Jak efektywnie powstrzymać nasze dziecko przed biciem innych?

Czyli co zrobić z tym najczęstszym wychowawczym problemem?

Nie przesadzę, jeśli powiem, że ponad połowa wysyłanych do mnie maili od czytelników dotyczy omawianego właśnie dzisiaj tematu. Bicie młodszego rodzeństwa, „bicie” rodziców, bicie dzieci w przedszkolu. Rozmowy nie pomagają, tłumaczenia nie pomagają, nawet izolowanie od innych dzieci nie pomaga. I nawet, gdy przez kilka dni wydaje nam się, że już wszystko w porządku, to niestety bardzo często okazuje się, że mieliśmy rację. Wydawało nam się.
 
Co więc jeszcze możemy zrobić z dzieckiem, które ma problem z agresją wobec innych?

Po pierwsze, zbliżmy się do dziecka

I nie chodzi mi tutaj o to, aby być cały czas przy dziecku. Tego nikt z nas nie jest w stanie wykonać. Nie mówiąc już o tym, że ilość spędzonego z dzieckiem czasu bardzo rzadko jest równa jakości.

Mi w tym punkcie chodzi o nawiązanie silniejszej relacji między rodzicem i dzieckiem – o lepsze wzajemne zrozumienie. Najlepszym sposobem na to jest spędzanie czasu sam na sam z dzieckiem. Bez drugiego rodzica, bez rodzeństwa, bez kolegów, bez żadnej widowni. Chodzi o pokazanie dziecku, że ono też jest dla nas ważne i że je dostrzegamy. Że lubimy z nim spędzać czas. Nawet 10 minut dziennie wystarczy.

Dlaczego to działa? Dzieci, które mają silną więź ze swoimi rodzicami, chętniej słuchają ich rad i lepiej rozumieją motywację swoich rodziców (a rodzice lepiej rozumieją dziecięcą motywację, co też ma niemałą wartość).

Po drugie, nie reagujmy w niepotrzebny sposób, gdy zaczyna płakać

Po prostu bądźmy obok. Wydaje się to banalnie proste, ale jednak dla wielu rodziców takie nie jest. Tacy rodzice albo próbują dziecko zawstydzić („Ile razy ci mówiłam, żebyś nie biegał, bo się przewrócisz? Co za ciamajda!”) albo zaatakować („Przestań się mazać, bo zaraz dam prawdziwy powód do płaczu!”) albo próbują wszystko dla niego zrobić, wszystko naprawić („Zepsuła ci się zabawka? Chodź, zaraz kupimy ci nową. No już, przestań płakać.”).

A co by się takiego strasznego stało, gdybyśmy po prostu byli obok? Gotowi wsłuchać się w uczucia naszego dziecka? Gotowi okazać mu nasze wsparcie? Schować nasze dumne ego czy chęć do naprawiania wszystkiego i pozwolić naszemu dziecku podzielić się z nami tymi wszystkimi wielkimi uczuciami, jakie w nim tkwią? Kto wie, może dzięki temu nie dusiłby ich wszystkich w środku i łatwiej radził sobie w komunikacji z innymi?

Tak bardzo chcemy nauczyć się rozmawiać z naszymi dziećmi, a jednocześnie tak często marnujemy ku temu najlepsze okazje. Dziecko bardzo często zaczyna płakać ze strachu, z bólu lub ze złości, ale równie często te uczucia szybko przechodzą w chęć przytulenia się do kogoś bliskiego. Do rodzica. W ten sposób dziecko się uspokaja. W ten sposób się uzdrawia. W ten sposób uczy się panować nad własnymi impulsami. Aby tak się jednak stało, musimy wpierw dać mu taką możliwość. Chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego tak wielu z nas to odrzuca.

Po trzecie i ostatnie, jeśli zauważamy, że nasze dziecko podczas zabawy z innymi dziećmi ogarniają duże emocje, podejdźmy bliżej

Nie reagujmy gwałtownie, po prostu usiądźmy blisko i upewnijmy się, że nikomu nie stanie się krzywda. Wydawałoby się rozsądnym rozwiązaniem zabranie naszego agresywnego dziecka z grupy, ale to tylko sprawi, że zdenerwuje się ono jeszcze bardziej i to nas potraktuje jako powód swojego gniewu. W efekcie nawiązanie z nim porozumienia będzie jeszcze trudniejsze. Na rozmowę też jest za późno, bo emocje już się pojawiły i żadne „nie ma się co denerwować, on nie chciał zrobić nic złego” nie pomoże. Takie rozwiązanie nie da mu też możliwości samodzielnego uporania się z własnymi emocjami – a kto wie? Może akurat tym razem by mu się udało?

Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest bycie blisko i reagowanie tylko wtedy, gdy to konieczne. A jeśli już będzie koniecznie, to podobnie jak w poprzednim akapicie – nie przesadzajmy z naszą reakcją. Bardzo często wystarczy takie skore do uderzenia innych dziecko oddzielić własnym ciałem od innych, jednocześnie umożliwiając mu dalszą zabawę, gdyby miało ochotę. Warto też powiedzieć dziecku na głos o tej granicy: „możesz się bawić z dziećmi, ale nie możesz ich uderzać i ja jestem tutaj obok, aby tego dopilnować”. Czasami będzie tak, że dziecko w końcu samo się wyciszy, a znacznie częściej będzie tak, że cała sytuacja doprowadzi dziecko do płaczu, bo to będzie dla niego jedyny sposób, aby poradzić sobie z tymi wszystkimi emocjami w środku bez uciekania do przemocy.

Jak sobie jednak wtedy poradzić, wiemy już z poprzedniego akapitu. I jak wiemy, to jest ważna chwila, którą warto spędzić będąc wsparciem.

I na koniec: pamiętajmy, że to tylko etap. Nie będzie on trwał wiecznie

U jednych dzieci krótszy, u innych dłuższy, ale to jednak tylko etap. Nie wiem ile on będzie trwał u konkretnego dziecka, bo jest to zależne od wielu czynników, ale mogę powiedzieć jedno. Jeśli będziemy w tych ciężkich chwilach dla naszego dziecka wsparciem, zamiast okazywać wobec niego niezadowolenie, agresję czy ośmieszanie, to na pewno skutecznie ten etap skrócimy.

To my musimy być tutaj wzorem, który nasze dziecko może naśladować i to my musimy, pamiętając o punkcie pierwszym z powyżej listy, przekonać je, aby chciało to zrobić. To my musimy pokazać mu, że się da i że warto to zrobić.

W końcu ono jest jeszcze dzieckiem. Małym dzieckiem. Dzieckiem, które uderza nie dlatego, że jest złym człowiekiem, ale dlatego, że się boi. Albo dlatego, że jest zdenerwowane. To jest jego pierwotny instynkt, z którym nie potrafi jeszcze walczyć.

Tylko od nas zależy czy będzie miało w pobliżu dorosłego, który go tego nauczy.

Tekst inspirowany tym artykułem.

Prawa do zdjęcia należą do zzclef.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

16
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Kamil NowakMamifinkaPaula&Gabia taka jaAdam Kozera Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tylko dla Mam.pl
Gość

Świetne rady, dzięki :)

Ola Jurkowska
Gość

Ja bym jeszcze dodała – oczywiście zależnie od tego jak wygląda to bicie, czy to jest efekt zalania emocjami i nie panowania na sobą, czy jakaś taka gdzieś podpatrzona reakcja – że dobrze jest czasem po prostu powiedzieć dzieciom w piaskownicy, żeby bijącemu dziecku powiedziały po prostu żeby przestał, że nie chcą i im się to nie podoba. Bo często przez to, że wokół dzieci w piaskownicy ciągle siedzą rodzice i próbują wszystko za nich załatwać, dzieci po prostu nie wiedzą jak reagować w takich sytuacjach, rozkładają ręce i bezradnie szukają wzrokiem mamy. Ale to już też trochę oddzielny temat.… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

To prawda. Zdecydowanie lepiej dziecko nauczyć jak reagować na określone zachowania, niż wyręczać go i „walczyć za nie”. Ratowanie dziecka z każdej sytuacji może się wydawać dobre, ale niestety jest takie tylko na krótką metę.

tomekq | jakchcemy.pl
Gość

„Tylko od nas zależy czy będzie miało w pobliżu …”
Bardzo mi się podoba to zdanie :)
Dokładnie tak samo uważam. Od nas zależy i tyle. I to jest nasze, jako rodziców zadanie i nasza niezbywalna odpowiedzialność.
Howgh.

Kamil Nowak
Gość

Z tą odpowiedzialnością to zawsze się zastanawiam jak długo ona trwa. Czy ona jest na zawsze czy gdy nasze dziecko jest już dorosłe, to można nas dalej pociągać do odpowiedzialności za jego czyny? Prawnie nie, ale chociażby przykład syna Pani Doroty Zawadzkiej pokazał, że niektórzy ludzie uważają inaczej.

tomekq | jakchcemy.pl
Gość

Ciekawą rzecz poruszyłeś.
Tak na szybko przychodzi mi na myśl odpowiedzialność jako odpowiedzialność bierna – nigdy się nie kończy i odpowiedzialność czynna – im starsze dziecko tym powoli coraz mniej jej jest, a więcej staje się udziałem dziecka.

