Dwa lata blogowania – czy jest coś, co zrobiłbym inaczej?

Czy były jakieś rady, których nie warto było słuchać?

blogideas

Jak to się zaczęło?

O blogowaniu myślałem już dobrych kilka miesięcy, ale namacalne stało się to dopiero 29 lipca 2013 roku, po opublikowaniu przez Tomka tego wpisu. Nałożyło się to z przeczytaniem świetnego cytatu:

„Najlepszy czas, żeby zacząć, był rok temu. Drugi najlepszy czas, żeby zacząć, jest dzisiaj.”

I wtedy też zrobiłem pierwszy krok. Wykupiłem domenę.

domena

Wykosztowałem się, wiem :)

Jednak ziarnko zostało zasiane i tak też, w październiku 2013 roku (zauważcie, że prawie trzy miesiące zajęło mi zbieranie się do klawiatury) zacząłem pisać. Plan był taki, żeby pisać trzy, cztery teksty w tygodniu – udawało mi się pisać dwa. Plan zakładał też, że jeśli tylko będę pisał, to ludzie będą to czytać. Heh, ale byłem naiwny :)

Początki nie były kolorowe

Do lutego 2014, było u mnie na blogu mniej niż 500 osób. Napisałem czterdzieści tekstów, w ciągu czterech miesięcy i przeczytane zostały w sumie przez niecałe 500 osób (wychodzi jakieś 12 osób na tekst!). To było jak kop w dupę od rzeczywistości.

Po co to w ogóle robisz? I tak nikt tego nie czyta – weź to rzuć w cholerę i zajmij się normalnym życiem.

Nikt mi tego wprost nie powiedział, ale mój umysł był bardzo stanowczy w tej sprawie. I cały czas się wahałem czy rzeczywiście tak nie zrobić. Wtedy też trafiłem na tekst Taty w pracy, który opublikował podsumowanie ojcowskiej blogosfery 2013 roku i ujął w nim mnie. Niszowego blogera, którego nikt nie czyta. To było w grudniu. A w lutym wziąłem się do roboty.

Blogowanie na poważnie

Od 8:00 do 16:00 byłem w pracy. Od 16:00 do 22:00 miałem czas dla rodziny. Kiedy więc blogowałem? I to na poważnie? Pierwszą wartę miałem wieczorem od 22:00 do 24:00, a drugą od 5:00 do 7:00. Cztery godziny dziennie poświęcałem na pisanie (i czasami jeszcze kilka w trakcie pracy). I już w kwietniu zacząłem widzieć efekty, gdy mój tekst Już nie biję dzieci, został przeczytany kilka tysięcy razy (szczególnie, że miesięcznie dalej nie miałem więcej niż tysiąc czytelników). Wyglądało to mniej więcej tak:

staty

To był niesamowity wiatr w żagle. Szczególnie, że czekałem na niego przez pół roku, pisząc tekst za tekstem i nie mając prawie żadnego odzewu. I jak się okazało – do czerwca miałem czekać na kolejny taki wiatr, przez cały maj notując mniej odsłon, niż w kwietniu miał ów jeden tekst.

Na szczęście, gdy ten czerwcowy czas przyszedł, to efekty mojej kilkumiesięcznej pracy, stały się wreszcie widoczne.

czerwiec

Oczywiście dalej musiałem ciężko pracować, aby utrzymać odpowiednią jakość i w dalszym ciągu trafiały się teksty czytane przez ledwie kilka osób, ale już widziałem, że idę w dobrym kierunku.

Czy jest coś, co zrobiłbym inaczej, gdybym zaczynał drugi raz?

Gdybym zaczął swoją przygodę z blogowaniem od nowa, to w zasadzie tylko jedną rzecz zrobiłbym inaczej. Mianowicie: nie zabierałbym obrazków z Google. Poważnie, to jest chyba największy błąd jaki popełniłem i kiedy zorientowałem się, że mi nie wolno (nawet jak dam link do źródła), to miałem do podmiany jakieś kilkadziesiąt zdjęć. Nie idźcie tą drogą.

Wtedy na szczęście pocieszył mnie Andrzej Tucholski, który swego czasu musiał podobno podmienić ich 500 :) Czyli nie miałem jednak tak źle :)

Słuchania jakich rad bym unikał?

