Jak radzić sobie z agresywnym dzieckiem?

Mam dwóch chłopców, którzy gdyby tylko mogli, roznieśliby nasz cały dom w strzępy. Na szczęście nie mogą. To jednak nie zmienia faktu, że cały czas próbują (z lepszym lub gorszym skutkiem). Jak sobie z tym radzę?

Zniszczenia

Pomalowane ściany, zerwana tapeta, zniszczone zabawki, podziurawiona pościel, wyrwane kwiatki… mogę długo tak wymieniać zniszczenia, jakich przez lata dokonywały moje kochane dzieci. Odkąd jednak przestałem winić dzieci za te wszystkie sytuacje, jak opisałem to w Nigdy nie wiń dziecka, jest mi z tym lżej. Nie mam problemu „przecież Ci mówiłem”, bo widocznie powiedziałem o jeden raz za mało. Nie mam problemu „czego nie rozumiesz”, bo widocznie cokolwiek to było, dziecko nie zrozumiało. I nie była to jego wina (przynajmniej do pewnego wieku). Stąd też wiem, że jeśli pojawia się agresja, powinienem poszukać przyczyny, a nie skupiać się na samym efekcie, jakim jest niewłaściwe zachowanie.

fightSkąd się bierze agresja?

Agresja jest odpowiedzią dziecka, na braki emocjonalne w jego życiu. Musimy jako rodzice, przede wszystkim zrozumieć, że dziecko agresywne jest bardzo często dzieckiem przestraszonym, zranionym lub odosobnionym. Agresją próbuje ono wypełnić braki pozostawione w innych strefach emocjonalnych. Dziecko zwykle nie wie jak radzić sobie ze złością, z krzywdą czy ze strachem – dlatego wybiera to, co wydaje mu się najodpowiedniejsze w danej sytuacji. Ktoś mnie atakuje? Ja atakuje jego. Ktoś mnie straszy? Należy zniszczyć źródło strachu. Coś mnie złości? Wyładuje moją złość na kimś.

Do tego często dochodzi nie tylko brak edukacji emocjonalnej własnych dzieci, ale coś znacznie gorszego. Zamiast pokazywać dobre wzorce, niektórzy przekazują te najgorsze. Niejeden zdenerwowany rodzic zaczyna krzyczeć na (lub nawet bić) swoje dziecko – a to daje dziecku sygnał i jednocześnie przyzwolenie, że ono też może tak tak reagować na uczucie złości. I skoro rodzic może wyładowywać się na kimś słabszym, to dziecko też będzie czuło się usprawiedliwione, gdy postąpi tak samo. Niestety, ale logika dziecięcego umysłu działa w tym przypadku bezbłędnie. Gorzej z logiką rodziców.

Jak temu zapobiec?

Spędzajmy czas z dzieckiem

Pierwszym i najważniejszym sposobem przeciwdziałania agresji u swoich dzieci, jest spędzanie z nimi czasu. Wiele zachowań agresywnych wynika z poszukiwania zainteresowania dorosłych. Dzieci próbują zwrócić na siebie nasza uwagę. Skoro jeśli bawię się grzecznie i rodzice mnie ignorują, a przychodzą kiedy coś niszczę lub psuję, to chyba będzie lepiej, jeśli będę robił to drugie. Przynajmniej wtedy będę spędzał czas z rodzicami.

Dzieci nie są złe i nie stosują jakiejś pokrętnej logiki. Dla dzieci wszystko jest proste. To rodzice komplikują rzeczy i widzą problemy, tam gdzie dziecko znalazło rozwiązanie. Dlatego pierwszym krokiem w celu obniżenia poziomu agresji u naszego dziecka, jest spędzanie z nim czasu także wtedy, kiedy wszystko jest dobrze. Wejdźmy czasem do pokoju, gdy dziecko ładnie się bawi, pochwalmy go i pobawmy się z nim. Nawiązywanie bliskiego kontaktu, nawet jeśli nie wyeliminuje całkowicie problemu agresywnego zachowania, na pewno umocni relacje między rodzicem i dzieckiem. A to w dłuższej perspektywie, ułatwi przekazanie dziecku wartościowych treści i zwiększy efektywność naszych nauk.

