Rzeczy, których nie należy mówić do dzieci (część 2)

A które jeszcze wielu wypowiada.

7556589672_dbe7d4720d_h

Kontynuacja tekstu sprzed roku (Rzeczy, których nie należy mówić do dzieci), który tym razem, powstał we współudziale z czytelnikami (dzięki!)

„Tylko nie przynieś mi wstydu”

Dziecko nie jest naszą maskotką czy jakimś rekwizytem, który służy do chwalenia się i pokazywania w towarzystwie, ergo nie ma możliwości przynieść nam wstydu. A jeśli czujemy jakiś wstyd, to tylko dlatego, że to my czegoś zapomnieliśmy dziecko nauczyć.

„Stój normalnie”

To jest tak absurdalne, że aż wywołuje uśmiech na mojej twarzy :) Co to znaczy normalnie? I jak można wymagać od dwulatka czy trzylatka, aby stał w bezruchu przez kilkanaście minut? :)

„Bo Cię tu zostawię”

To i mnóstwo innych gróźb, których nigdy nie zamierzamy spełnić („oddam Cię cyganom”, „przyjdzie brzydki pan i cię zabierze”, „dopóki mieszkasz pod moim dachem, masz mnie słuchać, a jak się nie podoba, to się wyprowadź”), bardzo szybko niszczą dziecięcą pewność siebie. Pokazują jak warunkowa jest nasza miłość i że kochamy nasze dziecko tylko wtedy, gdy jest grzeczne (polecam alternatywne podejście: Świat potrzebuje odważnych rodziców). Nie mówię już o tym, co się dzieje, gdy dziecko postanowi sprawdzić nasz blef.

„Nie rozumiesz co się do Ciebie mówi?”

Bardzo możliwe, że odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Jeśli dziecko usłyszało co mówimy, ale mimo wszystko postępuje inaczej, to bardzo możliwe, że nie zrozumiało co się do niego mówi. To jednak nie jest wina dziecka, tylko rodziców, którzy nie potrafią czegoś wytłumaczyć.

„Nie tak cię wychowałam”

Nie Ty? To kto?

„Nie obchodzą mnie inni!”

Tak zwany klasyk: „Mamo, ale reszta klasy …” – „Nie obchodzi mnie reszta klasy!” oraz jednocześnie w przeciwnej sytuacji „Jasiu, nikt w Twojej klasie nie nosi takich spodni!”. Podwójna moralność, w pełnej krasie. Nie cierpiałem tego.

„No dalej, daj buziaka cioci”

Czy my mamy w zwyczaju całować obce nam osoby? Dlaczego więc mielibyśmy zmuszać do tego samego dziecko? Powiedzieć „dzień dobry”, to rozumiem, ale już jakieś przytulenia i buziaki, względem osób, których dziecko nie zna, to jest bardzo nie fajne. Uczmy dzieci, że zawsze w takiej sytuacji może powiedzieć nie (patrz: Dobrze wychowane dziecko potrafi powiedzieć NIE!).

„Nie popisuj się”

Jeśli dziecko zaczyna się popisywać, to najpewniej po prostu próbuje zwrócić uwagę rodzica lub kogoś znajomego. Zamiast więc pouczać dziecko, spędźmy z nim trochę czasu. 100% skuteczność.

Lista, która się nie kończy

Jeśli są jeszcze jakieś zwroty, które pominąłem w obu częściach, piszcie o nich w komentarzach. Uzupełnię :)

Na koniec polecam również: Dwa najgorsze słowa, jakie można wypowiedzieć do chłopca i Dwa najgorsze słowa, jakie można wypowiedzieć do dziewczynki.

Prawa do zdjęcia należą do 55Laney69.

