Czy następstwem złego zachowania powinna być kara?

Odpowiedź tym razem w formie filmu.

Ostatnio ktoś zauważył, że mniej piszę. To prawda, bo zacząłem więcej nagrywać, ale żeby blog nie leżał odłogiem i aby filmy nie przepadały na Facebooku, postanowiłem je tutaj umieszczać. Oto moje zdanie na temat tego czy następstwem złego zachowania powinna być kara.


Macie swoje przemyślenia? Koniecznie dajcie o nich znać w komentarzu.

Prawa do zdjęcia należą do Randen.

  • Urszula Kuśmierczyk

    Kary nie pomagają, tak jak i nagrody z resztą, to chwilowe złudzenie opanowania sytuacji,. Trzeba dotrzeć do sedna problemu, czy dociec, co jest powodem takiego, a nie innego zachowania dziecka i wtedy rozwiązać i omówić problem. Nawet jeśli nie zawsze pomoże, to nie zostawia rozmowa urazu na psychice jak kary… Ale na rozmowy i dociekanie co się z dzieckiem dzieje trzeba mieć czas i cierpliwość… A zwłaszcza z młodszymi, które początkowo nie potrafią nazwać tego, co odczuwają. To moje zdanie oczywiście :)

  • Aniela Ochnio

    BARDZO MI SIE PODOBA TO DZIELENIE DOSWIADCZENIEM ZYCIA W WYCHOWANIU DZIECI,MAM JUZ DOROSLE DZIECI I WNUKI,TEZ TAKIE MAM PRZEKONANIE,ZE ROZMOWA MOZNA WIELE SPRAW ROZWIAZAC.//SERDECZNA SPOKOJNA Z MILOSCIA I RELACJE BEDA LEPSZE SZCZERSZE…..//POZDRAWIAM SERDECZNIE.

  • Zrozumienie – za tym słowem kryje się chyba jeden z najcenniejszych darów, jaki możemy podarować drugiemu człowiekowi. A dziecko ta taki mały człowiek, który zrozumienie potrzebuje chyba najbardziej. Niestety ten dar wymaga od dorosłych czasu, cierpliwości i świadomości, że on sam nie jest nikim lepszym od tego malucha. Jest starszy i na tym często kończą się jego atuty.
    Kiedy jest zrozumienie, kara nie jest potrzebna.
    Zgadzam się z Ojcem :) i dzięki za to nagranie.

  • Monica

    Staram sie wcielac te rady w zycze, tlumacze i tlumacze i tu mam pytanie; moj synek 2,5 roku nie odpowie mi na pytanie dlaczego tak zrobil, nie zrozumie wszystkiego co mu tlumacze a i ja malo sie od niego jestem w stanie dowiedziec. Co mam zrobic gdy po raz kolejny zrobi to czego mu nie wolno i to podczas gdy ja wolam zeby tego nie robil, zupelnie ignoruje to co mowie i robi swoje.

    • Mogę prosić o przykładową sytuację? O jakie zachowanie dziecka chodzi?

      • Monica

        Synek ma w swoim pokoju akwarium z rybka. Codziennie rano zaswiecamy jej razem swiatlo i karmimy. Zdarzylo sie kilka razy, ze wrzucil do akwarium zabawke, wtedy tlumaczylam, ze tak nie wolno, ze rybka sie boi. Ostatnio uslyszalam z jego pokoju, ze chyba znowu rusza akwarium, nie moglam do niego isc bo akurat karmilam mlodsze dziecko wiec wolam go i mowie: „synku pamietaj, ze nie wolno ci wrzucac nic do akwarium, ze rybka sie boi”. Za chwile znowu uslyszalam ten dzwiek wiec poszlam. Okazalo sie, ze mimo upomnienia probowal wrzucic tam zabawke a zdarzyl juz wrzucic do akwarium 4 ksiazeczki, klocki lego, 2 autka i zabawki. Co zrobic w takiej sytuacji. Tlumaczyc i ryzykowac, ze dalej bedzie robil tak samo i ze moze zabic swoje zwierzatko, ukarac go w jakis sposob, ktory zapamieta, a jesli tak to w jaki? Jak z nim rozmawiac, zeby zrozumial? Wiem, ze to nie jest taki powazny problem ale nie jest to jedyna sytuacja, kiedy nie potrafie do niego trafic.

        • Ile lat ma syn?

          • Monica

            Prawie 3

            • To moim zdaniem jest jeszcze za mały, aby powierzyć mu w opiekę akwarium (czy zresztą jakiekolwiek zwierzątko). Dlatego też ja bym po prostu przeniósł akwarium lub zabezpieczył je w jakiś sposób i poczekał rok, może dwa.