Wybierzmy odpowiedni moment

Jeśli całe nasze nauczanie dziecka, jak powinno się zachowywać, będzie opierać się na reagowaniu na agresywne zachowanie, to wartość naszych nauk będzie bardzo niska. Dziecko najczęściej zauważa swoje złe zachowanie, ale zwykle wiąże się ono z dużymi emocjami i to one biorą górę. Ono w danej chwili nie jest w stanie się skupić i w pełni zrozumieć swoich błędów. A już na pewno nie jest w stanie wymyślić, co mógłby zrobić inaczej.

Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest przekazywanie odpowiednich wartości i pokazywanie właściwych zachowań, w momentach kiedy dziecko jest spokojne i zadowolone. Wybierzmy moment, w którym wszyscy uśmiechają się szerzej niż na reklamach lekarstw, słońce radośnie świeci, a po tęczy właśnie biegnie jednorożec. Wtedy wróćmy z nim podczas rozmowy do owej niefortunnej sytuacji. Pozytywnie nastawione do świata dziecko, jest dużo bardziej kreatywne i łatwiej będzie mu wymyślić, co mogłoby w danej sytuacji zrobić innego. Jak mogłoby postąpić, żeby uniknąć agresywnego zachowania, pomimo swojej złości. Możemy też być pewni, że jeśli dziecko samo wymyśli rozwiązanie, to zapamięta je na dłużej, niż gdybyśmy je zaczęli indoktrynować i podawać mu gotowe rozwiązania na tacy.

Zacznijmy od siebie

Rodzice muszą wspólnie z dziećmi ustalić jasne zasady. Przykładowo: „bicie jest nie w porządku” lub „niszczenie zabawek jest niedopuszczalne”. Jeśli jednak chcemy wymagać konkretnych zachowań od dzieci, powinniśmy sami pokazać dobry przykład. Ktoś kto daje dzieciom klapsy, sam wytrąca sobie wszystkie argumenty, w walce przeciwko agresji. W końcu skoro dopuszczalne są klapsy, to dopuszczalna jest agresja fizyczna. A skoro dopuszczalna jest agresja fizyczna, to mogę zbić brata czy koleżankę. Chcąc zniwelować agresję u swoich dzieci, musimy zniwelować agresję u siebie. Nie możemy w przypływie złości krzyczeć czy niszczyć przedmiotów. Jeśli Polska przegrywa mecz, to nie jest powód żeby wyrzucić telewizor przez okno (zresztą czego się spodziewałeś?). Dziecko jest jak emocjonalna gąbka i jeśli chcemy, aby zachowywało się spokojnie w chwili, gdy aż kipi ze złości, musimy mu pokazać jak to się robi.

Trzymajmy się wyznaczonych granic

Jeśli pojawia się kolejne agresywne zachowanie u naszego dziecka, jest kilka rzeczy, o których należy pamiętać. Na początku, powinniśmy oddzielić agresywne dziecko od innych, jednocześnie pozwalając mu na zachowanie jego własnych granic. Nie możemy dopuścić, żeby skrzywdził kogoś innego, ale nie możemy też przykładowo wbrew jego woli go przytulać, oczekując że prędzej czy później się wyciszy. Unikajmy też przytrzymywania go, aż się uspokoi, chyba że naprawdę stanowi zagrożenie dla siebie lub innych. Jeśli jednak ono po prostu chce być samo i sobie pokrzyczeć czy potupać nogami, pozwólmy mu na to. Przytrzymując go wbrew jego woli, pokazujemy, że skoro jesteśmy więksi i silniejsi, to możemy go zmusić do różnych rzeczy, a nie jest to lekcja jakiej chcemy uczyć dzieci. Musimy szanować jego strefę osobistą. Powinniśmy przeczekać kipiącą z dziecka złość, w bezpiecznej (dla nas i dla niego) odległości, aż zmniejszy się ona do racjonalnego poziomu i będziemy mogli z nim porozmawiać.

