Czy nasze dzieci będą musiały wyjechać za granicę za chlebem?

Czy może jednak będzie się w naszym kraju dało normalnie żyć?

The-girl-the-bike-and-the-light-free-license-CC0-980x650

Mój kraj. Taki piękny.

Jestem daleki od mówienia, że w naszym kraju nie da się żyć. Że w naszym kraju nie ma pracy. Że nie da się u nas zdobyć wykształcenia. To wszystko są wymówki i to w większości słabe. Praca jest zawsze, a i założenie firmy trudne nie jest, gdyby owej pracy zabrakło. Edukacje też mamy na nie najgorszym poziomie (gorzej niestety jest już z wyborem kierunku, który dałby pracę).

Niemniej nie zamierzam ukrywać faktu, że wielu innych europejskich krajach, życie jest po prostu łatwiejsze. Spokojniejsze. W wielu krajach jedna pracująca osoba, jest w stanie utrzymać rodzinę, a gdy pracuje dwójka to już jest pełny luksus. Nawet jeżeli pracują na nisko płatnych stanowiskach. Jak to wygląda u nas – każdy widzi. Dlatego zacząłem się w pewnym momencie czy chciałby, aby moje dziecko musiało się kopać z koniem, kiedy paręset kilometrów dalej, mogłoby po prostu spokojnie żyć?

Niedocenione talenty

Po ostatnim wpisie o darmowej służbie zdrowia, za którą wszyscy płacimy godnością, jedna osoba zwróciła uwagę, że istnieją cudowne osoby w służbie zdrowia i przykre jest to, że się ich nie docenia:

„Rozumiem rozczarowanie, złość pacjentów bo sama czasem tak się czuje. Ale smutne jest dla mnie, jako pielęgniarki, to że nie powstają (lub nie są aż tak rozpowszechniane) artykuły o tych super lekarzach, super pielęgniarkach które wkładają całe serce w swoją pracę za marne pieniądze i często w beznadziejnych warunkach, a uwierzcie mi są takie. Starają się, angażują, szyją pościel z flizeliny, bo w szpitalu normalnej zabrakło, kombinują skąd wziąć naklejki dla dzielnych maluchów, malują zigzaka (czy jak mu tam) na kroplówce bo wiedzą że dzięki niemu pojawi się uśmiech, czarują/pajacują przy pobraniu krwi tylko po to, aby mniej bolało, starają się w tym bałaganie zachować profesjonalizm i często dostają po głowie od starszych koleżanek, przełożonych, pacjentów którzy mają już wyrobioną ogólną opinię o nich, niezbyt ciekawą.
A najczęściej kończy się to wyjazdem za granicę.”

Byłem w tej samej sytuacji

Ja muszę przyznać, że ja doskonale rozumiem to rozczarowanie. Bo takie ciepłe, oddane i zaangażowane osoby są na wagę złota i powinno je pokazywać jako przykład wszystkim innym. Niestety takie osoby w naszym kraju traktowane są jak frajerzy i naiwniacy. Wykorzystuje się je do pracy, której nikt inny nie chce wykonać, a jedyne podziękowania jakie słyszą, to: „Po co się starasz, skoro nikt ci za to nie płaci?”.

Ja sam marzyłem kiedyś o byciu nauczycielem. Takim, który się stara, taki których pragnie zmieniać świat tych kilkudziesięciu dzieci, z którymi się zetknie. Nauczycielem z powołaniem. Z sercem. I równie dobrze pamiętam, to walenie po głowie od starszych koleżanek, przełożonych i rodziców, którzy już mają już o tobie wyrobioną opinię. Trzeba było gonić z programem, a nie starać się. Lepiej było wyrobić 100% normy, z której uczniowie zapamiętają 30%, niż wyrobić 80% normy, z której uczniowie zapamiętaliby całość. Bo liczyły się cyferki, a nie ludzie. Doskonale też pamiętam decyzję o tym, że muszę się z moim marzeniem o nauczaniu pożegnać, bo niestety w obecnym systemie nauczania nie było one możliwe do spełnienia.

Wiem jednak, że to nie starsze koleżanki, przełożeni, rodzice czy pacjenci są winni temu, że ani edukacja, ani służba zdrowia, nie działają tak jak powinny.