  • o tak podwójna moralność. Inni mnie nie obchodzą …ale co dostała z klasówki Ola, Kasia, Ania itd

  • To Ja Agnes

    Nie bo nie…

  • Ja tam mówię, że nie ma patrzeć na innych. To on jest sobą i za siebie odpowiada, a nie inni. Więc ma myśleć za siebie a nei robić co inni. Tyle. Ale nie porównuję co inni dobrego zrobili.
    Ja swoim dzieciom jak zachowują się niegrzecznie mówię: „Powiem waszej matce!” ;)

  • najbardziej przerażające jest to, że takie stwierdzenia można usłyszeć co chwilę gdy się przebywa z rodzicami i ich dziećmi, chociażby na placu zabaw. Nie mam w zwyczaju robić rodzicom, albo starszemu ode mnie o 30 lat dziadkowi, który mówi do wnuczki że pani Cię zbije czy zabierze, wykładu że tak nie wolno mówić do dziecka ale może pora zacząć? ostatnio usłyszałam w sklepie jak ojciec krzyczał do synów, że są głupi.
    A jeśli chodzi o listę to akurat „stój normalnie” skojarzyłam z tym jak czasem (choć z tym walczę) mówię do mojej dwuipółlatki – ‚idź normalnie’, po czym ona idzie jeszcze bardziej koślawo i pyta mnie: a jakbym szła nienormalnie to co by wtedy było? :D

    • Dominika Skorupa

      jak ktoś straszy mną lub moim psem dziecko – reaguje. Krótkim – nie bój się nie zabiorę Cię/ nie bój się, piesek nic nie zrobi – do dziecka. Do rodzica = a po co mi Pani dziecko? ew. mój pies woli wołowinę niż Pani syna.
      straszenie jako metoda wychowawcza jest dla mnie mega słabe, nie chcę mieć z tym nic wspólnego.

  • I przeciwieństwo „nie obchodzą mnie inni” – „zobacz, Beata i Ola pomagają mamie, bratem się zajmują, zakupy robią, a ty co?”.
    Nigdy nie starczyło mi odwagi, żeby odpowiedzieć „to je sobie adoptuj”.

    I wyobraźcie sobie mój szok, kiedy wracając z zakupów spotkałam sąsiadkę, mamę wyżej wymienionych ideałów, która rzuciła „…jak ty w domu pomagasz, kurczę, a moim dziewczynom to się nie chciało!”.

  • Leeni

    Nienawidzę „inni mnie nie obchodzą”. To największa durnota i kłamstwo jakie słyszałam. A to, że ktoś ma lepsze oceny albo więcej pomaga to nagle ich obchodzi… Albo co inni pomyślą jak zobaczą że mam czerwoną bluzkę i różowe spodenki albo niewyprasowaną sukienkę – to nagle ma znaczenie, tak?
    Niestety też nigdy nie starczyło mi odwagi by na „nie tak cię wychowywałam” odpowiedzieć: A niby kto? Bzdury kompletne.

  • Ali

    Moja przyjaciolka z czasow dziecinstwa bardzo czesto slyszala od swoich rodzicow: „nie bo nie, bo ja tak mowie” – nie wiem jak ona, ale ja do dnia dzisiejszego mam alergie na tez zwrot. mimo ze nigdy nie dotyczyl mnie bezposrednio :)

    Natomiast mnie samej niestety zdarza sie mowic do dziecka: „bo cie tu zostawie” ktore o dziwo czasami skutkuje! (ale Mlody dopiero 19 miesiecy wiec moze dlatego ;)) I rowniez niestety lapie sie na powiedzeniu czasem „czy ty juz calkiem zwariowales”… wsyd, ale zdarza mi sie :(

    • Marta Czubak

      ja też do córki mówię,jak nie chce iść,że ja już idę i papa, albo jak nie chcesz ze mną isć to zostań.. od razu biegnie.. ma 2,5 roku. A moja mała sama mówi ” mamo zwariowałaś?” ;) i tak śmiesznie to akcentuje,że wszyscy już tak mówimy ;)

  • Ja nie lubię „nic się nie stało” no i ostatnio do szału mnie doprowadza „jesteś taki grzeczny/niegrzeczny” tak jakby to cokolwiek wnosiło do dziecięcego postrzegania świata, poza osądzaniem. Z reszta ja o swoich „ulubionych” tekstach rodziców pisałam już u siebie na blogu – http://www.naszekluski.pl/category/komunikaty-wychowawcze/

  • Inni mnie nie obchodzą to widzę zmora całego pokolenia.

