Jak sobie poradzić, gdy trafimy na niewychowanego bachora

Study case na podstawie filmu ze sklepu.

Irytujący dzieciack

W ostatnich dniach, polski Internet podbija film, na którym gościu niekonwencjonalny sposób radzi sobie z irytującym dzieciakiem:

https://www.youtube.com/watch?v=PgUWr5RSMoU

Internauci naturalne są podzieleni (jakżeby inaczej) i spora część uważa, że ten człowiek zachował się karygodnie. Że przecież dziecko nie jest winne, tylko rodzice są winni. Że ono zachowywało się po prostu jak dziecko (poważnie!? tak zachowują się wasze dzieci?!) i że to matkę powinno się ukarać.

Ja się oczywiście zgadzam, że matkę powinno się ukarać. Ale niestety nie ma żadnego systemu prawnego, który mógłby karać ludzi za to, że są najwidoczniej idiotami. Inaczej więzienia byłyby przepełnione. Dlatego też, skoro nie mamy żadnego wpływu na matkę, reakcja tego człowieka była w mojej opinii, jak najbardziej poprawna (patrząc na okoliczności).

Moje dzieci

Po wrzuceniu tego filmu, zaraz zadano mi setki pytań, czy chciałbym aby moje dzieci tak potraktowano. Moja odpowiedź brzmi:

„Nie, nie chciałbym, dlatego ja swoje dzieci wychowuje. W przeciwieństwie do Pani z filmu.”

Jednocześnie uważam, że każde niewychowane dziecko powinno zostać nauczone konsekwencji (w taki lub inny sposób). Bo ono naruszyło prawa innego człowieka, a to jest niedopuszczalne. Jeśli wasze dziecko was gryzie, pluje na was, obraża was, pyskuje wam i sra wam na wycieraczkę – to jest wasza sprawa i nic mi do tego. Ale w momencie, jak takie dziecko zbliży się do mnie lub do moich dzieci i zacznie się zachowywać w ten sam sposób, a jego rodzice nie będą reagować, to ja na pewno zareaguję. Bo tak jak dziecko ma swoje granice, tak ja mam swoje. I skoro jego rodzice nie potrafią go wychować, to nie widzę żadnych przeszkód, żebym ja nie mógł tego zrobić.

Bachory

Zbyt wiele razy byłem świadkiem sytuacji na placu zabaw, gdy jeden rozwydrzony bachor (tak, bachor – gówniarz, smark i gnojek) w wieku najczęściej 7-10 lat, biegał do innych dzieci tylko po to, żeby je kopnąć, opluć czy rzucić im piaskiem w twarz. I mówicie sobie co chcecie, ale ja nie mam żadnego problemu, żeby chwycić to dziecko i wyjaśnić mu, że jeśli zrobi to jeszcze raz, to wyrzucę go z tego placu zabaw. Może nie wsadzę mu głowy do piaskownicy (mimo przemożnej chęci), ale to tylko dlatego, że ja wiem jak rozmawiać z dziećmi. Ten gościu na filmie prawdopodobnie nie ma dzieci i zareagował tak jak potrafił (czyt. wylewając mu mleko głowę), ale też zareagował poprawnie. I nauczył dziecko, że istnieje coś takiego, jak naturalne konsekwencje.

Naturalne konsekwencje

Tyle razy już pisałem o tym, że dziecko musi odczuć naturalne konsekwencje swoich czynów, że aż mi słabo, że muszę to powtarzać. To co widzimy na filmie powyżej, to są NATURALNE KONSEKWENCJE czynów. Zasada przyczyny i skutku jest tutaj bardzo jasna i przejrzysta: wkurzysz gościa w sklepie, to ten gościu wyleje Ci mleko na głowę. Albo Ci wpieprzy, jak będziesz nastolatkiem i dalej niczego się nie nauczysz, a trafisz na człowieka ze słabszymi nerwami.

Ja nie mówię, że to jest prawidłowe albo godne poparcia, bo nie jestem osobą promującą przemoc. Mówię jedynie, że to są naturalne konsekwencje i dobrze by było, żeby dziecko je poznało, zanim zrobi coś jeszcze głupszego lub wkurzy nieodpowiednią osobę. A jeśli rodzice nie potrafią go tego nauczyć, to niech to będzie przypadkowy człowiek ze sklepu. Bo lepsze takie wychowanie, niż całkowity brak wychowania.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

70
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
37 Comment authors
Klaudia OsowskaMagnoliaBlog OjciecKamila MaliszA_gus Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola Ś-k
Gość
Ola Ś-k

Na FB pan blokuje za niewygodne komentarze? Nie napisałam niczego obraźliwego, więc dlaczego?