Oprócz oczywiście braku czytelników, na początku jeszcze sporą bolączką było również doradzanie wszelakich „internetowych/blogowych specjalistów”. Wtedy też dowiedziałem się, że:

„Nikt nie będzie czytał bloga pisanego przez ojca.”

„Blog o dzieciach, bez wizerunku dzieci nie ma prawa bytu.” (tutaj dziękuję Nishce, za ten tekst!)

„Nie masz prawa podejmować tematów dotyczących wychowania dzieci, bo nie jesteś ekspertem/psychologiem dziecięcym.”

„Nie masz szans na wybicie się, bo nie masz znajomości w blogosferze.”

Nie mówiąc już o tym, że ilość komentarzy, w których ludzie mnie wprost atakowali, zastraszali i grozili (niektórzy nawet śmiercią), była ogromna.

Zresztą czasami dalej mnie zaboli, gdy ktoś napisze (autentyczne cytaty): „jak chcesz dam ci adres i rozfadsdghfsdhgfjebe ci mozg” czy „jednym zdaniem jestes najwiekszym skurwielem pod sloncem o jakim slyszalem i wszyscy tobie podobni poprostu powinni zginac mam nadzieje ze zdechniesz z glodu w mekach i AVE ! POZDRO Z SOSNOWCA GNOJU.”, ale teraz już wiem, że to nie są moje problemy. I że to nie ja powinienem się nimi zajmować. I że jedna, dwie czy nawet dziesięć osób, w tłumie 500.000, nie ma żadnego znaczenia.

Dlaczego te rady były do kitu? I dlaczego dzisiaj banuję hejterów zamiast z nimi rozmawiać?

Bo pomimo tego, że nie posłuchałem tych rad i pomimo tego, że nie brałem sobie do serca słów hejterów, to trafiłem do rankingu wpływowych blogerów (konkretnie do nadziei na rok 2015). Trafiłem również na listę najchętniej polecanych blogów. Byłem na Blog Forum Gdańsk. W trakcie konkursu na Blog Roku, swoje wsparcie dla mnie zadeklarowało naprawdę mnóstwo blogerów i jeszcze więcej czytelników, a godzinę po ogłoszeniu wyników (niekorzystnych niestety), odezwała się do mnie marka Ford z propozycją jednej największych współprac z blogosferze w 2015 roku (która właśnie trwa). Do tego w rankingu Alexa (taki ogólnoświatowy, niezależny ranking), Blog Ojciec jest w ścisłej czołówce polskiej blogosfery parentingowej (wyprzedzają mnie tylko Nishka i Hafija, ale dzielić podium właśnie z nimi to prawdziwy zaszczyt :).

Jednak największym moim naszym osiągnięciem, jest ten widok:

stat

Pół miliona unikalnych użytkowników. To tylu ludzi, ilu było w tym roku na Woodstocku (podobno). Już w samym lipcu było tutaj 70.000 ludzi. I jeszcze na dodatek ćwierć milionowy, tygodniowy (!) zasięg na Facebooku.

zasieg

To są liczby, które dalej są dla mnie niewyobrażalne. Niemniej są rzeczywiste.

Najważniejsza rzecz, jakiej nauczyło mnie blogowanie

Dlatego też jeśli blogowanie nauczyło mnie jednej rzeczy, to byłoby to niepoddawanie się. Bo chciałem się poddać i to kilka razy. Jednak zawsze było coś, co mi mówiło:

„Poczekaj jeszcze trochę. Wytrzymaj jeszcze kilka dni. Jeszcze kilka tygodni. Maksymalnie kilka miesięcy. Może rok.”

Najbardziej chyba motywował mnie Gary Vaynerchuk, czyli człowiek, który na swój internetowy sukces czekał 18 miesięcy. Miał mnóstwo możliwości, żeby wesprzeć swój internetowy biznes innymi kanałami (w tym firmę wartą kilkadziesiąt milionów (!) dolarów), ale on mimo wszystko postanowił cierpliwie czekać. I doczekał się.

Stwierdziłem więc, że skoro on potrafił poczekać, to ja też potrafię. I po dwóch latach czuję, że całe to czekanie było najlepszym co mogłem zrobić. A fakt, że jest nas tutaj tak wielu, daje mi niesamowitą motywację do dalszego działania. Dlatego też dzisiaj chciałbym podziękować wam wszystkim za to, że jesteście i za to, że dotrwaliście dzisiaj do tego miejsca. To zaszczyt móc dla was pisać. Dzięki! :)

Prawa do zdjęć należą do Owen.

