Jak ograniczyć zagrożenia związane z pierwszym telefonem u dziecka?

W końcu ten moment u każdego kiedyś nadejdzie.

Artykuł powstał w wyniku współpracy z marką T-Mobile.

Jestem świadom, że podarowanie dziecku telefonu może się dla wielu rodziców wydawać bardzo odległym wydarzeniem. Też tak miałem. Aż nagle przyszła do mnie córka i zapytała czy mogłaby mieć telefon, bo w szkole już wszyscy mają (a było to w pierwszej klasie).

Najpierw się zdziwiliśmy, ale później pomyśleliśmy: dlaczego by nie? W końcu wiedzieliśmy, że jest odpowiedzialna i raczej sobie z nim poradzi. Jednak z drugiej strony aż 60-70% dzieci stykających się w Internecie z brutalną przemocą czy pornografią, trafia na te treści przypadkowo (źrodło). Więc to już nie o kwestię zaufania do dziecka chodziło, lecz o kwestię zaufania do urządzenia, które jej przekażemy.

Wtedy też zaczęliśmy się zastanawiać, jak sprawić, aby telefon był dla dziecka pomocny i aby jednocześnie rodzice nie musieli się martwić o nieodpowiednie treści czy jakiś wysoki rachunek.

Czy może powinniśmy puścić dziecko na głęboką wodę i reagować tylko wtedy, gdy pojawi się problem? Czy może ciągle sprawdzać, kontrolować i wypytywać o wszystko? Jak to u nas ostatecznie wyglądało? Czy można się jakoś w tym procesie wspomóc?

Etap pierwszy: Przygotowanie dziecka

Pierwszym etapem, były rozmowy z naszą córką. Dlaczego chciałaby mieć telefon? Czy to kwestia zachcianki czy raczej potrzeby? Czy wie do czego jeszcze może służyć telefon poza dzwonieniem? Czy wie jakie są zalety posiadania telefonu? Czy wie jakie są zagrożenia?

Co ciekawe, od pierwszej rozmowy na ten temat, do czasu przekazania telefonu, minęło kilka miesięcy, bo po głębszej analizie córka stwierdziła, że jednak na razie to chyba telefonu nie potrzebuje.

Oczywiście służyliśmy też w pierwszych tygodniach użytkowania za „żywą instrukcję obsługi” i pomagaliśmy, gdy coś było niejasne.

Moim zdaniem warto takie rozmowy przeprowadzić, gdy nasze dziecko wchodzi w wiek szkolny, nawet jeśli nie mamy jeszcze w planach dać dziecku telefonu. W końcu może ono dostać jeden do zabawy od kolegi czy koleżanki i wtedy taka wiedza się przyda.

Rozmowa z dzieckiem, to był jednak ten łatwiejszy etap. Ten trudniejszy był dopiero przed nami.

Etap drugi: Przygotowanie telefonu

Dlaczego trudniejszy? Ano właśnie z powodu tych statystyk dotyczących nieodpowiednich treści, na które dzieci trafiają, o których wspomniałem na początku tekstu. Każdy z nas chyba kiedyś przypadkowo trafił na filmiki lub zdjęcia pełne przemocy lub pornografii, a my w przypadku dzieci chcielibyśmy tego uniknąć.

Do tego często w telefonach są wgrane różne nieusuwalne aplikacje, które niepotrzebnie zaśmiecają telefony i wywołują poczucie chaosu.

Ostatnim naszym problemem były mikropłatności, które często pojawiają się w aplikacjach – a rachunek na kilkaset złotych specjalnie nam się nie marzył.

Mi się telefon w miarę przygotować udało, ale było to mocno niedoskonałe i zajęło mi dobre kilka dni.

Dlatego też cieszę się, że dzisiaj da się inaczej

Ja robiłem to jeszcze ręcznie i trochę łopatologicznie, ale dzisiaj na szczęście powstały już aplikacje, które robią to w zasadzie niemal automatycznie. Jedną z nich jest Dzieci w Sieci stworzone przez T-Mobile, które poprosiło mnie o przetestowania jak ich aplikacja sprawdza się w praktyce, więc mając swoje doświadczenie postanowiłem podjąć wyzwanie.