anonimowy gall
Gość
anonimowy gall

Wiesz, ty masz chyba podsluch w moim mieszkaniu… :) Nie, nie oblalam dziecka mlekiem, od razu wyjasniam. Zaczelo sie od zabraniania czegos dziecku, juz nie pamietam o co chodzilo, ale na pewno o jakas rzecz codziennie walkowana, zadne cudo. W pewnym momencie moj syn stwierdzi: „moge robic wszystko!”. Cisnienie mi troche wzroslo, ale mam wprawe w opanowywaniu sie na czas, wszystko dzieki wieloletniej praktyce, hehe. Mysle, ze dziecko oczeiwalo zaprzeczenia i listy rzeczy, ktorych nie wolno itd. Mi sie nie chcialo juz tego wszystkiego powtarzac, przeciez on to wie i sobie jawnie bimba, prowokujac eskalacje. My sie sprowokowac nie damy!… Czytaj więcej »

moniowiec .
Gość

Syn kiedyś tak stwierdził. Po moim zdaniu, że jak tak, to zapraszam do zrobienia obiadu, bo ja nie chce go dziś robić, jakoś jego ekscytacja robieniem wszystkiego zmalała…

Katarzyna Kempina
Gość
Katarzyna Kempina

Mocne słowa, jak na Ciebie, ale myślę, że potrzeba takich głosów. Jesteśmy zalewani przez przymus łagodności, tłamsimy złość, agrsję, w rodzicielstwie panuje permisywizm. A przecież trzeba pamiętać przede wszystkim o swoich granicach, jeśli chcemy, żeby dzieciaki się uczyły żyć w społeczeństwie.
Dyskusja pewnie dotyczy głównie metod.

Blog Ojciec
Gość

Ja tam nie jestem za tym, żeby tą złość i agresje wyzwalać, ale raczej by nad nimi panować. Bo właśnie brak rodziców panujących nad dzieckiem doprowadził do tej sytuacji. Nie nauczono go konsekwencji. Nie nauczono go tego, jak się zachowywać w przestrzeni publicznej. Dziecko może i nie jest winne, bo winni są rodzice, ale jeśli dziecko odczuje konsekwencje, to dzięki temu i rodzice coś zrozumieją?

A_gus
Gość
A_gus

A może by tej złości okazać empatię i poszukać przyczyn? Wydaje się, patrząc na film, że nie zrobiła tego mama owego dziecka, albo, że nie przyniosło to efektów. Ale panowanie nad złością nie przyniesie sensownych, długofalowych efektów, jeśli nie rozwiąże się problemu, który jet ich przyczyną. Nie leczmy objawów, tylko chorobę, to będziemy szczęśliwsi.

Blog Ojciec
Gość

Ale tego człowieka zupełnie nie obchodzi czy to dziecko ma trudne dzieciństwo czy też ma jakieś problemy w życiu. Tego człowieka obchodzi to, że boli go noga, bo ktoś nie umie upilnować własnego dziecka. I widząc, że nie może liczyć na pomoc jego rodziców, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. To jest bardzo prosta relacja. Skoro mama pozwala dziecku bić innych, to musi być świadoma, że ktoś w końcu uderzy jej dziecko (chociażby inne dziecko), bo w rzeczywistym świecie nie krzywdzi się innych i Twoja granica wolności, kończy się na ciele drugiego człowieka. Dziecko też musi się tego nauczyć. I… Czytaj więcej »

Aneta Wiciak
Gość
Aneta Wiciak

Jak zwykle siedzi ma Pan w głowie i ubiera w słowa moje przemyślenia

taka_tam_myszka
Gość
taka_tam_myszka

To nie są naturalne konsekwencje. Mylisz podejścia. Naturalna konsekwencja rozlania soku to to że sok się rozlał. Naturalna konsekwencja że się na człowieka wjeżdża wózkiem to to że tamtego człowieka boli noga i jest zły. Oblanie jogurtem to kara i to bezsensowna. To choleryczne wyładowanie złości. Jeśli dziecko zachowuje się w sposób nieodpowiedni, który jakoś mi przeszkadza to zwracam się do rodzica. Można powiedzieć bardzo stanowczo, że proszę coś zrobić żeby dziecko przestało. I tyle. To co zrobił ten facet, to o czym ty piszesz (chwytanie 7latka) to agresja i przemoc. I to nie jest dopuszczalne – prawnie też. Na… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

W przypadku, gdy mówimy o rodzicach dziecka, to nie byłyby to naturalne konsekwencje. Ale przecież jeśli zaczepimy kibola, to musimy być świadomi konsekwencji. I bycie poturbowanym przez kibola, którego sami zaczepiliśmy, to są naturalne konsekwencje. Niezgodne z prawem, ale naturalne.

A co jeśli to dziecko będzie za parę lat wracało samo wieczorem do domu i dla żartu zaczepi jakiegoś typa, który pobije go do nieprzytomności? Bo nikt go owych naturalnych konsekwencji nie nauczył?

taka_tam_myszka
Gość
taka_tam_myszka

Nadal nie rozumiesz pojęcia naturalne konsekwencje. Czasem cytujesz Agnieszkę Stein na fb, to jest dobry kierunek poszukiwań, jeśli chcesz zrozumieć. To że czterolatek bawi się wózkiem ma się nijak do tego jak będzie się zachowywał jako 10latek wracający sam do domu. I doskonale o tym wiesz, ale bronisz się na siłę. Albo tym razem trochę o rozwoju dzieci musisz doczytać. Smutno jest to, że taki głupi filmik wywołał taką falę agresji w komentarzach. Wychodzi na to, że można ludziom wylewać jogurt na głowę. Albo dziecku albo matce. Super, że nie przylał. Można mówić bachor, babsztyl. Jak ktoś nas pobije to… Czytaj więcej »