Jeśli dotarliście do tego momentu, to po pierwsze jest mi bardzo miło. Byłbym też niezwykle wdzięczny, gdybyście uznali ten artykuł za warty udostępnienia dalej, bo dzięki temu będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również potrzebuje go przeczytać.

61
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
Kamil NowakNatalia Smordowskato dopiero poczatekJakProwadzicLepszeZycie_plTo już 2 miesiące... Czas na małe podsumowanie! | Sztuka bycia tatą. Blog parentingowy. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna Pachla
Gość

<3 Gratuluję, mocno ściskam i oby tak dalej!

Kamil Nowak
Gość

Dzięki! :)

szafeczka
Gość

Brawo Kamil! :)

Kamil Nowak
Gość

Dzięki :)

Dagmara Godleś
Gość
Dagmara Godleś

my dziękujemy za to, że tak lekko się Ciebie czyta, mnie nie przekonują inne mamy, ale zdania tatusiów chętnie wysłucham. dzięki Tobie nie denerwuję się na moje dziecko, inaczej patrzę na rodzicielstwo i od paru dni nie stosuję kar i nagród :-) czytam tylko Twojego bloga :p

Kamil Nowak
Gość

Bardzo mi miło ;)

piwnooka
Gość

Ogromne gratulacje :) Przebyłeś niełatwą drogę a taka historia motywuje innych.

Kamil Nowak
Gość

Dzięki :)

Angelika Booher
Gość

Gratuluję, szczególnie momentów, kiedy jednak nie zrezygnowałeś :)!!!

Kamil Nowak
Gość

Też się z nich najbardziej cieszę :)

Gosia
Gość
Gosia

Jak już gdzieś pisałam, dla mnie jesteś absolutnie numer 1 w blogosferze parentingowej: każdy tekst jest o czymś, nie rozmieniasz się na drobne, nie bawisz się w blogerskiego celebrytę, po prostu piszesz dobre i ważne teksty. Dodać do tego, że mi w 100% po drodze z Twoim podejściem do rodzicielstwa, i nic więcej nie potrzeba. Dobrze, że w blogosferze jest BlogOjciec – dobrze dla czytelników, i dobrze dla blogosfery.

Kamil Nowak
Gość

Jak już pisałem – mam ten komentarz zapisany ;) I jeszcze raz dziękuję :)

Gosia
Gość
Gosia

Lubię to ;)

Żaneta
Gość

Gratulacje!!! Fajnie się patrzy na te cyferki ;) na pewno dają dużego kopa motywacji ;) BTW to czekanie potrafi być naprawdę frustrujące…

Kamil Nowak
Gość

Oj, potrafi być, potrafi… ;)

calareszta.pl
Gość

Gratulacje i powodzenia na przyszłość!

Kamil Nowak
Gość

Dzięki :)

Budująca Mama
Gość

Najważniejsze co mówi Tomek Tomczyk -rób wszystko po swojemu

Kamil Nowak
Gość

Niestety widzę po ludziach, że rzeczywiście jest ciężko… zbyt wielu zamyka blogi…

Budująca Mama
Gość

Zdecydowanie. Wiele znajomych od zeszłego roku zniknęło

Kuba Osiński
Gość

Genialnie się rozwija Twój Blog. A najlepsze jest to, że podejście do tematu masz takie samo jak przed tym skokiem z czerwca.

Kamil Nowak
Gość

No i to jest opinia na której mi zależało :)

Rodzinne porachunki
Gość

Gratuluję sukcesu i dziękuje za ten wpis, który jest niezwykle motywujący. Dosyć często w różnych mediach widzimy tylko efekt końcowy sukcesu np.: to jak dany bloger jest rozpoznawalny, jaki ma zasięg i ile ma fanów. Nie mamy okazji poznać drogi, którą przebył, czasu jaki w swoją pasję zainwestował, wyrzeczeń, które musiał podjąć czy momentów zwątpienia, które mu towarzyszyły. Dla mnie ostatecznym i mocnym bodźcem by zająć się blogowaniem były słowa Michała Szafrańskiego: „Fajnie, fajnie, że to Was motywuje, tylko pamiętajcie – z motywacją to jest tak.. – jeśli nie podejmujecie żadnego działania pod ich wpływem, to jest to czas zmarnowany.… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Święte słowa. Nie słyszałem ich wcześniej, ale są niesamowicie ważne.

