Czy powstanie akcja uświadamiająca nas, że pedofilia to zło?

Czyli dokąd zmierzają granice absurdu niektórych dziennikarzy i błędnie rozumiana poprawność polityczna.

2436625071_9235c00280_b

Fundacja Dzieci Niczyje

Fundacja Dzieci Niczyje jest znana z pomagania dzieciom dotkniętym przemocą. To właśnie na nią przeznaczone były pieniądze z SMSów wysłanych na konkurs Blog Roku z czego osobiście byłem bardzo zadowolony. Dzisiaj jednak nie o tym. Dzisiaj będzie o ich nowej kampanii: „Myślę, więc nie ślę”. Kampania skierowana jest głównie do młodych dziewczyn, które wysyłają swoje intymne zdjęcia chłopakowi, a ten podły cham umieszcza je w Internecie sekundę po tym, jak ich związek się rozpada. Żeby się zemścić. Osobiście kampanię popieram cały sercem, bo o takich rzeczach należy mówić głośno. Żeby wszyscy wiedzieli. Niestety znaleźli się też przeciwnicy.

„Sama sobie winna”

Kalina, autorka tekstu „Sama sobie winna” nie jest zbyt łagodna w swoim stosunku do kampanii:

„Twórcy kampanii społecznej „Myślę, więc nie ślę” najwyraźniej nie pomyśleli.”

„[…] akcja Fundacji Dzieci Niczyje to książkowy przykład złej kampanii w dobrym celu.”

Głównym zarzutem autorki tekstu w stosunku do kampanii jest to, że obwinia się w niej ofiary:

„Bo jaki jest przekaz (tej kampanii – przyp. autora) ? „Wystarczyło pomyśleć! Następnym razem lepiej pomyśl, a nie cykaj sobie gołe fotki. Sama jesteś sobie winna”. „Myślę, więc nie ślę” znaczy także:  „myślę, więc nie ufam”. Zawiązując seksualne relacje, ludzie ufają, że ich intymność nie zostanie wykorzystana przeciwko nim. Według autorów kampanii takie założenie jest głupotą.

Wreszcie, na co zwróciła uwagę organizacja Hollaback! Polska, hasło to wpisuje się w typową dla „kultury gwałtu” praktykę obwiniania ofiar przemocy seksualnej. Znamy argumenty o za dużych dekoltach i za krótkich spódniczkach, wiemy, że prostytutki nie da się zgwałcić, a w Lesie Kabackim nie należy biegać po nocy. Teraz dowiedzieliśmy się, że dzielenie się aktami jest aktem głupoty.”

Ofiary współwinne

Możecie mówić co chcecie, ale moim zdaniem ofiary sekstingu są współwinne tego, że ich zdjęcie wylądowało w sieci. Tak samo jak za współwinną uznałbym osobę, która włamywaczowi podałaby nóż, po czym ten by ją dźgnął. Może nie godzimy się na umieszczanie naszego zdjęcia w sieci, ale już samo wysłanie go naszemu partnerowi, może spowodować wyciek. Niech te zdjęcia znajdzie współpracownik. Albo młodszy brat. Wszystko jedno. Wysyłając takie zdjęcia, oddajemy je we władzę drugiej osoby. Niby prawo nas chroni, ale ludzie pod wpływem emocji nie zawsze zachowują się racjonalnie.

Zupełnie też nie przypomina to sytuacji osoby, która została zgwałcona. Ona niczemu nie była winna. Dlatego też strasznie mnie wkurza, że porównuje się te dwie rzeczy, uwłaczając tym samym wszystkim ofiarom gwałtów.