Matka Debiutująca
Gość

Ja akurat zgadzam się z taka_tam_myszka że to ciężko nazwać naturalną konsekwencją. Tyle się trąbi, by dziecku dawać spójny przekaz i reakcje i kary stosować adekwatnie do czynu. Obawiam się, że taki chłopiec sam z siebie nie skuma za bardzo związku pomiędzy wjeżdżaniem wózkiem a jogurtem, chyba że dorosły mu ją wytłumaczy – w sensie – ty robiłeś na złość panu, pan ci zrobił na złość. Obawiam się tylko, że w takiej sytuacji generalnie rodzic ma w tyłku zachowanie dziecka i raczej powie: biedny ty mój misiu, patrz co pan ci zrobił. Czyli znów dalej brnięcie w brak wychowywania.

Daareek
Gość
Daareek

Czemu uwazasz ze 4 latek to debil? Moja 2 latka w tej chwili robi cos bo spodziewa sie jakiejs reakcji i jest ja w jakims tam stanie przewidziec…

Dziecaki jak kazdy nabierajacy doswiadczenia osobnik sprawdzaja na co i z kim moga sobie pozwolic…

Matka Debiutująca
Gość

Dżizas, gdzie napisałam, że debil? Tak, dzieci sprawdzają i testują i oczekują reakcji. Ale bardziej sensowne wydaje mi się stosować adekwatną reakcją, w tym przypadku zabranie dziecku tego wózka, a nie wylanie jogurtu na głowę. Nie ma bata, że twoja dwulatka, moja trzylatka czy ten chłopiec spodziewał się że ten jogurt zostanie wylany na jego głowę. Czego się nauczył? Pewnie tego, że ludzie są nieprzewidywalni. Ale czy nauczył się, że nie wolno w ludzi wjeżdżać wózkiem, bo to sprawia krzywdę, ból itp? Nie sądzę.

Daareek
Gość
Daareek

Tak z tego wynika, zakladasz ze 4 latek napewno nie wyciagnie z tego wlasciwych wniaskow, jak mamucha tych wniaskow nie skrzywi „biedny, niedobry pan polal moje sloneczko jogurtem” to bedzie OK. TO jest wlasnie nauka, dzieciak moze w 95% spodziewac sie jak zareagujesz TY, jak zareaguje obcy to on sam pewno do konca nie wie.

Matka Debiutująca
Gość

Ale cały czas pozostaje pytanie czy taka reakcja jest adekwatna do popełnionego czynu. Czy jak w niego ktoś dorosły wjeżdżał wózkiem to też by na niego wylał to mleko czy tam jogurt? Szczerze wątpię. Zachowanie może humorystyczne ale naprawdę mało wychowawcze.

Klaudia
Gość
Klaudia

Chłopiec w filmiku ma ze cztery lata. W tym wieku jest się dość ogarniętym, żeby wiedzieć, że sprawia się komuś ból. Jeśli robi się to dalej, to coś jest nie tak. Mnie wcale określenie „bachor” nie bulwersuje. Dziecko niewychowane,
wredne, złośliwe = bachor. Tak samo jak: wredna złośliwa baba = babsztyl, natrętna staruszka agitująca pod kościołem = moher, nastolatek rzucający petardami na podwórku = głupi gówniarz.
Jak się nie chce, żeby nasze dzieci podobnie nazywano, to należy je
wychować.

Lynx
Gość
Lynx

Mój synek w pewnym momencie swojego życia, jak mu się coś mocno nie podobało, to kopał. Mnie kopnął raz – w piszczel. Natychmiast mu oddałam dokładnie takiego samego kopniaka ( z uwzględnieniem jego gabarytów i siły ). Uwierz – była to naturalna konsekwencja tego co zrobił – NIE BYŁO następnego razu – widziałam jak się zamachnął i w tym samym czasie włączył myślenie – poprzednio kopnąłem kogoś i MNIE zabolało – i na zamachnięciu się skończyło. Prosta zasada – akcja i reakcja. Empiryczne doświadczanie konsekwencji własnych czynów.

A_gus
Gość
A_gus

Bardzo lubię Twój wpis taka_tam_myszka

Kamila Malisz
Gość
Kamila Malisz

Brawo! Zgadzam się w 100%.

Monika Jacyk
Gość
Monika Jacyk

Popieram Cię w 100%

„Nie, nie chciałbym, dlatego ja swoje dzieci wychowuje. W przeciwieństwie do Pani z filmu.”

To jest chyba najważniejsze zdanie w Twoim wpisie

Jestem taka sama, nie mam problemu, zeby zwrócić uwagę dziecku, które bije, kopie, pluje na inne dzieci, a jego rodzice przyglądają sie z temu z tępym uśmiechem na twarzach I cyt:
I skoro jego rodzice nie potrafią go wychować, to nie widzę żadnych przeszkód, żebym ja nie mógł tego zrobić.”