Sabina Gatti
Gość

gratuluję cierpliwości i sukcesu ! i życzę dalszych sukcesów.

Kamil Nowak
Gość

Dzięki :)

Ojciec M.
Gość

Sarkazm nr 1: Rozumiem, że przestałeś być niszowym blogerem tatuśkiem i stałeś się sławny, rozpoznawalny. Czyli, że rola niszowego blogera ojca, który staje się sławny jest teraz wolna i można ją zająć :D Sarkazm nr 2: Później jedna czy druga agencja wysyła zapytanie o zasięgi bloga i pomyśleć, że porównuje twoje do moich…. Wszystkie miliony z blogosfery zabierasz! Oddaj! Dziel się z mniejszymi! Mówiąc poważnie: Gratulacje. Podziwiam. Ja zakładając bloga próbowałem wybadać czy już jest ktoś, kto wpadł wcześniej na podobny pomysł. Muszę przyznać, że bardzo szybko do ciebie trafiłem. Później na facebooku znalazłem King Konga i… co miesiąc poznaje… Czytaj więcej »

Kamil Nowak
Gość

Wystarczy spojrzeć na link do blogosfery ojcowskiej roku 2013, który wyżej linkuje. Była nas garstka. A teraz?Idziemy w setki :)

Kasia
Gość
Kasia

ja również się cieszę, że poczekałeś! Dzięki temu mogę teraz wzbogacać moje doświadczenia w wychowaniu syna, znaleźć tu wsparcie, czytając mądre rady i po prostu pośmiać się również :) tak trzymać!

Kamil Nowak
Gość

W moim życiu i wychowaniu moich dzieci to też dużo zmieniło, więc sam sobie też jestem wdzięczny ;)

Jak ona to robi
Gość

Cierpliwość popłaca. Gratulacje!

Kamil Nowak
Gość

Dzięki :)

Szymon Kuźniak
Gość

Gratuluję sukcesu, naprawdę świetnie Ci idzie. No ale jest zasłużony, co tu dużo mówić. Tak trzymaj!

Fajnie, że wrzucasz takie wpisy, bo widać ile pracy i cierpliwości potrzeba, żeby cokolwiek osiągnąć.

Kamil Nowak
Gość

Cieszę się, że są tak odbierane :)

Kapi Testuje
Gość

Czytam to co napiszesz regularnie i podsyłam teksty mężowi aby nie bał się tego co jest normą dla pozostałych ojców małych pociech. Często podnosisz na duchu pisząc o normalności która spotyka nas wszystkich i za to bardzo Ci dziękuję.

Kamil Nowak
Gość

Ja również bardzo dziękuję :)

Konrad Błaszak - Kondux
Gość

No to nie pozostaje nic tylko pogratulować i życzyć, że za kilka lat te liczby będą wydawać się takie malutkie ;)

Kamil Nowak
Gość

Oby! :)

Tata Potwora
Gość

Przyznam, że podziwiam. Zwłaszcza w podejściu do hejterów wszelkiej maści. Przyznam, że to najważniejszy powód, dla którego na moim blogu piszę tylko zabawne historyjki o wyczynach młodego. Boję się, że gdy napiszę coś poważniejszego zleci się masa nienawistników wszelkiej maści, którzy nie potrafią uszanować innych pogladów. Złe słowa skirowane do mnie jeszcze bym zniósł, ale żyjemy w takich czasach, gdzie każdego da się zlokalizować i może się okazać, że jakiś wariat znajdzie mnie i zrobi coś, co zagrozi młodemu. Ludzie są niestety nieobliczalni. A może boję się tylko na zapas? Jak sobie z tym poradziłeś?

Kamil Nowak
Gość

To jest właśnie jeden z powodów, dla których moje dzieci nie pojawiają się na tym blogu. Żeby całość krytyki skupiała się na mnie, a nie na moich dzieciach. Bo ja sobie jestem z nią w stanie poradzić, ale nie chciałbym, żeby one też musiały. Więc pod tym względem doskonale rozumiem Twoje obawy.