  • true ann

    A to widziałeś? Mnie jakoś te teksty nie śmieszą…

    • Znaczy teksty nie śmieszą, ale komentarz do nich jest niezwykle trafny. No i sam fakt, że uznaje się za coś przynależącego tam gdzie Pewex, jest swoistym postępem ;)

  • Ja bym dodała do tej listy wszystkie zwroty typu „nie biegaj”, „nie dotykaj „, „nie rób, „nie możesz”. Zamieniłabym te zwroty na biegaj, dotykaj, rób, poznawaj, możesz!

  • Elzbieta Krawczyk

    Pracuje w sklepie z odzieza dziecieca, nagminnie slysze jak mamy strasza dzieci mną, czyli teksty, pani cie nakrzyczy, pani wygoni, wyprosi, pani patrzy itp. Kolejne to jestes niegrzeczny, brzydki itp. Porownywanie do innych typu zobacz taka mala dziewczynka a tak grzecznie siedzi, a ty?! A jeszcze teksty na temat wygladu dziecka wyglaszane bez problemu przy dziecku np ze dziecko ma wielka glowe, odstajace uszy (przy mierzeniu czapek), jest bardzo chude, albo ze jest grube, ze ma brzuszek, ze musi schudnac, ze wszystkie spodnie za ciasne itp itd. Ostatnio jedna pani – ciocia biegajacego po sklepie 2,5 latka po calej litani jaki to on niegrzeczny bo biega.. Podsumowala na koniec, ze dalaby w dupe ale teraz taki swiat ze jeszcze kto zobaczy i bedzie miala problem… Rece opadaja :(

    • Masakra. Ludzie chyba naprawdę nie rozumieją, że dziecko to wszystko słyszy i że to wszystko na nie wpływa. Niekoniecznie pozytywnie. Chociaż ta końcówka w sumie optymistyczna, bo pokazuje, że zmiana już nadchodzi. Może nie do końca w tej sposób, w który powinna, ale nadchodzi. Musimy jeszcze tylko trochę poczekać.

    • Marta Czubak

      qrcze sama mówię córce w sklepie, żeby nie zdejmowała czegoś z półek albo nie robiła balaganu, bo pani bedzie zła.. Ale przecież to prawda, więc czemu mam tego nie mówić? Nieraz ekspedientki ze zloscią poprawiały po nas jakieś rzeczy.. tłumacze też córce, że to nie jest do zabawy, że tu się kupuje i dopiero jak sięzapłaci to można się bawić.. ale ma 2,5 roku więc różnie to skutkuje ;)

  • Nie udało mi się odnaleźć pierwszej części, ale to, czego ja w dzieciństwie nie rozumiałam a wciąż słyszałam, to „za moich czasów nie miałam/nie było”… no, tylko się czasy zmieniły ;)

  • Thomas

    Świetny blog! Na prawdę gratuluję całego tego przedsięwzięcia! Mam nadzieję, że powstanie więcej takich blogów.

    Pozdrawiam,

    bloger z http://www.rowerempo-m.blogspot.com/

  • yo!

    A ja nie rozumiem co jest złego w samym „nie interesują mnie inne dzieci”. Rozumiem, że macie kiepskie doświadczenia z hipokryzją.
    Ale co jeżeli mnie faktycznie generalnie inni nie obchodzą. Inne dzieci z przedszkola dla mnie są interesujące jeżeli mi chłopcy chcą coś o nich opowiedzieć, a nie jako tło do porównań.

    • Znaczy samo to powiedzenie nie jest złe. Jest złe, gdy idzie w pakiecie z wybiórczym korzystaniem z tego powiedzenia.

  • Jadwiga Trojak

    A ja do tej listy dodalabym jeszcze jedną zmorę, mianowicie komentarze typu „Piotruś się zawstydzil”, „on teraz się wstydzi”, „nie wstydź się (kierowane np. do kilkumiesiecznego Maluszka, który nawet nie wie co to wstyd i nie ma absolutnie żadnych powodów żeby się wstydzić, a po prostu wtula głowę w Mamę, bo tego akurat potrzebuje) i jeszcze conajmniej kilkadziesiąt odzywek wmawiajacych dziecku, że powinno się czegoś wstydzic.

  • denerwują mnie takie stereotypowe zachowania rodziców, ciągłe poprawianie dzieci, ciągłe ich tłamszenie wyobraxni, „naprawianie myślenia” i te hasła …. a wśród nich najgorsze – bo Cie ten pan/pani /ja zostawię / zabierze – paranoja !

