Co zrobić, gdy dziecko zwraca na siebie uwagę złym zachowaniem?

Dzisiaj jedyny znany mi i 100% skuteczny sposób na taką sytuację.

Nie reagować i liczyć na to, że samo przejdzie? Nie reagować, żeby dać dziecku do zrozumienia, że to nie zadziała? Nie z nami te numery Bruner?

Czy może jednak reagować? A jeśli reagować to jak? Jak zareagować, aby nie utwierdzić dziecka w przekonaniu, że to jest skuteczny sposób na zwrócenie naszej uwagi i otrzymania rodzica na wyłączność?

Czy jest z tej sytuacji jakiekolwiek rozwiązanie? Takie, które nie zakłada kłótni, ani uległości?

Najpopularniejsze rozwiązanie

To, z którym spotykam się najczęściej, to rady w stylu: „Zignoruj go. On to robi tylko po to, żeby zwrócić na siebie twoją uwagę. Jak nic nie zrobisz, to przestanie”. A my jako rodzice też podświadomie czujemy, że te słowa są prawdziwe. W końcu, gdybyśmy zareagowali na owe zachowanie, to w pewien sposób wydaje nam się, że uleglibyśmy naszemu maluchowi i nauczyli go, że w ten sposób może zwracać na siebie naszą uwagę.

Jednak z drugiej strony: czy to na pewno jest dobra rada? Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, że ktoś mówi „Zignoruj go. On to robi tylko dlatego, że jest głodny. Jak nie dasz mu jeść, to przestanie.”?

Czy istnieje jakaś różnica pomiędzy brakiem bliskości, a głodem?

No właśnie. Istnieje? Pewnie na jakimś podstawowym poziomie różnica jest. Jeśli jednak nie jesteśmy w sytuacji, w której musimy walczyć o jedzenie, to dla dziecka brak bliskości będzie niemal równie dużym problemem. Problemem, który będzie powodował właśnie ów złe zachowanie. Problemem, który będzie rzutował na to, co robi nasze dziecko, jak robi i jak traktuje innych ludzi. Im jego „zbiorniczek bliskości” będzie bardziej pusty, tym będzie ono bardziej próbowało go za wszelką cenę napełnić. Dokładnie tak jak głodny człowiek jest w stanie zrobić wszystko, aby tylko coś zjeść.

Dlatego też musimy zmienić nasze podejście do złego zachowania

Bo odsuwanie od siebie lub ignorowanie dziecka, które desperacko potrzebuje naszej uwagi nikomu nie wyjdzie na dobre. Z takiej sytuacji dziecko ma tylko dwa rozwiązania. Pierwszym jest wzmocnienie złego zachowania, do momentu w którym rodzice nie będą go w stanie dłużej ignorować (np. zniszczy coś). Drugim rozwiązaniem jest odcięcie się od rodziców, jako osób, które nie są w stanie zagwarantować wystarczającej ilości ciepła i poszukiwanie tego ciepła u kogoś innego lub całkowita alienacja i odcięcie się od świata.

Które z tych rozwiązań wydaje się wam lepsze? Bo jedno z nich nastąpi. W końcu chyba nikt nie sądzi, że kilkulatek rzeczywiście pomyśli sobie: „O rany, moi rodzice mnie ignorują. Pewnie dlatego, że moje zachowanie im nie odpowiada. Może więc dobrze by było je zmienić?”.

Szczególnie, że spora część rodziców niemal nigdy nie reaguje w żaden sposób na dziecko, które się „ładnie” bawi (co jest dość przykre), więc tym mniej dziwi fakt, że gdy dziecku brakuje bliskości, to szuka jej poprzez złe zachowanie (skoro dobrym zachowaniem jej zyskać się nie da).

Jak więc sobie radzić w takich sytuacjach? Co robić, gdy wiemy, że to złe zachowanie jest tylko próbą zwrócenia uwagi?

Jedynym skutecznym sposobem jaki znam, aby poradzić sobie w takiej sytuacji jest zbliżenie się do dziecka, które tej bliskości potrzebuje. Metaforyczne „nakarmienie” dziecka, które jest głodne. Głodne uwagi, bliskość i ciepłych uczuć.

