Rzeczy których nie należy mówić do dzieci

A które wielu rodzicom zdarza się wypowiadać.

sad„Słyszysz co do Ciebie mówię?”

Oczywiście, że dziecko słyszy. Czasami jest jednak zbyt przerażone lub zbyt zdezorientowane, żeby podjąć działanie, którego rodzic wymaga. Zdenerwowanie dorosłego czy podniesiony głos nie pomagają. Czasami dziecko zwyczajnie nie rozumie, czego rodzice od niego oczekują w danym momencie. Dzieci (w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi najwidoczniej) nie czytają rodzicom w myślach i czasami należy im jasno wyrazić swoje oczekiwania. „Ale tu jest syf”, nie zadziała tak dobrze jak „powinniście tu posprzątać”.

„Widzisz co zrobiłeś?”

Podobnie jak powyżej. Oczywiście, że dziecko widzi co zrobiło. Ono jest dzieckiem, nie idiotą, nie zawsze należy traktować je protekcjonalnie. Chciałbyś, żeby szef wydzierał się na Ciebie w pracy i pięć razy pytał się czy widzisz co zrobiłeś, kiedy coś zawalisz? Przecież chciałeś dobrze. Prawda? Twoje dziecko też chciało dobrze.

„Jak przyjdzie do domu tata, to zobaczysz”

Kiedyś to był najprostszy sposób mamuś, żeby przywołać dzieci do porządku. „Przyjdzie tata i tak Cię zleje, że popamiętasz”. Na szczęście odchodzimy od maltretowania i torturowania dzieci, więc to przestaje być problemem. W dalszym ciągu jednak zdarza się, że któryś z rodziców ucieka od trudnych tematów i deleguje je mężowi lub żonie. Trzeba dziecko nauczyć jeść? Ty to zrób. Trzeba dziecko nauczyć jeździć na rowerze? Ty to zrób. Trzeba wypracować u dziecka sumienność i konsekwencje? Ty to zrób, tak dobrze Ci to idzie. Ja nie potrafię, cały czas go rozpieszczam.

Częste zwalanie odpowiedzialności za wychowanie dziecka na drugiego z rodziców, jest równoznaczne z poddaniem się i wywieszeniem białej flagi z napisem „Jestem beznadziejnym rodzicem”. Co potrafi Twój partner, czego Ty nie potrafisz? Być konsekwentny? Potrafi rozmawiać z dziećmi? Ma więcej cierpliwości? Te wszystkie umiejętności da się wykształcić. Trzeba tylko chęci.

„Tak mi się odwdzięczasz?”

To nie dziecko sprowadziło się na świat. To nie ono wzięło na siebie odpowiedzialność za swoje wychowanie. Ono nie jest i nie będzie Ci nic winne. Nic ponad to, na co sobie zasłużysz. „Szanuj ojca swego i matkę swoją” było kiedyś powtarzane jak mantra i uzyskiwane za pomocą siły, ale na szczęście powoli traci już ważność.

Jeśli chcemy, aby nasze dziecko nas szanowało, musimy nauczyć go szacunku. Do siebie i do innych ludzi. A najlepszy sposób, aby to zrobić, to przede wszystkim okazywać szacunek jemu samemu.

„Nie płacz, nie masz o co” i „Przestań się śmiać”

Kiedy ktoś Cię uderzy, to jesteś zły i masz ochotę mu oddać. Dlaczego w identycznej sytuacji dotyczącej Twojego dziecka, każesz mu stłumić to uczucie? Kiedyś ktoś zabierze Ci portfel i ucieknie, to jesteś wściekły i smutny. Dlaczego dziecko, któremu zabrano zabawkę, powinno czuć się inaczej? Kiedy zobaczysz, że ktoś poślizgnął się na lodzie, to najpierw się śmiejesz, a później zastanawiasz czy na pewno wszystko z nim w porządku. Dlaczego więc, dziecko ma zachować powagę, kiedy przykładowo Ty się przewrócisz?

Emocje nie są czymś, co możemy kontrolować. Dziecko też nie jest ich w stanie kontrolować. Skąd więc wśród rodziców, tak często panuje przekonanie, że mogą oni kontrolować emocje swojego dziecka? To tak, jak gdyby człowiek bez nawet prawa jazdy, postanowił polecieć samolotem i był zdziwiony, że jego krzyki „Startuj, Startuj!”, nie działają.

Codzienność

Jak bardzo te stwierdzenia wydają się wam absurdalne, dla wielu dzieci są codziennością. Znacie jeszcze jakieś? Może wam samym zdarzy się pod wpływem emocji, powiedzieć jedno czy drugie? Co robicie, kiedy zaczynacie rozumieć, że coś co powiedzieliście do dziecka, było zwyczajnie niemądre?

Prawa do zdjęcia należą do Donnie Ray Jones.

  • A ja tak nie mówię :D

  • zdarza się coś czasem tak palnąć a potem mam ochotę palnąć ale siebie w czaszkę

  • Dobrze pan prawi, Panie Blog Ojcze! :)

  • Klaudia

    jest jeszcze „tylko nie przynieś MI wstydu” – okropny tekst

    • O właśnie. To jest chyba najgorsze z wszystkich.