Kamil Nowak
Gość

Tylko czy ta odpowiedzialność bierna w ogóle powinna zaistnieć? Czy naprawdę jesteśmy w jakimś stopniu odpowiedzialni za nasze dziecko do końca naszych dni? Za każdy jego zły ruch? Czy tylko za jakieś poważne? Rzeczywiście temat trudny i bardzo ciężko znaleźć w nim jakieś rozsądne granice.

tomekq | jakchcemy.pl
Gość

Rzeczywiście słowo odpowiedzialność może nie jest tutaj najlepszym określeniem nawet z dodaniem słowa ‚bierna’.
Trudny :)

Adam Kozera
Gość
Adam Kozera

Nie miałem nigdy tego problemu – myślę, że ważne jest, żeby nasza pociecha czuła się spełniona i „fajna”, żeby nie musiała niczego udowadniać. Maksiu na przykład zamiast bić dzieci chwali się spływami kajakowymi :D

a taka ja
Gość
a taka ja

a mnie interesuje taki problem: w przedszkolu jest chłopiec, który bije, zabiera zabawki, musi być tak jak chce…” moim zdaniem zaraz zostanie mu przylepiona łatka” o ten co bije”, więc w końcu taki się stanie… Reakcja pań przedszkolanek jest, ale typu: nie bij, zostaw, odejdź, i karne poduszki, krzesełko. To są moje krótkie obserwacje jak przychodzę po swojego syna do przedszkola, który pewne zachowania kolegi potwierdza. Jednakże brakuje mi właśnie takich słów typu „możesz się bawić z dziećmi, ale nie możesz ich uderzać i ja jestem tutaj obok, aby tego dopilnować” z ust przedszkolanek, a także przytulania i chwalenia go… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Wydaje mi się, że jest dokładnie tak jak piszesz, lecz niestety nie mam zupełnie pojęcia jak mu pomóc – szczególnie, że jak zauważasz, rodzice nie współpracują w tym zakresie, a przedszkolanki mimo, że są uważne, to jednak mogą zwyczajnie nie mieć czasu się tym zająć i wypracować odpowiednich zachowań (zresztą zupełnie im się nie dziwie, bo mają pod opieką całą grupę dzieci). Jedyne co chyba można zrobić, to zwrócić uwagę przedszkolankom, aby one zwróciły uwagę rodzicom (jeśli jeszcze tego nie zrobiły i jeśli sami nie mamy kontaktu z tymi rodzicami).

a taka ja
Gość
a taka ja

Niestety rodzice byli poinformowani, Sama też podjęłam temat z główną przedszkolaka grupy – będąc na spotkaniu w sprawie syna, delikatnie sugerując że chłopiec potrzebuje wsparcia a nie karcenia. Usłyszałam, że chłopiec ma starszego brata i że wcześniej chodził do żłobka i ten typ tak ma… więc już go stracili na starcie. Mój syn ma starszego brata też, nie chodził do żłobka ale jest dzielny i nie daje się bić i nie bije innych. Liczę, że jednak panie w przedszkolu opanują sytuację.

Paula&Gabi
Gość
Paula&Gabi

WItam :) Jestem mama 3 letniej Gabrysi :) jest wspaniala dziewczynka, grzeczna, radosna i trzymajaca na dystans wszystkich poza rodzicami :) Generalnie nie bije innych dzieci, ale wczoraj byla taka sytuacja, ze podszedl do niej chlopiec (ok1,5roku) mial lopatke i machal jej przed buzia, a Gabrysia uderzyla go w raczke, oczywiscie nie bylo to mocno. Matka chlopca miala spojrzenie tak jakby zabijala moje dziecko wzrokiem. Jej reakca byla taka bo sama sie bronila, ona sama nie rozumiala co on chce jej zrobic, nie wiedziala jak on sie zachowa, jak ona ma sie zachowac wiec reakcja byla obronna. Sa tez takie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Dokładnie tak jest. Jak dziecko jest małe, to należy je pilnować. I nie ma znaczenia czy ma 2 latka czy 4 – jak jest na placu zabaw, to jest to część wspólna. I jeśli oni pozwalają swoim dzieciom niszczyć przykładowo budowle innych dzieci, to niech się liczą z tym, że te inne dzieci się wkurzą i pewnie coś im zrobią. Ja bym na pewno swojego dziecka przed taką reakcją nie powstrzymał.

Mamifinka
Gość
Mamifinka

Odnośnie agresji, niestety w ostatni piątek moja córka stała się „ofiarą” takiej agresji Efektem zachowania chłopca jest rozcięta skóra pod okiem , trochę wyżej trafione byłoby oko. Proszę mi powiedzieć co jako matka takiego dziecka mam robić? Nie mam wpływu na tego chłopca, od wychowywania ma rodziców, choć jak zasegurowałam mamie, żeby zaczęła to robić, to stwierdziła że chyba jestem niepoważna, bo dwuletniego dziecka się nie wychowuje. Nie znam przyczyny agresji chłopca, gdzie tkwi problem.Właściciele zlobka mówiłam już wcześniej o tym problemie.Twierdziła, że rozmawiała z rodzicami, co jednak okazało się nieprawdą, bo po ostatnim zdarzeniu była zaskoczona tym, że nikt… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Dziwne wydaje się już to okłamywanie ze strony żłobka. Skoro w tej kwestii kłamią, to warto zapytać siebie w jakiej jeszcze? Natomiast co do rodziców – powinni coś zrobić, ale jednocześnie jest możliwość, że dziecko się tak zachowuje wyłącznie w żłobku i zmiana tego zachowania leży poza możliwościami rodziców.