Jeśli dziecko zwraca na uwagę na siebie, to znaczy, że mu jej brakuje (nie ukrywajmy, że dzieci się źle zachowują najczęściej wtedy, gdy od dłuższego czasu nie spędziliśmy z nimi nawet chwili, więc tym ciężej jest dziecko obarczać winą za taką sytuację) i naszym obowiązkiem jest mu ją zapewnić, dokładnie tak samo jak naszym obowiązkiem jest zapewnienie mu jedzenia czy ubrań.

Oczywiście nie zawsze musimy to robić natychmiast – czasami wystarczy dać dziecku do zrozumienia, że za 5-10-20 minut, gdy skończymy obiad czy rozmowę, to przyjdziemy do niego i spędzimy z nim trochę czasu (10-20 minut w zupełności wystarczy) sam na sam i będziemy mogli się pobawić w co tylko będzie chciało. Już samo powiedzenie tego może pozytywnie wpłynąć na jego zachowanie.

To nie jest uległość

Takie podejście do rodzicielstwa nie jest równoznaczne z uległością wobec dziecka. Uległość byłaby wtedy, gdybyśmy spełniali zachciankę naszego dziecka, jak na przykład kupienie nowej zabawki. Ciężko jednak mówić o uległości w przypadku zaspokajania podstawowych potrzeb naszego dziecka, bo przecież nikt nie mówi, że uległym jest rodzic, który podaje głodnemu dziecku talerz z jedzeniem.

To nie jest uległość. To jest dostrzeganie i rozumienie potrzeb naszego dziecka oraz odpowiadanie na nie, we właściwy sposób. Na koniec chciałbym też przypomnieć cytat, który ostatnio pojawił się u mnie na Facebooku:

„Nie pozwólmy nikomu, aby wprawił nas w poczucie winy za to, że odpowiadamy na potrzeby naszych dzieci. To my najlepiej je znamy i bycie przy nich buduje zaufanie, które posłuży za podstawę tworzącej się więzi, komunikacji i dyscypliny w nadchodzących latach. Uspokajajmy je do woli: podnośmy je, trzymajmy je, przytulajmy je, kołyszmy je… WYCHOWUJMY je. To nasze prawo, nasz przywilej i nasze błogosławieństwo. Cieszmy się tym.” L. R. Knost

Prawa do zdjęcia należą do Francisco.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

52
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
33 Comment authors
Katta Riina AspaasMaja WilgaKas PJoanna KołodziejskaKamila Wróbel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pani Miniaturowa
Gość

Ten tekst mnie pocieszył. Wreszcie jedną z niewielu rzeczy w wychowaniu dzieci robię tak jak należy :)

Kamil Nowak
Gość

Wreszcie ;) Może mi też się kiedyś uda ;)

calareszta.pl
Gość

Często kiedy robię tak w miejscu publicznym słyszę za plecami coś na kształt „to jest właśnie to bezstresowe wychowanie, lepiej by w dupę dać”. Smutne. Nadal wielu rodziców sądzi, że kilkulatek, bezczelny typ, robi im na złość.

Sosnowa 11
Gość

Przypomniała mi się taka historia sprzed paru lat: Miśka wije się po dywanie i wrzeszczy. Ja siedzę obok w pogotowiu, bo wiem, że wszelka próba interwencji na tym etapie pogorszy sprawę. Zresztą nie tylko teoretycznie wiem. Babcia oburzona moim brakiem reakcji próbuje Miśkę złapać i przytulić wywołując tylko nasilenie furii. W końcu daje za wygraną. Babcia, znaczy. Siedzę i czekam, jak ten przyczajony tygrys. Wreszcie wyczuwam, że przychodzi _ten_moment_. Podchodzę, przytulam, Miśka się uspokaja. Jestem z siebie dumna, że mi tak dobrze wyszło. Mimo, że bez pudła odgaduję, jak babcia opisze potem tę sytuację: „Miśka chciała się przytulić, ale nie… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Wielu ludziom wydaje się, że bycie w pobliżu dziecka, gdy ono płacze, bez prób pocieszania go jest bezduszne. W rzeczywistości jednak, jest to szanowanie granic dziecka, które nie ma ochoty na przytulanie, ani na pocieszanie. Ono po prostu chce sobie posiedzieć w spokoju i się wypłakać. A gdy skończy, to będzie miało ochotę się przytulić, dlatego dobrze jest jednak nie odchodzić zbyt daleko i dać dziecku do zrozumienia, że jesteśmy obok nawet wtedy gdy dopadają je silne emocje.

