Chłopiec, którego życie zostało uratowane przez gwiazdy

„- Piękne prawda? – zapytał spoglądając w niebo.

– Co?

– Gwiazdy. Przestałem na nie patrzeć, ale są… piękne.

Agent D. Faceci w czerni.

Mały chłopiec

Gdyby gwiazdy mogły spoglądać na ziemie, udałoby im się kilkanaście lat temu dostrzec małego chłopca. Chłopca, który patrząc w nocne niebo, przylepiał swoją twarz do zimnej, okiennej szyby, na której osiadał się i po chwili znikał wydychany przez niego dwutlenek węgla. Działo się to jesienią… choć może była już zima? W zasadzie nie ma to większego znaczenia. Gdyby więc gwiazdy przyjrzały się dokładnie, zobaczyłyby jak bardzo smutny był ów chłopiec w momencie, w którym swój wzrok kierował ku nim. Jednak to nie one winne były jego smutku. Jego smutek spowodowany był zupełnie czym innym. Tak zwanymi „przyziemnymi sprawami”. Drobiazgami. Tylko, że dla niego to nie były drobiazgi.

Ten mały chłopiec miał już czternaście lat, ale wtedy nie czuł się na więcej niż kilka. Mały, zagubiony, niepewny swojego miejsca na świecie. Niepewny sensu tego wszystkiego. Czarne myśli napływały jedna za drugą, przysłaniając wszystkie blaski życia, niczym ciemne chmury płynące po niebie, przysłaniają wszystkie gwiazdy.

Gwiazdy

Jego myśli były w tamtym momencie tak smutne i tak niebezpieczne zarazem, że przeraziłyby nawet dorosłego. Żaden człowiek nie powinien czegoś tego odczuwać. Uczuć, które są w stanie nas przekonać, że odebranie sobie życia będzie tą łatwiejszą drogą. Że wszystkim będzie lepiej, gdy nas już nie będzie. Niestety takie myśli pojawiają się. I to znacznie częściej niż nam się wydaje. Po prostu mało kto o tym mówi. Na szczęście dla tego małego chłopca, podczas gdy spoglądał on przez okno i oceniał jak niewiele jest potrzebne, żeby znaleźć się po jego drugiej stronie, coś odwróciło jego uwagę. Coś pięknego. Coś, co potrafiło przebić się nawet przez tak czarne myśli, jak jego. A były to gwiazdy. Spędził całą noc na ich oglądaniu.

Nie jestem pewny w jaki sposób mu pomogły, ale jestem niemal pewny, że ten mały chłopiec pamięta ich piękno do dzisiaj.

Codzienne rzeczy, których nie zauważamy

Ile jest takich rzeczy, które widzimy każdego dnia, ale ich nie zauważamy? Nie tak naprawdę… Piękne, często zapierające dech w piersiach, niemal na wyciągnięcie ręki. Rzeczy, bez których nasze życie nie byłoby takie samo, ale codziennym pędzie zapominamy o ich istnieniu. Mówimy sobie, że będzie inaczej, że będziemy pamiętali, ale ostatecznie o nich zapominamy. Pojawia się proza życia i zaczynamy zapominać o wszystkich tych małych rzeczach, które były z nami tyle lat.

Czasami podobnie zaczynamy traktować relacje z naszymi bliskimi. W końcu mama czy tata zawsze przy nas będą, prawda? Przyjaciele też – zakładamy, że przyjaźń jest na całe życie, niczym wykuta w skale. Dopiero po czasie zauważamy, że takie podejście sprawia, iż ci którzy zawsze byli obok w pewnym momencie odeszli i nie ma ich już w naszym życiu. Wtedy dopiero dociera do nas, że relacja jest pewnego rodzaju żywym organizmem – jeśli o nią nie dbamy, to ona obumiera.

Zapominamy jak cudowna i jak barwna jest przyroda nasz otaczająca. Zapominamy o naszych bliskich. Zapominamy o tym jak piękna może być pojedyncza chwila. Zapominamy też o swoich dziecięcych marzeniach.

Biegniemy, pędzimy, lecimy na złamanie karku i nie zostawiamy sobie ani chwili na to, aby przystanąć, spojrzeć na mapę i chociaż chwilę zastanowić się naszym kolejnym krokiem.

Ostatecznie wielu z nas zapomina nawet o swoim wewnętrznym dziecku.

Gwiezdny pył

Ten cytat na początku jest jednym z moich ulubionych cytatów filmowych. Od dziecka uwielbiałem gwiazdy. Znałem kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt nazw konstelacji. A dzisiaj? Ledwie pamiętam trzy. Niestety, co przyznaję z małym wstydem, całkowicie o nich zapomniałem. Są przy mnie każdego dnia, odkąd tylko przywitałem ten świat swoim pierwszym krzykiem. Piękne, ogromne i cudowne. A ja o nich po prostu zapomniałem. I dopiero ostatnio to do mnie wróciło. Gdy czytałem dzieciom książeczkę o powstaniu ziemi, uświadomiłem sobie, że gdy gwiazda umiera, zamienia się w kosmiczny pył. I z takiego też pyłu tworzą się planety. Nasza też tak powstała. Z gwiezdnego pyłu. Wiec my, jako ludzie, nosimy w sobie cząsteczki tych samych gwiazdy, które każdej nocy przyozdabiają nasze niebo.

Tych samych gwiazd, którym powierzamy jako dzieci nasze marzenia i naszego obawy.

Nadzieja

I tak też wydaje mi się, że zrobił ten mały chłopiec. Powierzył swoje obawy i marzenia gwiazdom, a one w odpowiedzi pokazały mu, że nawet w najciemniejszą noc, są gwiazdy które nieustannie lśnią. Że nie ma znaczenia, ile ciemnych chmur nadejdzie, one wszystkie w końcu przemijają i odchodzą. A gwiazdy pozostają. Tak samo silne i tak samo piękne jak do tej pory. A może nawet piękniejsze, bo bogatsze o kolejne doświadczenie? O kolejną ciemną chmurę, którą pokonały?

Chyba wtedy właśnie ten mały chłopczyk postanowił wziąć z nich przykład i nie poddawać się. A czy doszedł do tego sam czy może akurat wtedy obudziła się w nim ta gwiazda, której cząstkę w sobie nosi? Tego już się chyba nigdy nie dowiemy.

Prawa do zdjęcia należą do Scott.

  • Aga

    Jeśli Twoja książka będzie opowieścią, literacką fikcją, z chęcią ją kupię. Nie zawsze zgadzam się z Tobą i Twoimi poglądami, ale bardzo podoba mi się Twoje pióro. Mam nadzieję, że się doczekam.

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Piękne

  • Gorzej jeżeli dziecko nie dostrzegło tych gwiazd a swoje problemy i troski zawierzyło jedynemu dorosłemu, któremu ufały. I się okazał, że nawet On nie jest w stanie nic pomóc…