„Ryba zawsze psuje się od głowy”

Zawsze. Jeżeli widzimy 7 latka, który klnie jak szewc, to winni będą najprawdopodobniej jego najbliżsi opiekunowie. Jeżeli sytuacja firma zaczyna się sypać, to winny jest najczęściej prezes. Jeśli natomiast sypie się edukacja, sypie się służba zdrowia i sypie się niemal każdy jeden element trzymany w rękach publicznej administracji (stocznie, huty, kopalnie, urzędy, sądownictwo… mam dalej wymieniać?), to odpowiedzialny jest obecny rząd i obecnie działający system. Nie ma innej możliwości. Dlatego też ludzie, którzy nie chcą zostać zmielonymi przez ten system i nie chcą też poświęcać swojego życia na tą nierówną walkę, po prostu wyjeżdżają.

3.000.000 obywateli

3 miliony obywateli mieszka na obczyźnie, z czego 2 miliony wyjechało w ostatniej dekadzie. Kolejne 3 miliony chce wyjechać (ponad 70% młodych ludzi poważnie o tym myśli). Czy jednak można ich winić? Czy można ich nazwać tchórzami? Czy samodzielny wyjazd do zupełnie obcego nam kraju, którego kultury nie znamy, a często nawet i języka, nie jest raczej czymś zupełnie przeciwnym tchórzostwa? Dla mnie to, co oni robią, przypomina raczej metaforyczny „skok na głęboką wodę”. Podjęcie działania. Podjęcie ryzyka. Nie mówię, że to jest jedyna opcja, ale jest jedną z dostępnych. Nie widzę więc żadnego powodu, aby potępiać takie działanie.

Nie chciałbym jednak tego dla moich dzieci

Nie chciałbym, aby moje dzieci musiały wyjeżdżać. Naprawdę. Lubię nasz kraj, o czym zresztą pisałem w tekście Urodziłeś się w najlepszym kraju na świecie. Niestety od paru lat staczamy się po równi pochyłej. Już obecnie żyjemy w kraju, w którym jeden kaprys urzędnika, może sprawić, że dochodowa firma, zamieni się w wielomilionowe obciążenie dla właściciela. „Bo tak”. Przyznam, że ja też się tego obawiam, bo widziałem już takie akcje na własne oczy. Kilkutysięczne kary za jedną muchę na sklepie (najlepiej byłoby chyba zamknąć drzwi i nie wpuszczać klientów, to muchy by nie wlatywały) czy zajmowanie mienia niewłaściwej firmy przez komornika (przez co firma upadła). I naprawdę nie chciałbym tego uczucia dla własnych dzieci. Nie chciałbym, aby nie łamiąc prawa, musiały się czuć we własnym kraju jak przestępca, bo jakiś urzędnik miał gorszy dzień. Dlatego przyznam wam, odpowiadając na pytanie zadane w tytule: naprawdę marzę o tym, aby nie musiały.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

20
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Grzesio PolakŻYCIE NA OBCZYŹNIE Z MOJEJ PERSPEKTYWY. CZY TEGO CHCĘ DLA SWOJEGO DZIECKA? – MamorkiŻYCIE NA OBCZYŹNIE Z MOJEJ PERSPEKTYWY. CZY TEGO CHCĘ DLA SWOJEGO DZIECKA? | MamorkiŻycie na obczyźnie z mojej perspektywy. Czy tego chcę dla swojego dziecka? | MAMORKI.comKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andra
Gość

Problem jest poważny i podobnie jak Ty mam nadzieję, że moje dzieci nie będą musiały wyjeżdżać, podobnie jak ja. Żyję marzeniami, że sytuacja się kiedyś zmieni, że będzie lepiej i łatwiej o pracę.

Blog Ojciec
Gość

Mnie bardziej martwi władza, którą posiadają urzędnicy, niż brak pracy. Bo miejsce pracy zawsze mogę stworzyć. Niestety z wadliwym system, który nad tym całym rynkiem czuwa, nie zawsze da się wygrać, a nawet jeśli wygramy, to dopiero po długich latach walki, której zwyczajnie nie chcę mi się toczyć. Mam jedno życie. Wolę je spędzić leżąc na plaży i sącząc drinki, niż jeździć co tydzień do sądu.

calareszta.pl
Gość
calareszta.pl

Jako matka trojaczków nie dostaję absolutnie żadnego wparcia od Państwa. I nie chodzi mi tu o pomoc finansową, bo oboje pracujemy, wiem, że niektórzy nie mają szczęścia mieszkać w dużym mieście, nie mają wykształcenia, pracy, nie są zaradni. Chodzi mi o zwykłe „udogodnienia” dla dużej rodziny, czyli zagwarantowane miejsce w przedszkolu, w przychodni, w poradni. Spotykam się z absurdem codziennie. A przecież wychowuję trzech obywateli, którzy w tym kraju będą płacić podatki. Mnie bardziej w Polsce martwi nastawienie, znieczulica, żółć, której jest w nas pełno. I stary system, który nadal z urzędnika, z dyrektora, z naczelnika robi Boga. Na zachodzie… Czytaj więcej »