Monika Paszkiewicz
Gość
Monika Paszkiewicz

Potwierdzam. Gdy mój 6 letni Synek ma „gorszy moment” i mówi**- idź mama, mówię :Nie pójdę, jestem Twoją Mamą i chcę być przy Tobie jak jest Ci źle. Wtedy z Młodego „uchodzi powietrze”

Kas P
Gość
Kas P

U mnie podobnie. Moja trzylatka od jakiegoś czasu, kiedy jest zła, mówi, że chce być sama (chyba wzięła to ode mnie – kiedy ja się zloszczę, żeby opanować nerwy potrzebuję chwili samotności). Szanuję to i mówię jej, że np. będę w pomieszczeniu obok. Po chwili sama przychodzi i się wtula albo ja podchodzę i pytam czy chce się już przytulić. Cieszy mnie, to że potrafiłyśmy wypracować taki mechanizm. Kiedy była młodsza i wpadła w szał, na początku nie chciała się tulić. Też to szanowałam. Siadałam na ziemi blisko niej i starałam się wyczuć moment, kiedy jest jej potrzebne utulenie

Anieszka Przybysz
Gość

Jak moje dziecko miało atak złości bo nie dostał zabawki z kiosku i chciał mi się rzucać na chodniku to szczopiłam go o mocno przycisnęłam do siebie zanim zdążył położyć się i pobrudzić czyste ubranko…najpierw wił się jak żmijka aż w końcu rozpłakał a potem przytulił i uspokoił w moich objęciach…wtedy na spokojnie wytłumaczyłam że nie mogę kupić tej zabawki bo nie mam pieniążków a zaraz wsiadamy…nigdy więcej już tak nie zrobił, wcześniej w podobnej sytuacji ciągnąc mnie za rękę przewrócił mnie na chodniku, bo miałam buty na koturnach i noga mi się zawinęła on pociągnął a ja leżę. Pomyślałam… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Na niektóre dzieci podziała taki sposób, a niektóre jeszcze tylko bardziej rozwścieczy (i nie uda się wtedy przejść do fazy leczącego płaczu). Dlatego słuszna rada, ale nie w każdym przypadku da się ją jednakowo zastosować.

Niektóre dzieci (szczególnie starsze, 4-5 lat) mogą jednak potrzebować trochę przestrzeni najpierw (oczywiście jeśli nie ma zagrożenia bezpieczeństwa) i dopiero później przytulenia, płaczu i uspokajania.

Katta Riina Aspaas
Gość
Katta Riina Aspaas

Fakt! Moja musi się wyszamotać sama na ziemi przez jakąś minutę -dwie. Jak próbuję ją wtedy w ogóle dotknąć to wrzeszczy i pręży się jakbym z niej wypędzała demony :O A tak to jak już wyfroteruje chodnik to przychodzi się przytulić sama.
Jakbym się zaczęła przejmować tym, co ludzie wtedy myślą, to już dawno bym była w psychiatryku :P

Matka Debiutująca
Gość

Ja bym tylko dodała, że z obserwacji mojego dziecka wynika, że „złe” zachowanie może wynikać jeszcze z innych czynników: zmęczenia, przebodźcowania, hałasu ogólnego, negatywnych emocji, które mogą się pojawiać chociażby z powodu rodzeństwa. Mam przykład z dwóch ostatnich dni – zostałyśmy ze starszą same, i choć obiektywnie patrząc nie poświęciłam jej więcej uwagi, to była spokojniejsza, bardziej wyciszona, bardziej skupiona na własnej zabawie. Gdy jesteśmy wszyscy, wrzawa jest dużo większa, wiecej się dzieje, a mała też się wtedy nakręca. O tym chyba też należy pamiętać.

