczytałam ostatniego akapitu myślałam, że będzie to Twój 1 post, z którym zgodzę się w 100%. No… nie mogę jednak. Tak samo jak kobieta nie wie czy „nadaje się” na matkę, tak i mężczyzna nie wie czy „nadaje się” na ojca. Są osoby, które wchodzą w temat jak w masło. A są takie, które muszą się postarać. I dotyczy to obu płci. Kobiety mają hormony, które ułatwiają im nawiązanie więzi. Ale to za mało żeby być dobrym rodzicem, nawet „wystarczająco” dobrym. I tak jak ciężko obarczać mężczyznę za to, że kobieta jest niewydolną matką, tak nie należy obarczać… Czytaj więcej »