47 powodów, dla których wychowywanie starszych dzieci jest łatwiejsze

Na pewno słyszeliście powiedzenie, że małe dzieci to mały problem, a duże dzieci to duży problem. Może za parę lat tak rzeczywiście będzie, ale na razie widzę większości same plusy.

A na dowód lista powodów dla których wychowywanie starszych dzieci jest łatwiejsze:

1. Nie trzeba im wycierać tyłka.

To jest mój zdecydowany numer jeden.

2. Można przespać bez przerwy 8 godzin.

Sen, mój drogi przyjacielu, witaj ponownie.

3. Zaczynają pomagać w domu. 

A nawet kilka razy w roku robią to zupełnie same z siebie.

4. Wychodzenie z domu trwa w lecie mniej niż minutę.

Otwierasz drzwi i gotowe.

5. Wychodzenie z domu w zimie trwa 3-5 minut.

Zamiast 30.

6. Załatwiają się PRZED TYM jak założą zimowy kombinezon.

W końcu!

7. Koniec z zasikanymi ubraniami, łóżkiem i podłogą.

Teraz tylko jeśli mamy chłopców, to została nam zasikana deska :)

8. Same się ubierają.

Powtórzę: same się ubierają. Bieliznę, spodnie, koszulki, cały komplet. Ba, nawet buty.

9. Nie trzeba pamiętać o czapeczce.

To naprawdę zasługuje na osobny punkt. Jak zapomną, to się po nią wrócą.

10. Ubrania sobie też same przygotowują.

I jeśli nie mamy nerwicy natręctw, to nawet pozwalamy im w nich wyjść.

11. Mycie dziecięcych zębów trwa 2 minuty.

I nie musimy tego robić my.

12. Kąpiel dzieci przestaje być kąpielą całej łazienki.

Chociaż w sumie czasami fajnie było poszaleć :)

13. A mycie włosów przestaje być największą z możliwych tortur.

No tego to akurat na pewno brakować mi nie będzie.

14. Możemy się też wreszcie pozbyć się miliona zabawek z okolic wanny.

Tak pięknie do tej pory dekorujących okolicę.

15. Nie potrzebny jest stały nadzór podczas każdej wizyty w łazience.

A wręcz przestają sobie go życzyć.

16. Nas też przestają w łazience nadzorować.

Zdrowie psychiczne rodziców +50.

17. Są w stanie obejrzeć bajkę dłuższą niż 20 minut.

Kolejne ważne punkty do zdrowia psychicznego rodziców.

18. Można usunąć wszystkie bramki i inne zabezpieczenia.

Gimnastyka może i jest ważna, ale niekoniecznie w takiej formie.

19. Kiedy słyszysz pytanie „Dlaczego” ma ono na celu rzeczywistą chęć uzyskania odpowiedzi.

A nie chęć to powtarzania tego słowa, aż rodzic zostanie zamknięty w pokoju bez klamek, za to z dużą ilością materacy.

20. Zaczynają wymiatać w gry planszowe.

W końcu co to za radość wygrać z trzylatkiem? A z takim ośmiolatkiem to już czasami sztuka.

21. Potrafią wyartykułować swojego potrzeby.

Nie ma już, że jest płacz i ty się rodzicu martw czy dziecko jest głodne, czy potrzebuje przytulenia czy może właśnie zrobiło kupę (chociaż akurat wtedy to zwykle się cieszy), tylko wchodzimy na poziom pełnych zdań.

22. Mówiłem już, że nie ma pieluch?

„Wolność, kocham i rozumiem…”

23. Potrafią czytać.

Nie wiem jak inni, ale ja lubię sobie po prostu usiąść i poczytać książkę, gdy obok siedzi jedna lub kilka moich pociech i też czytają. Każdy coś swojego, ale jednak razem.

24. Zaczynają przyjmować logiczne argumenty. 

W sensie jak powiemy, że tańczenie samby na krawężniku przy ruchliwej ulicy może mieć dość przykre konsekwencje dla ich zdrowia i/lub życia, to one nie tylko to usłyszą, ale jest też spora szansa, że te nowo uzyskane informacje użyją do polepszenia standardu własnego życia (oraz jego znacznego przedłużenia).

25. Zaczynają też wyciągać logiczne wnioski.

Czyli jeśli przykładowo, nie mogą znaleźć jakieś klocka, to jest spora szansa, że zrobią gruntowne porządki w pokoju, żeby tego w przyszłości uniknąć.

26. No właśnie: są w stanie same posprzątać pokój. 

I to sprzątanie nie polega na wrzucenia wszystkiego do szafy, tylko mówimy o rzeczywistym sprzątaniu.

27. Nie mają problemu z tym, że rodzic ucina sobie drzemkę.

Ba, nawet są w stanie na chwilę ciszej się bawić.

28. Nie rzucają jedzeniem, którego nie lubią

A jak im coś spadnie na ziemie, to są w stanie same posprzątać.