W czym więc nas ta aplikacja wyręczy, jakie ma słabe punkty i co będziemy musieli mimo wszystko zrobić sami? Na te wszystkie pytania miałem okazję poznać odpowiedzi.

W czym mnie ta aplikacja wyręczy? Jakie są jej zalety?

Przede wszystkim nie trzeba skończyć studiów informatycznych, żeby z niej skorzystać. Jest prosta i przejrzysta, a do tego zawiera tylko najważniejsze opcje. Mamy możliwość filtrowania stron czy wyszukiwarek, ze względu na wybrane przez nas nieodpowiednie treści (wybór jest spory od przemocy, przez pornografię, aż po alkohol, papierosy czy hazard). Podobnie możemy filtrować konkretne kategorie na przykład na Youtube.

Dzieci w Sieci daje też możliwość ustalenia godzin, w których dziecko nie może korzystać z Internetu (co moim zdaniem może być opcją przydatną, ale polecałbym ją poprzedzić rozmową z dzieckiem i wspólnym ustaleniu tych godzin).

tmobilePodobnie jak z ograniczeniem Internetu, możemy postąpić z konkretnymi aplikacjami – albo blokując je całkowicie (szczególnie przydatne dla tych wszystkich nieusuwalnych i niepotrzebnych aplikacji) albo tylko czasowo, podobnie jak Internet, gdy dziecko na przykład samo powie (albo my zauważymy), że w danym przedziale czasowym telefon je rozprasza, a ono powinno skupić się na czymś innym.

Sporą zaletą jest też to, że wszystkie te modyfikacje możemy wprowadzać z poziomu naszego telefonu w dowolnym momencie i one automatycznie wpływają na telefon dziecka (czyli możemy zdalnie zablokować lub odblokować jakąś stronę lub kategorię stron).

 

A jakie są wady?

Na pewno dla niektórych wadą będzie, że przy filtrowaniu treści w wyszukiwarkach, jesteśmy kierowani do Yahoo, a nie do Google. Niemniej korzystałem z tej wyszukiwarki przez kilka dni i uważam, że w swojej roli (wyszukiwarki z filtrowaniem nieodpowiednich treści) spełnia się bardzo dobrze.

Natomiast już nieco większym problemem jest fakt, że aplikacja Dzieci w Sieci nie wpływa na działanie innych aplikacji (poza przeglądarkami). Czyli przykładowo: filtrowanie nieodpowiednich kategorii na Youtube działa, gdy jesteśmy na mobilnej stronie tego serwisu wideo, ale nie działa już w samej dedykowanej dla Youtube aplikacji (niemniej możemy tą aplikacje całkowicie wyłączyć i pozostać wyłącznie przy mobilnej wersji lub możemy ustawić w jakich dniach i godzinach dziecko może z nich korzystać).

Także każdą aplikację będziemy musieli sprawdzać indywidualnie (na plus jest to, że wszystkie aplikacje, również te nowo wgrane, są od razu widoczne z pozycji naszego telefonu).

O czym jeszcze jako rodzice musimy mimo wszystko pamiętać?

O jednej, bardzo ważnej rzeczy.

Otóż przygotowanie telefonu i nawet najlepsze aplikacje, nie zastąpią nam fazy pierwszej, czyli rozmowy z dzieckiem. Przygotowanie telefonu może (i powinno) być jej uzupełnieniem, ale to właśnie rozmowa z dzieckiem i początkowa, wspólnie z rodzicami przeprowadzona nauka korzystania z telefonu jest tutaj moim zdaniem kluczowym elementem.

To właśnie dzięki temu przygotowaniu, dziecko będzie mogło nie tylko spokojnie i bez obaw, wejść w świat technologii i nauczyć się nie tylko panowania nad nią, ale również nauczy się ufać samemu sobie.