Najtrudniejszym zadaniem w takiej sytuacji, jest powstrzymanie naszych własnych negatywnych uczuć. Wiem, że kiedy dziecko wrzeszczy, płacze i tupie, ciężko jest być kwiatem lotosu na tafli jeziora, ale musimy spróbować.

Pamiętamy o wyznaczonych wcześniej granicach (nie bijemy, nie niszczymy) i przypominamy o nich dziecku. Następnie przypominamy jakie są alternatywne sposoby poradzenia sobie z naszymi negatywnymi emocjami. Najlepiej sprawdzają się proste i krótkie komunikaty, bo wdając się w rozmowę, dziecko może się rozproszyć i zapomnieć w jej trakcie, o co chodziło. Jednocześnie im więcej słów będziemy wypowiadać, tym większa szansa, że powiemy coś czego nie powinniśmy, dziecko to zauważy i zamiast rozmawiać o prawdziwym problemie, skupimy się na detalach.

Zaakceptujmy emocje dziecka i przyznajmy, że rozumiemy jak ciężka ta sytuacja dla niego jest. Nie komentujmy, nie moralizujmy, nie wymądrzajmy się. Po prostu bądźmy przy nim. Pozwólmy się dziecku wypłakać i podziękujmy mu za podzielenie się swoimi emocjami z nami. Podziękujmy mu też, jeśli udało mu się powstrzymać agresywne zachowanie. Niech ma świadomość, że zawsze jesteśmy przy nim i akceptujemy je takie jakie jest.

I zapętlić

Po kolejnym agresywnym zachowaniu i rozmowie na ten temat, odczekajmy jakiś czas i w dogodnym momencie zastanówmy się wspólnie nad tym, co doprowadziło do takiej sytuacji. Przypomnijmy sobie ostatnią rozmowę z dzieckiem na temat emocji. Co można byłoby zrobić inaczej? Zmieniajmy i dostosowujmy plan, do kolejnych przeszkód na drodze. A po każdej przeszkodzie i każdym kolejnym agresywnym zachowaniu, nie poddawajmy się w tym co robisz, lecz kontynuujmy. Jesteśmy na dobrej drodze i ostatnie o czym powinniśmy myśleć, to zawracanie. Nikt nie mówił, że to będzie prosty proces. Na pewno jednak jest warty przeprowadzenia.

Na koniec jeszcze parę porad dla dzieci:

Jak dzieci mogą sobie radzić ze złością?

Jest kilka zachowań, których możemy nauczyć dzieci, aby pomóc im kontrolować swoje emocje, kiedy ich poziom wzrasta powyżej dopuszczalnego poziomu.

Kontrola oddechu. Głęboki wdech i wydech. Powtórz. Powoli. I znowu. Policz do dziesięciu jeśli trzeba. Wdech i wydech. To pomaga nie tylko w złości, ale również przy uczuciach niepokoju, pobudzenia czy strachu.

Skup się na zachowaniu. Zamiast atakować osobę, która sprawiła dziecku przykrość, niech spróbuje zaatakować zachowanie, które mu przeszkadza. Pozwoli to dziecku obniżyć poziom agresji, wyzwalając z siebie negatywne uczucia, jednocześnie nie atakując nikogo konkretnego. Zamiast „Nie lubię Cię! Jak mogłeś zniszczyć moją zabawkę!” niech powie „Nie cierpię, kiedy ktoś niszczy moje zabawki”.

Uderzanie martwej natury. My mamy w domu gruszkę do boksowania i jest to jeden z bardziej trafionych prezentów. Dzień Dziecka już jutro, także polecam. Niemal równie dobrze sprawdzają się poduszki, duże pluszaki czy ściany (chociaż odradzam gips-kartonowe ;). Jeśli wasze dzieci „nosi” od nagromadzonych w środku emocji i widzicie, że musi się wyładować, niech po uderza w coś, czego nie może zniszczyć. To rozwiązanie jest tymczasowe – jeśli dziecko nie będzie widziało dookoła przykładów agresywnego zachowania, samo też ostatecznie przestanie się tak zachowywać.