anonimowy gall
Gość
anonimowy gall

Przepraszam, ze sie akurat tu uczepie, bo nie jest to wycieczka osobista, ale bardzo mnie drazni pojecie „wychowuje przyszlych platnikow podatkow i nalezy mi sie od panstwa wiecej”. Nie wiem, co za debil to wymyslil, a ludzie powtarzaja doslownie wszedzie. Nie ma pewnosci, czy dzieci, ktore wychowujemy (i ja, i ty, i inni, Powtarzam, nie jest to atak na matki trojaczkow :) ) bedzie placilo podatki, a na pewno przez wiele lat panstwo doplaca niemale kwoty do tych malych obywateli. Ale calym sercem jestem za obnizeniem podatkow, zeby rodziny wielodzietne nie musialy czekac na zadna pomoc. O sluzbie zdrowia juz… Czytaj więcej »

calareszta.pl
Gość
calareszta.pl

Nie wiem niestety gdzie Państwo dopłaca…Za przedszkole, leki, lekarzy, rehabilitacje itp płacę razy 3 pełną cenę. Żadnych ulg. Za niedługo jedziemy do sanatorium. Wygląda na to, że powinnam puścić dzieci same – mają 4 lata – bo sama muszę zapłacić 100%.

www.kilkuetatowamama.com
Gość
www.kilkuetatowamama.com

ja nadal marze, zeby bylo normalnie, zeby zadne kaprysy niczyje nie decydowaly o moim czy naszym byc albo nie-byc, zeby w polityce znalezli sie ludzie, ktorzy mysla perspektywicznie a nie tylko tu i teraz, zeby ludzie mieli szersze pojecie o ekologii a nie zlewaja to, ze pala syfem w kominkach i truja tak, ze ja nie mam jak wyjsc do ogrodu z Dziecmi w zimie czy drapie nas w gardle jak jestesmy w domu, zeby nauczyciele i ksieza byli z powolania a nie uwazali to jako swoj tylko zawod (spotkalam sie doslownie z jednym nauczycielem, ktory byl bardzo pro-mlodziez i… Czytaj więcej »

Agnieszka Mirż
Gość
Agnieszka Mirż

Ja wyjechałam w 8 miesiącu ciąży, bo nasz „kochany” ZUS stwierdził, że nie będzie mi płacić, bo mi się nie należy. Sąd był innego zdania i po ponad półtora roku odzyskałam pieniądze. Ale niesmak pozostał, bo wszystkie dokumenty potwierdzające, że te pieniądze mi się należą dostarczyłam bezpośrednio do ZUS. A oni wciskali mi kit, że jak tylko sprawdzą czy wszystko jest ok to pieniadze dostane. Odwlekali ile tylko mogli i wysłali pismo odmowne. Myślę, że to celowe działanie, żeby szarego obywatela zniechęcić. Ilu ma siłę iść do sądu i udowadniać, że nie są wielbłądami. I to ma być państwo prorodzinne.… Czytaj więcej »

www.kilkuetatowamama.com
Gość
www.kilkuetatowamama.com

A gdzie teraz mieszkasz? Zaskoczylas mnie tym ZUSem, bo ja nie mialam zadnego problemu a w pierwszej ciazy bylam na 6-miesiecznym zwolnieniu lekarskim a w drugiej na 9-miesiecznym i nigdy z niczym sie nie spoznili. Raz chcieli mnie zaprosic na komisie jak bylam w 9. miesiacu ciazy zeby sprawdzic czy rzeczywiscie jestem w ciazy, ale ostateczenie sie z tego wycofali.

Agnieszka Mirż
Gość
Agnieszka Mirż

ZUS chciał mi udowodnić, że pracuję i jeszcze chcę chorobowe, choć było to nieprawdą. Teraz mieszkam w Niemczech ale tęsknota pozostała, choć może już nie za krajem, a za tymi, których tam zostawiliśmy.