Kamil Nowak
Gość

Tak, to „złe” zachowanie, to można spokojnie wziąć w cudzysłów, bo ono nie jest złe w takim normalnym rozumieniu. Raczej jest następstwem jakichś innych czynników, o których piszesz i nie powinno jej się traktować w kategoriach dobra/zła. Także to jest uproszczenie wyłącznie na rzecz tego artykułu.

Mama notuje
Gość

Zbieg okoliczności bo u mnie tekst na trn sam temat.
Skoro zdamy sobie sorawę, że dziecko zachowuje się źle bo ma jakąś niezaspokojoną potrzebę i nas potrzebuje, czemu z premedytacją odmawiać zaspokojenia tej potrzeby? Z doświadczenia wiem, że często wystarczy drobiazg w takich sytuacjach, przytulenie, wspólna zabawa itp aby dziecko się uspokoiło. Nie wiem więc po co nirktórzy torturują siebie i dziecko stosując zasadę „nie zwracaj uwagi to przestanie”

Okiem Alexa
Gość
Okiem Alexa

Przekonanie „nie zwracaj uwagi to przestanie” jest utrwalane w młodych rodzicach już od pierwszych dni życia dziecka. Jeśli sięgnąć po popularne poradniki, to w wielu pojawia się temat nauki zasypiania dziecka, gdzie nie raz widziałam stwierdzenia: „Zostaw dziecko samo w pokoju aż się wypłacze,w końcu uśnie”. Jak przestaną się pojawiać tego typu publikacje to i ilość rodziców którzy męczą swoje dzieci takimi praktykami się zmniejszy (bądź gdy będzie więcej tekstów jak wyżej ;).

Racjonalna Mama
Gość

Nie zapominajmy o „nie noś, bo nauczysz!”.

Kamil Nowak
Gość

Właśnie. „Przyzwyczaisz do noszenia!”

Co z tego, że nosiłaś przez ostatnie 9 miesięcy…

Kamil Nowak
Gość

Najgorsze jest to, że nieraz kadra szpitalna uczy rodziców właśnie takiego podejścia…

Mama sama w domu
Gość

O tak, ja już w szpitalu słyszałam, że mam „za długo” przy piersi nie trzymać dziecka, bo się przyzwyczai…Dwudniowy dzidziuś, dla którego jestem całym światem, a wszystko dookoła jest obce, zimne i jaskrawe- i ja mam nie dać mu tego, co najcenniejsze, czyli bliskości…Ehh, i to kobiety-położne tak mówią…

Ewelina & Pituś
Gość
Ewelina & Pituś

„Zostaw samo, niech sie wyplacze” – a ty wolisz zasypiac sam(a) czy obok kogos bliskiego?
„Nie nos, bo sie przyzwyczaisz” – oby moje dziecko mialo tylko takie przyzwyczajenia.
„Zostaw dziecko samo jak sie denerwuje i histeryzuje” – dobrze, ale jak ty sie bedziesz do mnie denerwowal(a) lub bedziesz probowal(a) mi przekazac cos, czego nie rozumiem, to zrobie to samo, ok?

To sa moje odpowiedzi na takie porady :)

MyLittleAntS
Gość

Moja pierwsza myśl: Jak zwraca na siebie uwagę znaczy, że coś jest nie tak i za mało jej poświęcam. Dla mnie to oczywiste, ale niestety nie dla wszystkich.

Kamil Nowak
Gość

Dokładnie tak jest. Jeśli pojawia się „złe” zachowanie, to bardzo często jest ono następstwem tego, że dziecko było przez pewien okres czasu bawiło się samo lub z rodzeństwem i nie miało nikogo dorosłego w pobliżu.

IZASMILE
Gość

Ja to odkryłam dopiero przy drugim dziecku. Atak szału może trwać nawet 1,5 godziny. Kiedyś czekałam. Teraz wiem, że trzeba w odpowiednim momencie przytulić. Ważne, żeby uczyć się na błędach ;).