Aktywność fizyczna. Rozszerzenie powyższego sposobu. Niech dziecko pobiega, porobi przysiady. Niemal każdy wysiłek fizyczny, jest w stanie skutecznie rozładować poziom agresji. To można też stosować profilaktycznie. Jeszcze nie widziałem dziecka, która miałoby siłę się złościć zaraz po wyjściu z basenu.

Wytłumaczmy też przy tej okazji dzieciom, że uczucie złości nie jest czymś złym. Że my jako rodzice je akceptujemy. To są emocje, które czuje każdy w pewnych sytuacjach i nie mamy na nią wpływu. Mamy jednak bardzo duży wpływ, na to co zrobimy z tym uczuciem. I to w bardzo dużym stopniu świadczy o tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

Prawa do zdjęcia należą do Philippe Put.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

20
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Radosław TataStellaKasia ŻądłoBlog Ojcieczuza2000 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda M
Gość
Magda M

Nic nie zmieni faktu że agresja rodzi i zawsze będzie rodziła agresję. Jeżeli ja krzyknę na dziecko to ono odkrzyknie mi jeszcze głośniej itd… Również mam w domu dwóch chłopców i znam ten temat od kuchni :) Miałam kiedyś problem z agresywnymi zachowaniami Kuby, szukałam przyczyn i zmiany zaczęłam od zapanowaniem nad własnymi emocjami. Stoicki spokój i niepodniesiony głos, podczas gdy dziecko „wychodzi z siebie ze złości” było najtrudniejszą o opanowania umiejętnością ale chcieć to móc :) Relacje zmieniły się totalnie i tamte złe zachowania nigdy nie powróciły. Tutaj również zwróciłabym uwagę na to, że rodzić również powinien znaleźć jakiś… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Z opanowaniem własnej złości i agresji, jest jak z jazdą na rowerze. Jeśli raz to opanujemy, zostaje z nami na całe życie :)

Magda M
Gość
Magda M

Nie pamiętam jak było z rowerem ale opanowanie złości było zadaniem wręcz ekstremalnym ale osiągalnym :)
Pozdrawiam.

P.S. Trochę mnie ominęło nowości i nadrabiam teksty :D

Rafał
Gość
Rafał

„Uderzanie martwej natury” – agresja wobec przedmiotu to wciąż agresja, co zrobi dziecko nauczone wyładowywania emocji na worku bokserskim kiedy tego worka akurat nie będzie miał pod ręką?

Blog Ojciec
Gość

To mi do głowy nie przyszło. Z jednej strony, zawsze jest coś martwego co można uderzyć, ale z drugiej strony masz rację – nie jest to najlepszy sposób rozładowania emocji. Może udałoby się to zastosować jako środek przejściowy, dla osoby bardzo agresywnej, ale nie jako cel ostateczny. Dzięki za ten komentarz. Naprawdę.

Rafał
Gość
Rafał

Czy uderzanie w worek (zostanę przy tym) z czystej frustracji powoduje zanik tej frustracji? Czy sama czynność wyzwalania energii na czymś spowoduje zniknięcie przyczyny frustracji? (która moim zdaniem jest powodem agresji). Niestety ludzie często mylą wyładowanie się z rozładowaniem agresji. Wyładowując się dajemy ujście energii ale nie gasimy problemu, a główna przyczyną agresji jest niska samoocena. Krzyczę na kogoś, biję kogoś bo nie mam racjonalnych argumentów a muszę podbudować swoją samoocenę, pozostaje tylko zniszczyć przeciwnika, nie merytorycznie lecz werbalnie lub fizycznie. Należałoby także podzielić agresję na permanentną i chwilową. Agresja permanentna spowodowana jak już wspominałem niską samooceną – wtedy dziecko… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Jak już jesteśmy w temacie – od jakiego wieku można bezpiecznie ćwiczyć sztuki walki? I które są te bezpieczne? Niedawno słyszałem o śmierci na sali ćwiczeń, bo ktoś źle wykonał jakiś przerzut i od tego czasu mam obawy, żeby się zapisać z synem, mimo że bym chciał.