Blog Ojciec
Gość

Moja znajoma jest prawniczką i nawet ona przez ponad pół roku walczyła z ZUSem, bo jest na własnej działalności. A jak jesteś na własnej działalności, to ZUS z góry zakłada, że może sobie Tobą pozamiatać.

www.kilkuetatowamama.com
Gość
www.kilkuetatowamama.com

Wyobrazam sobie jak to jest tesknic. Ja mam zgola inna sytuacje – ja mieszkam z POlsce (z wyboru, choc moglam wybrac totalnie inaczej) a moi Rodzice juz od 17 lat mieszkaja daleko daleko na innym kontynencie. Niemniej jednak tesknota jest. Dobrze, ze jest skype, bo bez niego to by bylo slabo.. Pozdrawiam Cie! :)

Agnieszka Mirż
Gość
Agnieszka Mirż

O tak. Nawet moi rodzice używają Skype :) Również pozdrawiam

Rodzinne porachunki
Gość

Kamil, Widać że mamy podobne marzenia. Ja też bym chciał, aby moje dzieci zostały tutaj w Polsce i to trochę także z pobudek czysto egoistycznych – żeby być blisko nich, żeby im pomóc w razie potrzeby, doradzić, żeby mogły przyjechać mnie odwiedzić w niedzielę…bo jak będą daleko w innym kraju to na pewno nie będą zbyt często zaglądać… Ale z drugiej strony jakich możliwości nasz kraj nie będzie oferował to i tak potencjalny 740 milionowy europejski rynek zawsze wygra… Jako emigranci nie jesteśmy jedyni – za pracą wyjeżdżają choćby Hiszpanie – kilka lat temu do Ameryki Południowej a teraz masowo… Czytaj więcej »

Blog Ojciec
Gość

W Hiszpanii byłem, kryzys widziałem, więc się im nie dziwie, że nawet Maroko ich kusi. Niestety polityka UE, bardzo przypomina tą prowadzoną przez nasz kraj, więc nie ma co się dziwić, że tylko największych beneficjentom tej unii (państwa założycielskie), udaje się jakoś prosperować, a cała reszta na tym zwyczajnie cierpi.

Róża Kusyk
Gość

Ostatnio zaniedbałam czytanie Twojego bloga, ale jak dzisiaj przy porannej kawie zobaczyłam Twój wpis postanowiłam go przeczytać. Głównie dlatego, że pytanie które postawiłeś sobie w tytule stawiał sobie też mój tata i w efekcie jedna jego córka mieszka w Niemczech, druga w Anglii, jedynie najmłodsza jest jeszcze z rodziną w kraju. Zawsze narzekałam na swój kraj, wszystko zmieniło sie diametralnie w momencie, gdy wyjechałam do Niemiec, obudził się we mnie patriotyzm:). Kocham Polskę, za granica mieszkam 1,5 roku i chce wrócić, ale boję się, boję się, że mimo studiów(marnej administracji) i znajomość języka niemieckiego i w miarę dobrej znajomości angielskiego,… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Mieszkam od dwóch lat w Londynie, wyjechalam tylko i wyłącznie ze względu na syna. I szczerze mówiąc nie żałuję. Bartek ma wszystko to czego ja nie miałam jako dziecko. Nie martwię się czy wystarczy mi do 10tego. Nie myślę nawet o powrocie do Polski, nie ma do czego. Syn ma tutaj babcie więc nie oderwalam go od bliskiej mu osoby. Może Bartek jako dorosły mężczyzna zdecyduje się na powrót do rodzinnego kraju ale to okaże się za jakieś 20 lat.

trackback

[…] tablicy, czyli do napisania tego tekstu, wywołał mnie wpis u Blog Ojciec. Poruszył on delikatną strunę mojego jestestwa, jaką jest życie na obczyźnie. I chociaż […]

trackback

[…] tablicy, czyli do napisania tego tekstu, wywołał mnie wpis u Blog Ojciec. Poruszył on delikatną strunę mojego jestestwa, jaką jest życie na obczyźnie. I chociaż […]

trackback

[…] tablicy, czyli do napisania tego tekstu, wywołał mnie wpis u Blog Ojciec. Poruszył on delikatną strunę mojego jestestwa, jaką jest życie na obczyźnie. I chociaż […]

Grzesio Polak
Gość
Grzesio Polak

Serce mi krwawi, gdy czytam pytanie „Czy nasze dzieci będą musiały wyjechać za granicę za chlebem?”. Straszny dylemat… Wyjechałem do RPA z powodów osobistych (nie ekonomicznych), zaś los sprawił, że musiałem być i ojcem, i matką. Nie sądzę, abym mógł stworzyć tak doskonałe warunki rozwojowe dla syna w Polsce, jakie stworzyłem tutaj – to stwierdzenie wręcz boli, bowiem kocham Polskę, swój kraj. Męczy mnie to, że wielu rodziców w ojczyźnie cierpi z powodów malwersacji czy niekompetencji innych. Poza granicami mieszka około 18 (osiemnaście) milionów Polaków różnych pokoleń, czyli prawie połowa naszej populacji. Ostatnie miliony, które wyjechały, należą do ludzi odważnych… Czytaj więcej »