A jak wiemy, zaufanie do samego siebie jest cechą, którą zdecydowanie powinniśmy pielęgnować.

Na koniec chciałbym jeszcze zupełnie prywatnie podziękować T-Mobile (czego akurat się nie spodziewają, bo wiem o tym z zupełnie innego źródła) za to, że jako pierwsza firma w Polsce, we współpracy z Komendą Główną Policji, udostępniła wsparcie technologiczne dla systemu Child Alert, czyli systemu ostrzegania, który pomaga w ratowaniu zaginionych dzieci. 

Prawa do zdjęcia należą do Matteo.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Sosnowa 11Kamil Nowakmarcin wKamila Malwina OlszewskaNett Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chochlik
Gość
Chochlik

Moim zdaniem dzisiaj dzieci (szczególnie tak małe jak 1 klasa SP) powinny zaczynać podobnie do nas (nie tak samo, bo musiałyby mieć najpierw kartę do budki albo tel z czarno-białym wyświetlaczem) ;) Mam tu na myśli jak najprostsze urządzenie-bez zbędnych bajerów (ryzyko zniszczenia/zgubienia kilku stów raczej boli), na kartę (brak ryzyka nabicia rachunku na kilka tys) i tak naprawdę w ogóle bez internetu. Bo po co takiemu dziecku dostęp do filmów na YT w czasie szkoły? Wróci, to obejrzy coś pod kontrolą rodziców.

Kamil Nowak
Gość

Telefon na kartę do budki – to jest myśl :) Pewnie w dzisiejszych czasach to by uszło za hit, bo hipsterzy i w ogóle ;)

Niemniej całkowicie się zgadzam, że na początek u większości ludzi wystarczy prosty aparat bez internetu. W naszym przypadku jedyny Internet z jakiego korzysta córka na chwilę obecną to wi-fi w domu.

Nett
Gość
Nett

Jestem aupair, więc opowiem o tym, co zdarzyło się z dzieckiem, którym się opiekuję, ale jestem pod ogromnym wrażeniem moich hostów, i myślę że warto o nich opowiedzieć :) Moi hości pracują w dość znanym biurze federalnym, hostka zajmuje się porwaniami i zabójstwami dzieci. W związku z tym, z czym spotyka się na codzień, nie chce dopuścić dzieci do swobodnego korzystania z portali społecznościowych, chatów etc- bo, jak sama mówi, większość zabójstw i porwań ma z nimi związek (o ile dobrze pamiętam mówiła mi, że jest to 90%). Najstarsze z moich dzieci ma lat 13, w zeszłym roku otrzymała telefon… Czytaj więcej »

Kamila Malwina Olszewska
Gość
Kamila Malwina Olszewska

Taka umowa fajna sprawa :-)

Kamila Malwina Olszewska
Gość
Kamila Malwina Olszewska

Uważam podobnie tzn. Dziecko wcale Noe musi zaczynać od smartfona. Mój syn (7l.) zresztą córka (4l.) również świetnie posługują i smarfonem i tabletek o komputerze nie wspomnę jednak jak w zeszłym roku Oskar dostał swój wałasny telefon to był on półdotykowy z zainstalowaną grą angry birds wpisanymi nr telefonów i … I tyle najpierw dzwonił potem zaczęło sprawiać mu frajdę pisanie sms. Telefon ma na kartę bez limitów ale internetu nie ma. Nie nosił go zawsze głównie bawił się w domu do szkoły Noe zabierał wogole. Za to na podwórko żeby być w stałym kontakcie jak najbardziej. Od niedawna zabiera… Czytaj więcej »

marcin w
Gość
marcin w

a ktoś zna inne takie aplikacje jak Dziecici w sieci?? mam telefon w play?

Sosnowa 11
Gość

Dzięki za porady i namiary na aplikację, pewnie już całkiem niedługo Misiek będzie chciał mieć telefon.