Bardzo dobry i potrzebny tekst!!!!

Cukromania
Gość
Cukromania

Kurczę… Nawet nie wiecie ile razy ja miałam ochotę dać lekcję wychowania cudzemu dziecku… Kilka razy zwróciłam uwagę (dziecku, nie rodzicowi), co zaowocowało końcem kilku znajomości…

Blog Ojciec
Gość

Ja zawsze najpierw zwracam uwagę rodzicowi. Jak nie reaguje, to wtedy pozwalam sobie zwrócić uwagę dziecku. Ale to prawda, że może to zakończyć znajomość.

Matka Debiutująca
Gość

A czemu najpierw rodzicom? Ja zaczynam od dziecka czyli od źródła problemu. Zaczynanie od rodzica wydłuża całą akcję w mojej opinii. I o dziwo, jeszcze nikt mi złego słowa nie powiedział, nawet gdy jakiemuś dwulatkowi zwracałam uwagę by nie sypał piachem na moje. Nie zdarzyło się również bym musiała interweniować u rodzica.

Misako - matka po japońsku
Gość
Misako - matka po japońsku

„Nie, nie chciałbym, dlatego ja swoje dzieci wychowuje. W przeciwieństwie do Pani z filmu.” Klu sprawy, ja też nie mam problemu z reakcją na cudze dzieciaki jak rodzice nie reagują. Ostatnio na placu zabaw miała taką sytuację,że kilkuletnie dziecko koniecznie chciało się bujać i była kolejka do huśtawki. Był za nami, kiedy moja jeszcze średnio chodząca córka podeszła do niej aby ją wsadzić (a ja dosłownie na sekundkę sięgnęłam, aby podnieś smoczka, którego wypluła), podbieg i pchnął ją z takim impetem, że odbiła się od tej huśtawki. Moja w ryk, a co matka na to „on bardzo chce się bujać’… Czytaj więcej »

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

Tez tak uważam i na pewno moje nimi nie są ale wkurza mnie fakt jak ja swoje dzieci wychowuje upominam strofuje przypominam zasady karam a ktoś inny ma delikatnie mówiąc wyj. ..i moje dzieci cierpią na tym nie rozumiejąc skoro są takie zasady to czemu tamto dziecko się do nich nie stosuje

Misako - matka po japońsku
Gość
Misako - matka po japońsku

BTW tekst genialny, udostępniam :)

Blog Ojciec
Gość

Dzięki :)

Monika Wróbel
Gość
Monika Wróbel

Co do konsekwencji czynów …. nawet dorośli nie wiedzą i nie umieją przewidzieć tak do końca albo tego nei robią bo działają pod wpływem impulsu jakie konsekwencje mogą mieć ich czyny, a co dopiero kilkulatek. Ten pan oblewający chłopca mlekiem też nie wie i nie myśli jakie konsekwencje to spowoduje, może wywołać u chłopca lęk do końca życia, może wywołać w nim złość która będzie odbijała się potem na innych, a może ten chłopiec ma silna alergie na mleko i skończy sie to tragicznie ….. Ten Pan zachował się tak samo jak ten chłopiec , wyraził swoje uczucia bezmyślnie, instynktownie,… Czytaj więcej »

Justyna
Gość

Jeśli przyjrzysz się filmikowi jeszcze raz, zauważysz, że mleko było ostatnim etapem „starcia”.
Na samym początku widać wyraźnie że najpierw stanął naprzeciwko wózka blokując ruch (zatrzymanie sytuacji, zwrócenie uwagi, komunikat „to nie jest zabawne”), potem macha ręką i widać że coś mówi (czyli robi co, co sugeruje większość przeciwników opcji mleko). Dopiero kiedy te wszystkie działania nie skutkują, wybiera opcję ostateczną. Owszem, można było wybrać coś innego. Ale to i tak mało brutalna opcja. Trauma do końca życia? Bez przesady. To jakby mówić o traumie przez zakaz przechodzenia na czerwonym świetle :)

Steffa
Gość
Steffa

Pytanie jakbyś się zachował gdyby Twoje dziecko zostało oblane mlekiem? Pewnie odpowiesz, że Twoje dziecko nigdy by się w ten sposób nie zachowało, bo wiesz jak z dzieckiem rozmawiać i wychowujesz je mądrze. Doskonale wiem, że rodzice dzieci udają, że wielu rzeczy nie widzą. Jedni robią to, bo są zmęczeni i mają dość pałowania się z własnym dzieckiem a jeszcze inni zwyczajnie sami nie mają w sobie za grosz kultury więc jak mogą takich rzeczy uczyć własne dzieci? Odgórnie założyłeś, że typ nie ma dzieci – czy tylko ludzie bezdzietni się tak zachowują? Otóż nie, wiele ludzi mających dzieci po… Czytaj więcej »

Kamila Malisz
Gość
Kamila Malisz

Nie da sie wychowywac dziecka beztresowo.To mit. A koles z filmiku zachowal sie zenujaco. Trzeba bylo upominac matke do bolu. W koncu zaregaowalaby. Mogl odsunac dziecko, powiedziec, ze go to boli. Mogl zrobic rozne rzeczy. Dorosly kontra dziecko…Straszny wstyd, ze opiekunka nie reagowala i ze ten facet tak zaregaowal…najbardziej szkoda jak zawsze dziecka. Nie wyciagnie konsekwencji. Jest za maly. Najgorsza bolaczka doroslych jest to, ze TAK malo wiedza o psychice dzieci…

Kamila Malisz
Gość
Kamila Malisz

skasowales moj popzedni komentarz?