  • mbor1

    bardzo fajny wpis, mi jeszcze przypomniał się tekst: „bądź grzeczny, bo przyjdzie pan i cię zabierze”

    • Bo przyjdzie Pan i Cię zabierze to jeszcze nie jest najlepsza kwestia. Najlepsze jest jak kochana mama, wskaże konkretnego człowieka i powie „bo Cię ten brzydki Pan zabierze”. Ostatnio ktoś odpalił „samaś jest brzydka”.

      • Jadwiga Kosowicz-Czerwińska

        hmmmm…mówicie „Pan” to mam coś jeszcze lepszego pracuje w supermarkecie i normalne jest, że słyszę za plecami „bądź grzeczny bo ta Pani cie zabierze” po którymś takim tekście odwracam się do matki i mówię, żeby nie straszyła mną dziecka na to matka „to kim mam straszyć?” ręce mi opadły. Ale przynajmniej wiem dlaczego dzieci, młodzież a później dorośli ludzie nie mają szacunku do pracowników sieci handlowych. Tych młodych straszono pracownikami a tych starszych oszukiwano za komuny.
        Dobry wpis Ojcze, to znaczy czytuje od niedawna i na zły jeszcze nie trafiłam :) pozdrawiam

      • Katarzyna Łukaszewska

        ja bardzo często słyszę: bo zadzwonię po policję i cię zamkną! wrrr…

        • O rany… to już jest ignorancja poziom ekspert.

          • Beata

            A jezeli mam takich sasiadow ze rzeczywiscie ,gdy dziecko krzyczy lub placze dluzsza chwile i probuje je uciszyc a ono dalej krzyczy to zle ze mowie dziecku zeby sie uspokoilo bo moze ktos z sasiadow zadzwonic?jezeli tak jest ze zadzwonia?Nie powinnam tak mowic? W nerwach rozne rzeczy sie mowi, pozniej czlowiek zaluje

  • nat

    było jeszcze „boże na kogo ja cię wychowałam”, albo „ty jesteś jakaś nienormalna skoro nie rozumiesz co się do ciebie mówi”. Czuję się tak wspaniale rozumiejąc to i mogąc sobie przysiąc, że nie zrobię mojemu przyszłemu dziecku takiego piekła za życia.

    • Gosia Kośnik

      A propos pierwszego przykładu to bardziej rozwala mnie bardziej wersja „Nie tak cię wychowałam”. No to kurde kto? Powietrze czy meble w mieszkaniu?

      • Beata

        Czy ,,nie tak cie wychowalam” a ,,nie tak cie wychowuje” to to samo? tez nie powinno sie tak mowic?

    • Leeni

      To pierwsze to po prostu jest jakieś wariactwo. Źle cię wychowałam. Tak? Serio? Ty mnie źle wychowałaś? Rozumiem. A czemu do mnie masz pretensje?
      Każde dziecko na pewno tak myśli.

  • Zosia

    Jeszcze taki ‚ uspokoj sie bo Cie sprzedam Cyganom’

    • U nas chyba za mało Cyganów było, bo nie znałem :)

    • NibyNic Blog

      Ja słyszałam kiedyś, że przyjdzie Hitler i zabierze. Znam też rodzinę, która straszy dzieci Świętym Mikołajem. Podczas Świąt dzieci są przerażone…

  • sidan

    auć. dzięki za wylany kubełek zimnej wody na głowę.

  • Paula

    „Szanuj ojca swego i matkę swoją” na szczęście straciło już ważność i w obecnych czasach na szacunek trzeba sobie zapracować.

    Jak bardzo się Pan myli… to nadal jest aktualne… chociażby w moim domu… Tak ciężko jest się wyrwać z tej domowej krzywdy…

  • Anonimowy Gall

    Dla mnie najgorsze bylo to, kiedy kolezanka, swiezo po rozwodzie, krzyczala na swoich w sumie juz duzych synow, dodajac co pare zdan: caly tatus! Mialysmy pozniej dluga nocna Polek rozmowe, bo ona NIE SKOJARZYLA CO ROBI DZIECIOM. Sama byla pozniej zszokowana. Dzieciaki sie baly, ze ona odejdzie od nich, tak, jak odeszla od meza-alkoholika.

    • O rany… człowiek czasami mówi różne rzeczy i nawet nie pomyśli w jaki sposób dzieci mogą to odebrać. Dobrze, że byłaś przy niej, żeby jej to wskazać. Inaczej mogłoby się źle skończyć.

    • F.

      E, no bez przesady. Moja mama zawsze nam powtarzała, jak byliśmy niegrzeczni „zachowujecie się jak swojego ojca dzieci”. Od razu się uspokajaliśmy. I jakoś nas to nie straumatyzowało, tylko się obrażaliśmy, że tak mówi. :)

  • Lucyna

    Świetny wpis…. Daje do myślenia… Co prawda powyższych zwrotów w moich rozmowach z dzieckiem nie ma ale warto czasem przystanać i zastanowić sie czy czasami ni używamy innych, które równie źle mogą wpływać na istotki tak nam przecież bliskie. Czasem zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, ze cos co dla nas jest powszechnie używanym zwrotem może tak bardzo zranić i doprowadzić do zanizenia samooceny, poczucia własnej wartości i bezpieczeństwa… A wystarczy przystosować i pomyśleć, czy te słowa wypowiadane w odwrotna stronę, w moim kierunku będą odebrane przeze mnie dobrze i nie zrania… Dziecko to taki sam człowiek jak my… A może nawet lepszy… Tak, zdecydowanie lepszy… Potrafi smiac sie beztrosko, szczerze rozmawiać, cieszyć sie z błahostek.. To dopiero my dorośli i świat przez nas kształtowany zmienia to wszystko… Warto o tym pamiętać i brać przykład z dzieci. Usmiechnac sie bez powodu choć czasami i docenić to co sue ma zamiast gonic za wyimaginowanym szczęściem…