Wkurza mnie też ciągłe przekonywanie autorki, że wysłanie takich zdjęć jest oznaką zaufania. Nie, nie jest! Jest oznaką naiwności. Powtórzę: posłanie nagich zdjęć partnerowi, którego znamy miesiąc, dwa lub pięć (w końcu mówimy o nastolatkach) – jest naiwnością. Nie oznaką zaufania. Naiwnością. Nagie zdjęcia to jedna z tych rzeczy, które mogą wywrócić nasz świat do góry nogami. Czy naprawdę chcemy się nimi dzielić z drugą osobą? Która ma naście lat i możemy być pewni, że zdarza jej się czasami reagować emocjonalnie? Zwłaszcza w tak ważnych momentach jak rozpad związku? Wieczna nieskończona miłość (WNM) oczywiście istnieje, ale statystyki są zdecydowanie bardziej brutalne. Dlatego warto mieć je na uwadze, zanim prześlemy komuś zdjęcie, które źle wykorzystane, mogłoby nam zniszczyć życie.

Absurd goni absurd

Zresztą idąc za radą autorki (i organizacji Hollaback! Polska) – jaką inną kampanię mielibyśmy niby stworzyć? „Wrzucanie nagich zdjęć Twojej byłej do Internetu jest złe”? To jest ktoś, kto o tym nie wie? Przecież polskie prawo dość jasno określa, że za takie coś można trafić do więzienia nawet na pięć lat. Idąc tym tokiem rozumowania to może zamiast kampanii o tym gdzie mogą szukać pomocy kobiety dotknięte przemocą, zróbmy kampanię „Nie bijemy kobiet!”? Na pewno wszystkim pomoże. Albo zamiast kampanii o bezpieczeństwie dziecka w sieci, zróbmy taką, którą uświadomi nam wszystkim, że pedofilia jest zła? To zdecydowanie rozwiązałoby problem pedofilii po wiek wieków.

Dziękuję autorce w imieniu społeczeństwa, a wręcz całej ludzkości, za tak dogłębną analizę społecznych problemów. Proponuję wręcz zrobić kampanię o tym, że wojny są złe, głód jest zły i bezdomność jest zła. Trzy kampanie i mamy rozwiązane wszystkie największe problemy na świecie. Yeah!

Czy ofiara musi być naiwna?

To, że ofiara nie zgodziła się na bycie ofiarą, nie oznacza jeszcze, że musi być naiwna. Że musi być zbyt ufna. Że nie ma być świadoma zagrożenia. Że nie ma być przygotowana. Tak jak kobieta nie powinna iść w nocy do ciemnej speluny i tak jak dziecko nie powinno rozmawiać z nieznajomymi w Internecie – tak samo nie powinno się posyłać naszemu nastoletniemu partnerowi, swoich nagich zdjęć. I należy o tym mówić. Tak, żeby słyszeli wszyscy. Bo o tym, że takie sytuację są złe już wszyscy wiedzą. Źli ludzie będą robić złe rzeczy i żadna kampania społeczna ich nie powstrzyma. Od tego jest prawo. Jednak prawo to jedno, a prewencja to drugie. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Zresztą chyba każdy się zgodzi, że lepsze od wymierzenia sprawiedliwości osobie, która wrzuciła nasze nagie zdjęcia do sieci, jest nie posiadanie ich tam w ogóle, prawda?

Prawa do zdjęcia należą do LMAP.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

26
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
asiaoasiMamaKasiaTediBlog OjciecBartłomiej Panek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
asiaoasi
Gość

A u Ciebie znowu trudny temat. Mi spot się podoba, dosadnie pokazuje konsekwencje pochopnego wysyłania nagich zdjęć. Uświadamia jak brutalnie może się coś takiego skończyć, trafia w punkt. Co do hasła „myślę, więc nie ślę” nie jestem jednak przekonana, a z tym, że ofiary sextingu są współwinne temu że ich nagie zdjęcia są w sieci zupełnie się nie zgadzam. Wysłanie komuś swojego nagiego zdjęcia nie jest zgodą na publikację i jeśli coś takiego się zdarzy to jest wina tylko i wyłącznie tego kto publikuje a nie wysyłającego. Życie niesie ze sobą zagrożenia, przechodzenie przez jezdnie na pasach grozi potrąceniem przez… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Widzisz, dla mnie wysłanie komuś nagich zdjęć, jest tak jak przekazanie kluczy do mieszkania. Wszystko jest pięknie i kolorowo, jak jesteśmy razem, ale jeśli rozpad związku jest drastyczny, to jednak zmieniamy zamki. Na wszelki wypadek. Niestety ze zdjęciami tak się nie da zrobić. „Oczekuj najlepszego, ale przygotuj się na najgorsze”.