Blog Ojciec
Gość

Raczej nie, bo zwykle jak kasuje czyjś komentarz to dorzucam bana, ale istnieje szansa, że usunąłem komentarz kogoś innego i Twój komentarz był odpowiedzią do niego, więc poleciał razem z nim.

Magdalena Zapiski mamy
Gość

Jestem w stanie zrozumieć zachowanie tego człowieka, co nie znaczy, że je popieram. Plucie, bicie lub krzyk, nie jest dobrą metodą wychowawczą.
Z drugiej jednak strony, sama nie cierpię rozwydrzonych dzieci, których rodzice udają, że nie widzą problemu. Niech sobie robią co chcą w domu, ale jeśli z nimi gdzieś wychodzą to w pełni odpowiadają za ich zachowanie, ciekawe, jakby ta sama matka zareagowała, gdyby dorosły człowiek wjechała w nią celowo wózkiem. Osobiście jestem jednak za zwracaniem uwagi dorosłym, nie dzieciom, szczególnie jeśli kogoś nie znamy, a rodzić jest obok.
Link do filmu mi nie działa ;(

Blog Ojciec
Gość

Mam dokładnie tak samo. Jestem w stanie zrozumieć jego zachowanie, ale sam bym tak nie zrobił. Bo są inne metody. Nie znaczy to jednak jeszcze, że każdy będzie postępował tak jak ja i się patyczkował z moim dzieckiem, więc dobrze by było dla niego i dla mnie, abym go nauczył, że tak się nie robi.

Magdalena Zapiski mamy
Gość

Nie mam twojego doświadczenia w wychowywaniu dzieci, myślę jednak, że większość dzieci nie ma potrzeby wjeżdżania w obce im osoby wózkiem, w sposób świadomy. Przynajmniej mam nadzieje, że moje nie będzie miało ;), bo prawda jest taka, że winę za całe zdarzenie ponoszą rodzice, nie dziecko, ani nie człowiek plujący na nie mlekiem.

Kuba Wądołowski
Gość
Kuba Wądołowski

Nie zgadzam się. Ten gość postąpił, najdelikatniej to ujmując nieadekwatnie. Nie może być mowy o żadnych „naturalnych konsekwencjach” działania. Aby oblanie mlekiem było naturalną konsekwencją trzeba wsadzić głowę krowie pod ogon, albo wpaść w kubki z mlekiem, ściągnąć na siebie tacę z dzbankiem pełnym mleka itp. To co zrobił ten facet, jest najgorszą rzeczą jaką mógł zrobić. Chciał chłopca nauczyć że trzeba się liczyć z innymi ludźmi, a pokazał że w tym co robił do tej pory nie ma nic złego. Że liczą się tylko proporcje. Jak będzie „dokuczał” silniejszemu to dostanie łomot, jak będzie „dokuczał” słabszemu to łomotu nie… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Oczywiście, że to są naturalne konsekwencje. Jak uderzysz dresa w twarz to naturalną konsekwencją jest, to że dresa boli policzek? Nie. Naturalną konsekwencją jest to, że lądujesz na ostrym dyżurze.

Ale masz rację, że to nauczy dziecka jedynie, żeby nie atakować silniejszych od siebie, więc prawdopodobnie przerzuci się na słabszych. To już jednak rola rodziców, aby nauczyć dziecka, że nie wolno krzywdzić innych, a nie przechodniów.

moniowiec .
Gość

Znając mnie wy…wróciłabym ten wózek na tyle skutecznie, że zdążyłabym spokojnie zapłacić za zakupy. Chyba to najbardziej naturalna konsekwencja.
Ale szczerze mówiąc – dzieciak nie reagował ani na faceta przed nim, ani na mamusię (nota bene klepiącą po główce!), jeszcze bezczelnie się rechotał z czegoś (prawdopodobnie gościu coś powiedział jak szukał mleka w wózku). Nie dziwię się, że dla pochłonięcia dziecia, gościu zlał go zimnym mlekiem.

Chochlik
Gość
Chochlik

Zgadzam się z całym tekstem ;) Dzieci trzeba nie tylko robić, ale wychowywać. Gość zresztą i tak nie zareagował jakoś agresywnie, gorzej jakby trafiło na kogoś kto nie lubi dzieci.

ewa
Gość
ewa

uważam, że ten gość dobrze postąpił, nie rozumiem matki, która biernie przyglądała się temu, gdy jej dziecko waliło gościa wózkiem w nogi, myślę, że mały nauczył się dużo z tej sytuacji, zastanawiam się, czy jakąś naukę wyciągnęła rodzicielka …

Gazela
Gość

Myślę, że żadną i teraz opowiada wszystkim na jakiego CHAMA trafiła w sklepie.