  • Sabina Gatti

    Super post! Lista takich odzywek do dziecka jest nieskończona, codziennie słyszę jak dorośli też straszą dzieci.. ” nie przyjdziesz już więcej tutaj ze mną, zostaniesz sam w domu ” dziecko mówi: NIE! a młoda matka potwierdza to w nieskończoność…. to tylko jeden przykład ostatnio zasłyszany…

    • Nie wiedzieć czemu rodzice sądzą, że jeśli powtórzą jakieś zdanie odpowiednią ilość razy, to nagle dziecko „zaskoczy” i zrozumie. Masakra.

      • Beata

        hmy…Jezeli dziecko jest negrzeczne to zle, gdy powiemy ze jezeli nadal takie bedzie to juz tu nie przyjdziemy?…

  • Gotuję się w środku, kiedy jestem świadkiem sytuacji następującej:
    – maluch wstydzi się, może obawia i nie wykazuje chęci integracji, a w odpowiedzi od rodzica „nie bądź dzikusem, zachowuj się normalnie”

    • Święta racja. Obok tego jest jeszcze „daj buziaka cioci”, jak gdyby dawanie buziaków obcym ludziom, było czymś co każdy dorosły robi na co dzień i było to najnormalniejszą rzeczą na świecie.

      • Zdecydowanie. Ale to kwestia dojrzałości rodzica. Albo świadomości, że obok jest nie zabawka lub przedmiot, ale drugi młodszy człowiek. Niektórzy mają mylne pojęcie zależności i odpowiedzialności. Postrzegają w ten sposób dziecko przez pryzmat pupila, za którego odpowiadam i w związku z tym musi się podporządkować moim wyobrażeniom.

    • Beata

      To jak Panie Krzysku w takich sytuacjach reagowac, jak rozmawiac lub przekonac malucha?

      • MlodaMama

        Nie przekonywać, tylko zrozumieć, że maluch nie ma na to ochoty i pozwolić mu wyznaczać swoje granice.

  • Alenda

    Dwa pierwsze mówię, głupi mi i pewnie klika dni uniknę i znów będzie to samo. Ja się przestawić, żeby już zostało?

    • Katarzyna Łukaszewska

      Każdy z nas palnie czasem coś głupiego. Ważne zdawać sobie z tego sprawę, ja od pewnego czasu, jeśli czasem „wypalę” z czymś do mojej córci, mówię po prostu: przepraszam. I jeśli masz problem z czymś, czego wobec dziecka robić nie powinnaś, zapisz to sobie na kartce np: „Nie mówię do mojego dziecka…” lub „Nie krzyczę na swoje dziecko” i przywieś na lodówce. Dopisuj wszystkie twe nieprawidłowe zachowania w stosunku do dziecka. Warto też sobie samemu obiecać, np. wstając rano powiedzieć do siebie: „Dziś nie będę krzyczeć na swoje dziecko”. To tylko przykład, niby nic, ale zaręczam, że pomaga. Pozdrawiam.

    • Brać jeden dzień na raz. Jeśli wytrzymasz trzydzieści dni (badania mówią, że dwadzieścia parę, ale lepiej być pewnym :), to wyrobisz nawyk i już do niego nie wrócisz :)

  • Kasia Ziolkowska

    Jeszcze dodatkowo coś czego ja nie lubię. Traktowania dzieci jak głupków. Nie rozumiejąc, że maluchy mają mechanizm ufania w każde słowo, które im się mówi. Opowiadanie głupot. Mój znajomy pokazywał ostatnio mojemu synowi, który będzie miał 3 lata w listopadzie, zdjęcie jakiejś dziwnej ryby i zaczął żartować, że to tata. Moje dziecko było przerażone i nie wiedziało o co chodzi. Zaraz opieprzyłam i poprosiłam, żeby dziecku nie wciskali do głowy takich rzeczy bo się zaraz będzie bał i martwił, że tatusiowi się coś stało! Po co narażać dziecko na takie rzeczy??? Bez sensu.

    • Takie „niewinne” żarciki, jak wielu dorosłych uważa, potrafią poważnie namieszać w głowie małemu dziecku. Tak samo straszenie. Miałem kolegę, który myślał, że jak będzie dłubał w nosie, to mu oko wypadnie. I on się tego przeraźliwie bał. Okazało się, że dużo dłubał i rodzice wymyślili „genialny” plan.

      • Kasia Ziolkowska

        A ten kawal z nosem? ze lapiesz za nos i wystawiasz kciuk pomiedzy palcami??? Niefortunnie zrobilismy tak dziecku, bylo przerazone!!! Musialam sie tlumazyc ze to wyglupy…nie pomyslelismy..