Kamil Nowak
Gość

Wielu z nas to przeżyło :) aż człowiek zaczyna podziwiać tą wytrwałość :)

Magda Dwa Plus Dwa
Gość

10-20 minut to tak niewiele, nam różnicy nie zrobi, a dziecku tak. Sama widzę, że jak ze starszym się pobawię chwilę a potem mówię, że już muszę się czymś innym zająć to on się nie sprzeciwia, bo ‚duch’ matki przy zabawie zostaje. Za to ja mam fazę buntującej się w sklepach niespełna dwulatki i tu jeszcze ani rozmowa i tłumaczenie niewiele daje. Przetrwać tylko trzeba, najlepiej w domu a potem już z górki. I hope so :)

Beata Kos
Gość
Beata Kos

Napiszę jak było u nas córka jak miała miej więcej 3,5 roku zaczeła urządzać dzikie awantury oczywiście robiła to w miejscach publicznych eh :-P.Sytuacjia trwała rok czasu. Nieźle dała nam w kość. Ja kiedy dochodziło do takiej awantury starałam się Poprostu przy niej być. Wszelkie formy przytulenia, wzięcia na ręce tlumaczenia pogarszały sytuację wpadała w większą furię. Nie jest łatwo kiedy na mieście dziecko macha rękoma drze paszczaka na pół miasta. I te spojrzenia ludzi trudno niech gadają. Przemiły Pan stwierdził, że powinnam w dupę jej przyłożyć. Szkoda gadać. Kiedyś siłą wzięłam ją z chodnika to darła się że nie… Czytaj więcej »

trackback

[…] […]

trackback

[…] Co zrobić, gdy dziecko zwraca na siebie uwagę złym zachowaniem? – Blog Ojciec – Zaskakująca odpowiedź dla wielu osób, a taka prosta. […]

Monia I MamaInspiruje
Gość

Wychowanie w bliskości i zrozumieniu to nie lada sztuka ćwiczenia cierpliwości.
U Juula kiedyś wyczytałam, że on jest w szoku jak wiele osób mówi, że okres wczesnodziecięcy to sama sielanka i okres samego spokoju i radości, podczas gdy jest to najbardziej frustrujący okres w życiu człowieka; gdy nie rozumie się swoich emocji i otaczającego świata.
Dlatego tak ważne jest zaangażowanie rodzica aby pomógł dziecku w zrozumieniu dziecięcych frustracji i nazwaniu ich.
Aby był blisko i nie oceniał.

Kamil Nowak
Gość

Wymierzenie tej odległości, o której piszesz w ostatnim zdaniu jest chyba najtrudniejszym elementem rodzicielstwa, z jakim przyszło się rodzicom mierzyć.

Dominik Dubiel
Gość
Dominik Dubiel

absolutnie się nie zgadzam, to takie pranie ludziom mózgu a porównanie z jedzeniem…. litości…… dziecko na drodze rozwoju widzi rozmaite zachowania u innych także, próbuje je wykorzystać i wcale nie musi oznaczać to braku bliskości, zwyczajnie chce czegoś, czego akurat w tym momencie dostać nie może, z mojego przykładu: pierś w kościele, nóż do krojenia bo „siama” itp, gdybym wiedział, że to bliskość to na pewno reakcja byłaby inna, ale jeśli wiem, że dziecko nie jest głodne, setki razy była w różnych okresach dnia poza domem i w sytuacjach, gdzie piersi nie mogła dostać i wytrzymywała to bym się nie… Czytaj więcej »

Elżbieta Grylewicz
Gość
Elżbieta Grylewicz

czekaj, czekaj… Pierś w kościele- oczywiście, że może dostać. A jak nie dostanie, to już jest nie danie jedzenia. Nie ma miejsca, gdzie nie można dać piersi.. Nie trzyma się kupy to, co piszesz…

Dominik Dubiel
Gość
Dominik Dubiel

taakkk???? a to ciekawa teoria, za chwilę dojdziemy do tego, że głodzę dziecko, nie napisałem, że nie może dostać ze względu na świątynię, ale uczymy ją, że nie dostaje piersi na zawołanie w każdej możliwej sytuacji, tyle, wyciągnęła pani sobie już wniosek, że jestem za ograniczeniami z karmieniem piersią, a ja wręcz przeciwnie jestem PRO CYCNY :D, ale dziecko mam już na wylocie jeśli chodzi o karmienie i wprowadzam ograniczenia z tego właśnie powodu, kiedyś trzeba zakończyć ten sposób karmienia, nieprawdaż ?