Stvorki
Gość
Stvorki

Ja Ciebie Kamil, bardzo podziwiam, za to, że (brzydkie słowo) trendy w rodzicielstwie, na które normalnie miałbym alergie, sprowadzasz do takiego fajnego, przyjaznego i zdroworozsądkowego podejścia. Bez patosu, bez budowania pomników, ale również bez kompromisów. I wydaje mi się, że to jest właśnie dobra droga, aby trafić do ojców (bo mamy to już dawno masz w kieszeni :)).
Świetna robota

Kamil Nowak
Gość

No jak widziałem po ankiecie, rzeczywiście do ojców trafiam coraz częściej. Najpierw było ich tu jakieś 5-7%, a obecnie jest prawie 20% :)

Piotr Bajtlik
Gość

Gratuluję ci wielkiego sukcesu i wielkiej siły, którą posiadasz! Trzeba naprawdę wielkiej wytrwałości i samozaparcia, żeby pracować na sukces tak ciężko jak ty! Ale jak widać po efektach – warto było!

No i dzięki za ten wpis. On motywuje wszystkich tych, którzy – bez względu na to czy w świecie internetu czy w realu – marzą o tym, by osiągnąć coś wielkiego, by coś znaczyć. Dałeś dowód na to, że warto być wiernym swoim marzeniom. Dzięki!

Kamil Nowak
Gość

Bardzo się cieszę, że ten tekst jest odbierany właśnie w ten sposób :) I mam nadzieję, że rzeczywiście będzie motywujący :)

Magda Dwa Plus Dwa
Gość

Budujące dla kogoś, kogo dopiero miesiąc temu naszło, żeby pobawić się w blogowanie :)

Magda Szczesliva
Gość

Kamil, BRAWO!

Kamil Nowak
Gość

Dzięki! :)

Brawurka
Gość

Pewnie usłyszałeś to milion razy, ale świetnie wypełniasz taką parentingową niszę, ponieważ głoś taty jet niezwykle ważny w wymianie treści najważniejszych. Twoje „tacierzyństwo” to właśnie fenomenalny atrybut do wymiany treści, informacji , doświadczeń i perspektywy. Niezmiernie się cieszę, że trafiłam kompletnie przypadkowo na Twój blog i chętnie podrzucam mojemu mężowi do dalszej dyskusji.
Tak trzymaj a hejterstwo to niech Tobie rączki całuje, że z pod nich wychodzą takie teksty !
Niech moc będzie z Tobą!

Kamil Nowak
Gość

Przekażę hejterstwu :) Pewnie się ucieszą i podporządkują :D

Konrad Obszyński
Gość

Świetna robota, Kamil! Wykonałeś i wykonujesz ogrom pracy i jak widać po liczbach i komentarzach, ta praca jest potrzebna innym. Jesteś na topie, nie mniej dalej życzę pozytywnej drogi rozwojowej!

Kamil Nowak
Gość

Dzięki i Tobie również życzę powodzenia :)

jamaska.pl
Gość

Ja dopiero blogowo raczkuje i jeszcze nie do końca wiem o czym chcę pisać, ale tacy jak TY są świetnym motywatorem :) BTW super tu u Ciebie :D

Kamil Nowak
Gość

Bardzo mi miło :)

mutrynki.pl
Gość
mutrynki.pl

Mega gratulacje !

Kamil Nowak
Gość

Mega dzięki :)

trackback

[…] Nowaka (BlogOjciec), który udowodnił, że ciężką codzienną pracą, można osiągnąć sukces […]

JakProwadzicLepszeZycie_pl
Gość

Świetny wpis, bardzo motywujący. Zabieram się do dalszej pracy :) Dzięki Kamilu!

JakProwadzicLepszeZycie_pl
Gość

Co do zdjęć, to czy nie można ich wstawiać z adresu (embadować) ? Wydawało mi się, że w ten sposób jest to całkowicie legalne (zdjęcie nie jest u blogera na serwerze i jeśli autor usunie zdjęcie ze swojego serwisu, to zdjęcie zniknie również z naszej strony).

to dopiero poczatek
Gość

Moim „powiewem nadziei” stałeś się TY :) Dziękuje !!!
Nie poddam się :)

Natalia Smordowska
Gość
Natalia Smordowska

Gratuluję i życzę samych dalszych sukcesów. Chciałabym się zapytać czy korzystałeś z jakiś interesujących książek które pomogły vi poprowadzić bloga? Możesz jakieś polecić? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Kamil Nowak
Gość

Przede wszystkim książki Tomka Tomczyka i Gary’ego Vaynerchuk’a :)