        • Ja kawału z nosem nie znam, ale znam taką sztuczkę, która się nazywa urwany palec. I skończyło się bardzo podobnie. „Zabawni” z nas rodzice :)

          • Izz

            Mój mąż do dziś się boi, że jak myje pępek to może mu się „brzuch rozlać”. Stara dupa z niego, a teksty z dzieciństwa do dziś mu w głowie.

  • Katarzyna Fulek

    Albo „uspokoj sie bo pojde w swiat”. Za cholere nie wiedzialam gdzie jest wswiat i straszliwie sie balam kolejnego porzucenia.

    • Wybacz, ale „za cholere nie wiedzialam gdzie jest wswiat” sprawiło, że parsknąłem śmiechem :) Wiem, że nie powinienem. Głupio mi.

      • Katarzyna Fulek

        Jest jeszcze – 100 razy mowie a Ty nie rozumiesz. Jesli przyjac ze to nadawca ma dostosowac przekaz do odbiorcy to slabo swiadczy o inteligencji rodzica a nie dziecka.

  • Alessa

    Albo: „Po śmiechu zawsze przychodzi płacz”… Ugh.

  • Katarzyna Trudnos

    Nigdy nie rozumiałam jak można powiedzieć do dziecka tekst z serii „nierób tak bo cię cyganom oddam”- kto w ogóle coś takiego wymyślił?? Przecież takie dziecko od razu sobie pomyśli ze nie jest warte naszej miłości ,albo będzie siedziało cicho, by go nie oddano. Porażka po prostu.

    Kolejnym ulubionym tekstem rodziców jest ,odnoszę się tu do ocen ,czy osiągnięć w szkole: „mogło być lepiej” ,”fajnie,a jak poszło innym „. Rodzice nie zwracają uwagi ile wysiłku kosztowało to dziecko,tylko patrzą jak poszło innym, a np. nasz synek jest słaby z matmy to 3 będzie dla niego wyczynem jak dla innych 5 czy 6, trzeba brać talent dziecka pod uwagę, a nie jeszcze zniechęcać.
    Ale najgorsze jest ,że rodzice ogólnie mało chwalą albo używają ulubionego słowa ALE i wiecznie poprawiają: „ładnie narysowałeś ,ale …to krzywo ale… tamto niedokładnie”, „ładnie pościeliłeś ,ale mało dokładnie”,” dobrze poukładałeś ,ale dalej jest brudno” .

    Osobiście nienawidziłam :” nie przynieś wstydu”, „zachowuj się”,”nie śmiej się tak głośno”.

    • Bozena Łępa

      A właśnie- mało chwalą dzieci…Przykro wspominam to, że moja Mama nigdy mnie nie chwaliła. Chociaż bardzo starałam się na to zasłużyć, moje wysiłki były skazane na niepowodzenie. Rozsądna i uzasadniona pochwała czyni cuda. Dobrze, że dziś wielu rodziców to rozumie i stosuje.

  • Matka do 4,5 latki w szpitalu: „bądź grzeczna bo Cię tu zostawię”!! Serce mi pękło jak to usłyszałam!!! moje rozważania nad szacunkiem do dziecka: http://buhoshka.wordpress.com/2014/08/19/bo-cie-tu-zostawie-czyli-wspomnieniowo-wychowawcze-rozwazania/

  • Prawda to… Czasami trudno się powstrzymać, zwłaszcza jeśli nasi rodzice używali podobnych tekstów, jednak myślę, że warto pracować nad sobą, zwłaszcza jeśli pamiętamy jak my się fatalnie czuliśmy kiedy rodzice do nas mówili w podobny sposób.
    Do tekstów z przedostatniego punktu dodałabym jeszcze „przecież nic się nie stało” i „nie przesadzaj” – dziecko nie przesadza, to są jego emocje, dla nas mogą być przesadne, ale nie należy ich umniejszać i bagatelizować.

    • Marek Kozłowski

      Dodając Ciut do dyskusji, prace nad sobą można sobie przyspieszyć Treningiem Uważności – MBSR Zwanym Mindfulness. Pomaga w przebadany kliniczne sposób zminić nawykowe reakcje i stare strategie na nowe pożądane.

  • ellsi

    Ja mówię „kochanie słyszysz co do Ciebie mówię” (w sensie nie wiem czy mnie słucha czy jest czymś innym zaabsorbowana). Moje dziecię za to najczęściej mi odpowiada „Nie słyszę”.

    • Ważne, że chociaż słyszało pytanie ;)

  • Justyna Bafia

    przypomniało mi się: „jak się nie uspokoisz to przyjdzie dziad i cię porwie” lub „Sprzedam cię temu czy tamtemu panu lub pani”

    • Porwanie to bardzo często wykorzystywany motyw w zastraszaniu dzieci. Niestety zbyt często.

    • elewina

      Kiedyś matka mojej znajomej straszyła dzieciaka, że zostawi/sprzeda go na targu. Pewnego dnia, robiąc tam zakupy, na chwilę spuściła go z oka i w zamieszaniu się zgubił. Całe szczęście znalazł go ktoś znajomy i odprowadził do domu, ale nawet nie chcę myśleć, co przeżyło to dziecko…

  • Beata Pierwszego Nie Lubię

    jeszcze ” ja się zabiję , ja się zastrzelę , krew mnie zaleje , oszszszaleje , – i ten strach w oczach dziecka , że mama gotowa jest zrobić coś sobie byle z nim nie być :(

  • Agata Filewicz

    Nie mówię tak do dzieci. Nie mówię też wielu innych słów, o których wiem, że zabolą. Gdybym wypowiadała je teraz to bolałyby tak samo [jeśli nie bardziej] jak 20 lat temu, kiedy sama je słyszałam.