Kamil Nowak
Gość

Dla niektórych to gruba przesada, dla osób zajmujących się tematem profesjonalnie (i nie mówię tutaj o sobie), to niezwykle celne porównanie. Ja nie widzę problemu ani z piersią w kościele (chociaż dziwi mnie sens zabierania takiego malucha do kościoła – po co?), ani z nożem do krojenia. Wystarczy wybrać odpowiedni, plastikowy nóż i po sprawie.

Dominik Dubiel
Gość
Dominik Dubiel

no tak zamienię wszystkie noże kuchenne na plastiki, dobre, pan nie rozumie mojego przesłania, dziecko może zachcieć noża do krojenia i ze znaną sobie uporczywością żądać właśnie tego jedynego noża, zamiennik nie, tylko właśnie ten, który upatrzyła, więc idąc tym tokiem rozumowania, nie uważam, żeby przez swój protest potrzebowała bliskości, zwracała tym na siebie uwagę, zwyczajnie nie, ma taki kaprys, który z rozmaitych powodów nie został spełniony i jest akcja, tyle co do kościoła to dziwi pana sens ? a jakiego sensu się pan doszukuje w chodzeniu z dzieciakiem do kościoła ? i o jakim maluchu mówimy bo moja córka… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Czyli mówimy o karmieniu piersią dwulatka w kościele? To rzeczywiście mogłoby być dziwne.

Natomiast co do noża – jeśli córka zachce zwykły nóż, to wystarczy wytłumaczyć, że ze względów bezpieczeństwa, nie możemy jej go dać. Albo zrozumie albo się wścieknie. Jak się wścieknie, to w przypadku naszego nieugięcia, wściekłość przejdzie w płacz i wtedy dziecko będzie potrzebowało właśnie bliskości.

Nie widzę jednak jakim cudem chęć posiadania noża jest czymś negatywnym? Przecież to zwykła ciekawość i chęć bycia samodzielnym. Co w tym złego?

Anna
Gość
Anna

ja bym się w tej kwestii zgodziła z Dominikiem, moja gwiazda ma to samo, jak czegoś chce, to nie odpuszcza i jest dramat. Próba jakiejkolwiek bliskości kończy się jeszcze większą furią więc nie sadzę aby w tym momencie potrzebowała bliskości zwłaszcza, że nie należy do tych przytulasińskich. Są dzieci, które najzwyczajniej w świecie tego nie chcą a my z mężem możemy pomarzyć i klaskać z radości kiedy sama przyjdzie lub da się przytulić czy dać buziaka. Wracając jednak do tematu podam tu za przykład telefon, moja córa widząc, słysząc, że się rozmawia od razu go chce, nie ma zmiłuj jest… Czytaj więcej »

Maja Wilga
Gość
Maja Wilga

Ja podchodzę do sprawy tak i to działa na moich dwóch córciach(1,5 roku i 4 lata): kiedy chcą czegoś czego nie chce albo nie mogę im dać, nie ulegam dlatego że płaczą. Rozumiem jednak że może być im smutno, przykro, mogą się zdenerwować że tego nie dostają. Nazywam uczucia które im towarzyszą. Mówię: „widzę że jesteś strasznie smutna/zła/rozgoryczona bo nie mogę ci dać … Rozumiem .” Nic więcej. Żadnych „rozumiem ale” żadnego tłumaczenia dalej, że się potnie nożem, że spadni że coś tam coś tam. Uwierzcie że jak już dziecko wpadnie w złość bo czegoś mu zabraniamy to nie interesują… Czytaj więcej »

Kasia Firlej
Gość
Kasia Firlej

Dlatego ja często przytulam moich chłopców tak bez okazji :) sama tego bardzo potrzebuje ;) ostatnio moj 2,5letni synek podszedł do mnie i mówi „mamo przytulimy się” – ja: „oczywiście Kochanie” – synek:”dawno tego nie robilismy” dawno czyli jakieś pół h temu :) ale dzięki temu zamiast broic żeby zwrócić moją uwagę po prostu informuje mnie o swojej potrzebie :)