Łukasz Karolewski
Gość
Łukasz Karolewski

Niestety moja matka nie chciała interweniować np. w sprawie gówniarzy, co kota wpędzili na drzewo i rzucali w niego kamieniami :( „nie będę wychowywać cudzych dzieci” usłyszałem, a sam byłem jeszcze za mały, by rozwiązać problem samodzielnie… Teraz to bym im nogi z rzyci powyrywał, bo zaczyna się od kotów, a kończy na ludziach. No ale co, moja chata z kraja.., Po co zadzierać z gówniarzerią, która nie ma żadnego respektu wobec starszych. A do tego mamuśki – czyli MILF-y z mlekiem w mózgu, które umieją przemienić się w harpie gdy ktoś strofuje (choćby słusznie) ten cud świata, jakim jest… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Zastanawiam się na ile nie zaczynamy tutaj balansować na linii: dostałeś – oddaj, czyli agresji.
Co się jednak tyczy dzieci własnych , to czasem zastanawiam się na ile powinny radzić sobie same ( nie mówię tutaj o maluszkach) , a kiedy udzielić im wsparcia?

Ewelina Sz. | Mamspired
Gość

Bardzo dobry temat i post. Przed przedszkolem byliśmy stałymi bywalcami na placach zabaw. Mnóstwo dzieciaków, mnóstwo mieszanki kulturowej no i mnóstwo rodziców. Ja swojego syna wychowuje tak: podziel się, baw się razem, poczekaj. To są trzy nasze zasady na placykach. Jestem tolerancyjna, rozumiem, że nie każdy stosuje się do tych moich wymyślonych zasad. Rozumiem, że mama w ciąży z dwójką dzieci nie upilnuje obu. Widzę przecież, że tatusiowie patrzą na dzieci, ale bardziej są zajęci rozmową. Ale to co inne jest nieuniknione. Nie zapomnę jak dziewczynka przyszła na plac z tatą mięśniakiem. Tatuś wpatrzony w telefon, a córeczka rządzi placem.… Czytaj więcej »

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

To nie są wymyślone zasady tylko normalne u większości rodziców normalnych :)

wpisofsernik
Gość
wpisofsernik

Jak dla mnie zachowanie kolesia nie jest w żaden sposób karygodne. Zareagowałbym inaczej, ale to z racji tego, że sam mam dziecko. Zapewne nie oberwałoby się dziecku, a matce i to dość porządnie. Nie raz już widziałem takie akcje, dla przykładu na izbie przyjęć chłopiec ok 6 lat zabrał dziewczynce klocki. Ojciec dziewczynki zwraca uwagę aby się podzielił na co matka chłopca mówi „to jego decyzja czy odda”. Ta kobieta zachowuje się podobnie.

Małorzata B.
Gość

Nie wiem, ja mam mieszane uczucia. Ten facet zachowuje się nieco nadpobudliwie, na filmie nie widać wszystkiego. Do tego brak dźwięku. Naprawdę trudno tu jednoznacznie wyroki stawiać. Ale ponoszenie konsekwencji swoich czynów popieram. Jeżeli moje dzieci są niegrzeczne zawsze szukam kary, która byłaby konsekwencją postępowania a nie takiej z kosmosu.

Agnieszka
Gość

W pełni się zgadzam z tym co napisałeś. Nie wiem jak sama bym zareagowała – zapewne matka by usłyszała kilka nieprzyjemnych słów (choć w filmie gość też chyba próbuje coś tłumaczyć). Być moze bym ten wózek gdzieś odstawiła. Nie wiem, bo nie spotkałam się z czymś takim. Czymś, bo to nie jest normalne zachowanie – i matki i dziecka. Naturalne konsekwencje, granice – to wszystko można pokazać bez przemocy, gniewu i ranienia. I to obowiązek rodzica. Tu matka stoi jak słup, zupełnie biernie. Jestem matką i nie mieści mi się to w głowie!

anjanka
Gość

Mysle, ze zwrócić uwagę mamusi to nie zaszkodzi, ale już raczej za póxno na wychowywanie. Dziecku owszem. Reakcja pana taka, jak kazda inna. Trzeba ponosic konsekwencje swojego zachowania. Lepiej tutaj oberwac mlekiem po głowie i czegos się nauczyc, niż za kilka lat oberwać np kamieniem. Strasznie nie lubię takich rodziców, którzy swoje dziecko uwazają za jedyne najwazniejsze na świecie, co za tym idzie ono może wszystko i wszystkim robić… inna sprawa, co zrobic, gdy takim sklepowym wózkiem po nogach tryka cie dorosła osoba, a ni dziecko? Mi się już tak zdarzyło. Pani głucha na upomnienia, więc po prostu jej własnym… Czytaj więcej »

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

No właśnie częściej spotykamy z mężem takich dorosłych niż dzieci wszystkie akcje w sklepie jakie miałam z pchaniem się na mnie w wózkiem sklepowym miałam właśnie przez dorosłych mocno dorosłych czyt starszych ode mnie. Poza tym zgodnie z hasłem wszystkie dzieci nasze są wszyscy wychowujemy dzieci.