29. Mają określone preferencje smakowe

I nie ma już tak, że to co im wczoraj smakowało, dzisiaj jest ohydne.

30. Nasze ubrania przestają wyglądać po wspólnym obiedzie, jakbyśmy brali udział w bitwie na jedzenie

Ulewanie to też pieśń przeszłości.

31. Nie jedzą wszystkiego co znajdą do podłodze.

Oczywiście gdy to robiły, omijały wszystko co było rzeczywiście jadalne.

32. Pamiętają też o myciu owoców i warzyw przed ich wchłonięciem.

Szczególnie tych sklepowych.

33. A czasami są w stanie przygotować sobie własne posiłki

I to takie, które składają się z większej ilości składników niż jeden.

34. Potrafią się same bawić. 

Rodzic poza zasięgiem wzroku przestaje być powodem do włączania syreny alarmowej.

35. Same zasypiają. 

Po czytaniu bajki/wieczornej rozmowie po prostu wychodzimy. Nie ma potrzeby siku, ani konieczności wypicia 10 litrów wody.

36. W swoich łóżkach.

Zero łokci wbitych podstępnie pod żebra w środku nocy.

37. Nie stoją też milcząco i przerażająco w środku nocy nad swoimi śpiącymi rodzicami 

Czym zmniejszają ryzyko na nieplanowany zawał.

38. Czasami zdarza im się spać u znajomych

Co prawda ogarnięcie nocowania dla całej naszej trójki jest mocnym wyzwaniem, ale nawet jedno dziecko z domu to jakby inny (znacznie spokojniejszy) świat.

39. Pakowanie się na wycieczki nie jest już wyłącznie obowiązkiem rodziców

Każdy pakuje się sam albo chociaż przy pakowaniu pomaga.

40. A przy kilkugodzinnych wycieczkach całość przygotowań trwa ledwie chwilę

Jedzenie, picie i w drogę. Czasami nawet brak buta nie jest problemem (wiem co mówię :D ).

41. Nawet pasy same zapinają.

Ba, przypominają o pasach każdemu pasażerowi w okolicy, który nie ma zwyczaju ich zapinać.

42. Istnieje coraz większa szansa, że rano posprzątany dom, będzie taki sam wieczorem

Zamiast wyglądu przypominającego zderzenie wulkanu z tornadem.

43. Można im kupować lego, którymi my też będziemy się jarać.

Mnie przykładowo nie było na blogu i na Facebooku od wigilii wcale nie dlatego, że chciałem się wyłączyć od internetu w okresie świąt, tylko tak naprawdę cały czas budowałem Sokoła Milenium z klocków :D

44. Są w posiadaniu słodyczy.

Co oznacza, że czasami nawet się owymi słodyczami z nami dzielą (a innym razem są gotowi wymienić je na inne rzeczy :).

45. Ich żarty rzeczywiście bywają zabawne.

W końcu ile można śmiać się na dźwięk słowa „dupa”? :)

46. Można z nimi porozmawiać na poważne tematy.

Nie mówię, żeby odrazu iść w politykę, ale rozmowy o pewnych ideach, pomysłach czy życiowych planach należą do jednych z naszych przyjemniejszych.

47. No i bym zapomniał o najważniejszym w tym wychowywaniu starszych dzieci: 

Zero zajmowania się cudzym stolcem.

I jeśli jest w tym wszystkim jedna rzecz, która może rzeczywiście robi się z wiekiem trudniejsza

To jest nią coraz większa lista rzeczy, za którymi się tęskni. Jak chociażby zapach niemowlaka, czy to uczucie kiedy on się do ciebie wtulał i to wystarczało, aby rozwiązać jego wszystkie problemy. Niemniej zamiast tego dostajemy wiele innych cudownych rzeczy. Dostajemy dzieci, które obserwujemy na ich drodze do dorosłości. Jest pełno zabawy, jest pełno niesamowitości, jest też coraz więcej interesujących rozmów, a przy tym wszystkim nasza więź z dziećmi też staje się coraz dojrzalsza.

Dlatego mimo pewnego sentymentu do tego co było kiedyś, bardzo cieszę się też tym co jest obecnie i nie ukrywam, że nie zamieniłbym tego na nic innego.

Prawa do zdjęcia należą do Lauren.

  • Kasia Żądło

    Punkt 43, mój faworyt! W wigilie do 1szej w nocy składalismy z moim pieciolatkim twierdzę nexo knights :D znowu pod pretekstem prezentu dla dziecka kupiłam prezent sobie :D

  • Grazzz

    No dobra, czyli jak mam 2,5 letnie blizniaki i 8 miesieczniaka, to ile jeszcze musze na to wszystko czekac???