Kamil Nowak
Gość

Jeśli dzieci to potrafią, to sprawia, że całe to rodzicielstwo staje się znacznie łatwiejsze – dobrze dla was :)

Ewa
Gość
Ewa

A jeśli to złe zachowanie ma miejsce w przedszkolu? Według pań przedszkolanek synek złośliwie i z premedytacją niszczy rzeczy, nie reaguje na upomnienia, wsadza wszystko do buzi, a w dodatku powtarza krytykowane zachowania… Dodam, że syn ma 3,5 roku a w domu się tak nie zachowuje (a na pewno nie z takim natężeniem).Wcześniej chodził do żłobka i nie było większych problemów. Teraz codziennie skargi i tk jak napisałam, panie twierdzą, że wręcz robi im na złość. Czy może to być wołanie o uwagę pani (grupa jest liczna, 25 maluchów i jedna pani).

Kamil Nowak
Gość

Nie będę ukrywał, że może być dokładnie tak jak piszesz – zbyt duża grupa, zbyt mało uwagi poświęconej na jedno dziecko. Całą sytuację pogarsza fakt, że przedszkolanki jak piszesz przypisują dziecku złą wolę – to nie powinno mieć miejsca, bo dzieci nie są złe same z siebie, tylko w efekcie pewnych wydarzeń zachowują się nie tak jak należy. Niestety temat przedszkola jest ciężki i nie zawsze mamy wpływ na to, aby coś w tej sytuacji zmienić. Sam przez to przechodziłem i ostatecznie w jednym wypadku zmieniliśmy przedszkole, a w kolejnym zmieniliśmy grupę (w obrębie jednego przedszkola). Wiem jednak, że nie… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Witaj! Wiem, że to trochę nie w temacie, ale musiałam gdzieś znaleźć miejsce na zadanie tego pytania :) Jakie masz doświadczenia jeśli chodzi o adaptację dziecka w przedszkolu? Może pisałeś gdzieś, a nie umiem się doszukać :) Mam 3,5 letnią córeczkę, która poszła do przedszkola miesiąc temu. Był tydzień euforii, podobało jej się. Niestety – jak to zwykle bywa – złapała chorobę i miała 2 tyg. przerwy. Po tym czasie zaczęliśmy od nowa (póki co chodzi tydzień) i jest bardzo ciężko. Co rano ogromny płacz, że nie chce iść, że będzie za nami tęsknić, że jakieś dziecko może ją popchnąć… Czytaj więcej »

Marta Czubak
Gość
Marta Czubak

a co mam zrobić z córką, która nie ma ataków agresji, ale w sklepach jest po prostu nie do upilnowania? no nie da się! jak ją trzymam za rękę to się wije, kręci. w końcu chcę coś obejrzeć i puszczam rękę to dziecka moment i nie ma.. biega, lata między regałami.. nie słucha się w ogóle :( żadne tłumaczenia nie pomagają- mówi, ze nie będzie już uciekać i robi to dalej. przekupstwa w stylu jak będziesz grzeczna to pójdziemy na lody też nie pomagają. Odchodzi daleko, w ogóle się nie pilnuje! Nie ma opcji ,zeby postała grzecznie koło mnie i… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Nie będę ukrywał, że najlepszą radą byłoby nie zabierać jej do sklepu i wyjaśnić jej dokładnie dlaczego jej nie zabieramy (bo w sklepie trzeba się odpowiednio zachowywać i ostatnio rozmawialiśmy o tym, a ona mimo rozmów niestety się tak nie zachowywała).