    • To jest chyba jedyna dobra rzecz, jaka płynie z używania tych słów. Że czasami dzieci postanawiają sobie, że nigdy nie zrobią swoim dzieciom tego samego.

  • Zuzia

    mnie bardziej od „bo zaraz ojciec przyjdzie i zobaczysz” wkurzają teksty o duchach, potworach, dziadach itp. Dzieci mają bardzo bujną wyobraźnie i potem się tylko niepotrzebnie boją i stresują

  • lena

    a potem, jak dzieci mają lat naście, straszy się je „bo więcej nie będzie dżinsów z wranglera”. no, tylko sami najpierw te dżinsy wciskają, bo przecież dziecko Taty ubranego we wranglery nie może nosić zwykłych spodni. a potem takie dzieci w życiu dorosłym radzą sobie gorzej, nie stać ich na wranglery i noszą zwykłe dżinsy, przynosząc wstyd rodzicom. o.

  • em

    „nie popisuj się”.

  • Gaba

    ” Jak ty wygladasz ubierz sie jak ludzie”, ” z ciebie to i tak nic nie bedzie”, „a dlaczego 4 a nie 5″ ” a corka mojej kolezanki… ” , „zobaczysz Pan Bog cie ukarze” „bedziesz kiedys plakac oj bedziesz” no i pare jeszcze „kwiatkow”

  • Kinga

    O idiotycznych tekstach, ktorymi rodzice karmili (niektorzy pewnie dalej karmia) swoje dzieci mozna elaboraty pisac. Cale epopeje ile to nieszczesc, smutkow i plag egipskich mnie czeka w przyszlosci za „niewlasciwe” zachowanie. Choc moje „ulubione” bo najczesciej stosowane to „Bog cie ukarze”. Gdyby moj „ojciec”zyl to po latach powiedzialabym mu: masz racje ukaral mnie, po latach moge powiedziec, ze ukaral mnie okrutnie jeszcze zanim sie urodzilam – takim „ojcem”.

  • „Nic się nie stało” – gdy się przewróci. No jak się nic nie stało ?! No, stało się ! Przewrócił/a się i pewnie boli/szczypie/jest zawstydzony/a.
    „Powiedz dzień dobry”. Wychodzę z założenia, że dobre wychowanie – dobrym wychowaniem, ale dziecko nie rozumie dlaczego musi mówić dzień dobry komuś, kogo np. nie lubi czy nie zna. Czy my też wszystkim mówimy dzień dobry ?
    „No…..Powiedz ten wierszyk !” – czyli traktowania dziecka jak małpki…

    • „Powiedz dzień dobry” to i tak pikuś przy „no przytul ciocię”, kiedy chodzi o zupełnie obcą dla dziecka osobę. Przytulać obcych? Ja na to nie mam ochoty, a co dopiero małe dziecko.

      • Właśnie najgorsze jest to w rodzicach//dziadkach/ciociach które tak mówią, ze kompletnie nie myślą o tym czego chce dziecko. Dla mnie to wyraz braku szacunku i tyle… Jakby dziecko się odezwało do matki:” No przytul wujka” toby się matka oburzyła :D

        • Pewnie by jeszcze powiedziała „Co wolno wojewodzie…” ;)

      • Beata

        Jesli moge zapytac, czyli uczenie mowienia ,,dzien dobry” jest odbierane jako przymus i uwaza Pan ze nie powinno sie uczyc tego dziecka? Chodzi mi o ten konkretny przyklad,

        • Powinno się pokazywać sobą dobry przykład i tłumaczyć dziecko, dlaczego tak się mówi i dlaczego powinno się tak mówić – ale jeśli dziecko akurat nie ma na to ochoty, to żadne zmuszanie go, nie przyniesie pozytywnego skutku.

          • Beata

            No zgadzam sie ,ale to co Pan uzyl,,powiedz dzien dobry” nie uwazam za zmuszanie lecz wlasnie poniekad nauke dobrego wychowania, bo samo pokazanie nie daje efektu, musi Pan powiedziec dziecku, ze wchodzac mowimy dzien dobry :)

      • disqus_s72CL8yl7w

        a później jest wielki problem, bo dzieci nie czują się panami własnych ciał. Jeśli mam przytulać/całować ludzi na polecenie to znaczy, że moje ciało do mnie nie należy, nie ja decyduję z kim, kiedy i na czyich zasadach jestem blisko.

  • Mar

    „Nie ja tobie, ale ty mi spod dupy wypadłaś” – do dziś pamiętam to mega upokorzenie.

  • Klasyk „Mamo, ale reszta klasy …” – „Nie obchodzi mnie reszta!” oraz w przeciwnej sytuacji „Jasiu, nikt w Twojej klasie nie nosi takiej spodni!” etc. etc. :)

    • Też mnie to zawsze irytowało. Taka podwójna moralność.

