Czy dziecku potrzebni są bogaci rodzice?
Czy stabilizacja naprawdę oznacza pięciocyfrową wypłatę i 300 metrowy dom?
Jaka jest Twoja wymówka?
“Nie możemy się zdecydować na dziecko, bo: nie mamy warunków mieszkaniowych. Jesteśmy za młodzi. Ja pracuję tylko na umowę zlecenie, a mąż w sumie dobrze zarabia, ale ta praca teraz taaaka niepewna. Olaboga” – wybierz jeden, dwa lub wszystkie argumenty i otrzymujesz wymówkę, jaką obecnie stosują młode pary, aby tłumaczyć swoją bezdzietność. Dziecko potrzebuje stabilizacji, a ta z kolei (podobno) oznacza stałą, pewną pracę i ładne, duże mieszkanie. Ty też tego potrzebowałeś, nie? A mimo wszystko, wychowałeś się pewnie bez tego, prawda?
Ja na ten przykład potrzebuję miliona dolarów (dane do przelewu podam chętnym na maila), a jakoś żyję bez niego (choć lekko nie jest).
Biedne dzieciństwo bogatych
W moim środowisku, większość ludzi, którzy prowadzą dochodowe firmy i ciągle się rozwijają, nie miało kolorowego dzieciństwa. Rodzice z uzależnieniami, pierwsze dziecko urodzone w bardzo młodym wieku, mieszkanie w kilka osób na dwudziestu metrach kwadratowych lub nawet brak mieszkania. Zresztą rozejrzyj się w swoim środowisku. Sam znajdziesz takie przykłady. Przeszukaj życiorysy gwiazd, zapoznaj się z wczesnym dzieciństwem Rihanny, Micheala Jacksona czy Christiny Aguilery. Wśród polskich gwiazd też jest mnóstwo takich historii. Popatrz na historie znanych przedsiębiorców, filmowców, naukowców. Niemal każdy z nich miał w życiu pod górkę. Właśnie dzięki temu znajdują się teraz znacznie wyżej niż inni.
Bogate dzieciństwo biednych
Patrząc z drugiej strony, przejeżdżałem ostatnio przez osiedle na którym się wychowywałem. Widziałem dzieci, które zawsze miały w szkole kieszenie wypchane pieniędzmi. Bawiły się nimi, nieraz wyrzucając je w powietrze, aby inne dzieci o nie walczyły (serio, miałem dwa takie przypadki kliniczne). Niemal jak rzymski cesarz przejeżdżający przez miasto i rozrzucający miedziaki pomiędzy tłum biedoty. Teraz widzę te same „dzieci” pod monopolowym, prosząc szefów i kierowników o 2zł na bułkę. Nie poznają mnie. Mają 30 lat i w każdej chwili mogą zamarznąć z zimna. Popatrz na wybrane dzieci ludzi bogatych, ludzi telewizji. Narkotyki, alkohol, brak kontroli nad swoim życiem. Oni mieli z górki. I stoczyli się na samo dno.
Przecież to są skrajności
Ależ oczywiście, że to są skrajności. Mi w tym tekście nie chodzi o to, aby udowadniać, że każde dziecko wyrastające w patologicznym środowisku będzie drugim Stevem Jobsem czy że każde bogate dziecko będzie menelem pod budką. Moim celem jest jedynie pokazanie, że status materialny nie definiuje naszego życia i naszej przyszłości.
Dzieciństwo Twoich dzieci
Teraz dobrze się zastanów. Gdybyś musiał wybrać pomiędzy dzieckiem, które ma dostęp do dużych pieniędzy od najmłodszych lat i takim, które nie może sobie pozwolić na batonik, a na mikołaja dostaje kolorowankę (podczas, gdy jego koledzy dostają konsole do gier, a wcale nie byli grzeczni). Gdyby nie było złotego środka. Jakie dzieciństwo wybrałbyś dla swojego dziecka: wspaniałe (przynajmniej w oczach dziecka) czy takie, po którym wyrośnie na wspaniałego człowieka?

Dzieciństwo szybko mija
Nie będziesz przy swoim dziecku przez całe życie. Albo chronione przed światem będzie żyło w błogiej nieświadomości przez zbyt wiele lat i czeka go wielkie rozczarowanie albo nauczy się dawać sobie ze światem radę na bieżąco. To, którą drogę wybierzesz, nie zależy jednak od Twojej sytuacji finansowej. To zależy od Twoich priorytetów. Dzieciństwo powinno trwać możliwie długo, ale ani jednego dnia więcej. Jeśli pisklak nie zostanie wypchnięty z gniazda w odpowiednim czasie, bierzesz na siebie ryzyko, że gdy wyleci z niego jako dorosły, to rozbije się o ziemie i nigdy się nie podniesie.
Twoje dziecko nie potrzebuje stabilizacji. Twoje dziecko potrzebuje miłości. Potrzebuje rodziców. Rodziców, którzy może i przyniosą do domu mniejszą wypłatę, ale za to więcej czasu. Czasu dla swoich pociech. Gdyż znacznie ważniejsze dla dziecka jest być (przy nim), niż mieć (kolejną zabawkę).
Prawa do zdjęcia należą do Unicefiran.
PS. Ten milion by się na prawdę przydał. Dzięki.