Gosia Skrajna
Gość

Próbując oceniac sytuację (nie sugerując się, że może była zaaranżowana, aby wywołac dyskusję), nie słysząc głosów, a szczególnie matki moje pierwsze odczucia to zdziwienie brakiem reakcji mamy chłopca na jego zachowanie.

Nie wyobrażam sobie swojego Syna , że tak bezkarnie i specjalnie w kogoś wjeżdża. A jeśli nawet by to zrobił – bo nie jest chodzącym ideałem – byłby to jego ostatni raz. Ja rozumiem idee wychowania m.in. jako wyznaczanie granic, jak i ponoszenie konsekwencji. A niestety często spotykam się z sytuacją „nie kop pana w kostkę, Synku, bo się…spocisz”.

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

Ja tez się spotykam z taką sytuacją ale szczerze nie często to są sporadyczne pojedyncze sytuacje ale mózg człowieka niestety tylko takie zapamiętuje ;)

Katie Vedder
Gość
Katie Vedder

Moim zdaniem, ten gość zachowal się beznadziejnie i niewłaściwie. Mógł zrobić naprawdę wiele rzeczy: zwrócić uwagę, krzyknąć, przesunąć wózek w inne miejsce, samemu się odsunąć z zasięgu działania tego chłopca. Wylewanie mleka na głowę dziecka to jakiś podły, sfrustrowany, a przede wszytskim niedojrzały sposób reagowania. A gdyby to dziecko dalej tak postępowało, mimo tego, że matka by reagowała, to też by tak się zachował? Ile razy dZieci – mimo, że się im zwraca uwagę/zabrania czegoś – postępują tak, jakby – delikatnie ujmując – „nie słyszały” ? I co godZić się na to, by zdenerwowany facet wylewał im mleko na głowę?… Czytaj więcej »

A_gus
Gość
A_gus

„nie dawajmy przyzwolenia i zrozumienia na takie niedojrzałe i niekulturalne reakcje dorosłych ludzi.”

I tutaj, szanowny Autorze, można by ocenić Pana wypowiedź jako danie złego przykładu. Pana wypowiedź można by zrozumieć jako akceptację dla wylanego mleka.

trackback

[…] się w główce popierdzieliło i w dupach mają takie przyziemne czynności jak wychowywanie (np. TAKIE*). Na szczęście takich jest mniej, zdecydowana większość „łobuzów” to dzieci […]

Nasze Kluski
Gość

Tak się zastanawiam – oczywiście to rodzie biorą odpowiedzialność za dziecko – ale czy należy ich karać jeśli nie potrafią tego zrobić, czy może raczej edukować? Tak jak i z dziećmi, tak i z dorosłymi można rozmawiać. Niewiedza nie jest zawsze równoznaczna z głupotą. Ciężko ocenić ten filmik, bo nie wiadomo co tam się tak naprawdę dzieje. Pan mógł najpierw spróbować porozmawiać z dzieckiem – nie wiem na ile próbował. Jeśli nie z dzieckiem – to zapewne z matką. Też nie wiadomo czy taka rozmowa miała miejsce i jak wyglądała. Czym innym jest bronienie swoich granic, a czym innym wychowywanie… Czytaj więcej »

A_gus
Gość
A_gus

„trochę to wyszło poza granice obrony koniecznej”. I o to właśnie chodzi, szanowny Autorze. To nie jest naturalna konsekwencja. To jest życie, owszem, ale za swoje czyny każdy odpowiada sam.

PasjoMatka
Gość

Niektórzy rodzice mylą bezstresowe wychowanie z brakiem wychowania i stąd się biorą „bachory”. Zdecydowanie nie chciałabym, żeby mojemu dziecku ktoś wylał karton mleka na głowę, ale też starałabym się by moje dziecko nigdy nikogo do takiej reakcji nie sprowokowało. To w końcu rola rodzica, żeby dziecko wiedziało, że nie powinno robić innym czegoś niemiłego, a jeśli dziecko mimo wszystko coś nieprzyjemnego komuś zrobi – rodzic powinien zareagować. Jeśli nie reaguje, to sama bym zareagowała, tyle, że (jako matka) wybrałabym inną metodę. :)

Blog Ojciec
Gość

A tak przy okazji – witaj ponownie :)

PasjoMatka
Gość

Ja tu cały czas jestem, tylko ostatnio drastycznie wzrosła ilość spraw na głowie i jak nadrabiam swoje blogowe zaległości, to często nie mam czasu zostawić wszędzie gdzie chcę komentarza. ;)

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

Właśnie!!! Zawsze to powtarzam jak tylko usłyszę „bo teraz rodzice wychowują bezstresowo” nie myśmy takiego wychowania z jego brakiem bo bezstresowe jest jakimś tam wychowaniem mało skutecznym i mało pedagogicznym jak dla mnie ale jednak jest a nie ma nic gorszego niż brak wychowania…