asiaoasi
Gość

jasne, masz rację ale bycie naiwnym/nadmiernie ufnym nie jest równe byciu winnym. To są dwie odrębne kategorie. Poza tym mam wrażenie, że taka nadmierna ostrożność w wielu dziedzinach życia (nie mówię tu o wysyłaniu nagich zdjęć) prowadzi do braku zaufania do otoczenia i alienacji jednostki. Komu mamy ufać jak nie partnerowi?

Blog Ojciec
Gość

Nieznajomość prawa nie zwalnia nas z jego przestrzegania. W przypadku, gdy zostawimy otwarte drzwi do domu i ktoś nas okradnie, to towarzystwa ubezpieczeniowe nie wypłacą nam ani złotówki. Bo uznają nas za współwinnych. A jedyne przestępstwo jakie w zasadzie popełniliśmy, to naiwność i zbytnia ufność.

asiaoasi
Gość

Towarzystwo ubezpieczeniowe nie stanowi prawa (czynią to jedynie organy państwowe/międzynarodowe), sami zawieramy z takim ubezpieczycielem umowę że w takim a takim przypadku wypłaci nam odszkodowanie ale my musimy wypełnić pewne warunki (np. zwiększone środki bezpieczeństwa). Ale o prawie, które czynni współwinnym np. kradzieży bo nie zamknęliśmy drzwi do domu to nie słyszałam.

Bartłomiej Panek
Gość

To ja zapytam, jak jest nasza świadomość z dziedziny bezpieczeństwa w internecie? Niby każdy wie, a jednak… nastolatkowie, zresztą nie tylko oni wysyłają i umieszczają swoje zdjęcia w sieci. Tu nie chodzi zresztą o nagie zdjęcia, ale o bezpieczne zachowania w sieci! Sam przecież chronisz prywatność swoich dzieci i nie umieszczasz ich zdjęć w sieci, a przecież to całkiem anagogiczna sytuacja. Olewamy lub nie zdajemy sobie sprawy z niebezpieczeństwa, a przecież skutki takich zachowań mogą być tragiczne. Wrzucanie nagich zdjęć w internecie jest złe? A co z ujawnianiem danych osobowych, bo strona „prosi” o nasz telefon albo maila, co z… Czytaj więcej »

Sosnowa 11
Gość

Nie widziałam jeszcze całości filmu, ale ponoć (uwaga, spoiler!) to nie chłopak udostępnił zdjęcie, tylko przyjaciółka dziewczyny.
Wyczytałam gdzieś analogię, która wydała mi się dosyć trafna – na pytanie „Czy można zgwałcić ‚łatwą’ dziewczynę?” odpowiedzieć pytaniem: „A czy można obrabować filantropa? Przecież i tak rozdaje wszędzie pieniądze a w dodatku bogato się nosi i prowokuje”.

Kuba Osiński
Gość

W tym przypadku raczej jest tak, że podajesz nóż partnerce/partnerowi, a ona cie dźgnie w aortę. Domyślam się, że mało kto wysyła swoje akty do nowo poznanej osoby. Uważam, że w takiej wersji kampania jest dobra. Choć takiej przemocy mogą ulec nie tylko nastolatki.