  • Aleksandra Lipa

    To się tyczy również nauczycieli. Moje „ulubione” przez całe dzieciństwo: „Zachowujesz się jak chłopak! Dziewczynce nie wypada!” i „jesteś jak XX, tylko w spódnicy” (XX – tu największy zbój w klasie). No cóż, intencje miałam dobre, tylko lecja bez gadania i siedzenie przez 45 min były dla mnie niewykonalne :>

  • redhead

    a i ja dołączę…. były jeszcze takie teksty wywołujące poczucie winy „to ja dla Ciebie tyle a Ty co?!!! poczekaj,poczekaj jeszcze pożałujesz!!! Tobie dupe miodem smarować a Ty beszczelna za grosz wdzięczności za wszystko” potem też „proroctwa” : „jeszcze Ci życie pokaże!!! zobaczysz będziesz miała gorzej niż ja! ” lub ” „będziesz sama, nikt Cie nie zechce”!!! no i oczywiście kultowe „jesteś taka jak Twój ojciec!!! ” i dzięki temu że wiele pamiętam i gorszych tez słów i jestem świadoma ich zła nie zranie na pewno takimi lub podobnymi mojego dziecka . Amen.

  • Pestka

    „Nie rób tak, bo tak nie wypada”
    „Nie tego od Ciebie oczekiwałam/nie tak Cię wychowałem”
    „Jesteś beznadziejna/y”

  • Iza

    Panie Kamilu, ten blog powinno się dawać do przeczytania i przemyślenia wszystkim bez wyjątku kandydatom na rodziców. Nie boi się Pan żadnych trudnych tematów, jeśli chodzi o dobro dziecka. Niestety wielu rodziców jest niereformowalnych.

    • Na szczęście z każdym rokiem tych niereformowalnych jest mniej ;)

  • Ania

    Ja słyszałam często od mamy: „…bo cię oddam do domu dziecka” albo ”Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie”…

    • hagar

      To drugie świetnie znam, niestety:((( A kto słyszał „dzieci i ryby głosu nie maja”? Do tej pory się gotuję, jak sobie przypominam te głupie tekściki. Chociaż sama ich nie powtarzam, staram się szanować dzieci i wymagam szacunku do nich od innych dorosłych, to widzę, że i tak jestem „zarażona” brakiem szacunku do nich i zachowuję się kompletnie niezgodnie z moimi przekonaniami:((( Ciężka to praca, aby nie dopuścić do głosu tej całej masy zła, jakie się dostało w dzieciństwie…

    • Aneta Pawlikowska

      Ten drugi tekst to w ogóle jest bez sensu – przecież to nie ma odzwierciedlenia w relacjach rodzinnych, a wojewoda to tylko stanowisko, które spełnia jakieś swoje określone obowiązku, które są inne od obowiązków „smroda”. Boże, jak ja nie lubię takich powiedzonek.

  • Alex Rose

    A gdybys mial w domu Aspergera u ktorego nic sie nie zgadza i musisz wlasciwie kontrolowac co drugi ruch Twojego dziecka bo ma calkowity brak autokontroli??? W domu z Aspergerem tekst typu „slyszysz co do Ciebie mowie?” jest bardzo potrzebny, bo na okraglo trzeba przypominac „aspergerom” aby zostali z Toba na ziemi a nie odlatywali do chmur… „Widzisz co zrobiles?” tez nie jest wcale az tak okropnym stwierdzeniem (chyba ze wrzeszczysz jak opetany)- dziecko przeciez nie zawsze zdaje sobie sprawe z tego co zrobilo i czasem potrzebuje stanowczego uswiadomienia swoich czynow. Kiedy ktos poslizgnalby sie przy mnie na lodzie to napewno nie zaczelabym sie smiac bo stalabym sie anty-przykladem dla dziecka u ktorego empatia jest czyms znikomym(Asperger)…wrecz przeciwnie napewno bym sie zmartwila i podeszla z oferta pomocy- tego tez ucze moje dzieci i calkowicie normalne w tym przypadku jest wytlumaczenie dziecku aby nie smialo sie z czyjejs krzywdy. Nauke kontorlowania emocji mozna i trzeba zaczyc od tego aby pokazac dziecku jakie sytuacje tego wymagaja: lekcje w szkole, wyjscie na obiad do restauracji. Jesli tego nie zrobimy i pozwolimy na samowolke to wyrosnie nam maly potworek wymuszacz :) Jestem mama dziecka problematycznego, strasznie wymagajacego i absorbujacego, czasem brak mi sil i motywacji…Jestem tylko czlowiekiem jak kazdy rodzic i nie jestem doskonala. Ty mowisz o znecaniu sie psychicznym ktore jest zle i krzywdzace(zgadzam sie), ale robisz to co nasz rzad…wsadzasz do jednego worka psycholi katujacych swoje dzieci i rodzicow ktorzy probuja wychowac swoje dziecko aby bylo czlowiekiem myslacym a nie mimoza lub histerycznym samolubem…

    • Na siłę próbujesz mi udowodnić, że mój tekst Ciebie dotyczy i wsadzasz mi do ust słowa, których nie wypowiedziałem. Wyluzuj.