    • Dla pewności ze 20 lat ;)

      • Justyna

        E no ja mam prawie 3 letnie bliźniaki i widzę progres – już nie jedzą z podłogi i nie rzucają nim w otoczenie:) za 4 miechy ma się urodzić wprawdzie nowy lokator, ale rok za rokiem i kiedyś wywale na zbity pysk nocniki.. naklejki ze scian.. okien.. podłogi.. mebli… i znów wyjdzie słońce i znów kawa będzie rozkoszna <3

      • Magda Magbo

        Kamil, uważaj. Za 20 lat może nastąpić oświadczenie „jestem w ciąży” / „moja dziewczyna jest w ciąży”

        • Z wnukami to już trochę inna historia wydaje mi się :)

  • Kasia Szpruta

    37- śpiacymi to pół biedy ;)

  • mam dwójkę łobuzów ( 2 latka i 3,5latka) i chciałabym trzecie ale właśnie żaden noworodek, najlepiej takie od razu minimum dwuletnie ;)

    • O to to. Ja bym chciała trzecie, ale żeby było starsze od tych, co już mam…

  • Kasia Szpruta

    43- lego friends jest też całkiem w porządku ;)

  • Beata Kos

    Akurat ja okres niemowlęcy dzieci pamiętam bardzo miło i aktualnie problemy typu kiedyś kupa/ siku przepraszam za słowa. Jednak to Pikuś w porównaniu z nastolatkiem

  • Aneta

    Ja czekam jeszcze, aż same zaczną pozbywać się (w sposób higieniczny ;) smarków z nosa.

  • Wszystko prawda, widzę już po swoim ośmiolatku. Co do niektórych punktów trzeba włożyć spory wysiłek wcześniej – np. nauczyć sprzątać, albo że kiedy rodzice śpią to można pobawić się chwilę po cichu, a nawet w to, że potrafią wyartykułować swoje potrzeby (nikogo nie obrażając przy okazji). Ale za to potem widać, że się opłacało :):)

  • Przy numerze 37 oplułam monitor. Oj było tak u nas do niedawna jeszcze. Creepy… Dlaczego do diaska nie mogą obudzić albo wleźć do łóżka po prostu, tylko tak stoją. Brr…. :-))))

  • Lepiej bym tego nie ujął – młodszy ma 1,5 roku :( Na szczęście nie stoi jeszcze nad łóżkiem rodziców ale to kwestia czasu.

  • Wbijane łokcie to pieszczota ;) ja obrywam z dyńki w nos…

  • Gustavo Woltmann

    Święta racja. Zgadzam się w stu procentach. Chociaż czasem i tak ma się ochotę na powrót do pieluch i tego wspaniałego uczucia, że jest się dla dziecka całym światem i tego, jak bardzo cię potrzebuje.

  • mamajusta

    a potem zateskni czlowiek za czaem gdy łazienka nie była wiecznie zajęta, gdy nie znikały ci kosmetyki, a dziecko nie przychodziło z haslem:musisz mi dac kase bo jade na zakupy z koleżankami, mamo nie rób siary daj bo dziewczyny juz pod domem czekają, gdy zastanawiasz sie z kim tak naprawdę twoje dziecko jest poza domem, gdy modlisz się o fajnych znajomych, ktorzy nie będą mieli zlego wplywu na twoje dziecko bo zakazac spotkan. nie mozesz bo na przekór bedą sie spotykac ?.
    Nadal będę się upierac że małe dziecko maly problem a duże to juz duży ?

  • Karolla

    Jeszcze nigdy żaden artykuł o rodzicielstwie nie wolał tyle nadziei w moje serce! <3 Więc jest światełko w tym tunelu! :D (mama 3,5-latka i półrocznej panienki) BlogOjcze bardzo Cię z mężem lubimy :)

  • Ja bym powiedziała, że (przynajmniej niektóre punkty ) mają zarówno plusy jak i minusy – ot choćby „same czytają” – niby dobrze, ale w końcu doczytają się do czegoś, czego mama z tatą nie będą w stanie wytłumaczyć (dobrze jeśli to fizyka kwantowa, a nie np. Mein Kampf). Przespać noc może i pozwolą częściej, ale jak już coś ten sen przerwie, to zazwyczaj sprawa jest dużo poważniejsza niż „mamo, pomóż mi się podetrzeć, bo trę i trę i nie mogę”. Zaczynają przyjmować logiczne argumenty i formułować takież same wnioski, ale i same są w stanie sformułować argumenty, z którymi nie zawsze da się dyskutować. A jeśli chodzi o Lego, to mój młodszy potomek bawi się nimi odkąd jeszcze nie skończył roku, więc ten argument mnie nie przekonuje ;)

  • U nas co najmniej połowa z punktów jeszcze w świecie marzeń. Chociaż najtrudniej mi uwierzyć, że kiedyś będę mogła się zdrzemnąć w ciągu dnia i nikt nie usiądzie mi na głowie, odrazu jak tylko się położę. Naprawdę? :)

    • I nawet nikt nam palców do oczu nie będzie starał się włożyć ;) Poważnie ;)