Blog Ojciec
Gość

Jak były partner ma Twoje kluczyki do samochodu i Ci go zwinie, to możesz mieć problem. Bo sam dałeś mu te kluczyki. A jak przyjedzie policja, to musisz mieć oba komplety. Podobnie jest z takim zdjęciem.

Kuba Osiński
Gość

Pozostaje mi się zgodzić. Ten argument bardziej skuteczny

Bartłomiej Panek
Gość

Nie do końca, choć z punktu widzenia prawa to ciężka sytuacja. Czy fakt, że sam dałeś kluczyki, umniejsza kradzież? To się wtedy nazywa „przywłaszczenie”. Nie mogę się z Tobą zgodzić, że ofiara jest winna. Winny jest zawsze oprawca. Ty możesz być winny naiwności, głupoty, współudziału lub jak to ująłeś naiwności.

Blog Ojciec
Gość

Znaczy mi o taką winę chodzi właśnie, jaką ująłeś w ostatnim zdaniu. Nie o taką w prawnym rozumieniu.

Aneta Wiciak
Gość
Aneta Wiciak

Trzeba obejrzeć cały film. Tam jest więcej wyjaśnione o historii tego zdjęcia. Nie o to jednak chodzi co a przez co a przez kogo tylko w ogóle nie powinna robić tego typu fotki i by było po problemie. Nie robię, nie wysyłam i tego powinno się uczyć żeby nie było tego typu sytuacji jak z filmiku. Tam koniec był w miarę ok zmieniła szkołę, sprawa się rozeszła ale często się to kończy w tragiczny sposób. Uczmy co to jest prywatność i ograniczone zaufanie, bo teraz w dobie internetu ogólnie dostępnego ,tak jak w filmie, każdy może mieć dostęp do wszystkiego.

Aneta Wiciak
Gość
Aneta Wiciak

nie przyjaciółka dziewczyny i nie chłopak któremu wysłała zdjęcie je opublikował tylko były chłopak dziewczyny z komórki przyjaciółki która dostała zdjęcie do obejrzenia. Czyli suma summarum różnymi drogami może to zdjęcie wycieknąć do sieci trzeba uważać tak czy owak.

Malgosia Frej
Gość

Nie moge sie z Toba zgodzić. Ta akcja zaczyna walczyc z problemem od zlej strony. wiadomosc powinna byc skierowana do tych, ktorzy przesylaja dalej tego typu zdjecia. powinna mowico szacunku dla drugiego czlowieka, o niebezpieczenstwie takich dzialan. To wyrachowane znecanie sie nad drugim czlowiekiem powinno byc pietnowane a nie glupota.

Blog Ojciec
Gość

Czy jednak kampania: nie wysyłaj nagich zdjęć byłych partnerów? Bo to złe? I możesz pójść za to siedzieć?

Malgosia Frej
Gość

Tak mysle. nie wiem czy w polskim prawie jest na to paragraf, ale w UK niedawno byla dokladnie taka kampania. pietnowanie ofiary nigdy nie jest dobrym pomyslem moim zdaniem. tak samo jak mowienie: nosila za krotka spodniczke wiec nie dziwota ze ja zgwalcil. krew sie we mnie gotuje jak slysze tego typu teksty. Jasne ze jako rodzic warto porozmawiac z dziecmi i powiedziec ze wysylanie takich zdjec jest niebezpieczne, ale kampania spoleczna moim zdaniem nie dochodzi do zrodla problemu.

Blog Ojciec
Gość

Jest na to paragraf – pisze o tym w tekście. 3 miesiące do 5 lat za to grożą. Tylko jak dam dziewczynie kluczyki do samochodu, później ją rzucę i ona ten samochód mi zwinie, to policja obarczy mnie jako współwinnego. Bo sam te kluczyki jej dałem.

Malgosia Frej
Gość

Co nie znaczy, ze pierwsza kampania jaka policja powinna zrobic wsrod ludzi powinna skupiac sie na tym, zebys pomyslal zanim dasz komus kluczyki. nie sadze ze dojdziemy do porozumieniaw tej sprawie. mam nadzieje ze winienie ofiary nie zrobi wiecej zlego niz dobrego w tej kwesti.