Magdalena Głuch
Gość
Magdalena Głuch

Może to drobne zaburzenia integracji sensorycznej, kiedy bodźców jest w nadmiarze, dziecko może mieć problem by skupić się na tym co najważniejsze – bezpieczeństwo…

awdotia
Gość
awdotia

U nas pomaga też nazywanie stanów/uczuć, których dziecko może doświadczać w momencie histerii. Teraz, czasem, mój prawie trzylatek potrafi pooddychać ciężko i powiedzieć łamiącym się głosem: „było mi bardzo przykro” albo „bardzo się zdenerwowałem”. Nie ukrywam, że duma mnie wtedy rozpiera;) Fakt, że kiedy jest zmęczony, przebodźcowany i przeziębiony, a ktoś od niego wymaga samodzielnego ubrania się, to nie ma zmiłuj, ryk słychać w całym bloku, ale w miarę szybko bierze się w garść, bo właśnie umie nazwać stany, których doświadcza. Mam wrażenie, że daje mu to poczucie… możliwości skomunikowania się z nami, porozumienia, nie wiem jak to wyrazić, po… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Ja myślę, że prędzej niż z Panią, może lepiej porozmawiać z dyrekcją? Zapytać o ich zdanie w tym temacie i czy nie mogą Pani delikatnie zasugerować przeczytania jednej czy dwóch książek napisanej przez doświadczonych w rodzicielstwie bliskości psychologów? Myślę, że to będzie nieco mniej ryzykowna ścieżka, jeśli dyrekcja jest w porządku :)

Dorota Adam
Gość
Dorota Adam

Ja wszystko rozumiem i jest to bardzo wartościowy tekst, ale co zrobić, gdy dwójka równocześnie potrzebuje takiej uwagi i nie ma ochoty otrzymywać ją równocześnie i oczywiście tylko od mamy. Gdy jedno jest bardziej wymagające, a starsze stara się a wszelki sposób zwrócić swoją uwagę: bijąc, brzydko mówiąc… obydwoje nie chcą do taty? :(

Kamil Nowak
Gość

Pamiętam jak kiedyś przeczytałem, że w przypadku kłótni dwójki dzieci rodzice często najpierw wypytują to mniejsze co się stało i zwykle zakładają złe intencje starszego. Niemniej okazuje się, że najpierw powinno zapytać się starszego i dać mu się wypowiedzieć, bo to zaspokaja jego potrzebę uwagi adekwatną do jego roli – starszego z rodzeństwa. W efekcie on z czasem wie, że rodzice mu ufają i mniej to zaufanie nadwyręża.

Natomiast co do tego, że nie chcą do taty, to może warto spróbować tego: https://www.blogojciec.pl/dzieci/zrobic-dziecko-preferuje-jednego-rodzicow-troche-bardziej/?

Monica
Gość
Monica

Sa sytuacje, w ktorych dziecko po prostu chce czegos czego nie mozemy mu dac (np bombonierke zamiast obiadu). Gdy mowimy „nie” zaczyna sie wrzask i „udawany” placz. Owszem dziecko nie robi tego ze zlosliwosci, ale tez nie z powodu braku bliskosci. Po prostu mysli, ze takie zachowanie mu pomoze to otrzymac. Dziecko placze (a raczej udaje) tylko gdy na nie patrzymy i wcale nie chce sie przytulac. I wtedy jestem zdania, ze nalezy takie zachowanie ignorowac. Uspokoi sie to mozna mu wtedy probowac tlumaczyc. Natomiast jesli chodzi o zostawienie dziecka niech sie wyplacze az usnie to jest to moim zdaniem… Czytaj więcej »

Kamila Wróbel
Gość
Kamila Wróbel

Co wtedy, kiedy dziecko w jednym dosłownie momencie mówi, że chce np. coś słodkiego i nie przetlumaczysz, ze nie moze, ze juz za pozno, itd. Nie pomagaja przytulenia, bo dziecko wyrywa sie i idzie zrzucic wszystko ze stolu, podchodzi i zaczyna uderzac raczkami rodzicow po nogach, itp. Co mamy wtedy robic?

Joanna Kołodziejska
Gość
Joanna Kołodziejska

Ja mam dwóch synów 2,5 roku i 4,5 roku, jak są razem to każdy z Nich chce bardziej zwrócić na siebie uwagę poprzez bieganie i hałas w domu, tak samo jest jak jestesmy całą rodzina w domu (mieszkamy z moimi rodzicami dodam) to wtedy pokazuja swoje „złe” zachowanie histeriami, głośnym zachowaniem itp., natomiast jak jesteśmy sami albo każde dziecko jest oddzielnie to jest anielska cisza i spokój. Więc im więcej ludzi i zamieszania tym dzieciaki więcej dokazują.