A_gus
Gość
A_gus

Szanowny Autorze, NATURALNĄ KONSEKWENCJĄ zachowania dziecka na filmie jest to, że Pana bolały nogi i ma siniaki. To co ten Pan zrobił ze swoimi emocjami i jak poradził sobie jako dorosły z sytuacją to JEGO ŚWIADOMA DECYZJA. Kiedy czytam takie wypowiedzi Autora, jak: ” jeden rozwydrzony bachor (tak, bachor – gówniarz, smark i gnojek) ” to jedyne, co przychodzi mi do głowy to to, że sam Autor nie do końca radzi sobie ze swoimi emocjami, skoro takie epitety przychodzą mu do głowy. Rozumiem, że można być wkurzonym, jednocześnie oceniajmy zachowanie, a nie człowieka. Każdy może popełniać błędy, dorośli też nagminnie… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Jestem na bieżąco z Porozumieniem Bez Przemocy i z książkami Jespera Juula, więc proszę bez takich tanich sztuczek, jak odwoływanie się do autorytetów, gdy brakuje nam argumentów. Kiedy uderzymy drugą osobę – ta osoba może nam oddać. Jak zaczepimy dresa w bramie, to dres wsadzi nam nóż pod żebro. To jest naturalna konsekwencja. Nie mówimy tutaj o relacji rodzic-dziecko, tylko o relacji człowiek-człowiek. To nie jest już wychowanie, tylko realny świat i dlatego podpieranie się tutaj książkami o wychowaniu nie ma sensu, podobnie jak mówienie czy ten człowiek zachował się dobrze czy źle. Nie jego dziecko, nie on ma je… Czytaj więcej »

A_gus
Gość
A_gus

Dlaczego polecenie jakiejś literatury do tanie sztuczki? Nadal nie zgadzam się i chyba żaden dobrze wykształcony psycholog nie zgodzi się z Pana definicją „naturalnej konsekwencji”. W istocie, jeśli Pan z filmu mógłby zareagować inaczej, to znaczy, że to co zrobił nie było naturalną konsekwencją. Można by się pokusić o określenie tego mianem „logicznej konsekwencji”, ale i z tym się nie zgodzę. Była to bowiem forma odreagowania tegoż Pana na nie poradzenie sobie z sytuacją. Była swego rodzaju karą. I odpowiedzialność za to ponosi nikt inny, jak tylko ów pan. Mówi Pan: „Kiedy uderzymy drugą osobę – ta osoba może nam… Czytaj więcej »

A_gus
Gość
A_gus

Dla jasności,

mój wpis zrobiłam po to, aby w takich miejscach, jak poczytne blogi, autorzy dbali o język wypowiedzi, aby używali słów zgodnie z ich znaczeniem. Bo wielu ludzi w ten sposób się dokształca, modeluje swoje poglądy. Pisząc blogi szerzmy wiedzę a nie tylko swoje poglądy. :)

Magnolia
Gość
Magnolia

Poczytałam tak sobie tą dyskusję młodych rodziców ,,Reagować czy nie reagować na wredne bachory(czasem są po porostu nadpobudliwe) i jako stary wapniak i matka dorosłych dzieci powiem wam jedno REAGUJCIE bo to wy dorośli pokazujecie dzieciom granice ,które mogą przekraczać a które nie.To nie chodzi o to żeby sprać obcego dzieciaka bo TEGO ZROBIĆ NIE MOŻECIE (chociaż czasem chciałoby się nogi z dupy powyrywać) ale trzeba uświadomić ,że coś robi źle i nie wszystko mu można(bo skąd on ma to wiedzieć skoro dorośli nie reagują)…..za parę lat jak wasze dzieci zaczną dojrzewać WTEDY DOPIERO BĘDZIE JAZDA:))i dziecinne problemy wydadzą się… Czytaj więcej »

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

Zgadzam się reagować tylko druga strona medalu (jak zwykle złoty środek jest najlepszy) nie na wszystko i zawsze bo czasem brak reakcji (specjalny) na złe zachowanie jest najlepsza reakcja. Tylko z boku ktoś tego obcy nie wie i mówi „bo matka nie reaguje albo nic nie robi albo nie potrafi zapanować nad dzieckiem” jakbym chciała reagować na wszystko to moje córki każda gkupotka odciągalyby moja uwagę i bym nic nie kupiła nic nie załatwiła nie porozmawiala z nikim ani nic nie zrobiła kolo siebie bo każdym swoim złym zachowaniem zwracaly by moja uwagę…

Klaudia Osowska
Gość
Klaudia Osowska

Zgadzam się, nie jest karygodne zachowanie pana. Ja osobiście nie mam problemu żeby mojemu dziecku ktoś zwrócił uwagę jak robi coś źle a ja np tego nie zauważyłam albo mnie nie ma w ogóle. Milion razy tłumaczyłam córce żeby nie dotykala wszystkich owoców w sklepie nie skutkowało dopóki pani nie zwróciła jej uwagi (mam nadzieje ze słyszała ze ja wcześniej upominalam i nie wyszłam właśnie na taką co nie reaguje). Poskutkowało natychmiast! Czasem dobrze jak obcy zwróci uwagę. Kiedyś w jednej sytuacji prosiłam koleżankę żeby zwróciła mojej córce uwagę na coś bo moje zwracanie nie skutkuje. Jak to się mówi… Czytaj więcej »