  • Musze przyznać, że nieraz zdarzało mi się straszyć moje dziecko ojcem, mówiąc np. „dobrze, dzwonię do taty i wszystko mu powiem”, ale to dlatego, że… ja jestem beznadziejnym rodzicem. Nie jestem matką biologiczną Zuzy, jestem „jedynie” jej macochą, i to w sumie od całkiem niedawna i po prostu nie jestem dobra w wychowywaniu dzieci, zwłaszcza takich, które właśnie wchodzą w okres dojrzewania. Wydaje mi się też, że to normalne, że ona ma większy szacunek do swojego taty jako do rodzica niż do mnie – ja jestem bardziej jako jej kumpela. Niestety, kumpela, która czasem musi czasem wziąć na siebie obowiązki matki… Ciężkie to trochę.

    • Takiej sytuacji nie porównywałbym do normalnego rodzicielstwa, bo jak piszesz – oczywistym jest, że dziecko będzie miało większy szacunek do własnego rodzica. Niestety tak już będzie i ewentualna zmiana, jeśli zajdzie, to będzie to wymagało sporo czasu. Niemniej nie masz najmniejszych powodów, aby traktować się jako beznadziejnego rodzica. Po prostu wszystkiego musisz się jeszcze nauczyć :)

  • Kasia Mod

    Cudny blog, piękne teksty! Mam pytanie – poradźcie co mówić do 1,5 rocznego dziecka które jest bardzo nieśmiałe. Nie chcę mówić „Nie wstydź się”, bo przecież ma prawo. Ludzie z kolei na ulicy mówią mu „Ale wstydliwy”, „Ale się wstydzi”, wtedy staram się tłumaczyć ludziom, że nie wstydzi się tylko nie zna Pani / Pana. Ale naprawdę sama nie wiem co mówić synkowi, jak go pocieszyć w tych chwilach kiedy tak bardzo się wstydzi. Mówię mu, że nic złego się nie dzieje i że jak będzie gotowy to może wyjść za moich nóg. Poradź coś Ojciec ;)

    • U 4 latka bycie wstydliwym w towarzystwie nowych osób, to jest norma, a co dopiero gdy mówimy o 1,5 rocznym dziecku :) Nie widzę więc żadnego powodu, żeby się tłumaczyć :) A co do tego, co mówisz dziecku, to moim zdaniem jest to bardzo dobre rozwiązanie i nic zmieniać nie musisz :)

    • bbbbbbbbbbbbbb

      Moja córka, obecnie ośmioletnia też była bardzo wstydliwa. Gdy nie chciała z kimś rozmawiać wtulała się mocno we mnie i po prostu się nie odzywała. Wtedy zaczynały się komentarze typu :”ale dzikus”, „ale wstydzioch”, „jaka nieśmiała”. Dzisiaj już nie ma z tym problemu ale w nowym otoczeniu, pośród ludzi których nie zna czuje się nie pewnie i często rezygnuje z rzeczy, na które ma ochotę. Widzę po jej zachowaniu „że chciałaby ale…” Teraz mogę jedynie żałować, że w tamtym okresie nie potrafiłam jej pomóc ale teraz staram się wspierać ją we wszystkim co przynosi nam wielką radość.

  • Wiki

    75 % rodziców to debile, przykro to obserwować! Brakuje im kompetencji wychowawczych. Nie znają podstaw psychologii, pedagogiki, nikt ich nie uczy nigdzie jak działa mózg dziecka, co to jest empatia, co to są emocje i dlaczego wszystkie są ważne, jak sobie z nimi radzić… Nie rozumieją jak przebiega rozwój psychomotoryczny dziecka, i nie wiedzą, że wiele zachowań i elementów życia, za które oni chcą to dziecko ukarać bądź skrzyczeć, jest normalna i potrzebna, np lęk separacyjny, lęk przed obcymi, skakanie po łóżku, gdy dziecku nie dano się wyszaleć np na dworze, itp.. Wulgarni, nie umiejący współczuć, wczuć się w małą istotkę, nie rozumiejący jej, tego, co przeżywa, co potrzebuje, itp. Stosują przemoc (tzw klapsy wychowawcze, które długoterminowo rujnują psychikę dziecka)
    Wychowywani przez niekompetentnych, bezmyślnych rodziców, sami powielają te same błędy:

    Traktowanie dziecka jako kogo gorszego:
    Wyzwiska(„smarkacz, bachor, gnoj”, itp)
    Uciszanie („nie wierc sie, zamknij sie, ucisz sie, nie rzyj tak glosno, nie drzyj sie, cisza”)

    Traktowanie dziecka jak idioty:
    Dystrakcje („o zobacz ptaszek leci”-gdy dziecko np sie skaleczy i placze)
    Grozby i straszenie („jak sie nie uspokoisz, to przyjdzie po ciebie dziad/pan cie zabierze”)

    Nie pozwalanie dziecku na to, by bylo soba i mowilo co czuje:
    Zabranianie placzu („nie placz, nie wolno plakac, no juz, cicho, nie placzemy”)
    Tlumienie emocji (to slynne klamliwe durne stwierdzenie „NIC SIE NIE STALO!”)