Blog Ojciec
Gość

Ludzie wiedzą, że zło jest złe. Uświadamiać ich o tym nie trzeba. Zresztą myślisz, że złodziej jak przeczyta na bilboardzie, żeby nie kradł, to nagle przestanie? To są głębiej osadzone problemy i plakatami czy spotami w telewizji ich nie naprawimy. Możemy jedynie zamykać drzwi na klucz czy zainstalować alarm. A jeśli tego nie zrobimy, to jesteśmy sobie sami winni. Każde towarzystwo ubezpieczeniowe to potwierdzi.

Malgosia Frej
Gość

„Ludzie wiedzą, że zło jest złe.” nie bylabym taka optymistka.

wiesz ze mozg nastolatka odczuwa duzo wiecej przyjemnosci z podejmowania ryzyka niz mozg doroslego? uklad mezolimbiczny jest zrodlem szczescia dla nastoletniego mozgu. dlatego nastolatki robia glupie rzeczy, nie mysla wtedy ze to jest zle. nauka szacunku nikomu jeszcze nie zaszkodzila, a pietnowanie ofiar i zrzucanie na nie odpowiedzialnsoci za przewinienie takie jakim jest publiczne ponizanie na socia media jest moim zdaniem nie do przyjecia.

Blog Ojciec
Gość

Ale przecież ja nie piętnuje ofiar i nie zrzucam na nich odpowiedzialności. Odpowiedzialność prawna ciąży na właściwych osobach. Trzeba pamiętać jednak, że te osoby które umieszczają te zdjęcia, to też często nastolatki – tak samo robiące głupie rzeczy. One też nie myślą wtedy, że to złe.

Bartłomiej Panek
Gość

Ludzie nawet jak wiedzą, że zło jest złe, to mają to gdzieś… do czasu aż ich ktoś nie złapie za rękę. A jak złapie? To mów, że to nie Twoja ręka. Ludzie albo naprawdę ie wiedzą co jest dobre a co złe, albo naprawdę nie boją się konsekwencji. W dzisiejszych czasach nie masz prawie żadnych hamulców i zahamowań. ile razy przejechałeś ostatnio na czerwonym (niech będzie późnym pomarańczowym) świetle? Ile razy przekroczyłeś prędkość? To nie to samo co wysłanie zdjęcia? A obżeranie się chipsami czy frytkami i przytycie do 200kg? Kto o tym decyduje, co jest dobre a co nie?… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

Ale ja nie zwalniam złodzieja z odpowiedzialności. Mówię tylko, że mogliśmy użyć mózgu i się zabezpieczyć. Nie zrobiliśmy tego? Jesteśmy współodpowiedzialni. Bo od tego mamy mózg, żeby go używać. Później dochodzi do sytuacji, w której oblejemy się gorącą kawą i obwiniamy McDonald, że nie napisał ostrzeżenia. Obwiniamy wszystkich, tylko nie siebie. A to my jesteśmy winni. Bo wystarczyło pomyśleć. Nie oblewać się kawą, nie zostawiać otwartych drzwi i nie wysyłać nagiego zdjęcia. Proste.

MamaKasia
Gość
MamaKasia

Mam wrażenie, że tylko mężczyzna może widzieć to z tej strony… Tu (w skróconym przekazie) w ogóle nie powinno być mowy o pochodzeniu takiego zdjęcia. Taki przekaz rzeczywiście rozgrzesza głównego winowajcę.

Tedi
Gość

Ja bym zawsze stosowała ograniczone zaufanie. Nigdy nie wiadomo, co drugiej osobie do głowy strzeli. Zwłaszcza jeśli chodzi o nastolatków, którym wyjątkowo często do głowy strzela. Dobra kampania i ma sens.