        • Ma

          Może dać mu do zabawy miskę z ciepłą wodą żeby mógł eksperymentowac do woli

  • Ewelina Alala

    Prosze podpowiedzcie mi co mam zrobić aby zmienić zachowanie mojego 5 letniego synka. Prowadzę zajęcia pozalekcyjne dla dzieci na które też uczęszcza mój syn. Praktycznie od poczatku pojawia się ten sam problem tzn „gwiazdorzenie” przed grupą, robienie małych niby nie groźnych głupotek. Syn często przebywa ze mna w pracy, bardzo to lubi i czuje się tam bardzo swobodnie. Kiedy tylko prowadzę zajęcia on najczęściej jest osobą która przerywa, robi coś zupelnie innego niż powinien. Wiem, wiem chce zwrócić na siebie uwagę mamy i innych dzieci, to normalne bo może odczuwać zazdrość itp. No tak, tylko już wiele razy o tym rozmawialiśmy ze on jest dla minie najważniejszy ale ze teraz jestem w pracy i nie może mi przeszkadzać bo przez to się denerwuje kiedy inne dzieci to naśladują, ze wolalabym zeby mi pomagal itp. Kurczę niby on stara się 1, 2 spotkania a potem to samo. Wychodzi na to ze najczęściej jestem dla niego niemiła podczas zajęć bo nie mam możliwości zostawić wszystkich, posadzic go na kolanach żeby tłumaczyć 10 minut dlaczego tak się nie zachowujemy na zajęciach. Coraz bardziej mnie to boli i irytuje, że mimo moich próśb dla niego ważniejsze jest zwrócenie uwagi innych dzieci na swoje głupotki. Myślałam że to tylko kwestia zazdrości o mamę ale w przedszkolu jest to samo. Brak skupienia na zadaniach tylko chec zwrocenia na siebie uwagi.
    Powoli puszczają mi nerwy kiedy rozmawiam z rodzicami, prowadzę zajęcia a on np dla popisu przed chłopcem rzuca zabawkami w sali obok, albo biega i krzyczy.
    Ostatnio wyprowadzilam go za drzwi kiedy prosilam kilka razy a on znow robił to samo- mam straszne wyrzuty sumienia bo innym dzieciom bym tego nie zrobiła a własnemu synowi tak :( chyba z bezsilności. Wczoraj tez powiedziałam że nie będę go zawierała na zajęcia bo to jest moja praca i chce ją robić jak najlepiej. Nie mogę ciągle skupiać się na jego popisach i przywoływać do porządku. Już rozumiem dlaczego nauczyciele nie uczą swoich dzieci ;) tylko mi szkoda bo to dla niego fajne doświadczenie i czas spędzony dodatkowo z mamą. Z drugiej strony czesto wstyd mi za niego i puszczaja mi nerwy czego nie chcę bo jest to jakieś upokożenie dla niego. TAK wiem że źle robię to są moje początki pracy Z grupą dzieci więc jest też trudniej niż w domu z 2 synów gdy ma się czas na podejscie indywidualne.

    • Myślę, że w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie nie zabieranie synka na zajęcia, bo wydaje mi się, że on po prostu walczy o uwagę. Zdecydowanie lepiej będzie spędzić z nim 15-20 minut dziennie sam na sam i więcej mu to da, niż ciągła „walka” z nim na zajęciach. Oczywiście gdy jego zachowanie ulegnie zmianie, jak dorośnie trochę, to jak najbardziej będzie można do zajęć wrócić.

  • gocha939

    Witam. Również mam problem z dzieckiem i nie wiem jak mam sobie poradzic. Mój synek niedlugo kończy 4 lata, od wrzesnia chodzi do przedszkola. Kiedy coś mu nie odpowiada np. jakieś danie za ktory nie przepada albo bajka to krzyczy ze nie bedzie jadł, nie bedzie oglądał, bardzo szybko wpada w nerwy. W przedzkolu zdarza mu sie uderzyć kolege bez powodu choc staram się mu tłumaczyć ze to jest złe zachowanie. Bywa i tak że ja też zostaje uderzona gdy nie potrafi zapanować nad nerwami. Raz jest bardzo grzeczny można latwo sie z nom dogadać a raz poprostu nie moge sobie z nim poradzić.

  • Edith

    A co poradzić jak dwulatka nie chce się rano ubrac ? Chętnie chodzi do zlobka ale jak jest czas przebierna piżamy to mówi ze jeszcze chce spać. Ani prośba ani groźba nie pomaga. Jak ja jakims cudem zagadam i sama przebiore to po chwili, jak się zorientuje to jest wrzaski i ze złościa ściąga wszystko z siebie… macie jakieś rady ?

    • Doskonale tego dwulatka rozumiem – też chce jeszcze spać ;) Niemniej u nas przykładowo (chociaż u nieco starszego dziecka, ale z tym samym podejściem do porannych obowiązków) zmieniliśmy wieczorynkę, na bajkę rano (Masza i Niedźwiedź rządzi) i najpierw trzeba wszystko ogarnąć, a później można sobie obejrzeć – najczęściej działa :)

      • Edith

        Ha, no to trafiłeś. U nas tez „Masza i Misiu ” tylko ze ja juz dawno popełniłam błąd i pokazałam Małej swojego smartphona. Zwykle ranek kończy się tak ze dostaje telefon, włącza bajkę a ja ją ubieram. To jest zresztą kolejny problem bo jak widzi tel to dostaje szalu. „Musi” go miec i coś oglądać. Histeria jest jak jej zabieram. A wiadomo, tel totalnie nie mogę schować, chociażby ze względu na Skype i rozmowę z rodziną.