Rafał
Gość
Rafał

Przepraszam, że dopiero teraz ale nie widziałem wtedy twojego ostatniego komentarza a teraz przeglądałem swoje wpisy. Czy dalej myślisz o zapisaniu dziecka i siebie na zajęcia czy też już coś znalazłeś?

Blog Ojciec
Gość

W przedszkolu zorganizowane zostały zajęcia z Judo, także udało mi się coś znaleźć :)

zuza2000
Gość
zuza2000

W naszej grupie w przedszkolu było judo, i od tego czasu większość dzieci stała się agresywna w domu i w grupie, większość rodziców wypisala swoje dzieci.

Blog Ojciec
Gość

U nas na szczęście takiego efektu nie ma. Na razie.

Kasia Żądło
Gość
Kasia Żądło

Swietny komentarz, bardzo przydatny. Zamierzam niedlugo wyslac syna na zajecia, taki mix sztuk walki z nauka panowania nad soba i pracy w grupie. Jestem oczywiscie przeciwna biciu (mam na mysli gdy dzieci sie bija ze soba) ale tez uwazam ze kazdy powinien umiec sie obronic gdy jest to naprawde konieczne.

Stella
Gość
Stella

Już lepiej wyjść na dwor z balonami z wodą i się porzucac nimi :) kiedy jest ciepło rzec jasną. A kiedy jest zimno możemy robić szalony Obraz na dużej kartce farbami przy pomocy rąk i nog ;) a gdy mamy mało miejsca i dużo obaw do tej wersji zabawy to wesoła bitwa na poduszki czy kulki ze skarpetek tez będzie lepsza niż samotne katowanie worka :)

Paula
Gość
Paula

Mam propozycję, abyście zasłonili obie pięści tego chłopaka ze zdjęcia. Widzicie teraz jego twarz, nie wydaje się ona Wam po prostu smutna? Jak twarz skrzywdzonego dziecka.

Tak samo spójrzcie na agresywnych ludzi w swoim otoczeniu. Oni też mają ból w swoim spojrzeniu.

Blog Ojciec
Gość

Agresja rodzi agresję i smutek. Od zawsze tak niestety było.

gonia
Gość
gonia

jakoś nie mogę się zgodzić z tymi powodami że zawsze wina jest rodzica jak dziecko jest agresywne. Agresja jest niedojrzałością emocjonalną i tu są czynniki , które je wywołują ( tu się zgadzam z przedmówcą). Czynników wywołujące agresje jest wiele, ale też może być głód czy hałas lub przemoc w bajkach czy grach komputerowych. My możemy stawać na głowie i radzić sobie w domu z dzieckiem. Czasami dziecko idzie w środowisko przedszkolne czy szkolne i tu pojawia się problem napotyka się z agresją i reaguje tak samo napotyka się z niesprawiedliwością i reaguje agresją. Nie zawsze nauczycielka czy opiekunka widzi… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Znaczy w całym tekście chodziło o to, że to wina rodzica w kontekście opiekuna. Jeśli opiekunem przez 8 godzin dziennie jest Pani przedszkolanka i dziecko jest przy niej agresywne, to oczywiście nie jest to wina rodziców.

Dagmara Kos
Gość
Dagmara Kos

wsiąkłam w Twojego bloga, pracuję z dziećmi i urzekło mnie jak w prosty i celny sposób trafiasz do ludzi, brawo!

Blog Ojciec
Gość

Jako, że pracujesz z dziećmi, to podwójnie cieszy mnie Twój komentarz :)

Radosław Tata
Gość
Radosław Tata

U nas problem agresji syna był tak poważny, że musieliśmy się zwrócić z prośbą o pomoc do psychologa, bo nie było innego wyjścia. Mieszkamy w Poznaniu i tam po rady poszliśmy do Pani Ewy z Instytutu Psychologii i Edukacji Dziecka. Nie mamy pojęcia czemu nasze dziecko zaczęło być takie agresywne, podejrzewam, że złe towarzystwo w szkole, może w internecie coś oglądał nie mamy pojęcia, ważne, że widzimy postępy po wizytach u Pani Psycholog.