    Brak umiejetnosci szczerej rozmowy z dzieckiem:
    Umniejszanie („on i tak nic nie rozumie”, „malutki, głupiutki jeszcze jest”)
    Niekonsekwencja („ja moge a ty nie”, „nie mozesz….no dobra mozesz, ale tylko na chwile”)

    O błędach jakie popełnia (zapewne nieświadomie) 75 % rodziców oraz 99% babć i dziadków, możnaby niestety niestety opasłe księgi zapisać :(

    • Annaaaaaa

      Dlaczego oceniasz wszystkich rodziców i wyzywasz ich od debili? Dla Twojej wiadomości – nie istnieją kompetentni rodzice albo kompetencje rodzicielskie bo nie ma szkół ani studiów rodzicielskich. Nie każdy rodzic (jak najwyraźniej Ty) skończył studia pedagogiczne, większość niestety uczy się na internetowych publikacjach (jak ten blog) oraz na własnych błędach. Jestem świadomym rodzicem, wiem co nieco o psychologii, empatii, asertywności itp, czytam i świadomie poszukuję wiedzy na temat dobrego wychowania, bez przemocy, ale wciąż uważam, że daleko mi do ideału i niestety raczej nigdy go nie osiągnę -po pierwsze nikt nigdzie tego nie uczy a po drugie rodzic też niestety jest tylko człowiekiem i zdarza mu się popełniać błędy. A jeśli chodzi o „kompetencje” naszych rodziców to moja mama miała wiele książek na temat wychowania dzieci, wszystkie niestety pisane w duchu „dawnych metod”, jest zachwycona obecnym stanem wiedzy i żałuje, że wcześniej nie wiedziała tego co wie teraz bo inaczej by nas wyzywała. Obraża mnie wyzywanie od debili za równo mnie jak i moich rodziców. Na koniec – zastanów się jaki przykład dajesz swoim (bądź nie swoim) dzieciom taką wypowiedzią – trochę pokory!

  • o chlopcu I

    Zaraz stąd wyjdę i będziecie sobie radzić sami ( do męża i syna ) albo zaraz sobie gdzieś pójdę …. Wiem, ze moje dziecko bardzo przezywa te słowa a mimo to czasami w nerwach tak gadam od rzeczy .. Bo czy tylko ja ” gadam zeby gadać ” ? Tak bezmyślnie, z automatu … No i przekleństwa :(

  • Mnie strasznie wkurza „bądź grzeczny”. Niestety czasami i ja powiem coś głupiego (przyzwyczajeń jednak nie da się ot tak pozbyć), ale zawsze wtedy przepraszam.

    • Aneta Pawlikowska

      O tak, moje ulubione. A potem jako dziecko zastanawiaj się, co to w ogóle znaczy „być grzecznym”, co konkretnie zrobiło się źle… Do tej pory tego nie wiem, bo to zawsze zależy od intencji mówiącego.

  • Magda Lisiakiewicz

    ojej.. w podobym klimacie pisałam ostatnio. http://malinscy.blogspot.com/2015/09/mow-dziecko-sucha.html Ja się łapię na „to moje ostatnie ostrzeżenie”

  • Marcysia

    tata wchodzi z dwójką dzieci (ok 3 i 4 lata) do baru z zapiekankami i tekst „co się mówi?” (2 razy, do każdego dziecka z osobna) a sam gęby nie otworzył, żeby powiedzieć ‚dzień dobry’, albo „nie mówi się ‚co’ tylko ‚proszę’ „(prawda jest taka, że jeśli rodzice mówią ‚proszę’ lub ‚słucham’ to nie ma szans, żeby dziecko mówiło ‚co’)

  • kw

    Sic!

  • Pingback: Czytanki dla grzecznych rodziców | Codzienności smak()

  • Annaaaaaa

    „w obecnych czasach na szacunek trzeba sobie zapracować”
    Nie do końca mogę się zgodzić z tym zdaniem. Moim zdaniem powinniśmy uczyć dzieci, że szacunek należy się każdej żywej istocie, czy to ludziom czy zwierzętom, czy rówieśnikowi, czy rodzicowi czy osobie starszej. Chodzi mi tu o poszanowanie praw i traktowanie jako równego. Czy nowo poznanej osoby dziecko może nie szanować bo jeszcze nie zasłużyła na to? Czy idąc do parku z dzieckiem powiemy mu, że nie musi szanować ptaka na drzewie bo na to nie zasłużył i może np. rzucić w niego kamieniem? Co innego jest z autorytetem i posłuchem – na to owszem trzeba zapracować i nie mówię, że dzieci mają bezkrytycznie słuchać wszystkich dorosłych lub zachowywać się w stosunku do nich służalczo („musisz odpuścić bo to osoba starsza i trzeba ją szanować”). Chodzi mi o to abyśmy nie mylili tych pojęć i nie mówili dzieciom, że na szacunek trzeba zasłużyć a raczej uczyli je szacunku do wszystkich.

    • Tak, w pełni się zgadzam. Chodziło mi raczej o to, aby ślepo nie wierzyć w autorytety, tytuły naukowe itp., a nie o to, aby nie szanować drugiego człowieka. Tekst napisany dość dawno, stąd taki jeszcze niedokładny język :)

  • Taaa.

  • Joan

    Mnie zawsze „śmieszyły” teksty gdy np dziecko się przewroci przywali głową i zaczyna płakać i rodzic mówi ” i po co to zrobiłeś?!” Od razu mam ochotę odpowiedzieć za to dziecko…”po jajco! Lubię przywalic głową w chodnik”…

    • Z jednej strony aż się zaśmiałem, z drugiej strony niewiele w tym jest do śmiechu…

  • Marta

    Z tej listy wszytko usłyszałam od swoich rodziców.