  • Karolina Królak

    „dzieci i ryby głosu nie mają”

  • Ola Szewczyk Bernat

    Oj ja się panicznie bałam „Oddam Cię do domu dziecka”. Niecierpiałam „Dlaczego? – Bo nie”. U mnie królowało „Co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie”.. Patrząc z punktu dorosłego już dziecka, i pedagoga „z wyuczenia” widzę już, że to nie wina złych rodziców, że mówili takie głupoty.. po prostu tak mówili wszyscy naokoło, i zapewne ich tak wychowano. Nie znali niczego innego, to było zakorzenione i tak traktowali Nas.. Smutne dla wszystkich, i Rodziców i Nas, ale niestety.. to często nie była wina Rodziców.. inaczej nie potrafili i już.. Tak jest w moim przypadku :).

    • Na szczęście teraz rodzice już mają dostęp do wiedzy i mogą poznać tyle alternatyw, ile zapragną :)

  • Katarzyna Otczyk-Marcelli

    I jeszcze „bez dyskusji” i „koniec dyskusji”.

  • Mateusz

    Tata mnie zawsze straszył że mnie odda do szkoły wojskowej a że byłem i jestem bardzo „butny” to zawsze mu odpowiadałem że po co skoro i tak zaraz mnie zwrócą :D

  • Justyna

    Nie jestem typem osoby, która wtrąca się do czyjegoś życia i sposobu wychowania dziecka. Jednak ostatnio moja cierpliwość została wystawiona na ogromną próbę. Jak co dzień odbierałam mojego 5-latka z przedszkola. W szatni, na ścianach wiszą tablice korkowe, na których wychowawczynie poszczególnych grup wieszają prace dzieci, aby rodzice mogli zobaczyć, nad czym ich dziecko dzisiaj pracowało.Czekam aż synek się przebierze, a tymczasem do szatni wchodzi pani z synkiem (około 4-letnim). Widzę, że błądzi wzrokiem po rysunkach i dostrzega ten, wykonany przez swoje dziecko i nagle zaczyna wymachiwać nerwowo rękami, mówić podniesionym tonem głosu i z wielkim oburzeniem, w ogóle nieadekwatnym do sytuacji: „Dlaczego ty to tak zrobiłeś? Dlaczego tak powyjeżdżałeś za linie? Zobacz jak pięknie zrobiła to Marysia, zobacz jak Krzysiu ładnie pokolorował. Wszystkie dzieci się postarały, tylko ty jak zawsze musiałeś zrobić byle jak”.
    Wierzcie mi, że niewiele brakowało do mojego wybuchu. Złość we mnie wręcz kipiała. Tym bardziej, że chłopczyk stał z opuszczoną głową, wzrokiem wlepionym w podłogę i przyjmował na siebie falę tej matczynej krytyki. Miałam ochotę podejść do tego maluszka, przytulić go i powiedzieć, że widzę, iż włożył w ten rysunek bardzo dużo pracy i jestem z niego dumna. Szkoda, że od własnej mamy nie mógł tego usłyszeć…

  • Olga

    „Dlaczego więc mielibyśmy zmuszać do tego samego dziecko? Powiedzieć „dzień dobry”, to rozumiem, ale już jakieś przytulenia i buziaki, względem osób, których dziecko nie zna, to jest bardzo nie fajne.” Znaczy zmuszasz dziecko aby powiedziało „Dzień dobry” bo nie chcesz się za nie wstydzić? ;-) Polecam fajny tekst o tym: http://matkatylkojedna.pl/nie-zmuszam-moich-dzieci-do-witania-sie-ludzmi/

    Ja najbardziej nie lubiłam „Nie obchodzą mnie inni, nie możesz wrócić później…A co ze sprawdzianu dostała Kasia i dlaczego ty tylko 4?”

    • Nie zmuszam, skąd, nie tak to miało zabrzmieć :) Bardziej chodzi mi o to, że rozumiem ideę mówienia obcym ludziom dzień dobry, a nie rozumiem idei przytulania ich czy dawania buziaków :)

  • Kasia Lena

    Nie, bo nie! I koniec, kropka. Masakra.